wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Zdrowie dziecka - ostry ból kręgosłupa

kasienka - 2008-01-09, 23:46
Temat postu: ostry ból kręgosłupa
Zuzia ma jakies dziwne objawy ostatnio...często boli ją głowa...Czasem brzuch, ale lekarka stwierdziła, że to pewnie od nerwów. Robilismy badane moczu i jest ok. Krwi nie badalismy na razie...
Dziś z przedszkola poszli do biblioteki, Zuzia mówiła potem że w tej bibliotece prawie zasnęła :shock: bo była tak strasznie zmęczona, a potem strasznie głodna. Jadła przed wyjściem chleb z powidłami, w sumie zwykle tak je i nigdy nie narzeka że jest głodna...
No i od wczoraj skarży la się, że bolą ją plecy...
A teraz, jakąś niecałą godzinę temu obudziła się wyjąc że tak strasznie ją boli, naprawdę musi ją boleć, bo zaczęła coś opowiadać o szpitalu i czy będzie miała operację i czy operacje bolą, więc jak jej powiedziałam, że dają znieczulenie, to ona by chciała takie znieczulenie :shock: Ciągle wyje...
Nie wiem, co to może być, czekamy na lekarza, ale boję się strasznie :-/

- 2008-01-09, 23:57

kasienka napisał/a:
Nie wiem, co to może być, czekamy na lekarza, ale boję się strasznie
kasienka, może to nerwobóle? One sa przecież nie do zniesienia czasem..trzymam kciuki, żeby okazało się to tylko chwilową i niepoważną przypadłością.
Capricorn - 2008-01-10, 00:14

ojej, trzymam kciuki.
Asłan - 2008-01-10, 00:24

He,właśnie pani doktórka,wielmożna wyszła od nas,napominając zaraz przy wejściu,że mogliśmy wziąć taxę i sami przyjechać,bo z tego co widzi nie biedujemy... :-?
Na szczęście Zuza trochę się uspokoiła,choć jak zobaczyła lekarza znów wpadła w histerię.. :-(
Zdiagnozowała ból mięśniowy w okolicach lędźwiowych,dała w razie co skierowanie do szpitala,bo coś brzuszek był twardawy.
Zobaczymy jak skończy się ta noc... :-/

Ewa - 2008-01-10, 00:27

Asłan napisał/a:
napominając zaraz przy wejściu,że mogliśmy wziąć texę i sami przyjechać,bo z tego co widzi nie biedujemy... :-?

:evil:

Trzymam kciuki, żeby noc minęła spokojnie. Dużo zdrówka dla Zuzi.

Alispo - 2008-01-10, 00:28

Asłan napisał/a:
He,właśnie pani doktórka,wielmożna wyszła od nas,napominając zaraz przy wejściu,że mogliśmy wziąć taxę i sami przyjechać,bo z tego co widzi nie biedujemy... :-?

:evil:

trzymam kciuki,zeby bylo tylko lepiej,biedna Zuzia..

pao - 2008-01-10, 00:29

szkoda że nie mieszkam bliżej to bym masaż zrobiła... a tak mogę tylko trochę wygładzić jej energię ale i tak ja potem sobie po swojemu pomierzwi...


oby szybko sie poprawiło i ustabilizowało.

- 2008-01-10, 00:31

trzymam kciuki za Zuzię i czekam na dalsze wieści a ta lekarka widać jakąś frustrację próbowała na Was wyładować, i wyszła na gupa :-P :-P
martka - 2008-01-10, 00:31

świetna pani doktor :evil:

trzymam kciuki za Zuzię

rosa - 2008-01-10, 08:27

Powodzenia,
mam nadzieję, że to nic poważnego

a pani doktórka rzeczywiście świetna :evil:

alcia - 2008-01-10, 09:20

też trzymam kciuki i przesyłam ciepłe myśli. Biedna Zuzia :(
ina - 2008-01-10, 09:22

kasienka, a może to wzrostowe bóle?
Trzymam kciuki za Zuzię, żeby już nie bolało.

Karolina - 2008-01-10, 13:06

Jak z Zuzią? Biedaczka kochana, mam nadzieję że już wiadomo co się dzieje.

[ Dodano: 2008-01-10, 13:07 ]
Ina bóle wzrostowe to są chyba tylko w kościach nóg, chyba że się mylę...

agaw-d - 2008-01-10, 20:26

Jak Zuzia dzisiaj się czuje?
taniulka - 2008-01-10, 20:31

Jesteśmy z Wami jeżeli możemy w czymś pomóc to dajcie znać.
Agnieszka - 2008-01-10, 20:53

trzymam kciuki
kasienka - 2008-01-10, 21:40

Zuzia rano obudziła sie bez bólu, ale za to z wysoką gorączką...Dałam jej nurofen, gorączka zeszła...Jak emil zasnął to pograłyśmy sobie trochę w gry planszowe, humorek się nieco poprawił...Ciągle mi się wydaje, że to jednak są psychiczne jazdy... Ciężko mi, bo nie mam siły jej poświęcać za dużo czasu...No i boję się, żeby to się nie przerodziło w coś poważniejszego...
Zrobię na wszelki wypadek morfologię i poproszę o skierowanie do neurologa chyba...No i nie wiem, może poszukam jakiegoś psychologa :/

Mirka - 2008-01-10, 23:14

kasienka napisał/a:
ale za to z wysoką gorączką

Kasieńko, z przyczyn psychicznych rzadko dostaje się wysokiej gorączki.
Ponadto, bóle pleców u dzieci ( poza urazami), też nie zdarzają się za często.
Mnie to wygląda na jakąś wirusową lub zapalną infekcję.
Też bym zrobiła morfologię ( z rozmazem) i OB.
Obserwuj Zuzię czujnie. Jeśli bóle pleców by się powtarzały, to sądzę, że będzie potrzebny mądry lekarz i kompleksowa diagnostyka.
Trzymajcie się a Zuzi życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Lily - 2008-01-10, 23:16

kasienka, może ją jakiś wirus gnębi...
trzymajcie się i zrób te badania na wszelki wypadek

bodi - 2008-01-10, 23:39

Kasieńka, trzymam mocno kciuki za Zu. Może faktycznie zrób te badania jakie sugeruje Mirka, no i mam nadzieję że traficie do sensownego lekarza :!:
kasienka - 2008-01-10, 23:43

Mirka, może jutro pójdę na morfologię...już to widze, będę musiała niańczyć Emila i uspokajać Zuzię ]:->
Akurat u nas w rodzinie gorączkowanie z przyczyn nerwowych jest dość typowe, stąd też taka myśl...
No ale niestety, musze przyznać, że to mi nie wygląda zbyt fajnie, za często się powtarzają takie akcje...Mirka, co można będzie z tej morfologii odczytać(oprócz ewidentnych rzeczy, jak anemia)?
Jeśli chodzi o ten ból pleców...Lekarka twierdziła, że to powierzchniowe, fakt, że dziś już jej na przykład nie bolało...Gdyby był jakiś stan zapalny, to chyba ten ból by się utrzymywał?

Mirka - 2008-01-11, 08:18

Ponieważ objawy były dosyć niespecyficzne i jak pisałaś ból kręgosłupa był ostry, lekarka dała skierowanie do szpitala.
Sądzę, że trzeba Zuzię obserwować i jeśli bóle kręgosłupa i np. brzucha się nie będą powtarzały, to napewno okaże się, że spowodowane były łagodnymi przyczynami.
Jeśli by Cię jednak coś zaniepokoiło, to warto chyba poradzić się lekarza i niech on wypisze skierowanie na badania i wyniki zinterpretuje. Nie warto Zuzi kłuć dwa razy, jeśli jeszcze coś dodatkowego by trzeba było zbadać.
kasienka napisał/a:
co można będzie z tej morfologii odczytać

Wiele choróbsk, ale nie ma się co straszyć, wiesz jak to jest, jak się czyta encyklopedię zdrowia. Od razu jest się chorym na większość chorób.
kasienka napisał/a:
ewidentnych rzeczy, jak anemia

Faktycznie istnieje coś takiego jak przełomy bólowe kręgosłupa w niedokrwistości sierpowatokrwinkowej, ale z tego co wiem, to w Polsce ta przyczyna prawie nie występuje.

kasienka - 2008-01-11, 08:22

Mirka, Lekarka dała skierowanie do szpitala, gdyby ból się nasilał, bardziej zwracała uwagę na twardawy brzuch niż na plecy, które stwierdziła, że bolą powierzchniowo...
Tak czy sak, idziemy zaraz na morfo, jak będę miała wyniki, pewnie w poniedziałek, to zobaczymy...

kofi - 2008-01-11, 08:46

No to trzymam kciuki za Zuzię i za Ciebie.
Jeśli to jej pierwsze badanie krwi, to na pewno mocno przeżyje

kasienka - 2008-01-11, 10:13

kofi, to nie było pierwsze, ale jak zwykle okupione wyciem ;) No ale Zuzia była dzielna, poza tym że cała przychodnia ją słyszała, nie wyrywała rączki i szybko poszło, dobrze, że ma widoczne żyły, no i ta pielęgniarka jest super, już wolałam iść do niej i zapłacić, niż ze skierowaniem gdzieś indziej, bo potrafią to spieprzyć...
wyniki w poniedziałek, ciesze się, że już po, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :)
Zrobiłam morfo z rozmazem i żelazo.

puszczyk - 2008-01-11, 10:41

kasienka, życzę Zuzi powrotu do dobrej formy. Pamiętaj, że na weekend zawsze możemy zabrać Zuzię do nas (chociaż niestety ten i następny odpada przez ciągłe imprezy imieninowe w naszej rodzince), może to jej poprawi humorek i trochę Cię odciąży.
kasienka - 2008-01-11, 10:43

puszczyk, kochana, dziękuję, chętnie skorzystamy :)
Mirka - 2008-01-12, 09:55

kasienka, jak tam Zuzia, czy może ujawniła się przyczyna gorączki?
kasienka - 2008-01-12, 18:15

Mirka, nie, po podaniu nurofenu gorączka już nie wróciła. Mam wrażenie, że to nerwowe, jak pisałam, u mnie w rodzinie to dość typowe u dzieci-przed wyjazdami, świętami, imprezami wszyscy gorączkowaliśmy.
Morfologia będzie w poniedziałek, byłabym wdzięczna, gdybyś mogła tu zajrzeć i pomóc mi zanalizować, we wtorek pójdę do lekarza z tymi wynikami(mam tez wyniki Emila) i chyba poproszę o to skierowanie do neurologa.
Jeśli ktoś może polecić fajnego psychologa dziecięcego w Poznaniu i najlepiej na NFZ :/ to chętnie skorzystam.

pao - 2008-01-12, 19:08

kasieńko, ja ci już pisałam na gg co o tym myślę. jak dla mnie to ucieczka w chorobę by mamusie odzyskać. nie jest to działanie świadome, niemniej skuteczne jak widać.
kasienka - 2008-01-12, 20:09

pao, podobnie czuję, jak Ci mówiłam.
Ale wole sprawdzić też inne rzeczy, morfo dawno nie robiłam, a Zuzia średnio je :/
Wzięłam się w garść i staram się poświęcać Zuzi więcej uwagi...Ale sama wiesz, że to w moim przypadku niezbyt łatwe :/

pao - 2008-01-12, 20:10

kasieńka, w każdym wypadku nie jest to łatwe... trudne też nie ;) zatem głowa do góry :) dasz radę :) świetna z Ciebie mamusia przecież :)
kasienka - 2008-01-13, 15:00

Dziś rano-znowu gorączka, tym razem bolało ją w pośladku, a wieczorem-kark :/
Jutro wyniki...

dynia - 2008-01-13, 15:47

Trzymam kciuki,żeby wszystko było dobrze!!!Dużo zdrowia dla Was wszystkich!
kasienka - 2008-01-13, 15:50

Już nie wiem, może to grypa? Tylko to się pojawia co jakiś czas...Albo jakaś bakteria-w końcu organizm chyba z czymś walczy tą gorączką :roll:

[ Dodano: 2008-01-13, 16:16 ]
Dzwoniłam do szpitala, bo tam s a jej wyniki i wszystko ma w normie, leukocyty 9000więc ponoć w normie, hgb ok, żelazo 125 :shock: , pani mi wszystkiego nie dyktowała, ale mówiła, że ma bardzo dobre wyniki...
gorączka rano przeszła po nurofenie a teraz znowu-prawie 39 :-?

- 2008-01-13, 18:15

Cytat:
Dzwoniłam do szpitala, bo tam s a jej wyniki i wszystko ma w normie, leukocyty 9000więc ponoć w normie, hgb ok, żelazo 125 :shock: , pani mi wszystkiego nie dyktowała, ale mówiła, że ma bardzo dobre wyniki...
to dobra wiadomość :) tylko skąd znów ta gorączka? Może rzeczywiście grypa? nie znam się :/
Lily - 2008-01-13, 20:04

kasienka, a CRP badali?
kasienka - 2008-01-13, 20:40

Lily, a co to?
agaw-d - 2008-01-13, 21:19

kasienka teraz mi się przypomniało nie dawno mojej mamie opowiadała znajoma, jej wnuczka (5 latek) przed urodzeniem braciszka miała cały gorączkę, różnie od 37 do takiej prawie 40 stopniowej, lekarze nic nie mogli wykryć, wszystko niby ok, wyniki dobre i gorączka, która nie utrzymywała się cały czas stwierdzili, że to na tle psychicznym-nerwowym, aż w końcu zbadał ją inny lekarz, i się okazało, że ma zapalenie oskrzeli, podali odpowiednie leki i po niecałych 2 tygodniach nie było śladu po chorobie.
Wiem, że to żadne pocieszenie, ale może warto, żeby jakiś inny lekarz zbadał jeszcze Zuzie.

CRP to chyba coś podobnego do OB, przy jakiś stanach zapalnych w organiźmie się podwyższa. Ale z tego co wiem to nie tak chętnie dają skierowanie na to, jak ja miałam powiększone węzły chłonne to już na samym końcu mi dali skierowanie, żeby jeszcze CRP zbadać.

Lily - 2008-01-13, 21:54

kasienka napisał/a:
Lily, a co to?

to takie białko, którego poziom rośnie jak rozpoczyna się jakaś infekcja
nota bene bratanek mojego niemęża jak mu się urodziła siostrzyczka momentalnie wylądował w szpitalu z dziwnym zapaleniem biodra...

loika - 2008-01-13, 22:05

a propos CRB, to wynik ten røwniez wskazuje czy infekcja jest bakteryjna czy tez wirusowa.
Trzymam kciuki za córeczkę.

Humbak - 2008-01-13, 22:57

...a ja dopiero teraz tu dotarłam... :-(

Kasienko, tak a'propos badań - natalka dwa razy bodaj przechodziła 'bezobjawowe zapalenie płuc' jak to nazwała lekarka, a to dlatego że nic osłuchowo nie dawało znać i zwykle wykrywało się bo lekarka 'na wszelki wypadek' wysyłała nas na prześwietlenie płuc i dopiero na nim wyszło... no ale oprócz gorączkie miała kaszel i nie miała tych dziwnych bóli :-|

Trzymam kciuki za Zuzię, mam nadzieję że wszystko się wyjaśni. W sumie tak z innej strony patrząc - my też mieliśmy z natalką fazę 'odosobnienia' - potrzebowała dużej opieki, troski i włączenia ją w całość mojego-kubowego rozkładu dnia... choć sąsiadka nas wysyłała do psychologa jakoś po kilku miesiącach natalka dochodzi do siebie i nowej sytuacji

kasienka - 2008-01-14, 14:48

Kurcze, nie zrobili OB :/

Wkleję skan wyników, może ktoś coś zauważy? Nasza lekarka chora, idziemy do innej, może poproszę o skierowanie na rtg... :/

ina - 2008-01-14, 15:15

limfocyty ma podwyższone - więc to może jakiś stan zapalny?
kasienka - 2008-01-14, 15:33

Myślałam że to leukocyty wskazują na infekcję :oops:
Martuś - 2008-01-14, 16:07

Kasia, limfocyty i ta cała reszta aż do neutrofili to rodzaje leukocytów. Niemniej nawet jeśli u Zuzi jest jakaś infekcja czy stan zapalny, to to jeszcze nie wyjaśnia niestety jego przyczyn :| Ja też myślę, że to jest na tle emocjonalnym, mi nie takie rzeczy się działy od psychiki.. Na pewno wszystko powoli wróci do normy.
babaaga - 2008-01-14, 16:10

kochana, uściskaj zuzię od nas!!mam nadzieję, ze wszystko dobrze sie skończy.. :-( co ja piszę, na pewno!!!
Mirka - 2008-01-14, 17:09

ina napisał/a:
limfocyty ma podwyższone - więc to może jakiś stan zapalny?

Albo silny stres. Wzrastają też po posiłku, ale przypuszczam, że Zuzia była na badaniu na czczo.
Spadek neutrofili też wskazuje na zakażenie wirusowe, bakteryjne lub grzybicze.
Trochę jest obniżone MCV -średnia objętość krwinki czerwonej. Poniżej 70 może już świadczyć o niedokrwistości z niedoboru żelaza. Na szczęscie jest powyżej 70jednostek.
Ciekawe jak zinterpretuje to lekarka w sytuacji podwyższonej trochę liczby erytrocytów. Taka niewielka nadwyżka erytrocytów może wynikać z odwodnienia.
Dziecko miało gorączkę, a płyny mogły przed badaniem nie być uzupełnione.
Kasieńko, a jak Zuzia się dziś czuje, czy wygląda na chore dziecko?

kasienka - 2008-01-14, 19:04

Kochane, więc tak:
byłam u lekarki, naszej nie było, więc u innej, baaardzo sympatycznej.
Wyniki są ok, te podwyższone limfocyty w rozmazie mogą świadczyć o lekkiej infekcji wirusowej, gdyby było coś poważnego, to wyszłoby w leukocytach, tak jak myślałam(tych nie w rozmazie :roll: )
Mirka napisał/a:
Poniżej 70 może już świadczyć o niedokrwistości z niedoboru żelaza. Na szczęscie jest powyżej 70jednostek.

Mirka, żelazo wyszło 125, nie wiem, skąd ona je bierze, ale tak wyszło ;)

No i pani doktorka pytała jak w przedszkolu, czy nie ma jakiś stresów, z koleżankami itp...Jak powiedziałam, że jest Emil 4miesięczny to tylko sie uśmiechnęła i stwierdziła, że wszystko jasne ;) Powiedziała, że takie odjazdy się zdarzają bardzo często na tle nerwowym, że te bóle kręgosłupa tez prawdopodobnie były od tego. Ze mam poświęcać jej dużo czasu(tylko jak to zrobić :-( ) i że za jakiś czas szok aklimatyzacyjny minie i wszystko wróci do normy. Zuzia cały czas płakała, naprawdę, jest rozwalona ostatnio :(
Mirka napisał/a:
ina napisał/a:
limfocyty ma podwyższone - więc to może jakiś stan zapalny?

Albo silny stres.

no właśnie, może to też stresss... :roll:

Ma lekko zaczerwienione gardło, ale nie powinno to powodować takiej gorączki(dziś już nie było), ale pow. że mogę dawać nurofen, bo działa przeciwzapalnie i wit.C i wapno.

Wiecie co, przez to wszystko czuję się złą mamą... :( Nie wiem skąd mam wziąć dodatkową porcję czasu i sił, jest mi tak strasznie głupio, że dziecko jest prawie na ostatnim miejscu(przed sprzątaniem...) :cry:

- 2008-01-14, 19:11

kasienka, masz natychmiast przestać czuć się złą mamą! Jak możesz tak o sobie myśleć? Masz teraz sesję, więc nie dziwota, że totalnie brak czasu na cokolwiek...ale już niedługo się skończy i będziesz miała więcej czasu dla Zuzi :)
Pogadaj z M., może da się zrobić tak, abyś wieczorem zajęła się tylko Zuzią i porobiła z Nią coś co bardzo lubi a M. zajmie się Emilem :)

Martuś - 2008-01-14, 19:30

ań napisał/a:
kasienka, masz natychmiast przestać czuć się złą mamą! Jak możesz tak o sobie myśleć? Masz teraz sesję, więc nie dziwota, że totalnie brak czasu na cokolwiek...ale już niedługo się skończy i będziesz miała więcej czasu dla Zuzi :)

Dokładnie Kasia! Nawet, jeśli ktoś ma na głowie wyłącznie dom i dzieci, to i tak jest to bardzo absorbujące i wymagające wielkiego zaangażowania i pokładów czasowych, a Ty masz jeszcze studia! Sesja to taki czas, że mi się nie udaje niczym zajmować poza studiami, a ja mam dziecko jeszcze w brzuchu, dom zaś gnije i pleśnieje ;) Ty dodatkowo wróciłaś do nauki po tylu latach przerwy, to Twój pierwszy rok i pierwsza sesja, ja Cię podziwiam i uważam, że radzisz sobie fenomenalnie. Sesja minie i na studiach będziesz miała znacznie więcej luzu aż do czerwca, a Zuzia będzie się powoli aklimatyzować do nowej sytuacji (bo jeśli ktoś przez tyle ,lat był jedynakiem to nie ma siły, żeby jakoś boleśnie nie przeżył pojawienia się rodzeństwa, a ja jestem pewna, że Ty zajmujesz się Zuzią najlepiej, jak się da, po prostu taki etap musi przejść i w jego nastaniu nie ma żadnej Twojej 'winy'). Głowa do góry, wszystko niedługo się ułoży i wróci do normy (a nawet przewyższy normy dotychczasowe :) )

Mirka - 2008-01-14, 19:48

W naszej rodzinie tak jakoś samo sie utarło, że jeśli dzieci mają stres, a rodzice nie maja w tym czasie tzw. głowy do zajmowania sie ich problemami, to dzieci dzwonią albo idą wypłakać się do dziadków. Dotyczy to trzech pokoleń i bardzo dobrze funkcjonuje jako odstresowywacz.
Już pięciolatki potrafią wykręcić numer telefonu do babci i jak same dzwonią to wiadomo, że jest duchowy problem, należy wszystko zostawić i jechać je poprzytulać . Rozmowy telefoniczne trwaja czasem godzinami.
Osiemnastolatka i trzydziestosiedmiolatek robią to samo. Najstarsza prababcia ma 96 lat i służy jako psychoterapeutka dla conajmniej dwóch pokoleń. Ważne, żeby wysłuchać, przytulić i być razem.

agaw-d - 2008-01-14, 20:18

kasienka przesyłam ciepłe myśli i duchowe wsparcie :-D
taniulka - 2008-01-14, 21:46

Kasienka współczuję. Naprawdę nieciekawe doświadczenie :(
Lily - 2008-01-14, 21:52

kasienka, jesteś najlepszą mamą jaką możesz być w tej sytuacji, i proszę mi tu nie dyskutować :)
majaja - 2008-01-14, 22:10

kasienka napisał/a:
.Albo jakaś bakteria-w końcu organizm chyba z czymś walczy tą gorączką

Sama osobiście w czasach szkolnych załatwiałam sobie 3 dni zwolnienia - tak się czymś denerwowałam, że temperatura skakała mi co najmniej do 37,5, nawet najbardziej podejrzliwy lekarz zwolnienie dawał, bo przecież "organizm z czymś walczy ta gorączką". Także niektórzy tak mają.

Lily - 2008-01-14, 22:17

Cytat:
Gorączka u dziecka zdarza się nagminnie, jej pojawienie się nie jest równoznaczne z tym, że dziecko jest chore. Jeżeli termometr wskazuje nieco więcej kresek niż zazwyczaj, a poza tym dziecko nie wydaje się chore, należy odczekać dwa kwadranse i powtórzyć pomiar. Trzeba pamiętać, że mechanizm termoregulacji u dziecka nie jest w pełni wykształcony, i dlatego dziecko może zareagować zwyżką temperatury na przegrzanie, wysiłek, ząbkowanie czy stres.

hxxp://embrion.pl/dzieci/goraczka.htm

bodi - 2008-01-14, 22:42

kasieńka, nie dołuj się! jesteś wystarczająco dobrą mamą :D podziwiam Cię że dajesz radę z takim maluchem wrócić na studia! wszystko Ci już tu napisały dziewczyny, Zu przez tyle lat była jedynaczką że musi to być dla niej szok, niezależnie od tego co myśli i wie głowa, emocje rządzą się swoimi prawami. Super by było, gdybyście mieli jaką pomoc (rodzice M.?), żebyś mogła pobyć trochę sama z Zu. Trzymam kciuki :D Na pewno z czasem wszystko się ułoży!
puszczyk - 2008-01-14, 22:59

Co do poświęcania czasu tylko i wyłącznie pierwszemu dzieciaczkowi to u nas podziałało wieczorne czytanie. Kamil wie, że to mój czas, który poświęcam tylko i wyłącznie jemu.

Chociaż ostatnio też mam dolinę, że to przez moje zaniedbanie najbardziej pasjonuje go komputer, telewizor i komórka... :oops: Pocieszam się, że zaczął chętnie sam czytać i to nie tylko komiksy.

Ania D. - 2008-01-14, 23:30

Kasieńko, dobrze, że wiesz skąd ten problem. Mam nadzieję, że uda się to rozwiązać.
Mirko, czytałam z wielką przyjemnością Twoje słowa. Bardzo bym chciała, żeby i w innych domach było to możliwe. Moim marzeniem jest zostawić samego Pawełka z moim tatą, tak tylko dla nich. Wspaniale, że u Was tak to funkcjonuje.

kofi - 2008-01-14, 23:30

puszczyk napisał/a:
Co do poświęcania czasu tylko i wyłącznie pierwszemu dzieciaczkowi to u nas podziałało wieczorne czytanie. Kamil wie, że to mój czas, który poświęcam tylko i wyłącznie jemu.

