| |
wegedzieciak.pl forum rodzin wegańskich i wegetariańskich |
 |
Zdrowie dziecka - obżarstwo
pao - 2007-11-12, 10:46 Temat postu: obżarstwo właśnie załamałam się...
bartek został wezwany do pani dyrektor w przedszkolu i wyszło na jaw, że gabryśka obżera sie w przedszkolu wszystkim co wpadnie jej w ręce... cukierki, mięso, ziemniaki, chleb, dosłownie wszystko co tylko nadaje się do przełknięcia...
z gabryska jeszcze o tym nie gadałam, ale słowa pani dyrektor są bardzo prawdopodobne, bo w domu widzę jak gabryska zjada wszystko włącznie ze śmieciami... kasza która leży w zlewie po umyciu garnka, okruchy z blatów czy nawet z podłogi... dobrze że ze śmietnika nie wyjada...
ręce mi opadły i mam kompletne poczucie beznadziejności...
co zrobić z dzieckiem które ma tak straszliwą napadówkę, że kompletnie siebie nie umie opanować? ona w sferze logicznej nie chce mięsa, ale jak widzi jedzenie to nie myśli co to jest tylko wpierdala, bo jedzeniem tego nie można nazwać...
wyniki dobre, zdrowie dobre, wszystko w normie tylko to chorobliwe obżarstwo nad którym nie idzie zapanować... kurcze, nie mam pomysłu co zrobić. jedyne co przychodzi mi na myśl to zabrać ją z przedszkola (poza obżarstwem ostatnio tez urządza histeryczne sceny...).
kurcze, jeszcze niedawno robiła sceny gdy potrawa zbyt przypominała mięso a teraz nie panuje nad sobą i zżera wszystko...
wiem że jest zazdrosna o ule i jej histerie sa z tym powiązane, zatem jest podejrzenie, że napadówka tez jest jakoś powiązana, niemniej na tę chwilę czuję się bezradna...
ina - 2007-11-12, 10:52
| pao napisał/a: | | wiem że jest zazdrosna o ule |
Wydaję mi się że to może być główny powód jej obżarstwa. Bo wygląda że Gabrysia ma te napady na tle emocjonalnym. Może warto zacząć spędzać z nią trochę czasu sam na sam, bez Uli.
Może warto zbadać jej też hormony.
Lily - 2007-11-12, 10:53
Wiesz pao, często rekomenduje się coś, czego akurat się samemu używa, człowiekowi wydaje sie, że każdy właśnie tego potrzebuje. A więc: hxxp://drbach.pl/index.php/media/zwierciadlo może warto tych kropli Bacha spróbować? Nie chemia, a pomaga.
kasienka - 2007-11-12, 11:01
pao, kurcze, przykro
Może ona faktycznie na Ulkę tak reaguje, co? A że ma skłonności do jedzenia to tak to się objawia? Mówiłam Ci, że Zuzia np. łapie dziwne choroby ostatnio, wymiotowała ni stąd ni z owąd parę razy w ciągu kilku ostatnich tygodni...i nie je za bardzo, ale zdaje się, że tak jak Gabi ma zapisane w swojej konstytucji obżarstwo tak Zuzia ma niejadztwo...no i te sceny...u Zuzi sceny objawiają się nieposłuszeństwem i puszczaniem mimo uszu naszych uwag oraz ogólną załamką-osowiałością. Ale każda wężynka ma pewnie swój sposób, nie Żeby zwrócić na siebie uwagę...może faktycznie trzeba tym naszym księżniczkom zdetronizowanym poświęcić więcej czasu i uwagi...sama powinnam tak zrobić...
Wiesz co, myślę sobie jeszcze, że może za dużo od Gabrysi wymagasz? Traktujesz ją prawie jak dorosłą, wiesz o co mi chodzi, że jest taka samodzielna, odpowiedzialna, że umie dokonywać słusznych wyborów...może ona przez to co teraz się dzieje, chce Ci pokazać, że sobie z tym nie radzi, że jest jeszcze małą dziewczynką, której trudno być konsekwentną...
pao - 2007-11-12, 11:14
wiesz, u niej to obżarstwo jest od małego. przecież miała 6 tygodni jak przeszła na dietę... to nie jest metoda na pokazanie iż sobie nie radzi, bo świadomie, na spokojnie jak się z nią rozmawia to ma ona swoje poglądy, energetycznie jest w nich spójna i nie ma kłopotu. kłopot jest jak dorwie ją napadówka. to dokładnie jak alkoholik co usiłuje wyrwać sie z nałogu. ma dokładnie takie zachowania.
to nie tak, ze obżera sie codziennie. to jest dokładnie jak zachowania przy uzależnieniu i to bardzo poważnym uzależnieniu...
teraz jak pojawiła się ula to zjawisko się wzmogło, ale występowało od samego początku...
ań - 2007-11-12, 11:20
pao, kurczę, współczuję to musi być załamka ale też pierwsze co mi się nasunęło to zazdrość o rodzeństwo-bo to bardzo typowe. niektóre dzieci tylko reagują tak dobrze jak np. Kaja alci. Myślę sobie, że musicie teraz to dobrze obmyślić, bo zabieranie Gabi z przedszkola to chyba nie jest najlepsze wyjście- w końcu lubi przedszkole. po pierwsze pogadała bym z Nią o tym, ciekawe co powie. Bo jeśli by to Ją unieszczęśliwiło to było by jeszcze gorzej. Zgodzę się z kasieńką, być może Gabi w ten sposób daje Wam sygnał, ze jeszcze jest mała. Ula jest maleńka i Gabi też na pewno teraz chciała by być znów taka maleńka i dostawać dokładnie taką uwagę jak Ula. Dobry pomysł, by spędzać czas sama na sam z Gabą, żeby np Bartek zostawał z Ulą a Ty możesz wtedy robić z Gabi to co lubi z Tobą robić, najlepiej gdzieś się wyrwać z domu dobrze, by poczuła, ze są rzeczy które tylko Ona jako starsze dziecko może z Wami robić żeby poczuła, ze ten okres w życiu jest zupełnie wyjątkowy jak każdy
Poza tym nie wiem jak jest u Was w domu, ale wciąganie Gabi we wszelkie obowiązki związane z Ulą może wzmocni Jej poczucie, ze to jest tez "Jej" dziecko, że może się Ulą opiekować może warto też opowiadać Jej jak to było jak Ona sama była w wieku Uli, jaka była i co się wtedy działo- żeby wiedziała, że wszystko odbywało się w ten sam sposób, że teraz wcale nie jest na drugim miejscu, tyle że maleństwa nie potrafią nic same i bardzo potrzebują naszej pomocy. Może rzeczywiście warto trochę odejść od tego, ze jest już samodzielna itd - to o czym pisała kasieńka
trzymam za Was wielkie kciuki!
