wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Wiek przedszkolny - wlasne jedzenie w przedszkolu

vanilia - 2014-05-22, 11:36
Temat postu: wlasne jedzenie w przedszkolu
Witam. Mam pytanie do mam, które dają np. Własne zupki do przedszkola publicznego,. Jak to wygląda w praktyce, w sensie jak to ogarniacie? Na razie moje dziecię je zupki przedszkolne a drugie danie w domu, ale chciałam porozmawiac z dyrektorką o możliwości przynoszenia własnych zupek, tylko zanim pójdę na rozmowę to muszę się w temacie przygotować. Przeszliśmy na weganizm rok temu. Do tej pory starsze dziecko też chodziło do tego przedszkola i wszystko było po "normalnemu" ;-) więc i tak Od początku roku jak mały poszedł to miałam przeprawę mentalna, że przychodzi na drugie śniadanie a drugie danie je już w domu więc strasznie to wszystkich dziwiło. Proszę napiszcie co radzicie, jak ogarniacie temat zupek technicznie? Pozdrawiam
Kat... - 2014-05-22, 13:51

vanilia, donoszę tylko zamiennik mięsa na drugie danie ale może to co napiszę będzie w jakikolwiek sposób pomocne. Zaproponowałam, że jak będę znała jadłospis to postaram się coś podobnego zrobić i tak dostaję w piątki ksero jadłospisu na następny tydzień i mały zabiera ze sobą obiad w pojemniku (takim zwykłym zamykanym z Tesco). Podpisuję zawsze na wszelki wypadek bo to przedszkole korzysta ze szkolnej kuchni.
Jakby powiedzieli, ze to kłopot to kup termos obiadowy, nie będą musieli nawet podgrzewać.
W każdym razie w rozmowie postawiłabym na niesprawianie kłopotu a nie roszczeniowość. To zwykle działa.
Powodzenia

bronka - 2014-05-22, 14:21

My nosimy w termosie obiadowym. Zupy i zamienniki mięsnego elementu obiadu.
Nie chcę, żeby podgrzewali w mikrofali :->
Gotuję wg jadłospisu przedszkolnego.
Nie bardzo rozumiem pytanie co do technicznego ogarniania- jak sprecyzujesz to chętnie odpowiem :-P

Poli - 2014-05-22, 15:13

bronka napisał/a:

Gotuję wg jadłospisu przedszkolnego.
Nie bardzo rozumiem pytanie co do technicznego ogarniania- jak sprecyzujesz to chętnie odpowiem :-P


Chyba chodzi , kiedy jest donoszone i w jakich polemnikach ? ja donosze raz na jakies czas smarowidla na chleb , typu maslo migdalowe, pasty na chleb, takze avokado na chleb raz na tydzien, co 2 dni mleko migdalowe i codziennie smoothies zielone. U mnie nie podaje sie cieplych dan, wiec mam maly problem z glowy.

bronka - 2014-05-22, 15:33

taki mamy jak nosimy tylko zupę:



a taki jak zupę i drugie danie:


vanilia - 2014-05-22, 16:31

hmmm... jeśli nosicie w termosie tzn. ,że gotujecie codziennie z samego rana??, ja myślałam ,że ugotuję wieczorkiem i oni podgrzeją to oczywiście w garnku..
Dzięki za odpowiedzi.

bronka - 2014-05-22, 16:47

vanilia ja gotuję rano obiad, ale mnie taki akurat układ odpowiada. Wychodzę do roboty koło 9. Wracam późno i już nie chce mi się stać przy garach.
Musisz zagadać- może kupić malutki garnuszek. Jeśli to dla Was wygodniejsza opcja z podgrzewaniem przez kuchnię.

Agnieszka - 2014-05-22, 17:33

Donosiłam do dwóch przedszkoli jak była potrzeba albo mnie poproszono, czasami także kupowałam słoik pasty, inne masło, deserek sojowy... Nie miałam problemów jeśli chodzi o podgrzanie i nie musiały być to rzeczy zgodne z menu placówki. Personel przychylny i były to sytuacje sporadyczne.
Jedno z przedszkoli niestety nie było z tych otwartych na inaczej jedzących i praktycznie przynosiłam wszystkie posiłki zgodne z tygodniowym jadłospisem. Dodatkowo zupa i drugie danie były serwowane z przerwą (chyba 1,5 godziny). Szykowałam także kasze lub buraczki zasmażane bo jak się okazało były przygotowywane ze smalcem/skwarkami itp. Odmówiono mi podgrzewania więc gotowałam najczęściej wieczorem a rano podgrzewałam, pakowałam w termos i w drogę (nie wytrzymałam długo, zmieniłam placówkę).

