wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Zdrowie dziecka - standard medyczny - dieta wege w wieku rozwojowym

marcyha - 2007-08-07, 21:26
Temat postu: standard medyczny - dieta wege w wieku rozwojowym
a no bo taka dociekliwa jezdem i sobie napisałam pytanie do IMiD - jakie jest oficjalne stanowisko polskich lekarzy w sprawie diety wege u dzieci.
No więc ono jest
hxxp://www.standardy.pl/strony/artykul.php?Plik=teksty/200207/art6.php]tutaj .
(i teścioowka będzie musiała iść się pociąć swoją wędlinką heheHE!) :mrgreen:

puszczyk - 2007-08-07, 23:07

marcyha, kawał dobrej roboty. :-)

Myślę, że warto wkleic tutaj cały tekst:

Cytat:
Stanowisko Konsultanta Krajowego w dziedzinie Pediatrii i Zespołu Ekspertów w sprawie stosowania w wieku rozwojowym diet wegetariańskich

Doc. dr hab. n. med. Anna Dobrzańska - Konsultant Krajowy w dziedzinie Pediatrii
Zespół Ekspertów: Prof. dr hab. n. med. Mieczysława Czerwionka-Szaflarska, Prof. dr hab. n. med. Henryka Siwińska-Gołębiowska, Prof. dr hab. n. med. Krystyna Wąsowska-Królikowska, Prof. dr hab. n. med. Jerzy Socha, Prof. dr hab. n. med. Maciej Kaczmarski, Dr n. med. Małgorzata Łyszkowska, Dr inż. Anna Stolarczyk, Lek. med. Witold Klemarczyk

Diety wegetariańskie nie odpowiadają wymogom racjonalnego żywienia w wieku rozwojowym. Jedyną dopuszczalną odmianą diety wegetariańskiej jest lacto-ovo-wegetarianizm pod warunkiem pełnego jej zbilansowania. Stosowana dieta lacto-ovo-wegetariańska może usposabiać do częstszego ujawniania się nadwrażliwości pokarmowej. Diety wegańskie i makrobiotyczne niosą za sobą znaczne ryzyko niedoborów żywienia u dziecka i ich odległych skutków zdrowotnych.

WEGETARIANIZM U DZIECI

Komentarz do stanowiska - Lek. med. Witold Klemarczyk

Definicja
Wegetarianizm to sposób odżywiania się polegający na wyeliminowaniu z codziennej diety produktów pochodzenia zwierzęcego (przede wszystkim mięsa i jego przetworów), połączony z filozofią niewyrządzania krzywdy żywym stworzeniom i oczyszczenia organizmu z nadmiaru zwierzęcego białka.

Podział
Wegetarianów łączy zasada nie spożywania mięsa. Ze względu na różnice dotyczące innych produktów spożywanych w diecie są dzieleni na grupy przedstawione w tabeli 1. Dieta semiwegetariańska zgodna z modelem tzw. diety śródziemnomorskiej, ze względu na niewielkie ilości mięsa nie jest akceptowana przez wegetarianów.

Epidemiologia
Nieznana jest liczba dzieci na diecie wegetariańskiej w Polsce. Dane Zakładu Żywienia IMDz, wskazują, że ok. 3% dzieci w wieku 1-3 lata w Polsce jest żywionych zgodnie z zasadami diety wegetariańskiej. W innych krajach europejskich (Wielka Brytania) czy Stany Zjednoczone szacowana liczba to minimum 3-7% populacji.

Historia wegetarianizmu
Zapisy na temat wegetarianizmu można znaleźć zarówno w Biblii jak i pismach starożytnych filozofów greckich (Sokrates, Platon, Pitagoras, Plutarch, Hipokrates). Wegetarianinem był Leonardo da Vinci, Newton, Wolter, Goethe, Gandi. Pierwsze Towarzystwo Wegetariańskie w Europie (The Vegetarian Society) powstało w Anglii roku 1848.

Specyfika wegetarianizmu dziecięcego
Wegetarianizm u dzieci najczęściej jest wyborem rodziców. W pewnych społecznościach np. Hunzowie czy w kulturach Dalekiego Wschodu, na diecie wegetariańskiej pozostawały całe rodziny, w tym także dzieci. Podczas II Wojny Światowej w Anglii na skutek trudności aprowizacyjnych żywiono dzieci produktami mącznymi oraz warzywami z ograniczeniem mięsa i mleka, co nie zaburzyło ich rozwoju.
W latach 70. XX w. obserwacje dzieci na niedoborowej diecie wegetariańskiej poczynione przez Roberts wykazywały nieprawidłowości w ich stanie zdrowia i odżywienia. Stwierdzano kwasicę metylomalonylową, niedokrwistość megaloblastyczną, krzywicę, kwashiorkor. Współcześnie Adwentyści Dnia Siódmego są liczącą się grupą religijną w USA, która uznaje dietę lakto-ovo-wegetariańską za właściwą dla dzieci.

Dieta wegetariańska w wieku dziecięcym
Oceniając dietę wegetariańską w zakresie pokrycia zapotrzebowania na składniki odżywcze należy porównać ją do zaleceń dla danej grupy wiekowej. W przypadku różnic niezbędna jest ocena wpływu diety na rozwój i stan zdrowia dziecka. Korekty wymagają niedobory energii, składników odżywczych, mikro- i makroelementów oraz witamin w niedoborowej diecie.

Niedobory energii
- Zapotrzebowanie na energię jest pokryte w diecie wegetariańskiej pod warunkiem dostarczenia odpowiedniej ilości węglowodanów i tłuszczów. W przeciwnym razie pojawi się najpierw ubytek masy a następnie brak przyrostu długości ciała. W sytuacji granicznych podaży energii np. na diecie wegańskiej lub makrobiotycznej obserwowane jest niższe tempo wzrastania.

Niedobory białka
- Jest osiem aminokwasów egzogennych. Aminokwasami niezbędnymi u dzieci są także histydyna, cysteina i arginina. Dodatkowo cystyna, glicyna, tyrozyna, alanina, prolina, kwas glutaminowy są traktowane jako tzw. półegzogenne u dzieci. Pełnowartościowa dieta zestawiona z produktów roślinnych musi zawierać wszystkie potrzebne aminokwasy w wystarczającej ilości. Białka roślinne są niedoborowe w różne aminokwasy. W glutenie (pszenica) brakuje: lizyny, waliny i treoniny. W zeinie (kukurydza): lizyny i tryptofanu. W białym ryżu: lizyny i treoniny. W aktualnej literaturze brak jest doniesień, że niedobór białka zwierzęcego może być czynnikiem ograniczającym we wzbogacanej składnikami mineralnymi i witaminami diecie wegetariańskiej.

Niedobory karnityny
- Karnityna jest niezbędna dla ciągłości procesu utleniania długo- i średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych oraz aminokwasów rozgałęzionych. Jej wrodzone niedobory objawiają się m.in. zaburzeniami funkcji mięśni. Niższe stężenie karnityny w surowicy krwi u wegetarianów w stosunku do norm dla wieku, wg obecnej wiedzy, nie powoduje skutków klinicznych.

Niedobory tłuszczów
- Tłuszcze nie są składnikiem ograniczanym w diecie większości wegetarianów. Tłuszcze roślinne zawierają NNKT oraz pozbawione są cholesterolu. Duża ilość wiązań podwójnych wymaga zwiększenia podaży witaminy E. U dzieci, szczególnie do 3. roku życia, nie ma wskazań do ograniczania podaży cholesterolu (wyjątek niektóre hypercholesterolemie).

Niedobory węglowodanów
- Nie są obserwowane, bo cukry złożone i proste w prawidłowych ilościach dostarczane są w diecie wegetariańskiej.

Nadmiar błonnika
- Chociaż błonnik pośrednio ma działanie troficzne na jelito grube i poprawia perystaltykę to spożywany w nadmiarze powoduje zmniejszenia gęstości energetycznej racji pokarmowej oraz hamuje wchłaniania jonów (Ca+2), (Fe+3), (Zn+2), tłuszczu, witamin A, D3.

Niedobory wapnia
- Aktualnie obowiązujące w Polsce normy spożycia wapnia są wyższe od pokrycia uzyskiwanego w typowej diecie. Diety lakto- i lakto-ovo-wegetariańska ze znaczącym udziałem mleka oraz nabiału pokrywają zapotrzebowanie na wapń. Jednocześnie wraz z ograniczeniem żywności konserwowanej zapewniają optymalny stosunek wapnia do fosforu w dobowej podaży. Trwają badania nad wielkością suplementacji wapniem diety wegetariańskiej.

Niedobory żelaza
- Mogą być związane z gorszym przyswajaniem tego pierwiastka z pokarmów pochodzenia roślinnego. Obecność żelaza w związkach niehemowych, znaczne ilości mleka utrudniają przyswajanie żelaza z diety. Witamina C zawarta w owocach oraz powszechna świadomość ryzyka niedoboru są czynnikami poprawiającym bilans żelaza, co powoduje, iż niedokrwistość mikrocytarna nie jest częstsza wśród wegetarianów niż ogółu populacji.

Niedobory cynku
- Prawidłowo zestawiona dieta wegetariańska zawiera wystarczającą ilość cynku. Niedobór może wystąpić u sportowców, przy nadmiarze błonnika, niehemowego żelaza, wapnia (nadmierna suplementacja), czy kwasu foliowego.

Niedobory miedzi
- Autorzy polscy oceniają, że w diecie wegetariańskiej nie powinny ujawnić się niedobory miedzi, choć w innych krajach podejmowane są próby stosowania tej diety w leczeniu Choroby Wilsona.

Niedobory witaminy C
- W warunkach normalnych nie powinno dochodzić do niedoboru tej witaminy. Jedynie ograniczenie spożycia warzyw, owoców, rezygnacja z kiszonek a nadmiar kasz, ryżu, suszonych owoców czy mleka w okresie wczesnej wiosny, może stwarzać ryzyko niedoboru witaminy C.

