wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Wiek niemowlęcy - nasze dzieciaczki 2007

alcia - 2007-07-18, 10:38
Temat postu: nasze dzieciaczki 2007
Pomyślałam, że założę osobny wątek dla rodzących w tym roku, bo trochę nas jest ;) I możemy się tu wspomagać radami...

Ja mam kilka takich wątpliwości, związanych z moją malenką;
Na początek - jej skóra na twarzy. Od początku miała takie małe pryszczyki (z wodą w środku, takie, które łatwo zdrapać) - nie martwiłam się tym, u takich maleństw to normalne. Ale to nadal nie przeszło. Momentami było dużo lepiej, a teraz nawrot totalny! Czy Wasze maleństwa coś takiego mają?
Pytam głównie bajaderki, DagiM i Karoliny, bo rodziłyście w tym samym czasie. Chodzi mi o to, czy to może być od tych upałów? (jaśli Wasze dzieci też tak mają, to jest taka możliwość), czy raczej alergia jakaś... Nabiału prawie nie jem, zdarzały się śladowe ilości, ale nie widziałam wyraźnej reakcji na niego. Jem teraz bardzo zdrowo.
A zeby nie przegrzewć, to teraz raczej marne szanse - dzidzi leży prawie goła non stop, ale i tak cały czas spocona. Więc może to jednak zwykłe potówki?

A druga wątpliwość; wydaje mi się, że mała mi się trochę za bardzo wygina do tyłu momentami. Zwłaszcza jak się wkurza, od razu pręży główkę do tyłu i wykręca się w łuk. Często też leży sobie tak po prostu i patrzy całkiem do tyłu, mimo, że z boku ma ciekawsze rzeczy do oglądania. Wasze dzieci też tak robią? Ja nie kojarzę, żeby Kaja tak miała, dlatego trochę się martwię i zastanawiam się, czy iść do neurologa (wzmożone napięcie mięśniowe, czy nie?), czy jednak wszystko jest OK.

kłapouchy - 2007-07-18, 11:19

alcia Tomek też miał długo takie pryszczyki (zwłaszcza na nosku), znikły zupełnie dopiero ok drugiego miesiąca. Czytałam, żeby ich nie zdrapywać, bo może to spowodować blizny.
Co do wyginania małej w łuk to poradziłabym się pediatry...
A ja mam z kolei inne pytanko. Tomek zawsze kiedy bierzemy go na ręce przekręca główkę na lewą stronę - na prawą nigdy, Wasze pociechy też tak mają? Powinnam się niepokoić? W poniedziałek idziemy do poradni rehabilitacyjnej - dostaliśmy skierowanie kilka tygodni temu, bo Tomek słabo podnosił wg pediatry główkę, ale zanim doczekaliśmy się terminu zaczął podnosić bardzo wysoko- teraz podpiera się już pewnie na przedramionach ;) może przy okazji wizyty poruszę więc ten problem...

alcia - 2007-07-18, 12:06

kłapouchy napisał/a:
Czytałam, żeby ich nie zdrapywać, bo może to spowodować blizny.

ja nie zdrapuję, tylko nie wiedziałam jak je opisać ;)
kłapouchy napisał/a:
Co do wyginania małej w łuk to poradziłabym się pediatry...

Radziłam się, ale mnie nie przekonała.
"Jak na moje wyczucie...", "Mi się wydaje..." - takie oto zdania od niej słyszałam. Niezbyt przekonujące. neurolog trochę kosztuje, dlatego narazie się waham i pytam innych o zdanie.

kłapouchy napisał/a:
Tomek zawsze kiedy bierzemy go na ręce przekręca główkę na lewą stronę - na prawą nigdy,

Mi by się to wydawało niepokojące, ale się nie znam. Dobrze, że masz tę wizytę za niedługo, to Cię uspokoją i Ci wszystko wyjaśnią.
Mnie tez martwi podobna rzecz. Lenka, jak się uśmiecha, przymyka jedno oczko i wykrzywia trohcę usteczka na jedną stronę. Wygląda to ślicznie i słodziutko. Ale czy to normalne? Czy to kwestia jej urody, czy może też coś nie tak z napięceim mięśniowym, układem nerwowym...?

ajanna - 2007-07-18, 12:45

Alcia: ja też w tym czasie rodziłam :mrgreen:
tym uśmiechem bym się nie przejmowała - 2 z 3 moich dzieci uśmiecha/ła się półgębkiem. w łuk też się prężą, ale byli oglądani przez 3 pediatrów i 2 położne, więc się nie martwię. ale rozumiem Twoje obawy - może lepiej idź do neurologa. spróbuj wziąć skierowanie od pediatry - chyba wtedy będzie refundowany :?: a te krostki to potówki - znikną same :-)

ja z moimi chłopakami mam od urodzenia ten sam problem - karmienie - Olaf po piersi dostaje 30 ml nutramigenu, a 2x na dobe tylko pierś, Igora już nawet nie przystawiam, ale staram sie odciagnąć dla niego jakieś 240-260 ml mleka na dobę - to mu zastępuje 2 karmienia nutramigenem, ale jak widać sporo jeszcze brakuje :cry: . a ja czuję się z tym fatalnie fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie :cry: . a wszędzie dookoła słyszę jak to super karmić piersią (jakbym tego nie wiedziała :roll: ). łatwo to mówić dziewczynom, które karmią bez większych problemów - czytając albo oglądając tv. jak karmiłam Weronikę też myślałam, że chcieć to móc :-( najdziwniejsze jest to, że Igor odkąd jest karmiony nutramigenem wyprzedził brata i wygląda i zachowuje się jak okaz zdrowia :-) , Olaf jest oczywiście mniejszy, ma brzydką cerę, gazy i ogólnie jest bardziej niespokojny :-(

DagaM - 2007-07-18, 12:55

alcia, moja maruda też wygina sie w łuk, ale tylko wtedy gdy się wkurza. Ja bym się tym nie przejmowała, nawet nie przyszlo mi do glowy, żeby się tym przejmować.

Co do odwracania główki na jedną stronę, tak jak opisuje klapouchy, nad tym trzeba pracować. To samo potwierdzila pediatra. U nas tez wystapil ten problem, ale winowajca jest fakt, że Nina jest najcześciej przystawiana do prawego cyca, wiec glowke czesto odwraca na lewo, do jedzenia. W zwiazku z tym teraz bardzo staramy sie, aby klasc ją zawsze na odwrotną strone, czyli zeby lezala na prawej stronie, bo od lezenia glowką na lewej stronie zacznie jej sie m.in. splaszczac glowka. Rowniez zostalam dzisiaj pouczona przez polozna srodowsikowa, żeby jednak starac sie przystawiac mala bardziej do lewego cyca (tu znowu klania sie praca nad pobudzaniem laktacji w lewej piersi). Odwracanie glowki na jedna strone nie jest ok.

Pryszczyki, u nas Nina nie miala, ale rzeczywiscie jak nastaly upaly, pojawilo sie u niej cos takiego, na skroni. Wygladaja bardzo delikatnie, mysle ze same zejda.

alcia, a Lenka orpocz tego, ze usmiecha sie na jedna stronę, czy widzialaś ją z pelnym usmiechem na twarzy? W sensie, zeby sprawdzic, czy miesnie twarzy sa sprawne z obu stron.

[ Dodano: 2007-07-18, 13:02 ]
ajanna, wspólczuję Ci, ale i tak jesteś bardzo dzielna. Najważniejsze, że chlopcy rosną. Pomysl w ten sposob, robisz wszystko co w Twojej mocy. Nie miej wyrzutow sumienia. Sproboj sie zrelaksowac, żeby w Twoim mleczku byly pozytywne fluidy :-) (wiem, łatwo mówić)
A powiedz, ten pokarm ekstra podajesz z czego?, ze strzykawki, kieliszka, czy butli? Pytam, bo ja teraz ściagam pokarm przez noc i daje Ninie na wieczorne karmienie. Leniuch nie chce na wieczor ssać, więc w ten sposob ulatwiam jej kolacje, ale chce sprobowac dac jej dzisiaj z kieliszka.

alcia - 2007-07-18, 14:14

ajanna napisał/a:
Alcia: ja też w tym czasie rodziłam

rzeczywiście, przepraszam za pominięcie :oops:
ajanna napisał/a:
a ja czuję się z tym fatalnie fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie :cry:

jejku, biedactwo... :( rozumiem Cię doskonale. Ja byłam zawsze tak nastawiona na karmienie piersią, że gdyby coś nie wyszło- czułabym potworny zawód, rozczarowanie. Nie wyobrażam sobie tego. Podziwiam Cię, jak dzielnie z tym wszystkim walczysz. I gratuluję sukcesów z Olafkiem. Bardzo dobrze też robisz, ze odciągasz dla Igora - na pewno to zaowocuje w przyszłości!
DagaM napisał/a:
Ja bym się tym nie przejmowała, nawet nie przyszlo mi do glowy, żeby się tym przejmować.

jestem trochę przewrażliwiona, bo mojej siostry syn miał wzmożone napięcie mięśniowe. Strasznei dużo z tym problemów było - bardzo długa i uciążliwa dla nich rehabilitacja, duże koszty specjalistów od rehabilitacji...
DagaM napisał/a:
Pryszczyki, u nas Nina nie miala, ale rzeczywiscie jak nastaly upaly, pojawilo sie u niej cos takiego, na skroni.

No właśnie... na skroniach jest najwięcej - dokładnie tam, gdzie stykają się nasze skóry podczas karmienia.
DagaM napisał/a:
alcia, a Lenka orpocz tego, ze usmiecha sie na jedna stronę, czy widzialaś ją z pelnym usmiechem na twarzy?

tak, tak też się bardzo często uśmiecha.

jeszcze się pochwalę (a raczej pochwalę moja Lenkę :) ), ze mój młodszy skarb zna już 2 słowa! 3 dni temu powiedziała do Konrada "Gha", a dzisiaj do mnie "Ghe" :-D
Więc już za niedługo sobie w końcu pogadamy :)

agaw-d - 2007-07-18, 20:03

kłapouchy napisał/a:
Tomek zawsze kiedy bierzemy go na ręce przekręca główkę na lewą stronę

może ma tak łóżeczko ustawione, że podchodzicie do niego z lewej strony i dlatego tak przekręca główkę, jak Was wyczekuje i tak jest przyzwyczajony?
P.S. przepraszam, że się wtrąciłam, bo ja nie urodziłam w 2007.

DagaM - 2007-07-18, 20:28

alcia, ale fajnie uslyszeć takie "gha" :-D Wiem o czym piszesz, bo moja Ninka też zaczęła "rozmawiać", od wczoraj. To jest coś wspaniałego!

agaw-d, dobrze napisałaś, ja tego tematu nie rozwijałam, ale właśnie o to chodzi w tym wszystkim, zeby prowokowac malucha do odwracania glówki na druga stronę, poprzez ustawienie inaczej np. przewijaka, podchodzenie do lozeczka od drugiej strony itd.

Christa - 2007-07-19, 02:23

Juz sie nie moge doczekac, jak juz urodze i tez dolacze do tego tematu! :-) A tu jeszcze dwa miesiace trzeba czekac...
No i oczywiscie mam nadzieje, ze bedziemy dzielic sie tu wieksza iloscia pozytywnych wiadomosci i doswiadczen niz negatywnych!

DagaM - 2007-07-19, 02:42

Christa, przez te dwa miesiace my tu sobie powyjasniamy najtrudniejsze kwestie, wiec jak dolaczysz do dyskusji w tym watku, to juz wszystkie problemy beda omawiane tylko w pozytywnym swietle :mryellow:
Czekamy na Ciebie :-D , a na razie dbaj o siebie i podczytuj watek (ale nie przerazaj sie ;-) )

Christa - 2007-07-19, 02:53

DagaM, obiecuje, ze postaram sie nie przerazac! :-)

A Ty widze albo spac nie mozesz, albo masz przerwe na karmienie?

kłapouchy - 2007-07-19, 10:24

Tomek leżąc na pleckach czy brzuszku odwraca główkę na prawo i lewo, w łóżeczku spędza praktycznie tylko noc, w dzień jest w kołysce (którą często przestawiamy) lub teraz coraz częściej na macie - problem jest kiedy jest w pionie, na naszych rękach. Próbujemy często zainteresować go czymś z drugiej strony - grzechotką, czy sami mówimy i zaczepiamy go próbując zachęcić do odwrócenia główki w drugą stronę, czasami nam się udaje, ale na krótko, widać też, że mały cZuje się wtedy mniej pewnie, główka trochę mu się chwieje...
ajanna - 2007-07-19, 20:09

DagaM: ja najpierw używałam strzykawki i katetera, ale teraz już dokarmiam butlą - mam taką Tommee Tippee ze smoczkami w kształcie cycków :mryellow:
Lily - 2007-07-19, 21:15

Ponoć trzymanie główki na jedną stronę jest normalne przez 3 miesiące, można też pomasować trochę ten mięsień po bardziej napiętej stronie na szyjce (jeśli dziecko ma preferencję do trzymania głowy trochę krzywo na jedną stronę). A te krostki to może być trądzik niemowlęcy, to się może nawet kilka miesięcy utrzymać (efekt przenikania hormonów mamy do mleka). Nieładnie wygląda, ale nie jest groźne. Może się rozleźć na dużą powierzchnię ciała - oprócz twarzy można kąpać w wodzie z nadmanganianem potasu.
alcia - 2007-07-19, 22:29

Christa napisał/a:
Juz sie nie moge doczekac, jak juz urodze i tez dolacze do tego tematu!

czekamy na Ciebie z niecierpliwością (ale nie śpiesz się... :) )

Dziś była u nas położna środowiskowa i była w szoku jak zobaczyła Lenkę - jest ponoć ogromna, strasznie się dziwiła, że ma dopiero miesiąc. I że tylko na cycku (a gdyby jeszcze wiedziała, że na wegetariańskim cycku... ;) ).
Bardzo się Lenką zachwycała - że śliczna, że taka zadowolona, spokojna, uśmiechnięta :)

Ja też się nią cały czas zachwycam :-D Już tak pięknie sobie patrzy wokół siebie, świadomie się do mnie uśmiecha i zaczynają ją zabawki interesować! (ku radości starszej siostry, która tylko czeka na jakieś miałknięcie, stęknięcie i od razu biegnie pozytywkę nakręcić, czy coś kolorowego jej pokazać :) )
Jakie to fajne, jak dziecko staje się powolutku coraz bardziej świadome, nie?

DagaM - 2007-07-20, 03:37

alcia napisał/a:
(ku radości starszej siostry, która tylko czeka na jakieś miałknięcie, stęknięcie i od razu biegnie pozytywkę nakręcić, czy coś kolorowego jej pokazać :) )
:-D :-D :-D Rewelacja! Kaja stara sie stanąć na wysokości zadania, jest przesłodka.

alcia napisał/a:
Ja też się nią cały czas zachwycam :-D

Normalna sprawa, dla kazdej matki jej wlasne dziecko jest najpiekniejsze na swiecie :mryellow: My normalnie sikamy po nogach z zachwytu nad nasza mala Ninką, hi, hi. Pamietam jak moja serdeczna kolezanka urodzila w styczniu synka i mowila mi, że jest "arcypiekny, ze tylko wysmarowac mu pysia dzemem i zlizywac z niego" :mrgreen: Teraz wiem, o czym mowila, a ja dodam ze i bez dżemu jestem w stanie zlizywac pysiaka Niny :-P

To ja sie tez pochwale, ze przedwczoraju byla u nas "środowiskowa" i tez powiedziala, że z Niny to niezly klopsik :shock: :-D Zważyliśmy ją i wiecie co sie okazalo, że przez ostatni tydzien Nina przybrala na wadze tyle, co przez pierwsze trzy tygodnie jej zycia :shock: Oj byla to ewidentnie intensywna faza wzrostu, i to na stricto wegańskim (!) cycku - tu pochwale sie, że ostatni tydzien Nina jedzie TYLKO na cycu, bez podawania juz mleka modyfikowanego :mryellow: :mryellow: :mryellow:

Co do krostek na twarzy, w przypadku Ninki jestem pewna, że to potowki, bo krostki raz znikaja, a raz pojawiaja sie po drugiej stronie skroni i policzka. Jakos nie mam watpliwosci, że to potowki.

Aha, i przy okazji ogledzin poloznej, Nina zrobila popisową fontannę kupy :oops: (Polozna zdjela pieluchę, a tu nagle niespodzianka). Trzeba bylo wszystko prac ]:-> wlacznie z tym co bylo dokola

A tak w ogole, bardzo sie ciesze ze juz oswoilam sie z moja córcią. Moze wydac sie to śmieszne, ale na poczatku Nina byla dla mnie jak zwierzaczek :lol: , o ktorego trzeba dbac, a teraz juz czuję ze to moja córcia, moje słodkie dzieciątko.

ajanna napisał/a:
mam taką Tommee Tippee ze smoczkami w kształcie cycków :mryellow:
No! I to sie nazywa profesjonalizm, tak trzymac Kochana :-D

Ok, "kurczak" nakarmiony, cycki wylaktatorowane, ide dalej spac, pa.

ajanna - 2007-07-20, 10:04

DagaM napisał/a:


To ja sie tez pochwale, ze przedwczoraju byla u nas "środowiskowa" i tez powiedziala, że z Niny to niezly klopsik :shock: :-D Zważyliśmy ją i wiecie co sie okazalo, że przez ostatni tydzien Nina przybrala na wadze tyle, co przez pierwsze trzy tygodnie jej zycia :shock: Oj byla to ewidentnie intensywna faza wzrostu, i to na stricto wegańskim (!) cycku - tu pochwale sie, że ostatni tydzien Nina jedzie TYLKO na cycu, bez podawania juz mleka modyfikowanego :mryellow: :mryellow: :mryellow:


Daga: to super! gratuluję! teraz już będzie z górki :-D

DagaM - 2007-07-20, 10:14

ajanna napisał/a:
teraz już będzie z górki :-D
No kurka wodna, musi byc z górki, ale jeszcze niestety nie jest. Jest jeszcze jedna sprawa do rozpracowania - lewa piers, zwiększenie produkcji mleczka w niej i odejscie od podawania sciaganego pokarmu przez butle. Moze chcialabym, żeby bylo zbyt idealnie, ale pracuje nad tym. Tydzien temu wypozyczylam z BonaMater taki duzy profesjonalny laktator, ktory rewelacyjnie ciągnie :lol: . Przez caly tydzien pracowalam z nim, ale musze w koncu oddac sprzet. Zostanie mi taki maly elektryczny laktator. Mam nadzieje, ze damy rade z tym wszystkim, bo wieczorem nie jest lekko (Nina marudzi, ze z cyca nie leci jak z fontanny i latwiej mi bylo dac jej sciagniety przez poprzednia noc pokarm, apropos butki ja mam dr Browna, taka antykolkowa, tez z profilowanym smoczkiem :mryellow: )
alcia - 2007-07-20, 11:32

DagaM napisał/a:
pochwale sie, że ostatni tydzien Nina jedzie TYLKO na cycu, bez podawania juz mleka modyfikowanego :mryellow:

gratuluję!!! :)
DagaM napisał/a:
Jest jeszcze jedna sprawa do rozpracowania

dacie sobie radę, trzymam kciuki!

A tak w ogóle... fajnie sobie karmić... można na wegedzieciaku siedzieć i nikt w domu na mnie nie krzyczy... ;) W końcu jestem na bieżąco. Tylko pisanie jedną ręką jest upierdliwe (zwł. polskie litery... :evil: )

DagaM - 2007-07-20, 14:30

alcia napisał/a:
Tylko pisanie jedną ręką jest upierdliwe (zwł. polskie litery... :evil: )

O to, to, to!
A my wróciłyśmy ze spaceru. To bylo dopiero 3 wyjscie z domu, ze wzgledu na to, ze Nina ciagle glodna, a dzisiaj pospala sobie 1,5 godziny!!! Chyba cos zaczyna sie normowac :-)

[ Dodano: 2007-07-20, 14:57 ]
alcia i reszta mam, a jak sobie radzicie z gotowaniem obiadkow? U mnie do konca tego tygodnia jest mama, a pozniej bede musiala jakoś sobie radzic i dlatego jestem ciekawa jak to jest u Was?

Lily - 2007-07-20, 15:10

Jak będziesz codziennie chodzić na spacer to ona zawsze będzie spać na spacerze - jeszcze nie widziałam takiego malucha, który by nie spał gdy go wózek kołysze :)
ajanna - 2007-07-20, 15:35

Daga: moja mama wpada do nas średnio 2x w tyg. i coś pichci. z reguły na drugi dzień po jej wizycie nic juz nie ma i potem odzywiam sie kanapkami i deserkami sojowymi :-/
kłapouchy - 2007-07-20, 16:00

No ja gotuję "na raty", chyba, że mąż w domu i może się małym chwilę zająć... A w ogóle mama w domu to super sprawa, u mnie była przez kilka dni dwa tygodnie temu, jak mąż miał drugie zmiany (wychodzi wtedy po 12 i wraca po 23, a ja siedzę z młodym cały czas sama) - mogłam zajmować się tylko dzieckiem, no i miałam z kim taszczyć wózek z 4 piętra ;)
alcia - 2007-07-20, 18:33

Mi Kaja pomaga :lol:

A tak poważnie - ja muszę sobie jakoś radzić nie tylko z gotowaniem, ale i jeszcze z Kają... Karko pracuje na zmiany i ostatnio stwierdziłam, że wszystko o wiele bardziej sprawnie idzie, jak jestem z dziewczynami sama (wymyślne dwudaniowe obiadki itp.). Wtedy włącza mi się w głowie turbo-organizacja i jakoś leci ;)
Też robię wszystko na raty, od samego rana czasem - zależy jakie danie. I cały czas, jak mała tylko zaśnie staram się odrobić z najcięższymi rzeczami, by - na wypadek pobudki - móc resztę dokończyć jedną ręką (na drugiej trzymając ją), lub z doskoku (sprint do pozytywki, sprint do kuchni, sprint do żółwika z dzwoneczkiem, sprint do kuchni, sprint do karuzelki.....) 8-)
Ze wszystkim wyrabiam... ale takie dni bez Konrada (pracuje po 12h), to jedna wielka harówka, bez chwili wytchnienia, bo jeszcze Kają trzeba się zająć. Najcięższy jest wieczór - wtedy Lenka nigdy nie śpi i jest bardziej marudna (tzn. domaga się atrakcji), kiedy muszę się zająć kolacją, kąpaniem obu pań (już opracowałam technikę ;) ) i wyprawieniem obu na sen nocny. To dopiero wymaga czsem niezłego sprintowania!!! :shock:

ps. cały tekst napisany jedną ręką... chyba dochodzę do wprawy :mryellow:

YolaW - 2007-07-20, 19:08

Dziewczyny Jesteście Wielkie!! :) Ukłony :)
DagaM - 2007-07-20, 20:24

alcia napisał/a:
Mi Kaja pomaga :lol:
Nie no, Twoja Kaja jest bardzo zaradną dziewczynką :mryellow: , koniecznie usciskaj ja od cioci Dagmary :-D
ajanna, a przeciez Ty masz już dużą coreczkę. Nie da rady coś tam upichcić, z Twoimi podpowiedziami?
klapouchy, u mnie mąż świetnie się sprawdza w lulaniu Niny, więc od 17-tej jestem troszkę odciążona zajmowaniem się dzidzią. A jak mama pojedzie, wtedy właśnie będę działać od 17-tej i probowac robic obiadki na 2-3 dni.
YolaW, fajnie że kibicujesz nam, to znaczy ja na razie nic nie robie innego jak karmienie malej, ale wkrotce bede chciala sprobowac sie zorganizowac tak jak alcia :-D A Ty Yolu, rozumiem, ze interesują Cie sprawy młodych mam...no to kiedy zdecydujesz sie na wlasnego nowoludka :mrgreen:

YolaW - 2007-07-20, 20:30

DagaM napisał/a:
Ty Yolu, rozumiem, ze interesują Cie sprawy młodych mam..

oj bardzo bardzo...

DagaM napisał/a:
no to kiedy zdecydujesz sie na wlasnego nowoludka

zdecydowana to już jestem :) Teraz tylko trzeba działac w tym kierunku :)

DagaM napisał/a:
ja na razie nic nie robie innego jak karmienie malej

jesteś jeszcze na każde zawołanie Córci, przewijasz ją, lulasz...uzbiera się tych czynności, wcale to nie jest takie nicnierobienie :) I to wszystko zaraz po trudach porodu!

DagaM napisał/a:
wkrotce bede chciala sprobowac sie zorganizowac tak jak alcia
trzymam kciuki, na pewno świetnie wszysto sobie poukładasz :)

YolaW napisał/a:
ok, uciekam już z wątku...
teraz juz na serio :-D
Lily - 2007-07-20, 20:32

Yola, Ty to nawet z moich okolic jesteś ;)
Ewa - 2007-07-20, 20:50

alcia napisał/a:
ostatnio stwierdziłam, że wszystko o wiele bardziej sprawnie idzie, jak jestem z dziewczynami sama (wymyślne dwudaniowe obiadki itp.). Wtedy włącza mi się w głowie turbo-organizacja i jakoś leci

Wiesz co, coś w tym jest. Też łapałam się na tym, że jak byłam z dzieciakami sama, to lepiej sobie czas organizowałam i więcej zdążyłam zrobić. Jak się mąż po domu kręci, to jedno liczy na drugiego i często nic z tego nie wychodzi ;-) . Naprawdę można to wszystko zorganizować, chociaż czasem zmęczenie daje w kość i to nie tyle fizyczne co psychiczne. Ja zostałam sama gdy Nati miał 3 miesiące a Gabryś 3 lata i 3 miesiące i jakoś dałam radę z organizacją zajęć, bardziej daje mi się nieraz we znaki zmęczenie psychiczne. Na szczęście są coraz starsi i potrafią się już sami pobawić, a mama ma chwilę nawet w ciągu dnia dla siebie :-D

DagaM - 2007-07-20, 20:58

YolaW napisał/a:
zdecydowana to już jestem :) Teraz tylko trzeba działac w tym kierunku :)
O to fantastycznie! :-D :-D :-D Trzymam za Ciebie kciuki i odwiedzaj ten watek jak najczesciej, a my bedziemy wysylac Ci fluidy dzieciaczkowe 8-)
Lily napisał/a:
Ci co mówią, że praca w domu to nie praca, widać nigdy tego nie widzieli ani nie spróbowali.
DOkladnie tak! Odkad zaczelam zatrudniac w domu swojego meza, juz jest innego zdania. To jest przeciez drugi etat! A jezeli ktos tak nie uwaza, to niech zatrudni sprzataczke i kucharza i zobaczy ile to kosztuje kasy, juz pomijajac wysilek we wlozona prace.

Wracajac do tematu dzieciakow. Bardzo balam sie klasc mala na brzuszku, ale oswoila mnie z tym moja mama i polozna. Co sie okazalo, dla Niny nie ma lepszego sposobu na pozbycie sie bączków :lol: A robie tak, po jedzonku czekamy na odbicie sie, albo i nie, po 15-20 minutach klade ludzika na brzuszek i ćwiczy sobie mięśnie i wypuszcza ewentualne bąki :-P . Jak juz sie zmeczy, wtedy daje znac placzem. Bardzo polecam ta metode.
Rowniez pije taki napar z kminku, anyzku i kopru (lyzeczke zmielonych nasion, w rownych ilosciach, gotuje w 0,5 litrze wody przez 10-15 min). To niby na laktacje, ale i na trawienie tez.

alcia, co do pisania jedna reka, niezle Ci idzie. Mi przypomnialo sie, że dostalam taką poduszkę rogala do karmenia (wlasnie teraz malutka lezy na nim i zajada sie cycusiem), na ktorej jak polozysz dzidzie, wtedy dwie rece masz wolne. Tylko tyle jest niewygody, ze musisz siedziec w miejscu, ale na to nie ma juz rady.

kłapouchy - 2007-07-20, 22:30

DagaM napisał/a:

Wracajac do tematu dzieciakow. Bardzo balam sie klasc mala na brzuszku, ale oswoila mnie z tym moja mama i polozna.

Ja też z początku bałam się kłaść małego na brzuszku i rzadko to robiłam , kiedy wreszcie się przełamałam (po jakichś 6 tygodniach) okazało się, że młody zawsze oprotestowuje tę pozycję w efekcie czego przez długi czas słabo unosił główkę. Pomogły masaże (kupiłam taką płytkę imstruktażową), Tomek nie tylko zaczął błyskawicznie robić postępy, ale też uwielbia kiedy go masuję , chichocze, wierzga nóżkami, przez co przyjemne jest to nie tylko dla niego, a też dla mnie. Tak więc polecam Wam mamuśki, zwłaszcza na wieczory, kiedy nasze maluchy robią się marudne :)
A co do "etatu domowego", to przykre jest to, że czasem nawet inne kobiety potrafią spytać "no i co Ty cały dzień takiego robisz?", ostatnio moja teściowa rzuciła do mnie tekstem, że mogłabym się zapisać na prawojazdy, skoro i tak "siedzę" teraz w domu...

alcia - 2007-07-20, 23:44

Lily napisał/a:
wywiązała się dyskusja na temat tego, czy kobieta powinna czy nie powinna dostawać pensję za swoją pracę w domu

ale przecież to bez sensu, przynajmniej w domach w których jest wspólny budżet. Razem płacimy rachunki, razem jemy i razem rozwalamy resztę... po co sobie cokolwiek wypłacać? U nas "luźne" (czyli bez konkretnego przeznaczenia) pieniądze leżą w jednym miejscu, czy w banku i kto potrzebuje, ten bierze...
Fakt, że wielu ludzi umniejsza zasługi mam. Ja mam to gdzieś. Ktoś mnie pyta, czym się zajmuję, to odpowiadam, że tworzeniem rodziny. Na pracę czas jeszcze przyjdzie - im później, tym lepiej. (czasem zapominam, że w rzeczywistości przecież ja też pracuję, ale dla mnie na razie praca w domu jest bardziej znacząca i ważniejsza).
DagaM napisał/a:
Nie no, Twoja Kaja jest bardzo zaradną dziewczynką :mryellow: , koniecznie usciskaj ja od cioci Dagmary :-D

uściskam :)
Kaja naprawdę chce pomagać. Nie wolno mi robić wielu rzeczy przy Lence, bo by się na mnie obraziła. No i w kuchni... wszystko musi ze mną (ma swoją deseczkę do krojenia, swój nożyk drewniany, domaga się jeszcze swojego wałka - póki co, korzysta z mojego ;) ) , a niektóre rzeczy tylko ona (dosypywanie mąki, mielenie zbóż, wrzucanie przypraw, czy glonów...). Jej pomoc akurat nie sprzyja oszczędności czasu, ale zaplusuje na pewno w przyszłości :-D
Ewa napisał/a:
Jak się mąż po domu kręci, to jedno liczy na drugiego i często nic z tego nie wychodzi ;-)

otóż to. I obiad nie ugotowany, w domu bałagan na maxa... ale przynajmniej wszyscy zadowoleni i wyspani :)
kłapouchy napisał/a:
Pomogły masaże

a możesz nam trochę opisać, jak to wygląda?

ajanna - 2007-07-21, 01:34

Daga: Weronika umie gotowac, ale nie mam serca jej o to prosic, kiedy cale dnie pomaga mi przy chłopcach, pierze, robi małe zakupy itp. (a jeszcze teraz podjęła pierwszą pracę zarobkową - rozdawanie ulotek - dzielna dziewczyna :mryellow: ). u nas w domu jest 5 osób, kot i chomiczek i jakoś zawsze jest mnóstwo roboty, więc gotowanie schodzi na dalszy plan. ale teraz zapowiada się super tydzień, bo moja mama ma wolne i będzie u nas codziennie :-)
Lily - 2007-07-21, 11:35

Podobno można bezpłatnie zamówić taką płytkę: http://wczesniak.pl.webse...&products_id=55
ajanna - 2007-07-22, 21:58

dziewczyny, chciałam się pochwalić moimi sukcesami: od kilka przestawiam Olafa tylko na pierś - wczoraj dostał tylko 90 ml nutramigenu, a dziś 30 ml i przybiera w normie :mryellow: . a tego dnia, kiedy napisałam, że Igora już w ogóle nie przystawiam, spróbowałam jednak ponownie i okazało się, że nadal umie ssać :-D i robi to bardzo chętnie :-D . szczerze mówiąc aż za chętnie, bo bardzo się rzuca i szybko niecierpliwi, jeśli mleko nie leci pod dużym ciśnieniem :lol: . więc przystawiam go od czasu do czasu, kiedy jest w miarę najedzony. do końca tygodnia mam zamiar mieć Olafa już tylko na piersi i odciągać więcej pokarmu dla Igora albo częściej go karmić. a i odstawiłam metaclopramid, bo byłam po nim strasznie zmęczona, zmulona i zdołowana (to możliwe skutki uboczne). i wracam do ricinu communis. trzymajcie za mnie kciuki!
alcia - 2007-07-23, 00:03

ajanna, gratuluję :-D
Naprawdę, bardzo się cieszę z Twoich sukcesów!!
Trzymam nadal kciuki. :)

Ania D. - 2007-07-23, 08:55

Ajanna, super, tak trzymać!
DagaM - 2007-07-23, 09:33

ajanna, to fantastycznie! Bardzo sie cieszę :-D :-D :-D W końcu udało się, a będzie jeszcze lepiej. Sama sobie tak powtarzam i to dziala :mryellow:

U nas jest raz lepiej, a raz gorzej. Wczoraj znowu caly dzien siedzialam z Niną na rękach i karmilam. Pospała sobie w ciagu dnia jedynie 20 min, plus troche na rekach. Zdążyłam jedynie zjeść śniadanie, a później byłam już uziemiona. Mama jak zwykle wciskala smoka malej, ale ja wolalam ratowac Ninę i szybko bralam ją znowu na ręce (juz pal licho, że nie moglam nic kolo siebie zrobic).

Co do karmienia, mleko modyfikowane stracilo ważność poltora tygodnia temu i juz więcej nie kupiliśmy go. Nastąpił etap przejscia tylko na moje mleko. Teraz mamy kolejny etap - odejscie od karmienia Niny sciagnietym pokarmem. Na razie drugi dzien mija, jak nie podalam jej butli z moim mleczkiem :-) Leniuszek, sam teraz ciągnie mleczko.
Jeszcze troche pobudzam laktacje laktatorem (jestem przeświadczona, że mleka nigdy nie za wiele :lol: ), ale co robic z tym mlekiem? Dzisiaj oddaje laktator do poradni i zostanie mi taki maly elektryczny.

Przy okazji pochwalę się, że apetyt bardzo mi dopisuje, a wlasciwie pochlaniam mega ilosci jedzenia, wiec szybko nie zejdą mi te 3 kilogramy po ciąży ;-) Czy Wy też tak objadacie się, żeby nie powiedzieć żrecie? :mrgreen:

alcia - 2007-07-23, 10:00

DagaM napisał/a:
Czy Wy też tak objadacie się, żeby nie powiedzieć żrecie? :mrgreen:

ja się pilnuję, bo wyglądam jak wyglądam...;) (musiałam sobie kupić zestaw letnich ciuchów w rozmiarze, o który w życiu bym siebie nie podejrzewała :lol: )
Ale ssanie mam niezłe. Dlatego bardzo dbam o małe, częste posiłki, żeby wilczy głód nie zmuszał mnie do jedzenia wielkich porcji. Ale tak np. z rana, to jestem głodna jak wilk. Mam nadzieję, że codzienna większa porcja kaszki takich szkód nie narobi :)
DagaM napisał/a:
ale co robic z tym mlekiem?

ja bym zamroziła na jakieś ewentualne kryzysowe sytuacje (wyjście z domu czy inne nieprzewidziane)

DagaM, miałam podobnie przy Kai, z tym nieustannym karminiem :)
To przejdzie, jak maleństwo trochę podrośnie. Nieraz dopiero po południu udawało mi się
przebrać z piżamy w normalne ciuchy, pod prysznic tylko dzięki pozytywce udawało się wskoczyć (dosłownie wskoczyć :) ). Ale i tak miło wspominam ten okres.
A jak spacerki? Rozkręciłaś się już pod tym względem?

DagaM - 2007-07-23, 10:03

Z nowości, dzisiaj moja mama juz wyjechala. Z jednej strony oddycham z ulgą, bo bylam zmęczona jej apodyktycznym zachowaniem i narzucaniem rad (włącznie z tym, kiedy mogę zacząć współzyć i jakie środki antykoncepcji mam zastosować :shock: a także jak mam składac ubrania, które kąty mam dokładniej odkurzać i jak mam układać męża).
A z drugiej strony, gotowala przepyszne obiadki wegańskie i w ogole nie kwestionowała takiego stylu odżywiania, a nawet sama przestawila sie na 3 tygodniowy weganizm i powiedziala, że bardzo dobrze sie czuje na takiej diecie.

[ Dodano: 2007-07-23, 10:14 ]
alcia napisał/a:
To przejdzie, jak maleństwo trochę podrośnie.
alcia dobrze, że mi to piszesz, bo normalnie bym sie juz podłamała, a tak to wiem, że jeszcze trochę muszę wytrzymać i na pewno to zaowocuje :-) A dla dziecka jestem w stanie poświęcić się w każdy sposób. Czasami juz lapie sie na tym, że potrafie zdrzemnąc sie na siedząco, karmiąc Ninę i dzięki Bogu, że chociaż tyle mogę się zregenerować.
Spacerki, jak tylko Nina zasypia, staram sie szybko wyjezdzac z wózkiem na dwor. Wczoraj akurat nie zdazylo sie, żeby zasnęła. A w tej 20 minutowej przerwie musialam zjesc, umyc sie. Tak jak piszesz, Nina jest tak absorbująca, że mozna przesiedziec cały dzień w koszuli nocnej.

Moja bratowa mowila wczoraj, że źle robie. Ona uwaza, że dziecko powinno sie nauczyc, że matka musi miec tez czas dla siebie, w zwiazku z tym niech dzieciak placze i nauczy sie, ze są pory karmienia :shock: Ja tego nie popieram, po pierwsze dlateo, że jak dzidzia placze to znaczy, że czegoś potrzebuje (przeciez na razie to jest jedyna forma komunikacji), po drugie; chce aby Nina miala poczucie bezpieczeństwa, a po trzecie; im więcej będzie na cycu, tym więcej będę miala dla niej mleczka.
Żal mi jej córci, która urodzi sie lada dzień. Będę jeszcze musiala porozmawiac z nia i z bratem.

Lily - 2007-07-23, 11:07

Daga, już lada moment mała będzie o wiele bardziej zainteresowana światem zewnętrznym i nie będzie miała czasu ciągle wisieć przy piersi ;) Pogadasz do niej, pomiauczysz (sprawdza się miauczenie, choć to śmieszne :) ), ona też do Ciebie pogada i będzie super :)
Marcela - 2007-07-23, 11:45

Czy pozwolicie, że się dołączę do waszych rozmów?
Moja córeczka też z tego roku, urodziła się 22 stycznia. Skończyła właśnie pół roku wczoraj i wiecie co, ciągle jeszcze jest bardzo absorbująca. O czasie tylko dla siebie to ja już dawno zapomniałam. Właściwie to jest zadowolnona głownie wtedy, gdy ją noszę na rękach ( 8 kg!) Najlepiej się czuje kedy jest "obnoszona" po świecie, także na spacerach. Mamy za sobą trudne wyrastanie pierwszych dwu ząbków (tydzień spędzony na rękach mamy i taty). Zaczynają rosnąć górne jedynki.....Tęskni mi się do ludzi i samotnych wypraw rowerowych (jak to dawniej bywało) ale wiem, że teraz czuła obecność mamy i taty jest dla mojej maleńkiej najważniejsza więc ją przytulam i noszę na rękach jeśli tego potrzebuje. Może kiedy skończy roczek będzie bardziej "samodzielna"?

kłapouchy - 2007-07-23, 13:08

Marcela mi też czasem tęskni się do rzeczy, które często robiłam przed ciążą, a teraz nie mogę, albo do tego by czasem się po prostu zwyczajnie wyspać, ale nie zamieniłabym nigdy tego co mam na tamte czasy.. Wczoraj nerwy mi prawie puściły, miałam ochotę wyjść na balkon i krzyczeć :roll: byłam z młodym cały dzień sama, a on miał gorszy dzień - nosiłam go kilka godzin na rękach, a on co trochę płakał, choć plakał to mało powiedziane - poprostu się darł za każdym razem gdy odkładałam go do pozycji leżącej - myślałam, że nie dam rady i czułam się wyrodną matką, bo chciałam uciekać i takie tam, ale jak spojrzę na ten jego uśmiech teraz ...:) Tak więc mam chyba za sobą pierwszy rodzicielski kryzys ;)
A dziś byliśmy w poradni rehabilitacyjnej, lekarka stwierdziła słabe napięcie mięśniowe i skłonność do skręcania na jedną stronę (badanie wyglądało makabrycznie, wymachiwała małym na wszystkie strony, myślałam, że dostanę zawału) zaleciła rehabilitację tj, masaże 4 razy dziennie i stymulację Wojdy (nie wiem czy tak się pisze) czyli ucisk punktów na ciele. Zwróciła mi też uwagę na to, że mały kiedy płacze niesymetrycznie wykrzywia kąciki ust (robi to b. delikatnie i nie pomyślałabym nigdy, że to coś złego) powiedziała mi, że to może być poporodowe porażenie nerwu twarzowego i zaleciła też masaż twarzy (alcia jeśli nadal martwi Cię to uśmiechanie "półgębkiem " Lenki to może też spróbuj? napewno nie zaszkodzi) Generalnie jednak wszystko jest do wyćwiczenia i nie powinno mocno niepokoić, musimy tylko z małym trochę popracować - z masażem powinno nie być problemów - bardzo podobny do tego, który robiłam wcześniej, a Tomek go lubi, gorzej z uciskaniem tych punktów - młody strasznie panikuje, a mnie serce boli jak na to patrzę :( mam nadzieję, że jednak z czasem się przyzwyczai...

Lily - 2007-07-23, 13:09

Vojty: http://www.sciaga.pl/teks...ci_metoda_vojty
alcia - 2007-07-23, 13:18

kłapouchy napisał/a:
stymulację Wojdy (nie wiem czy tak się pisze) czyli ucisk punktów na ciele.

Oj, Vojty, znam to. Pisałam wcześniej, że moja siostra musiała rehabilitować syna przez wzmożone napięcie mięśniowe... i robiła to metodą Vojty.
Straszne te ćwiczena były. Ale bardzo skuteczne. Podczas ćwiczeń płakała ona, płakał malec, normalnie sama się popłakałam jak przy tym raz byłam. Ale jej synek jest już zdrowy i rozwija się prawidłowo, a gdyby nie rehabilitacja, groziło mu spore opóźnienie czy nawet kacectwo.

Karolina - 2007-07-23, 14:19

Dołączam ze sporym opóżnieniem do naszego wątku. Czasu nie mam zbyt wiele dla siebie, tym bardziej dla wegedzieciaka. Mia daje popalić nieżle, pobudka przed 6.00 spać o 22.00. Często cały dzień na rączkach, nie chce spać sama a jak zaśnie to bulgoty w brzuszku po 10 minutach ją wybudzają. Na szczęscie dostałam już odpowiedż co do homeopatycznego leku - chamomilla 15 lub 30ch. Raz jest lepiej raz gorzej (dzisiaj lepiej), wczoraj miałam załamkę, bo już nie mogłam z nimi wytrzymać.
Bardzo Wam zazdroszczę, że możecie poświęcić się całkowicie swoim Maleństwom nie myśląc o niczym innym. Brakuje mi czasu na malowanie co mnie strasznie dobija. Chyba kolejny rok przesiedzę w domu z dzieciakami, bo raczej nie uda mi się przygotować do wrześniowego egzaminu...
Całe życie byłam strasznie leniwa, a jak się wzięłam wreszcie do roboty to na nią nie mam czasu... :-/
W środę idziemy na pierwszą wizytę u pediatry, to taka wioskowa, ciekawe co powie na nieszczepienie. Prawdę mówiąc mam to gdzieś.
Mia jest raczej małomówna, porównując z Tymkiem z tego okresu życia. A śmieje się wyłącznie do mojej siostry :shock:
Czy wiecie ile czasu takie dziecko powinno trzymać główkę położone na brzuszku?

ajanna - 2007-07-23, 15:06

Daga: ja mam gotującą mamę w tym tyg. codziennie :-) z tymi radami, to rzeczywiście czasami jest ciężko - znam ten ból ;-) . zgadzam się z Tobą w pełni jeśli chodzi o noszenie, przytulanie itp. uważam, że przez pierwszy rok nie można dziecka rozpieścić - powinno dostawać wszystko, czego chce :-D . tak robiłam z Weroniką i teraz też się staram, chociaż niestety z dwójką maluchów nie zawsze jest to wykonalne :-( .

dziś Olaf po raz pierwszy od 4 tyg. w ogóle nie dostanie sztucznego mleka. mam nadzieję, że nadal będzie przybierał w normie :-)

DagaM - 2007-07-23, 15:58

Marcela, nieźle masz z noszeniem swojego klopsika ;-) Moja kolezanka tez w styczniu urodzila i mowi to samo, ze brakuje jej kontaktu z ludzmi. Ratują ją rodzice u ktorych zostawia Szymka. Teskni za nim po kazdym zostawieniu go u dziadkow, ale dla wlasnego zdrowia psychicznego musi. Mysle, ze warto pomyslec o tym, zeby dziecko czasem zostawic komus (mezowi, rodzicom, u cioci, wujka) na jakis czas. Nie to, zeby sie nie kochalo wlasnego dziecka, ale tak jak pisala klapouchy czy karolina, potrzebna jest jakas odskocznia, żeby nie zwariowac i nie ma w tym nic dziwnego.
A jeszcze jak ktos ma dwójkę malych dzieci tak jak alcia czy karolina, to normalnie jestem pod wrazeniem waszej zaradnosci i odpornosci psychicznej. Z drugim dzieckiem poczekam trochę :lol:
alcia napisał/a:
Podczas ćwiczeń płakała ona, płakał malec, normalnie sama się popłakałam jak przy tym raz byłam.
To musilao byc straszne, ale dobrze, ze wszystko sie pozytywnie skonczylo.

ajanna, wszystko co piszesz o karmieniu, przechodzeniu na mleko wlasne itp. doskonale rozumiem i wiem co czujesz. Sama przez to wszystko przechodzę. Praca nad laktacja to jest ciezka praca, ale takie rezultaty o jakich piszesz są prawdziwą nagrodą :-D

Apropos obiadkow mamusiowych, dobrze Ci :mrgreen: U mnie juz koniec gotowania przez mamę. Bede musiala sama kombinowac, trochę Piotrek pomoże. Wlasnie wciagam spaghetti z sosem warzywnym z 250 gram makaronu - niezła porcyjka co? Polalam to jeszcze lyzką oleju lnianego, oj ale jestem żarta. A po makaronie zjem ciasteczka razowe, bo przeciez deser musi być :-P

[ Dodano: 2007-07-23, 16:01 ]
ajanna; u nas w szkole rodzenia, mówiło się, że urodzic bliźniaki, a później wychowywanie ich to obóz pracy w porównaniu z posiadaniem jednego dziecka, tak więc przesyłam wyrazy uznania :-)

[ Dodano: 2007-07-23, 16:04 ]
Karolina napisał/a:
Brakuje mi czasu na malowanie co mnie strasznie dobija.

Karolina, nie skreslaj malowania. Za kilka miesięcy spróboj wygospodarowac sobie troche czasu na malowanie, choćby odrobinę, dla wlasnego zdrowia psychicznego, żebys nie czula się stłamszona obowiązkowami rodzicielsko-domowymi.

bajaderka - 2007-07-23, 16:52

No to i ja dołączę do Was dziewczyny...już dochochodzę do siebie po porodzie...chodzi mi głównie o psychikę moją...co noc śnił mi się poród i Basieńka i jeszcze miałam doła odnośnie tych antybiotyków, czy dobrze zrobiłam, że się zgodziłam na podawanie tak małemu dziecku...najważniejsze, że nie dostała szczepionek tak jak zalecała ta niedouczona lekarka w szpitalu....
Basieńka jest wspaniała....jak chce jeść to nawołuje eee...iiiii....oooo....a jak nie przychodzę od razu to zaczyna płakać a raczej wrzeszczeć....teraz właśnie śpi sobie z tatą, ja na wegedzieciaku, Jagoda lula swojego królika....
Alcia pytała o wagę Basi, urodziła się 3180, spadła do 3140, po tygodniu jak wychodziliśmy ważyła 3250....miałam porównanie z chłopcem, który przybrał w tym samym czasie 300 g i zaczęłam się stresować jeszcze dodatkowo tą wagą, w sumie jeszcze małej nie ważyłam, pójdę pod koniec tego tygodnia jak będzie miała miesiąc...ale cały czas myślę o tych antybiotykach czy mogą być jakieś skutki uboczne....
mam pytanie do dziewczyn, które nie szczepiły dzieciaczków....u mnie była lekarka na wizycie patronażowej, ja powiedziałam, że chcę opóżnić szczepienia, ona na to, że i tak trzeba będzie zaszczepić...że nie powinni mnie wypuszczać ze szpitala z niezaszczepionym dzieckiem....dała skierowanie do neurologa dziecięcego ( u Basi nie było oddechu w 1 minucie ) i podobno on będzie decydował o szczepieniu....nie wiem teraz za bardzo co robić, iść do tego neurologa czy nie...nie chcę szczepić małej...a jak to u Was wygląda? dawałyście już jakieś oświadczenie do przychodni?
i jeszcze jedno....pępek...Basi jeszcze nie odpadł...i znowu lekarka mnie przestraszyła, że może się rozwinąć przepuklina (pępuszek jest taki wypukły, ten pierścień jest na zewnątrz ) czy słyszałyście o czymś takim?

Marcela - 2007-07-23, 17:13

Bajaderka, pępuszkiem się nie martw. Mojej córeczce odpadł dopiero po 6 tygodniach chyba i to niechętnie i z ociąganiem. Był właśnie taki wypukły. Zaraz później zaczęła rosnąć ta przepuklina pępkowa. Była dosyć spora nawet (jak duży orzech laskowy). Pediatra kazała nie ruszać, nie zaklejać, nic nie robić a dbać jedynie o to, żeby mała dużo nie płakała (bo to powiększa przepuklinę) Nosiłam ją na rękach przy każdym miałknięciu i po dwu miesiącach przepuklina sama się wciągnęła. Teraz nie ma już po tym nawet śladu. Tak właśnie się dzieje w większości przypadków, więc się tym nie zamartwiaj, może tylko spróbuj uczynić cud i niech maleństwo raczej nie płacze i nie napina brzuszka.
alcia - 2007-07-23, 18:18

DagaM napisał/a:
A jeszcze jak ktos ma dwójkę malych dzieci tak jak alcia czy karolina, to normalnie jestem pod wrazeniem waszej zaradnosci i odpornosci psychicznej.

hehe, to szkoda, że mnie czasem nie widzisz jak już w szał wpadam z wyczerpania (to tak odnośnie tej odporności... ;) )
Ja się co jakiś czas wyrywam z domu, by odsapnąć od tego wszystkiego... wtedy wszystko wraca u mnie do normy :)
Karolina napisał/a:
Brakuje mi czasu na malowanie co mnie strasznie dobija.

oj, znam to :( Kiedyś sporo rysowałam, a odkąd urodziłam Kaję, nie robiłam tego ani raz...
ajanna napisał/a:
uważam, że przez pierwszy rok nie można dziecka rozpieścić - powinno dostawać wszystko, czego chce

Ja nie do okńca się z tym zgadzam. Uważam, że jak najbardziej - dziecko da się rozpieścić i ja wolę przestrzebać pewnych zasad, by później nie musieć walczyć z jakimiś złymi nawykami didzi.
bajaderka napisał/a:
Alcia pytała o wagę Basi, urodziła się 3180, spadła do 3140, po tygodniu jak wychodziliśmy ważyła 3250...

oj, to mały miała spadek! Moja prawie 400g spadła, ale później szybciutko nadrabiała. Ważyłam ją później po dwóch tygodniach i po miesiacu... teraz już będę co miesiąc.
bajaderka napisał/a:
nie wiem teraz za bardzo co robić, iść do tego neurologa czy nie...nie chcę szczepić małej...a jak to u Was wygląda? dawałyście już jakieś oświadczenie do przychodni?

hmmm, ale w ajkim celu iść do neurologa, by stwierdził, czy dziecko może już być szczepione? Jak nie zamierzasz szczepić, to taka wizyta jest już raczej zbędna. Chyba, że i tak Basia musi być skontrolowana przez takiego specjalistę z jakiejś tam przyczyny (ale to by Ci chyba w szpitalu powiedzieli??).
Ja jeszcze nie dałam oświadczenia, jeszcze nawet im karty szczepień nie dostarczyłam (zapomniałam). Ale wiedzą tam wszyscy, że szczepić nie zamierzam.
bajaderka napisał/a:
pępuszek jest taki wypukły, ten pierścień jest na zewnątrz

Lenka miała taki pępuszek (dopóki był kikut), a nie ma żadnej przepukliny i kikut odpadł po 2 tygodniach.

ajanna - 2007-07-23, 19:52

DagaM napisał/a:


Apropos obiadkow mamusiowych, dobrze Ci :mrgreen: U mnie juz koniec gotowania przez mamę. Bede musiala sama kombinowac, trochę Piotrek pomoże. Wlasnie wciagam spaghetti z sosem warzywnym z 250 gram makaronu - niezła porcyjka co? Polalam to jeszcze lyzką oleju lnianego, oj ale jestem żarta. A po makaronie zjem ciasteczka razowe, bo przeciez deser musi być :-P

[ Dodano: 2007-07-23, 16:01 ]
ajanna; u nas w szkole rodzenia, mówiło się, że urodzic bliźniaki, a później wychowywanie ich to obóz pracy w porównaniu z posiadaniem jednego dziecka, tak więc przesyłam wyrazy uznania :-) .


dzięki :mryellow: jak na razie się zgadza :mrgreen:

co do jedzenia, to ja jem ogromne ilości tzn. zawsze dużo jadłam np. więcej niż mój mąż, w ciąży jeszcze więcej a teraz po prostu żrę :lol: i jestem chuda jak patyk - chyba już nic mi nie zostało po ciąży - oprócz brzuszka oczywiście, ale to chyba sama skóra.

[ Dodano: 2007-07-23, 20:33 ]
bajaderka napisał/a:

Alcia pytała o wagę Basi, urodziła się 3180, spadła do 3140, po tygodniu jak wychodziliśmy ważyła 3250....miałam porównanie z chłopcem, który przybrał w tym samym czasie 300 g i zaczęłam się stresować jeszcze dodatkowo tą wagą, w sumie jeszcze małej nie ważyłam, pójdę pod koniec tego tygodnia jak będzie miała miesiąc...ale cały czas myślę o tych antybiotykach czy mogą być jakieś skutki uboczne....
mam pytanie do dziewczyn, które nie szczepiły dzieciaczków....u mnie była lekarka na wizycie patronażowej, ja powiedziałam, że chcę opóżnić szczepienia, ona na to, że i tak trzeba będzie zaszczepić...że nie powinni mnie wypuszczać ze szpitala z niezaszczepionym dzieckiem....dała skierowanie do neurologa dziecięcego ( u Basi nie było oddechu w 1 minucie ) i podobno on będzie decydował o szczepieniu....nie wiem teraz za bardzo co robić, iść do tego neurologa czy nie...nie chcę szczepić małej...a jak to u Was wygląda? dawałyście już jakieś oświadczenie do przychodni?


bajaderka: skąd ja to znam :roll: co do szczepień - my w szpitalu mielismy b przykra rozmowe z pediatra - jeszcze na sali operacyjnej :-( . potem odbylam kolejna w przychodni i chociaz podpisalam, ze sie nie zgadzam, przy kolejnej wizycie lekarz ponownie spytał co ze szczepieniami, ale tym razem spokojniej przyjął odmowę. co do neurologa, to oczywiście bym poszła, żeby mała zbadał. z tym, że oczywiście może wyrazić swoje zdanie (jak zresztą każdy lekarz), ale ostateczną decyzję podejmują rodzice.

DagaM - 2007-07-23, 21:20

alcia napisał/a:
Uważam, że jak najbardziej - dziecko da się rozpieścić i ja wolę przestrzebać pewnych zasad, by później nie musieć walczyć z jakimiś złymi nawykami didzi.
alcia, napisz jakich zasad Ty przestrzegasz. Nina jest moim pierwszym dzieciaczkiem i chce jak najlepiej dla niej, ale jak moge posluchac kogos doswiadczonego to chetnie wprowadze ewentualne zmiany u siebie.
Lily - 2007-07-23, 21:24

Daga, ja się nie znam, ale wydaje mi się, że te 3 miesiące możesz ją całkowicie porozpieszczać, jeszcze zdążysz ją wychować. Inna sprawa, że ona już wie, jak może na Tobie wszystko wymóc :) I na pewno będzie to robić. Potem nie dołożysz jej do łóżeczka, bo wrzaskiem będzie się domagała ciągłego noszenia, ale nie dlatego, że coś jej dolega, tylko dlatego, że po prostu to lubi.Kieruj się intuicją, na pewno wyczujesz moment, kiedy będziesz mogła powiedzieć "o nie!", zanim Ci przyjdzie ochota rzucić dzieckiem o ścianę. Nasza psychika sama wie, kiedy musimy sobie pozwolić na odpoczynek. Tak mi się przynajmniej wydaje...
DagaM - 2007-07-23, 21:40

Lily napisał/a:
Inna sprawa, że ona już wie, jak może na Tobie wszystko wymóc
O tak! :-D Juz rozpoznaje rodzaje kwękania i usmiecham sie na te nawolywania, ale tez wiem kiedy dzieje sie prawdziwa tragedia w mniemaniu Niny i wtedy szybko reaguję.

Ciekawa jestem jak sie sprawowały dzisiaj Wasze dzieciaczki? Czy tez tak jak Nina byly spiące cały dzień? Czy to spadające ciśnienie, czy coś sie u nas zmienia?

alcia - 2007-07-23, 22:09

DagaM napisał/a:
alcia, napisz jakich zasad Ty przestrzegasz.

Dużo jest takich drobiazgów, nie wiem ile z nich sobie teraz przypomnę, większość przychodzi mi już całkowicie odruchowo...

Ale na pewno tak:
Staram się nie nosić małej bez wyraźnej potrzeby na rękach. Dzieci potem bardzo trudno od tego odzwyczaić. Tzn. jak mała domaga się towarzystwa, chce mojej bliskości, to staram się je jej zapewnić np. na leżąco - przytulić się i sobie z nią poleżeć, pogadać, pobrzęczeć jakimiś zabawkami. JAk to dla niej za mało, to biorę na ręce, ale np. na siedząco, rozmawiamy. Jak i to za mało, pokołysam lekko. Chodzenie z małą to już ostateczność. A już wg. mnie najgorszą rzeczą jest usypianie dziecka w ten sposób. Dziecko uzależnia się od takich zachowań i później ciężko tego oduczyć, a z czasem waży coraz więcej. Mam wiele koleżanek, które chodzą z dzieckiem godzinami, by je uśpić, kołyszą bardzo intensywnie, biegają po pokoju... to bardzo wyczerpujące. I po takich zabiegach nie ma co oczekiwać, że dziecko nagle zechce zasypiać samo w łóżeczku.

