wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Dania gorące - Obiady za 5 zł

olgasza - 2013-01-25, 23:01
Temat postu: Obiady za 5 zł
Zainspirowana wzmianką kofi o książce Lucyny Ćwierczakiewiczowej "365 obiadów za 5 zł" ( hxxp://pl.wikisource.org/wiki/365_obiad%C3%B3w_za_5_z%C5%82otych ) postanowiłam otworzyć wątek, dla osób zainteresowanych tym tematem :mrgreen:
Jeszcze kilka linków: hxxp://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,12206598,Femme_terrible_Lucyna_Cwierczakiewiczowa_i_365_obiadow.html
hxxp://pesto.art.pl/main/faq.php
hxxp://forum.gazeta.pl/forum/w,20012,121875774,,Pomysly_na_obiady_za_5_zl.html?v=2
hxxp://studentpotrafi.pl/11131
hxxp://ttv.pl/archiwum/66583,czy-obiad-za-5-zl-moze-byc-smaczny,0.html
hxxp://aniamaluje.blogspot.com/2012/12/obiad-do-5-z-warzywna-patelnia.html

Na dobry początek podrzucam dzisiejsze menu:
zupa krem marchewkowa (z bloga euri) - 1kg marchwi - 1,6zł
ziemniaki zapiekane z cebulą i burakiem - 4 ziemniaki, 2 cebule, burak - ok. 2 zł

- 2013-01-25, 23:47

i to jest temat!!!
dundunkini - 2013-01-26, 01:46

Tez mi sie podoba. Tylko wydaje mi sie, ze ludzie z forum GW mogliby sie uczyc od nas...
Mikarin - 2013-01-26, 08:23

a gdyby to jeszcze były dania jednogarowe - normalnie RAJ dla każdej dzieciatej matki :mrgreen:
kofi - 2013-01-26, 11:49

Dziękuję olgaszko, że zrobiłaś to, z czym noszę się od kilku dni. ;-) Z tych linków widać, że nie tylko mnie zainspirowała książka Pani Ć.
Mam nadzieję, że będziecie wrzucać właśnie bardziej inspiracje, niż przepisy, bo przecież kto nas tu na WD ma uczyć gotować ;-) .
U nas takim tanim hitem są zwykle: kotlety z selera panierowane (plastry uprzednio posmarowane musztardą lub keczupem, żeby się panierka trzymała) do tego ryż albo kasza z gotowana z dodatkiem czerwonej soczewicy i sos pomidorowy, pieczone kartofelki z dynią, burakiem - jak dzisiaj u olgaszy, dodaję jeszcze dużo czosnku i sezam, albo pestki jakieś (jakie tam mam) i rozmaryn, pasztet z grochu (groch plus warzywa z bulionu ugotowanego w wolnowarze plus trochę kaszy manny, żeby się trzymało), chłopcy lubią tekturę sojową ala schabowe. Świetna jest kapusta z ziemniakami z wolnowara wymyślona przez MartęJS - przednówek w wiejskiej chacie. Warzywa duszone by Capri też mogę jeść często i takież warzywa duszone z fasolą.
Dzisiaj u nas zupa fasolowa ugotowana przez R. wczoraj (z tej fasoli już były kotlety i będzie pasta) i coś z ziemniakami pure, bo chciałabym, żeby zostało na jutro do pierogów ruskich (z tofu - wypas).
Ja lubię kopytka i kluski wszelakie, R. mniej.
Do tego muszę mieć coś "mokrego" - surówkę, albo ogórka ostatnio zaczęłam robić kiszonki i jestem wielką ich entuzjastką - jak zostanie trochę kapusty białej to można zasypać solą i do słoika, albo burak, marchewka, pietrucha, że o dyni nie wspomnę - poezja (z burakiem).

MartaJS - 2013-01-26, 11:53

Mój chłop często powtarza, że powinnam napisać książkę "183 obiady z resztek" ;-) A 183 dlatego, że to połowa dni roku - jednego dnia robimy obiad, a na drugi dzień wykorzystujemy to co zostało ;-)
pałczi - 2013-01-26, 13:14

Kasza z duszonymi warzywami sezonowymi/włoszczyzną to jest dla mnie obiad-ideał: tanie, szybkie, proste i pyszne.
Smażony ryż z porem z bloga Jadłonomii: hxxp://www.jadlonomia.com/2012/12/ulubiony-smazony-ryz-na-zime.html
Zapiekanka ziemniaczana z duszonką fasolową...

dundunkini - 2013-01-26, 14:05

MartaJS napisał/a:
Mój chłop często powtarza, że powinnam napisać książkę "183 obiady z resztek" ;-) A 183 dlatego, że to połowa dni roku - jednego dnia robimy obiad, a na drugi dzień wykorzystujemy to co zostało ;-)


Swietne! Napisz te ksiazke, prosze :)

I ja tez uwielbiam te przednowkowa kapuste z ziemniakami.

ropuszka - 2013-01-26, 14:19

makaron z mrożonką chińską i orzechami ziemnymi :-D można też dorzucić sojowe tekturki namoczone wcześniej i pokrojone w paski

makaron z szpinakowym pesto (mrożony szpinak usmażony (mocno odparowany) z czosnkiem, namoczony słonecznik ew trochę oleju/oliwy - zblendować)
w wersji deluxe na wierzch pomidory świeże lub puszkowe zrobione na podsmażonym czosnku

makaron póki ciepły wymieszany ze zmielonymi orzechami ziemnymi i pomidorami pokrojonymi pomidorami

dynia - 2013-01-26, 15:26

U nas hitem ostatnich dni jest spaghetti bolońskie z ugotowaną soczewicą i kaszą gryczaną (razem w garze) i dodane do podsmazonej cebuli i sosu pomi. plus zioła i przyprawy.Szukałam długi czas czegoś co da mi taką fakturę jak mięso mielone(proteina sojowa nie jest za smaczna ) i voila!Oczyszczałam półki i tym sposobem znalazłam nasz idealny substytut tego popularnego dania :-)
Mikarin - 2013-01-26, 15:41

A ja z ziemniaków i warzyw, które zostają na koniec dnia po obiedzie robię samosy z warzywami. Dogotowuję ew. dwa ziemniaki, nadziewam i mam. Dziś nie dojadłam granoli, więc też jest w samosach :)
jagodzianka - 2013-01-26, 15:43

Mikarin, właśnie zapomniałam się ciebie spytać z jakiego przepisu robisz ciasto na samosy? Bo jest miodzio. ;-)
Mikarin - 2013-01-26, 15:47

Jagoda, mąka, ciepła woda i pół szklanki oleju. Najpierw dolewam olej i porządnie rozprowadzam go w mące, tak żeby cała nim nasiąkła, a potem dopiero dolewam wody - ciasto rozwałkowuję wałkiem, żeby było jak na pierogi - nakładam farsz, zlepiam i do piekarnika. Dzisiaj robiłam jeszcze z tą świętą fasolką Adzuki i ziołami prowansalskimi :p~~~~

Za to jutro będzie ciecierzyca na szpinaku z cebulką. tez mniam, do makaronu czy kaszy pyyyyyszna :D

jagodzianka - 2013-01-26, 15:49

Mikarin napisał/a:
Dzisiaj robiłam jeszcze z tą świętą fasolką Adzuki i ziołami prowansalskimi :p~~~~

No weeeeeź.... Nie chcesz mi przysłać jednego? ;>

Maple Leaf - 2013-01-26, 15:50

O! To ja też mogłabym napisać taką książkę, jak MartaJS :-D Tyle, że u mnie obiad przerabiany jest przez trzy dni. Najczęściej wygląda to tak, że robię bardzo gęstą od warzyw i innych dodatków zupę. Następnego dnia dorzucam jakieś inne warzywo i na przykład przecier pomidorowy, otrzymując tym samym "gulasz". A z tego, co ewentualnie zostanie można zrobić pastę/pasztet/pieczeń albo nafaszerować tym paprykę czy cukinię lub zrobić zapiekankę/lasagne.
Agnieszka - 2013-01-26, 16:41

Obiad za 5 zł zakładając, że lodówka czysta i wszystko trzeba kupić łącznie z przyprawami + media, koszt zmywania, robocizna pewnie mało wykonalny. Jeśli dodać wiecznie głodnych domowników, z obwarowaniami dietowymi np. bezglutenowymi to się nie da bo cena np makaronu jest znacznie wyższa.
Placki i naleśniki to nie jest to, co podnieca nasze kubki smakowe.
Niemniej o tej porze roku u nas ciepły posiłek minimum 2 razy dziennie. Wszelakie zapiekanki, kapusty (bigosy, łazanki...) strączki w czymś, kasze. Zupa obowiązkowo (zazwyczaj na 2 dni). Nadmiar kaszy/ryżu gości kolejnego dnia w kotletach, warzywach nadziewanych... Prócz placków ziemniaczanych jest jeszcze babka i nadzienia np. do alupatry, samosów. Dhale, kitri i inne warzywa duszone z kuchni indyjskiej itp. jako jednogarnkowce też fajne. No jeszcze pizza domowa. Zawsze można mieć szczypiorek, rzeżuchę czy natkę z parapetu, domowe przetwory czy mrożonki też ratują budżet. Surówki lubimy choć czasem przy II daniu są buraczki lub marchewka z groszkiem. Własne szybkie za przykładem kofi kiszonki polecam, podobnie spaghetti w wersji dyni.

dynia - 2013-01-26, 17:12

Ja generlanie nigdy nie wyrzucam nic do jedzenia,przerób mamy pełny :-P Nawet resztki śniadaniowej kaszy ,często lądują na podwieczorek jako ciastka :-)

Ostatnio zimowo wszelkie zapiekanki warzywne z oliwą czy pod beszamelem,pieczone warzywa,do tego fura surówki ,zupy wszelakie ,pizze i tarty,wszystko co szybkie u nas w kuchni.Dlatego pierogi samosy ,gołąbki czy naleśniki raczej z rzadka,choć lubimy ale ja nie lubię lepić :-P

Agnieszka - 2013-01-26, 17:20

ze śniadaniowej jaglanej to i tort waflowy da radę zrobić :-)
Czasopochłaniacze u nas nie często, szybciej kotlety ale gołąbki raz w miesiącu, raz na dwa za namową dziecia i pomocą bywają (pieczonkę a`la gołąbkową tez chyba Marta proponowała)

olgasza - 2013-01-26, 18:06

o, jaki odzew gorący :-)

kofi, dzięki za pomysł na kotlety selerowe, nie wpadłabym na patent z keczupem :-)

Agnieszka napisał/a:
Obiad za 5 zł zakładając, że lodówka czysta i wszystko trzeba kupić łącznie z przyprawami + media, koszt zmywania, robocizna pewnie mało wykonalny.


No, przypraw, oleju i mediów nie liczę. 5 zł to naprawdę mało, dzisiaj mi się już nie udało zmieścić w tej kwocie.
Kupiłam pieczarki (4zł) i brokuła (4zł), do tego kasza gryczana pół paczki (2zł) plus jakieś resztki w postaci końcówki pora i kukurydzy z puszki, którą trzeba wykończyć. A to tylko drugie, bez surówki i zupy...
Więc kombinować trzeba :-) Generalnie strategię mam taką, że jak idę do sklepu, to patrzę do kosza z przecenionymi, czasem się zdarzą dojrzałe banany (na muffinki jak znalazł) czy awokado za pół ceny. Potem zaglądam, co w promocji i na tej bazie improwizuję. Pestki, czy siemię lniane kupuję raz na miesiąc w makro - w kilogramowych opakowaniach, bo dużo mi do chleba schodzi. Strączki i kasze też raz na miesiąc/dwa u pani na bazarku na wagę, wychodzi taniej niż paczkowane, ale to na pewno wiecie :-)

Agnieszka - 2013-01-26, 18:40

olgasza: temat jest świetny i na czasie.
Ja gotuje więc zawsze coś w domu jest. Ugotowanie większej ilości np. ziemniaków, kaszy może być bazą na dzień kolejny i to przyspiesza przygotowania posiłków. Co od ceny zależy gdzie kupujemy, ja również strączki i kasze kupuje najczęściej na wagę, czasem od znajomych dostaję. Kosztują mnie głownie gotowce (czasem wracam późno i dzieć sam musi zrobić posiłek), mąka (orkiszowa głównie u nas), makarony (bezglutenowe), pieczywo (kupuje bo nie mam piekarnika i tanie nie jest = u mnie chleb orkiszowy 12 zł/kg, żytni nieco tańszy). Pomagają własne uprawy/hodowle np. mam własne orzechy, miód, jeszcze 3 dynie a sezonowo własne lub wymienne owoce/warzywa.
Kotlety z selera b lubię, niestety moja córka nie.
u nas dziś:
kanapki z miodem
barszcz czerwony
kotlety z kaszy jęczmiennej/pieczarek/ ziół z parapetu + ziemniaki i surówka z kiszonej
jabłka pieczone
z ziemniaków jutro kotlety z sezamem, natką; zupa z dziś i pewnie ciasto lub owoce pod kruszonką. Nadmiar kaszy pójdzie pewnie w pasztet.

rosa - 2013-01-26, 18:47

u nas za 5zł to rzadko się udaje, chociaż gotuje tylko proste obiady, ale za to ilość
np wczoraj był makaron - dla mojej rodziny 2 paczki muszą być, nastolatki są nieekonomiczne, żrą i żrą

nasze menu to w kółko to samo, od razu zaznaczam, że u nas praktycznie nigdy nie ma dwóch dań, a nie nieprawda, bo Ziemek zawsze zupę (ale często tylko dla siebie - jakaś paciaja której i tak by nikt nie ruszył)

kapusta z ziemniakami - z kuchni kryszny, porcja 2-3 razy większa jak w przepisie
kapusta z makaronem
ryż z brokułem i porem i pestkami i czymkolwiek co akurat jest w lodówce
kasza z jajkiem sadzonym/kotletem i kiszonym ogórkiem lub kapustą lub burakami
kasza z gulaszem warzywnym (marchewka, cebula, pietruszka, seler, pomidorowy sos, sojowa tektura)
pizza
zupy: pomidorowa, ogórkowa, barszcz ukraiński, krupnik, soczewicowa, grochowa, warzywna, raz na jakiś czas zupa krem (ale tylko ziemek lubi, ja i pio zjemy bez entuzjazmu, chłopcy nie ruszą)
pierogi ze szpinakiem, kapustą
makaron - z sosem pomidorowym, szpinakiem, brokułem, pesto, czosnkiem i oliwą, łłotewa - to bardzo czesto gości na naszym stole, szybkie i zapychajace (franka nawet na godzinę potrafi zapchać :mrgreen: )
nalesniki - baaaaardzo rzadko, nienawidzę smażyć
placki ziemniaczane - też rzadko, obieranie i smażenie mnie wnerwia, a Fra nie lubi, więc jeszcze coś dla niego trzeba
ziemniaki z piekarnika - to zazwyczaj w sobote, kiedy ktoś sie do obierania przyłączy

mam jeszcze sporo słoików z sosem pomidorowym, bo u nas tego masa idzie - to mnie często ratuje i dlatego przerabiam jesienią na potęgę

Malati - 2013-01-26, 23:20

Ja nie wiem czy mieszczę się w 5 zł powinnam to w funtach przeliczyć. ;-) My jemy w tyg prosto i co tydzień mamy to samo menu. Ułatwia mi to życie bardzo. W jeden dzień weekendu robimy większą wyżerkę :-P . Nasze menu to głównie kitri+ fasolka szparagowa albo cukinia zapiekana w piekarniuki do teg jakaś sałatka; spagetii +sałatka, ryż z warzywami+ brokuł na parze albo brukselka na pomidorowo+sałatka, pomidorowa z makaronem, kasza jaglana+ warzywa +sałatka, ziemniaki piekarnika + ryż +sałatka. Nie robię pierogów,naleśników placków itp bo to za dużo czasu mi zajmuje :roll: Kotlety raz na jakiś czas bo nie chce za dużo smażonego jeść. 2 razy w miesiącu jemy kaszę gryczaną,czasami zupy a la dhal czyli geste ze strączkowymi. To są tylko obiady na kolacje czesto jemy to co zosyało z obiadu a dzieciaki jedzą jakieś kanapki albo jajecznicę z tofu. Codziennie rano wcinamy miche sałatki owocowej i pijemy zielonego szejka-ja i mąz bo dzieci zieleniny nie chą tykać :roll:
dundunkini - 2013-01-27, 02:39

Ja tez nie wiem, czy sie mieszcze (oczywiscie tez trzeba na funty przeliczyc - jaka stawke proponujecie? I to jest liczac na 1 osobe, prawda?)

Ja gotuje na zapas, raczej tanio. Straczki raczej kupuje na wage niz w puszkach, worek 500g kosztuje ok. 1 funta, makarony pelnoziarniste tu sa tanie (gorzej o bezglutenowe), kasze typu jaglana czy gryczana kupuje czasem w polskim sklepie - cos niewiele ponad funt za 400g, a czasem w sklepie z zywnoscia organiczna - wtedy tez nie wiecej niz 2 funty za 500g, w sumie teraz mysle, ze w organicznym lepiej sie oplaca. Warzywa i owoce tu tez sa tanie, najczesciej kupuje na straganach lub przy sklepach hinduskich/tureckich - sprzedaja tu wszystko w miskach - jedna miska warzyw/owocow za funta i naprawde duzo tego jest, tylko trzeba obejrzec dokladnie, bo zdarzylo mi sie juz wywalic polowe miski kiwi na przyklad.
Chleb dobry tu nie jest najtanszy, ale ja nie kupuje czesciej niz raz w tygodniu, czasami jeszcze rzadziej.

Gotuje na zapas i albo zamrazam albo jem przez 2-3 dni to samo (albo zmieniam tylko produkty zbozowe - ze np. dzis jem chilli z ryzem, to jutro z jaglanka albo z ziemniakami).

Tylko ze mam inny zly nawyk - robie czesto zakupy spontanicznie, bez planu. I czasami cale oszczedzanie i planowanie idzie na marne. Tak jak dzis - mialam wszystko zaplanowane i nic nie kupowac. Jechalam na koncert i zachcialo mi sie slodkiego, wiec w sklepie ze zdrowa zywnoscia kupilam surowa czekolade i batona z daktyli i orzechow. Potem maly jamajski pattie, bo zglodnialam, nie strasznie, ale mialam ochote by cos zjesc. I tak lekka reka wydalam prawie 5 funtow. A od tygodni odmawiam sobie miso, bo wydaje mi sie za drogie - ok. 4-5 funtow... juz bym miala.

Malati - 2013-01-27, 12:36

Ja robię zakupy raz w tygodniu. Makarony ,passaty, strączkowe ,orzechy i nasiona ,tofu i veganskie smarowidło do chleba kupuję w Tesco. A i jeszcze kupuje w tesco mrożony groszek. Warzywa i owoce na ryneczku. Kasze w polskim sklepie. Chleb pieczemy sami,pasty staram się robić sama ale czasami kupię humus. Kupuję w świątyni mleko od naszych krów. Pije je tylko mąż. ;-) Jak robimy większą ucztę to wtedy musze kupić jakiś olej czasami panir. Tutaj jedzenie nie jest takie bardzo drogie. Makaron razowy organiczny kosztuje tylko funta więc to niewiele ,passata to 50 pensów, orzechy i pestki są drogie ,tofu to 2 funty. Wydaje tyg około 80 funtów na jedzenie i myślę że to nie jest dużo. Nie mrozimy jedzenie jemy wsztko świeże. Jeśli coś zostanie z obiadu a zdarza się bardzo zadko jemy to rano na śniadanie. Codziennie robię świeży obiad. Wydaję ponad program jak pojedziemy głodni do świątyni wtedy w sklepiku zawsze wydajemy na jakieś jedzonko ]:-> Ale staram się to kontrolować. Nie kupuje słodyczy ,soków ,chipsów chrupek itp Z gotowych produków raz na 2 miesiące parówki sojowe bo Harivenu i Wojtek lubią. ;-)
dynia - 2013-01-27, 13:22

Czarna podoba mi się twoja gospodarność :-)
Capricorn - 2013-01-27, 15:51

5 zł to chyba na jakąś bardzo małą rodzinę.... Albo ja taka niegospodarna ]:->

Z sycących a tanich obiadów to praktykuję i polecam:
- forumową zupę pomidorowo-cukiniową z ryżem
- barszcz ukraiński z fasolą
- warzywa duszone w pomidorach, z ziemniakami / ryżem / kaszą / makaronem / fasolą

generalnie ciężko, bo moje dzieci mają kompletnie rozbieżne smaki ]:->

a dzisiaj wolnowarzą się ziemniaki w kapuście ;-)

dundunkini - 2013-01-27, 16:04

dynia napisał/a:
Czarna podoba mi się twoja gospodarność :-)


Mi tez.

A 80 funtow to jest na trzy osobowa rodzine? to nie duzo, ja musze wreszcie przeliczyc ile wydaje na tydzien na jedna osobe (w porywach do dwoch jak moj chlopak tu jada, ale to nieczesto). Mi jest trudno gotowac w malych ilosciach, dlatego zamrazam. Musze to zmienic.

Tez praktycznie nie kupuje gotowych produktow, poza moze od czasu do czasu jakimis weganskimi kotletami, ale to coraz rzadziej mi sie zdarza. Slodycze jak wczoraj. Czuje, ze juz mnie nie bedzie ciagnelo do normalnych slodyczy, a te weganskie sa okropnie drogie.

Malati - 2013-01-27, 16:08

dundunkini, na 4 osobowa😉
kofi - 2013-01-27, 16:13

czarna96 napisał/a:
Makaron razowy organiczny kosztuje tylko funta więc to niewiele ,passata to 50 pensów, orzechy i pestki są drogie ,tofu to 2 funty.

