wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Dania gorące - krokiety ziemniaczane z sezamem

alcia - 2010-04-25, 14:33
Temat postu: krokiety ziemniaczane z sezamem
Krokieciki ziemnaczane z sezamem

z 6-7 średnich ziemniaków
5 łyżek sezamu
3 łyżki siemienia lnianego
garść nasion słonecznika
mielona kolendra - około 1/4 łyżeczki
mielony kminek - około 1/2 łyżeczki
majeranek - łyżeczka
natka pietruszki - spora garść
jajko
bułka tarta - ze 2 łyżki

Ugotowane ziemniaki zgniatamy z podprażonym, zmielonym sezamem, zmielonym siemieniem lnianym, słonecznikiem (w całości), przyprawiamy tym co na powyższej liście, dodajemy jajko i bułkę tartą. Z dobrze wymieszanej masy formujemy krokieciki, panierujemy w jajku i bułce tartej i smażymy.

My dziś jedliśmy z kapustą kiszoną z tartą marchewką - i polecam takie połączenie :)



Przepis inspirowany tym co podała Margot gdzieś tu:
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=161520&highlight=#161520

ifinoe - 2010-04-25, 20:34

brzmi smakowicie...akurat dzisiaj robiłam tłuczone ziemniaki z siemieniem, szczypiorkiem, natką, koperkiem i sporo masy zostało, to jutro dorzucę sezamu i będą krokiety ;)
bronka - 2010-04-28, 14:55

brzmi super...
Może na weekend uda mi się sklecić :-D

daria - 2010-04-28, 15:44

alcia, dzięki za przepis, właśnie się zastanawiałam, co zrobić jutro na obiad, a w domu tylko ziemniaki :->
Anija - 2010-04-28, 15:50

Wygląda zachęcająco:) Wypróbuję:)
bronka - 2010-04-29, 14:25

Zrobiłam rano na dzisiejszy obiad. Z suróweczką z kiszonej kapusty. Zjem dopiero wieczorem bo w pracy jestem do wieczora. Nie wiem czy nie sypnęłam za dużo pestek.
Ja zawsze robiłam ziemniaczane krokieciki w wersji bez ziaren z nadzieniem grzybowym. Mniam...

alcia - 2010-04-29, 15:19

dajcie znać jak smakowało :)

Ja lubię pestki w takich daniach - lubię, jak ma się co na ząb czasem nadziać i można sobie pochrupać ;)

ifinoe - 2010-04-29, 17:56

pycha! zrobiłam w wersji bez panierki, bo już mi zabrakło bułki tartej
zina - 2010-04-29, 18:51

Jakiej bułki tartej używacie?
Czasem robię swoją z wysuszonych bułek razowych.
Jakoś nie mam przekonania do sklepowej.
Kotleciki brzmią bardzo apetycznie :-)

daria - 2010-04-29, 21:33

Zrobiłam dziś na obiad, wyszły pyszniutkie, tylko zapomniałam dodać do środka jajka i ciężko się lepiło.. ale panierka zrobiła swoje i mężowi smakowały. Zjedliśmy z sadzonym jajkiem i mizerią :-) A i ja nie dałam kminku bo nie lubię, ale za to dodałam mielonych pestek dyni jeszcze. Pychaaaaaa :lol:
ifinoe - 2010-04-30, 07:35

zina, ja też zwykle rozdrabniam starą bułkę razową
alcia - 2010-04-30, 09:00

Fajnie, że Wam smakowało.


Zina, ja akurat używam zwykłej sklepowej. U nas bułka tarta w użyciu jest bardzo rzadko i w niewielkich ilościach, więc nie muszę się przejmować tym, że mało wartościowa. Na ogół do "zagęszczania" używam zmielonych płatków owsianych..

bronka - 2010-04-30, 11:34

A mi nie wyszły :-> No nie wiem. Takie suche były. Feli zjadł, ale on to czasem ma dzień, że zje wszystko, a czasem przysmaków odmawia.
vegemary - 2010-05-11, 19:55

Wiem, że to niesłychanie głupie pytanie, ale przez wrodzone lenistwo nigdy chyba niczego nie prażyłam. Więc zwracam się z zapytaniem jak najlepiej to zrobić? :-P I czy najpierw mielić a potem prażyć czy odwrotnie? bo dla mnie to wcale takie oczywiste nie jest. xD
dżo - 2010-05-11, 20:07

vegemary, prażyć przed zmieleniem, na patelni na delikatnym ogniu tak aby się ziarna nie przypaliły (mogą być jedynie lekko zrumienione), wystudzic i zimne zmielić w młynku do mielenia kawy.
vegemary - 2010-05-11, 20:14

dżo dziękuję bardzo :mrgreen: jeszcze jedno pytanie- na suchej patelni? wiem, wiem mistrzem kuchni nie zostanę. w ogóle to głupio mi że takich rzeczy nie wiem :-P
dżo - 2010-05-11, 20:27

vegemary, tak suchej :mryellow: , pytaj śmiało jak czegoś nie wiesz, chętnie pomożemy :-)
vegemary - 2010-05-11, 20:38

dżo dzięki wielkie :mrgreen:
alcia - 2010-05-12, 08:45

dżo napisał/a:
i zimne zmielić w młynku

dlaczego zimne?