Też bym proponowała takie rozwiązanie. Niech sobie nawet Emil będzie obok w leżaku, może będzie słuchał, a Zu i tak będzie wiedziała, że czytasz JEJ.
Nawiasem mówiąc, mój starszy syn Igor chorował 2 razy w roku: w sesji zimowej i w sesji letniej :-? Potem przestał chorować.
A czy wykuczono zapalenie stawów? Chociaż to chyba raczej nie są bóle stawów, jak plecy ją bolą.

kasienka - 2008-01-15, 00:27

Jesteście kochane...Ale to nie pomoże, bo ja po prostu nie wierzę w to, że jestem dobrą mamą :( Może sobie radzę ze wszystkim, ale jak widać - Zuzia sobie nie radzi...Dziś powtórka z rozrywki, znowu ją boli, znowu wyje...
A ja nie mam cierpliwości...Staram się okazywać jej miłość, czułość...Naprawdę ją kocham, a czasem mi się wydaje, jakbym nie kochała...Ostatnio mam często takie uczucia, odbieram ją trochę jak pijawkę, chciałabym, żeby się czasem odczepiła, wkurza mnie, że nie docenia tego co dla niej robię, tego czasu, który mam dla niej, że twierdzi, że nic z nią nie robię, choć to nie prawda...że chciałaby żeby oddała jej całą siebie i na cały czas, a ja nie chcę...Nigdy nie lubiłam się z nią bawić, w ogóle-nie lubię się bawić z dziećmi, to nudne, nie umiem nic na to poradzić...To straszne, co piszę, ale tak czuję... :cry: Jest mi strasznie cięzko z tym wszystkim...Z drugiej strony wiem, że ona jest tylko małą dziewczynką, która czuje się opuszczona i nieszczęśliwa, a ja nie umiem jej pomóc...Nie umiem słuchać jej płaczu, mam ochotę na nią wrzeszczeć, żeby przestała...Chyba to ja powinnam iść do psychologa!
Nie wiem, może po części przyczyną jest to, że żadne z nas nie ma czasu tylko dla siebie. A jeśli coś niby dla siebie robimy, to zawsze jest to czas wykradziony jakimś obowiązkom...Obarczony poczuciem winy :/
Szkoda, ale Zuzia nie ma takich dziadków, którym mogłaby się wygadać, ani nikogo takiego. Moi rodzice nie włączają się w ogóle, mama Marcina to tylko ją bardziej dołuje chyba i nas potem jeszcze większym poczuciem winy obarcza...Zuzi jedyna przyjaciółka z przedszkola wyjechała do Niemiec i nie mamy kontaktu, ostatnio ciągle powtarza, jak za nią tęskni... :-(

[ Dodano: 2008-01-15, 00:28 ]
kofi napisał/a:
czy wykuczono zapalenie stawów?

morfologia nie wskazuje na jakiś ostry stan zapalny, gdyby coś takiego było, to chyba ujawniło by się w krwi? No i dziwne, że boli ją tylko w nocy, nie?

adriane - 2008-01-15, 01:41

Kasieńko macie kryzys, ale to minie, mam nadzieję, ze szybko. Trzymajcie się, buziaki dla Was.
k.leee - 2008-01-15, 02:26

Jak dla mnie to bankowo psychosomatyka, ja całe dzieciństwo ( do 17 roku życia :roll: ) kilka do kilkunastu razy do roku chorowałem, żeby byc bliżej mamy. Sytuacja jest dla Zuzi arcytrudna, pojawił się Emil (do dziś przeżywam , że pojawił się mój młodszy brat :-> ) i Ty rozpoczęłaś studia. Obowiązków i stresów masz moc, słabszy moment teraz też. To co zawsze możesz zrobic, nawet jak tego nie czujesz to przytulac Zuzię. Warto też, żebyś pomyślała co masz ochotę robic z Zuzią, jaką zabawę może ze swojego dzieciństwa, lubisz. Jak nie masz ochoty w coś się bawic możesz też o tym powiedziec Zuzi i zaznaczyc jej, że pomimo tego przez 10 minut będziesz się z nią bawiła, bo wiesz o tym, że jej na tym zależy. Chyba też problem leży w ustaleniu granic i zasad, teraz się z Tobą bawię przez ileś tam czasu a teraz jest czas dla mnie ( na naukę, odpoczynek, ...)
kasienka napisał/a:
Chyba to ja powinnam iść do psychologa!

Nic w tym zdrożnego, ja kiedyś też chciałem Kubę posłac do psychologa ale pokazano mi kto tu ma problem :-P
Dużo życzliwości i ciepła dla Ciebie :-D
P.S. Kasia, zdejmij czarne okulary.

majaja - 2008-01-15, 06:47

Podpisuję pod Klee, a poza tym ja też nie lubię bawić się z dziećmi i po pół godziny układania domków, pociągów z chorym Mironem zaczynam co 5 minut pytać czy mu może jednak poczytać. Poza tym jak nie zachowasz jakieś mniej więc równowagi pomiędzy potrzebami dzieci a swoimi będzie jeszcze gorzej.
dynia - 2008-01-15, 10:15

Kasienko nie daj sobie wmówic,że jesteś zła mamą.Masz dużo na glowie to fakt i musisz sobie w tym jakos radzić chociaz czasmi nie masz już siły na nic i najchętniej położylabys sie i wypłakała w poduszkę(pisze to z autopsji ;-) ) albo wyspała.Skoro nie mozecie liczyć na dzidków(a może przydałąby sie poważna rozmowa z Twoimi rodzicami i wyraziliby chęc pomocy),może żyja w przeswiadczeniu,ze tacy jestescie samodzielni i nie chca sie napraszać ze swoja pomocą?Pogadaj z nimi ,wyjasnij w jakim stanie jest Zuzka ,może będa chcieli pomóc,przeciez bardzo kochaja wnuki.
Zrób sobie dzień tytlko z Zuzia,w łikend wolny od szkoły zostaw M.zEmilem na parę godzin.idzcie sobie tylko we dwie do kina,na spacer,na babskie zakupy potem na lody.Nic nie działą lepiej na taki stan jak czas spedzony tylko mamusią :-) Kasia mocno trzymam za Ciebie kciuki!!!!

k.leee - 2008-01-15, 10:22

dynia napisał/a:
dzień tytlko z Zuzia
może byc na początek 1/2 dnia, ważne żeby tylko we dwoje, ja też od dawna obiecuję sobie, że zrobię taki dzień z Kubą :oops: muszę o to zadbac.
Humbak - 2008-01-15, 10:40

Kasienko, mam nadzieję, że to wszystko wkrótce minie :-(
pao - 2008-01-15, 11:11

Kasieńko, cierpliwości potrzeba nie tylko do dzieci ale i do siebie samej... skoro takie myśli Cię nachodzą to po prostu straciłaś cierpliwość i tyle. i chyba każdej mamie sie to zdarza a przynajmniej ja nie spotkałam wyjątku. nie tak dawno ja straciłam cierpliwość po kolejnym ataku obżarstwa, i podobne myśli mnie nachodziły, jednak nie uwierzyłam w nie, bo wiem, ze robię co w mojej mocy, a że nie jestem idealna to nic nowego.

nikt nie jest idealny, każdy popełnia jakieś błędy, każdy czasem robi coś nie tak, ale nie to świadczy czy jesteśmy dobrymi czy złymi. Zuzia jest wspaniałą dziewczynką a przecież to właśnie dzieci najlepiej świadczą o tym, jakimi my jesteśmy rodzicami.

głowa do góry i oby cierpliwość, miłość i wyrozumiałość wobec siebie samej szybko zawitała ponownie w Twoje progi :*

kasienka - 2008-01-15, 11:12

Dziękuję kochani, czuję Wasze wsparcie...
Zuzia jest w szpitalu z Marcinem, rano dostała b.wysokiej gorączki 39,2 a po podaniu syropu nie spadła i wzrosła do 39,6. Na razie miała zrobione usg brzucha i czekają od ponad godziny do chirurga, bo ponoć coś nie teges...
Chciałabym żeby ją porządnie przebadali, zobaczymy co będzie...
Myślcie o nas cieplutko...

dynia - 2008-01-15, 11:16

Kasiu,myslę,mysle cały czas o Was ciepło!!!Wszystko bedzie dobrze!!!
sylv - 2008-01-15, 11:22

trzymajcie się mocno i napsiz nam co sie dzieje
Humbak - 2008-01-15, 11:26

kasienko, trzymam kciuki, przesyłam cieplutkie myśli... a natalka całuje zuzię...
dynia - 2008-01-15, 11:27

Tak sobie mysle,ze może to wyrostek(i tak jej promieniował,ze mówiła obolacym kręgosłupie) .
kasienka - 2008-01-15, 11:41

dynia, trzech lekarzy ją badało i nikt nie wykrył wyrostka? No nie wiem sama...M,mówi, że nadal czekaja, teraz ida do pediatry zamiast do chirurga, nie wiem, o co to tam chodzi :(
Ewa - 2008-01-15, 11:55

Trzymam kciuki. Wszystko będzie dobrze i na pewno Kasiu nad Twoją głową niedługo zaświeci znów słońce. Poradzisz sobie z tym wszystkim, zobaczysz :-D
dort - 2008-01-15, 11:57

myśle o Was ciepło kochani i trzymam kciuki za Zuzie
dynia - 2008-01-15, 12:12

kasienka napisał/a:
dynia, trzech lekarzy ją badało i nikt nie wykrył wyrostka? No nie wiem sama...M,mówi, że nadal czekaja, teraz ida do pediatry zamiast do chirurga, nie wiem, o co to tam chodzi :(

Jesli ja badli to wykluczyli napewno.Tak sobie wczesniej myslałam,ze to moze to ,bo zastanawiam sie od czego ta goraczka.Biedna Zuzia ,szkoda mi jej strasznie,ze musi po tych wszystkich lekarzach chodzić.Na pewno dla niej to stresujace okolicznosci .Z drugiej zaś strony zostanie dokładnie przegladnięta ;-)

agaw-d - 2008-01-15, 12:28

kasienka myśle cieplutko o Was
malina - 2008-01-15, 12:39

Kasieńko,bedzie dobrze!!!Sciskam mocno!!!
Mnie przy wyrostku bolały plecy własnie,na dole w okolicy krzyza,brzuch wogóle - dopiero po badaniach krwi wyszło,Zuzia miała robione więc od razu powinni sie zoriwentować jakby co - tego raczej nie da sie przeoczyc.

Mirka - 2008-01-15, 13:41

Mnie natomiast za każdym razem otwiera sie nóż w kieszeni, jak dowiaduję się o działaniach lekarskich takich, jak opisane przez Kasieńkę.
Dziecko od zeszłego czwartku miewa temperaturę 39 st., boli je ostro raz kręgosłup, raz coś innego i lekarz bez wnikliwego zdiagnozowania i wykluczenia wielu przyczyn, które mogą taki stan wywołać, przychyla się do poglądu, że to stres - czynnik, nawet dla mnie laika najmniej prawdopodobny.

kasienka - 2008-01-15, 13:54

Nie za bardzo wiemy co się dzieje, na usg wyszedł podobno obrzęk nerek(ta durna baba z pomocy doraźnej mówiła że to na pewno nie nerki!), położyli ją na sali a zaraz potem przenieśli na jakąś salę przejściową...Nie wiemy dlaczego, lekarka powiedziała M.że nie ma zapalenia płuc, więc się tam nie kwalifikuje, ale nie pozwalają jej jeść i pić(a ona biedna nic od rana w ustach nie miała!), nie wiadomo, czy nie chcą jej robić jakiejś operacji...Ale chyba nie powinni ściemniać ojcu, no nie?
boże...I jeszcze moja matka do tego, mówiąca, żebyśmy ją ochrzcili... :evil:

Lily - 2008-01-15, 13:57

kasienka napisał/a:
nie wiadomo, czy nie chcą jej robić jakiejś operacji...
Kasia, oni tak na wszelki wypadek, tym się nie przejmuj...
trzymam kciuki za Zuzię, za Ciebie, a mama mogłaby choć teraz nie bredzić :/
jeśli to nerki to można zrozumieć, czemu ją bolał ni to kręgosłup, ni to brzuch... a czy ona miała badanie moczu czy tylko krew?

malina - 2008-01-15, 13:58

Kasieńko,bedzie dobrze,nie ma innego wyjscia!!!TRZYMAJ SIĘ!!!
martka - 2008-01-15, 14:05

kasienka, trzymaj się ciepło. musi być dobrze!
kasienka - 2008-01-15, 14:20

Badanie moczu miała miesiąc temu-było oki.
Jeszcze do tego ta pi...ordynatorka tam jest co kiedyś i już oczywiście jest problem z jedzeniem. Pielęgniarka przekazała Marcinowi, że pani ordynator to nie interesuje, rodzice mogą sobie nie jeść mięsa ale dziecko musi :lol: Obawiam się, że starcie ze mną może źle wpłynąć na całą sytuację...Jade teraz, wymienimy się Emilkiem, pewnie napiszę wieczorem.

martka - 2008-01-15, 14:23

kasienka napisał/a:
rodzice mogą sobie nie jeść mięsa ale dziecko musi

:evil:
daj im popalić kasienka ;-)

Lily - 2008-01-15, 14:23

kasienka napisał/a:
rodzice mogą sobie nie jeść mięsa ale dziecko musi :lol:
obawiam się, że pani ordynator o tym nie decyduje tylko Wy ;)
trzymaj się Kasia, będzie dobrze, musi być!

Mirka - 2008-01-15, 14:24

kasienka napisał/a:
boże...I jeszcze moja matka do tego, mówiąca, żebyśmy ją ochrzcili...

Wiem, że namawianie Cię w takiej chwili do wyluzowania jest bez sensu.
Ktoś jednak w rodzinie musi w takich chwilach zachować zimną krew.
Twoja Matka jest osobą wierzącą i jedyne, co jej pozostaje to polecić Zuzię Bożej opiece. W jej przekonaniu chrzest, zwiększy Zuzi szanse u Pana Boga.
Ta prośba napewno jest przejawem bezsilności w obliczu zagrożenia, jakim jest choroba wnuczki.

ina - 2008-01-15, 14:38

kasienka napisał/a:
ale nie pozwalają jej jeść i pić(a ona biedna nic od rana w ustach nie miała!), nie wiadomo, czy nie chcą jej robić jakiejś operacji...Ale chyba nie powinni ściemniać ojcu, no nie?


Kasienko, nie zrobią jej żadnej operacji bez Waszej zgody. Pewno chcą jej zrobić rezonans nerek,albo jakieś badanie z kontrastem.

Trzymajcie się!

Agnieszka - 2008-01-15, 14:40

Kasieńko trzymam kciuki
ina - 2008-01-15, 14:40

Często w tym wieku u dziewczynek występuje zapalenie kielichów nerkowych.
renka - 2008-01-15, 15:11

Kasienko - trzymam kciuki i postaram sie wyslac jak najwiecej uzdrawiajacej energii zarowno Zuzi jak i Tobie. Mysle o calej Waszej rodzince bardzo cieplo.
taniulka - 2008-01-15, 16:07

Jasny gwint kasienka trzymaj się!
Asłan - 2008-01-15, 17:12

Zuzia miała po południu robione jeszcze raz badanie krwi i moczu-okazały się całkiem dobre,co zdziwiło panią doktórkę...Jeszcze jutro będzie wynik posiewu moczu.W sumie to za bardzo nie ma koncepcji na powód tego obrzęku nerek-tak sobie myślę,że to może jakaś niedoleczona infekcja i powikłania powstały..

Z. miała lekką schizę z aplikacją motylka,ale i tak jest dzielna po stokroć :-)

Mamy nadzieję,że będzie dobrze..Dzięki za dobre słowo.

- 2008-01-15, 17:32

Asłan napisał/a:
Zuzia miała po południu robione jeszcze raz badanie krwi i moczu-okazały się całkiem dobre,co zdziwiło panią doktórkę
hehe, może sobie wsadzić w nos uwagi o mięsie :P nie ma argumentów. Kurczę, nie cierpię takiego braku profesjonalizmu ze złośliwości
a z tym chrztem o co chodzi, ze święcona woda zdrowia doda? ]:->

kochani, trzymajcie się, myślimy o Was ciepło! Będzie dobrze. Pewnie wszystkiego naraz się nazbierało. tak sobie myślę, ze może rzeczywiście jakaś mała infekcja, osłabienie- i Zuzia przy gorszym samopoczuciu pozwoliła sobie na "chorowanie" bo widzi, ze uwaga z Emila przechodzi na Nią.
Ah, szkoda że tak się Wam teraz nakumulowało kiedy brak czasu na wszystko, dlatego wspieramy ile się da!

Karolina - 2008-01-15, 17:59

Kasia myślę o Was, też jestem nerkowa dziewczyna, dużo siły i odwagi dla Zuzi kochanej:)
Humbak - 2008-01-15, 20:36

Dzielna dziewczynka trzymamy za nią kciuki :-)
Czy ma z kim zostać w szpitalu?
Współczuję takiej pani ordynator, ciężko się z taką osobą rozmawia o czymkolwiek nawet gdy sie je mięso :-/
Mam nadzieję że wszystko szybko się wyjaśni :-)

kasienka - 2008-01-15, 21:13

Musiałam biedactwo płacące zostawić :(
Jutro pojedziemy odwrotnie i M.zostanie z nią aż uśnie...
Chciałabym żeby się wyjaśniło, co to, z jednej strony fajnie, że badania są ok, ale z drugiej-wciąż nie wiadomo co z tą gorączką...
Mirka, może Ty masz jakiś pomysł co jeszcze można by sprawdzic? Chciałabym żeby ją w tym szpitalu przejrzeli, nie chcę potem znowu wracać...

P.ordynator ucięła kwestię jedzenia, powiedziałam jej tylko, że już kiedyś o tym rozmawiałyśmy i zna moje zdanie, ona na to, że ona będzie się upierać, że to niedobrze...Mam jednak ochotę z nią porozmawiać, wydrukowałam sobie nawet te opinie dotyczące diety wege, jestem pewna, że Zuzia odżywia się lepiej niż większość dzieci w jej wieku...Z resztą chyba badania krwi świadczą o tym...

Pielęgniarki są miłe, oprócz tej jednej baby, do której super pasuje niestety określenie neo polska pielęgniara :-/ niestety ta właśnie została na noc, więc boję się, czy w razie czego Zuzię pocieszy, przytuli...

dynia - 2008-01-15, 21:21

Biedna Zu ,mam nadzieję że przetrwa spokojnie nockę i jak najszybciej wróci do domu!
No ale co lekarze mówia maja juz jakieś podejrzenia czy cus,zaobserwowali jakięs nieprawidłowosci?

bajka - 2008-01-15, 21:31

Jejuu, dopiero teraz przeczytałam ten temat...o cholera, strasznie mi przykro...Mam nadzieje, że hospitalizacja zakończy się szybko i sukcesem... Jakby trzeba było jakoś pomóc- to walcie jak w dym. Ściskam was mocno, Zuzię przytulam w myślaćh. Wszyscy macie teraz ciężko, ale wierzę, ze niedługo...
A niezależnie od wszystkiego- od jakiegoś czasu myslę o psychologu dziecięcym u Zuzi...

- 2008-01-15, 21:33

Kurczę, biedna Zu, ze musiała tam zostać na noc :/ mam nadzieję, ze szybko sie wyjaśni wszystko i jakoś to pójdzie do przodu ku lepszemu!
Humbak - 2008-01-15, 23:00

kasienko w tym szpitalu nie mozna zostawać z dziećmi na noc? :-(
mossi - 2008-01-15, 23:18

o jej :( oby wszystko dobrze się skończyło! Trzymam kciuki!
Capricorn - 2008-01-15, 23:33

dopiero przeczytałam. Wracaj do zdrowia, Zuza! Kasieńko, posyłam ciepłe myśli.
martka - 2008-01-15, 23:48

biedna Zuzia, mam nadzieję, że jest dzielna....
Kreestal - 2008-01-15, 23:52

:-( Oby tylko wszystko się jakoś ułożyło i jak najszybciej wróciła do domu!
pao - 2008-01-16, 00:22

smutno. zostawienie dziecka w szpitalu to koszmar... czemu nie dają możliwości rodzicom, a przynajmniej jednemu zostać z dzieckiem...?
Malati - 2008-01-16, 01:34

Kasiu bardzo mi przykro, mam adzieje ze maleńka szybko wyjdzie ze szpitala i wszystko bedzie oki.Myśle o Tobie i Twojej cóce ciepło i ślę pozytywne mysli :-)
Nie rozumiem dlaczego nie mogliscie zostac z mała w szpitalu, no chyba że nie możecie ze względu na drugiego dziecko czy tez pracę.? Pamietam jak mój młody leżal na intensywnej i nie mogłam zostawać na noc, koszmar :-( Komentarze lekarzy w szpitalach na temat naszej diety tez nie raz przerabialśmy, ogólnie mówiąc rece opadają. Raz Pani doktor weszła i zaczeła rozmowę od słów" nic nie wiem na temat wegetarianizmu, ale uważam że nie jest to dieta odpowiednia dla dziecka" , ciekawe na podstawie jakis informacji dosżła do takich wniosków? ;-) A ostanio Pani ordynator też narobiła rabanu, twierdząc ze mały z pewnością ma niedobory itp że morfologia wszystko wyjawi, była bardzo pewna siebie. Ja spokojnie podeszłam do sprawy, powiedziałam oki poczekamy na wyniki( tez byłam pewna swego :-) ) Na drugi dzien miały byc wyniki krwi, na obchodzie Pani doktor nawet o nich nie wspomniała,dopiero jak sama zapytalam to odburkneła ze wszystko jest w porządku :mrgreen: Mówiąc to nawet na mnie na patrzyła, wnioskuje że było jej głupio po prostu ;-)

kasienka - 2008-01-16, 07:27

pao napisał/a:
czemu nie dają możliwości rodzicom, a przynajmniej jednemu zostać z dzieckiem...?

bo nie ma warunków...
to jest oddział dla starszych dzieci i nie ma takiej opcji... :-/

pao - 2008-01-16, 10:04

kasieńko, nawet przy maluchach są kłopoty...

do tej pory widziałam nieliczne przypadki gdzie matka mogła zostać i to też wyłącznie gdy był maluszek karmiony piersią i na to matce pozwolono (bo i zdarza się ze zabraniają karmienia piersią). wtedy matka dostaje krzesełko i spędza na nim całą noc i to tyle z "warunków"...

Ewa - 2008-01-16, 10:22

No to my mieliśmy szczęście. Gabryś miał 2 lata i 8 m-cy jak był szpitalu we Wrocławiu. Mieliśmy taką malutką salkę, w której mieściło akurat łóżeczko dla dziecka i łóżko dla mamy. Mama płaciła za miejsce, ale nie było jakoś strasznie dużo, o ile dobrze pamiętam to chyba 10 zł za dobę.
frjals - 2008-01-16, 10:41

Trzymamy kciuki!
Kasieńko, dużo siły ci życzę i wysyłam pozytywne myśli.
To co wcześniej napisałaś..., że jesteś złą mamą... to nieprawda. Myślę, że co najmniej kilka osób się takich znajdzie, które nie lubią się bawić z dziećmi (ja na przykład :-> ), uważają że za mało czasu im poświęcają i czują, że najchętniej powiedziałyby dziecku, żeby się odczepiło... Podziwiam cię, ja mam jedno, nie studiuję i też mnie takie myśli nachodzą. Jesteś bardzo dzielna, wiesz?
Tak jak w wielu wypadkach tu też czas napewno zrobi swoje i niedługo sytuacja się wyprostuje. Miejmy tylko nadzieję, że u Zuzi to nic poważnego, grożącego operacją czy pobytem w szpitalu...
Pozdrowienia dla całej waszej piątki ;-) :*

malina - 2008-01-16, 10:54

kasienka napisał/a:
bo nie ma warunków...
to jest oddział dla starszych dzieci i nie ma takiej opcji... :-/


:-( Biedna Zuzia - mam nadzieje,że spała całą noc...

pao napisał/a:
do tej pory widziałam nieliczne przypadki gdzie matka mogła zostać

Tam gdzie ja byłam z Zuzia nie było praktycznie opcji(tylko wyjątkowa sytuacja) zeby rodzice lub ktoś z rodziny nie zostawał z dzieckiem.Dla rodziców była osobna łazienka i prysznice,lodówka + miejsce do przygotowywania i jedzenia posiłków.Dawali polowe łózko i na cały oddział tylko jeden maluch był bez rodziców(bo mieszkali daleko i mieli kilkoro dzieci jeszcze)
Rodzić ma prawo do tego by zostać z dzieckiem i szpital nie może sie nie zgodzić!!!

Malati - 2008-01-16, 11:11

malina napisał/a:

Rodzić ma prawo do tego by zostać z dzieckiem i szpital nie może sie nie zgodzić!!!


Zgadza sie,rodzic ma prawo byc ze swoim dzieckiem.Szpitale czasami wewnetrznie, na poszczególnych oddziałach wymyslaja własne prawa :roll: JakFilip ostatnio leżał w szpitalu to Panie pielegniarki mi oznajmiły ze na wszelkie zabiegi typu pobranie krwi, ważenie,itp dziecko idzie bez mamy.To były zwyczaje panujace na ich odziale.Zignorowałam ich wymysły, bo dla mnie były bzdurne i nie uzasadnione.Mój syn miał taka traułmę na widok szpitala i ludzi w jasnych fartuchach że nie było obcji by mnie przy nim nie było.
Ale ja nigy nie spotkałam się z sytuacją że rodzic nie może zostac z dzieckiem.Chociaż może dlatego ze mam jeszcze małe dziecko.Po prostu uważają chyba ze starszak nie musi mieć obok siebie któregoś z rodziców 24 godzin :roll:

bodi - 2008-01-16, 11:17

kasieńka, trzymam za Was mocno kciuki Mam nadzieję że uda się dokładnie ustalić co dolega Zizi, i że odbędzie isę to jak najmniejszym kosztem Waszyh nerwów i stresów. To skandal, że nie mogliście zostać z Zu... Ściskam i przesyłam dobre myśli :)
pidzama - 2008-01-16, 11:27

Kasienka
3majcie sie cieplutko; wysylamy duzo pozytywnych mysli dla Was

malina - 2008-01-16, 11:33

czarna96 napisał/a:
Panie pielegniarki mi oznajmiły ze na wszelkie zabiegi typu pobranie krwi, ważenie,itp dziecko idzie bez mamy.To były zwyczaje panujace na ich odzial


Mi tez ale nie zgodziłam sie na to i chodziłam razem z Zuzia.

Kasieńko czekamy na DOBRE wieści!!!

kasienka - 2008-01-16, 11:42

Pewnie to kolejny powód, przez który mogę się zdołować, być może, jakbyśmy się uparli, to któreś z nas mogłoby nocować na krzesełku... :roll: Ale chyba nie dalibyśmy rady...Marcin jest podziębiony i wykończony, ma full pracy, nawet nie wiem, do której wczoraj siedział w nocy...A ja karmię Emilka... :(
Ale dziś pielęgniarka mówiła przez telefon, że nocka spokojna(choć przypuszczam, że ona już była z rannej zmiany...) i że teraz robią kapelusze na balik karnawałowy(przedszkole tam jest naprawdę świetne), więc trochę mi lepiej. Idziemy po południu i dziś M.zostanie z nią aż zaśnie.
Jestem wykończona, wczoraj zasnęłam o 22, powinnam się uczyć, pewnie nie zdam min,jednego z tych kół które mam w sobotę, nie dam rady, będę musiała poprawiać ustnie :/ czyli będę musiała naprawdę się nauczyć, bo nie da się ustnie ściągnąć :( Muszę jeszcze iść z Kiką do weta...Coś do jedzenia Zuzi ugotować...
Dziękujemy Was za wsparcie, na pw postaram sie odpisać przy chwili czasu, to dla mnie bardzo ważne, że myślicie o nas ciepło :) teraz jestem tak zalatana, że w sumie sprawdzam tylko kilka tematów na forum i pryskam...

Co myślicie, żeby wydrukować dla ordynatorki kilka publikacji dotyczących wegetarianizmu?