Niedobory witaminy B1
- Nie są obserwowane przy przestrzeganiu diety wegetariańskiej. Związane jest to ze spożywaniem otrąb, pieczywa z grubego przemiału, drożdży.

Niedobory witaminy B2
- Zawartość tej witaminy może być niedostateczna w diecie pozbawionej mleka i jajek, przy unikaniu suplementacji tabletkami drożdżowymi czy preparatami witaminowymi.

Niedobory witaminy B12
- B12 jest witaminą, którą należy uzupełniać u weganów. Uzupełnianie tej witaminy przy dietach zawierających mleko i jaja wynika bardziej z obawy przed neurologicznymi lub hematologicznymi objawami niedoboru.

Nadmiar witaminy A
- Nadmiar witaminy A w postaci retinolu może uszkadzać wątrobę, powodować Ńpseudotumor cerebriiÓ i być przyczyną wad wrodzonych w trakcie życia płodowego. Nadmiar ß-karotenu z produktów pochodzenia roślinnego nie działa toksycznie. Dzieci na diecie wegetariańskiej spożywają ß-karoten wraz ze świeżymi warzywami.

Niedobory witaminy D3
- U wegetarianów zapotrzebowanie na witaminę D jest takie samo jak w ogólnej populacji. W warunkach polskich wskazane jest jej uzupełnianie do 2. r.ż. Rodzice mogą stosować witaminę D2 w dawkach zgodnych z zalecanymi dla populacji.

Niedobory witaminy E
- Witamina E jako antyoksydant chroni wiązania podwójne w nienasyconych kwasach tłuszczowych przed tworzeniem nadtlenków lipidowych. Zawarta jest w olejach roślinnych, kiełkach zbóż, zielonych warzywach oraz ciemnym pieczywie. Ryzyko niedoboru powstaje, gdy zwyczaje kulinarne bądź procesy technologiczne doprowadzają do zmniejszenia jej zawartości w diecie.

Odległe skutki diety wegetariańskiej
Obecnie publikowane badania należy podzielić na dwie przeciwstawne grupy. Pierwsza z nich wskazuje na korzyści płynące z diety wegetariańskiej (głównie lakto-ovo), druga wskazuje na zagrożenia, z których najpoważniejsze to gorszy rozwój płodowy i wolniejsze tempo wzrostu w pierwszych 5 latach życia. Masa ciała i wzrost, rozwój intelektualny, płodność par małżeńskich, ludzi, którzy jako dzieci pozostawali na dobrze zbilansowanej diecie wegetariańskiej, jest normalny. Wegetarianizm jako antidotum na zagrożenie chorobami cywilizacyjnymi jest przedmiotem wielu analiz. Praca T. KeyŐa udowodniła, że śmiertelność z powodu choroby niedokrwiennej serca jest o 20-34% mniejsza u wegetarianów. W tej pracy nie udowodniono korzystnego wpływu na zmniejszenie śmiertelności z powodu chorób naczyń mózgowych, raka żołądka, jelita grubego, płuc, piersi czy prostaty.

Metody badania i kontroli dzieci na diecie wegetariańskiej
W celu kontroli stanu zdrowia dziecka oprócz badania pediatrycznego należy ocenić dietę, wykonać pomiary antropometryczne oraz oznaczenia laboratoryjne. Wykonane analizy laboratoryjne powinny pomóc w poszukiwaniu bądź potwierdzaniu istniejących niedoborów. Najlepszym wskaźnikiem długofalowej oceny rozwoju dziecka jest porównywanie wzrostu i masy ciała do ogółu populacji.

Konieczność suplementacji
W przypadku mało restrykcyjnej, urozmaiconej i dobrze realizowanej diety wegetariańskiej suplementacja może być zbyteczna. Po stwierdzeniu niedoborów w diecie (energii, białka, vit. B12, vit. D, wapnia, ryboflawiny etc.) konieczne jest ich uzupełnienie. Czynione są próby formułowania zaleceń suplementacyjnych szczególnie dla dzieci na diecie wegańskiej.
W warunkach pracy poradni można stosować uzupełnianie diety korzystając z dostępnych na rynku gotowych, wzbogacanych produktów oraz preparatów witaminowych czy witaminowo-mineralnych.
W przypadku nieprawidłowego rozwoju dziecka, nieudanych prób korekcji diety, bądź nieskutecznej suplementacji może być konieczna rezygnacja dziecka z diety wegetariańskiej.

Podsumowanie
Obecnie dostępna wiedza w literaturze fachowej pozwala na sformułowanie następujących wniosków:

Zbilansowana dieta lakto-ovo-wegetariańska zapewnia prawidłowy rozwój dzieci.
Dieta lakto-wegetariańska może być niedoborowa dla dzieci, jeżeli nie zostanie uzupełniona podawaniem ryb lub suplementowana.
Diety wegańska i makrobiotyczna w świetle obecnej wiedzy niosą ze sobą ryzyko dość znacznych niedoborów żywieniowych u dzieci i ich odległych skutków zdrowotnych.


Zauważcie, że na dole strony zapraszają nas do dyskusji. :-)

hans - 2007-08-07, 23:14

Cytat:
Dieta lakto-wegetariańska może być niedoborowa dla dzieci, jeżeli nie zostanie uzupełniona podawaniem ryb lub suplementowana.


:shock:

Cytat:
Diety wegańska i makrobiotyczna w świetle obecnej wiedzy niosą ze sobą ryzyko dość znacznych niedoborów żywieniowych u dzieci i ich odległych skutków zdrowotnych.


hmmm...

rebTewje - 2007-08-07, 23:19

ano, taka kontrowersyjka... ale dobrze ze ten tekst tu stanal, dzieki, marcyha, za wykonana prace! ;)
marcyha - 2007-08-07, 23:41

Moja teściowa twierdzi (a wie co mówi, bo wiele czyta - kolorowej prasy), że żeby dziecku mózg wyrósł, to ono musi jeść zdrową cielęcinkę od znajomego rolnika itp. I w ogóle to ona "się nie zgadza" , też walła hehhh :roll: No to musiałam jej udowodnić... Jednym słowem - nie ma tego złego... :mryellow:
dort - 2007-08-08, 10:23

o tej magicznej mocy cielęciny i ja słyszałam - koleżanka mięsożerna po urodzeniu córeczki z niedowagą dostała zalecenie spożywania dużej ilości cięlęciny, a potem mała była nią dokarmiana na okrągło (ponoć miało do zapobiec przyszłym komplikacjom i wyrównać niedobory)
Alispo - 2007-08-08, 10:52

Nie rozumiem,odbieracie to pozytywnie??moim zdaniem duzo wiecej pozytywnych rzeczy sie pisalo :roll:
sebusel - 2007-08-08, 12:03

Jak się pisze: wegan czy weganów, wegetarian czy wegetarianów? ...bo w tym artykule jest -anów

[ Dodano: 2007-08-08, 13:05 ]
Cytat:
druga wskazuje na zagrożenia, z których najpoważniejsze to gorszy rozwój płodowy i wolniejsze tempo wzrostu w pierwszych 5 latach życia.

tylko dlaczego wolniejsze tempo wzrostu uznają za zagrożenie, gdzie dzieci mają się spieszyć? To jest przecież zaleta, wolniej organizm rośnie to będzie dłużej żył :mryellow:

[ Dodano: 2007-08-08, 13:14 ]
Cytat:
Niedobory energii
- Zapotrzebowanie na energię jest pokryte w diecie wegetariańskiej pod warunkiem dostarczenia odpowiedniej ilości węglowodanów i tłuszczów. W przeciwnym razie pojawi się najpierw ubytek masy a następnie brak przyrostu długości ciała. W sytuacji granicznych podaży energii np. na diecie wegańskiej lub makrobiotycznej obserwowane jest niższe tempo wzrastania.

Dlaczego w diecie wegańskiej i makrobiotycznej sugerowana jest niższa podaż energii, zdanie wcześniej jest mowa, że energii jest z węglowodanów i tłuszczów, a tego na pewno w takiej diecie nie brakuje.
A ogólnie mam wrażenie, że jest tu pewne pomieszanie, mięso to głównie białko i pewna ilość tłuszczy, a w obiegowej opinii jest, że mięso daje energię. Białko jest budulcem a nie paliwem, czy tak?