To tak jak w PL. :->
Rzucając to hasło nie miałam dosłownie na myśli zmieszczenia się w budżecie 5 zł i ani grosza więcej, bo jest pewna różnica między rodziną z 1 małym dzieckiem i 3 nastolatkami, trudno przymierzyć. Chodzi mi bardziej o ciekawe, pomysłowe jedzenie niskobudżetowe, z wykorzystaniem resztek, albo tanich surowców.
Takim przykładem są np. drożdżowe ślimaczki z cebulą - robi się ciasto jak na pizzę, farsz: smażona cebula z przyprawami - jakie kto lubi. Zawijamy farsz w ciasto - robimy takie 2 strucle, kroimy na plasterki, które układamy jeden obok drugiego w blaszce i wychodzą takie ślimaczki do odrywania. Ja posypałam płatkami drożdżowymi, można serem, albo niczym. Te ślimaczki robi się z też z pesto, szpinakiem, czym się lubi. A ciasto drożdżowe to woda, drożdże, mąka. Jasne, że to raczej na dni, kiedy ma się trochę czasu, bo jak się wraca z pracy i szybko trzeba coś zrobić, nie da rady.
Mnie nie zawsze chce się coś gotować wieczorem na nast. dzień, szczególnie, kiedy wracam późno.

dynia - 2013-01-27, 16:15

Najgorsze ,że u mnie breje czyli obiady jednogarowe (mój ideał) nie przechodzą ,dzieci nie chcą tego szamać :-/ Ogólnie z nimi teraz ciężko bo tylko pierożki ,naleśniczki etc by wsuwały :roll:

Te 5 zł to taka kwota umowna jak dla mnie na określenie oszczędnoścowego gotowania ,nie ma bata żeby tak ze wszystkim wyszło chyba ,że po doliczeniu mediów przypraw etc,zjesz ziemniaki z przeterminowanym kefirem to wtedy dla 3 osobowej rodziny może styknąć ]:->

ropuszka - 2013-01-27, 16:24

dynia napisał/a:
zjesz ziemniaki z przeterminowanym kefirem


leżę :lol: :lol: :lol:

dundunkini napisał/a:
ja musze wreszcie przeliczyc ile wydaje na tydzien na jedna osobe


ja też, nigdy nie wiem ile to - ostatnio mam wrażenie, że jem mniej - z drugiej strony jestem fanką wszelkich tortilli, pit, ciasta francuskiego i innych zawijaczo-napychaczy (w sumie ciasto franc. najtańsze z tego wszystkiego)
no i puszki - niby awaryjne, a schodzą

majaja - 2013-01-27, 23:17

Capricorn napisał/a:
5 zł to chyba na jakąś bardzo małą rodzinę.... Albo ja taka niegospodarna
albo 5 zł na głowę, przy 5 osobowej jak twoja to się robi obiad za 25 ZŁ i to od biedy się da. Spójrz na pierwszy post, a tam 4 ziemniaki itd, przecież to porcja dla jednej osoby
majaja - 2013-01-27, 23:20

kofi napisał/a:
drożdżowe ślimaczki z cebulą - robi się ciasto jak na pizzę,
u mnie by to nie przeszło, chyba że jako przegryzka między posiłkami
majaja - 2013-01-27, 23:26

olgasza napisał/a:
ziemniaki zapiekane z cebulą i burakiem - 4 ziemniaki, 2 cebule, burak - ok. 2 zł
u mnie na całą rodzinę(3 osoby jak na razie) to wygląda w ten sposób: 4 ziemniaki, 4 buraki, 2 cebule, puszka czerwonej fasoli, 1 kg dyni lub brukselki lub innego dowolnego warzywa, kubek sosu pomidorowego, ser
dundunkini - 2013-01-28, 02:12

czarna96 napisał/a:
dundunkini, na 4 osobowa😉


Wow, to nie duzo. Ja chyba wydaje sporo, zaczne w tym tygodniu liczyc i planowac i postaram sie powstrzymac sie od spontanicznych zakupow.

- 2013-01-28, 09:37

my generalnie jezdzimy raz na tydzien do reala i kupujemy z listy, odrazu mamy zaplanowane ok 4-5 obiadow.
panuje stajl, ze obok zaplanowanych lubianych obiadow, zagladamy do lodowki i wymyślamy z tego co zjeść trzeba, lub z resztek z wczoraj.

na pewno must have jest spaghetti, bo tanio, szybko i dzieci zawsze zjedza ;)
poza tym pierogi z socze lub ruskie, z kapusta
kluski slaskie z sosem z resztek
placki ziemniaczane
pizza!
brokuł z kasza kuku i jakis kotlet z kaszy
kotlety z kaszy gryczanej z czochem i serem zółtym
zupy lubimy-krupnik, ogórkowa, bulion z makaronem, pomidorowa, soczewicowa, barszcz
lubimy kuchnie indyjska, wiec samosy, pudla
czasem zwykła cieciorka z masłem, kasza i surówa

bronka - 2013-01-28, 12:27

majaja napisał/a:
kofi napisał/a:
drożdżowe ślimaczki z cebulą - robi się ciasto jak na pizzę,
u mnie by to nie przeszło, chyba że jako przegryzka między posiłkami

na kolację z barszczem- mniam :-D

Jestem również pod wrażeniem zorganizowania Czarnej. Bardzo mi się podoba takie planowanie.
Ja planuję obiady w poniedziałek na dni powszednie ( ze względu na menu przedszkolne). W weekend staram się zrobić coś ekstra.
U nas codziennie są 2 dania. Dzieci po powrocie z przedszkola zjadają jeszcze raz obiad. Zupa jest często do kolacji jeszcze.
Generalnie czasem mieściłabym się w 5 złotych, ale wtedy kolacja bardziej wypasiona np. jest.
Też wydaję na 4 osoby około 80 funtów tygodniowo. Żyjąc i zarabiając w pln :->
Jedzenia nie wyrzucam, nie marnuję. Lubię dobre rzeczy i obiad typu pastewne ziemniaki i przeterminowany kefir u mnie nie ma szans ;-)
Niedrogo wychodzą wszelakie jednogarnkowce ( u nas uwielbiane jeśli zawierają ziemniaki, fasolę i pomidory).
Robię przetworów na cała zimę.

Wczoraj zainspirowana plackiem pasterskim Danci zrobiłam coś tym stylu.
Ugotowane ziemniaki z odrobina tłuszczu udukane- warstwa dolna i górna. Pomiędzy farsz z soczewicy czerwonej, cebulki, grzybów leśnych i pieczarek. Wyszło przepyszne.
Biorąc do obliczeń: najtańsze ziemniaki, pieczarki z przeceny, grzyby zebrane w lesie można się zmieścić w 5 zł pewnie :-D

kofi - 2013-01-28, 12:36

Do tych ślimaczków była jeszcze surówka z czerwonej kapusty, nie pamiętam, czy była zupa. I dużo tego było, drożdżowe ciasto zapycha.
Jak jest zupa, to na drugie może być mniej, nie?
Ja się staram nie jeść kolacji, albo symbolicznie, jabłko, Chłopcy niestety jedzą, ale też raczej nie daję Danielowi dużo, bo jest gruby. R. nie upilnuję, sam sobie weźmie.
Na śniadanie często jem kaszę, Daniel nie chce, ale za to zjada ją czasem na kolację, R. jako dodatek do śniadania, nie podoba mi się sposób w jaki je (np. kanapka 10 min. przed obiadem), ale jest uparty jak osioł, nie mam na to wpływu.

bronka - 2013-01-28, 13:06

kofi, narobiłaś mi apetytu na te ślimaczki :-> A akurat ugotowałam rano buraki na barszczyk 8-)
diancia - 2013-01-28, 13:12

ooo, temat dla mnie :) ja praktycznie zawsze gotuję z resztek - nie ma sytuacji, że pusta lodówka/spiżarka, poza powrotami z dłuższych wyjazdów ;) znajomi się śmieją, że pytana o przepis na coś najczęściej zaczynam: a, takie tam, resztki znalazłam i trzeba było zużyć ;)

ze względu na te resztki i przerabianie wszystkiego ciężko mi wyliczyć dokładny koszt jednego obiadu. u nas (2 osoby + starania o wartości odżywcze ze względu na Stasia ;) ) na jedzenie idzie ok 350 zł/miesiąc, wliczając kawę, herbatę, kasze, pestki, strączki, olej i inne takie produkty, które w domku być muszą, choć ciężko je wykorzystać w całości na jeden obiad ;)

bardzo często są kotlety z różnych kasz - piekę całą blachę naraz i zjadamy do obiadu, do kanapek, na ciepłe śniadanie
często też goszczą różne warzywne duszonki (warzywa sezonowe + strączki, jeśli nie ma w innych posiłkach w danym dniu), które można potem zjeść z chlebem/makaronem/kaszą/kotletem.
zimową porą robię też tarty/naleśniki/placuszki z przeróżnymi farszami (bardzo prostymi, np. kapusta duszoną z cebulą przyprawiona curry, brukselka z marchewką i pomi przecierem, soczewica z pieczarkami itp)przy których narobię się raz, ale zostaje na dłużej.
i zupy: uwielbiam! można wrzucić wszyściutko, ciepłe to, odżywcze i smaczne :)
raz w tygodniu są też wypieki drożdżowe: pierożki pieczone, strucle czy zawijaski, pizza bo uwielbiamy i też można wszystko wrzucić :)

myślę, że w tanim gotowaniu najważniejsza jest kreatywność. U mnie taniej wychodzą zakupy pt: mam 20 zł na warzywa i spróbuję kupić za to najwięcej jak się da, może coś będzie tańsze czy przecenione, jednocześnie kombinując co z tego ugotuję niż zakupy z dokładną listą: 3 marchewki, 2kg ziemniaków, brokuły 2szt itp. Raz na miesiąc robimy też zakupy kaszowo-strączkowe, bo już mniej więcej wiemy ile czego potrzeba, ile schodzi.


bronka, cieszę się, że zapiekanka smakowała - grzybki leśne, mniam! to też dobry przykład na tanie/resztkowe gotowanie :)

olgasza - 2013-01-28, 13:13

kofi napisał/a:
nie podoba mi się sposób w jaki je (np. kanapka 10 min. przed obiadem), ale jest uparty jak osioł, nie mam na to wpływu.


u nas to samo :roll: Garnki pyrkocą, wszystko już dochodzi, zaraz mam nakładać, a ten włazi do kuchni i robi sobie talerz kanapek, bo jest głodny ]:->

Odnośnie wątku - u nas dzisiaj fasolowa. Bez drugiego dania raczej.

MartaJS - 2013-01-28, 13:15

Chłopy chyba tak mają. Ale ja też tak robię, zwłaszcza rano, muszę zjeść kanapkę, bo inaczej nie mam siły zabrać się za owsiankę/jaglankę.
bronka - 2013-01-28, 13:19

diancia, smakowała bardzo. Na pewno będą powtórki :-D
Poza tym jest to zdrowsza- bo nie smażona - wersja moich ulubionych kotlecików z ziemniaków z grzybowym farszem :-)
diancia napisał/a:
grzybki leśne, mniam! to też dobry przykład na tanie/resztkowe gotowanie :)

przy dzieciach nie bardzo :-> U nas jako dodatek- raz na jakiś czas. tak na co dzień dzieci nie jedzą grzybów.

olgasza napisał/a:
kofi napisał/a:
nie podoba mi się sposób w jaki je (np. kanapka 10 min. przed obiadem), ale jest uparty jak osioł, nie mam na to wpływu.


u nas to samo :roll:

o nie ]:-> Ja w takim momencie proponuję uszykowanie stołu, umycie rąk, zmianę płyty z muzyką. Cokolwiek.

bronka - 2013-01-28, 13:21

Tak pomyślałam, ze gdyby nie dzieciaki to bym się z małżonkiem w 5 złotych mieściła. Na pewno zupa by były 3-4 w tygodniu.
diancia - 2013-01-28, 13:21

bronka napisał/a:
przy dzieciach nie bardzo :->
chodziło mi o taką zapiekankę jako inspirację, niekoniecznie o same grzybki ;)

właśnie, podejrzewam, że gotowanie przy dzieciach jest dużo większym wyzwaniem. Nie wszystkie dzieci wszystko lubią, przy niejadkach lub ograniczeniach dietowych trzeba się sporo nagimnastykować. Ale czym byłoby ekonomiczne gotowanie bez wyzwań ;)

MartaJS - 2013-01-28, 13:34

Ja się zwykle chyba mieszczę z obiadem w 5 zł, ale ja właściwie nie wiem jak mam liczyć, jeśli wykorzystuję zasoby z gospodarstwa czy z piwnicy, przetwory, własne mrożonki... Niektóre rzeczy, np. ziemniaki na zimę czy cebulę kupujemy od razu dużą ilość i trzymamy w piwnicy właśnie, na pewno wychodzi to taniej.
bronka - 2013-01-28, 13:35

diancia napisał/a:
właśnie, podejrzewam, że gotowanie przy dzieciach jest dużo większym wyzwaniem. Nie wszystkie dzieci wszystko lubią, przy niejadkach lub ograniczeniach dietowych trzeba się sporo nagimnastykować. Ale czym byłoby ekonomiczne gotowanie bez wyzwań ;)

ja mam akurat dzieci wszystkojedzące. Tzn wszystko co mama da ;-) Nie mam z nimi problemów. Ale staram się, żeby codziennie pojedli dobrych rzeczy ( orzechy, pestki, suszone owoce). A ze apetyt dopisuje to ciężko gotować ekonomicznie :->

Malati - 2013-01-28, 13:45

dynia, bronka, dzięki :oops:

Ja podziwiam bronkę za dwu daniowe obiady codziennie . :-)

Koszty jedzenie rozsną chyba wraz z wiekiem dzieci. W wieku nastu lat apetyt zwłaszcza u chłopców jest dość duży. Samo myślenie o tym mnie przerażą :-P Z kuchni nie wyjdę :roll:
U nas niejadkiem jest Harivenu Ale nie gotuje osobno dla niego bo mi się nie chce. Je to co my. Jeśli trafi się na obiad coś czego nie lubi zjada tego mniej . Ja chciałabym kupować więcej owoców. Mąż tez chętnie przeszedłby na surowe jedzenie ale nie stać nas na to :roll: Niestety zdrowe jedzenie jest luksusowym wydatkiem. :-/

diancia - 2013-01-28, 13:46

bronka napisał/a:
ja mam akurat dzieci wszystkojedzące. Tzn wszystko co mama da ;-)
jak Mama dobrze gotuje, to niech się nie dziwi, że dzieci dużo jedzą ;)

Myślę, że są produkty na których nie można oszczędzić: bakalie, zdrowy olej czy razowe mąki. To w końcu inwestycja w przyszłość i profilaktyka zdrowotna :) ale pewne rzeczy można kupować rozsądniej (np. tak jak pisze MartaJS - w dużych paczkach czy na promocji) albo jedne zastępować innymi (np. tofu nie jest jedynym roślinnym produktem typowo białkowym, a chyba najdroższym) albo też część półproduktów przygotowywać samemu, choćby pieczenie chleba czy przetwory (o ile ktoś ma czas, ochotę i zdolności ;) )

bronka - 2013-01-28, 13:53

diancia napisał/a:
Myślę, że są produkty na których nie można oszczędzić: bakalie, zdrowy olej czy razowe mąki. To w końcu inwestycja w przyszłość i profilaktyka zdrowotna :) ale pewne rzeczy można kupować rozsądniej (np. tak jak pisze MartaJS - w dużych paczkach czy na promocji) albo jedne zastępować innymi (np. tofu nie jest jedynym roślinnym produktem typowo białkowym, a chyba najdroższym) albo też część półproduktów przygotowywać samemu, choćby pieczenie chleba czy przetwory (o ile ktoś ma czas, ochotę i zdolności ;) )

ja w ponad 90% kupuję eko. Przetwory robię sama- dużo robię. Na całą zimę mamy. Wszystko kupuję w dużych paczkach.
Nie mam właściwie na czym oszczędzić.

czarna96, wstawienie zupy zajmuje mi rano jakieś 15 minut. Gotuje się sama ;-) W zupie chłopaki zjedzą sporą porcję warzyw.
czarna96 napisał/a:
W wieku nastu lat apetyt zwłaszcza u chłopców jest dość duży

Staram się o tym nie myśleć nawet :lol:
Mój starszy już się robi szczypiorek jak tata. Jedzą jedzą, a wyglądają jak by ich kto głodził :-P Młody się chyba wda w mamusię pultas jeden :-P

edit: mogłabym zaoszczędzić nie kupując wędzonego tofu i paróweczek do żurku i tego typu przysmaków. Ale my tak lubimy żurek zimą :->

lilias - 2013-01-28, 14:18

wątek fascynujący, śledzę z wypiekami :)
kofi - 2013-01-28, 15:10

lilias napisał/a:
wątek fascynujący, śledzę z wypiekami :)

Dawaj przepis na te wypieki.
Dziewczyny, ja myślę, że my i tak gotujemy dość oszczędnie, bronka już nie masz na czym, bo właśnie kupujesz rozsądnie.
Co do chłopa - z kanapką w garści, albo w zębach ]:-> będzie szykował do obiadu, albo zmieniał płytę.
Przetworów zrobiłam zdecydowanie za mało, szczególnie pomidorów i jabłek, ale nie przypuszczałam, że tak szybko zjemy, szczególnie jabłka - wczoraj się zdziwiłam, że już nie ma. Pomidorów powinnam robić ze 100 słoików, spokojnie zjemy przez zimę, tylko że akurat wtedy, kiedy są mam mało pieniędzy (wrzesień) no i praca się zaczyna. Z ogrodu pomidorów nie mam. Mam jeszcze 2 małe dynie, które oszczędzam na specjalną okazję.
Dzisiaj u nas - reszta pierożków ruskich wczorajszych (zostało mi ciasta to zrobiłam jeszcze z wiśniami - ulepkowymi od teściowej, z syropu taki kisielek do nich, pyszne wyszły, nawet nie przypuszczałam, że je będę jadła), i do tego zaraz uduszę trochę kapusty - pół główki mi zostało, do tego trochę pora, koperek i parę łyżek przecieru. Także tani obiad dzisiaj.

bronka - 2013-01-28, 15:18

kofi napisał/a:
Pomidorów powinnam robić ze 100 słoików

ja już nie liczę ile robię, ale coś koło tej ilości.
Potem ugotuję szklankę fasoli, dorzucę duży słoik pomidorów domowych, przypraw, ziemniaków, marchewki w talarki, jakiś por/ seler naciowy i mam pełny gar.

kofi napisał/a:
Co do chłopa - z kanapką w garści, albo w zębach ]:-> będzie szykował do obiadu, albo zmieniał płytę.

Ja jednak jestem terrorystką domową. U mnie jest krótko- wypad z baru i już :-P A to takie przykładowe zajęcia- bardziej dla dzieci. Mąż jakoś wytrzymuje uczucie głodu kilka minut ;-)

bronka - 2013-01-28, 15:20

kofi napisał/a:
Przetworów zrobiłam zdecydowanie za mało, szczególnie pomidorów i jabłek, ale nie przypuszczałam, że tak szybko zjemy, szczególnie jabłka - wczoraj się zdziwiłam, że już nie ma. Pomidorów powinnam robić ze 100 słoików, spokojnie zjemy przez zimę, tylko że akurat wtedy, kiedy są mam mało pieniędzy (wrzesień) no i praca się zaczyna.

latem jedzenie jest tańsze. Wtedy kupuję mnóstwo warzyw i owoców na przetwory. Zimą jest droższe to nadrabiam tymi przetworami.
Ale ja na punkcie jedzenia lekko stuknięta jestem :-/ Ciuchy i wakacje nie są tak istotne :->

priya - 2013-01-28, 16:42

U mnie też zawsze (prawie) dwa dania. Ale często wychodzi całkiem niedrogo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę właśnie przetwory i zapasy zrobione jesienią. Dziś np. byłą zupa dyniowa z groszkiem i kasza gryczana z fasolką w sosie pomidorowym i buraczki tarte. A kupić musiałam jedynie groszek i kaszę. A resztę przyniosłam z piwnicy (dynię, ziemniaki, pomidory w słoiku, buraczki, fasolkę). Mam nawet własny chrzan do przyprawienia buraczków ;-)
Z prostych i tanich polecam kitri, albo np. gulasz z ziemniaków (podaję z kaszą jęczmienną, mniaaam!), makarony z przeróżnymi dodatkami, kotleciki z wszelkich resztek znalezionych w lodówce albo risotto.

dundunkini - 2013-01-28, 18:44

Jest dopiero poniedzialek, a ja juz wydalam z 15 funtow (licze od wczoraj, bo bylam na farmer's market po warzywa na caly tydzien. Kupilam tez takie rzeczy jak egg replacer (nie najdrozszy, niecale 3 funty, bede pewnie tylko czasami uzywac). Ale mam tez sporo zapasow typu kasze i straczki - zwlaszcza za te ostatnie musze sie w koncu zabrac.

Dzis w ramach wykorzystywania wszystkiego, zrobilam tak - mialam sredni jogurt sojowy naturalny (kupilam kiedys by zrobic tzatziki, ale nie zrobilam, a zblizala sie data waznosci), wrzucilam mrozone owoce i lyzke melasy, zmiksowalam i do zamrazalnika - zobaczymy co z tego wyjdzie :)

priya, ja zazdroszcze przetworow i zapasow - nie umiem robic, poza tym nie mam gdzie trzymac.

U mnie rzadko dwa dania, bo nie za bardzo chce mi sie zupy robic...

sanderrra - 2013-01-28, 18:52

Uwielbiam Was za ten wątek! :* Po ostatnich przemyśleniach - idealnie dla mnie. Wstyd, ale na dwie osoby czasem wydajemy tyle co trzy/czteroosobowa rodzina (no i niestety zdarza się, że coś czasem ląduje w koszu :-/ ) No ale jak chłop z taką beznadziejną pracą (np. ma być 7h- jest 12, albo wyjazd jednodniowy potrafi się przedłużyć do 2 tygodni i na odwrót) to co się dziwić. I głowię się, jaki tu opracować system, ale kiepsko to wychodzi.

Będę często tu zaglądać to może coś wymyślę.

priya - 2013-01-28, 19:02

sanderrra, ja żeby nie wyrzucać do kosza, mrożę od niedawna co się da. Kotleciki wszelkie, pierogi,bigos, dania jednogarnkowe typu kitri czy leczo, faszerowane papryki też już mroziłam. Raz, że się nie marnuje, dwa - fajnie czasem mieć coś pod ręką do rozmrożenia tylko, gdy np. dzieci głodne a nie było czasu gotować.
Część resztek zjada u nas pies, więc jedzenia raczej nie wyrzucam.

W trybie oszczędnościowym na pewno warto robić większe zakupy raz na jakiś czas w jakimś tańszym miejscu. Ja np. kupuję duże worki strączków i kasz na giełdzie spożywczej. Kupuję tam też raz na dwa tygodnie duży worek ziemniaków. I właściwie to plus zapasy z piwnicy plus dodatki typu olej, pestki, nasiona - i już codziennie można wyczarować jakiś prosty a zdrowy posiłek.

dundunkini - 2013-01-28, 19:06

Ja tez sie bede na tym watku uczyc. Czesto mroze, bo jak np. robie chilli czy curry albo jakas inna potrawe jednogarnkowa, to nie za bardzo oplaca sie robic tego malo. Jem ze dwa dni, a reszte mroze - mam 2-3 obiady z glowy. Kiedys robilam tak, ze zamrozilam kilka roznych potraw i potem przez tydzien nie musialam gotowac obiadow.
sanderrra - 2013-01-28, 20:01

priya, zgadzam się -mrożenie w tym przypadku to dobra rzecz. Szkoda tylko, że nie wszystko się da (np taki sojonez) i że mamy zamrażalkę tak "ogromną", że mieszczą się w niej maks. dwie paczki warzyw na patelnię i ze cztery kromki chleba. Gdyby nie to, to mroziłabym na potęgę ;)

Jeśli chodzi o strączki i kasze to w tej kwestii ratuje nas moja teściowa. Zawsze załatwia nam po kilka kilogramów od "chłopa". A i mąkę nam daje, bo mają swoją własną. Kochana:)


Ja to chyba jestem jakąś spożywczą zakupoholiczką. Niby wyskakuję do sklepu "tylko po herbatę", a zawsze wracam z jakimiś dodatkowymi zakupami :-? Walczę z tym ostro, i zwalczyć nie mogę. Łech...

dundunkini - 2013-01-28, 20:04

sanderrra napisał/a:

Ja to chyba jestem jakąś spożywczą zakupoholiczką. Niby wyskakuję do sklepu "tylko po herbatę", a zawsze wracam z jakimiś dodatkowymi zakupami :-? Walczę z tym ostro, i zwalczyć nie mogę. Łech...