pao - 2007-11-12, 11:25
wiecie: spędzam czas tylko z gabi, organizujemy wspólne działania, pomaga nam ona przy uleńce i wciaz stara sie pokazac jaką jest świetną starszą siostrą. te porady są adekwatne do jej histerii niesteyt nie do obżarstwa samego w sobie...
zazdrość bowiem wzmocniła już istniejący problem. jak już pisałam, ona ma zaburzenia łaknienia już od urodzenia... teraz to po prostu przybrało przerażające rozmiary...
stroną psychologiczną zająć spokojnie sie można i mam wiele koncepcji jak, gorzej z samym obżarstwem...
jakiś czas temu pisałam już tego posta, ale w trakcie się rozmyśliłam i nie wysłałam w finale. dziś po prostu ręce mi opadły...
teraz idziemy po nią do przedszkola. dam znać jak przebiegła rozmowa...
ań - 2007-11-12, 11:25
| pao napisał/a: | | wiesz, u niej to obżarstwo jest od małego. przecież miała 6 tygodni jak przeszła na dietę... to nie jest metoda na pokazanie iż sobie nie radzi, bo świadomie, na spokojnie jak się z nią rozmawia to ma ona swoje poglądy, energetycznie jest w nich spójna i nie ma kłopotu. kłopot jest jak dorwie ją napadówka. to dokładnie jak alkoholik co usiłuje wyrwać sie z nałogu. ma dokładnie takie zachowania. | rozumiem o co Ci chodzi, jednak już samo wzmocnienie może być właśnie reakcją na stres związany z pojawieniem się maleństwa w domu. Przecież to jest tylko dziecko, nie sądzę by tak wszystko kontrolowała, nawet jeśli to zjawisko występuje od dawna. Jasne, ze nie robi tego specjalnie by zwrócić uwagę, raczej ja to widzę jako efekt stresu, straciła nad tym właśnie kontrolę i pierwsze co mi przychodzi na myśl to to, ze trzeba szybko reagować i poświęcać Jej czas specjalny sposób
rosa - 2007-11-12, 11:26
pao, pomyślałam to samo co kasieńka. może teraz gdy pojawiła się Ula, Gabi też chce pobyć trochę dzieckiem. pozwól jej na to.
może pomysł zabrania jej na trochę z przedszkola nie jest zły, może czuje się trochę odsunięta.
no i w domu łatwiej ci będzie skontrolować co ona je
głowa do góry, taka silna dziewczyna jak Ty szybko znajdzie jakiś pomysł
pao - 2007-11-12, 11:26
właściwie wszystko co radzicie by gabi nie czuła sie zazdrosna u nas jest praktykowane i ona to rozumie. tj logicznie i emocjonalnie. na spokojnie nie ma żadnego kłopotu...
będę potrzebowała zaobserwować w jakich okolicznościach napadówki się aktywują, ale by to zrobić potrzebuję mieć ją w domu a nie w przedszkolu...
ań - 2007-11-12, 11:28
| pao napisał/a: | | wciaz stara sie pokazac jaką jest świetną starszą siostrą | pao, ale jak to widzisz naprawdę-trudno jest mi tak ze słowa pisanego dobrze rozeznać sytuację, więc pewnie zbyt dosłownie czytam-ale czy Ona ma z tego pomagania prawdziwą frajdę, czy stara się raczej by ją też chwalono i żeby była super siostrą, tym lepszym dzieckiem?
rosa - 2007-11-12, 11:28
za wolno piszę, bo już tyle odpowiedzi się pojawiło
pao - 2007-11-12, 11:28
dzięki dziewczyny :*
jak juz pisałam:
tu sa dwie sprawy:
jedna emocjonalna związana z zazdrością (ale z ta sobie dobrze radzimy)
druga fizjologiczna (obżarstwo) i tutaj leżymy kompletnie...
zatem co z tym obżarstwem...?
ań - 2007-11-12, 11:29
| pao napisał/a: | | ale by to zrobić potrzebuję mieć ją w domu a nie w przedszkolu... | to może to jednak rzevzywiście dobry pomysł, możesz Jej powiedzieć, że potrzebujesz Jej teraz w domu, ze Jej pomoc jest Ci bardzo potrzeba, na pewno poczuje się wyjątkowo
pao - 2007-11-12, 11:31
ań, gabi się cieszy uleczką, tutaj nie ma spięć. uwielbia pomagać przy kąpieli, przy przewijaniu, cokolwiek. jeśli już któreś z nas jest surowsze wobec niej to bartek.
mam czas dla gabi, wspólnie czytamy książki, idziemy na kawę, wieczory, gdy ula spi spędzamy razem. tu kłopot jest z fizjologia która zazdrość tylko zaogniła. niestety na fizjologie pomysłu nie mam...
ań - 2007-11-12, 11:31
| pao napisał/a: | | zatem co z tym obżarstwem...? | ja się nie znam, to ty dotykasz tego problemu i wiesz pewnie sporo. Jednak cały czas mi się wydaje, ze nasilenie jest na tle emocjonalnym. Ale jak się samego zaburzenia pozbyć to chyba tylko specjalista wie, ja nie mam o tym zielonego niestety...
pao - 2007-11-12, 11:32
ań, obawiam się ze energia nie będzie taka pozytywna...
cóz, ide po nią i zobaczymy jak to sie skończy...
ech te wężynki...