Staram się nie usypiac przy piersi. Tego później chyba najtrudniej oduczyć. Najlepiej nakarmić, uspokoić tak dziecko i odłożyć jeszcze świadome, pogłaskać. Czasem jak jestem zmęczona, usypiam przy piersi, bo już nie chce mi się kombinować. Ale staram się, kiedy tylko mam jeszcze siły odkładać dziecko od razu po karmieniu. Fakt, że przez to czasem odkłądam ją po kilka razy i usypia godzinę, zamiast paru minut, ale to akurat na 100% zaowocuje w przyszłości. Bo pomęczę się miesiąc, a potem zacznę się wysypiać. W przeciwnym wypadku teraz będzie trochę wygody, ale potem ciężkie noce do roku czy nawet dwóch!
Lepiej unikać dawania dziecku spać przy piersi. Dziecko (może teraz jeszcze nie, ale trochę starsze) oczekuje takich samych warunków po przebudzeniu, w jakich zasnęło. Więc kiedy budzi się nagle same w łóżeczku, bez cycka w buzi, od razu podnosi alarm i znów trzeba karmić, znów czekać, odkładać... jest to na prawdę upierdliwe, zwłaszcza w wieku starszym (wiem co mówię, bo moja Kaja budziła się nocami co godzinę, dwie - aż w wieku 14 m-cy jej tego oduczyłam, nagle okazało się, że potrafi już przesypiać całe noce). Mogłąbym pisac i pisać, jakie cyrki musiałam odstawiać, by odłożyć ją bez obudzenia do łóżeczka, a potem jeszcze wyjść z pokoju...

Spacerki... warto moim zdaniem się starać nie wyciągać dziecka z wózka w czasie spaceru (tu mam na myśli niemowlę). Jak się nauczy (a niewiele mu do tego trzeba), że w razie większych nudów można pomruczeć i mama weźmie na ręce, zacznie pokazywać to i owo - można się nabawić problemów (wrzeszczące dziecko w jednej ręce, ogromny wózek w drugiej, do tego np. deszcz... też to nieraz na oczy widziałam). Staram się uczyć małą, że na spaderku leży w wózku (w aktualnym wieku, oczywiście).

Inna sprawa - smoczek... Ale chyba nie używasz, więc tą kwestię można pominąć.

Nie wiem, na razie tyle mi przychodzi do głowy, jak na aktualny jej wiek. Najwyżej dopiszę, jak coś jeszcze sobie przypomnę.

Lily napisał/a:
Kieruj się intuicją, na pewno wyczujesz moment, kiedy będziesz mogła powiedzieć "o nie!"

co do intuicji - OK, ale z tym wyczuwaniem momentu... nie mogę się zgodzić. Zazwyczaj się wyczuwa (no ja wyczuwałam...) za późno. A oduczanie jest o wiele cięższe niż zapobieganie...
Mam dużo koleżanek z dziećmi i na przestrzeni ostatnich lat obserwowałam wiele wiele błędów, które kosztowały je później całe miesiące nieprzyjemnych konsekwencji.
Ja się męczyłam na początku, ale później mogłam odetchnąć (no z wyjątkiem tego usypiania przy piersi, tym razem staram się to zmienić). I drażniło mnie nieraz, jak koleżanki mówiły: jak ty masz fajnie, że Ci tak ładnie je... jak ty masz fajnie, że CI tak ładnie śpi, jak ty masz fajnie, że nie domaga się noszenia, jak ty masz fajnie, że lubi książeczki, jak ty masz fajnie, że lubi jeździć w wózku; czy póżniej: jak ty masz fajnie, że lubi sama chodzić na spacerkach, że sama zasypia... Wszystko miałam fajnie, jakby mi to z nieba spadło ;) Ale to jednak trochę pracy kosztowalo (za wczasu).
Wiem, że nie wszystkie przykłady dotyczą wieku naszych szkrabów. Ale wiele nawyków można zaczynać uczyć już teraz. Bo później będzie znacznie ciężej..

ps. to tylko moje doświadczenia i moja obserwacja otoczenia, wiem, że każdy może to inaczej widzieć :)

[ Dodano: 2007-07-23, 22:10 ]
DagaM napisał/a:
Ciekawa jestem jak sie sprawowały dzisiaj Wasze dzieciaczki?

Lenka jakaś rozdrażniona od 2 dni... :-|

DagaM - 2007-07-23, 22:42

alcia, wielkie dzieki, wszystkie Twoje rady sa dla mnie bardzo cenne. Przeczytałam Twojego posta z otwarta buzią i także Piotrka zaciągnełam do zapoznania sie z tym, co napisalas.
Oboje czujemy sie w kropce, bo do tej pory robilismy wszystko odwrotnie niz piszesz. Głównie dlatego, że balismy sie płaczu małej, no i w ogole bylismy wystraszeni nową sytuacją. Teraz Nina jest juz niemowlakiem, a nie noworodkiem i jest dla nas jak lala do przytulania :lol: , a jej bardzo to pasuje :-D . Jednak konsekwencje moga byc trudne.

Co do odkladania do łóżeczka po karmieniu, u nas wyglada to tak, że karmię, mala zasypia, budzę ja, żeby jeszcze pojadla, znowu zasypia, chwile nosze do odbicia (nie zawsze odbija, ale daje jej te 10-15 min). To wystarczy, żeby zasnęla na dobre i odkalam do lozeczka i tu zaczynaja sie schody, bo mala budzi sie przy każdym odlozeniu jej do poziomu. Dzisiaj wpadlam na pomysl, ze gdy odkladam a ona sie budzi, chwytam obiema rekami jej tulow i masuje, zeby myslala, ze jeszcze jest na rekach i chyba ta metoda dziala, bo Nina uspakaja sie i dalej śpi, ale nie wiem czy jutro tez bedzie skuteczna ta metoda, bo Nina dzisja jest wyjątkowo śpiąca.
Najtrudniej jest nam odlozyc ją w ciągu dnia. Małą przy najdrobniejszym zachwianiu przy odkładaniu jej budzi się. Jak to zrobić?

Smok średnio jej przypasowal i ku mojej radości po minucie wypada jej z buzi. A dzisiaj mama wyjechala, wiec schowalam smoki do pudelka i włożyłam głęboko do szafki.

Na spacerach w ogole nie wyciagam Niny, chyba, że na karmienie, wiec ok.


Dzisiaj natomiast miala taką melodię do spania, że śpiącą wyciągnęlam ja z łóżeczka, ubrałam do wyjścia, wsadziłam w fotelik i obudziła się dopiero po przyjeżdzie do mojego brata. Tam moja bratowa tez udzielala mi różnych porad (w tym też takie jak Ty :oops: ), ale nie miala śmiałości powiedziec mi tego dobitnie. A ja doszłam do wiosku, że ona nie ma dzieci, wiec skad może wiedzieć, czy to co mówi ma sens. :lol:

[ Dodano: 2007-07-23, 22:45 ]
Aha i zasypianie przy cycu stosuje w ciagu dnia, gdy potrezbuje sie zdrzemnąć i od czasu do czasu wieczorem. Dzisiaj za to poprzytulalysmy sie na leżąco, więc Nina nie mogła już wymuszać noszenia jej i to zadzialalo, ale jak tylko odeszlam - ryk.

Lily - 2007-07-23, 22:47

Daga, oglądałaś programy z zaklinaczką dzieci? TU nawet ponoć można przeczytać jej książkę...
Ewa - 2007-07-23, 22:49

Alcia, mogłabym się podpisać pod każdym Twoim słowem. Mamy najwyraźniej to samo podejście do dzieci :-)
DagaM - 2007-07-23, 22:55

Lily, mam jej ksiązkę, ale nie czytałam. Jakos sceptycznie podchodzę do niej, bo nie słyszałam, aby ktoś polecał ją. A któras z mam czytała jej książkę?
Humbak - 2007-07-24, 10:53

alcia napisał/a:
Jak nie zamierzasz szczepić, to taka wizyta jest już raczej zbędna.

Z tego co wiem jedna wizyta jest absolutnie konieczna. Rozmawiałam kiedyś z mamą której córeczka urodziła się nie oddychając - im lekarz powiedział, że dwie święte zasady przy takich narodzinach to:
- nie wolno szczepić dopóki nie jest się pewnym zdrowia i decyzję o każdej szczepionce podejmować indywidualnie
- odwiedzić/dzać neurologa by uniknąć ewentualnych konsekwencji które mogą wyjść jeśli to zaniedbamy

myślę, że koniecznie poszłabym raz do neurologa i po pół roku, by przekonać się że wszystko jest ok. lepiej chuchać na zimne niż coś przegapić tylko dlatego że chciało się uniknąć rozmowy o szczepieniach...

alcia - 2007-07-24, 10:55

DagaM napisał/a:
To wystarczy, żeby zasnęla na dobre i odkalam do lozeczka i tu zaczynaja sie schody, bo mala budzi sie przy każdym odlozeniu jej do poziomu.

No i wyobraź sobie męczyć się tak ponad rok (miałam tak przy Kai - no może nie zawsze było tak źle, ale b. często)...
DagaM napisał/a:
Najtrudniej jest nam odlozyc ją w ciągu dnia. Małą przy najdrobniejszym zachwianiu przy odkładaniu jej budzi się. Jak to zrobić?

I właśnie dlatego warto uczyć dziecko samodzielnego zasypiania. Ona zasypia w Twoich ramionach i oczekuje, że będzie mogła sobie w nich tak słodko spać cały czas. Daltego się buntuje, kiedy ją odkładasz. Wierz mi, nie przejdzie jej nagle z dnia na dzień, jak się do tego przyzwyczai...
Mogę Ci wysłac książkę "uśnij wreszcie". Nie uważam jej za doskonałą receptę na wszystko, ale myślę, że przeczytać warto, żeby uświadomić sobie jak to jest z tym smaniem u maluchów. Są tam też sposoby na naukę samodzielnego zasypiania, można się trochę tym zainspirować i wypracowac sposób dla siebie...
DagaM napisał/a:
Smok średnio jej przypasowal i ku mojej radości po minucie wypada jej z buzi. A dzisiaj mama wyjechala, wiec schowalam smoki do pudelka i włożyłam głęboko do szafki.

No to super!
Ja kupiłam wczoraj pod kątem wyjazdu nad morze... tak awaryjnie, bo mogę nie mieć możliwości trzymać jej non stop prz piersi, jak by sobie tego zazyczyła.. :)
Cytat:
Alcia, mogłabym się podpisać pod każdym Twoim słowem. Mamy najwyraźniej to samo podejście do dzieci

bardzo się cieszę, bo Twoje podejście bardzo mi się podoba! :)
To może dodasz coś jeszcze od siebie?

Ja sobie skojarzyłam jeszcze jedną ważną wg. mnie sprawę:
Nie uczyć dziecka życia/spania w sterylnej ciszy.
Przy Kai stosowaliśmy się do tego - tzn. żyliśmy jak dotąd, i dzięki temu nie mieliśmy problemu z zapraszaniem do siebie gości, ze słuchaniem muzyki, oglądaniem filmów, czy po prostu rozmową. Kai nic nie ruszało, bo nauczyła się ignorować normalne odgłosy naszego domu.
Teraz u nas najbardziej hałaśliwa sprawa - to Kaja :) bardzo często wybudza mi Lenkę, bo jak się emocjnuje (a w tym wieku emocjonuje się non stop), dosyć głośno mówi, wykrzykuje czasem...
Czasem mnie to drażni, mam ochotę non stop ją uciszać, ale nie mogę tego robić. Lenka się czasem budzi, ale szybko przywyknie do takich warunków. Nie mogę jej teraz nauczyć spania w totalnej ciszy, bo przecież nie zabronię się Kai odzywać przez półtora roku. W krótce Lenka przywyknie (w zasadzie już w dużym stopniu przywykła), bo innego wyjścia nie ma.

Lily - 2007-07-24, 11:00

Jeden z moich licznych dentystów mówił, że jego córka najlepiej zasypiała przy odkurzaczu ;) A moja siostrzenica śpi przy tatusiu grającym na fortepianie, zresztą może to pamiętać jeszcze z życia płodowego ;) No właśnie, chodzenie na paluszkach, bo dziecko śpi to nie jest dobry pomysł.
kasienka - 2007-07-24, 11:41

alcia, bardzo mi się podoba to co napisalaś, z Zuzia też popelnilam podobne blędy i teraz chcialabym ich uniknąć, więc chyba sobie skopiuję Twój wywód i powieszę na lodówce :mrgreen: Podejście mam podobne, wcześniej zabrako mi konsekwecji, poza tym bylam jednak trochę wyglupiona, mlodziutka no i to bylo moje pierwsze dziecko, więc czlowiek się trochę miota, a ja w dodatku bylam ledwie dorosla :-> I tak nieźle sobie poradzilam, jak na mój gust, ale teraz myslę, że moge lepiej niektore rzeczy rozwiązać. U nas glownym problemem bylo zasypianie przy cycu i to do poltora roku prawie,potem też byl z zasypianiem problem...

Nosić nie nosilam za bardzo, ani w domu, ani na spacerkach, choć Zuzia od razu lapala, jak tylko przyjeżdżala babcia, ktora od razu brala ją na ręce, potem ciężko bylo oduczać znowu. Wiecie, że babcia ją nadal czasem nosi, jak "Zuzia jest zmęczona"?? Ponad dwudziestokilogramowe dziecko, wysokie pewnie na 120cm...Sześćdziesięcioletnia pani...Ale mi tylko ręce opadają... :roll:

Do ciszy też maej nie przyzwyczajalam, myślę, że bniedobrze to robić, pamiętam jak moja mama nmi opowiadala, że ja bylam uczona zasypiać w ciszy i potem nie mogli z fotela wstać, bo skrzypial trochę...

Karolina - 2007-07-24, 11:46

Alciu! Z tego co się orientuję Twoja Lenka nie ma kolek, a to szalenie ułatwia zasypianie w łóżeczku...Mia dzisiaj sama zasnęła ale kiedy ma problemy z brzuszkiem nie ma na to szans. Takie dziecko jest ciągle napięte, wyczerpane emocjonalnie. Jedynym ukojeniem jest krótki sen na rękach matki, gdy brzuszek jest ogrzewany i masowany. Cały wczorajszy dzień minął nam spokojnie, dzisiaj też jest ok.

Polecam książkę Tracy Hogg, zaklinaczki, niestety kupiłam ją jak Tymcio miał kilka miesięcy a nie miałam serca go "odwarunkowywać".
Jest tam szczególnie skuteczna rada dla matek, które uczą samodzielnego spania - zawijanie do snu niemowlęcia: mianowicie rączki układa się wzdłuż tułowia, lub lekko zgięte i zawija się tak ułożone maleństwo w kocyk. W ten sposób powstaje mała "mumijka", która czuje się bezpiecznie otulona i łatwiej zasypia.

Martuś - 2007-07-24, 12:01

Alcia, bardzo mi sie podoba to, co napisałaś, to cenne wskazówki dla początkujących rodziców, bo o ile w wychowaniu świadomego już dziecka można bardziej zaufać intuicji i pamięci własnych przeżyć z dzieciństwa, to na samym początku pracuje się nad bardzo pierwotnymi, czasem na początku nieuchwytnymi sprawami, które trudno wyczuć jak widać tylko rodzicielska miłością, a i pamiętać własnego niemowlęctwa nie sposób, i tutaj bez doświadczenia znacznie trudniej wyrobić u dziecka prawidłowe nawyki, tak myślę (chociaż w zasadzie miałam zamiar postępować tak, jak radzisz, ale bez takiego potwierdzenia, że jest to słuszne, można szybko zarzucić swoje zamiary i później mieć problem).
alcia napisał/a:
Nie uczyć dziecka życia/spania w sterylnej ciszy.

To jest bardzo ważne, mnie tak uczono i teraz jestem tak skrzywiona, że nie mogę spać bez zatkanych uszu bo wszystko mnie budzi! Jak jadę do kogoś i zapomnę swoich zatyczek usznych to mam cała noc nieprzespaną, potrafi mnie obudzić nawet normalnie grające radio u sąsiadów, nie mówiąc o zwykłych odgłosach domowej krzątaniny.

kasienka - 2007-07-24, 12:07

o, kochana, to jak Ty będziesz spala, jak maleństwo będzie? Przecież chyba nie wlozysz zatyczek, bo byś nie slyszala, jakby się coś dzialo...

Tym bardziej wysypiaj się teraz bez kompleksów na zapas :D

Martuś - 2007-07-24, 12:14

Ja przez te zatyczki wszystko słyszę, spokojnie budzik, nawet krzątanie mojego męża jak wychodzi po 5. do pracy i szuka ubrania ;) , tyle, że bardziej stłumione, więc wrzask usłyszę tym bardziej :D Chociaż na początku pewnie będę tak przejęta, że w ogóle nie będę mogła spać :D Albo tak spiąca, że zasne bez względu na odgłosy, się okaże :lol:
alcia - 2007-07-24, 12:16

Karolina napisał/a:
Alciu! Z tego co się orientuję Twoja Lenka nie ma kolek, a to szalenie ułatwia zasypianie w łóżeczku...

Nie ma, ale i tak łatwo nie jest... nie pisałam, że zawsze nam się udaje ;) Ale w warunkach domowych, kidy nie muszę się z niczym śpieszyć i nie jestem totalnie wyczerpana - staram się ją tego uczyć. Nie chcę się znów wpędzić w tą męczarnię, jaką zafundowaliśmy sobie przy Kai :-|
A jak nie wyjdzie i jednak się wpędzę, to na pewno zacznę nas z tego wyprowadzać dużo wcześniej (po wakacjach, bo teraz tryb życia nie sprzyja...), co i mamom kolkowych maluszków radzę (od razu po ustaniu kolek)...
kasienka napisał/a:
Podejście mam podobne, wcześniej zabrako mi konsekwecji

a my po prostu czasem szliśmy na łatwiznę :) no i się doigraliśmy...

[ Dodano: 2007-07-24, 12:20 ]
Martuś, ja mam ze spaniem jak Ty...
dlatego jak urodziłam Kaję, nie wysypiałam się przez rok.. każde jęknięcie mnie wybudzało. A takie dzidzi sobie co chwilę postękukje, wzdycha, jęczy... ;)

[ Dodano: 2007-07-24, 12:21 ]
A Kaja - śpi jak zabita... ani raz jej Lenka nie obudziła swoimi wrzaskami! Podziwiam ją... nic jej nie ruszy :)

Martuś - 2007-07-24, 12:23

Alcia teraz to się naprawdę wystraszyłam :shock: :shock: :shock:
Karolina - 2007-07-24, 12:32

A spanie w bujaczku- foteliku samochodowym? Mia często sobie w nim śpi, łatwo ją wtedy przenieść do ogrodu, albo po schodach na piętro. Zastanawiam się czy to właściwe dla kręgosłupa, że taki lekko zgięty. W instrukcji do chusty czytałam, że leżenie plackiem na plecach jest niefizjologiczne dla dziecka. A tu taki lekki łuk...i jeszcze można pokołysać...
alcia - 2007-07-24, 12:36

Karolina napisał/a:
Zastanawiam się czy to właściwe dla kręgosłupa, że taki lekko zgięty.

własnie ja też. Nieraz jedziemy na działkę, Lenka zasypia po drodze, stawiamy fotelik pod drzewkiem i tak sobie śpi ze 2 godzinki.

kasienka - 2007-07-24, 12:37

alcia napisał/a:
my po prostu czasem szliśmy na łatwiznę

no, w moim przypadku i pewnie nie tylko, brak konsekwencji jest wlaśnie konsekwencją pójścia na latwiznę :roll:

Martuś, nie bój się na zapas. Ja normalnie śpię bardzo mocno i niewiel rzeczy mnie budzi. Ale jest coś takiego, jakiś instynkt, że mimo snu matka ciągle jakby czuwa, jak Zuzia bya malutka, to spalam normalnie, ale jak trzeba bylo, to od razu bylam przytomna. Marcin nic nie slyszal na przyklad, a ja tak. Teraz tez czasem mi się to wlacza, mogę spać jak zabita, ale jak Zu ma gorączkę na przyklad, to obudzę się na każde jej westchnięcie(a śpi dwa pokoje dalej). Natura jakoś to rozwiązuje, nie skazuje nas na wieczne niewyspanie ;)

Humbak - 2007-07-24, 15:48

Karolina napisał/a:
Jest tam szczególnie skuteczna rada dla matek, które uczą samodzielnego spania - zawijanie do snu niemowlęcia:

hihi... jeśli niemowlę się da... natalia jak tylko mogła to sekunda i ziiuuuup! rożek, kocyk, cokolwiek co na nogach lądowało wszędzie gdzie małe nóżki zdołały wykopać... i to już w kilka godzin po urodzeniu!!!!!!! i tak ma do dziś... nie zdziwię się jak na kubusia też to nie zadziała :-D

Karolina - 2007-07-24, 17:53

Z takiego kokonka żadne maleństwo się nie wyślizgnie ]:-> Jest jak kaftan bezpieczeństwa
:mrgreen:

DagaM - 2007-07-24, 17:54

Martuś, przede wszystkim ogromne gratulacji z okazji zaciążenia!!! :-D :-D :-D Dopiero teraz zobaczyłam :oops:

U nas ze spaniem w halasie nie ma problemu. Im więcej osób i głośniej, tym mocniej śpi nasza Nina :shock: Właściwie jest mały problem w drugą stronę, jak mała lezy sama w łóżeczku i jest cisza, zaraz zaczyna sie budzic i placze.

Co do fotelika, słyszałam od fizjoterapeuty, że niemowlak nie powinine spedzać w nim dłużej niż 1,5 godziny. Natomiast bardzo polecał chusty, ale nie pamiętam co do tego jak długo można w niej nosić bobasa. Przy okazji, karolina, jaką masz chustę? I czy jestes z niej zadowolona?
Współczuje kolki u Mii (nie wiem czy dobrze odmienilam). U nas, jakis czas temu byly ryki takie jakby kolkowe, ale zakonczyly sie z chwilą rozpoczęcia picia przeze mnie herbatki koperkowo-rumiankowej+melisa. Myślę jednak, że najlepiej w naszym przypadku zadzialalo odstawienie wszelkiej surowizny. Wszystko gotowane, wlacznie z owocami, do tego pilnuje, żeby jeść cieple posilki, a nie kanapki. Nie mówię tu o jakis wymyslnych daniach, takie proste, z malej ilosci skladnikow (warzyw) zupy z dlugo gotowanymi zbozami. Do tego zero nabialu i cukru.

alcia, polecana przez Ciebie ksiązkę mam, ale nie czytałam, bo doszlam do wniosku, że co za dużo poradników to nie zdrowo ;-) Jednak skoro polecasz, to zapoznam sie z ta lekturą.
A co z jedzeniem na wyjezdzie? Macie jakąs wegetariańską przystań nad morzem?

alcia napisał/a:
A takie dzidzi sobie co chwilę postękukje, wzdycha, jęczy... ;)
:-D Na początku nie moglam sie do tego przyzwyczaic, bo caly czas myslalam, że Nina sie budzi i w zwiazku z tym, na kazde wzdechniecie juz bylam przy lozeczku. A teraz tylko wstaje jak juz malutka zaczyna plakac.

A jakie macie metody na czkawke? U nas sprawdza sie podanie piersi. Nina juz w brzuszku czesto miewala czkawke i tak jej zostalo :lol: :-D :-D

kasienka - 2007-07-24, 18:00

A mnie się niezbyt podoba pomysl owijania dziecka ściśle...Gdzieś mi się obilo o uszy, że takie owijane dzieci się gorzej rozwijają...
Lily - 2007-07-24, 18:01

Podobno tak warto owijać wcześniaki, żeby się czuły jeszcze trochę jak u mamy w brzuchu i nie marzły, bo mają z mało tłuszczu...
alcia - 2007-07-24, 19:17

Mi też się nie podoba owijanie, ale gdyby moje dziecko miało kolki, pewnie nie przebierałabym w środkach...
DagaM napisał/a:
A co z jedzeniem na wyjezdzie? Macie jakąs wegetariańską przystań nad morzem?

Zabieram jedzenie ze sobą (gotowe w słoikach, swój chlebek - przynajmniej na początek, pasty do chleba..)

ps. Własnie piecze mi się chleb. Mój pierwszy chlebek odkąd urodziłam. W zasadzie już miesiąc przed porodem przestałam piec - nie miałam już siły na takie zajęcia... Jestem tak podjarana i zniecierpliwiona, że chyba dzisiaj całą noc będę jadła :mryellow:
DagaM napisał/a:
Co do fotelika, słyszałam od fizjoterapeuty, że niemowlak nie powinine spedzać w nim dłużej niż 1,5 godziny

o kurcze... to jak ja nad morze zajadę??

Martuś - 2007-07-24, 19:39

DagaM napisał/a:
Martuś, przede wszystkim ogromne gratulacji z okazji zaciążenia!!!

Dziękuję ;)

Humbak - 2007-07-24, 19:47

kasienka napisał/a:
mi się obilo o uszy, że takie owijane dzieci się gorzej rozwijają...

kasienko, ty lubisz historię to może stąd... ;-) jeszcze bodaj do 18 wieku zawijano szczelnie dzieci bo był przesąd że tylko wtedy kończyny będą rosły prosto... wiązano mocno i traumatycznie - zdjęcia stare i malunki przedstawiające je są naprawdę drastyczne... psychika tych dzieci też pewnie pozostawia wiele do życzenia... :-|

alcia napisał/a:
to jak ja nad morze zajadę??

nie sądzę, by pojedyncze wyprawy miały wpływ na dzidziusia... inaczej wszelkie nasze błedy byłby brzemienne w skutkach... na szczęście nie są :-)

kasienka - 2007-07-24, 20:45

alcia napisał/a:
o kurcze... to jak ja nad morze zajadę??

no pewnie nie będziesz jechać non stop ;) przerwy na karmienie, przewijanie itp ;)

Humbak, tak, nawet ostatnio rozmawiaŁam z babeczką w skansenie bo byam zdziwiona, że mieli takie wysokie koŁyski, waściwie dziecko leżaŁo jak na stole. A ona na to, że dzieci nie byŁy kiedyś tak ruchliwe jak dziś i doszŁyśmy do wniosku, że przecież byŁy zawijane ;) ]

Ale czytaŁam o tym gdzieś indziej i to dotyczyo bardziej wspóŁczesności.

PS. znalazŁam Ł na tym gŁupim kompie, ale tylko duże... :evil:

bajaderka - 2007-07-24, 20:55

Marcela, no to minie uspokoiłaś z tym pępuszkiem....jeśli chodzi o płacz, to myślę, że sobie poradzimy, bo mała nie ma kolek...a chyba wtedy dziecko najmocniej napina brzuszek..a mówili Ci też lekarze żeby na brzuszku kłaść jak najczęściej?
Humbak, alcia pójdę do neurologa dla własnego spokoju, chociaż tak jak mówi alcia chyba by mi powiedzieli jakby było coś nie tak....jeśli chodzi o szczepienia, to ja też nie chcę szczepić, tylko moja mama podsunęła mi pomysł, że może jak powiem, że chcę odroczyć na rok ( w domyśle...a póżniej się zobaczy ...) to nie będą nic wysyłać do Sanepidu...ale teraz widzę po reakcji lekarki ( zapisałam Basię do niej, bo chciałam żeby mi jeszcze jakiś lekarz ją osłuchał..), że trzeba będzie to oświadczenie zanieść....no, ale to dopiero po wizycie u neurologa...

Marcela - 2007-07-24, 21:34

Bajaderka, kazali małą kłaść na brzuszku jak najczęściej, ale każde położenie małej w takiej pozycji powodowało tak przeogromny protest rykowy z napinaniem brzuszka i całego ciała, że bałam się, że jej to bardziej zaszkodzi niż pomoże. Kładłam rzadko, wtedy kiedy miała na to ochotę (przez to właśnie późno zaczęła się przewracać samodzielnie z plecków na brzuszek, ale wreszcie załapała :-) ) Poza tym chyba musisz poczekać z tym długim leżeniem na brzuszku aż pępuszek odpadnie?
kasienka - 2007-07-24, 22:16

bajaderka, bądź dobrej myśli, może neurolog sam odroczy Ci szczepienia na min.rok. Pogadaj, że znasz przypadki powikŁań poszczepiennych, szczególnie u dzieci przy porodzie niedotlenionych... Na mój gust powinno pójść gŁadziej, niż normalnie. A takimi idiotkami jak ta lekarka w szpitalu, co Ci chciaŁa Basię z zapaleniem puc szczepić się nie przejmuj, nie wszyscy są tacy...
Lily - 2007-07-24, 22:26

Moją koleżankę wypuścili ze szpitala z dzieckiem, mimo że ciągle zwracała uwagę na dziwny, świszczący oddech. Na drugi dzień dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala z zapaleniem płuc, cudem się wywinęło. Szczepienia odroczone - o miesiąc.
Mala_Mi - 2007-07-24, 22:26

Dodam kilka moich refleksji a propos "rozpieszczania" dzieci, wiele z nich będzie diametralnie różnych od tego, co pisała alcia, ale może ktoś uzna je za potrzebne. Pisałam o tym już w innym wątku, ale są na tyle ważne dla mnie, że wydaje mi się, że warto je powtórzyć.
Otóż, wychodzę z założenia, że na każdym etapie życia dziecko ma określone potrzeby, jeśli będą one zaspokojone w odpowiednim czasie, dziecko może rozwijać się dalej bez żadnych "ogonów" za sobą. To w jak łagodny sposób przechodzą różne etapy życia moje córki utwierdza mnie w przekonaniu, że robię dobrze.
Na początku swojego życia, mały człowiek nie wie jeszcze, że jest odrębną od matki osobą i czuje się bezpiecznie tylko wtedy, kiedy jest blisko niej. Postrzega świat niejako poprzez nią. Dziecko inaczej też odbiera wszelkie niedogodności. Nie zna jeszcze perspektywy czasu, jest tylko tu i teraz, nie potrafi przewidywać, nie wie, że będzie jakieś później, więc jeśli jest mu źle (bo jest głodne, ma mokro albo po prostu czuje się samotne), odczuwa to całym sobą, bardzo intensywnie. Można spróbować wyobrazić sobie taką sytuację - bez wyjścia, bez perspektyw na poprawę, czarna rozpacz, to naprawdę może być bardzo trudne. Z czasem dziecko uczy się tego czym jest czas, uczy się przewidywać. Może się wtedy nauczyć też manipulować, na to trzeba uważać.

A jeśli chodzi o konkrety, to moje dwie dziewczyny "rozpieszczałam" ile się da :-) .
Spanie - Jagódka spała razem z nami prawie dwa lata, zasypiała przy cycu, w nocy piła ile chciała, potem bez żadnych problemów przeprowadziła się do swojego pokoju i od razu bardzo go polubiła. Miesiąc później odstawiłam ją od piersi, wszystko przebiegło bardzo łagodnie. Kalinka śpi teraz z nami, a Jagódka nie jest o to zazdrosna, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nasze postępowanie było/jest słuszne. Dostała to, czego potrzebowała we właściwym czasie i mogła pójść dalej budować swoją odrębność.
Drzemki i odkładanie do łóżeczka - ja usypiałam/usypiam na dużym łóżku przy cycu, a potem wstaję, nie ma przekładania dziecka, zmiany pozycji, obie znosiły to b. dobrze. Przebudzenie zwykle było/jest pogodne, w zależności od etapu rozwoju Jaguś i Kalińcia oglądały sobie świat, bawiły się tym co pod ręką itd.
Spanie w ciszy - staram się ograniczyć hałasy, kiedy ktoś śpi, bo wtedy lepiej się wypoczywa. Dziecko może nauczyć sie spać w hałasie, bo ma wielkie możliwości adaptacyjne, tyle tylko, że koszt tego może być duży.
Spacery - Jagódka w pierwszym półroczu życia nie lubiła wózka i spacery były bardzo trudne, dopóki nie zaczęłam jej nosić w nosidełku (takim z przodu, nie miałam wtedy jeszcze takiej fajnej chusty jak mam teraz). Chodziłam na spacery z wózkiem i nosidłem. Często zasypiała w nosidle i wtedy przekładałam ją do wózka. Jak skończyła pół roku sama z siebie polubiła wózek. Kalinka na początku bardzo dobrze spała w wózku, a około szóstego tygodnia miała kryzys i mogłyśmy wtedy wychodzić na spacery tylko w chuście, bo inaczej płakała. Trwało to może dwa, trzy tygodnie, minęło i teraz znowu wózek jest OK. Ja nic nie przyspieszałam.

To wszystko, co robię staram się robić nie z lęku, że dziecko będzie płakać, marudzić itp, ale z wielkiej miłości. Nie uważam tego za męczarnie, choć rzeczywiście wiąże się to z pewnymi ograniczeniami w dysponowaniu swoim czasem. Ale przyjęłam, że to jest czas, kiedy jestem cała dla dziecka. Kiedy dziecko rośnie, ja stopniowo wycofuję sie do swoich zajęć. O dziwo przy drugiej córci poszło dużo szybciej niż przy pierwszej :-) . Wróciłam do śpiewania, prowadzę zajęcia.

Życzę duuużo miłości wszystkim (sobie też), niezależnie od szkoły, według której wychowujemy swoje maluchy :-)

Bajaderka, Jagódka też urodziła się z poważną infekcją i miała na początku przez 12 dni podawany antybiotyk. Teraz rozwija się bardzo dobrze, choruje stosunkowo mało.
Była pod kontrolą neurologa w pierwszym roku życia (zwykle pani doktor stwierdzała po prostu, że wszystko jest OK), wydaje mi się, że takie kontrole są ważne przy tak trudnym starcie jak miała Basieńka

kłapouchy, wydaje mi się, że alternatywą dla metody Vojty, na którą dzieci często reagują nie najlepiej, może być rehabilitacja wg metody Bobathów, dużo łagodniejszej, a równie skutecznej. Może warto popytać, czy gdzieś w pobliżu są rehabilitanci stosujący tę metodę i czy w Twoim przypadku wchodzi ona w grę

Lily - 2007-07-24, 22:30

http://www.podroze.pl/swi...10523_14485.htm , http://www.podroze.pl/z-d...12786_12935.htm :)
Inna kultura :)

alcia - 2007-07-25, 00:13

Mała_Mi, Twoje metody nie są tak diametralnie różne od moich. Ja również nie szczędzę moim dzieciom uczuć, bliskości, siebie samej... i również efekty widać po mojej Kai :) (Lence zreszta już też :) ) I moja starsza córa równiez nigdy nie była zazdrosna.

Jednak jestem świadoma tego, że warto dbać o pewne przyzwyczajenia, tzn. unikać tych nawyków, które moga nas potem bardzo obciążać. Bo po co się nimi obarczać?
Przykład sprzed chwili. Lenka była przykładana do piersi wielokrotnie w ciągu godziny... była niespokojna, marudna (jak to wieczorem przed snem). Wziął ją Konrad - to samo... Odłożył do łóżeczka - płacz ustał w ciągu 3 sekund, po chwili już spała. Mogliśmy kołysać ją jeszcze przez np. godzinę, czy trzymać przy piersi przez pół... ale po co?
Czy wyjście pierwsze jest pozbawione miłości? Jest oznaką naszej męczarni spowodowanej dzieckiem?
Chodzi mi o to, że moje zapobieganie nabywaniu złych nawyków nie odbywa się kosztem potrzeb moich dzieci, a mam wrażenie, że właśnie tak to odebrałaś. Podajesz swoje wychowanie w miłości, nieszczędzeniu uczuć i swej bliskości, jako alternatywę do moich metod. :shock:
Mala_Mi napisał/a:
Otóż, wychodzę z założenia, że na każdym etapie życia dziecko ma określone potrzeby, jeśli będą one zaspokojone w odpowiednim czasie, dziecko może rozwijać się dalej bez żadnych "ogonów" za sobą. To w jak łagodny sposób przechodzą różne etapy życia moje córki utwierdza mnie w przekonaniu, że robię dobrze.
Na początku swojego życia, mały człowiek nie wie jeszcze, że jest odrębną od matki osobą i czuje się bezpiecznie tylko wtedy, kiedy jest blisko niej. Postrzega świat niejako poprzez nią. Dziecko inaczej też odbiera wszelkie niedogodności. Nie zna jeszcze perspektywy czasu, jest tylko tu i teraz, nie potrafi przewidywać, nie wie, że będzie jakieś później, więc jeśli jest mu źle (bo jest głodne, ma mokro albo po prostu czuje się samotne), odczuwa to całym sobą, bardzo intensywnie. Można spróbować wyobrazić sobie taką sytuację - bez wyjścia, bez perspektyw na poprawę, czarna rozpacz, to naprawdę może być bardzo trudne. Z czasem dziecko uczy się tego czym jest czas, uczy się przewidywać. Może się wtedy nauczyć też manipulować, na to trzeba uważać.

też dokładnie tak to widzę :)

DagaM - 2007-07-25, 02:51

hmm, bardzo pilnie śledze Wasze wypowiedzi. Wczoraj rozmawialam na ten temat z Piotrkiem. Oboje zaczeliśmy rozróżniać kiedy Nina zaczyna kwękać, bo chce tylko na ręce, a kiedy na prawde potrzebuje pomocy. W pierwszej sytuacji próbujemy do niej mówić i głaskać ją po brzuszku, pamiętając słowa alci. Jednak wieczorem zaczęłam usypiac ją przy piersi, a gdy zaśnie jeszcze chwilę leżę obok niej i wyobrażcie sobie, że ile bym nie leżała kolo niej, z chwila odejścia, Nina budzi się (nie wiem jak ona to robi, że wie) i płacze. Nie jesteśmy w stanie wtedy z zimna krwią odłożyc ją do jej łóżeczka i dobranoc. Oboje z mężem stwierdziliśmy, że w takich sytuacjach jesteśmy w stanie poświęcić się i niańczyc ją tak długo jak będzie potrzeba, nawet jak będzie ważyła już 20 kg :lol:
Chyba zaczynamy znajdować własną ścieżkę w podejściu do wychowywania dziecka. Dlatego też dziękuję Wam, że opowiadacie o tym jak to jest u Was, mamy jakąś skalę porównawczą. Nie wiem, czy mozna rozpatrywać swoje metody wychowawcze w kategoriach możliwości popełnienia błędów w rozpieszczaniu. Uważam że tak się wychowuje i podchodzi do dziecka, jak ono tego potrzebuje - są egzemplarze wrazliwsze wymagające większej uwagi/czułości i są takie, ktore można odlozyc do łóżeczka i same zasypiają, bo nie potrzebują niańczenia. Każde dziecko wymaga indywidualnego podejścia, ale tak jak piszecie, zawsze z miłością i to jest podstawą.

[ Dodano: 2007-07-25, 02:59 ]
Jeszcze przykład z przed chwili, wieczorem usypiałam Ninę przy piersi we własnym łóżku. Trwało to dosyc długo i już byłam dosyć zmęczona. Nina w końcu zasnęła i została u nas, nie przekładałam jej do łóżeczka. A teraz umyłam jej pupala pod kranem (bo tak się skupkała), to rozbudziło ją, nakarmiłam, dziecko "odleciało" (czyt.:zasnęło) na rękach, no to położyłam ją do jej łóżeczka i dobranoc - nie musiałam już niańczyć jej, ani brać do własnego łóżka, bo sytuacja tego nie wymagała. Tak więc, dostosowuje się do potrzeb Niny, zamiast sztywno trzymać się konkretnych zasad. Na szczęście mój Piotrek zgadza się ze mna w 100% i nie będziemy mieli problemów między sobą, z ustaleniem jak chcemy prowadzić/wychowywać własne dziecko :-D

alcia - 2007-07-25, 09:12

DagaM napisał/a:
Tak więc, dostosowuje się do potrzeb Niny, zamiast sztywno trzymać się konkretnych zasad.

No właśnie, o to chodzi :)
Każde dziecko jest inne, więc cieżko pisać o uniwersalnych metodach.

Karolina - 2007-07-25, 09:35

Drogie moje Panie! Wracając do owijania - nie chodziło mi o nóżki ]:-> Nóżki sobie mogą fikać. Po prostu niektóre dzieci tak nerwowo machają rączkami przed zaśnięciem, ze to je rozbudza. Jak dziecko jest starsze to zostawia się jedną rączkę wolna.
Chustę mam hoppediz. Jest tylko jedno ale - Mia nie potrafi ścierpieć pozycji poziomej, ciągle szuka piersi i płacze. Zresztą ja też ich nie lubię bo obciążają tylko jedno ramię, które szybko zaczyna boleć.

[ Dodano: 2007-07-25, 09:39 ]
My nosimy się tak:

[ Dodano: 2007-07-25, 09:42 ]
i tak

[ Dodano: 2007-07-25, 09:43 ]
Tylko co się stało z kolorami...? Chusta jest soczyście turkusowa :mrgreen:

kasienka - 2007-07-25, 10:30

Karolina, fajne zdjęcia :D Jak się na nie kliknie, to widać, że jest turkusowa ;)
alcia - 2007-07-25, 11:29

Karolina - świetne są te chusty. Też chciałam taką kupić, ale nie wyszło... :-|
Bardzło fanie z nią wyglądacie :)

Karolina - 2007-07-25, 12:34

kasienka napisał/a:
Jak się na nie kliknie, to widać, że jest turkusowa

no tak...trochę techniki i człowiek się gubi :oops:
Wydatek niemały ale kupiliśmy zamiast wózka, bardzo się cieszę, że nie muszę się rozbijać gondolą. Zwłaszcza, że nie mamy auta i na zakupy chodzimy pieszo, albo jeździmy tramwajem. Cena ceną ale to prawie 5 metrów naprawdę świetnej jakości materiału. Jakby chcieć kupić taki w sklepie o wiele taniej by nie wyszło (poza tym, ze w sklepie takiego materiału na oczy nie widziałam).

Martuś - 2007-07-25, 12:35

Mala_Mi napisał/a:
Spanie - Jagódka spała razem z nami prawie dwa lata, zasypiała przy cycu (...) Drzemki i odkładanie do łóżeczka - ja usypiałam/usypiam na dużym łóżku przy cycu, a potem wstaję, nie ma przekładania dziecka, zmiany pozycji, obie znosiły to b. dobrze.

Hmm, tylko nie ma tutaj ani słowa o tym, jak znosi to mąż, w tym sensie, czy udaje się Wam wysypiać w trójkę. Ja nie mam na razie pomysłu jak rozwiązać ten problem, tzn. z jednej strony, mój mąż ma taka pracę, że jego zdrowie i życie zależy jego przytomności umysłu, czyli głównie od tego, czy się wyśpi. Dlatego nie wyobrażam sobie całonocnych przepraw z odkładaniem dziecka do łóżeczka i ciągłego płaczu z tego powodu, z drugiej strony przyzwyczajenia go do spania u siebie i wstawania co chwilę na karmienie, a z jeszcze innej spania z dzieckiem, bo nikt sie nie wyśpi, a szczególnie ja, bo będę cały czas czuwać w obawie czy tatuś albo mamusia nie zgnietli dziecka, albo czy tatuś nie przywalił dziecku łokciem - bo on akurat dobrze śpi i jak mocno zaśnie, to nic do niego nie dociera i na dodatek strasznie się rozpycha, więc zdarzyło mu już sie parę razy przez sen pociągnąć mi z łokcia czy z kolana.. Z tego wszystkiego żadne wyjście nie wydaje mi się dobre :(
Mala_Mi napisał/a:
Spanie w ciszy - staram się ograniczyć hałasy, kiedy ktoś śpi, bo wtedy lepiej się wypoczywa. Dziecko może nauczyć sie spać w hałasie, bo ma wielkie możliwości adaptacyjne, tyle tylko, że koszt tego może być duży.

Ale tu chyba nikt nie pisał o staniu nad dzieckiem z wiertarką w imię przystosowywania go do hałasu :shock: Chodziło raczej o to, żeby nie zachowywać sterylnej ciszy, tylko normalnie chodzić po domu, gotować itp, bo później to się funduje dziecku taką nadwrażliwość na dźwięki, że może całe życie nie być w stanie zdrowo spać, bo każdy szmer będzie mu przeszkadzał (jak nie przymierzając mnie..)
Mala_Mi napisał/a:
Ale przyjęłam, że to jest czas, kiedy jestem cała dla dziecka.

Jednak chyba mało która mama ma możliwość przyjęcia takiego założenia i to też do pewnego stopnia warunkuje sposób wychowania dziecka. Ja niedługo po porodzie będę musiała wrócić na zajęcia i nawet jeśli bardzo bym chciała, to nie będę mogła każdej chwili poświęcić dziecku, ani przyzwyczaić do bycia na każde zawołanie, bo po prostu nie będę miała takiej możliwości i przyzwyczajanie dziecka do tego, że jestem zawsze na wyciągnięcie ręki, będzie dla niego w skutkach dużo gorsze niż przyzwyczajenie, że istnieje jeszcze babcia, tata, łóżeczko, inne bezpieczne miejsca i osoby. Moja siostra była przyzwyczajona do mamy na każde zawołanie i kiedy tylko mama znikała z horyzontu (najczęściej dlatego, że zostawiała nas u babci) zaczynały się dantejskie sceny trwające do przyjścia mamy lub dopóki nie padła ze zmęczenia. Ja byłam od początku przyzwyczajona do babci i zostawanie z nią nie było dla mnie nigdy traumą, bo wiedziałam, że to jest ta druga bezpieczna osoba.
A poza tym podpisuję się pod wszystkim do napisała Alcia i Daga. Trzeba pamiętać o tym, że każde dziecko jest inne, ale też o tym, że rodzice są różni, i o ile każdy normalny rodzic chce dać dziecku jak najwięcej miłości, czułości i ciepła, to na większość życie narzuca rozmaite ograniczenia i chodzi o to, żeby zdołać wypracować sobie złoty środek na miarę potrzeb dziecka i rodziców. Mam nadzieję, że mi się to uda, chociaż jestem coraz bardziej zestresowana :-|

kasienka - 2007-07-25, 13:11

Zuzia spaŁa z nami prawie cztery lat i to byŁo bardzo uciążliwe. Nawet nie mówię o kopaniu, rozpychaniu się i ciasnocie, ale też o normalnym życiu maŁżeńskim. Moim zdaniem potrzeba bliskości w związku, z dzieckiem w Łóżku to jest nie do zrealizowania. Dlatego mam zamiar uczyć nowego dzieciaczka spania w e wŁasnym Łóżku wcześniej, co nie znaczy, że będę odmawiać mu swojej bliskości :)
DagaM - 2007-07-25, 13:18

Cholercia, robię zupe juz od dwoch godzin i na razie zagotowalam wodę z liściem laurowym i pokroilam marchewkę. Może zdążę do 16-tej :-?

Odnosnie chust, na poprzednim forum byl na ten temat wątek, ale jakoś nie specjalnie zagladalam tam. Czy ktoras z Was pamięta, jakie chusty byly polecane?
U nas bardzo by sie sprawdzila i ulatwila mi wychodzenie z domu na specery z psem. Sprawdzalam Chusty bebelulu, wygladaja profesjonalnie. Kosztuja ok. 180 zl, ale tez mozna kupic taniej, używane. Tak jak pisala Karolina wydatek jest niemaly, wiec jeszcze zastanawiam sie czy ta będzie najlepsza, niestety jestem "zielona" w tym temacie.

Martusiu, nie stresuj sie. Myślę, że intuicja podpowie Ci jak postepować, a rozwiązania różnych problemów same przyjdą. Każda z nas postepuje inaczej, ale warto czasem poczytac jak jest u innych. Nie musisz zaraz stosowac metod Malej_Mi, czy alci. Wypracujesz sobie wlasne podejscie do dziecka i jestem pewna, że sprawdzi się.
Ja na poczatku tez sie balam wszystkiego, ale z tygodnia na tydzien jest lepiej. Z czasem matka coraz to lepiej wyczuwa swoje dziecko, a strach idzie w niepamięć, zupełnie jak bóle porodowe :-P Tak na marginesie, moja bratowa bedzie rodzic lada dzien. Pocieszam ją, że porod nie jest tak straszny i prawie wcale nie boli :mryellow:

[ Dodano: 2007-07-25, 13:20 ]
kasienka napisał/a:
Nawet nie mówię o kopaniu, rozpychaniu się i ciasnocie, ale też o normalnym życiu maŁżeńskim.
Tez sie nad tym zastanawiałam, chociaż u nas Nina raczej śpi u siebie, więc chyba nie będzie aż takiego problemu.
Martuś - 2007-07-25, 13:44

Dzięki Daga za pocieszenie :-) Liczę bardzo na swoją intuicję i wrodzone podejście do dzieci ;) , ale czasem boje się, że to nie wystarczy przy rozwiązywaniu tych 'technicznych' problemów. Będę się starała raczej nauczyć spania w łóżeczku, bo to mimo wszystko wydaje mi się najlepszym wyjściem z sytuacji dla mnie. Ale tak naprawdę to wszystko wyjdzie 'w praniu', jak poznam swoje dziecko i zobaczę kto to jest :D
Ps. A tak w ogóle to strasznie się denerwuję, bo idę dzisiaj na badanie i usg i cały czas myślę, czy wszystko będzie dobrze! No ale z tym to się powinnam do innego wątku przenieść :oops:

olgasza - 2007-07-25, 13:56

DagaM napisał/a:
Odnosnie chust, na poprzednim forum byl na ten temat wątek, ale jakoś nie specjalnie zagladalam tam. Czy ktoras z Was pamięta, jakie chusty byly polecane?
U nas bardzo by sie sprawdzila i ulatwila mi wychodzenie z domu na specery z psem. Sprawdzalam Chusty bebelulu, wygladaja profesjonalnie. Kosztuja ok. 180 zl, ale tez mozna kupic taniej, używane. Tak jak pisala Karolina wydatek jest niemaly, wiec jeszcze zastanawiam sie czy ta będzie najlepsza, niestety jestem "zielona" w tym temacie.


Hej DagaM, na forum chusciarskim dziewczyny najbardziej polecaja wlasnie te dlugie chusty wiazane (takie jaka ma Karolina i podobne) i to chyba duzo lepsze rozwiazanie ( chociaz trzeba troche potrenowac z wiazaniami) od chust typu torba przewieszanych przez jedno ramie lub nosidelek. Ja mam pozyczone dwie chusty na probe i zobacze, czy sie sprawdza. Bo tez jest kwestia tego, ze nie kazde dziecko lubi byc otulone chusta, zdarzaja sie bardziej niezalezne i samodzielne osobniki, ktore w takiej chuscie po prostu nie wysiedza.. Ale moze jesli zaczne nosic odpowiednio wczesnie, to polubi? Tak czy siak wozka na razie nie mamy..
Aha, link do tego forum: http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603 , tam na gorze jest przyklejony watek "oddam/kupie/wymienie", wiec czasem mozna cos taniej trafic. Powodzenia!

kasienka - 2007-07-25, 13:58

DagaM napisał/a:
Tez sie nad tym zastanawiałam, chociaż u nas Nina raczej śpi u siebie, więc chyba nie będzie aż takiego problemu.

Daga, ale Nina ma dopiero miesiąc. Schodki to się zaczynają później...Z tego co pamiętam, to przez pierwsze dwa miesiące Zuzia gŁównie spaŁa, jadŁa i wypróżniaŁa ;) Dlatego mi się wydaje, że jednak warto przyzwyczajać dziecko do spania w Łóżeczku od początku, zanim wyrobią mu się nawyki...Późniejsze próby są drastyczne jak dla mnie, zostawianie ryczącego dziecka rocznego w Łóżeczku i gŁaskanie go co jakiś czas, potem znowu wychodzenie z pokoju...Może czasem to jedyne wyjście, ale dla mnie osobiście to byŁo nie do przejścia, dlatego Zuzia ciągle spaŁa z nami. Teraz wolaŁabym, żeby maŁy od razu przyzwyczajaŁ się do Łóżeczka...

Ale oczywiście, tak jak piszecie, każdy ma jakieś swoje metody...A i tak warto poczytać, pogadać i skorzystać z doświadczeń innych rodziców.

DagaM - 2007-07-25, 14:10

Martuś, dobrze będzie, i dzisiaj na badaniu i po urodzeniu dzidzi :-)

olgasza, wielkie dzieki za "cynk". Jestem pewna, że mój dzidziąg będzie bardzo zadowolony z tego, że jest blisko mnie, a ja bede mogla zajac sie domowymi obowiązkami.

kasieńka, masz rację, czyli na razie dobrze prowadzimy nasze dziecko ;-) , bo śpi w swoim łóżeczku, biorę ją do nas jedynie nad ranem.

alcia - 2007-07-25, 14:12

Martuś napisał/a:
Dlatego nie wyobrażam sobie całonocnych przepraw z odkładaniem dziecka do łóżeczka i ciągłego płaczu z tego powodu,

Martuś, nie stresuj się tym tak z góry, bo rzadko są z tym problemy. Lenka moja budzi się ze 3 razy w nocy (w tym dwa, kiedy my już śpimy), je leżąc ze mną w moim łóżku, odkladam ją - i śpi dalej. Nie ma żadnego płaczu czy innych problemów... no może z wyjątkiem sytuacji, kiedy jej się wszystko pomiesza i zrobi sobie np. dwugodzinną przerwę w spaniu w środku nocy.. (ale to czasem tylko.. i przejdzie wkrótce) - wtedy się atrakcji domaga... i takie jej serwujemy :)

Z odkładaniem mam dwa warianty: kiedy jestem totalnie wyczerpana, niewyspana, karmię ją aż zaśnie mocno, odkładam i śpi dalej w swoim łóżeczku. Tego wariantu chcę unikać (ale nie zawsze mam siły).
Drugi - odkładam ją po jedzeniu, jak jeszcze nie śpi (ale to jak jestem wypoczęta). Leży sobei zawsze trochę w łóżeczku, słyszę wiercenie i czasem zasypia, czasem zaczyną stękać, jęczeć, więc biorę ją, poprzytulam, czasem znów do cycusia.. i znów odkładam. Zazwyczaj już ładnie wtedy sama zasypia. tak chcę robić, ale czasem sił brakuje...

W każdym bądź razie w żadnym z tych wypadków nie ma żadnego płaczu, wrzasków. Także nie przejmuj się na zapas :)

alcia - 2007-07-25, 14:19

Daga, mi się marzyła chusta długa, wiązana. Ale kosztują one koło 200zł. Kasy zabrakło... Teraz na szybko kupowałam przez allegro chustę (chciałam jakąkolwiek, na wyjazd chociaż żeby była), dorwałam Bebelulu model Lulu za 50zł. Prawie nówka. Także da się tanio kupić. Z chustami wiązanymi jest gorzej, ja wcześniej bardzo długo szukałam... one w miarę krótko są u nas na rynku i jeszcze używane tak nie krążą.

Jak chcesz, zdam potem relacje jak się ta Bebelulu sprawdza. Na pewno nie jest tak uniwersalna jak te długie, na pewno mniej wygodna. Może trochę szybsza w obsłudze..

Martuś - 2007-07-25, 15:01

Dziękuję Alcia, trochę się uspokoiłam, postaram sie nie nastawiać negatywnie, ale ja już tak mam, że się wszystkim martwię na zapas :oops:
ajanna - 2007-07-25, 15:05

Daga: my mamy bebelulu lulu i jestesmy zadowoleni :-) , ale nie mamy porównania z innymi :-/
- 2007-07-25, 23:46

czytałam tak z doskoku co pisałyście i generalnie powiem tak, że poglądy mam takie same jak alcia.
Po pierwsze uważam, że każdy z nas jest uwarunkowany do wychowania potomstwa i intuicyjnie wiemy co jest dobre dla nas i naszego dziecka. U każdego sprawdzać się może co innego. Ważne by patrzeć na to całościowo jako na rodzinę, jak i na każdego z osobna. My z Jackiem podchodzimy do Jag od początku intuicyjnie i na szczęście nasze przeczucia sa identyczne więc konsekwentnie Ją wychowujemy i jak narazie zawsze się sprawdzało.
Oboje postawiliśmy na uczenie samodzielności od początku. Jednak nie tak sztywno-jak Jag się urodziła spała z nami, obserwowałam Jej naturalny cykl spania, jedzenia i czuwania i wyszło, ze jest głodna co 3 godz. Tak więc po przebudzeniu dostawała jeść potem czuwała a następnie szła sama spać. Nie lulaliśmy Jej nigdy do snu, nie nosiliśmy na rękach, od 3 tyg życia, gdy pojawił się stały rytm w Jej życiu, zaczęliśmy naukę samodzielnego zasypiania. Obserwowaliśmy kiedy jest już zmęczona czuwaniem i wtedy kładliśmy do łóżeczka ograniczając bodźce. Szybko zasypiała :) czasem przegapialiśmy moment i wtedy się do Niej cicho mówiło, głaskało by wyciszyć i zasypiała.
Gdy zauważyliśmy, że machające rączki (których nie była jeszcze świadoma, że są Jej własnością)przeszkadzają Jej w zasypianiu i rozbudzają, zaczęliśmy Ją zawijać w rożek, odrazu zasypiała :) Jak miała jakieś 9-10mies powróciły kłopoty z wyciszaniem się na noc, Jag opanowała wstawanie i chodzenie przy meblach więc chciała to ciągle ćwiczyć, wtedy pomogło przykrywanie Jej rączej kołdrą i trzymanie dłoni na Jej klatce piersiowej-uspakajało Ja to i powstrzymywało od ciągłego wstawania.
Spanie razem jak dla mnie wchodziło w gre tylko na pocz, gdy mała cały czas jadła, potem gdy przesypiała po 4-6 h w nocy, wolałam aby spała w bezpiecznym łóżeczku, jak spała z nami ciągle się bałam, że spadnie, albo któreś z nas Ją niechcący przygniecie czy coś...nie mogłam spokojnie spać, więc było to bez sensu. Jag dostawała mnóstwo miłości jak czuwała natomiast spała samodzielnie i każdy był rano wyspany i zadowolony :) do dziś Jag zasypia sama, po bajce i piosenkach mówimy dobranoc i gasimy światło a Jag czasem odrazu zasypia, czasem coś jeszcze sobie gada czy śpiewa i idzie spać.
To, że nauczyliśmy Ja zasypiać samodzielnie procentowało przy nocnym wybudzaniu się, dzieci co jakiś czas się wybudzają jak każdy-my przekładamy sie na drugi bok a dziecko, które nie potrafi samo zasnąć rozbudza się i domaga zabawy..a Jagodzie wystarczyło powiedzieć, ze jest jeszcze noc i spała nadal. Okazało się to bardzo pomocne przy oduczaniu od częstego picia mojego mleka w nocy(gdy pojawiły się zęby), przy uczeniu przesypiania całej nocy. Jag ma prawie 3 lata i jeszcze nigdy nie zdarzyło Jej się rozbudzić w nocy i robić imprezy. :-D
nie wiem już co jeszcze chciałam napisać, bo pisałam na raty. Jak coś to dopiszę :)

DagaM - 2007-07-26, 20:13

, nie do końca zgadzam sie z Tobą. Jeżeli Jag dała się odkładać, to uważam, że jest to kwestia tego, że taki ma charakter, a nie tego że tak ją wychowałaś. Moja Nina nie bardzo daje się położyc w ciągu dnia, a gdy juz to zrobię zaczyna płakać, z czasem przechodząc w szal, do czerwoności. Tak nie można zostawić dziecka. Nie pomaga żadne głaskanie i łagodne mówienie. W takiej sytuacji, ja musze sie dostosowac do niej. Natomiast co innego jest w nocy - Nina w ogole nie domaga sie nańczenia i po karmieniu, bez problemu daje sie polozyc do wlasnego łóżeczka i dobranoc. I w tej sytuacji rowniez ja dostosowuje sie do jej potrzeb.
Tak więc, uważam, że dużo zależy od samego dziecka, czy jest bardziej wrażliwe i domagające się uwagi, czy nie.
Z czasem będzie można rysować pewne zasady, ale na razie uważam, że jest za wczesnie. Sprawdziłam to. U nas, niektóre metody alci na razie nie maja racji bytu, choć z miłą chęcią bym je stosowała.

Co do tych machajacych rączek, zauważyłam, że gdy Nina zaczyna sie denerwować, wtedy szybko macha rączkami, a gdy jest spokojna, rączki równiez sa spokojne. A juz gdy sie opije mleczkiem, opadają jej rączki wzdłuż ciała - smiesznie to wygląda.

Spanie razem - staram sie nie stosowac tego, ze względu na bezpieczeństwo Niny. Jednak gdy juz sie zdaży, tak jak wczoraj (mąż zadecydował, że chce, aby Nina spała razem z nami :lol: ), oboje śpimy bardzo czujnie. Natomiast po najblizszym karmieniu nocnym odlozylam Małą do jej łóżeczka i nie bylo problemu z płaczem, ze strony Niny oczywiście, a nie męża ;-)
Jednak samodzielne zasypianie u Niny, jak na razie jest nierealne. No chyba, że ktoś ma jeszcze jakąś dobrą metodę.