Ja mam tak samo... :-?

lilias - 2013-01-28, 23:05

kofi, :-D ostatnio stanowczo zbyt rzadko używam piekarnika
bronka, musisz być "terrorystka" ;-) mam uzasadnione podejrzenie, że w kuchennym szale cały metraż pomieszczenia jest Ci potrzebny :-D
sanderrra, u mnie też zamrażarka mikrorozmiarów, co gorsza, piwnica również i to studzi moje zapędy przetwórcze. do tego w piwnicy mam cieplej jak w mieszkaniu co dla przetworów jest zabójcze (dla moich nerwów również) :roll:

neina - 2013-01-29, 00:36

dundunkini napisał/a:
egg replacer
co to i gdzie kupujesz?
dundunkini - 2013-01-29, 01:04

neina napisał/a:
dundunkini napisał/a:
egg replacer
co to i gdzie kupujesz?


Nie wiem czy jest tak bardzo rewelacyjny - dzis pierwszy raz kupilam w sklepie ze zdrowa zywnoscia u Krisznowcow, ale chyba mozna dostac w kazdy sklepie z organiczna zywnoscia w UK. Dairy-free and gluten-free.
hxxp://www.orgran.com/products/174/

Tak kupilam zeby miec na wszelki wypadek, bo ja nie za bardzo sie orientuje w tym jak zastepowac jajko w przepisach, a to sie nie zepsuje i moze stac dlugo :) Uzylam juz dzis w plackach, rozrabia sie lyzeczke proszku z dwiema lyzkami wody - taka ilosc to rownowartosc jednego jajka.
Na pudelku jest nawet przepis na bezjajeczne bezy!

diancia - 2013-01-29, 07:31

dundunkini napisał/a:
sanderrra napisał/a:

Ja to chyba jestem jakąś spożywczą zakupoholiczką. Niby wyskakuję do sklepu "tylko po herbatę", a zawsze wracam z jakimiś dodatkowymi zakupami :-? Walczę z tym ostro, i zwalczyć nie mogę. Łech...


Ja mam tak samo... :-?
mnie z tego skutecznie leczy brak kasy, ale jak bym mogła, to bym kupowała różne pesta, miody, pikle, egzotyczne owoce... ech...

dundunkini napisał/a:
rozrabia sie lyzeczke proszku z dwiema lyzkami wody - taka ilosc to rownowartosc jednego jajka.
podobnie zastąpisz jajko mąką kukurydzianą i wodą, mielonym siemieniem lnianym i wodą lub mielonymi płatkami owsianymi ;)

mrożenie to dobre rozwiązanie na niewyrzucanie jedzonka i szybki obiad :) można też wekować zupy/sosy/dania jednogarnkowe i przechowywać bez pasteryzowania (czyli wrzące do wyparzonego słoika, zakręcamy, odwracamy na zakrętkę i już) 1-2 tygodnie w lodówce.

Tanio wychodzą różnego rodzaju placuszki mączne lub owsiane. Można je zrobić na słodko lub wytrawnie, wrzucić jakikolwiek dodatek (lub nawet nie, wystarczy polać gotowe dżemem czy sosem), nasmażyć/napiec całą furę i jest :)

priya - 2013-01-29, 10:30

diancia napisał/a:
podobnie zastąpisz jajko mąką kukurydzianą i wodą, mielonym siemieniem lnianym i wodą lub mielonymi płatkami owsianymi ;)
bo ten egg-replacer chyba taki ma własnie mniej więcej skład. Kiedyś go dostałam, dokładnie nie pamiętam co w nim było. Fajnie sklejał kotleciki itp. A jak stosować - zdaje się jest z tyłu pudełka wyjaśnione.
dundunkini - 2013-01-29, 11:03

priya napisał/a:
diancia napisał/a:
podobnie zastąpisz jajko mąką kukurydzianą i wodą, mielonym siemieniem lnianym i wodą lub mielonymi płatkami owsianymi ;)
bo ten egg-replacer chyba taki ma własnie mniej więcej skład. Kiedyś go dostałam, dokładnie nie pamiętam co w nim było. Fajnie sklejał kotleciki itp. A jak stosować - zdaje się jest z tyłu pudełka wyjaśnione.


Dzieki. Nie mialam wczoraj czasu na myslenie, wiec kupilam by zrobic placki, w ktorych mialo byc jajko. Sklep Krisznowcow mam 3 minuty od domu :) Jak sie skonczy, to bede inaczej kombinowac.

Diancia, ja tez niby nie mam kasy, ale w UK zywnosc nie jest taka droga, wiec wydaje mi sie, ze mnie stac...

sanderrra - 2013-01-29, 15:04

Rozpisałam nasze średnie miesięczne wydatki (2 osoby) i jestem przerażona. Wyszło mi, że na samo jedzenie wydajemy ok. 700 do maks. 800 zł :shock: , a gdzie reszta. Się dziwię, że wiecznie wychodzimy na zero... Także Diancia, szacun!

Spodobała mi strategia olgaszy:
olgasza napisał/a:
jak idę do sklepu, to patrzę do kosza z przecenionymi, czasem się zdarzą dojrzałe banany (na muffinki jak znalazł) czy awokado za pół ceny. Potem zaglądam, co w promocji i na tej bazie improwizuję.)

więc spróbuję się do niej stosować.

Zainspirowałyście mnie tym tematem, kobiety :) Już dawno chciałam z "tym" zrobić porządek, teraz przynajmniej (mniej więcej) wiem jak.

diancia - 2013-01-29, 15:49

dundunkini napisał/a:
w UK zywnosc nie jest taka droga
i to jest super! w Polsce za każdy niemal co bardziej egzotyczny produkt trzeba zapłacić krocie :/

sanderrra, dzięki :-> kwestia wprawy ;) ja też zaczynałam od ok 800-1000zł na miesiąc, stopniowo wprowadzałam zmiany i ładnie zeszło :) też robię jak olgasza. W ogóle dla mnie sekret taniej kuchni to wymyślanie przepisów pod konkretne produkty (te które akurat udało kupić się taniej bądź są do zużycia w domu), a nie kupowanie produktów pod konkretne przepisy. Choć np. bronka pisze, że planuje jadłospis z tygodniowym wyprzedzeniem, a i "ekonomia gastronomii" (program w tv) zaleca robienie zakupów pod konkretne przepisy... no, ja tak nie umiem, wolę improwizować ;)

moony - 2013-01-29, 23:32

Zostałam zainspirowana. Muszę policzyć ile my kasy wydajemy, bo wydaje mi się, że wydajemy, wydajemy, a jedzenia nie ma ]:->
Będę podczytywać Wasze pomysły na obiady, bo mi się ostatnio nic nie chce gotować. a u nas każdy je inaczej, dwóch z naszej trójki nie lubi paciaji (czyli np. gulaszu), dwóch mogłoby się żywić li i jedynie makaronem (białym!). I kombinuj, dziewczyno... :roll:

semoilna - 2013-01-30, 10:17

Ok, to i mnie watek zmotywowal do zmian. W 5 zl sie nie zmieszcze, bo 90% jemy bio i zmieniac tego nie chce, ale zawsze na sercu lezaly mi te wszystkie wyrzucane resztki jedzenia, kawalki warzyw :/ I tak postanowilam, ze nie ide na zakupy dopoki nie wykorzystam tego co mam w lodowce. Zazwyczaj gotowalam na co mam ochote, teraz co lodowka nakazuje :) dzieki za inspiracje!
diancia - 2013-01-30, 10:37

semoilna napisał/a:
Zazwyczaj gotowalam na co mam ochote, teraz co lodowka nakazuje
to się w większości przypadków da połączyć ;) powodzenia! Chwal się eksperymentami :)
semoilna - 2013-01-30, 11:56

Na dzisiejsze sniadanie padlo na spaghetti pelnoziarniste z sosem pomidorowym, oliwakmi i tofu. Taki nie bardzo sniadaniowy zestaw :/
Wlasnie mam jeszcze ten problem o ktorym pisal ktos juz wczesniej. Wchodze do sklepu po banany i sos pomidorowy a wychodze z dwiema siatkami innych rzeczy :/ Ale najwazniejsze, ze problem zlokalizowany, teraz bede nad tym pracowac.

sanderrra - 2013-01-30, 15:55

semoilna napisał/a:
Na dzisiejsze sniadanie padlo na spaghetti pelnoziarniste z sosem pomidorowym, oliwakmi i tofu. Taki nie bardzo sniadaniowy zestaw :/


A, tam... opowiadasz. Ja tam jestem po uszy zakochana we wszelkiego rodzaju makaronkach, także spaghetti na śniadanie to nic dziwnego :mryellow: (ale może to dlatego ważę tyle i ile ważę? hmm... :-P )


Ja dzisiaj robię kulki ciecierzycowo-ryżowe, także jakby liczyć według ilości składników to chyba się zmieszczę :)

Poli - 2013-01-30, 16:09

Ja jestem beznadziejna w oszczedzaniu :oops: nawet nie pisze ile wydajemy miesiecznie na zarcie :roll: .
Takze satram sie gotowac tanio i prosto , zawsze tylko jedno danie, zupe jak gotuje to mam na dwa dni a najlepsza to pomidorowka i warzywna ,jak uda sie przemycic ogorki z polski to i ogorkowa.
Warzywa korzeniowe zapiekane w piekarniu tylko z przyprawami , bez oleju, to samo ziemniaki, sos pomidorowy z soczewica i gryczana jemy z makaronem i ziemniakami. dania jednogarkowe : ziemniaki z kapusta; ryz z curry , warzywa, mleko kokosowe; dynia z kokosem i ciecierzyca, Czasem zapiekanki; kotletow nie robie, bo smazone, takze nie robie pierogow czy golabkow, zbyt czasochlonnne.
W zamrazalce mam zawsze mrozony szpinak, broku, marchewne, groszek, kukurydze, por , pietruszke, seler i przyprawy, wszystko pokrojone, to naprawde przyspiesza sprawe w zrobieniu szybkiego obiadu :-)
I danie, ktore gosci czesto na stole( zrobione z resztek) i szybkie to jajka ( od tesciowej) usmazone z warzywami i ziemniakami albo makaronem, wyglada jak gruby omlet + świeża salata.

czarna96 napisał/a:
veganskie smarowidło do chleba kupuję w Tesco


Nigdy nie widzialam takiego smarowidla w Tesco, jak sie nazywa :?:

Dzisiaj na obiad mam zapiekane ziemniaki ze smietana + warzywa korzeniowe zapiekane + salatka ze swiezej salaty, ogorka i pomidora, pomidory o tej porze smakuja beznadziejnie, nawet eko :evil: . Ogolnie wiekszosc tanio , oprocz salatki :roll:

kofi - 2013-01-30, 16:34

sanderrra napisał/a:

Ja dzisiaj robię kulki ciecierzycowo-ryżowe, także jakby liczyć według ilości składników to chyba się zmieszczę :)

Tego nie znam, dawaj przepis. :-)
U nas dziś resztki wczorajszej gryczanej z kapustą i bulion z makaronikiem, plus kartofelki pieczone w piekarniku i brokuł. Wypas, ale te resztki miały być na kolację, a R. się uparł i odgrzał :roll: , no to brokuł może zostanie.
Na jutro będzie pasztet z grochu i warzyw z bulionu.

semoilna - 2013-01-30, 16:55

sanderrra napisał/a:

A, tam... opowiadasz. Ja tam jestem po uszy zakochana we wszelkiego rodzaju makaronkach, także spaghetti na śniadanie to nic dziwnego :mryellow: (ale może to dlatego ważę tyle i ile ważę? hmm... :-P )

O cholera, czyli jednak diety nie zaczelam ? :)

sanderrra - 2013-01-30, 17:27

kofi napisał/a:
sanderrra napisał/a:

Ja dzisiaj robię kulki ciecierzycowo-ryżowe, także jakby liczyć według ilości składników to chyba się zmieszczę :)

Tego nie znam, dawaj przepis. :-)


Prosz...
- 100 g ryżu
- ok. 400 g ciecierzycy
- średniej wielkości cebula (+ opcjonalnie ząbek czosnku)
- kilka suszonych pomidorów w oleju (+ tenże olej)
- natka pietruszki
- jakiś "lepiszcz" (mąka kuku, siemię, płatki owsiane, czy co tam się ma aktualnie pod ręką)
- przyprawy: sól, pieprz, papryka ostra

Cebulę i pomidory drobno posiekać i zeszklić na patelni. Ciecierzycę ugnieść tłuczkiem, albo podblendować. Wszystko wrzucić do jednej michy, dodać przyprawy i posiekaną pietruszkę. Wszystko dokładnie wymieszać, następnie uformować kuleczki. Upiec/usmażyć -co kto woli i zajadać się ze smakiem ;)
W ogóle to na dniach założyłam kulinarnego bloga. Jak wreszcie coś tam dodam to się Wam pochwalę ;)


semoilna napisał/a:
O cholera, czyli jednak diety nie zaczelam ? :)

Jeśli jesz takie ogromniaste porcje jak ja, to chyba nie :mryellow:

Maple Leaf - 2013-01-30, 18:23

Poli napisał/a:
Warzywa korzeniowe zapiekane w piekarniu tylko z przyprawami , bez oleju

Poli, niczym ich nie polewasz? Nawet jakimś przecierem pomidorowym albo dyniowym? Nie wychodzą za suche?

Poli - 2013-01-30, 22:38

Maple Leaf napisał/a:

Poli, niczym ich nie polewasz? Nawet jakimś przecierem pomidorowym albo dyniowym? Nie wychodzą za suche?


Wiesz co , ja juz chyba przyzwyczailam sie do jadania bez oleju i dla mnie nie sa za suche :-> hmmm przecier dyniowy ? a jak robisz :-D ?

Maple Leaf - 2013-01-31, 10:11

Poli, ja też bez oleju, ale jakieś takie za bardzo spieczone i suche mi zawsze wychodzą, a nie chrupiące, więc ciekawa byłam czy da się to jakoś zrobić lepiej ;-)

Przecier dyniowy to zmiksowana na gładko wcześniej upieczona w skórce dynia (kroję na pół i odwracam przeciętą stroną do dołu na papierze do pieczenia, piekarnik 180 stopni, aż nóż wchodzi w miąższ jak w masło), zdarzało mi się też robić z uparowanej. I jak mam taki przecier to zazwyczaj robię zapiekanki warzywne- mieszam go z różnymi przyprawami, czasem chlusnę sosu sojowego, czasem tylko sól i pieprz; potem albo układam warstwowo: przecier-warzywa, przy czym przecier jest zawsze na dole i zawsze na górze, albo obtaczam warzywa w tej przyprawionej dyni i do piekarnika na 20-25 minut. Dla mnie to jest hit jesieni, zwłaszcza w kombinacji: marchew, pietruszka, seler, por, kalafior, a z przypraw kurkuma, chilli, cynamon, kmin rzymski- miodzio :-D

semoilna - 2013-01-31, 11:35

Maple Leaf napisał/a:

Przecier dyniowy to zmiksowana na gładko wcześniej upieczona w skórce dynia (kroję na pół i odwracam przeciętą stroną do dołu na papierze do pieczenia, piekarnik 180 stopni, aż nóż wchodzi w miąższ jak w masło), zdarzało mi się też robić z uparowanej. I jak mam taki przecier to zazwyczaj robię zapiekanki warzywne- mieszam go z różnymi przyprawami, czasem chlusnę sosu sojowego, czasem tylko sól i pieprz; potem albo układam warstwowo: przecier-warzywa, przy czym przecier jest zawsze na dole i zawsze na górze, albo obtaczam warzywa w tej przyprawionej dyni i do piekarnika na 20-25 minut. Dla mnie to jest hit jesieni, zwłaszcza w kombinacji: marchew, pietruszka, seler, por, kalafior, a z przypraw kurkuma, chilli, cynamon, kmin rzymski- miodzio :-D


Brzmi smakowicie!

majaja - 2013-01-31, 16:09

U nas dzis tanie danie. Ryż z warzywami, ryż jak ryż ugotowany z solą i kurkumą, do tego grubo pokrojone i uduszone: 2 marchewki, 1,5 pietruszki, kawałek selera korzeń, cebula por, tymianek, sól, pieprz i oczywiście oliwa
pałczi - 2013-01-31, 16:17

majaja, u nas taki obiad ciągle w różnych wariacjach, tylko z kaszami. Lubię, bo dobre, szybkie, tanie i nie trzeba stać przy garach.
majaja - 2013-01-31, 17:49

pałczi napisał/a:
tylko z kaszami.
żeby mąż jadał kasze to moje zycie byłoby dużo prostsze :)
diancia - 2013-01-31, 18:24

majaja napisał/a:
żeby mąż jadał kasze to moje zycie byłoby dużo prostsze :)
w żadnej formie nie zje? nawet w kotlecikach czy jako dodatek do zup? może tu mu przemyć ;)
majaja - 2013-01-31, 18:46

diancia napisał/a:
w żadnej formie nie zje?
jak musi to zje, jak nie musi to w żadnej formie, nawet na ostro
ana138 - 2013-01-31, 20:37

sanderrra, ja mam jeszcze pytanie a propos kulek. ta ciecierzyca to jaka? surowa, ugotowana, z puchy?
sanderrra - 2013-01-31, 20:44

Gotowana. Trochę inaczej zrobiłam niż Wam tu pisałam. Dokładnie tak:
hxxp://veganxlady.blogspot.com nie przerażać się. Jeszcze nad nim pracuję :P

ana138 - 2013-01-31, 20:53

ale mnie ścisnęło w żołądku. jakbym miała cieciorkę, to bym zrobiła w tej chwili ;-)
Lily - 2013-01-31, 21:17

U mnie też w sumie tanie danie: kasza gryczana, kapusta kiszona, kotlety z ziemniaków i czerwonej soczewicy (znowu kotlety - już mi wstyd na bloga wstawiać :P ) - bardzo dobre wyszły :)
rosa - 2013-01-31, 22:15

priya, jak robisz gulasz z ziemniaków?

u nas wczorajsza soczewicowa, ledwo dla mnie starczyło, chociaż ugotowałam cały gar 5-litrowy :mrgreen:

sanderrra - 2013-02-01, 07:52

rosa napisał/a:

u nas wczorajsza soczewicowa, ledwo dla mnie starczyło, chociaż ugotowałam cały gar 5-litrowy :mrgreen:


Przerażają mnie dorastający chłopcy :shock:
U mnie dziś krem z pora. Za dwie dorodne sztuki dałam jakieś 3zł, do tego 2-3 ziemniaki, kawałek pietruszki, także się zmieszczę.

priya - 2013-02-01, 09:34

rosa, gdzieś z netu mam przepis, może nawet z puszki... nie pamiętam. W każdym razie tak: Cebulę siekam, podsmażam, dodaję bardzo dużo słodkiej papryki w proszku. Potem wrzucam ziemniory w kostkę pokrojone, chwilę smażę razem z cebulą. Zalewam wodą, dodaję liść laurowy, ziele angielskie, kminek, majeranek, pieprz, sól. Czasem wrzucam bulion w kostce (bez glutaminianu oczywiście - muszę to napisać, bo jesteśmy na WD :-P ). Gotuję aż zmiękną. pod koniec jeszcze dorzucam jednego ziemniaka startego na papkę, żeby zagęścić sos i trochę koncentratu pomidorowego. Całej naszej rodzinie to danie smakuje baaaardzo.
diancia - 2013-02-01, 09:36

priya, super brzmi Twój gulasz :)
priya - 2013-02-01, 09:37

diancia, i mieści się w 5zł :lol:
bronka - 2013-02-01, 10:33

rosa napisał/a:
priya, jak robisz gulasz z ziemniaków?

u nas wczorajsza soczewicowa, ledwo dla mnie starczyło, chociaż ugotowałam cały gar 5-litrowy :mrgreen:


Mammamia. Jeszcze kilka lat gotowania w mniejszych garnkach mi zostało :->

bronka - 2013-02-01, 10:36

priya, mniam. Ja dorzucam jeszcze fasolę, pomidory ze słoika, marchew w półtalarki ( jak mam to paprykę, por- co mi tam wpadnie w łapki) i mam eintopf ;-) Uwielbiany przez familię.
priya - 2013-02-01, 10:36

bronka, ale przyprawiasz podobnie jak ja?
bronka - 2013-02-01, 10:43

priya, kostki nie daję. A papryki suszonej duuuużo. Czyli chyba jak Ty.
priya - 2013-02-01, 10:46

Ja kostkę też nie zawsze.
Uwielbiam do gulaszu taki klasyczny zestaw przypraw. Niektórzy przyprawiają bardzo orientalnie i tez nazywają to gulaszem, ale moim zdaniem to już całkiem inne dania ;-)

bronka - 2013-02-01, 10:52

:mrgreen:
Ja w zeszłym roku na nowo odkryłam tymianek. Naprawdę pół życia używałam niepachnące byle co, a teraz mam dostęp do tymianku z gospodarstwa i aromat jest nieporównywalny.

priya - 2013-02-01, 10:54

Ja hoduję swój własny w ogrodzie :-D Ale ok, już kończę z tym OT, przepraszam. Albo nawiążę jakoś do tematu: warto hodować własne zioła i zaoszczędzić nie kupując niepachnących ;-)
bronka - 2013-02-01, 11:01

priya napisał/a:
Ja hoduję swój własny w ogrodzie :-D Ale ok, już kończę z tym OT, przepraszam. Albo nawiążę jakoś do tematu: warto hodować własne zioła i zaoszczędzić nie kupując niepachnących ;-)

:lol: i zmieścić koszt obiady w 5 złotych :mrgreen:

diancia - 2013-02-01, 11:38

priya napisał/a:
Niektórzy przyprawiają bardzo orientalnie i tez nazywają to gulaszem
ja często taki zestaw (plus jakiś strączek) przyprawiam orientalnie, ale wtedy używam szumnego hasła "curry" :mryellow:
kofi - 2013-02-01, 11:59

diancia napisał/a:
priya napisał/a:
Niektórzy przyprawiają bardzo orientalnie i tez nazywają to gulaszem
ja często taki zestaw (plus jakiś strączek) przyprawiam orientalnie, ale wtedy używam szumnego hasła "curry" :mryellow:

Także samo. :mrgreen:

majaja - 2013-02-01, 12:26

sanderra bardzo mi się podoba twój przepis na kulki, zwłaszcza, że nakupiłam puszek cieciorki za głupie dwa zł w lidlu :mrgreen:
Co mozna zrobić z resztek dużych nalesników? Krokiety nie bardzo, bo naleśniki mi się rozpadają przy grubszym farszu. Tort warzywny nie bardzo, bo tortownica ma 15 cm, a nalesniki 28 cm

Maple Leaf - 2013-02-01, 12:41

majaja, moja Mama robiła tak, że kroila naleśniki na paski i odsmazala na maśle z cukrem. Pyszne to było :-> [/b]
diancia - 2013-02-01, 12:51

majaja, można pokroić w paseczki i użyć jak makaron - w zupie, do sosu itp
bronka - 2013-02-01, 13:38

diancia napisał/a:
majaja, można pokroić w paseczki i użyć jak makaron - w zupie, do sosu itp

Uwielbiam. Szczególnie w pomidorówce. Mmmmmmmmm
Zwijasz w rulonik i kroisz na efektowne zawijaski ;-)

Madź - 2013-02-01, 14:32

bronka napisał/a:

diancia napisał/a:
majaja, można pokroić w paseczki i użyć jak makaron - w zupie, do sosu itp

Uwielbiam. Szczególnie w pomidorówce. Mmmmmmmmm
ech.. pomidorową to ja najbardziej lubię z zoiemniakami :lol:

Zarąbisty wątek. Bo mi się wydawało, że ja jednak na jedzenie za dużo wydaję, nawet dla siebie samej .

diancia - 2013-02-01, 14:34

bronka napisał/a:
diancia napisał/a:
majaja, można pokroić w paseczki i użyć jak makaron - w zupie, do sosu itp

Uwielbiam. Szczególnie w pomidorówce. Mmmmmmmmm
Zwijasz w rulonik i kroisz na efektowne zawijaski ;-)
o tak! w bulionie też niczego sobie :)
dundunkini - 2013-02-03, 01:59

Super ten gulasz, bede uskuteczniac.