[ Dodano: 2007-11-12, 11:32 ]
nasilenie na 1000% jest na tle emocjonalnym, ale i bez nasilenia problem był... teraz tylko jest palący i trzeba zadbać o wszelkie środki, nawet ciężkie...
ań - 2007-11-12, 11:33
no właśnie, ja znając trochę Ciebie wiem, ze to wszystko robisz z Gabi i dlatego wciąz się zastanawiam co zrobić...mimo tego wszystkiego jest zazdrosna...jeszcze tylko to pozwolenie na to by trochę "zdziecinniała" przy Uli przychodzi mi na myśl...
ina - 2007-11-12, 11:36
| pao napisał/a: | | niestety na fizjologie pomysłu nie mam... |
ja bym jednak obstawiała żeby zbadać Jej hormonki
DagaM - 2007-11-12, 12:12
A może Gabi złapała jakiegoś tasiemca? Wszystko jest możliwe.
dynia - 2007-11-12, 12:27
Pao za kłopoty z łaknieniem odpowiada przysadka mózgowa,dlatego tak jak juz pisano powyzej moze dobrze byłoby zbadac hormony.U mojego kuzyna było dokładnie odwrotnie przysadka miała jakies problemy z wytwarzaniem hormonów i on łaknienia nie odczuwał w ogole w 1 klasie wazył 16 kg dodam,ze tyle wazy moja Jag obecnie ),zaczeli go leczyc i problem przestał istniec.Moze to dobry pomysł odwiedzić jakiegoś sensownego,dziecięcego endokrynologa
frjals - 2007-11-12, 12:37
co za smutna historia...
| pao napisał/a: | | na fizjologie pomysłu nie mam... |
ja też nie, sama sobie nie radzę z jedzeniem kompulsywnym
ciekawi mnie jak wygląda dostępność jedzenia w przedszkolu i w domu? co się stanie jeżeli nie znajdzie nic do jedzenia? bo chyba panie jakoś kontrolują kiedy i co się je?
| Cytat: | | przysadka miała jakies problemy |
a jaki hormon miał badany?
magdusia - 2007-11-12, 12:44
Ja bym przebadała Gabi w kierunku pasożytów.
dynia - 2007-11-12, 13:14
| frjals napisał/a: |
a jaki hormon miał badany? | Na 100% nie jestem pewna ale chyba STH.
Martuś - 2007-11-12, 13:20
Pewnie TSH, bo problemy z łaknieniem mogą mieć związek z nadczynnością / niedoczynnością tarczycy.
Pao, strasznie mi przykro Ostatnio u Sławka zauważyłam, że Gabrysia rzuca się na jedzenie Skoro ona ma takie problemy od zawsze, a teraz tylko się nasiliły, to pewnie próbowałaś dociekać ich przyczyn?
| frjals napisał/a: | sama sobie nie radzę z jedzeniem kompulsywnym |
Frjals, kompulsywne jedzenie to ma chyba bardziej związek z psychiką niż z fizjologią (chociaż oczywiście jednego od drugiego oddzielić się nie da).
dynia - 2007-11-12, 13:30
| Martuś napisał/a: |
Pewnie TSH, bo problemy z łaknieniem mogą mieć związek z nadczynnością / niedoczynnością tarczycy. |
Tarczyczne tez ale STH chyba własnie tez(somatotropina STH odpowiedzialna jest za rozrost organizmu)
bodi - 2007-11-12, 13:39
pao, nie mam dla Ciebie żadych rad, ściskam i posyłam pozytywne myśli. Na pewno znajdziecie sposób na to by pomóc Gabi
tymczasem zróbcie badania pod kątem zarówno pasożytów jak i i hormonów.
Humbak - 2007-11-12, 14:05
Pao, jeśli mogę... moje wrażenia po przeczytaniu wątku...
| pao napisał/a: | | teraz jak pojawiła się ula to zjawisko się wzmogło, ale występowało od samego początku... |
jeśli tak jest, to jedzenie to jej sposób na stres...
| pao napisał/a: | jedna emocjonalna związana z zazdrością (ale z ta sobie dobrze radzimy)
druga fizjologiczna (obżarstwo) i tutaj leżymy kompletnie... |
...a na moje tu właśnie chodzi o emocje...
| pao napisał/a: | | stroną psychologiczną zająć spokojnie sie można i mam wiele koncepcji |
to brzmi trochę jak mantra To że mądrze porozmawiasz z córką nie znaczy że ona sobie radzi... moja córcia też sobie radziła aż do teraz a teraz mamy dołek... pewnie pierwszy ale nie ostatni... w rozmowie jest za to bardzo mądra itd. emocje jednak nadal sześciolatka, nieważne słowa
nie jestem specjalistą, ale posłuchałabym kasieńki, to mądra kobieta, z doświadczeniem
pao - 2007-11-12, 14:07
no to ja po rozmowie w przedszkolu...
no i co odkryłam?
ano panike sieje pani dyrektor, która po zmianie diety (odchudzała sie i w końcu skutecznie) najwyraźniej zmieniła nastawienie do diety wege... od września czuje że coś nie tak a dziś było tego szczytowe posunięcie...
po rozmowie z przedszkolanką okazuje się że sytuacja nie jest aż tak tragiczna (choć jest bardzo poważna) zatem z przedszkola gabi nie zabieram, choć nikomu już żaczka nie polecę... (wicia, może opatrzność czuwała nad karolinką )
co do rad:
gdyby tasiemiec to byłby u niej od urodzenia zatem nie podejrzewam, szczególnie że nie widzę obcej energii w dziecku
hormony: na to bym stawiała szczególnie, że w wieku niemowlęcym miała przymusową dietę (była na butli) właśnie przez zaburzenia hormonami. zorientuje sie w lekarzach i pójdziemy pobadać w tę stronę.
matruś, co do jej rzucania sie na jedzenie: ona ma to od zawsze... jak gdzieś jadę to od razu uprzedzam o tym zjawisku (sławka tez uprzedzałam ale początkowo nie chciał wierzyć i uważał, ze przesadzam )
teraz zjawisko sie nasiliło, choć było już przyzwoicie... a ja choć wściekła na dyrekcję przedszkola (oj pies mi się zjeżył i nikomu nie życzę podchodzić do mnie celem jakichkolwiek sporów...) to jednak uspokojona, ze nie jest tak źle jak wydawało się ze będzie...
bartek, który był przy mojej rozmowie z dyrekcją stwierdził, że ja odbiłam wszystkie jej argumenty a ona z uporem maniaka to samo... czułam sie jakbym waliła grochem o ścianę... pierwszy raz od urodzenia gabi spotkałam sie z takim podejściem. szykanowanie jak sie patrzy... gdyby nie pani agnieszka to gabi by do przedszkola już nie poszła...
frjals - 2007-11-12, 14:09
| Martuś napisał/a: | | kompulsywne jedzenie to ma chyba bardziej związek z psychiką niż z fizjologią (chociaż oczywiście jednego od drugiego oddzielić się nie da). |
wiem, to bardziej psychika... tym niemniej ma to cechy nałogu, no i jak piszesz - jest blisko z fizjologią. W końcu przyczyną jest zaspokojenie jakiejś potrzeby.