[ Dodano: 2007-07-26, 20:18 ]
alcia napisał/a:
ak chcesz, zdam potem relacje jak się ta Bebelulu sprawdza.
Bardzo chętnie poczytam.
Dzisiaj mialam okazje ogladać chuste wiązaną - jak dla mnie bomba! A co najważniejsze mozna w niej nosic nie tylko noworodka, ale i starsze dzieci. Natomiast w bebelulu model lulu, zdaje sie, że jedynie do kilku miesięcy czy do roku. W każdym razie będę polować, mam nadzieje że uda mi sie kupic do 100 zł :lol:

kasienka - 2007-07-26, 20:19

DagaM napisał/a:
A juz gdy sie opije mleczkiem, opadają jej rączki wzdłuż ciała - smiesznie to wygląda.

tzw, Flaczek :)

DagaM - 2007-07-26, 20:22

kasienka napisał/a:
tzw, Flaczek :)
Flaczek to zostaje z "kontenera" po mleku ;-)
kasienka - 2007-07-26, 20:25

DagaM, a karmisz z obu piersi na jedno karmienie? Tak mi się skojarzyło jakoś, jak o tym flaczku napisałaś. Ja starałam się zawsze karmić z obu(chyba, że później, jak tylko dawałam jej się szybko napić) i nigdy właściwie, dopóki karmiłam nie robiły mi się flaczki, bo Zuzia nie opróżniała ich do końca...Może tak byłoby Ci łatwiej zostawić coś na wieczór-noc? ;)
A flaczki to mi się zrobiły, jak skończyłam karmić :-/

DagaM - 2007-07-26, 20:29

Z piersiami to u nas jest tak, że niestety w jednej piersi jest bardzo malo pokarmu, wiec robie tak, że najpierw "gorsza" pierś, a później tak obfitsza. Chociaz ostatnio lapie sie na tym, że daje jej od razu ta obfitszą - musze zacząć sie pilnować.
A z tym flaczkiem to różnie bywa. Pod wieczór rzeczywiście tak jest, natomiast w nocy Nina nie opróżnia całej piersi choć pije tylko z jednej.

[ Dodano: 2007-07-26, 20:31 ]
kasienka napisał/a:
A flaczki to mi się zrobiły, jak skończyłam karmić :-/
Nieunikniona przyszłość. Będę walczyc o to, żeby nie były zrobiły się aż tak obwisłe. Wtedy założymy nowy wątek :mryellow:
Martuś - 2007-07-26, 21:04

Ale każdej kobiecie po karmieniu tak piersi obwisają?? :|
DagaM - 2007-07-26, 21:14

Znam dziewczyny, które po pierwszym dziecku nie narzekały na biust. Po drugim bąblu juz może nie byc tak kolorowo. Moja przyjaciółka, po dwójce dzieci, miała biust o dwa numery mniejszy niz przed zajściem w ciążę, ale czy byl tez obwisły to nie wiem. Generalnie zrobila sobie "silikony" (ma bogatego męża, więc nie był to dla nich żaden wydatek) i musze Wam powiedzieć, że ja, zwolenniczka metod raczej naturalnych, zachwyciłam się jej biustem. No ale taka operacja kosztuje ponad 10 tyś :shock: . Tak czy siak nie planuję. Będę się smarować, ćwiczyć i zobaczymy. Rozstepów uniknęłam, to może uda mi sie tez zawalczyć o ładny biust. Bądźmy dobrej mysli...jak zawsze :mryellow:
Lily - 2007-07-26, 21:17

Nie każdej Martuś, ale o to można bardziej zadbać dopiero po zakończeniu karmienia, bo kosmetyki raczej nie są wskazane (choć są też takie, których wolno używać) w trakcie. Ale nie ma reguły, różnie to wygląda, nie wszystkim kobietom biust się psuje.
kasienka - 2007-07-26, 21:20

A mi opadł po pierwszym dziecku, zrobiły się dokładnie flaczki, poza tym mam full rozstępów na brzuchu, tyłku i udach, mimo smarowania itp.... i już mam dosyć myślenia o tym. Po prostu chyba niektórym nie da się tego uniknąć i tyle...Dobrze, że to są miejsca mało widoczne, a nie coś na twarzy na przykład ;)
Martuś - 2007-07-26, 21:24

No właśnie się zdziwiłam, że niby każdej kobiecie jak karmi to obwisa a jak nie karmi to nie obwisa ;) chyba muszą być jeszcze jakieś inne czynniki psujące niż karmienie, bo moja mama prawie mnie nie karmiła, tak samo mojej siostry (od razu traciła pokarm..) i piersi ma bardzo obwisłe.. Nie myślę raczej normalnie o ciąży i karmieniu jako o psujach wyglądu, ani nie spędza mi to snu z powiek, ale piersi to chyba jedyna cześć ciała, z której jestem zadowolona i jak to mi sie zepsuje to nic mi nie zostanie :|
Kasia, umiesz pocieszyć człowieka ;) :-P Ja tez mam straszne rozstępy na tyłku po odchudzaniu za młodu, wiec na tej części ciała już nie maja sie gdzie zrobić, ale zostaje jeszcze brzuch i parę innych ]:->

Lily - 2007-07-26, 21:26

Może to kwestia hormonów. Podobno karmienie piersią jest jednym z czynników chroniących przed rakiem, gdyż w czasie karmienia komórki piersi stają się bardziej zróżnicowane i przez to mniej podatne na nowotwory.
Heh, mi już by karmienie chyba bardziej nie zaszkodziło, starość nie radość...

kasienka - 2007-07-26, 21:36

Martuś napisał/a:
Kasia, umiesz pocieszyć człowieka

no ale wyobraź sobie rozstępy na twarzy... :-P

To możliwe bardzo, że kwestia uwarunkowań po prostu. Ja nigdy nie miałam jakiś pełnych i sterczących piersi, a rozstępy robią mi się od kiedy zaczęłam porządnie rosnąć...

Lily - 2007-07-26, 21:39

To całkiem jak ja Kasienka, ja nawet nie wiedziałam, co to za czerwone prążki na udach, myślałam, że znikną... a piersi zawsze mi trochę zwisały, mimo że małe. Chyba coś tam a genach musi być...
martka - 2007-07-26, 21:55

ostatnio przeczytalam, ze jak ktos ma sklonnosci to tak bedzie mial rozstepy w ciazy chocby nie wiem jak sie smarowal... pupa czy brzuch to pikus - kolega z pracy ma ogromne rozstepy na rekach....
alcia - 2007-07-26, 22:49

Martuś napisał/a:
ale piersi to chyba jedyna cześć ciała, z której jestem zadowolona i jak to mi sie zepsuje to nic mi nie zostanie

hihi, też tak kiedyś miałam... teraz ze łzami w oczach je wspominam :lol:
Na rozmiarze nie straciły, wręcz przeciwnie (niestety...). Flakami nie są. Ale znajdują się jakieś 10 cm niżej niż kiedyś ;) masakra :evil:

sylv - 2007-07-26, 22:54

powiem tak: czytam Wasze posty i zaczynam się bać ;)
orenda - 2007-07-26, 23:34

kasienka napisał/a:
A mi opadł po pierwszym dziecku, zrobiły się dokładnie flaczki,
Mi też. Ja lubię mały biust i mam teraz mały i wiszący :-/
kasienka - 2007-07-27, 00:04

orenda napisał/a:
Ja lubię mały biust i mam teraz mały i wiszący

powtarzajmy sobie, że ta szklanka jest do połowy pełna :mrgreen:

Lily - 2007-07-27, 00:07

Lepiej mieć mały wiszący niż duży o wiele bardziej wiszący :D
Ostatnio oglądaliśmy w tv film o jakimś plemieniu w Afryce, przecudne kobiety o zjawiskowych rysach twarzy, świetnych figurach i pięknym miedzianym odcieniu skóry. Tylko cycki im wisiały jak u nas bardzo starym kobietom - zwłaszcza te duże wyglądały jak 20-centymetrowe flaczki, bardzo dziwnie. Ale tam to podobno atut, oznaka, że kobieta może wykarmić swoje dzieci i to robi.

adriane - 2007-07-27, 01:41

Świetny wątek! Ale sobie poczytałam, tak mądrze piszecie o dzieciaczkach :)

A co do biustu, to piersi zmieniają się już w ciąży (hormony) i karmienie podobno nie może im już nijak bardziej zaszkodzić czy też pomóc.

ajanna - 2007-07-27, 02:14

na pewno wazne sa uwarunkowania genetyczne, ale pielegnacja tez jest b. wazna. ja w pierwszej ciazy staralam sie smarowac codziennie wieczorem odkad zaczelam tyc, ale w czasie przeprowadzki zaniedbalam to na kilka dni i zrobily mi sie rozstepy na brzuchu, i posladkach :-( . w drugiej ciazy z duzo wiekszym brzuchem smarowalam sie regularnie 2xdziennie i nie mam ani jednego nowego rozstepu :-)
- 2007-07-27, 08:55

DagaM napisał/a:
ań, nie do końca zgadzam sie z Tobą. Jeżeli Jag dała się odkładać, to uważam, że jest to kwestia tego, że taki ma charakter, a nie tego że tak ją wychowałaś. Moja Nina nie bardzo daje się położyc w ciągu dnia, a gdy juz to zrobię zaczyna płakać, z czasem przechodząc w szal, do czerwoności. Tak nie można zostawić dziecka. Nie pomaga żadne głaskanie i łagodne mówienie. W takiej sytuacji, ja musze sie dostosowac do niej. Natomiast co innego jest w nocy - Nina w ogole nie domaga sie nańczenia i po karmieniu, bez problemu daje sie polozyc do wlasnego łóżeczka i dobranoc. I w tej sytuacji rowniez ja dostosowuje sie do jej potrzeb.
nie wiem czy mnie zrozumia.łaś, ja nie odkładałam w dzień Jag po karmieniu raczej, przewaznie się z Nią bawiłam cały czas aż był zmęczona wyraźnie i wtedy odkładałam Ją do łóżeczka by mogła zasnąć
kasienka - 2007-07-27, 09:38

ajanna napisał/a:
w drugiej ciazy z duzo wiekszym brzuchem smarowalam sie regularnie 2xdziennie i nie mam ani jednego nowego rozstepu

no ja się smarowałam od początku drugiej ciąży, bo w pierwszej faktycznie zaczęłam za późno i mam sporo nowych :roll: Szczególnie po prawej stronie, gdzie mi ciągle girki wystawia ;)

Karolina - 2007-07-27, 22:08

Ja sie smarowałam trochę, ale sądzę, ze rozstępy to sprawa genetyczna. Przez dwie ciaże nic nowego nie przybyło (mam z okresu dojrzewania).
Po porodzie czuję się super zgrabna i atrakcyjna. Wreszcie jak prawdziwa kobieta:) Traumę miałam po urodzeniu Tymka, kiedy to moje ciało diametralnie się zmieniło, "zmiękło". Druga ciąża już tak nie zmienia figury. A wręcz docenia się jeszcze bardziej nieopuchnięte nogi, brzuch, na który można założyć wreszcie coś normalnego, bez kombinowania.
A teraz pocieszenie dla kobiet, które miały "trudny biust" przed ciażą - sflaczałe woreczki można zapakować do każdego modelu biustonosza.
Zresztą teraz są tak udane push-upy w sprzedaży. Biust wygląda super dla "obcych".

[ Dodano: 2007-07-27, 22:10 ]
"obcych" - czyli ludzi, a nie zielonych ludzików oczywiście :mrgreen:

bajaderka - 2007-07-29, 22:11

Moja Basieńka wczoraj skończyła miesiąc,byliśmy na wadze w przychodni...tak się martwiłam...a mała przybrała prawie kilogram, waży 4110 ( majmniejsza waga 3140 )...i pępowinka nam odpadła....uff...jest dobrze :-D
Humbak - 2007-07-29, 22:57

:-D :-D :-D
pao - 2007-07-30, 13:23

Cytat:
ajanna napisał/a:
w drugiej ciazy z duzo wiekszym brzuchem smarowalam sie regularnie 2xdziennie i nie mam ani jednego nowego rozstepu

no ja się smarowałam od początku drugiej ciąży, bo w pierwszej faktycznie zaczęłam za późno i mam sporo nowych :roll: Szczególnie po prawej stronie, gdzie mi ciągle girki wystawia ;)


bo to nie tylko kwestia smarowania ale nade wszystko odżywienia. jeśli skóra nie jest odżywiona należycie od wewnątrz, to najlepsze smarowidła nie pomogą...


bajaderka, chwal sie chwal :)

malina - 2007-07-30, 13:54

Ja uwazam,ze nie ma jednej,sprawdzonej recepty - tzn,ze sobie na wstepie zakładam,ze cos bede robic tak i tak i trzymam sie tego bez wzgledu na wszystko.
Zuzia od poczatku była duzo noszona,takze w poczatkowym okresie jak nie spała takze na spacerach(problem zniknał gdy miała 5 msc i zaczeła siedziec) inaczej po prostu sie darła i nie mielismy ochoty sprawdzac po ilu dniach i czy wogole to minie.
Przez pierwszy rok spała z nami,zasypiała przy piersi - mamy duze łozko i wszystkim było super wygodnie.Ja w nocy nie musiałam wstawac,pozniej juz prawie sie nie budziłam-przesypiałaysmy od poczatku 10-12 godz z kilkoma prawie nieodczuwalnymi przerwami na karmienie po ktorych Zuzia od razu zasypiała.Nie było najmniejszego problemu by po skonczeniu roku i po tym jak sie sama odstawiła zaczeła zasypiac i spac sama.To samo odnoscie noszenia - gdy tylko zaczeła siedziec,pozniej w wieku 7msc raczkowac wolała to niz noszenie.Wczesniej uwielbiała byc noszona(opowiadalismy jej o wszystkim,pokazywalismy i nazywalismy rozne przedmioty itd - jak miała 1,5 roku mowiła juz własciwie całymi zdaniami) i nie dawkowalismy jej tego - zreszta czytałam,ze dzieci ktore sa czesto noszone maja lepsza stymulacje - dostarcza im sie duzo wiecej bodzcow przez co szybciej i lepiej sie rozwijaja.Było to mozliwe tez dzieki temu,ze jest naszym pierwszym dzieckiem,do pomocy mielismy dziadkow ktorzy dosłoownie całe dnie potrafili spedzac z nia w ten sposob.Nie rozpiescilismy jej w ten sposob,dostawała tyle bliskosci ile potrzebowała,poza kolkami praktycznie nie płakała ,była i do dzis jest bardzo pogodna i usmiech nie schodzi jej z buzki.
Mysle,ze kazdy powinien sobie - na podstawie obserwacji i intuicji - wypracowac własny sposob postepowania z dzieckiem.To co jest dobre dla czyjegos dzieckoa,nie musi byc dobre i sprawdzic sie u mojego - dzieci maja rozne potrzeby,temperamenty itd
W postepowaniu z dzieckiem najblizsze jest mi to co napisała Mała Mi

DagaM - 2007-07-30, 14:03

O biuście nie będę się rozpisywać, bo jest to dla mnie odległa sprawa. "Pochwalę się" swoimi mleczarniami jak skończę karmić :-P

bajaderka, bardzo się cieszę, że Basieńka tak ładnie przybiera na wadze. Wiem jaka to radość, zwłaszcza jeżeli ktoś tak ciężko walczył o naturalne karmienie,jak ja, czy jeszcze ciężej ajanna. Bardzo ładnie, oby tak dalej!

pao napisał/a:
bo to nie tylko kwestia smarowania ale nade wszystko odżywienia. jeśli skóra nie jest odżywiona należycie od wewnątrz, to najlepsze smarowidła nie pomogą...
Podpisuję się pod tym rękoma i nogami. U mnie sprawdziło się i nie mam ani jednego rozstępa :-D

malina, bardzo podoba mi się to co napisałaś, pięknie się czyta Twojego posta i zgadzam się z tym wszystkim.
O cholercia Mała płacze...zaraz wrócę.

Lily - 2007-07-30, 14:24

Daga, to jednak sprawa genów w dużej mierze... ja mam chyba te od strony ojca, bo moja mama mimo szybkiego przytycia ok. 20 kg nie ma rozstępów, a odżywia się beznadziejnie. Ja mam za to od kilkunastu lat.
DagaM - 2007-07-30, 17:55

Lily, trudno mi skomentowac przypadek Twojej mamy. Ja np. mam skłonności do rozstępów (mam z czasów dojrzewania), tak więc byłam bardzo zdziwiona, że podczas ciąży nic nowego nie pojawiło się, i dlatego tez całą zasługę przypisałam diecie, bo nic więcej specjalnie nie robiłam.

Wracając do tematu naszych dzieciaczków, w zeszłym tygodniu byłam bliska rozpaczy. Nina tak absorbowała sobą, że nie miałam co zjeść, ani kiedy i to już mnie doprowadziło do mega frustracji.
Chwyciłam książkę "Język niemowląt", przeczytałam ją w jeden dzień i od soboty zaczęłam wprowadzać Nince harmonogram, a raczej porzadek dnia. Zasady podane przez autorkę dostosowuję do mojej słodyczy i wiecie co, nagle zaczęłyśmy się dogadywać. Skończyły się ryki, marudzenia ze strony Ninki, a ja czuję się jak nowonarodzona. Co kilka godzin mam dla siebie około 30-60 minut dla siebie, bo wtedy Malutka śpi. Nauczyłam się jak wyglądają oznaki zmęczenia u noworodków i zanim marudzenie przejdzie w ostry płacz, Nina już grzecznie śpi w swoim łóżeczku. Również w nocy jest duża zmiana, chociaż nad tym specjalnie nie pracowałam, bo i tak ładnie spała z jedną przerwą na karmienie. Otóż przespała słodko całą noc :shock: aż się obudziłam po czwartej, żeby sprawdzić, czy wszystko jest ok, czy dzieciątko żyje :lol: Inna sprawa, że piersi "obfity" cyc był nabity do granic możliwości, ale wytrzymałam jeszcze pół godziny i Nina sama się obudziła, ufff.
Bardzo polecam tą ksiązkę.

malina - 2007-07-30, 18:04

Daga,jesli moge Ci cos doradzic to raczej nie cieszyłabym sie z całej przespanej przez
Ninke nocy.Moim zdaniem jest na to za malutka,a pokarm w nocy jest najbardziej tłusty i kaloryczny - ma to bardzo duze znaczenie w rozwoju mozgu malenstwa.

DagaM - 2007-07-30, 19:59

malina napisał/a:
Daga,jesli moge Ci cos doradzic to raczej nie cieszyłabym sie z całej przespanej przez
Ninke nocy.Moim zdaniem jest na to za malutka,

Mnie też zastanawia to, czy tak powinno być, ale zobaczymy jak będzie dzisiaj.

- 2007-07-30, 22:01

DagaM napisał/a:
Otóż przespała słodko całą noc
całą noc tzn ile? Moja Jag o ile pamiętam po skończeniu miesiąca jadła o 1 w nocy a potem dop o 6-7. Skoro się nie budzi to znaczy, że najedzona. Ufajmy naturze :)
Lily - 2007-07-30, 22:13

Synek mojej koleżanki, mimo zapalenia płuc zaraz po porodzie, przesypiał po 6-8 godzin nocą i i tak rósł jak na drożdżach, jest też wyjątkowo dobrze rozwinięty jak na swój wiek. Mając 3 miesiące gadał tyle co moja siostrzenica mająca 8...
DagaM - 2007-07-30, 22:26

, moja Ninka identycznie budzi się jak Twoja Jag, tylko wczorajsza noc była taka dziwna :shock: Ostatnie karmienie było przed 22! A obudziłóa się po 4-tej, czyli wyszło trochę ponad 6 godzin. Sama nie wiedziałam, czy budzić ją, czy nie, ale tak jak piszesz, zdałam sie na naturę. Ciekawa jestem jak będzie dzisiaj. Kolację ;-) jadła o 21-szej, a teraz śpi.
Lily, dzieki za posta, czyli takie przypadki zdarzają się. No to chyba powinnam się jednak cieszyć. :->

Aha, i jeszcze wspomnę, że ja też przestałam kłaść Ninę po karmieniu. Po jedzonku ma czas aktywności, wtedy leży sobie ładnie i oglada otoczenie, albo "chodzi" u mnie na rękach i zwiedzamy mieszkanie. Gdy zobaczę pierwsze oznaki zmęczenia (ziewanie, ciężkie powieki), wtedy udajemy się do sypialni, kładę ją do łóżeczka, daję smoka (zaczęłam i jestem zadowolona, bo gdybym dała pierś jako smoka, to już by nie udało się położyć jej do łóżeczka). Tutaj ważne jest, żeby wyczuć moment zmęczenia, bo jak przegapię, wtedy trudno jest ją uspokoić z płaczu. Pracuje ze smokiem około 15 minut, w tym czasie ja szumię, stwarzam atmosferę z czasów życia płodowego, kiedy to Ninka słyszała każdy przepływ krwi, czy szumienie jelit ;-) Po tym czasie Niunia zasypia, smok wypada, więc go zabieram i dziecko śpi :mryellow:

Apropos szumów przy usypianiu, dzisiaj mój Piotrek sam zasnął przy usypianiu Szkraba i jak to on, zaczął głośno oddychać i lekko chrapać. Wyobraźcie sobie, że to też zadziałało na Ninę, bo przynajmniej słyszała, że nie jest sama, ha, ha, ha!

- 2007-07-31, 10:21

DagaM napisał/a:
ale tak jak piszesz, zdałam sie na naturę
i bardzo dobrze zrobiłaś! dziecko samo wie kiedy ma jeść, to wybudzanie do jedzenia to dla mnie jakiś absurd...

co do noszenia dziecka- Jag też była przez nas dużo noszona, niemal cały czas byłam z Nią, tylko czasem Ją odkładałam na kocyk jak musiałam iść do kibelka lub umyć naczynia, pokroić coś do obiadu. Teraz też bardzo dużo się z Nią bawię, sama się bawi jak ja gotuję(choć tu bierze czynny udział), sprzątam czy coś w tym stylu. Lubię się z Nią bawić, lub obserwować co wymyśla. Często gdzieś lecimy na wyprawy jak jest ładna pogoda.

DagaM - 2007-07-31, 10:33

Dzisiejsza noc była znowu standardowa - zaspana matka obudziła się ok. 1.30, bo dziecko się strasznie wierciło, tak jakby się miało zaraz wybudzić. Wzięłam ja do łóżka, żeby sprawdzić co słychać w pieluszce, a tam mega kupsko, wiec i tak obudziła by się lada chwila. Szybko przewinełam ją, to ją troszkę rozbudziło, ale niewiele, a później przystawiłam znowu zasypiającego Kurczaka do piersi, szybko pojadła przez 15 minut i "poszła" spać do siebie :mryellow:

Lecę nakarmić Małą i jeszcze coś napisze...

Lily - 2007-07-31, 11:09

Wybudzanie do jedzenia ma sens chyba tylko wtedy, gdy dziecko jest niemrawe, mało czuwa, słabo ssie i nie przybiera na wadze. Zdrowe dziecko samo chyba powinno wołać o jedzenie...
ajanna - 2007-07-31, 12:51

zgadzam się :-) . moja Weronika po wyjściu ze szpitala sypiała po 8 godzin w nocy :shock: i wszystko było ok. potem się to zmieniło, ale co się wyspałam to moje :mryellow:
DagaM - 2007-07-31, 18:13

Ja tez się zgadzam z Lily, aczkolwiek zawsze moge nakarmić Ninkę, nie przerywając jej snu :mryellow:

Dzisiaj dzień całkiem udany, chociaż najtrudniejsze godziny przed nami. Jedynie moge ponarzekać na problem z usypianiem maleństwa w ciągu dnia. Gdy jest zmęczona, wcale nie pada sama z siebie, jak to sugerują niektore poradniki. Od kilku dni stosuje metodę Tracy Hogg - po pol gidziny/ godzinie aktywności Ninki, gdy dostrzege zięwnięcie, kładę ją do łóżka i reszta tak jak wcześniej pisałam. A dzisiaj nie wiem, czy przegapiam moment zmęczenia Niny, czy jest gorszy dzień, w ogole nie mogłam jej uśpić. W tej chwili jestem po 15 minutowym "koncercie". Położyłam ją do łóżeczka, głaskałam, przemawiałam łagodnym cukierkowym głosem, a tu nic, ryk i ryk. W końcu panna zmęczyła się i zasnęła.
Powiem Wam, że usypianie jej na rękach, wcale nie jest prostsze, bo płacz jest ten sam, a później jest trudniej, bo jeszcze po uśpieniu trzeba ją odłożyć do łóżeczka i to w taki sposób, żeby sie nie obudziła. Oj ciężka praca...

Dziewczyny, napiszcie jak Wy usypiacie swoje Pocieszki.

Lily - 2007-07-31, 18:17

Padnięcie to w ogóle rzadko się zdarza :) Zazwyczaj usypianie trochę trwa, jak tak obserwuję osoby usypiające dzieci...
DagaM - 2007-07-31, 18:19

Już pal licho, że trwa, ale te płacze są trudne do zniesienia. :-/
Lily - 2007-07-31, 18:23

Jeszcze troszkę Daga, teraz to Ci się wydaje wiecznością, ale za parę miesięcy to się zmieni, im Ninka będzie bardziej zainteresowana światem, tym mniej będzie płakać.
agaw-d - 2007-07-31, 19:36

Może dziś ma Ninka gorszy dzień! U Nas wystarczyło Marceline położyć do łóżeczka i głaskać lub śpiewać, czasem też sama usypiała w łóżeczku! Później było gorzej, czasem była już bardzo zmęczona i powieki jej opadały, a jeszcze ostatnimi siłami podnosiła je, śmialiśmy się, że boi się, że jak uśnie to coś przegapi! Próbuj Daga dalej ją głaskać itp. musi się może przestawić na takie usypianie, a może spróbuj jej jakąś pozytywkę pószczać! U Nas kłopoty z usypianiem pojawiły się jak Marcela miała jakieś 3 m.
Powodzenia!

- 2007-07-31, 23:08

Daga, głowa do góry. Może miała dziś trudny dzień, z dziećmi tak to jest w końcu to ludzie więc różniasto to będzie, ale jedno wiem dobrze-nie ma nic lepszego niż konsekwencja :D
malina - 2007-08-01, 11:26

Zuzia przewaznie zasypiała przy piersi,po tym jak juz sie najadła.Jesli nie to sprawdzało sie tez - o czym chyba Ań pisała - zawijanie jej z raczkami w rozek.Działao to na nia bardzo dobrze,widac było,ze czuje sie bezpieczniej itd i bardzo szybko zasypiała.Babcia usypiała ja tez w wozku,mielismy jeden na spacery,a drugi w domu - jak sie przebudziła wystarczyło lekko pokołysac i spała dalej.
DagaM - 2007-08-01, 12:23

ań napisał/a:
nie ma nic lepszego niż konsekwencja :D
No właśnie. Po czterech dniach konsekwentnego przestrzegania zasad wyczytanych w poradnikach, wczoraj złamałam się i wzięłam Ninusię do swojego łóżka i uspiłam przy cycusiu. Później oboje z Piotrkiem rozpływaliśmy się nad nią, jak cudnie śpi :lol:

Dzisiaj również wzięłam ją na drzemkę, ale do swojego łóżka. Sama położyłam głowę blisko niej zamknęłam oczy, żeby widziała że ja też śpię i zasnęła.
Muszę Wam powiedzieć, że koniec końców, stwierdzam, że uwielbiam ją usypiać własną piersią, co podobno nie jest najlepszym rozwiązaniem. Cały czas mam w pamięci posty Malej_Mi, ktora również stosuje tą metodę i bardzo zachwala.

malina - 2007-08-01, 18:42

DagaM napisał/a:
Muszę Wam powiedzieć, że koniec końców, stwierdzam, że uwielbiam ją usypiać własną piersią, co podobno nie jest najlepszym rozwiązaniem

Dla mnie to było najlepsze rozwiazanie - jak juz pisałam wczesniej Zuzia zasypiała głownie w ten sposob,takze pozniej,jak była wieksza wieczorne karmienie konczyło sie tak,ze jak sie najadła smacznie zasypiała - to samo w nocy.Nie widze powodu dla ktorego miałabym z tego rezygnowac,tym bardziej,ze bardzo lubiłam te chwile.Jak Zuzia sie odstawiła bez problemu zaczeła zasypiac sama.

DagaM - 2007-08-01, 19:38

O na wieczór ta metoda jest świetna, natomiast w ciągu dnia jest ciężko - co chwila Nina sie budzi i gdy widzi, że mnie nie ma, wpada w płacz. Apropos konsekwencji, dzisiaj zrobiłam dzień na opak - Nina cały dzień spędziła u mnie na rękach i nie usłyszałam ani jednego ryku. Nieźle zaczynam co? Za to Nina była pogodna jak nigdy :lol:
malina - 2007-08-01, 19:48

Daga,dziecko do mniej wiecej 8go msc nie wie,ze jak mama znika mu z oczu,nie znika na zawsze,a po 6 msc zdaje sobie sprawe,ze jest odrebna isota!

DagaM napisał/a:
Nina cały dzień spędziła u mnie na rękach i nie usłyszałam ani jednego ryku. Nieźle zaczynam co? Za to Nina była pogodna jak nigdy :lol:

To Twoj zapach,odgłos bicia serca,głos itd Ninka zna najlepiej i to daje jej 100% poczucie bezpieczenstwa.Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja(praca itd) ale jesli tylko mozesz to poswiecaj jej tyle czasu ile sie da - moim zdaniem nic nie jest wazniejsze w tym okresie,Ninka jest bardzo malutka jesczze,to wszystko sie dopiero normuje i bedzie coraz lepiej.Domyslam sie,ze jestes tym zmeczona(brakiem chwili dla siebie) ale pozniej pewnie nieraz zatesknisz...

DagaM - 2007-08-01, 20:06

To prawda, że czuję się zmęczona (wczoraj była u mnie sąsiadka i stwierdziła, że mam sińce pod oczami i jestem blada), ale ta praca jest baaardzo satysfakcjonująca. Z drugiej strony tak kocham tego Klopsika, że nie oddałabym jej nikomu, no może Piotrkowi, ale tylko na chwilę ;-)
malina napisał/a:
To Twoj zapach,odgłos bicia serca,głos itd Ninka zna najlepiej i to daje jej 100% poczucie bezpieczenstwa

Dzisiaj zrobiłam mały eksperyment. Uśpiłam Niuniu, delikatnie odłożyłam ją do łóżeczka, ale maly Cwaniurek od razu zaczął sie przebudzać, więć przytuliłam swoją twarz do jej policzka i Malutka dalej spała. Niestety po 5-10 minutach znowu zorientowała się, że juz mnie nie ma.

Co do sytuacji zawodowej, nie mam ochoty wracać do pracy, chociaż mężowi nie podoba się ten pomysł. Chciałabym byc z Ninką zdecydowanie dłużej niż pół roku. Jak to wyjdzie - czas pokaże, ale ja z natury jestem wrażliwa i chyba rozpłakałabym się gdybym miała oddac Ją do żłobka. Mam pewną wizję co do bycia z Niną w domu - otóż moja bratowa będzie lada dzień rodzić i już się zastanawia nad opiekunką dla jej dziecka - zaproponowałam siebie :oops: , na co bratowa bardzo sie ucieszyła i powiedziała, że będzie mi nawet płacić, więc finansowo chyba nie będzie tak tragicznie.

Na razie jestem w trakcie czekania na chuste do noszenia dzidzi. Myślę, że to będzie świetna sprawa, bo będę miała Ninkę przy sobie, ale i dwie wolne ręce, żeby zadbać tez o siebie.

- 2007-08-01, 21:41

DagaM napisał/a:
Nina sie budzi i gdy widzi, że mnie nie ma, wpada w płacz
ot właśnie dlatego poleca się by nie usypiać dziecka piersią, gdyż jak się budzi widzi radykalną zmianę warunków przed zaśnięciem i nie pozwala Mu to spowrotem zapaść w sen...
Lily - 2007-08-01, 21:46

Daga, jeśli Ci to odpowiada to fajnie byłoby, gdybyś mogła być z małą jak najdłużej :) Niektóre kobiety chcą się szybko z domu wyrwać, ale jeśli Tobie rezygnacja, czasowa pewnie, z pracy odpowiada to na pewno korzyść będzie obopólna :)
DagaM - 2007-08-01, 22:12

ań napisał/a:
DagaM napisał/a:
Nina sie budzi i gdy widzi, że mnie nie ma, wpada w płacz
ot właśnie dlatego poleca się by nie usypiać dziecka piersią, gdyż jak się budzi widzi radykalną zmianę warunków przed zaśnięciem i nie pozwala Mu to spowrotem zapaść w sen...

wiem, tylko jak to zrobic, zeby uspic w inny sposob?
Lily,mam nadzieję. :->

dort - 2007-08-01, 22:51

DagaM Oskarek usypiał mi praktycznie tylko przy piersi to jakiegoś 7m-ca wtedy dopiero zdecydowalismy sie nauczyc go samodzielnego zasypiania, mi osobiście to nie przeszkadzało zbytnio i bardzo ceniłam sobie te pierwsze miesiące razem :-D , nawet zakupiłam chuste do noszenia malego, zeby moc go przytulac i np. robic cos w domu ;-)
- 2007-08-02, 10:59

dort napisał/a:
mi osobiście to nie przeszkadzało zbytnio i bardzo ceniłam sobie te pierwsze miesiące razem :-D , nawet zakupiłam chuste do noszenia malego, zeby moc go przytulac i np. robic cos w domu
zauważyłam, że dla zwolenników usypiania piersią oznacza to bycie razem a jak się nie usypia w ten sposób to już nie... :-| Jagoda cały czas była bardzo blisko mnie, też dużo Ja nosiłam i pokazywałam świat i nie brak nam było bliskości. Poprostu postanowiliśmy z mężem podarować Jej cenną umiejętność samodzielnego zasypiania co dla małego dziecka jest bardzo pomocne-ma niedojrzały sen bez fazy głębokiej i dzięki tej umiejętności może spać spokojniej
Lily - 2007-08-02, 11:04

To ponoć bardzo ważne dla rozwoju psychicznego, żeby dziecko nauczyło się zasypiać samo, a nie być usypiane... choć nie dziwne, że taki całkiem mały człowieczek usypia przy piersi, bo jednak ssanie go męczy...
- 2007-08-02, 11:40

Lily napisał/a:
choć nie dziwne, że taki całkiem mały człowieczek usypia przy piersi, bo jednak ssanie go męczy...
nie, no jasne, że tak, Jadze też się to nie raz zdarzyło, jednak nigdy nie przystawiałam Jej do piersi w celu uśpienia Jej i generalnie karmiłam Ją po przebudzeniu a jak okazywała oznaki senności to poprostu odkładałam do łóżeczka i zasypiała. Dzięki temu też faza czuwania była pełna bo zasypiała kiedy była zmęczona a nie podczas jedzenia
kasienka - 2007-08-02, 11:42

ań napisał/a:
zauważyłam, że dla zwolenników usypiania piersią oznacza to bycie razem a jak się nie usypia w ten sposób to już nie...

ja też myślę, że takie stawianie sprawy jest nie fair, bo przecież to, że dzidzia nie uśnie przyssana do cyca nie znaczy, że będzie pozbawiona czułości, miłości i kontaktu fizycznego z mamą...

dort - 2007-08-02, 13:00

ań napisał/a:
zauważyłam, że dla zwolenników usypiania piersią oznacza to bycie razem a jak się nie usypia w ten sposób to już nie... :-|


o, przepraszam ja wcale tego nie mialam na mysli
być razem można na wiele sposobów ;-) i żaden z tych sposobów nie wyklucza lub faworyzje pozostałych

ja napisałam tylko o własnych odczuciach i powiedziała bym, że w naszym przypadku to nie było usypianie piersią (nie przystawiałam małego do piersi po to żeby go uśpić np. wieczorem, po prostu jadł sobie i zasypiał :-) )

olgasza - 2007-08-02, 13:32

DagaM napisał/a:
wiem, tylko jak to zrobic, zeby uspic w inny sposob?


Daga, moze sprobuj patentu naszej poloznej. Ona twierdzi, ze niektore noworodki latwiej znosza odlozenie do lozeczka i krotkotrwale rozstanie z mama, jesli otuli sie je jakims maminym ciuszkiem (np. "dwudniowym" podkoszulkiem). Taka koszulka jest przesiaknieta twoim zapachem, wiec niektore dzieciaczki daja sie na to nabrac i zasypiaja. Jeszcze nie mialam okazji wyprobowac tej metody ( choc juz niedlugo!!!) , ale brzmi dosyc logicznie, moze pomoze?

marcyha - 2007-08-03, 03:09

Przyłączam się do "cyckowych usypiaczek" ;-) . Miśkę do niedawna usypiałam tylko przy cycku (to znaczy - tak jak dort - nie przystawiam Miśki, by ją uśpić, tylko, żeby nakarmić, a ona sobie usypia :-) ). Dla mnie to odruch - Mała płacze - cycek - Mała nie płacze (i przy okazji zasypia) -proste i wygodne :-D . A dla dzieciaczka dobre - bo płacze najczęściej z głodu przecież. Praktycznie pierwsze miesiące miałam Misiębąk przywieszoną do cycka przez całą dobę. I powiem - nie męczyło mnie to, a satysfakcji miałam ogrom :-D . Teraz Misiak kończy pół roku - cały czas często zasypia przy cycu, ale ponieważ ma dużo nowych zajęć - czasem "pada" sama po dłuższym okresie aktywności. Dodam jeszcze, że śpimy z nią razem w jednym wyrku. Strasznie to wszyscy lubimy :mryellow: . Starsze dzieciaki też spały przez pierwsze miesiące "w wyrku ogólnym". Nigdy nie było problemu z późniejszą zmianą miejsca snu na własne łóżeczko czy z zasypianiem bez rodziców. Kiedyś przeczytałam coś takiego, że dziecko śpiąc z początku z rodzicami ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa i - potem - owocuje to tym, że nie ma problemów z zasypianiem "samotnym", bo jest jakby "nasycone" tym pierwotnym poczuciem bezpieczeństwa. Mi ta teoria pasuje :-)
ajanna - 2007-08-03, 09:31

ja też często usypiam Olafa przy piersi i Weronika też tak usypiała i nie widzę problemu. Igor właściwie z piersi nie pije, więc kiedy nie może zasnąć przytulam go w tej samej pozycji z tym że ze smoczkiem. chłopcom łóżeczko na razie rzadko służy do spania - częściej do obserwowania karuzelki :lol: . na ogół śpią z nami, albo ze mną, kiedy chcę, żeby Rafał się wyspał. w ciągu dnia też ich tam nie odkładam, wolę, żeby leżeli na kanapie w salonie, bo wtedy mam ich na oku :-) . tak jak pisałam - przez pierwszy rok staram się im jedynie dogadzać - wychowywać zacznę potem. a i mamy 3 patenty na usypianie (oprócz przytulania): na brzuchu - pomaga na bąki, w poduszce do karmienia - w pozycji fasolki i w chuście - to ostateczność, kiedy nic innego nie pomaga - trzeba z delikwentem parę minut pochodzić :->
bajaderka - 2007-08-03, 16:56

Jagodę także 'usypiałam' w taki sposób....jakoś nigdy nie pomyślałam, że będę miała póżniej z tego powodu problemy...i nie miałam....spała z nami w łóżku do 3 roku życia, na swoje 3 urodziny dostała łóżeczko i jakoś szybko się przystosowała do nowej sytuacji, teraz gdy jest Basia także ją usypiam przy cycku, uwielbiam spać z nimi i czuć ich oddech...ale to jest moje odczucie....każde dziecko jest inne...nie mówiąc już o nas i o naszych potrzebach emocjonalnych ;-) ja pamiętam z dzieciństwa właśnie ciepły brzuch mojej mamy....może to także my potrzebujemy takiej bliskości z naszymi dziećmi...
marcyha - 2007-08-03, 19:36

o, tak ajanna - na bączki nie ma nic lepszego niż usypianie malucha na brzuchu :-D
pao - 2007-08-03, 19:41

ja zwrócę uwagę na inny aspekt, bo to, że każde dziecko jest inne zdaje się być truizmem, choć nie każdy jest tego świadom w rzeczywistych relacjach.

dzieci mają niebywała empatię i doskonale czują co siedzi w rodzicach. zatem jeśli przestawienie dziecka z łózka do łóżeczka rodzić postrzega jako kłopotliwe to takie to będzie nie tylko dla rodzica ale i dla dziecka. zatem warto wpierw popracować nad swoimi intencjami i obawami, by dziecka tym nie obciążać. wtedy wszystko idzie naturalnie i nie ma znaczenia czy w wieku 3 miesięcy czy 3 lat :)

DagaM - 2007-08-03, 20:25

Cycusiowe usypiaczki ;-) , a w dzień tez udaje Wam się uśpic malucha do drzemki?

Ja na wieczór też usypiam Ninę na cycusia i metoda sprawdza się w 100%. Poza tym Nina jest bardzo grzeczna w nocy. Budzi się na dwa karmienia, a tak to śpi. Gorzej jest w ciągu dnia. W dzień jest bardzo czujna. Mało śpi, nawet na spacerach nie zawsze chce pospać, no chyba że jestem na dzialce u Malej_Mi (pozdrowienia dla Malej_Mi :-D )
bajaderka napisał/a:
ja pamiętam z dzieciństwa właśnie ciepły brzuch mojej mamy....może to także my potrzebujemy takiej bliskości z naszymi dziećmi...
Podoba mi się Twoje wspomnienie. Miałaś poczucie bezpieczeństwa, na czym najbardziej zalezy mi, żeby zapewnić Nince.
pao napisał/a:
dzieci mają niebywała empatię i doskonale czują co siedzi w rodzicach.
To prawda, dzieci są jak radary. Gdy pokłóciłam się z moja mamą, mając Nine na rękach, a do tego doszedł mój płacz, Ninka siedziała tak cichutko jak myszka pod miotłą. Pomimo mojej ostrej obrony przed zarzutami matki, żal mi było mojego maleństwa, że musi to wszystko znosić. (Na drugi dzień poprosiłam mamę, żeby zostawiła nas i wracała do siebie, wolałam byc głodna i utonąć w bałaganie, ale mieć świety spokoj).
Co do odkładania dzieci do ich łóżek, u nas nie ma tego problemu. Na noc zapada w twardy sen. Jest zmęczona aktywnym dniem.

Coś chciałam się jeszcze zapytać, ale zapomniałam...

[ Dodano: 2007-08-03, 20:28 ]
marcyha napisał/a:
o, tak ajanna - na bączki nie ma nic lepszego niż usypianie malucha na brzuchu :-D
Tak, tak!
A właśnie, mi ortopeda zaleciła, aby Ninkę często kłaść na brzuszek, żeby ćwiczyła mięśnie. Zastanawiam sie, co to znaczy czesto?
Jeszcze dodała, że od 6 tygodnia można kłaść dziecko na brzuszek, na całą noc. Czy Wasze maleństwa zostawiacie na brzuszku na nocny wypoczynek?

Lily - 2007-08-03, 20:36

Daga, na pewno nie można kłaść na całą noc dopóki dziecko nie opanuje samodzielnego obracania się z brzucha na plecy. To zalecenie że od 6 tygodnia wydaje mi się dziwne. Ktoś powinien czuwać, gdy dziecko leży na brzuszku. Ale może się mylę, może już się tendencje zmieniły :>
DagaM - 2007-08-03, 20:48

Lily, dokładnie to samo pomyslalam. Ja w każdym razie nie zostawiam jej na brzuszku na noc.
- 2007-08-03, 21:21

myślę, że nauka samodzielnego zasypiania nie chwieje poczuciem bezpieczeństwa dziecka
DagaM - 2007-08-03, 21:23

, ale jeszcze nie napisałaś jak to zrobić? Pytam się już trzeci raz.
- 2007-08-03, 21:29

DagaM, nie pisałam? No pisałam przecież- Jagę karmiłam tylko po przebudzeniu a jak w czasie czuwania zaczęła okazywać zmęczenie to hop do łóżeczka i wyciszałam, cicho coś śpiewałam, głaskałam czasem po policzku itp. na początku wiązaliśmy Jagi w miękki rożek, gdyż machanie rączkami Ją rozbudzało, potem już to nie było potrzebne. Pytaj
ajanna - 2007-08-03, 21:55

Lily napisał/a:
Ale może się mylę, może już się tendencje zmieniły :>


:lol: te tendencje i zalecenia zmieniają się coraz szybciej, nie wiem tylko czy dzieci za tym nadążają ;-) . jeżeli chodzi o leżenie na brzuchu, to ja jako niedoświadczona i unikająca przedstawicieli służby zdrowia jak ognia mama, kładłam Weronikę na brzuchu odkąd odpadł jej pępek, a ponieważ bardzo jej się to podobało, to tak też spała - praktycznie od urodzenia. więc w świetle dzisiejszych zaleceń wychodzę na wyrodną matkę ]:->

Lily - 2007-08-03, 22:09

Wiesz, ale to nie chodzi o to, czy dziecku jest wygodnie, tylko czy się nie udusi...
pao - 2007-08-03, 22:11

Cytat:

:lol: te tendencje i zalecenia zmieniają się coraz szybciej, nie wiem tylko czy dzieci za tym nadążają


dlatego ja zawsze stawiam na intuicję :)

niestety w naszym zwariowanym. konsumpcyjnym i zachwianym w poczuciu bezpieczeństwa świecie coraz o to trudniej, ale regularnie widzę przykłady osób, które mają ten kanał nadal czysty :) choć nie zawsze mu ufają ;)

ajanna - 2007-08-03, 22:35

Lily napisał/a:
Wiesz, ale to nie chodzi o to, czy dziecku jest wygodnie, tylko czy się nie udusi...


wiem, wiem :mryellow:

adriane - 2007-08-03, 23:25

Nasze dzieci jak były malutkie zwykle spały na brzuszku i nie widzę w tym nic strasznego. Nie wolno kłaść na poduszce jedynie, a główkę dziecko umie przecież obracać praktycznie od początku.
Ja tam nie wierzę w te naukowe poglądy, prędzej śmierci łóżeczkowe jestem skłonna przypisać szczepieniom niż spaniu na brzuszku. Poza tym jak się dziecku uleje, to gdy leży na brzuszku to pokarm nie wpadnie do tchawicy, jak może się zdarzyć w przypadku spania na plecach.

- 2007-08-03, 23:28

adriane napisał/a:
Nasze dzieci jak były malutkie zwykle spały na brzuszku i nie widzę w tym nic strasznego. Nie wolno kłaść na poduszce jedynie, a główkę dziecko umie przecież obracać praktycznie od początku.
Ja tam nie wierzę w te naukowe poglądy, prędzej śmierci łóżeczkowe jestem skłonna przypisać szczepieniom niż spaniu na brzuszku. Poza tym jak się dziecku uleje, to gdy leży na brzuszku to pokarm nie wpadnie do tchawicy, jak może się zdarzyć w przypadku spania na plecach.
zgadzam się z Tobą całkowicie :D
DagaM - 2007-08-04, 07:32

ajanna napisał/a:
a ponieważ bardzo jej się to podobało, to tak też spała - praktycznie od urodzenia.
Moja mama mówi, że ja tez tak spałam od urodzenia, moze to kwestia osobnika. Nina, po kilku minutach na brzuchu, zaczyna płakać.

, faktycznie pisałaś, tylko że ja myslalam, że to sa takie ogólne rady co do metody wyciszania. U nas niestety nie sprawdzają się - mamy inny model dzidzi ;-)
Znowu kłania się tu indywidualne podejście do każdego dziecka. Jedne się daja poprowadzic tak jak zalecają poradniki, inne nie. Ja juz przeczytalam kilka książek na temat usypiania maluchów, w tym "Uśnij wreszcie" i u nas nie sprawdzają się te metody. Moge jedynie wzruszyc ramionami i liczyc na swoje wyczucie, co do postepowania z Ninusią (która potrafi się szeroko usmiechać o 1 w nocy, gdy zmieniam jej pieluchę :mryellow: , a podobno dzieci nie lubią tego zabiegu, ale Nina lubi).

Lily - 2007-08-04, 10:47

No właśnie Daga, każde dziecko jest inne... czasem próby wyciszenia leżącego już malucha wyglądają tak,że dziecko coraz głośniej wrzeszczy. Podobnie z leżeniem na brzuchu, nie wszystkie dzieci to lubią, synek mojej koleżanki nie wytrzymywał tak ani na moment, od razu był wrzask. A np. mojej siostrzenicy pomagało to czasem w oddaniu gazów i zdarzało się, że momentalnie po tym usypiała, mimo ze wcześniej się darła i nic nie pomagało :>
Więc rzecz chyba w tym, żeby dojść, czemu dziecko płacze, choć to może zająć trochę czasu... ja bym chyba nigdy nie wpadła na to :>

DagaM - 2007-08-04, 16:48

Lily napisał/a:
czasem próby wyciszenia leżącego już malucha wyglądają tak,że dziecko coraz głośniej wrzeszczy.
O! to jest moje dziecko!
Lily, jak Ty sie dobrze znasz na dzieciach, pod koniec roku biorę Cię na opiekunkę :mryellow:

Lily - 2007-08-04, 16:58

Obawiam się, że jednak bym się nie nadała, jestem zbyt bojaźliwa :> Choć to ja pierwsza zmieniałam Julce pieluchę, bo obie z siostrą nie wiedziałyśmy, co się robi z takim małym kimś ;)
- 2007-08-05, 00:33

DagaM napisał/a:
ań, faktycznie pisałaś, tylko że ja myslalam, że to sa takie ogólne rady co do metody wyciszania. U nas niestety nie sprawdzają się - mamy inny model dzidzi
musisz się zdać na intuicję zatem, my nie czytaliśmy poradników, robiliśmy zawsze to co nam dyktowało serce i rozum
marcyha - 2007-08-05, 02:14

..a w ogóle to mi chodziło o usypianie dziecka na - moim - brzuchu :mryellow:
Na początku Misiaczek miał czasem problemy z bączkami - nadymała się i marudziła, nie mogła spać biedactwo. Wtedy leżąc kładłam ją sobie na brzuch (brzuszek do brzuszka), lekko kołysałam i gładziłam po pleckach. Zawsze pomagało :-D . Teraz Misia ma pół roczku i żadnych problemów z "przepływem powietrza" nie ma. Ostatnio tylko dałam plamę i nażarłam się fasolki z pomidorami (gupia ja!) - Miśka musiała znowu wylądować na moim brzuchu - i znowu pomogło :-D . Tylko troszkę już jest za ciężka, mój prosiaczek słodki :-D

- 2007-08-05, 12:26

marcyha napisał/a:
..a w ogóle to mi chodziło o usypianie dziecka na - moim - brzuchu
też tak spałyśmy czasem z Jagi :D
Humbak - 2007-08-07, 13:40

Może jednak nie ma nic w spaniu na brzuszku groźnego - choć mnie to zdziwiło, pielęgniarka mimo pępuszka położyła Kubusia spać na brzuszku gdy miał kolkę w szpitalu - nóżki podkurczone, rączki na bok, główkę szybko obrócił, delikatny masażyk paluszkami po obu stronach kręgosłupa i zadowolony zasnął. Teraz chyba też to lubi, ale niestety preferuje brzuch taty niż mamy...
A dla mam takich jak ja czyli bojaźliwych - hehe - kładę go tak spać tylko czasami gdy mam nad nim pieczę i tylko w dzień bo wtedy śpi krótko :->

DagaM - 2007-08-08, 11:01

Humbak napisał/a:
w dzień bo wtedy śpi krótko :->
he he, witaj w klubie :mryellow:
alcia - 2007-08-08, 12:18

U nas z usypianiem jest bardzo różnie. Staram się ją odkładać do łóżeczka jak widzę, że już pora, ale nie zawsze udaje jej się tak zasnąć. W nocy na ogół tak - odkładam ją zaraz po karmieniu, jeszcze nie śpiącą i zasypia sama w łóżeczku. Ale w ciągu dnia bywa, że zaczyna płakać, kiedy ją odłożymy. Więc wtedy siadamy z nią na lekko bujanym fotelu, takie kołysanie ją uspakaja i "odlatuje". Czasem też nosi ją tatuś (najłatwiej jej zasnąć w pozycji na brzuszku - na jego przedramieniu). A czasem zasypia wtulona w cycusia. Ogólnie nie jest źle, cieszę się, że wogóle potrafi sama zasnąć, mam nadzieję, że z czasem będzie to robiła coraz częściej, eliminując pozostałe sposoby.
Teraz po powrocie z wakacji trochę się pogorszyło z tym samodzielnym zasypianiem, bo na obcym terenie najłatwiej było ją uśpić przy cycu. Ale i tam nieraz sama zasypiała... Teraz znacznie częściej domaga się noszenia, ale myślę, że po jakimś czasie wszystko wróci do normy.

[ Dodano: 2007-08-08, 12:21 ]
ps. a'propos poczucia bezpieczeństwa dzidzi....; samodzielne zasypianie nie oznacza zostawiania płaczącego dziecka samego w łóżeczku. Tylko odkładanie zadowolonego, acz zmęczonego dzidziulca do łożeczka i czekanie, aż słodko sobie samo ze zmęczenia zaśnie.

DagaM - 2007-08-08, 14:42

alcia napisał/a:
Staram się ją odkładać do łóżeczka jak widzę, że już pora, ale nie zawsze udaje jej się tak zasnąć. W nocy na ogół tak - odkładam ją zaraz po karmieniu, jeszcze nie śpiącą i zasypia sama w łóżeczku. Ale w ciągu dnia bywa, że zaczyna płakać, kiedy ją odłożymy. Więc wtedy siadamy z nią na lekko bujanym fotelu, takie kołysanie ją uspakaja i "odlatuje". Czasem też nosi ją tatuś (najłatwiej jej zasnąć w pozycji na brzuszku - na jego przedramieniu). A czasem zasypia wtulona w cycusia. Ogólnie nie jest źle, cieszę się, że wogóle potrafi sama zasnąć, mam nadzieję, że z czasem będzie to robiła coraz częściej, eliminując pozostałe sposoby.
U nas jest identycznie, ale dla mnie to nie jest samodzielne zasypianie.

[ Dodano: 2007-08-08, 14:46 ]
Dziewczyny, a karmicie na żądanie, czy co 2-3 godziny?

Lily - 2007-08-08, 15:44

Bo to jest usypianie, a nie zasypianie :)
Nie martw się Daga, wczoraj się dowiedziałam, że moja siostrzenica dalej przy piersi zasypia, a ma już 9 miesięcy :P Twoja Ninka ma jeszcze trochę czasu, żeby się tego oduczyć ;)

DagaM - 2007-08-08, 15:58

Lily napisał/a:
Nie martw się Daga, wczoraj się dowiedziałam, że moja siostrzenica dalej przy piersi zasypia, a ma już 9 miesięcy :P Twoja Ninka ma jeszcze trochę czasu, żeby się tego oduczyć ;)
Eee tam, wcale mi nie zależy na oduczaniu :mryellow: Raz jest przy cycu, raz ze smokiem, a raz na rękach, mamy różnorodność matod, hi, hi.
Lily - 2007-08-08, 16:14

Gorzej jak dwulatek przy gościach rozbiera mamę w poszukiwaniu cycka, albo oznajmia "mamo, ale tam nic nie ma!" :D
Humbak - 2007-08-08, 16:28

DagaM napisał/a:
witaj w klubie

:mryellow:
Choć ja jeszcze tu z doskoku, tyle postów mi ucieka że już pogodziłam się z tym, że nie dogonię... tak w temacie - my własnie mamy kłopot z zasypianiem, bo maluszek jak w szpitalu zasypiał sam, w domu nie chce. U nas dzienna sekwencja to sen-karmienie-zabawa-cycuś na sen i 'dokładkę' , a jak widzę, że śpi i nie ssie to go odkładam. Niestety, jak tylko go odłożę to się budzi i tak w kółko, w końcu jest taki zrozpaczony że płacze. To samo gdy już śpi - jak się obudzi to bez cycuisa nie zaśnie. Chcę być uparta i odkładać go do łóżeczka tak by zasypiał sam, ale narazie nie chcę by za dużo płakał, bo ma pępuszek. Jak mu odpadnie trochę go chyba przetrzymam, troszczkę... tak by obudzony a nie wyspany mógł sam zasnąć raz jeszcze. I to nie dla wygody a dla zdrowia.

A tymczasem padam... ;-) h

[ Dodano: 2007-08-08, 16:32 ]
A tak a'propos - czym można zabawić takiego maluszka? Mój jest aktywny i wcale nie chce obserwować światka - jego wyciszenie trwa ok. 3 minuty, a czas aktywny ok. godziny... pokazujemy mu różne rzeczy, ale z różnym skutkiem. Lubi zabawki które grają, ale oglądać pokój to już nie bardzo... Jak się zachowywały Wasze maluszki w tym czasie? Tzn chodzi o ten czas kiedy nie jadły i nie spały...
Jak juz to gdzieś było, nie gniewajcie się, nie mam za bardzo jak przejrzeć wszystkich topików, tylko ten i parę innych... :oops:

DagaM - 2007-08-08, 19:25

Humbak, w kwestii zasypiania nie doradzę Ci, bo u nas jest podobnie. Nina jest cały dzień tak aktywna, że wieczorami wyje ze zmęczenia, bo nie może zasnąć. Trochę pomaga kapiel, trochę noszenie, a trochę cycuś. Są dni lepsze i gorsze. Jednak koniec końców, udaje nam się uspić Marudę tak między 21 a 22-gą.
Dzisiaj Piotrek odkrył, że gdy wkłada lekko uspioną Ninę do wózka (który jest drugim łóżeczkiem) lub do jej łóżeczka i Mała po chwili zaczyna juz wiosłować rączkami (w kierunku do wybudzania), wtedy łapie ją za rączki i przytrzymuje je do jej ciałka i Nina uspakaja się i dalej śpi. Również usypianie na smoka nie jest proste, bo jeżeli zbyt płytko śpi i wypadnie jej z buzi smok, wtedy budzi się z płaczem. Wtedy siedzimy przy łóżeczku tak długo, aż Nina zapadnie w głęboki sen i wtedy albo smok wypada bez budzenia, albo my wyjmujemy smoka. Podczas tego siedzenia przy usypiającej Nince robimy jeszcze tak: "szszszsz..."
Generalnie usypianie takiego malucha to ciężka praca. Nie dość, że długo trwa, to jeszcze we wrzaskach.

Co do zabawiania, czytalam że do 3 miesiąca nie nalezy w ogole zabawiac maleństwa, bo ma wystarczająco dużo bodźców rozglądając sie dookola siebie i sluchając odgłosów domowych (ewentualnie spacerowych lub sklepowych). I faktycznie tak jest. Od dwóch dni wychodzę na długie spacery, podczas ktorych Nina trochę śpi, troche patrzy się i wieczory mamy koszmarne, tak jakby za dużo bodźców. To samo jest gdy jedziemy do hipermarketu - przez caly ten czas Nina śpi, a wieczorem...lepiej nie mówić.
A z takich łagodnych zabawek, polecane są kartki z figurami geometrycznymi, albo po prostu w linie, to wystarczy, żadnych grzechotek czy grajków.

No, a Twoj Kubus ma dopiero tydzien, więc trzeba wziac pod uwage, że jeszcze nie ma zbyt wielkiej ostrości wzroku, dlatego nie rozglada sie po mieszkaniu.