maga - 2014-05-22, 22:10

Ja donoszę całe jedzenie, w małych pudełkach plastikowych i termosie - II sniadanie, obiad i 2 podwieczorki (na szczęście od jakiegoś czasu na pierwszy podwieczorek są owoce).
Na śniadanie jest to zawsze kanapka z jakąś pastą i jakies warzywo typu surowa marchewka, rzodkiewka, kiszoniak itp; na obiad przeważnie II danie, więc jakiś kotlecik + kasza + surówka, albo pierogi, albo kasza z sosem; 1-2 razy w tygodniu gęsta zupa z kaszą i/lub strączkiem. Na podwieczorek dostaje jakieś zdrowe, domowe słodycze słodzone bakaliami - muffiny, kawałek ciasta, ciasteczka, jakiś budyń z jaglanki itp. Jak nie mam czasu/chęci nic robić, daję mieszankę bakaliową lub wafle ryżowe/chlebek chrupki.
Mam w zamrażarce pomrożone różne dobra typu kotlety, pierożki, kopytka, coby nie robić codziennie takich rzeczy, ale przeważnie Ziomal dostaje na obiad to, co mieliśmy dzień wcześniej na kolację.
Początkowo było mi o wiele trudniej, bo Ziom chciał dostawać to, co dzieci, tylko w wersji wege. Miałam więc o wiele więcej pracy, bo musiałam dzień w dzień gotować dla niego konkretne rzeczy. Na szczęście szybko mu przeszło i teraz mogę dawać co mi wygodnie :)

biały lis - 2014-08-07, 08:14

Też będe nosić całe jedzenie. Nie dogadałam się jeszcze tylko w kwesti czy mam robić wege zamienni czy mogę przynosić coś zupełnie innego. Chyba najlepiej by było jakby danie wyglądało przynajmniej podobnie. Jak było u was?
alcia - 2014-08-07, 12:51

biały lis, nie ma sensu robic podobnych. To takie udawanie, że je inaczej, ale jednak nie inaczej ;) Bo w sumie to samo mają inni. Dzieci i tak wyczają (ona też), że na talerzu na cos innego, szybko to zaakceptują (dzieciaki przyjmują takie rzeczy bardzo naturalnie) i nie ma sensu się tak bawić, tym bardziej, że szybko byś odkryła, że jednak dania przedszkolne cieżko zrobić w wersji wege, bo nie wszystkie posiłki nadają się do odgrzewania, więc wiele potraw odpada.

Ja się starałam jedynie, by ich dania (przynajmniej na początku) były atrakcyjne. czyli to, co dzieciaki preferują najbardziej. By nie czuła się zawstydzona tym, że jest inna, tylko wręcz wyróżniona, że ma jedzonko fajne. Nie chodzi mi tylko o to, co Twoje dziecko lubi najbardziej, ale ogólnie - co jest lubiane przez dzieciaki. Później dzieci przestaną zwracać uwagę na jedzenie Twojego dziecka, ale w pierwszych chwilach będą bacznie obserwować, i jak by zobaczyły jakąś "breję", pójdą komentarze w stylu: fuj, ble.. i dziecko zacznie mieć kompleksy na punkcie jedzenia. A wiesz - naleśnik, spaghetti - tego żaden dzieciak nie odmówi ;)

maga - 2014-08-07, 16:25

U nas było tak, że Ziom sam domagał się tego samego, co mają dzieci. I tylko dlatego to robiłam. Myślę, że było mu przez to łatwiej wtopić się w grupę, nie czuł się aż tak bardzo wyobcowany. Z czasem było mu bez różnicy, czy ma to samo, czy nie, więc odpuściłam.
Dzieciaki reagowały/reagują różnie na to, co Ziom ma na talerzu - czasami zazdroszczą, że ma "lepsze", czasami mówią "fuj" (ale Ziomas się nie wzrusza, bo wie, że ma dobre ;-) ).
biały lis, porozmawiaj z synkiem, zapytaj, czy wolałby mieć to samo co dzieci. Jeśli będzie mu obojętne, no i reszta otoczenia nie będzie mieć nic przeciwko temu - ja bym nie robiła odpowiedników. Po pierwsze - tak jak pisze alcia - nie ma sensu na siłę udowadniać, że je się to samo; po drugie - znacznie ułatwi Ci to pracę. Przygotowywanie codziennie całego zestawu przedszkolnego jest bardzo męczące, warto więc sobie ułatwić zadanie i dać dziecku to, co się ma lub ma ochotę zrobić.