Ania D. - 2007-11-12, 14:11
Pao, a co to znaczy, że panikę sieje p. dyrektor? Wspominałaś na początku o mięsie, cukierkach, czy to są dostępne rzeczy czy Gabi je sama bierze, domaga się ich?
pao - 2007-11-12, 14:11
humbak: to że ma emocje dziecka to wiem i mówiąc o braku kłopotów z emocjami biorę jako normę emocje 6latki
ona ma kłopot bo nie radzi sobie z opanowaniem łakomstwa i z tym tragicznie sie czuje. potem zaczyna kłamać wiec czuje sie jeszcze gorzej. to jest pętelka i to bardzo nieprzyjemna. niestety by pomóc trzeba znaleźć metodę właśnie na łaknienie, a ze zaburzenie najpewniej na podłożu hormonalnym to nie jest tak łatwo... gabrysia chce i na poziomie logicznym widać to wyraźnie, jednak nie daje sobie z tym rady.
(wg dyrekcji gabrysi brakuje mięsa w diecie )
rosa - 2007-11-12, 14:12
z własnego złego doświadczenia podejrzewałam, że może przedszkole też coś "zawiniło"
na szczęście teraz już mniej więcej macie zarys sytuacji
pao - 2007-11-12, 14:13
aniu, nie domaga się i w rozmowach nie chce (choć na słodycze oczy jej się świecą, ale na mięso nie ma takiej reakcji) jednak gdy nikt nie widzi wpycha w siebie wszystko co jest pod ręką: kanapki z podłogi, wypluty kawałek kotleta itp. po prostu wszystko co da sie zjeść.
tak jak pisałam na początku: dobrze że ze śmietnika nie wyciąga...
rosa - 2007-11-12, 14:13
ale powiedz, ona Tobie kłamie na temat jedzenia? wstydzi się że coś zjadła a nie powinna?
Martuś - 2007-11-12, 14:14
| pao napisał/a: | | matruś, co do jej rzucania sie na jedzenie: ona ma to od zawsze... |
Tak, ale za ostatnim razem, już z Ulą, widziałam, że wygląda to poważniej, niż za pierwszym razem, jak w ciąży jeszcze byłaś
Ania D. - 2007-11-12, 14:16
Przykro mi bardzo, że macie taki problem. Pamiętam, jak pisałaś, że w przedszkolu jest dobrze z dietą Gabi, jest ona akceptowana, a tu teraz takie zmiany u dyrektorki (że jej mięsa brakuje)...
pao - 2007-11-12, 14:21
| Cytat: | | bo chyba panie jakoś kontrolują kiedy i co się je? |
niekoniecznie... pań niewiele a dzieci dużo... gabi przy paniach je adnie i grzecznie, ale gdy nikt nie widzi to szaleje
| Cytat: | | Cytat: | pao napisał/a:
matruś, co do jej rzucania sie na jedzenie: ona ma to od zawsze... |
Tak, ale za ostatnim razem, już z Ulą, widziałam, że wygląda to poważniej, niż za pierwszym razem, jak w ciąży jeszcze byłaś |
ano... też to dostrzegam
| Cytat: | | ale powiedz, ona Tobie kłamie na temat jedzenia? wstydzi się że coś zjadła a nie powinna? |
wiesz, to zależy o czym mowa:
jeśli zjadła słodycza to boi sie konsekwencji. widać, że jej "wstyd" jest wykreowany na potrzeby sytuacji. wtedy ma przygotowane konkretny pakiet zachowań i pokazuje wachlarz kreacji aktorskich. jeśli jednak temat dotyczy mięsa to czuje się faktycznie źle i to widać w całej aurze. zupełnie inaczej reaguje, inaczej argumentuje, inaczej podchodzi do sprawy.
widać że słodycze chciała by jeść ale własna obietnica ją trzyma (gabryśce nie jest smutno że zjadła, czy że skłamała ale ze ją przyłapałam)
w przypadku mięsa jest jednak inaczej: jej jest wstyd ze zjadła, że nie chce ale je. podobnie jest jak zje śmieci, wtedy też reaguje tak samo.
[ Dodano: 2007-11-12, 14:44 ]
| Cytat: | Objadanie się (przejadanie się, hyperphagia, polyphagia)
Od bulimii różni się tylko tym, ze chorzy nie próbują w panice pozbyć się przyjętych pokarmów czy kalorii. Na tę dolegliwość cierpią najczęściej mężczyźni i jest ona najbardziej rozpowszechnionym rodzajem zaburzeń w odżywianiu się. Większość osób cierpiących na tę dolegliwość jest bardzo zestresowana taką sytuacja. Są to bowiem najczęściej ludzie bardzo ambitni i stawiający sobie wysokie wymagania. Ukrywają oni starannie swoją dolegliwość i wstydzą się tego, że nie potrafią kontrolować swojego zachowania. Próbują samotnie poradzić sobie z problemem, jednak najczęściej bez powodzenia. Objawami objadania się są m.in.:
* Świadomość braku kontroli nad czynnością jedzenia
* Strach przed niemożnością zatrzymania czynności jedzenia
* Jedzenie aż do momentu poczucia przepełnienia
* Jedzenie po kryjomu
* Jedzenie małych ilości w towarzystwie innych osób
* Próbowanie różnych diet.
Tak jak w przypadku pozostałych zaburzeń odżywiania się, również nadmierne objadanie się jest przejawem zaburzeń emocjonalnych i wymaga oddziaływań psychoterapeutycznych. |
przejrzałam górę stron i tylko to pasuje do gabryski... reszta pisze tylko o anoreksji i bulimii a u dzieci jest albo o pasożytach albo o braku łaknienia...
tyle dobrego że sie uspokoiłam ()względem gabrysi, bo dyrekcji nie za bardzo...) to przynajmniej sobie pogadamy...
z powyższego opisu u gabi nie występuje tylko zatrzymanie się przy uczuciu przepełnienia. gabi je dalej
[ Dodano: 2007-11-12, 14:49 ]
hxxp://murzynek.wordpress.com/2006/12/19/zaburzenia-w-odzywianiu/
rosa - 2007-11-12, 14:56
to rzeczywiście problem jest bardzo złożony, trzeba wiele aspektów rozważyć.
może zweryfikować kwestię słodyczy, mniej a częściej? u nas przez pewien okres się sprawdziło, gdy Franka potrzeba słodyczy przybrała rozmiary ogromne. nadal lubi i to bardzo ale potrafi się pohamować
mięso to już moim zdaniem coś zupełnie innego. nie uważam, żeby było jej potrzebne. może presja otoczenia (przedszkolanki, dzieciaki w przedszkolu) jest duża. bo podejrzewam, że w przedszkolu zamiast mięsa mogłaby się "rzucić" na coś innego.