Alispo - 2007-08-08, 12:27

Chyba i -an i -anów jest poprawne.
Ania D. - 2007-08-08, 12:35

Ja bym taki tekst ukrywała przed bliskimi, zgadzam się z Alispo, ze więcej tak złego. Sam początek:
Diety wegetariańskie nie odpowiadają wymogom racjonalnego żywienia w wieku rozwojowym. Jedyną dopuszczalną odmianą diety wegetariańskiej jest lacto-ovo-wegetarianizm pod warunkiem pełnego jej zbilansowania. Stosowana dieta lacto-ovo-wegetariańska może usposabiać do częstszego ujawniania się nadwrażliwości pokarmowej. Diety wegańskie i makrobiotyczne niosą za sobą znaczne ryzyko niedoborów żywienia u dziecka i ich odległych skutków zdrowotnych.

oraz jeszcze lepszy środek:
W latach 70. XX w. obserwacje dzieci na niedoborowej diecie wegetariańskiej poczynione przez Roberts wykazywały nieprawidłowości w ich stanie zdrowia i odżywienia. Stwierdzano kwasicę metylomalonylową, niedokrwistość megaloblastyczną, krzywicę, kwashiorkor.

dyskwalifikuje dla mnie tez tekst. Niesie on ze sobą więcej watpliwości (konieczność zbilansowania diety - czyli sugeruje, że trzeba siedzieć i dokładnie liczyć co się daje dziecku) niż pozytku. Na pewno to i tak postęp w porównianiu z tym, co kiedyś twierdzili lekarze, ale dla mnie to i tak jest nie do przyjęcia. Artykuł nie podaje jakie to były badania nad dziećmi, a choroby, które tu są wymienione wskazują na zupełne niedożywienie nie wynikające z braku mięsa, ale braku pokarmu w ogóle. Nie lubię takiego matactwa.
Ciekawe, że tradycyjnym matkom nikt ciągle nie mówi, że dieta ich dzieci musi być w pełni zbilansowana, raczej są zachwyty, że zapobiegliwi rodzice podają cielęcinę i danonki.

vlada - 2007-08-08, 12:38

puszczyk napisał/a:
wskazuje na zagrożenia, z których najpoważniejsze to gorszy rozwój płodowy i wolniejsze tempo wzrostu w pierwszych 5 latach życia.

szkoda, że nie widzą mojego Antka. ;-) Dla niego brakuje miejsca na siatce centylowej

Alispo - 2007-08-08, 12:40

Ania D. napisał/a:


oraz jeszcze lepszy środek:
W latach 70. XX w. obserwacje dzieci na niedoborowej diecie wegetariańskiej poczynione przez Roberts wykazywały nieprawidłowości w ich stanie zdrowia i odżywienia. Stwierdzano kwasicę metylomalonylową, niedokrwistość megaloblastyczną, krzywicę, kwashiorkor.

To nie czasem te badania u niedozywionych dzieci w Afryce czy cos takiego?


Pozytywny element w artykule to zaznaczenie,ze w Polsce mamy 3% vege-dzieci.Wydaje mi sie,ze to zaskakujaco duzo,w sumie 1 na klase. :-) Fakt,ze mowa o maluchach1-3 lat,ale czy to sie zmieni potem?

dżo - 2007-08-08, 12:44

sebusel napisał/a:
Białko jest budulcem a nie paliwem, czy tak?

Tak. Białko jest budulcem z założenia, ale jeśli się go je w nadmiarze wówczas organizm przetwarza białko na energię.
Artykuł nie jest zły, ale czy przekona osoby mające wątpliwości czy dieta wege jest nieszkodliwa. W prawie każdym punkcie zastrzega się, że przy prawidłowym skomponowaniu posiłków nie występują niedobory danego składnika. Tylko wg mnie określenie "prawidłowo zbilansowany posiłek" jest zbyt ogólne, bo co to oznacza dla laika? musiałby albo posiadać dużą wiedzę żywieniową albo ją zagłębić a to wymaga czasu i chęci.

Wicia - 2007-08-08, 13:09

dżo napisał/a:
Artykuł nie jest zły, ale czy przekona osoby mające wątpliwości czy dieta wege jest nieszkodliwa.

Artykuł jest bardzo "dyplomatyczny". Jeśli ktoś wierzy w wegetarianizm to to właśnie wyczyta, jeśli ktoś jest przeciwny to też znajdzie w nim potwierdzenie swoich przekonań. Ja bym nie pokazywała go teściom ani rodzicom, pomimo, że są nam nieco przychylni. Po jego przeczytaniu mogłoby się zasiać zbyt wiele wątpliwości i uwag, których wolę uniknąć.

A swoją drogą, nie zastanawia Was fakt, że tak niewielu rodziców ma świadomość zdrowego żywienia dzieci, przecież teoretycznie każdy chce jak najlepiej dla swoich pociech.... :roll:

Ania D. - 2007-08-08, 13:34

Obserwują rodzinę, znajomych i przygodnie poznanych ludzi i widzę, że wiedza o tym, co jest zdrowe, jest prawie żadna. Teoretycznie ludzie niby coś wiedzą, ale tak naprawdę to jest to kilka banałów (jedz dużo przetworów mlecznych, jedz ciemne pieczywo, pamiętaj o owocach etc.), z których też stosuje sie to, co wygodne. Lubię patrzeć w sklepach na stosunek białego pieczywa do ciemnego - zawsze tych białych buł są stosy, grahamek jest niezbyt dużo (myślę tu o zwykłych sklepach). Z moich rozmów i obserwacji wynika, że normą jest zjadanie codziennie przez dorosłych i dzieci sporych ilości cukru (lody, słodycze, batoniki, cukierki, słodzone napoje), mimo, iż wiele wiadomo na temat szkodliwości cukru. Ale jak tu bez cukru, dzieci tego potrzebują, dorośli też... Do tego zastępowanie zdrowego posiłku niezdrowymi przekąskami, powszechność używania białej mąki, białego ryżu.
Wicia - 2007-08-08, 13:37

Ania D. napisał/a:
Ale jak tu bez cukru, dzieci tego potrzebują, dorośli też...

Moja znajoma skończyła dietetykę i dziwiła się, że dziecku cukru nie daję...

Alispo - 2007-08-08, 14:09

Ania D. napisał/a:
Z moich rozmów i obserwacji wynika, że normą jest zjadanie codziennie przez dorosłych i dzieci sporych ilości cukru (lody, słodycze, batoniki, cukierki, słodzone napoje), mimo, iż wiele wiadomo na temat szkodliwości cukru. Ale jak tu bez cukru, dzieci tego potrzebują, dorośli też... Do tego zastępowanie zdrowego posiłku niezdrowymi przekąskami, powszechność używania białej mąki, białego ryżu.


I jest tez sporo osob odzywiajacych sie pozornie zdrowo..tj. soki z kartonu,gotowe dania warzywne itp.Dzisiaj widzialam w tv jak "przerabiali"babke zywiaca sie fastfoodami i pijaca alkohol w duzych ilosciach na super zdrowe odzywianie-owoce z marketu,kupne soki..zawsze to lepiej,ale to nie jest jednak zdrowe odzywianie,to jest udawanie,ze zdrowo.

sebusel - 2007-08-08, 14:19

Ania D. napisał/a:
widzę, że wiedza o tym, co jest zdrowe, jest prawie żadna

Dla przykładu kolega, z którym pracuje doszedł do wniosku, że musi zrezygnować z obiadów które dostarczają do biura bo za bardzo przytył, na drugi dzień zamiast obiadu jadł ... białe bułki ]:-> . Do tego kilka batoników co dzień i litr coca-coli, łagodzi tym stres. Ale najlepsze było jak wczoraj dał mi radę, żeby dziecku nie dawać słodyczy przed spaniem, bo będzie je energia rozpierać przez pół nocy :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: . Zeznał, że jak raz tak zrobił to go synek wykończył. Ale był prawie oburzony, że nie zamierzam wcale karmić dziecka słodyczami bo przecież tego nie uniknę.

Jestem pewien, że dieta przeciętnego mięsożercy nie jest prawidłowo zbilansowana i to oni są bardziej narażeni na niedobory niż wege. Między wierszami tego tekstu jest przemycony mit, że mięso zastępuje wszystko i jest najodpowiedniejsze, ehh....

bajka - 2007-08-08, 14:25

vlada napisał/a:
szkoda, że nie widzą mojego Antka. Dla niego brakuje miejsca na siatce centylowej

skąd ja to znam... :-) Gabi od początku prawie daaaaleko za granicami :mrgreen:

Lily - 2007-08-08, 14:42

Dalej mnie dziwi, czemu wreszcie nie zmienią stanowiska w kwestii mleka - lobby mleczarskie działa czy jak?
A owoce z marketu - ja nigdy nie kupuje ekologicznych, bo ich po prostu nie ma u mnie (zresztą mnie nie stać). Mam nie jeść wcale?

Alispo - 2007-08-08, 15:57

Tez nie jem ekologicznych,ale jest roznica miedzy zwyklymi sklepowymi czy z warzywniakow/targow a marketowymi-tam trafiaja te juz skrajnie trefne,widac to z reszta.
Lily - 2007-08-08, 16:00

To jeszcze zależy z jakich warzywniaków czy targów... u mnie są takie stragany w centrum, gdzie warzywa i owoce są jak na miarę skrojone... Tak na moje oko lepiej wybrać te brzydkie, małe, wtedy na pewno były mniej nawożone itp.
Alispo - 2007-08-08, 16:42

Dokladnie.Ale i tak nigdy nie znamy prawdy :-/
majaja - 2007-08-08, 19:31

Pies trącał cukierki, ale widuję dumne mamusie i (częściej bacie) raczące dzieci kilkuletnie coca -colą :evil:

zImiD korzystamy, ale mnie ten tekst rozczarowuje (Miron w sitce się mieści, ledwo, ledwo). Danon ich sponsoruje czy co?

Lily - 2007-08-08, 19:34

Ja ostatnio widziałam chłopca ok. 12 lat na oko, z wielkim brzuchem jak mężczyzna w średnim wieku z pijącego colę z puszki na ulicy... czekał na kogoś chyba. Że też doprowadzanie dzieci do takiego stanu nie jest karane...
Pod moim blokiem widuję też kilka otyłych dziewczynek, bawią się razem, a posiadane drobne wydają na chipsy w osiedlowym sklepie... już mi ich żal, bo za parę lat będą płakać. Ale gdzie są w tym wszystkim rodzice?

rosa - 2007-08-08, 20:33

majaja napisał/a:
Pies trącał cukierki, ale widuję dumne mamusie i (częściej bacie) raczące dzieci kilkuletnie coca -colą :evil:

moja szwagierka dawała córce colę jak mała miała nie całe dwa lata
zero argumentów do niej trafiało

arete - 2007-08-08, 21:27

majaja napisał/a:
zImiD korzystamy, ale mnie ten tekst rozczarowuje. Danon ich sponsoruje czy co?