Lily - 2008-01-16, 11:52

czarna96 napisał/a:
Panie pielegniarki mi oznajmiły ze na wszelkie zabiegi typu pobranie krwi, ważenie,itp dziecko idzie bez mamy
nie zgodziłabym się na to...
w szpitalu dziecięcym w Jastrzębiu dzieci były z rodzicami, ale tylko z matkami, ojciec nie mógł tam przebywać nocą, matka płaciła za pobyt chyba 20 zł dziennie. W Cieszynie mój szwagier też nocował z synem w pokoju, miał swoje łóżko. Wydaje mi się, że warto się upierać, bo dawniej nie było takiej opcji w ogóle, a teraz coraz częściej jest. Zresztą dla pielęgniarek to odciążenie, gdy płaczącym dzieckiem zajmie się rodzic, a nie one.

malina - 2008-01-16, 11:57

kasienka napisał/a:
Co myślicie, żeby wydrukować dla ordynatorki kilka publikacji dotyczących wegetarianizmu?


Zawsze możesz powołać sie na Klemarczyka i Instytut Matki i Dziecka w Warszawie - dueta wegetariańska uznana jest za odpowienią dla dziecka!!!

Alispo - 2008-01-16, 12:11

najlepiej wlasnie takie teksty podrukowac,z tych konferencji dot.vege.,z ktorych sa te"slynne"cytaty.Cos stricte medycznego na pewno.
trzymajcie sie!

k.leee - 2008-01-16, 12:22

Uściski dla Zuzi od całej naszej rodzinki, jest bardzo dzielna. Trzymajcie się Kasieńka i Asłan! Będzie lepiej na pewno!
Agnieszka - 2008-01-16, 13:53

Na początku stycznia byłam z Adą w szpitalu i spałam na łóżku obok (nawet wywieszony był kodeks praw/regulamin i w jednym punkcie była informacja, że rodzice dzieci do 7 roku mogą być na oddziale razem z dziećmi). We wszystkich badaniach uczestniczyłam.

trafiłam też na taką informację:
hxxp://www.poradnikzdrowie.pl/niezbednik-pacjenta/twoje-prawa/-dziecko-w-szpitalu,2170_2929.htm

puszczyk - 2008-01-16, 14:12

kasienka, to życzę dużo sił dla Was i Zuzi.
Alispo napisał/a:
najlepiej wlasnie takie teksty podrukowac,z tych konferencji dot.vege.,z ktorych sa te"slynne"cytaty

To jest gdzieś na forum?

Alispo - 2008-01-16, 16:10

hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=846&highlight=who]hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=846&highlight=who
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=1172&postdays=0&postorder=asc&start=25]hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=1172&postdays=0&postorder=asc&start=25

w necie jest wiecej z tej konferencji z 2000r.,ale nie pamietam gdzie :-/
jeszcze tu troche :
hxxp://www.forumveg.webd.pl/topics3/2435.htm?highlight=cytaty]hxxp://www.forumveg.webd.pl/topics3/2435.htm?highlight=cytaty

malina - 2008-01-16, 20:14

I jak Zuzia??Coś wiadomo już???
kasienka - 2008-01-16, 20:25

Właśnie nic nie wiadomo :/
Rozmawiałam z ordynatorką i była nawet miła, jak się prawie poryczałam, to nawet mnie po plecach pogłaskała ;)

Robili dziś rtg, płuca są czyste, w zatokach ma jakieś malutkie coś, ale nic za bardzo ponad normę...Teraz robią jej jeszcze taki bilans, zapisują ile pije i siuśki zbierają(musi biedna na nocnik sikać...) Lekarka mówiła, ze niewiedzą, skąd ta gorączka, że badania w ogóle nie wskazują na przyczynę...
Poprosiłam o rozmowę z psychologiem i powiedziała, że nie ma problemu, jutro pogada psycholożka z Zuzią, a po południu z nami, podobno jest fajna, zobaczymy :) Cięzko mi, dziś się tak umówiliśmy, że ja byłam wcześniej, a Marcin pojechał o 19 i zostanie aż ona zaśnie, może będzie jej lżej, bo ona chyba się przy mnie tak rozkłada...Prawie cały czas płakała :(

Czy ktoś ma jakiś pomysł co jeszcze można by sprawdzić, zasugerować :?:

orenda - 2008-01-16, 20:47

kasienka, cały czas myślę o Was i o Zuzi bardzo ciepło, mam nadzieję, że szybko wróci do domku i będziecie to mieć za sobą!
puszczyk - 2008-01-16, 20:56

kasienka, utkiwło mi w pamięci, że gorączka może się utrzymywać przy pasożytach, bo przewertowałam trochę stron na ten temat, tylko to rzadko wychodzi w badaniach. To jedyne co mi przychodzi do głowy. Mogą o tym świadczyć podwyższone eozynofile (leukocyty kwasochłonne).

:-( Przykro mi, że Zuzia musi tam być...

Capricorn - 2008-01-16, 21:03

Kasieńko, a czy Zuzia musi być hospitalizowana? Skoro nic groźnego nie stwierdzono, to czy nie byłoby lepiej wypisać ją i dowozić na poszczególne badania? na pewno mniejszy stres dla niej.

Gdy Kacper (wtedy siedmiolatek) miał usuwane migdały, był z tatą na oddziale, dostali ekskluzywną salę dwuosobową, żeby nie krępować mam ;-) W szoku jestem, że pobyt z dzieckiem to nadal nie standard.

kasienka - 2008-01-16, 21:35

Capricorn, robią jej różne badania, niestety, nie mamy możliwości wozić jej kilka razy dziennie taksówką na badania.

czy M. może wziąć opiekę, jeśli ja jestem na macierzyńskim?

bodi - 2008-01-16, 22:01

kasieńka, trzymajcie się, myślę o Was wciąż ciepło.
kasienka - 2008-01-16, 22:16

puszczyk napisał/a:
gorączka może się utrzymywać przy pasożytach

spytam jutro, może by spróbowali w tym kierunku badać coś...z czego się robi te badania? Z kału? o leukocyty zapytam, bo nie widziałam wyników...
puszczyk, możesz mi podrzucić tu jakąś stronkę o paso u dzieci?

Lily - 2008-01-16, 22:23

hxxp://www.evi-med.pl/?main=profilaktyka&id=23
Mirka - 2008-01-16, 23:36

kasienka napisał/a:
puszczyk napisał/a:
gorączka może się utrzymywać przy pasożytach

Ale wtedy eozynofile bardzo by wzrosły.

Kasieńko, wyobrażam sobie, ze szpital ma ustalone pewne rutyny postępowania diagnostycznego, które to rutyny są kompromisem między potrzebami a pieniędzmi jakie może wydać na jednego pacjenta. Stąd też wynika jak rozumiem, że po dwóch dniach diagnostyki tak naprawdę nie wiedzą, czy przyczyny np. bólu kręgosłupa są organiczne czy psychogenne ( te ostatnie występują ponoć częściej u dzieci w wieku ponad 10 lat).
Zapytaj lekarza prowadzącego, czy przewidują wykonanie rezonansu magnetycznego lub tomografi brzucha, miednicy i kregosłupa. Wyniki takich badań pozwoliłyby na wykluczenie większości organicznych przyczyn takich bóli.
Jeśli nie przewidują, to dlaczego?
Jeżeli utrzymuje się nadal gorączka, a nie ma żadnych wyraźnych objawów infekcji, to
w detektywistycznych dociekaniach jej przyczyny mogą sądzę pomóc lekarzom nawet takie informacje (dotyczące okresu kilku dni przed pierwszym wystąpieniem gorączki) jak:
- czy Zuzia brała jakieś leki, nawet takie, które do tej pory dobrze tolerowała np. uspakajające, syropki etc.,
- czy nie zaistniała sytuacja, w której do krwi mogły zostać uwolnione bakterie – np. w wyniku takich niewinnych czynności jak wyciśnięcie krostki, czyraka, rozdrapanie np. szczoteczką do zębów dziąsła (krostka zapalna) itp.,
- czy była u dentysty,
- czy kontakt ze zwierzakiem nie zakończył się zadrapaniem,
- czy mogła mieć kontakt z odchodami kota,
- czy jadła coś nietypowego – np. serek z nie pasteryzowanego wiejskiego mleka,
- czy w czasie gorączki miała gwałtowne dreszcze ( pewnie się o to lekarze pytali, bo takie dreszcze wskazują na jakiś rodzaj bakteryjnego zakażenia),
-czy w czasie ostatniego okresu straciła na wadze,
- czy powiększone są węzły chłonne ( szyja, pachy, pachwiny). Lekarze pewno sprawdzali, ale często się zdarza, że dopiero rodzice wykrywają powiększone węzły.
Lekarze mówią, że 90% przyczyn gorączki nieznanego pochodzenia daje się wykryć i skutecznie wyleczyć, a w pozostałych przypadkach ustępuje ona samoistnie.

Bądź dobrej myśli.

kasienka - 2008-01-16, 23:46

Mirka, dziękuję, na razie robili usg brzucha, rtg płuc i chyba usg zatok. Zapytam jutro o to, co radzisz. Co można wykryć na tej tomografii?
Te bóle były chwilowe, to nie był ciągły ból , pojawiały się w nosy i nie - codziennie, tylko dwa razy, w odstępie trzech dni...
jak tak myślę, to miała Zuza ostatnio tzw. pypcie na języku,ale nic nie pękało, dziąsła czasami lekko jej krwawią, ale ja też tak mam, nie zwracałam na to większej uwagi, kiedyś wspomnieliśmy dentystce, ale powiedziała po obejrzeniu, że widocznie ma takie delikatne(ja też muszę używać szczoteczki soft, a i tak często mam czerwonawą wypluwaną pastę...).
Ma kontakt z kocimy odchodami, bo czasami wyjmuje z kuwety łopatką, ale zawsze, na pewno zawsze myje ręce mydłem antybakteryjnym później...Jednak po głaskaniu kota nie zawsze myje :/ Raz tez kotka lekko ją drapnęła, muszę zobaczyć czy nie ma śladów jakiś...
Mirka napisał/a:
czy w czasie ostatniego okresu straciła na wadze,
chciałam właśnie napisać, że ona jeszcze nie ma okresu, chyba mi już na głowe siada, serio... :shock: ale nie, nie straciła.

Ma podkrążone oczy, wszystkiego się boi, jakiś potworów, wszystkiego, ciągle powtarza, że ona nic nie umie, że dzieci jej nie lubią, ogólnie-fatalizm. I to nie tylko teraz w szpitalu, ale od jakiegoś czasu...W czasie gorączki M. mówił, że się trzęsła, jak miała 39,2, ale nie wiem, czy to były typowe dreszcze... :roll:
Tylko czemu te wyniki są dobre???
ech..
Dziękuję kolejny raz za pamięć i wsparcie :*

Lily - 2008-01-17, 00:02

kasienka, jest coś takiego: hxxp://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_kociego_pazura , ale to chyba by też wyszło w badaniach...
Przykro mi, że Zuzia czuje się mało wartościowa, ciężko z tym...

eenia - 2008-01-17, 00:15

k.leee napisał/a:
Jak dla mnie to bankowo psychosomatyka


mnie się wydaje, że może to być to, Franek miał swojego czasu takie jazdy, że w nocy budził się i potwornie wrzeszczał że boli go brzuch, tarzał się i widać było, że potwornie cierpi, zdarzało się to przez jakieś dwa tygodnie, byłam przerażona, w dzień o ile pamiętam było ok, raz zwymiotował tylko. Był w szpitalu na obserwacji, o dziwo w szpitalu nic się nie działo, wszystkie badania wyszły Ok, w końcu doszliśmy do wniosku, że powodem było pojawienie się Mii i odstawienie smoczka, bo zbiegło się to w czasie. Wspomniałaś, że gorączka u was w rodzinie zdarza się na tle psychicznym, to może ....

Trzymajcie się, mam nadzieję, że wszystko będzie OK.
A co do wyrzutów sumienia, doskonale Cię rozumiem, mam podobnie, cóż... nie wszystkie jesteśmy ideałami, ale przecież staramy się ...

Lily - 2008-01-17, 00:25

Aaa, przypomniała mi się, że moja koleżanka ze szkoły cierpiała na niewyjaśnione bóle brzucha, biegała z tym do lekarza, wmawiała sobie, że ma raka, tylko jej nie wykryli, lekarz ją wysłała na badania, także pod kątem lamblii, ale nic nie wyszło, w końcu dał jej raz zastrzyk papaweryny, bo tak panikowała... ale chora somatycznie nie była...
Mirka - 2008-01-17, 08:06

kasienka napisał/a:
wszystkiego się boi, jakiś potworów, wszystkiego, ciągle powtarza, że ona nic nie umie, że dzieci jej nie lubią, ogólnie-fatalizm

Myślę, ze to zupełnie normalne.
"Choroba może wyzwolić w dziecku wiele emocji, głównie negatywnych., m.in.: lęk, smutek, złość, rozdrażnienie, agresję, poczucie winy, poczucie krzywdy, bezradność, nudę.
Dziecko może zareagować wycofaniem się, apatią, płaczliwością, utratą zainteresowania i kontaktu z otoczeniem, ale również nadmiernym pobudzeniem i nieposłuszeństwem. Zmniejsza się aktywność, samodzielność, zanika apetyt, pojawiają sie problemy z zasypianiem i niespokojne sny. Pojawić się moga tiki, zakłócenia mowy, nietrzymanie moczu...
Mniej więcej do 12 roku życia dziecko nie potrafi myśleć abstrakcyjnie, tzn., że ma ograniczoną zdolność analizowania, przewidywania i planowania. Dlatego też w przypadku choroby nie boi się raczej jej odległych konsekwencji ale np. zabiegów, pobierania krwi, oddzielenia od mamy, konieczności leżenia w łóżku, braku swobody i możliwości zabawy.
Lęk zwiazany z chorobą jest tak wielki, że dzieci nieświadomie podejmują różnorodne zachowania, aby go zredukować. Zachowania te mogą wydawać się nieadekwatne do sytuacji, pomagają jednak dzieciom w jej zniesieniu.
Należą do nich m.in. :
-opowiadanie wesołych historyjek o pobycie w szpitalu, lub wykonywanie "pogodnych" rysunków na temat choroby,
- wyolbrzymianie dolegliwości,
- dramatyzowanie,
-straszenie się chorych dzieci nawzajem poprzez snucie mrocznych opowieści,
- fantazjowanie i tworzenie sobie fikcyjnych towarzyszy,
- zaprzeczanie istnieniu objawów i własnej chorobie,
- prezentowanie siebie jako osoby radosnej, rozbawionej, a nawet kpiącej z objawów."

Aby zmniejszyć stres dziecka związany z chorobą i brakiem obecnosci osób bliskich, trzeba bardzo umiejętnie rozmawiać z dzieckiem o jego chorobie i sytuacji w jakiej się znalazło.
Brak informacji powoduje, że u dziecka nasila się lęk, poczucie winy i odpowiedzialności.
Trzeba mu przekazywać jasne, konkretne informacje, pozbawione silnych emocji, językiem dla niego zrozumiałym.
Ważne, żeby uświadomić dziecku, co może robić, aby pomagać lekarzowi i pielęgniarkom, że choroba jest wyzwaniem, któremu ono napewno sprosta, bo jest bardzo dzielna i odważna.
kasienka napisał/a:
Tylko czemu te wyniki są dobre???

No i całe szczęście.

kasienka - 2008-01-17, 10:16

Mirka, raczej myślę, że to może działać w drugą stronę, bo ona boi się od jakiegoś czasu...chyba, że ciągle jest chora :/
dziś robią drugie usg, o tym kocim pazurze rozmawiałam z wetem wczoraj, dziś o tym wspomnę i o robakach też. Jestem ciekawa, jak psycholog...

- 2008-01-17, 10:17

kasienka napisał/a:
Jestem ciekawa, jak psycholog...
no właśnie, może tu się coś wyjaśni. Czekamy na wieści
Mirka - 2008-01-17, 10:28

kasienka napisał/a:
Co można wykryć na tej tomografii?


Nie ma żadnej racjonalnej przyczyny po temu, żebyś miała sobie obciążać dodatkowo psychikę różnymi hipotetycznymi możliwościami.
Wykryć można cały arsenał chorób, ale gwarantuję Ci ,że 99,999999999% tych chorób nie dotyczy Zuzi.

kasienka - 2008-01-17, 10:58

tak mi się wydaje, że gdyby to było coś poważnego, w stylu nowotwór, tfutfu, to by wyszło chyba coś w morfologii? Czy niekoniecznie?
Alispo - 2008-01-17, 11:02

wyszloby,tez stawiam na psychike,usciski dla Zuzi,bedzie dobrze!
rosa - 2008-01-17, 11:13

kasieńka, mój F się bał strasznie, nadal się boi, ciemności nienawidzi, różne ma strachy, jest nadwrażliwy
długo przychodził do nas w nocy, ale powoli udało nam się go od tego odzwyczaić
od pół roku nie lunatykuje, co mnie cieszy

małymi krokami, ale do przodu

najważniejsze, żeby miała w Was oparcie, żeby czuła się bezpieczna

dżo - 2008-01-17, 11:32

kasienka napisał/a:
że gdyby to było coś poważnego, w stylu nowotwór

Kasia nawet o tym nie myśl, po tylu badaniach, które miała Zuzia, jeślli miałoby coś wyjść, to by już wyszło, nie układaj czarnego scenariusza, na pewno wszystko się wyjaśni :-)

Lily - 2008-01-17, 11:48

Wydaje mi się, że gdyby ktoś miał nowotwór i z tego powodu gorączkę, to już byłby on tak zaawansowany, że na pewno coś by wyszło w tych badaniach.
Poza tym jeśli w teorii organizm coś zwalcza wysoką gorączką, a tego czegoś u Zuzi nie ma, bo wyniki badań są normalne, to przyczyna organiczna zostanie wykluczona.
Dobrze, że myślisz o psychologu, to naprawdę dobrze o Tobie świadczy kasienka. Wielu rodziców tak się boi, ze wyjdą na jaw jakieś ich zaniedbania czy złe zachowania wobec dziecka, że całkowicie zamyka się na taka możliwość. A tymczasem ktoś z zewnątrz często widzi coś, co trudno dostrzec od środka i może pomóc to jakoś inaczej ułożyć, poza tym świadomość, że jest ktoś, kto może pomóc też jest uspakajająca.

kasienka - 2008-01-17, 14:12

Robili dziś usg i ponoć obrzęk nerek jest nadal, ale trochę się zmniejszył...Więc kontynuują antybiotyk...Ale nadal nie wiadomo, co jest przyczyną tej gorączki no i czemu te nerki tak wyglądają...
Mama mi jeszcze dzis przypomniała o naszych obrzeżkach, wspomnę o tym. Poleciła mi też lekarkę z tego szpitala, która jest zastępca dyrektora i ponoć jest bardzo sympatyczna i ma dość holistyczne podejście, więc może nam się uda umówić na konsultację.
Zuzia rozmawiała z psychologiem dziś, zobaczymy, co powie, powiedziałam wczoraj Zuzi, że taka pani przyjdzie z nią pogadać i może jej powiedzieć o wszystkich swoich problemach i lękach, też takie rzeczy, których by nie chciała nam mówić, bo ta pani nam nie naskarży, mam nadzieję, że psycholog fajna i że coś z tej rozmowy wyniknie.

martka - 2008-01-17, 14:35

kasienka napisał/a:
mam nadzieję, że psycholog fajna i że coś z tej rozmowy wyniknie

i ja również trzymam kciuki (wszystkie 6 ;-) )

kasienka, myślę o was, dużo siły dla Cibie i zdrowka dla Zuzi, czekam na kolejne wieści

Mirka - 2008-01-17, 15:18

kasienka napisał/a:
Więc kontynuują antybiotyk.

Jeśli podają antybiotyk, to sadzę, że wytypowali zakażenie bakteryjne, np. zakażenie nerek (odmiedniczkowe). Objawy by się zgadzały : gorączka, ból w okolicy lędźwiowej, dreszcze, bóle brzucha, cienie pod oczami.
Oprócz bakterii z pęcherza moczowego, zapalenie nerek mogą wywołać puryny, których produktem degradacji są fosforany i kwas moczowy.
A puryn u nas dostatek - najwięcej w w strączkowych, ale również w kapuście, brukselce, szpinaku, herbacie. Dziecięce nerki często namiaru puryn nie wytrzymują.
Mam nadzieję, że to jednak bakteria, bo gdyby trzeba było zmienic Zuzi całkiem dietę, to byłby ból głowy.

Karolina - 2008-01-17, 15:21

Mirka napisał/a:
bo gdyby trzeba było zmienic Zuzi całkiem dietę, to byłby ból głowy

a czemu, przecież Zuzia nie jest weganką, je normalnie białko zwierzęce.

Mirka - 2008-01-17, 15:29

Karolina napisał/a:
je normalnie białko zwierzęce.

Jeśli strączkowe nie stanowią istotnej części w dziennej normie białkowej Zuzi, to faktycznie nie byłoby się czym przejmować

babaaga - 2008-01-17, 15:54

dopiero doczytałam ten wątek :-( uściskaj Zuzie od nas, wam wszystkim wysyłamy dobrą energię!!!moze chcesz, żebym moja mamę poprosiła o pomoc wam? tzn fizyczną?
kasienka - 2008-01-17, 18:54

Mirka, Zuzia ze wspomnianych przez Ciebie rzeczy je właściwie tylko strączkowe i to raczej delikatnie - soczewica, cieciorka, czasem soja.

babaaga, jak mi się uda, to zadzwonię wieczorem na skype do Ciebie, ale nie obiecuję ;) Przepraszam, że Ci nie pisałam, ale zupełnie nie mam głowy...

Rozmawialiśmy z psychologiem, bardzo miła pani, w sumie, jakbym czytała pao ;) Powiedziała, że Zuzia jest bardzo podporządkowana, że za wszelką cenę chce być grzeczna, że prawdopodobnie zakodowała sobie kiedyś, że złość jej niegrzeczna i wszystko jej się objawia smutkiem...No i że troszkę manipuluje nami z jego pomocą...Trudno mi teraz wszystko napisać, tak żeby było zrozumiałe, ale ogólnie, oki, dała nam kilka rad, poleciła poradnię, gdyby nie było efektów. Zuzia nawet nie wiedziała, że rozmawiała z psychologiem ;)

pao - 2008-01-17, 19:16

:) jest dobrze a będzie jeszcze lepiej kasieńko :*

ucałuj zu od nas, gabiśka się zmartwiła jak usłyszała co sie dzieje.

Agnieszka - 2008-01-17, 19:25

Kasieńka: :-D

Byłyśmy na oddziale zaraz po nowym roku, przychodziła Pani do zabaw i pracy z dziećmi. Psycholog też był choć o profesji dowiedziałam się później, myślałam że to zastępstwo za w/w Panią :-) .
W każdym razie Pani podobała sie Adzie a ona jej, ja potem też usłyszałam wiele miłych słów. Było mi b miło.

kasienka - 2008-01-17, 19:38

To fajnie, że jest ktoś taki w szpitalu i że się troszczą też o tę stronę zdrowia dzieciaczków. Bardzo fajnie się z nią rozmawiało, no cóż, powiem Wam, że mieć zbyt grzeczne dziecko też nie jest super łatwo ;) Jakby ktoś na rojbrujące narzekał...

lece do Emilka, mam nadzieję, że do przodu, M.pojechał do niej na wieczór i wziął laptopa, żeby mogła sobie bajkę obejrzeć jakąś z płyty, ciekawe czy będzie chciała totoro, bo tez wziął, ale my mamy tylko po japońsku ;)

bodi - 2008-01-17, 20:55

kasieńka, bardzo się cieszę że wychodzicie na prostą. Mam nadzieję że Zuzia szybko wróci do domu. Buziaki !
alcia - 2008-01-17, 21:36

kasienka, dopiero teraz tutaj dotarlam. Straszne, ze musicie przez to przechodzic. Mam nadzieje, ze juz koncowka i ze Zuzia wroci szyko do domu. Mysle o Was cieplo!
kasienka - 2008-01-18, 12:28

Właśnie rozmawiałam, niestety, przez telefon, z lekarką i podobno na usg nie ma poprawy, choć wczoraj inna lekarka mówiła, że jest :/ i wyszło podwyższone CRS, czy jak się to nazywa...Więc rozważają zmianę antybiotyku...
Podłamałam się, bo już myślałam, że może we wtorek wyjdzie do domu...Zuzia jest taka dzielna, już nie płacze nawet przy podawaniu leków, bo jak twierdzi zrozumiała, że jak będzie brała leki, to szybciej wyjdzie, a tu nagle widmo kolejnych dziesięciu dni...Mam dosyć, nie wiem, jakim cudem uda mi się zaliczyć sesję, nie mam się ani kiedy uczyć, ani nawet jak usiądę, to nie jestem w stanie o tym myśleć, bo ciągle Zuzia mi w głowie...

agaw-d - 2008-01-18, 12:41

kasienka trzymajcie się, przesyłam ciepłe myśli
- 2008-01-18, 13:23

kasienka, przykro mi :-( wiem, ze trudno Ci się skupić...czy do Zu nie mogły by przychodzić np Twoje siostry albo rodzice byś mogła choć jeden wieczór się pouczyć?
ucałuj od nas Zuzankę

kasienka - 2008-01-18, 14:36

ań napisał/a:
czy do Zu nie mogły by przychodzić np Twoje siostry albo rodzice byś mogła choć jeden wieczór się pouczyć?
:lol: ]:-> :lol:
jutro nasza przyjaciółka pójdzie, a ja nie pójdę na część zajęć...potem M...
Najgorsze, że M. się źle czuje, mam nadzieję, że się nie rozłoży, jak ona tam jest..., właśnie dostałam list :*

puszczyk - 2008-01-18, 14:37

W wieku Zuzi byłam w szpitalu na obserwacji (też nerki), dość długo ok. miesiąca. Nie wspominam tego źle dzięki szpitalnemu przedszkolu, było super. Najgorzej wspominam tylko pierwsze rozstanie z mamą, gdy musiała mnie zostawić samą...

kasienka, ode mnie też przesyłka pozytywnych myśli.

- 2008-01-18, 17:05

dobrze, ze są te przedszkola szpitalne, dzieciaki mogą się pobawić i nie myśleć o rozłące...
puszczyk, co u Ciebie sie działo z tymi nerkami?
kasienka, no dobra, z rodzicami to przegięłam ;) ale myślałam, ze może któraś siostra by mogła...fajnie, ze list dotarł tak szybko :)

Mala_Mi - 2008-01-18, 18:11

kasienka, dopiero teraz przeczytałam.
Trzymamy za Was wszystkich kciuki i ślemy mnóstwo ciepłych myśli.

kamma - 2008-01-18, 19:18

kasienko, ja też myślami jestem cały czas z Zuzią!
A wiesz, tak od strony psychologicznej.... Może nie poznałam Was zbyt dobrze, ale wydaje mi się, że Zuzia osobowościowo jest bardzo do Ciebie podobna.

kasienka - 2008-01-18, 20:43

puszczyk, Co miałaś z tymi nerkami? Boże, mam nadzieję, że nie będzie miesiąc...
Ordynatorka powiedziała, że to odmiedniczkowe zapalenie nerek i leczą je antybiotykiem, mimo, że w moczu nie ma bakterii...
Druga lekarka powiedziała, że nie wiedzą co to jest i raczej nie to zapalenie bo nie ma bakterii, mocz pobierali kilkakrotnie i jest jałowy...
Ja już wariuję...
Właśnie przed chwilą znowu miała taki atak bólu :cry:

bodi - 2008-01-18, 20:57

kasieńka, wciąż myślę o Was ciepło i trzymam kciuki. A sesję najwyżej przesuniesz, chyba pobyt dziecka w szpitalu to wystarczające uzasadnienie...
dynia - 2008-01-18, 20:58

Kasienko całym sercem jestem z Wam!
Załuje,ze nie mieszkam w poblizu chętnie pomogłabym Wam w jakis spsób ,obiad ugotowała,Emila przypilnowała czy cos wteń deseń...