Agnieszka - 2014-08-07, 21:20

Popieram Alcię ale czasem przedszkola stawiają wymogi bo dzieci chcą coś innego, co dostrzegą na talerzu inaczej jedzącego przedszkolaka (przerabiałam w II przedszkolu)
biały lis - 2014-08-08, 07:38

alcia, maga, Agnieszka, Dzięki, bo jest to moją zmora odkąd mały dostał się do przedszkola.

Dziś chyba muszę się tam wybrać i podpytać. Faktycznie wygodniej by mi było przygotować to co Franc lubi i je na codzie.ń Miałabym pewność , ze zjada. Mam nadzieje, ze nie bedę musiała lepić udek kurczaka ;P

alcia - 2014-08-08, 13:32

biały lis napisał/a:
Dziś chyba muszę się tam wybrać i podpytać.

na pewno warto. Ja rozmawiałam z p. dyrektor i spytałam ją o zdanie, bo nie chciałam im mieszać i wolałam się dostosować, żeby nie było problemów, by nie odbierali mnie jako kłopot. Ona sama mi od razu powiedziała- że absolutnie, mam dawać to co je normalnie a inni maja to zaakceptować. Ale ogólnie ona mądrą kobietą jest, cieszyłam się, że ma takie podejście.

jagodzianka - 2014-08-29, 00:09

Zastanawiam się właśnie czy lepiej pierwszego dnia przyprowadzić go po czy przed śniadaniem?
Nie mam jeszcze jadłospisu, a chciałam robić podróbki, ale w sumie śniadanie to śniadanie- mogę mu dać owsiankę albo nawet jakieś kanapki. Tylko zastanawiam się czy jednak lepiej oszczędzić mu tego stresu na początek, czy lepiej żeby od razu wszystko było tak jak ma być. Poza tym grupa już się jako-tako zapozna, a on spóźniony przyjdzie.

koralina1987 - 2014-08-29, 08:40

jagodzianka, z punktu widzenia nauczyciela uważam, że warto przyprowadzić razem z innymi dziećmi, nic nie jest tak ważne jak wejście w grupę, na pierwszy dzień zrób kanapki, ten raz to nie będzie zbrodnia :) Powodzenia :)
jagodzianka - 2014-08-29, 14:48

koralina1987, dzięki, właśnie tak też myślę. Byłam dzisiaj zapytać się co będzie na śniadanie- bułki z szynką ( :roll: ). Zrobię mu też bułkę, bo on jak zobaczy to zeświruje,z awokado i jakimś warzywem. ew
Martuś - 2014-08-29, 15:24

jagodzianka, przemyślalaś dobrze tą kwestię podróbek? Już pomijając, że urobisz się jak dzika, to nie wszystko da się podrobic, w przedszkolach z resztą większośc obiadów to mieso, ziemniaki i surowka, a na śniadanie kanapki albo słodkie płatki, nie wiem, jaki tam macie catering/kuchnie, ale raczej bym się właśnie czegoś takiego spodziewała, i co, będziesz codziennie kotlety smażyc (albo podróby udek kurczaka;P )? Wiem, ze dzieci są różne, ale u nas było tak, że dla dzieci w przedszkolu te różnice były naturalne, były bardzo dobrą lekcją tolerancji, Jaś się nie czuł nigdy przez to dziwnie, właśnie dzięki temu, że od początku był jedynym wege w przedszkolu i stało się to normalne, zanim zaczęło byc dziwne. Ja miałam jedynie taki system, że patrzyłam na zupy, szczególnie jak byla Jasia ulubiona, bo tutaj nie trzeba za bardzo 'podrabiac', i jak było jakies slodkie drugie danie albo slodycz na podwieczorek (zwykle były owoce) to tez mu dawalam kaszę na słodko, czy naleśniki, albo budyń na deser, żeby nie czuł się 'poszkodowany' brakiem smakołyków.
Tez myślę, że najważniejsze to przyjśc z dziecmi, jesli jest wyznaczona godzina i nie uzalezniac czegokolwiek od posilkow, w ogole im mniej szumu wokół tego tematu, tym lepiej.