Oj, było coś na rzeczy z tym Danonem. Może pamiętacie, że jakiś czas temu pewna dziennikarka postanowiła potraktować dosłownie ich reklamę - chodziło o Actimela, że niby wzmacnia odporność, jak po 14 dniach nie poczujesz różnicy to zwracają pieniądze - i sprawdzić co to niby jest ta różnica, którą miała poczuć i czy rzeczywiście zwracają pieniądze. W toku śledztwa wyszło, że Instytutowi Danona, na którego badania powoływali sie w reklamach we wszystkich reklamach szefuje profesor z Instytutu Żywności i Żywienia, która to instytucja określa jak powinna wyglądać zdrowa dieta. :-/

Swoja drogą, na pewno są też wytyczne IMiD dot. diety dzieci wszystko jedzących. Ciekawa jestem jak się ma dieta przeciętnego dziecka do owych wytycznych i czy nie okazałoby się, że mamy wegetarianki w ogólnym rozrachunku nie żywią swoich dzieci lepiej niż statystyczna matka Polka.

marcyha - 2007-08-08, 22:39

Statystyczna matka Polka z okolic mojej wsi potrafi dziecku dwumiesięcznemu lub młodszemu podawać mleko krowie. Albo landrynki do possania :shock: . Moja osobista teścioowka (ale się na nią uwzięłam co, heh!) była zdegustowana, że czekam z wprowadzaniem czegoś prócz mojego pokarmu aż do 6 miesiąca. Ona przecież już na dwa miesiące jabłuszko podawała, a na pół roczku skórkę chlebka do ciumkania. W ogóle to nie podobało jej się, że mam zamiar karmić piersią rok, lub dłużej - bo - to okropnie wygląda, jak takie duże dziecko ssie pierś :shock: .
Widuję często dziewczynkę z monstrualną nadwagą - codziennie pomyka do sklepu i wraca z lodem, batonem, czipsikami... Chciałoby się wziąć jej matkę za kłaki i natrząchnąć po bezmyślnym ryju, słowo daję, wrrrr!
Jestem pewna, że wegetarianki żywią dzieci lepiej i zdrowiej. Siedzem se tutej - to widzem :mryellow:
A teściowej mam zamiar zapodać only ten obszerny fragment:
Obecnie dostępna wiedza w literaturze fachowej pozwala na sformułowanie następujących wniosków:

Zbilansowana dieta lakto-ovo-wegetariańska zapewnia prawidłowy rozwój dzieci.


:-P

majaja - 2007-08-09, 05:40

marcyha napisał/a:
Widuję często dziewczynkę z monstrualną nadwagą - codziennie pomyka do sklepu i wraca z lodem, batonem, czipsikami... Chciałoby się wziąć jej matkę za kłaki i natrząchnąć po bezmyślnym ryju, słowo daję, wrrrr!
Mam taką w bloku, do sklepu nie pomyka, bo raz, że z trudem chodzi, to ma może max 4 lata. Na początku nyslałam, że ma może zaburzenia hormonalne, ale ciągle widuję ja siedzącą w paskownicy co i rusz z jakimś lodem czy czymś takim.

[ Dodano: 2007-08-09, 06:49 ]
arete napisał/a:
że mamy wegetarianki w ogólnym rozrachunku nie żywią swoich dzieci lepiej niż statystyczna matka Polka.

Stytystycznie raczej nie, masa ciemna obniża liczby ;) , choć oczywiście jest duża grupa kobiet świadomych na czym polega zdrowa dieta.

orenda - 2007-08-09, 10:42

W zeszłym tygodniu byłam w szpitalu z Mała dwa dni, żeby zdiagnozować ją dokładnie. Leżałyśmy na sali z 4 dziewczynami - nastolatkami, które uskarżały sie na bóle brzucha i jakieś inne gastryczne problemy. Ale z nimi żaden dietetyk nie rozmawiał, tylko ze mną, że dziecko moje jest wegetariańskie, a sama słyszałam jak te dziewczyny tęsknią za kebabem czy pizzą... Ciekawe skąd te bóle brzucha mają... Może faktycznie coś poważniejszego, ale wydaję mi się, ze naturalnym w takich sytuacjach z problemami brzucha jest nie jedzenie fastfoodów.
Mam wrażenie, że opinie dotyczące jedzenia są bardziej oparte na stereotypach a nie na rzetelnej wiedzy czy chęci zgłębienia problemu diety wegetariańskiej

pao - 2007-08-09, 13:11

mnie przeraża to co widzę w małych dzieciach. choroby, nadwaga, ograniczenia. niestety ale wzorce żywieniowe sa tragiczne. czasem jak widzę co ludzie mają w koszykach czy torbach na zakupy...
Tobayashi - 2007-08-09, 14:18

CZytając ten raport, tak jak Arete, pomyślałam sobie, jak to wygląda w przypadku reszty dzieci, czyli całych 97% !!! Zgodnie z utartymi przekonaniami, dzieci "faszerowane" jak ja to mówię, czyli mięsożerne, nie powinny mieć niedoborów, powinny śmigać jako te łanie po łące i w szkole mieć najlepsze stopnie, no bo przecież dzięki cielęcince mózg im wyrósł. A w poczekalniach do lekarza siedzą (no bo siły stać nie mają) same rachityczne dzieci wegetariańskie z upośledzonymi mózgami (przez ten brak cielęcinki).

Dużo się nie naszukawszy, znalazłam taki oto raporcik: hxxp://witaminy.esculap.pl/zywienie.html

Tylko nie psujcie wszystkiego mówiąc, że badania sponsorował Vibovit. Wiadomo, że im chodzi o to, żeby dzieci jadły sztuczne witaminy, ale tak czy siak - wyniki raportu pokrywają się z Waszymi obserwacjami:

cyt. Dieta blisko 80% dzieci między pierwszym a trzecim rokiem życia jest niewystarczająca i mało urozmaicona. Dzieci starsze jedzą zbyt wiele produktów o małej wartości odżywczej: cukierków, chipsów i batonów, a zbyt mało warzyw.

(...) w diecie starszych dzieci jest zbyt mało warzyw, ciemnego pieczywa i mleka, wzrosło natomiast spożycie słodkich napojów gazowanych.

(...) polskie dzieci mają niedobór witamin rozpuszczalnych w wodzie: B 1 , B 2 , B 6 , PP i C u dziewcząt oraz B 1 , B 6 , PP i C u chłopców. [/i]

I o wszechwiedzących i niedających-sobie-nic-powiedzieć mamusiach:
zaledwie 3% badanych matek jest zdania, że sposób odżywiania ich dzieci jest nieprawidłowy.
[i]
Większość matek uważa, że jest ok!!! Że roczne dziecko jedzące kotleta jest ok, że dwulatek pijący colę jest ok itd.


Potwierdza się wszystko, co tu wcześniej napisaliście:
"Z rozmów z rodzicami moich pacjentów wynika, że ogólna wiedza na temat zasad racjonalnego żywienia jest bardzo niska. Nawyki żywieniowe w rodzinach, a w szczególności wśród dzieci, są w znacznym stopniu kształtowane przez reklamy telewizyjne i popularną prasę"

Na tym tle artykuł o diecie dzieci wegetariańskich wypada bardzo korzystnie. I jeśli pokazywać go rodzinom (zwłaszcza teściom :mryellow: ), to tylko razem z tym o fatalnej diecie polskich dzieci.

kamma - 2007-08-09, 16:58

Cytat:
Jestem pewien, że dieta przeciętnego mięsożercy nie jest prawidłowo zbilansowana i to oni są bardziej narażeni na niedobory niż wege.

Święte słowa, sebusel! Przecież wegetarianie, będąc nieustannie narażonymi na zarzuty krzywdzenia dzieci, mają ogromną wiedzę dotyczącą żywienia! Częstokroć wiedzą więcej, niż absolwenci technologii żywienia czy dietetyki.
Po przeczytaniu tego tekstu zaniepokoiła mnie tylko jedna rzecz: niedobory energii. Moja córka jest dość mała (50 centyl), szczupła, ale wygląda ładnie i zdrowo. Ach, te jej fałdeczki :)
Wygląda jednak na to, że ma niedobory energii opisane w komentarzu Klemarczyka. Czy powinnam się tym martwić? Irma rozwija się wspaniale - zarówno fizycznie, jak i umysłowo, psychicznie, społecznie. Chcę się nie martwić, ale takie teksty niezmiennie mnie straszą.
Z drugiej jednak strony, słyszałam kiedyś, że dzieci wege rosną wolniej, bo nie są faszerowane hormonem wzrostu zawartym w mięsie. I podobno w późniejszym okresie życia (po 5 latach) nadrabiają te zaległości.
Słyszeliście podobne informacje? Co o tym myślicie?

Ewa - 2007-08-09, 18:09

kamma napisał/a:
Moja córka jest dość mała (50 centyl), szczupła

Rany, a czy Ty spojrzałaś na siebie w lustrze? Jaka ma być Twoja córka? Tak jak napisałaś
kamma napisał/a:
rozwija się wspaniale - zarówno fizycznie, jak i umysłowo, psychicznie, społecznie

więc przestań sie martwić, bo nie masz czym.

adriane - 2007-08-09, 18:15

kamma napisał/a:
Moja córka jest dość mała (50 centyl)


Nie jest mała, tylko średnia. Małe są moje dzieciaki (ok.10 centyla się mieszczą), ale mnie to nie niepokoi, bo i my do olbrzymów nie należymy.

Ania D. - 2007-08-09, 18:50

Pawełek jest ciągle na 75 centylu (waga i wzrost).
Tobayashi - 2007-08-09, 20:08

Mój Tobiasz jest około 25 centyla i jest po prostu szczupły. Nie ma żadnych fałd, nie jest "nabity". No ale mój mąż jest bardzo, bardzo chudy, a ja też niewielka (przed ciążą to nawet bardzo szczupła byłam ;-)
Ostatnio oglądam sporo dzieci w piaskownicy - nie pytam czy są wege, ale statystycznie biorąc, na pewno nie i w porównaniu z moim są większe i grubsze: niektóre 1,5 roczne dzieci mają wystające brzuchy, mocne duże ręce, grube uda.