Mirka - 2008-01-18, 23:48

kasienka napisał/a:
mocz pobierali kilkakrotnie i jest jałowy...

Pisałaś, że miesiąc temu robiłaś Zuzi badanie moczu i wyniki były w normie. Czy może pamiętasz, dlaczego robiłaś to badanie? Czy Zuzia była wtedy na coś chora ( np. angina, inne infekcje)? Jeśli była angina , to powikłaniem bywa zakażenie nerek paciorkowcem.
Do zapalenia nerek może też dojść u całkiem zdrowych dzieci z powodu drobnych wad w budowie układu moczowego np. zwężenia cewki moczowej (wada u dziewczynek). Wtedy niecałkowicie opróżnia się pęcherz i mocz zalega.
Znajoma dziewczynka, równolatka Zuzi miała coś takiego i wystarczył drobny zabieg poszerzenia cewki moczowej i problemy się skończyły.
Zdażają się też wady w moczowodach, mocz cofa się do moczowodów i może docierać do miedniczek powodując ich stan zapalny.
Sądzę, że w kolejności zrobią urografię, aby wykluczyć istnienia wady budowy układu moczowego.
Trzymaj się Kasieńko! i pozwól sobie pomóc ( mam na myśli rodzinę). W takich momentach trzeba zakopać wojenny topór i być egoistką.
Chociazby ze względu na dzieci nie możesz się fizycznie wykończyć.

Asłan - 2008-01-19, 00:15

Zu od ok.2 miesięcy co jakiś czas miała bóle głowy i gorączkę nie wiadomo skąd,która najczęściej po podaniu nurofenu mijała,i potem 1-2 tyg.był spokój.Już dawno nie była jakoś konkretnie przeziębiona, przez kilka dni...Dopiero teraz te bóle lędźwiowe,dziś znowu ją bolało wieczorem-mówi że z tyłu ją boli,ale przy ucisku brzucha to właśnie tu odczuwa największy ból.. :-? Wieczorem w rozmowie, lekarz raczej wykluczył zapalenie nerek,stwierdszając że Zu jest dla nich dużym znakiem zapytania,bo wyniki moczu (jałowy) i krwi ma w miarę ok.Badane CRP (tzw.białko ostrej fazy) mimo że wyższe niż wczoraj (z 4 do 8 mg) i tak jest raczej w normie.To już 4 dni jak tam leży z antybiotykiem,i na razie tylko gorączka ustała,ale w sumie nie wiadomo,czy chwilowo (oby nie...)
kasienka - 2008-01-19, 00:23

Mirka, źle mnie rozumiesz chyba, ja nie odmawiam przyjęcia pomocy, po prostu nikt z rodziny mi jej nie oferuje, a nawet niestety, nie odpowiada na prośby z naszej strony. Taka rodzina...Pomoc jest nam w tej chwili bardzo potrzebna, ale niestety, możemy liczyć tylko na jednych przyjaciół w tej chwili :(

Mocz badałam ze względu na bóle brzucha...

Lily - 2008-01-19, 00:26

kasienka, hxxp://www.zdrowie.med.pl/uk_moczowy/badania/urografia.html tu masz opis...
kasienka - 2008-01-19, 00:30

Lily, dziekuję, już znalazlam ;)

[ Dodano: 2008-01-19, 00:35 ]
Napisałam mejla do dr. Romanowskiej, teraz będę wizualizować, że mi odpisze ...

Nova - 2008-01-19, 09:04

Kasieńko ja też jako dziecko leżałam w szpitalu w związku z nerkami. Miałam takie bóle przypominające kolkę nerkową.Przychodziły nagle i nagle przechodziły... Wykryli piasek (wtedy nie było USG).Potem się okazało,że to jednak był mały kamyk... Wiem ,że czasami trudno dostrzec takie małe kamyki w usg szczególnie jak się przemieszczają.Też zdiagnozowali odmiedniczkowe zapalenie.
Wysyłam Wam dużo ciepła i spokoju, wszystko minie i obróci się na dobre.

puszczyk - 2008-01-19, 10:38

ań napisał/a:
puszczyk, co u Ciebie sie działo z tymi nerkami?

Miałam niedobre wyniki badania moczu i ciągłe zapalenia pęcherza. Musze się zapytać mamy, ale z tego co wiem to nic nie wykryli. Mama wyleczyła mnie ziołami Klimuszki (piłam długo ok. roku)...

Asłan - 2008-01-19, 10:53

Zu nigdy z pęcherzem nie miała problemu,teraz też raczej żadnych takich nie ma,oddaje mocz bez żadnych komplikacji,dobowy bilans też wyszedł ok,tak więc jeżeli chodzi o to nerki pracują prawidłowo..Gorączki nie miała w nocy na szczęście,rozmawiałem z nią rano przez tel.,ogólnie stęskniona,ale dzielnie zniosła wymianę motylka na drugą rękę :->
Karolina - 2008-01-19, 11:28

Kasia, jeśli chciałabyś spróbować leczyć Zuzie zepperem huldy clark daj mi znać, mam w domu. jedyne czego nie wykryją w szpitalu to pasożyty, które mogą siedzieć dosłownie wszędzie. Możesz też jej podawać nalewkę z orzecha czarnego.

spróbuj przedłuzyc sobie sesje, na pewno nie bedzie z tym problemu, mateusz zawsze to robi.

Mirka - 2008-01-19, 11:36

kasienka napisał/a:
raczej nie to zapalenie bo nie ma bakterii,

Zapalenie wywołać mogą również drożdże lub pasożyty, a jeśli chodzi o nerki , to dłuższe stosowanie leków przeciwzapalnych (np. ibuprofenu).
Asłan napisał/a:
Już dawno nie była jakoś konkretnie przeziębiona,

A stany zapalne skóry?
Trzeba też wziąć po uwagę zatrucia spowodowane np. połknięciem większej porcji leków. W przypadku dzieci zdarza się, że ze względu na smak, wypiją większą ilość syropu lub leków przeciwgorączkowych w syropie lub kolorowych drażetek no. soli żelaza.
Asłan napisał/a:
Wieczorem w rozmowie, lekarz raczej wykluczył zapalenie nerek,

To może wreszcie zrobią tomografię lub rezonans.

Asłan - 2008-01-19, 11:45

Karolina napisał/a:
spróbuj przedłuzyc sobie sesje, na pewno nie bedzie z tym problemu


Nie wiem jak moja ukochana to robi ale właśnie przed chwilą dostała 4 z kolokwium... :-D

Mirka napisał/a:
A stany zapalne skóry?
Trzeba też wziąć po uwagę zatrucia spowodowane np. połknięciem większej porcji leków. W przypadku dzieci zdarza się, że ze względu na smak, wypiją większą ilość syropu lub leków przeciwgorączkowych w syropie lub kolorowych drażetek no. soli żelaza.


Z.nigdy żadnych leków za dużo nie brała-wręcz przeciwnie...Ostatnio w przeciągu tyg. może z 3 razy brała nurofen ale standardowe dawki...Skóra u niej jak najbardziej ok.

Ja jednak chyba na te pasożyty stawiam...
A tomograf lub rezonans to fakt,mogliby jej zrobić.Będziemy o tym dziś z lekarzem rozmawiać

martka - 2008-01-19, 11:46

Asłan napisał/a:
Nie wiem jak moja ukochana to robi ale właśnie przed chwilą dostała 4 z kolokwium... :-D

kasienka mistrz!! :-D

kasienka - 2008-01-19, 19:32

Nie będa robić tomografii, dziś miała pobierana krew i crp spadło, poprzednio było 85(myślałam, że 8 :oops: ) a dzis jest 11. Niestety, znów gorączkowała, ale może walczy z choróbskiem.

lece do Emila, bo dopiero wróciłam do domu...Moi cudowni rodzice niestety nie moga do niej jutro przyjść nawet na dwie godziny, chyba już więcej nie będę ich prosić o żadną pomoc :/

Humbak - 2008-01-19, 22:37

Kasienko, to niesamowite jak wspaniale sobie radisz w tej sytuacji... ukochaj od nas serdecznie zuzię, przesyłamy jej dużo buziaków... i Wam, kochani, mam nadzieję, że M. się wykuruje
Przykro mi ze względu na rodziców... ponoć się nie wybiera... :-|
Przesyłamy cieplutkie myśli

orenda - 2008-01-19, 22:39

Asłan napisał/a:
Nie wiem jak moja ukochana to robi ale właśnie przed chwilą dostała 4 z kolokwium... :-D
brawo :-)
bodi - 2008-01-20, 01:02

Cytat:
Nie wiem jak moja ukochana to robi ale właśnie przed chwilą dostała 4 z kolokwium..


kasieńka jak ty to robisz? :shock: :-D Szacunek :D i wciąż kciuki zaciśnięte za Zuzię :D

Mirka - 2008-01-20, 13:58

Kasieńko, czy była rozważana (w szpitalu) toksoplazmoza albo toksyny grzybicze jako powód zapalenie miedniczek nerkowych?
Asłan - 2008-01-20, 14:10

Z tego co wiemy takich badań nie robili.Pytałem lekarza czy ta choroba może mieć związek z kotem-wykluczyła to (choć nie wiem na jakiej podstawie).W łikend nie ma za bardzo tam lekarzy,pogadamy o tym na pewno w poniedziałek.

A jaki związek z nerkami może mieć toksoplazmoza?

Mirka - 2008-01-20, 17:39

Asłan napisał/a:
A jaki związek z nerkami może mieć toksoplazmoza?

Toxoplasma gondii może wywołać stan zapalny w nerkach.

Kłębuszkowe zapalenie nerek może wywołać również LETOSPIROZA, choroba, którą powodują bakterie znajdujące się w kale i moczu chomików lub szczurów.

Również w wyniku zarażenia się jajami glisty psiej lub kociej (Toksokaroza - zespół larwy wędrującej trzewnej) w czasie zabawy ze zwierzętami lub w zakażonej ziemi (park,plaża,piaskownica itp.) co powoduje w efekcie przeniknięcie glist przez ściany jelita cienkiego i drogą krwionośną osadzanie się w różnych narządach.
Kiedy dochodzi do do intensywnej inwazji larw, u dziecka może wystąpić wysoka temperatura ciała (powyżej 39°C) oraz m.in.: osłabienie, senność, nudności, bóle brzucha i zakażonego narządu.itp.

Wszystkie te bakterie, oocysty czy jaja mogą być w piaskownicy czy w zakażonej ziemi, ale również mogą zostać zjedzone z niedomytymi warzywami czy owocami np. w przedszkolu.

Asłan - 2008-01-20, 18:25

Ta cała sytuacja z Zu i szpitalem coraz bardziej jest dla nas niezrozumiała i irytująca.Leży na oddziale,na którym są same dzieciaki z zapaleniem płuc,co już jest trochę dziwne-przecież to jest choroba zakaźna.Poza tym już 6 dzień bierze antybiotyk,a poprawa (o ile wogóle jest) to marna-wciąż gorączkuje...Pewnie jej jutro zmienią antybiotyk,i kolejny tydzień na oddziale.I co najważniejsze-żadnej stuprocentowej diagnozy powodów stanu zapalnego nie ma.Nie ma też gwarancji,że ten nowy antybiotyk coś by tu pomógł. :-(
taniulka - 2008-01-20, 20:38

Jak czytam przez co przechodzicie to naprawdę jestem dla Was pełna podziwu...
eenia - 2008-01-20, 21:06

Rzeczywiście sprawa nie wygląda dobrze, tydzień w szpitalu i nadal nic nie wiedzą, ja bym zabrała dziecko i pojechała do dr.Pietkiewicz-Rok, w moim przekonaniu ona najprędzej zorientuje się co tak na prawdę się dzieje. Moje doświadczenia ze szpitalami i lekarzami są nie najlepsze, nie mam zaufania, nie patrzą holistyczne, Pietkiewicz-Rok już niejednokrotnie mnie przekonała, że zna się na rzeczy, więc ja bym tak zrobiła.

Współczuję Wam bardzo, że przechodzicie taki koszmar, trzymajcie się!

Humbak - 2008-01-20, 21:07

Asłan napisał/a:
Nie ma też gwarancji,że ten nowy antybiotyk coś by tu pomógł.
pewnie w ten sposób szukają źródła zakażenia... nie pomogą jeśli przyczyną nie są bakterie... :-/

a czy mozna zbadac zuzie na obecność pasożytów?

Mirka - 2008-01-20, 22:04

Kasieńko, wkleiłam do Przybornika artykuł z wynikami badań skuteczności dostępnych probiotyków.
Sądzę, że musisz dopilnować, żeby Zuzia dostawała te skuteczne probiotyki w sytuacji, kiedy szpikują ją antybiotykami.
Najczęściej przeciętny lekarz nie ma rozeznania w tej materii i przepisuje np. Trilac.
Probiotyki nie sa drogie i w większości te najlepsze są w naszych aptekach.

Lily - 2008-01-20, 22:08

Faktycznie siedzenie w szpitalu może prowadzić do nabycia jakiegoś nowego zakażenia, a diagnozy jak nie było tak nie ma. Może powinniście szukać jakiejś sensownej konsultacji u innych lekarzy?
kasienka - 2008-01-20, 22:51

Mirka, Zuzia dostaje antybiotyk dożylnie, czy tez musi brać probiotyki?

Napisałam do dr. Romanowskiej, jutro mam dzwonić, może coś wymyślimy, niestety, ale nie mogę teraz jechać do Warszawy, tym bardziej z gorączkującym dzieckiem i bez własnego auta. Nie sądzę, by podróż pociągiem kilkugodzinna jej jakoś pomogła :/

Malati - 2008-01-20, 23:09

kasienka napisał/a:
Mirka, Zuzia dostaje antybiotyk dożylnie, czy tez musi brać probiotyki?

/


Mój Filipus jak leżał w szpitalu również dostawał antybiotyki dożylnie i miał podawane probiotyki. Kasiu bardzo współczuję, zwłaszcza że brak diagnozy nie posuwa leczenia do przodu.Ale myślę ze wszystko się z czasem wyklaruje i wszystko będzie dobrze.Wiem z doświadczenia ze często sytuacje które nam się wydają beznadziejne nagle przybierają dobry obrót.Napewno wszystko pomału wróci do normy, przesyłam dobre myśli :-)

Asłan - 2008-01-20, 23:11

Co tu dużo mówić-diagnostyka u naszych lekarzy szwankuje,zupełnie brak podejścia holistycznego.Wcale się nie zdziwię gdy ordynatorka oddziału na którym leży Zuza przy braku koncepcji stwierdzi,że to przez dietę bezmięsną... :-|
Okazało się np. dziś,że do tej pory nie raczyli skonsultować jej przypadku z żadnym nefrologiem :!:
"Przyjdzie na to czas"-stwierdziła pani doktórka,asekurując się na maxa,żeby tylko niczego nie powiedzieć za dużo,bo ordynatorka może się na nią wpienić (tak było,gdy wykluczyła zapalenie nerek,co zresztą dziś kolejny raz potwierdziła...).Nie chciała mi pokazać wyników badań Z.,twierdząc,że woli,żebym o to poprosił szefową...Gdy zauważyłem,że mała leży na oddziale,na którym tylko ona nie ma zapalenia płuc,zreflektowała,że "Przecież leży w izolatce!"Tak,z chłopakiem obok,który ma zapalenie płuc...Już nic więcej nie powiedziała,o pasożytach nie za dużo chciała mówić,odsyłając do ordynatorki.Dodała tylko,że ona w sumie to pozwoliłaby Z.urlopować,ale to nie od niej zależy.
No nic jutro ciąg dalszy..

- 2008-01-20, 23:21

Asłan, kasienka, trzymamy z Wami i liczę na to, ze w końcu się coś wyjaśni
Humbak - 2008-01-21, 08:32

ań napisał/a:
liczę na to, ze w końcu się coś wyjaśni
i to jak najszybciej.
buziaczki dla zuzi od natalki

puszczyk - 2008-01-21, 08:55

Asłan, który to szpital?
Jeśli się zdecydujecoe na jazdę autem do Warszawy to pomyślimy. :-) Co prawda nasze nie jest w pełni sprawne, a kasy na naprawę brak, ale będziemy kombinować...

Mirka - 2008-01-21, 09:28

kasienka napisał/a:
czy tez musi brać probiotyki?

Sądzę, że powinna. Antobiotykoterapia ma nie tylko wpływ na przewód pokarmowy ("uszkodzenie błony śluzowej prowadzące do zaburzeń wchłaniania, stymulacja motoryki przewodu pokarmowego, zaburzenie mechanizmów transportujących w nabłonku jelita"), ale przede wszystkim zmienia ilościowo i jakościowo skład flory jelitowej , co prowadzi do:
"upośledzenia trawienia i metabolizmu niektórych związków znajdujących się w przewodzie pokarmowym, takich jak sole kwasów żółciowych i węglowodany przedostające się do okrężnicy (upośledzenie ich fermentacji może prowadzić do biegunki osmotycznej) - 70-80% wszystkich przypadków (tzw. nieswoista biegunka związana z antybiotykoterapią);
- selekcji szczepów bakterii opornych na antybiotyki, przede wszystkim Clostridium difficile wytwarzające toksynę B (ok. 20% zachorowań), rzadziej innych (2-3% przypadków: Klebsiella oxytoca, szczepy Staphylococcus aureus wytwarzające enterotoksynę, Clostridium perfringens typu A)"

dżo - 2008-01-21, 09:38

kasienka, jeśli nadal nic nie będzie wiadomo co jest Zuzi i gdybyście się zdecydowali przyjechać do warszawy to służę pomocą, jakąkolwiek, noclegiem, samochodem. Mam jednak nadzieję, ze nie będzie takiej potrzeby i niedługo Zuzia wyjdzie ze szpitala.
rosa - 2008-01-21, 09:43

kasieńka, na mnie też możesz liczyć, jeżeli będzie chcieli do wawy jechać

myślami jestem z wami

pao - 2008-01-21, 10:02

powstrzymuje się przed pisaniem w tym temacie, bowiem ja bym zabrała dziecko ze szpitala. moim zdaniem więcej złego niż dobrego zrobią. podają antybiotyki na chybił trafił, antybiogram nie zrobiony, konsultacje nie są łączone w całość, kurcze, takie "leczenie" i zdrowego wykończy...
kasienka - 2008-01-21, 10:34

Rozmawiałam z dr. Romanowską, kazała przejść na dietę warzywno zbożową gotowaną...Nie wiem, czy to się uda, ale postaramy się :/
Dziś jest jeszcze usg, myślę, że jutro ją weźmiemy chyba z tego szpitala, bo tez mamy takie odczucia, że niewiele jej tam pomagają, a jeszcze się czymś zarazi :(

eenia - 2008-01-21, 10:36

zgadzam się z Pao. My mamy za sobą kilka takich przygód i niestety mam o szpitalach fatalną opinię :-x
Beata - 2008-01-21, 10:58

kasienka napisał/a:
Wiecie co, przez to wszystko czuję się złą mamą... :( Nie wiem skąd mam wziąć dodatkową porcję czasu i sił, jest mi tak strasznie głupio, że dziecko jest prawie na ostatnim miejscu(przed sprzątaniem...) :cry:


Kasienka jesteś najlepszą matką pod słońcem. To Ty zostałaś wybrana na mamę swoich wspaniałych dzieciaczków, nikt inny do tego nie nadawałby się. Ważne jest ile spędza się czasu ze swymi dziećmi, ale bardzo ważne jest również jakość spędzanego z nimi czasu. Warto sobie dobrze przemyśleć swój plan dnia, w którym na pierwszym miejscu jest rodzina, a potem dopiero inne...

[ Dodano: 2008-01-21, 11:02 ]
kasienka napisał/a:
Rozmawiałam z dr. Romanowską, kazała przejść na dietę warzywno zbożową gotowaną...Nie wiem, czy to się uda, ale postaramy się :/
Dziś jest jeszcze usg, myślę, że jutro ją weźmiemy chyba z tego szpitala, bo tez mamy takie odczucia, że niewiele jej tam pomagają, a jeszcze się czymś zarazi :(


Popieram dr Romanowską. Sama od wielu lat doświadczam jak wspaniałym lekarstwem jest dieta. Możesz przesłać jadłospis dziecka, a ja go ocenię.

Mirka - 2008-01-21, 11:11

Jakkolwiek mam dużo zastrzeżeń do działalności szpitali , to w omawianej sytuacji nie podjęłabym ryzyka zabrania Zuzi ze szpitala. Dziwię się dr Romanowskiej, ze coś takiego zdalnie zaproponowała.
Wiadomo, że w trakcie diagnozowania rodzice nie uzyskuja pełnej wiedzy na temat wyników dotychczasowych badań.
Założono na wstepie pewną najbardziej prawdopodobną wersję choroby. Wykonano szereg badań, niektóre powtórnie. Czas jaki poświęcony został na te badania jest uwarunkowany zapewne możliwosciami szpitala - ilością chorych dzieci x możliwości przerobowe bazy analitycznejo/badawczej. A wszystko nieoptymalnie zorganizowane i wykorzystane. Tak niestety u nas szpitale publiczne wyglądają.
Pomimo to jednak, nigdy nie jest tak, żeby te badania były całkiem bezwartościowe.
Najbardziej prawdopodobna choroba z tego co wyczytałam została wykluczona, być może z wyników analiz wyniknie następna hipoteza i ścieżka diagnozowania.
Objawy jakie ma Zuzia podpadają pod różna choróbska. Może to być również coś zuoełnie banalnego np. pasożyty. Bez szpitalnej bazy nie wyobrażam sobie szybkiego jej zdiagnozowania.
Jeśli byłyby takie możliwości ( dojścia i znajomości) to pomyślałabym o umieszczeniu Zuzi w klinice AM. Prywatne diagnozowanie i leczenie, to ogromne koszty.
Zdaje sobie sprawę, że dla rodziców i rodziny jest horrorem szpitalna praktyka, a upływ czasu odczuwany jest inaczej.
]

kasienka - 2008-01-21, 11:29

Mirka, dr.Romanowska pow. że to może być faktycznie to odmiedniczkowe zapalenie nerek, że nie muszą być bakterie w moczu. Oczywiście nie podjęła się diagnozy przez telefon, bo to nierealne, poleciła mi lekarza w Poznaniu.
Mirka napisał/a:
Pomimo to jednak, nigdy nie jest tak, żeby te badania były całkiem bezwartościowe.

oczywiście, że nie są, nie wyobrażam sobie robienia tych badań samemu, ostatnio miałam skierowanie na usg brzuch dla Emila i terminy były od miesiąca do trzech wprzód :roll: Dlatego wciąż Zuzia w tym szpitalu jest...Jednak leży na oddziale z dziećmi, które są chore na zapalenie płuc(wszystkie) plus niektóre gardła...Przy osłabionej odporności prawdopodobnie i ona coś w końcu innego podłapie...
Beata napisał/a:
Możesz przesłać jadłospis dziecka, a ja go ocenię.

dziękuuję za Twoją propozycję, na razie, jak zu jest w szpitalu to nierealne odstawić nabiał, chyba by nas do sądu podali, i tak, jak może czytałaś wielkie halo, że nie je dziecko mięsa...
Ale jak wezmę ją do domu to bardzo się postaram.Problem w tym, że ja mam pomysły na dania, ale Zuzia odmawia jedzenia zup, kaszek, kasz(tylko jeden rodzaj kaszy z pieczarkami lubi)... :roll:
Na razie staram się jej codziennie donosić coś na obiad, bo nie je tamtejszych obiadów nawet w wersji bezmięsnej.
Ostatnie dwa dni jadła po dwa duże naleśniki z mąki z białej kaszy gryczanej, jaglanej, razowej pszennej, z jajkiem i z nadzieniem z soczewicy czerwonej i natki pietruszki, naleśnika z dżemem na deser. Wczoraj jednego naleśnik z soczewicą i z serem i miseczkę kuskusu z marchewką i porem. Poza tym je na śniadania i kolację to co dają, czyli chleb z masłem i z jajkiem, lub z dżemem :/ Na podwieczorek jogurt. Do tego donoszę jej owoce - głównie jabłka. Cóż, zdaję sobie sprawę, że to nie jest super dieta :( dodatkowo wszyscy częstują ją słodyczami...

Mirka - 2008-01-21, 12:22

kasienka napisał/a:
że to może być faktycznie to odmiedniczkowe zapalenie nerek, że nie muszą być bakterie w moczu

Ale czy z tego co mówiła wynikało, że takie bakterie były, spowodowały zapalenie, a teraz może ich nie być np. z racji antybiotyków, czy też , że coś niebakteryjnego spowodowało to zapalenie, jeszcze nie wiemy co, ale z pomocą poleconego doktora będzie to ustalone?

kasienka - 2008-01-21, 12:44

Raczej zrozumiałam, że nie musiały zostać wykryte w moczu, ale chyba wywołały zapalenie :/ Ja jestem chyba d... nic się nie umiem dowiedzieć :(
pao - 2008-01-21, 12:48

kasieńko :* nie jesteś lekarzem, zatem naturalne ze nie tylko nie umiesz zinterpretować wypowiedzi jak i nie wiesz o co pytać i na co zwracać uwagę :) zatem nie obwiniaj sie za to. robisz naprawdę wiele i wszystko by Zu było jak najlepiej.

