wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Nasze zdrowie - bez woreczka żółciowego

Capricorn - 2007-11-06, 12:42
Temat postu: bez woreczka żółciowego
mam skierowanie na usunięcie tegoż organu, ze względu na duże złogi i poważne dolegliwości przez nie powodowane. Ale mam stresa. mam nadzieję, że przeżyję. Czytam, że mozna funkcjonować normalnie bez tego. no zobaczymy.
Lily - 2007-11-06, 12:44

Można można, tylko tłustego za bardzo nie można jeść :)
Zdrówka i nie za dużego stresa Capricorn.

adriane - 2007-11-06, 12:44

Innego leczenia nie ma? Ja nic nie wiem, mój teść bez tego żyje.
Capricorn - 2007-11-06, 12:47

Lily napisał/a:
Można można, tylko tłustego za bardzo nie można jeść :)


byłam dzisiaj w szpitalu umówic się na termin - i pani mi zrobiła wykład o tym, jak to teraz młodzi ludzie źle się odżywiają. ;-) btw, pani zaproponowała mi zabieg w dniu 17.03.2008 :shock: Ale ostatecznie wcisnęła mnie na najbliższy poniedziałek.

Lily - 2007-11-06, 12:49

Klasycznie czy laparoskopowo?
Capricorn - 2007-11-06, 12:51

podobno laparoskopowo. jeszcze w piątek mam konsultacje z chirurgiem i anestezjologiem.
Lily - 2007-11-06, 12:53

No to całe szczęście, szybko dojdziesz do siebie.
Marcela - 2007-11-06, 13:00

Capricorn napisał/a:
na duże złogi i poważne dolegliwości

Może warto spróbować usunąć te złogi najpierw a potem zobaczyć? Ja robiłam takie oczyszczanie (metobą Tombaka) i trochę mi tego wylazło.
Może wtedy nie trzeba by tego wycinać. Lepiej jednak być "kompletnym". ;-)

Capricorn - 2007-11-06, 13:03

ha!

a jak te złogi usunąć bez zabiegu chirurgicznego? najlepiej szybko i sprawnie, bo z takim bólem długo juz nie dam rady funkcjonować, ani też nie dam rady wziąć długiego zwolnienia lekarskiego na leczenie alternatywne.

ale jestem jak najbardziej za tym, żeby być w komplecie.

rosa - 2007-11-06, 13:05

Capri :shock: wcale się nie dziwię, żeś w nerwach troszku
trzymam kciuki, będzie ok
wizualizuj ;-)

Capricorn - 2007-11-06, 13:06

proszę o więcej informacji odnośnie "oczyszczania metodą Tombaka", z góry dziękuję.
Lily - 2007-11-06, 13:06

Czasem jak są bardzo duże to koniecznie trzeba usunąć, bo to grozi pęknięciem, rozlaniem i zapaleniem otrzewnej. A rozbijać można, Tombak pisze w swoich książkach o takich kuracjach, poza tym chyba ultradźwiękami.
Marcela - 2007-11-06, 13:09

O kurcze, w ostrym stanie to nie wiem jak je usunąć. To znaczy nie wiem czy to bezpieczne. :-| Nie wiedziałam, że aż tak Cię boli. Cały cylk oczyszczania trwa 7 dni i jest dosyć trudny na początku. Przechodziłam go 4 razy to wiem.
Lily, Tombak daje naprawdę skuteczny sposób ich usunięcia niemalże w całości , nie są rozbijane. Mój największy kamień miał 27 mm długości!

Capricorn - 2007-11-06, 13:11

ja się bardzo późno zgłosiłam na leczenie, dolegliwości miałam od dawna, ale je lekceważyłam. Teraz jadę na pyralginie domięśniowej, bez tego nie jestem w stanie utrzymać pionowej pozycji ciała, ani oddychać bez bólu.
Marcela - 2007-11-06, 13:12

Capricorn, współczuję.
Lily - 2007-11-06, 13:14

To rozumiem, że pewnie chcesz mieć to jak najszybciej z głowy, inaczej by Ci się na zabieg nie spieszyło. Bez woreczka na pewno da się żyć.
Capricorn - 2007-11-06, 13:15

dzięki.

aha, dzisiaj widziałam trzech lekarzy, wszyscy pytali o ilość przebytych ciąż, bo w ciąży podobno najłatwiej się takich historii dorobić, z racji tego, iż układ pokarmowy jest "zsyłany na peryferie".

Lily - 2007-11-06, 13:51

Tak, moja koleżanka w parę miesięcy po 2 ciąży zaczęła regularnie wzywać pogotowie do kolki wątrobowej, no i wyszły kamyczki na USG... nawet miałam Ci pisać, że to pewnie miało wpływ.
Ania D. - 2007-11-06, 13:54

Capricorn, ja się właśnie dorobiłam kamieni w ciąży. Woreczek mi się podwinął, był też mocno ściśnięty (na samym początku ciąży miałam robione usg jamy brzusznej, sam mi lekarz zrobił, bez mojej prośby przy okazji usg ciążowego i było bez kamieni). Dostałam pierwszego ataku, jak Pawełek miał 5 miesięcy, nie chciałam przerywać karmienia i usuwać woreczka. Brałam chińśkie leki, do kupienia w sklepach zielarskich. Są Lindany, nazwy drugich nie pamiętam. U mnie na razie jest ok. Brałam 3 razy dziennie po kilka (chyba 5). Dobrze, gdybyś trafiła na kogoś, kto się na tym zna (jeśli nie chcesz wycinać woreczka). Równocześnie robiłam kuracje z oliwą i sokiem z cytryny (pite wieczorem i rano).
Capricorn - 2007-11-06, 14:02

pewnie, że nie chcę wycinać. Tyle, że nie wiem, gdzie szukac kogoś, kto skutecznie zapoda coś nieinwazyjnego...
Ania D. - 2007-11-06, 14:21

Ja o tych lekach dowiedziałam się od farmaceutki z Gdyni. Może trafisz gdzies na takiego farmaceutę, który siedzi b. szeroko w temacie leczenia (ta "moja" często nie daje leków ludziom, bo mówi, że nie ma potrzeby ich brać), jest raczej za naturalnym stylem żywienia i leczenia, nie za chemią.
Jędruś - 2007-11-06, 19:51

Witam Capricorn

Tombak jest tutaj do ściągnięcia:
http://www.forumveg.webd....ction=file&id=1

Jan a twoim miejscu brałbym leki znieczulające I zaczął kurację wg. Tombaka, lepiej mieć wszystko w komplecie.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty

adriane - 2007-11-15, 22:44

Tu mówi o woreczku dr Hankiewicz.
http://www.forumveg.webd.pl/topics52/1874.htm

arete - 2008-02-14, 22:50

Ania D. napisał/a:
Równocześnie robiłam kuracje z oliwą i sokiem z cytryny (pite wieczorem i rano).

Aniu, czy możesz coś więcej o tej kuracji napisać? Moja mama ma kamienie w woreczku, lekarze każą usuwać, a ona boi się operacji. Nie ma żadnych dolegliwości, więc może da się namówić na alternatywne metody.

Ania D. - 2008-02-14, 23:04

Arete, ja piłam po ok. 1/5 szklanki oliwy z dodatkiem soku z cytryny (tak na oko). Warto też robić kuracje oczyszczające wątrobę wg Tombaka, nie są takie straszne ;-) . Moja znajoma farmaceutka bardzo poleca też chińskie tabletki, można je kupić na Narutowicza w sklepie zielarskim, tym w bramie. Jedne z nich to chyba lindany (są dwa rodzaje, jedne na kamienie nerkowe, a drugie na wątrobowe).
arete - 2008-02-15, 00:02

Dziękuję, Aniu. :-) Teraz tylko zostaje mi lektura Tombaka i urabianie mamy. ;-)
Marcela - 2008-02-15, 10:42

Nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła oczyszczania wątroby. :-D Można robić wg Tombaka albo troszkę drastyczniej wg Małachowa. Robiłam juz parę razy ,efekty są.
arete - 2008-02-15, 11:18

Marcela, no właśnie miałam Cię dopytać po czym poznajesz, że są efekty - dolegliwości ustąpiły czy może robiłaś USG i stąd wiesz, że ten 27mm złóg zniknął? No i jak się znosi taką kurację?
Malinetshka - 2008-02-15, 11:19

Marcela, robiłaś zawsze na własną rękę? :roll:
Marcela - 2008-02-15, 12:24

arete, dolegliwości ustąpiły :przestała mnie boleć wątroba, całkowicie zniknął trądzik, który miałam od15 lat (!), wyzdrowiała moja skóra w ogóle - całe życie miałam rumienie, liszaje na rękach i inne paskudztwa. Przestałam też popadać w jakieś dziwne napady furii, nieuzasadnionej złości, zniknęły też moje problemy z depresyjnym samopoczuciem. No i schudłam 13 kg.(nie od razu oczywiście, ąz tylu kamieni nie miałam! :-D ) Ten duży kamień widziałam na własne oczy ;-) . Kamienie wątrobowe rzadko wychodzą na USG bo są "miękkie", cholesterolowe ( w większości). Zwykle ludzie z zanieczyszczonymi wątrobami mają z USG normalny obraz wątroby. Do tego cały proces przygotowania do czyszczenia wątroby dodatkowo je zmiękcza , odwapnia (inaczej nie mogłyby się przecisnąć przez wąski kanał żółciowy). Zresztą nie wszystkie zanieczyszczenia są kamieniami. Sporo jest też na przykład pleśni różnego rodzaju. :roll: (Przepraszam za naturalistyczne opisy!)
Kurację znosi się możliwie znośnie ;-) . Najgorszy jest pierwszy raz, trochę osłabia, ma się mniej energii tuż po samym oczyszczaniu - a w trakcie tygodnia poprzedzającego zabieg wąrtoba już nieźle pracuje i zdarzają się lekkie uciski (ale nie ból) no i permanentne poddenerwowanie przez jakieś 3 dni. Ja miałam największy problem z emocjami właśnie. Nie bolało mnie nic ani podczas przygotowania wątroby do oczyszczania ani w czasie samego oczyszczania. Miałam oczywiście jakąś niepewność czy aby nic mi się nie stanie, ale zawsze pojawia się coś takiego kiedy robimy coś pierwszy raz. Robiłam wszystko dokładnie z książki Tombaka.
Malinetshka, jasne że na własną rękę , wyszłam z założenia, że moje zdrowie jest w moich rękach. Zresztą jaki lekarz podjąłby się opieki nad takim zabiegiem? W medycynie to tylko pigułki... pigułki.... A żadnego naturopaty wtedy nie znałam.
Jak tylko odstawię moją kruszynkę od piersi znów sobie zrobię cały cykl oczyszczań.

dort - 2008-02-15, 12:45

mirka polecała osrodek, ktory specjalizuje sie w oczyszczaniu watroby, robia to metoda Tombaka - ale jak wczoraj zajrzalam na ich strone i zobaczylam cen tygodniowej kuracji to pobladlam (a juz sie nastawialam ze tam pojade :-/ )
adriane - 2008-02-15, 12:52

Marcela napisał/a:
Do tego cały proces przygotowania do czyszczenia wątroby dodatkowo je zmiękcza , odwapnia (inaczej nie mogłyby się przecisnąć przez wąski kanał żółciowy).