Wicia - 2007-08-09, 20:55

A my na 3 centylu (wzrost i waga). Karolinka jeszcze nawet 11 kg nie ma, a jej tatuś 182 cm wzrostu ma...
Tobayashi - 2007-08-09, 21:00

To Karolinka rzeczywiście drobniutka musi być. Ale jak śmignie do góry, to od razu w chmury ;-)
pao - 2007-08-09, 22:22

u nas panikę siał bartek swego czasu. panicznie bał się, że gabi będzie otyła i inne takie. ale na szczęście nasza rodzinna w tych kwestiach (czyli nadmierny apetyt, ewentualne niedobory i inne takie) podzielała moje zdanie :)

jeśli dziecko rozwija sie normalnie to nie panikujmy i nade wszystko nie przyrównujmy zbytnio do rówieśników. przecież nie każdy będzie koszykarzem ;)

zojka3 - 2007-08-10, 08:53

kamma napisał/a:
Cytat:
Jestem pewien, że dieta przeciętnego mięsożercy nie jest prawidłowo zbilansowana i to oni są bardziej narażeni na niedobory niż wege.

Święte słowa, sebusel! Przecież wegetarianie, będąc nieustannie narażonymi na zarzuty krzywdzenia dzieci, mają ogromną wiedzę dotyczącą żywienia! Częstokroć wiedzą więcej, niż absolwenci technologii żywienia czy dietetyki.
Po przeczytaniu tego tekstu zaniepokoiła mnie tylko jedna rzecz: niedobory energii. Moja córka jest dość mała (50 centyl), szczupła, ale wygląda ładnie i zdrowo. Ach, te jej fałdeczki :)
Wygląda jednak na to, że ma niedobory energii opisane w komentarzu Klemarczyka. Czy powinnam się tym martwić? Irma rozwija się wspaniale - zarówno fizycznie, jak i umysłowo, psychicznie, społecznie. Chcę się nie martwić, ale takie teksty niezmiennie mnie straszą.
Z drugiej jednak strony, słyszałam kiedyś, że dzieci wege rosną wolniej, bo nie są faszerowane hormonem wzrostu zawartym w mięsie. I podobno w późniejszym okresie życia (po 5 latach) nadrabiają te zaległości.
Słyszeliście podobne informacje? Co o tym myślicie?


Tak, ja słyszałam, że wegetariańskie dzieci rosną wolniej ale za to, że tak powiem, treściwiej. NIe martw się wiec, bo najważniejsze żeby było zdrowe a nie napasione i napompowane hormonami i chemią.

Lily - 2007-08-10, 17:11

Moja siostrzenica nie jest wege, a do niedawna ledwo się w ogóle mieściła w normie. Dzieci są różne, wege czy nie wege, nie wszystkie rosną przecież tak samo...
rosa - 2007-08-10, 18:28

Lily napisał/a:
Dzieci są różne, wege czy nie wege, nie wszystkie rosną przecież tak samo...

dokładnie

marcyha - 2007-08-10, 21:03

rosa napisał/a:
Lily napisał/a:
Dzieci są różne, wege czy nie wege, nie wszystkie rosną przecież tak samo...

dokładnie

Racja. Moje starsze w pierwszych latach życia mieściły się ledwie na granicy normy - oscylowały kole 3 - 10 centyla - a nie były wege. Misiaczek ma pół roczku i... 97 centyli wagi (może to zasługa tatusia dużego:).

majaja - 2007-08-11, 07:48

marcyha napisał/a:
Misiaczek ma pół roczku i... 97 centyli wagi (może to zasługa tatusia dużego:).

Jak zacznie chodzić i biegać to waga trochę mu spadnie, Mironowi spadła do 70 centyla. Wzrostem nadal jest powyżej 90, ale w rodzinie męża wszyscy są wysocy

marcyha - 2007-08-11, 11:38

Misiek (ta Misiek, bo to dziewczynek jest ;-) ) jest bużą, bardzo silną dzidzią. Ma takiego kopa, że kiedy miała 3 miesiące musieliśmy zacząć kąpać ją w dużej wannie, bo z wanienki wychlapywała połowę wody. Teraz szaleje sobie na większym akwenie i nigdy nie ma dość - kończę kąpiel kiedy już nie mam siły jej podtrzymywać i jestem cała mokra :-> Urodziłam ją w wannie - może dlatego tak lubi wodę ;-) . Już teraz jest wyjątkowo dynamiczna, więc jestem pewna, że jak zacznie chodzić - spadną jej centyle. Śmiejemy się, że w przedszkolu będziemy musieli zapisać ją na judo :lol:
kasienka - 2007-08-11, 11:51

Mi lekarka(normalna-w przychodni) mówiła, że najważniejsze, żeby nie było nagłych spadków lub ogromnych skoków. Nawet jeśli dziecko idzie ciągle po trzecim centylu i według niego przybiera na wadze/rośnie, to jest ok, widocznie taka jego uroda. Ważne, żeby nagle z 75 centyla nie spadło np.na 10, bo to by świadczyło o jakiś problemach.

Lily, czy mi się wydaje, czy tata Twojej siostrzenicy jest Japończykiem? Jeśli tak, to w ogóle nie rozumiem przykładania małej do naszej siatki centylowej, to nielogiczne...

Alispo - 2007-08-11, 16:06

[quote="kamma"
Z drugiej jednak strony, słyszałam kiedyś, że dzieci wege rosną wolniej, bo nie są faszerowane hormonem wzrostu zawartym w mięsie. I podobno w późniejszym okresie życia (po 5 latach) nadrabiają te zaległości.
Słyszeliście podobne informacje? Co o tym myślicie?[/quote]
Rozne rzeczy w miesie sa,ale akurat z hormonami wzrostu to raczej przesada(w Polsce,gdzie indziej to roznie bywa..)
hormony owszem,ale tzw.hormony stresu,resztki antybiotykow(mimo karencji moze z tym bywac roznie),mieso owszem powoduje gwaltowniejszy wzrost,ale wolniej nie znaczy gorzej,przychylam sie do zdania Ewy,Irma ma prawo byc drobna;)

Lily - 2007-08-11, 16:10

Tak Kasienka, ale lekarka nie chce tego słyszeć w ogóle :) Ona nie ma innej siatki i od początku upiera się przy swoim ;) Teraz mała waży z 10 kg, ma 9,5 miesiąca, jest już chyba "normalnym" dzieckiem.
kasienka - 2007-08-11, 19:11

Lily, ale przyznasz, że to trochę śmieszne :) Przecież Japończycy są często, ba, nawet zazwyczaj mniejsi i drobniejsi od nas, powinna sobie zmiksować centyle japońskie z polskimi ;)
Lily - 2007-08-11, 19:26

Dla niej nie było śmieszne, to bardzo poważna pani :| Ale narobiła siostrze stracha na początku, hu hu... aż do 2 następnych lekarzy zaczęła chodzić...
pao - 2007-08-11, 19:28

szkoda ze mierząc dzieci zapomina sie o jednym drobiazgu: ilości hormonów wzrostu w jedzeniu... drób (ponoć tak zdrowy) jest tym koszmarnie nafaszerowany... a potem sie dziwić różnicom...
kasienka - 2007-08-11, 20:06

Tylko z którego roku są te siatki centylowe? Bo mnie się wydaje, że jakoś z lat 70-80tych...Wtedy chyba jeszcze nie było mięcho tak hormonami faszerowane jak teraz...
michał - 2007-08-11, 20:18

Alispo, czy możesz zweryfikować informację na temat stosowania hormonów w hodowli zwierzęcej w Polsce? Wszyscy piszą o tych mitycznych hormonach, ale czy nie jest tak, że w Polsce hxxp://www2.ukie.gov.pl/www/serce.nsf/($PrintView)/7C49B373BCAD96A4C1256E7F003DCE8E?Open]ustawowo zabrania się "podawania zwierzętom gospodarskim substancji o działaniu hormonalnym [poza stosowaniem substancji o działaniu hormonalnym w rozrodzie zwierząt gospodarskich - dop. ja], tyreostatycznym i beta-agonistycznym w celu innym niż leczniczy"?
pao - 2007-08-11, 20:35

niestety ale świnka półroczna musi być czymś tuczona by się nadawała do uboju... niestety ale antybiotyki i różnej maści specyfiki podawane sa masowo.

w rozmowie z jednym z wyższych ranga państwowych wetów dowiedziałam się, że najczystsze mięso (pod względem chemii) to wieprzowina zaś najbardziej nafaszerowane są kurczaki. info oczywiście w pełni nieoficjalne zatem nazwiska tego pana podać nie mogę.

zatem są substancje które może hormonami wzrostu zwane nie są, ale mają podobne lub tożsame działanie jednak nie są zakazane. chemii spożywczej widzimy dość na każdym kroku.

no i jakby było mało: wiele zakazanych substancji nadal jest w użyciu. niestety nie tylko tu, ale i w produkcji ponoć eko... (niedawno u sąsiadów zza odry była afera z kurami w roli głównej. podawano im środek który jest zakazany ogólnie, nie tylko w chowach eko...)

zatem pozostaje pytanie: czy to co zabronione rzeczywiście nie jest podawane

i drugie: czy substancje podawane w miejsce tych zabronionych sa rzeczywiście czyste i bezpieczne (osobiście poważnie wątpię)

no i jeszcze kwestia antybiotyków, no ale to juz do wzrostu nijak się ma. raczej do odporności.

kasienka - 2007-08-11, 20:47

pao napisał/a:
najbardziej nafaszerowane są kurczaki

to widac gołym okiem...Kto widział normalnego ,wiejskiego kurczaka tej wielkości, jak te, sprzedawane w sklepach mięsnych. Przecież one są prawie jak indyki!