[ Dodano: 2007-08-08, 20:06 ]
Własnie jesteśmy w trakcie usypiania (wczesnie zaczynamy, co? no ale chcemy zdążyc przed 22-gą :mryellow: ). W każdym razie jestem pod wrażeniem metody Piotrka. Chłopak sam wpadł na ten pomysł, choć tu na forum była o tym mowa. Otóż pieluchą związał Ninie raczki, ponosił ją, wrzucił delikatnie do wózka i Nina ŚPI :!: :shock: A nawet usmiecha się przez sen. Hm, ciekawa jestem czy na dzisiaj skończyliśmy pracę, czy jeszcze obudzi się...

alcia - 2007-08-08, 21:18

DagaM napisał/a:
U nas jest identycznie, ale dla mnie to nie jest samodzielne zasypianie.

ja pisałam, że cieszę się, że wogóle potrafi sama zasnąć...
Bo potrafi i bardzo często to robi. W innych wypadkach jej pomagamy i nie twierdzę, że jest to wtedy samodzielne zasypianie :)

DagaM - 2007-08-08, 21:23

alcia napisał/a:
Bo potrafi i bardzo często to robi.
Szczęściary! Z Ciebie szczęściara, bo nie musisz stać godzinami i usypiać Małej, a z Lenki szczęściara, że nie męczy się dziewczyna.
U mnie są tylko "inne wypadki", inaczej Nina płacze tak długo, aż przechodzi do ryku z bezdechem i czerwono-sina buzią. :-(

alcia - 2007-08-08, 22:07

DagaM napisał/a:
Z Ciebie szczęściara, bo nie musisz stać godzinami i usypiać Małej,

chyba zapeszyłam... właśnie dziś dzidzia ma urządziła sobie bez_spaniowy dzień ;) I teraz na wieczór się poddałam; najpierw cyc przez dwie godziny chyba (bez skutku :roll: ), teraz tatuś nosi :-|
A ta się uśmiecha i spanie ma w nosie :evil:

Kurcze, ja się zawsze boję takiego długiego niespania... bo później im dłużej, tym ciężej uśpić i jak maleństwo wpadnie w histerię zmęczeniową, to ciężko je uspokoić.

Humbak - 2007-08-09, 10:26

Cytat:
jak maleństwo wpadnie w histerię zmęczeniową, to ciężko je uspokoić.

Dokładnie. I dlatego chcemy je uczyć zasypiać samo... pamiętam jak usypiałam roczną natalie, której tego nie nauczyłam - brr... Czytałam, że niektóre maluszki po prostu płaczą przed snem i warto sprawdzić czy ta płaczowa histeria nie przejdzie sama. Ja chyba sprawdzę - ale niestety, dopóki jest pępuszek wszelkie próby zostawienia do popłakania są ryzykowne.
Też kupiliśmy smoczek bo mały śpi jak aniołek ale wyłącznie przy cycusiu. Ale smoczek też jest do kitu - właśnie ze względu o którym pisze DagaM - zaczyna mnie już trochę denerwować bo nie mogę nic zrobić jak go daję kubusiowi, a on go nie lubi tak czy inaczej

DagaM napisał/a:
nie rozglada sie po mieszkaniu.

ale rozgląda się po światełkach w mieszkaniu :-) I polubił klocka-myszkę, żabkę szeleszczącą, jabłuszko pozytywkę i grająco-kumkającą żabę. Lubi też chodzić po mieszkaniu gdy ja robię coś co pozwala mu słuchać - najbardziej gdy nastawiam pralkę i wywieszam pranie, dużo wtedy stękam :-> . Ciekawy świata jest. Tylko to spanie - dziś ukołysałam go w wózku, choć obiecałam sobie żadnego kołysania... :-|

DagaM napisał/a:
jakby za dużo bodźców. To samo jest gdy jedziemy do hipermarketu

a może tu chodzi o czas przespany w dzień? W poniedziałek kubuś mi spał niemożliwie dużo, budził się na cycusia i zasypiał na nowo - efekt był taki, że chodziłam z nim w nocy po mieszkaniu, bo nie chciało mu się spać. Następnego dnia, gdy zbliżały się 2,5 godz. jego snu zaczełam delikatnie robić więcej hałasu, ruszać się wokół niego, powoli się budził, i tak cały dzień - tej nocy zrobił mi pobudkę tylko 3 razy :-P Dziś robimy to samo tzn jak dłużej pośpi (jak już zaśnie...) to delikatnie go wybudzamy. No chyba że się nie da, wtedy niech śpi na zdrowie. Ale jak narazie się daje i wstaje w dobrym humorze :-)

bajaderka - 2007-08-15, 23:27

a ja się pochwalę....a co....moja Basieńka Waleczna (7 tygodni )...tak wysoko podnosi główkę :-D

alcia - 2007-08-15, 23:30

ojej... jaka piękna!!!! :-D
i jaka waleczna :)

to ja jutro coś pstryknę i też się pochwalę...

kasienka - 2007-08-15, 23:43

bajaderka, cudna jest Basieńka :D :D
Ewa - 2007-08-16, 00:01

Superaśna :-D
Marcela - 2007-08-16, 06:32

Piękna ta Panna Basieńka!
gosiabebe - 2007-08-16, 07:13

jaka ona jest słoooodka :mrgreen: :mryellow:
pao - 2007-08-16, 08:36

śliczna :D cud, miód i orzeszki :D
- 2007-08-16, 08:50

Basieńka przecudna!!
bajaderka - 2007-08-16, 16:23

Dzięki dziewczyny :mrgreen: kurka wodna jak ja ją kocham.....normalnie stąd aż do księżyca i z powrotem jak to Jagoda mówi :mryellow:
kasienka - 2007-08-16, 16:56

bajaderka napisał/a:
normalnie stąd aż do księżyca i z powrotem jak to Jagoda mówi

Zuzi to nie starczało i teraz kocha mnie do nieskończoności i z powrotem ;)

alcia - 2007-08-16, 21:21

bajaderka napisał/a:
kurka wodna jak ja ją kocham....

kurka wodna, jak doskonale Cię rozumiem ;)

pao - 2007-08-16, 21:44

nie sposób nie zrozumieć :)
zojka3 - 2007-08-17, 14:38

ja niby rozumiem ale jeszcze nie czuję buuuu
Basieńka jest przesłodka!

Humbak - 2007-08-17, 19:38

bajaderka napisał/a:
stąd aż do księżyca i z powrotem

Mój mąż to nazywa 'programem dzidziuś' :-P

Marcela - 2007-08-17, 20:27

kurka wodna, ja też dopiero od niedawna wiem o co chodzi z tym kochaniem....
Nawet nie myślałam, że można tak mocno kochać takie maleństwo. Świat zupełnie inaczej wygląda i problemy się relatywizują jakoś same ;-)

bajaderka - 2007-08-20, 13:24

No to znowu się pochwalę....byliśmy dziś u neurologa dziecięcego....i wszystko dobrze!!!!!!!!!!!
nie ma żadnego napięcia mięśniowego, dobrze się rozwija i jest bardzo silna!
Basieńka Waleczna wrzeszczała przy badaniu ( badają metodą Wojty )...ale ja na jej miejscu też bym wrzeszczała...jeszcze nie widziałam czegoś takiego....fikołki...trzymanie za nogę w powietrzu...szok....
kobieta była zdziwiona dlaczego ja rodziłam siłami natury tak obwiązaną Basieńkę....uffff....najważniejsze, że jest wszystko dobrze.....a i na końcu badania Basieńka obsrała panią doktor....a tak żeby nie było....
niestety nie dała mi odroczenia w sprawie szczepień :-(
mówię Wam dziewczyny...spociłam się jak mysz przy tym badaniu....stresujące....jeszcze jak się widzi dzieciaczki w poczekalni to ma się dosyć już na samym wejściu...

kasienka - 2007-08-20, 16:49

bajaderka, dobrze, że poszłyście, przynajmniej jesteś spokojna, że wszystko ok :)

A tak na marginesie, oni wiedzieli, że Baśka się tak zaplątała? Czy to się okazało w trakcie porodu dopiero? Wtedy to chyba za późno na jakiś inne rozwiązania...

bajaderka - 2007-08-20, 17:01

kasienka, no właśnie nie wiedzieli....nie wiem dlaczego tak powiedziała, pamiętam, że jak rodziłam Jagodę na Polnej, to w trakcie porodu było badanie usg robione, lekarz bardzo dokładnie badał czy dziecko nie ma pępowiny zawiązanej wokół szyi, myślałam, że to takie standardowe badanie i na Raszei też je wykonują.....no, ale okazało się, że nie wykonują, nie mają chyba sprzętu takiego przenośnego? warto Kasieńka zapytać się o to doktora, jestem ciekawa co odpowie....bo przecież gdybyśmy wiedzieli, że jest obwinięta ja bym nie ryzykowała porodu siłami natury...
ajanna - 2007-08-20, 17:42

bajaderka: to super że wszystko w porządku :-) a szczepić przecież nie musisz :->

ja zostałam sama z synkami, bo maż poleciał służbowo do uk (może przynajmniej ser sojowy przywiezie :-P ), a Weronika na wakacjach. no i oczywiście chłopaki dają czadu :-/

bajaderka - 2007-08-20, 17:49

ajanna, nie muszę i nie chcę...swoją drogą to jak rozmawiałam z położnymi i teraz tą neurolog to one namawiały mnie tylko na szczepienie na żółtaczkę, o innych nie było mowy....
ajanna - 2007-08-20, 19:47

mnie na sali operacyjnej w trakcie cesarki też lekarz na tę szczepionkę namawiał (powiedział, że rozumie, że mogę nie chcieć innych szczepień) - odpowiedziałam mu, że gdybym miała zamiar kogoś szczepić przeciw żółtaczce to chyba przede wszystkim siebie przed cesarką :evil:
Marcela - 2007-08-20, 20:42

A jak lekarz uzasadniał konieczność szczepienia na żółtaczkę? Bo mnie akurat ta szczepionka wydaje się wybitnie bez sensu.
DagaM - 2007-08-20, 22:06

ajanna napisał/a:
ja zostałam sama z synkami, bo maż poleciał służbowo do uk (może przynajmniej ser sojowy przywiezie :-P ), a Weronika na wakacjach. no i oczywiście chłopaki dają czadu :-/

Dzielna jesteś! Brakuje Ci jeszcze psa do wyprowadzania :mrgreen:

[ Dodano: 2007-08-20, 22:11 ]
Marcela napisał/a:
A jak lekarz uzasadniał konieczność szczepienia na żółtaczkę? Bo mnie akurat ta szczepionka wydaje się wybitnie bez sensu.

Ta szczepionka była dla mnie najbardziej sensowna, ze względu na marną higienię w naszych polskich szpitalach. Co do szczepienia na żółtaczkę nie miałam żadnych oporów, reszta wydała mi się jakos mało ważna. Na razie więcej szczepień nie robiłam Nince, ku niezadowoleniu mojego męża, który strasznie panikuje.

A tak w ogóle sorry, że tak rzadko odzywam sie ostatnio, ale raz że nie było mnie w Wa-wie, a dwa, że Nina zrobila sie ostatnio baaaardzo absorbująca, co zaczyna mnie troszku dołować :-/ Chyba mam lekki kryzys psychiczny...

ajanna - 2007-08-21, 07:45

Daga: 3maj się!

co do szczepień, to rozumiem, że można się zarazić żółtaczką, tak jak wszystkim innym na co nie szczepimy, ale uważam, że każda szczepionka rozregulowuje układ odpornościowy i dlatego właśnie nie szczepię.

alcia - 2007-08-21, 09:35

DagaM napisał/a:
Ta szczepionka była dla mnie najbardziej sensowna, ze względu na marną higienię w naszych polskich szpitalach.

No ale ile te nasze dzieciaki spędzają czasu w naszych polskich szpitalach?

kasienka - 2007-08-21, 10:25

alcia napisał/a:
No ale ile te nasze dzieciaki spędzają czasu w naszych polskich szpitalach?

No ale bajaderce zaproponowano mini zabieg u Basi, o czym pisała wyżej-wycięcie małego ziarniaka...

Lily - 2007-08-21, 10:28

Tyle że szczepienia na typ C nie ma, a to właśnie to zakażenie jest najgroźniejsze i częstsze w szpitalach. Im bardziej inwazyjny zabieg, tym większe ryzyko i częstotliwość zakażeń. Swoją droga jak oni to robią to ja nie wiem...
pao - 2007-08-21, 10:55

Cytat:
ku niezadowoleniu mojego męża, który strasznie panikuje.


ach ci panikujący mężowie... jak to dobrze, że mój w końcu przestał panikować i murem staje za moimi teoriami :)


co do żółtaczki: pamiętajmy ze nie jest jedna. a najpoważniejsza (C) nie ma szczepionki (i chyba sie nie doczeka). zresztą osoby przed planowanymi zabiegami jeszcze można zrozumieć (higiena w szpitalach...) ale tak bez potrzeby? szkoda organizm rozregulowywać.

sa sytuacje gdy szczepionka jest niegłupim pomysłem (np planujemy wyjazd do afryki, a przeciwciał na tamtejsze choróbska nie mamy bo i skąd mieli byśmy mieć?) ale zbędna faszerowanie organizmu syfem jest nie na miejscu, szczególnie względem dzieci i ich tak delikatnych organizmów.

alcia - 2007-08-21, 18:40

Trzeba pamiętać jeszcze o tym, że rzekomą odporność uzyskuje się po 3 m-cach....

A na jak długo?

DagaM - 2007-08-21, 19:15

pao napisał/a:
ach ci panikujący mężowie... jak to dobrze, że mój w końcu przestał panikować i murem staje za moimi teoriami :)
...tak, teraz kłócimy się o ewentualny żłobek. Dyskusja jest na tyle napięta, że powiedziałam, że jeżeli będzie jeszcze kwestionować sprawę wegetarianizmu u mnie i Niny, to pożegnamy się :evil:
ajanna - 2007-08-21, 19:45

Daga: współczuję :-( . a Twój mąż jest mięsożerny?
pao - 2007-08-21, 20:18

ano mięsożerny, cała dysputa o tym jest...

Daga, a jakie ma "argumenty" przeciwko żłobkowi? (ja osobiście żłobka nie chciałam i mam swoje przeciw, ale ciekawią mnie jego)

DagaM - 2007-08-21, 20:40

Rozchodzi się ;-) o to, że niejedzenie mięsa nie oznacza zdrowe odżywianie, z czym sie zgadzam.
Generalnie zaczęło się od tego, że moja bratowa wynalazła jakiś prywatny żłobek, za ciężką kasę. Nie ukrywam, że brałam pod uwagę ten żłobek, ale w zasadzie nie chciałabym oddawać Ninki, po prostu biorę pod uwage różne warianty. Na co P mówi, że on tyle to nie będzie płacić, bo na pewno nie jest tam tak super, a Nina może pójść do "normalnego" żłobka i odżywiac się tak jak inne dzieci i jak dla niego, państwowy żłobek jest lepszy (bo tańszy, tak jakby się nic innego nie liczyło).
No i tak, spytałam się na jakiej podstawie ocenia te dwa różne żłobki, skoro nic więćej na ich temat nie wie, a poza tym kwestia odżywinia była juz wcześniej ustalona, że ja nie ingeruję w jego styl życia, a on w mój (bo wegetarianizm to nie tylko jedzenie), a nasze dziecko będzie pod moimi skrzydłami jesli chodzi o odżywianie. Chyba juz zapomniał o naszych wcześniejszych ustaleniach, a ja nie będę w kółko przypominać.

Dyskusja skończyła się pokojowo, bo mimo wszystko bardzo się kochamy i nie potrafimy się gniewać na siebie. Jednak nie pozwolę wchodzić sobie na głowę :!: Wrrr... To są uroki życia z mięsożercą i to ze sklerozą ;-)

O szczepieniach nie chce mi się juz ani pisać, ani czytać.

Chciałam jeszcze dodać kilka groszy do nudnego tematu usypiania naszych maleństw. To jak dziecko zasypia, dużo zależy tez od charakteru dzieciaczka. Nasze jest jednak dużym wrażliwcem i trzeba poświęcić sporą ilość czasu na usypianie. Natomiast córcia mojego brata dostaje smoka w dziób, gaszą światło i dziecko śpi - niezły egzemplarz, co? :mryellow:

pao - 2007-08-21, 21:25

Cytat:
To są uroki życia z mięsożercą i to ze sklerozą


prawo większego kompromisu sie kłania ;) robimy kompromis a potem drugi od tego już ustalonego ;) gorzej niż przeciąganie liny.

a skoro kwestię odżywiania ustaliliście to nie ma dyskusji w tym względzie, zatem to Ty masz istotniejszy głos w wyborze ośrodka gdzie dziecko ma być karmione.

bo prawdą jest ze bezmięsnie nie zawsze równa sie zdrowo. i każdy świadomy wegus o tym wie.

a masz konieczność dawania małej do żłobka? może znajdzie sie inne rozwiązanie?

co do spania, to nasza gabryska zasypiała przy cycu i tyle. jak już zasnęła to nic jej nie ruszało, chyba ze głód ;)

DagaM - 2007-08-21, 22:41

pao napisał/a:
a skoro kwestię odżywiania ustaliliście to nie ma dyskusji w tym względzie, zatem to Ty masz istotniejszy głos w wyborze ośrodka gdzie dziecko ma być karmione.
o to chodzi

Co do żłobka, na razie nie podejmuję żadnej decyzji. Zobaczymy co los przyniesie. Najchętniej siedziałabym z Ninką do czasu, kiedy osiągnie wiek przedszkolny, z drugiej strony będzie cienko finansowo. Może uda mi się brać jakieś prace na zlecenie...nigdy nie pracowałam w ten sposób, nie wiem.

Na poprzednim forum stałam w kolejce do horoskopu u Ciebie, właśnie co do spraw zawodowych, ale była długa kolejka, później forum rozleciało się...a tutaj, na tym forum już nie ustawiłam się do kolejki i sprawa rozjechała się.

Do swojej pracy juz nie chciałabym wracać. Siedziałam w tej firmie tak długo, głównie ze względu na ludzi. Po moim odejściu na macierzyński, sporo osób poodchodziło z firmy...nie ma do kogo wracać, a praca wcale nie taka atrakcyjna, ani finansowo, ani stanowiskowo. Jestem otwarta na życie, będę próbować szczęścia w innych zawodach.

Teraz o kształtowaniu główki i ćwiczeniu mięśni u dzidziągów.
W poniedziałek byliśmy u ortopedy. Tak jak się spodziewałam, dostalismy reprymendę. Pani dr, powiedziała nam, że Nina ma słabe mięsnie brzuszka, dlatego, że nie kładę jej spać na brzuszku, a miałam to robić, gdy Ninka skończy 6 tygodni. Do tego główka ma krzywy owal, od tego, że Nina częściej je z prawego cyca, więc więcej czasu leży na jednej stronie głowy.
Od wczoraj, po uspieniu zaczęłam przewracac ją na brzuszek (i spałą tak całą noc :shock: ) , a główkę układać na tej stronie "mniej używanej".
Za miesiąc znowu mamy się pokazać. :-?

Pao, a Ty kiedy się pochwalisz swoim nowoludkiem? :-P Coś mu sie nie spieszy :->

Agnieszka - 2007-08-21, 22:48

no może nie powinnam zabierać głosu bo wszystko już dawno było ale:
cc miałam w 2001 nikt mi żadnego szczepienia żółtaczkowego nie zaproponował (w szpitalu byłam około tygodnia i było duże prawdopodobieństwo, że poród nie będzie siłami natury)

moje dziecko jako maluch to oaza spokoju (jeśli nie dokuczały kolki, choroba a potem zęby) dostawała pierś/butelkę i zasypiała (jako niemowlaczek ostatnie karmienie było około 24-01 a kolejne 6.00 - 7.00) ale ja większość ciąży spędziłam w domu, straciłam codzienny pośpiech i byłam spokojna; Adzie wystarczyło przytulenie, zabranie do łóżka (uwaga i przestroga mamy to do dziś)

Daga jeśli chcesz wrócić do pracy pomyślcie (przynajmniej początkowo) o opiekunce; Pani, która zajmowała się Adą dalej funkcjonuje u nas jako babcia - mamy stały kontakt, tak jak moi rodzice jest upoważniona w przedszkolu do odbioru dziecka i nawet teraz jak muszę popracować np weekendowo chętnie zabiera ją do siebie (ja tylko szykuję jedzenie na wynos).


acha Ada nie lubiła leżeć na brzuchu, sposobem okazało się karmienie w pozycji, gdy ja leżę na plecach a ona na mnie

DagaM - 2007-08-21, 22:52

Agnieszka napisał/a:
Daga jeśli chcesz wrócić do pracy pomyślcie (przynajmniej początkowo) o opiekunce
Też o tym myslałam. Nawet mam tu taką bardzo miłą panią Hanię, która opiekowała się kilkoma dziećmi z bloku (oczywiście nie wszystkimi w tym samym czasie).

Aaa, jeszcze odnośnie szczepień, na Solcu w ogóle nie zmuszali do żadnych szczepień, bez problemu można było odmówić.

Agnieszka - 2007-08-21, 22:58

nasza opiekunka po Adzie na naszym podwórku miała jeszcze 2 dzieci, teraz zostaje na Tarchominie ale będzie przystanek dalej
pao - 2007-08-21, 23:05

Cytat:
Najchętniej siedziałabym z Ninką do czasu, kiedy osiągnie wiek przedszkolny, z drugiej strony będzie cienko finansowo

bo to i najlepsze rozwiązanie, choć dylematy finansowe sa niestety zrozumiałe dla większości... ja tam na wychowawczym będę to maluszka dopiero do przedszkola poślę, podobnie jak gabryskę :)


Cytat:
Pao, a Ty kiedy się pochwalisz swoim nowoludkiem? :-P Coś mu sie nie spieszy :->


ano nie spieszy... a bartek w czwartek ma do pracy jechać... skurcze niby są, ale takie nijakie a maluszkowi najwyraźniej wygodnie w brzuchu bo jak sie ułożył tak leży i czka tylko ;) no czasem mi jeszcze piętę pod żebra z prawej strony wsadzi... ale jakby nie było za tydzień bedzie na świecie, bo lekarze sie o niego upomną jakby co ;)

gabryskę tez przenosiłam 10 dni ;)

a opiekunka jest ciekawym rozwiązaniem, szczególnie, że mama karmiąca ma pewne prawa w pracy i można je wtedy ładnie połączyć :)

ajanna - 2007-08-21, 23:38

kurczę, to są dylematy, pamiętam jak wracałam na studia i do pracy, kiedy Weronika miała 5 msc-y - było ciężko :-( . teraz na szczęście mam zupełnie inną sytuację finansową i mam nadzieję, że będę mogła zostać w domu dokąd chłopcy do przedszkola nie pójdą, chociaż moja mama, która notabene sama długo była w domu z dziećmi już coś mnie namawia :shock: . na szczęście mąż mnie rozumie :-D
pao - 2007-08-22, 11:26

ja generalnie siedzę z maleństwem do czasu przedszkolnego, no chyba ze pojawi sie zniewalająca oferta dająca satysfakcję i przyzwoite dochody ;) jakby nie było wolę czas z maluchem spędzić niż siedzieć za marne pieniądze w pracy, po to by na żłobek zarobić (wiem ile płacę za przedszkole...)

a maleństwo sie rozmyśliło. skurcze były i sobie poszły...

a w kwestii dylematów rodzinno-zawodowych, postanowiliśmy uszczuplić na wrzesień nasze dochody (o połowę...) i bartek tydzień później jedzie do pracy. był dylemat czy damy rade z tak okrojonymi finansami, ale postanowiłam,z e sobie odpuszczę podróże we wrześniu i jakoś przeżyjemy, ale przy porodzie jednak bartuś będzie :)

jakby nie było pieniądze to nie wszystko :) jeden poród stracił to niechaj drugim sie cieszy :) (ale i tak przede wszystkim panikuje;) )

Humbak - 2007-08-22, 12:59

bajaderka napisał/a:
namawiały mnie tylko na szczepienie na żółtaczkę, o innych nie było mowy....

u mnie to samo, ja jestem wręcz zdziwiona z jakim zrozumieniem podchodzi otoczenie - lekarze, połozna do obiekcji w kwestii szczepień. Jedyne co - nie zgadzaja się z całkowitym nieszczepieniem. Ale gruźlica została przez nich wszystkich zakwestionowana. Żółtaczkę lekarka mi mówiła że trzeba bo choroba to nie jest coś co się planuje i zdarzało im się że dzieci nieszczepione (bo takie mieli) trafiały do szpitala i dodatkowo oprócz swojego choróbska nabywały żółtaczki - urok polskich szpitali.

Cieszę się, bajaderko, że Basia tak cudownie zdrowa i duża :-D

DagaM napisał/a:
że ja nie ingeruję w jego styl życia, a on w mój (bo wegetarianizm to nie tylko jedzenie), a nasze dziecko będzie pod moimi skrzydłami jesli chodzi o odżywianie.

Jeśli mogę się wtrącić :oops: - ale dziecko jest wspólne i mimo ustaleń jest jego ojcem i ma prawo do współdecydowania... zgodnie z prawem zresztą ;-)

A co do żłobka prywatnego - może on się po prostu boi obciążenia? Sama wiem, jak ciężko jest i co to znaczy wysyłać dziecko do placówki za ciężkie pieniądze - kosztuje to wiele wyrzeczeń i naprawdę wymaga tego, że jest się pewnym tego co się robi i dlaczego się to robi. Inaczej przy którymś płaceniu mogą najść wątpliwości, zwłaszcza gdy otoczenie jeszcze daje ci do zrozumienia że 'wysyła do normalnych placówek i też ma mądre dzieci' - może być cięzko i może mąż się właśnie tego 'ciężko' obawia... to z wkońću decyzja na lata...
Ja osobiście polecam opiekunkę - ale nawet ta najtańsza jest droższa od prywatnej placówki przynajmniej u nas

ajanna - 2007-08-22, 15:10

dziewczyny, nie wiem jak jest ze żłobkami, bo na szczęście nie musiałam korzystać, ale mam pewne doświadczenie w kwestii przedszkoli i szkół. wynika z niego jednoznacznie, że państwowe są lepsze - nie dlatego, że tańsze, ale głównie ze względu na zaplecze, warunki itp. oraz często organizację. Weronika po przetestowaniu na własnej skórze placówek prywatnych, społecznych i państwowych, chodzi teraz do państwowego gimnazjum i obie jesteśmy b zadowolone :-D . co prawda przebąkuje coś o społecznym liceum, ale obawiam się, że nie będzie nas na nie stać, bo nawet alimentów ostatnio nie dostaję :-( . oczywiście zdaję sprawę, że mamy na ursynowie duży wybór, ale chciałam podważyć obiegową opinię, że droższe znaczy lepsze.
adriane - 2007-08-22, 15:20

Żłobek zdecydowanie odradzam, tak małe dziecko potrzebuje indywidualnej opieki, a nie hurtowej wsród obcych ludzi.
Lily - 2007-08-22, 15:28

Niektóre dzieci dobrze sobie radzą w żłobkach, ale wiele ciągle choruje i mama musi być ciągle na zwolnieniu, a to też w pracy nie jest przecież mile widziane...
rosa - 2007-08-22, 19:30

kilkoro moich znajomych oddawało swoje dzieci do żłobka, ale starsze, około 1,5 roku
oni nie są wege, więc kwestia żywienia ich nie zajmowała. żłobki były państwowe, rodzice byli bardzo zadowoleni.
ja nie byłam w takiej sytuacji, z perspektywy lat muszę powiedzieć, że żadnych pieniędzy nie do się porównać do czasu spędzonego z dzieckiem. a
czkolwiek młodą matką będąc przez swoją nieuwagę obarczoną 2 małych dzieci zupełnie nie potrafiłam tego docenić.

może jakaś praca na 1/2 etatu by byłą rozwiązaniem

[ Dodano: 2007-08-22, 19:32 ]
bardzo mnie zaciekawił ten tematoć ja zupełnie nie na czasie

pao - 2007-08-22, 19:59

mam podobne zdanie jak adriane, jednak w niektórych przypadkach (na szczęście nie najbliższych zatem niech nikt tu nie czuje sie dotknięty) to właśnie żłobek więcej dziecku zapewnia niż rodzic...
w wegedzieciakowych przypadkach jednak (przynajmniej tych ciut lepiej mi znanych) to żaden żłobek, nawet najlepszy nie zastąpi mamy :)

Cytat:
ale dziecko jest wspólne i mimo ustaleń jest jego ojcem i ma prawo do współdecydowania...


tak, prawo ma, tylko jeśli już coś zostało ustalone, to robienie kompromisu od kompromisu to tylko przeciąganie liny a nie dbanie o dobro dziecka. szczególnie,z e to najczęściej mamy mają szerszą wiedzę o żywieniu i posiłki przygotowują. (najczęściej nie znaczy zawsze. to tak by gotujący i obeznani tatusiowie sie nie poobrażali ;) )

kamma - 2007-08-23, 18:04

Ja również polecam opiekunkę, zwłaszcza że sama pracowałam jako taka i było całkiem fajnie. No i warto może zgadać się z innymi młodymi mamami i zrobić domowy żłobek, ale to dopiero jak dzieci potrafią raczkować i samodzielnie siedzieć.

Było minęło, ale nawiążę jeszcze do wypowiedzi bajaderki na temat wizyty u neurologa. Bo to jak jakiś horror brzmi! My byliśmy u neurologa gdy Irma miała 4 miesiące i bała się ludzi. Nawet nie pisnęła! Całe badanie wyglądało jak zabawa, a na odchodnym dostaliśmy wiele cennych rad. Jeśli ktoś potrzebuje, mogę dać namiar - pani doktor pracuje we Wrocławiu.

Lily - 2007-08-23, 21:40

Hmm... a co do tego badania u neurologa, wiszenia za nogi itp., to mojej koleżanki dziecko tak było badane przez zwykłego pediatrę na pierwszej wizycie. myślałam, że to norma...
malina - 2007-08-23, 23:10

Lily napisał/a:
a co do tego badania u neurologa, wiszenia za nogi itp., to mojej koleżanki dziecko tak było badane przez zwykłego pediatrę na pierwszej wizycie. myślałam, że to norma..


Ja pierwszy raz słysze - Zuza jak miała 2 msc to tez była badana przez neurologa i nic takiego nie miało miejsca :roll:

Lily - 2007-08-23, 23:13

No cóż, widocznie tamta lekarka miała takie metody...
marcyha - 2007-08-24, 01:34

Mnie się też wydaje, że opiekunka to lepsze rozwiązanie od żłobka. Ale i tak to ostateczność. Ja mam sytuację z jednej strony komfortową - mąż bezrobotny, więc on zajmuje się dziećmi kiedy jestem w pracy. A ja pracuję 4 godziny w firmie i 4 godziny (HA! :-> ) w domu. Moja kumpelka z pracy z kolei załatwiła sobie tak, że należne jej jako kamiącej matce dwie półgodzinne przerwy zamieniła na wcześniejsze wyjście do domu.
Na żłobek zdecydowałabym się chyba tylko wtedy, gdyby były tam kamery i gdybym mogła sobie parzeć co 5 minut, co się z moim maleństwem dzieje. A w ogóle to pierwsze 3 lata dziecko powinno spędzać z matką. Wiem, że często to niemożliwe z przyczyn finansowych, ale wydaje mi się, że jeśli to tylko kwestia zaciśnięcia pasa, a nie śmierci głodowej - warto zostać z dzieckiem.

Humbak - 2007-08-24, 21:20

U nas Kubuś był badany metodą vojty jeszcze w szpitalu ale musiałam wyrazić na nie zgodę - szczerze mówiąc przyjął to jak prawdziwy facet - nawet nie pisnął :-)
bajaderka - 2007-08-24, 22:38

DagaM. ale ten czas leci...Twoja Nadia ma już 6 miesięcy ;-) :mrgreen:
Lily - 2007-08-24, 22:46

Cytat:
DagaM. ale ten czas leci...Twoja Nadia ma już 6 miesięcy

no fakt, ale chyba Ninka :D

bajaderka - 2007-08-24, 22:51

No fakt :-D ....
- 2007-08-25, 09:59

Lily napisał/a:
Cytat:
DagaM. ale ten czas leci...Twoja Nadia ma już 6 miesięcy

no fakt, ale chyba Ninka :D
o ludzie! już myślałam, że 2 gdzieś!

ale suwak mnie nabrał, dobrze myślałam :lol:

pao - 2007-08-25, 13:39

czas leci i leci...

powiem że chwilę temu czytałam o porodzie Dagi a teraz... gdzie ten czas ucieka?

Azja - 2007-08-25, 20:45

pao napisał/a:
gdzie ten czas ucieka?


No właśnie gdzie i po co?....a czy w ogóle on ucieka...i jest??? :shock:

Karolina - 2007-08-26, 20:09

Witam po miesięcznej przerwie wszystkie mamy:)
Muszę się pochwalić, że skończyły się kolkowe kłopoty, nadal weganizm, bez bananów oraz wzdymaczy. Maleńka na ogół pięknie śpi, uspokojona na rękach sama zasypia w łóżeczku. Nadal zawijamy rączki bo uderza się nimi przy zasypianiu i wybudza.
Ma fioła na punkcie grzechotki swojej ukochanej, która wydaje bardzo miły dżwięk :-P
Właśnie kilka dni temu zaczęła otwierać piąstki i dotykać kocyka oraz wyżej wymieniony przedmiot :lol:
Wogóle strasznie kochana jest dziewczyna, ładnie gawoży i czesto się śmieje.

DagaM - 2007-08-26, 21:48

bajaderka napisał/a:
DagaM. ale ten czas leci...Twoja Nadia ma już 6 miesięcy ;-) :mrgreen:
Cicho taaam, zmieniałam zdjęcie i coś mi się pochrzaniło z ustawianiem daty. :lol:
Jednak wiecie co, właśnie zajrzałam do wózka, w którym śpi Nina i stwierdziłam, że jest już bobasem pełną gębą, to znaczy pyzunia na buźce, pulchne rączki wyciągnięte do góry, jak to się mówi; "miód, malina, palce lizać" :->

ań napisał/a:
o ludzie! już myślałam, że 2 gdzieś!
z drugim poczekamy jeszcze. O bólach porodowych dawno już zapomniałam. Nawet jestem gotowa mówić, że rodziłam z usmiechem na twarzy ;-) . Te bóle tak się szybko zapomina, że aż nieprawdopodbne...

karolina bardzo cieszę się, że trudne chwile macie za sobą.
U nas Nina tez już lepiej zasypia, jednak muszę pilnować, żeby przy kwękaniu zmęczeniowym juz zaczynać z usypianiem, bo później jak się rozkręci z płaczem to normalnie bębenki zatykają się w uszach, oczywiście od tego wrzasku. 8-)

My dzisiaj kupilismy Ninie pierwszą zabawkę - pluszową książeczkę, która ma szeleszczące strony. Nina wpatruje się w nią jak zaczarowana, ale jeszcze nie wyciąga rączki, żeby pobawić się nową zabawką.

A co do uśmiechania, myslę że nie ma piękniejszego widoku niż uśmiech własnego dziecka. Normalnie życie staje się kolorowe :-D
Jestem bardzo szczęśliwa, że mam córcię i gdyby nie Nina, nigdy nie zrozumiałabym co to jest miłość matczyna/rodzicielska. Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba przeżyć.

[ Dodano: 2007-08-26, 22:04 ]
karolina, a przed urodzeniem się Mii tez odzywiałaś się wegańsko? Pytam z ciekawości (ciekawa jestem czy na tym forum jest więcej wegan czy wegetarian)

YolaW - 2007-08-26, 22:11

faktycznie czas leci... cieszę się, że Wasze dzieciaczki tak rosną i są coraz bardziej komunikatywne :)
ajanna - 2007-08-27, 15:32

dziewczyny, udało mi się wreszcie zapisać z chłopakami na wizytę do dr Pietkiewicz-Rok. idziemy w środę. mam nadzieję, że powie coś pozytywnego - tzn. że chłopakom nie dzieje się straszna krzywda, bo ja ciągle jestem zdołowana tym, że nie karmię ich piersią tak, jak bym chciała :cry:
DagaM - 2007-08-27, 16:57

ajanna, wiem co czujesz. U mnie, po wielu tygodniach walki o laktację, wiąż mam obawę, czy aby mam wystarczająco dużo mleka. Poza tym u nas jest też jeszcze jeden problem. Otóż Nina ma upatrzonego jednego cyca, a drugi cały czas "schnie". Juz nawet zaczęłam odpuszczać sobie karmienie tym drugim cycusiem, przez co czułam się trochę jak inwalidka. Jednak od wczoraj zaczęłam wymyślać cwane sposoby, jakby tu namówić córcię do picia z tej mniejszej piersi. Tylko nie wiem, czy to nie jest już za późno, żeby zawalczyć o tą słabszą pierś....?

ajanna, ale napisz jak teraz wygląda karmienie u Was.

Humbak - 2007-08-27, 17:06

Daga, A ponoć laktację można nawet wywołać, więc może jednak jeszcze nie jest za późno... :-)

Chyba najważniejsze dostawiać - w Twoim przypadku - zawsze najpierw do tej mniejszej piersi bo wtedy najmocniej dzidzia ssie... mi dziś mama Kasienki poradziła, czego nie wiedziałam, że najważniejsze jest kilka pierwszych ok.5-7 minut ssania, bo to one decydują o produkcji pokarmu, ja podawałam do tej pory pierś naprzemian jedno karmienie-jedna pierś. A okazuje się że to tak ale wtedy gdy laktacja jest unormowana a nie wtedy gdy chce się ją rozbudzić. I lepiej dostawiać na krótko ale obie. Wtedy tą mniejszą pociągnie mocno a tą większą się naje.

Tyle teorii dziś się dowiedziałam, bo mam ten sam problem (u mnie ta druga też niestety zaczęła szwankować :-| ) - mam nadzieję że niedługo pochwalę się praktyką... ehh... ja jakoś koślawa hormonalnie chyba jestem... ani urodzić ani wykarmić... :roll:

DagaM - 2007-08-27, 17:12

Humbak napisał/a:
najważniejsze jest kilka pierwszych ok.5-7 minut ssania, bo to one decydują o produkcji pokarmu,
Dobrze wiedzieć, bo właśnie zastanawiałam się ile przytrzymywać Ninkę przy mniejszej piersi i robie właśnie tak jak napisałaś, na pierwszy ogień idzień mniejsza pierś.
Humbak napisał/a:
A okazuje się że to tak ale wtedy gdy laktacja jest unormowana a nie wtedy gdy chce się ją rozbudzić. I lepiej dostawiać na krótko ale obie.
No właśnie, to jest tak jak Ci pisałam. Tracy Hogg zaleca jedną pierś na jedno karmienie, ale ta metoda jest dobra jak ktoś ma unormowana laktację.
Humbak napisał/a:
ehh... ja jakoś koślawa hormonalnie chyba jestem... ani urodzić ani wykarmić... :roll:
Daj spokój kobieto, nie dołuj się. Sama to sobie powtarzam jak mantrę. :mryellow:
Humbak - 2007-08-27, 18:13

Nie dołuję, tylko mój optymizm leci po fali sinusoidy... ;-)
DagaM napisał/a:
Tracy Hogg zaleca jedną pierś na jedno karmienie

no i ja tak robiłam... już wiem że nie... :->

YolaW - 2007-08-27, 18:26

A Gina Ford zaleca karmienie z obu piersi podczas jednej "sesji" - nie wiem czy któraś z Was spotkała się z teoriami tej kobiety.
Humbak - 2007-08-27, 18:47

No właśnie tak jest, ale ponoć wtedy gdy chce się rozbudzić laktację. A nawet lewa-prawa-lewa i tak do najedzenia.

Ja jestem trochę skołowana bo u Tracy Hogg przeczytałam że najwazniejsze jest mleko końcowe bo to pierwsze to woda a końcowe śmietanka dzięki której dzidzia tyje. Jak pije tak po łebkach to tej śmietanki niewiele wypije chyba... sama już nie wiem... ale dałam dwie i dzidzia wreszcie śpi w dzień 2 godziny! jaaaaka ulga... :-)

YolaW - 2007-08-27, 18:52

Humbak napisał/a:
Ja jestem trochę skołowana bo u Tracy Hogg przeczytałam że najwazniejsze jest mleko końcowe bo to pierwsze to woda a końcowe śmietanka dzięki której dzidzia tyje. Jak pije tak po łebkach to tej śmietanki niewiele wypije chyba...

to samo mówi Gina Ford. Tym pierwszym mlekiem dzidzia się napija a tym "tylnym" tłustym najada się i potem też dłużej śpi.
Ona w książce ma cały program przywracania i zwiększania laktacji z rozpiską godzinną dzień po dniu. Wiem, że zaleca też odciąganie pokarmu mimo karmienia jeśli chce sie zwiększyć ilość. Tylko nie pamiętam jak to zaleca z kolejnością piersi, bo książke pożyczyłam koleżance.

Karolina - 2007-08-27, 20:50

Tracy HOgg zaleca w pierwszych kilku dniach po porodzie karmienie z obu piersi, właśnie dla rozbudzenia. Potem przechodzi się na jedna cycuszkę.
Daga, czy ty karmisz małą na leżaco czy siedząco? Można trochę zmylić dziecko jeśli karmisz na leżąco - po prostu kłaść na tym boczku, z którego ciągnie większą pierś ale podawać mniejszą. Może ma negatywne skojażenia z leżeniem na określonym boku.
Weganką ( taką podrabianą) jestem przez kolkę czyli gdzieć od ponad miesiąca. Ciężko mi jest na prawdę, do chleba tylko avokado...Niestety mój zgubny nałóg jedzenia zółtego sera doprowadza małą do płaczu. Ciekawe czy takie predyspozycje dziecka utrzymują się w momencie wprowadzania stałych pokarmów, jakieś skazy białkowe itd...?

alcia - 2007-08-27, 21:19

nie, Karolina...
miałam to samo z Kają, po nabiale wyła w niebogłosy więc nie jadłam, a po wprowadzeniu małych ilości po roku było OK.

malina - 2007-08-27, 21:24

Karolina napisał/a:
Ciekawe czy takie predyspozycje dziecka utrzymują się w momencie wprowadzania stałych pokarmów, jakieś skazy białkowe itd...?
alcia napisał/a:
nie, Karolina...
miałam to samo z Kają, po nabiale wyła w niebogłosy więc nie jadłam, a po wprowadzeniu małych ilości po roku było OK.

A u nas było odwrotnie - mogłam jesc co chciałam ale jak Zaczełam wprowadzac Zuzi niewielkie porcje nabiału od razu ja wysypało,zrobiły sie jej suche,swedzace placki.Po odstawieniu szybko przeszło.

Humbak - 2007-08-28, 10:23

A ja się pochwalę... mój Kubuś już bardzo wyraźnie mówi gi i a gu... i potrafi tak rozmawiać nawet do pół godziny! :-D towarzyski facet :-D a ja bym go zjadła...
DagaM - 2007-08-28, 15:37

Humbak, piekna sprawa z tym gu i ga :-D Chętnie bym posłuchała, albo najlepiej umówiła nasze dzieci, żeby porozmawiały sobie :mryellow:

Co do weganizmu, ja właśnie nie jem nabiału z powodu powstającej wysypki po zjedzeniu (u mnie). Ciekawe, że w ten sposob zaczelam reagowac na nabial dopiero, gdy oczysciłam organizm z toksyn.
karolina, na drodze eksperymentów moge Ci powiedzieć, że na sery żółte najgorzej reaguje. Natomiast teraz kiedy karmię Ninkę wole nie eksperymentować.

Jesli chodzi o podmianę piersi w trakcie karmienia na leżąco, wpadłam na ten pomysł w niedziele i bardzo dobrze zdaje egzamin. A tak w ogóle za 15 minut jedziemy do poradni lakatcyjnej. Głównie dlatego, że juz zwątpiłam w siebie. Ciągle jestem atakowana przez otoczenie, że mam złej jakości pokarm (bo wegetarianka), że dziecko jest głodne itp. Wkurzyłam się i dzisiaj zasięgnę fachowej porady. Przy okazji spytam się tez o inne sprawy związane z karmieniem, w tym o to jak wyrównać ilość pokarmu w obu piersiach.

Humbak - 2007-08-28, 16:02

a zdasz sprawozdanie? :-P
alcia - 2007-08-28, 16:37

To jeszcze ja napiszę co u mojej Lenki :)


Lenka jest bardzo towarzyska i rozgadana. Jej ulubione "wyrazy' ;) , to gu ghe gi, ga, ee, aa, ghyy, iii, i inne gulgoty :)
Bardzo dużo się uśmiecha, wystarczy do niej podejść. Uśmiecha się również do różnych przedmiotów np. do ściany ;) , kwiatka, lampy, czy zabawek. Bardzo lubi już przeróżne grzechotki. Podoba jej się brzęczenie, dzwonienie, przyciągają ją też ładne kolorki. Lubi, jak ją całuję po brzuszku i po stópkach. Uwielbia kąpiele, zadowolenie dosłownie z niej wtedy emanuje :)
Nocami śpi pięknie - robi z jedną, czy dwie przerwy na karmienie, poza tym śpi jak suseł. Czasem zdarza jej się przespać 8 czy 9 godzin. Na ogół jednak śpi koło 4-6 potem jeszcze ze 4, 3... i tak ogółem ze 12 godzin w ciągu nocy. W ciągu dnia robi sobie dwa dłuższe spania.
Ogólnie jest już bardzo ciekawa świata, w wózku normalnie szału dostaje, jak nic nie widzi. Kaja miała takie jazdy dopiero koło 4 m-cy... nie wiem jak my do spacerówki dotrwamy!
Uwielbia cycusia, mogłaby ssać i ssać.
Kupy robi od urodzenia co 4-6 dni... ekonomiczne dziecko. :)
W wieku 2 m-cy ważyła już 5,300 kg. Rośnie jak na drożdżach (czy na zakwasie :lol: ).

Jest strasznie słodziutka i przepiękna, uwielbiam ją :-D

- 2007-08-28, 16:42

alcia, dawaj zdjęcia!
alcia - 2007-08-28, 16:43

DagaM napisał/a:
Głównie dlatego, że juz zwątpiłam w siebie. Ciągle jestem atakowana przez otoczenie, że mam złej jakości pokarm (bo wegetarianka), że dziecko jest głodne itp.

ojej, Daga, normalnie ręce opadają... :-( Nie słuchaj nikogo, tylko rób swoje. Też miałam zapewnione takie atrakcje przy pierwszym dziecku, teraz dali mi już spokój. Ale dlaczego w siebie zwątpiłaś? Widzisz ile tu dzieciaczków pięknie wyrosło na mleczku swoich wegańskich/wegetariańskich mam! Takie ludzkie gadanie wqrza na maxa, ale przecież znasz fakty, nie bierz tego do siebie. Mam ndzieję, że w tej poradni laktacyjnej Ci pomogą.

A jak Ninka przybiera na wadze? Ważyłaś ją ostatnio? Rośnie ładnie?

[ Dodano: 2007-08-28, 16:44 ]
ań napisał/a:
alcia, dawaj zdjęcia!
]
ok, zaraz coś wygrzebię... a jak zaraz nie zdążę, to wieczorkiem już na pewno! :)

[ Dodano: 2007-08-28, 17:23 ]
oto moje cudne piękności :-D



[ Dodano: 2007-08-28, 17:26 ]
i tak na dokładkę:
mamusia z zawiniątkiem :)

i Kaja dająca buziaka siostrzyczce (makabra, jakie czasami kaskaredskie pozycje przy łóżeczku odstawia) ;-)

DagaM - 2007-08-28, 18:06

alcia, rewelacyjne zdjęcia! Zwłaszcza jak Kaja daje buziaka - bomba! :-D Twoja Lenka jest taka śniada jak hinduska, mały słodziuch.

A my właśnie wróciliśmy z poradni, wydałam 100 zł, ale było warto. Wypytałam się o wszystko, co przychodziło mi do glowy odnośnie karmienia. Ninka została zważona, obecnie ma 5 kg i jest to jak najbardziej w normie. Z zaleceń; mam każde karmienie zaczynać od mniejszej piersi, a później popracować na ta pierś laktatorem. Jakby nie udało się wyrównać ilości pokarmu, to też nie ma strachu, można wykarmić malutką jedną piersią, a później piersi wrócą do podobnej wielkości (trzeba wziąć pod uwage fakt, że żadna kobieta nie ma dwóch takich samej wielkości piersi).
Co do ilości mleka, wszystko jest ok. i nie ma powodu do strachu, że dzidzia jest zagłodzona. W nocy mam pilnować, żeby Nina nie przesypiała dłużej niż 6 godzin, bo wtedy nadrabia w dzień. A jak wiadomo, w nocy mleczko jest 3 razy tłustsze niż w dzień (zwłaszcza między 1 a 5 rano, wtedy jest najwyższy poziom prolaktyny), więc karmiąc częsciej w nocy, dzidziuś lepiej przybiera na wadze.

Przy okazji spytałam się o metodę Tracy Hogg, czyli na jedno karmienie jedna pierś. Położna powiedziała, że Tracy H. zna się na psychologii niemowląt, czego nie można powiedzieć o jej wiedzy na temat laktacji.
To znaczy, prawidłowy schemat karmienia wyglada tak, że podaje się jedną pierś do opróżnienia (15-20 min), po czym przystawia się maluszka do drugiej piersi, na deser. Następne karmienie zaczyna się od tej piersi, ktora byla na deser itd.

No i oczywiście żadnego dokarmiania i dopajania (do 6 miesiąca), a dzisiaj właśnie sądzieli radzili, abym zaczęła dokarmiać, bo na pewno dziecko jest głodne :evil:
I nie ma czegos takiego jak chudy/złej jakości pokarm. Nawet jak matka głoduje i wypadają jej włosy, zęby to pokarm w piersiach zawsze będzie utrzymywał standard odpowiedni do wykarmienia maleństwa, taka jest natura. Matka może siebie wykończyć, ale dziecko wykarmi.

YolaW - 2007-08-28, 18:19

DagaM napisał/a:
To znaczy, prawidłowy schemat karmienia wyglada tak, że podaje się jedną pierś do opróżnienia (15-20 min), po czym przystawia się maluszka do drugiej piersi, na deser. Następne karmienie zaczyna się od tej piersi, ktora byla na deser itd.

dokładnie tak zaleca Gina Ford :)

alcia Mała jest prześliczna! Zazdroszczę Wam tych cudownych przeżyc... :) Fajnie, że Dzieciaczki tak Wam się dobrze chowają.
DagaM napisał/a:
Ciągle jestem atakowana przez otoczenie, że mam złej jakości pokarm (bo wegetarianka), że dziecko jest głodne itp.

spółczuję Ci, że ciągle musisz odpierać ataki zwłaszcza, że zwalanie wszystkiego na wegetarianizm to bzdura, manipulacja i próba wzbudzenia w Tobie poczucia winy :evil:

DagaM może jak znajdziesz odrobinę czasu podpowiesz jak oczyścić organizm z toksyn? Byłabym baaaardzo wdzięczna :)

Humbak - 2007-08-28, 18:38

Alciu, Leńka jest przesłodka :-D
Daga, cieszę się, że wszystko ok :-D dzięki za sprawozdanie ;-)

ina - 2007-08-28, 19:00

alcia ale Lenka już duża :-)
bardzo podobna do Kaji

kasienka - 2007-08-28, 19:07

alcia, ależ ona już duża i śliczna :D

(zdjęcie z Kają-zarąbiste :) )

alcia - 2007-08-28, 19:43

Dzięki dziewczyny :)
malina - 2007-08-28, 21:42

Cytat:
oto moje cudne piękności :-D


ale Ona szybko rosnie :-D Przepiekna!!!

- 2007-08-28, 21:49

Lenka superaśna, nie mogę się doczekać aż Ja poznam osobiście :D
Ale zdjęcie z Kają pobiło wszystko!!! :lol:
Daga, super, że już jesteś uspokojona.
A swoją drogą ja karmiłam dokładnie tak jak doradzała ta pani z poradni-jedna pierś a druga na deser i potem zaczynamy od tej na której skończyliśmy :)

taniulka - 2007-08-28, 21:56

Alcia super zdjęcia:) Lenka śliczna dziewczynka
alcia - 2007-08-28, 22:31

Ale miło czytać takie słowa, dziewczyny :-D
Napiszę jeszcze, że najpiękniejsza jest, kiedy się uśmiecha. I jak ze mną rozmawia - tak ślicznie usteczka układa.... :-D ach, jestem zakochana po uszy...
Ale ciężko to wszystko uchwycić aparatem (zresztą mało czasu poświęcam na pstrykanie, ostatnio na wszystko mi go brakuje :-| )

ań napisał/a:
Lenka superaśna, nie mogę się doczekać aż Ja poznam osobiście :D

, już wkrótce... :)
ań napisał/a:
Ale zdjęcie z Kają pobiło wszystko!!! :lol:

Kaja to niezła kombinatorka ;)
Dla przykładu: Karko zdrzemnął się dziś na chwilkę i oto jak go oporządziła :) :

Lence co chwilę pieluchy podbiera, bo przewija lale widoczne powyżej (niestety nie są to jedyne lale Kai)

bajaderka - 2007-08-28, 22:43

Dziś 28...Basieńka ma dwa miesiące a Jagoda 3 lata i 3 miesiące...byłyśmy na wadze
i tak Jagoda ma 102 cm i 18,2 kg ... a Basieńka ma 5600 :shock: przytyła mi przez miesiąc 1,5 kg...oczywiście tylko na moim wegańskim mleczku :mryellow:
Basieńka jest kochana...pięknie śpi w nocy, z dwiema pobudkami na karmienie, w ciągu dnia jest trochu gorzej...przez ostatnie dwa tygodnie jest prawie cały czas przy cycu....stąd może ta waga ciężka ...gaworzy przepięknie ... o, a , e , le , la...cudnie się uśmiecha do nas....i do Aniołów naszych gdzieś tam nad naszymi głowami ;-)


alciu, piękne te Twoje córeczki....słodziaki takie do schrupania :-D

aaa...tu Jagodę bolą piersi i robi sobie okłady z kapusty :-D

- 2007-08-28, 22:56

alcia, padłam z przyozdobienia Karka, a jak Mu się spodobało przy pobudce?
bajaderko Basia jest takim słodkim bobasem! Normalnie wzorcowa!

Humbak - 2007-08-28, 22:57

Bajaderko, piękne zdjęcie :-D
bajaderka napisał/a:
na moim wegańskim mleczku

a czy mogę zapytać co jadłaś w pierwszym miesiącu? nie pytam o rzeczy ale o potrawy... bo mi trochę już zbrzydła kasza jaglana z jabłkiem i ryż z mlekiem ryżowym... ale narazie trzymam ziemniak-ryż-burak-marchewka-pietruszka-jabłko i trochę mi pomysłu brak, zwłaszcza na kanapki... :roll:
sorki za OT... :oops:

a wogóle, alciu, bajaderko, daga - jecie już wszystko?

- 2007-08-28, 23:01

bajaderka napisał/a:
.tu Jagodę bolą piersi i robi sobie okłady z kapusty
:mrgreen:
alcia - 2007-08-28, 23:41

bajaderko, cieszę się, że u Was też tak fajnie :) Ale szybko rośnie Basieńka, jestem w szoku! 1,5 kg.. całkiem spory przyrost!
A Jagoda z obolałymi piersiami jest po prostu świetna :lol: Moja też co chwilę karmi swoje lale (ale jej piersi nie bolą, bo mnie nie bolą ;) ) Dwie naraz nawet potrafi! :mryellow:
ań napisał/a:
alcia, padłam z przyozdobienia Karka, a jak Mu się spodobało przy pobudce?

no wiesz... obudzić się w takim towarzystwie - sama radość :)
Humbak napisał/a:
alciu, bajaderko, daga - jecie już wszystko?

Ja tak, tym razem los oszczędził mi tylu wyrzeczeń! Jem na prawdę wszystko, nawet przestałam juz pić herbatki ułatwiające trawienie. Wcześniej jadłam wszystko z ich pomocą (i te ciężkie rzeczy w nieco mniejszych ilościach).

- 2007-08-28, 23:43

alcia napisał/a:
a tak, tym razem los oszczędził mi tylu wyrzeczeń
super! ja tak miałam przy Jagodzie. Zobaczymy jak będzie tym razem.
Karolina - 2007-08-29, 10:51

ALe cudowne te Wasze dziewczynki. Jak patrzę na takie bużki to oksytocyna mi rośnie autentycznie.
Zaraz sama walnę kilka fotek.

[ Dodano: 2007-08-29, 10:54 ]
Smichy chichy

[ Dodano: 2007-08-29, 10:57 ]
Tymek poleruje paznokiety

[ Dodano: 2007-08-29, 10:59 ]
przewracam się na plecki

ina - 2007-08-29, 11:01

Ale śliczne dzieciaki :-D
kasienka - 2007-08-29, 11:08

Karolina,
super fotki :)

alcia - 2007-08-29, 11:50

Ale masz wesolutką córcię :)
Słodziaki!

DagaM - 2007-08-29, 12:44

bajaderka napisał/a:
aaa...tu Jagodę bolą piersi i robi sobie okłady z kapusty :-D
Bomba! :-D :-D :-D
Humbak napisał/a:
a wogóle, alciu, bajaderko, daga - jecie już wszystko?

Na początku jadłam wszystkie warzywa oprócz tych wzdymających. Unikałam surowizny, żadnych sałatek i surowych owoców, żeby było łatwiej strawne, a poza tym tak tez zaleca medycyna chińska w początkach karmienia. Do tego, za rada alci piłam herbatki melisa+koperek lub rumianek+koperek. Teraz też piję, bo mi smakują :mryellow:
Do warzyw były razowe makarony, dobrze ugotowane kasze, czasem nawet lekko rozgotowane, dużo zup warzywnych z ziemniakami, kaszami lub makaronem. Nawet nie nudziło mi się takie jedzonko. Aha, no i dwie łyżki dobrego oleju juz na talerzu z jedzonkiem, codziennie. Jadłam też orzechy i pestki, łyżka dziennie. Mleczko sezamowe, codziennie szklanka.

Od 7 tygodnia, powolutku zaczęlam wprowadzać kalafior, fasolkę szparagową i resztę warzyw. Na strączkowe jeszcze nie zdecydowałam się, ale to bardziej z braku czasu, po prostu zapomniałam o nich.

Ninka w zasadzie tylko kilka razy miala bóle brzuszka i jestem prawie pewna, że to po mleku modyfikowanym, ktorym wspomagalam sie na początku.

alcia pisalaś, że Twoja Lenka jest ekonomiczna jeśli chodzi o kupy, moja Nina wręcz przeciwnie - 5-8 kup dziennie :mryellow: Wtedy najłatwiej jest mi umyc jej pupke pod kranem, co Nina uwielbia i w ogole lubi jak ją przewijam, może dlatego produkuje tyle kupek :mrgreen:

karolina, piekne foty. Czy Twoja Mia często lezy tak na brzuszku? Moja marudka nie bardzo to lubi, ale za to w nocy spi na brzuchu.

YolaW - 2007-08-29, 15:01

Dziewczyny Wasze Pociechy prześliczne!! :)
ajanna - 2007-08-29, 15:07

Karolina: piękne fotki :mryellow: !

właśnie wróciliśmy od dr Pietkiewicz. kamień spadł mi z serca, bo powiedziała, że z chłopakami wszystko ok i że nie ma żadnych zastrzeżeń do tego, że piją nutramigen :-) . ustaliłyśmy też na przyszłość rozszerzanie diety chłopaków, bo pewnie nie będzie potrzeby ponownej wizyty. w związku z tym mam pytanie - czy któraś z Was umie ugotować kleik ryżowy wg pięciu przemian?

agaw-d - 2007-08-29, 20:39

alcia, Karolina, bejaderka - cudne dzieciaczki :mrgreen:
kłapouchy - 2007-08-29, 21:00

Hej dziewczyny, dawno nie pisałam ( i nie czytałam), bo rehabilitacja Tomcia zabierała sporo czasu, którego i tak prawie nie miałam - ale postępy są :) Tomcio od kilku tygodni przewraca się sam na brzuszek, uwielbia to robić, tylko go położę i fik- już jest na brzuszku :) Pozatym odkrywa chłopak swój głos i przeraźliwie piszczy :/ a od jakiegoś czasu próbuje z wielką chęcią stałego jedzonka - od jakiegoś tygodnia jabłuszko (surowe, gotowane, soczek), a dziś była pierwsza zupka - młody zjadł chyba nawet za dużo jak na pierwszy raz. Pozatym zmienił rozkład dnia, idzie spać po 20 (fajnie), budzi się raz albo dwa razy w nocy na cyca, i wstaje 5-6 (mniej fajnie, choć niektórzy mi mówią, że i tak nie mam co nażekać)
Co do mojego jedzenia to młody nigdy nie miał żadnych kolek, ani objawów alergii więc stopniowo wprowadzałam wszystko, obecnie nie jem tylko silnych alergenów jak cytrusy czy kakao.