[ Dodano: 2007-11-12, 14:58 ]
bardzo nie lubię dawać rad, ale
ja to bym chyba jednak podziękowała przedszkolu na jakiś tydzień i spróbowała poobserwować dokładnie jak będzie w domu, może nieco wyciszenia
pao - 2007-11-12, 16:06
gabi jak ma napadówki je wszystko i nie patrzy co ani skąd to jest... pewnie dlatego mięso zjadła... z tego co się wywiedziałam są to kotlety mielone. mięs typu udko nie rusza. podejrzewam, że je to co wygląda podobnie do tego co jemy i choć wie że to mięso to tym podobieństwem chce się "rozgrzeszyć"...
zaraz wróci z przedszkola więc sobie pogadamy.
Ania D. - 2007-11-12, 17:12
Pao, a może warto robić często domowe słodkości, by Gabi zabierała je ze soba do przedszkola (kuleczki bakaliowe, ciasteczka jaglane, ciasta na mąkach razowych, ciasteczka daktylowe, suszone owoce, pasty bakaliowe z cieciorką na ciemny chleb), wykluczyłabym - o ile jest to możliwe - w ogóle cukier i kupne słodycze. Czasem mogłaby dostać do polizania na łyżeczce trochę słodu, on doskonale zaspokaja potrzebę słodkiego, a nie podnosi tak szybko poziomu glukozy we krwi. Gabi mogłaby pomagać w przygotowaniach wiedząc, że następnego dnia weźmie je do przedszkola na deser. Czy codziennie dzieci dostają w przedszkolu słodki deser (pytam, bo w przedszkolu obok codziennie maluchy wychodzą trzymając w ręce batonik, herbatniki, słodkie soczki etc). Może byłoby jej łatwiej patrzeć na inne maluchy, gdy będzie miała swoje słodycze. Rozumiem, że mięso złapie takie gdzieś leżące, ale skąd ma dostęp do słodyczy? Do tego może warto dawać Gabi codzienne do przedszkola pokrojone w słupki warzywa (marchew, pietruszkę, selera), tak, by wiedziała, że zawsze ma coś do jedzenia. Czy sala nie jest dokładnie sprzątana po posiłkach dzieci?
Ewa - 2007-11-12, 17:41
Myślę, że nie jest to kwestia braku słodyczy. Pamiętam widok Gabi przy śniadaniu. Robiła bardzo szybko kanapki i bardzo szybko zjadała, właściwie pochłaniała. Gdyby ją zapytać w którymś momencie ile tych kanapek zjadła, podejrzewam, że nie umiałaby odpowiedzieć. Ona je odruchowo, nie myśląc o tym co robi, nie czując sytości. Jakby ta czynność była poza nią. Jednak co dziwne, inaczej jadła przy mamie, inaczej gdy mama spała, więc trochę jednak stawiałabym na emocje. Mówiąc szczerze skłaniałabym się trochę do postu Kasieńki, jednak badania hormonów nie lekceważąc (zawsze lepiej sprawdzić). Ja osobiście pomyślałabym jeszcze o rozmowie z psychologiem dziecięcym.
pao - 2007-11-12, 17:50
| Cytat: | | Pao, a może warto robić często domowe słodkości, |
robię... od pobytu u puszczyków ciasto jabłkowe bije rekordy popularności...
cukier i kupne słodycze u nas nie występują (wedle pani dyrektor to błąd, bo dzieci chcą tego co w reklamach )
słodycze teoretycznie sa tylko w piątek ale w rzeczywistości sa częściej: bo albo dzieci mają jakieś święta (urodziny itp) albo nauczycielki same przynoszą coś dla dzieci...
co do sali: jest sprzątana jednak nie do końca, bowiem po jednej grupie idzie kolejna zatem talerze niejako sie wymieniają...
ja właśnie pogadałam z gabi... energia się wyrównała i jest lepiej, ale teraz mam obawy czy to sie utrzyma... oj potrzebuję sie oczyścić by samej nie sprowokować nawrotów...
na pewno przydatne były rozmowy w przedszkolu, szczególnie, że gabi była świadkiem jednej z nich. nie uznaje takich metod ale w jej przypadku chyba była potrzebna taka prawie publiczna rozmowa...
kurcze, czuję sie wytłamszona niemiłosiernie... rozmowa poważna z gabrysią choć owocna to jednak bardzo wyczerpująca, przede wszystkim emocjonalnie...
stanęło na tym, że:
gabi nie chce jeść mięsa a w przedszkolu próbowała z ciekawości i jej nie smakowało. przyznała sie dokładnie do tego co i ile jadła.
gabi chce jeść słodycze ale mojej roboty. takie kupne to chce tylko jak dzieci mają urodziny, no i na tym stanęło
szukałam juz lekarzy w razie czego, telefony mam w pogotowiu.
co prawda nie chce mi się wierzyć ze gabi sama z siebie napadówki pokona, ale poprosiła mnie o szansę zatem ją dostała.
najgorsze jest to, ze widzę, że w kilku kwestiach tylko slogany poprawne politycznie powtarzała i potrzebowałam zadać 400 pytań w różnych formach tak by wciąż pytać o to samo aby dotrzeć do prawdy...
ech te węże...
dziś mam modyfikatory ujemne do samooceny w kwestii bycia mamą. idę popracować by sie to zmieniło...
[ Dodano: 2007-11-12, 17:53 ]
| Cytat: | | Robiła bardzo szybko kanapki i bardzo szybko zjadała, właściwie pochłaniała. Gdyby ją zapytać w którymś momencie ile tych kanapek zjadła, podejrzewam, że nie umiałaby odpowiedzieć. Ona je odruchowo, nie myśląc o tym co robi, nie czując sytości. Jakby ta czynność była poza nią. |
dokładnie tak je gabi...
jak jej to przeczytałam to powiedziała "o, to o mnie"
[ Dodano: 2007-11-12, 17:59 ]
| Cytat: | | Wiesz co, myślę sobie jeszcze, że może za dużo od Gabrysi wymagasz? Traktujesz ją prawie jak dorosłą, wiesz o co mi chodzi, że jest taka samodzielna, odpowiedzialna, że umie dokonywać słusznych wyborów...może ona przez to co teraz się dzieje, chce Ci pokazać, że sobie z tym nie radzi, że jest jeszcze małą dziewczynką, której trudno być konsekwentną... |
czytam ten fragment po raz tysięczny i nie czuję bym za dużo wymagała od gabi. nawet pogadałam z nią o tym i nie widzę by w tym było sedno. mam świadomość że to dziecko i nie wymagam od niej dorosłych działań. gabrysia lubi się bawić i bawi sie, rozrabia, psoci, myli się i zamyla. ja pamiętam siebie z tego okresu i nie umiem jej zabronić wielu rzeczy, bowiem sama je czyniłam (mimo ze teraz pewnie wolała bym sie nie przyznawać )
nie wiem, może wężyna mydli mi oczy, jednak w moich obserwacjach widzę zgodności między słowami a energią jaka płynie z gabiski.
co do części o zazdrości to jak już pisałam: to jest na 100%
jeśli więc coś jest jeszcze w poście kasieńki na co zwracacie uwagę a ja nie dostrzegam to napiszcie.