No właśnie ja to bym się bała, że coś utknie w przewodzie :->

Marcela - 2008-02-15, 12:54

dort, no tak. Kiedyś pewna pani doktor namawiała mnie na 10 dniową głodówkę w swoim ośrodku za jedyne 1500 zł! W domu wychodzi znacznie taniej, tym bardziej, że jedzenie odpada :lol: . Ludzie w większości boją się dużych zmian, stąd pogląd - moim zdaniem złudny dość - że jeśli tam gdzieś w tym samym budynku jest lekarz, to już mają gwarancję bezpieczeństwa. Często tak nie jest, bo np oczyszczanie wątroby warto zdrobić po oczyszczaniu jelit a wtakim ośrodku człowiek wchodzi "z ulicy" i jest od razu wrzucany na głęboką wodę. Jeszcze wczoraj jadł tort i golonkę a dzisiaj już jest na diecie oczyszczającej. Samemu można wszystko zrobić bardziej "na miękko", po swojemu. Za hydrokolonoterapię w Warszawie chcą 800 zł za 3 zabiegi. Sporo, sporo...
Malinetshka - 2008-02-15, 19:18

Marcela napisał/a:
Ludzie w większości boją się dużych zmian

Może nie tyle zmian co...
adriane napisał/a:
ja to bym się bała, że coś utknie w przewodzie

Dokładnie, ja też. Obawiam się po prostu, że jeśli coś tam w wątrobie siedzi (a raczej "coś" na pewno, tylko nie wiem co, jakie i ile ;) ) i zacznie się zmiękczać, ruszać, odrywać..wydalać, to że coś się zadzieje nie tak jak powinno... i wyląduję na podłodze i nikt mi nie pomoże, bo nie będą wiedzieli jak. :-> Jasne, że będąc w ośrodku też nie mam pewności, że jestem w pełni bezpieczna i rozumiem to co opisujesz, że w domu sama steruję sobą. Mogę uprzednio zrobić sobie post i oczyszczanie zacząć w najdogodniejszym dla mnie momencie (a nie np. mam wykupiony turnus, a na nim właśnie zaczyna mi się okres, no ale cóż.. zapłacone, przyjechałam, to dawaj! - robimy oczyszczanie..)
Tylko właśnie - jak rozwiać swoje obawy, że sama przeprowadzę taką kurację w bezpieczny sposób? przecież nie umiem przewidzieć co tam we mnie siedzi... i jak się zachowa mój organizm. Dodatkowo, nigdy w życiu nie robiłam sobie głodówki :oops: Raz tylko przygotowywałam przez miesiąc organizm do wyjazdu detoksykacyjnego, ale wyjazd nie wypalił.

Marcela - 2008-02-15, 21:06

Malinetshka, to utkwienie kamienia w przewodzie żółciowym wydaje mi się naprawdę mało prawdopodobne. Nie zdarzyło mi się ani razu. Niemniej jednak Tombak (czy to Małachow. już nie pamiętam) pisze w swojej ksiązce, że jeśli po oczyszczaniu wątroby pojawią się jakies dolegliwości takie jak ucisk, dyskomfort w okolicy wątroby - to należy oczyszczanie powtórzyć po tygodniu. Ja wiem, że z opisu może to wszystko wyglądac poważnie i rozumiem ludzi, którzy się tego obawiają. Ja też się obawiałam, ale okazało się że nie było to dla mnie nic strasznego.
Co do głodówki, to podczas oczyszczania wątroby nie robi się takiej prawdziwej - bo jest dla mnie oczywiste, że picie dowolnej ilości soku jabłkowo-buraczanego głodówką nie jest. A w razie napadu silnego głodu można zjeść pieczone jabłko.
Nie chcę nikogo namawiać do tego zabiegu, trzeba samemu chcieć. Dla mnie to był prawdziwy ratunek.

Capricorn - 2008-02-15, 21:17

Pozwolę sobie tylko przypomnieć, iż czasem złogi są naprawdę ogromne, a ich długość i średnicę można spokojnie podawać w centymetrach, a nie milimetrach. Raz jeszcze pokażę moje:



możecie mnie nazwać tchórzem, ale nie wyobrażam sobie, aby to miało przejsc przez moje drogi żółciowe.

Jeśli "dołem" wychodzi jakiś dużych rozmiarów złóg, to tak naprawde nie ma pewności, ze zszedł on drogami żółciowymi. Przecież równie dobrze mógłby to byc kamień kałowy. Wiadomo, każdy będzie się upierał przy swojej hipotezie.

Oczywiście nie twierdzę, ze najlepiej jest woreczek wyciąć. Warto jednak zadbać o profesjonalną opiekę nad nami w czasie zabiegów oczyszczania woreczka metodami przez was polecanymi. tak ja to widzę przynajmniej.

Arete, dobrze, ze twoja mama nie ma żadnych objawów uniemożliwiajacych jej normalne funkcjonowanie, ma czas na spokojnie podejście do tematu. Mam nadzieję, że uniknie operacji.

Marcela - 2008-02-15, 21:31

Capricorn, sok z buraków odwapnia je, oliwa z oliwek i ciepło powodują, że kamienie się rozpuszczają. Takie okazy jak Twoje na pewno wyszłyby dopiero po wcześniejszym ich przygotowaniu. Czasem nie wychodzą w całości, rozpuszczając się kruszą się na małe kawałki. Zauważ, że te Twoje kamienie "zrobione są " z maleńkich kuleczek złogów.
Kamień kałowy wygląda trochę inaczej. Przede wszystkim nie jest oliwkowy. W czasie oczyszczania nie je się żadnych pokarmów stałych i widoku takich "klejnotów" nie da się z niczym innym pomylić.
Rzeczywiście o woreczek i wątrobę najlepiej zadbać, gdy wszystko jest ok, zanim pojawią się poważne kłopoty. Bo w ostrym stanie zapalnym tak jak u Ciebie Capri raczej jest to ryzykowne.

Capricorn - 2008-02-15, 21:40

Marcela, mój największy kamień tylko gdzieś w 1/3 swojej długości ma strukturę pojedynczych ziarenek, potem staje się masą zwartą, zwarte sa też te nieco mniejsze. a ponieważ jeden z nich kiedyś tam skruszył się, to miałam okazję zaobserwowac cos na kształt słojów drewna - narastanie coraz to nowych warstw.

Ale nie upieram się, ze NA PEWNO by nie wyszły te kamienie - problem polegał na tym, ze nie miałam czasu na wypróbowanie terapii naturalnych. A tego bólu nigdy nie zapomnę, i nikomu nie życzę.

A co do wyglądu kamieni - te moje podobno były wybitnie cholesterolowe. A jedyny cholesterol, jaki rpzyjmuje od blisko 20 lat to masło, od czasu do czasu jajko, no i smażone naleśniki, placki ziemniaczane, czy jakieś kotleciki.

Jednak, przy niczym się nie upieram. Za to wszystkim życzę, aby szerokim łukiem omijała ich kamica żółciowa. I wszystkie inne choroby.

Marcela - 2008-02-15, 22:01

Capricorn, smażone oczywiście się do tego przyczynia, ale dośc ryzykowne jest też łączenie tłuszczu i cukru. Może i nawet gorsze jest.
Zapomniałam, ale jest taka pasjonująca lektura na długie zimowe wieczory ;-) . Sporo się z niej dowiedziałam: "Wątroba i drogi żółciowe" - Gerhard Leibold

Malinetshka - 2008-02-15, 22:09

Dzięki za wymianę doświadczeń, dziewczyny.
Co do cholesterolu to słyszałam, że jest on przede wszystkim TWORZONY w organizmie pod wpływem stresu. To by tłumaczyło również dlaczego u mnie cholesterol jest blisko górnej granicy... Bo po znaczącej zmianie diety, po ponad 2 latach nie ma praktycznie żadnej zmiany w wynikach badania na cholesterol..

Capricorn - 2008-02-15, 22:12

Wiesz, Malinetshko, u mnie stres na pewno odegral potężna rolę. teraz sobie powtarzam, ze nie mogę się denerwować, bo nie mam już nic co moznaby mi wyciąć. ;-)
arete - 2008-02-15, 23:27

Capricorn napisał/a:
Arete, dobrze, ze twoja mama nie ma żadnych objawów uniemożliwiajacych jej normalne funkcjonowanie, ma czas na spokojnie podejście do tematu. Mam nadzieję, że uniknie operacji.

Tylko, że ona wie już o tych kamieniach od 4 lat, już wtedy zalecali jej usunięcie, ale się nie zdecydowała, bo "lepiej nie ruszać". Teraz znów robiła USG i cały woreczek jest napęczniały, lekarz twierdzi, że laparoskopowo już tego nie usuną. Sama nie wiem co mam jej radzić...