życzę wam by Zuzia jak najszybciej wróciła nie tylko do domu, ale przede wszystkim do dobrego humoru i byście znów znaleźli harmonię której przecież wszyscy tak bardzo szukacie :) jesteśmy cały czas z wami :)

kasienka - 2008-01-21, 13:02

Rozmawiałam właśnie z dyrektorką szpitala, powiedziała, że diagnostyka nie jest zakończona, że to nie jest problem z drogami wyprowadzającymi mocz, stąd brak bakterii w moczu, ale jakiś głębszy problem z nerkami. Muszą prawdopodobnie zrobić bardziej specjalistyczne badania, nie chciała powiedzieć jakie, ale chyba nie robią ich na miejscu...Może tą urografię, nie wiem...Pytałam, czy to może być coś poważnego i pow. że teraz nie ma co gdybać, póki diagnostyka nie będzie zakończona i że nie będzie mi opowiadać, bo po co mam się denerwować(za to teraz wcale się nie denerwuję...) :-(
mada - 2008-01-21, 13:16

Kasieńko, jeśli potrzebujesz auta, by przewozić Zuzię na badania, gdy już wyjdzie ze szpitala, lub innej pomocy- daj znać. Jestem też pewna, że Yedzin też z taką ofertę pomocy by przedstawił, tylko nie wie, co się dzieje u Was- ale chłopak chętny do pomocy bardzo:)!
bajka - 2008-01-21, 13:25

My oczywiście też służymy wszelaką pomocą, także samochodową. Jakby co, to bez żadnego skrępowania, oprów, dzwońcie. jesteśmy z Wami!
kasienka - 2008-01-21, 13:57

Dziękuję kochani :*
Dobrze wiedzieć, że mamy do kogo się zwrócić o pomoc :)

Jutro mają jej robić test dopplera(tylko nie wiem, o co chodzi, w ciązy miałam coś takiego robione :/ ) usg bez zmian, więc to prawdopodobnie jakaś stara sprawa...Profilaktyka :roll: :-x

Malati - 2008-01-21, 13:57

Kasiu wiem że cięzko się nie denerwować, ale myśl pozytywne, wszytko będzie dobrze,zobaczysz.Lekarka nie chce ci opisywać ewentualnych skorzeń bo po co mówić o czymś czego być może wcale nie ma.Zrobią badania i będą wiedzieć wiecej.
Wiem jak często wkurzające są sposoby przekazywania iformacji przez lekarzy, sama to przerabiałam.Co jeden to lepszy :roll: Ja juz póżniej słuchałam tylko tego co ma mi do powiedzenia ordynator bo reszta miała często sprzeczne iformacje i mozna było kota dostać.Kochana nie zawsze to co prorokują lekarze sie sprawdza, na szczęscie.Jak mój Filip był w szpitalu nasłuchaliśmy się mnóstwa diagnoz ani jedna nie była pozytywna i ani jedna się nie sprawdziła :-) Głowa do góry , dużo ciepłych mysli, może modlitwa wam pomoże?.Napewno będzie wszytsko oki.

kasienka - 2008-01-21, 14:02

czarna96, dziękuję, wiesz, jak mi ciężko, to myślę sobie o Tobie i o tym, co wtedy przeżywałaś i o tym, że wyszliście z tego cało i zdrowo :)
Lily - 2008-01-21, 15:10

To nawet dobrze, że lekarka nie wystrzeliła z czymś głupim skoro sama nie wie co to.
Oby sytuacja jak najszybciej się wyjaśniła, trzymam kciuki.

Malati - 2008-01-21, 16:02

kasienka napisał/a:


Jutro mają jej robić test dopplera(tylko nie wiem, o co chodzi, w ciązy miałam coś takiego robione :/ ) usg bez zmian, więc to prawdopodobnie jakaś stara sprawa...Profilaktyka :roll: :-x


Może chodzi o badanie dopplera tętnic nerkowych np czy nie są zwężone?

Asłan - 2008-01-21, 16:36

ogólnie chodzi o zbadanie przepływu krwi w nerkach i wykrycie ew. patologii.Będą też badać krzepliwość krwi...Potem konsultacja u nefrologa.
kasienka - 2008-01-21, 23:16

Karolina napisał/a:
Kasia, jeśli chciałabyś spróbować leczyć Zuzie zepperem huldy clark daj mi znać, mam w domu.

co to jest i o co chodzi???

Lily - 2008-01-21, 23:26

kasienka napisał/a:
co to jest i o co chodzi???
to takie urządzenie do zabijania robali ;)
kasienka - 2008-01-21, 23:54

biorę :mrgreen:
a serio, Karo, jakbyś miała chwilkę, napisz mi na pw dokładniej, oki? jakie masz z tym doświadczenia?

[ Dodano: 2008-01-22, 10:20 ]
chyba niezbyt dobrze jest :cry:
ma jakieś powiększone węzły przyaortowe, wolę nawet nie czytać o tym...Zbierają wywiad...boże, mam nadzieję, że to nie jest nowotwór... :cry:

adriane - 2008-01-22, 10:56

Kochana Kasieńko, to na pewno nie jest nowotwór. Węzły sobie moga byc powiekszone z róznych przyczyn, niech szukaja co sie dzieje, mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego i wkrotce Zuzia szpital opuści juz zdrowa.
kasienka - 2008-01-22, 11:03

adriane, dzięki, ale strasznie się martwię...nie mogą wykluczyć nowotworu na razie...schiza :cry:
bodi - 2008-01-22, 11:45

kasieńka, trzymam kciuki i przesyłam dobre myśli.
Karolina - 2008-01-22, 11:54

Zepper - urządzenie z niskim prądem, z dwiema elektrodami, które trzyma się w rękach, przez człowieka płynie ten prąd i zabija wszystkie pasożyty, nie dociera jedynie do wnętrza układu pokarmowego, oraz galki ocznej. Dlatego kurację trzeba uzupełnić nalewką z orzecha czarnego.
Pałeczki trzeba tzrymać 3x7minut z 20 minutową przerwą. Raz dziennie, chyba przez tydzień.
My mamy zrobiony wg, instrukcji z książki Huldy. Zrobił mój teść, jest inżynierem.
Kasia dzwoń, pisz, w każdej chwili możecie go odebrać.

Tylko ciekawe jak w szpitalu na to będą patrzeć :lol:

Mala_Mi - 2008-01-22, 12:14

kasienka, dużo zdrowia dla Zuzi i ciepłe myśli dla Was wszystkich. Trzymajcie się mocno. Będzie dobrze.
Mirka - 2008-01-22, 13:32

kasienka napisał/a:
Zbierają wywiad...

To jest normalna procedura podczas diagnozowanie, ponieważ wiele chorób ma podłoże genetyczne.
Staraj się myśleć pozytywnie i w każdej wolnej chwili ( zajętej też) wyobrażaj sobie Zuzię w domu, zdrową i uśmiechnietą.

Zapper służy do zwalczania drobnoustrojów. Wg dr Clark wystarczy określić częstotliwość rezonansową danego drobnoustroju, a nastepnie potraktować intruza tą częstotliwością, aby go uśmiercić.
Proponuje też zestaw ziół do czyszczenia nerek, ale dotyczy to sytuacji, kiedy obrzęk nerek wiąże się z utrudnieniem odpływu wody i soli z nerek na skutek kamieni lub piasku w nerkach.
Wg Clark wegetarianie zjadają za dużo ziarna, a tym samym związków fosforanowych, z których robia się kamienie, a pleśnie wystepujące na strączkowych są źródłem toksyn T-2, obecnych ponoć zawsze w organiźmie przy chorobach nerek.
Nie wiem, czy to jeszcze przez jakieś autorytety zostało potwierdzone.

kofi - 2008-01-22, 13:40

Kasieńko rany, nie wiedziałam, że Zuzia jest w szpitalu, jakoś nieuważnie czytałam ten wątek.
Myślę o Was bardzo ciepło, mam nadzieję, że będzie dobrze, zanim wykluczą te różne okropne choróbska będą Was raczyć pewnie różnymi horrorami, ale mam nadzieję, że już wkrótce ustalą co jest Zuzi i będzie to coś niegroźnego.
Pozdrawiam Zuzankę, nie martwcie, mam nadzieję, że wkrótce będziecie mogli zapomnieć o tym choróbsku.

Asłan - 2008-01-22, 15:43

Usg wykazało,że węzły chłonne są w miarę ok,nie ma powodów akurat tutaj do niepokoju...
Teraz ma sprawdzany poziom immunoglobulin,jeszcze raz będzie miała bilans moczu,konsultowała Zuzię reumatolog,jak po tych badaniach nic nie będzie nadal wiadomo,pobiorą Zu materiał ze szpiku kostnego... :-(

- 2008-01-22, 16:39

Asłan napisał/a:
pobiorą Zu materiał ze szpiku kostnego...
:shock: co??? to jest ten bolesny zabieg? PO CO???
bodi - 2008-01-22, 16:40

asłan, to jakieś trudne dla dziecka badanie? brzmi hardcorowo... :?
Asłan - 2008-01-22, 16:44

No niestety nie należy do przyjemnych-pobiera się to długą igłą z kości biodrowej przy miejscowym znieczuleniu na sali operacyjnej... :-?

Wolę o tym na razie nie myśleć...
A mogą to zrobić gdy inne badania nie wykażą przyczyny powiększonych nerek..A tak na razie jest..

Agnieszka - 2008-01-22, 19:52

trzymam kciuki za dzielną dziewczynę

będzie dobrze

Capricorn - 2008-01-22, 20:25

Kasieńko, Asłanie, trzymam kciuki za małą dzielną Zuzię.

Miałam pobierany szpik kostny jako trzynastolatka, bez żadnego znieczulenia :shock: fakt, nieprzyjemne, ale to szybki zabieg. Pamiętam, ze mnie nie bolało - chyba ze strachu.

Będzie dobrze, musi być.

kasienka - 2008-01-22, 20:38

Tak mnie zastanawia, czy nie lepiej najpierw zrobić tomografię? Chyb a powinna wykazać, gdyby były jakieś komórki rakowe? Czy ze szpiku to pewniejsze?

Ale nie dopuszczam do siebie myśli, że coś jest źle i tak poważnie. Lekarka powiedział, że nawet gdyby coś znaleźli, to by znaczyło, że choroba jest w początkowym stadium i można by od razu działać. Ale mam nadzieję, że nic nie znajdą...

Zuzi się wczoraj śniła dobra wróżka, która dała jej trzy życzenia. Zu zażyczyla sobie, żeby już nigdy nie chorować i się spełniło, nawet jak wszyscy w przedszkolu chorowali, to ona się nie zarażała :) Poza tym, zażyczyła sobie też domek dla nas wszystkich i domek ten był magiczny, miał ręce i nogi, sam uprawiał nam ogródek ;)

Tobayashi - 2008-01-22, 20:51

Oby Wam się te życzenia spełniły w realu:-D . Najwyraźniej Zuzia myśli pozytywnie. Bądźcie dobrej myśli i Wy :-)
dynia - 2008-01-22, 20:54

kasienka napisał/a:


Zuzi się wczoraj śniła dobra wróżka, która dała jej trzy życzenia. Zu zażyczyla sobie, żeby już nigdy nie chorować i się spełniło, nawet jak wszyscy w przedszkolu chorowali, to ona się nie zarażała :) Poza tym, zażyczyła sobie też domek dla nas wszystkich i domek ten był magiczny, miał ręce i nogi, sam uprawiał nam ogródek ;)

Cudne :-D

Wszystko będzie dobrze,głęboko w to wierzę!
Duże buziaki dla Zuzi :****

orenda - 2008-01-22, 20:58

kasienka napisał/a:
Zuzi się wczoraj śniła dobra wróżka, która dała jej trzy życzenia. Zu zażyczyla sobie, żeby już nigdy nie chorować i się spełniło, nawet jak wszyscy w przedszkolu chorowali, to ona się nie zarażała :) Poza tym, zażyczyła sobie też domek dla nas wszystkich i domek ten był magiczny, miał ręce i nogi, sam uprawiał nam ogródek ;)
:-)
Lily - 2008-01-22, 20:59

kasienka napisał/a:
Zuzi się wczoraj śniła dobra wróżka, która dała jej trzy życzenia. Zu zażyczyla sobie, żeby już nigdy nie chorować i się spełniło, nawet jak wszyscy w przedszkolu chorowali, to ona się nie zarażała :) Poza tym, zażyczyła sobie też domek dla nas wszystkich i domek ten był magiczny, miał ręce i nogi, sam uprawiał nam ogródek ;)


to znak, że będzie dobrze, dzieci wiedzą takie rzeczy, wierzę w to :)

martka - 2008-01-22, 21:11

piękny sen :-D
Lily - 2008-01-22, 21:32


różdżka dla Zuzi :)

Kasia B. - 2008-01-22, 21:36

Czytam ten wątek od początku i myślę o Zuzi.
Życzę Wam, żeby ten sen się spełnił jak najszybciej.
Będzie dobrze, musi być.

puszczyk - 2008-01-22, 22:41

To co, o której godzinie organizujemy zbiorowe wysyłanie dobrych fluidów do Zuzi? :-)
Ewa - 2008-01-22, 22:45

puszczyk napisał/a:
o której godzinie

Chyba tradycją już się stała 22-ga :-)

- 2008-01-22, 23:41

Lily napisał/a:
kasienka napisał/a:
Zuzi się wczoraj śniła dobra wróżka, która dała jej trzy życzenia. Zu zażyczyla sobie, żeby już nigdy nie chorować i się spełniło, nawet jak wszyscy w przedszkolu chorowali, to ona się nie zarażała :) Poza tym, zażyczyła sobie też domek dla nas wszystkich i domek ten był magiczny, miał ręce i nogi, sam uprawiał nam ogródek ;)


to znak, że będzie dobrze, dzieci wiedzą takie rzeczy, wierzę w to :)
dokładnie! piękny sen :)
agaw-d - 2008-01-23, 00:57

Trzymajcie się, trzymam kciuki, na pewno wszystko skończy się dobrze. Pozdrowienia dla dzielnej Zuzanki.
Ten sen na pewno się spełni to tylko kwestia czasu :-)

Humbak - 2008-01-23, 07:19

Ewa napisał/a:
tradycją już się stała 22-ga
no to dzis o 22? zuziu buziaki sle natalka :)
kasienka - 2008-01-23, 09:24

Zuzię koło 22 znowu zaczęło boleć...Dziś ma znów stan podgorączkowy, 37,5 i mówi, że jej słabo :(
w y m i ę k a m

- 2008-01-23, 09:26

kasienka, nie poddawaj się, z doświadczenia wiem, że tuż przed zupełnym końcem dolegliwości pojawia się chwilowy kryzys, dobrze J E S T!
Capricorn - 2008-01-23, 09:27

kasieńko, może ona tak stres odreagowuje. Buziaczki ogromne!
Asłan - 2008-01-23, 09:40

Ten jej ból się pojawia zazwyczaj późnym wieczorem,wcześniej mówi że tęskni,i że chce do domu...Ale być może tak mówi,gdy czuje że ją zaczyna boleć,i że nie ma poprawy za bardzo..Sam już nie wiem. :-/
Capricorn - 2008-01-23, 09:47

choroby psychosomatyczne są mało poznane przez lekarzy nawet.

Najważniejsze, żeby lekarze wpadli na jakiś trop. W końcu Zuzia jest juz tam dość długo.

Teraz mi się jeszcze skojarzyło, ze w Gnieźnie jest jedyny lekarz, do którego mam pełne zaufanie, i do którego pędzę, gdy żaden inny lekarz nie ma żadnych pomysłów. Człowiek ten ma kilka specjalności, i zawsze analizuje kazdy przypadek całosciowo. Mogę Wam pomóc zorganizować wizytę jak już Zuzie wypiszą, tylko zastanawiam się, jak rozegralibyscie to logistycznie. Moze w Poznaniu tez można znaleźć prawdziwy autorytet jakiś.

Buziaczki, Zuzanko.

puszczyk - 2008-01-23, 09:50

Mi przychodzi do głowy jedynie diagnoza Ziębowskiego, ale ja sama nie jestem tak do końca przekonana. Mówił, że nie wszystko wychodzi w zwykłych badaniach.
Karolina - 2008-01-23, 11:05

puszczyk napisał/a:
ale ja sama nie jestem tak do końca przekonana

a czemu nie?

puszczyk - 2008-01-23, 11:13

Przykładasz filolkę z czymś niewiadomym w środku do miejsca gdzie znajduje się grasica, a dr naciska uniesioną rękę - gdy jest dane schorzenie, nie masz siły stawić oporu i ręka opada. Sama przyznasz, że jest to niespotykane. :-)
orenda - 2008-01-23, 11:22

Też brałam w tym udział, podobno jest to wytłumaczalne naukowo-fizycznie. Raz mi ręka opadała, raz byłam w stanie ją utrzymać.
dort - 2008-01-23, 11:22

niepotykane, dziwne i nie wiem jak to naprawde dziala ale u mnie wszystko sie potwierdzilo w badaniach laboratoryjnych - wiec ja polecam dr Z


bardzo dzielna jest Wasza Zuzia, mysle ze juz niedlugo sie wszystko wyjasni

dzisiaj o 22 bede

kasienka - 2008-01-23, 11:27

Dziękujemy :)

Z pozytywów to guzów nie wykryli, dlatego nie robią tomografii. A, i wczoraj coś mi mówiła, że badali jej poziom białka, bo ponoć przez te nerki może być jakiś problem z wchłanianiem i jest ok(już chciałam się spytać, czy to znaczy, że dobrze się odżywia, ale się powstrzymałam).

Karolina - 2008-01-23, 11:56

puszczyk napisał/a:
Przykładasz filolkę z czymś niewiadomym w środku do miejsca gdzie znajduje się grasica, a dr naciska uniesioną rękę - gdy jest dane schorzenie, nie masz siły stawić oporu i ręka opada. Sama przyznasz, że jest to niespotykane.

ja tam wierzę w med naturalną, myślałam, że masz na niego jakiegoś haka ;-)

Mirka - 2008-01-23, 23:38

kasienka napisał/a:
przez te nerki może być jakiś problem z wchłanianiem

Kłębuszki nerkowe filtrują białko i przekazują gdzie trzeba. Przy chorych nerkach część tego białka przechodzi do moczu.

Jak się czuje Zuzia?

kasienka - 2008-01-24, 07:55

Ale sprawdzali chyba tez białko z krwi...

Wczoraj już lepiej, ale całe do południa spała, rano miała 39,6, czyli znowu podobnie - wieczorem boli, rano - gorączka. I tak co kilka dni. Lekarka mówi, że może podłapała jakąś infekcję, bo coś tam panuje na oddziale, ale mi się nie wydaje...

Może dziś będą jakieś wyniki...Pobrali wczoraj tez wymaz z gardła(wydawało mi się, że w czasie antybiotykoterapii nie wyjdzie nic?)

Mirka - 2008-01-24, 08:37

kasienka napisał/a:
chyba tez białko z krwi...

Stężenie białka we krwi zależy od m.in. utrat białek przez chore nerki.
kasienka napisał/a:
Pobrali wczoraj tez wymaz z gardła

Liczą, że może jakiś zakamuflowany paciorkowiec się znajdzie.
Czy coś dała konsultacja z urologiem/nefrologiem?
Czy wykluczyli np. ropień gdzieś w okolicach nerek, albo stan zapalny jakiegoś dolnego fragmentu kręgosłupa?
Wydaje mi się też prawdopodobna wersja dr Romanowskiej, że zakażenie, które miało miejsce jakiś czas temu mógło wywołać stan zapalny nerek, który istniał sobie w organizmie w utajonej postaci przez jakiś czas, teraz się ujawnił, choć bakterii w moczu już nie ma.
Tylko dlaczego jest on tak odporny na antybiotykoterapię?

Asłan - 2008-01-24, 08:41

Mirka napisał/a:
Tylko dlaczego jest on tak odporny na antybiotykoterapię?


No właśnie sami chcielibyśmy wiedzieć...Dziwne jest to,ze zawsze objawy są takie same-najpierw ból w okolicach lędźwiowych (zawsze o tej samej porze,czyli w okolicach 22-23,a następnego dnia rano wysoka gorączka.I tak co kilka dni...
Nefrolog nic konkretnego nie znalazł,z urologiem nie było konsultacji chyba.O ropieniu nie było mowy,ale to by chyba wyszło w badaniu USG?

kasienka - 2008-01-24, 11:33

Dziś kolejne badania i o 13 wysyłają całą dokumentację do nefrologa znowu, bo w szpitalu nefro nie ma. Dziś nie gorączkowała...Ale poprzednio tez tak było... :roll: Niech to się juz skończy i niech ona wróci do domu :roll:

Jak wygląda to pobranie szpiku? Czy to bardzo bolesne? Potem boli? :-/

Malati - 2008-01-24, 11:46

Kasiu tutaj jest troche informacji o przebiegu i celu biopsji szpiku kostnego:

hxxp://www.zdrowie.med.pl/bad_labor/badania/b_szpiku.html

kasienka - 2008-01-24, 11:53

masakra :cry:
kofi - 2008-01-24, 11:57

Kasieńko myślimy o Was bardzo ciepło.
Malati - 2008-01-24, 12:00

Kasiu maleńką znieczula, nic ja nie będzie bolało.Nie martw się.Zreszta to pewne że beda jej robic ta biopsję?
Asłan - 2008-01-24, 12:02

Nie jest to pewne,ale w przypadku braku innych możliwości,to zrobią w ostateczności...
Mala_Mi - 2008-01-24, 13:00

Pewnie to Was nie pocieszy, ale sytuację opiszę, bo może się przyda.
Czy lekarze wykluczyli wyrostek robaczkowy?
Moja siostrzenica jakieś trzy miesiące temu przeszła operację wycięcia wyrostka. Wcześniej miała wysoką gorączkę, bóle brzucha i pleców, przez kilka dni lekarze nie zdiagnozowali wyrostka, mimo USG i innych badań, a kiedy zdecydowali się na operację "w ciemno" okazało się, że wyrostek jest pęknięty i rozlany, a dziewczyna (gimnazjalistka) przez co najmniej trzy dni z takim rozlanym wyrostkiem chodziła. Nie udało się tego wykryć, bo wyrostek miała umiejscowiony w innym niż wszyscy miejscu, tj. bliżej kręgosłupa.
Kasieńka, cały czas trzymamy za Zuzię kciuki.

kasienka - 2008-01-24, 13:43

Mala_Mi, spytam, ale robili jej już pięć razy usg, chyba by wyczuli...poza tym pewnie bolał by ją brzuch...

narkozy się boję...to duże obciążenie :/

Lily - 2008-01-24, 13:48

kasienka, ale to już by dawno wyszło w badaniach krwi, to za długo trwa, żeby nie dało innych objawów (mam na myśli wyrostek)
sylv - 2008-01-24, 13:50

kasienka napisał/a:
narkozy się boję...to duże obciążenie :/


nie bój się, mój brat w wieku Zuzy miał 2 operacje (na zeza) - jezeli bedzie potrzeba, na pewno zniesie to dobrze, w koncu to silna wegetarianka :)

Mirka - 2008-01-24, 13:57

kasienka napisał/a:
ale robili jej już pięć razy usg,

Robiłam badanie USG u poleconego, ponoć dobrego lekarza w Luxmedzie.
Przy okazji zbadał tarczycę i choć od 15 lat mam stwierdzone guzki ( max. 2 cm.) w lewym tarczycowym płacie pan powiedział, że na szczęście tarczycę mam bez żadnych zmian i tak opisał badanie.
Pomyślałam że to cud (np. po diecie w-o), poleciałam na USG do innego lekarza, ale gdzie tam, guzki jak były tak są.

- 2008-01-24, 13:58

kasienka, wszyscy trzymamy kciuki i koncentrujemy się na tym, aby w końcu wszystko wyszło na prostą i żeby Zuzia wróciła zdrowa do domu szybko :)
Lily - 2008-01-24, 13:59

to o 22?
Tobayashi - 2008-01-24, 14:23

O 22. Zobaczyłam sobie zdjęcie Zuzi na liście wege dzieciaków, żebym mogła ją sobie wyobrazić zdrową :-D

A swoją drogą - jeżeli te dolegliwości mają swój rytm dobowy, tak jak to opisał Asłan - warto by się skonsultować z dobrym homeopatą. Homeopatia zwraca uwagę na to uwagę tzn. na godziny nasilania bólu. Tylko rozumiem, że w tej chwili jest to niemożliwe.

Asłan - 2008-01-24, 16:07

No tak-najnowsze wieści są takie,że nefrolog po ocenie dokumentacji nie wykluczył przy miąższowego zapalenia nerek,ale też nie na 100%...Zalecił kontynuowanie obecnego leczenia.Czekamy na dalsze wyniki badań.W poniedziałek będzie miała chyba ten szpik pobierany.. :-/
kamma - 2008-01-24, 16:22

kasieńko, Asłanie, Zuziu, myślami jestem wciąż z Wami, staram się "czarować" na mój sposób. Tyle osób to robi... Mam nadzieję, że mocy nam wystarczy. Oczywiście piszę się na godz. 22 :) :) :
malina - 2008-01-24, 17:24

Mala_Mi napisał/a:
Czy lekarze wykluczyli wyrostek robaczkowy?


To od razu widac po morfologii - ja miałam takie objawy jak siostrzenica Małej Mi ale po badaniach krwi od razu zabrali mnie na operacje.

Karolina - 2008-01-24, 17:57

Wiecie co, nie lepiej wziąść Zuzię do irydologa, albo bioterapeuty żeby postawił diagnozę? To nie jest aż takie drogie, a warto zawsze spróbować jak nie ma innych możliwości. Irydologia to nie są czary, normalne badanie tęczówki...
Asłan - 2008-01-24, 18:09

Poczekamy jeszcze raczej do początku przyszłego tygodnia,wtedy będą kompletne wyniki.Kurcze te objawy jak dla mnie wskazuja na zapalenie nerek,zwłaszcza,że często w ostrych stanach mocz może być ok,poza tym ostre bóle w okolicy lędźwiowej i silna gorączka sięgająca 40 st.Leczenie antybiotykowe przez nawet kilkanaście dni..

Na szczęście przyjechała babcia Zuzi (moja mama) i nam trochę teraz pomoże. :-)

Lily - 2008-01-24, 18:14

Asłan, a ona tam dostaje jakieś probiotyki do tego antybiotyku?
kasienka - 2008-01-24, 19:27

dzis były wyniki pierwszych badań hematologicznych i są ujemne.

W sumie to nie rozumiem, czemu jej robią badania w tym kierunku...Ponoć wczoraj mocno spadły jej płytki, nie wiem, z czym to może być związane...Nefrolog podobno, bo oczywiście nam nie było dane z nim porozmawiać, sugerował, że może je coś toksycznego...Nie wydaje mi się, z resztą kolejny raz miałam rozmowę o diecie z panią ord, ale teraz tak myślę, że może woda? jak się sprawdza obciążenie metalami? Przez analizę pierwiastkową włosa?
pamiętam, że ktoś pisał, że trzeba te włosy gdzieś wysłać, pewnie to długo trwa? Czy może można to zrobić gdzieś na miejscu? Czy wyniki tej analizy uznają lekarze "akademiccy"?