Lily - 2007-11-12, 18:03
Psychiatra określiłby to jako brak kontroli nad impulsami. U dorosłych to się leczy antydepresantami. Ja oczywiście nie zachęcam Cię do niczego takiego, po prostu piszę, co mi sie nasuwa.
kasienka - 2007-11-12, 19:57
pao, widzisz, słowami to ciężko oddać myśli i odczucia zwerbalizować...mi się wydaje, że Ty jesteś bardzo silną osobowością...dla Gabi na pewno jesteś autorytetem...i myślę, że ona wiele rzeczy robi i mówi tak jak Ty byś chciała żeby robiła i mówiła, bo wie, jakie wartości są dla ciebie ważne, co sobie cenisz i kiedy jesteś z niej dumna. wie co tobie się nie podoba i na pewno chciałaby spełnić to wyobrażenie...ale jest małą dziewczynką i nie daje rady..odmówić lodów, czy czegoś innego...jeśli do tego faktycznie dochodzą zaburzenia łaknienia i hormony, rzeczy na które nie ma wpływu...nam dorosłym jest ciężko zapanować nad pewnymi popędami, choć podlegamy ukulturawianiu od wieelu lat...a ona jest mała...tym bardziej będzie jej trudno samej sobie z tym poradzić.do tego pewnie ma doła, jeśli robi coś nie tak(jak powinna, jak sobie wyobraża, że powinna, jak obie wyobraża, że Ty od niej oczekujesz)..To może ją dodatkowo frustruje i jeszcze teraz siostra, która jest taka kochana i tylko śpi i je, i wszyscy się nią zachwycają...
o to mi mniej więcej chodziło
trzymaj się.
Ania D. - 2007-11-12, 20:08
Ewa, ja bardziej myślałam o tym, by ona czuła się odpowiedzialna za to, co zjada (w jakimś stopniu). Gdy będzie miała robione przez siebie słodycze, kawałki warzyw, to może inaczej patrzec na siebie - mimo, iz duzo zje, to może być dumna, że nie sięga po mięso czy coś innego. Będzie jadła "legalne" rzeczy, to będzie w jakiś sposób kontrolowane. Dobre mniemanie o sobie, zobaczenie, że coś może sama zrobić to bardzo ważne i u dziecka i u dorosłego.
Ewa - 2007-11-12, 20:34
| kasienka napisał/a: | | dla Gabi na pewno jesteś autorytetem...i myślę, że ona wiele rzeczy robi i mówi tak jak Ty byś chciała żeby robiła i mówiła, bo wie, jakie wartości są dla ciebie ważne, co sobie cenisz i kiedy jesteś z niej dumna |
Ja bym to trochę zmieniła. Mama jest dla Gabi wielkim autorytetem, dlatego cieszy ją samą, że może mówić i robić tak jak mama by chciała. Jest z siebie szczerze dumna w sytuacjach, w których wie, że mama by była dumna. Szczerze ceni sobie wartości, które ceni mama. Stąd też, Pao, zgodność energii z jej słowami, ale... Mimo wszystko jest małym dzieckiem i może nie zawsze potrafi sprostać własnym wyobrażeniom na temat siebie samej i stres gotowy.
A co do postu Kasieńki. Myślę, że Gabi jest super samodzielną dziewczynką i jest z tego bardzo dumna. Jednak myślę, że fajnie jest też być małym dzieckiem. Taki przykład z dzieciństwa mojego męża. Zawsze opowiadał, że jako dziecko od pierwszej klasy sam wstawał, robił sobie śniadanie i wychodził do szkoły. Niby był dumny ze swojej samodzielności, ale gdzieś po latach czuło się w nim jakiś żal, że mama mu tej kanapki nie naszykowała. Ja to widzę po Gabryśku. Gabryś też dawno robi sobie sam kanapki i bardzo chce sam. Jednak ostatnio zaczęłam podawać mu czasem gotowe kanapeczki i pomimo, że lubi sam, to na widok "gotowca" uśmiecha mu się minka i słyszę "dziękuję mamusiu za zrobione kanapki" . Ja byłam też bardzo samodzielną dziewczynką (miałam chorą mamę, więc musiałam). Pierwszy swój samodzielny obiad zrobiłam w wieku 10 lat. Jednak ze swojego dzieciństwa rzeczą, która dla mnie jest najważniejsza, to mama w domu z gotowym obiadkiem, gdy wracałam ze szkoły. Dzieci lubią być samodzielne i dorosłe, ale też tak naprawdę lubią być małymi dzieciaczkami.
kasienka - 2007-11-12, 20:37
Ewa, dokładnie o to mi chodziło, może Ty to lepiej ujęłaś. Nie chodziło mi o to, że Gabrysia robi coś pod mamę, nieszczerze czy tylko na pokaz, myślę, że to jest jak najbardziej szczere...
pao - 2007-11-12, 20:55
kasieńko, na pewno jestem dla niej niesamowitym autorytetem i mam tego pewność, ale wiem też, że gabi nie boi się mi powiedzieć nie. co prawda stara się czasem dopasować swymi zachowaniami do moich oczekiwań i mam tego świadomość, jednak gdy dochodzi do poważnej rozmowy potrafi przedstawić swoje stanowisko nawet jak nie jest go pewna.
zatem osobowość osobowością, ten układ się nie zmienił. gabi zawsze była pytana o zdanie i od początku w kwestiach istotnych dla nas wszystkich gabi ma równie ważny głos. jeśli jednak mowa o wypełnianiu oczekiwań to w tej chwili jej sie to namnożyło (postanowiła na przykład nie jeść jajek jak ja, ale od razu w aurze widać było że kompletnie tego nie czuła, tylko mówiła by mi sprawić przyjemność) zatem z jednej strony coś w tym jest, ale nie widzę by miała większe stresy niż normalnie (stres tez widać)
dziś pogadałyśmy i widać od razu było gdzie była popisówka, gdzie była chęć (jasne że słodycze) a gdzie jest problem... widzę że ona bardzo chce opanować to łaknienie (tak, tu mogą być te oczekiwania) ale nie zawsze jej to wychodzi... zatem ten aspekt "doła bo coś nie wychodzi" może być w pełni realny.