Malinetshka - 2008-02-15, 23:28

Capri, gdyby tak stres był do 'wycięcia'... ;) ale nie ma leTko..
Martini - 2008-04-11, 14:05

Zrobiłam sobie miesiąc temu oczyszczanie wątroby wg. metody Małochowa (z książką "oczyszczanie organizmu" w ręku) i byłam pod wrażeniem rezultatów. Nie miałam wcześniej problemów z wątrobą ale w rodzinie są wiec pewnie skłonność mam. Wyszły ze mnie takie różne zielone kamyczki, jeden całkiem spory, tak ze dwa centymetry średnicy.
Małachow poleca to oczyszczanie na wiosnę i najlepiej przed pełnią. Że wiosna przyszła to widać :-> a pełnia wypada w przyszłą niedzielę - czyli idealnie żeby oczyszczanie zrobić w sobote, a własciewie w nocy z soboty na niedziele (robi się to na noc i efekty są rano wiec trzeba miec wolny dzien a przynajmniej poranek). Ta metoda polega na wypiciu wieczorem w czterech poracjach po szklance soku z cytryny i oliwy z oliwek. Pisze o tym dziś bo gdyby ktoś się zdecydował to akurat jest tydzien na przygotowanie (ciepłe kąpiele, picie soku z jabłek i buraków i jedzenie głównie warzyw i owoców). Jesli ktoś sie zdecyduje to mogę opisać dokładnie krok po kroku.

Lily - 2008-04-11, 16:33

Martini napisał/a:
Ta metoda polega na wypiciu wieczorem w czterech porcjach po szklance soku z cytryny i oliwy z oliwek.
tylko że jak się nie wie, co tam siedzi, reakcja może być gwałtowna... przemieszczający się kamyk może kłopotów narobić...
Marcela - 2008-04-13, 13:38

Lily, wszyscy tak demonizują to oczyszczanie wątroby, ale czy ktokolwiek zna kogokolwiek kto miał po oczyszczaniu jakiekolwiek problemy? Bo ja nie znam nikogo komu byłoby gorzej po niż przed. Może to całe zagrożenie jest raczej hipotetyczne?.... ;-)
PiPpi - 2008-04-13, 21:45

Capri, kamienie robią wrażenie...stosujesz Pięcioprzemianowe wskazówki? zdrowia i spokoju Ci życzę :->
Capricorn - 2008-04-13, 22:15

Magda Stępień napisał/a:
Capri, kamienie robią wrażenie...stosujesz Pięcioprzemianowe wskazówki? zdrowia i spokoju Ci życzę :->


nie stosuję 5p. powoli rozszerzam dietę, co ostatnio skończyło się fatalnie. Dołączam do Lily w kwestii czosnku ;-)

PiPpi - 2008-04-14, 09:28

rzuciłam tylko okiem na posty lilly i nie wiem jak Ona się zapatruje na kwestię czosnku ;-)
jednak przy wątrobie to trzeba ostrożnie ze wszystkim, co pikantne, ostre jak i gorzkie gorące jak kawa i alko, jeśli jesteś fanka kawy to już po południu jest dobra pora pora na nią, ciekawe, to co Malinetshka pisze o stresie i cholesterolu, bo wg TCM jest coś takiego jak wątrobowy typ człowieka, powiem Ci, ze nie bez znaczenia jest czas dzieciństwa i wczesnej młodości, element drzewa przypisany temu etapowi mamy (ja też) nieco rozchwiany, min. "dzięki" tekstom jakie przytaczałyśmy w wątku o wychowaniu dziewczynki...

Capricorn - 2008-04-14, 09:33

Magda Stępień napisał/a:
rzuciłam tylko okiem na posty lilly i nie wiem jak Ona się zapatruje na kwestię czosnku ;-)


;-)

Lily czosnku nie przyjmuje pod żadną postacią. I ja już też chyba nigdy więcej się nie odważę, po ostatnich rewelacjach.

Lily - 2008-04-14, 10:38

Capricorn napisał/a:
Lily czosnku nie przyjmuje pod żadną postacią.
ooo, czosnek czasem przyjmuje np. w kotletach, ale cebuli absolutnie :)
ponoc czosnek bardzo obciąża wątrobę, dlatego nie powinno się więcej niż ząbek dziennie zjadać :>

Malinetshka - 2008-04-14, 10:40

Magda Stępień napisał/a:
wg TCM jest coś takiego jak wątrobowy typ człowieka

Magda, z wielkim zainteresowaniem czytam Twoje posty o TCM, tak fajnie to przedstawiasz, klarownie :)
Jeśli taki typ występuje to chyba ja właśnie nim jestem.. Dodam do tego np. trądzik, z którym się borykam od wielu lat...

Mirka - 2008-04-14, 14:29

Martini napisał/a:
metoda polega na wypiciu wieczorem w czterech poracjach po szklance soku z cytryny i oliwy z oliwek.

Martini, ale chyba nie w czterech porcjach po szklance..., tylko sumarycznie ok. szklanki ( 200 ml.) oleju w 4 porcjach i sok z 6 cytyn też podzielony na 4 porcje.
Marcela napisał/a:
wszyscy tak demonizują to oczyszczanie wątroby, ale czy ktokolwiek zna kogokolwiek kto miał po oczyszczaniu jakiekolwiek problemy?

Ja miałam. Raz robiłam takie oczyszczanie na grupowym turnusie w Szczyrku i wszystko było o'key, jak w zegarku. Po jakimś roku odważyłam się zrobić to w domu i pomimo zastosowania całej procedury nie było do jakiejś godziny 14-tej dnia następnego żadnej reakcji, nie mówiąć oczywiście o fatalnym samopoczuciu, mdłościach i przelewaniu się oleju w żołądku. Do tego fatalny stan ducha, znikąd ratunku, bo przecież nie powiem "normalnemu" lekarzowi, że opiłam się oleju.
Na szczęście po kolejnej lewatywie wszystko się odblokowało, ale zapewne z powodu poruszenie i nie wydalenia pozostałych kamyczków pobolewała mnie prawa górna część brzucha jeszcze przez jakiś czas.

Marcela - 2008-04-14, 15:02

Mirka, w takiej sytuacji np Małachow zaleca powtórzenie zabiegu na drugi dzień. Lub jakiś czas póżniej, jeśli pobolewa tak jak Ciebie. Ja miałam na myśli innego rodzaju kłopoty, natychmiastową akcję typu : pogotowie, szpital, stół operacyjny. Bo zdaje mi się, ze tego się właśnie ludzie boją najbardziej. Myślę, że poważne kłopoty może mogą się zdarzyć, ale prawdopodobieństwo jest mniejsze niż wpadnięcie pod samochód. Nie jestem oczywiście ekspertem, ale uważam, że oczyszczanie wątroby niesie znacznie więcej korzyści niż poważnych zagrożeń. Mnie bardzo pomogły wielokrotne zabiegi oczyszczania i nigdy nie wydarzyło mi się nic niepokojącego.
Capricorn - 2008-04-14, 15:21

Lily napisał/a:
Capricorn napisał/a:
Lily czosnku nie przyjmuje pod żadną postacią.
ooo, czosnek czasem przyjmuje np. w kotletach, ale cebuli absolutnie :)


najmocniej przepraszam, myslałam, że sprawa dotyczy i cebuli, i czosnku.

Martini - 2008-04-14, 21:35

[quote="Mirka"]
Martini napisał/a:
metoda polega na wypiciu wieczorem w czterech poracjach po szklance soku z cytryny i oliwy z oliwek.

Martini, ale chyba nie w czterech porcjach po szklance..., tylko sumarycznie ok. szklanki ( 200 ml.) oleju w 4 porcjach i sok z 6 cytyn też podzielony na 4 porcje.

Tak, oczywiście sumarycznie jest szklanka oliwy i szklanka soku z cytryny tyle żenie wypija się ich od razu całych a w czterech porcjach co 20 minut.

Ja nie słyszałam o żadnych poważych kosekwencjach tego zabiegu a zrobiła go wcześniej moja mama i kilka jej koleżanek. Przeczytałam też info na różnych forach bo chciałam wiedzieć co mnie hmoże spotkać. Niektórzy źle się czują (mdłości, problemy ze spaniem, powiększona watroba) ale nie słyszałam żeby ktoś w szpitalu wylądował. Ostatecznie to tylko oliwa i sok. Małachow twierdzi, że złe samopoczucie jest efektem marnego przygotowania do zabiegu. Ważne jest rozmiękczanie kamieni przez cały tydzień i to by w dzień oczyszczania nie jeść białka i łuszczu a po 13 w ogóle nic.

Lily - 2008-04-14, 21:38

Martini napisał/a:
Niektórzy źle się czują (mdłości, problemy ze spaniem, powiększona watroba) ale nie słyszałam żeby ktoś w szpitalu wylądował. Ostatecznie to tylko oliwa i sok.
wydaje mi się, że jeśli ktoś ma duże kamienie w woreczku, a nastąpi gwałtowny wyrzut żółci, która jest potrzebna przy trawieniu oliwy, to konsekwencją może być atak kolki, a w najgorszym wypadku utknięcie kamienia gdzieś w przewodzie - ale to tylko moje domniemania
Martini - 2008-04-14, 21:44

Malinetshka napisał/a:
Dodam do tego np. trądzik, z którym się borykam od wielu lat...