Malinetshka - 2010-05-12, 12:40

alcia napisał/a:
dżo napisał/a:
i zimne zmielić w młynku

dlaczego zimne?

Może chodzi o zachowanie długowieczności ostrzy.

moony - 2010-05-12, 19:35

Zrobiłam. Pyszne. Dziękuję za przepis, Alcia :) Tylko kaszę przesoliłam jak zawsze :roll: Mięsożerny powiedział, że kotelety dobre, a kasza do d...
dżo - 2010-05-12, 19:54

alcia napisał/a:
dlaczego zimne?

alcia, naukowo nie wytłumaczę bo dokładnie nie pamietam ale czytałam w jakiejś mądrej książce, ze nie powinno sie mielić gorących ziaren ponieważ podczas mielenia wytwarza się wysoka temeratura, która obniża wartość odżywczą ziaren (podejrzewam, że chodziło o kwasy tłuszczowe). Jeśli mielimy zimne nasiona to straty są mniejsze.

Lily - 2010-05-12, 21:10

euridice napisał/a:
Ale skoro są uprażone (=potraktowane wysoką temperaturą) :?: Nie rozumiem :>
to i tak już chyba za późno na ochronę wartości odżywczych?
alcia - 2010-05-13, 08:25

Dzięki, dżo, za wyjaśnienie.

Choć:
euridice napisał/a:
Ale skoro są uprażone (=potraktowane wysoką temperaturą, która, jak śmiem przypuszczać, "przenika" też do wewnątrz ziarna), to jaka to róźnica :?: Nie rozumiem :>

no właśnie ja też...

bronka - 2010-05-13, 09:43

Ja też naukowo tego nie wytłumaczę, ale- spaliłam już jeden blender na mieleniu ciepłych pestek :roll:
Po prostu- podczas mielenia się grzeją ( od siły tarcia- HA 8-) )+ ciepło od nagrzanych pestek i blender nie wytrzymał :-|
Producenci tez zawsze z ww powodu zalecają blendowanie zimnych produktów

alcia - 2010-05-13, 10:08

bronka napisał/a:
spaliłam już jeden blender na mieleniu ciepłych pestek :roll:

a skąd wiesz, że na zimnych by się wtedy nie spalił? :-P
Przecież silnik jest osłonięty od mielonych produktów, to prędzej by chyba nóż mógł nie wytrzymać gorąca ;) , niż silnik.
A silnik sam z siebie prędzej się nagrzeje od pracy, niż pestki od siły tarcia przy tnących je nożach miałyby się nagrzać i przekazać to ciepło silnikowi. ;)

Argument, że coś tam z pestek bardziej ulatuje jak są gorące i "otwarte" - to mogę jakoś przyjąć do wiadomości. Ale powyższe jakoś trudno mi sobie zracjonalizować ;)

bronka - 2010-05-13, 11:08

alcia napisał/a:
a skąd wiesz, że na zimnych by się wtedy nie spalił? :-P

bo na zimnych jeszcze nie spaliłam :-D jak spale na zimnych zmienię poglądy ;-)
A przy tamtym wypadku silnik był zgrzany i nawet śmierdziało 8-)
No wiesz- jak się mieli coś gorącego powinno gdzieś się odprowadzać ciepło, a w zamkniętej miseczce jest to trudne. Grzeje się wiec cały blender- łącznie z silnikiem...

alcia - 2010-05-13, 12:54

to ja Ci powiem, że niejeden spaliłam zimnymi, tez śmierdziało i też silnik był gorący :)
Silniki palą się z innego powodu niż nadmierne ciepło z zewnątrz, tak już z mechanicznego punktu widzenia mówiąc. Ciepło silnika jest raczej skutkiem przeciążenia silnika, spięć elektrycznych, uszkodzenia łożysk, za małej mocy, zbyt dużego tarcia itp. Wtedy się zaczyna grzać. Nie na odwrót.
Wytwarzane ciepło przez silnik trzeba odprowadzać, owszem (stąd w takich urządzeniach odpowiednie systemy chłodzące), ale ciepłe pestki w pojemniku obok to inna bajka - nie wytworzą takiej temperatury, by powodować starzenie przewodów, czy przetopienie izolacji - a dalej - spalenie silnika (przynajmniej takie ciepło jakie ja mam na myśli).

bronka - 2010-05-13, 13:01

alcia napisał/a:
a ciepłe pestki w pojemniku obok nie wytworzą takiej temperatury, by powodować starzenie przewodów, czy przetopienie izolacji.

no stopienie instalacji na pewno nie :-D
Ale czemu w pojemniku obok? Ja zjarałam tzw żyrafę.
Z resztą... :roll:

alcia - 2010-05-13, 13:04

bronka napisał/a:
Z resztą... :roll:

hej hej, no nie oburzaj się. po prostu nie rozumiem, więc pytam i piszę co myślę.
A co to jest ta żyrafa?

bronka - 2010-05-13, 13:17

alcia napisał/a:
hej hej, no nie oburzaj się.