Wczoraj rozmawiałam długo z homeopatką, ale nić nie umiała doradzić :(

Chciałabym się zahibernować i obudzić, jak już będzie po...wysiadam nerwowo...ciągle ryczę, nie umiem chyba jej dać oparcia...Jeszcze dziś nie chciała czekać w pokoju, jak rozmawiałam z lekarką i słyszała wszystko, więc ryczała potem, co to jest szpik itd...Powiedziałam, jej, że się pobiera podobnie jak krew, choć to nieprawda i w dodatku robią to bez narkozy :/ lekarka pow. że narkoza jest większym obciążeniem... :roll:

Dziś powiedziała, że wolałaby, żeby Emila nie było...i ogólnie jest zdołowana. Nawet jak przyszłam, to jedna babka mi mówiła, że ona taka smutna ciągle siedzi :cry: Poprosiłam jeszcze żeby jutro z nią psych pogadała... :-/

Lily - 2008-01-24, 19:47

kasienka napisał/a:
Ponoć wczoraj mocno spadły jej płytki, nie wiem, z czym to może być związane...Nefrolog podobno, bo oczywiście nam nie było dane z nim porozmawiać, sugerował, że może je coś toksycznego...
no tak, toksyczne antybiotyki je :/

hxxp://www.biomol.pl/index.php/pol/laboratorium/metodyka tu o analizie włosów

ja bym już chyba szukała pomocy w innym szpitalu, ale może się mylę...
kasienka, trzymam mocno za Was kciuki!!!!!

Mirka - 2008-01-24, 19:50

kasienka napisał/a:
że może jest coś toksycznego


" ostre zapalenie nerek jest zazwyczaj efektem zewnątrz ustrojowego toksycznego wpływu substancji chemicznych (w tym także jadów, toksyn i leków) na miąższ nerki. W ten sposób dochodzi do ostrej lub przewlekłej niewydolności nerek. Zespół objawów tego typu zmian zależy od czasu, rodzaju i nasilenia działania szkodliwej substancji."
Przy niewydolności nerek są jednak typowe objawy: obrzeki , nadciśnienie.
Wiem, że to trudne, ale trzeba jeszcze raz spokojnie przemyśleć pod tym kątem sprawę . Gdzie mogłyby tkwić potencjalne źródła podtrucia.
Dotyczy to okresu od momentu pierwszych gorączek i pobolewań brzucha.
Teoretycznie wydaje się, że nasze dziecko nie zrobiłoby nic nierozsądnego i nic bez naszej wiedzy ( typu słodkie kolorowe pastylki , syropek itp. ).
Ale może ktoś Zuzię czymś poczęstował? Może dowiedzieć się w przedszkolu, czy nie było jakichś nietypowych podtruć. Jedne dzieci mogą takie coś znieść lepiej, a inne gorzej.

malina - 2008-01-24, 20:22

Kasienka sciskam mocno!!!Bedzie dobrze,MUSI BYC!!!
kasienka - 2008-01-24, 21:29

Lily, 3 tygodnie się czeka na wynik...Kiszka...i jeszcze za taką kasę :/
bodi - 2008-01-24, 21:35

kasieńka, wciąz mocno trzymam kciuki za Was i za Zuzię. dołączam się o 22. :)
kofi - 2008-01-24, 21:57

Zdrowiej Zuzanko, myślę o Tobie.
puszczyk - 2008-01-24, 22:06

My też, jakoś tak samo przyszło na myśl o odpowiedniej godzinie. Zuzia musi być zdrowa.

kasienka, a ten Twój sposób z rycerzami, których miała sobie wyobrażać Zuzia, niech walczą o jej odporność.

Mirka - 2008-01-24, 22:46

Kasieńko, coś mi się jeszcze przypomniało.
W okolicach wakacji 2007 ukazał się komunikat Urzędu Ochrony Konsumenta, że badają sprawę pojawienia sie na polskim rynku chińskich past do zębów wyrabianych na glikolu dietylenowym ( zamiast gliceryny).
Jest to trucizna (dodatek do płynu do szyb) uszkadzajaca nerki , szczególnie groźna dla dzieci, które nagminnie pastę połykają.
Pasty miały nazwy: Spearmint Tri Lear i Spearmit.
Pamiętam, że ukazały się wtedy informacje w babskich pismach o tym, że takie pasty pod centrami handlowymi rozprowadzali handlarze.
Posprawdzaj wszystkie pasty.

kasienka - 2008-01-24, 23:13

Mirka, używamy tylko elmex i ziajki. Dziękuję za to, że myślicie...

Mirka, czy wiesz może, czy z krwi można też robić badania pierwiastkowe w celu wykrycia ew.zatrucia metalami ciężkimi? Czy coś takiego się stosuje w "normalnej" diagnostyce?

nitka - 2008-01-24, 23:44

o ja głupia, dopiero teraz przeczytałam wątek. Wizualizuję poprawę, i oferuję pomoc fizyczną. także bez krempacji :) ))) swoją drogą b. długo trwa diagnoza :-/ , miejmy nadzieję, że będzie trafna. może wam podrzucać obiadki? Kasia, jeżeli bedziesz potrzebowała jakieś notatki daj znać, może F będzie miał.
puszczyk - 2008-01-25, 08:32

kasienka, nie o to pytałaś, ale dr Z też badał obciążenie metalami ciężkimi.
Mirka - 2008-01-25, 09:02

kasienka napisał/a:
czy wiesz może, czy z krwi można też robić badania pierwiastkowe

Teoretycznie rzecz biorąc, to wtręty matali ciężkich widać pod mikroskopem w próbce z krwi, ale czy rutynowo to się robi to nie wiem.
Można chyba robić testy z moczu i kału.
Dlaczego sądzisz, że Zuzia mogła się z ciężkimi metalami zetknąć w takim stopniu, żeby mogło to zaszkodzić? Czy ma amalgamatowe plomby?
Znalazłam na ten temat takie wyjaśnienie:

"CZY KREW JEST RÓWNIE DOBRYM WSKAŹNIKIEM ZAWARTOŚCI PIERWIASTKÓW
W ORGANIZMIE JAK WŁOSY?

Krew i surowica również zawierają pierwiastki śladowe, ale nie mogą być one w pełni reprezentatywne dla pierwiastków zawartych w organizmie. W wielu przypadkach dany poziom pierwiastków w surowicy jest uwarunkowany ich stężeniem w tkankach (mechanizmy homeostatyczne). Stężenie pierwiastków w surowicy może zmieniać się wraz ze zmianami emocjonalnymi, w zależności od pory dnia, w której pobierana jest krew bądź od posiłku spożytego przed jej pobraniem. Nadmiar zmagazynowanych pierwiastków w organizmie jest często niewykrywany w surowicy z powodu ich przemieszczania się z krwi do tkanek, jako tzw. depozyt tkankowy. Kiedy to zachodzi, pierwiastek może zniknąć na skutek wydalenia go z moczem lub kałem.
Na przykład, trzydzieści do czterdziestu dni po silnym oddziaływaniu ołowiu, jego podwyższony poziom
w surowicy może być niewykrywalny w wyniku usunięcia tego metalu przez organizm z surowicy, jako działanie obronne i przemieszczenie go do takich tkanek jak wątroba, kości i zęby.
Objawy niedoboru żelaza mogą występować na długo przed wykryciem jego niskiego poziomu w surowicy.
Ubytek wapnia z organizmu może być bardzo zaawansowany, a groźna osteoporoza rozwija się bez żadnych dostrzegalnych zmian w poziomach wapnia we krwi.


Wklejam też o chlorelli:
"Chlorella ma niezwykłą zdolność do eliminowania z organizmu zanieczyszczeń, szczególnie metali ciężkich, jak również organicznych środków czyszczących, środków owadobójczych, nawozów i wielu innych cywilizacyjnych zanieczyszczeń.

Zdolności odtruwające chlorelli zauważono już wiele lat temu, wówczas to badacze zaczęli przyglądać się baczniej jej strukturze komórkowej. Otóż błona komórkowa chlorelli składa się z trzech warstw ochronnych bardzo odpornych na czynniki zewnętrzne. Warstwy te są podstawą oczyszczających właściwości chlorelli. Najgrubsza jak i średnia błona komórkowa wiążą toksyczne substancje. Składają się one z mikrowłókien celulozowych, które formują bardzo ustrukturyzowaną sieć, w której metale ciężkie zostają uwięzione, jak w pajęczynie. Ponadto średnia błona komórkowa chlorelli zawiera sporopollein - substancję która nierozerwalnie łączy toksyczne materiały. Także proteiny, z których składa się alga są bardzo skuteczne w wiązaniu metali ciężkich. Chlorella może absorbować ogromną ich ilość. A w naszym przewodzie pokarmowym nie brakuje przeróżnych zanieczyszczeń pochodzących od chemii rolnej czy skażenia środowiska. Naukowcy naliczyli około 200 przeróżnych zanieczyszczeń, które dostają się codziennie do naszego przewodu pokarmowego."

kasienka - 2008-01-25, 09:02

puszczyk, wiem, ale nie pojade teraz do ziembowskiego, chodzi i mi o jakiś medyczny sposób badania tych obciążeń...

nitka, dziękuję...przyjechala mama M., ale nie wiem, ile bedzie mogła zostać, więc może się odezwę.

M.w nocy w szpitalu z atakiem paniki i rozdygotanym sercem...ja juz tez wymiekam :(

[ Dodano: 2008-01-25, 09:04 ]
Mirka, jak się bierze tą chlorellę? w aptece się to kupuje?

Mirka - 2008-01-25, 09:15

kasienka napisał/a:
w aptece się to kupuje?

W dobrych aptekach i w sklepach ze zdrową zywnością. Myślę, że też w aptekach internetowych.

Karolina - 2008-01-25, 09:36

Kasia, analizę zatrucia z wlosa robią 2 tygodnie. Ale możesz to zrobić biorezonansem, tak mi się wydaje. Wyniki od razu.
Myślaś o mykotoksynach?
Boże nic nie przychodzi mi do głowy...możecie jeszcze spróbować srebro koloidalne...

Mirka - 2008-01-25, 10:15

Co mi jeszcze przyszło do głowy, a może mieć wpływ na chorobę lub uszkodzenie nerek:

1. glikol dwuetylenowy( taki jak w rozpuszczalnikach do farb i płynach niezamarzających do samochodów) – jako emulgatora zamiast jajek dodaje się go do lodów. Jeśli lody rozpuszczają się do postaci wody to jak w banku, że są na glikolu.
Dzieciom powinny być ustawowo zakazane!

2. BHA i BHT ( E 320 i E 321) – guma do żucia, cukierki , płatki błyskawiczne ziemniaczane, płatki zbożowe, desery, desery i napoje w proszku. Mogą uszkadzać nerki. W Anglii ich stosowanie jest zabronione.
3. Galusan propylowy (E 310)– oleje roślinne i tłuszcze piekarnicze, suche płatki zbożowe, aromaty i barwniki napojów, cukierki, guma do żucia, mrożone przetwory mleczne. Stwierdzone, że substancja ma związek z uszkodzeniem nerek, zwłaszcza u dzieci. W Anglii jego stosowanie jest zabronione
Często dodatki do żywności z p. 2 i 3 stosowane są np. w płatkach zbożowych i gotowych musli łącznie, co nasila ich szkodliwe działanie plus jeszcze zasiarczynowane dodatki owocowe do musli.

4. Śmietanki w proszku. Jest w nich kazeinian sodowy, a w procesie jego produkcji powstaje lizynoaloaniny uszkadzające nerki.

5. Cola.

6. Orzechy kupowane bez łupin. Środki odymiające stosowane przy preparowaniu wszelkiego rodzaju orzechów np. etylen do tego używany może spowodować uszkodzenie nerek. Jest on na ogół używany do oddzielania orzechów włoskich od łupin.
Po wyłuskaniu orzechy są zabezpieczane bromkiem etylu a następnie bielone przez namaczanie w glicerynie i węglanie sodowym.
Nadmierne ilości powodują poważne uszkodzenia nerek.
Często orzechy są też bielone chlorowanym wapnem i węglanem sodowym.

7. Aluminiu dodawane do past do zębów.

8. Bromian potasu - często stosowany przy produkcji pieczywa. Może spowodować schorzenia nerek, jest rakotwórczy.

Karolina - 2008-01-25, 12:57

Ludzie święci...
musli z BHT... :?:

vegAnka - 2008-01-25, 13:15

jeju ja tez dopiero przeczytalam ten watek :oops:
kasienka, wysylam worek pozytywnych mysli dla was i duzo zdrowka dla Zuzi!
mam nadzieje ze znajda szybko przyczyne bolu i w ten sposob bedzie mozna leczyc i wizualizowac. szkoda ze nie mieszkamy blizej, bysmy pomogli czy z dojazdami czy z obiadami czy z wizytami w szpitalu. a tak to moge tylko byc z wami myslami.

trzymajcie sie cieplutko. wszystko bedzie dobrze i niedlugo bedzie to tylko niemilym wspomnieniem.

kasienka - 2008-01-25, 18:56

No cóż, kolejny dzień prawie za nami...Zuzia od wczoraj ma gorączkę, niestety, dość wysoką...Trochę sobie wmawiam, że może to jakiś kryzys i będzie lepiej, ale średnio w to wierzę...jest gorzej, niż było kilka dni temu. Zuzia jest smutna i słaba, dziś w ogóle nie wstawała z łóżka, mimo leków p.gorączkowych temperatura nie spada...A lekarzom już widzę, że trochę ręce opadają :(

Jeśli będzie trzeba to w poniedziałek zrobią tą biopsję. Liczę, że to jednak nic takiego, że nie ma żadnych rakowych zmian...Nie wiem, co za cholerstwo się do nas przyplątało i dlaczego...

Dziś psycholog siedziała z nią długo, głaskała ją po głowie i jak Zuzia zasypiała - zgrzytała zębami, więc zasugerowała badanie na pasożyty(mnie nie chcieli słuchać) i poszło, ale chyba z krwi coś, bo kału nie pobierali(chyba, że czekają, aż zrobi, ale nic mi pielęgniarki nie mówiły).

Strasznie mi ciężko, czuję, że to wszystko mnie totalnie przygniata...Po tej wczorajszej akcji z Marcinem to już w ogóle...Wszyscy wymagają, żebym była silna, dzielna i uśmiechnięta, a ja ciągle ryczę i nie mogę przestać...tylko jak siedzę z Zuzią, to jakoś jestem spokojniejsza...Ale nie mogę ciągle być u niej, bo jest przecież Emil jeszcze :roll:

Boże, niech już znajda to cholerstwo i niechże się to skończy :(

agaw-d - 2008-01-25, 19:14

kasienka przesyłam Ci dużo siły, Wam wszystkim. Na pewno niedługo to się skończy i Zuzia wróci do domu, życzę Wam tego z całego serca.
nitka - 2008-01-25, 19:28

kasienka, wizualizujemy Was jako Bruce Wszechmogący. Strasznie ta sytuacja wkurzająca ]:-> , liczymy że się szybko skończy! sio!
Karolina - 2008-01-25, 19:36

kasienka napisał/a:
Wszyscy wymagają, żebym była silna, dzielna i uśmiechnięta, a ja ciągle ryczę i nie mogę przestać...

Kasia nikt w takiej sytuacji nie jest ani silny ani uśmiechnięty. Choroba dziecka to jest naprawdę ciężkie egzystencjalne przeżycie. Każdy stara się Ciebie pocieszyć, wysłać pozytywne myśli ale nie wymaga abyś była roześmiana. Jest Ci potwornie ciężko, jesteś pupilką forumową więc wszyscy razem z Tobą przeżywają...

Szkoda, ze tak niewiele obca osoba potrafi pomóc, nie rozśmieszyć a wesprzeć. Być z Wami i Was jakoś podtrzymać na duchu...
Nie udawaj uśmiechów ( no może przed Zuzią), płacz kiedy musisz. To jest zajebisty kryzys i macie prawo przeżywać go płacząc, popadaćjąc w skrajne emocje. Ta sytuacja Cię przerasta, przeraza, myślisz o najgorszej chorobie i śmierci. Masz prawo i daj je sobie i nie miej wyrzutów sumienie, że nie myślisz pozytywnie, że nie potrafisz zwizualizować zdrowia itd.
My jesteśmy tylko w ekranie kompa, bezpieczni w swoich domach z dzieciakami. Wiem, jak ciezko jest w takiej sytuacji czytać wegedzieciaka, kiedy całe poczucie bezpieczeństwa jest rozerwane na kawałki.
Istnieje jednak w życiu także choroba i śmierć. Czasem nasze istnienie staje się zagrożone. Nikt nie wie jak temu sprostać, wokół nas tabu.
Olej tych wszystkich, którzy wymagają od ciebie bycia Matką Polką, jesteś zwykłą kobietą, słabą i bezbronną czasem. Po prostu

Lily - 2008-01-25, 19:38

kasienka, przesyłam ciepłe myśli, oby faktycznie już było wiadomo co to, żebyście mogli odetchnąć wszyscy!
żałuję, że jestem tak daleko i nie mogę pomóc

hxxp://sci.pam.szczecin.pl/~czepita/Choroby%20Pasozytnicze%20w%20Polsce.htm tu coś o chorobach pasożytniczych częstych w Polsce, może to rzeczywiście pasożyt jakiś?

babaaga - 2008-01-25, 19:46

kasiu, bardzo myślę o was. wszyscy myślimy.
Mirka - 2008-01-25, 19:52

kasienka napisał/a:
zgrzytała zębami,

Kasieńko, zerkniej na artykuł wklejony przez Lily w Przyborniku, O zdrowiu, Uwaga na pasożyty, z 24.08.2007r.
Okazuje się ze toksyny od pasożytów mogą wywołać różne objawy i ciężkie stany zapalne w wielu organach. Jednym z objawów są skoki wysokiej gorączki, zgrzytanie zębami.

kasienka - 2008-01-25, 20:04

Mirka, czytałam o tym, dlatego od początku sugerowałam to badanie...
zerkne jeszcze raz, moze wydrukuję lekarce...

dynia - 2008-01-25, 20:05

Kasia,bardzo chcialabym Wam pomóc ale jedyne co moge zrobić to wspierać Was pozytywna energia i wizualizować,zdrowa i szczęsliwą Zuzankę!!!Trzymajcie się jakoś...
kasienka - 2008-01-25, 20:42

Przeczytałam jeszcze raz o tych pasożytach i jestem trochę przerażona...Gdyby to było to, to kto się podejmie takiego leczenia? :roll: Nie jestem przekonana do dr.Z i medycyny niekonwencjonalnej, wolałabym spróbowac jednak leczyć ją normalnymi lekami(ewentualnie wspomagać naturalnymi), ale czy ktoś się na tym zna? Nie wiem, czy da się skontaktować z autorką tego artykułu :/
Lily - 2008-01-25, 20:45

kasienka, Poradnia Parazytologii i Chorób Zakaźnych
Poradnia chorób odzwierzęcych i pasożytniczych
Adres:

ul. Słowackiego 8

60-823 Poznań

Telefon:

0616627425

a może by tam zadzwonić i pogadać, co oni sądzą o takiej tezie, że to choroba pasożytnicza? nie wiem, może trafilibyście na kogoś sensownego??

Mirka - 2008-01-25, 21:10

kasienka napisał/a:
czy da się skontaktować z autorką tego artykułu

Na forum dyskusyjnym. gazeta.pl też był wklejony artkuł pani dr Wartołowskiej, a następnie dyskusja nad nim i wyniki poszukiwań pani doktór. Ustalono, że już nie żyje.
Potwierdziła to osoba, która się u niej leczyła.

kasienka - 2008-01-25, 21:19

Mirka napisał/a:
Ustalono, że już nie żyje.

tak coś czułam. Dziękuję, nie miałam czasu tego czytać wszystkiego.
Lily, jeśli nie przejdzie to się skontaktuję, dzięki za namiary.

Rozmawiałam z pewną Osobą...hmm...lepiej mi jakoś...Za dwa dni ma jej przejść :)

Lily - 2008-01-25, 21:24

kasienka napisał/a:
Za dwa dni ma jej przejść :)
jakieś czary? :)
Mirka - 2008-01-25, 21:29

kasienka napisał/a:
Za dwa dni ma jej przejść

Trzymam Cię za słowo.

Malinetshka - 2008-01-25, 22:14

Ja wierzę, że wszystko się ułoży... :)
- 2008-01-25, 23:36

Kasiu, trzymamy mocno kciuki by się nareszcie wyjaśniło...nie umiem sobie nawet wyobrazić jak Ci teraz ciężko...ale na swój sposób jestem z Tobą i wspieram i wierzę, ze to szybko się wyjaśni i zmierzy ku lepszemu, musi :*
dort - 2008-01-25, 23:53

Kasieńko jesteśmy z Tobą, naprawde jestes wspaniała kobieta i mamą. zapewne niedlugo wszystko sie wyjasni
puszczyk - 2008-01-26, 10:40

kasienka napisał/a:
Trochę sobie wmawiam, że może to jakiś kryzys i będzie lepiej

A może to faktycznie to po tej dawce zappingu...
kasienka, jeśli możemy jakoś pomóc to dzwoń. Myślimy o Was.

Mirka - 2008-01-26, 10:50

puszczyk napisał/a:
A może to faktycznie to po tej dawce zappingu...

Kasieńko, ale wiesz o tym, że zapping powinien być wykonany 3 razy ( w jednym cyklu)??

Z książki L. Bondarczuk Elmborg (kontynuując ideę dr Clark stworzyła nowocześniejszy zapper- Medikzap.
" Osobom z chorobami , czy niewydolnością nerek zalecam przeprowadzenie w pierwszej kolejności kuracji oczyszczającej nerki. W trakcie usuwania pasożytów muszą być one sprawne, aby nadążyć z oczyszczaniem organizmu z powstających dodatkowo toksyn".

bajaderka - 2008-01-26, 15:51

badanie z żywej kropli krwi...zobaczcie...może to...jako szybka diagnoza
hxxp://www.kroplakrwi.pl/modules.php?name=Badanie&file=lepsze
hxxp://www.noni.zdrowe.com.pl/content/view/164/132/
hxxp://www.lorenc.krakow.pl/teksty/POK.html

kasienka - 2008-01-26, 21:43

bajaderka, tylko czy ktoś to robi w Poznaniu? :roll:

Dziś niestety znowu cały dzień i noc gorączka...Wieczorem było trochę lepiej...wprowadzili drugi antybiotyk :/ Jutro pobierają krew na te wszystkie hematologiczne badania, wyniki będą w poniedziałek. Cały czas zbierają siuśki, biorą tez próbki kału na pasożyty. Dzielna
Zuzia ciągle robi na nocnik ;)
No a psychicznie widać że ciężko...Jeszcze teraz jest sama w pokoju i tym smutniej jej...

Wiem, że to może dziwne, ale w sumie, ten pobyt w szpitalu to dla mnie osobiście niezła szkoła życia...Okazuje się, że jednak dajemy radę wygospodarowac całkiem sporo czasu dla niej, fakt, że teraz to się odbywa kosztem domu, M.pracy i mojej nauki...Ale jesteśmy z nią po 4h min.każde...Więc da się...Poza tym, robimy sporo rzeczy wspólnie, np. Zuzi b.sie podobały laleczki które jej wycięłam z kartonu i porobiłyśmy im ubranka papierowe potem sama też sobie wycinała dodatkowe sukienki itp :) Dziś grałysmy sobie w chińczyka...Czytamy, skończyliśmy Momo(piękna!) i kończymy Ronję, jeden dzień to zajęło ;)

Wierzę, że będzie lepiej niedługo i będziemy mogli bawić się w domu :)

Capricorn - 2008-01-26, 21:46

strasznie długo jest już w tym szpitalu, oby szybko ją zdrową do domu wypuscili. Trzymajcie się, Asłanie i Kasieńko.
kasienka - 2008-01-26, 21:47

Mirka napisał/a:
Kasieńko, ale wiesz o tym, że zapping powinien być wykonany 3 razy ( w jednym cyklu)??

tak, zrobiłam trzy razy...ale tylko jeden dzień, bo jednak nie jestem do końca przekonana, czy to nie ma jakiś negatywnych skutków...No i przy tych nerkach :roll:

Mirka - 2008-01-26, 22:46

Czy Zuzia ma w szpitalu jakiegoś przytulaczka, choćby pluszowe zwierzątko.
Przytulaczek zastępczo dodaje dziecku odwagi, jest raźniej, zwłaszcza jak jest sama w pokoju?

Badanie kropli krwi oraz ewent. analiza pierwiastkowa włosów:
Centrum Żywienia Waszak Ewa. Poznań, ul. Zielona 8, tel. kom. 790412043,
www.centrumwaszak.pl.

Lily - 2008-01-26, 22:50

kasienka, hxxp://www.centrumwaszak.pl/ - tu robią diagnozę z tej żywej kropli krwi
kasienka - 2008-01-26, 23:30

Dziękuję dziewczyny za namiary...Ale nie wiem, czy do optymalnych mam zaufanie w jakiejkolwiek kwestii :/

A Zuzia ma juz cały pokój zawalony prawie ;) Ma królika pluszowego i lalkę zrobiona specjalnie dla niej przez Rosę - Kornelię...Ma przyklejona do ściany gwiazdkę świecąca w ciemności, moją chustę... :cry:

Kreestal - 2008-01-26, 23:33

kasienka nie płacz :( przecież to chwilowe, niedługo wszystko się wyjaśni i Zuzia wróci do domu :-)
- 2008-01-27, 00:46

kasienka, ściskam Cię cały czas kochana, myślę o Was i wspieram jak mogę na odległość. Jesteście wszyscy bardzo dzielni i tak trzymac, już naprawdę nie długo i będziecie razem w domku :D
kasienka - 2008-01-27, 19:01

Niestety, zamiast poprawy jest pogorszenie, Zuzia ciągle gorączkuje, wprowadzili drugi antybiotyk, ale nadal nie wiedzą na co...Płytki jej spadły do 25(przy dolnej granicy-150)...więc właściwie nie ma się co oszukiwac, z dnia na dzien jest gorzej :(

Jutro pobierają szpik...

:cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

Ewa - 2008-01-27, 19:10

kasienka napisał/a:
Jutro pobierają szpik...

O której? Będziemy wizualizować jak najmniej bólu i żeby poszło bardzo szybko. Kasieńka, wszyscy jesteśmy z Wami, musi być dobrze!

kasienka - 2008-01-27, 19:31

Ewa, nie wiadomo o której...To zależy od ordynatorki hematologii...

Strasznie sie boję... :cry:

alcia - 2008-01-27, 19:49

kasienka, mysle caly czas o Was, serce mi peka, jak sobie wyobrazam co przezywacie. Trzymam kciuki za jutrzejsze badania, bedzie dobrze!!
Malinetshka - 2008-01-27, 19:50

Dobre myśli dla Was!
Mirka - 2008-01-27, 19:53

Kasieńko, może macie dojście do życzliwego, doświadczonego lekarza, który mógłby doradzić, czy nie jest to moment, aby zażądać konsylium lekarskiego.
Choroba rozwija się na tyle dynamicznie, że każdy dzień zwłoki jest bardzo istotny. Szpital w dbałości o własną skórę zawsze będzie się upierał, że robi co może. A może mógł więcej? Ktoś to powinien ocenić. Nawet jeśli niepokój jest przedwczesny, to stawka jest tak wysoka, że warto zaryzykować.