Ja dzis zrobilam soczewicowa z warzywami z zamrazalnika i brukselka, do tego papryka wedzona w proszku i mialam wedzone tofu z przeceny. Nie wiem ile mi to razem wyszlo, ale chyba jakies 2 funty. Mam jeszcze z 2 porcje na jutro, wiec chyba tanio.

A jutro dzien niekupowania i wyjadania resztek z szafek.

pałczi - 2013-02-03, 10:37

U nas gar bigosu - 2 kilo kapusty kosztowało 6 zł, do tego suszone grzyby od mamy D., 3 marchewy, pietruszka i przyprawy. I jest przynajmniej na dwa dni 8-)
olgasza - 2013-02-03, 11:09

pałczi, przybij piątkę, ja też na dziś bigos zaplanowałam :-) Choć na dwa dni pewnie nie wystarczy :roll:
pałczi - 2013-02-03, 11:40

olgasza, ale my jesteśmy tylko we dwójkę 8-)
Jasminka - 2013-02-03, 15:59

Cudny temat.
Bardzo lubię robić takie oszczędne obiady, szczególnie jednogarnkowe. :mryellow:
Lubię gotować szybko, proste potrawy i tak, aby było później mało zmywania ]:->
np. wczoraj był jednogarnkowy obiad: cały wielki gar. Bardzo tanio, a jak smacznie :shock:

Ugotowałam białą fasolę z listkiem i zielem, dodałam cebulkę. Później do tego kasza gryczana, koncentratu pomidorowego ze 2-3 łyżki i przyprawy: chilli (obowiązkowo), sól szara słodka papryka i dużo majeranku :mryellow:
Miało być na dwa dni, ale oboje wzięliśmy dokładki (większe niż pierwsza porcja) :lol:
I został pusty garnek na kuchence.

Generalnie, mi bardziej smakują proste potrawy z niewielką ilością składników.
Skomplikowanych, przekombinowanych nie lubię, ani robić ani mi nie smakują za bardzo.

elenka - 2013-02-03, 19:02

priya jutro robię Twój gulasz :-P

A ja robię często tanie danie w piekarniku:
Na dużą blachę od ciasta wrzucam pokrojone w talarki ziemniaki, buraki czerwone i marchewkę. Dodaję oliwę, czosnek, sól, pieprz, czerwoną paprykę, zioła.
Wstawiam do piekarnika i piekę aż ziemniaki zmiękną, mieszam kilka razy aby się wszystko przypiekło.
W wersji mniej kalorycznej i nie wegańskiej na talerzu dodaję odrobinę śmietany :-P
Szybko, jednoblachowo, dużo i tanio.

karmelowa_mumi - 2013-02-03, 19:14

elenka, te 3 warzywa surowe wrzucasz? brzmi mniam!

ja wczoraj popełniłam zestaw z mrożonek - na podsmażoną cebulę+2 ząbki czosnku wrzuciłam garść brokułów, fasolki zielonej i kukurydzy. Udusiłam pod przykryciem, dodając sól, pieprz, przyprawę włoską i duużo tymianku. Do tego dogotowałam garść zielonej soczewicy i makaron. Wszystko razem przesmażyłam. Można posypać zieleniną. Baardzo syte, wyszło ok. 4-5 porcji.

elenka - 2013-02-03, 19:20

karmelowa-mumi tak surowe, ale pokrojone na cienkie talarki, tak że szybko robią się miękkie, takie chrupiące, tylko blacha musi być duża, by nie zrobiła się zbyt duża warstwa ich, albo trzeba mieszać częściej aby wszystkie się przypiekły.
Ja uwielbiam połączenie buraków z ziemniakami.

Jasminka - 2013-02-03, 19:26

elenka napisał/a:
jednoblachowo

:mryellow:

Kilka razy zdarzyło mi się upiec ziemniaki, które wcześniej marynowałam. W marynacie był sos sojowy, czerwona słodka papryka, tymianek, trochę soli i olej (pewnie jeszcze zapomniałam o kilku składnikach).
Dobre było.

elenka - 2013-02-03, 19:42

Jasminka a jak długo mają być w tej marynacie?
Jasminka - 2013-02-03, 20:28

elenka, godzinę, maksymalnie półtorej. Kroiłam drobniutko, więc szybko smaki się "przegryzały".
kofi - 2013-02-03, 21:12

elenka napisał/a:
priya jutro robię Twój gulasz :-P

A ja robię często tanie danie w piekarniku:
Na dużą blachę od ciasta wrzucam pokrojone w talarki ziemniaki, buraki czerwone i marchewkę. Dodaję oliwę, czosnek, sól, pieprz, czerwoną paprykę, zioła.

Uwielbiam taką kombinację.

Opowiedziałam chłopakom o tym wątku i że Marta mogłaby wydać książkę "183 obiady z resztek", Danielik stwierdził, że ja mogłabym wydać książkę "52 obiady z resztek"- bo my jemy resztki z całego tygodnia :oops: (nieprawda!) i takie obiady są najlepsze, tylko mają jedną wadę: nie ma dokładek.
Dzisiaj zrobiłam obiad na 2 dni: zupa krem z buraków i kotlety soczewicowo-warzywne (z "Przemytników...") i ryż. Jutro odgrzeję.

kkaachaa - 2013-02-04, 08:23

Super wątek - to może i ja cos od siebie...

Z jednogarnkowych to polecam zapiekankę warzywną. Jak już było coś podobnego to mnie oswiećcie. Można wykorzystać wszelakie warzywa (przydatne przy sprzątaniu lodówki :-) ). Dla mnie to danie właściwie jest darmowe, bo warzywa mam od rodziców. A więc:
Do garnka wlewamy trochę oliwy/oleju i trochę wody. Na dno można dać liście kapusty, ale to nie jest konieczne. Warzywa kroimy w równe plasterki i układamy warstwami (ja zawsze zaczynam od ziemniarów), przesypując owe warstwy ulubionymi przyprawami. U mnie przeważnie ziemniaki, marchewka, pietruszka, seler, buraki, w sezonie cukinia, fasolka szparagowa, pomidory - co kto lubi. Można zrobić warstwę strączkową (ja zawsze daję zieloną soczewicę). Czasem też dorzucam kiszonego ogóra. Jak już nałożymy cały gar tych warstw to przykrywamy i dusimy na wolnym ogniu. Nic nie mieszamy tylko sprawdzamy co jakiś czas widelcem czy miękkie. Trzeba pilnować żeby się nie przypaliło, czasem potrzeba dolać jeszcze trochę wody. Ja to robię wszystko na oko i akurat cała woda mi się wygotowuje. Czasami przypali mi się delikatnie pierwsza warstwa, ale ja akurat lubię takie przypalone ziemniaki. :-P My pożeramy posypane żółtym serem i skropione ketchupem.

dorothea - 2013-02-04, 14:11

U mnie dziś totalny freestyle z tego co było w kuchni :)
Miała być zupa a wyszła gęstaaa kasza z warzywami-przesadziłam z ilością kaszy:D
Na rozgrzaną oliwę z oliwek wrzuciłam startą na tarce marchew, pietruchę, seler, lekko podsmażyłam, zalałam wodą, dodałam listek laurowy, ziele angielskie i pogotowałam kilka minut, następnie wsypałam (uprzednio wypłukaną) resztę kaszy jęczmiennej drobnej, wkroiłam w kostkę dwa ziemniaczki i zostawiłam gotujące się coś na wolnym ogniu, po ok 10min dodałam przyprawy które miałam pod ręką, sól, pieprz, pieprz ziołowy, lubczyk, trochę kuminu i szczyptę asafetydy zamiast cebuli i czosnku oraz dla poprawy koloru 2 łyżeczki koncentratu pom., gotowałam do momentu aż kasza i ziemniaczki będą miękkie.
Wyszło pyszne, gęste pożywne coś :) przed zjedzeniem polałam swoją porcję olejem lnianym i posypałam pestkami dyni-POLECAM!

elenka - 2013-02-04, 14:53

A ja poczyniłam gulasz ziemniaczany od priya wyszedł chyba ciut zbyt gęsty ;-)
Ale jest bardzo syty, przepyszny i do zagryzienia kiszony ogórek pasuje doskonale
Rewelacja... ale na jutro już nie będzie :lol:

dorothea - 2013-02-04, 14:58

elenka, ale mi narobiłaś smaka tym gulaszem, już sobie wcześniej zapisalam ten przepis od priya i zrobię go jak zjemy kaszę z dzisiaj! :)
Agnieszka - 2013-02-04, 15:30

Przed wypłatą kilka dni kapuściono-ziemniaczanych i m.in. hxxp://www.mniammniam.com/Patatas_bravas-7712p.html bez wina, dodatkowo majeranek suszony, natka z parapetu + surówka z kapusty czyli pozostałości co nie weszły w całości do bigosu
No i oczywiście placki ziemniaczane, warzywa coś jak kitri

dynia - 2013-02-04, 15:34

U nas krem buraczany(buroki,marchew,seler,por ,pietruszka,cytryna,majeranek)
Duszony szpinak z fetą i słonecznikiem ,kasza gryczana,surówka z kapusty i marchwi.Tanio i mega dużo tego żarcia.

bronka - 2013-02-04, 15:42

W niedzielę były kluski ziemniaczane ( szare) z zasmażaną kapustą kiszoną ( kapusta z piwnicy ;-) ). Cena lekko podbita dobrymi pieczarkami i wędzonym tofu- gdyby n ie to bym się zmieściła :-P

Dziś krupnik na jaglance plus reszta z wczoraj ( dużo zrobiłam).

Agnieszka - 2013-02-04, 15:49

bronka: te kluski szare to smak z mojego dzieciństwa, oj dawno nie robiłam a myślałam nad nimi i chętnie przeczytam Twój przepis
kofi - 2013-02-04, 15:52

bronka napisał/a:
W niedzielę były kluski ziemniaczane ( szare) z zasmażaną kapustą kiszoną ( kapusta z piwnicy ;-) ). Cena lekko podbita dobrymi pieczarkami i wędzonym tofu- gdyby n ie to bym się zmieściła :-P

Dziś krupnik na jaglance plus reszta z wczoraj ( dużo zrobiłam).

Te kluski to takie pół na pół surowe i gotowane ziemniaki? Oj pracowita dziewczyna z Ciebie i smaku mi na nie narobiłaś. Też bym chciała przepis, please :-P

śliwka - 2013-02-04, 15:53

bronka napisał/a:
Dziś krupnik na jaglance plus reszta z wczoraj ( dużo zrobiłam).
u nas też dziś krupnik ale na pęczaku i z zieloną soczewicą - bardzo sycące i bardzo tanie danie niesłychanie ;)
bronka - 2013-02-04, 16:33

szare kluski? Wrzucam pyrki do robota co je na miazgę zmieli. Czekam aż oddzieli się płyn. Płyn zlewam, czekam aż oddzieli się skrobia. Wodę wylewam, skrobia z powrotem do ziemniaków. Po tego majeranek, pieprz, sól, mąki trochę i trochę ziemniaczanej ( jeśli daje się jajko to bez ziemniaczanej). Wrzucam do wody z deski, wcześniej kładłam łyżka, ale z deski szybciej. szybko się gotują. Dla mnie powinny być lekko gumowe i twardawe. Obowiązkowo zasmażana kapustka.
Żeby uzyskać szary kolor klusek trzeba te ziemniaki zmielone trochę przetrzymać 8-)
kofi napisał/a:
Oj pracowita dziewczyna z Ciebie


No coś Ty. Mniej roboty niż przy pierogach ;-)

priya - 2013-02-04, 17:29

elenka, cieszę się, że smakowało :-) Jak za gęsty to zawsze w trakcie można wody dolać.

bronka, a ja w życiu nie słyszałam o szarych kluskach. Muszę spróbować.

śliwka - 2013-02-04, 17:40

Na Suwalszczyźnie takie kluchy, ale wielkie i niestety z nadzieniem z mięsa nazywa się kartaczami - uwielbiane przez wszystkich tam. Jak przyjeżdżam do rodziców to mama mi robi same kluchy, bez nadzienia a polane podsmażoną cebulką - uwielbiam.
bronka - 2013-02-04, 17:45

śliwka,
kartaczy nie robi się właśnie jak pisała kofi z połowy surowych i połowy gotowanych ziemniaków?

Agnieszka - 2013-02-04, 17:59

bronka: dziękuję, ja bez jajka zrobię i z orkiszową pewnie pod koniec miesiąca. Moja babcia chyba tylko sól stosowała ale jako fan majeranku sypnę.

kartacze (cepeliny) jak pamiętam z podlasia to ciasto miało i surowe, i gotowane ziemniaki ale farsz fajny do nich kapuściano-grzybowy. Soczewicowy bym też wg mnie by pasował.

śliwka - 2013-02-04, 18:04

bronka napisał/a:
śliwka,
kartaczy nie robi się właśnie jak pisała kofi z połowy surowych i połowy gotowanych ziemniaków?
tak, chyba 1/4 tego ciasta to gotowane ziemniaki. Ale kartacze też są właśnie szare.
kofi - 2013-02-04, 23:25

Moja babcia robiła kartacze zwane cepelinami z mięsem. W takim razie szarych nie znam w ogóle.
Lubię kartofle i kluski. :-P Taka kluchowa zawsze byłam. 8-)

diancia - 2013-02-05, 08:48

kofi napisał/a:
Lubię kartofle i kluski.
o, ja też uwielbiam! A takie kluchy okrąglutkie z nadzieniem soczewicowym chetnie bym zjadła... co mi przypomina, że domowe pierogi są daniem tanim niesłychanie :)
dundunkini - 2013-02-05, 23:53

diancia napisał/a:
co mi przypomina, że domowe pierogi są daniem tanim niesłychanie :)


Ale strasznie pracochlonnym... I to mnie zniecheca.

Ja wczoraj kupilam na przecenie bardzo tanie buraki, nie wiem czemu byly takie tanie, bo wszystko z nimi w porzadku. Robie wiec jutro barszcz ukrainski z fasola biala z polskiego sklepu, ziemniakami i cala reszta z zamrazalnika - marchewka, kapusta, seler naciowy. Mam tez butternut squash (i znowu moj polski sie klania, bo nie wiem, czy to ma polska nazwe), ugotuje i poddusze z cebula i przyprawami (imbir, chili, kurkuma i czosnek na przeziebienie) i moze brokuly do tego i na peczak. Wszystko to mi wychodzi bardzo tanio.

Czytam teraz ksiazke pt. "Not buying it - my year without shopping" Judith Levine (nudzilo mi sie w sklepiku Oxfamu, wiec wzielam z polki i sie wciagnelam, wiec musialam kupic) i staram sie troche to wpisac w zycie. Fajnie sie wpisuje w idee obiadow za 5zl.

elenka - 2013-02-06, 07:37

dundunkini a jest przetłumaczona ta książka? W sensie można ją gdzieś dostać?

Pierogi fakt są pracochłonne, ale z dziećmi fajnie się robi i można na dwa-trzy dni mieć obiad.

diancia - 2013-02-06, 08:10

dundunkini napisał/a:
diancia napisał/a:
co mi przypomina, że domowe pierogi są daniem tanim niesłychanie :)


Ale strasznie pracochlonnym...
jak robisz ich tysiąc naraz to na pewno ;) jeśli "marne" 80 sztuk, a jeszcze farsz gotowy wcześniej, to po godzince masz pyszny obiad :) przekonałam się do tego po akcji naleśnikowej, że jak nie robię naraz całej tony, to jest i smacznie, i przyjemnie ;)

dundunkini napisał/a:
"Not buying it - my year without shopping" Judith Levine
też bym poczytała :) i fajnie, że jesteś wolontariuszką w Oxfamie :D
dundunkini - 2013-02-07, 00:58

elenka, diancia, no wlasnie moja siostra szukala tez tej ksiazki, ale nie mogla znalezc. Moze jest. Gdybym miala wiecej samozaparcia i odwagi, to bym porwala sie na tlumaczenie - ale oczywiscie nie umiem sie za to zabrac... nie chodzi mi o samo tlumaczenie, tylko to by ktos to wydal (mialam juz pomysly na tlumaczenie ksiazek dla dzieci i ksiazek kucharskich...).

Co do pierogow - ostatnio jak robilam z soczewica, to wyszly mi trzy porcje, a roboty i sprzatania sporo...

Wolontariat w sklepie Oxfamu jest super - fajnych ludzi sie spotyka, duzo radosci, klienci mili i cierpliwi (zwlaszcza jak mi sie cos knoci przy kasie :mryellow: ), dzis sluchalismy przez caly dzien Boba Marleya, bo mialby urodziny gdyby zyl, o czym poinformowala mnie jedna z klientek z Jamajki :-) Zamierzam za jakis czas dac aplikacje na staz asystenta menadzera - moj chlopak zaklada organizacje charytatywna pomagajaca kobietom i dzieciom w Gambii i mi marzy sie wlasny charity shop by te organizacje wspomoc. Sorry za OT.

Co do tanich obiadow, ja dzis gotowalam z resztek na dzis i na jutro wiec 2 dni bez wydania pieniedzy (tylko kupilam dzis imbir i czosnek, ale to wyszlo chyba ze 30 pensow, wiec sie nie liczy.

elenka - 2013-02-07, 07:38

dundunkini takie dni bez zakupów też lubię. U mnie dzisiaj będzie spagethi z soczewicą i kukurydzą i makaron z wczoraj.
diancia - 2013-02-07, 08:37

dundunkini, może kiedyś Cię przekonam do tych pierogów ;)
i naprawdę macie wspaniałe plany z Chłopakiem :) powodzenia!

elenka napisał/a:
takie dni bez zakupów też lubię.
u mnie czasem jest nawet tydzień bez zakupów, jak by dobrze zakombinować to się da, a zalegające po szafkach resztki robią miejsce na świeże produkty, ale rok? To jest dopiero idea fix ;)
semoilna - 2013-02-07, 08:56

My juz 4 dni bez zakupow :) Przyznac sie musze, szafki mam zaopatrzone jak na wojne :roll:
Mielismy: sos grzybowy z ryzem pelnoziarnistym, mufiny hxxp://www.mojewypieki.com/przepis/muffiny-mocno-owocowe (bez jagod, miodu i z jednym jajem), fasolke po nigeryjsku, fasolke po bretonsku, ryz z awokado, warzywa z piekarnika, czyli prosto i tanio :)

malina - 2013-02-07, 09:00

elenka napisał/a:
A ja poczyniłam gulasz ziemniaczany od priya
Ale jest bardzo syty, przepyszny i do zagryzienia kiszony ogórek pasuje doskonale
Rewelacja... ale na jutro już nie będzie :lol:

Ja wczoraj też - dodałam jeszcze do podsmażonej cebuli parówkę sojową,a z przypraw oregano,bazylię,majeranek,rozmaryn,cząber,tymianek ,szałwię i oczywiście czosnek.
Pycha,wszystkim bardzo smakowało,nawet Mienio się załapał choć bałam się,że może byc za ciężkie dla niego - w końcu podsmażane ale tak mu smakowało,że nie miałam serca odmówić :-P
priya, dzięki za super przepis!

elenka - 2013-02-07, 09:02

diancia ale z tego co mi wiadomo, to ideą nie jest nie kupowanie jedzenia przez rok ;-) W skrócie chodzi o to aby nie kupować wszystkich zbędnych rzeczy niepotrzebnych nam do życia. Ale to może dundunkini się wypowie więcej jako ta, co czytała fachowa literaturę na ten temat :->
i trochę nam się wątek rozjechał, może założymy oddzielny temat by wspierać się w "nieukupowaniu"?

semoilna - 2013-02-07, 09:52

elenka napisał/a:
diancia ale z tego co mi wiadomo, to ideą nie jest nie kupowanie jedzenia przez rok ;-) W skrócie chodzi o to aby nie kupować wszystkich zbędnych rzeczy niepotrzebnych nam do życia. Ale to może dundunkini się wypowie więcej jako ta, co czytała fachowa literaturę na ten temat :->


Co jesc wtedy? Tym bardziej jak ma sie dzieci? i jaki jest sens tego?
Dla mnie sensowane jest niewspieranie wielkich koorporacji, ale zaprzestanie kupowania np u lokalnych rolnikow, fair trade prduktow itd. juz nie.
Ponadto, moze to juz traci totalna ignorancja, ale nie chcialabym i tez nie widze (jeszcze?) powodow aby nie umilac sobie zycia dobra herbata, kawa, owocami, zdrowymi slodkosciami. Do przetrwania nie potrzebuje ich, ale do umilenia zycia tak.
Dundunkini, napisz cos wiecej jesli mozesz.

diancia - 2013-02-07, 09:57

elenka, wiem, wiem :) chodziło mi raczej o długi okres czasu. Dla mnie łatwo jest coś robić przez miesiąc, ale np. rok to już odległa perspektywa... z drugiej strony wszystko zaczyna się od pierwszego kroku, nawet te długoterminowe przedsięwzięcia :)

semoilna napisał/a:
Do przetrwania nie potrzebuje ich, ale do umilenia zycia tak.
dla mnie właśnie na tym polega cała sztuka: żeby wiedzieć i rozróżnić, czy na pewno potrzebuję coś kupić, żeby żyło mi się przyjemniej ;) ale oczywiście nie należy popadać w skrajności (które to dla każdego pewnie będą oznaczać co innego ;) )
bronka - 2013-02-07, 10:30

Wczoraj spaghetti z sosem pomidorowym ( pomidory ze słoika domowe) z soczewicą. Przepyszne wyszło.Plus zupa jarzynowa z jaglanką.
Dziś nie gotowałam i nie gotuję NIC. Mam resztkę zupy z wczoraj.
Dzieci wyjechały na 4 dni. Zamierzam doprowadzić kuchnie do ładu i lodówkę do absolutnej pustki. No- może musztardy nie zjem :-P

elenka napisał/a:
może założymy oddzielny temat by wspierać się w "nieukupowaniu"?

przecież nie kupujemy żeby oszczędzić i ograniczyć konsumpcjonizm. Czyli chyba jak najbardziej około tematu ;-)

diancia - 2013-02-07, 12:49

bronka napisał/a:
No- może musztardy nie zjem
mi daj! to jedna z moich ciążowych zachcianek :D
karmelowa_mumi - 2013-02-07, 14:08

elenka, ja jeszcze poprosze o zestaw przypraw, jakich uzywasz do pieczonych warzyw, bo strasznie chodza za mna - MUSZE je w eekend zrobic
elenka - 2013-02-07, 14:41

karmelowa_mumi u mnie w sumie jest stały zestaw ;-)
Dodaję sól, pieprz, czerwoną słodką paprykę, jak mam to sól czosnkową albo ziołową i odrobinę ziół ( ja robię swoją mieszkankę - majeranek, tymianek, oregano).
Pamiętaj tylko jak posypiesz przyprawami, to wymieszaj wszystko dokładnie aby do wszystkich warzyw doszła oliwa z przyprawami.