jagodzianka - 2014-08-29, 21:27

Martuś, głównie chodzi o takie rzeczy które jadamy w wersji wegan- kluchy, naleśniki, pierogi. On niestety je uwielbia i wiem, że byłoby mu przykro gdyby inni jedli, a on miał akurat jakąś fasolę z warzywami. Jak będą mieli padlinę to jemu i tak zwisa więc w tedy będę robić to co akurat mam ochotę. Albo właśnie bułki, on je lubi więc kiedy inni mają to też mu dam, ale nie będę się na tyle gimnastykować żeby dodatki też były takie same.
Myślę, że to jest złoty środek. :)

Martuś - 2014-08-29, 21:36

A, kumam, to ja też tak robiłam 'pod atrakcje' tylko u nas ich było mniej :)
koralina1987 - 2014-09-03, 11:18

Przed chwilą natknęłam się na ten post na FB i postanowiłam wrzucić na forum, może kogoś zainspiruje - nie wszystkie przepisy są wege, ale większość tak.

hxxp://smakuje.blox.pl/2014/09/12-pomyslow-na-sniadania-dla-przedszkolaka.html

Większość tych dań można spakować na później do pojemnika.

vanilia - 2014-09-03, 11:52

A czy komus zdarzylo sie dogadac zeby gorowali w przedszkolu zupke oddzilnie na warzywach?
rosa - 2014-09-03, 11:59

vanilia, tak, moejmu ziemkowi gotują zupę oddzielnie, a na drugie też robią mu coś w podobie, np jak sa pierogi z miesem, to ziemcio dostaje z ziemniakami, albo innymi warzywami.
ogólnie jadłospis nie jest powalajacy, jak dla mnie za dużo obiadów na słodko, ale ogromnym plusem jest to że przedszkole ma własną kuchnię i dziewczyny dobrze gotują
to jest takie prywatne z dofinansowaniem od gminy (dzieci jest około 70 + żłobek 10)

natomiast jak byłam w państwowym się zapytać, to pani dyrektor powiedział, że nie ma szans, żeby przygotowali ziemkowi oddzielne jedzenie (dzieci około 120)

Agnieszka - 2014-09-03, 11:59

vanilia: tak i to dwukrotnie. 1 przedszkole córki all zupy zaczynały sięod wywaru z warzyw, najwyżej zostawiali i miała 2 razy taką samą. 3 przedszkole było dietowe i też nie stanowiła problemu zupa bo dzieci miały różne zalecenia a kuchnie były dwie.
U nas wszystkie przedszkole "państwowe" 1 miało 45 dzieci i łączone grupy poza 6 latkami (było przeznaczone do likwidacji) a 3 - jak wspominałam dla alergików. Do każdego dowoziłam. Porażką była placówka nr 2 bo i kasza/buraczki z tłuszczem zwierzęcym: smalec, skwarki....

bronka - 2014-09-03, 12:04

U nas proponowali gotowanie, ale ja nie chciałam. Byłyby kluski, placki, jajka, słodkie itp.
maga - 2014-09-03, 12:09

My mieliśmy opcję wegańskiego cateringu, który miał chyba polegać na dawaniu dziecku waciaka zamiast schaboszczaka oraz wędliny sojowej zamiast szynki. Gdy stworzyłam listę produktów, które Ziom jada a których absolutnie nie, pan od cateringu odmówił współpracy :mrgreen:
Obserwując menu przedszkolne dochodzę do wniosku, że chyba mimo wszystko dokonałam dobrego wyboru, donosząc jedzenie...

bronka - 2014-09-03, 12:13

Ja tak jak maga nie żałowałam czasu na szykowanie posiłków dla dzieci. W sumie 4 lata gotowałam rano. Teraz już nie muszę, a i tak wstaję wcześniej i szykuję obiad co by już był w domu. Wiedziałam, ze jedzą zdrowo. Przy okazji edukowaliśmy ekipę w przedszkolu ]:->
Agnieszka - 2014-09-03, 12:23

Ja jeszcze doprecyzuję do przedszkola dowoziłam dziecko a jedzenie czasami (przedszkola nr 1 i 3, do nr 2 gotowałam wg jadłospisu all i nawet nie podgrzewali)
vanilia - 2014-09-03, 12:51