Też miałam problem z trądzikiem, głównie na plecach, a od miesiąca nie zrobił mi się żaden pryszcz Nawet przed okresem! W ogole nie łączyłam problemów ze skórą z wątrobą tylko z hormonami Cała jestem uszczesliwiona tym efektem ubocznym oczyszczania :lol:

Lily - 2008-04-14, 21:58

Ja podejrzewam moją wątrobę o robienie mi bólów głowy :/ bo czasem jak mnie boli to mam dziwne uczucie w okolicy wątroby, taką jakby blokadę... przynajmniej tak to odczuwam... a faktem jest, że ją dosyć wyeksploatowałam złym jedzeniem...
Martini - 2008-04-14, 22:06

Lily napisał/a:
Martini napisał/a:
Niektórzy źle się czują (mdłości, problemy ze spaniem, powiększona watroba) ale nie słyszałam żeby ktoś w szpitalu wylądował. Ostatecznie to tylko oliwa i sok.
wydaje mi się, że jeśli ktoś ma duże kamienie w woreczku, a nastąpi gwałtowny wyrzut żółci, która jest potrzebna przy trawieniu oliwy, to konsekwencją może być atak kolki, a w najgorszym wypadku utknięcie kamienia gdzieś w przewodzie - ale to tylko moje domniemania


Lily, to całkiem możliwe. Moje doświadczenie to żaden dowód. Poza tym gdybym miała jakieś poważne problemy z wątrobą to napewno spytałabym lekarza co mysli o takim zabiegu.
W każdym razie Małachow pisze, że przewody żółciowe zbudowane są z mięśni gładkich, którą są w stanie rozciągnąć się do dwóch centymetrów średnicy a w czasie skrócenia zdolne są wytwarzać taką siłę, że żółć wyrzucana jest pod ciśnieniem 300 mm (słupa wody) a w szczególnych przypadkach ciśnenei może osiagnąć 800 mm (słupa wody)

[ Dodano: 2008-04-14, 22:19 ]
Dla osób które nie mogą (bo np. żle znoszą oliwę lub się boją) zastsować ten troche drastyczny zabieg Małachow proponuje delikatniejszą, bardziej stopniową metodę.
Oczyszczanie trwa 3-6 tygodni i polega na bieganiu (może być szybki marsz) 30 do 60 minut dziennie, piciu soków (conajmniej 500 gramów dziennie), raz w tygodniu powstrzymaniu się od jedzenie przez 36 godzin i pójściu do sauny.
Dosyć uciążliwa ta metoda, chyba że ktoś lubi biegać. No ale kamienie podobno się kruszą, rozpuszczają i wychodzą w mniejszych częściach.
Małachow poleca zastosowac obie metody a ja nawet mam las koło mieszkania ale tak ciężko się zebrać do tego biegania... :oops:

PiPpi - 2008-04-15, 10:56

miło mi Malinetshka, że moje posty o TCM są dla Ciebie przydatne :->
mam kumpelę, która wiele lat borykała się z trądzikiem, minął, kiedy przestała używać kosmetyków przeznaczonych do skóry trądzikowej ;-) poważnie
co do diety, to prosta sprawa, wszystko czego nie wydali jelito grube wydala skóra i widać na niej jak na dłoni wszelkie toksyny. trzeba po prostu oczyścić dietę ze śmieciarskich konserwantów itp. warto mocniej oczyścić organizm
kłopoty wątrobowe łączą sie bezpośrednio z napięciem przedmiesiączkowym ( miałam b.silne - nietolerancja hałasu, ciągłe zdenerwowanie) wyleczył mi homeopata kroplami HEPATO DRAINOL ( 10zł. w większości aptek są BOIRON)
wskazane przy ochładzaniu wątroby, bo o to tu chodzi są:
*jagody, borówki- obniżają lekko ciśnienie, również śródgałkowe czy jakoś tak, w każdym razie zawierają antyocjany- ciemny barwnik poprawiający ostrość widzenia, farmaceutka jedząca w sezonie jagodowym codziennie ponad litr jagód poprawiła sobie ostrość widzenia w stopniu możliwym do określenia, nie pamiętam czy jedna dioptria czy więcej
*winogrona ciemne- działają podobnie jak jagody plus duża zawartość glukozy odżywia nerw wzrokowy, który pochłania 1/3 glukozy dostarczanej do organizmu . Daniel Reid w "Tao Zdrowia" poleca wątrobowcom monodietę z winogron ciemnych, kilkudniową.
*melisa- uspokaja. dwie duże łyżki ziela na szklankę wrzątku
*cytryna- ochładza wybitnie , kumpela robiła dietę cytrynową, jest do znalezienia w necie, chodzi o to by stopniowo wypijać coraz więcej soku wyciśniętego świeżo z cytryn a potem stopniowo zmniejszać, dochodzi się do kilku całych cytryn może nawet 10 ale to trzeba wygooglować przepis;) skutkiem diety jest kompletny zanik ochoty na kawę- która jest niszczycielem wątroby, papierosy, to samo. bielsze zęby -skutek uboczny;)
*pietruszki natka- ochładza, żelazo, wit.C, wapń
Zakazane i niewskazane produkty:
*cebula, czosnek, por
*kawa czarna( można rzucić ten nałóg,pijąc najpierw gotowaną jakiś czas, potem zbożową i wątroba się odzwyczai)
*czarna herbata
*alkohol
*przetworzona żywność

Zdrowa wątroba to zdrowa krew, hemoglobina na odpowiednim poziomie.
Być może coś mi się jeszcze przypomni ;-)

Malinetshka - 2008-04-15, 11:28

Magda, dzięki ogromne :D ( Capricorn, czy mogłabyś zapunktować Magdę? :) )
Wiesz, wszystko się u mnie zgadza z tym co opisałaś.
- mam ciężkie PSM
- mam słaby wzrok (krótkowzroczność)
- mam trądzik

Czy dobrze rozumiem, że to oznacza przegrzaną wątrobę i należy ją wychładzać?

Jeśli chodzi o Twoją listę to...

*cebula, czosnek, por - jadam, ale w niedużych ilościach. Generalnie nie lubię ostrych dań, ale smaczek tych roślin lubię :->
*kawa czarna( można rzucić ten nałóg,pijąc najpierw gotowaną jakiś czas, potem zbożową i wątroba się odzwyczai) - nie mam problemu z uzależnieniem, bo nigdy nie piłam kawy dzień w dzień, a poza tym nigdy nie miała ona na mnie pozytywnego działania (w sensie pobudzenia do pracy, raczej łomot serca..), jednak w jakimś sensie nęci mnie aromat kawy i czasem wypiję słabą (raz na kilka/naście dni). Wiem, że powinnam całkiem z niej zrezygnować...
*czarna herbata - nie pijam od paru lat w ogóle. Nie lubię :)
*alkohol - j.w., poza sporadycznymi łyczkami wina (raz na ruski rok) - ale jak ostatnio wypiłam dosłownie dwa łyki to czułam efekt w postaci zgagi..
*przetworzona żywność - dużo mniej niż 2 lata temu. Ograniczam jak mogę.

Magda Stępień napisał/a:
HEPATO DRAINOL

Rozejrzę się za tym :) Homeopatię stosuję z powodzeniem, ale tych kropli nie znałam. Pisałaś już o tym w wątku o menstruacji, nawet sobie zanotowałam nazwę, ale jeszcze nie byłam w aptece :roll:
A jak się to bierze? jakie są zalecenia?

Capricorn - 2008-04-15, 14:55

Malinetshka napisał/a:
Magda, dzięki ogromne :D ( Capricorn, czy mogłabyś zapunktować Magdę? :) )


voila.

PiPpi - 2008-04-15, 20:36

5 kropli na pół godziny przed posiłkiem brałam, przed każdym posiłkiem, jakieś 3 buteleczki zużyłam :-) jeśli jesteś zainteresowana, to jutro rano przysiądę i popiszę jeszcze o wątrobie i pęcherzyku, rano bo wyspać się trzeba póki maleństwo śpi ;-)
Kitten - 2008-04-15, 21:01

A ja sobie kupiłam ostropest plamisty... Ponoć rewelacyjny nie tylko na wątrobę ;-) (moja mi nie dolega, ale z ogólnych objawów wnoszę, ze może być wychłodzona). Ciekawe, czy zobaczę efekty :-)
Capricorn - 2008-04-15, 21:05

Kitten napisał/a:
A ja sobie kupiłam ostropest plamisty... Ponoć rewelacyjny nie tylko na wątrobę ;-) (moja mi nie dolega, ale z ogólnych objawów wnoszę, ze może być wychłodzona). Ciekawe, czy zobaczę efekty :-)


i jak to będziesz używać?

Lily - 2008-04-15, 21:06

Kitten napisał/a:
A ja sobie kupiłam ostropest plamisty...
stary dobry Sylimarol http://www.aptekaotc.pl/go/_info/?id=928 :)
znany od lat w moim domu, nota bene, pomijając tabletkowe dodatki, bardzo skuteczny

Malinetshka - 2008-04-15, 21:19

Magda Stępień napisał/a:
jeśli jesteś zainteresowana, to jutro rano przysiądę i popiszę jeszcze o wątrobie i pęcherzyku

Bardzo bardzo chętnie poczytam :)
Napisz proszę jeszcze jak to jest w przypadku wątroby zależność babcia-matka-córka. Co dla wątroby jest babcią, matką i córką i jak to się ma w kontekście diety itp.. :)

Kitten - 2008-04-15, 21:26

Capricorn, łyżeczkę zmielonego dziennie, rano - można domieszać do jedzenia, można zjeść sam.

Lily napisał/a:
nota bene, pomijając tabletkowe dodatki, bardzo skuteczny

Miło słyszeć ;-) Nie lubię tabletkowych dodatków, więc kupiłam sobie zmielone ziarno. Podobno ostropest nie siemię, można przechowywać zmielony i nie traci swoich właściwości :-)

[ Dodano: 2008-04-15, 21:27 ]
ina napisał/a:
Malinetshka napisał/a:
Magda Stępień napisał/a:
jeśli jesteś zainteresowana, to jutro rano przysiądę i popiszę jeszcze o wątrobie i pęcherzyku

Bardzo bardzo chętnie poczytam :)


ja też poczytam bardzo chętnie

Ja także, ze względu na mamę, która pęcherzyka nie ma, i ma związane z tym dolegliwości.

ina - 2008-04-15, 21:26

Malinetshka napisał/a:
Magda Stępień napisał/a:
jeśli jesteś zainteresowana, to jutro rano przysiądę i popiszę jeszcze o wątrobie i pęcherzyku

Bardzo bardzo chętnie poczytam :)


ja też poczytam bardzo chętnie :-D

Lily - 2008-04-15, 21:29

Kitten napisał/a:
Podobno ostropest nie siemię, można przechowywać zmielony i nie traci swoich właściwości :-)
jest jeszcze http://www.allegro.pl/ite...anio_250ml.html
Mirka - 2008-04-16, 08:37

Kitten napisał/a:
Podobno ostropest nie siemię, można przechowywać zmielony i nie traci swoich właściwości


Na opakowaniu ziarenek ostropestu jest informacja, że po zmieleniu zachowuje swoje właściwości przez ok. 3 miesiące, nie dłużej niż termin przydatności ziarenek.
Sposób użycia: 3 łyżeczki zmielonych ziarenek dziennie.