Mam nadzieję, że będzie Wam smakować :->

kofi - 2013-02-07, 18:09

Zrobiłam dzisiaj te kartacze/cepeliny - z granulatem sojowym smażonym z cebulką, jako nadzieniem. Ja byłam zachwycona, R. też, Danielik tak sobie, ale chory bidulek, to zjadł tylko 3. ]:->
Zrobiłam pół na pół surowe ziemniaki z gotowanymi, wg przepisów, które znalazłam w necie powinno być 1/3 ziemniaków gotowanych tylko. Do tego surówka marchew/jabłko i resztka szpinaku wczorajszego. W piątaku się chyba nie zmieściłam, ale na jutro zostało (dla 2 osób :roll: ), w każdym razie niewiele droższy obiad. :->

olgasza - 2013-02-07, 18:12

a u mnie właśnie się gotuje pietruszkowa zupa z tego przepisu: hxxp://ulicaekologiczna.pl/zdrowe-jedzenie-odzywianie/25332/ . Z tym, że oczywiście zmodyfikowałam trochę, bo 2 pęczki natki byłyby droższe niż cała reszta składników, więc zamiast tego dodam baby szpinak (akurat przecenili - pudełko za 2,50). Mam nadzieję, że połączenie pietruchy ze szpinakiem da radę :-)
Jasminka - 2013-02-07, 19:46

U mnie dzisiaj pierogi z czerwoną soczewicą i suszonymi pomidorami :mryellow:
Wyszło ok. 5 złotych za całość, a takie pyszne :shock:
Nawet mój wątpiący weganin wszamał ze trzy porcje :shock:

Mąkę graham zaparzyłam wrzątkiem, zagniotłam na gładkie ciasto.
Ugotowałam czerwoną czerwoną soczewicę z dodatkiem ziela angielskiego-3 szt. i listka laurowego.
Na oleju podsmażyłam 2 cebule i stopniowo dodawałam ugotowaną soczewicę. Potem jeszcze dodałam solidną porcję suszonych mielonych (tak jak papryka w proszku) pomidorów. Wyszedł gęsty farsz. Przyprawiłam solą szarą, chilli ]:-> , słodką papryką, bazylią i oregano.
Potem szybkie lepienie pierogów, gotowanie w osolonym wrzątku i zjedzone w 15 minut. :shock:

dundunkini - 2013-02-08, 01:21

diancia, elenka, semoilna, wlasnie o to w ksiazce chodzi - nie o freeganizm, tylko wlasnie o ograniczenie do minimum konsumpcji, o odroznianie zachcianek od potrzeb. Projekt realizowany byl w Ameryce, totez warunki troche inne niz w Europie, a zwlaszcza w Polsce. Bohaterami ksiazki jest para ludzi w srednim wieku z wolnymi zawodami, pracujacy na wlasny rachunek w domu - totez oni sami przyznali, ze jest im latwiej, bo moga pracowac w pizamach i nie martwic sie o wyglad w pracy, co przeciez laczy sie z kosztami. Pol roku spedzaja na wsi w Vermnont, pol roku w Nowym Jorku. Ksiazka jest w formie pamietnika prowadzonego przez autorke, jest pelno odwolan do roznych prac nt. konsumpcjonizmu na Zachodzie. Ja na razie jestem na kwietniu.

Ja sama zaczelam tak bardziej zastanawiac sie, co u mnie jest potrzeba a co nie. Jedzenie w miare zdrowe, ciuchy i tak kupuje w charity shopach (bohaterka ksiazki nie kupuje ubran, ale ma ich juz wystarczajaco duzo by starczylo na caly rok, u mnie tak nie jest albo przynajmniej mi sie tak wydaje), kosmetyki i inne tego typu rzeczy jak najtansze. Transport duzo kosztuje, ale ja i tak chodze ile moge lub jezdze autobusami jak tylko sie da - tansze od metra. Rozrywka - moje granie, ktore dla mnie jest niezbedne :mrgreen: , koncerty w wiekszosci darmowe albo tanie. Kino rzadko. Clubbing i wydawanie fortuny w klubie to nie dla mnie. Pub w niedziele po graniu od czasu do czasu, czasami tez jedzenie na miescie w jakiejs taniej, przewaznie tureckiej, restauracji. Poza tym spotkania u przyjaciol i u mnie. Ksiazki z biblioteki lub z charity shopu (pozniej je tam zwracam :) ), dvd czasami tak samo. I wlasciwie to chyba wszystkie moje wydatki.
Zaangazowanie sie w dzialalnosc charytatywna pomaga mi docenic wartosc pieniadza i to co mam. W tym projekcie, jaki powoli realizujemy z moim chlopakiem bedzie opcja adopcji serca. 90 funtow na rok (moze byc platne w 3 ratach) zapewni dziecku w Gambii szkole, mundurek, ksiazki i przybory, cieply posilek, a takze pomoc dla jego rodziny jesli jest taka potrzeba. Ja mam dwie lekcje angielskiego w soboty rano, za ktore dostaje razem 30 funtow. Zwykle nie widze tych pieniedzy dlugo - ida na weekendowe zakupy i rozrywke. Az trudno mi uwierzyc, ze te dwie lekcje angielskiego moglyby zapewnic jakiemus dziecku tam szkole i godne zycie przez 1/3 roku.

Wydaje mi sie, ze moje wydatki sa dosc rozsadne i nie wydaje pieniedzy na glupoty. Jedynym problemem jest wlasnie jedzenie i jego marnowanie, kupowanie gotowcow itd. Dlatego wlasnie dobrze miec ten watek, bo motywuje. Moj chlopak tez - jego ostatni tekst: "Nie jesz miesa, nie jesz ryb, nie jesz jajek, tylko same warzywa - chyba nie wydajesz na jedzenie wiecej niz 15 funtow tygodniowo." Oj, chcialabym :oops: Moze to powinna byc moja gorna granica.

Dzis u mnie barszcz ukrainski, ktory zaczelam gotowac przedwczoraj i dzis wreszcie skonczylam. Buraki, ziemniaki, seler naciowy, marchewka, kapusta, fasola biala, przyprawy - wyszlo pewnie z 1,5 funta i sa co najmniej trzy porcje :)
,

Agnieszka - 2013-02-08, 19:04

wczorajsze wydatki to kosmos 2 pączki z Vegi = 8 zł ale nie miałam siły robić domowych :evil:
dziś nadrabiamy ale wydatki znaczne bo uzupełniałam stany

majaja - 2013-02-09, 01:07

U nas wczoraj była fasola na słodko czyli fasola biała drobna, marchewka, cebula, oliwa, a potem jeszcze by wykorzystać czerstwy chleb jakos niezjedzony to usmązyłam grzanki w jajku z przecierem pomidorowym i serem
elenka - 2013-02-09, 07:20

majaja a ta fasola to z puszki czy namoczona wcześniej? Brzmi super smacznie. :-P
priya - 2013-02-09, 08:09

O, majaja, przypomniałaś mi nasze kolejne ulubione tanie danie, fasola jaś w sosie śliwkowym. Tzn. ja nie wiem czy to takie super tanie, bo trzeba fasolę, jedną paprykę czerwoną, 2 marchewki, pietruszkę i śliwki. No i pomidory, ale ja zastępuję je koncentratem, a teraz zimą włąsnymi pomidorami ze słoika. Tak z 10-12zł trzeba wydać, ale powinno wtedy wystarczyć na 2 dni. Przepis z książki Słomy i Trymbulaka, jak ktoś chętny to wygrzebię.
diancia - 2013-02-09, 14:05

priya, ja bardzo chętna na fasolkę śliwkową :) można zamiast śliwek użyć powideł bezcukrowych? Sos pomi mam jeszcze z lata, paprykę pieczoną też, to może wyszłoby tanio, choć troszku inaczej ;)
majaja napisał/a:
grzanki w jajku z przecierem pomidorowym
uwielbiam :->

dundunkini, fajnie napisałaś o swoim stylu życia :) myślę, że właśnie dobrze wypośrodkować, z jakich darmowych/półdarmowych aktywności można czerpać przyjemność (bez poczucia straty), a z jakich rezygnować nie warto.
dundunkini napisał/a:
"Nie jesz miesa, nie jesz ryb, nie jesz jajek, tylko same warzywa - chyba nie wydajesz na jedzenie wiecej niz 15 funtow tygodniowo."
hihi, na samych warzywach byłoby ciężko ;) jednak są jeszcze mąki, kasze, makarony, dobre tłuszcze (orzechy), dobre cukry (świeże i suszone owoce)... to nie takie proste ;)

u mnie dziś tania linia produkcyjna: paszteciki razowe z kapustą i cebulką oraz pieczarkami i cebulką powstają. W ilościach hurtowych, co by zamrozić i mieć na później. Do tego barszczyk (2 marchewki, 1/2 pietruszki, 1 jabłko, 3 starte buraki, trochę przypraw, ocet i woda) i śniegi mi niestraszne ;)

kofi - 2013-02-09, 18:32

priya napisał/a:
Przepis z książki Słomy i Trymbulaka, jak ktoś chętny to wygrzebię.

Tak! Psica mi zjadła tę książkę, a przepisu nie znam.

priya - 2013-02-09, 19:33

Proszę bardzo. Z pamięci napiszę bo chwilowo nie mam przy sobie książki:
Fasolę moczymy przez noc, potem gotujemy do miękkości, a pod koniec dodajemy suszone śliwki pokrojone w paski. Marchew i pietruszkę kroimy w paski i podsmażamy z odrobiną imbiru (jak mam daję świeży, jak nie - suszony), potem dodajemy paprykę pokrojoną i jeszcze chwilę smażymy, dolewamy wodę i dusimy do miękkości. Osobno dusimy obrane i pokrojone pomidory, potem przecieramy je przez sito (ja pomijam ten etap - dodaję koncentrat do uduszonych warzyw lub sos pomidorowy ze słoika). Łączymy fasolę z pomidorami i warzywami, solimy. Całość jeszcze chwilę gotujemy. W zasadzie tyle. Ja z ziemniakami podaję. Cała rodzina bardzo lubi.

kofi - 2013-02-09, 20:57

Dzięki bardzo priya. Akurat trochę śliwek mam, bo robiłam bigos, właściwie taką kapustę jak na święta - kiszona z grzybami i śliwkami, też tani obiad, bo na 2 dni, minimum.
priya - 2013-02-10, 07:18

Uwielbiam takie bigosowate twory, tyle, że dzieci moje nie tkną, a jak już gotuję to dla wszystkich jedno. Dlatego bigos u mnie generalnie raz w roku - na święta.
elenka - 2013-02-10, 09:39

U mnie też kapustę niestety tylko ja spożywam :-/
A też nie chce mi się gotować oddzielnie więc jak mnie najdzie, raz na jakiś czas to robię sobie tylko.
U mnie dzisiaj będzie trochę po meksykańsku, ale też jednogarnkowo czyli, pomidory z puszki albo własny przecier, fasola czerwona, cebula, kukurydza, czerwona papryka, sól, pieprz.
Do tego albo kasza gryczana albo makaron.

dundunkini - 2013-02-10, 14:01

diancia, dzieki. Mojemu chłopakowi pewnie chodziło o "roślinki" a nie "warzywa", ale przekaz ten sam. Nie mieszkamy razem, więc on nie wie dokładnie jak wygląda moja dieta. Ale po części ma rację, bo ja naprawdę wydaję więcej na jedzenie na jedną osobę niż powinnam. I zazwyczaj mam szafkę i lodówkę pełną i nadal kupuję... :oops:

Też chcę zrobić bigos/kapustę ze śliwkami, te śliwki chodzą za mną od jakiegoś czasu, chyba od Świąt. Tylko muszę znaleźć jakieś dobre śliwki. Fasola ze śliwkami brzmi intrygująco.

pałczi - 2013-02-10, 20:14

dundunkini, też tak czuję. Ostatnio kupuję tak dużo jedzenia, że jemy na siłę :oops: we dwójkę wydajemy miesięcznie na jedzenie przynajmniej 600 zł :oops: W ogóle mam zwyczaj włażenia po drodze do sklepu czy zachodzenia na rynek i kupowania co mi tam wpadnie w oko, mimo że co tydzień robimy duże zakupy w Tesco online...
edysqa - 2013-02-10, 21:08

Tanim objadem są tez wszelakie kopytka, kluski śląskie, do tego buraczki (jag będziemy je gotować bez skóry to możemy po wyjęciu buraczkow zrobić barszczyk do picia.
elenka - 2013-02-10, 22:42

edysqa kopytka, to jest to, wieki nie jadłam.
A masz jakiś sprawdzony przepis?

edysqa - 2013-02-10, 22:50

elenka, dzisiaj miałam robic kluski śląskie (czyli ziemniaki gotowane i mąka ziemniaczana) ale z lenistwa zmiksowalam ziemniaki blenderem zamiast przepuścić przez maszynke. Zrobiły sie rzadkie i ciągnące bardzo, dodanie skrobi (1/4 ilości ziemniaków) nic nie dało,musiałam dodać sporo mąki pszennej i dopiero udało mi sie ciasto zrobić z tego, śląskie juz nie wyszły tylko kopytka, calkiem dobre, chociaz na zimno twarde raczej (duzo mąki).
Wiec przepisu dobrego nie mam ;-) ale z cebulką na cieplo były bardzo dobre :-)

Elenka, robilam kiedyś kopytka z sera białego i te mi wychodziły bardzo dobre (przepis na blogu). Teraz noszę sie z zamiarem zrobienia podobnych z tofu :-)

ropuszka - 2013-02-10, 23:35

edysqa napisał/a:
kluski śląskie


gotujemy ziemniaki, ugniatamy tłuczkiem do ziemniarów i i wyrównujemy w misce na płasko - wyciągamy 1/4 ziemniorów, układamy na górze pozostałych - powstaje dziura na mąkę ziemniaczaną, a potem to już tylko ręką mieszamy i i uklejamy kluski
kluski mogą stać kilka godzin czekając na gotowanie

wychodzą mięciutkie :-P

Madź - 2013-02-11, 02:54

a u mnie wariacja na temat okary - kotlety z tego co zostało, plus cebulka podsmażona, ciut mąki i płatki owsiane ;-) o jakie to dobre wyszło :lol:
A do tego buraki ze słoika i prawie polski obiad jest 8-)

dundunkini - 2013-02-11, 02:58

pałczi napisał/a:
W ogóle mam zwyczaj włażenia po drodze do sklepu czy zachodzenia na rynek i kupowania co mi tam wpadnie w oko


Dokładnie u mnie jest to samo. Ale zaczynam wreszcie z tym walczyć i planować najpierw co będę gotować z tego, co już mam. Tak mam z jutrzejszym dniem - zamierzam zrobić kotlety fasolowe wg Lily, bo mam wszystkie składniki, do tego kasza i brokuły z zamrażalki, czyli kolacja z resztek, a na obiad mam resztki z dzisiejszego, czyli jutro sobie mogę odpuścić zakupy.

Ja nie jestem fanką kopytek i klusek, ale podoba mi się pomysł gotowania buraków bez skóry i wykorzystania wody po ich gotowaniu na barszcz.

majaja - 2013-02-11, 11:28

elenka napisał/a:
majaja a ta fasola to z puszki czy namoczona wcześniej? Brzmi super smacznie.
namoczona, z puszki nie próbowałam, to tanie danie choćby dlatego, że super sycące
majaja - 2013-02-11, 11:35

dundunkini napisał/a:
zamierzam zrobić kotlety fasolowe wg Lily,
czy zmielenie suchej ciecierzycy da mąkę besan?
diancia - 2013-02-11, 11:45

majaja, czyli to śliwki suszone mają być, a nie świeże - powidła odpadają ;) ale przepis i tak fajowy :D

edysqa, jak doprawiasz kopytka, żeby miały jakiś smak? Nigdy sama nie robiłam, ale jadłam kilka razy kupne i totalnie mi nie smakowały, tak jak kluski śląskie zresztą... zawsze wydają mi się mdłe. Ale skoro tyle ludzi lubi i kopytka, i kluski śląskie, to pewnie trzeba jakoś umiejętnie doprawić i już ;)

edysqa - 2013-02-11, 11:52

diancia, wiesz co, specjalnie jakos nie doprawiam tylko solą,czasami trochę pieprzu. Ale ze robilam je wcześniej i musiałam pozniej podgrzac to poddusilam cebulę z solą, pieprzem, pieprzem ziolowym i rzucilam do niej kopytka, wiec miały fajny smak :-)
diancia - 2013-02-11, 11:54

edysqa, acha, czyli ważniejsze dodatki, tak? ale widziałam, że ludzie często jedzą takie podsmażane "samotne" kopytka i to naprawdę jest dobre? ;)
edysqa - 2013-02-11, 12:00

diancia, podsmazane są mniam :-) jak wszystko smażone ;-)
Ale możesz spróbować na slodko z cukrem i cynamonem jak leniwe :-)

Lily - 2013-02-11, 12:05

edysqa napisał/a:
jak wszystko smażone ;-)
No niestety, moja zmora ]:->
bronka - 2013-02-11, 12:26

kofi te Twoje cepeliny to mi w końcu przyśnią chyba :-P
Może w przyszłym miesiącu machnę.

elenka - 2013-02-11, 12:43

diancia jak dla mnie to niebo w gębie ;-)
Ja właśnie ziemniaki gotuję. I jeszcze ponieważ wszystko do kopytek mam z resztek i tego co było w domu, kupiłam pieczarki żeby zrobić do nich sos. I nie przekroczyłam 5zł :mrgreen:
Macie jakiś szybki przepis?

diancia - 2013-02-11, 13:30

ech, to może jutro spróbuję z tymi kopytkami, skoro tak chwalicie - podsmażę, żeby wątroba miała co przetwarzać ]:-> napiszcie mi tylko klarowny przepis, plis :)

elenka napisał/a:
Macie jakiś szybki przepis?
jak masz słonecznik i cytrynę/ocet w domu to można zrobić śmietankę słonecznikową, podsmażyć pieczarki, cebulę i/lub czosnek, poddusić to wszystko ze śmietaną/mlekiem sojowym, ew. zrobić zasmażkę (podsmażyć mąkę na maśle/oleju) i rozprowadzić w wodzie z duszenia. Dla mnie do sosu pieczarkowego super pasuje natka pietruszki i świeży mielony pieprz :)
elenka - 2013-02-11, 15:42

Dzięki dincia :-)
Jak moje okażą się smaczne, to napiszę przepis.

dundunkini - 2013-02-11, 15:56

majaja napisał/a:
dundunkini napisał/a:
zamierzam zrobić kotlety fasolowe wg Lily,
czy zmielenie suchej ciecierzycy da mąkę besan?


Nie mam pojecia. Ja wlasciwie nie mam maki besam, ale mam make gram, czyli z jakiegos groszku.

olgasza - 2013-02-11, 17:05

Czy był już link do tego bloga? hxxp://oszczedzaniegotowanie.blogspot.com/2012/12/razowe-pierogi-emkowskie-z-ziemniakami.html

Chodzą za mną te pierogi, a raczej farsz ziemniaczano-kapuściany, zaskakująco dobre połączenie (próbowałam kiedyś w pierogarni), mam nadzieję, że bez twarogu też się uda.

Maple Leaf - 2013-02-11, 19:01

olgasza, przypomniało mi się, że mam w planach zupę pietruszkową z przepisu, który wcześniej zalinkowałaś. Może jutro się skuszę :-D
maharetefka - 2013-02-11, 19:55

Swietny watek, bardzo na czasie u nas, ostatnio musimy liczyc sie z groszem.
Dzisiejszy obiad: ziemniaki pure (lokalnie, kupione w 25kilowym worku), marchewka duszona z groszkiem i kotlety z kaszy bulglar. Wczoraj dokonczylismy kopytka (kopytkowo tu ostatnio :lol: ) z sosem pomidorowym z czerwona fasola (a'la meksykanski).

dundunkini - 2013-02-12, 00:10

Ja zrobiłam te kotlety Lily, tylko bardziej mi placki wyszły. Ale dobre i wreszcie jakieś kotlety mi się udały :mrgreen: Dzięki!
Poszłam jednak na zakupy, bo zachciało mi się ziemniaków zamiast kaszy i kapusty kiszonej zamiast brokułów, ale to było poniżej funta, a kasza i brokuły się nie zepsują.

kofi - 2013-02-12, 10:31

dundunkini napisał/a:
Ja zrobiłam te kotlety Lily, tylko bardziej mi placki wyszły.