Nawet moja mama mówiła ostatnio, że w tv słyszała o tym, jak nafaszerowane jest mięso i że coś w tym musi być, bo jak oni czasem brali mięso ze wsi, to były o wiele mniejsze "porcje" niż te ze sklepu.

Ale też jestem ciekawa opinii Alispo.

OT. Właśnie gościmy moją siostrę i cytując słowa mojej mamy, które mnie rozbawiły i podbudowały moje ego ;) :
"ciesze się, że Zosia będzie u Was parę :-x dni, przynajmniej zje trochę zdrowych rzeczy" :mrgreen: Zosi jakoś brak mięsa nie przeszkadza, wcina kotlety z soczewicy, makaron razowy, chleb na zakwasie itd. Ino warzywa średnio jej wchodzą.

majaja - 2007-08-11, 22:14

Mam nadzieję, że Misiek się na mnie nie gniewa, bardzo przepraszam.

Też słyszałam o faszeowaniu kurczaków substancjami podobnymi do hormonów, ze źródeł akademickich. Zdaje się, że coraz częściej odnotowuje się też zaburzenia hormonalne u dzieci, ale to oczywiście nieoficjalne dane :mrgreen:

A jesli chodzi o centyle to podobno polskie dzieci są dość duże nawet jak na Europę, w każdym razie większe niż francuskie.

pao - 2007-08-12, 10:04

niestety ale wiele substancji, które są dopuszczalne maja koszmarny wpływ na zdrowie. niestety chemia spożywcza jest zjawiskiem tak powszechnym, że ciężko znaleźć produkt bez niej, chyba że samemu sie rzecz zrobi od podstaw...

wiele substancji jest niebezpieczna ale mówi się że z racji niewielkiego stężenia może być dopuszczona. tylko, ze to "niewielkie stężenie" dotyczy jednego produktu, a takich produktów, lub tez innych z tą samą substancją jest wiele zatem człowiek dopuszczalną normę przekracza kilkakrotnie. no a biedny organizm ma potem kłopot...

i nie zawsze chodzi o substancje typowo szkodliwe. popularnie dodawana syntetyczna witamina C, ponoć tak dobra i zdrowa (dodawana niemal wszędzie, jako zakwaszacz, stabilizator i inne takie, ale oficjalnie dodawana dla naszego zdrowia...) niestety nie ma takich właściwości jak naturalna (skład identyczny, jednak przez różnice w prawo/lewoskrętności powodują jednak inna współpracę z organizmem). efekt prosty: jak naturalną organizm usuwa bez większych kłopotów, tak przy syntetycznej zakwaszenie dróg moczowych jest o wiele wyższe niż przy naturalnej (jeśli mówić o tych samych ilościach) a potem kłopoty z układem wydalniczym gotowe.

takich przykładów są tony. często można znaleźć substancje nie będące ta zakazaną, ale mające to samo działanie (soja modyfikowana genetycznie wzmacnia właściwości naturalnych fitohormonów nabierając cech estrogenów na przykład, a przy odpowiedniej manipulacji mozna tez nadać cechy innych hormonów)

Alispo - 2007-08-12, 10:14

Hormony wzrostu sa w Polsce zakazane,antybiotyki mozna podawac,ale jest odpowiednia karencja na nie,taka zeby juz nie bylo pozostalosci w tkankach.A realia?Na temat kurczakow sie nie wypowiem,bo znam sprawe tylko z teorii,nie wiem co hodowcy kombinuja,ale akurat to,ze te kurczaki wygladaja inaczej niz wiejskie to zaden dowod,bo one sa selekcjonowane odpowiednio i taki mlodziutki brojler moze spokojnie wygladac na "zbyt ogromnego".Antybiotyki podaje sie masowo u wszystkich zwierzat gospodarskich-nie da sie inaczej przy masowej hodowli,te warunkiw jakich zyja sprawiaja ze wlasciwie non-stop cos zwierzaki musi utrzymywac przy"zdrowiu".Czy karencja jest przestrzegana to juz roznie bywa,powinna byc,ale w praktyce pewnie bywa roznie,ma tak super przebadany kazdy kawalek nie bedzie 8-) No i karencja karencją ale nawet takie po-antybiotykowe mięso nie bedzie przeciez zdrowe :roll: Pracuje chwilowo przy swiniach i z zadnym hormonem wzrostu sie nie spotkalam i nie sadze,zeby sie w to rolnicy bawili..ale antybiotykoterapia ..mnostwo..w duzym stopniu to zalezy od warunkow zoohigienicznych,nie ma czegos takiego jak faszerowanie lekami dla wyzszej masy,ale po prostu zeby te zwierzeta jakos dozyly do tych min.80 kg...z karencją wprawdzie ale..czy to wystarczy..

o wlasnie,i jeszcze to o czym pisala Pao-substancje uwazane za nieszkodliwe-no i karencja )...a powszechnie uwazane za nieszkodliwe jest wszystko co nie powoduje natychmiastowego zatrucia ;-)

Lily - 2007-08-12, 10:19

Tak właśnie mi się wydaje - przy masowej hodowli epidemie tylko czyhają, podawanie antybiotyków jest koniecznością i na pewno są podawane, zresztą z tego co wiem większość światowej produkcji antybiotyków jest przeznaczona dla zwierząt i to bynajmniej nie na leczenie...
Alispo - 2007-08-12, 10:21

Na leczenie,tylko sluzace temu,zeby mieso bylo ]:->
Najwiecej chemii dodaje sie juz w przerobie miesa,nic dziwnego ze czasem ktos gdzies wynajdzie swiecace wedliny,o "trzech zyciach" kielbasy juz nie wspomne,branza doskonale o tym wie...i nawet czesto miesa unika..

taniulka - 2007-08-12, 10:23

Tak apropos hormonów to powiem Wam ciekawostkę. Jak byłam w USA to znajomy zajadał sie tam kurczakami i po 1 roku zaczęły mu rosnąć włosy na plecach :)
Lily - 2007-08-12, 10:27

Dawno temu jeszcze jako młoda nastolatka czytałam w jakiejś książce dla dziewcząt, że było wiele przypadków przedwczesnego dojrzewania płciowego u dziewczynek karmionych brojlerami...
A co do włosów to ja słyszałam, że wegetariankom rosną na twarzy :) Powinnam już ponoć wyglądać jak wypasiona szympansica ;)

pao - 2007-08-12, 10:33

często mięsożercy rzucają hasłami: ale warzywa tez macie pasione i na pestycydach...

jak z tym "argumentem" trafiają na mnie to czeka ich niemały wykład o łańcuchu pokarmowym i innych takich ;)

jakby nie było łatwiej znaleźć warzywa eko niż eko mięso... zresztą częściej wegetarianie zwracają na to uwagę niż pozostali.

kasienka - 2007-08-12, 10:37

Sprawdzałam w naszej(Zuzi) książeczce zdrowia-siatki centylowe sa z 1980 roku, czyli prawie sprzed trzydziestu lat, opracowane dla dzieci Warszawskich. Warto pamiętać, że wtedy większość dzieci była karmiona sztucznie, mieszankami, które niewiele miały wspólnego z mlekiem matki, czy współczesnymi mieszankami przypominającymi mleko ludzkie.
Alispo - 2007-08-12, 11:01

Co do USa to tam chyba niewiele jest ograniczen co do chemii w miesie..

Chociaz coraz wiecej teraz,takze i u nas,probuje sie uzyskac na drodze selekcji zwierzat,np.te z ktorymi mam do czynienia sa z tych"bez genu stresu"(tiaaa.. 8-) )
Co do antybiotykow to jest jeszcze taka kwestia ,ze rolnicy czesto lecza sami,zadna to tajemnica,ze lekarze nie sa w stanie sprawowac opieki nad tysiacami swin jednoczesnie i czesto rolnik ma cos sam podawac..ale akurat tu bym sie nie obawiala,z tego co widze,ze przedobrza..raczej sa leniami patentowanymi i w tym najwiekszy problem,ze nic nie daja i zwierzeta choruja coraz bardziej ]:-> W sumie to nie wiem czy moge wam tak opowiadac to ;-) tzn.wiem,ze nie bardzo moge ;-)

pao - 2007-08-12, 11:21

to właśnie uroki: każda rozmowa z osobami które mają pojecie w temacie kończy się zdaniem: ale jakby co to nie wiesz tego ode mnie... tak ze szczepieniami, tak z żywieniem i wieloma innymi ważnymi dla zdrowia aspektami...
Alispo - 2007-08-12, 14:40

pao napisał/a:
to właśnie uroki: każda rozmowa z osobami które mają pojecie w temacie kończy się zdaniem: ale jakby co to nie wiesz tego ode mnie... tak ze szczepieniami, tak z żywieniem i wieloma innymi ważnymi dla zdrowia aspektami...

wiadomo czemu... :evil: dobrze,ze przynajmniej w niektorych przypadkach konspiracja ma swoje cele ]:-> ;-)

Lily - 2007-08-12, 14:43

I jak tu nie tworzyć teorii spiskowych ]:->
majaja - 2007-08-12, 15:08

Ja tam uwielbiam wszelkie teorie spiskowe ;)
pao - 2007-08-12, 18:55

ja tak za teoriami spiskowymi nie przepadam, ale lubię dociekać. wtedy zazwyczaj pokazuje sie drugie dno.
michał - 2007-08-12, 19:23

pao napisał/a:
ja tak za teoriami spiskowymi nie przepadam, ale lubię dociekać.