PiPpi - 2008-04-16, 12:11

Woda ( nerki i pęcherz moczowy), zaopatruje w energię Drzewo (wątrobę i pęcherzyk żółciowy) Woda to matka Drzewa, Babcią jest Metal-kontroluje Drzewo.
W przypadku osłabionej wątroby trzeba uwzględniać w diecie produkty trzech przemian: wody, drzewa i ognia, który jest dzieckiem drzewa, wiec je wyczerpuje. ogień (serce i jelito cienkie) potrzebuje gorzkich produktów, ale o naturze chłodnej i neutralnej jak grejpfruty, zielona herbata, miód gryczany- niezbyt dużo, coby się wilgoci nie nabawić i bardzo ważne: wszelkie sałaty odbudowujące soki serca.

wątroba lubi smak kwaśny w rozsądnych ilościach, rzecz jasna ;-) ponieważ jest najmocniej obciążonym organem przed miesiączką i w czasie ciąży, wtedy pojawia się ochota na ogórki kiszone i kapustę kiszoną, poza nim warto pamiętać o:
* kiełkach- b.silna energia drzewa, intensywnego wzrostu w krótkim czasie
*wodorosty, soczewica, tofu, groch, mung (woda)
*czarna rzepa, biała rzodkiew i klasik rzodkiewka, szczypiorek, choć ostre to ochładzają
*liściast zielone warzywa, oprócz sałat: brokuły, pietruszka, kapusta
*herbata z mniszka lekarskeigo pobudza wątrobę do oczyszczania krwi, ogień chłodny
*herbata z mięty pieprzowej- tylko latem, silnie wychładza


przy leczeniu wątroby i pęcherzyka warto uwzględnić zegar biologiczny i leki czy kuracje stosować w czasie im przypisanym: maximum energetyczne pęcherzyka 23.00-1.00.- osoby z chorym pęcherzykiem mają tak, że jeśli nie usną przed 23 to później jest im baaaardzo trudno usnąć, z kolei np. minimum energetyczne wątroby przypada na 13.00-15.00 , to często poobiednia pora, osoby z osłabioną wątrobą czują potrzebę odpoczynku na kanapie najlepiej, ból w okolicy watroby, wątroba zmaga sie z trawieniem, w silnym stresie wątrobowcy budzą sie właśnie w maksimum wątroby-miedzy 1.00 a 3.00 w nocy.
osoby z niedomaganiami drzewa ogólnie rzecz biorąc, powinny kłaść się więc przed 22.00 aby przespać maksimum pęcherzyka.
dla serca maksimum energetyczne przypada między 11.00 a 13.00. wtedy kawa wypita podziała najmocniej, najwięcej też stresów przyczynia sie o tej porze do zawałów, lub w nocy, w porze minimum 23.00 - 1.00.

co by tu jeszcze napisać... ;-)
jest takie powiedzenie: coś ci leży na wątrobie, wszystkie niezałatwione sprawy, konflikty, zamartwianie się wyniszcza wątrobę, podobnie jak nadmiar złości, która piękności nie bez powodu szkodzi, gdyż pogłębia zmarszczki między brwiami, nie pamiętam która pojawia sie pierwsza i z której strony, ale przypisane są jedna wątrobie, druga pęcherzykowi. Mała Mi z muminków ma podkreślone te zmarszczki.mam w rodzinie kobietę o gładkiej twarzy z bruzda wręcz miedzy brwiami- wybuchowa ana maxa, nie chciałabym jej po raz drugi na odcisk nadepnąć, oj nie.

stan wątroby diagnozuje sie prosząc pacjenta o dotknięcie palców u stóp będąc w pozycji stojącej, z reguły jest to niewykonalne , nawet dzieci w przedszkolach mają już z tym kłopoty. trzeba więc zadbać o rozciąganie i masaż barków i opatulanie karku, zwłaszcza wiosną, wiatr jest czynnikiem negatywnie wpływającym na energię drzewa.

zupy: szczawiowa, z kwaśnych pomidorów, kapuśniak, ogórkowa, kwas buraczany to jest to zwłaszcza na zimę

[ Dodano: 2008-04-16, 12:14 ]
z ziół: Brzoza brodawkowata, rdest ptasi, oman wielki, dziurawiec zwyczajny, nagietek lekarski, dynia- sok lub miąższ, tatarak zwyczajny.

Malinetshka - 2008-04-18, 11:47

Magda, jesteś wspaniała :* dziękuję za podzielenie się swoją wiedzą :) wszystko mi się ładnie układa w całość.. Moja wiedza z TCM jest dość chaotyczna, a Ty to tak ładnie przedstawiasz, że od razu wiem co do czego.... :) Prowadzisz jakieś wykłady? :)

Magda Stępień napisał/a:
zmarszczki między brwiami, nie pamiętam która pojawia sie pierwsza i z której strony, ale przypisane są jedna wątrobie, druga pęcherzykowi.

A to mnie powaliło, bo ja tak mam.. tzn jedną ze zmarszczek mam właśnie mocniej zaznaczoną (ciekawe czy to woreczek czy wątroba?). U mnie nerwy są reakcją na bezradność...
Wg. Ayurwedy mam przewagę doszy PITTA.. czyli ogień.

Lily - 2008-04-18, 11:51

Magda Stępień napisał/a:
stan wątroby diagnozuje sie prosząc pacjenta o dotknięcie palców u stóp będąc w pozycji stojącej, z reguły jest to niewykonalne , nawet dzieci w przedszkolach mają już z tym kłopoty.
moim zdaniem to nie jest prawda - moja mama, która chorowała na wątrobę i przechodziła WZW A też dotknie palców, ja dotknę, moja koleżanka, której wątroba spuchła od nadmiaru leków też dotknie - jakoś nikt tej teorii nie potwierdza...
Malinetshka - 2008-04-18, 11:59

Magda Stępień napisał/a:
5 kropli na pół godziny przed posiłkiem brałam, przed każdym posiłkiem, jakieś 3 buteleczki zużyłam

Przed każdym posiłkiem codziennie czy tylko przed okresem?

[ Dodano: 2008-04-18, 12:03 ]
arete, a jak Twoja mama?

PiPpi - 2008-04-18, 17:01

Lily napisał/a:
Magda Stępień napisał/a:
stan wątroby diagnozuje sie prosząc pacjenta o dotknięcie palców u stóp będąc w pozycji stojącej, z reguły jest to niewykonalne , nawet dzieci w przedszkolach mają już z tym kłopoty.
moim zdaniem to nie jest prawda - moja mama, która chorowała na wątrobę i przechodziła WZW A też dotknie palców, ja dotknę, moja koleżanka, której wątroba spuchła od nadmiaru leków też dotknie - jakoś nikt tej teorii nie potwierdza...


lilly napisałam "z reguły", co nie znaczy zawsze

[ Dodano: 2008-04-18, 16:04 ]
Malinetshka , kropelki brałam codziennie, dzień w dzień ;-)
wykłady prowadziłam w swojej szkole, na arteterapii w studium ;-) prowadziłam też tai chi chuan, Jang styl ale to przez neta ciężko ;-)
sama na niejeden wykład jeszcze bym się wybrała, moja wiedza jeszcze nie jest pełna, jeśli w ogóle kiedyś będzie :->

Malinetshka - 2008-04-20, 23:04

Magda Stępień napisał/a:
sama na niejeden wykład jeszcze bym się wybrała, moja wiedza jeszcze nie jest pełna, jeśli w ogóle kiedyś będzie :->

A nie masz dodatkowo wrażenia, że im więcej wiesz tym większy ogrom tej jeszcze niezdobytej wiedzy dostrzegasz? bo ja tak mam ;-)

Kropelki już kupiłam i dzisiaj zaczęłam zażywać..

PiPpi - 2008-04-21, 19:26

pewnie, że tak mam, zwłaszcza akupunktura i masaże mnie kręcą a najmniej o nich wiem, ale to kwestia czasu ;-)

wracając do tematu, to jest tak, że niektóre objawy sie nie sprawdzają, to o czym pisała lilly, są niewidoczne ale na języku to się nic nie ukryje, wygląd języka zdradza wszystkie szczegóły organizmu.
dietę 5przemain należy stosować 6lat wg mojej nauczycielki, żeby doszło do kompletnego wyleczenia.
objaw taki jak np. zmarszczka pojawia sie nawet na kilka lat przed zachorowaniem narządu, więc można działąć zgodnie z chińskim przysłowiem, nie kopać studni gdy zechce się pić..

arete - 2008-04-21, 20:36

Magda Stępień napisał/a:
jest takie powiedzenie: coś ci leży na wątrobie, wszystkie niezałatwione sprawy, konflikty, zamartwianie się wyniszcza wątrobę, podobnie jak nadmiar złości, która piękności nie bez powodu szkodzi, gdyż pogłębia zmarszczki między brwiami, nie pamiętam która pojawia sie pierwsza i z której strony, ale przypisane są jedna wątrobie, druga pęcherzykowi

Wszystko pasuje do mojej mamy - i to zamartwianie się, i bruzda między brwiami. No i samo słowo "żółć" w języku polskim oznacza między innymi złość. Sporo mądrości jest w języku, tylko, że na co dzień jej nie dostrzegamy.

Lily - 2008-04-21, 21:39

Magda Stępień napisał/a:
coś ci leży na wątrobie, wszystkie niezałatwione sprawy, konflikty, zamartwianie się wyniszcza wątrobę
to aj w takim razie nie mam już wątroby, poza tym martwienie się ponoć niszczy też zęby - u mnie się zgadza co do joty...
pao - 2008-04-21, 22:14

Cytat:
nie pamiętam która pojawia sie pierwsza i z której strony, ale przypisane są jedna wątrobie, druga pęcherzykowi

prawa to wątroba ;)

Malinetshka - 2008-04-22, 00:03

Magda Stępień napisał/a:
zwłaszcza akupunktura i masaże mnie kręcą a najmniej o nich wiem, ale to kwestia czasu ;-)

Ja w sumie najpewniej się czuję w refleksologii. Z zamkniętymi oczyma mogę "przeczytać" mapę stopy :)
Magda Stępień napisał/a:
na języku to się nic nie ukryje, wygląd języka zdradza wszystkie szczegóły organizmu.

A to też prawda.. Szczególnie w czasie infekcji widzę jak się zmienia jego obraz.