Hmm, czyli jak jestesmy w panstwowym to nie ma co gadac?, chcialam zagadnac dyrektorke i zapytac o odkladanie wywaru warzuwnego ajako bazy ale czuje ze mnie wysmieje :-(
Agnieszka - 2014-09-03, 13:28

może jednak pogadaj
skąd jesteś?, może ktoś podpowie inną placówkę

moony - 2014-09-03, 15:55

Rozmawiałam dziś z sanepidem, z panią od bezpieczeństwa żywienia, o donoszeniu. Pani powiedziała, źe oni jako sanepid nie mogą nic zakazać ani nakazać, a kwestia donoszenia to jedynie kwestia umowy między przesdszkolem a rodzicami. Mówię ofc o państwowym przedszkolu.
vanilia - 2014-09-03, 16:42

Jestem po rozmowie z dyrektorka i musze powiedziec ze jestem milo zaskpczona. Wbrew moim oczeliwaniom Pani byla bardzo otwarta i pomocna. Okazalo sie ze tylko rosol raz na tufzien lub dwa jest naoesie a pozostale zupy na warzywach wiec odetchnelam. Jak bedzie rosol Dyrektorka zaproponowala zebym przynosila sama albo ona zpstawi malemu zupke z poprzedniego dnia, a ja jest zupa z wkladka jak np krupnik i dodaja podroby to poinformuje kucharke zeby malemu nie dawac. Tak wiec wszystko poszlo ok. Dzieki wszustkim za pomocne rady.
alcia - 2014-09-03, 18:57

jagodzianka napisał/a:
głównie chodzi o takie rzeczy które jadamy w wersji wegan- kluchy, naleśniki, pierogi. On niestety je uwielbia i wiem, że byłoby mu przykro gdyby inni jedli, a on miał akurat jakąś fasolę

e tam, dzieci dają radę. Raz moja Lena (miała wtedy 2,5 roku), wpadła w taki ryk, jak dostała jakiś "zwykły" obiad, a inne dzieciaki naleśniki na słodko.. że jej ukochany oddał jej swojego naleśnika, bo nie mógł patrzeć na swoją miłość w takim stanie ;)

jagodzianka - 2014-09-03, 21:24

alcia, no właśnie tego się boję. :) Tylko, że to chyba tylko dziewczyny mają ten przywilej, Filip pewnie musiałby problem rozwiązać rabunkiem.
alcia - 2014-09-03, 22:07

ja myślę, że można spokojnie wyluzować w tej materii. Przecież nie jest to żadna życiowa tragedia, jak zobaczy u innych słodkie, a sam akurat dostanie co innego. Czy nie nam wszystkim zdarzają się w życiu takie rzeczy? :) Tak po prostu w życiu bywa i już, dziecko też musi to zrozumieć. A przecież będą dni, że to on będzie miał tego naleśnika i będzie pałaszował z zachwytem, patrząc z politowaniem na łazanki innych dzieci ;)
Ja Cię rozumiem, bo przeżywałam dokładnie te same dylematy na początku, ale jak zwykle okazało się, że niepotrzebnie. To wszystko na prawdę gładko i bezproblemowo poszło swoim torem i cieszę się, że nie zużywałam energii na gonienie za tym, co mają inni. Dzieci błyskawicznie przestały przywiązywać do tego wagę.

jagodzianka - 2014-09-03, 22:16

Masz chyba trochę racji, oni tam dostają taki syf, że często to jakoś przerobić.
Puki co jest tylko na śniadaniu, niby staram podobnie, ale to i tak całkiem co innego, a on z tego zjada głównie chleb.
Boję się tylko, że ktoś się właśnie nad nim zlituje i poczęstuje, a jak dostanie raz, drugi i trzeci to będzie coraz większy problem.

go. - 2014-09-04, 10:06

moony napisał/a:
Rozmawiałam dziś z sanepidem, z panią od bezpieczeństwa żywienia, o donoszeniu. Pani powiedziała, źe oni jako sanepid nie mogą nic zakazać ani nakazać, a kwestia donoszenia to jedynie kwestia umowy między przesdszkolem a rodzicami. Mówię ofc o państwowym przedszkolu.


cenne info!
Dzięki!