A dałaś mąkę ziemniaczaną?
Byłam zaskoczona łatwością ucierania fasoli widelcem i gładką konsystencją. Pyszne były.
Dzisiaj pyzy ze szpinakiem :mrgreen: w środku. Nie wiem, co wyjdzie, się zobaczy. I barszczyk.

diancia - 2013-02-12, 10:40

Cytat:
Dzisiaj pyzy ze szpinakiem :mrgreen: w środku
mniaaam! a jak będziesz robić? ale mnie wzięło na mączne klimaty ;)
dundunkini - 2013-02-12, 12:26

kofi, nie dałam mąki ziemniaczanej, ale w przepisie jej nie było. Placki albo płaskie kotleciki wyszły dobre i smaczne, więc nie narzekam, że to placki a nie pulpety :-)
zou - 2013-02-12, 12:40

Hejhej! caly wątek jest suuuperrr! Edysqa - a czemu piszecie, że do barszczu trzeba gotować buraki obrane...? Zawsze wrzucałam ze skórą :oops: , a jak sie wygotowały to był barszcz a skórke obieralam na ugotowanych (jak na ziemn. w mundurkach)i robiłam tarte buraczki. To źle?
bronka - 2013-02-12, 13:31

zou napisał/a:
To źle?

A nie miał ziemistego smaku?

Ja zawsze gotuję buraki w skórce. Jak ugotuję bez to ani ładnych buraków nie mam, ani żadnych innych korzyści. Woda- nijaka, buraki- blade.

śliwka - 2013-02-12, 15:44

U nas dziś pieczone ziemniaczki z pesto pietruszkowym (natka, podprażone pestki słonecznika, czosnek, oliwa). Powinnam się zmieścić w 5 zł, chyba. Ziemniaki tanie, pestki i oliwa z tego najdroższe ale tego dużo nie pójdzie.
edysqa - 2013-02-12, 16:55

zou, nie robilam nigdy barszczu nie obierajac wcześniej buraków, tak gotuje jak mam ochotę zjesc całego buraka albo zrobić tarte buraczki. A do zupy obieram i kroje, dodaje tez zakwas z burakow.
A jeśli Tobie pasuje gotować na nie obieranych to nie widzę problemu :-)

zou - 2013-02-12, 17:05

Edysqa, dzięki. Tak wszyscy co pisali to, że obierają, wiec pomyślałam, że może ta skóra jest szkodliwa (pestycydy czy co tam). A nie obieram bo mi ręce farbuje, chociaż potem jak obieram to tak samo farbują. Ale mam wrażenie, żee ze skórka lepiej sie przechowują ugotowane. Tak samo jak do piekarnika z blachy, to robię ze skórką, oliwa, ocet balsamiczny i kminek. Dzięki, to będe dalej robić "po swojemu".
dort - 2013-02-12, 19:34

my buraki mamy od babci 100%eco więc nie bawię się w ich obieranie :-D
Fatty - 2013-02-12, 19:46

Ja wczoraj miałam chcice na samoso-pieroga i tak:



Ciasto składało się z mąki oraz odrobiny oleju i wody.
Farsz to kasza gryczana + cebulka(na oleju) + 1 łyżka koncentratu + przyprawy.

Gnieciuchy niezmiernie wydajne: wczoraj zjadłam na obiad maczajac pirogi w sosie, rano zjadłam 2 na śniadanie, wziełam sobie kilka sztuk do pracy, a na obiad popracowy też zostało- wcinałam je do barszczu.

gemi - 2013-02-12, 21:30

u nas dziś była fasolka w sosie warzywno-pomidorowym z domowym razowcem na zakwasie.
- drobna fasolka - 2 szklanki suchej. Po namoczeniu i ugotowaniu wyszło pół gara.
- 6 średnich cebul + trochę oleju
- ugotowane i zblendowane warzywa z wczorajszego bulionu (marchewka, pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, przyprawy)
- pół kartonika zagęszczonego soku pomidorowego z Biedronki
- przyprawy (majeranek, sól, kminek i inne)

Myślałam, że będzie obiad na 2 dni, ale za bardzo nam smakowało i jutro będzie pewnie kapucha.
podoba mi się ten wątek :-)

edysqa - 2013-02-12, 21:46

gemi, u mnie tez była dzisiaj fasolka w soku pomidorowym ;-) a'la po bretońsku :-)
sunflower_ren - 2013-02-13, 16:58

Fatty, te samosy pieczone czy smażone? wyglądają apetycznie :-D
edysqa - 2013-02-13, 17:51

Wyglądają jak pieczone :-) pyszne musiały być, szkoda ze nie mam piekarnika :-/
Fatty - 2013-02-13, 17:59

Tak, pieczone :) 25 minut w 180 st :)
martika - 2013-02-15, 13:02

U mnie często są kopytka. Robię je "na oko" Czyli z wczorajszych ziemniaków pozostałych po obiedzie (moim zdaniem najlepsze są takie wczorajsze) . Dodaję tylko mąkę pszenną, sól i gałkę muszkatołową. Trzeba całość bardzo dokładnie wymieszać na jednolitą masę.

Wkleję tez Wam przepis mojej koleżanki. Bardziej pracochłonny:

Do zrobienia kopytek są potrzebne nastepujące składniki;
-1/2 kg ziemniakow (mlode nie sa zbyt dobre bo sa zbyt wodniste)
-mąka,maka razowa,mąka ziemniaczana
Gotuje ziemniaki na parze,robie z nich puire,jak ostygna dodaje lyzke mąki ziemniaczanej,dodaje mąki zwyklej i troche razowej (zeby byly zdrowsze) na oko zeby uzyskac ciasto ani za miekkie ani za scisle(trzeba wyczuć)Gotuje kopytka w osolonej wodzie z lyzką oleju,potem przysmazam na masle lub ghee z asofetida, polewam buleczką tarta z maselkiem.Najlepiej smakuja z bigosem lub surówka ze smietana.

Asofetida w przepisie jest użyta jako zamiennik cebuli :) Ale jak ktoś cebulę jada to oczywiście może użyć podsmażonej.

MartaJS - 2013-02-15, 13:57

Z wczorajszych ziemniaków można też zrobić fajne kotlety, trochę mąki, jajko, masa raczej miękka, formować w mące i smażyć. U nas dziadek kiedyś takie robił, nigdy nie udało mi się zrobić takich idealnych, zawsze albo za twarde, albo za miękkie. Zwykle z sosem grzybowym się podawało.

Ja ostatnio niestety ciążowo-leżąco, więc wydaję na obiady więcej niż zwykle - dla ułatwienia używam mrożonek, normalnie tego nie robię.

priya - 2013-02-15, 14:57

Skoro już mowa o kotletach ziemniaczanych, to polecam te: hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=12157, również dobrze spełniają warunki pt. Obiad za 5zł ;-) Przepyszne!
Lily - 2013-02-15, 15:14

Oraz moje :P
hxxp://wegetarianskiblog.blox.pl/2013/01/Znowu-kotlety-watroba-pewnie-wola-o-pomoc.html

Fatty - 2013-02-15, 15:27

Jak jam kocham kotlety!! <3 Ziemniaczanych dawno nie robiłam - a pamiętam, że za nimi szalałam jeszcze jako mięsojadek :D
priya - 2013-02-15, 15:29

Lily, o, z soczewicą też muszą być fajne :-D
dundunkini - 2013-02-16, 00:26

Ja właśnie się wreszcie przekonuję do zrobienia pierogów, może pieczonych - jeszcze nigdy nie robiłam. Mam w domu resztki warzywne: butternut squash, szpinak, paprykę, soczewicę zieloną i jakieś kasze, może jeszcze dokupię groszek i kukurydzę i może pieczarki i zrobie pieczone pierogi/samosy/Jamaican patties. Zobaczymy, czy jutro nadal będzie mi się chciało :-P
dundunkini - 2013-02-17, 21:47

No to ja posprzątałam lodówkę robiąc taką krzyżówkę między Jamaican patties a polskimi pierogami: butternut squash, marchewka, cebula, czosnek, papryka czerwona z domu, dokupiłam groszek i fasolę czerwoną, do tego dużo przypraw, zwłaszcza kurkuma i curry. Wyszły mi wielkie pierogi, część z nich upiekłam, część ugotowałam. Zabrakło mi mąki i został farsz, więc dziś dokupiłam ziemniaków, ugotowałam, później wszystko razem na patelnie jeszcze z odrobiną koncentratu pomidorowego i szczypiorku i wyszła mi taka potrawa w stylu zapiekanek z resztek, jakie często pojawiały się na studenckiej stołówce w akademiku Żaczek w Krakowie :) Uwielbiałam je :) Mam też porcję na jutro i dwa wielkie pieczone pierogi (2 wystarczą na porcję) i jeszcze dwa gotowane zamroziłam. Na jedną osobę wyszło bardzo dużo jedzenia.
elenka - 2013-02-18, 09:32

U mnie dzisiaj sprzątanie szafek i lodówki i zaplanowałam kotlety z płatków orkiszowo-owsianych, soczewicy czerwonej i cebuli. Do tego będzie jakiś sos pomidorowy.
i nie muszę nic dzisiaj kupować :-P

diancia - 2013-02-18, 10:52

dundunkini, wspaniale! czyli pierwsze pierogi zrobione :D

u mnie sprzątanie lodówki i szafek od kilku dni, bo ciągle mieliśmy gości i nie było kiedy zakupów zrobić - widać mamy w domku ogrom jedzenia, skoro ciągle było z czego zrobić porządne jedzenie :) dziś ostatni bezzakupowy dzień, bo totalnie wykończyłam wszystkie warzywa świeże i mrożone ;) była m.in. fasolka pomi sosie, zupa dyniowa, paszteciki razowe, makaron z klopsikami jaglanymi i sosem pomi-soczewicowym, owsianka pieczona z bakaliami, kotleciki ziemniaczane w stylu priyi i MartyJS (pyszności!), zapiekanka warzywna w sosie słonecznikowym, czokoloko na domowych herbatnikach... lubię takie kreatywne gotowanie :D

sunflower_ren - 2013-02-18, 17:32

w sumie nie pisałam tu jakoś, ale gotuję jak w temacie czyli tanio, nie wiem czy za 5 zł, ale dla 2 os, więc raczej nie przekraczam ;-) Nawet jak robimy więcej (zwykle i reszta cd na śniadanie tylko odgrzać :-P )
tanio, bo raczej sezonowo i takie proste rzeczy: warzywa+ kasza, strąki i to nie jakieś wyszukane drogie tylko raczej podstawowe produkty
gorzej z moim chomikowaniem tzn. nie ma u mnie czyszczenia szafek czy lodówki, bo muszę mieć zawsze na zapas kasze, soczewice, fasole, ryże itd. Warzywa na bieżąco w warzywniaku, codziennie lub co 2 dni i zużywam, nie wyrzucam nic.
Poza tym lukam co na promocji, przecenione i z tego kombinuję coś na posiłek :->
Dziś np. ryż z włoszczyzną, jutro brukselka z marchewką, do tego kasza i tani obiadek jest :)

Agnieszka - 2013-02-18, 17:51

u nas: owsianka z zapadów domowych, "burak po burgundzku" (laskowe własne, wina nie było), ziemniaki, górki kiszone, kotlety z wczoraj (jaglana, zielona soczewica, duszona cebula, natka, przyprawy) a soczewica gotowana do buraków, z bulionu warzywa (wczoraj jako zupa) poszły do sałatki jarzynowej która będzie dla chętnych na kolacje lub jutro na śniadanie. Ziemniaki z wody też pójdą do żurku na jutro.
Pod koniec tygodnia jeśli będę jechać na wieś wstawię bigos, zrobię favę a dalej jeszcze nie wiem.

Maple Leaf - 2013-02-18, 18:13

diancia napisał/a:
lubię takie kreatywne gotowanie :-D

Oooo, ja też! I mam wrażenie, że takie kombinowanie przynosi mi nawet większą radość i satysfakcję, niż posiłki przygotowywane ze składników "specjalnie kupionych" do konkretnej potrawy. Jakaś taka dumna wtedy jestem, że wykazałam się kreatywnością ;-) :-P

dundunkini - 2013-02-18, 20:55

diancia napisał/a:
dundunkini, wspaniale! czyli pierwsze pierogi zrobione :D


Pierwsze to to nie były, naliczyłam, że chyba czwarte. Ale pierwsze pieczone, tylko następnym razem zrobię je naprawdę po jamajsku, czyli dodając do ciasta kurkumę i curry w proszku

diancia - 2013-02-19, 09:26

Maple Leaf napisał/a:
Jakaś taka dumna wtedy jestem, że wykazałam się kreatywnością ;-) :-P
ja też! :D czuję się jak zaradna pani domu w czasach kryzysu ;)
dundunkini napisał/a:
Pierwsze to to nie były
czyli źle zrozumiałam, tak się krygowałaś ;) fajnie, że się pierogowo rozkręcasz! :D
bronka - 2013-02-19, 10:32

diancia napisał/a:
czuję się jak zaradna pani domu w czasach kryzysu ;)

:mrgreen:
Też cierpię na te cechę narodową :-P

Ja machnęłam na dziś pierogi - 50 ruskich ( to są około 4 duże porcje dla małża) i 30 z resztką bigosu sprzed 3 dni ;-)
Pierwszy raz zrobiłam duże i znacznie szybciej się robi- tak zawsze wycinałam szklanką i robiłam malutkie-śliczniutkie-zgrabniutkie :-> Od dziś lecę z produkcją dużych.

priya - 2013-02-19, 10:39

Ja dziś mam w planie naleśniki z soczewicą i też się mieszczę w 5zł ;-) Soczewicy zużyję za jakieś 4 zeta pewnie plus mąka ;-)
Przypomniałyście mi że pierogi się nam skończyły. Czas się zebrać i uzupełnić zapasy.

diancia - 2013-02-19, 10:44

bronka napisał/a:
diancia napisał/a:
czuję się jak zaradna pani domu w czasach kryzysu ;)

:mrgreen:
Też cierpię na te cechę narodową :-P
tak podejrzewałam ;-)

bronka napisał/a:
Pierwszy raz zrobiłam duże i znacznie szybciej się robi
o tak! kupiłam sobie na samym początku mej pierogowej kariery (czyli z rok temu) wycinarkę o średnicy 5,5 cm i dziwiłam się, że jednym z takiej samej ilości ciasta wychodzi 60-80 sztuk, a mi 120 :shock: a teraz pierogarkę mam konkretniejszą i nagle pierogów mniej, ale za to szybciej się robi, a żołądki podobnie pełne ;)

ciasto pierogowe fajnie się mrozi - jak mi się nie chce lepić naraz 80 pierogów, to zamrażam sobie np. 1/3 ciacha, rozmrażam w razie ochoty lub zbytku farszu (a farszem może być wszystko ;) ) i lepię. Idzie szybciutko :) Fakt, że już takich pierogów na nowo się nie zamrozi, ale 20-30 pierogów to żaden problem, zje się na świeżo ;)

diancia - 2013-02-19, 10:45

priya, napisz coś więcej o farszu! lubimy soczewicę :)
priya - 2013-02-19, 11:03

diancia, nic nadzwyczajnego. Zielona soczewica ugotowana, zmiksowana z pieprzem, solą, może być do tego zeszklona cebula (ja raczej nie daję, dzieci nie lubią, używam asofetidy). Mój mąż lubi z sosem: jogurt naturalny plus drobno pokrojone ogórki kiszone i dużo chrzanu. Chrzan i ogórki mam swoje, więc nawet jak sos zrobię, to budżetu szczególnie nie uszczuplę ;-)
diancia - 2013-02-19, 11:10

priya, fajnie :) u nas cebulka lubiana i pożądana, więc zawsze dodaję. Ale też często zapominam, że strączki z cebulką tak fajnie smakują :)
sunflower_ren - 2013-02-19, 11:39

diancia, bronka, a duże to czym wycinacie? ja też myślałam u dużych np. taką szerszą szklanką do drinków

za to kreatywności to ja za grosz nie mam :lol: zawsze szukam z przepisów (na dodatek mało skomplikowanych, po najmniejszej linii oporu ]:-> )

Lily - 2013-02-19, 11:42

sunflower_ren napisał/a:
po najmniejszej linii oporu
Po linii najmniejszego oporu :P
A u mnie będą ziemniaki pieczone z białą fasolą. I szpinak.

kofi - 2013-02-19, 11:42

Lily napisał/a:
sunflower_ren napisał/a:
po najmniejszej linii oporu
Po linii najmniejszego oporu :P
A u mnie będą ziemniaki pieczone z białą fasolą. I szpinak.

Pycha!
U mnie risotto, ale najpierw muszę dotrzeć do domu.

diancia - 2013-02-19, 11:44

sunflower_ren, ja sobie kupiłam taką większą pierogarkę hxxp://www.holkap.eu/pl/sklep/formy,-foremki/forma-pierogownica-9-cm/157-80216.html kosztowało ze 3 zł ale wycina fachowo :) można też nią sklejać, ale to już szybciej mi idzie, jak sama robię.
bronka - 2013-02-19, 12:12

sunflower_ren napisał/a:
diancia, bronka, a duże to czym wycinacie?

plastikowym kubkiem z ostrym rantem
Planuje zakup takich kółek metalowych do wycinania generalnie to jest granda, ze jeszcze ich nie mam :-P

malva - 2013-02-19, 12:33

można jeszcze robić tak pierogi: na połowę ciasta nakładamy farsz symetrycznie, w rówych odstepach drugą połową ciasta nakrywamy, potem lecimy nożem -wykrawujemy hurtowo takie kwadraciki i tylko jedną stronę kwadracika traktujemu połową szklanki by nadać kształt pieroga :mryellow: to jest dopiero prędkie robienie pierogów :D
diancia - 2013-02-19, 12:42

malva, oglądałam kiedyś takie robienie pierożków, ale ja jestem za bardzo nieporadna w nakładaniu farszu i pewnie by mi się to majtało po bokach i nie chciało kleić ;) ale jak ktoś umie to pewnie idzie jak burza :)
bronka - 2013-02-19, 14:31

eeeeeee- no tak nie można. Pierożki muszą mieć ładny kształt i falbankę ]:->
Mnie wczoraj natrzaskanie pierogów zajęło godzinę łącznie z posprzątaniem ( farsz był gotowy).

iris - 2013-02-19, 16:01

bronka napisał/a:
Mnie wczoraj natrzaskanie pierogów zajęło godzinę łącznie z posprzątaniem

ale jak? daj przepis ;-)

bronka - 2013-02-19, 16:33

iris napisał/a:
ale jak? daj przepis ;-)

na pierogi?

kofi - 2013-02-19, 17:25

bronka napisał/a:
eeeeeee- no tak nie można. Pierożki muszą mieć ładny kształt i falbankę ]:->
Mnie wczoraj natrzaskanie pierogów zajęło godzinę łącznie z posprzątaniem ( farsz był gotowy).

Hah, nie każdy jest bronką, pamiętaj!

Co do przepisu, ostatnio mój tata zadebiutował z pierożkami - znalazł w necie wiele przepisów - wybrał wg niego najlepszy - pół kilo mąki, szklanka wody, 3 jajka :shock: . Ciasto podobno wyszło jak na naleśniki. Szkoda, że mnie nie zapytał...

iris - 2013-02-19, 18:40

na pierogi :-)
robiłam do tej pory parę razy i zawsze klapa, jakieś suche i mało sprężyste ciasto mi wychodzi.

dundunkini - 2013-02-20, 00:51

No właśnie mi też nie zawsze ciasto wychodzi, do tego czasem farsz za mokry (miałam tak jak ostatnio robiłam ze szpinakiem), do tego mnóstwo bałaganu... Ale może będę robić częściej, bo uwielbiam odsmażane na patelni z cebulką...

My mamy też taki przyrząd do krojenia i akurat jak ja robiłam pierogi, to moja siostra się też za nie zabrała. Przyrządów właściwie mamy trzy, ona używała średniego, więc ja wzięłam największy i wyszły mi pierogi-giganty. Te pieczone miały być na wzór Jamaican patties, więc miały być duże, ale te gotowane wyglądają jak giganty ze względu na tę wielkość ;)


Następnym razem nie będę już robić takiej krzyżówki.

A, i jeszcze miałam się pochwalić, że dzisiaj niczego nie kupiłam. Niczego. Jutro kupię tylko czerwoną soczewicę, bo chcę zrobić zupę, i mleko do kawy. I zapłacę za moje granie i za przejazd. Ale generalnie staram się wydawać najmniej jak mogę.

diancia - 2013-02-20, 07:23

iris, ja nie bronka, ale podzielę się genialnym przepisem na ciasto pierogowe :) jest tanie, elastyczne, mięciutkie i genialnie współpracuje, nawet makaron pyszny z niego wychodzi :)

3 szklanki mąki
1 szklanka wody, prawie wrzątku
1 łyżeczka soli
1 łyżka oleju

wszystko wrzucić do dużej miski, wymieszać łyżką (przemieszać tylko kilka razy, nie do połączenia składników) i odstawić pod ściereczką do lekkiego wystygnięcia. Tak żeby dało się ciasto rączką wyrobić, bez poparzeń ;) jak już lekko ostygnie, wyrabiasz aktywnie przez 5-10 minut, aż ciasto będzie elastyczne i mięciutkie. Wyrobione ciasto odłożyć na co najmniej 30 minut pod przykryciem, żeby ciasto odpoczęło. Potem już tylko wałkowanie, wykrawanie i klejenie :) ciasto super wychodzi także z mąki razowej (pół na pół, inaczej nie próbowałam).

dundunkini, super :) oszczędzanie nie jest takie trudne ;)

bronka - 2013-02-20, 10:12

diancia napisał/a:
3 szklanki mąki
1 szklanka wody, prawie wrzątku
1 łyżeczka soli
1 łyżka oleju

U mnie podobnie- z tym, ze nie daję soli, ani oleju do ciasta ( a dopiero do wody, w której się gotują).

diancia napisał/a:
wszystko wrzucić do dużej miski, wymieszać łyżką (przemieszać tylko kilka razy, nie do połączenia składników) i odstawić pod ściereczką do lekkiego wystygnięcia. Tak żeby dało się ciasto rączką wyrobić, bez poparzeń ;) jak już lekko ostygnie, wyrabiasz aktywnie przez 5-10 minut, aż ciasto będzie elastyczne i mięciutkie. Wyrobione ciasto odłożyć na co najmniej 30 minut pod przykryciem, żeby ciasto odpoczęło. Potem już tylko wałkowanie, wykrawanie i klejenie :) ciasto super wychodzi także z mąki razowej (pół na pół, inaczej nie próbowałam).

pod tym się już podpisuję bez modyfikacji
Wychodzą mięciutkie i elastyczne.

diancia - 2013-02-20, 11:02

bronka napisał/a:
nie daję soli, ani oleju do ciasta ( a dopiero do wody, w której się gotują).
to ja na odwrót - wodę tylko leciutko solę (1/2 łyżeczki na 3-4l), ale oleju nigdy. Co innego masełko/oliwa czosnkowa na ugotowanym już pierożku... ;)
jagodzianka - 2013-02-20, 11:05

diancia napisał/a:
Wyrobione ciasto odłożyć na co najmniej 30 minut pod przykryciem, żeby ciasto odpoczęło.