Magda, pisałaś o wzroku, że jest powiązany z typem wątrobowym. Wzrok to też splot słoneczny, a zatem po raz kolejny emocje i różne "bóle" nam zadane w trakcie życia..
Kolor zielony to serce, ale chyba również okoliczne organy, w tym i wątroba, prawda?
No i znów zieleń i jej korzystne oddziaływanie na wzrok.. Tak sobie teraz dedukuję na prędce, nie wiem czy dobrze, poprawcie mnie jakby co..
Nie wiem czy intuicyjnie, ale zauważyłam, że ostatnio dużo zielonego pojawia się w moim jedzeniu ;)

pao napisał/a:
Cytat:
nie pamiętam która pojawia sie pierwsza i z której strony, ale przypisane są jedna wątrobie, druga pęcherzykowi

prawa to wątroba ;)

pao, prawa prawa (nad prawym okiem) czy ta druga? ;)

Lily - 2008-04-22, 00:05

o kolorach http://natura-medica.pl/C...arwy_emocji.htm
Malinetshka - 2008-04-22, 00:09

Lily, dzięki.
Tutaj piszą:
"serce – kolor czerwony,
wątroba- żółty,"

To ja już nic nie wiem :-> Jednak zgodnie z czakramami to zielony odpowiada sercu i okolicom, ale pewnie chodzi o serce 'psychiczne', a nie organ.. hm.

Lily - 2008-04-22, 00:10

Malinetshka, tam na rysunku jest zielona kropka w miejscu serca chyba, nie? ale może to w innym znaczeniu...
Malinetschka, zrób wątek o refleksologii może?
kiedyś się tym interesowałam, ale nie mam cierpliwości no i bolało mnie, za to moja koleżanka leczyła tą metodą wątrobę z dobrym skutkiem

Malinetshka - 2008-04-22, 00:31

Lily napisał/a:
tam na rysunku jest zielona kropka w miejscu serca chyba, nie? ale może to w innym znaczeniu...

No właśnie, to czakram. Ciekawe czemu w takim razie serce jako organ ma przyporządkowany inny kolor.

Lily napisał/a:
zrób wątek o refleksologii może?

Lily, chętnie, ale czy są jakieś konkretne pytania? :) bo nie wiem od czego zacząć.. :->
Jeśli chodzi o automasaż to jak dla mnie to nie to samo... Ciężko się jednocześnie rozluźnić, zrelaksować, poddać masażowi i wygiąć stópkę, uciskając w skupieniu. Choć to wykonalne i z pewnością efekt daje, warto się pogimnastykować. Potrzeba wielu takich zabiegów, dzień po dniu.
Osobiście uwielbiam masaż stóp i jego działanie, chciałabym tak codziennie, ale nie ma kto mi go robić. :roll:

Lily - 2008-04-22, 00:33

Malinetshka napisał/a:
Lily, chętnie, ale czy są jakieś konkretne pytania?
na początek ogólnie, a potem się rozkręci, ktoś na pewno ma jakieś doświadczenia z tym :)
ja obmacywania przez inne osoby nie akceptuję, więc tylko automasaż wchodzi w grę :)

Malinetshka - 2008-04-22, 01:17

Lily napisał/a:
na początek ogólnie, a potem się rozkręci

Gotowe :)
Lily napisał/a:
ja obmacywania przez inne osoby nie akceptuję, więc tylko automasaż wchodzi w grę :)

Rozumiem :) Ja obmacywania też nie akceptuję ;) ale jeśli ktoś bliski np. z rodziny chętny do pomocy to służę moimi stopami masochisty :mryellow: Wszyscy robią duże oczy gdy mówię, że ja lubię taki ból :)

Lily - 2008-04-22, 01:19

Malinetshka napisał/a:
Wszyscy robią duże oczy gdy mówię, że ja lubię taki ból :)
a dla mnie ból stopy akurat jest nieznośny ;)
PiPpi - 2008-04-22, 04:52

[quote="Malinetshka"]
Magda Stępień napisał/a:


Magda, pisałaś o wzroku, że jest powiązany z typem wątrobowym. Wzrok to też splot słoneczny, a zatem po raz kolejny emocje i różne "bóle" nam zadane w trakcie życia..
Kolor zielony to serce, ale chyba również okoliczne organy, w tym i wątroba, prawda?
No i znów zieleń i jej korzystne oddziaływanie na wzrok.. Tak sobie teraz dedukuję na prędce, nie wiem czy dobrze, poprawcie mnie jakby co..
Nie wiem czy intuicyjnie, ale zauważyłam, że ostatnio dużo zielonego pojawia się w moim jedzeniu ;)


kolor ubrania ma duże znaczenie, wątrobowcy lubią zieleń, zgniła zieleń szczególnie.
wg ajurwedy serce to zieleń z różowymi migotkami)czakry
TCM przyporządkowała jej zieleń i odcienie, element Drzewa
czakram splotu słonecznego to żółty kolor, tożsamość i kolor żółty, Jung np. żółty kolor wiązał z aspektem Jang i relacją z Ojcem...

zieleń relaksuje, spacer w lesie i otaczanie się zielenią się wskazane nerwusom i osobom z wątroba niezbyt zdrową, mama koleżanki alkoholiczka, jeszcze trochę i zrobi z domy palmiarnię;)

Malinetshka, na temat kolorów jest wiele teorii, ja w żadną nie wierzę tylko obserwuję rzeczywistość, tak sie składa, że Chińska Medycyna najbardziej pokrywa mi się z tym co widzę, bo i powstała na skutek obserwacji świata przyrody i funkcjonowania ciała człowieka ( w chinach był zakaz przeprowadzania sekcji zwłok) poza tym ciało uważano za dar przodków, bardzo mądre to jest, bo czyż mama i tata nie inwestują w pewnym sensie w zdrowie i kondycję maleństwa? :->

Capricorn - 2008-04-22, 07:01

o matko, co wy tu na mnie piszecie. Najsłabsze punkty capri - zęby, wzrok, no i woreczek, którego już nie ma... I czwarty rok na zgniłozielono....

Odnośnie mojego prywatnego woreczka, ;-) to przypomniał mi się pewien istotny szczegół: pierwsze, mocno kłujące bóle w mostku miałam jako dwudziestolatka, któa zaczęła przyjmować hormony antykoncepcyjne. Nawet miałam wstępną diagnozę, że woreczek, ale ponieważ po odstawieniu piguł wszystko przeszło natychmiast, to sie nie przejmowałam jakimś tam woreczkiem.

Drugie podejście do hormonów skończyło sie identycznie - kłucie w klatce pod żebrami, do ataków dusznosci włącznie. tygodnia nawet nie byłam na hormonach, i znów - przeszło po odstawieniu.

Lily - 2008-04-22, 11:04

Magda Stępień napisał/a:
wątrobowcy lubią zieleń, zgniła zieleń szczególnie.
Capricorn napisał/a:
Najsłabsze punkty capri - zęby, wzrok, no i woreczek

to też o mnie, tylko nie wiem, jak z moim woreczkiem, choć ostatnio coś mnie czasem kłuje z prawej, ale niezbyt mocno :P

pao - 2008-04-22, 14:22

z kolorami jest trochę zamieszania :)
inaczej wygląda dobór kolorów związany z pięcioma przemianami, inaczej z kolorem czakr inaczej wedle różnych kultur. generalnie jak w to głębiej wejść to wcale sie to nie wyklucza, ale pozornie to niemały chaos.

Atena7777 - 2008-05-08, 00:29

Witam!
Polecam metodę oczyszczania wątroby metodą dr Clark. Nie będę się tutaj rozpisywała o tej metodzie, ale jeżeli ktos jest zainteresowany to zapraszam na inne forum na którym można znalezć wyczerpujące informacje w tym temacie oraz zdjęcia moich kamieni z 2 oczyszczań:
Kuracja oczyszczania wątroby metodą Huldy Clark

Pozdrawiam serdecznie!

malibu - 2008-09-15, 23:26

Witajcie, póki co chyba i na szczęście Dla Was jestem jedyną osobą, która po laparoskopii ma powikłania. Jestem już miesiąc po usunięciu pęcherzyka, a od 3 tygodni walczę z powikłaniem. Wciąż jestem na diecie wątrobowej. Dopiero znajomy lekarz zaczął mnie z niego wyciągać. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to może już za miesiąc wrócę do zdrowia. Trzech chirurgów mówiło, że nic mi nie jest, dopiero pojechałam do znajomego lekarz do innego miasta i on zaczął mnie leczyć. Gdyby tego nie olali w szpitalu, w przychodni podczas ściągania szwów wszystko już byłoby ok. A tak powstała mi ogromna rana ( dziura) w brzuchu, krwawiąca i ropiejąca, źle ściągnięto mi szwy co wywołało dodatkowy stan zapalny. Ale wg naszych wspaniałych specjalistów " tak ma być, nic Pani nie jest". Szkoda tylko, że to ja cierpię, wydaje kupę kasy na opatrunki, lekarstwa i każdego dnia patrze na to obrzydlistwo. Pamiętajcie kiedy zauważycie, że coś jest nie tak, upominajcie się o swoje. Z tego co wiem, czasem takie rany powstają w pępku, ale u mnie powstała w dziurze górnej, usłyszałam, że powinnam zagrać w totka, bo jeszcze czegoś takiego po laparoskopii mój lekarz nie widział w tym miejscu. Teraz walczą ze stanem zapalnym, żeby znów można było mi założyc szwy. Wiem, że mogłoby gorzej, ale uważajcie na siebie, człowiek ma świadomość, że coś się dzieje złego i nie pozwólcie lekarzom się spławić. Pozdrawiam
Agnessj - 2008-11-13, 08:59

Witam
Jestem tutaj nowa

Ja mialam usuwany woreczek laparaskopowo z 2 lata temu
Kamienie byly duze a bol taki ze myślałam ze zejde z tego świata.
A kamieni i tego stanu dorobilam sie prawdopodobnie po 3 przebytych ciazach

Na poczatku stosowalam sie do diety teraz jem wszystko i nic mi nie ma

Nimrodel - 2008-11-13, 12:40

Agnesji,
dlaczego sądzisz, że to po ciążach?