Z KARTY PRAW PACJENTA
"Pacjent ma prawo do:
...
12. wnioskowania do lekarza o zasięgnięcie przez niego opinii właściwego lekarza specjalisty lub zorganizowania konsylium lekarskiego - art. 37 "

Mala_Mi - 2008-01-27, 19:53

kasienka, ściskam mocno.
puszczyk - 2008-01-27, 20:31

Dzisiaj o 22:00...
arete - 2008-01-27, 20:34

kasieńko, bardzo współczuję Zuzi i Wam, nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego, co przeżywacie. :-( Głęboko wierzę, że Zuzia wkrótce wróci do zdrowia i do Was. Myślami jestem z Wami i trzymam kciuki za jutrzejsze badanie. Trzymajcie się!
taniulka - 2008-01-27, 20:50

Boże czytam ten wątek i czytam :( Kasienko modlę sie za Was.
Martuś - 2008-01-27, 20:54

Kasia tak mi przykro, nie wyobrażam sobie co Wy i Zuzia przeżywacie :( Jednak jestem pewna, że okaże się, że wszystko jest ok, że to nic groźnego i wszystkie problemy, a teraz pogorszenie, mają swoje źródło w psychice, Zuzia też już ma dosyć coraz bardziej na pewno :( A jutrzejsze badanie na pewno niczego nie wykaże!
Lily - 2008-01-27, 21:27

Strasznie mi przykro Kasia...
Tak się zastanawiam, nie znam się, ale czy to spadanie płytek nie jest związane z długotrwałą antybiotykoterapią? I czy Zuzię nie męczy przypadkiem grzybica? Oczywiście domyślam się, że tradycyjny lekarz odrzuci taką hipotezę.
hxxp://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=609&w=71395161&a=71395161 tu znalazłam parę namiarów na nefrologów, jeśli by się to na coś przydało...
O, np. coś takiego znalazłam:
Cytat:
Klindamycyna (dalacin C) jest pochodną antybiotyków makrolidowych. Zalecana jest do leczenia ciężkich zakażeń, kiedy nie można zastosować innych bezpieczniejszych antybiotyków. Może wywołać zapalenie jelit, pokrzywki, żółtaczkę, zaburzenia leukocytów i płytek krwi.

kasienka - 2008-01-27, 21:48

Ja też myślę, że to może być związane z tymi lekami...Poza tym, ma w tej chwili już właściwie anemię, nie chce za bardzo jeść... :-/ Ale co mam zrobić? Prosić, żeby odstawili leki, jeśli ona jest w takim stanie? Cóż, może jutro coś się wyjaśni, dostajemy już na głowę z tego niepokoju i bólu... :cry:

Mirka, co to jest to konsylium? Ją tam konsultują różni lekarze, codziennie są narady jakieś i o niej też mówią... :roll:

malina - 2008-01-27, 21:53

kasienka bedzie dobrze!!!Trzymam kciuki zeby juz wszystko dobrze sie skonczyło!Usciskaj Zuzie!!!
kasienka - 2008-01-27, 21:55

Tak jeszcze myślę, czy mogą się pomylić przy analizie szpiku? Gdyby się okazało, na co mam nadzieję, że to nie jest białaczka, tylko np.właśnie obciążenie lekami, pasożytami, cholera wie czym, to czy w szpiku może być obraz białaczki?
Lily - 2008-01-27, 22:08

kasienka, pewnie można. Znam np. przypadek kobiety, której wykonano operację ginekologiczną z powodu raka, a w obrazie histopatologicznym okazało sie, że nie ma śladu. Bo to była bakteria dająca bardzo podobny obraz kliniczny.
A białaczkę podobno czasem myli się z mononukleozą (choroba wirusowa).
Wiem, że myślisz o najgorszym i nie dziwię Ci się, że Ci teraz takie myśli do głowy przychodzą, ale wierzę, że to nie jest żadna straszna choroba, tylko za dużo już niejasności i stresu wokół Was narosło. Nieustająco trzymam kciuki.

Mirka - 2008-01-27, 22:23

kasienka napisał/a:
Mirka, co to jest to konsylium

Jest to narada niezależnych specjalistów z różnych szpitali, czy klinik.
Stosowane jest, gdy np. rodzina chorego nie widzi efektów leczenia i traci zaufanie do lekarza prowadzącego (nawet jeśli wewnątrzszpitalnie się on kononsultuje) i chce , aby niezależny zespół ocenił dotychczasową diagnostykę i postępy leczenia.

Kasieńko, bez wzglęgu na dalszy ciąg diagnozowania, będą musieli (a przypuszczam, że już to robią) wprowadzić lek powodujący wzrost poziomu płytek.
Zapytaj, czy podają leki nowocześniejsze, a jeśli nie, to co stoi na przeszkodzie.

nitka - 2008-01-27, 22:29

trzymam kciuki za jak najmniej bólu jutro.
adriane - 2008-01-27, 22:31

Karolina napisał/a:
Wiecie co, nie lepiej wziąść Zuzię do irydologa, albo bioterapeuty żeby postawił diagnozę? To nie jest aż takie drogie, a warto zawsze spróbować jak nie ma innych możliwości. Irydologia to nie są czary, normalne badanie tęczówki...


Ja też Kasieńko bardzo Wam polecam irydologa do postawienia diagnozy. Moge Ci powiedzieć ze swoich doświadczeń, że to działa. Miałam badanie tęczówki i irydolog powiedział mi m.inn., że mam niedomykalność zastawki w sercu. Poszłam na echo serca i dokładnie się potwierdziło to co on z oka wyczytał. Inne rzeczy też mi sie sprawdziły.

Trzymajcie się cieplutko, myślę o Was.

Mirka - 2008-01-27, 22:49

adriane napisał/a:
bardzo Wam polecam irydologa do postawienia diagnozy.

Tylko jak praktycznie to zrobić?

Lily - 2008-01-27, 22:54

Mirka napisał/a:
Tylko jak praktycznie to zrobić?
no właśnie, raczej do szpitala nie przyjdzie...
marysia - 2008-01-27, 22:57

Kasieńko, czytam pilnie ten wątek i jestem myślami przy Waszej córeczce. Jesteś naprawdę dzielną i silną kobietą. Będę wysyłać Zuzi tyle dobrej energii ile zdołam. Musi być dobrze!
YolaW - 2008-01-27, 23:14

Kasienko i ja Cię wspieram myślami. Musi być dobrze :) No i ten irydolog..ja bym spróbowała...
- 2008-01-28, 00:27

Cytat:
Wiem, że myślisz o najgorszym i nie dziwię Ci się, że Ci teraz takie myśli do głowy przychodzą, ale wierzę, że to nie jest żadna straszna choroba, tylko za dużo już niejasności i stresu wokół Was narosło. Nieustająco trzymam kciuki.
mogę się tylko pod tym podpisać. Ściskam, dodaję siły :*
adriane - 2008-01-28, 01:18

Lily napisał/a:
Mirka napisał/a:
Tylko jak praktycznie to zrobić?
no właśnie, raczej do szpitala nie przyjdzie...


A dlaczego nie?

Lily - 2008-01-28, 01:24

adriane napisał/a:
A dlaczego nie?

hmm, a jeśli przyjdzie to nie będzie afery ze strony ordynatorki?

Mirka - 2008-01-28, 08:15

kasienka napisał/a:
Gdyby się okazało, na co mam nadzieję, że to nie jest białaczka

Mam nadzieję, że intuicja mnie nie zawiedzie i mechanizm jest taki, że w odpowiedzi na trwający już długo silny stan zapalny, organizm produkuje przeciwciała, a zbyt wielka ich ilość zabija płytki krwi.

bajaderka - 2008-01-28, 09:11

MELISA

Olga Cherkasova Skrzetuskiego 7,
POZNAŃ
(Junikowo) 0-61 868- 91-97

* Irydologia - określanie stanu zdrowia z tęczówki oka
* Akupunktura
* Ziołolecznictwo
* Homeopatia
* Masaże i Rehabilitacja
* Komputerowa Diagnoza stanu zdrowia RAMED-EKSPRES;
* Biorezonansowa Informacyjno-Punktowa Terapia,
* Terapia Kwantowa,
* Przygrzewanie Moxą

Skrzetuskiego 7,
OPALENICA 0888-02-30-78

mój Krzyś był kiedyś u niej na analizie tęczówki jak go kości bolały, może da się z nią pogadać żeby przyjechała

bodi - 2008-01-28, 09:16

Kasieńka, wyrzuć z głowy myśli o najgorszych scenariuszach! Posyłam moc ciepłych myśli w stronę Zuzi i całej Waszej czwórki :)
pao - 2008-01-28, 09:29

Cytat:

hmm, a jeśli przyjdzie to nie będzie afery ze strony ordynatorki?


to idzie razem z kasia jako wujek/ciocia i tyle. przecież nie będzie leczył to i nie ma konieczności gadania z lekarzem ;) dopiero po ustaleniu swych spostrzeżeń być może będzie potrzeba z lekarzem pogadać.

Mirka - 2008-01-28, 09:35

pao napisał/a:
to idzie razem z kasia jako wujek/ciocia i tyle.

Ale przecież aparatura optyczna do zaglądania w oczy jest dość solidna i do torby damskiej się jej nie włoży?

pao - 2008-01-28, 09:37

no o tym nie pomyślałam ...
PiPpi - 2008-01-28, 09:41

niekoniecznie, irydolog z wrocka zagląda tylko oświetlając oczy jakąś "latarką", niedużą...
3mam kciuki

bajaderka - 2008-01-28, 10:23

mam wiadomość od Kasieńki

Zuzia ma dziś zabieg między 11 a 12

zatem ślemy ciepłe myśli do Ciebie Zuziu i modlimy się...

Lily - 2008-01-28, 10:40

bajaderka napisał/a:
Zuzia ma dziś zabieg między 11 a 12

będę myśleć o Zuzi

vegAnka - 2008-01-28, 10:46

Tak rozmawialam z Grzeskiem o Zuzi, i powiedzial mi cos co moze was zainteresuje… (oczewiscie nie mowie na 100% ze to jest to ale zawsze warto sie zastanowic)
Mowil ze jak byl maly jego rodzice niezbyt sie nim interesowali (w domu klotnie ktore dopowadzily to rozwodu), jego starszy o 4 lata brat mial lekkie problemy z kolanami. G (calkiem zdrowy) pomyslal ze gdyby on tez mial problemy ze zdrowiem to wszyscy by byli nim bardziej zainteresowani. Obijal konana jedno o drugie zeby zaczely go bolec, no i bardzo tego pragnol. Po pewnym czasie doprowiadzil to tego ze mial goraczke i silne gole kolan.
Drugie co mnie zainteresowalo to to ze w tym samym wieku byl dosc niski jak na swoj wiek (przezywali go nawet karzel) i tak bardzo chcial byc wysoki (wyzszy od ojca i brata) ze teraz ma 2m05!
No nie wiem ale ja w takie cos bardzo wierze. Mozliwe ze Zuzia chciala zwrocic na siebie uwage rodzicow i doprowadzila do stanu goraczki i bolu, ale potem nie mogla go kontrolowac. Nie wiem do jakiego momentu my go wywolujemy a kiedy on zaczyna „zyc” swoim zyciem...

dort - 2008-01-28, 10:48

Zuzia jesteśmy z Tobą kochanie
vegAnka - 2008-01-28, 10:58

my tez... trzymaj sie dzielnie
kamma - 2008-01-28, 11:35

To teraz! Wizualizuję, że jestem igłą do pobierania szpiku i że jestem bardzo delikatna i staram się nie zadać Zuzi bólu.
Kasieńko, jeśli Zuzia nie może jeść, to może niech pije jak najwięcej soków? Teraz, jak Irma miała zapalenie płuc, to przez tydzeń prawie nic nie jadła. Nie miała siły. Ale za to piła mnóstwo soków, lekko podgrzanych. I wiesz, że nawet troszkę przytyła?
I jeszcze mam prośbę, kasieńko, wiem, że nie chcesz o tym myśleć, ale napisz mi na priva wszystkie najgorsze scenariusze. Mam nadzieję, że zdołam przerobić je w głowie tak, żeby w rzeczywistości już się nie wydarzyły. Wiele razy mi się ta sztuka udała, a bardzo chcę pomóc Zuzi, i może tym razem też się uda. Tylko nie podawaj tego scenariusza, który masz nadzieję, że jest prawdziwy.

kasienka - 2008-01-28, 12:50

Zabieg był dopiero przed chwilą, Zuzia ponoć dzielnie to zniosła, jest pod wpływem leków uspokajających teraz, więc śpi. Jadę do niej zaraz. Po piętnastej powinny być wstępne wyniki, więc wizualizujemy...

Dziękujemy Wam za wsparcie.

km

- 2008-01-28, 12:53

kasienka napisał/a:
Zuzia ponoć dzielnie to zniosła
Zu jest naprawdę silna :) trzymam teraz kciuki za wyniki!
nitka - 2008-01-28, 12:59

wizualizujemy od 15 zatem
- 2008-01-28, 13:21

nitka napisał/a:
wizualizujemy od 15 zatem
lepiej już ;)
Lily - 2008-01-28, 13:26

:!:
Ewa - 2008-01-28, 13:48

Zuzia jest super dzielną dziewczynką!!! :-D
babaaga - 2008-01-28, 14:33

jesteśmy, myślimy.
ina - 2008-01-28, 14:47

myślę o Was ciepło
będzie dobrze

Tobayashi - 2008-01-28, 14:47

.. i czekamy na dobre wieści.
arete - 2008-01-28, 15:09

Dużo ciepłych myśli dla Was.
Alispo - 2008-01-28, 15:23

musi byc dobrze..trzymajcie sie♥
pidzama - 2008-01-28, 15:42

3majcie sie!!! Jestesmy myslami z Wami
Asłan - 2008-01-28, 16:54

Cholernie trudne to dla nas,ale to białaczka...
Serce boli,potrzeba nam teraz (Zu w szczególności) dużo siły.
Jutro zaczynamy nowy etap na Szpitalnej. Nie poddamy się Złemu.

Ewa - 2008-01-28, 17:01

Poryczałam się... :cry: . Będziemy cały czas z Wami. Teraz to już obowiązkowo wszyscy o 22-giej, codziennie.
Alispo - 2008-01-28, 17:02

Kochani,wiem ze to sie latwo mowi,ale nawet jesli to pewne,to nie wyrok,pamietajcie o tym!Myslimy tu wszyscy o was mocno,Zu da rade :!:
Mala_Mi - 2008-01-28, 17:02

kasienka, Asłan, przesyłam moc ciepłych myśli dla Was i Zuzi, trzymajcie się, kochani
Lily - 2008-01-28, 17:04

Trudno cokolwiek powiedzieć... trzymajcie się.
kamma - 2008-01-28, 17:05

Bałam się tego.
Myślami jesteśmy cały czas przy Was, jeśli będziemy Wam mogli jakoś pomóc, czy finansowo, czy w jakikolwiek inny sposób, to od razu piszcie!!!

Mirka - 2008-01-28, 17:12

Asłan napisał/a:
Nie poddamy się Złemu.

Człowiek posiada pokłady siły, których się nawet nie spodziewa.
Tak bardzo mi przykro, że zostaliście zmuszeni do tego , aby odnaleźć je w sobie.

Kasia B. - 2008-01-28, 17:12

:cry: :cry: :cry:
Martuś - 2008-01-28, 17:13

Nie wiem, co napisać, serce mi się ścisnęło, nie ma żadnych słów, które byłyby odpowiednie w takim momencie :cry: Cały czas nie mogę uwierzyć :-( Myślę tak ciepło i intensywnie, jak umiem.
Kreestal - 2008-01-28, 17:14

:cry: ale to wczesne stadium, rokowania są na pewno bardzo dobre. Ciągle o Was myślę.
Lily - 2008-01-28, 17:16

Kreestal napisał/a:
rokowania są na pewno bardzo dobre
ja też w to wierzę, u dzieci nowotwory lepiej poddają się leczeniu, dobrze, że wróg został wytropiony!
puszczyk - 2008-01-28, 17:19

...ta diagnoza jest w 100% pewna? Nie chce się wierzyć...

kasienka, Asłan, o nas też pamiętajcie, jesteśmy z Wami...

dynia - 2008-01-28, 17:20

Nie wiem nawet co napisać... :-( :-( :-( Jesli będziecie potzrebowali jakielkowlwiek pomocy możecie na nas liczyć !
adriane - 2008-01-28, 17:22

Kochani musi być dobrze. Jestem całym sercem z Waszą Rodziną.
Tobayashi - 2008-01-28, 17:24

Rzeczywiście trudno uwierzyć. Trzymajcie się.
kamma - 2008-01-28, 17:27

Dowiedziałam się, jak możemy pomóc, forumowicze. Jeśli ktoś zechciałby oddać szpik, to pierwsze, co musi zrobić, to uzgodnić grupę krwi. Czyli musimy wiedzieć, jaką grupę ma Zuzia. Jeśli grupa krwi jest zgodna, to robimy morfologię, żeby się przekonać, czy mamy mocne krwinki. Potem jest badanie zgodności tkankowej, wykonuje się je w Wojewódzkich Stacjach Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, albo można zgłosić się do banku dawców szpiku. Ale z tym trzeba jeszcze poczekać, bo najpierw Zuzia pewnie będzie miała chemię.
Alispo - 2008-01-28, 17:31

I moze sie tez udac samą chemią!trzymajmy kciuki!
Lily - 2008-01-28, 17:31

kamma, najpierw Zuzię czeka pewnie dokładna diagnostyka.
vlada - 2008-01-28, 17:32

łzy same ciekną mi do oczu. Wiem przez co przechodzicie, bo sama to przeżywałam. BĘDZIE DOBRZE bo inaczej przecież być nie może :) )
puszczyk - 2008-01-28, 17:40

vlada, kochana, a kto miał białaczkę, Ty, ktoś bliski (nie odpowiadaj jak nie chcesz)?
arete - 2008-01-28, 17:44

Serce mi stanęło jak to przeczytałam. :-( Kochani, życzę Wam dużo siły, pokonacie złego!
eenia - 2008-01-28, 17:57

brak mi słów.... :-( :-( :-(
bajka - 2008-01-28, 18:01

Ja też płaczę...nic sensownego nie napiszę.
Ja jestem w banku szpiku jako potencjalny dawca.

- 2008-01-28, 18:04

ja cały czas mam uczucie oberwania obuchem w głowę...ale jedno wiem, jesteśmy tu po to by Wam pomóc i wspomożemy Was na każdy możliwy sposób. Mamy naprawdę wielką siłę i ufam, że wszystko skończy się dobrze. Przykro mi tylko, że taki ciężki czas nastał dla Was a przede wszystkim dla Zu...

[ Dodano: 2008-01-28, 18:05 ]
bajka, czy karmiąca mama może być dawcą szpiku?

Paticzang - 2008-01-28, 18:17

Czytajac wiadomości na tym forum można urosnąć do samego nieba albo fruwać... :) tyle pozytywnej energii. trzymam kciuki i życzę wytrwałości.
Najważniejsze to myśleć pozytywnie! Trzebia wierzyć, wiara czyni cuda! Ja codziennie głośno powtarzam taką "modlitwę" - "Jesteśmy silni i zdrowi..." itp. i tak kilka razy i jak do tej pory wszystko nam się udało. To naprawdę działa potrzeba tylko siły, wytrwałośc i WIARY. Dołączę do naszej modlitwy Waszą rodzinkę "ZUZIA JEST DZIELNA, SILNA I ZDROWA..."

- 2008-01-28, 18:24

znalazłam bardzo fajnie napisany hxxp://www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79369,1396364.html?as=1&ias=3&startsz=x]artykuł o białaczce
bajka - 2008-01-28, 18:26

Dzwoniłam do Kasi. Biedna, jak się można domyślać, załamana, płakała. Zuzia leży w "moim" szpitalu. Jutro zasięgam wici, bo ja na tym oddziale nikogo nie znam, ale jako lekarz tamtejszego szpitala, dostęp do informacji i kontakt z lekarzami myślę, ze nawiążę. Tyle mogę od siebie dać, podobnie jak z pomocą przy Emilu. Jest wciąż jeszcze mama Marcina, przyjechała też mama Kasi, ale myślę, ze pomoc przy dziecku przyda się nie raz.
Co do Kasi jak dawcy szpiku- nie wiem...ale poszukam, zapytam.

- 2008-01-28, 18:28

bajka, coś się dowiedziałaś o zaawansowaniu choroby i o tym co teraz lekarze planują zrobić?
nie chcę dzwonić bo sama będę ryczeć...

bajka - 2008-01-28, 18:33

ań napisał/a:
bajka, coś się dowiedziałaś o zaawansowaniu choroby i o tym co teraz lekarze planują zrobić?

na razie nie wiedzą nic, Kasia jechała właśnie do szpitala...

- 2008-01-28, 18:38

kurczę, ale pamiętam, ze Kasia pisała, ze gdyby coś wykryli teraz to pewnie jakieś bardzo wczesne stadium...mam taką nadzieję!
Lily - 2008-01-28, 18:39

ań napisał/a:
e gdyby coś wykryli teraz to pewnie jakieś bardzo wczesne stadium.

ja też, skoro w morfologii nie było żadnych dużych zmian (dopiero teraz te płytki)

malina - 2008-01-28, 18:40

Brak mi słów :-( :-( :-( Wiem jednak,ze Zuzia WYZDROWIEJE!!!
BAjka,szczescie w nieszczesciu,ze pracujesz w tym szpitalu!

kamma - 2008-01-28, 18:45

Jeśli chodzi o dawcę szpiku, to największe szanse ma Emil. Ma jeszcze dużo komórek macierzystych i młody organizm, który szybko się regeneruje. No i między rodzeństwem jest największa szansa na zgodność tkankową.
Nie wiem, czy matka karmiąca może być dawcą. Ale na pewno nie może być dawcą osoba, która urodziła dziecko mniej niż rok wstecz. To samo dotyczy jakichkolwiek operacji. Tak mi przynajmniej mówili, gdy pytałam w banku szpiku parę lat temu.


(Nie mogłam przerobić tej białaczki w głowie. Jak tylko zaczynałam nad tym pracować, zaraz miałam blokadę. Tak mi przykro!)
Trzymajcie się, kochani!!!


Edit:
Rutynowo nie można być dawcą w ciągu roku od porodu/operacji (z powodu spraw wszczepiennych, zwłaszcza WZW), ale jeśli jest zgodność między matką a dzieckiem, to robi się dokładne badania i jeśli nie ma przeciwwskazań, to matka może być dawcą.

- 2008-01-28, 18:49

Lily, no właśnie, z tego co czytałam to w krwi widać zmiany jak się już coś jakiś czas dzieje, pierwsze stadium to jak można wykryć tylko w szpiku zdaje się. Zawsze to jakies pocieszenie i mobilizacja dla dobrych myśli i nadziei.
pao - 2008-01-28, 18:51

ja na dawcę odpadam, ale jeśli grupa krwi sie zgadza to bartek jest. piszcie o wszelkich potrzebach a damy radę. pomożemy w każdy możliwy sposób.
- 2008-01-28, 18:53

z tego co mi się udało wyczytać to przeszczep szpiku robi sie na końcu terapii, nie zawsze i jest to zawsze diagnoza indywidualna. Na pierwszy ogień idzie chemia
bajka - 2008-01-28, 18:55

ań napisał/a:
z tego co mi się udało wyczytać to przeszczep szpiku robi sie na końcu terapii, nie zawsze i jest to zawsze diagnoza indywidualna. Na pierwszy ogień idzie chemia

Dokładnie...

kasienka - 2008-01-28, 18:56

Cóż mam powiedzieć...jestem przerażona, szczerze mówiąc, jak pomyślę ile cierpienia czeka moja małą dziewczynkę... :cry:

Dziękujemy Wam za wsparcie...Nie będziemy się wahać poprosić, gdyby trzeba było, dobrze, że są ludzie, na których możemy liczyć. Na pewno pomoc będzie nam potrzebna...

Nic nie wiemy dokładnie, bo jutro będziemy rozmawiać już na hematologii konkretniej. Szpital mamy niedaleko domu całe szczęście...Pewnie dowiemy się jak będzie mniej więcej wyglądało leczenie...Dziś ordynatorka mówiła, że szanse są ok 90%, więc sporo.

Mam nadzieję, że odnajdziemy w sobie siły, żeby skutecznie z tym walczyć...

margot - 2008-01-28, 19:00

Kasiu ,Zu musi być dobrze
Humbak - 2008-01-28, 19:02

ań napisał/a:
ja cały czas mam uczucie oberwania obuchem w głowę...
dokładnie tak... :-( :-( :-(
bajka, jak dowiesz się czegoś konkretnego tzn jakie badania zuzi robią, co i jak, pisz proszę
co rusz tu zaglądam i cały czas wierzę że już niedługo wszystko będzie dobrze... narazie chyba muszą wiedzieć jaki to stopień zaawansowania, tak? czy coś jeszcze?

[ Dodano: 2008-01-28, 19:03 ]
kasienko, trzymam kciuki za Was i Zuzię

Capricorn - 2008-01-28, 19:05

nie wiem, co napisać. Zastanawia mnie, dlaczego "to" wcześniej nie wyszło w morfologii (miałam jako trzynastolatka podejrzenie białaczki, a była to "tylko" potężna niedokrwistość). No ale to chyba nie jest dobry moment na moje wątpliwości.

Też jestem zarejestrowana jako dawca, chociaż teraz pewnie nie mogłabym pomóc w taki sposób, bo po operacji i z anemią. Ale chętnie pomogę, dajcie tylko sygnał, w jaki sposób mogę.

- 2008-01-28, 19:09

Capricorn, przeczytaj ten artykuł co wkleiłam, tam się dowiesz dlaczego
rebTewje - 2008-01-28, 19:24

Kasiu, Marcinie, trzymajcie się! Jestem z Wami bardzo mocno. Jeśli będę w stanie pomóc w jakikolwiek sposób to z pewnością pomogę. Bądźcie dzielni i silni!
pao - 2008-01-28, 19:28

Kasieńko, znajdziecie siłę, jestem pewna. macie jej w sobie dużo.

bartek pyta o dane zuzi a pójdzie zrobi wszystkie potrzebne badania.

bajka - 2008-01-28, 19:29

na razie trzeba czekac jaką decyzje podejmą lekarze. czasem szybko decydują się na przeszczep, ale to kwestia indywidualna.
kasienka - 2008-01-28, 19:30

kochani, nic nie wiemy jeszcze o leczeniu, na pewno damy znać, gdybyście mogli pomóc.
marysia - 2008-01-28, 19:33

Kasiu, Marcinie, tak mi przykro...
Wierzę, że Zuzia wyjdzie z tego obronną ręką. Trzymajcie się.

Agnieszka - 2008-01-28, 19:36

Ja też melduję się do wszelkiej pomocy

Od dziś codziennie 22 dla Zuzi

Tusia - 2008-01-28, 19:40

Kasiu wiem, że wszytko będzie dobrze. O siłę się nie martw, przecież to forum ma jej ogroooooooomne zapasy, przesyłamy wszyscy.