YolaW - 2007-08-29, 21:30

kłapouchy cieszę się, że rehabilitacja daje efekty u Tomka :) Super!
Karolina - 2007-08-29, 21:38

Daga, Właśnie mam wyrzuty sumienia, ze tak rzadko ją kładę, 2 razy dziennie. Ale dzień tak szybko leci, że po prostu zapominam o tym. Tu karmienie, tam Tymek, tu przewinąć, spacer...Mała to lubi nawet długo tak wytrzymuje, ogląda sobie wszystko ciekawie, miętosi kocyk, ogląda paluszki, przewraca się na boki.
Jak Nina tego nie lubi to nie ma co zmuszać, nic się nie stanie. Mia niestety na boczku nie lubi leżeć więc całą noc na pleckach. Mam nadzieje, ze nie będzie miała plaskatej potylicy :-x

[ Dodano: 2007-08-29, 21:39 ]
Co za numerologiczny psikus w suwaczkach nr 1 i nr 2 :lol:

DagaM - 2007-08-29, 21:52

ajanna, podaje przepis na kleik ryżowy wg 5P:
M - ryż
W - zimna woda w proporcji do ryżu 1:10 (na 100g ryżu 1 litr wody)

Gotować przez ok. 4 godziny (do 6 godzin) w garnku z przykrywką. Gotowanie rozpocząć na pełnym ogniu, gdy zacznie się gotować, przestawić garnek na minimalny ogień i przykryć przykrywką. Ważne jest, aby użyć dużego garnka (3-4 litrowe), ponieważ ryż mocno się pieni i w zbyt małym garnku łatwo może wykipieć.
Kleik można gotować na zapas, na 3-4 dni. Wzmacnia CHI, a także równoważy i wzmacnia środkowy ogrzewacz. Taki kleik można gotować też z innych zbóż.

[ Dodano: 2007-08-29, 21:56 ]
kłapouchy, bardzo cieszę się, że rehabilitacja zadziałała. Bardzo miło się czyta o tym, że Tomcio tak sobie fika na brzuszek i piszczy ćwicząc struny głosowe, super! Juz sobie wyobrażam to :-D

Karolina - 2007-08-29, 21:59

Przepraszam moze to głupie pytanie - czy nie szybciej byłoby zmielić na mąkę ten ryż i tak gotować. Czy to pomiesza pięcio przemianowe szyki?
DagaM - 2007-08-29, 22:07

karolina, w medycynie chińskiej nie ma czegoś takiego jak pośpiech, to jest domena dzisiejszych czasów. Natomiast w pięciu przemianach jest tak, że im dłużej coś się gotuje, tym więcej ma w sobie energii CHI, tak więc ryz można zmielić na mąkę i gotować te 4-6 godzin, tylko, że wtedy mąka zacznie przywierać do dna i przypali się.

Jeszcze odnośnie kładzenia dzieciaczkow na brzuszek, bardzo dobrze, że Mia lubi byc na brzuszku, bo to jest najlepsze ćwiczenie na wzmocnienie mięśni brzuszka i grzbietu. Bardzo bym chciała częściej kłaść Ninkęna brzuszek, ale po kilku minutach już płacze. Dlatego też jak dobrze zaśnie wtedy przewracam ją na brzuszek i śpi w ten sposób. Co do kształtu główki, ja tez mam to zmartwienie, bo Nina dużo częściej lezy przy prawym cycu i już widzimy, że ma trochę zniekształconą czaszkę. :-/ Pracujemy nad odwróceniem tej sytuacji.
A Mia jak spi na pleckach, to nie odwraca główki na bok tylko frontalnie do sufitu?

[ Dodano: 2007-08-29, 22:10 ]
o matko jak ja piszę, w każdym zdaniu jest słowo "brzuszek", sorry. Już jestem zmęczona po całym dniu, a chciałabym jeszcze tyle poczytać i popisać na forum... :-(

pao - 2007-08-29, 22:12

Cytat:
ale po kilku minutach już płacze


Ula jak płacze to ją na brzuszek :) najlepiej maminy ;) no i tak sobie leżymy ;)

DagaM - 2007-08-29, 22:15

pao napisał/a:
Ula jak płacze to ją na brzuszek :) najlepiej maminy ;) no i tak sobie leżymy ;)
faaajnie... :-)
pao - 2007-08-29, 22:24

generalnie to Ula nie płacze, raczej się żali. brzmi to niesamowicie.
ajanna - 2007-08-30, 02:16

Daga: wielkie dzięki :-D !
alcia - 2007-08-30, 13:40

Kolejne nowe słowa Lenki: aj, auuuuu, aoooooo, bo
:)

Humbak - 2007-08-30, 13:46

Hehe... fajne :-D
a czy Wasze maleństwa też gdy się te "słowa" do nich mówi to je powtarzają? Mój najchętniej powtarza 'gu' :lol:

ale ostatnio doszło jeszcze 'giej' - to wtedy gdy mnie lub kogoś woła :-D

pochwalę się - jak byliśmy u lekarza to nawet ona się śmiała gdy zobaczyła jak reaguje i spytała 'on chyba dużo rozumie, prawda?' a potem mówiła, że popatrzał się na nią z wyrzutem po czym zerkał na mnie jakby chciał powiedzieć 'gdzieś ty mnie tu przyprowadziła?' :mryellow:
A faktycznie mały tak zareagował, ale potem zrobił się ogromnie rozmowny i praktycznie całą wizytę spędził na rozmowie z panią doktor i ze mną, z czego się ta pierwsza nieźle uśmiała - a ta druga uroooosła do nieeeeeba :mryellow:

alcia - 2007-08-30, 13:53

Humbak napisał/a:
a czy Wasze maleństwa też gdy się te "słowa" do nich mówi to je powtarzają?

raczej nie :) Ja swoje, ona swoje. Też najchętniej wypowiada wszystkie wyrazy zawierające "g".

Ona po prostu uwielbia, jak do niej mówię. A jak śpiewam (albo Kaja) - jest w 7 niebie :)
Śpiewacie swoim maluszkom?

Humbak - 2007-08-30, 13:58

alcia napisał/a:
Śpiewacie swoim maluszkom?

o rany natalia tak śpiewa że aż głowa boli i mamy dość na dłuuugie lata :lol:

ale jest jedna piosenka - aaa kotki dwa - śpiewam ją codziennie wieczorem na dobranoc natalii i hehe - już w szpitalu odkryłam że na nią reaguje tak jak na żadną! ale śpiewam ją tylko przed snem - żeby nie pogubić go w informacji jaką otrzymuje :-D
strasznie mi się podoba że lenka lubi łaskotki w stópki... pozazdrościłam i sprawdziłam... mój zdecydowanie nie-lubi :lol: a szkoda fajne to ;-)

ajanna - 2007-08-30, 14:42

alcia napisał/a:
Też najchętniej wypowiada wszystkie wyrazy zawierające "g".
Śpiewacie swoim maluszkom?


Olaf jak się wkurzy mówi "giń!" :lol:

ja śpiewam wieczorami głównie

gosiabebe - 2007-08-30, 15:55

alcia napisał/a:
Kaja to niezła kombinatorka
Dla przykładu: Karko zdrzemnął się dziś na chwilkę i oto jak go oporządziła :


myślałam ze peken ze śmiechu :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

pao - 2007-08-30, 16:00

a śpiewamy, śpiewamy :) gabryska układa piosenki o uli :) dobrze ze babcia zabiera ja niemal na cały dzień ;)
DagaM - 2007-08-30, 16:08

U nas spiewa tylko Piotrek i wychodzi mu to bardzo dobrze. Ja jakos mam opory do śpiewania, co wyrzuca mi mąż.
Mam inna metodę, otóż włączam radio "Złote Przeboje" i tańczę z Ninką na rękach, no i troszeczkę nucę. Przez pół ciąży przetańczyłam przy muzyce z tej stacji i myślę, że Nina to pamięta, bo teraz od razu uspakaja się.

[ Dodano: 2007-08-30, 16:24 ]
Słuchajcie, moja Nina zaczęła ssać swój kciuk. Trudno mi powiedzieć dlaczego, z głodu chyba nie, może to jest po prostu silna potrzeba ssania, albo dla zabicia nudów?

kasienka - 2007-08-30, 17:52

pao napisał/a:
gabryska układa piosenki o uli :) dobrze ze babcia zabiera ja niemal na cały dzień ;)

Zuzia też śpiewa Emilowi :) Strach pomyśleć, co będzie, jak sie urodzi, a babcia niechętna do zabierania wnuczki ;)

alcia - 2007-08-30, 18:10

DagaM napisał/a:
Ja jakos mam opory do śpiewania, co wyrzuca mi mąż.

ja też mam opory, jak są jacyś świadkowie (np. mąż)
Ale jak jesteśmy same z dziewczynami :) to śpiewamy ile wlezie. Na prawdę fajna sprawa :)
Problem tylko z piosenkami. Przy Kai rozwiązywałam go w ten sposób (po odkryciu przez przypadek, że śpiewanie ją uspakaja jak nic innego), że na jakieś tam zapamiętane melodie piosenek z dzieciństwa wymyślałam jakiekolwiek slowa, jakie mi na myśl przychodziły - ogólnie masakra.. co by się działo, gdyby mnie ktoś przypadkiem podsłuchał.. tak plotłam od rzeczy :lol:
Przy Lence muszę bardziej z sensem, bo Kaja słucha uważnie i naśladuje ;) . Musiałam się nauczyć kilku piosenek. Ale tworzenie dalej w toku - Kaja zamawia piosenkę o wężu.. to i ma :-P A Lenka od razu buźkę rozpromienia! :-D

[ Dodano: 2007-08-30, 18:14 ]
DagaM napisał/a:
Słuchajcie, moja Nina zaczęła ssać swój kciuk. Trudno mi powiedzieć dlaczego, z głodu chyba nie, może to jest po prostu silna potrzeba ssania, albo dla zabicia nudów?

Jak ma potrzebę, niech ssie. Lenka wpycha paluszki do buzi od połowy miesiąca, głównie jakby gryzie śliniąc się przy tym na maxa, czasem też zassie na chwilkę. Czasem za głęboko wsadzi i cofki ma ;)
Właśnie, czy to możliwe, żeby tak wcześnie ząbkowała? Widzę ślady dwóch jedynek na dole - takie kreseczki białawe pod lekkim skosem, normalnie jakby ząbki wychodziły. Ale niedowierzam, tak wczesnie?!? Ślinić się zaczęła do tego...

olgasza - 2007-08-30, 18:17

witam w watku! w koncu!
u nas wlasnie szczesliwy ojciec spiewa Mariance: "i rym cim cim, i hopsasa, idziemy przez zycie w podskoookach.." ;-) )
poza tym wszystko w porzadku, tylko ze chyba zaczely sie kolki, a myslalam ze to przypadlosc trzeciego tygodnia...no, w kazdym razie dzisiaj druga noc nieprzespana, no i chyba zaczynam uwazac na diete :-(

Lily - 2007-08-30, 19:42

Alciu, ja ząbkowałam w 4 miesiącu, a bywa ponoć, że dziecko z zębem się rodzi. Tyle że te objawy mogą trwać kilka miesięcy nawet (ślinienie, gryzienie) zanim zęby się na dobre przebiją...
alcia - 2007-08-30, 20:17

Lily napisał/a:
Tyle że te objawy mogą trwać kilka miesięcy nawet (ślinienie, gryzienie) zanim zęby się na dobre przebiją...

Wiem, przechodziłam już wiele ząbkowań :)
Teraz się dziwię, bo wydaje mi się, że widzę te ząbki. No cóż, może będzie taka szybka! :)

pao - 2007-08-30, 20:43

Cytat:
no i chyba zaczynam uwazac na diete


olgasza nie łam się, ryż przestaje smakować dopiero po 4 tygodniu ;)

DagaM - 2007-08-30, 20:46

yes, yes, yes! Nina ŚPI...nareszcie wolność :-P Wyobraźcie sobie, że nawet heavy metalowa wersja piosenki "wonderful life" uśpiła ją :mryellow:
alcia napisał/a:
na jakieś tam zapamiętane melodie piosenek z dzieciństwa wymyślałam jakiekolwiek slowa, jakie mi na myśl przychodziły - ogólnie masakra.. co by się działo, gdyby mnie ktoś przypadkiem podsłuchał.. tak plotłam od rzeczy :lol:
identyko u mnie, hi, hi.
Ale jednak najlepiej zdaje egzamin tańczenie z Niną na rękach do jakis hiciorów.
alcia napisał/a:
Przy Lence muszę bardziej z sensem, bo Kaja słucha uważnie i naśladuje ;)
a to dobre sobie! :mrgreen:
co do ząbków, pewnie to są zalążki ząbków, nie muszą od razu wychodzić, tak jak pisze Lily, może to potrwać jeszcze chwilę.

olgasza, kolka pamiętaj, że to nie tylko kwestia tylko diety. Może też się wiązać z jeszcze słabo rozwiniętym układem nerwowym. Diete jednak dobrze by było trzymać. Poczytaj sobie wątek o "wyrykiwaniu niemowlęctwa" dziewczyny dały mi dużo rad, większość się sprawdziła. Oby Was kolka minęła, żebyście mogli dalej hopsasać ;-)

[ Dodano: 2007-08-30, 20:47 ]
pao napisał/a:
olgasza nie łam się, ryż przestaje smakować dopiero po 4 tygodniu ;)
ee tam, tak źle nie będzie, a swoją drogą ja moge jeść ryż na okrągło :mryellow:
pao - 2007-08-30, 20:49

Cytat:
Cytat:
pao napisał/a:
olgasza nie łam się, ryż przestaje smakować dopiero po 4 tygodniu ;)

ee tam, tak źle nie będzie, a swoją drogą ja moge jeść ryż na okrągło :mryellow:


ja też, tylko przetestuje za jakiś tydzień czy aby nori nie uczulają ;)

DagaM - 2007-08-30, 21:13

nori, jasne! To jest jedyny glon, jaki mi smakuje, py-cho-ta!

[ Dodano: 2007-08-30, 21:16 ]
niestety Nina obudziła się :-/ za wcześnie wrzuciłam ją do łóżeczka, ech..teraz Piotrek usypia ją, a ja w tym czasie wykąpałam psa. Pranie juz wstawione, jednym słowem zaczynam drugi etat, a w miedzy czasie zaglądam na forum, a co! 8-)

Karolina - 2007-08-31, 22:07

A ja dzisiaj pochwalę się moją Maleńką - dzisiaj pierwszy raz dotknęła kolanka! Nawet ogląda sobie paputki malinowe( dzięki honey:) tak wysoko nogi zadziera. Nie ma to jak pofikać z gołą pupą, od razu się śmieje jak rozpinam spodenki. Teraz ma już ulubioną pozycję prawa rączka w buźce a lewa trzyma kolano :lol:

Daga, kilka minut na brzuszku w tym wieku to chyba nie jest mało...Mia lubi leżeć ale też nie za długo. Najgorzej suię wkurza jak nie uda jej się przewrócić na plecy.
Od początku preferowała łepek odwracać w prawo. Dlatego zaczęłam ją karmić odwrotnie, odwracać główke podczas spania ( blokowałam zrolowaną tetrą - drastyczne ale co zrobic...), Wydaje mi się że naprostowałam jej czaszkę ]:-> jest już bardziej symetryczna znaczy się :mrgreen:

bajaderka - 2007-09-10, 09:15

a jak tam z witaminą D? podajecie już? zamawiacie tą D2? może razem mogłybyśmy zamówić większą ilość, co Wy na to?

[ Dodano: 2007-09-10, 09:16 ]
zastanawiam się czy ta naturalna witamina D3 co jest w oleju rokitnikowym by starczyła....

Humbak - 2007-09-10, 09:29

kubuś miał suplementować od 21 dnia życia ale jeszcze nie wybraliśmy sie do lekarza po receptę... bajaderko, a co to za d2 i d3? coś było na kropkowcu ale nie pamiętam...
kasienka - 2007-09-10, 09:29

Ostatnio słyszałam w tv, to nie było a propos dzieci, w tvn style, mówili, że podobno 15 minut dziennie spędzone (codziennie)w lecie na słońcu dostarcza nam zapas tej witaminy na cały rok...ciekawe, nie?
Marcela - 2007-09-10, 10:10

Ja nie dawałam mojej córeczce wit d. Starałam się codziennie być z nią na dworze jak najdłużej , także w chłodniejsze dni. Nie ufam tym suplementowanym syntetykom. Tą informację o wit D ze słońca (która gromadzi się w organiźmie na długo) też gdzieś słyszałam, ale nie pamiętam gdzie niestety.
pao - 2007-09-10, 10:21

ja po wpadce gabryśki (zbawienne jakby nie patrzeć ;) ) wD nie zamierzam podawać. chyba że znajdę coś naturalnego. prędzej lifepaca juniora rozgniotę i podawać będę niźli te receptowe świństwa.
alcia - 2007-09-10, 10:37

My też nie zamierzamy podawac Lence D3. Uważam, ze nie ma takiej potrzeby (w angli nie suplementują i jakoś dają radę, a klimat pod względęm dostępności słońca bardzo podobny). Nam też nie podawano i jakoś nie znałam nigdy nikogo z krzywicą.
Ewentualnie w wypadku, gdy ciemiączko będzie słabo zarastało - zastanowię się co z tym zrobić.

[ Dodano: 2007-09-10, 10:42 ]
Humbak napisał/a:
co to za d2 i d3?

d3 jest pochodzenia odzwierzęcego (z ryb), a d2 roślinnego. Spotkałam się w pewnych źródłach (oczywiście nei pamiętam gdzie ;) ) z teorią, że ta d2 jest do niczego - ma calkiem inne właściwości niż d2, organizm nie potrafi jej tak przyswajać jak d3. Odzywała się też kiedyś na forum dziewczyna, której mały nabawił się drastycznych niedoborów wit. D, suplementując d2. Rozmawiałam też na ten temat z moją pediartą i mówiłą, że D2 nie ma takich zdolności "pakowania" wapnia w kości jak D3. Więc ogólnie - mnie jakoś ta d2 nie rusza.
My dużo przebywamy z małą na słońcu, nie smarujemy jej kremami z filtrem, więc powinna nałapać tej witaminy na tyle dużo, by starczyło do następnego sezonu.

kasienka - 2007-09-10, 11:18

pao napisał/a:
ja po wpadce gabryśki

jakiej wpadce?

pao - 2007-09-10, 11:23

gabiska wzieła butelkę z D i wypiła ją, tak dwuletnią dawkę sobie zafundowała...

no ale dzięki temu, nagle w naszym skromnym budżecie znalazło sie 60 złotych na lifepaca ;) oczyściliśmy małej organizm nim cokolwiek zadziałało na niekorzyść ;) więcej wit D nie podałam

kasienka - 2007-09-10, 11:33

O kurcze, nieźle :-| Dobrze, że nic się nie stało.
Humbak - 2007-09-10, 11:43

mam pytanie - mój kubusiński często sie budzi bo nagle machnie rekami w powietrzu jakby tracil rownowage... czy to normalne? troche juz padam ze zmeczenia... maly przyzwyczajony jest zasypiac przy cycusiu i na to mu pozwalam, ale on chce tez spac z nim w buzi na co pozwolic nie chce... i to odkladanie trwa juz miesiac a ja widze niewielka poprawe :-| budzi go odkladanie do łóżeczka chocbym nie wiem jak odklądała delikatnie ale tez budza go te raczki jak juz go odloze... ufff... czy to normalne?
mi juz puszczaja czasem nerwy i musze sobie pojsc na herbatke... a ja juz pracuje i ciezko to pogodzic... :-|

pao - 2007-09-10, 12:35

Cytat:
mój kubusiński często sie budzi bo nagle machnie rekami w powietrzu jakby tracil rownowage... czy to normalne?


normalne :) między innymi dlatego w szpitalach dzieciaczki są tak pozawijane by ich ręce ich nie budziły ;)

Cytat:
ale on chce tez spac z nim w buzi na co pozwolic nie chce...


i nie pozwalaj. ja miałam to z gabryską, wszystko było oki póki cycuś w buzi, wyjmij tylko a zaczynał sie ryk... sporo trwało nim sie nauczyłam (tak, ja a nie gabi) w której fazie śpi najmocniej i można ją przenieść ;)

a co do rączek to postaraj sie go tak opatulić czy to pieluszka czy kocykiem by rączki nie uciekały :)

Humbak - 2007-09-10, 15:16

pao napisał/a:
wszystko było oki póki cycuś w buzi, wyjmij tylko a zaczynał sie ryk.

u nas tak odkąd ze szpitala wyszedł... masakra... szybko się przyzwyczaił a oduczyć... od kilku dni meliska... ;)

no, cóż pozostaje przetrzymać, eh... :roll:

pao - 2007-09-10, 17:06

a gabryską tak było cały czas. poniekąd zostało (tylko nie z cycusiem ale z jedzeniem, bo mogła by jeść bez przerwy) zatem wiem o czym piszesz...
DagaM - 2007-09-10, 18:51

Marcela napisał/a:
a nie dawałam mojej córeczce wit d. Starałam się codziennie być z nią na dworze jak najdłużej , także w chłodniejsze dni. Nie ufam tym suplementowanym syntetykom. Tą informację o wit D ze słońca (która gromadzi się w organiźmie na długo) też gdzieś słyszałam, ale nie pamiętam gdzie niestety.
Ja też nie daję, suplementujemy sie słońcem.

Co do zasypiania, Humbak u nas jest identycznie. My robimy tak jak pisała pao, odczekujemy dłużej, aż zaśnie mocniej i dopiero wtedy odkładamy. Poza tym, ja karmię na poduszce, a pod głowę Ninki wkładam jeszcze pieluszkę, wtedy jest łatwiej wsunąć rękę pod Jej głowę przy zdejmowaniu i dodatkowo nie budzi się dotykając buzią o nienagrzane prześcieradło, bo ma główkę na pieluszce (później, jak solidnie zaśnie, wyjmuję tą pieluchę i przewracam ją na brzuszek, już na resztę nocy).

Oczywiście zdarza się też, że przy odkładaniu Niny do łózka, zaczyna machać rączkami, ale wtedy delikatnie przytrzymujemy je. No i trzeba się pilnować, żeby kładąc Krasnala, najpierw spuszczać ciałko dupcią w dół, a dopiero potem główkę (mój Piotrek robil odwrotnie, stąd moja uwaga).

Humbak - 2007-09-10, 22:25

DagaM napisał/a:
najpierw spuszczać ciałko dupcią w dół, a dopiero potem główkę

tak właśnie robię i schylam się razem z nim żeby nie był w powietrzu przy odkładaniu... ale może za mało dupci w dole i główki na górze? :-P kto go tam wie? dziś zasnął 3 razy na godzinę! po raz pierwszy odkąd wróciliśmy ze szpitala... oczy mam na zapałki bo budzi się co godzinę-półtorej, ale taki dzień to doza optymizmu... :->
DagaM napisał/a:
odczekujemy dłużej, aż zaśnie mocniej

u mnie to czasem trudne - ciamka tą pierś cały czas a jak przestaje to ma już fazę mrugania oczami i wtedy jak coś mu się przed nimi rusza nawet np. kocyk opatulający go to od razu się budzi... czuję się jak gejsza... ona też ma męczarnie zanim się nauczy super-hiper-extra delikatności w ruchach :-P

pao - 2007-09-10, 22:27

ja mam dziś dzień jako poduszeczka :D ula spać chce tylko na mamie ;)

ale to z racji kataru, przy mamie (albo najlepiej na mamie ;) ) chyba czuje się bezpieczniej i sie tak nie wybudza.

olgasza - 2007-09-11, 09:37

Humbak napisał/a:
dziś zasnął 3 razy na godzinę!

Humbak napisał/a:
taki dzień to doza optymizmu... :->


Humbak, to chyba byl taki dzien, bo moja miala dokladnie tak samo: pierwszy raz przespala w dzien 3xponad godzine i az sie balam , ze w nocy bedzie szalec, ale nie - zasnela po 23.00 i spala ladnie do 8.00 z co 3-godzinna przerwa na karmienie. Z tej radosci, ze w dzien spi, ugotowalam obiad, nastawilam pranie, przeczytalam gazety zalegle i pol ksiazki, odpisalam na maile,a dzisiaj patrze podejrzliwie w strone lozeczka, czy to nie byl z jej strony tyllko taki kawal :mrgreen:

Humbak - 2007-09-11, 10:17

olgasza napisał/a:
to chyba byl taki dzien, bo moja miala dokladnie tak samo

:D
olgasza napisał/a:
Z tej radosci, ze w dzien spi, ugotowalam obiad, nastawilam pranie, przeczytalam gazety zalegle i pol ksiazki, odpisalam na maile

:lol: :lol: mam to samo... jak wiem że godzina wolna to aż nie wiem za co się złapać :lol: :lol:
ale dziś nie ma lekko od rana znów śpi jak królik... no ale wczoraj zrobiłam sobie śniadanko... hehe...
jak tam smoczek? wszedł do akcji?

olgasza - 2007-09-11, 10:56

Humbak napisał/a:
jak tam smoczek? wszedł do akcji?

a gdzie tam... wypluwa po pieciu sekundach...
caly wątek na nic ;-)

alcia - 2007-09-11, 11:06

Czy Wasze dzieci tez tak szybko rosną?? Moja jest już taaaka duża :shock: :-)
pao - 2007-09-11, 11:32

myśmy mierzyli wczoraj ulę
65 cm... gdzie ona tak gna? ;)

DagaM - 2007-09-11, 12:33

olgasza napisał/a:
Humbak, to chyba byl taki dzien, bo moja miala dokladnie tak samo: pierwszy raz przespala w dzien 3xponad godzine i az sie balam , ze w nocy bedzie szalec,
Od wczoraj spada ciśnienie, więc spać się chce :-P

A tak w ogóle, do której godziny trwa u Was usypianie maleństw. W sensie, od której wieczorem jesteście wolne od zajmowania się dzidziuchami?
U nas wychodzi tak, że do 21.30 Nina zasypia i wtedy albo zaczynam prace domowe, albo padam na twarz, prosto do łóżka.

Co do wzrostu, nic mi nie mówcie, mam na tym tle małą schizę, że Nina nie jest olbrzymem. Niby mieści sie w normie, ale...może to kwestia tego, że oprócz tego, że nie jem mięsa, nie jem nabiału...no nie wiem, ale diete mam naprawdę urozmaiconą i prowadzę się wzorowo. Moja bratanica, która jest półtora miesiąca młodsza od Ninki, "nosi" ubranka tego samego rozmiaru co Nina. :roll:

[ Dodano: 2007-09-11, 12:38 ]
Humbak napisał/a:
u mnie to czasem trudne - ciamka tą pierś cały czas a jak przestaje to ma już fazę mrugania oczami i wtedy jak coś mu się przed nimi rusza nawet np. kocyk opatulający go to od razu się budzi...
Nina tez tak ciamka i mogłaby to robić godzinami. Ja robię tak, delikatnie wyjeżdżam z cycem z jej buziaka, odczekuję jeszcze chwilę (daję jej czas na oswojenie się z brakiem cyca w buzi ;-) ) i dopiero wtedy lecimy z nią do jej łóżeczka, w tej samej pozycji, w której leżała.
Humbak, masz rację, że z tym odkładaniem to jest cała ceremonia, a nawet nazwałabym to sztuką. Człowiek robi takie wygibasy, byleby tylko nie potrącić niczego, nie narobic hałasu.

Lily - 2007-09-11, 13:17

Daga, nic sobie nie wkręcaj, największe są dzieci karmione sztucznym mlekiem, kaszkami itp. Moja siostra non stop od lekarki zbierała ochrzany, że dziecko za małe i że ma nie karmić piersią tylko butelką, bo dziecko za małe (dolna granica normy), a siostra wcale nie wege. Jedz więcej tłuszczu, jeśli się obawiasz, ale nie sądzę, żeby Twojemu mleku czegoś brakowało. Poza tym dzieci karmione naturalnie przybierają skokowo i siatki centylowe nie całkiem ich dotyczą.
alcia - 2007-09-11, 14:38

DagaM napisał/a:
może to kwestia tego, że oprócz tego, że nie jem mięsa, nie jem nabiału...

Ja też nie jem nabiału (no może miałam kilka drobnych grzeszków...), także to nie to. Po prostu każde dziecko jest inne, moja Kaja była dużo mniejsza w tym samym czasie, a jadłam tak samo. Mi nie chodziło o to, że mam olbrzyma, który wyrasta ponad siatki centylowe, tylko bardziej o to, że ten czas mi tak szybko gna.... dopiero ją urodziłam, a już kończy 3 m-ce (dzisiaj :) ), jest już taka duża, rozumna, kontaktowa.... już nie takie dzidzi jak to na początku. Strasznie szybko mi ten czas leci. Jeszcze drugie tyle i już będzie jadła zupki....... :)

ajanna - 2007-09-12, 04:45

Olaf i Igor już 3 msc-e skończyli, ale nie mogę doczekać się października, bo wtedy zacznę dawać im coś oprócz mleka i może wreszcie przestanę zamartwiać się kłopotami z karmieniem :roll: cały czas pracuję nad karmieniem Igora - ściągam mleko po nocach co 3 godziny (wtedy zwykle śpią, więc mogę to spokojnie robić) i w dzień, kiedy mam chwilę też ściągam. natomiast przystawianie Igora do piersi to mordęga. dr Pietkiewicz powiedziała mi wczoraj, że taka jego konstytucja i nie ma to nic wspólnego ze mną ani z mlekiem. ma dostać jakieś leki na to. a mi kazała brać ricinus communis 5 CH. żałuję, że nie poszłam do niej zaraz po porodzie :roll: .

co do D3 to chyba ja jedyna ją podaję. sama miałam krzywicę w dzieciństwie, bo moja mama podawała mi (nieświadomie oczywiście) nieaktywną D3 i dopiero jak zmiany było już widać gołym okiem zmieniła preparat. zmiany się cofnęły do pewnego stopnia, ale niestety mam przez to zmniejszoną pojemność klatki piersiowej i płuc i szybko się męczę :-( . więc jestem przeczulona na tym punkcie. no i ja nie wychodzę z chłopakami tak często jak powinnam i jak bym chciała. w tygodniu najczęściej "spacerują" trochę na tarasie - składanie i wynoszenie tego wielkiego wózka na taras (inaczej nie mieści się w drzwiach balkonowych) samo w sobie jest wyzwaniem ;-)

co do "latających" przy buzi rączek, to właśnie dlatego układam Olafa na brzuszku :lol:

ale się rozpisałam o tej dzikiej porze - ale to najlepsza okazja, bo 2. ręką ściągam mleko dla Igora :lol:

Lily - 2007-09-12, 11:48

w 4 miesiącu można już owoce podawać, ale nie wiem, czy na tym forum to rozwiązanie jest popularne :)
ajanna - 2007-09-12, 12:35

Lily: ja mam menu ustalone z dr Pietkiewicz :-) . ale abstrahując od tego i tak nie zaczęłabym od owoców - raz już popełniłam ten błąd :-/
Lily - 2007-09-12, 12:39

Montignac mówi, że lepiej zaczynać od warzyw, żeby przyzwyczajać do mniej słodkich smaków i nie tuczyć...
A czemu błąd, że owoce?

Pat - 2007-09-12, 12:52

ajanna napisał/a:
ale się rozpisałam o tej dzikiej porze - ale to najlepsza okazja, bo 2. ręką ściągam mleko dla Igora
ajanna, chylę czoła przed Tobą... jesteś Wyjątkowa!!!

alcia napisał/a:
ten czas mi tak szybko gna.... dopiero ją urodziłam, a już kończy 3 m-ce
ja też mam takie odczucia... Li jest już kontaktowy - zaśmiewa się gdy go łaskoczę cy bawię się z Nim. "Rozmawiamy" sobie, wyciaga rączki do zabawek... Przeglądam zdjęcia co jakiś czas - od porodu i widzę jak się wizualnie zmienia..poza tym czytam Zeszyt, który prowadzę dzień w dzień od tego 10maja... ech...

olgasza napisał/a:
Z tej radosci, ze w dzien spi, ugotowalam obiad, nastawilam pranie, przeczytalam gazety zalegle i pol ksiazki, odpisalam na maile,
no i tego Wam zazdroszczę, bo moj Synek śpi w dzień 3-4 drzemki po najwyżej godzinę! a tak to 2-3 godziny trzeba się Nim zajmować. A Mama Patrycja nakupowała przez net tyle mąk i kasz itd, zeby podszkolić się w gotowaniu ..tylko KIEDY ona ma to robić? ;-)
Lily - 2007-09-12, 12:56

A tak a propos to moja siostrzenica ma opiekunkę, która ma doświadczenie ze swoimi dziećmi i potrafi małą uśpić bez większych problemów w np. 10 minut. No i ona mówi, że jeśli dziecko po 15 minutach wstaje, to dlatego, że spało płytko,a powinno zasnąć głęboko i trzeba je jeszcze raz uśpić, bo ja głęboko zaśnie to się wyśpi, a jak nie to będzie przez resztę dnia marudne ze zmęczenia.
Humbak - 2007-09-12, 13:22

Pat napisał/a:
moj Synek śpi w dzień 3-4 drzemki po najwyżej godzinę! a tak to 2-3 godziny trzeba się Nim zajmować

Pat, nie ma co zazdrościć, mój ma podobnie choć bawi się 1,5-2h, ale i tak resztę przy cycu, niełatwo mu go zabrać ;)
Lily napisał/a:
jeśli dziecko po 15 minutach wstaje, to dlatego, że spało płytko,a powinno zasnąć głęboko i trzeba je jeszcze raz uśpić,

ha. ja tak robię i dlatego mały od cyca nie odchodzi... :roll: a ma siostrzenica jakieś patenty na dzieciątko które nie zasypia samo i wrzeszczy gdy je się usypia-odkłada-usypia bo się obudził odkładaniem? :?:

pao - 2007-09-12, 13:23

no moja ulcia to po porannej pobudce ma kłopoty z zaśnięciem... zasypia płytko i się wybudza mimo, że śpioch z niej niesamowity. no ale jak już zaśnie to do kąpieli mam spokój (z przerwami na karmienie i przewijanie ;) )
Pat - 2007-09-12, 13:26

Lily napisał/a:
powinno zasnąć głęboko i trzeba je jeszcze raz uśpić,
o tak..Moj Leo zasypia głeboko po 2 godzinach od usypiania/pierwszej części snu. Jeśli z Nim nie zasnę przy tej pierwszej części - to wybudza się 3-5 razy, woła, marudzi.. Teraz i tak jest lepiej bo dwa miesiące temu to była masakra...
pao - 2007-09-12, 13:27

zasypianie z dzieckiem ma swoje plusy, ale jak szybko wtedy dzień ucieka...
Lily - 2007-09-12, 14:21

Humbak napisał/a:
a ma siostrzenica jakieś patenty na dzieciątko które nie zasypia samo i wrzeszczy gdy je się usypia-odkłada-usypia bo się obudził odkładaniem?
a to nie siostrzenica tylko opiekunka ma patenty, ale nie widziałam, bo ona ja sama w pokoju usypia :) w każdym razie pani jest zdeterminowana i konsekwentna, bo jak mówi, miała dwoje małych dzieci i musiała się przy nich domem zająć, więc o 20. miały być w łóżkach i były... po prostu nie pozwala dziecku na manipulowanie sobą (co nie znaczy, że jest jakimś tyranem)
aha, i swoich synów nie szczepiła na ospę, bo stwierdziła, że nie ma już takiej choroby ;)

DagaM - 2007-09-12, 14:46

ajanna napisał/a:
cały czas pracuję nad karmieniem Igora - ściągam mleko po nocach co 3 godziny (wtedy zwykle śpią, więc mogę to spokojnie robić) i w dzień, kiedy mam chwilę też ściągam. natomiast przystawianie Igora do piersi to mordęga.
Podziwiam! A jak długo chcesz w ten sposób karmic Igora?
Jak tak mysle sobie o tych problemach laktacyjnych, ogarnia mnie złość, że w szkołach rodzenia nie mówią o tego typu problemach. Było o budowie piersi, o nawale, o pierwszym pokarmie, natomiast w ogóle nie był poruszony temat słabej laktacji lub innych podstawowych sprawach.

alcia napisał/a:
Mi nie chodziło o to, że mam olbrzyma, który wyrasta ponad siatki centylowe, tylko bardziej o to, że ten czas mi tak szybko gna.... dopiero ją urodziłam, a już kończy 3 m-ce
Wiem alcia o co Ci chodziło, tylko, że jak zaczyna się temat "jak nasze dzieci rosną" nachodzą mnie takie myśli, więc podzieliłam się z Wami swoimi refleksjami.
Ja tez ostatnio myślałam nad tym , jaka Nina jest juz kontaktowa i jak dobrze się już znamy, dzięki czemu Ninka prawie w ogóle nie płacze, a jeżeli już to wiem z jakiego powodu i to jest wspaniałe.
ajanna napisał/a:
co do "latających" przy buzi rączek, to właśnie dlatego układam Olafa na brzuszku :lol:
U nas tez sprawdza się ta metoda :-)
malina - 2007-09-12, 15:37

Humbak napisał/a:
mam pytanie - mój kubusiński często sie budzi bo nagle machnie rekami w powietrzu jakby tracil rownowage... czy to normalne?


Humbak,my zawijalismy Zuzie w rożek,razem z rączkami - tzn w rożek wkładaliśmy tetrową pieluszke,którą ją owijalismy,rączki miała przy ciałku.Pokazała mi to tesciowa,początkowo takie 'krępowanie'(w każdej chwili mogła wyciągnąc raczki ale robiła to czasem dopiero jak mocno zasnęła) troche mnie przerażało ale Zu przestała sie wybudzac co 15-30 min,spała spokojnie po 4 godz wiec sposób zyskal nasze uznanie ;-)

Humbak - 2007-09-12, 15:55

malina napisał/a:
my zawijalismy Zuzie w rożek

tak robię i skutkuje :-) tylko też zaraz sobie wyobrażam że te rączki to jakaś anomalia ;) no i on silny bestia się robi - od jakiegoś czasu jakkolwiek zawiążę go to kop kop kop i zaraz albo rożek rozciapkany a on uwolniony albo z kolei omotany tym rożkiem na skutek kopania i woła o pomoc... :lol:

malina - 2007-09-12, 16:08

Humbak napisał/a:
no i on silny bestia się robi - od jakiegoś czasu jakkolwiek zawiążę go to kop kop kop i zaraz albo rożek rozciapkany a on uwolniony


My mieliśmy taki fajny rożek,miał mocne rzepy i dodatkowo był wiązany :mryellow:

ajanna - 2007-09-12, 18:58

Daga: sama nie wiem ile tak sie da :-/ . chciałabym jak najdłużej oczywiście :-)

a i musze Wam powiedziec, ze chłopcy wreszcie zaczeli nawiazywac kontakt wzrokowy i gugac do siebie - to fascynujace :-D

kasienka - 2007-09-12, 19:27

Humbak, może obwiąż go chustą? ]:->
Humbak - 2007-09-12, 20:06

kasienka napisał/a:
może obwiąż go chustą

zrobiłam - działa! :mryellow:
no... ale chusta była na mnie... :-P i byliśmy w sklepie i odkryłam, że jak się dzięciołek budził to wystarczyło delikatnie nachylić się do przodu, pokołysać na boki i utulony jak w kołysce zasnął za każdym razem choć budził się nie raz. :-D

odkryłam też że jak się rozwiązał problem wózków które nigdzie się w tej naszej polszy nie mieszczą bo budynki nieprzystosowane, to jest kolejny problem - o ile nie jest się w parku, nie ma gdzie karmić dzidziusia... :-|
ajanna napisał/a:
chłopcy wreszcie zaczeli nawiazywac kontakt wzrokowy i gugac do siebie - to fascynujace

oj jak zazdroszczę... strasznie chciałam mieć dzieci jedno po drugim tak by mogły mieć ze sobą taki właśnie kontakt... ajanno, fantastycznie! :-D

DagaM - 2007-09-12, 20:22

Humbak napisał/a:
to jest kolejny problem - o ile nie jest się w parku, nie ma gdzie karmić dzidziusia... :-|
dokładnie tak! Szukam wtedy jakiegos parku, bo tam zawsze są ławki. U nas nawet na osiedlu nie ma gdzie usiąść. Raz skorzystałam z trzepaka, a raz z niskiej barierki wokół trawnika :-/
Humbak napisał/a:
i byliśmy w sklepie i odkryłam, że jak się dzięciołek budził to wystarczyło delikatnie nachylić się do przodu, pokołysać na boki i utulony jak w kołysce zasnął za każdym razem choć budził się nie raz. :-D
o to, to, to! Ja jestem zachwycona! :-D

ajanna; ja na Twoim miejscu pociągnęłabym tą metodę do pół roku, a poźniej nawyżej tylko Olaf byłby dodatkowo na cycu, a Igor już nie. To troche niesprawiedliwe, ale chociaż te przepisowe 6 miesięcy, Igor popije mleczka. A jak z ilością pokarmu? Pamiętaj też, że jak łykasz granulki to juz nie pij ziół mlekopędnych, bo znoszą się działania. Wiem to od położnej laktacyjnej z BonaMater. Trzymaj się dzielna mamusiu.

ajanna - 2007-09-13, 01:09

Daga: dzięki, nie wiedziałam :shock:

co do ilosci to jest ok - tzn na ponad 1 dziecko i pewnie byłoby wiecej gdyby Igor tez pil :-/ dr Pietkiewicz-Rok twierdzi, że winna jest konstytucja Igora, a nie zbyt mała ilość mleka

DagaM - 2007-09-13, 08:41

ajanna napisał/a:
Daga: dzięki, nie wiedziałam :shock:
ajanna, nie sugeruj sie tym co napisałam. Po prostu ile dasz radę, tyle będziesz działać w tej kwestii. Dobrze, że masz chociaż duzo mleczka, ale faktycznie było by go więcej, gdyby i Igorek chciał ssać cycusia. A jakiego typu laktator używasz?
W każdym razie nie możesz mieć absolutnie żadnego poczucia winy, tak jak to było u mnie.

Humbak - 2007-09-13, 12:09

a ja też biorę ricinus... dlaczego jego działanie znosi to ziół? nie rozumiem...
DagaM - 2007-09-13, 12:42

Tez mnie to dziwi, ale juz nie dopytywałam się, bo i tak siedziałam w gabinecie dłużej niż był przewidywany czas wizyty.
ajanna - 2007-09-13, 15:18

Daga: żadna z nas nie powinna mieć poczucia winy, bo robimy co w naszej mocy dla naszych dzieci, ale i tak je mamy bez przerwy :lol: . mam laktator mini electric Medeli - przedtem miałam wypożyczony ten duży Medeli z Bona Mater, ale już bankrutowaliśmy. jeszcze ciągle mamy od nich wagę. musimy ją odwieźć, bo Olaf już ponad 4.600 waży, a Igor ponad 5 kg :mryellow:

a i pochwalę się Wam - jesteśmy w gazecie Claudia, specjalny numer Poradnik przyszlej mamy :mryellow: .

DagaM - 2007-09-13, 15:21

ajanna napisał/a:
a Igor ponad 5 kg :mryellow:
Nooo, to sie nazywa słuszna waga! Gratuluję! I to ten, co to niby nie chce jeść :lol:

ajanna napisał/a:
przedtem miałam wypożyczony ten duży Medeli
Bardzo sobie chwaliłam ten laktator, solidna firma.
ajanna napisał/a:
a i pochwalę się Wam - jesteśmy w gazecie Claudia, specjalny numer Poradnik przyszlej mamy :mryellow:
Kupię, kupię :mryellow:
martka - 2007-09-13, 15:40

ajanna napisał/a:
Olaf już ponad 4.600 waży, a Igor ponad 5 kg :mryellow:

to ślicznie :)
przy okazji...ajanna, jaką chłopcy mieli wagę urodzeniową?

...a na Claudie pozostaje mi się zaczaić u pewnego hindusa, co to ma polski sklepik. w wersji online dodatek specjalny jest niedostępny... :-/

alcia - 2007-09-13, 16:21

Byłam dziś z Lenką u lekarza, waży już 5.650 (trochę się zdziwiłam, myślałam, że będzie więcej, bo miesiąc temu było 5.300, choć na innej wadze)
Prawidłowo się rozwija, wszystkie odruchy OK, mam tylko iść na usg stawów biodrowych, bo ma niesymetryczne fałdki pod pośladkami. Trochę mnie to zdołowało, choć Pani dr. mówi, że niektóre dzieci tak po prostu bez żadnej przyczyny mają niesymetryczne. Ale zbadać trzeba, zobaczymy... :-|

kasienka - 2007-09-13, 16:23

ajanna napisał/a:
jesteśmy w gazecie Claudia, specjalny numer Poradnik przyszlej mamy

kurcze, muszę zakupić chyba :-D

Lily - 2007-09-13, 16:29

alcia napisał/a:
mam tylko iść na usg stawów biodrowych
- z powodu fałdek? to raczej rutynowe badanie, zalecane wszystkim dzieciom...
alcia - 2007-09-13, 17:25

Cytat:
- z powodu fałdek? to raczej rutynowe badanie, zalecane wszystkim dzieciom...
mi tam przy Kai nikt nie zalecał, my też nie widzieliśmy potrzeby i badania nie było.
Lily - 2007-09-13, 17:26

Hmm, nie znam tłumów ludzi z dziećmi, ale wiem, że już z porodówki te, które znam, wychodziły z takim zaleceniem w karcie.
ajanna - 2007-09-13, 17:29

Martka: ważyli Igor 2.860 a Olaf 2.780

[ Dodano: 2007-09-13, 17:33 ]
kurczę, nam nikt nie zalecił tego usg, a za czasów Weroniki się go nie robiło :-/ . no ale we wt idziemy do ortopedy - niech on powie co i jak

kasienka - 2007-09-13, 17:41

U nas kierują do ortopedy, chyba 6 tygodni po porodzie, a potem wedle uznania. Zuzia nie miała usg, ale miała kontrolę u ortopedy, wszystko było oki...
Lily - 2007-09-13, 17:46

"BADANIE STAWÓW BIODROWYCH
Badanie stawów biodrowych powinno być wykonane jak najwcześniej przez ortopedę. Badanie ma na celu upewnienie się, że bioderka rozwijają się prawidłowo. Przeprowadzone dokładnie na dość twardym ciepłym podłożu polega na wykluczeniu nieprawidłowych objawów takich jak ograniczenie odwiedzenia oraz zwiększenie rotacji wewnętrznej bioder. Rodzice często zaniepokojeni są nierównymi fałdkami na udach gdyż istnieje przeświadczenie o tym, że jest to spowodowane dysplazją biodra. Ortopedzi traktują ten objaw jako wspomagający i nie stanowi on o rozpoznaniu dysplazji. Bardzo dobrym i nieszkodliwym dla dziecka badaniem dodatkowym stosowanym w diagnostyce dysplazji stawu biodrowego jest USG. Ocena wg metody Graffa różnicuje stopnie zaawansowania niedorozwoju stawu. Czasami objawy nieuchwytne w badaniu ortopedycznym wychwytywane są w USG umożliwiając wprowadzenie wczesnego leczenia. Wczesne wykrycie dysplazji jest kluczem w leczeniu.

Profilaktyka stawów biodrowych
Układanie niemowlęcia często na brzuszku poprzez ustawianie się bioderek w odwiedzeniu umożliwia prawidłowe rozwijanie się stawów. Dzieci nie unoszące główki i nie umiejące zmieniać ułożenia należy nadzorować . Pamiętajmy aby wystrzegać się układania na brzuszku bezpośrednio po karmieniu.
Stosowanie dodatkowo jednej pieluszki więcej, również poprzez zwiększanie odwiedzenia stwarza korzystniejsze warunki dla bioder.
Noszenie dziecka "brzuch w brzuch" z odwiedzionymi bioderkami pozwala na bliski kontakt i sprzyja stawom biodrowym (na kontynencie afrykańskim, gdzie dzieci są stale noszone przez matki dysplazja występuje bardzo rzadko pomimo mniejszego dostępu do lekarzy i możliwości diagnostycznych i leczniczych)
Ochrona dziecko przed prostowaniem nóżek przy przewijaniu czy też noszeniu. Proces naturalnego prostowania bioder trwa przez około 1 rok. Swoim nieprawidłowym postępowaniem możemy zaburzyć zborność stawów biodrowych"

Źródło: http://www.dzieckook.pl/rozwoj/rozw_1m_2.html

kasienka - 2007-09-13, 17:48

Lily napisał/a:
Noszenie dziecka "brzuch w brzuch" z odwiedzionymi bioderkami pozwala na bliski kontakt i sprzyja stawom biodrowym (na kontynencie afrykańskim, gdzie dzieci są stale noszone przez matki dysplazja występuje bardzo rzadko pomimo mniejszego dostępu do lekarzy i możliwości diagnostycznych i leczniczych)

tu się kłania wiązana chusta, ułatwia sprawę ;)
My musieliśmy szeroko pieluszkować na początku.

pao - 2007-09-13, 17:53

Cytat:
Pamiętajmy aby wystrzegać się układania na brzuszku bezpośrednio po karmieniu.


a ulce jedzenie na brzuchu wybornie smakuje ;)

DagaM - 2007-09-13, 18:55

pao napisał/a:
a ulce jedzenie na brzuchu wybornie smakuje ;)
a to słudziuch, byleby był cycuś i życie jest kolorowe :mryellow:

Co do usg bioderek, nam ortopeda powiedziała, że nie ma potrzeby u Niny, ALE ojciec mojej koleżanki, który jest ortopedą, powiedział, że usg bioderek powinno się robić przynajmniej raz, profilaktycznie, a nie jak juz widać nieprawidłowość. Podejrzewam, że nie robi się tego badania powszechnie w ramach oszczędności. :-/
kasienka napisał/a:
tu się kłania wiązana chusta, ułatwia sprawę ;)
Mówię to wszystkim, którzy zaczepiają mnie na spacerach, gdy jestem z Niną w chuście.

Lily, dzięki za artykuł. :-)

pao - 2007-09-13, 18:57

DagaM napisał/a:
pao napisał/a:
a ulce jedzenie na brzuchu wybornie smakuje ;)
a to słudziuch, byleby był cycuś i życie jest kolorowe :mryellow:



nawet nie tak. byle był cycuś to gabryska była :)
ula raczej byle położyć sie na mamie :)

ula poje cycusia po czym podnosi główkę i kładzie ją na nim :) i tak uli najlepiej się śpi :)

Ewa - 2007-09-13, 19:08

pao napisał/a:
ula poje cycusia po czym podnosi główkę i kładzie ją na nim :) i tak uli najlepiej się śpi

Ha, jakbym widziała Gabryśka w cycusiowych czasach ;-) :-D

pao - 2007-09-13, 19:23

Gabryśka w cycusiowych czasach to cycusia musiała mieć w buzi ;)
DagaM - 2007-09-13, 22:09

Dziewczyny, fajnie nazwałyście "czasy cycusiowe" :->
A nasza Ninka juz swoją godzinę wycycusiowała, delikatnie schowałam cennego ;-) cyca, przetransportowałam Ninkę do łóżeczka, hop na brzuszek i śpi, ufff.
Sama też już sie kładę, ale jeszcze rzucam okiem na wegedzieciaka... :-P

pao - 2007-09-13, 22:12

ja wykorzystuję obie ręce wolne i siedzę nad horoskopem :) no i tutaj zaglądam ;)
DagaM - 2007-09-13, 22:15

Ja na wieczór staram się spędzac czas z Piotrkiem, poświęcamy się naszym zamiłowaniom do filmów science-fiction :mryellow:
Pao, Ty to jesteś chyba nocnym markiem, co?

Lily - 2007-09-13, 22:16

Fajnie masz Daga... ja wieczory zawsze sama spędzam...
pao - 2007-09-13, 22:18

bartek odsypia, ulka śpi a ja wykorzystuję wolne :D

a co do markowania: potrafię ale i czasem wcześnie spać chodzę, reguły nie ma:) dobrze ze ulka taka chętna do spania, choć w dzień różnie bywa...

Cytat:
poświęcamy się naszym zamiłowaniom do filmów science-fiction


a co oglądacie?

mnie kusi kolejne 16 epów wolfs raina ale jakoś sie powstrzymuję ;) w końcu obiecałam rozpisać horoskop do końca tygodnia... ale nowy DtB już obejrzałam :D

DagaM - 2007-09-13, 22:27

Lily, na pewno to sie zmieni. Wiecznie nie będziesz sama, jestem tego pewna!

Pao, obejrzeliśmy wszystkie sezony Battle Star Galactica (super! bardzo poważny serial), a teraz tłuczemy Star Treka :mryellow: Lekkie, łatwe i przyjemne, zawsze dobrze się kończy, więc miło jest kończyć dzień takim optymistycznym akcentem.

Natomiast w ciągu dnia, nie ma bata, żeby ten mój krasnal trochę pospał. Chyba,że na poduszce do karmienia z cycem w buzi, albo w chuście na spacerach, no ale wtedy to ja moge co najwyżej szybciej maszerować, pracując nad kondycją. Dzisiaj maszerowałam 2 godziny. W końcu mam stopień łazika, jeszcze z czasów harcerstwa 8-)
A co to jest DtB?

Lily - 2007-09-13, 22:29

Daga, ja nie jestem sama, on po prostu idzie spać albo mecz ogląda :> Nie ma mowy żeby siedział ze mną dla mnie. (sorry za offtopic)
pao - 2007-09-13, 22:30

mi ula śpi i śpi i śpi a w międzyczasie (a częściej w trakcie ;) ) je i robi kupy ;)

a DtB to Darker than Black, bardzo dobre anime :)

DagaM - 2007-09-13, 22:35

Lily napisał/a:
Daga, ja nie jestem sama, on po prostu idzie spać albo mecz ogląda :> Nie ma mowy żeby siedział ze mną dla mnie. (sorry za offtopic)
No tak mi się wydawało, ale wiesz, pomyslałam, że może rozstaliście się. Nie chciałam byc wścibska :->
pao napisał/a:
a DtB to Darker than Black, bardzo dobre anime :)
okej, postaramy sie zapiracić ten serial ;-)
pao napisał/a:
mi ula śpi i śpi i śpi a w międzyczasie (a częściej w trakcie ;) ) je i robi kupy ;)
ale trafił Ci się model, zupełnie jak moja bratanica. Dzieki temu bratowa może normalnie funkcjonować, gotuje obiady, maluje paznokcie, nieźle...ale, ale, to się może jeszcze zmienić ;-)

[ Dodano: 2007-09-13, 22:36 ]
dziewczyny, IDę JUZ SPAć! Do jutra.

Karolina - 2007-09-15, 21:10

DagaM napisał/a:
maluje paznokcie

łeeeeeeeeeee :cry: :cry: :cry: czy to kiedyś powróci :?:

Lily - 2007-09-16, 14:45

a po co malować paznokcie? ;) ja mam full czasu, a nie maluję ;)
Karolina - 2007-09-16, 16:20

Wogóle lubię malować, cokolwiek się da. Lubię otaczać się kolorami i czerpać z nich energię i przyjemność. A kolory lakierów do paznokci są przepiękne i smakowite 8-)
DagaM - 2007-09-16, 18:42

Ja tez zawsze lubiłam malowac pazury, zwłaszcza na żywe kolory jak np. krwista czerwień, albo dramatyczne czernie i granaty. Czułam sie wtedy dopieszczona wizualnie :mryellow:

U nas ostatnio Nina prawie w ogóle nie chce się budzić w nocy, na karmienie. Zaczęłam ustawiać budzik na 1-szą i 4-tą, ale doszło do tego, że przez sen wyłączam budzik, po czym budzę się ok. 3-ciej, zaskoczona godziną i z twardym cycem. Całe szczęście, że Ninę można przystawić do cyca i je nie przerywając snu :->

pao - 2007-09-16, 19:02

ula ma regularne godziny w nocy 1, 3-4, 6-7, w dzień to już różnie bywa, ale i tak niezmiernie mnie cieszy to że mogę spokojnie pospać w nocy :)
DagaM - 2007-09-16, 19:06

pao napisał/a:
ula ma regularne godziny w nocy 1, 3-4, 6-7
grzeczna dziewczynka :-D A o której zasypia?
pao - 2007-09-16, 19:16

zaraz po kąpieli :)
cycuś i spanie :)

DagaM - 2007-09-16, 19:17

pao napisał/a:
zaraz po kąpieli :)
;-)
pao - 2007-09-16, 19:28

generalnie Ula cały czas śpi :) jedno co mniej wygodne: najchętniej blisko mamy... a najlepiej na mamie :D zatem choć swobody mam dużo to jednak niektóre czynności przychodza z trudem.
DagaM - 2007-09-16, 19:43

pao napisał/a:
niektóre czynności przychodza z trudem.
tak to jest, ja w tygodniu robię "tyle o ile", a dzisiaj trochę tatus poniańczył Ninusię, trochę sama pobawiła się, a ja solidnie ogarnęłam chałupę, co by zaproszone na jutro ciotki (z firmy) nie wystraszyły się. Do tego jeszcze upiekłam ciasteczka, przygotowałam ciasto kruche na jutrzejszą szarlotkę pszenno owsianą, byłam na dłuższym spacerku z Małpką w chuście i psem, a teraz czekam na mężula, którego zatrudniłam do wywiezienia kilku mebli. Porządek musi być! :mryellow: Nie ma obijania się! A Ninusia jest dzisiaj przesłodko łaskawa dla mamusi :->

[ Dodano: 2007-09-16, 19:44 ]
Wiesz pao, tak sobie myslę, że za jakieś 2-3 tygodnie Uleńka juz przestanie być takim śpioszkiem, więc ciesz się chwilą. ;-)

pao - 2007-09-16, 19:59

wiesz, może i śpioszkiem przestanie, ale i tak to nad wyraz spokojniutka panienka :) po gabryśce to 180 stopni ;)
Lily - 2007-09-16, 20:13

Może po treningu z Gabrysią i Ty jesteś cierpliwsza, więc mała to wyczuwa i jest spokojna ;)
pao - 2007-09-16, 20:22

coś w tym jest, jednak faktem jest też, ze dziewczyny są bardzo różne (choć pewne wspólne cechy wykazują ;) )
alcia - 2007-09-17, 09:25

pao napisał/a:
ula ma regularne godziny w nocy 1, 3-4, 6-7

u nas identycznie :)
Też była dniowym śpioszkiem przez pierwszy miesiąc. Robiła sobie ze dwie przerwy na czuwanie w ciągu dnia (na godzinkę, dwie), a poza tym cały czas spała. Później przestała, ale jest spokojnym dzidziulem (o ile jest wyspana, bo jak coś jej sen zakłóci, to makabra!! - wyjcowanie jej się włącza)

pao - 2007-09-17, 12:18

u uli też ta tendencja jest widoczna :)
łagodna, spokojna, uśmiechnięta i ciekawa świata (jak nie śpi ;) ) jednak jeśli ją wybudzić nie w czas to ze zmęczenia marudzi i ciężko potem zasnąć... na szczęście na razie sen ma kamienny ;)

bajaderka - 2007-09-17, 16:28

u nas jeśli chodzi o nocne spanie mamy podobnie, dwa trzy karmienia w tych godzinach co podałyście...
od wczoraj u nas w domu cisza...Jagoda pojechała z moimi rodzicami nad morze...a Basia spała mi dziś na spacerze 3 godziny :shock: teraz też śpi...a ja nie wiem co mam najpierw robić...hie...no siedzę na wegedziaciaku ;-)

alcia - 2007-09-17, 16:43

bajaderka napisał/a:
a ja nie wiem co mam najpierw robić...hie...no siedzę na wegedziaciaku

ja też dzisiaj nadrabiałam.... fajne to przedszkole Kai ;)

pao - 2007-09-17, 17:10

Cytat:
fajne to przedszkole Kai ;)


bycie mama przedszkolaka ma swoje uroki :D

marysia - 2007-09-17, 17:18

pao napisał/a:
bycie mama przedszkolaka ma swoje uroki :D

Niestety, ma też mankamenty, np. kiedy pracuje się do 17.00-18.00. A to już za 2 tygodnie :-?

pao - 2007-09-17, 17:37

jeśli pracujesz dłużej to się załatwia tę sprawę z przedszkolem i dziecko też dłużej zostaje :)
u nas przedłużyli otwarci o godzinę właśnie przez wzgląd na kilku dłużej pracujących rodziców. (max 4 osoby)

marysia - 2007-09-17, 17:48

Nie chodzi tylko o opiekę, ale też o czas jaki nam zostanie. Ponad rok byłam w domu, bardzo fajnie się z Jagą "dograłyśmy". Bo przedtem to mała masakra panowała w naszych stosunkach i w dużej mierze winię za to ilość czasu jaki mogłam jej poświęcić, bo ona przekładała się na jego jakość. Ale nie chcę marudzić za bardzo. Po prostu dopada mnie już dół "ogólny" związany z powrotem do pracy. O! Gdybym mogła tak robić opisy bibliograficzne w domu! :-/
pao - 2007-09-17, 18:30

no tak, to już rzeczywiście druga strona medalu...

dlatego tez bartek nie podjął żadnej pracy na lądzie, bo by się z dziewczynami w ogóle nie widział :/ a tak co prawda 2 tygodnie go nie ma, ale potem dwa tygodnie jest tylko dla nas :)

Ania D. - 2007-09-17, 19:25

Marysiu, jeśli nie zajmujesz się wypożyczeniami, to może możnaby zmienić Twoje godziny pracy. W mojej ostatniej pracy dyrektor pozwolił dziewczynie przychodzić na 7 rano, właśnie ze względu na małe dziecko.
marysia - 2007-09-17, 20:04

Aniu, liczę na jakąś przychylność ze strony szefa, ale oprócz mnie sa jeszcze dwie pracownice z małymi dziećmi. Poza tym w zakres moich obowiązków wchodzą różne zajęcia, bo prowadzenie czytelni, komputeryzacja, redagowanie "rządowej" gazetki i działanie na wszystkich innych frontach, gdzie akurat jest taka potrzeba. Ja bardzo lubię swoją pracę, tylko te przeklęte godziny... Ale postaram się być dobrej myśli :-) . Mój szef jest "ludzki" (przynajmniej kiedyś był...).
Ania D. - 2007-09-17, 23:02

Mam nadzieję, że wszystko się dobrze poukłada.
ajanna - 2007-09-18, 18:53

byliśmy dziś u ortopedy - b. fajnej starszej babki. powiedziała, że ponieważ to bliźniaki to na wszelki wypadek zrobimy usg stawów biodrowych - mamy przyjść na nie za tydzień. ale tak gołym okiem nic niepokojącego nie zauważyła :-) . co ciekawe powiedziała, że odradza kładzenie na brzuszku :shock: , a poleciła za to kołysanie ich w złożonej pieluszce - jak w hamaku. ciekawe, kiedy znajdziemy na to czas? :lol:
DagaM - 2007-09-18, 20:19

ajanna napisał/a:
co ciekawe powiedziała, że odradza kładzenie na brzuszku :shock:
a powiedziała dlaczego? Ostatnio słyszałam taki tekst od pediatry, że oni (pediatrzy) zupełnie nie rozumieją ortopedów, którzy zalecają kładzenie dzieci na brzuszku. Tak jakby walka; pediatrzy konta ortopedzi.
ajanna napisał/a:
a poleciła za to kołysanie ich w złożonej pieluszce - jak w hamaku.
na brzuszku?
alcia - 2007-09-19, 00:04

ajanna napisał/a:
byliśmy dziś u ortopedy - b. fajnej starszej babki. powiedziała, że ponieważ to bliźniaki to na wszelki wypadek zrobimy usg stawów biodrowych

My idziemy w czwartek na USG stawów biodrowych, zobaczymy jak będzie. Mam głęboką nadzieję, ze będzie dobrze, bo nie chciałabym rezygnować z chusty :-|

ajanna - 2007-09-19, 04:08

Daga: kołysać mamy na plecach
Christa - 2007-09-19, 05:17

Wiec nadszedl ten piekny moment, kiedy moge sie oficjalnie przywitac w tym watku jako pelnoprawna mama dzieciaczka 2007 :-) . Nawet nie wiecie, jaka jestem szczesliwa!