Ja też i dlatego cieszę się, że dzięki naszym dociekaniom doszliśmy do tego, iż różnice między dziećmi wege i nie-wege nie wynikają ze rzekomego stosowania hormonów w produkcji mięsa. :)

pao - 2007-08-12, 20:02

hormonów nie, ale substancji o podobnych właściwościach być może tak...
michał - 2007-08-12, 20:16

Jeśli mówimy o substancjach o podobnych do hormonów właściwościach to o jakie konkretnie substancje chodzi? Czy są one powszechnie stosowane? Czy są stosowane legalnie? Jakie jest ich działanie? Skąd wiemy, że mają one wpływ na rozwój dzieci?

Czy nie jest tak, że prostszym wytłumaczeniem jest fakt, iż mięso i inne produkty zwierzęce zawierają więcej białka (trawionego lepiej niż białko roślinne, o korzystniejszym zestawie aminokwasów) i tłuszczu, i stąd ta różnica w ewentualnych różnicach między dziećmi wege i nie-wege?

Lily - 2007-08-12, 20:32

Czyli Michale - lepiej nie być wege wg Ciebie, tak?
michał - 2007-08-12, 20:44

Cytat:
Czyli Michale - lepiej nie być wege wg Ciebie, tak?


Jeśli ktoś interesuje się losem zwierząt, lepiej jest być wege (co jest wykonalne). Natomiast nie uważam aby mięso samo w sobie było szkodliwe i jego wyłączenie z diety było niezbędne dla zachowania zdrowia.

pao - 2007-08-12, 21:55

zatem mamy różne poglądy :)

badania dowiodły że dieta wysokobiałkowa jest niekorzystna dla zdrowia,mimo, że rzeczywiscie stymuluje szybszy wzrost. (już wcześniej o tym pisałam). osobniki na diecie wysokobiałkowej były większe i silniejsze, jednak szybciej zapadały na różne choroby i wcześniej umierały niż ich niskobiałowi towarzysze.

badania powstały na dwa lata po ogłoszeniu pierwszych wyników o cudownym i pozytywnym wpływie białka na wzrost. niestety zawierucha wojenna drugie badania zagłuszyła i pierwsze stały sie standardem mimo wyraźnie złego wpływu na organizm. dopiero niedawno badania ponownie przeprowadzono. między innymi na ich podstawie zmieniono proporcje w piramidzie żywieniowej.

DagaM - 2007-08-12, 22:09

pao napisał/a:
badania dowiodły że dieta wysokobiałkowa jest niekorzystna dla zdrowia,mimo, że rzeczywiscie stymuluje szybszy wzrost.
to był właśnie powód dla którego przeszłam na wegetarianizm/weganizm. Inna sprawa, że teraz mięso jest dla mnie po prostu obrzydliwe.
michał - 2007-08-12, 22:25

No ale dieta wysokobiałkowa a jedzenie mięsa to dwie różne sprawy. Nie stawiałbym znaku równości między tymi dwoma pojęciami.

Możesz mnie naprowadzić o jakich badaniach mówisz?

pao - 2007-08-12, 22:28

oki, znalazłam cień artykułu w związku ze szczurami i białkiem:

hxxp://www.uni-garden.com/teksty/vegebialko.html

nie jest to dokładnie to, bo czytałam poważniejsze opracowanie niż ten krótki artykulik, ale przynajmniej macie nazwiska i daty a to pomoże pogrzebać dalej w temacie jakby co :)


1. organizm człowieka potrzebuje dużych ilości białka zwierzęcego,

2. białko zwierzęce ma wyższą wartość odżywczą niż białko roślinne.

3. im więcej kalorii ma dany produkt, tym bardziej jest wartościowy.

Przekonanie to ugruntował na początku XX w m.in. angielski naukowiec Thomas, który przeprowadzał doświadczenia na szczurach, podając im pokarm ze zwiększoną dawką białka zwierzęcego. Powodowało to przyspieszenie ich wzrostu i dojrzewania. Od tego momentu pogląd o "wyższej wartości" białka zwierzęcego ugruntował się jako dogmat naukowy. Na takiej "podstawie" ukształtowały się powszechnie panujące nawyki kulinarne.

Kilkadziesiąt lat później uczeni Carrison i Mc Cay dowiedli, że takie gwałtowne stymulacje białkiem dojrzewania i wzrostu osłabiają ogólny stan zdrowia i skracają życie. Najlepszym zdrowiem, sprawnością i długowiecznością cieszyły się zwierzęta, które jadły niskobiałkową karmę warzywno-zbożową. W 1969 roku pismo medyczne "The Lancet" (nr 43, 285) zamieściło w artykule redakcyjnym następujące oświadczenie: "Dawniej białko pochodzenia roślinnego traktowane było jako mniej wartośiowe niż białko pochodzenia zwierzęcego. Obecnie jednak rozróżnienie to zostało powszechnie zarzucone".



to odnosi sie do tych badań o których ja wspomniałam. niestety tutaj jest nieco inny artykuł, zatem i te dane nie sa tak szczegółowe jakbym chciała pokazać. niestety ja nie zwykłam zapamiętywać co i gdzie czytałam stąd kłopot z odnalezieniem właściwego źródła. jak znajdę to dam znać :)

[ Dodano: 2007-08-12, 23:30 ]
hxxp://zdrowie.supermedia.pl/wegetarianizm.htm

a tu jeszcze inny tekst (tez o wegetarianizmie) odwołujący sie do tych samych badań

DagaM - 2007-08-12, 22:39

To ja podam jeszcze jednego linka na temat szkodliwości nadmiaru białka (artykuł na podstawie badań "China Study", bardzo polecam tą lekturę)

hxxp://www.viva.org.pl/index.php?id=256

kasienka - 2007-08-13, 08:03

michał napisał/a:
No ale dieta wysokobiałkowa a jedzenie mięsa to dwie różne sprawy.

no właśnie...

Ja też nie uważam, żeby odstawienie mięsa było konieczne do zachowania zdrowia, znam sporo zdrowych jak ryby mięsożerców i chorowitych wegetarian tez znam...ale myślę, ze na pewno są przegięcia i mięso które wiele ludzi kupuje w marketach na przykład nie nadaje się do jedzenia i może szkodzić.

pao - 2007-08-13, 09:24

Cytat:
michał napisał/a:
No ale dieta wysokobiałkowa a jedzenie mięsa to dwie różne sprawy.


generalnie tak, ale w potocznym rozumieniu wegetarianom białka z mięsa najbardziej brakuje :)


a co do chorowitości wegusów: jak widzę jak niektórzy wege sie odżywiają to wcale sie nie dziwię. słowo wegetarianizm nie jest gwarancją zdrowia: pytanie na jakich podstawach owy wegetarianizm się opiera...

mój mąż w pewnym okresie (przejściowym ze tak to ujmę) był mięsożercą bardzo dbającym o jakość swego jedzenia. i powiem, ze zdrowiej sie odżywiał niż niejeden wegetarianin.

rozważając o wegetarianizmie, białkach i innych takich, ja pisze o świadomych wegusach, którzy wiedzą co czynią i potrafią zadbać o swoje zdrowie a nie tylko nie jedzą mięsa. bo jakby nie było więcej jest świadomości pośród wegetarian niż pośród mięsożerców. choć i tu i tu bywają wyjątki (zarówno chwalebne jak i nie)

kamma - 2007-08-14, 09:33

Dzięki, dziewczyny i chłopaki :)
Naprawdę mnie rozchmurzyliście od rana, już się nie będę martwić o Irmę, obiecuję :)

pao - 2007-08-14, 09:42

Irma fajna jest, nie masz o co sie martwić :)

ucałuj dziewczynę :)

dort - 2007-08-17, 09:56

neoaferatu napisał/a:
omyślałam też jak daleko ja i moja rodzina odeszliśmy od tego, jak bardzo jesteśmy świadomi


mnie nachodza takie mysli prawie każdego dnia, np. jak obserwuje dzieci na placu zabaw czy ogolnie rodzinny spacerujące po mieście :roll:

malina - 2007-08-17, 10:29

Cytat:
neoaferatu napisał/a:
omyślałam też jak daleko ja i moja rodzina odeszliśmy od tego, jak bardzo jesteśmy świadomi


mnie nachodza takie mysli prawie każdego dnia, np. jak obserwuje dzieci na placu zabaw czy ogolnie rodzinny spacerujące po mieście :roll:
_________________


Dokładnie!A co najciekawsze :evil: nadal wsrod wielu ludzi panuje przekonanie,ze mieso i nabiał(danonki itd) to recepta na zdrowie :roll:

pao - 2007-08-17, 10:33

no i potem sie dziwią skąd tyle chorób...

cóż mity poprzednich lat pokutują stereotypami, na których sie nadal niestety bazuje.

Lily - 2007-08-17, 11:06

no co Wy, na zdrowie najlepsze są silne leki na receptę :)
dort - 2007-08-17, 11:26

lub witaminy w tabletkach ]:->
pao - 2007-08-17, 11:29

syntetyki zbawią świat!!

(wykończa ludzkość i natura sama sie wyreguluje ;) )

zojka3 - 2007-08-17, 12:12

ja nie moge zrozumić jednej rzeczy, że te wszystkie osoby nie widza związku swojej nadwagi, chorób, różnych niedomagań z tym co jedzą. Dalej idą w zaparte, że mięso to samo zdrowie, że "trochę" słodyczy jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Też modelką nie jestem ale mam takie same odczucia co neoaferatu, bardzo często wyglądam lepiej niż osiemnastki! Ja szczupła a one opona na oponie.

Lily - 2007-08-17, 12:14

Ja też mam oponę na oponie i nigdy szczupła nie byłam. Trochę mi dyskryminująco brzmią takie porównania...
Wicia - 2007-08-17, 13:01

zojka3 napisał/a:
że te wszystkie osoby nie widza związku swojej nadwagi, chorób, różnych niedomagań

Cytuję moją grubą znajomą "wiem, że to wszystko szkodzi ale nie planuję umrzeć zdrowo, za dużo mi to przyjemności na codzień sprawia".