Capicorn,
trzym się! :->
no i zdrowiej prędko! :mrgreen:

Agnessj - 2008-11-13, 12:50

bo wiem ze ciaza sie do tego przyczynia ..ja mialam ciaze rok po roku
Czyli mam dzieci w wieku 8,7 i 6 lat :)

Lily - 2008-11-13, 13:38

Nimrodel, Capri już rok po zabiegu :mrgreen:
to prawda, że ciąża przyczynia się do kamicy - między innymi poprzez ucisk na drogi żółciowe

Capricorn - 2008-11-13, 21:49

Nimrodel napisał/a:

Capicorn,
trzym się! :->
no i zdrowiej prędko! :mrgreen:


haha, dzięki, pierwsze tygodnie po zabiegu były koszmarne - ale od dawna funkcjonuję normalnie. :D Pierwszego grudnia będę obchodzić rocznicę wycięcia, jak słusznie zauważyła Lily :D

Nimrodel - 2008-11-14, 08:33

ups, chyba niedokładnie czytam :oops:

ale życzeń zdrowia nigdy nie za wiele :mrgreen:

Capricorn - 2008-11-14, 14:45

Nimrodel napisał/a:

ale życzeń zdrowia nigdy nie za wiele :mrgreen:


dokładnie - dziękuję :D

płomyczek - 2009-02-27, 22:49

Witam. Nazywam się Ewa, mam 16 lat. Właśnie znalazłam to forum. Niedawno lekarze stwierdzili u mnie kamicę woreczka żółciowego. Złogi są dość okazałe: 21mm, 9mm, 8mm. Kamień (9mm) jest w przewodzie żółciowym i "blokuje" odpływ żółci. Naturalne sposoby pozbycia się kamieni zostały mi odradzone przez lekarzy, jedynym możliwym leczeniem jest usunięcie pęcherzyka żółciowego. Na 11-tego marca mam zaplanowany zabieg cholecystektomii laparoskopowej. Początkowo chirurdzy, którzy pracują w naszym szpitalu dziecięcym bali się podjąć tego zabiegu, dopiero po kilku dniach się przekonali. Czy ktoś może wie, jak dokładnie wygląda taki zabieg??? Na stronach internetowych piszą dużo, ale nie są to pełne informacje. Czego mam unikać przed zabiegiem i po nim??? (jestem już na diecie) Czego i (czy w ogóle) mam się bać???
Błagam pomóżcie!!!

kociakocia - 2009-02-28, 10:44

sa tu mądre osoby, które napewno sie odezwą by coś poradzić płomyczek, głowa do góry, z tego co ja ( właściwie mój mąż ) wiem - przeczytaj książkę Małachowa 'Oczyszczanie organizmu' - tam jest wątek o woreczku żółciowym
płomyczek - 2009-02-28, 13:58

Dzięki a słowa otuchy kociakocia, mam nadzieję, że ktoś mi pomoże :-)
kociakocia - 2009-02-28, 16:05

płomyczek, ;-) a ten post tu przewertowałas od poczatku?
płomyczek - 2009-02-28, 16:42

kociakocia, tak przeczytałam w większości. Nie wiem, czy mam się bać, bo podczas zabiegu laparoskopowego mam mieć pobrany wycinek z wątroby. jak robili mi usg to na wątrobie były białe plamki, lekarze mówią, że to może być zwapnienie lub naczyniak :-/
Marcela - 2009-02-28, 18:50

płomyczek napisał/a:
Naturalne sposoby pozbycia się kamieni zostały mi odradzone przez lekarzy, jedynym możliwym leczeniem jest usunięcie pęcherzyka żółciowego.
Matko kochana, dziwnie się robi kiedy czyta się takie rzeczy. Usunięcie pęcherzyka u tak młodej osoby ! Szkoda, tymbardziej, ze to nie jest jedyne możliwe leczenie - jest tylko jedynym jakie lekarze medycyny akademickiej znają, a to jest różnica.
płomyczek napisał/a:
jak robili mi usg to na wątrobie były białe plamki, lekarze mówią, że to może być zwapnienie

Ewo, masz normalne kamienie wątrobowe. Większość ludzi je ma. Da się je usunąć bez operacji, ale widzę, ze jesteś już zdecydowana, więc w zasadzie nie ma już o czym mówić.

Tu o zawartości naszch wątrób: http://naturafall.pl/oczyszcz.php
Sporo na ten temat można znaleźć u Tombaka (droga do zdrowia) i Hildy Clark ( Kuracja życia)

Lily - 2009-02-28, 18:54

Marcela napisał/a:
jest tylko jedynym jakie lekarze medycyny akademickiej znają, a to jest różnica.

niezupełnie:
Cytat:
Najnowszą metodą leczenia jest rozbijanie kamieni żółciowych przy pomocy ultradźwięków, bądź fali uderzeniowej. Niestety wciąż nie wszystkie placówki służby zdrowia dysponują potrzebną do tej metody aparaturą.

stąd http://www.ochoroba.pl/ar...mienie-zolciowe
a woreczka faktycznie szkoda...

Karolina - 2009-02-28, 18:58

Marcela takiej wielkości? Do jakiej max średnicy powiekszają się przewody pęcherzyka?
Płomyczek warto abyś zapoznała się z tematem o oczyszczaniu wątroby metodą Tombaka, Lewatywy z kawy także powodują, ze watroba zaczyna wydalać złogi.

płomyczek - 2009-02-28, 19:22

Lily, wiem, ze szkoda. Ale cóż, lekarze mówią, że mam uwarunkowania genetyczne (wszystkie kobiety w rodzinie taty miały kamienie, moja mama też ma). Doradzili mi, że lepiej jest usunąć woreczek, bo gdybym je "wydaliła" to za 3 lata było by to samo.

W sumie, to ja już mam dość bólu i cierpienia. Mój koszmar ciągnie się od 2 lat. Lekarz rodzinny ciągle mówił, że to jest jakaś niestrawność lub lamblie i tak byłam leczona na coś, czego faktycznie nie było.

Marcela, takie naturalne sposoby zostały mi odradzone ze względu na to, że w moim woreczku żółciowym jest stan zapalny. A poza tym największy kamień jest za duży, na inne sposoby leczenia (przynajmniej tak mi powiedziano).

Marcela, na razie będą usuwać mi woreczek, i w trakcie tego zabiegu pobiorą mi wycinek, więc dowiedzą się, czy to jest zwapnienie, kamienie czy naczyniak.

Lily - 2009-02-28, 19:26

płomyczek napisał/a:
Ale cóż, lekarze mówią, że mam uwarunkowania genetyczne (wszystkie kobiety w rodzinie taty miały kamienie, moja mama też ma).
może to kwestia rodzinnych nawyków żywieniowych, a nie genów?
kociakocia - 2009-02-28, 19:49

Lily napisał/a:
może to kwestia rodzinnych nawyków żywieniowych, a nie genów?
o, dokładnie o tym samym pomyślałam
Marcela - 2009-03-01, 07:41

płomyczek napisał/a:
gdybym je "wydaliła" to za 3 lata było by to samo.

Owszem. Jeśli nie zmieniłabyś diety i dalej jadłabyś w ten sposób jak teraz to na pewno. Dla lekarzy zwalanie wszystko na geny jest najprostrzym wyjściem.
Przynajmniej poczytaj trochę o wątrobie i drogach żółciowych jeśli nie chcesz mieć kłopotów przez całe życie (Jest na ten temat książka:"Wątroba i drogi żółciowe" Gerhard Leibold). Warto to zrobić szczególnie po usunięciu woreczka.
Ciekawi mnie - jak wyglądało Twoje odżywianie dotąd?

dynia - 2009-03-01, 10:52

Kurcze ja mam straszną ochotę na oczyszczenie wątroby ,bo czasem odczuwam pewne nieprzyjemności z tej strony ,znalazłam całkiem rozsądną metodę z tym ,że mam trochę stracha,że coś pójdzie nie tak jakiś kamień ew.może zablokować ujscie i wtedy będzie klops :-> Napiszcie jakie macie doświadczenia w tym temacie.
Karolina - 2009-03-01, 11:01

U mnie w rodzinie 7 osób robiło to oszyszczanie w tym 4 były po piećdziesiątce, więc na pewno jakieś kamienie miały. Wszystko obyło się bez komplikacji :-)
dynia - 2009-03-01, 11:08

Dzięki Karo ;-)
Agnieszka - 2009-03-01, 11:23

moja znajoma (dolegliwości ze wskazaniem do zabiegu) robi już kolejny raz (chyba 4) oczyszczanie wg Tombaka i czuje się lepiej (jedno oczyszczanie zaliczył jej mąż i jedno córka, nikomu nic się nie działo)
Lily - 2009-03-01, 14:48

Cały czas mówimy o metodzie z oliwą, tak?
Ja szczerze mówiąc nie zdecyduję się chyba na to, bo "jakby co" to nie mam co liczyć na czyjąś pomoc, a obawiam się, że efekty wypicia takiej ilości tłuszczu mogą być niefajne...
Chociaż moja wątroba na pewno nie ma się zbyt dobrze. Czy Tombak nie pisał przypadkiem o jakichś łagodniejszych metodach? Bo coś mi świta, tylko nie wiem, co, nie pamiętam...