ja się nie oburzam :-D - oczami sobie przewróciłam nad sensownością tej naszej dyskusji :-P
alcia napisał/a:
pytam i piszę co myślę.

ja też
alcia napisał/a:
A co to jest ta żyrafa?

na WD nauczyłam się tego określenia- blender ręczny- taki co się w ręku trzyma ;-)

alcia - 2010-05-13, 13:53

bronka napisał/a:
na WD nauczyłam się tego określenia- blender ręczny- taki co się w ręku trzyma ;-)

a, no tak. Słuszne określenie ;)
To z takim nie mam za dużo doświadczenia, bo na razie tylko jeden spaliłam ;) .
ALE ALE (właśnie sobie skojarzyłam) - ja nim wszystko jadę na gorąco - włącznie z wkładaniem do gotującej się zupy! :)

bronka - 2010-05-13, 14:00

alcia napisał/a:
włącznie z wkładaniem do gotującej się zupy! :)

o to też robiłam :-P Ale tylko z tą dłuuuugą końcówką. Spaliłam przy opcji z miseczką...

alcia - 2010-05-13, 14:25

Ja spaliłam przy surowej ciecierzycy, właśnie z tą długa rączką... Za długo mieliłam i... przegrzałam :)
bronka - 2010-05-13, 14:27

alcia napisał/a:
Ja spaliłam przy surowej ciecierzycy, właśnie z tą długa rączką... Za długo mieliłam i... przegrzałam :)

wooow Alcia tego bym nie spróbowała ;-) :-P

alcia - 2010-05-13, 15:09

spoko spoko, była namoczona. I zawsze tak robię, wtedy po prostu przegięłam z tempem ;)
bronka - 2010-05-13, 15:10

alcia napisał/a:
spoko spoko, była namoczona. I zawsze tak robię, wtedy po prostu przegięłam z tempem ;)

z ciekawości pytam- do czego używasz mieloną namoczoną cieciorkę?

dżo - 2010-05-13, 18:40

bronka napisał/a:
do czego używasz mieloną namoczoną cieciorkę?

pewnie do falafeli :-)

Co do kwesti mielenia zimnych/ciepłych ziaren i utraty/nie utraty przez nie wartości odżywczych - przeciez prażenie nie niszczy kwasów tłuszczowych wrażliwych na działanie wysokiej temperatury w 100% tylko w jakiejś tam części w zależności od czasu i temperatury prażenia. Jesli więc przez mielenie zimnych ziaren można zmniejszyć te straty to chyba jednak warto mielić po wystudzeniu.

Lily - 2010-05-13, 18:46

dżo napisał/a:
przeciez prażenie nie niszczy kwasów tłuszczowych wrażliwych na działanie wysokiej temperatury w 100% tylko w jakiejś tam części w zależności od czasu i temperatury prażenia
Z tego co wyczytałam, prażenie niszczy witaminę E, dzięki której się te kwasy przyswajają, więc im dłużej się praży, tym gorzej dla przyswajania.
alcia - 2010-05-13, 22:18

dżo napisał/a:
pewnie do falafeli :-)

właśnie :)

Pączuś - 2011-02-19, 19:19

Alcia pyszne te kotleciki, a do tego proste i szybko się robi ;) my jedliśmy z kiszoną brukselką. Mam ziemnakożernego męża, więc był zachwycony.
trochę proporcje ziarenek zmieniłam po swojemu i jajka nie dawałam.

gosia_w - 2011-02-19, 19:39

Pączuś, jak kisisz brukselkę?
Pączuś - 2011-02-19, 19:49

według hxxp://kayenn-gotuje.blog.onet.pl/Brukselka-kiszona,2,ID394344648,n]tego przepisu

prawdę mówiąc dopiero pierwszy raz zrobiłam, ale wyszła dobra, więc będę robić częściej bo jakoś wcześniej do brukselki nie mogłam się przekonać.

gosia_w - 2011-02-19, 19:55

Bardzo dziękuję :-D Chętnie ukiszę brukselkę, muszę tylko zjeść ogórki.
rodot - 2011-02-20, 00:00

O rany mam dziś wieczór wirtualnego obżarstwa... :) Najpierw czytałam o drożdżowych wypiekach i czułam już ich smaki i zapachy, teraz ziemniaczane krokiety z ziarnami (bardzo lubię takie połączenia, więc w najbliższym czasie spróbuję) a na koniec jeszcze kiszona brukselka. Chyba muszę opuścić dział kulinarny ;)
rysia83 - 2011-02-23, 05:43
Temat postu: próbujemy i my
Pysznie brzmi:) dziś bedziemy sie zajadać jak wróce z pracy:)ziemniaczki czekaja na on=knie juz utuczone z ziarnami i przyprawami, wiec obiadek bedize dziś szybki:)
alcia - 2011-02-23, 16:52

dzięki za przypomnienie, też pod wpływem wygrzebania tematu zjedliśmy to a obiadek parę dni temu :)
malva - 2011-02-23, 16:54

dzieki za przypomnienie bo ja to dziś zjadłam, pyszne :mryellow:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group