z tego co wiem przy pani agnieszce też opanowuje się i nie ma kłopotu, jedynie pani dyrektor zauważyła problem... ech...
| Cytat: | | Dobre mniemanie o sobie |
ponad godzinę pogadałyśmy tylko o samopoczuciu, akceptacji , odmienności itp. na tle rówieśników nie ma spięć jak widzę, już chyba większe spięcie jest teraz między mną a dyrekcją gabi zawsze przynosiła owoce na dzień kiedy były słodycze, ale pewnego dnia stwierdziła ze nie chce bo dzieci też chcą owoce. aspekty odmienności od początku są pilotowane przeze mnie i tu nie ma konfliktu z tego co widzę. na szczęście pani agnieszka jest świetnym pedagogiem z wielkim wyczuciem, cierpliwością i spostrzegawczością (oburzyła się, że dyrekcja nas niepokoiła zamiast wpierw z nią pogadać, to od niej usłyszałam nieco inny obraz sytuacji)
| Cytat: | | Szczerze ceni sobie wartości, które ceni mama. Stąd też, Pao, zgodność energii z jej słowami, ale... |
ewo, z całym szacunkiem ale jeśli tak by sprawy się miały w jednej przestrzeni byłby zgrzyt: energia serca i głowy była by spójna ale brzuch by wykazał coś innego. tak bywa ze słodyczami ale nie było nigdy w kwestii mięsa... zatem chęć popisania sie i zasłużenia na "więcej miłości" się przejawiał, jednak poza tym aspektem bardzo poważny jest aspekt obżarstwa samego w sobie.
tutaj raczej niemożność opanowania siebie wpędza ja w poczucie winy itp... co ciekawe jak przy ewie pochłaniała a przy mnie nie, to jest trochę osób przy których sie pilnuje, są tez osoby przy których nie ma ona umiaru...
a co do samodzielności: teraz siłą rzeczy czasem nie mogę jej pomóc ale cierpliwie tłumaczę dlaczego i albo działanie przekładamy na później tak by zrobić razem albo robi sama i zawsze ma wpływ na to jakie działanie podejmiemy.
umie sama zrobić śniadanie ale odkąd jest ula ja śniadania nam robię i jemy je razem, wcześniej tak nie było, bo jadła sama w kuchni i to sama sobie robiła. w wielu kwestiach się to tak pozmieniało zatem teoria ewy choć ciekawa i pewnie w wielu domach prawdziwa u nas nie miała szansy zaistnieć.
cenie sobie samodzielność, jednak gabrysia nie jest pozostawiona sama sobie. wręcz przeciwnie: odkąd jest ula więcej robię z gabrysią, bo znajduję czas tylko dla niej.
ań - 2007-11-13, 13:19
i mi chodziło dokładnie o to co pisała kasieńka i Ewa
Humbak - 2007-11-13, 14:22
Pao, odnoszę wrażenie że tak bardzo zależy Ci na byciu dobrą mamą (co jest akurat dobre i zrozumiałe, kto nie chce... ), że ciężko Ci zaakceptować w sobie w środku informację, że jednak może dobrze by było zerknąć innym okiem na Gabrysię, przyjrzeć się czy nie ma emocjonalnych kłopotów (no bo kto nie ma... ty piszesz że gabi nie ma... a ja piszę że nie ma takiej osoby która nie ma - namieszałam...)
Wszystko masz w pogotowiu piszesz - telefony, ludzi, kontakty... i nic nie idzie w związku z tym do przodu.
Czytam o wężach, królikach, brzuchach, energiach... i tym że wszystko masz opanowane, ale sama przyznajesz że problem już trwa od jakiegoś czasu. Może warto się z nim zmierzyć. Do każdej proponowanej tu uwagi podchodzisz na zasadzie 'ja to obalę' - takie jest moje wrażenie No ale co przede wszystkim - z tego co piszesz nasuwa się wniosek, że winna jest twoja relacja z dyrektorką, winna jest gabi, ale nie... relacje między Wami.
Nie gniewaj się, piszę to bo jesteście mi bliżsi po tym jak poznałam Was osobiście i trochę się przejęłam.
A moje doświadczenie jest takie że gdybym nie wiedziała, po postach pomyślałabym, że gabi ma conajmniej 10 lat... popieram tu kasię że gdzies tam traktujesz ją troszkę zbyt dorośle. Pamiętam jak na imprezie Gabi zrobiła kupę na chodniku, a Ty nie mogłaś w to uwierzyć. Ale to tylko dziewczynka, bardzo mądra ale i bardzo mała. | pao napisał/a: | | ewo, z całym szacunkiem | nie wiem czy Ewa i kasienka mają rację, ale tak mi się wydaje. Pamiętam że podobne miałam kłopoty emocjonalne z Natalią bo ona robiła to i to i to... poszłam do bardzo mądrej pani psycholog i okazało się że źródłem nieporozumień jestem ja... i baaardzo szybko to naprawiłam dzięki niej bo chodziło o taką właściwie drobnostkę jak ta tutaj. I chyba znów się do niej wybiorę bo mam przed sobą kolejną drobnostkę a to strasznie fajnie gdy mądra osoba spojrzy na mnie z boku i doradzi Ktoś tam już proponował - nie wybrałybyście sie do fajnego psychologa który spojrzy nie na gabi ale na was razem z mądrym dystansem?
Mam nadzieję że Cię nie uraziłam, nie o to mi chodziło, jakby coś kasuję posta
Serdeczności
malina - 2007-11-13, 14:54
Ja chociaż nie znam pao odnoszę wrażenie takie jak Humbak
Jeżeli miałabym z dzieckiem problem - który pomimo staran ciągle jest - na pewno szukałabym pomocy u specjalistów,jak pisze Humbak.
magdusia - 2007-11-13, 15:07
a może to po prostu te hormony,zdaje sie Pao że pisałaś że był z nimi problem wcześniej.
Martuś - 2007-11-13, 15:11
Mi się wydaje, że nie da sie oddzielić zaburzeń hormonalnych od sfery psychiki, stres ma ogromny wpływ na wszelkie tego typu zaburzenia, i może je nasilać.