adamiko - 2014-09-12, 11:56

alcia mam podobne przemyslenia. wprawdzie drugi rok noszenia jedzenia do przedszkola zaczynamy dopiero, ale miałam mnóstwo obaw na początku. A wszystko jednak poszło gładko. Młody jest nie czuje się gorszy, czasami wręcz przeciwnie. Często opowida mi, że dzieci miały to, a on to. Kilka razy było tak, ze ja mu dałam coś mniej atrakcyjnego niż pierogi, no to zjadł te pierogi ruskie czy też z owocami.
Zup nie lubi, więc robię praktycznie na okrągłe te co lubi najbardziej:)

Kat... - 2014-09-12, 15:48

Ja też chciałam jakoś fajnie wystartować w szkole, czymś atrakcyjnym, bo wiadomo nowe dzieci, on jedyny nie ma wykupionego jedzenia (na własne życzenie) a ten co? Marchewka na drugie śniadanie i zupa na obiad. Wcale nie musi być podobna do tego, co jedzą dzieci. On na to leje. Nie wygląda jakby się czuł gorszy albo lepszy. Po prostu nie chce jeść mięsa. Dzisiaj miał zupę z soczewicy, która wygląda jak błoto i to jest ok.
Im mniej się robi w związku z jedzeniem zamieszania, tym lepiej.

idalianna - 2015-01-28, 15:17

hxxp://www.polskieradio.pl/130/2788/Artykul/1360166/
Polecam.

jagodzianka - 2015-01-28, 19:40

Ostatni akapit powala na łopatki.
Lily - 2015-01-28, 19:49

Zwłaszcza poprawność językowa :P
evel - 2015-03-11, 20:02

moony napisał/a:
Rozmawiałam dziś z sanepidem, z panią od bezpieczeństwa żywienia, o donoszeniu. Pani powiedziała, źe oni jako sanepid nie mogą nic zakazać ani nakazać, a kwestia donoszenia to jedynie kwestia umowy między przesdszkolem a rodzicami. Mówię ofc o państwowym przedszkolu.


Właśnie dziś miałam rozmowę z dyrektorką przedszkola na ten temat, sanepid był jednym spośród jej stu problemów. A właściwie moich. Kręciła nosem na donoszenie posiłków, ma porozmawiać z kierowniczką kuchni, ale wiem, jaka będzie odpowiedź...

Agnieszka - 2015-03-11, 20:54

kierowniczka kuchni? Jeszcze nie spotkałam takiego stanowiska w placówkach publicznych ale świat się zmienia. Pogadaj w kuchni co by ułatwiło kucharkom pracę. Stanowisko oficjalne odnośnie wege jest więc możesz się powoływac. Może warto pomyslec o placówce dietowej, stołecznie kilka jest, podobnie jak przychylnych.
evel - 2015-03-12, 20:46

Agnieszka napisał/a:
kierowniczka kuchni? Jeszcze nie spotkałam takiego stanowiska w placówkach publicznych ale świat się zmienia.


Wydaje mi się, że tam również nie ma takiego stanowiska. ;)
Zrezygnowałam z tamtego przedszkola i znalazłam dwa inne, w których nie ma problemów z noszeniem własnych posiłków...

Dida - 2015-03-13, 22:53

Ja donoszę od września do państwowego przedszkola, chociaż łatwo nie było, bo przez pierwsze 2 tygodnie trwały pertraktacje z panią dyrektor. Na początku dowiedziałam się, że ze względów praktycznych niemożliwe jest oddzielne przygotowywanie posiłków wegetariańskich na potrzeby jednego dziecka. Od tego czasu zaczęły się negocjacje, żebym mogła przynosić swoje jedzenie. Głównym problemem był strach przed sanepidem- ale właściwie jeden telefon załatwił sprawę, bo sanepidowi nie ma przeciwwskazań.
Teraz to wygląda tak, że śniadania dostaje wege, tylko donosimy obiad- tata Klaudii gotuje w dzień, ja odgrzewam rano i donoszę.tez mamy pozamrażane własnej roboty pierożki, kluseczki... Zwykle robimy podobne rzeczy jak w jadłospisie, ale bez sztywności, bo wiadomo, że to i tak to samo nie jest i nie będzie. Z początku dzieciaki dokuczały Klaudii z tego powodu, ale odkąd przetarły szlaki, zdarza się, że są ciekawe co ona tam ma za jedzonko... i nawet próbują :-P