No i to jest wolny wybór człowieka. Całe szczęście, że jesteśmy inni bo nudno by było no i nie byłoby kogo krytykować ;-)

zojka3 - 2007-08-17, 13:31

Lily napisał/a:
Ja też mam oponę na oponie i nigdy szczupła nie byłam. Trochę mi dyskryminująco brzmią takie porównania...


Nikogo nie chciałam urazić, miałam na myśli te oponki wychodowane na chipsach i powiem Ci, że zupełnie nie "pasę się" widokiem cudzych oponek, nie daje mi to satysfakcji ani tego nie wyśmiewam. Autentycznie mnie to boli, może nie powinno, bo świata nie zbawie ale chciałabym żeby te ludzi, cholera, były zdrowe :lol:

gosiabebe - 2007-08-17, 13:48

siostra mojego Tomka daje 16 miesięcznej córce codziennie danonki (bo przecierz jest w nich wiecej wapnia-hasło oczywiście z reklamy tv :roll: ),cukierki nimm 2 (bo są w nich witaminy :roll: ) i kinder czekoladki (nie wiem czemu chyba ze względu na nazwę :?: :roll: ) oraz inne tego typu reklamowane specjały dla maluchów.Efekt jest taki ze mała wazy ponad 17 kg :-| a w tym wieku to chyba nie norma.
a najbardziej mnie denerwuje ze jak sie widujemy to próbuje mojej Majce pchac do buzi te wszystkie "cuda" ,a jak odmawiam to mówi ze co to za dziecinstwo bez słodyczy :evil: ja zawsze odpowiadam ze zdrowe ;-)
oczywiscie nie twierdzi ,ze jej córka jest gruba tylko ze ma słodkie wałeczki :roll:

Lily - 2007-08-17, 13:53

Ja wiem Zojka, ale trudno tak postawić znak równości...
Mam znajomą, która była nawet w szpitalu, bo ma 60 kg nadwagi po lekach i tam jej wmawiali, że się na pewno obżera, trzymali na diecie 1000 kalorii, zresztą cały czas na niej jest i to nic nie dało, nie chudnie.
Ja nie chcę mieć tych wałków, ale widocznie nie mam motywacji, by się ich pozbyć, a poza tym grzeszę również.

kamma - 2007-08-17, 16:57

Cytat:
daje 16 miesięcznej córce codziennie danonki

Ileż ja się na ten temat nasłuchałam! "Już czas, już czas, koniecznie wprowadzić nabiał!". Raz spróbowałam. Irma absolutnie nie chciała tego jeść! Oczywiście czasami miała również dąsy w stosunku do każdego posiłku, ale nigdy nie sprzeciwiała się tak kategorycznie! Postanowiłam uszanować jej wolę - tak, wolę 1,5-rocznej dziewczynki :) (mogę się założyć, że wiele osób spoza tego forum zrobiłoby TAKIE OCZY) - i nie karmiłam jej tym więcej, mało tego, całą rodziną zrezygnowaliśmy z nabiału :) ku oczywistej zgrozie rodziny i przyjaciół. I co powiecie - Irma zgrabniutka, choć troszkę dziecięcego tłuszczyku też na sobie nosi. Nie choruje i tak dalej :)

Lily - 2007-08-17, 17:01

Rodzice jakoś nie rozumieją, że jak dziecko czegoś kategorycznie odmawia, to najwyraźniej mu to nie służy i trzeba by poszukać jakiejś alternatywy. Ślepo trzymają się wyznaczonego schematu... Pamiętam jak znajoma, mama małego chłopczyka mówiła mi z żalem, że jej dziecko najbardziej lubi mleko, a nie cierpi mięsa, ale musi je jeść. Powiedziałam, że nie musi, ale to już jej decyzja... bez komentarza ...
malina - 2007-08-17, 17:24

pao napisał/a:
mój tata,jak niejedzenie mięsa jakoś przełknąć potrafił to do dziś nie pojmuje czemu gabi nie je słodyczy. dla niego to marnowanie dzieciństwa


To tak jak moj tesc - twierdzi,ze odbieramy Zuzi dziecinstwo :roll: Ostatnio,jak Zu dogoniła wzrostem starszego o 13 msc kuzyna stwierdził,ze nie spodziewał sie,ze tak jej bedzie słuzyc dieta :-D Kiedys u tesciow wsadziła palec do cukierniczki - i ku radosci dziadka oblizała -skonczyłio sie odruchem wymiotnym i juz nigdy wiecej nie chciała.

pao - 2007-08-17, 17:24

Cytat:
Rodzice jakoś nie rozumieją, że jak dziecko czegoś kategorycznie odmawia, to najwyraźniej mu to nie służy i trzeba by poszukać jakiejś alternatywy


bo dokarmiają dzieci słodyczami i maluchy już są od tego cholerstwa uzależnione, wiec rodzice myślą (i słusznie, jednak wina nie po dzieci stronie ale ich) że jak się dzieciom zostawi decyzje to tylko cukierki jeść będą. dzieci nieskażone współczesnym gównem jakoś dziwnie wybierają rzeczy zdrowe :)

Ewa - 2007-08-17, 18:09

Maja sąsiadka karmi swoją 4-miesięczną córeczkę serkami homogenizowanymi. Myślałam, że mnie nic nie zdziwi, a jednak. Przecież według normalnego harmonogramu wprowadzania pokarmów nabiał podaje się w 10-tym miesiącu, a homogenizowane dopiero po roku. Jej 3,5 letni syn pije coca colę, więc właściwie nie powinno mnie jednak nic dziwić, a jednak wciąż nie łapię pewnych rzeczy :roll:
gosiabebe - 2007-08-17, 18:21

Ewa napisał/a:
Maja sąsiadka karmi swoją 4-miesięczną córeczkę serkami homogenizowanymi

to nic ja znam dziewczynę która nie karmiła córki piersią wcale ,a mówiła ,ze na modyfikowane jej nie stac (wiem na sto procent ,że stac tylko woli na inne rzeczy wydawac) praktycznie od urodzenia mała była na mleku UHT 3,2 % ,
kiedy dziewczynka skonczyła 4 miesiące matka zaczeła podawac jej do jedzenia to co sama jadła tylko zmiksowane czyli frytki,kotlet mielony itp :roll:

pao - 2007-08-17, 18:24

błędy żywieniowe są koszmarne ale niestety efekty odczuwamy po wielu latach stąd ludzie nie przejmują sie nimi zbytnio...

skoro nie ma natychmiastowych efektów negatywnych, znaczy można jeść :/

Nova - 2007-08-17, 18:47

gosiabebe napisał/a:
praktycznie od urodzenia mała była na mleku UHT 3,2 % ,

Też znam podobny przypadek. Moja kuzynka od urodzenia podawała córci mleko z woreczka zagęszczone budyniem :mrgreen: żeby się najadła. Mała ma teraz 11 lat i jest rezolutną grubaską(60 kg) z nieustającymi anginami i alergią na wszystko (poza kotlecikami i kiełbaskami).

malina - 2007-08-17, 21:33

Nova napisał/a:
Moja kuzynka od urodzenia podawała córci mleko z woreczka zagęszczone budyniem :mrgreen: żeby się najadła.
gosiabebe napisał/a:
praktycznie od urodzenia mała była na mleku UHT 3,2 % ,
gosiabebe napisał/a:
kiedy dziewczynka skonczyła 4 miesiące matka zaczeła podawac jej do jedzenia to co sama jadła tylko zmiksowane czyli frytki,kotlet mielony itp :roll:


:shock: Dla mnie to odjazd totalny.Az sie wierzyc nie chce :evil:

zojka3 - 2007-08-18, 05:21

gosiabebe napisał/a:
Ewa napisał/a:
Maja sąsiadka karmi swoją 4-miesięczną córeczkę serkami homogenizowanymi

to nic ja znam dziewczynę która nie karmiła córki piersią wcale ,a mówiła ,ze na modyfikowane jej nie stac (wiem na sto procent ,że stac tylko woli na inne rzeczy wydawac) praktycznie od urodzenia mała była na mleku UHT 3,2 % ,
kiedy dziewczynka skonczyła 4 miesiące matka zaczeła podawac jej do jedzenia to co sama jadła tylko zmiksowane czyli frytki,kotlet mielony itp :roll:


o to, to ! Moja bratowa dawała maluszkowi też mniej więcej od tego czasu to co sama jadła: parówki, jakieś potrawki mięsne doprawione odpowiednio do smaku glutaminianem. Na moją sugestie że może za mały jest na takie rzeczy, że to może nie najzdrowsze odpowiedziała że musi się przyzwyczajać żeby potem miał mocny żołądek czy coś w tym sensie. Ręce mi opadły z szelestem ale zamknęłam paszczę, bo co tu dyskutować :-(

Wracając do słodyczy to wiem, że nie można być takim świętym, sama "grzeszę" i się nawracam i tak w kółko. Ale ja zostałam tak wychowana w kulcie jedzenia i opychania się słodyczmi w dzieciństwie, bo bez tego jest mniej kolorowo. A przecież ich brak nie zubaża tego dzieciństwa czego dowodem są dzieci prowadzone zdrowo. I czy są mniej szczęśliwe?
Mądraluję się jakbym amerykę Wam odkrywała :roll:

gosiabebe - 2007-08-18, 10:40

taniulka napisał/a:
To co tu czytam o podawaniu dziecku frytek itd to brzmi jak fragment jakiegoś filmy science fiction. Masakra aż przykro tego słuchać


a jeszcze gorzej widziec na własne oczy :-?

taniulka - 2007-08-18, 18:37

Cytat:
a jeszcze gorzej widziec na własne oczy

:evil:

pao - 2007-08-19, 14:33

część postów wydzieliłam do odrębnego tematu o słodyczach.

hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=996


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group