A mi właśnie im szybciej wałkuję tym lepiej wychodzą.

diancia - 2013-02-20, 11:06

jagodzianka, a robisz z takiego samego przepisu, z wrzątkiem? Bo może to kwestia "zaparzania" glutenu gra rolę i dlatego jest inaczej u mnie i u Ciebie?
Lily - 2013-02-20, 11:13

Mnie z mąki i gorącej wody wychodziło ciasto całkiem fajne, ale niestety pierogi z razowej mąki jakieś takie są suche po ugotowaniu... No i za dużo roboty jak dla mnie, potem muszę blat z mąki skrobać, a zamrażarki nie mam, żeby zrobić na zapas...
jagodzianka - 2013-02-20, 11:14

tak, też z wrzątkiem.
dokładnie o z tego hxxp://puszka.pl/przepis/5974-pierogi_z_kapusta_i_grzybami-mieciutkie_.html

diancia - 2013-02-20, 11:16

Lily napisał/a:
zamrażarki nie mam, żeby zrobić na zapas
ja na początku (zachwyt neofity ;) ) robiłam pierogi z 1/2kg mąki, gotowałam wszystkie i zjadaliśmy w 2, góra 3 dni. Można też z robić z mniejszej porcji ;)
Lily napisał/a:
pierogi z razowej mąki jakieś takie są suche po ugotowaniu
pewnie zależy jak mocno razowa mąka i jakie proporcje z białą :)

jagodzianka, o widzisz, czyli co "ręka", to inna opinia ;)

Lily - 2013-02-20, 11:20

diancia napisał/a:

pewnie zależy jak mocno razowa mąka i jakie proporcje z białą :)
Pełnoziarnista pszenna drobno mielona - bez białej. Pewnie jakby dowalić parę łyżek tłuszczu to byłoby lepsze ;)
bronka - 2013-02-20, 11:23

jagodzianka napisał/a:
A mi właśnie im szybciej wałkuję tym lepiej wychodzą.

ja zwsze odstawiam. Czasem nawet na godzinkę. Tak, żeby się gluten dobrze zdążył rozkleić.
Lily, ja razowe tylko z grahamki babalskich. Z innej wychodzą mi wiórowate.

Maple Leaf - 2013-02-20, 12:39

Mi do tej pory najlepsze pierogi wyszły z mieszanki razowej pszennej, razowej orkiszowej i białej orkiszowej (mniej więcej po równo). Smakowały lepiej niż ze zwykłej białej pszennej.

A tak poza tym, to uważam, że do lepienia pierogów trzeba po prostu dojrzeć :-> Nie wiem, na czym to polega, ale kiedyś wszystko robiłam tak samo, jak dziś, podobnie organizowałam pracę, a i tak kończyło się na tym, że byłam tak "umęczona" po lepieniu i po sprzątaniu tego bałaganu, że mówiłam sobie: "nigdy więcej!". A od niedawna mam nawet wielką chęć, żeby zrobić ogromną ilość pierogów :-D

dundunkini - 2013-02-20, 17:55

Maple Leaf napisał/a:

A tak poza tym, to uważam, że do lepienia pierogów trzeba po prostu dojrzeć :-> Nie wiem, na czym to polega, ale kiedyś wszystko robiłam tak samo, jak dziś, podobnie organizowałam pracę, a i tak kończyło się na tym, że byłam tak "umęczona" po lepieniu i po sprzątaniu tego bałaganu, że mówiłam sobie: "nigdy więcej!". A od niedawna mam nawet wielką chęć, żeby zrobić ogromną ilość pierogów :-D


Ja jestem bardzo niedojrzała w takim razie, haha :)

Zrobiłam zupę soczewicową z resztek warzywnych i kaszy pęczak zamiast makaronu tak jak zwykle, bo go nie miałam, a działałam w myśl zasady "Gotuj z tego, co masz". I znowu udało mi się nie kupić prawie niczego dzisiaj (tylko szampon i mleko do kawy). A, i ta zupa świetnie smakuje z pęczakiem, a wydawało mi się, że nie będzie.

Lily - 2013-02-20, 17:56

bronka napisał/a:
Lily, ja razowe tylko z grahamki babalskich. Z innej wychodzą mi wiórowate.
Używam tylko czeskiej bio albo Lubelli - nie mam dostępu do innych. Ale one są drobne, nie mają dużych otrąb.
iris - 2013-02-20, 19:34

dziewczyny dzięki. w weekend lepię pierogi :-D
lilias - 2013-02-20, 21:43

patent na blat w cieście: suchą łapą zgarnąć co się da, resztę namoczyć i potem plastikowym drapakiem przejechać (idzie jak po maśle). całość pięknie zbiera się ściereczką lub papierowym ręcznikiem. wolę ściereczką ;-) :-D

w ramach jednoczenia sie w szale pierogowym. kółko nabyłam metalowe i wycinać będę "większe" pierogi ;-) :-P

kofi - 2013-02-21, 08:22

Jakie jest to metalowe kółko?
Mam takie wycinaczki, nawet 2 plastikowe, ale obie niedoskonałe. Wycinam jakimś kubkiem, lepię ręcznie, wtedy uda mi się wepchnąć więcej farszu. Do ruskich robię takie kuleczki z farszu, potem rozciągam ciasto i wychodzą mi takie spore i grube, mniej pracy i można się najeść kilkoma.
U nas dzisiaj fasolówka - nic się marnuje - wczoraj była fasola gotowana w wolnowarze, dzisiaj z resztek fasoli i tej wody plus usmażonych uprzednio warzyw, zupa. I makaron jakiś chyba, może z brokułami, albo z leczo ze słoika.

lilias - 2013-02-21, 11:41

kofi, są takie Fackelmanna
hxxp://allegro.pl/obrecze-wykrawacze-do-potraw-2-szt-inox-fackelmann-i3045562672.html
hxxp://allegro.pl/szczypce-do-paczkow-wykrawacze-fackelmann-i3044814664.html

te pierwsze są solidne, duże pasuje na rękę ;-)
te drugie są też same, tańsze i są bardziej plastyczne, ale większe :-)

takie o:
hxxp://allegro.pl/wykrawacz-wykrojnik-do-paczkow-fackelmann-i3040264563.html

wielkością są takie, że te do pączków są największe, a dwa solidniejsze wchodzą w te dwa większe :-> oglądałam i macałam w sklepie :-P

bronka - 2013-02-25, 11:47

W weekend udało mi się gotować bez kupowania. Troszkę mi uświadomiło moje zbieractwo ( tak-tak- szafki pełne surowców :-> ) plus pełna przetworów piwnica. No nie zginę ;-)

Zupa ziemniaczana- mąż gotował- aksamitnie kremowa ziemniaczana ( uwielbiam konsystencję kremowych zup z ziemniakami) z wiórkami marchewki i pora. Z czosnkiem niedźwiedzim, tymiankiem i majerankiem.
Na drugi dzień ta sama zupa z grzankami czosnkowymi ( wykorzystałam razowiec z zeszłej środy).
Deser: Bardzo niziutki "biszkopt" - z ciasta muffinkowego ( mąka, olej, proszek, mleko , cukier). Na to - truskawki i śliwki z kompotu plus słoik musu jabłkowo-gruszkowego ( wszystko z piwnicy ofc) - razem zmieszane i zżelowane agarem. Na to warstwa bitej śmietany.
Była sałatka buraczkowo-fasolowa z kiszonymi ogórkami ( z piwnicy).
Były burgery marchewkowo- jaglane z ziemniaczkami z piekarnika i surówką z pekinki.
Upiekłam też pasztet z 3 różnych resztek soczewic.
Na dziś wykończyłam wszystkie znajdujące się w domu resztki warzyw i zrobiłam krupnik.

diancia - 2013-02-25, 11:51

bronka, mniam! ale uczta :mryellow: każda jedna potrawa jest w moim guście :D

bronka napisał/a:
Troszkę mi uświadomiło moje zbieractwo ( tak-tak- szafki pełne surowców :-> )
pomyśl ile ludzi ma 5 razy więcej zapasów, a i tak wciąż dokupują nowe dobra, zalegające resztki skazując na zepsucie...
Agnieszka - 2013-02-25, 12:20

bronka: smakowicie u Ciebie i zupą mnie zainspirowałaś

u nas: sobota - zupa pomidorowa z ryżem (z piątku), kotlety z grochu i jaglanej, ziemniaki, surówka z pekińskiej; niedziela: barszcz czerwony, pyzy. Deserowo (kupne, pektynowe gotowce) galaretki z resztkami owoców. W tygodniu będzie bigos lub jakiś wariant bigosowy może i pasztet, który zabiorę na wyjazd.

Bellis_perennis - 2013-02-25, 16:26

U mnie tanio wychodzą zupy krem z warzyw sezonowych. Jako zagęstnik robią ziemniaki.
Przykład zupa krem z brokuła: brokuł umyć, podzielić na różyczki, dodać pokrojone ziemniaki (2-3), ugotować, przyprawić wg uznania, zmiksować. Ilość wody też zależna od gustu, jak kto lubi czy gęsty krem czy bardziej luźną zupę. Ostatnio zrobiłam tak zupę marchwiową z imbirem, pycha!
Pomidorowa z ryżem, ogórkowa, buraczkowa, szczawiowa również zaliczają się do tanich.
Z konkretniejszych fasolka po bretońsku: fasola+marchew+koncentrat pomidorowy+majeranek+kapka oleju.
Ziemniaki i groszek z marchewką, jako surówka starta marchewka.
Grochówka! Tanio i pożywnie :mryellow:
Cieciorka (prawie) po indyjsku. Ciecie+kurkuma+olej+cebulka+jakaś tania surówka np marchewka ;)
Żeby nie było, że jadam samą marchewkę ale jak nie ma kasy to chyba najlepsza opcja.

bronka - 2013-02-25, 17:55

diancia napisał/a:
pomyśl ile ludzi ma 5 razy więcej zapasów, a i tak wciąż dokupują nowe dobra, zalegające resztki skazując na zepsucie...

wiem, wiem- ale jak byś zobaczyła 3(!) paczuszki z resztkami soczewicy ( każda inna :-P ) to też byś się pewnie na siebie zeźliła ;-)

Agnieszka napisał/a:
zupą mnie zainspirowałaś

oj polecam. Naprawdę była pyszna.

U nas weekend był mocno ( bardzo mocno jak na nas) ziemniaczany. Tak normalnie jadamy ziemniaki góra 2 razy w tygodniu, ale miałam w domu sporo i zaczynały więdnąć. Stąd takie pyriozalne menu ;-)

Cytat:
Grochówka! Tanio i pożywnie :mryellow:

mniam. Też muszę zorganizować :-D

bronka - 2013-02-25, 17:57

Bellis_perennis napisał/a:
U mnie tanio wychodzą zupy krem z warzyw sezonowych.

a jakie są teraz sezonowe? ;-)

Lily - 2013-02-25, 17:59

U mnie leżą nawet kilkuletnie groszki i fasolki, ale to nie problem, dużo kłopotów za to przynosi zdobywanie świeżych warzyw :roll: No bo z samych fasolek i ryżu/kaszy/makaronu nie będę gotować...
diancia - 2013-02-25, 18:02

bronka napisał/a:
jak byś zobaczyła 3(!) paczuszki z resztkami soczewicy ( każda inna :-P ) to też byś się pewnie na siebie zeźliła ;-)
hihi pewnie tak, ale najpierw zdziwiłabym się, czemu nie przesypałam ich do słoiczków ;)

bronka napisał/a:

Cytat:
Grochówka! Tanio i pożywnie :mryellow:

mniam. Też muszę zorganizować :-D
u nas grochówka średnio raz na tydzień z różnymi dodatkami. Rok temu hitem zimy był dla mnie por, a w tym roku to zdecydowanie groch w połówkach :D

Lily napisał/a:
dużo kłopotów za to przynosi zdobywanie świeżych warzyw :roll:
dlaczego?
Lily - 2013-02-25, 18:07

diancia napisał/a:
Lily napisał/a:
dużo kłopotów za to przynosi zdobywanie świeżych warzyw :roll:
dlaczego?
Ponieważ nigdzie w pobliżu ich nie ma? :) W osiedlowym są zepsute, w supermarkecie 1,3 km - to samo zazwyczaj, w drugą stronę - do wyboru Kaufland i Biedronka. Dalej - warzywniak w zapleśniałej kamienicy, w którym wszystko śmierdzi stęchlizną, a obsługa jest niemiła. W ostatecznym rozrachunku to już najlepiej ta Biedronka i Kaufland wypadają...
Aha, w sezonie najlepiej wypada targ ;) Dopiero w zeszłym roku odkryłam ten fakt w całej pełni ;)

seminko - 2013-02-25, 18:08

bronka napisał/a:
pyriozalne menu

:lol:
Tak mi się skojarzyło: w przedszkolu mojego dziecka prawie co dzień dzieci do obiadu zjadają gniecione pyry, a ponieważ sama donoszę prowiant, wprowadziłam wynalazek w postaci miksowanej jaglanki- nie do odróżnienia, a cenowo chyba podobnie wychodzi :-P Sorry za OT, już uciekam.

Pipii - 2013-02-25, 18:18

bronka napisał/a:
Bellis_perennis napisał/a:
U mnie tanio wychodzą zupy krem z warzyw sezonowych.

a jakie są teraz sezonowe? ;-)

kapusta : biała, czerwona, włoska, brukselka, por, czosnek, cebula (biała, czerwona, czosnkowa), marchewka, pietruszka, seler, pasternak, buraki, ziemniaki. Czasami jeszcze można spotkać dynię np hokkaido, jarmuż, topinambur się zdarza.
Całkiem nieźle ;-) z owoców świeżych to już tylko jabłka.

ropuszka - 2013-02-25, 18:34

bronka napisał/a:
Troszkę mi uświadomiło moje zbieractwo ( tak-tak- szafki pełne surowców :-> )


też tak mam - na szczęście to puszki i suszki i mrożonki, więc się nie zepsują szybko :-P
ostatnio myślę nad zrobieniem listy: co w szafkach i lodówce mieć powinnam :-P

gosia_w - 2013-02-25, 19:12

z sezonowych jeszcze brukiew jest i pekińską można kupić
diancia - 2013-02-25, 19:18

Lily, acha :) no ale zawsze można pojechać/pójść do sprawdzonego miejsca raz na tydzień/10 dni i kupić większą ilość. Ja teraz na kleparz po kilogramy warzyw nie chadzam, a nie mam serca Męża ganiać co drugi dzień, więc kupujemy właśnie raz na 7-10 dni i trzymamy część warzyw w lodówce, część w zimniejszej części mieszkania i jakoś dajemy radę :) zresztą zimowe sezonowe warzywa łatwiej przechować na dłużej niż takie choćby majowe-czerwcowe. Nie dość, że w domu gorąco to jeszcze warzywka bardziej naziemne i trzeba jeść w miarę na bieżąco ;)
Lily - 2013-02-25, 19:26

diancia napisał/a:
Lily, acha :) no ale zawsze można pojechać/pójść do sprawdzonego miejsca raz na tydzień/10 dni i kupić większą ilość.
No nie bardzo, bo po 2-3 dniach to jest zepsute, a i po pierwsze nie ma tu wg mnie dobrych źródeł, a po drugie na plecach w ręce się aż tak dużo nie przyniesie.
Jakoś trzymanie warzyw w lodówce u mnie nie wychodzi, pleśnieją bardzo szybko.

diancia - 2013-02-25, 19:39

Lily napisał/a:
No nie bardzo, bo po 2-3 dniach to jest zepsute
serio? to u mnie spokojnie 5 dni wytrzymują, po ok tygodniu zaczynają schnąć... ale u mnie w domu zimą naprawdę bywa zimno ;)
Bellis_perennis - 2013-02-25, 19:44

Pipii napisał/a:
bronka napisał/a:
Bellis_perennis napisał/a:
U mnie tanio wychodzą zupy krem z warzyw sezonowych.

a jakie są teraz sezonowe? ;-)

kapusta : biała, czerwona, włoska, brukselka, por, czosnek, cebula (biała, czerwona, czosnkowa), marchewka, pietruszka, seler, pasternak, buraki, ziemniaki. Czasami jeszcze można spotkać dynię np hokkaido, jarmuż, topinambur się zdarza.
Całkiem nieźle ;-) z owoców świeżych to już tylko jabłka.

Z tych co wymieniłaś najczęściej robię zupy z pora, marchwi, buraków czasami z cebuli.

Aha korzeń pietruszki super smakuje z curry i odrobiną oleju zapiekany w piekarniku. Krupnik też jest tanią opcją.

Muszę zrobić zupę z kaszy jaglanej :mryellow:

dundunkini - 2013-02-26, 00:11

bronka, ja chyba muszę się do Ciebie na jakieś warsztaty gospodarnej kuchni zapisać... Gotuję tylko dla siebie i ciągle mi się wydaje, że dużo za dużo wydaję na jedzenie.

ropuszka, ja już nie raz robiłam taką listę: pisałam co mam i jak jest z tym ilościowo i potem próbowałam planować menu z tego co mam. Tylko że ja właśnie jeszcze nie za bardzo umiem improwizować, częściej gotuję pod przepisy, ale powoli się uczę.

Wczoraj zrobiłam zupę minestrone z makaronem pełnoziarnistym, pomidorami z puszki, dużą ilością marchewki, selerem naciowym z zamrażarki i resztką kapusty włoskiej też z zamrażarki - pyszna, miałam na dwa dni - dwie kolacje i trochę na śniadanie.
Jutro chcę wykorzystać resztkę mrożonego szpinaku - zrobię makaron ze szpinakiem i czosnkiem. W tym tygodniu planuję też curry - mam wszystkie przyprawy, dokupię tylko kalafior (reszta warzyw to marchewka z lodówki i groszek z zamrażarki) i ryż brązowy i chyba jakieś pomidory.
Planuję też zrobić falafele z cieciorki, bo mam jej dużo już od dawna i dodam sezam, bo też go mam dużo.

Mam też zamiar wykorzystać te tanie sezonowe warzywa, zwłaszcza kapustę i buraki. bronka, twoja sałatka buraczkowo-fasolowa z kiszonymi ogórkami brzmi zachęcająco. Mogłabyś coś więcej na ten temat? Ja szukam smacznego sposobu na surowe buraki, ale gotowane też mogą być (za surowymi nie przepadam, ale doceniam walory odżywcze, gotowane czy podsmażane uwielbiam).

Maple Leaf - 2013-02-26, 19:12

dundunkini napisał/a:
Ja szukam smacznego sposobu na surowe buraki, ale gotowane też mogą być

Dla mnie surowe są najbardziej zjadliwe ze wszystkich opcji ich obróbki :-D Jak są gotowane, to jak dla mnie bez smaku (no, chyba że doda się tradycyjnie tonę octu i cukru :roll: ). Dobre są pieczone w całości (w skórce i można zawinąć jeszcze w papier i folię, żeby były soczyste), choć trwa to długo- ale wystarczy je potem jedynie posolić na talerzu i są pyszne. A surowe najlepiej smakują same ;-) albo skropione octem balsamicznym i miodem/słodem.

groszek - 2013-02-26, 22:24

dundunkini napisał/a:
Ja szukam smacznego sposobu na surowe buraki


Ja kiedyś często robiłam surówkę z buraków.
Surowe buraki starte na małych oczkach, wymieszane z musem śliwkowym, pokrojonymi suszonymi śliwkami, doprawione octem, oliwą, solą i pieprzem, oraz mielonym zielem angielskim i cynamonem. Ja to posypywałam kostkami Fety, albo podprażonymi orzechami włoskimi - wtedy dawałam czosnek i nie nie dawałam ziela angielskiego i cynamonu.

Pycha - muszę znowu zrobić:)

kofi - 2013-02-26, 22:48

groszek intrygująco brzmi, muszę wypróbować. Z młodych buraczków surówki będą niewątpliwie pyszne, z takich starawych, pewnie mniej. Moje ulubione surowe buraki to kiszone z dynią.
Jutro u nas znowu kluski - kopytka dyniowo-ziemniaczane i krem z jasnych warzyw (ale się pospieszyłam i zmiksowałam z marchewką, więc nie biały).
Dzisiaj był gulasz z fasoli mamut w sosie pomidorowo-śliwkowym i ta sama zupa.

priya - 2013-02-27, 10:44

kofi napisał/a:
kiszone z dynią.
w sensie buraki kiszone razem z dynią czy dynia surowa?

groszek, wow, jaka ciekawa surówka, kiedyś wypróbuję.

kofi - 2013-02-27, 10:53

priya napisał/a:
kofi napisał/a:
kiszone z dynią.
w sensie buraki kiszone razem z dynią czy dynia surowa?

Razem: dynia i buraki w proporcji pół na pół do tego sól, trochę czosnku, ugniecione ręką, odstawione na kilka dni. Był przepis w wątku o kiszonkach.

bronka - 2013-02-27, 11:10

dundunkini napisał/a:
bronka, twoja sałatka buraczkowo-fasolowa z kiszonymi ogórkami brzmi zachęcająco. Mogłabyś coś więcej na ten temat? Ja szukam smacznego sposobu na surowe buraki, ale gotowane też mogą być (za surowymi nie przepadam, ale doceniam walory odżywcze, gotowane czy podsmażane uwielbiam).