Coco - 2009-03-01, 17:56

dynia, ja robilam oczyszczanie watroby a takze moj maz. To byla prawie identyczna metoda jak w ksiazce dr H. Clark. Dodatkowo autor zalecal przez siedem dni przed oczyszczaniem picie litra soku z jablek, takiego z kartonu celem zmiekczenia kamieni. Oczyszczanie sie powiodlo i pozbylismy sie mase tego swinstwa :-)
płomyczek - 2009-03-01, 17:57

Marcela, właśnie o to chodzi, że całkiem nieźle. Wolę jeść warzywa niż mięso. Nie jadłam często smażonego, czasami (raz w miesiącu) wyskoczyłam z koleżankami na pizze lub frytki, to wszystko. Białe pieczywo też rzadko jadłam. Wolę pełnoziarniste.
Wyznaję taką zasadę: jesteś tym, co jesz. I ja wolę być marchewką niż tłustą, obrzydliwą świnią...

kociakocia - 2009-03-01, 18:01

zanim zacznie sie oczyszczać watrobę nalezy najpierw podobno oczyścic jelita...

dynia, http://wegedzieciak.pl/vi...ht=oczyszczanie tu opisalam co mąż robił z wątrobą i nie może sie doczekać az to powtórzy 8-) i ja bardzo jestem ciekawa co we mnie siedzi

Coco napisał/a:
ja robilam oczyszczanie watroby a takze moj maz. To byla prawie identyczna metoda jak w ksiazce dr H. Clark. Dodatkowo autor zalecal przez siedem dni przed oczyszczaniem picie litra soku z jablek, takiego z kartonu celem zmiekczenia kamieni.
wg. Małachowa od 3-4 dni pić przed oczyszczaniem sok buraczano - jablkowy (proporcje 1/4 burak - 3/4 jabłko), dodatkowo poleca 5 dni przed zabiegiem stosowac gorace kapiele lub sauna

jabłka- antonówki

Coco, mogłabys opisac ta metodę H.Clark szerzej, mąż mnie tu podpytuje :-D

dynia - 2009-03-01, 18:19

Ja też zamierzam metodą H.Clark to zrobić .Co do oczyszczania jelit też mam taki zamiar a wcześniej jeszcze odgrzybianie i ew.odpasorzytowanie .Mam plan czyszczący na wiosnę ;-)

Kocia tu są różne metody detoksykacji wątroby ta Clark też :-)
http://www.igya.pl/oczysz..._wg_kelley.html

kociakocia - 2009-03-01, 18:28

dynia, ooo, dziękuję, juz czytam mężowi

[ Dodano: 2009-03-01, 18:30 ]
dynia napisał/a:
odgrzybianie i ew.odpasorzytowanie
jaką metodą?

picie nafty aptecznej jest na pasożyty

może ktoś robił oczyszczanie krwi?

dynia - 2009-03-01, 18:33

Kocia Paraprotexem to są same nat. składniki ponoć efekt zniewalający 8-)
kociakocia - 2009-03-01, 18:39

te grzyby i robale mnie intrygują i zatrważają oczywiście, nie chciałabym mieć takich lokatorów w sobie :roll: :-?

głodówka na sucho-na grzyby (nie znoszą odwodnienia i soli, czosnku)

a tu znalazłam o tym Paraprotex'ie http://www.gronkowiec.pl/paraprotex.html
intresujace, nie powiem!!

Lily - 2009-03-01, 19:32

kociakocia napisał/a:
picie nafty aptecznej jest na pasożyty
nafty??
kociakocia - 2009-03-01, 19:42

Lily napisał/a:
nafty??
tak
kociakocia - 2009-03-01, 20:14

euridice, mówie o nafcie oczyszczonej np. tu: http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3429613

http://forum.igya.pl/viewtopic.php?f=10&t=36

Ponadto od lat uzywamy nalewki z nafty i zielonych orzechów włoskich z powodzeniem na wiele dolegliwości ( gł.żołądkowe)

stosuje sie ją chociażby w białaczce szpikowej:
Wskazane jest używanie nafty. Niszczy ona bowiem wyłącznie młode, rakowate i nie zróżnicowane jeszcze komórki.
Należy zatem przygotować 60 kropli nafty na wodzie, mleku lub cukrze. Zażywa się na pół godziny przed jedzeniem (dwa razy dziennie przez 14 dni), a następnie tydzień przerwy i ponownie zażywać naftę przez 14 dni.
Czas kuracji do 8 miesięcy. Dodatkowo wskazane jest zażywanie ziół (pokrzywa, siemię lniane).

Agnieszka - 2009-03-01, 20:23

Lily: u mojej znajomej opcja z oliwą

Paraprotex stosował Pan ze sklepu ze zdrową, gdzie robię zakupy i poleca go (acha stosował go na pasożyty m.in u dzieci)

agaB - 2009-06-09, 23:09

Ja też mam problem z kamieniami w pęcherzu żółciowym i czytałam te posty, aby wreście podjąć decyzję czy usuwać, czy nie.
I nadal nie wiem.
Czy może mi ktoś podać minusy lub plusy usunięcia woreczka żółciowego

dynia - 2009-06-09, 23:16

Plusy takie ,że już cię nie boli .Minusy to ,że jesteś niekompletna ;-)
agaB - 2009-06-10, 12:40

dynia, tylko ja mam inny problem, a mianowicie nic mnie nie boli, ale podczas USG wyszło, że mam te kamienie. Nabawiłam się ich podczas ciąży. Miałam kiedyś tylko problemy przy trawienie tłustych potraw np. pizzy.
Teraz leczę się Medycyną Chińską i trawienie polepszyło się, ale nadal nie wiem, czy usunąć, czy nie. Tak wsłuchuje się w siebie, to nie chce usunąć, tylko boję się kolejnej ciąży. Czy mogę mieć wtedy ataki. Ponoć można usunąć w ciąży kamyki, ale to nie będzie fajne dla dziecka.
Dzisiaj idę do lekarza, więc będę znowu go wypytywać, co z tymi kamykami.
A może zrobić sobie jeszcze raz USG?

Karolina - 2009-06-10, 12:46

Czytałaś może o oczyszczaniu woreczka metoda Tombaka?
dynia - 2009-06-10, 14:29

Karolina napisał/a:
Czytałaś może o oczyszczaniu woreczka metoda Tombaka?

Albo inną metoda przy użyciu soli gorzkiej efekt ponoc zaskakuje każdego :shock: Zawsze to metoda mało inwazyjna.

agaB - 2009-06-14, 15:05

dynia, a możesz napisać o tej metodzie z solą, bo metodą Tombaka chyba nie przejdzie, gdyż nie cierpię oliwy.
A wczoraj dostałam ostre bóle, aż była w szpitalu i tam stwierdzili, że mam małe kamyczki i jakiś jeden większy, ale nie dowiedziałam się czy usunąć woreczek, czy nie.
Po tych bólach to boję się już sama na własną rękę przeprowadzać oczyszczania.

Karolina - 2009-06-14, 18:47

Aga a rozkruszanie laserem?
dynia - 2009-06-15, 21:29

Aga w tej innej metodzie też niestety picie oliwy jest warunkiem koniecznym :-/
Karolina - 2009-06-15, 21:32

A niekoniecznie! Pije się tylko same soki, tyle, że dłużej (druga metoda tombakowa).
Lily - 2009-06-15, 21:50

Obawiam się, że jestem w gronie posiadających kamyki, ostatnio coś mnie uwiera w prawym boku na wysokości wątroby. Na razie nie jest to jakiś konkretny ból. Chyba powinnam rozpocząć jakąś kurację, nawet mi się to śniło :|
nika - 2009-06-16, 01:15

Żyję z kamieniam już conajmniej sześć lat .
W ciąży miałam pierwszy atak i mnie zdiagnozowali, potem jeszcze dwa i tak dały mi popalić, że od tej pory ciągle uważm na to co jem, jak widać skutecznie.
Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby dać się pokroić. Kiedyś szukałam możliwości rozkruszenia tego laserem, ale jakoś z braku motywacji przestałam.
Chyba się polubiliśmy z moimi kamyczkami :-) , dbają o mnie bardzo, pilnują, żebym sie dobrze odżywiała, a jak coś jest nie tak to delikatnie dają mi to do zrozumienia. Jednak po przeczytaniu tego wątku, zaczynam chyba dorastać do rozstania się z nimi.

Co do minusów pozbycia się tego woreczka to lekarz mi opowiadł, że ta żółć potem zamiast sie w nim zbierać to sączy się cały czas, co nie jest normalne i zwykle po kilku latach powoduję wrzody dwunastnicy, które też bolą. Zapobiegawczo powinno się przez resztę życia brać leki przeciw wrzodom.

agaB - 2009-06-23, 14:52

nika napisał/a:
Żyję z kamieniam już conajmniej sześć lat .
W ciąży miałam pierwszy atak i mnie zdiagnozowali, potem jeszcze dwa i tak dały mi popalić, że od tej pory ciągle uważm na to co jem, jak widać skutecznie.
Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby dać się pokroić. Kiedyś szukałam możliwości rozkruszenia tego laserem, ale jakoś z braku motywacji przestałam.
Chyba się polubiliśmy z moimi kamyczkami :-) , dbają o mnie bardzo, pilnują, żebym sie dobrze odżywiała, a jak coś jest nie tak to delikatnie dają mi to do zrozumienia. Jednak po przeczytaniu tego wątku, zaczynam chyba dorastać do rozstania się z nimi.

Co do minusów pozbycia się tego woreczka to lekarz mi opowiadał, że ta żółć potem zamiast sie w nim zbierać to sączy się cały czas, co nie jest normalne i zwykle po kilku latach powoduję wrzody dwunastnicy, które też bolą. Zapobiegawczo powinno się przez resztę życia brać leki przeciw wrzodom.

nika, to mnie pocieszyłaś :-(
Właśnie wróciłam ze szpitala, gdyż ponad tydzień temu (pomimo, że starałam się zdrowo odżywiać) dostałam ostrych bóli. Po sprawdzeniu, co mi jest nie dało się uratować woreczka, gdyż kamyk wpadł mi w przewód i ponoć miałam niezły syf w środku. Dobrze, że nie stało się to, gdybym była w ciąży.
Teraz czekam na wyniki badań tego woreczka i trochę boję się.
Zastanawiam się, czy takie świństwo nie zrobiło mi się o ziółek chińskich. Od ponad 2 miesiecy chodziłam do lekarza, którego sprawdziłam bardzo dokładnie, nawet jego kwalifikacje chińskie, czyli gdzie się uczył itd. Wiem, że jest on też zwykłym lekarzem, nie jakimś szamanem. Wyleczył on paru moich znajomych. Zaufałam mu i jego metodzie i teraz zastanawiam się, co robić dalej?
Nie chce brać tabletek, bo one zawsze coś niszczą. Wolę przyzwyczaić się do ziół.
Czy ktoś ma doświadczenie w leczeniu ziołami chińskimi?

AK - 2013-05-28, 14:28

nika napisał/a:
Żyję z kamieniam już conajmniej sześć lat . wrzodom.

Moja mama (obecnie 84 lata) miała usunięty w 1986r woreczek żółciowy i nie narzeka/ła w zasadzie na nic.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group