O 22.

rosa - 2008-01-28, 19:53

dopiero przeczytałam. :-( :-(
nie wiem co napisać
możecie liczyć na moją pomoc każdego rodzaju
wierzę, że będzie dobrze

sylv - 2008-01-28, 19:56

22. i czekamy na wszelkie wieści, i jak możemy pomóc.
uściski dla Was..

nitka - 2008-01-28, 20:01

Kasia, Marcin, mimo, że się nie znamy nie wahajcie się prosić o pomoc. kurcze, cały czas sprawdzałam ten wątek, a teraz czuję się oszukana. bo miałam nadzieję na co innego. Życzę Wam niezwątpienia.
kasienka - 2008-01-28, 20:08

Kochani, dziękuję Wam za wszystkie wiadomości i chęć pomocy, to pozwala mi wierzyć że jakoś przez o przejdziemy...i że może nie będę musiała wysyłać mejlem łańcuszków z prośbą o krew lub coś...
:*

koniczynka_k - 2008-01-28, 20:16

My też jesteśmy z Wami, przesyłamy ciepłe myśli dla całej rodziny.
rebTewje - 2008-01-28, 20:19

kasienka napisał/a:
i że może nie będę musiała wysyłać mejlem łańcuszków z prośbą o krew lub coś...
z pewnością wegedzieciak stanie na wysokości zadania i sami zorganizujemy tutaj wszelkie konieczne wsparcie. macie tutaj całą bandę oddanych przyjaciół. Wy dbajcie o Zuzię, ewentualne zbiórki i łańcuszki zostawcie z Marcinem nam
alcia - 2008-01-28, 20:22

kasienka, brak mi slow, mocno to przezywam, poryczalam sie, jestem w szoku i nie moge uwierzyc........... :cry:

Na moja pomoc tez mozecie liczyc, jesli bede mogla cokolwoiek zrobic. Zycze Wam mnostwo sily do walki i szybkiego, pozytywnego zakonczenia.

babaaga - 2008-01-28, 20:23

dopiero niedawno sie dowiedzialam...też wczoraj wyszperałam ten sam artykul, co ań..gotowi do każdej pomocy. :cry:
mossi - 2008-01-28, 20:26

Trzymajcie się! Duzo zdrowia dla Zuzi! Napewno będzie dobrze!!!
Nova - 2008-01-28, 20:27

Podobno Bóg nie wrzuca nam na ramiona ciężaru , którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć... Czasem trudno w to uwierzyć. Jestem z Wami, Wierzę ,że wszystko dobrze się skończy. Niech anioły tulą Zuzię mocniej niż zwykle.
frjals - 2008-01-28, 20:28

kasienko, kurcze, szok, nie wiem co napisać... myślę o was bardzo mocno.
Moja krew, szpik są do waszej dyspozycji.
Jeżeli będziecie potrzebować pieniędzy na leki czy cuś to też dajcie znać, tak jak pisał rebTewje.
ŚCISKAMY!!!

koniczynka_k - 2008-01-28, 20:33

"Poza troskliwą opieką i nieustannym zapewnianiem go o swej miłości możesz także:

Sprawić, aby twojemu maluchowi nie zabrakło nigdy preparatów krwi. Postaraj się przyprowadzić jak najwięcej dawców krwi." to cytat z artykułu podanego przez ań

Czy moglibyśmy oddać krew np w Olsztynie, Gdańsku tak żeby trafiła dla Zuzi? Wiecie coś na ten temat? Jeśli tak to ja i Jaś się piszemy.

olgasza - 2008-01-28, 20:41

Tez jestem w szoku. Wysylam duzo dobrych mysli i jesli tylko trzeba bedzie jakos pomoc - piszcie. Najwazniejsze, ze rokowania sa dobre, jestem pewna, ze Zuzia zwalczy chorobsko.
Trzymajcie sie!

Malati - 2008-01-28, 20:50

Po prostu nie mogę w to uwierzyć Siedzę i wyję :-(
Ale tak samo jak wszyscy wiem że będzie dobrze,że Zuzia wyzdrowieje.Kasiu ja również deklaruję swoja pomoc,cokolwiek i kiedykolwiek.Myślę o Was,trzymajcie się kochani

Capricorn - 2008-01-28, 20:53

Słuchajcie, to może na początek bajki, kolorowanki, kredki, puzzle? Choć trochę umilimy Zuzi pobyt w szpitalu.
Myslę jeszcze o bajkach do słuchania i na dvd, czy bedzie w szpitalu mozliwość odtwarzania?
Kasieńko, napiszesz nam, jakie bajki Zuza lubi najbardziej?

kasienka - 2008-01-28, 20:55

Wszystkiego dowiemy się jutro...nie wiem, co tam można a czego nie...
Dziękujemy raz jeszcze...

dynia - 2008-01-28, 20:57

Capricorn napisał/a:
Słuchajcie, to może na początek bajki, kolorowanki, kredki, puzzle? Choć trochę umilimy Zuzi pobyt w szpitalu.
Myslę jeszcze o bajkach do słuchania i na dvd, czy bedzie w szpitalu mozliwość odtwarzania?
Kasieńko, napiszesz nam, jakie bajki Zuza lubi najbardziej?

Też myślałam o tym .Czekamy zatem na jakies wskazówki od Kasi .

nitka - 2008-01-28, 20:57

koniczynka_k napisał/a:
Czy moglibyśmy oddać krew np w Olsztynie, Gdańsku tak żeby trafiła dla Zuzi? Wiecie coś na ten temat? Jeśli tak to ja i Jaś się piszemy.
z tego co wiem ten system działa inaczej. Uwaga: stacje krwiodastwa zbierają krew za czekoladę od dobrych ludzi, po czym sprzedają ją do szpitali (żeby m.in. pokryć koszty przechowywania-tak mówią)

przepraszam, jeśli informacje są mylne. :oops: kiedyś koleżanka z medycyny opowiadała mi takie rzeczy (niemałe zdziwienie moje, ale uwierzyłam).

kasienka - 2008-01-28, 20:58

Gdybyście trafili na jakies forum związane z białaczką to możecie mi podrzucić linka...
- 2008-01-28, 20:58

koniczynka_k napisał/a:
Czy moglibyśmy oddać krew np w Olsztynie, Gdańsku tak żeby trafiła dla Zuzi? Wiecie coś na ten temat? Jeśli tak to ja i Jaś się piszemy.
tak, można oddać w dowolnym mieście i podać w punkcie krwiodawstwa dla kogo oddajemy krew, podaje się chyba Nazwisko i pesel, oraz chyba szpital gdzie ten ktoś jest leczony
dynia - 2008-01-28, 21:03

...
Capricorn - 2008-01-28, 21:06

dynia napisał/a:
hxxp://forumleukemia.mastineum.pl/index.php?sid=998d12104ff8a27a83091fb97dd8686a


HM. całe pierwsze podforum to linki do pornosów :shock: :shock: :shock:

Azja - 2008-01-28, 21:07

Jestem w szoku :shock: :shock: :shock:
Jeśli będzie wiadomo jak - podłączę się do pomocy....a teraz ślę Wam Kasiu i Marcinie - Myśli Ciepłe i Pozytywną Energię...

dynia - 2008-01-28, 21:07

Capricorn napisał/a:
dynia napisał/a:
hxxp://forumleukemia.mastineum.pl/index.php?sid=998d12104ff8a27a83091fb97dd8686a


HM. całe pierwsze podforum to linki do pornosów :shock: :shock: :shock:

Dokładnie dlatego zaraz to wyrzuciłam z posta ktos sobie zakpił :-?

kasienka - 2008-01-28, 21:08

ań napisał/a:
, można oddać w dowolnym mieście i podać w punkcie krwiodawstwa dla kogo oddajemy krew, podaje się chyba Nazwisko i pesel, oraz chyba szpital gdzie ten ktoś jest leczony

tez tak myślę, ale zobaczymy jutro, czy jest taka potrzeba i czy od razu.

orenda - 2008-01-28, 21:11

Nie wiem co napisać, po prostu będę się modlić za Zuzę i za Was!
- 2008-01-28, 21:17

kasienka napisał/a:
ań napisał/a:
, można oddać w dowolnym mieście i podać w punkcie krwiodawstwa dla kogo oddajemy krew, podaje się chyba Nazwisko i pesel, oraz chyba szpital gdzie ten ktoś jest leczony

tez tak myślę, ale zobaczymy jutro, czy jest taka potrzeba i czy od razu.
przynajmniej tak było jak oddawałam niedługo przed zajściem w ciążę krew dla znajomego chorego na serce
agaw-d - 2008-01-28, 21:23

kasienka, Asłan przesyłam Wam dużo siły, ciężko coś powiedzieć. Na pewno Zuzanka zwalczy tą chorobę.
Na moją pomoc także możecie liczyć, jeśli będzie potrzebna krew co kolwiek.

dynia - 2008-01-28, 21:26

Kasienka na hxxp://hxxp://szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?VE_szukaj_a=bia%B3aczka&forum=37372&A_szukaj=tresc&ile=20&sort=data_desc&ktory=1]forum gazety jest troche watków dot.leczenia dzieci chorych na białaczkę.
Lily - 2008-01-28, 21:29

Stowarzyszenie Rodziców Dzieci Chorych na Białaczkę i Inne Choroby Rozrostowe
Krwi

Unii Lubelskiej 1, 71-344 Szczecin
(0-91) 487 75 02
jest takie stowarzyszenie, niestety chyba nie ma strony :/

dynia - 2008-01-28, 21:35

hxxp://hxxp://www.fundacjauj.pl/main.php?l=pl&p=bialaczka]Tutaj tez trochę przydatnych info.
Ania D. - 2008-01-28, 21:37

Kasiu, Marcinie, przykro mi ogromnie. Będę pamiętała o modlitwie, by szybko to się skończyło i żebyście mogli zdrowo wrócić wszyscy do domu.
sebusel - 2008-01-28, 21:41

Ostatnio nie śledziłem forum, dzisiaj taniulka powiedziała mi, że Zuzia w szpitalu i wieczorem przeczytaliśmy o wynikach badań :cry: ...
kasienka i Asłan, ta mi przykro... jestem z Wami i mocno wierzę, że to wszystko skończy się dobrze, pamętajcie wiara potrafi czynic cuda.

majaja - 2008-01-28, 21:54

Jakby było cokolwiek potrzebne, krew, szpik ...
dort - 2008-01-28, 22:45

Kasieńsko, Asłanie jestem z wami i przesyłam tony pozytywnej energii

na mnie oczywiście tez mozecie liczyc

renka - 2008-01-28, 22:49

W internecie jest naprawde sporo informacji pomocnych dla rodzicow dzieci chorych na bialaczke.

Jest np. bank dawcow szpiku (fundacja U. Jaworskiej):

hxxp://www.fundacjauj.pl/main.php?ID=pl&p=bialacz_u_dzieci

Kasienko, Aslanie: jak tylko bedziecie wiedziec cos konkretnego to naprawde wszyscy Wam pomozemy :)

Macie bardzo duze wspacie u nas wegedzieciakowcow.

Troche czasu to wszystko potrwa, ale na pewno wszsytko bedzie dobrze. Wierzymy w to wszyscy, a jak to sebusel pisal:

WIARA CZYNI CUDA

Lily - 2008-01-28, 23:13

kasienka, może to Was zainteresuje jakoś: hxxp://www.simonton.pl/
polecam też do poczytania książki:
Miłość, Medycyna i Cuda
Żyć, kochać, uzdrawiać - obie autorstwa Berniego Siegela, bardzo podnoszące na duchu i optymistyczne (autor jest onkologiem)

hxxp://www.simonton.pl/simonton/literatura.html]TUTAJ spis innych książek, których nie czytałam, ale może warto

Malinetshka - 2008-01-28, 23:15

Jestem i kieruję myśli w Waszą stronę ~~~~~~~~~~~~~~
Kamm - 2008-01-29, 08:02

Dopiero teraz przeczytalam jakie są nowe wiesci .. Jejku jakos bylam pewna ze okaze sie ze to nic takiego..
A teraz jestem w szoku.. dobita kompletnie , poryczalam sie :cry:
Przesylam cieple mysli , duzo sily i pozytywnej energi !
Oczywiscie dolączam sie do grona osob ktore chce pomoc w kazdy mozliwy sposob ..

bodi - 2008-01-29, 08:34

kasieńka, Asłan - myślę o Was bardzo ciepło, wizualizuję Zu mocną i zdrową. Jeśli tylko będę mogła jakoś pomóc, to zrobię co będę mogła. Piszcie Co Wam trzeba, czy można Zu podesłać jakieś książki, zabawki, jak pisała capri.
O 22 jestem codziennie.


Zu jest dzielną dziewczynką, na pewno zwalczy chorobę.

k.leee - 2008-01-29, 08:34

Kochani! Deklarujemy pomoc, oddamy krew, spróbujemy poszukac dawcy. Czekamy tylko na sygnał od Was ! Moc siły dla Was !
Jestem codziennie o 22.

vegAnka - 2008-01-29, 08:41

bardzo mocno o was myslimy i wysylam Zuzi duzo odwagi i cieplych mysli...

rowniez sie dolaczamy do listy pomocy...

trzymajcie sie cieplutko!

kofi - 2008-01-29, 08:49

Myślę o Was, chętnie pomogę.
Jestem zarejestrowana jako dawca.
Trzymaj się Zu.

mada - 2008-01-29, 09:38

Kasieńko, Marcinie, czekam tylko na sygnał od Was jak mogę pomóc! Ciąglę o Was myślę...
gosiabebe - 2008-01-29, 10:03

ojej... :cry: teraz dopiero przeczytałam.... płakać mi się chce :( wiem ,że to nic nie pomoże ,ale trzymajcie się ciepło! na pewno dacie radę ! myślę o was!
Mirka - 2008-01-29, 10:19

kasienka napisał/a:
Gdybyście trafili na jakies forum związane z białaczką

Na www.forum.darzycia. pl w dziale "anatomia-kompendium wiedzy" .

Ponadto w: hxxp://szukaj.sluzbazdrowia.pl/Hematologia/Poznan/D50,W30,M2686,20,1.html
jest kompendium wiedzy o hematologii w Poznaniu.

Christa - 2008-01-29, 10:51

kasienko, Aslanie, Zuziu, ciezko mi pomoc fizycznie na odleglosc, ale myslami jestem z Wami. Mozecie liczyc na mnie zwlaszcza w Wasza noc! Bede myslec intensywnie i jestem pewna, ze wszystko dobrze sie skonczy! Musi!!!!!!!!!!!
kasienka - 2008-01-29, 14:00

Dolina trochę...Te wszystkie dzieci...łyse i opuchnięte... :cry:

Nie wiemy nic dokładnie, jutro kolejne nakłucie i będą patrzeć co to jest konkretnie, z tej próbki tylko widac że białaczka...mamy nadzieję, że taka , którą w miarę łatwo leczyć i są duże, bo 80% szanse na wyleczenie...Ech, wolę o tym nie myśleć...

Na razie nie potrzeba żadnej krwi, myślę, że trzeba poczekać być może na późniejszym etapie leczenia będzie potrzebna.O leczeniu będziemy więcej wiedzieć jutro lub pojutrze, jak oznaczą dokładnie typ...Standardowe leczenie trwa około 2 lat, znaczna część tego czasu jest w domu, całe szczęście, że mieszkamy niedaleko... :roll:

Na oddział moga wchodzić tylko rodzice lub dorośli krewni po otrzymaniu przepustki, tylko jedna osoba na raz. Odwiedziny są od 9 do zaśnięcia, nie wiem, jak to zorganizujemy, bo przecież M.pracuje, a ja muszę w tym czasie być z Emilem...Na razie do końca następnego miesiąca mamy zaplanowane dwie mamy do Emila, potem pewnie przyda się jakaś pomoc...

Będziemy musieli zrobić generalny remont pokoju dla Zuzi i niestety, prawdopodobnie znaleźć nowy dom dla Kiki :(

W czasie chemii i po obowiązuje restrykcyjna dieta...Między innymi nie można tez żadnych pestek, orzechów...surowych warzyw...Nie wiem, czy w ostateczności nie będzie musiała jeść mięsa od czasu do czasu...bo nie wiem, czy dam radę jej tak gotować, żeby miała wszystko co potrzebne, a będzie na pewno sporo potrzebowała...juz ma anemię, a pewnie będzie gorzej... :-/ Myślę, że jutro będziemy na ten temat rozmawiać z lekarzami.

bajka, dziękuję kochana, że przyszłaś, lekarka(nie wiem, czy to była ordynatorka) potem pytała kto to i mówiła, że jakbyś chciała wpaść do niej w ciągu dnia, to nie ma problemu, tylko oni pilnują w trosce o zdrowie dzieci, żeby po prostu nikt z zewnątrz nie wchodził.

Nie wiem, jak teraz będzie wyglądało nasze życie...nie wiem, co z kasą, bo przecież ja teraz nie pójdę do pracy, nie da rady tego zorganizować...Mam tylko nadzieję, że jakoś sobie to wszystko ułożymy, odnajdziemy sens i siły, by z tym walczyć...i że za parę lat będziemy mogli powiedzieć, że nasza córka miała raka, ale już jest zdrowa.

Aha, można przynosić zabawki swoje, kolorowanki itp...Więc jeśli chcecie, to Zuzia najbardziej lubi krzyżówki(dostosowane do jej wieku ;) ) uwielbia rysować, więc bloki, pastele...Puzzle czy jakieś gry na pewno też sprawią jej frajdę. Można przynieść komputer, więc na razie pewnie będziemy wieczorkiem przynosić laptopa. W pokoju tez mają tv, nie wiem, czy można by podłączyć dvd, wtedy mogłyby sobie oglądać na tv jakieś bajki...Na razie coś czuję, że będę zmuszona zapoznać się z serialami, bo mamusie tam namiętnie oglądają ;)

na razie chyba tyle...

nitka - 2008-01-29, 14:17

my nie mamy dzieciaków, więc lepiej z wygospodarowaniem czasu, a dzieciaki uwielbiam, więc jeżeli trzebaby zostać z Emilem to nie ma sprawy. (referencje u babyagi ;) szkoda Kiki, ja niestety jestem uczulona na koty :( kasienka, tyle myśli Ci złych przychodzi do głowy teraz, mam nadzieję, że już niedługo znajdziecie spokój i ten dystans, o którym mówisz. trochę kiepsko z tą dietą po CH, ale najpierw niech rozpoznają typ tej choroby. A jak się czuje Zu? uściskaj ją serdecznie. myślimy
kasienka - 2008-01-29, 14:25

nitka, dziekuję, myślę, że będę się odzywac do Ciebie w sprawie Emila ;) No i wreszcie się poznamy, szkoda że w takich okolicznościach :(
babaaga - 2008-01-29, 14:36

tak, polecam nitkę ;-)
przypominam, że moja mama tez będzie mogła pomóc...myślę o was bardzo. dobrze, że dałaś wskazówki, co się najbardziej Zuzi przyda, my już się przygotowujemy..

bajka - 2008-01-29, 15:12

kasienka napisał/a:
bajka, dziękuję kochana, że przyszłaś, lekarka(nie wiem, czy to była ordynatorka) potem pytała kto to i mówiła, że jakbyś chciała wpaść do niej w ciągu dnia, to nie ma problemu, tylko oni pilnują w trosce o zdrowie dzieci, żeby po prostu nikt z zewnątrz nie wchodził.
]
Kasiu, nie ma za co dziękować. Będę się starała przychodzić codziennie. Jutro podejdę do pani ordynator lub lekarz prowadzacego. Nasz oddziałowa tez się bardzo zaangażowała w tę sprawę, pogadała z "waszą" oddziałową( ta wie, ze Zuzia jest córką znajomych lekarza z tut. szpitala)- opieka pielęgniarska więc myślę, ze tez będzie najlepsza. Myślę, że nawet gdyby mnie tam nie było, to i tak stanęliby na wyskokości zadania.
Jutro się zjawiam u Zuzi jak najszybciej będę mogła....
Jeśli chodzi o wsparcie psychologiczne- to tutaj tez pomoc zorganizuję.

Humbak - 2008-01-29, 15:19

kasienko, zorientujcie sie moze jakie leki dostaje zuzia i czy nie ma lepszych odpłatnych - wiele chorób tak jak cukrzyce nfz opłaca po najmniejszej linii oporu czyli leki skuteczne lub nie ale z pewnoscia gorsze.
czyli nie wiadomo jak narazie ile zuzia zostanie w szpitalu?

kasienka - 2008-01-29, 15:57

A, jeszcze jakies książki chętnie, żebyśmy mieli co czytać ;)

Zuzia niestety znowu dostała gorączki :(

pao - 2008-01-29, 16:01

Cytat:
W czasie chemii i po obowiązuje restrykcyjna dieta...Między innymi nie można tez żadnych pestek, orzechów...surowych warzyw..


ale według wielu zaleceń też właśnie dieta wegetariańska jest najbardziej zalecana. niestety co lekarz to inna teoria :(

my mamy ciut za daleko by zajmować sie emolkiem, jednak mam nadzieję ze też będziemy w stanie pomóc.

kasienka - 2008-01-29, 16:05

pao napisał/a:
ale według wielu zaleceń też właśnie dieta wegetariańska jest najbardziej zalecana.

aha, dobrze wiedzieć.

dzięki, czuję wasze wsparcie, to dla nas naprawde wazne :*

malina - 2008-01-29, 16:12

kasienka napisał/a:
pao napisał/a:
ale według wielu zaleceń też właśnie dieta wegetariańska jest najbardziej zalecana.

aha, dobrze wiedzieć.


tez tak słyszałam - podobno wiele osób wrecz odrzuca od miesa.

Kasienko długa i trudna droga przed Wami ale na jej końcu będzie czekała ZDROWA Zuzia.Jesli możesz to wyslij adres na pw.Duzo siły zycze!!!

neuro - 2008-01-29, 16:15

Przykro mi :( Do Poznania mam daleko, ale jakbyście potrzebowali czegoś z Warszawy, to też chętnie pomogę.
pao - 2008-01-29, 16:34

kasienka napisał/a:
pao napisał/a:
ale według wielu zaleceń też właśnie dieta wegetariańska jest najbardziej zalecana.

aha, dobrze wiedzieć.


niestety jest wielu lekarzy którzy nie interesują się tymi aspektami. koleżanka walcząc z rakiem zmieniła dietę, zadowolona pochwaliła sie lekarzowi a ta ją tak opierniczyła, ze chce sie wykończyć i inne takie... na szczęście koleżanka zmieniła lekarza na takiego co to chce nie tylko leczyć ale przede wszystkim wyleczyć pacjenta i wyszła z tego (prawie cało ;) )

trzeba pamiętać że ilość syfu jaki jest w mięsie tylko obciąża organizm i wykańcza go a nie wzmacnia, szczególnie przy takiej walce jaki właśnie podejmuje. zatem konkretne i mocne NIE obiadkom szpitalnym. postawcie na jakość i starannie dobierajcie źródła. ja zaś będę szukać zaleceń dietowych wege na świecie, napisałam już do przyjaciela co to zna wielu dobrych lekarzy pewnie niedługo mi coś odpisze.

jesli byłaby potrzeba przeniesienia sie do innego miasta na jakieś badania czy konsultacje to jeśli padnie na szczecin rzecz jasna macie gdzie sie zatrzymać :) poprosiłam o namiary na lekarzy w poznaniu i okolicach, ale jeśli były by gdzieś indziej godne polecenia osoby to też. wiem że jest lekarz który leczenie nowotworów zawsze łączy z visionami, jednak nie wiem czy nadal jest w polsce. człowiek wiele osób wyprowadził z tak beznadziejnych przypadków, ze jest naprawdę sporym autorytetem w tej dziedzinie. jeśli będzie jeszcze w polsce to rzecz jasna i do niego namiary podam :) zaraz przeszukam czy mam jeszcze jego telefon :)

jakby nie było, rękę mam na pulsie, energii wam ślę ile się da i wiem (nie wierze ale wiem) że wszystko skończy sie dobrze :)

Malati - 2008-01-29, 16:41

Kasiu ja rownież mysle że podanie Zuzi mięsa mogłoby jej bardziej zaszkodzić niż pomóc. Jak Filip leżal w szpitalu i lekarz rozmawial znami o jego szpitalnej diecie,kiedy dowiedzial sie ze mlody nigdy nie jadł miesa-mimo iz jego prywatna opinia na ten temat n iebyla pozytywna-powiedzial ze w jego stanie podanie mu czegos czego nigdy nie jadl przynisłoby gorszy efekt od planowanego.Kiedy juz było po wszytkim, kiedy wychodziliśmy ze szpitala,powiedział ze zastanawia sie czy nie samowita siła naszgo syna nie jest m.in wynikiem jego diety :-)
Myślę ze to iż zuzia nieje mięsa jest tutaj czynnikiem działającym na plus.Może być ciężej z komponowaniem odpowiednich posiłków,ale myśle że warto w tym wytrwać.

vlada - 2008-01-29, 16:43

pao napisał/a:
Cytat:
W czasie chemii i po obowiązuje restrykcyjna dieta...Między innymi nie można tez żadnych pestek, orzechów...surowych warzyw..


ale według wielu zaleceń też właśnie dieta wegetariańska jest najbardziej zalecana


tak i jak najbardziej przyswajalna przez organizm. Moja mama przeszła kilka chemii i zawsze po nich miała wstręt do jedzenia. Jadła lekkostrawne dania, najczęściej wegetariańskie ;-)

Kasiu z tego co wiem, Zu nie może przyjmować i chyba już nie będzie mogła żadnych witamin, które nie przepisałby jej lekarz. Szczególny nacisk kładzie się na witaminy z grupyB.

YolaW - 2008-01-29, 17:39

Kasienko i ja jestem gotowa do pomocy, przede wszystkim przesyłam ciepłe myśli, jestem pewna że Wasza wiara i wiara tylu bliskich Wam osób pomoże Zuzi zwalczyć to paskudztwo. Jestem pewna, że wyjdziecie z tego zwycięsko i za jakiś czas będziecie po prostu silniejsi o to doświadczenie. Jestem cały czas przy Was, myślę o Zuzi i wizualizuję pomyślny przebieg leczenia...
Dużo siły Wam życzę...
PS. Znam osobiście dziecko mojej koleżanki, które zwalczyło raka i chłopak jest całkowicie zdrowy, a było z nim bardzo źle. Tyle szans ile dają Zu to bardzo dużo. Zobaczycie, że uda się ją całkowicie wyleczyć.

kasienka - 2008-01-29, 18:19

dziękuję jeszcze raz kochani. Słuchajcie, może moderator zamknie ten temat i przeniesiemy się do tego stworzonego przez k.leeeeeee?(nie wiem, ile eeee :-> )
kamma - 2008-01-29, 19:19

kasienko, czy Zuzia już wie? Bardzo dużo myślę teraz o jej kondycji psychicznej i jak to zorganizować, żeby znalazła w sobie jak najwięcej siły i chęci do życia.
pao - 2008-01-29, 19:26

zgodnie z sugestią zamykam: rozmowy o dzieknej Zuzi, Kasieńce i Asłanie prowadzimy tutaj:
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=2350&sid=dcc376edfe4a90d7ef692b77b494ab4c


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group