Po prostu nie zdawalam sobie sprawy, ze macierzynstwo to tak wspaniala rzecz! I jak sobie pomysle, ze kiedys nie chcialam miec dzieci... ;-)

A teraz musze Was o cos spytac. Wiem, ze pewnie bylo o tym nie raz, ale same na pewno rozumiecie jak to jest jak Maluszek ma 6 dni i nie ma sie zbytnio czasu na przesledzenie wszystkich watkow od nowa. Chcialam sie Was spytac, czy to normalne, ze on tylko je, spi i robi w kolko kupki? Slowo daje, ze nie robi nic innego, jak tylko to, co wymienilam. Czy tygodniowe dzieci powinny robic jeszcze cos innego? Tzn. sa takie chwile, ze lezy z otwartymi oczkami (po tym jak juz zje) i sam sie usypia, ale generalnie to na razie nuda powiewa :-) . Wiem, jeszcze bede wspominac te blogie chwile ;-) .

Czy z takim malym dzieciaczkiem juz powinnismy sie w cos bawic po karmieniu, czy raczej od razu odkladac z powrotem do snu? Bo mam wrazenie, ze jego oprocz mojej piersi i spanka naprawde na razie nic innego nie interesuje.

Przepraszam, ze zadaje takie glupie pytania, ale ja jeszcze nigdy nie bylam mama :-) .

Malroy - 2007-09-19, 07:28

Christa napisał/a:
Chcialam sie Was spytac, czy to normalne, ze on tylko je, spi i robi w kolko kupki? Slowo daje, ze nie robi nic innego, jak tylko to, co wymienilam. Czy tygodniowe dzieci powinny robic jeszcze cos innego? Tzn. sa takie chwile, ze lezy z otwartymi oczkami (po tym jak juz zje) i sam sie usypia, ale generalnie to na razie nuda powiewa :-) . Wiem, jeszcze bede wspominac te blogie chwile ;-) .


Hehehe, rozterki dziewicy matkowej ;) Ciesz się, że jest taki spokojny i że masz czas dla siebie, będzie on drastycznie się kurczył ;)

Christa napisał/a:
Czy z takim malym dzieciaczkiem juz powinnismy sie w cos bawic po karmieniu, czy raczej od razu odkladac z powrotem do snu? Bo mam wrazenie, ze jego oprocz mojej piersi i spanka naprawde na razie nic innego nie interesuje.
.


Dla niego dobrą zabawą i czymś najmilszym i najcudowniejszym na świecie będzie jak leżac przy nim będziesz wpatrywała mu się w oczka i dawała poznać dokładnie swoją twarz. Tylko tak z bliziutka, bo dalej niż na 7cm to on słabo widzi.

Powodzenia :)

Inne rady Malroya :)

Nie noś małego na sen -jak widzisz, że jest senny odkładaj do łóżeczka, niech sam zaśnie. Wiem, że fajnie jak zaśnie na rękach, jest wtedy taki kochany :mrgreen: , ale jak będzie ważył 10kg to te kochanie będzie uwierać z lekka ;)

Daj mu już coś do łóżeczka z czym będzie spał, nam w wypadku Nadii sprawdza się pieluszka tetrowa, którą zawsze ma przy buzi, uspokaja ją to.

Pamiętaj, góra za dwa dni na spacer !

W razie pytań wal śmiało ;)

alcia - 2007-09-19, 08:41

Christa napisał/a:
Chcialam sie Was spytac, czy to normalne, ze on tylko je, spi i robi w kolko kupki? Slowo daje, ze nie robi nic innego, jak tylko to, co wymienilam. Czy tygodniowe dzieci powinny robic jeszcze cos innego?

Christa, całkowicie normalne. Ciesz się i wypoczywaj. Moja Lenka była taka prawie przez miesiac, z czasem zaczęła sobie robić jakieś przerwy w spaniu na czuwanie, ale generalnie spała. Bardzo dobrze, że dziecko nie ma problemów z wypoczynkiem, będzie Ci lżej :)
Christa napisał/a:
Czy z takim malym dzieciaczkiem juz powinnismy sie w cos bawic po karmieniu

nie, jeszcze za wcześnie. Możesz go sobie czasem na brzuchu połozyć (na sobie, żeby pępek nie bolał na twardym podłożu), ale do zabaw jeszcze nie dojrzał.
Malroy napisał/a:
Nie noś małego na sen -jak widzisz, że jest senny odkładaj do łóżeczka, niech sam zaśnie. Wiem, że fajnie jak zaśnie na rękach, jest wtedy taki kochany :mrgreen: , ale jak będzie ważył 10kg to te kochanie będzie uwierać z lekka ;)

Złota prawda!!!!

A tak poza tym; Ja trochę do tyłu na forum, ale czyżbym mogła przegapić Twój wątek o przyjściu na świat dzidzi??!?! Czy Ty po prostu się nic nie chwaliłaś, i tak nagle wskakujesz do dzieciaczków i jak gdyby nigdy nic pytasz, czy może długo spać??!? ;-)
Proszę mi się tu szybciutko chwalić jak było, jak sobie poradziliście, jak bardzo cudowną istotką jest twoje dzieciątko!!
Gratuluję Christa i cieszę się, że doceniasz już uroki macieżyństwa! Wszystkiego dobrego :-D

Humbak - 2007-09-19, 09:07

Christa wczuj się w niego, obserwuj, by nie przegapić momentóww kiedy jest śpiący i wtedy pozwól mu samemu zasypiać - inaczej będze tak jak napisał malroy. i ciesz się, nie każde dzieciątko jest tak cicho ;)
Christa napisał/a:
sa takie chwile, ze lezy z otwartymi oczkami
pozwól mu na nie jak najwięcej, ingeruj tylko trochę a nauczy się sam spędzać czas - on w takich chwilach ogląda światek i się uczy :)
Christa napisał/a:
macierzynstwo to tak wspaniala rzecz!

prawda? :D :D :D

a ja z kolei chciałam zapytać - co może być przyczyną notorycznych głosnych burczeń w brzuszku? kubuś jest przeziębiony od kilku dni, czy to może mieć coś z tym wspólnego?

martka - 2007-09-19, 09:21

alcia, Christowy wątek jest tu
Karolina - 2007-09-19, 09:48

Mii straszzznie burczało w brzuszku, jakby sie przelewało. Jęśli nie towarzyszy temu rozdrażnienie i płacz to chyba ok?
Christa - 2007-09-19, 10:37

Dziekuje za odpowiedzi.

Co do usypiania na rekach, to jestesmy konsekwentni i nie usypiamy. Raz zdarzylo mi sie, ale wtedy naprawde byl zaplakany po tym, jak mu tego samego dnia w szpitalu pobierali krew. Nie mialam serca nie wziac go na rece... Ale tak poza tym to naprawde nie usypiamy go na rekach.

Ciesze sie, ze to wszystko jest normalne i ze Wasze dzieciaczki tez byly takie jak Maxio.

A Tobie alciu dziekuje za gratulacje. Mam nadzieje, ze moj watek juz "nadrobilas" ;-) .

Pat - 2007-09-19, 11:46

Christa, odpisałam Ci na PW. Podsumowując: ciesz się dopóki możesz tymi 3godzinnymi przerwami dla siebie ;-)

Co do ortopedy (ajanna) dziwna sprawa, żeby na brzuszku nie kłaść?? Moja "starsza fajna babka ortopeda" (z Niekłańskiej) powiedziała, zeby kłaść... Kolejna wizyta u niej gdy Leo zacznie chodzić.
Noszę Go w chuście tak jak mi Forumowicze radzili - w pozycji siedzącek w rozkroku. I w Bebelulu można tak nosić dzieci :-) A Leo to bardzo lubi :-)
A jutro idę z Nim do pediatry. Mały ma na 100procent uczulenie..tylko na co? odstawiłam miód, mleko sojowe i czosnek...i przechodzi ta wysypka... Wolałabym, żeby nie na czosnek...

ina - 2007-09-19, 12:06

Pat napisał/a:
odstawiłam miód, mleko sojowe i czosnek...i przechodzi ta wysypka... Wolałabym, żeby nie na czosnek...


Wydaje mi się że soja może uczulać

ajanna - 2007-09-19, 12:12

Pat: a jak się to uczulenie objawia? nie słyszałam, żeby czosnek kogoś uczulił - odradza się go przy karmieniu, bo smak przechodzi podobno do mleka. jeśli jesteś weganką, to do głowy przychodzi mi jeszcze kakao, owoce, pomidory :roll:
Pat - 2007-09-19, 12:29

ajanna napisał/a:
a jak się to uczulenie objawia?
wysypka przemieniajaca sie w szorstka skore... Dwa miesiace temu mslalam , ze ma uczulenie na m.krowie (jem kefiry, jogurty i jaja) ale jak testowalam po 3 tygodniowym odstawieniu krowiego to ta wysypka nie wychodzila... soja uczula, miod uczula i niestetu o czosnku tez slyszalam.... sorr za pismo bez znakow diakrytycznych ale Leo lezy na mnie ;-) pisze jedna reka..uch.. Prowadze zapiski codziennie i stad wiem co moglo Mu zaszkodzic..
pao - 2007-09-19, 12:31

Cytat:
bo smak przechodzi podobno do mleka.


smak do mleka nie przechodzi ale zmienia sie zapach mamy a to niektórym dzieciom przeszkadza :)

pat, sprawdź soję, ona bardzo silnie alergizuje. również może być miód, ale raczej powiązany z alergią oddechową (alergia na pyłki lipy pojawia sie tez przy miodzie lipowym na przykład)

Humbak - 2007-09-19, 12:44

Pat napisał/a:
wysypka przemieniajaca sie w szorstka skore...

hmm... ale to jest dokładnie to, co ma kubuś... wysypka pojawia się po czym po kilku dniach zanika a zostaje chropowata skóra...
a ja tego wszystkiego nie jem... jestem na ryżu, kukurydzy, jaglanej, buraku, ziemniaku, pietruszce, marchewce, jabłku i cukinii... tylko... to może nie uczulenie? my tylko nie wiemy jak taką skórę - na twarzy - pielęgnować...
Karolina napisał/a:
nie towarzyszy temu rozdrażnienie i płacz

nie, jest ok :D

ajanna - 2007-09-19, 12:53

Humbak: niestety Kubuś może być uczulony również na którąś z tych rzeczy :-( , choć przyznaję, że jadłospis masz wzorowy :-) . ale może chodzi np. o jakieś pestycydy albo nawozy obecne w tym co jesz? może spróbuj ekologicznych warzyw i owoców? mój Igorek jak dostał uczulenia na pomarańcz, którą, głupia :cry: , zjadłam, miał dobry humor, tylko buzię i szyję całą w czerwonych krostkach :-/
alcia - 2007-09-19, 14:01

Humbak napisał/a:
estem na ryżu, kukurydzy, jaglanej, buraku, ziemniaku, pietruszce, marchewce, jabłku i cukinii... tylko... to może nie uczulenie?

nie zapominajmy jeszcze o alergii kontaktowej; czli, czy Kubuś nie ma do czynienia z pierzem (np. Wasza pościel), czy z normalnymi ( nie niemowlęcymi) proszkami do prania (jemu pewnie w takich nie pierzesz, ale sobie?? podczas karmienia przytula się do Twoich ubrań, pewnie też do Twojej pościeli.. my wszystko pierzemy w proszku Dzidziuś), itp

Humbak - 2007-09-19, 14:05

alcia napisał/a:
czy Kubuś nie ma do czynienia z

tego nie wiem... zaczynam szukać... od proszku narazie - prałam w jelpie, teraz mam zamiar persil sensitive - jedna babeczka ma synka też z kłopotami, kupiła u mojej mamy w kiosku ten persil i aż przyszła opowiadać że wszystko minęło... modlę się tylko żeby to nie na kurz, bo u nas setki książek i nie da się ich usunąć z pokoju bo nie ma gdzie... :(

Lily - 2007-09-19, 14:06

Humbak weź pod uwagę możliwość trądziku noworodków, to jest częstsze u chłopców.
A tak nawiasem mówiąc to mojej koleżance lekarz powiedział, żeby się taką chwilową wysypką nie przejmować, bo to jest częste, to może być efekt jakiegoś niezidentyfikowanego pojedynczego składnika w pożywienia, wysypka wychodzi i schodzi samoistnie. I jeszcze jedno - jeśli się stale je to samo to jest prawdopodobne, że dziecko ze skłonnością do alergii uczuli się na pokarm normalnie bardzo rzadko uczulający - np. ryż czy jabłko. To podobno częsty błąd matek dzieci z AZS, które karmią piersią i w ramach diety eliminacyjnej jedzą ciągle to samo.

Humbak - 2007-09-19, 14:15

Lily napisał/a:
jeśli się stale je to samo to jest prawdopodobne, że dziecko ze skłonnością do alergii uczuli się na pokarm normalnie bardzo rzadko uczulający

też tak słyszałam...

alcia - 2007-09-19, 14:17

Humbak napisał/a:
modlę się tylko żeby to nie na kurz

w tym wieku raczej nie...

Karolina - 2007-09-19, 14:33

Tymek miał wysypkę jak płukałam ubrania i pościel w płynie zmiękczającym. Teraz znów do łask wrócił Dzidziuś.
ajanna - 2007-09-19, 18:57

wydaje mi sie, ze przy alergii na proszek wysypka nie byłaby na buzce, tylko tam gdzie sie nosi ubranie. chyba, ze chodzi o Wasze ubrania/posciel, do ktorych przytula sie policzkiem?
kasienka - 2007-09-19, 19:34

Jeśli chodzi o to usypanie...Christa, Max zasypia sam, w łóżeczku? Bo Emil to zasypia przy cycu, ale ja go krótko karmię, on po 3 minutach już przysypia i muszę go łechtać, żeby pił dalej...Albo na rękach...ciągle zasypia, ale jak sie go położy do łóżeczka to patrzy na świat i po pewnym czasie się wkurza...
alcia - 2007-09-19, 19:46

ajanna napisał/a:
wydaje mi sie, ze przy alergii na proszek wysypka nie byłaby na buzce, tylko tam gdzie sie nosi ubranie. chyba, ze chodzi o Wasze ubrania/posciel, do ktorych przytula sie policzkiem?

Po pierwsze tak, chodzi o alergię ewentualną na proszek/płyn, którego używa mama (bo do ciuszków dziecięcych chyba wszyscy używają specjalnych środków).
A po drugie, nie jest prawdą, że dziecko dostanie wysypki tam, gdzie skóra ma kontakt z alergenem. Tzn. na ogół tak jest, ale często też wysypka wyskakuje w innych miejscach, takich typowych dla alergii (dokładnie się nie znam, bo nie miałam z tym do czynienia, ale pamiętam, że właśnie twarz, czy łokcie..)

DagaM - 2007-09-19, 19:48

Witaj Kasieńka, jeszcze raz serdeczne gratulacje, cieszę się, że wszystko poszło dobrze :-D
kasienka napisał/a:
Albo na rękach...ciągle zasypia, ale jak sie go położy do łóżeczka to patrzy na świat i po pewnym czasie się wkurza...

Ja nie chce nic mówić, ale chyba masz ten sam model bobasa co ja - Nina sama nie zasypia. Gdyby nie to, że w ciągu dnia chodzimy na długie spacery, w chuście, to by w ogóle nie spała.

Lily - 2007-09-19, 19:48

alcia napisał/a:
często też wysypka wyskakuje w innych miejscach, takich typowych dla alergii
to prawda, na przykład kobieta malująca paznokcie u nóg może mieć spuchnięte powieki i w ogóle tych faktów nie skojarzyć
Karolina - 2007-09-19, 19:58

Kasia, ta umiejętność przychodzi z czasem i niestety także może szybko odejść. Próbowałaś Emila karmić na leżaco? Wydaje mi się, że potem jest łatwiejsze przejście do samodzielnego spania. Takie maluszki, noworodki od razu przy cycusiu zasypiają, poczekaj jeszcze trochę, jak Emil będzie chciał po jedzeniu poczuwać i wtedy można zacząć. Mia mi tym sposobem ładnie nauczyła się zasypiać. Ale niestety przez częste wyjazdy, które ona "przeżywa" potem przez tydzień wszystko legło w gruzach...
Jedna rzecz, o której pisały też dziewczyny - dziecko czuje się bezpiecznie -jak w łonie matki - gdy ma otulone rączki, policzki.
Oglądaliśmy foto - cud chłopak:) Tymek najpierw mówił, że to Mia ale szybko przyswoił, że to Emilek.
Wogóle kiedyś idziemy ulicą i jakiś koleś niósł na rękach niemowlę - Tymi zobaczył i lekko zszokowany powiedział - Pan Mię (zabrał)

alcia - 2007-09-19, 20:14

Karolina napisał/a:
Mia mi tym sposobem ładnie nauczyła się zasypiać. Ale niestety przez częste wyjazdy, które ona "przeżywa" potem przez tydzień wszystko legło w gruzach...

to jak u nas. Pięknie sama zasypiała, ale zaczęły się wyjazdy - a wiadomo jak to poza domem; najłatwiej do cycka i z głowy..
I teraz - po wakacyjnych wojażach, Lenka zasypia przy cycu. Znów to samo, a tak sobie obiecywałam, że tym razem do tego nie dopuszczę :-| No ale może z nią nie będzie tak źle jak z Kają, że za miesiąc zacznie mi się co 2 godziny budzić, albo i nawet częściej...

DagaM - 2007-09-19, 20:21

Moja Nina w ogóle nie śpi w ciągu dnia i mam problem z głowy ;-) (jedynie w chuście na spacerach)
alcia - 2007-09-19, 20:27

Moja teraz śpi 2 razy po około 2, 3 godzinki...
DagaM - 2007-09-19, 20:33

Cytat:
Moja teraz śpi 2 razy po około 2, 3 godzinki...
Piękna sprawa, gratuluję! :-)

Słuchajcie, a moja Nina właśnie zasnęła. Chyba już na noc, ale ma kupę w gaciach. Co robić? Przewinąć ją ryzykując, że się obudzi? A z drugiej strony odparzy jej się pupa. :-|

alcia - 2007-09-19, 20:36

kusi chwila spokoju, ale nie radzę... ;)
DagaM - 2007-09-19, 20:37

Zrobie tak, wykąpię się, przebiorę w koszulę nocną i dopiero wtedy przewinę Susełka. Może nie rozbudzi się aż tak...
Pat - 2007-09-19, 22:25

o kurka Daga!!! teraz to zobaczylam: Twoja Nina skonczyla dzis 3 miesiace!!! (Twoj suwaczek) Wszystkiego NAJ i slodkich snow i zebys dala mamie swojej podrzemac tudziez popichcic w kuchni za dnia! ;-)

Humbak, a gdzie u Twojego dziecka pojawia sie ta wysypka przemieniajaca sie w szorstka skore? u mojego-pod broda, ramiona, potem kark az wreszcie po kolanami i lokcie (taka kolejnosc)
Chyba i ja zaczne prac "dorosle" ubrania w proszku dla dzieci...sprawdze czy to uczulenie na dotyk. Ale najpierw sprawdze te pokarmy...

kasienka, moj Leo tez przysypial przy cycu. Ja, w przeciwienstwie do Ciebie (Twoj Emil ma 4 dni teraz) bylam w szpitalu 6 dni wiec pytalam poloznych o to samo. Odpowiadaly: budzic jesli zasypia przy karmieniu! A jak? lapac za nosek, laskotac stopki a nawet ..przewinac.
kasienka napisał/a:
ale jak sie go położy do łóżeczka to patrzy na świat i po pewnym czasie się wkurza...
Ja od początku śpię z Leo.. Mamy niby kołyskę ale ona służy nam czasami w dzień tylko. Leo budzi się zbyt często w nocy -co1-2h - karmię go spiac.. Mysle ze Emil - 4dniowe Malenstwo wciaz i wciaz chce byc TYLKO z Toba, czuc Cie, slyszec bicie Twojego serca, czuc Twoj zapach i dlatego gdy Go odkladasz do lozeczka - zaczyna "krecic nosem" ;-)
Humbak - 2007-09-20, 03:32

Pat napisał/a:
gdzie u Twojego dziecka pojawia sie ta wysypka
przede qszystkim głowa, nawet tam gdzie włosy, potem ramiona, górna część klatki piersiowej i potem brzuszek, nad siusiaczkiem, całe ręce i plecy...

[ Dodano: 2007-09-20, 03:35 ]
Pat napisał/a:
Leo budzi się zbyt często w nocy -co1-2h

to tak jak kubuś... ale przy karmirniu w nocy często zasypiałam i dla odmiany nauczyłam go spać z cycem w buzi... teraz od tego odzwyczajam... :-|

bajaderka - 2007-09-20, 08:38

Pat, dobrze że sobie piszesz jadłospis...to bardzo pomaga w tropieniu alergenów...wszystko może uczulać...czosnek, przyprawy...wszystko...zasada jest taka, że jak wprowadzamy coś nowego z jedzenia to w tym czasie uważamy aby nie wprowadzać niczego nowego z kosmetyków, proszków do prania...bo wtedy nie będziemy wiedzieli co tak naprawdę uczula...
kasienka - 2007-09-20, 09:00

W sumie, chodziło mi głównie o to, że on ciągle zasypia :D Wszędzie ;) Ale jest maleńki jeszcze, na pewno musi odespać ;)

Jak przysypia w czasie picia, to go troszkę wybudzam...ale z nim można zrobić wszystko, jak uśnie flaczeje i można go przekładać z miejsca na miejsce i nic. Wczoraj trochę czuwał, siedział w bujaczku i też usnął słodko po pewnym czasie :D

A kupy to masakra...On robi prawie po każdym piciu...Wczoraj karmiłam go już na noc, oczywiście machnął kupę...więc dobra, nie wyjmuję go z łóżeczka żeby się nie wybudzał, zdejmuję kupę, myję tyłek, a to sik na pół pokoju i strzał z dupci...więc ostatecznie musiałam nie dość że go wyjąć, to jeszcze całego przebrać, bo siebie też osikał i zmienić prześcieradło z łóżeczku :lol: całe szczęście, że jak potem go nakarmiłam jeszcze to już nie walnął kolejnej kupy, bo chyba musiałby w niej spać ;)

Humbak - 2007-09-20, 09:02

kasienka napisał/a:
w bujaczku

kasienko co to takiego?

pao - 2007-09-20, 09:51

Cytat:
A kupy to masakra...On robi prawie po każdym piciu...Wczoraj karmiłam go już na noc, oczywiście machnął kupę...więc dobra, nie wyjmuję go z łóżeczka żeby się nie wybudzał, zdejmuję kupę, myję tyłek, a to sik na pół pokoju i strzał z dupci...więc ostatecznie musiałam nie dość że go wyjąć, to jeszcze całego przebrać, bo siebie też osikał i zmienić prześcieradło z łóżeczku :lol: całe szczęście, że jak potem go nakarmiłam jeszcze to już nie walnął kolejnej kupy, bo chyba musiałby w niej spać


całkiem jak gabryśka :D

tylko jak gabryska miała taki strzał, to trzeba było nie tylko cała pościel zmieniać i myc mamę ale i umyć okno, parapet, łóżko i dwie ściany :D

alcia - 2007-09-20, 10:35

A moja nadal robi jedną, dwie kupy tygodniowo... i tak od urodzenia :)
juz nawet oduczyłam sie ze sobą pieluchy na zmianę zabierać, bo nigdy z nich nie korzystałam... Wiem mniej więcej kiedy nadchodzi ten Wielki Dzień, wtedy jestem w gotowości, a tak - 3, 4 pampersy na dobę i jest git! ;)

Kaja z kolei była jak Emil kasienki, oj, męczące to było, te nocne nieustanne przewijania. I dawało po kieszeni. :roll:

Humbak - 2007-09-20, 10:50

Ale to nie jest chyba tk non-stop... kuba do 15 pieluszek zapełniał początkowo - teraz do 10 nie dochodzi
pao - 2007-09-20, 11:00

Cytat:
A moja nadal robi jedną, dwie kupy tygodniowo... i tak od urodzenia :)


kurcze, ja bym sie martwiła... no ale Ty jesteś mama to wiesz lepiej :)

zresztą gdybanie: ja bym zajrzała w jelita i bym sie albo uspokoiła albo podjęła kroki ;)

alcia - 2007-09-20, 11:22

pao napisał/a:
kurcze, ja bym sie martwiła... no ale Ty jesteś mama to wiesz lepiej :)

początkowo się martwiłam, przyzwyczajona do 12 kup na dobę w wykonaniu nowonarodzonej Kai.
Ale skonsultowałam to z dwoma lekarzami, którym ufam i okazało się, że u dzieci karmionych piersią jest to całkowicie normalne. Mogą robić co chwilę, mogą raz na tydzień...
Żadnych zaparć nie ma, nie ma męczenia się podczas robienia kupy. Wszystko jest normalnie i OK, po prostu rzadko.
Więc czym się martwić? Cieszymy się oszczędnością na pieluchach oraz mniejszym nakładem pracy (i mniejszym drażnieniem pupci) :)

pao - 2007-09-20, 11:26

wiesz, ula robi regularnie ale i tak schodzą na 4 góra 5 na dobę :) ale ona grzecznie kupkuje w pełna pieluchę ;)

fajne takie regularne dziecko :)

kasienka - 2007-09-20, 12:25

Dziecko karmione tylko piersią może robić kilka kilkanaście kup dziennie, albo robić kupę raz na tydzień. Wszystko w normie, ważne, żeby przy sporadycznych wypróżnieniach nie było zaparć i tyle. Różne modele po prostu ;)

Emil właściwie dorobił wtedy tylko, bo już zrobił kupę, ale za wcześnie zaczęłam go przebierać. Dziś machnął taką, że nie chciałabym z niej dostać ;)

Humbak, bujaczek... hmmm...
http://www.allegro.pl/search.php?string=bujaczek
my mamy pożyczony od kochanej puszczykowej, taki normalny model bez jakiś bajerów. Fajnie się buja, Zuzia też uwielbiała w czymś takim leżeć :) Fajne, bo można noga bujać i jest spokój ;)

olgasza - 2007-09-20, 14:46

DagaM napisał/a:
kasienka napisał/a:
Albo na rękach...ciągle zasypia, ale jak sie go położy do łóżeczka to patrzy na świat i po pewnym czasie się wkurza...

Ja nie chce nic mówić, ale chyba masz ten sam model bobasa co ja - Nina sama nie zasypia. Gdyby nie to, że w ciągu dnia chodzimy na długie spacery, w chuście, to by w ogóle nie spała.


czyzbyscie skorzystaly z tej samej promocji? moj model ( a raczej moja modelka) tez ma jakis lozeczkowy uraz...Chociaz czasem potrafi zaskoczyc - dzisiaj spi juz drugi raz ponad godzine, najpierw w chuscie , potem na materacyku i tylko czasami rozkosznie sie przeciaga...
Szkoda, ze mnie nie uprzedzila wczesniej, ze zamierza dzis tak ladnie pospac, bo tez bym sie zdrzemnela [ziew].

Karolina - 2007-09-20, 15:12

Kasia, ale macie Mulatka;)
Jedna kupa na kilka dni to nie jest zatwardzenie u dziecka, bo w jelitach nic nie zalega. Mała ilość kup świadczy o tym, że pokarm jest maksymalnie wchłaniany, nie pozostają resztki. Zresztą wystarczy spojżeć na Lenkę - patologicznie nie wygląda:) Mia też ma małą produkcję odpadów :lol:

- 2007-09-20, 15:57

alcia napisał/a:
nie smarujemy jej kremami z filtrem,
nie boisz się o Jej skórę?

[ Dodano: 2007-09-20, 15:59 ]
alcia napisał/a:
początkowo się martwiłam, przyzwyczajona do 12 kup na dobę w wykonaniu nowonarodzonej Kai.
Ale skonsultowałam to z dwoma lekarzami, którym ufam i okazało się, że u dzieci karmionych piersią jest to całkowicie normalne. Mogą robić co chwilę, mogą raz na tydzień...
Żadnych zaparć nie ma, nie ma męczenia się podczas robienia kupy. Wszystko jest normalnie i OK, po prostu rzadko.
Więc czym się martwić? Cieszymy się oszczędnością na pieluchach oraz mniejszym nakładem pracy (i mniejszym drażnieniem pupci)
spoko, Jagula robiła właśnie raz na 4-5 dni. Potem za to nadrobiła. Ogólnie ma niezły przerób :lol:
DagaM - 2007-09-20, 16:21

, ja tez nie smaruję Ninie buziaka, no ale też nie opalamy się namiętnie. Podczas spaceru promyczki jedynie "omiatają" twarz.

Co do kup, moja bratanica (6 tygodni) również jest z tych ekonomicznych dzieciątek, jedna kupa na tydzień :mryellow: Natomiast Nina - tyle kupek ile karmień. Może to jest kwestia ilości spożywanego błonnika przez matkę...

Pochwale się dzisiaj, że udało mi się zdrzemnąć obok Niny, aż (!) 10 minut :-P ale dobre i tyle :->

kasienka - 2007-09-20, 16:46

Aha, co do bankrutowania na pampersach...Ja jestem dumna z siebie bo na razie udaje nam się zużyć dwa dziennie mniej więcej, co przy tym kupowym przerobie jest super wynikiem. Jedziemy z tetrą i na razie jest ok :)
alcia - 2007-09-20, 16:48

ań napisał/a:
alcia napisał/a:
nie smarujemy jej kremami z filtrem,
nie boisz się o Jej skórę?

bardziej się 'boję" tych kosmetyków. Ale jak pisała Daga, nie plażujemy się, a odrobina słoneczka moim zdaniem jej nie zaszkodzi. N
DagaM napisał/a:
Może to jest kwestia ilości spożywanego błonnika przez matkę...

tu akurat nie sądzę, bo wydaje mi się, że nie ma znacznej różnicy w naszym odżywianiu. Moje też nie zmieniło się od czasów Kai, a ona dawała czadu z kupami jak Twoja :)
Nie widzę żadnej zależności... taki model ;)

[ Dodano: 2007-09-20, 16:48 ]
kasienka napisał/a:
Jedziemy z tetrą i na razie jest ok :)

podziwiam!!!!!

DagaM - 2007-09-20, 17:04

Odnośnie pieluch jednorazowych, jakich używacie?

Kasieńka, zobaczymy na jak długo wystarczy Ci zapału do tetrowych pieluch ;-)

pao - 2007-09-20, 17:09

Cytat:
Odnośnie pieluch jednorazowych, jakich używacie?


moltexy eko. i bardzo sobie chwalimy :)

kasienka - 2007-09-20, 17:13

Mi się nie udało jeszcze kupić tych molteksów, więc ostatecznie kupiliśmy pampersy, ale mam nadzieję, że potem przejdziemy na moletx. No i tetra...

Z moim horoskopowym szczurem wierzcie mi, że cieszy mnie każda kupa w tetrowej pieluszce, bo wiem, że gdyby nie to, to właśnie wyrzucałabym do kosza kolejne 50 groszy :mrgreen:

Karolina - 2007-09-20, 18:18

A tak pójdzie w kanał przy praniu ;-)
kasienka - 2007-09-21, 20:44

Karolina, nie aż tyle.
Pat - 2007-09-21, 23:51

kasienka napisał/a:
Jedziemy z tetrą i na razie jest ok
Kasiu, jak stosujesz te tetrowe? kiedys na kropkowcu o tym byla mowa. Ja wtedy czysto teoretyzowalam pokazujac wam, ze kupilam takie majtki do tetry ( http://www.bobosklep.pl/p...products_id=104 )
Wkładam w te majtki 2 tetrowe bo jedna nie zabezpiecza tak dobrze. Na noc zakładam jednorazowke: Huggies, Pampers rzadziej a Moltex eko (od Natalii) ostatnio nam nie podpasowały (zle sie je zapinalo, zle byly dopasowane jakos.. :-( )

Karolina - 2007-09-22, 10:20

Kasia, to był żart, podziwiam Cię z tą tetrę, ja raczej bym nie wyrobiła. Zresztą wizja spłukiwania kupy z pieluszki kilka razy dziennie...pare razy to przerabiałam, to nie na moje nerwy. Ciesze się, że chociaż Tymek przesiadł się z nocnika na podkładkę kibelkową, spojkój chociaż z jednymi kupami mam:)
DagaM - 2007-09-22, 11:05

Mamy 3 miesięczniaków (i starszych bejbisiów :-) ), czy Wasze maleństwa przesypiają juz całe noce?

Wyobraźcie sobie, że Nina zrezygnowała z jednego karmienia. Budzi sie jedynie raz, koło 1-2 w nocy i śpi do 6-7 rano. Wyczytałam, że 3 miesięczne niemowlęta juz mogą przesypiac całe noce bez karmienia.
A jak wygląda to u Was?

Pat - 2007-09-22, 11:24

DagaM, u mnie bez zmian... co 1,5 -2h pobudka mamo! daj jeść! :-/ Zazdroszczę Ci :-)
Karolina - 2007-09-22, 11:27

Jestem w szoku bo Mia też je ok 2-3 i śpi do rana - ok5-6. Pamiętam jak przy Tymku przestraszyłam się, ze nie żyje jak raz przespał 5 godzin...
DagaM - 2007-09-22, 11:28

Pat, przyjedź do mnie spać, może uda mi sie wypatrzyc o co chodzi Leosiowi :-)

[ Dodano: 2007-09-22, 11:32 ]
Pat, ja tam nie chce się wymądrzać, ale ja bym porządnie przytrzymała Leosia przy cycu, żeby dokopał sie do głębszych, tłustszych zasobów pokarmu i konkretnie się najadł. Żadnego zasypiania przy jedzeniu i odłożyła go.

U nas jest tak, Nina je przez ok. 10 min, po czym odlatuje, wtedy zmieniam jej pieluchę. Dzięki temu wybudza sie ponownie i znowu przystawiam ją do piersi na kilka minut, żeby tak solidnie dopiła, znowu zasypia i odkładam ja do łóżeczka.

alcia - 2007-09-22, 11:35

DagaM napisał/a:
Wyobraźcie sobie, że Nina zrezygnowała z jednego karmienia. Budzi sie jedynie raz, koło 1-2 w nocy i śpi do 6-7 rano.

Moja na razie bez zmian, czyli jak połozy się koło 20-21, je koło 1, potem 4, i 7.
czyli 3 razy w nocy (7 to dla mnie jeszcze noc, bo wstaje dopiero koło 9).
Oczywiście czasem się zdarza, że coś ją wybudzi i jest jeszcze dodatkowe karmienie, no ale to już są jakieś sytuacje szczególne.

Kurcze, muszę małą szeroko pieluchować. Byłam z nią na USG bioderek i okazało sie, że ma trochę zbyt płaskie torebki stawowe. Do dysplazji jeszcze daleko, no ale trzeba teraz o to dbać. :-|
Dobrze tylko, że chusta nie jest niewskazana... Mogę używać, byle tylko wsadzać ją z tymi pieluchami na tyłku.

A tak poza tym Kaja już przyniosła jakiegoś wirusa z przedszkola, wszyscy smarkamy, Lenka też :-( Kaja też trochę kaszle (ale tak gardłowo, nie z płuc, przynajmniej narazie) Martwię się o Lenkę, żeby jej się czasem nie pogorszyło.

DagaM - 2007-09-22, 11:40

alcia, a jak długo musisz pieluchować Lenkę? Podejrzewam, że nie dłużej niz miesiąc, nie? Nie wiem jak wygląda rozstawienie bioderek po włożeniu dzidzi do bebelulu, ale w chuście wiązanej, nożki sa naprawdę szeroko na okrak.

A wirusisko przetrzymacie! Może peofilaktycznie przeżućcie się na jaglankę.

alcia - 2007-09-22, 12:01

DagaM napisał/a:
alcia, a jak długo musisz pieluchować Lenkę?

miesiąc, do następnego USG. Wytrzymamy, spoko, byleby jeszcze dłużej nie trzeba było..

kasienka - 2007-09-22, 15:52

Pat, kupiłam od ajanny takie otulacze na pieluszki, dwie sztuki...Mogłam kupić więcej, bo niestety sie moczą, a są super, nic z nich nie wycieka, tylko niestety małe i na za długo raczej nie starczą...Najpierw to w ogóle pocięłam kilka pieluch tetrowych bo były za wielkie, ale teraz trochę żałuję, bo Emil zaczął więcej sikać, może b mi sie udało je inaczej złożyć...Patrzyłam dziś ile kosztują tetry, ale są drogie, więc na razie jadę na tym, co mam.
oprócz tego pampersy na noc i pewnie na wyjścia.

ajanna - 2007-09-22, 17:51

Alcia: witaj w klubie :-? u nas Weronika coś przyniosła. na razie zaraził się Olaf - ma kaszel, katar i gorączkę :-( . bardzo mi go szkoda, bo jest taki maleńki i biedny, ale znosi to jak mężczyzna :lol: mam nadzieję, że reszta naszej rodziny się nie zarazi. a i bogu dziekuje, ze kupilam fride - teraz okazala sie nieoceniona :-) .

Daga: moj Igor spi - tzn ma przerwe w karmieniu 10-12 godz. ale to pewnie dlatego ze pije głównie nutramigen :-? Olaf zwykle pije ma najdłuższą przerwę 6 godz.

alcia - 2007-09-23, 21:59

ajanna napisał/a:
na razie zaraził się Olaf - ma kaszel, katar i gorączkę :-( . bardzo mi go szkoda, bo jest taki maleńki i biedny, ale znosi to jak mężczyzna

I jak tam Olaf się czuje?? Lepiej już?

Ja jestem przeszczęśliwa, bo Lenka miała ten katarek tylko jeden dzień!!! Tak się cieszę, bo tak bardzo nie chciałam, żeby się zaczęło coś paprać.. wiecie, od katarku, przez kaszel do jakichś syfiastych leków :roll: Ale na szczęście... nie ma to jak maluszek na mleczku mamusi :-D Jeden dzień i po problemie. Kaja też szybko się z tym uporała - dwa dni smarkania, trochę odkaszliwania do tego i już też po sprawie :)

ajanna - 2007-09-24, 21:20

Alcia: dziękujemy, już lepiej :-) . w sumie gorączkę miał tylko 1 dobę - był wtedy tylko na moim mleku i głównie spał. teraz ma jeszcze katar i pokasłuje, ale wydaje mi się, że najgorsze już za nami. od niedzieli już spaceruje, ale na usg go jutro nie puszczę, bo boję się, że coś w przychodni złapie. ale na szczęście moja mama pojedzie na usg z Igorkiem :-) cieszę się, że Twoje dziewczyny już lepiej :-D . Weronika chyba w środę pójdzie już do szkoły :-)
Christa - 2007-09-25, 06:11

A ja sie musze wyzalic... :-(

Na poczatku wszystko bylo idealne: Max tylko spal (info dla kasienki: od poczatku zasypia sam w kolysce, choc czasem zdarza mi sie go zostawiac w naszym lozku po ostatnim karmieniu nad ranem - no nie moge sie powstrzymac :-) ), jadl i robil kupki, a teraz sie zaczelo...
Nawet nie wiem, jak to opisac, bo czegos takiego nigdy w zyciu nie widzialam i nie wiem, czy to jest normalne, czy nie, ale wydaje mi sie, ze nie. Otoz Maxio przez prawie caly dzien i noc (niewazne czy spi, czy je, czy probuje zasnac, czy sobie po prostu lezy z otwartymi oczkami) wygina sie, prezy, steka, jeczy, prycha, kicha i tak w kolko. Wrazenie jest takie, jakby probowal zrobic kupe-kloca, a tak naprawde robi sliczne kupki (pieluchy z kupkami zmieniam przy kazdym karmieniu) i nie wiem, czy jest pomiedzy tym jakis zwiazek. Dodam, ze on przy tym zupelnie nie placze. Ale serce mi sie kraje, jak na niego patrze, jak sie meczy. Najgorzej jest w nocy. Jest tak glosny od tego stekania i napinania sie, ze nie wiem. Czy spotkalyscie sie z czyms takim?

Wczoraj byla u nas polozna i jak chcielismy jej zademostrowac poczynania naszego synka, to oczywiscie byl slodki jak aniolek. Nawet nie mrugnal!!! No i ona powiedziala, ze to normalne, ze niemowleta sie tak wyginaja, preza i stekaja, ale mi sie wydaje, ze w wydaniu naszego synka nie jest to normalne. Mam wrazenie, ze cos mu jest, a nie wiem, co i nie wiem, jak mu pomoc. Aha, po kazdym karmieniu "pracujemy" nad odbijaniem i baczkami i czasem sie udaje, a czasem nie.

Dzisiaj idziemy do lekarza, ale obawiam sie, ze ozzijski lekarz rowniez powie, ze to normalne...

Jak myslicie, co to moze byc?

kasienka - 2007-09-25, 07:18

Christa, u nas podobnie ;) gama odgłosów i postękiwań z dnia na dzień się powiększa...Do tego, mam pytanko, czy noworodek powinien oddychać ciągle miarowo i tak samo? Bo Emil czasem oddycha głęboko i spokojnie, ale przez dużo czasu, nawet jak śpi, raczej "dyszy" i skrzypi...trochę się martwię, czy nie ma jakiś problemów z oddychaniem :/
Christa napisał/a:
wygina sie, prezy, steka, jeczy, prycha, kicha i tak w kolko. Wrazenie jest takie, jakby probowal zrobic kupe-kloca, a tak naprawde robi sliczne kupki

myślę, że to normalne, w każdym razie Emil robi to samo, tylko może nie cały czas, a kilka razy dziennie ma taką fazę.

A u nas małe sukcesy, już druga noc jak ładnie spał, dziś wybudził się ok.1 w nocy i zasnął o 2, ale poza tym-śpi i tylko na picie się budzi. Śpi w łóżeczku, do którego go po piciu odkładam.

DagaM - 2007-09-25, 07:47

Dziewczyny nie przejmujcie się, na początku noworodki tak właśnie się zachowują. Alcia fajnie o tym wspominała na początku tego wątku. Odgłosy mogą być tak głośne, że człowiek zamiast spać to nasłuchuje się, czy to już jest płacz, czy wstawać, czy nie. Przejdzie...

kasieńka, Emilek obudził się na tylko jedno karmienie?

U nas Nina od początku śpi w swoim łóżeczku. Kilka razy zdrarzyło się, że zabraliśmy ją do nas, bo tak płakała, ale to było na początku.
Christa, po porannym karmieniu (6-7 godzina) zawsze zostawiam Ninę w naszym łóżku, bo tak mi jest wygodnie. Ninusia śpi wtedy jak królowa, na wieeelkiej poduszce, przykryta kołdrą, jak stara ;-) A ja w tym czasie robię swoje rzeczy (łazienka, śniadanie, wegedzieciak :mryellow: )

Christa - 2007-09-25, 08:32

kasienka i DagaM, to mnie troche pocieszylyscie, choc nadal jestem zaniepokojona, jak slucham tych jego jekow i stekan...

Przed chwila wrocilismy od lekarza, ktory oczywiscie stwierdzil, ze to normalne :-) . Wedlug niego, skoro Maxio przybiera na wadze (w ciagu ostatnich 4-ech dni przytyl 280g), nie ma temperatury, robi kupki i nie placze, to znaczy, ze wszystko jest ok. No oby!

DagaM - 2007-09-25, 08:33

No właśnie, najwazniejsze, że robi kupki, puszcza bąki, beka. W pierwszej chwili pomyślałam, że może boli go brzuszek, ale skoro nie płacze, to widać Maxio po prostu rośnie :-D
Christa - 2007-09-25, 08:42

Z tym bekaniem i bączkami to roznie bywa. Czasem trzymam go naprawde dlugo, zeby mu sie odbilo i nic. Czy sa jeszcze jakies inne metody (niz trzymanie dzieciaczka na ramieniu badz podtrzymywanie go reką pod brodą i trzymanie go w pozycji polsiedzacej badz polozenie go na brzuszku na wlasnych kolanach), zeby pedziwiatry mialy gdzie uciekac? Bo ja stawiam na to, ze to albo te pedziwiatry, albo cos na tle nerwowym.
alcia - 2007-09-25, 08:54

Christa napisał/a:
Czy sa jeszcze jakies inne metody [...], zeby pedziwiatry mialy gdzie uciekac?

Inne metody, to odpowiednia dieta i herbatki ułatwiające trawienie. po herbatkach Lenka zaczęła robić bączki bez żadnego problemu i nadmiernego stękania; wcześniej to je produkowała z większym wysiłkiem i całą gamą śmisznych minek i stękań. także polecam: koper włoski+melisa, koper włoski+ rumianek, koper włoski+nagietek. Są różne gotowce w aptekach, ale zazwyczaj z cukrem, albo takie zwykłe, ziołowe, ale potwornie drogie. Najlepiej kupić wymienione pzrze mnie skąłdniki i łączyć po dwie herbatki. Ja tak piłąm 3xdziennie i było super.

Christa
, tymi jękami na prawdę się nie przejmuj :) I niemiarowym oddychaniem Ty kasienko też. To normalne i ma swoje zalety (ja w nocy często miewałam schizy jak dziecko za długo spało - czy na pewno oddycha?? i nie musiałam z łóżka wstawać, wystarczyło ucha nadstawić ;) )

[ Dodano: 2007-09-25, 08:55 ]
DagaM napisał/a:
po porannym karmieniu (6-7 godzina) zawsze zostawiam Ninę w naszym łóżku, bo tak mi jest wygodnie

ja na ogół też :)

ajanna - 2007-09-25, 09:07
Temat postu: z przedmówczyniami
Christa: donoszony noworodek jak mu coś dolega to płacze. więc nic się nie ma martw :-D co do odbijania moim zdaniem może też pomóc wszelkie kołysanie góra-dół, chodzenie z dzieckiem w pionie itp. a na bączki jest jeszcze przyginanie nóżek do brzuszka, rowerek i również chodzenie brzuszek do brzuszka :-)

Kasienka: zgadzam się z przedmówczyniami :-D

malina - 2007-09-25, 09:08

alcia napisał/a:
koper włoski


Koper włoski może też działać wzdymająco,trzeba uważać.U Zuzi tak własnie było - po tym jak zaczełam pic te herbatki i kilka razy dostała wode koperkową(miała straszne kolki i łapaliśmy sie wszystkiego) było jeszcze gorzej.Dopiero pediatra kazał mi odstawic.

pao - 2007-09-25, 09:36

Cytat:
Koper włoski może też działać wzdymająco,trzeba uważać.U Zuzi tak własnie było - po tym jak zaczełam pic te herbatki i kilka razy dostała wode koperkową(miała straszne kolki i łapaliśmy sie wszystkiego) było jeszcze gorzej


z gabi miałam to samo. na szczęście szybko się zorientowałam :)

kasienka - 2007-09-25, 09:51

DagaM napisał/a:
kasieńka, Emilek obudził się na tylko jedno karmienie?

nie, no bez przesady, nie ma tak dobrze ;)
położyłam go ok.19 i zasnął, obudził się o 21 i cycał prawie godzinę, z przerwami na beknięcie i zmianę pieluszki bo oczywiście machnął kupsko, potem obudził się o 1, potem o 4 a potem ok.7 :)

alcia napisał/a:
To normalne i ma swoje zalety (ja w nocy często miewałam schizy jak dziecko za długo spało - czy na pewno oddycha?? i nie musiałam z łóżka wstawać, wystarczyło ucha nadstawić ;) )

hehe, mam to samo, ale jednak trochę stresujące, jak dziecko skrzypi i dyszy w łóżeczku :roll: no ale trochę mnie pocieszyłyście, dzięki, wobec tego chyba wszystko jest ok, tym bardziej, że młody nie płacze, chyba, że jest bardzo niezadowolony ;)

DagaM - 2007-09-25, 10:44

kasienka, na pocieszenie napiszę Ci, że przez pierwsze 2-3 tygodnie spałam jak zając, jedno głośniejsze stęknięcie lub wzdechnięcie Ninki, a ja juz byłam na baczność przy łóżeczku :mryellow: a mój Piotrek to już w ogóle na tamten czas wyprowadził się z sypialni, bo stwierdził, że Nina za głośno śpi :-P
Christa - 2007-09-26, 13:37

U nas dzisiaj jakby troche lepiej z tymi stekaniami i prezeniem sie, ale jeszcze niestety nie idealnie. Zauwazylismy, ze najgorzej jest nad samym ranem. Maxio potrafi wtedy przez bite 2 godziny bez przerwy jeczec i stekac. Dzisiaj pomyslalam, ze to moze przez to, ze ostatnio wcinalam duzo jablek i bananow, dlatego tez postanowilam je odstawic, zeby zobaczyc, czy cos sie polepszy. Szczerze mowiac, wolalabym, zeby polepszylo sie bez odstawiania owocow, bo ja jestem od nich uzalezniona i jak nie zjem 8 sztuk jakichs owocow dziennie, to padam.

Z innej beczki: czy to normalne, ze Max, ktory w pierwszym tygodniu na kazdej z piersi spedzal po ok. 30 minut, teraz jest juz najedzony po 15-20 minutach? I czasem ciagnie tylko z jednej piersi, a przy drugiej momentalnie zasypia i nijak nie jestem w stanie go wybudzic? Czy myslicie, ze te 15-20 minut mu wystarcza? Ja zapisuje sobie od pierwszego dnia, o ktorej i ile Maxio siedzi na ktorej piersi i wedlug moich obliczen kiedys w ciagu doby spedzal ok. 5-6 godzin na samym ssaniu, a teraz jest to 3-4 godziny. Boje sie, ze to za malo. Aha, dodam, ze pokarm mam. To Max nie jest po prostu zainteresowany dalszym jedzeniem...

malina - 2007-09-26, 13:45

Christa napisał/a:
teraz jest juz najedzony po 15-20 minutach?
Christa napisał/a:
Czy myslicie, ze te 15-20 minut mu wystarcza?

Jesli ssie intensywnie,słychać przełykanie to tak.Zuzia ssała do 15 min,nigdy dłużej i dobrze przybierała.

alcia - 2007-09-26, 13:45

Christa napisał/a:
czy to normalne, ze Max, ktory w pierwszym tygodniu na kazdej z piersi spedzal po ok. 30 minut, teraz jest juz najedzony po 15-20 minutach?

oczywiście, że normalnie :)
Wcześniej musiał dużo ssać, żeby Ci laktację rozchuśtać. Miałaś pewnie jeszcze mało pokarmu, więc więcej czasu potrzebował na ssanie. Teraz z Twoją laktacją sparwa opanowana, on potrafi tez sprawnie ssać, więc skrócił sobie czs spędzany przy piersi. Niektóre dzieciaczki najadają się w 5 minut, inne w 40, także wszystko jak najbardziej OK. O ile rzeczywiście ssie efektywnie, a nie bawi się w tym czasie piersią. Poza tym właśnie po to kontroluje się co jakiś czas wagę dziecka, by upewnić się, że zjada właściwe porcje.
Niczym się nie martw i zaufaj małemu. Po ważeniu upewnisz się, czy wszystko gra.

Humbak - 2007-09-28, 21:08

Dziewczyny, ile ważą wasze maleństwa teraz? Zważyłam kubusia i okazało się, że przytył 900g przez 2 miesiące... jest dokarmiany raz na dobę, lekarka powiedziała, że wprawdzie duże dzieci wolniej przybywają na wadze, ale kubusiowi idzie to zbyt wolno i żeby go dokarmiać 2 razy na dobę...
a ja się boję bo mam mało mleka, że kubuś oduczy się ssania i przyzwyczai do butelki i wtedy już widzę tą lawinę płaczu w kierunku butelki... bo leń to on jest ogromny - nie chce ani dobrze ssać ani się przysysać, często się odkleja od cycusia więc nawet jak dobrze złapie to i tak za chwilę puszcza i łapie źle...
nie wiem teraz... dokarmiać czy nie? bo wolę butelkę niż jego niedowagę... mimo wszystko...
ile ważą/ważyły wasze dzieciątka w pierwszych 3ch miesiącach?

[ Dodano: 2007-09-28, 21:10 ]
i to jest mój 777 post... :-P

pao - 2007-09-28, 21:16

nie mam pojęcia ile Ula waży, w czwartek idziemy zważyć ;) ale urosła dobre 5-6 cm...
alcia - 2007-09-28, 21:23

Humbak napisał/a:
nie wiem teraz... dokarmiać czy nie? bo wolę butelkę niż jego niedowagę... mimo wszystko...

spójrz tutj: http://www.potomek.pl/siatka_chlop_masa12.html
Zobaczysz, że do niedowagi mu jeszcze daleko :)
Jeśli już pytasz o nasze zdanie, to powiem od siebie, że w życiu nei posłuchałabym takiego zalecenia. jest ono dla mniE śmiEszne i niEdorzeczne.. i aż we mnie kipi!! Zabierać dziecku największe dobrodziejstwo, jakie może mu ofiarować matka w pierwszym etapie życia (no dobra, może nie największe, bo są i inne potwornie ważne) i dać mu jakies proszkowane, schemizowane, sztuczne i nieprzystosowane dla potrzeb maleństwa paskudztwo?? Rozumiem - w chwili desperacji.. takie mieszanki mogą ratować dziecku życie. Ale dobrowolnie odstawiać od piersi (bo wprowadzanie dokarmiania w Twojej syt. będzie jednoznaczne z początkiem końca karminia piersią.. wierz mi.), bo Pani pediatra wolałaby u małego więcej fałdek? Brrr......
Jeśli przyrost wagi Cię niepokoi, bo niby zbyt mały, to pracuj nad częstszym karmieniem. Możesz wybudzac w nocy do karmienia dodatkowego, w ciągu dnia przywiązywac do tego wagę, by ssał intensywnei, bez przysypiania - pobudzać go co chwilkę szturchając po policzkach. Przystawiać znacznei częściej, czy laktatorem się wspomagać, bo zwiększyć laktację. pić ziółka mlekopędne, dużo wody i zdrowo, zdrowo jeść! Ale nie butla :-( takie moje zdanie.

[ Dodano: 2007-09-28, 21:30 ]
Humbak napisał/a:
ile ważą/ważyły wasze dzieciątka w pierwszych 3ch miesiącach?

Kaja: urodzona 3580
1,5 m-ca: 4700
3 m-ce 5600

Lenka urodzona 3890
1 m-c: 4500
2 m-c: 5250
3 m-c: 5550 (2 m-c - ważona na innej wadze i w ubraniu, więc wynik mógł być przekłamany)

pediatra (i ja też) uważa, że wszystko jak najbardziej OK, mała rośnie w oczach i pięknie je.

Humbak - 2007-09-28, 21:32

Dzięki za pomoc :)
alcia napisał/a:
Możesz wybudzac w nocy do karmienia dodatkowego, w ciągu dnia przywiązywac do tego wagę, by ssał intensywnei, bez przysypiania - pobudzać go co chwilkę szturchając po policzkach.

tak robię, nie budzę go tylko w nocy... zwykle wtedy pracuję albo śpię i szkoda mi tego czasu... :oops: muszę się może jakoś przełamać... on się budzi już teraz 3 góra 4 razy w nocy, tak mi dobrze... :oops:
alcia napisał/a:
pić ziółka mlekopędne, dużo wody i zdrowo, zdrowo jeść!
staram się - już chyba nie ma ziół czy homeo których bym nie stosowała :)

tylko z laktatorem gorzej... nie umiem go chyba używać... mam avent iris czy jak mu tam ale nawet gdy sikam mleczkiem z pełnej piersi to i tak nie wyciskam więcej niż 10ml... raz mi się udało 20... a po kubusiowym jedzeniu to wogóle tylko kilka kropli wyłazi... :-/

Ale w takim razie nie dokarmiam... zresztą on o to nie prosi... nie częściej niż raz na dobę zdarza się że wyssa dwie piersi i rzuca się na nie, płacze... a bywa że robi tak dopiero po 2 dniach... szkoda mi tego zmarnować
dziękuję alciu :)

Karolina - 2007-09-28, 21:33

Alcia zgadzam się z Tobą, Humbak WALCZ:)
malina - 2007-09-28, 21:35

Zgadzam sie w 100% z Alcią!!!
Karolina - 2007-09-28, 21:35

Acha stękanie - Tymek stękał jak kałasznikow, zwłaszcza o 7 rano - wydaje mi się że przeżywał znów poród;) Pomagało kładzenie o na boczku, blokowałam za pleckami zrolowanym kocykiem. W ten sposób mógł się wprężać i kręcić, no i bączki łatwiej wychodziły.
Humbak - 2007-09-28, 21:35

Karolina napisał/a:
Humbak WALCZ:)
:lol: Kochane jesteście :-D Po danych Alci mam wrażenie, że wzrost Kuby nie wygląda tak źle...
alcia - 2007-09-28, 21:35

ps. co do siatki centylowej, jak już pooglądasz jego wagę...;
Źle jest, keidy dziecko w krótkim odstępnie czasu spadnie np. z 75 centyla na 10. Ale równomierny i stopniwy (czasowy) spadek na centylach jest OK i nie powinien wzbudzać niepokoju.