Ja tylko gotowane albo pieczone. No i kiszone ofc ( mniam).
Zaraz znajdę przepis na sałatkę ( gdzieś już pisałam).

kofi - 2013-02-27, 11:58

Taka ciekawa sałatka hxxp://vegelicious.net/2012/11/przepisy-lunchowe/#more-2359]stąd:
Sałatka z buraków i kiszonej kapusty

Składniki:

4 średniej wielkości buraki
5-6 średnich ziemniaków
3-4 marchewki
1 nieduża cebula
około pół kilograma kapusty kiszonej
4-5 łyżek oleju
sól, pieprz
Buraki gotujemy w osolonej wodzie około godziny, aż będą dość miękkie. Bezpośrednio po ugotowaniu wrzucamy pod bieżącą zimną wodę i zdejmujemy łupiny. Marchew i ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie około pół godziny (aż po nakłuciu widelcem będą miękkie, ale nie za miękkie), po wystudzeniu obieramy. Kroimy w kostkę marchew, buraki i ziemniaki, dodajemy drobno posiekaną cebulę, odsączamy część soku z kapusty, samą kapustę kroimy lub ręcznie rozrabniamy, dodajemy do pozostałych warzyw. Do sałatki dodajemy olej, sól oraz pieprz do smaku i dokładnie mieszamy.
Wkleiłam, bo ciągle zapominam ją zrobić.

dundunkini - 2013-02-27, 16:02

Wow, super, dziękuję wszystkim za buraczane przepisy! Będę miała co wypróbować :-)

I za kiszonki też się muszę w końcu wziąć.

Gudi - 2013-02-27, 22:50

zrobiøam grochówkę.... wyszła mi baaardzo gęsta, ale zjadliwa - nie lubimy jakoś jadać tego samego 2 dni z rzędu... na co mogę ja przerobić jutro?
Pipii - 2013-02-28, 07:28

na sos, ala dhall do ryżu ;-)
diancia - 2013-02-28, 09:42

groch z kapustą też można zrobić. A jeśli mega gęste to może i jakieś kotlety ukulać, albo jako nadzienie do naleśników/bułeczek wykorzystać? bądź jako chlebkowa pasta?
bronka - 2013-02-28, 10:10

Gudi, ja bym pasztet upiekła. Albo zamrozić można połowę ( jeśli mrozisz) na czarna godzinę.
elenka - 2013-02-28, 14:20

Na samosy :-)
Gudi - 2013-02-28, 15:06

kotlety niet bo jednak mokre, a nie chcę zbyt dużo zagęszczać, a odlewać szkoda wywaru. zaraz chyba wrzucę na pasztet - bo coś ostatnio nie mam co na chleb zarzucić, a mam chęć na jakąś kanapkę z ogórkiem ;) dzięki! :)
bronka - 2013-02-28, 15:08

Gudi napisał/a:
kotlety niet bo jednak mokre, a nie chcę zbyt dużo zagęszczać

Można płatków owsianych rzucić.

diancia - 2013-02-28, 15:11

Gudi, ja myślałam, że Ty obiadowej opcji potrzebujesz :) do zagęszczenia płatki owsiane jak najbardziej, zblendowana gotowana kasza jaglana czy razowiec - wszystko się nada. A grochowy pasztet jest pycha :) szczególnie z duszonym porem i orzechami włoskimi :->
Gudi - 2013-02-28, 15:14

diancia, ja po prostu coś z tego chciałam zrobić;>

ale teraz jeszcze z tym pasztetem, bo młoda śpi i blender ją by obudził to pomyślałam o zapiekance. Mam jeszcze brokuła mrożonego, dorzucę pieczarek, cebulki i będzie szał ciał :)

diancia - 2013-02-28, 15:17

Cytat:
pomyślałam o zapiekance. Mam jeszcze brokuła mrożonego, dorzucę pieczarek, cebulki i będzie szał ciał :)
też pysznie :)
dundunkini - 2013-03-02, 23:26

Ja zrobiłam dziś obiad na kilka posiłków głównie z tego, co miałam, musiałam tylko dokupić ziemniaki słodkie, przyprawę allspice i olej kokosowy, ale on akurat na długo starczy. Zrobiłam puree ziemniaczane po karaibsku (otworzę za chwilę nowy wątek z karaibską kuchnią w kuchniach świata), kotlety z ciecierzycy i kaszy kukurydzianej (troche się rozsypują, ale wyszły pyszne) i sałatke z kapusty białej, kukurydzy, marchewki, rzeżuchy i papryki. Może wszystko nie wyszło tak tanio, ale cieszę się, że zaczęłam gotować z tego, co mam.
koko - 2013-03-04, 15:53

U nas "Obiady za 2zł" dzisiaj - ziemniaki w mundurkach (własne), kapusta kiszona (od znajomego) gotowana z olejem konopnym (własnym) i suszonymi grzybkami (własnymi). No i ze szczyptą soli.
bronka - 2013-03-04, 16:17

koko, to gdzie żeś te 2 zyla wydała? :mrgreen:
priya - 2013-03-04, 16:25

bronka, pewnie na sól + gaz/prąd/woda :lol:
koko - 2013-03-04, 16:44

bronka napisał/a:
koko, to gdzie żeś te 2 zyla wydała? :mrgreen:

Na sól :-)

bronka - 2013-03-04, 17:20

koko napisał/a:
Na sól :-)

coś naciągasz- napisałaś, ze szczypta ;-)

Pipii - 2013-03-04, 17:42

bronka napisał/a:
koko napisał/a:
Na sól :-)

coś naciągasz- napisałaś, ze szczypta ;-)

może to taka sól : hxxp://www.lechocolat.pl/prod/id-873/quai-sud,s%EF%BF%BD%C2%B3l-morska-z-limonk%EF%BF%BD%E2%80%A6-i-kolendr%EF%BF%BD%E2%80%A6.html

kofi - 2014-01-12, 17:33

Ożywiam wątek :mrgreen:
Nasz dzisiejszy obiad: hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=566&highlight=kofta]kofta z sosem takim klasycznym "do kofty" pomidorowo soczewicowy, plus kasza jaglana (bo smażyłam te kofty, więc kasza coby takie ciężkie nie było). Była jeszcze marchew z groszkiem, ze względu na Daniela, bo on nie chce jeść surówek.
Naprawdę tanie jedzenie, ale robiłam bardzo długo, bo smażyłam po kilka w woku, no ale dzięki temu zużyłam pewnie mniej niż szklankę oleju, a nie litr.
Tak sobie przypomniałam o tych koftach, bo zastanawiałam się jak przemycić Danielowi kapustę. :mrgreen:

olgasza - 2014-01-25, 22:29

hxxp://kuchniakryzysowa.blogspot.com/
arahja - 2014-01-26, 10:24

Mam wrażenie, że większość moich obiadów jest do 5 zł.
Przykład:
pekińska duszona z cebulą i czosnkiem, sos sojowy, kukurydza (to już na bogato) + ziemniaki.
uparowany brokuł/ kalafior, kukurydza, przecier pomidorowy, makaron - wymieszać i doprawić ulubionymi przyprawami
duszona kapusta z marchewką, kolendra, kumin, papryka wędzona + ryż.

MartaJS - 2014-01-26, 10:53

Moje też. Nawet jak już się skończyły "własne" warzywa.

zupa cebulowa z grzankami ze starego chleba
makaron razowy z sojowym bolognese
kasza gryczana, drobne boczniaki (przecenione, bo drobne) duszone z cebulką
ziemniaki, marchewka z groszkiem
itd.

Nawet jak używam tofu czy innych cudów, to rzadko przekracza 5 zł.

olgasza - 2014-01-26, 11:21

u nas wczoraj dzień sponsorowała paczka fasoli Jaś, ziemniaki i cebula.
Powstał z nich majonez z fasoli do sałatek, smalec z fasoli do kanapek i fasolowy falafel z ziemniakami do obiadu :-)

kofi - 2014-01-26, 11:53

olgasza z surowej fasoli robiłaś falafele?
U nas dzisiaj wypas - kalafior "świeży" z biedry 8-) i ziemniaki (bo będą mi potrzebne do pierożków jutrzejszych, to od razu więcej ugotuję) i zupa - krem z buraków. Pewien problem mam z surówkami - Daniel nie chce jeść nic poza ogórkiem świeżym, ewentualnie pekińską albo świeżym szpinakiem z papryką i pomidorem, a tych luksusów ostatnio za bardzo nie kupuję (tzn. kupuję, ale w ilościach "na kanapkę", a nie żeby urządzać z nich sałatki do obiadu). Jeszcze je duszoną marchew z groszkiem, ale nie wiem, czy jest sens codziennie robić tę marchew. A jak my jemy kiszoną kapustę, a on nic albo parę plasterków ogórka (bo normalnie to by chętnie zjadł całęgo) to mi głupio. :oops:

dynia - 2014-01-26, 12:11

My ostatnio zajadamy się się ziemniakami pokrojonymi w kostkę podsmażonymi na oleju z przyprawami(kumin,curry,chili) do tego kapusta biała, szatkowana duszona razem do miękkości<z dodatkiem wody> ,na koniec 2łyżki koncentratu .Boskie danie jednogarnkowe ,dzieci uwielbiają i my też.
Agnieszka - 2014-01-26, 13:05

dynia: lubimy to połączenie :-) czasem daję jeszcze marchewkę a wówczas np garam masalę

U nas: od dwóch dni: zupa ogórkowa, fava. Z resztek pasty grochowej i pozostałości kaszy jaglanej + natka, szczypiorek kotlety zjedzone raz duszonymi warzywami i surówką z kiszonej a dziś z ziemniakami (ugotuję więcej jak kofi i będą bazą do czegoś), surówka nie mam jeszcze koncepcji a w sumie mogę słoik ogórków otworzyć. Na jutro chciałam barszcz ukraiński ale dzieć chce ryżankę, no trudno. Jak znajdę motywację może szarlotkę zrobię (lubimy taką mało pracochłonną dżo)

kofi: moje też pokochało o tej porze żywego ogórka :-/ bywa wybredniejsza jarzynowo ale marchewka z groszkiem, buraczki na ciepło, kiszonki, kapusty wciąga a i jeszcze kiełki ale nie wszystkie: fasola mung, lucerna, soja i czasem trafiam taki mix, że są z buraków też jej pasują
Posadziłam: szpinak, roszponkę, rukolę, jakiś mix sałat. Natkę, bazylię i oregano żywe mam cały czas. Jak wyszperam szczypiorek i koperek bo powinnam mieć też pomyślę.

arahja - 2014-01-26, 13:16

kofi, a jak burak? ja wciągam samą z lodówki sałatkę z buraka + marchew, jabłko, nać pietruchy, sok z cytryny, sól, pieprz, trochę oleju. Robię od razu z kilograma buraków, bo znika raz dwa. A koszt zrobienia to buraki + max. 2 zł.
kofi - 2014-01-26, 14:39

arahja napisał/a:
kofi, a jak burak?

Niestety, tylko w zupie. :-/
Z kiełków rzeżuchę zwykle jadł, dzisiaj minimalnie soczewiczy, będę próbowała wciskać. On ma w sumie chyba bogatą dietę, ale tak mi dziwnie, jak nie je surówki/ sałatki do obiadu, a my tak.

Agnieszka - 2014-01-26, 15:24

kofi: zostaw temat na czas jakiś, nie wciskaj i najwyżej Wy coś lubianego a dla niego marchewka z groszkiem jak lubi (zrób na kilka dni, jednego dnia wspólnie/ rodzinne a potem dla Daniela)
dżo - 2014-02-04, 18:05

U nas dziś kotlety z kiszonej kapusty, pieczarek i resztki ryżu ze śniadania, do tego kasza jęczmienna, sos pieczarkowy (bez pieczarek bo poszły do kotletów) i buraczki tarte.
Kat... - 2014-02-04, 22:36

Nie wiem czy to się kwalifikuje jako obiad za 5 zł ale ostatnio ciągle jem pieczone ziemniaki z majonezem z fasoli plus jakakolwiek surówka albo po prostu sałatka z kapusty/sałaty z pomidorem, oliwkami i majonezem. Majonez robię co kilka dni z największej fasoli i przelewam do słoiczków, nie daję dużo tłuszczu, jemy go też na kanapkach.
Maple Leaf - 2014-02-05, 17:51

U nas dzisiaj polewka. Nabiałowo i niezbyt zdrowo, ale pysznie i tanio ;-) Do wody z odrobiną soli, pieprzu i sosu sojowego (albo maggi :oops: ) dodaję duuużo czosnku pokrojonego na plasterki (jak mała główka to cała, jak większa to 3/4). Osobno mieszam maślankę lub kefir ze śmietaną kwaśną i odrobinką mąki (może być sama pszenna lub mieszanka pszennej z ziemniaczaną). A potem, jak się ten czosnkowy wywar zagotuję, to stopniowo, po malutku dodaję go do tej śmietany. Jak się zahartuje troszeczkę, to wlewam całość ponownie do gara i zagotowuję mieszając od czasu do czasu. Podajemy z ziemniakami- albo wkrojone do zupy albo ugotowane osobno w skórce (wtedy podajemy na osobnym talerzu i każdy bierze takiego gorącego ziemniora w łapę, ewentualnie na wierzch troszkę masła i soli, no i jedziemy- to gryz ziemniaka, to łyk zupki). A dzisiaj zamiast ziemniaków były grzanki, bo trzeba było wykorzystać kilkudniowy chleb :-)
malva - 2014-02-16, 17:54

ja to wogle zaczęłam gotowac bardzo prosto i jednodaniowo, wczoraj na obiad biała fasola +podsmazona cebula przyprawione solą, pieprzem i majerankiem
dziś na obiad zupa z brokuła i ziemniaków -ugotowane na wywarze z suszu, pieprz ,sól, na talerzu posypanem podsmażonym porem -fajnie się to sprawdza- rozgrzewam olej +,plasterek świeżego imbiru w tym posmażam kawałeczek pora pokrojony w talarki z tym ,ze nie ma znaczenia ,czy to białą częśc czy zielona, -smazy się króciótko a nadaje kazdej zupie zdecydowany rys ;)

sosów ,surówek i kotletów praktycznie nie robię ;-)

ukrycmieso - 2014-02-28, 15:23

O kurcze, skonczylem wlasnie studia - taki wazny temat, a ja nawet nie zajrzałem.. :-( :-( :-(
PS. U mnie standard - herbata, ryż, warzywa z biedry :)

kira - 2014-03-14, 16:55

ja tak gotuję sobie zawsze: garstka kaszy/ryżu + warzywa gotowane/duszone/smażone/pieczone, makaron z pesto, zupy (czyli same warzywa, przyprawy i zielsko :D ), placki ziemniaczane, ziemniaki pieczone + surówki, sałatki, marchewka z groszkiem, brukselka podsmażona z bułką tartą, kotlety sojowe + buraczki, kapucha wiosenna z marchewką (uwielbiam!), kluski śląskie podsmażone z cebulką. za kotletami nie przepadam i nie cierpię lepić, za daniami na słodko też nie bardzo, pierogów dla samej siebie nie chce mi się ;) gołąbki, krokiety i inne takie też wymagają czasu, a ja nie cierpię stać przy garach ;) strączki jadam w zupach albo sałatkach. sałatek owocowych nie znoszę (wolę zjeść jabłko i banana osobno). tak samo z kotletami, jak mam lepić z takiej breji, to wolę zjeść uparowanego kalafiora albo brukselkę uduszoną :mrgreen: w dodatku ja praktycznie nie przyprawiam i dla rodziny wszystkie jest niesłone :D za to zielska, czyli natkę pietruchy, koperek, szczypiorek, rzeżuchę, kiełki uwielbiam, ładnie rosną mi na parapecie.
w dodatku od dzieciństwa mam wielki problem z konsystencją niektórych dań i w ogóle nie jadam zup kremów, wszelkich piure, kisielu, budyniów, likierów i innych gęstych ulepków.

diancia - 2014-11-19, 13:07

Odświeżam wątek w ciut innej sprawie :mryellow:

Jestem właśnie w trakcie detoksu warzywno-owocowego i doszło do mnie, jak strasznie kosztowna jest takie jedzenie. My pochłaniamy mnóstwo węglowodanów (kasze, makarony, różne mączne smakołyki typu naleśniki, pierogi czy bułeczki nadziewane) i pewnie dlatego całkiem tanio udaje nam się jadać. Ale po paru dniach jedzenia wyłącznie warzyw i owoców, spodobało mi się i chciałabym przemycić ich więcej w naszym codziennym żywieniu :mryellow: tylko kasy na to specjalnej nie mam ]:->

Macie pomysły na tanie danie z dużą ilością warzyw? Zupy, surówki, sałatki bez lub z minimalną ilością węgli ale na każdą kieszeń? Czekam na inspiracje! :)

kofi - 2014-11-19, 13:22

diancia ale mówisz o krajowych owocach i warzywach? Czy o takich typu awokado, granat, grejfrut, też?
olgasza - 2014-11-19, 13:41

diancia, kapusta, marchew, dynia, buraki, ziemniaki, cebula, jabłka - to wszystko raczej po taniości da się nabyć i kilkanaście(dziesiąt) zestawów obiadowych wyczarować. Teraz jeszcze w miarę tanie są gruszki, kalafior, brukselka.
Staram się nie kupować na zapas (bo potem pleśnieje i wyrzucam), tylko na bieżąco, patrzeć co jest przecenione/w promocji i naprawdę nie jest jakoś b. drogo, nawet jak się czasem kupi awokado czy pomelo :-)

Agnieszka - 2014-11-19, 19:01

diancia: na forum jest dużo fajnych przepisów więc warto pobuszowac. Poszukaj przepisów Ani D. ma bardzo proste i smaczne propozycje np.:
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=75226&highlight=#75226
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=57303&highlight=#57303
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=1835

Warto też posadzic na parapecie różne rośliny (ja sadzę sałaty, szpinak... - te pewnie bliżej wiosny ze wzgledu na światło ale natkę, szczypiorek...), kiełkowac a jak dysponujecie chłodnym miejscem kup kilka dyń i zaryzykuj przechowanie na dalszy czas (ja swoje i wczesną wiosną jadałam).

Fatty - 2014-11-19, 19:02

Mnie waliło po kieszeni latem, żywot wiodłam sobie niemal witariański, borówka amerykańska, malinki, morele, dużo, dużo iiiiiihaaaa, wyplata poszla ;p

Teraz nie, a dosyć trawiasto jem - z niedrogich warzyw które olgasza wymieniła wyczarujesz zupy, dania jednogarnkowe (leczopodobne coś z dyni jest pyszne! :) )

diancia - 2014-11-20, 20:38

:) dzięki Wam za odzew! :)

Kofi, jemy głównie sezonowo, ale od czasu do czasu jakieś frykasy też wpadną. Często awokado, banany, ale pomidory czy ogórki w listopadzie tylko ze słoika ;)

Agnieszka, właśnie o takie przepisy w stylu Ani D. mi chodziło. One mnie inspirują na maksa! 2-3 składniki i jest pysznie :)

Zupy, jednogarnkowce itd znam, gotuję, zjadam :) bardziej chodzi mi o konkretne przepisy np na sałatki, surówki czy zupy bez zbóż i ziemniaków, żeby sobie uświadomić, że można :) np. surówka z czerwonej kapusty, jabłka i chili z miodem, oliwą i cytryną. Prosty przepis, ale totalnie o nim zapomniałam. Niestety długo surowizna mi nie służyła, więc zapomniałam o surówkach, sałatkach i innych takich i nagle złąpałam się na tym, że mamy na obiad glównie węglowodany a warzywa to tylko dodatek, a to idzie w boczki oraz nie jest super zdrowe ]:->

kofi - 2014-11-21, 08:09

Ja nie umiem zrezygnować z pomidorów i ogórków świeżych i papryki czasem, w zimie raczej jako dodatek do kanapek, niż surówka/sałatka, ale kupuję. Zamierzam tez więcej warzyw wprowadzić, przynajmniej sobie np. na kolację pieczone, do tej pory mi się nie chciało.
diancia - 2014-11-21, 13:46

kofi napisał/a:
Zamierzam tez więcej warzyw wprowadzić, przynajmniej sobie np. na kolację pieczone, do tej pory mi się nie chciało.
super pomysł! W tym moim detoksie na kolację zawsze była lekka zupa i spróbuję tak jadać kolacyjnie. Bo przed detoksem, to kanapki, kanapki, kanapki :evil:

Co do dodatków na kanapkę to u nas głównie sosy z lata na bazie pomidorów, ale też np. duszone pory z pomi przecierem lub z orzechami włoskimi, czasem jakaś wariacja nt pesto...ale fakt, trzeba się mocno przestawić z pomidora czy ogórka ;)

Agnieszka - 2014-11-21, 22:52

diancia: a Ty jesteś na diecie dr Dąbrowskiej czy inny wariant?
diancia - 2014-11-22, 10:51

Agnieszka, coś podobnego do diety Dąbrowskiej (owoce i warzywa różnie obrabiane termicznie, poziom kalorii ok 800 kcal), ale tylko tydzień. A już inspiruje :)
Agnieszka - 2014-11-22, 16:31

diancia: ok: 800 kcal to mało. Orzechy, pestki, miód, łyżka oliwy do duszenia czy sosu dopuszczalna? Ta dieta co ma na celu: odchudzanie, detox.....?

fajny jest dip ag: hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=5778 ale ma orzechy i trochę oliwy (no cebulę można upiec) chrupany z warzywami (kalarepa, naciowy, marchewka, mięsiste części pekińczyka....) jest b smaczny

Z surówek lubimy m.in kapuściane np. ze zwykłej białej: poszatkowana, starta marchewka, posypane pieprzem/ solą puszcza sok; potem, dodaj ogórka kiszonego i sok z niego, słodką paprykę w proszku, zieleninę do wyboru: natka pietruszki/ szczypiorek/ rzeżucha/ koperek (ten ostatni pasuje mi tu najbardziej). Wariantów wiele z dodatkiem czosnku, startej rzodkiewki, rzepy, pora, kalarepki, żywego ogórka (najlepiej w sezonie), imbiru czy ulubionych ziół..... (każdy dodatek zmieni smak)
Zerknij i tu: hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=13417

diancia - 2014-11-22, 23:04

Agnieszka, zgadzam się, że mało , ale na tygodniowy detoks w sam raz :) dieta miała właśnie detoks na celu, a odchudzanie to wiadomo, przy okazji. My już po oczyszczaniu, ale chętnie więcej warzyw wprowadzę na stałe i stąd moje do Was pytanie :) surówki brzmią smakowicie, dziękuję :)
olgasza - 2015-02-08, 15:58

Nie wiem, czy już był ten blog, ale wrzucam jako inspirację: hxxp://kuchniakryzysowa.blogspot.com/

(nie wszystkie przepisy sa wege)

śliwka - 2015-02-08, 21:12

Blog świetny (wrzucałaś już ;) ). Pomysłowy i z humorem.
olgasza - 2015-02-16, 20:58

Jeszcze taką kniżkę znalazłam: hxxp://zacofany-w-lekturze.pl/2013/08/kuchnia-na-ciezkie-czasy-marcin-szczygielski-kuchnia-na-ciezkie-czasy.html

Ale też nie do końca wege...

tkozur - 2017-12-18, 09:32

Sam to na sobie zauważam, jak i u moich znajomych, że pod koniec miesiąca szukamy pomysłu na to, by coś ugotować i by to nie kosztowało majątek :D Wasze pomysły są cudowne. W imieniu swoim i znajomych - dziękuję! :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group