Lily - 2007-11-13, 15:37
Można wszystko wiedzieć, wszystko rozumieć, ale i tak nie móc nad tym zapanować. Zwłaszcza jak się jest małą dziewczynką... Ja też zgadzam się z Humbakiem (ą
pao - 2007-11-13, 15:39
taka ciekawostka:
odwołujecie się wzajemnie do swoich postów ale są one bardzo różne. tj podobnej kwestii dotykają ale w zupełnie odmienny sposób, nie wspominając o nacechowaniu energetycznym.
niemniej w tym temacie jest sporo postów które mi pomogły, czasem w zupełnie odmienny sposób niż można by się spodziewać
dziękuję :*
teraz czekam na efekty poczynionych działań obym już tego tematu nie podnosiła
rosa - 2007-11-13, 15:49
powodzenia
Humbak - 2007-11-13, 16:06
| pao napisał/a: | | nie wspominając o nacechowaniu energetycznym. | cała pao
pao - 2007-11-13, 19:30
| Cytat: | no bo kto nie ma... ty piszesz że gabi nie ma... a ja piszę że nie ma takiej osoby która nie ma - namieszałam...) |
pisząc ze nie ma mam na mysli iz nie odstają od normalnych kłopotów emocjonalnych dla dziecka. że nie ma czegoś ponad, czegoś większego a nie że nie ma w ogóle...
| Cytat: | | Wszystko masz w pogotowiu piszesz - telefony, ludzi, kontakty... i nic nie idzie w związku z tym do przodu. |
ależ idzie do przodu. tylko, że nastąpił gwałtowny regres i on mnie zaskoczył. potrzebowałam sie wygadać, odetchnąć (oj źle by było z dyrekcją gdybym przedtem z wami kilku postów nie wymieniła...)
napisałam w takich a nie innych słowach bo pisałam pod wpływem emocji a wtedy człowiek odruchowo wyolbrzymia pewne rzeczy. postęp jest i to znaczny a z porad te o przebadaniu hormonów były mi najistotniejsze bo o tym aspekcie z życia gabi zapomniałam...
| Cytat: | | takie jest moje wrażenie |
tylko wrażenie
każdą rozpatrzyłam pod wieloma aspektami, tylko, że najwyraźniej nieprecyzyjnie opisałam w czym rzecz. cóż, emocja + forum nie daja najjaśniejszego obrazu sytuacji... niemniej dostałam to co było mi potrzebne: wsparcie i przypomnienie o hormonach.
| Cytat: | | Mi się wydaje, że nie da sie oddzielić zaburzeń hormonalnych od sfery psychiki, stres ma ogromny wpływ na wszelkie tego typu zaburzenia, i może je nasilać. |
i na to wygląda. stres związany z rodzeństwem i chęcią udowodnienia że gabrysia jest super spowodował u niej stres. mam tego świadomość (może nie dość precyzyjnie o tym pisałam) ale kłopot z hormonami jest tym najpoważniejszym.
gabryska wchodzi na preparaty kierunkowe i patrzymy co dalej...
| Cytat: | | No ale co przede wszystkim - z tego co piszesz nasuwa się wniosek, że winna jest twoja relacja z dyrektorką, winna jest gabi, ale nie... relacje między Wami. |
nie napisałam nic takiego. napisałam, że dyrektorka spanikowała i narobiła fermentu, to okoliczność na która ja zareagowałam emocjonalnie. napisałam, że gabi ma poważne zaburzenia łaknienia i to od urodzenia a nie od wczoraj, napisałam, że sprawę wyrównałyśmy ale teraz strasznie sie pogorszyło, napisałam też, że zazdrość o ule na pewno też występuje. cóż, może napisałam nie dość czytelnie.
| Cytat: |
Mam nadzieję że Cię nie uraziłam, nie o to mi chodziło, jakby coś kasuję posta |
ależ nie uraziłaś lubię twoje posty bo są właśnie takim spojrzeniem z boku o którym piszesz. dostałam sporo istotnych informacji i dziękuję Ci za to zresztą nie tylko tobie bowiem jak już pisałam bardzo mi pomogłyście. pośród tych wszystkich postów jest tylko jeden który niósł w sobie niekoniecznie czysta energię ale ziarenko piasku nie zazgrzyta w mojej wdzięczności dla was za pomoc
humbak, piszesz nie po raz pierwszy tak, że pomagasz mi dostrzec istotne kwestie. a może nie tyle dojrzeć co uszczegółowić ich obraz i za to bardzo ci dziękuję. nie tylko w tym temacie, bo nie po raz pierwszy dostałam od ciebie zimna wodę
mnie ciężko jest precyzyjnie pisać o tym z czym sie spotykam, bowiem widzę też aspekty których nie sposób ogólnie dostępnymi sformułowaniami ująć. im szczegółowiej bym sytuacje opisała tym bardziej zamazany obraz byłby dla czytających... doświadczenie mówi, że niestety ale umiejętności dostrzegania tego co niedostrzegalne solidnie utrudniają komunikację... zatem nie zamierzam dalej polemizować bo tylko sie wszystko pomiesza a szkoda marnować energię na próżno wiedzcie że pomogłyście nam bardzo i za to dziękuję :*
Ania D. - 2007-11-13, 19:59
Pao . Będzie dobrze.
magdusia - 2007-11-13, 20:00
Pao na pewno sobie poradzicie,trzymam kciuki
| pao napisał/a: | | pośród tych wszystkich postów jest tylko jeden który niósł w sobie niekoniecznie czysta energię |
chyba zaraz przejrzę wątek
Humbak - 2007-11-13, 20:05
| pao napisał/a: | | nie po raz pierwszy dostałam od ciebie zimna wodę | o kurde ale mi głupio... ale ja nie mówię że mam rację... na forum często się dowiaduję że nie mam
pao - 2007-11-13, 20:07
Aniu jest dobrze
mam super dziewczyny i mogę chwalić sie nimi wszem i wobec ale nie zamierzam udawać że zawsze jest idealnie to że bywają trudności uważam za naturalne i cieszę sie z kolejnych wyzwań a znając gabiskę sporo jeszcze przede mną
trochę zmian powprowadzałam i dzisiejszy dzień minął nawet bez cienia wczorajszych emocji
magdusia trening czytania emocji?
[ Dodano: 2007-11-13, 20:09 ]
Humbak, ale nie istotne jest czy rację mamy czy nie. racja jak dupa każdy ma swoją
ważne, że twoje słowa skłoniły mnie do ujrzenia czegoś czego nie dostrzegałam i nawet jeśli nie do końca o to chodziło to i tak jest to dla mnie cenne doświadczenie
więc niech ci nie będzie głupio, bo nie raz twe słowa były dla mnie bardzo owocne
magdusia - 2007-11-13, 20:23
| pao napisał/a: | magdusia trening czytania emocji? |
a jakże
|
|