Humbak - 2007-09-28, 21:38

też mnie tak uczyli na studiach... zapomniałam... :->
Alciu, doczytałam, że masz też kłopoty ze ściąganiem, czy to możliwe, że są piersi przy których ściągnięcie pokarmu na potem do lodówki jest niemożliwe?

alcia - 2007-09-28, 21:41

Humbak napisał/a:
tylko z laktatorem gorzej... nie umiem go chyba używać... mam avent iris czy jak mu tam ale nawet gdy sikam mleczkiem z pełnej piersi to i tak nie wyciskam więcej niż 10ml... raz mi się udało 20... a po kubusiowym jedzeniu to wogóle tylko kilka kropli wyłazi... :-/

to daruj go sobie. Ja mam podobnie z tym ściąganiem. Zresztą dziecko to najlepszy laktator, pomęcz go trochę, i zwiększycie laktację.
Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc... ja normalnie nie mogę słuchać, jak dziewczyny z tak błachych powodów rzucają (czy ograniczają) naturalne karmienie za radą pediatrów :roll:

Humbak - 2007-09-28, 21:46

alcia napisał/a:
Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc...
kochana jesteś :D :D :D
alcia - 2007-09-28, 21:48

Humbak napisał/a:
Alciu, doczytałam, że masz też kłopoty ze ściąganiem, czy to możliwe, że są piersi przy których ściągnięcie pokarmu na potem do lodówki jest niemożliwe?

nie wiem, myślę, że zawsze się jakoś da, najwyżej nie tak łatwo jak innym :)

ja muszę robić tak:
Już nad ranem zostawiam sobie jedną pierś i zbieram w niej mleko :) (karmię dwa razy pod rząd z tej samej). Potem karminie poranne, znów z tej samej, a do tej pełnej zabieram się z laktatorem (w czasie karmienia Lenki, bez karmienia nic bym nie wycisnęła). To jedyna chwila w ciągu dnia, kiedy mogę nazbierać więcej mleka (jak dla mnie przeogromnie dużo - w porywach do 50ml). Potem po jakimś czasie, np. już po południu znów karmię drugi raz pod rząd z tej samej piersi, a tą pełniejszą pomęczę laktatorem i uda się wycisnąc ze 30. I takie 3 razy w ciągu dnia i coś tam jest. Ale bardzo rzadko to robię, bo Lenka wtedy taka chyba lekko przygłodzona jest, je co chwilkę... czasem jednak jak muszę wyjść, to muszę coś odciągnąć.
A najlepiej mi robić tak, że zamrażam pokarm. Mam pojemniki na pokarm i np. ściągam raz dziennie z rana (z tej pełnej piersi) ile się da, do pojemnika daję, zamrażam, a potem następnego dnia dolewam do tego zamrożonego nową porcję.. i tak aż uzbieram tyle ile chcę na jeden raz. Nie jest łatwo, ale się da. Zawsze mam w zamrażarce coś na wszelki wypadek.
Przy Kai się sprawdzało, na razie przy Lence tylko 2 razy była potrzeba...

pao - 2007-09-28, 21:50

Cytat:
Cytat:
Humbak napisał/a:
Alciu, doczytałam, że masz też kłopoty ze ściąganiem, czy to możliwe, że są piersi przy których ściągnięcie pokarmu na potem do lodówki jest niemożliwe?


nie wiem, myślę, że zawsze się jakoś da, najwyżej nie tak łatwo jak innym


nie ma rzeczy niemożliwych, jedynie chęci, motywacji cz samozaparcia lub po prostu wiedzy brakuje...

alcia - 2007-09-28, 21:51

Humbak, ja też mam Aventa, i te pojemniki do mrożenia.
I to nie jest tak, że ja mam pokarmu mało... po prostu jakieś mam piersi nieściągliwe ;)

malina - 2007-09-28, 21:53

alcia napisał/a:
czasem jednak jak muszę wyjść, to muszę coś odciągnąć.


A czym wtedy tata Jej podaje??

alcia - 2007-09-28, 22:03

malina napisał/a:
A czym wtedy tata Jej podaje??

butelką (Aventa) próbował, podobno niezbyt jej siadło. kaja jakos zaskoczyła i w takich awaryjnych syt. normalnie mogła się najeść z butli. A Lenka domawiała, dopiero tak z desperacji zassała, jak juz się mocniej wygłodziła. Teraz nie wiem jak by było, bo znów długo nie było okazji.

kasienka - 2007-09-28, 22:08

Może też zależeć od laktatora, ja miałam przy Zuzi medeli ręczny i nie dawałam rady prawie nic ściągnąć, teraz mam taki mini elektryczny i jadę 50ml w kilka minut...Ale wiem, że Humbak i elektrycznej pompy próbowała, więc może faktycznie czasem nie wychodzi...

[ Dodano: 2007-09-28, 22:09 ]
Aha, Emil po próbach butelkowych przed jutrem, ssie jak stary, używamy tommee tippee, musi ssać jak z piersi i nawet smoczek się wyciąga niczym brodawka.

Mala_Mi - 2007-09-28, 22:16

Humbak, walcz o laktację. Podpisuję się pod wszystkim, co radziła alcia. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że Kalińcia też nie przybierała jakoś specjalnie dużo, tyle że nam było łatwiej to przyjąć, bo nie chodzimy z nią do przychodni, więc nikt nam nie truł nad głową, że za mało.
A co do siatek centylowych, to podchodziłabym do nich z rezerwą. Opracowywano je jakiś czas temu i najprawdopodobniej na grupie dzieci dokarmianych butelką (o ile nie wyłącznie karmionych sztucznym mlekiem). A dzieci na mleku maminym, cóż, w zależności od swojej natury przybierają różnie.

Humbak - 2007-09-28, 22:19

Mala_Mi napisał/a:
Opracowywano je jakiś czas temu
to są normy które są zawsze nowelizowane, w teorii co roku, w polsce jako normę przyjmuje się dzieci warszawskie bo ich stan określa się (po badaniach) jako statystycznie najlepszy. bada się dzieci bez względu na rodzaj karmienia z tego co pamiętam... chyba...

walczę :D strasznie sięcieszę że karmię kubusia, natalię karmiłam tylko 3 tygodnie a tu juz 2 miesiące mijają suuuper :D

pao - 2007-09-28, 22:22

świetnie humbak i oby tak dalej :) karmienie piersią to piękna sprawa :) nawet ograniczenia w doborze bluzek nie przeszkadzają mi tak bardzo ;)
bajaderka - 2007-09-28, 22:54

Słuchajcie dziewczyny...a macie coś takiego, że jak je dzieciątko z jednej piersi to z drugiej leje się jak z fontanny? u mnie tak było jak karmiłam Jagodę i teraz jak karmię Basię też coś takiego mam, nie muszę używać laktatora :-P
chciałam się Was zapytać, bo mam sprzeczne informacje od różnych lekarzy, może ktoś wie, może macie jakieś artykuły o glutenie...czy gluten przechodzi do mleka matki...do tej pory myślałam, że przechodzi...ale zaczynam mieć wątpliwości...

pao - 2007-09-28, 22:57

odnośnie glutenu to nie wiem, ale co do piersi to też mam fontanne ;)

ostatnio fontanna mnie obudziła, bo przy karmieniu zasnęłam i nie pozapinałam się (że o wkładce laktacyjnej nie wspomnę) i nagle w nocy czuję że coś mi pryska na twarz. a tu prawa pierś zabawiła sie w fontannę ;) chyba przestanę spać na plecach ;)

kasienka - 2007-09-28, 23:01

pao, :mrgreen:
ja też mam fontanny i od 2 dni poddałam się i śpię w staniku, choć to trochę niewygodne, ale wcześniej musiałam się dwa razy w nocy przebierać...

pao - 2007-09-28, 23:02

ja od początku śpię w staniku :D wiedziałam jak to będzie wyglądać ;) ja przecież to trojaczki bym mogła chyba wykarmić ;)
alcia - 2007-09-28, 23:04

bajaderka napisał/a:
a macie coś takiego, że jak je dzieciątko z jednej piersi to z drugiej leje się jak z fontanny?

oj, ja na pewno nie... ale właśnie mojej siostrze tak się lało. Podkładała kubeczek i pokarm ściągnięty :)
bajaderka napisał/a:
czy gluten przechodzi do mleka matki...do tej pory myślałam, że przechodzi...ale zaczynam mieć wątpliwości...

ja tez zwasze myślałam, że tak. A co się stało, ze nabrałaś wątpliwości?
Ogólnie kojarzę z tego względu, że jak sa problemy z brzuszkiem, kolkami u malucha, to odstawia się alergeny, wzdymające, kolejny krok, to cały nabiał... i jeszcze kolejny, to gluten. Więc cos musi być na rzeczy.

malina - 2007-09-28, 23:10

bajaderka napisał/a:
a macie coś takiego, że jak je dzieciątko z jednej piersi to z drugiej leje się jak z fontanny?

Ja tak miałam - jak karmiłam poza domem i zapomniałam o wkładkach to pół bluzki miałam zalanej

bajaderka - 2007-09-28, 23:42

Wiecie co, bo pomyślałam sobie, że jak z tej jednej piersi marnuje się tyle mleka to może dam trochu Jagodzie :-> he, no tak do kubeczka właśnie ;-) ale właśnie ja jem gluten a Jagoda nie...
dziś byłam prywatnie u pediatry ( wielkie dzięki dla taniulki i seby :-D ) z Basią, bo trochu niepokoiło mnie pokasływanie Basieńki, lekarka ją zbadała i powiedziała, że płuca czyste a to pokasływanie może być właśnie po chorobie...no i powiedziała mi o tym glutenie, że nie przechodzi do mleka...w sumie tak zaczęłam się zastanawiać i sprawdzać moje notatki, jak karmiłam Jagodę to jadłam bezgutenowo ale nie widziałam żadnej poprawy...

martka - 2007-09-29, 00:20

pao napisał/a:
ja przecież to trojaczki bym mogła chyba wykarmić ;)

nie kracz ;-) ....ustawią się do Ciebie 'w kolejce'...

ajanna - 2007-09-29, 02:28

kurcze, dziewczyny jak ja Wam tych "fontann" zazdroszczę :roll: . tym bardziej, że właśnie ściągam mleko dla Igorka po karmieniu Olafa - malutko zostaje. Igor piersi już zupełnie nie toleruje - wypluwa ją i drze się w niebogłosy - nie ma już mowy żeby zassał :cry: jutro spróbuję dać im marchewkę po raz pierwszy - może dzięki temu uda się wyeliminować trochę nutramigenu.

jeśli chodzi o siatkę centylową (w której moi synkowie się nie mieszczą), to konsultantka laktacyjna mówiła mi, że ta z książeczki zdrowia jest dla dzieci dokarmianych

Bajaderka: dr Pietkiewicz-Rok zabroniła mi pszenicy i glutenu właśnie ze względu na przenikanie do pokarmu

Christa - 2007-09-29, 08:48

Ja musze niestety wrocic do tematu stekan i naprezan sie mojego Maxa. Wedlug mnie trwa to juz zdecydowanie za dlugo i za czesto. Najgorsze sa noce i ranki. Maxio potrafi tak jeczec i glosno stekac NON STOP od 20.00 do 8.00 rano, co nas przeraza, bo naprawde nie wiemy, jak mu pomoc, a on naprawde wyglada jakby bardzo cierpial. Lekarz, polozna, pielegniarka srodowiskowa, panie w aptece - wszyscy mowia, ze to normalne, ale wedlug nas cos jest chyba nie tak. Przeciez to niemozliwe, zeby dzieciaczek sie tak meczyl, skoro nic mu nie jest. Po raz kolejny napisze, ze nie ma problemow z jedzeniem, robi sliczne kupki, w ogole nie placze i budzi sie w miare regularnie na karmienie.

Dzis postanowilam, ze bede pila te herbatki koperkowe (ktos mi wczesniej powiedzial, ze ponoc nie mozna ich pic, jesli niemowle nie skonczylo miesiaca, ale pomyslalam, ze nie wytrzymam juz dluzej i pomimo iz Max ma dopiero 2 tygodnie, zaryzykuje i wprowadze je do swojego menu), ale ku mojemu zaskoczeniu okazalo sie, ze w AU nie ma takich herbatek!!! Odwiedzilam 4 apteki, 2 supermarkety i jeden sklep ze zdrowa zywnoscia i nigdzie nic nie znalazlam. Na moje pytanie o te herbatki sprzedawcy robili wielkie oczy.

No i teraz naprawde nie wiem, co mam robic. Wszyscy traktuja mnie jak panikare, a mi intuicja podpowiada, ze cos zlego dzieje sie z naszym dzieckiem, a my nie umiemy mu pomoc. Ile to jeszcze moze trwac?

ajanna - 2007-09-29, 09:08

Christa: moim zdaniem skoro nie płacze, to wszystko ok :-) , ale rozumiem, że Cię to nie przekonuje. może spróbuj kupić gripe water i sobie zaaplikować? działanie takie samo jak herbatek :-)
pao - 2007-09-29, 09:38

fontanny może i specjalnie uciążliwe nie są (no chyba że budzą nie w czas, dziś znów miałam taką pobudką ;) ) za to nadmiary mleka bywają bardzo przykre. to taki nawał mleczny przez 1/4 dnia albo i dłużej czasami...
DagaM - 2007-09-29, 10:55

ajanna napisał/a:
kurcze, dziewczyny jak ja Wam tych "fontann" zazdroszczę :roll:
ja też
Humbak, pewnie nie masz za bardzo czasu na cofnięcie się w tym wątku, ale ja tez miałam problemy z laktacją, a co za tym idzie bałam się, że Nina nie przybiera tyle ile powinna. Porównywałam Ją z Lenką alci i czułam się po prostu gorszą matką.
O laktację walczyłam jak lwica i udało się. No ale trwało to dobrych kilka tygodni :-?

Co do dokarmiania, Nina wyła z głodu, zwłaszcza na wieczór, więc raz dziennie dostawała butlę, a ja w tym czasie siadałam z laktatorem i pompowałam piersi systemem 7-5-3 (pewnie znasz). Nina zasypiała na noc (juz po butli), a za jakies dwie godziny, znów siadałam z laktatorem. Położna laktacyjna mówiła, że najważniejsze jest nie to ile się ściągnie, ale,żeby piersi były pobudzane. Jednak dopiero jak wypożyczyłam laktator medeli (model szpitalny), laktacja zaczęła się rozwijać i z czasem butla poszła w odstawkę.

Co do przybierania, Nina w pierwszym miesiącu miała coś ok. 3800g, a już w 3 miesiącu równo 6 kg, a i tak wszyscy zachwycają się "jaka ona malutka" :evil:
Ja juz chyba nie mam fisia na tym punkcie, najważniejsze, że Nina nie jest głodna i w zasadzie w ogóle przestała płakać. Jak coś jej nie pasuje robi takie: e-e-eee i patrzy się na mnie ;-) i tylko tyle z marudzenia.

Aha i jeszcze położna powiedziała mi, że jeżeli chcę aby Nina więcej przybierała na masie, powinnam zwiększyć ilość karmień nocnych, bo w nocy pokarm jest 3 razy tłustszy niż w dzień. Karmienia nocne "na przytycie" miały wyglądać tak, że karmię co 3 godziny, z tylko jedną przerwą 4 godzinną. Jednak dałam już sobie spokój. Zdałam się na naturę :->

malina - 2007-09-29, 11:02

Christa napisał/a:
Dzis postanowilam, ze bede pila te herbatki koperkowe
ajanna napisał/a:
może spróbuj kupić gripe water


Christa,ja już o tym pisałam wczesniej - na koper trzeba uważać bo może wzdymać!Zuzia,która dostała go na kolki darła sie pożniej jeszcze bardziej,pediatra kazał nam od razu odstawic(dlaiśmy na własną ręke)

alcia - 2007-09-29, 13:24

DagaM napisał/a:
Porównywałam Ją z Lenką alci i czułam się po prostu gorszą matką.

poważnie?? :-(

Humbak - 2007-09-29, 13:29

Daga, czytałam, przeczytam raz jeszcze... ja też pożyczyłam elektryczny medeli (55zł za tydzień brrr) i nie o to chodzi że
DagaM napisał/a:
najważniejsze jest nie to ile się ściągnie, ale,żeby piersi były pobudzane.
tylko kuba gdy głodny pije z obu piersi i potem nawet tym laktatorem sciagalam ok 5-6 kropli :roll: Zwykłym podobnie... wywalone pieniadze jak dla mnie...
Mimo to po każdym karmieniu ściągałam te krople, wyciskałam pierś ręką, brałam homeopatyczne granulki, piję herbatki ziłowe swoje i kupne, radziłam się położnej i dwóch lekarek, doradcy laktacyjnego... ufff...
Ale nie jest źle, w końcu rośnie i jest na moim mleczku :D Chciałabym tylko by się mniej denerwował przy cycusiu, krócej pił, bym mogła go odłożyć... bo siedze z nim non stop nawet obiad jest mi ciężko zrobić, a praca znad jego głowy przy cycu... męczące... już miesiąc go odkładam co przysypia a nie chce sie budzic by nie spał i nie ssał przez sen - ktos mi powiedział, że wtedy nauczy sie mocniej ssać bo będzie wiedzial ze musi sie najesc i juz - no narazie miesiac nauki nie wystarcza, bo co go odkładam to po 10min. sie budzi i w kółko az w koncu sie budzi bo sie wyspał...
DagaM napisał/a:
powinnam zwiększyć ilość karmień nocnych
sęk w tym że ja troche nie mam sił... jak się w nocy wybudza bo jest bardziej głodny, ja korzystam i przy lapie pracuje - korekty, tlumaczenia... jak go odkładam jestem padnieta i sie ciesze ze zasnał...
Ale jest już lepiej bo budzi sie ok 3 razy a to znaczy ze bardziej sie najada :) w tym miesiacu przytył 720g to chyba dobrze - jestem dobrej myśli a wszystkie Wasze rady zapisuje i wprowadzam w ruch :D

[ Dodano: 2007-09-29, 13:32 ]
A ja gdy zobaczyłam jak rośnie Lenka i że wystartowała z mniejszej wagi to sie ucieszyłam, bo przytyła 1200g, a kubus 700g przy prawie kilogramowej różnicy ich wagi wyjściowej - to nieźle nawet super :)

Karolina - 2007-09-29, 13:59

Christa, koper włoski to przyprawa, może poszukaj w sklepach z żywnością, nie wiem czy macie jakieś z przyprawami. Możesz też spokojnie zaparzyć sobie kminku - łyżeczka na kubek. U nas nie działało nic, tylko dieta. Ja przesadziłam z bananami, jadłam po kilka dziennie. Okazało się że Mia po 3 tygodniu dostała kolki własnie pobananach i nabiale. Pisałaś, że jesteś owocożerna...też nie wyobrażam sobie życia bez owoców, ale dla dzieciątka trzeba się poświęcić:)

[ Dodano: 2007-09-29, 14:00 ]
Daga, a Twoja Ninka to nie wygląda mi na małą, wydaje się większa od Mijki.

alcia - 2007-09-29, 14:32

A u nas dziwy nad dziwami ;)

Pisałam jakiś czas temu, że po wakacyjnych wojażach samodzielne zasypianie poszło w niepamięć.. niestety. Zasypianie przy cycu pozostało - moja zmora z czasów Kai (kiedy to nocami usypiałam ją godzinami, co odkładałam - zabawa zaczynała się od nowa... i tak do ponad roku!). Byłam trochę zdołowana, że znów sprawa idzie w tym samym kierunku co przy Kai - tylko czekać, aż zacznie się coarz częściej budzić i będę miała powtórkę z rozrywki...
A tu narazie szok; kilka dni temu Lenka leżąc sobie w łóżeczku (w ciągu dnia) usnęła tak po prostu. Ja zdziwiona, co tak u niej cichutko, potrzę, a ta śpi!! Już daaawno tak nie było. Kilka godzin później znów to samo. I następnego dnia znów ze 3 razy, i następnego znowu :) Nie wiem, co tak sobie nagle wymyśliła to samodzielne zasypianie, ale jestem zachwycona! :)
I to w takich warunkach, np wczoraj. Bawimy sie z nią (ja i Kaja) w kuchni, harmider, w między czasie coś tam robimy. Mówię coś do Lenki, patrzę po chwili, a ta śpi. Wogóle świetna sprawa ten leżaczek, który mamy. Właśnie w nim tak sobie zasypia teraz (choć w łóżeczku też). Śpi w nim o wiele dluzej niż na płaskim (w ciągu dnia, w nocy jej tam nie dajemy), bo jak sie zaczyna wybudzać, on się kołysze od jej ruchów i Lenka znów zasypia. Podobnie wygląda zasypianie. Czuje zmęczenie, zaczynają się nerwowe ruchy, które wywołują kołysanie i Lenka odlatuje. Normalnie rewelacja! :)

Karolina - 2007-09-29, 14:39

:lol:
alcia napisał/a:
Lenka odlatuje

superancko

[ Dodano: 2007-09-29, 14:40 ]
To ja się pochwalę, Mija przespała w nocy 8 godzin. Za to pobudka była o 4...

DagaM - 2007-09-29, 18:21

Humbak napisał/a:
ja też pożyczyłam elektryczny medeli (55zł za tydzień brrr)
strasznie drogo!!! U nas kosztuje 6 zł za dobę!

Humbak, z tego co piszesz, wygląda mi na to, że Twój Kubuś być może właśnie przechodzi fazę wzrostu. Pewnie spotkałaś się z tym pojęciem. Jeżeli to jest to, za kilka dni już nie będzie wisiał tak na cycu.

alcia, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Byłaś dla mnie punktem odniesienia, bo w swoim otoczeniu nie mam nikogo z maleństwem w tym samym wieku, co Nina. W tej chwili już nie przejmuję się takimi sprawami. No przecież jest dobrze i będzie dobrze, bo jakże ma być inaczej, prawda? :-)

Moja Ninka, wczoraj przed południem też sama zasnęła w łóżeczku. To było pierwszy raz, byłam w dzikim szoku :shock:

Karolina napisał/a:
To ja się pochwalę, Mija przespała w nocy 8 godzin. Za to pobudka była o 4...
a co na to Twoja mleczarnia? :-P
alcia - 2007-09-29, 18:27

DagaM napisał/a:
alcia, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe

nie nie... po prostu to straszne, jak niektóre matki zapędzają się w problemy przez takie porównywanie (przy Kai też miewałam takie zapędy czasem), a przecież klażde dziecko jest inne. Ale cieszę się, że to już za Tobą! :)
DagaM napisał/a:
Moja Ninka, wczoraj przed południem też sama zasnęła w łóżeczku. To było pierwszy raz, byłam w dzikim szoku :shock:

no to gratuluję!! oby zdarzało się jej jak najczęściej :-D

Karolina - 2007-09-29, 19:32

A moja mleczarnia chyba nie widzi różnicy. Już sama nie wiem piersi mam często miękkie ale nie odnosze wrażenia, ze Mia się nie najada. Może cycuszki po przejściach tak mają...
alcia - 2007-09-29, 20:23

Karolina napisał/a:
Już sama nie wiem piersi mam często miękkie ale nie odnosze wrażenia, ze Mia się nie najada.

Ja też tak mam. Minął już etap konieczności używania wkładek laktacyjnych, zastojów, bóli, czy twardnienia piersi. Przy Kai też tak miałam, tylko pierwsze miesiące takie były, później piersi znormalniały..

kasienka - 2007-09-29, 20:26

Christa, szkoda, że nie słyszysz, jakie odgłosy wydaje Emil...jak stara skrzypiąca szafa na przykład :roll: i w nocy tez raczej nie jest cichutko, chociaż śpi...Nie martw się, może niektóre modele tak mają ;)
pao - 2007-09-29, 23:15

a ula odgłosy wydaje tylko przy bąkach ;) normalnie taka cisza jakby dziecka w domu nie było...

no i jeszcze zaczyna gaworzyć, ale nieczęsto sie to słyszy bo zazwyczaj śpi :D

kłapouchy - 2007-09-29, 23:35

A ja się pochwalę, że Tomcio ma już dwa ząbki :) zanosiło się na to od kilku tygodni - częstsze pobudki, marudzenia, potem wszystko się uspokoiło i w zeszłym tygodniu zaglądam mu do buźki a tam ząbek :) kupiłam więc szybko w napadzie euforii szczoteczkę treningową, mija kilka dni, masuję mu dziąsełka a tu drugi :) normalnie jak w takim tempie pójdzie będzie miał pełne uzębienie zanim skończy rok :shock:
Humbak - 2007-09-30, 02:50

Alcia, oby tak dalej... szczęśliwa kobieto, jak pytam znajomych to mało które dziecię potrafi zasnąć samo... :D
Karolina moje gratulacje! :D

kłapouchy napisał/a:
kupiłam więc szybko w napadzie euforii szczoteczkę treningową
to sie nazywa mama... :lol:
ajanna - 2007-09-30, 04:45

ja mam 2 różne modele - Igorek prawie zawsze zasypia sam, a Olafek- większość razy przy piersi :lol:

Kłapouchy - pogratuluj od nas Tomciowi :-D
ja już się ząbków u chłopaków nie mogę doczekać ;-)

woda z marchewką została błýskawicznie pochłonięta i przetworzona :mryellow: dziś będzie papka

alcia - 2007-09-30, 10:05

Humbak napisał/a:
Alcia, oby tak dalej... szczęśliwa kobieto, jak pytam znajomych to mało które dziecię potrafi zasnąć samo... :D

aż się boję za bardzo tym cieszyć, żeby czar nie prysnął ;)
Kurcze, do tego noce sa takie cudowne ostatnio... zawsze udziła się ze 3, 2 razy. Teraz przez kilka ostatnich nocy budziła się tylko raz, koło 4. Normalnie szok..... żeby tylko tak zostało..... Bo z Kają też swojego czasu było całkiem nieźle, a potem zaczęła coraz częściej się wybudzać.

ajanna - 2007-10-01, 05:01

dodaliśmy nowe i stare fotki na :D :
http://picasaweb.google.pl/bluszcz/

Karolina - 2007-10-01, 09:36

A ja się pochwalę - Mia wczoraj odkryła spółgłoskę "P" no i pluje ciągle, oczywiście między zaśpiewami:)
Wogóle mieliśmy ubaw, bo powiesiłam jej na opuszczonej rączce od fotelika samochodowego pozytywkę, i zaczęła tą zabawkę nóżka kopać, tak samo sprawnie jak rączką. Normalnie czasem aż się chce zjeść takiego bobaska mądrego.

adriane - 2007-10-01, 09:53

ajanna napisał/a:
dodaliśmy nowe i stare fotki na :D :
http://picasaweb.google.pl/bluszcz/


Wszystkie obejrzałam. Chłopaki słodkie niesamowicie. A gdzie ich starsza siostra? :-)

alcia - 2007-10-01, 10:16

ajanna - Twoje dzieciaki sa prześliczne!! :)

[ Dodano: 2007-10-01, 10:17 ]
mam identyczny leżaczek dla Lenki jak Ty :)

Pat - 2007-10-01, 11:53

ajanna, chłopcy są wspaniali! i te Ich wieeelkie oczy!!! Pewnie słyszysz od wszystkich: "jak oni mądrze patrzą!"

U mnie była przed chwilą ..położna..Niezapowiedziana wizyta: sprawdzić chciała czy wszystko OK. Przyjdzie jeszcze raz gdy dziecko skończy 9miesięcy. I to nie była ta położna, która była na wizycie patronażowej. Miałyście już taką niezapowiedzianą kontrolę?
Leo siedział na moich kolanach i gryząc zapamiętale gryzaka olewała ostentacyjnie panią położną.

pao - 2007-10-01, 12:04

przy gabryśce nie miałam, teraz jak na razie tez nie.

ale bym się nie zdziwiła gdyby położna raz jeszcze przyszła, jak nie jedna to druga ;)

bo ta co przyszła to była w zastępstwie (właściwa złamała nogę) zatem właściwa mogła by przyjść z ciekawości a ta co była z sympatii ;) bo świetnie mi sie z kobietą rozmawiało :)

alcia - 2007-10-01, 13:21

Pat napisał/a:
Miałyście już taką niezapowiedzianą kontrolę?

mi położna od razu mówiła, kiedy będzie przychodziła. Ostatnia wizyta gdy Lena miała 1,5 m-ca. Następnej już nie będzie (no chyba, że będę potrrzebowała... wtedy mam dzwonić).
Ja bardzo nie lubię niezapowiedzianych wizyt :evil:

Ewa - 2007-10-01, 13:48

Przy Gabryśku położna była tylko raz. Wymądrzyła się strasznie i dobrze, że nie wiedziała, że robimy dokładnie odwrotnie, bo by zawału dostała ;-) . Przy Natim mieliśmy już inną przychodnię i tu położna była 4 razy, pomimo, że przychodnia była w Wałbrzychu, a nie na miejscu i kobieta musiała dojeżdżać do nas. Tylko, że tym razem położna była bardzo sympatyczna i nie przeszkadzały mi jej wizyty. Myślę, że to zależy od przychodni. Pierwsza nasza przychodnia miała w założeniu tylko jedną wizytę tuż po porodzie. Druga przychodnia zakładała 4 wizyty, pierwsza tuż po porodzie, a ostatnia, gdy dziecko skończy roczek.
taniulka - 2007-10-01, 13:48

U nas była raz niezapowiedziana wizyta pielęgniarki środowiskowej. Powiedziała,że więcej już przychodzić nie będzie. To było właśnie coś ok 2 miesiąca.
Humbak - 2007-10-01, 20:34

U nas była bardzo sympatyczna gaduła, powiedziała ze nie my pierwsi wegetarianie, ona opowiadała jak robi kotleta z mięsa, ja jej jak robię z kaszy. I bardzo pomocna kobieta bo i na telefon pomaga i przyjechała jak ją o to prosiliśmy. jest bardzo ok, choc wizyty jeszcze zapowiedziała ale jak narazie cisza. Pytała tylko czemu nie szczepiliśmy ale tez ze zrozumieniem
kłapouchy - 2007-10-01, 22:14

U nas zdarzyła się niezapowiedziana wizyta ok 3-4 miesiąca, myślałam, że może dlatego, że zmieniliśmy wtedy przychodnię, ale jak widzę to częsty przypadek. Też nie lubię takich niezapowiedzianych wizyt - pamiętam, że tego akurat dnia wszystko szło nie tak - byłam spóźniona z obiadem, coś mi się przypalało, miałam nieodkurzone mieszkanie, a pies właśnie gubił sierść (na pierwszej wizycie - umówionej - wszystko było wycackane :mryellow: ), ale ostatecznie położna chyba niejedno już widziała, bo nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia, pochwaliła Tomcia, że zadbany i oznajmiła nam, że nie będzie nas więcej nachodzić.
ajanna - 2007-10-02, 01:27

u nas były zapowiedziane - najpierw położna, potem środowiskowa. jak miała przyjść ta druga, poszłam na pedicure i zostawiłam Rafała, który akurat był w domu na jej pastwę :mryellow:
a niezapowiedzianych wizyt też nienawidzę - teściowa się w nich specjalizuje :evil:

puszczyk - 2007-10-02, 08:58

Ja położnej raz nie wpuściłam do małej, bo dopiero zasnęła i cały dzień by mi się zawalił. :lol:
Pat - 2007-10-02, 11:04

hmmm..z tego co piszecie wynika , że u was to te babeczki troche posiedziały..a u mnie odbyło się to w ciągu 8-9 minut tak: "Pani się nazywa....(zapisuje)...dziecko to Leon...(zapisuje)...urodzony...(zapisuje)..Dobrze...dobrze...A jak pani karmi? Piersią? no to świetnie, świetnie.....Wszytko w porządku? tak, no to dobrze..to ja pojawię się jeszcze gdy synek będzie miał 9 miesięcy. Bo my musimy odwiedzać domy, bo wie pani..są różne rodziny, różne środowiska....(my mieszkamy na Pradze Południe - troszkę "szemranej" dzielnicy" Wstała, i mówiąc do zobaczenia ..wyszła....
pao - 2007-10-02, 11:18

przy obu dziewczynkach położne trochę z nami posiedziały, ale drugiej wizyty nie było...
Pat - 2007-10-02, 11:23

alcia napisał/a:
A u nas dziwy nad dziwami ;)

Pisałam jakiś czas temu, że po wakacyjnych wojażach samodzielne zasypianie poszło w niepamięć.. niestety. (...)
A tu narazie szok; kilka dni temu Lenka leżąc sobie w łóżeczku (w ciągu dnia) usnęła tak po prostu. J

u mnie też dziw nad dziwem: Leo śpi (drzemka nr1) właśnie 1,5 godziny!!! a zwykle spał po 30-40 minut w czasie drzemek! co się dzieje??? :-) Dziękuję Ci Synku za czas dany mamie na wegedzieciaka ;-)

alcia - 2007-10-02, 11:24

Pat napisał/a:
z tego co piszecie wynika , że u was to te babeczki troche posiedziały..

u mnie dosyć długo - z godzinkę, dwie...
Sprawdzała gojenie mojej rany, macała przez brzuch macicę, czy dobrze się obkurcza, sprawdzała mi piersi, czy nie ma zastojów, czy pokarm mam...
No i badała całą Lenkę. Sprawdzała pępuszek, czyściła go, sprawdzała bioderka, oczka, buźkę, czy nie ma pleśniawek... Wszystko. A potem sobie z nią rozmawiałam, bo bardzo fajna z niej kobieta :) A jak weszłyśmy na temat szczepień, to tym bardziej się zasiedziała.. :)

[ Dodano: 2007-10-02, 11:24 ]
Pat napisał/a:
Dziękuję Ci Synku za czas dany mamie na wegedzieciaka ;-)

:mryellow:

pao - 2007-10-02, 11:41

ulka jak zwykle śpi... staram sie ją przyzwyczaić do spania bez mamy jako poduszki ;)
Pat - 2007-10-02, 11:59

Leo spał w kołysce (specjalnie dla Niego zrobionej przez stolarza :-) ale już się obudził...
alcia - 2007-10-02, 13:03

Moja też znów śpi.... A że druga w przedszkolu, to mama może czytać, pisać, posprzątała już kawał mieszkania, obiad prawie skończyła gotować. Ach, cud dziecię :-D
pao - 2007-10-02, 13:49

a ula przy cycu ;) dała mi horoskop rozpisać i się obudziła :)
kasienka - 2007-10-02, 15:08

U mnie położna był dzień po moim wyjściu ze szpitala-obejrzała ranę, piersi i Emila, pogadałyśmy, trochę podoradzała, nie ze wszystkiego korzystam, ale spoko. Spytała, czy kąpię, powiedziałam że jeszcze nie, ale będę, to ok. nie chciała mi pokazywać jak to się robi ;) od tego czasu była chyba jeszcze cztery razy i będzie jeszcze ;) Na drugiej wizycie zdjęła mi szwy...Teraz to w sumie nie wiem, po co przychodzi, ale w sumie ok, bo mogę wypytać, jak coś mnie niepokoi...
Lily - 2007-10-02, 16:09

to ciekawe, bo standardowo przysługują 2 wizyty refundowane przez NFZ :>
Pat - 2007-10-02, 17:19

kasienka napisał/a:
od tego czasu była chyba jeszcze cztery razy i będzie jeszcze
łojezu...tyle razy?
kasienka - 2007-10-02, 17:48

może się tak o nas troszczy? Też jestem zdziwiona...
Karolina - 2007-10-02, 18:56

Kasia na twoim miejscu uważałabym na nią, może jej się Twoi faceci spodobali 8-)
kasienka - 2007-10-02, 20:11

:mrgreen:
Christa - 2007-10-03, 03:54

U nas w pierwszym tygodniu po porodzie mielismy 3 wizyty poloznych (zawsze byla to inna babka), a pozniej przyszla pielegniarka srodowiskowa, do ktorej teraz chodzimy co dwa tygodnie (tzn. na razie bylismy raz i teraz bedziemy chodzic na co dwutygodniowe sprawdzenia). Plus jest taki, ze centrum dla niemowlaczkow miesci sie na ulicy obok, wiec daleko nie mamy, a poza tym organizowane sa tam tzw. mothers groups, czyli spotkania matek, ktore wlasnie urodzily dzieciaczki i mieszkaja w jednej okolicy. Pierwsze spotkanie odbylo sie wlasnie w ostatni poniedzialek. Bylo 6 mam z dzieciaczkami w roznym (ale bardzo zblizonym) wieku i mialysmy poltorej godziny, zeby sie nagadac o tym i owym. Pierwsze 5 spotkan organizowanych jest w tym osrodku i zapraszane sa na nie rozne osoby (np. konsultantki od laktacji, babki od depresji poporodowej etc), a pozniej (jesli przypadniemy sobie do gustu) bedziemy spotykac sie raz w tygodniu w naszych domach. W sumie pomysl bardzo fajny i ciesze sie, ze te "moje" Ozzijki sa spoko i ze bede mogla sobie z nimi normalnie pogadac (jedna moja kolezanka trafila do grupy, gdzie byly tylko niepracujace zony bogatych facetow i od razu ja zdyskwalifikowaly, bo po pierwsze jej maz zarabia mniej od ich mezow, a po drugie nie miala terenowego samochodu :roll: , a to w Melbourne jest bardzo trendy - jak urodzisz dziecko, to zaraz musisz jezdzic terenowym samochodem :roll: ).

Natomiast co do spania, to ja jestem ostatnio zalamana... Nie wiem, co w naszego Maxia wstapilo, ale ostatnio prawie w ogole nie spi. Wczesniej naprawde byl idealnym dzieckiem i budzil sie co 3 godziny na karmienie, a teraz tylko by jadl! Juz nie wyrabiam, bo nic nie moge zrobic. Tak wiec Pat, dolaczam do klubu :-( .

Nawet teraz lezy od poltorej godziny w kolysce, oczy ma otwarte, steka po swojemu i ani mu w glowie zasnac. Chyba zaraz pojdziemy na spacer, bo oczywiscie w wozku spi mu sie swietnie.

ajanna - 2007-10-03, 04:43

Christa: tak to od czasu do czasu będzie, dopóki laktacja się nie unormuje. mały w ten sposób zwiększa produkcję mleka :-) . moja rada: nie staraj się nic robić oprócz karmienia w tym okresie. zadbaj tylko w miarę możliwości o sen i o to, żebyś sama była nakarmiona. pamiętaj, przy dziecku wszystko b. szybko się zmienia - ta faza zaraz mu minie :-)
Christa - 2007-10-03, 09:40

ajanna, dzieki za rady! Ja od paru dni nie robie nic innego jak tylko go karmie przez 24 na dobe. Mam wrazenie, ze ostatnio w ogole nie spi, a tylko siedzi na cycu. Autentycznie jestem w szoku, bo wczesniej tak nie mial. Ale skoro mowisz, ze to faza przejsciowa, to moze faktycznie tak jest. Choc jak popatrze na Pat, to widze, ze u niej ta faza wcale nie wyglada na przejsciową... :-/ .

U nas najgorsze sa chyba noce. Juz sama nie wiem, jak mam to zrobic, zeby karmienie nie trwalo przez trzy godziny pod rzad co dwie godziny. W sumie cala noc schodzi mi na karmieniu i prawie w ogole nie spie, bo musze trzymac Maxia, zeby mi nie wypadl, jak na chwile zmruze oko. Pozycja lezaca jakos nam nie wychodzi, bo jemu ciagle cycus wypada z buzi i w tym momencie ani ja nie pospie, ani on sie nie nasyci... Szczerze mowiac, juz wymiekam.

Aha, i ostatnio doszlismy do wniosku z pielegniarka srodowiskowa, ze to moze przez to on tak calymi dniami i nocami steka, wije sie i napreza, bo za duzo i za szybko je. Biorac pod uwage rozmiar jego zoladka i spozywane przez niego ilosci, nie ma sie chyba co dziwic, ze jego jelita nie moga z tym sobie poradzic. Nie wiem, czy to prawidlowa interpretacja, ale dla mnie ma to chyba sens.

Juz pisalam o tym w watku o karmieniu piersia, ze Maxik przez tydzien przybral ponad 500 g i ja go za nic nie moge odstawic od piersi. Awanturuje sie przed kazdym karmieniem tak, jakby nie jadl od 3 dni, a czasem przerwa miedzy karmieniami wynosi u nas mniej niz godzine. Jest tak zachlanny i momentami tak agresywny (jak za dlugo idzie mi wyjmowanie na wierzch piersi), ze szok. A taki byl spokojny na poczatku! :-/

pao - 2007-10-03, 09:45

Cytat:
Mam wrazenie, ze ostatnio w ogole nie spi, a tylko siedzi na cycu.

to masz model jak moja gabi...

Cytat:
W sumie cala noc schodzi mi na karmieniu i prawie w ogole nie spie, bo musze trzymac Maxia, zeby mi nie wypadl, jak na chwile zmruze oko.

a znajdź pozycję w której dziecko ciamka a ty śpisz :) ta to regularnie uskuteczniam na dzienne drzemko-jedzenie uli. w nocy nawet nie wiem jak długo je bo zasypiam natychmiast po zassaniu ;)

Christa - 2007-10-03, 09:54

pao napisał/a:
Cytat:
W sumie cala noc schodzi mi na karmieniu i prawie w ogole nie spie, bo musze trzymac Maxia, zeby mi nie wypadl, jak na chwile zmruze oko.

a znajdź pozycję w której dziecko ciamka a ty śpisz :)


Probowalam juz kilka wariantow (glownie: ja i on lezymy na bokach przodem do siebie lub ja leze na plecach, a on na mnie), ale nic nam nie wychodzi. W nocy jak sie rozwrzeszczy, bo mu np. cycus wypadnie, to zeby nie kombinowac za dlugo, opieram sie o sciane i karmie go na siedzaco. Ja sie tak nie wyspie, ale przynajmniej wiem, ze on nie bedzie mial problemow z najedzeniem sie. Denerwuje mnie tylko to, ze ostatnio co noc karmie go przez cala noc, bo on jest non stop glodny. Juz powoli padam, bo ile to jeszcze bedzie trwalo?

pao - 2007-10-03, 10:05

kilka dni, aż się to unormuje... no chyba że rzeczywiście to model jak moja gabi ale tego nie życzę...
puszczyk - 2007-10-03, 10:07

Christa napisał/a:
Juz sama nie wiem, jak mam to zrobic, zeby karmienie nie trwalo przez trzy godziny pod rzad co dwie godziny.

No cóż jesteś dla niego smoczkiem. :-( Kamil też taki był.
Nie krzyczcie na mnie, ale może w tej sytuacji warto dać dziecku smoczka.

pao - 2007-10-03, 10:10

smoczek... na gabi nie działał, bo mleko z niego nie sikało ;)
puszczyk - 2007-10-03, 11:24

Kamil sporadycznie używał, ale po 2 miesiącach wyrzucił z wózka i więcej nie chciał wziąć do ust. :lol:
kasienka - 2007-10-03, 11:30

Emil akceptuje smoka, jak tata mu da...ode mnie nie ;)
Humbak - 2007-10-03, 12:20

dziś odciągnęlam trochę pokarmu... leciała sama woda, do końca... czy można 'utłuścić' mleczko?

christa, współczuję, wiem jak masz bo ja się tak męczę od poczzątku... :-|

alcia - 2007-10-03, 13:31

Humbak napisał/a:
leciała sama woda, do końca...

Kobiety często porównują swoje mleko do mleka krowiego. Szukają w nim warstwy tłuszczu i zamartwiają się, że za "chude". Spotykałam się z tym wiele wiele razy. Bez sensu... nasze mleko nigdy nie będzie jak krowie... tłuste, ani białe. Jest takie jakie ma być - zawsze idealne. Humbak, nie utłuścisz go.. i bardzo dobrze. Zaufaj naturze, nie rezygnuj z karmień nocnych i wszystko będzie dobrze.
Życzę spokoju... :)

Karolina - 2007-10-03, 13:32

pao napisał/a:
smoczek... na gabi nie działał, bo mleko z niego nie sikało

A Mia złości się na pierś bo mleczko leci a ona tylko chce ssać...

alcia - 2007-10-03, 13:39

puszczyk napisał/a:
Nie krzyczcie na mnie, ale może w tej sytuacji warto dać dziecku smoczka.

Ja myślę, że może warto spróbować, ale najwyżej dopiero za jakiś czas. Jestem przeciwna podawaniu spoczka w pierwszym miesiącu życia maleństwa. Laktacja musi się unormować, być może teraz zwiększony apetyt spowodowany jest wzrastającymi potrzebami dziecka, właśnie pierwszy taki kryzys ssaniowy przypada na ogół koło 3 tygodnia życia. Więc dokładnie jak u Christy.
Chtrista, ja bym radziła uzbroić się jeszcze w cierpliwość, dać mu jeszcze trochę czasu, a po skończeniu miesiąca, jak nic się nie zmieni i będziesz chciała - spróbować ze smokiem. Ale nie wcześniej.. tak uważam.
Pamiętaj też, że kolejne takie kryzysy mogą przyjść koło 6 tygodnia życia dziecka, potem jeszcze jak będzie miał koło 3 m-cy.

Kurcze.. no warto by było, żebyście jednak jakoś doszli do ładu z tą pozycją na leżąco. Może mogłabyś coś zmodyfikować? Jak go kładziesz? Na łóżku, czy główkę ma na Twoim ramieniu? Może spróbuj kłaść głowę na Twoim ramieniu (w zgięciu), wtedy będzie miał wyżej do piersi.. za swoje plecy (leżąc na boku) podkładaj poduszkę, byś nie musiała utrzymywać tej pozycji siłą mięśni, tylko była podparta. Napisz coś więcej, może uda nam się pomóc??

pao - 2007-10-03, 13:52

Cytat:
Na łóżku, czy główkę ma na Twoim ramieniu?


na początku tak spałam z ulą potem nie było już konieczności, teraz w nocy sama cyca szuka; ;) co prawda po czasie ręka drętwieje ale przynajmniej trochę sobie pośpisz ;)

ajanna - 2007-10-03, 15:41

Christa: a propos karmienia na leżąco to możesz też próbować małego położyć na jakiejś poduszce (tylko w miarę ubitej, żeby się nie zapadał), albo podłożyć mu coś, żeby się nie przesuwał i leżał bardziej na boku buzią do piersi. dobra może być taka poduszka do karmienia ze styropianem w środku.
alcia - 2007-10-03, 15:46

ajanna napisał/a:
żeby się nie przesuwał i leżał bardziej na boku buzią do piersi.

o, właśnie, też jeszcze dziecku pod za plecki coś podkładałam, żeby leżało na boku, a nie przewracało się na wznak...

Humbak - 2007-10-03, 20:38

alcia napisał/a:
Życzę spokoju...
ja tylko pozbedziemy sie czopkow i zacznie normalnie kupy robic... eh...

ale bardzo ci dziekuje - po raz pierwszy dzis naraz sciagnełam 40ml :) taaaak sie ucieszylam i myk do zamrazalnika... jaaak dobrze... :)

alcia - 2007-10-03, 21:18

Humbak napisał/a:
ale bardzo ci dziekuje - po raz pierwszy dzis naraz sciagnełam 40ml :)

tylko dlaczego mi dziękujesz??

Cieszę się, że idzie coraz lepiej! :)

Christa - 2007-10-04, 01:32

Dzieki za wszystkie rady!

Wczoraj wieczorem sama wpadlam na pomysl z poduszka i okazal sie rewelacyjny! Tzn. idealnie bylo nam wieczorem na kanapie, natomiast w lozku w nocy juz troche gorzej, ale dalismy rade. Tzn. efekt byl taki, ze ja spalam, jak Maxio jadl, ale tak naprawde nie wiem, ile zjadl, bo rano piersi wydawaly mi sie byc bardziej pelne niz zazwyczaj. Dlatego tez wnioskuje, ze nie zjadl zbyt duzo. No chyba, ze wyprodukowalo mi sie tyyyyyle mleka, ale nie sadze, bo przez ostatnie dwa tygodnie bylo przeciez inaczej.

Jedyna rzecz jaka mnie martwi to to, ze spedzilam tak z nim prawie cala noc (z przerwa na zmiane pieluch i jedno odlozenie do kolyski...). Czy w tym momencie on sie nie przyzwyczai, ze tak wlasnie wygladaja nasze noce? On spi na mnie lub kolo mnie z cycusiem w buzi, a obok pali sie malutka lampka (bo inaczej nic nie widze, a dosyc zle sie czuje w totalnych ciemnosciach, jak mam Malego przy piersi).

Karolina - 2007-10-04, 08:39

Max jest jeszcze malutki i łatwo wprowadzac nowe zwyczaje i łatwo oduczyć. Dopóki nie skończy mu się skok wzrostowy spokojnie możesz z nim spać, ale kiedy już będziesz widziała, że ssie tylko dla ssania powinnaś go odkładać do łóżeczka. Kilkumiesięczne dzieci coraz trudniej jest przestawić, my się tak z Tymkiem załatwiliśmy - z lenistwa i wygody karmiłam go w naszym łóżku, potem już nie było mowy, żeby sam spał, nawet gdy łóżeczko przystawiliśmy no nas. Dopiero od miesiąca śpi oddzielnie.
alcia - 2007-10-04, 09:10

Christa, obserwuj. Pisałaś wcześniej, że teraz non stop ssie.. więc nie masz innego wyjścia niż trzymać go w łóżku, bo na fotelu się wykończysz. Jak zacznie zasypiać na dłużej, wtedy od razu odkładaj go do kołyski (jeśli nie chcecie, by spał w Waszym łóżku). Też jak widzisz, że przysypia, warto wyciągać cyca z buzi, by nie przywykł do spania z nim w ustach. Myślę, że to nieustanne ssanie minie mu za parę dni.
DagaM - 2007-10-04, 09:41

Christa, pocieszę Cię, że moja Nina tez tak miała. Siedziałam cały dzień z poduszką do karmienia, wywalonymi cycami, a Nina godzinami jadła. W tym czasie obejrzałam wszystkie zaległe filmy, poczytałam sobie gazety, książki, jednym słowem połączyłam przyjemne z pozytecznym ;-)
W książkach piszą, że stan wzrostu trwa kilka dni do tygodnia, półtora tygodnia, więc głowa do góry. Dzięki temu laktacja dostosuje się do potrzeb Maxia i nie będziesz miała stresu, że masz za mało mleka.
A co do odpoczynku, ja zaczęłam robic tak jak dziewczyny pisały, nauczyłam sie karmić na leżąco, wtedy mogłam sobie pozwolić na drzemkę, która ratowała mi życie. Wystarczyło zmrużyć oko na 15-30 min i człowiek jest jak nowonarodzony :->

Christa - 2007-10-04, 10:40

To ciesze sie, ze jednak jeszcze go nie rozpuszczamy :-) , tylko zaspokajamy jego potrzeby. W sumie on ma dopiero 3 tygodnie, wiec nie ma sie chyba co dziwic, ze nasze dnie i noce wygladaja tak, a nie inaczej. A ze to meczace? Nie my pierwsi i nie ostatni to przechodzimy. Na liscie jest jeszcze kilkanascie brzuszkowych dam ;-) .

Dzisiaj dla odmiany Maxio spi caly dzien. Chyba jednak zmeczylo go to jedzenie bez przerwy i wrzucil na luz :-) . Zobaczymy co bedzie w nocy.

DagaM - 2007-10-04, 10:52

Christa napisał/a:
Dzisiaj dla odmiany Maxio spi caly dzien.
Christa, to skorzystaj i sama się tez połóż, odpocznij dzielna mamusiu :-)
Christa - 2007-10-04, 11:12

DagaM, no wlasnie korzystam i siedze na wegedzieciaku zamiast spac! ;-)

I zdazylam napisac te slowa, jak moj synek rozdarl sie z glodu w nieboglosy! Wiec lece kochane, bo przeciez nie jadl juz 3 tygodnie!!! ;-)

DagaM - 2007-10-04, 11:17

Christa napisał/a:
DagaM, no wlasnie korzystam i siedze na wegedzieciaku zamiast spac! ;-)

I zdazylam napisac te slowa, jak moj synek rozdarl sie z glodu w nieboglosy! Wiec lece kochane, bo przeciez nie jadl juz 3 tygodnie!!! ;-)
:mryellow:
Christa, kup sobie poduche do karmienia, wtedy będziesz miała wolne dwie ręce i wegedzieciak stanie otworem :mrgreen:

[ Dodano: 2007-10-04, 11:21 ]
Humbak napisał/a:
po raz pierwszy dzis naraz sciagnełam 40ml :)
jak to zrobiłaś? Troche śmiesznie brzmi to pytanie, ale wiem, że miałaś z tym problem.
Natomiast ja na razie nie uzywam laktatora i trudno powiedzieć, czy sama nie miałabym takiego problemu ze ściągnieciem mleka, więc warto poczytać czyjeś doświadczenia. :->

alcia - 2007-10-04, 14:28

Jak by ktoś chciał zobaczyć, jak teraz wygląda nasza Lenka, to zapraszam
do mojego albumu . Są tam w miarę aktualne (bo z września) zdjęcia naszego pyśka. :)

DagaM - 2007-10-04, 15:08

alcia, Lenka to cała Ty, tylko wersja o ciemniejszej karnacji, normalnie powiedziałabym, że mała hinduska :-D Widzę, że tak samo jak Nina piąsteczki trzyma w buzi, no i jeszcze zwróciłam uwage na te smakowite udka, musze tu przysłodzić (sorry Malroy ;-) ) - udka Lenki są do schrupania, takie apetyczne.
alcia, więcej usmiechaj się :-D

alcia - 2007-10-04, 15:27

DagaM napisał/a:
alcia, więcej usmiechaj się :-D

spoko spoko :mryellow:
Ja tylko nie umiem się uśmiechać do wycelowanego we mnie aparatu. A mój mąż jakoś nie umie się z nim przyczaić, tylko mnie ustawi i czeka, aż mi mina zrzednie ;)

DagaM napisał/a:
alcia, Lenka to cała Ty

ach, uwielbiam Cię za te słowa (z dedykacją dla Marloya :mrgreen: )
DagaM napisał/a:
powiedziałabym, że mała hinduska

poważnie?? no proszę :)
DagaM napisał/a:
no i jeszcze zwróciłam uwage na te smakowite udka

o tak.. mniam mniam :-D

Lily - 2007-10-04, 15:28

alcia napisał/a:
mniam mniam :-D
jakiś kanibalizm tu się uprawia :D
DagaM - 2007-10-04, 15:30

a wiecie co, Malroy to ma juz chyba przesr...ne po tym wątku o słodkości forum :mrgreen:
ajanna - 2007-10-04, 19:35

Christa: z tego co piszesz - ze piersi pełne i mały głód przesypia więcej - wnioskuję, że właśnie zwiększasz produkcję mleka :mryellow:
Humbak - 2007-10-04, 20:10

Alciu, mam wrażenie że Ty, Lenka i Kaja to jedno... :-D tatusia muszę się jeszcze dopatrzyć :mryellow:
DagaM napisał/a:
jak to zrobiłaś? Troche śmiesznie brzmi
dla mnie nie śmiesznie bo to był kłopot... Alcia opisała jak wyciągnąć pokarm chyba w wątku 'karmienie piersią - porady (...)' wcześniej kilka kropel mi wychodziło, max 10ml... nie wiedziałam że piersi dają mleko w jakiś szczególny sposób a już bynajmniej że różny u różnych kobiet :lol: teraz ściągam 30-40ml naraz więc wczoraj zebrałam 90ml co dla mnie jest eureką... ;) jakby tak na cycu nie wisiał to może i by więcej wyszło... chyba że opanuję sztukę ściagania z cyca 1 ręką... wtedy to już świetlana przyszłość przede mną :mryellow:
ajanna - 2007-10-05, 01:29

to może i ja napiszę coś o ściąganiu - może nie mam w tym spektakularnych efektów, ale w końcu ściągam zawsze trochę dla Igorka karmiąc przy tym Olafka, więc nie jest tak źle :-) . mi pomaga ustawianie laktatora pod różnymi kątami oraz masowanie piersi w czasie ściągania - głaskanie w kierunku brodawki i ugniatanie gdy jest wyciągnięta. poza tym po 20-30 min ściągania pojawia się drugi wypływ mleka. poza tym pomaga ciepło - mi musi być ciepło przy ściąganiu, bo inaczej nic z tego, a kiedyś ogrzałam końcówkę laktatora przy piecyku i kiedy przyłożyłam taką ciepłą mleko od razu się polało. jeśli komuś leje się przy ściąganiu z drugiej piersi, warto coś pod nią podstawić.i na koniec tak, jak pisałam, ja często ściągam w czasie nocnej przerwy Olafa, bo wtedy zbiera się więcej mleka :-)
Christa - 2007-10-05, 06:48

Dziewczyny,

przepraszam, ze jestem taka monotematyczna i tylko i wylacznie pisze o Maxiu, nie odnoszac sie ostatnio do tego, co same piszecie o swoich pociechach, ale mam tyle trosk w zwiazku ze zdrowiem naszego synka, ze nie potrafie myslec o niczym innym. Juz sama nie wiem, co jest normalne, a czym powinnam sie niepokoic, dlatego tez pisze.

Drugiego dnia po porodzie Max mial robiony test na sluch i przeszedl go pomyslnie, ale ja mam wrazenie, ze on jednak nie reaguje na dzwieki. Tzn. jesli placze, to uspokaja sie jak zaczynamy mu spiewac albo robimy szszszy lub ciiii, ale jak np. cos spadnie nam w kuchni albo w pokoju, albo nawet jesli ja pstrykne palcami tuz przy jego uchu, to on nawet nie mrugnie okiem ani nie drgnie. Poza tym mam wrazenie, jakby w ogole byl taki jakis nieobecny. Tzn. niby patrzy na nas, ale najchetniej patrzylby sie w sufit albo w sciane. Jak mowimy do niego, to nie zauwazam, zeby sluchal.

To powoli spedza mi sen z powiek, bo strasznie sie martwie, ze cos jest z nim nie tak.

Czy powinnismy cos z tym zrobic, czy wedlug Was jest to normalne u tak malutkiego dzieciaczka?