sanqi - 2015-03-25, 13:33

niestety znam ten problem i powiem tak, że zdecydowałam się na przedszkole tylko do południa, bez obiadu. Na szczęście nie pracuję na pełny etat, więc dam radę to pogodzić jak mój Krzysiu pójdzie do przedszkola (dopiero jest zapisany), bo inaczej byłoby ciężko. Faktycznie przeszkodą w przynoszeniu swojego jedzenia są przepisy, a kuchnia przedszkolna jest zwykle na tyle uboga, że nie ma raczej sensu wymagać specjalnych posiłków dla dziecka, bo i tak niczego nie wskóramy, najwyżej maluch nie dostanie kotleta tylko same ziemniaki. A nie o to bynajmniej mi chodzi.
wojtek.and - 2015-04-10, 09:51

My trochę obawiamy się tego robienia osobnych posiłków i donoszenia dlatego myślimy o przedszkolu prywatnym które ma catering. Tylko czy taki catering nie będzie zbyt monotonny? Może lepiej samemu przygotowywać. Na szczęście nasza córka ma dopiero roczek, może za dwa lata coś się w tej materii zmieni w podejściu samorządów, szkół itp.
moony - 2015-04-10, 11:55

wojtek.and, pytałam o opcje wege w przedszkolu prywatnym korzystającym z cateringu. Oczywiście catering cateringowi nie równy, ale generalnie cukier poganiał mąkę, więc czasami lepiej zrobi dziecku domowe jedzenie.
Btw, czego się obawiacie?

wojtek.and - 2015-04-10, 15:14

moony napisał/a:
wojtek.and, pytałam o opcje wege w przedszkolu prywatnym korzystającym z cateringu. Oczywiście catering cateringowi nie równy, ale generalnie cukier poganiał mąkę, więc czasami lepiej zrobi dziecku domowe jedzenie.
Btw, czego się obawiacie?


Po pierwsze jest to zawsze jakiś dodatkowy obowiązek, po drugie słyszeliśmy że nie każde przedszkole chce się na to zgodzić, po trzecie odgrzewanie z mikrofali już od dziecka... Z drugiej strony to przy naszym trybie życia to nie byłoby takie trudne i tak zwykle robimy wieczorem kolacje która jest obiadem na następny dzień. Więc sam nie wiem...

jagodzianka - 2015-04-11, 21:24

wojtek.and, a skąd wiesz, że będą odgrzewać w mirkofali? U mnie nawet jej nie mają (i coś mówiły, że nie mogą mieć).
devil_doll - 2015-04-11, 23:51

Moje dziecko by lo w prywatnym przedszkolu z cateringiem, nie narzekalam.jedzenie bylo super ale wlascicielka byla I jest forumowa DagaM wiec nie ma sie Co dziwic:-)
nieznajowa - 2015-06-21, 14:58

ma ktoś z was taki termos? Polecacie?

kml - 2015-06-21, 21:25

nieznajowa, niedawno rozważałam ten termos. Ostatecznie kupiłam inny, ale to są raczej termosy do przeniesienia jadzenia ze stołówki, a nie podgrzania rano i jedzenia w porze obiadu, bo bardzo szybko wszystko jest zimne :/
zojanka - 2015-06-22, 16:03

ja mam - korzystałam w szpitalu, rodzina wsadzała jedzenie przed wyjazdem - po przyjeździe było w sam raz do jedzenia, nie zimne - ale też nie gorące, dojazd do szpitala to ok. półtorej godziny. Więc zależy, o której im to dostarczysz i o której w przedszkolu mają obiad...
devil_doll - 2015-06-23, 14:31

Ja z termosow bylam zadowolona z 2 firm Stanley I Thermos .
Wirginia - 2015-09-16, 22:31

Samodzielne gotowanie w przedszkolu to moim zdaniem pomyłka :/ U mnie kazali sobie nawet płacić za to normalnie jak za posiłki, a ich zadanie ogranicza się tylko do przełożenia z pojemnika na talerz i tyle! No cóż, na szczęście zmieniłam przedszkole i tutaj personel jest dużo bardzije przyjazny i częśc rzeczy nie muszę gotować, a płace tylko grosze i zawsze znam zawartość obiadu :)
AlaJ - 2017-10-24, 14:37

A jak na to 'inne" jedzenie reagowały Wasze dzieci? Nie czuły się źle z tym, że mają inne posiłki niż pozostałe dzieciaki w grupie?

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group