Dzieki za wszystkie odpowiedzi i lece karmic Malego, bo znowu wydziera sie w nieboglosy! :-)

pao - 2007-10-05, 09:44

bycie "nieobecnym" w wieku 3 tygodni to w pełni naturalna sprawa :) on dopiero zaczyna rozróżniać świat materialny stąd też takie "nieobecne" spojrzenie :) jeszcze chwila i nie tylko zacznie dostrzegać ale i reagować :)
DagaM - 2007-10-05, 09:51

Christa, trudno mi coś powiedzieć. Nie będę porównywała do reakcji Niny, bo każde dziecko jest inne. Na razie przyjęłabym spojrzenie na sprawę wg pao, a za tydzień będziesz u lekarza to zapytasz się. Nie wpadaj w panikę, wszystko samo wyjaśni się.
Humbak - 2007-10-05, 10:14

Sorki, Christa że tak odpowiem w kontekście chwalenia się ( ;) ) ale Twój MAxio jest bardzo normalnym zdrowym chłopcem. Jeśli któreś dziecko potrafi w wieku 3 tygodni żywo reagować na otoczenie to jest to miłe, ale i niecodzienne - tak u mnie reagował Kuba i żadna z pediatrów (a zwiedziliśmy 2 plus położna) nie uwierzyły w moje opowieści dopóki nie zobaczyły go i same nie nawiązały z nim kontaktu. W tym samym czasie mój chrześniaczek urodzony tydzień później do dziś nie reaguje na zabawki ani jakoś specjalnie na głos a urodził się 8 sierpnia i jest zdrów jak ryba - po prostu rozwija się inaczej.
Christa napisał/a:
albo nawet jesli ja pstrykne palcami tuz przy jego uchu, to on nawet nie mrugnie okiem ani nie drgnie
to ciesz się bo to już niedługo tak będzie... ja w zamian za te uśmiechy płacę tym, że jego wszystko budzi, potrafi oglądać nawet bajkę w tv (nie to że mu daję... ;) ) i trzeba mu ciągle pokazywać świat, rozmawiać itd. a śpi prawie wcale... słodkie ale męczące... chciałabym choć godzinkę mieć dla siebie zupełnie...
pao napisał/a:
jeszcze chwila i nie tylko zacznie dostrzegać ale i reagować
dokładnie :D i będziesz miała mój problem - jeszcze nie śpiący a już się znudził i krzyczy - co robić??? :->
Lily - 2007-10-05, 11:20

Christa, mnie zawsze zadziwiała obojętność takich maluchów - noworodków ;) Myślę, że to zupełnie normalne, one jeszcze nie są zbyt kontaktowe. Jak skończy 2 miesiące i nie będzie z nim komunikacji to się będziesz martwić, teraz nie ma o co chyba.
Pat - 2007-10-05, 12:13

Christa napisał/a:
organizowane sa tam tzw. mothers groups, czyli spotkania matek, ktore wlasnie urodzily dzieciaczki i mieszkaja w jednej okolicy.

super! śwetna sprawa! szkoda , że w Polsce tego nie ma
Christa, co do karmienia Maxa... Ty chcesz Go odkładać do łóżeczka ale ja bym Ci radziła, przynajmniej przez te pierwsze 2 miesiące , jeśli On taki cycowaty - trzymać Go przy tej piersi ile On chce.. Pomyśl z Jego perspektywy: 9miesięcy mialł Cię, że tak powiem, non stop przy sobie ;-) a teraz przeżywa szok za szokiem i każda chwila daleko od Ciebie sprawia Mu ogromną przykrość, żeby nie powiedzieć wpędza Go w depresję... Dleatego moja rada taka: karm Go ile wlezie i śpij z Nim ile wlezie.
Co do słuchu Małego - moj Leo też tak miał i też zaczynałam łapać schizę, że pewnie nie słyszy... ale jak to napisały wyżej Dziewczyny: z każdym tygodniem Jego reakcje będą już bardziej dojrzałe. Nie tylko na bodźce słuchowe ale i na wzrokowe. Przeglądałam notatki: Leo w pierwszym miesiącu zaczął się świadomie uśmiechać-najpierw jeden uśmiech a potem z każdym dniem było ich więcej.

ajanna - 2007-10-05, 12:28

Christa: to normalne. ja z kolei zastanawiałam się czy Igor widzi :lol: teraz jest mega kontaktowy :-)
Lily - 2007-10-05, 12:31

Moja koleżanka ryczała, bo przeczytała, że dziecko ma wodzić oczami, a jej nie wodziło - wniosek - nie widzi, mam ślepe dzieck :cry: o, buuu :mrgreen:
YolaW - 2007-10-05, 14:16

alcia super zdjęcia :)
alcia - 2007-10-05, 14:58

YolaW napisał/a:
alcia super zdjęcia :)

dziękuję :-D

dynia - 2007-10-05, 17:00

Christa nie zamartwiaj sie kochana ,to całkowicie naturalne na tym etapie rozwoju.Ziemko tez czesto jest taki ''nieobecny'' ma gdzies generalnie nasze miny i wydawane dzwieki łypie oczyma gdzies w nieznane ;-)

My nareszcie uporalismy sie z katarem ,matko meka z tym odgilowywaniem była ale przeszło ufff.
Jeszcze nam sie oczka slimacza troche ale masuje te kanaliki łzowe z uporem maniaka i widze poprawe.W pewnym momencie byłam gotowa jechac juz do lekarza,ale dobrze ze Piotr jest bardziej opanowany niz ja ;-)
Dzis nareszcie odleciał małemu pępek :-D

Alcia zdjecia cudne :-D

[ Dodano: 2007-10-05, 17:06 ]
puszczyk napisał/a:

No cóż jesteś dla niego smoczkiem. :-( Kamil też taki był.
Nie krzyczcie na mnie, ale może w tej sytuacji warto dać dziecku smoczka.

Musze Ci powiedziec ,ze doszłam tez do takiego samego wniosku Tym razem mały dostaje smoka (ustalilismy,ze do 3 m-cy tylko).Odczuwam duza ulge dla mnie.Jaga ,która byla kategorycznie bezsmokowa ,bardzo o to wszyscy dbali zrobila sobie smoka z mojego cysia.Wygladało to tak jak u Christy niekonczace sie karmienie,teraz kiedy,Ziemo oprózni oba cuce!(o tak apetyt to ma) i ma ochote jeszcze pomemłac np. w nocy dostaje na chwile smok i swoja potrzebe zaspokaja(wypluwa go po kilku min.).Ja sie wysypiam ,on jest zadowolony etc.Uwazam ,ze uzytkowanie smoka do tego etapu mie wpływa jakos negatywnie na przyzwyczajenia;-)

A u nas z kolei własciwie tylko karmienie na lezaco.Na rekach mały nie dojada mam wrazenie,troche mnie to martwi zwlaszcza w opcji wyjscia na zewnatrz(oczyma wyobrazni widze siebie szykujaca sie do polozenia na ziemi lub chodniku ;-) )

Karolina - 2007-10-05, 17:15

Przedewszystkim - całkiem inaczej rozwijają się dzieci w zalezności od płci. Z moich obserwacji wynika, ze dziewczynki o wiele chętniej nawiązują kontakt z człowiekiem, więcej gaworzą, śmieją się itd. Chłopcy są ze swej konstrukcji psychicznej ukierunkowani bardziej abstrakcyjnie i czasem można nawet przeczytać że mają lekko "autystyczny"umysł. U nas się to sprawdza, Mia jest nieporównanie bardziej skupiona na nas, niż był Tymek.
dynia - 2007-10-05, 17:33

Karolina napisał/a:
Przedewszystkim - całkiem inaczej rozwijają się dzieci w zalezności od płci.

Dokładnie tak.Dziewczynki np.przez pierwsze miesiace maja lepiej wyczulony wech i łatwiej przychodzi im namierzanie cyca np ;-)

kasienka - 2007-10-05, 17:56

My też Emilowi dajemy smoczka, w przeciwieństwie do Zuzi...A może raczej próbujemy dawać, bo jemu za bardzo nie podchodzi :/ Cyc najlepszy, ale ileż można, tym bardziej, że on się tak odjada, że potem wymiotuje...

Jak długo ten pępek może się trzymać? Emil ciągle ma... :roll: Zuzi odpadł po tygodniu chyba, a tu trzeci tydzień i nic...

Lily - 2007-10-05, 17:57

Kasienka, ponoć jak nie odpada długo to trzeba się udać do chirurga i on to podwiąże, żeby odpadł. Już raczej powinien odpaść po takim czasie.
Humbak - 2007-10-05, 18:19

Karolina napisał/a:
dziewczynki o wiele chętniej nawiązują kontakt z człowiekiem
a u nas dokładnie odwrotnie... kuba to gaduła mówi ciągle, dużo, wiele samogłosek i spółgłosek już wymawia - porównaliśmy z kasetą nagranej natalii - ogromna różnica. Natalia też była raczej odludkiem - postrzegała świat z dystansem, trzeba było się wysilić zeby się uśmiechnąć. Kuba odkąd skonczył 2tyg uwielbia ludzi i jak ostatnio usłyszałam od znajomej 'prowokuje kontakt' - tak długo się patrzy na kogoś aż ten zacznie gadać a potem to już kuba nawija i uśmiecha się...

jedyne co ich łączy to uwielbienie do krzyku, małej ilości snu i radości bycia noszonym na rękach... ale to już chyba moja wina... :->

Karolina - 2007-10-05, 18:38

Humbak napisał/a:
wiele samogłosek i spółgłosek już wymawia

łał to faktycznie zdolniacha z niego:) Mia to się tylko ciągle śmieje, pluje i wzdycha...

kasienka - 2007-10-05, 18:42

Cytat:
Kasienka, ponoć jak nie odpada długo to trzeba się udać do chirurga i on to podwiąże, żeby odpadł. Już raczej powinien odpaść po takim czasie.

to mnie zmartwiłaś...W poniedziałek przyjdzie położna to pogadam, ostatnio była w poniedziałek, to mówiła, że na naszej ulicy(chodzi do trzech mam jeszcze, które rodziły tego dnia co i ja) tylko Emilowi został... :roll:

Mala_Mi - 2007-10-05, 19:01

kasienka, nic się nie martw, odpadnie we właściwym czasie.
Jeśli tylko wokół pępka nic nie jest zaczerwienione, nie ślimaczy się, nie pachnie brzydko, to smaruj spirytusem i czekaj, widać taka uroda Emila.
Jagódce pępowinka odpadła równo po miesiącu, Kalińci trochę szybciej (tzn. 3 tygodnie z kawałkiem :mrgreen: )

kasienka - 2007-10-05, 19:08

Mala_Mi, dzięki :)

co rozumiesz przez ślimaczenie?

Może jednak nie powinnam go kąpać? Staram się dokładnie wysuszyć po myciu...

Mala_Mi - 2007-10-05, 19:40

kasienka napisał/a:
co rozumiesz przez ślimaczenie?
bo ja wiem jak to opisać, chodzi o to, czy nie robi się oślizgłe, to znaczy czy nie podchodzi czymś podejrzanym.
Chociaż z drugiej strony pępowina zanim zaschnie jest właśnie taka trochę oślizgła

kasienka - 2007-10-05, 19:43

a, to chyba spoko.jakby co,we wtorek idziemy się ważyć, to spytamy lekarki...
Ewa - 2007-10-05, 19:45

U Gabryśka pępowina odpadła po 3 tygodniach. U Nataniela prawie 4 tygodnie, ale trochę jej pomogliśmy, bo zaczęło się właśnie paprać i nieładnie pachnieć. Kasieńka, pępowinka powinna być cały czas sucha, jak coś jest nie tak, to tuż przy brzuszku zbiera się taki śluz jakby i niezbyt ładny zapaszek wydziela.
ajanna - 2007-10-06, 05:03

Karolina napisał/a:
Chłopcy są ze swej konstrukcji psychicznej ukierunkowani bardziej abstrakcyjnie i czasem można nawet przeczytać że mają lekko "autystyczny"umysł


:lol: i niektórym tak zostaje ;-)

malina - 2007-10-06, 10:34

kasienka napisał/a:
to mnie zmartwiłaś..


Zuzia miała do 5 tyg jakoś,wisiał już na jednym kawałeczku wiec sie wkurzyłam i odciełam nożyczkami ;-)

pao - 2007-10-06, 10:46

a Ula jak zwykle śpi :)

zajęła pokój milenki i szczęśliwa ;)

kasienka - 2007-10-06, 11:39

Kurcze, jednak nie jest całkiem suchy...Ale nic nie śmierdzi-w ogóle nie wydziela zapachu...No nic, zobaczymy co położna w poniedziałek powie...
malina, Emilowi dość mocno trzyma jeszcze...nie odważyłabym się tego odciąć...Na razie dalej smaruję i przekręcam trochę...

Chłopak się nie chce odpępnić...czy to dobrze wróży? :mrgreen:

DagaM - 2007-10-06, 11:55

malina napisał/a:
Zuzia miała do 5 tyg jakoś,wisiał już na jednym kawałeczku wiec sie wkurzyłam i odciełam nożyczkami ;-)
:shock: twarda z Ciebie dziewucha ;-)

kasienka, a może Ty smarujesz mu pępek zbyt delikatnie, tak jak mój Piotrek to robił, ruchem przypominającym pudrowanie noska :-P

kasienka - 2007-10-08, 11:16

tadam, dziś rano pępowinka odpadła :)
Lily - 2007-10-08, 11:18

Uff :mrgreen: A jak Zuzia?
kasienka - 2007-10-08, 12:32

Okazało się, że jeszcze trochę zostało w środku pępuszka, i musze jeszcze spirytusem przemywać i wydłubywać to...

Zuzia przed chwilą przyszła i powiedziała, że wyzdrowiała...
Wreszcie jakiś pozytywny tekst z jej strony, bo już miałam wrażenie, że wpadła w depresję...Ostatnie trzy dni leżała, nie jadła, spała albo oglądała bajkę i jęczała, że nie chce być chora...Dziś rano znowu miała 37,8 i bolała ją dalej głowa, dałam jej w końcu syrop p.bólowy i przeszło..Marcin weźmie ją dziś do lekarki, zobaczymy co powie...

Lily - 2007-10-08, 13:14

To na pewno już ostatnie podrygi choroby.
Karolina - 2007-10-08, 19:08

Nasze pępowinki schowane na pamiątkę:) Trochę to obleśna ale w sumie sympatyczna pamiątka :mrgreen:
Lily - 2007-10-08, 19:48

niektóre wyglądają jak stare rodzynki ;) W Japonii tradycyjnie zachowuje się wszystkie pępowinki.
Humbak - 2007-10-08, 20:42

Karolina napisał/a:
Nasze pępowinki schowane na pamiątkę:)
nasze tez... oblesna nie oblesna ale pamiatka :mryellow:

a ja sie pochwale... moj kubus do tek pory tylko tracał łapka zabawki i grzechotki... a dzis po raz pierwszy zlapal grzechotkę, machal nią i wzial do buzi!! cudownie z nia wygladal... taki bobo z grzechotka :-D

DagaM - 2007-10-08, 20:51

Humbak napisał/a:
Karolina napisał/a:
Nasze pępowinki schowane na pamiątkę:)
nasze tez... oblesna nie oblesna ale pamiatka :mryellow:
a fuuuj...ani przez chwilę nie pomyslałam o tym, to tak jakby zbierało się zęby, jak dla mnie równie obleśne, brrr...

Kubusiu (humbakowy), gratuluję nowych osiągnięć :-D Emilowi (kasienkowemu), gratulations, jesteś już niemowlakiem pełną gębą ;-)

My dzisiaj nie mogliśmy obejrzeć wiadomości, bo Ninka miała fazę opowiadania ile struny głosowe dały :->

Ewa - 2007-10-08, 21:06

E tam fuj ;-) . My też mamy zachowane pępowinki. Nie potrafiłabym ich tak po prostu wyrzucić :-D
kasienka - 2007-10-08, 21:10

Ja na razie pępowinki nie wyrzuciłam, ale chyba wyrzucę, Zuzi też nie zostawiałam...

DagaM napisał/a:
to tak jakby zbierało się zęby

to Ty nie zbierałaś swoich mleczaków? Ja tam zbierałam, chowałam je na wzór dzieci z Bullerbyn w skrzyni mędrców ;) Zuzia też swoje zęby zbiera ;)

pao - 2007-10-08, 21:46

ja pępowinki gabi nie mam bo odpadła w szpitalu, ale uli jest w jej talizmanie :)
ajanna - 2007-10-08, 22:54

ja wyrzuciłam pępowiny chłopaków. przez chwilę myślałam, żeby je zachować, ale akurat przyszła Weronika i powiedziała "mam nadzieję, że ich nie zostawicie na pamiątkę?" :lol: a co do zębów, to Weronika chowała pod poduszkę. w nocy przychodziła wróżka-myszka, zabierała je i zostawiała pieniążek. do chłopców też będzie przychodzić :mryellow:
Karolina - 2007-10-09, 10:27

Do tej pory w małym woreczku przechowywane są pępowinka i bransoletka ze szpitala. Bardzo lubiłam to sobie oglądać jako dziecko. Potem dokłądałam do tego mleczaki. Jakoś nie mogłabym wyrzucić do śmietnika pępowinki - jakieś robaki by zjadły czy co.
Humbak - 2007-10-09, 11:01

ajanna napisał/a:
a co do zębów, to Weronika chowała pod poduszkę. w nocy przychodziła wróżka-myszka, zabierała je i zostawiała pieniążek.
przypomniało mi się - natalia zdecydowała że za swoje pieniążki kupi filmik barbie (ustaliliśmy że tą markę może kupować tylko na własną odpowiedzialność). Próbowaliśmy jednak wcześniej sprawdzić na ile chce to zrobić i ile to kosztuje - zawachała się przez chwilę 'no to co? przyjdzie ząbkowa wróżka i dostanę od niej pieniążki' :-P Zwątpiła gdy policzyliśmy ile zębów ją by to kosztowało... :->

macie jeszcze te zęby?

bajaderka - 2007-10-10, 10:46

Dziewczyny, jak to jest z peselem dziecka? ja jeszcze nie dałam do przychodni, a dzwoniła do mnie położna, że muszę podać bo potrzebne im jest to do jakiegoś rejestru...a może być tak, że muszą mieć pesel żeby zgłosić do Sanepidu?
kasienka - 2007-10-10, 10:47

My jeszcze nie dostaliśmy peselu...
dynia - 2007-10-10, 10:58

;-)
bajaderka napisał/a:
Dziewczyny, jak to jest z peselem dziecka? ja jeszcze nie dałam do przychodni, a dzwoniła do mnie położna, że muszę podać bo potrzebne im jest to do jakiegoś rejestru...a może być tak, że muszą mieć pesel żeby zgłosić do Sanepidu?

Teraz musza miec PESEL bo nawet recepty nie mogą bez nioego wystawić.Z tego co wiem nie chodzi o zgłoszenie do SAanepidu ;-) My tez jeszcze nie mamy ,mozna wyrobić ok 3 tyg.po zarejestrowaniu dziecka w USC.

kasienka - 2007-10-10, 10:59

U nas czeka się około 6 tygodni
alcia - 2007-10-10, 12:15

bajaderka napisał/a:
a może być tak, że muszą mieć pesel żeby zgłosić do Sanepidu?

chodzi o to, by Wasze wizyty u lekarza opłacał NFZ. Jak nie dostaną Twojego peselu do jakiegoś tam czasu, to dostaniesz rachunek za leczenie ;)
Tak.. śmieszne to nie jest.. dzięki za przypomnienie, bo naszego oczywiście nie donieśliśmy mimo, że nam przypominano już kilka razy. I zaraz będziemy kwiczeć...

agaw-d - 2007-10-10, 13:35

U nas ze szpitala wysłali dokumenty o pesel, my poszliśmy po 6 tyg. odebrać tylko do U.M.
Humbak - 2007-10-10, 19:00

dynia napisał/a:
musza miec PESEL bo nawet recepty nie mogą bez nioego wystawić
nieprawda - już któryś raz to słyszę i w dodatku też słyszałam w aptekach... obłed jak sa wyedukowane... ostatnio nawet w jednej probowano mi wmówic że nie ma czegoś takiego jak glukoza w tabletkach wiec musze u nich kupic w proszku... i to takim niemiłym tonem... żenada... :-x

kuba był leczony zaraz po narodzeniu praktycznie i wówczas obowiązuje pesel matki - nie dajcie sobie wmówić ze jest inaczej... przeciez maluchy musza tez byc leczone... :roll:

Inaczej wygląda
alcia napisał/a:
by Wasze wizyty u lekarza opłacał NFZ.
rachunku na leczenie się nie dostaje, ale przychodnia odnotowuje sobie że leczenie na konto ubezpieczonego taty/mamy i możliwe ze bedzie sie o niego dopytywac chyba ze dostanie go po jakimś czasie...
bajaderka napisał/a:
potrzebne im jest to do jakiegoś rejestru...
no wlasnie po to by basie zarejestrować do przychodni? wypełnialiście już dokumenty?
bajaderka napisał/a:
że muszą mieć pesel żeby zgłosić do Sanepidu?
tego nie wiem...
dynia - 2007-10-10, 19:14

Humbak napisał/a:
nieprawda - już któryś raz to słyszę i w dodatku też słyszałam w aptekach... obłed jak sa wyedukowane...


Mi własnie taka dośc lakoniczna informacje udzieliła pani w wprzychodni.Co do wyedukowania zgadzam się w zupełnosci masakra :-|

DagaM - 2007-10-10, 20:55

Humbak napisał/a:
kuba był leczony zaraz po narodzeniu praktycznie i wówczas obowiązuje pesel matki - nie dajcie sobie wmówić ze jest inaczej... przeciez maluchy musza tez byc leczone... :roll:
tak, pesel matki obowiązuje, ale do 3 miesiąca malucha
kasienka - 2007-10-11, 14:26

Byliśmy pierwszy raz u lekarki z Emilem.

Waży 4675g :shock: a urodził się z 3560g...Chyba mu mleczko służy ;)

Pryszcze na twarzy pani kazała smarować Oilatum kremem lub kremem specjalnym Emolium. Czy macie jakieś doświadczenia z tymi kosmetykami? Próbowałam w necie znaleźć skład tych kremów, ale nie udało mi się :(

Co do szczepień...Chyba zaszczepimy na żółtaczkę, bo i tak już dostał w szpitalu...A z resztą będziemy zwlekać. Pani dr powiedziała, że skoro taka jest moja decyzja, to ok., że ona by prosiła, żebyśmy poszli do punktu konsultacyjnego szczepień porozmawiać...Ale powiedziałam jej, że wolałabym poczekać, aż sami nas wezwą, bo zawsze zyskam trochę czasu, zrobiła dziwną minę, ale nic na to nie powiedziała...
Wspomniałam jej o tym infanriksie, powiedziała, że nie kazali im usunąć zapasów, tylko czekać, aż się wyjaśni ta sprawa :/ Ostatnio też znowu szczepią euvaxem...

Lily - 2007-10-11, 14:41

Jula też miała Emolium do smarowania, ale nie na trądzik. Kąpali ją w wodzie z Oilatum i niczym nie smarowali - zeszło.
Faktycznie Emil rośnie jak na... mleczku :D
Emolium http://www.dobrykrem.pl/p...products_id/221

martka - 2007-10-11, 14:42

kasienka napisał/a:
Waży 4675g :shock: a urodził się z 3560g

no... daje czadu :mrgreen:

kasienka - 2007-10-11, 14:43

Lily, dziękuję :-)
a co Julii zeszło? I co dodawali do kąpieli, jakiś płyn, czy mydło?

Lily - 2007-10-11, 14:45

Emulsja do kąpieli Oilatum (drogie cholerstwo). Trądzik zszedł, a już miała nie tylko na buzi, ale na ciele. Takie krostki z białym albo żółtym końcem, brzydkie.
DagaM - 2007-10-11, 15:22

kasieńka, my kąpiemy Ninę w Oilatum. Nie ma żadnych problemów skórnych, w zasadzie kąpiemy ją w tym, bo później ma ładnie nawilżoną skórę i już nie trzeba jej kremować po kąpieli.

kasienka napisał/a:
Co do szczepień...Chyba zaszczepimy na żółtaczkę, bo i tak już dostał w szpitalu..
nie widzę związku. Szczepionka to nie antybiotyk, że musisz wziąć serię szczepień do końca. W ogóle, widzę, że jesteś tak samo szczera jak ja, tylko, że 10 lat temu ;-) Kasia, dobrze Ci radzę, nie opowiadaj lekarce, co Ty myslisz o szczepieniach, albo jaki masz plan działania ("...Ale powiedziałam jej, że wolałabym poczekać, aż sami nas wezwą, bo zawsze zyskam trochę czasu...") Za przeproszeniem, g...... ją to obchodzi. Nie wyrażasz zgody i koniec kropka.
kasienka napisał/a:
Wspomniałam jej o tym infanriksie, powiedziała, że nie kazali im usunąć zapasów, tylko czekać, aż się wyjaśni ta sprawa :/ Ostatnio też znowu szczepią euvaxem...
jasne!!! Co za debile, bo już inaczej nie mogę napisać. Będą szczepić, aż zużyją zapasy :evil:
dort - 2007-10-11, 15:29

DagaM napisał/a:
kasienka napisał/a:
Wspomniałam jej o tym infanriksie, powiedziała, że nie kazali im usunąć zapasów, tylko czekać, aż się wyjaśni ta sprawa :/ Ostatnio też znowu szczepią euvaxem...
jasne!!! Co za debile, bo już inaczej nie mogę napisać. Będą szczepić, aż zużyją zapasy :evil:


jak to mówią mięsożercy - nóż się w kieszeni otwiera :mrgreen:

pao - 2007-10-11, 15:55

my pesel mamy. wystarczyło iśc do urzędu i od ręki dostaliśmy :)
- 2007-10-11, 16:23

Cytat:
my pesel mamy. wystarczyło iśc do urzędu i od ręki dostaliśmy
my też
kasienka - 2007-10-11, 16:51

Z Zuzią też dostaliśmy od ręki...Teraz jest chyba za dużo dzieci, bo to długo trwa, w Poznaniu przynajmniej...

DagaM napisał/a:
g...... ją to obchodzi

akurat ja bardzo lubię tą lekarkę i szanuję, a ona już wczesniej prosiła kilka razy żebym poszła do tego punktu, nie mam zamiaru jej ściemniać że pójde, skoro nie pójde. A na wzw chce zaszczepic.

DagaM napisał/a:
Co za debile, bo już inaczej nie mogę napisać. Będą szczepić, aż zużyją zapasy

wątpię, by szczepili zanieczyszczonymi szczepionkami z premedytacją, może sprawdzają, a jak się okaże, że są ok, to szczepią dalej?

Lily - 2007-10-11, 16:53

kasienka napisał/a:
Teraz jest chyba za dużo dzieci, bo to długo trwa, w Poznaniu przynajmniej...
może to ma jakiś związek z wymianą dowodów?
adriane - 2007-10-11, 16:58

Co do kosmetyków dla dzieci, to odradzam Oilatum. Firma ta opiera swoje produkty na pochodnej ropy naftowej - parafinie. Polecam Weledę, mają całą serię kosmetykow dla niemowląt opartą na naturalnych olejach roslinnych. Na Emilu przetestowałam, że Weleda jest skuteczna w problemach skórnych i dobra do codziennej pielęgnacji :-) Mleczko do ciala z nagietkiem Weledy było bardzo wydajne :-)
http://www.weleda.com.pl/?m=1001010

Ceny są spore, ale Oilatum też kosztuje nieźle.

[ Dodano: 2007-10-11, 17:04 ]
Kasiu pięknie Emil przybiera na wadze :-D

ajanna - 2007-10-11, 17:23

Adriane: a czemu nie stosować parafiny? bo ja chłopaków od urodzenia płynną parafiną smaruję i nie widzę nic niepokojącego :-/ miałam próbki Oilatum i Weledy - wszystko pięknie, ale cenowo :shock: a parafina kosztuje 3 zł :-)
DagaM - 2007-10-11, 18:09

kasienka napisał/a:
DagaM napisał/a:
g...... ją to obchodzi

akurat ja bardzo lubię tą lekarkę i szanuję, a ona już wczesniej prosiła kilka razy żebym poszła do tego punktu, nie mam zamiaru jej ściemniać że pójde, skoro nie pójde. A na wzw chce zaszczepic.
przepraszam Cie kasienka za to sformułowanie, ale jakoś bojowo jestem nastawiona do lekarzy, którym często wydaje się, że pacjenci są dla nich, a nie oni dla pacjentów. A z drugiej strony, skoro Twoja lekarka zrobiła minę na Twoją odpowiedź, to też nie w porządku, bo może powinna być z Tobą bardziej szczera i również powiedzieć co myśli na ten temat, no ale wtedy być może nie byłaby już lubiana przez Ciebie. ;-)

O parafinie, kiedyś, bardzo dawno temu, słyszałam, że nie jest zbytnio polecana, ani dla maluchów, ani dla dorosłych, ale wiele produktów dla niemowląt zawiera ją, więc stwierdziłam, że chyba nie jest jednak niebezpieczna. Teraz juz sama nie wiem...

Przy okazji, kasienka, gratuluję wspaniałych przyrostów emilkowych :-D

dynia - 2007-10-11, 18:28

A unas to całe Oilatum to niezła sciema sie okazało,Jagę wysypało jeszcze bardziej niz przed :-?
!
Ja tez polecam Welede ,maja bardzo dobre produkty,jezeli malczik nie ma uczulenia na nagietek bo duzo ich dzieciecych produktów go zawiera ;-)

Emil,faktycznie rosnie jak na drozdzach :-D Mamine mleko rulez!

Lily - 2007-10-11, 19:25

Nie wiem,czy parafina szkodzi, ale u większości dzieci Oilatum się sprawdza...
adriane - 2007-10-11, 19:39

ajanna napisał/a:
Adriane: a czemu nie stosować parafiny?


Z tego co czytałam wynika, że parafina się nie wchłania, a jedynie tworzy na skórze po wierzchu tłustą warstwę. Jednocześnie pod spodem skóra jest źle nawilżona i pozbawiona dostępu tlenu, gorzej oddycha. Że to jest coś w rodzaju tłustego okładu zatykającego pory.

Karolina - 2007-10-11, 19:41

Parafina jest olejem mineralnym, zatykającym pory skóry, skóra nie może oddychać. Nie przenika w gląb warstw, po prostu "zakleja" skórę i w ten sposób utrzymuje w niej wodę. Wysoką zgodność biologiczną mają naturalne olejki - np. antyzapalny jojoba. To tak jak z zabiegiem parafinowania dłoni - efekt jest krótkotrwały, natomiast naturalne, zimnotłoczone oleje zawierają wit E, oraz inne substancje, które wspomagają wygląd skóry.

[ Dodano: 2007-10-11, 19:43 ]
Acha, ale dzieci lepsza jest od parafiny oliwa z oliwek. Zwyczjna spożywcza. Oczywiście jeśli ktoś chce smarować dzieciątko. U nas nie ma potrzeby, tylko pupa.

kasienka - 2007-10-11, 19:57

No a ja kupiłam tą emulsję Oilatum zanim to przeczytałam :roll:
Lily - 2007-10-11, 20:01

Kasienka, wypróbuj - nie wydaje mi się, żeby zaszkodziło, a nuż pomoże? Znam 2 dzieci, którym na zmiany skórne mimo wszystko pomogło.
kasienka - 2007-10-11, 20:13

Lily, no pewnie, przecież nie wyrzucę, tanie to to nie jest :shock:
Zobaczymy, może pomoże...A Twojej siostrzenicy tez na buźce wychodziły krostki? Myli jej buźkę Oilatum?

Lily - 2007-10-11, 20:15

Całą ją myli tym Oilatum. A przez jakiś czas chyba na resztę ciała wodą z nadmanganianem, ale tego nie daje się na twarz. Głównie na buzi jednak miała.
Karolina - 2007-10-11, 20:16

Kasia przecież jak użyjesz kilka razy to nic się nie stanie chyba:) chodzi o to aby nie przyzwyczić skóry dziecka do nawilżania bo potem bez niego będzie sucha.
DagaM - 2007-10-11, 21:04

Dziewczyny, to w czym myjecie dzieciaki, w samej wodzie?
Karolina - 2007-10-11, 21:32

Tak. Skórka ideał:)
Ania D. - 2007-10-11, 21:47

Ja też myłam i myję w samej wodzie. Nigdy ne stosowaliśmy żadnych oliwek czy kremów, bo nie było potrzeby.
Christa - 2007-10-12, 02:20

My tez uzywamy samej wody, ale poniwaz Max miewa od czasu do czasu bardzo sucha skore na stopach i nozkach, smaruje go oliwa z oliwek (slyszalam tez, ze swietna jest tez oliwa migdalowa).

Aha, i Maxio tez ma takie malutkie pryszczyki na buzce i dekolcie, ale nie kazano nam tego niczym traktowac. Ponoc po jakims czasie samo przechodzi.

Jeszcze a propos kosmetykow zastanawialam sie, czy by nie zaczac uzywac jakiegos delikatnego szamponu, bo bujna czuprynka mojego synka powoli robi sie tlusta od ciaglego jej glaskania, ale pozniej doszlam do wniosku, ze chyba jednak bez sensu jest uzywac chemie tak naprawde bez wyraznej potrzeby.

Christa - 2007-10-12, 09:15

kasienka napisał/a:
Byliśmy pierwszy raz u lekarki z Emilem.

Waży 4675g :shock: a urodził się z 3560g...Chyba mu mleczko służy ;)



A mojemu Maxiowi chyba coraz bardziej nie sluzy... Tzn. jego jeki, stekania i wicie sie jest coraz gorsze i intensywniejsze z dnia na dzien (a najgorsze jest w nocy) . Poszlam wiec w koncu do porzadnego pediatry i utwierdzil mnie w przekonaniu, ze Maxio stanowczo za duzo je, dlatego tez jego zoladek i jelita sobie z tym nie radza. Po zwazeniu okazalo sie, ze Max wazy tyle ile 6-cio tygodniowy niemowlaczek, a ma dopiero 4 tygodnie... Mam wiec jakims cudem ograniczyc mu jedzenie :shock: albo przynajmniej wydluzyc przerwy w jedzeniu lub skrocic siedzenie na cycusiu. Inaczej z Ryszarda Kalisza, do ktorego Maxio upodobnil sie w ciagu ostatnich dwoch tygodni, zrobi sie Wojciech Mann do kwadratu.

Tylko jak to zrobic w praktyce? Max, jakby mogl, jadlby 24h na dobe. Wine po czesci zwalam na polozna, ktora zauwazywszy u Maxia lekka zoltaczke poporodowa, kazala mi przystawiac go do piersi jak najczesciej i na jak najdluzej, a po czesci zwalam na siebie, bo efekt byl taki, ze cycusia dawalam mu na kazde chrzakniecie i potrafilam caly dzien spedzic na kanapie, karmiac go.

Raz, jak musialam wyjsc i zostawilam Maxia z tata i odciagnietymi 150 ml mleka w butelce, zostalam wezwana przez meza do natychmiastowego powrotu, bo synus 150 ml wyzlopal w 10 minut i nadal byl glodny. Nastepnym razem odciagnelam wiec 250 ml i skonczylo sie na szczescie na tym, ze Maxio wypil 200 ml, ale to tylko dlatego, ze karmilam go przez 2 godziny tuz przed samym wyjsciem.

Generalnie rady lekarza to oszukanie Maxia daniem mu wody lub rumianku, ewentualnie daniem smoczka. W sumie nie podoba mi sie zadne z tych rozwiazan, wiec trzymajcie kciuki, bo chyba czekaja nas dni pelne krzyku i placzu glodnego zlego Polaka ;-) .

Pat - 2007-10-12, 10:20

Christa napisał/a:
Generalnie rady lekarza to oszukanie Maxia daniem mu wody lub rumianku, ewentualnie daniem smoczka.
nie! Christa! daj spokoj z takimi "radami"..Max ma DOPIERO jeden miesiac ! Rozumiem ,ze na kazdy Jego płacz dajesz mu cyca - bo sama tak robiłam, ale powtórze Ci to co napisałam na priva: nie każdy jego płacz czy marudzenie oznacza, ze Mały chce jeść! Przytulenie, pogadanie z nim, wzięcie w ramiona i połażenie po domku - tego mu tez trzeba. W koncu czy samym cycem czlowiek zyje? ;-)

Sprobuj jedynie delikatnie wiec wydluzac okresy niekarmienia poprzez inne rodzaju atrakcje wymienione przeze mnie wyzej ;-)
Christa napisał/a:
skrocic siedzenie na cycusiu
nie bardzo rozumiem jak? wyrwac Mu cyca po 5 minutach z zegarkiem w ręku? Raczej nie pozwalac mu zasypiac przy cycu. Gdy widzisz , ze juz nie przelyka mleka to delikatnie wloz palec i wyjmij sutek z jego buzi.

Christa napisał/a:
Inaczej z Ryszarda Kalisza, do ktorego Maxio upodobnil sie w ciagu ostatnich dwoch tygodni, zrobi sie Wojciech Mann do kwadratu.

i bardzo dobrze! Max swietnie rosnie, wegedieta mu sluzy. Na mleku matki nie mozna przytyc!!! trzeba uwazac jak sie karmi sztucznymi mieszankami ale "nasze-mamine" jest OK i wogole sie nie przejmuj ze jakis Mann, jakis Kalisz..Moj Leo tez ma brzuszek konkretny.

dynia - 2007-10-12, 11:18

Christa napisał/a:


A mojemu M. Inaczej z Ryszarda Kalisza, do ktorego Maxio upodobnil sie w ciagu ostatnich dwoch tygodni, zrobi sie Wojciech Mann do kwadratu.



Tak jakpisała Pat tym akurat sie nie ma co martwić,widocznie bardzo pasuje małemu Twoje mleczko a to tu chodzi.To jest własnie etap kiedy przyrost wagi u dzieci jest b.widoczny z takich biednych chudych noworodków zamieniaja sie w paczusiowe oseski :-D Pamietam jak Jaga miala takie pulchne łapki,ze jakas ciotka zapytała po co zawiazałm jej tam jakis sznureczek :lol: Co racja to racja,ze na cycu nie utuczysz dziecka.Jaga teraz przypomina gazele bez grama tłuszczu a była niezłym pąkiem ;-)
Ziemo tez duzo je,troche niepokoi mnie,ze tak głosno i łapczywie łyka,normalnie gulgocze jak indyk ;-) Rezultatem są mega głosne bąki.Ale dobrze najedzony potrafi spac nieprzerwanie 3-4 godziny także chyba sie najada ;-)

Karolina - 2007-10-12, 11:22

A ja jestem zdania, że dziecko może się przejeść pokarmem matki. Bardzo wyrażnie widze to u Mii. Jak wróciliśmy ze szpitala ciągle się jej ulewało a nawet wymiotowała. Teraz kiedy ma prawie 4 miesiące też się to zdarza, obserwuję to po kupkach - są lekko niedotrawione, mają inny zapach.
Czterotygodniowe dziecko nie jest łatwo czymś zabawić i lepiej tego nie robić, gdyż nadmiar bodżców może jej pobudzić. Christa a jak wygląda Twoja dieta? Może jesz za dużo tłuszczy mlecznych, one powodujż, ze dziecko jest pulchniejsze.

Lily - 2007-10-12, 15:10

Może to jest tak jak moja siostra mówiła - ze mała nie jest głodna, ale mamie jeszcze nigdy nie odmówiła :) Więc Maxio jak na każde kwękanie dostaje pierś to też nie odmówi, bo go to nie tylko karmi i poi, ale też uspokaja. Tak sobie gdybam :) Dzieci karmione piersią podobno przybierają na wadze skokowo, więc może ten apetyt ogromny wkrótce się zmniejszy?
ajanna - 2007-10-12, 16:41

Christa: nam p dr kategorycznie zabroniła dawać Igorkowi jednorazowo więcej niż 150 ml mleczka, a on ma przecież już ponad 4 msc-e. ja na Twoim msc-u chyba spróbowałabym tego smoczka :roll: bo woda i herbatki też rozciągną mu żołądek. sama nie wiem - widziałam raz dziecko koleżanki - tylko na piersi i było mega spasione. ona była wege, ale jadła mnóstwo nabiału, słodyczy i w ogóle junk food :roll: myślę, że to nie Twój przypadek :->
Lily - 2007-10-12, 17:03

Tu http://forum.gazeta.pl/fo...1082&a=70341082 jest takie forum eksperckie, warto poczytać.



A to przy okazji przypadkiem znalazłam:
http://forum.gazeta.pl/fo...f=36&w=52215497

dynia - 2007-10-12, 17:12

Christa napisał/a:

Jeszcze a propos kosmetykow zastanawialam sie, czy by nie zaczac uzywac jakiegos delikatnego szamponu, bo bujna czuprynka mojego synka powoli robi sie tlusta od ciaglego jej glaskania, ale pozniej doszlam do wniosku, ze chyba jednak bez sensu jest uzywac chemie tak naprawde bez wyraznej potrzeby.

Zrobisz jak uwazasz ale na głowce trzeba uważac zeby nie zrobiła sie ciemieniucha ,my mylismy Jadze te jej włosięta takim szarym naturalnym mydełkiem z Weledy własnie ;-)

[ Dodano: 2007-10-12, 17:15 ]
ajanna napisał/a:
widziałam raz dziecko koleżanki - tylko na piersi i było mega spasione.

Tylko,ze to''spasienie'' nie utrzymuje sie potem tzn wwieku jak dziecko dostaje juz inne produkty i zaczyna sie ruszać.Tak przynajmniej było naszym przypadku :roll:

[ Dodano: 2007-10-12, 17:18 ]
Lily napisał/a:


A to przy okazji przypadkiem znalazłam:
http://forum.gazeta.pl/fo...f=36&w=52215497

Kampania reklamowa w tiwi brzmieć powinna ''Pij mleko ,będziesz kaleka'' :-?

ajanna - 2007-10-12, 21:57

dziewczyny, chciałam się pochwalić moimi chłopakami :-) . za radą dr Pietkiewicz zaczęłam im wprowadzać jedzonko. jedzą marchew+ziemniak+olej słonecznikowy zimnotłoczony (wszystko bio oczywiście) aż im się uszy trzesą :-D i dodam, że chociaż karmię jedną łyżeczką, żeby było szybciej, to nie nadążam im podawać :lol: poza tym Olaf położony w leżaczku łapie się za kolano i podciąga do pionu :shock: no i obaj się czołgają z tym, że Olaf na brzuchu, a Igor na plecach :lol: ostatnio w ostatniej chwili złapałam Olafa jak schodził z kanapy - zwisał już głową w dół i za śpioszek na pupie zdążyłam złapać, bo drugą ręką trzymałam Igora :lol: a, i obaj łapią różne przedmioty oraz swoje ubranka i pakują je do buzi i wszystko jest coraz bardziej obślinione :roll:
martka - 2007-10-12, 22:02

ajanna, przepiękny opis :mrgreen:
DagaM - 2007-10-12, 22:05

ajanna napisał/a:
za radą dr Pietkiewicz zaczęłam im wprowadzać jedzonko. jedzą marchew+ziemniak+olej słonecznikowy zimnotłoczony (wszystko bio oczywiście) aż im się uszy trzesą
Oooo wspaniale! :-D Wielkie wydarzenie w życiu chłopców. Ja dzisiaj też zastanawiałam się nad tym kiedy powinnam zacząć podawać pokarm stały. Przejrzałam ponownie książkę p. Zielińskiej, ale stwierdziłam, że chyba jeszcze poczekam (sama nie wiem na co :lol: )

Co do ruchliwości dzieciaków, teraz to już ka krok nie będzie mozna spuścić ich z oczu. Zaczyna sie...jazda :->

Lily - 2007-10-12, 22:26

Ajanna, ale szybko rosną :) Daga,naprawdę możesz jeszcze poczekać :)
ajanna - 2007-10-13, 00:17

Martka: dzięki :-)

Daga: dr Pietkiewicz powiedziała, że bliźniakom wszystko wprowadza się o 1-1,5 msca wcześniej niż pojedynczym dzieciom :-)

martka - 2007-10-13, 07:42

ajanna napisał/a:
dr Pietkiewicz powiedziała, że bliźniakom wszystko wprowadza się o 1-1,5 msca wcześniej niż pojedynczym dzieciom :-)

to i dla mnie cenna uwaga na przyszłość, nie wiedziałam tego

Humbak - 2007-10-13, 10:40

ajanna napisał/a:
bliźniakom wszystko wprowadza się o 1-1,5 msca wcześniej niż pojedynczym dzieciom
ajanno a czy powiedziała dlaczego? bo mi się wydaje że bliźniaki zwykle rodzą sie wczesniej przez to krócej rozwijaja sie w brzuszku i raczej potrzebuja wiecej czasu na dogonienie rowiesnikow... tak jak wczesniaki... w teorii oczywiscie, bo moja kolezanka urodzila blizniaki ponad 3 kilo kazdy... :-)
ajanna - 2007-10-13, 12:54

Humbak: nie powiedziała. ale pewnie dlatego, że bliźnięta już w okresie życia płodowego rozwijają się szybciej niż ich pojedynczy rówieśnicy. a to wcześniejsze podawanie nie wiem czy dotyczy wcześniaków, bo rozmawiałyśmy o zdrowych bliźniakach :-)
Christa - 2007-10-13, 14:10

To ja jednak na sekunde powroce do tematu Maxia. Mnie nie martwi jego wyglad (my sie w sumie smiejemy z tego Ryszarda Kalisza), mnie martwi reakcja jego organizmu na pochlaniane ilosci. Gdybyscie slyszaly te nieprzerwane jeki i stekania i widzialy to prezenie sie! Ja wylewam lzy co noc, bo juz nie moge tego sluchac i bezczynnie sie temu przygladac. Mi sie po prostu serce kraje i powoli wysiadam psychicznie, bo jemu ewidentnie cos jest, a ja tak naprawde nie wiem, co. Tzn. teraz niby wiem i juz nawet znalazlam sposob na Maxia bez dawania mu wody i smoczka. Zauwazylam, ze moim bledem bylo dawanie mu cyca na kazde kwekniecie, a jak pisala Pat, nie kazde kwekniecie i placz oznaczaja glod. Po drugie potrafilam tak spedzic z malym przy cycu (czy jadl, czy nie) pare godzin i w sumie sama zachecalam go do ciaglego jedzenia. Teraz natomiast (tzn. od wczoraj) jak tylko zauwaze, ze przestaje ssac i przerwa trwa przez jakis czas, odstawiam go i albo lezymy sobie razem (badz ja siedze, a on lezy), albo od razu zanosze go do kolyski. Zauwazylam, ze jesli nadal jest glodny, to daje mi od razu znac glosnym rykiem, a jesli jest juz nasycony, to po prostu kontynuuje spanie. Wczoraj zauwazylam duza poprawe w nocy, natomiast dzisiaj nie moglam go zupelnie odstawic od cycusia. W jednym momencie przyssal sie na bite 2 godziny, a pozniej jekom nie bylo konca.

Jezeli chodzi o moja diete, to nie jem zupelnie nabialu i od paru dni jade tylko na ryzu z jablkiem i pieczywie chrupkim z awokado (wczesniej jadlam w sumie normalnie, ale bez warzyw wzdymajacych i oczywiscie bez nabialu). Szczerze mowiac, juz sama nie wiem, co mam jesc, zeby bylo dobrze.

W przyszlym tygodniu wybiore sie jeszcze do innego pediatry (dostalam namiar na Polaka) i zobacze, co on powie. Jednak co polski lekarz, to polski lekarz. Ozzijski w sumie na wiekszosc chorob przepisuje panadol :roll: .

malina - 2007-10-13, 14:55

ajanna napisał/a:
ale pewnie dlatego, że bliźnięta już w okresie życia płodowego rozwijają się szybciej niż ich pojedynczy rówieśnicy.


I własnie dlatego - czytałam o tym ostatnio.Podobno blizniaki urodzone w 36 tyg pod względem dojrzałosci dorównują maluchom urodzonym w 40 tyg ciazy,lub nawet je przewyzszaja, własnie o ok 4-6 tyg.

Humbak - 2007-10-13, 15:01

ajanna napisał/a:
bliźnięta już w okresie życia płodowego rozwijają się szybciej
jaaacież nie wiedziałam :) wygląda na to że dobrze się dzieje bliźniakom - nie dość że zawsze mają się z kim bawić, komu powierzać tajemnice i na kogo liczyć to jeszcze to... ;-) inteligentne dzieci od kołyski :-)
ajanna - 2007-10-13, 15:04

Christa: możesz spróbować jeszcze odstawić pszenicę i gluten, choć i tak masz już ograniczoną dietę :roll: może dodaj ziemniaki i marchew?
Lily - 2007-10-13, 16:22

Christa, a czy on je łapczywie? Bo może nałyka się przy tym powietrza i coś go w brzuszku męczy? Jeśli je łapczywie to czytałam gdzieś, że trzeba karmić tak jakby pod górkę, układając dziecko wzdłuż swojego ciała na brzuchu - wtedy mleko wolniej leci i niektóre problemy ze zbyt szybkim wypływem są wyeliminowane...
pao - 2007-10-14, 23:17

a moja uleńka ma za sobą pierwsza podroż :D i powiem ze mały domatorek świetnie dał sobie rade. były trzy sytuacje gdzie płakała: po bardzo męczącym dniu, przy spotkaniu w poznaniu (za dużo dźwięków) i na ostanie 100 km przed domem. a tak miód, cud i orzeszki :D
ajanna - 2007-10-15, 02:21

pao, super :-D szczerze mówiąc, to zazdroszczę Wam tej podróży :oops: u nas każdy spacer urasta do rangi wielkiej wyprawy :roll: dobrze, że mamy taras :-) bo nie mam siły nosić wózka po schodach
Christa - 2007-10-15, 04:30

A u nas coraz gorzej. Juz jestem na granicy zalamania. Maxio przestal robic kupki...
Do tej pory robil po 8 dziennie, a od przedwczoraj zrobil 1 porzadna i kilka plamek. A meczy sie przy tym jeszcze bardziej niz do tej pory. I pochlania jeszcze wieksze ilosci mleka, a moje wszelkie proby odstawienia go od piersi (tzn. ograniczenia wiszenia na niej) poszly sie pasc.

Jezu, czy to sie wreszcie skonczy?

Aha, i od wczoraj pije herbatke koperkowa, ale nie zauwazylam zadnej roznicy: ani na lepsze, ani na gorsze.

Szczerze mowiac, juz mam dosyc.

Humbak - 2007-10-15, 08:24

Christa, liczba kupek może się zmieniać... na początku tylko dzidzia robi dużo, bo szybko trawi, potem się to normuje i mimo że dzidzia je dużo bywa że i robi kupkę raz na 2 dni... spokojnie, zobacz co będzie dalej... dziś dopiero 1 doba odkąd tak mu się zmieniło...

wybacz jeśli nieuważnie czytam, ale - może jednak smoczek pomógłby mu opanować odruch ssania i nie warto go unikać

DagaM - 2007-10-15, 09:16

Humbak napisał/a:
Christa, liczba kupek może się zmieniać... na początku tylko dzidzia robi dużo, bo szybko trawi, potem się to normuje i mimo że dzidzia je dużo bywa że i robi kupkę raz na 2 dni... spokojnie, zobacz co będzie dalej...
Dokładnie tak! U nas właśnie tak jest, kiedyś Nina robiła kupke po każdym karmieniu, a teraz raz na dzień, czasami co drugi dzień. Nie martw się Christa, to wszystko jest normalne. Natomiast co do prężenia się Maxia, czy przy tym płacze? Jeżeli nie, to zostaw sprawy tak jak są. Nina również pręży się i bardzo zadziera głowę do tyłu - okazało się, że jest to forma gimnastyki i jeden z etapów przygotowawczych do przewrócenia się na brzuszek i rozpoczęcia czworakowania.

No i sprawa potrzeby cycusia, tak jak pisała Humbak, jeżeli bardzo męczy Cię to, spróbuj ze smoczkiem. Choć ja bym jeszcze poczekała kilka dni, aż sam zdecyduje o tym, że wystarczy mu cycusia.
Przede wszystkim nie wpadaj w frustrację, bo Maxiowi udziela się Twój nastrój. Spróbuj trochę wyluzować, daj sobie i Maxiowi jeszcze tydzień, i później zaczniesz się martwić ;-)

pao, właśnie miałam pytać się jak Uleńka znosi podróż. Ale trafiła Ci się wyrozumiała osóbka :->

dynia - 2007-10-15, 19:28

Christa u dzieciecia na piersi ,normalne jest robienie kupy nawet raz na 10 dni! Nie martw sie nic,u nas przy Jagodzie było identycznie.Najpierw kaka po kazdym posiłku a potem zastój kilkudniowy.POradziłam sie naszej pediatry homeo i ona własnie kazała wyluzować i poczekac :-)

Pao to gratki dla pierwszej podró zy Uli,Ziemo tez ma swoja pierwsza za soba przespał cały trasę :-D

Ajanna to cudnie,ze chłopaki maja taki rewelacyjny apetyt i chetnie kosztuja nowosci :-D

pao - 2007-10-15, 20:31

ula jest cudowna :) zadziwia mnie na każdym kroku :)
ajanna - 2007-10-16, 02:29

mój Igorek wczoraj po raz pierwszy roześmiał się na głos - tak "haaa!". co prawda była to odpowiedź na retoryczne pytanie "czy chcesz wykończyć mamę?" ale zawsze miło :lol:
Christa - 2007-10-16, 05:44

ajanna napisał/a:
mój Igorek wczoraj po raz pierwszy roześmiał się na głos - tak "haaa!". co prawda była to odpowiedź na retoryczne pytanie "czy chcesz wykończyć mamę?" ale zawsze miło :lol:


ajanna, rewelacja! :-) Ogladalam niedawno Twoj album i juz tak strasznie nie moge sie doczekac jak moj synus bedzie taki duzy jak Twoje chlopaki! A jak juz sie zacznie smiac na glos, to chyba umre ze szczescia!

Lily - 2007-10-16, 10:59

ajanna napisał/a:
co prawda była to odpowiedź na retoryczne pytanie "czy chcesz wykończyć mamę?" ale zawsze miło :lol:
:lol: :lol: :lol:
dynia - 2007-10-16, 11:06

ajanna napisał/a:
mój Igorek wczoraj po raz pierwszy roześmiał się na głos - tak "haaa!". co prawda była to odpowiedź na retoryczne pytanie "czy chcesz wykończyć mamę?" ale zawsze miło :lol:

:-D

kasienka - 2007-10-16, 12:01

ajanna, :mrgreen: :-D
pao - 2007-10-16, 12:22

ajanna nie to by Cię wyśmiał, ale urok w tym jest ;)
Pat - 2007-10-16, 12:58

fajnie, ajanna! moj Leo smieje się tak trzymając zwykle dłoń w buzi ...zresztą..on właściwie non-stop trzyma palce w buzi ;-) Ale sam w sobie ten śmiech-zaśmiewanie się" jest czymś tak bardzo chwytającym za serce, że czasami mam łzy w oczach, a ty?
Humbak - 2007-10-16, 13:30

ajanna, rewelacja :mryellow:

a mój kubuś od dni trzech sięga po grzechotki, bierze w łapki i smakuje - liz tu, liz tam... :-P

martka - 2007-10-16, 19:35

ajanna, :lol:
ajanna - 2007-10-16, 20:02

Pat napisał/a:
jest czymś tak bardzo chwytającym za serce, że czasami mam łzy w oczach, a ty?


Pat: wiem co masz na myśli :-)

pao - 2007-10-17, 13:25

a my po wizycie u pediatry :) jak zwykle nasza cudowna pani doktor oraz pani pielęgniarka nazachwycały się uleńką :)
ulcia ma 5,610 i 64 cm :) rośnie pannica jak na drożdżach :)

a pani doktor podałam namiary na wegedzieciaka ;)

alcia - 2007-10-17, 13:35

pao, pięknie Ci córcia rośnie :)
Ja jutro będę ważyła, zobaczymy..

ajanna - 2007-10-17, 15:43

Pao: Ula jest wielkości naszych chłopaków :lol: :shock:
pao - 2007-10-17, 19:22

ale każdego z osobna mam nadzieję ;)

ale właśnie się "przeraziłam", niby mamy ciuszki do pół roku a w tym tempie to na 3 miesiąc ciuszków nam zabraknie...

Pat - 2007-10-17, 19:47

Moj Leo zaliczyl juz pierwsze oparzenie i babelki po oparzeniu....zlapal za ..patelnie :-(
Humbak - 2007-10-17, 19:55

pao napisał/a:
ulcia ma 5,610
wow, 5600 ma kuba...
pao - 2007-10-17, 20:02

gabi jak miała 6 tygodni (czyli 2 mniej niż teraz ula) to ważyła 6010...
ina - 2007-10-17, 20:09

pao napisał/a:
gabi jak miała 6 tygodni (czyli 2 mniej niż teraz ula) to ważyła 6010...


pao, może Ty masz śmietankę zamiast mleka? ;-)

pao - 2007-10-17, 20:31

może coś w tym jest, szczególnie ze ula nie je tak dużo jak gabi jadła ;)
Lily - 2007-10-17, 22:06

a moja siostrzenica z 28 października jakieś 9 kg ;)
ajanna - 2007-10-18, 04:57

pao napisał/a:
ale każdego z osobna mam nadzieję ;) .


:lol:

Karolina - 2007-10-18, 08:33

pao napisał/a:
szczególnie ze ula nie je tak dużo jak gabi jadła


To podczas snu wytwarza się hormon wzrostu - a Ula chyba dużo śpi, jak pisałaś.

pao - 2007-10-18, 10:31

wiesz, gabi nie spała tylko jadła a tez kobyłka była :D jeno bardziej w szerz niż wzdłuż ;)
Christa - 2007-10-25, 03:40

Wczoraj bylam w koncu u tego polskiego pediatry (strasznie dlugo czekalam na wizyte, ale wreszczie sie doczekalam!) i postawil nowa diagnoze. Wedlug niego Max ma refluks. Przepisal nam jakies 2 leki i mamy odczekac ok. 10 dni, zeby zobaczyc, czy jest poprawa. Na razie zmian nie widze, ale jest przeciez za wczesnie. Oby ta diagnoza byla sluszna, bo ja juz naprawde nie moge patrzec na to jak Maxio sie meczy :-( .
Humbak - 2007-10-25, 10:29

Christa napisał/a:
Wedlug niego Max ma refluks
:( Ale myślałam że refluks o nadmierne ulewanie, nie wicie sie przy jedzonku. Mam nadzieje jednak ze pomoże wam on dojśc do zdrówka. Oby jak najszybciej. trzymam za was kciuki :-)

To trochę nie na miejscu teraz ale chciałam się pochwalić :oops: Kuba już nie tylko łapie i bawi się zabawkami ale przewraca się na boki! :-D Podnosi nóżki i siup - ląduje na bok do zabawki :-P

alcia - 2007-10-25, 11:16

Moja Lenka za to nie umie bawić się zabawkami. Jest ostatnio bardzo monotematyczna; jedynym jej celem w każdej sytuacji jest złapać cokolwiek i wsadzić to do buzi :roll: ;-) I strasznie się niecierpliwi i wścieka, kiedy coś jest np. za duże i nie da się tego wsadzić. Ślini się na maxa, non stop ma pomoczone rękawy, bo czasem z braku laku i je musi ciumkać...
Czasem tak sobie ćwiczymy podciąganie do pozycji siedzącej. Wcześniej pierwsze co robiła, po podniesieniu - rozglądała się dookoła z zachwytem. Teraz tylko kombinuje, by podciągnąć się do mojego palca (którego trzyma rączką) i wsadzić go sobie do buzi.
Takiego mam śmiesznego stworka... :->

Karolina - 2007-10-25, 12:01

alcia napisał/a:
Moja Lenka za to nie umie bawić się zabawkami. Jest ostatnio bardzo monotematyczna; jedynym jej celem w każdej sytuacji jest złapać cokolwiek i wsadzić to do buzi I strasznie się niecierpliwi i wścieka, kiedy coś jest np. za duże i nie da się tego wsadzić.

Alcia u nas tak samo:)
Mia jednak nadal nie potrafi przewracać się na brzuszek. Podciągać też nie. Moze też powinnam z nią ćwiczyć?

[ Dodano: 2007-10-25, 12:08 ]
Christa, jeśli dziecko ma reflux to pomaga ustawienie łóżeczka tak, aby było nieco wyższe przy główce. Można po prostu pod nóżki podstawić książki, lub kupić specjalny pochyły materacyk. Nie wiem jednak o co chodzi z lekami bo niemowlęta mają przecież refluks fijologiczny - górny zwieracz w żołądku jeszcze nie funkccjonuje.

DagaM - 2007-10-25, 12:25

Karolina, Nina też jeszcze nie potrafi przewracać sie na brzuszek, ale fizjoterapeuta (z warsztatów "Gimnastyka dla taty i smyka"), powiedział, żeby nie przejmować się tym. Dziecko jak najwięcej czasu ma spędzać na leżąco i z tej pozycji ćwiczy sobie różne ruchy, ale SAMO, żadnego pomagania i podnoszenia za rączki do góry. Powiedział, że najlepiej rozłożyć karimatę na podłogę i zrobic dzieciaczkowi taki plac zabaw z zabawek, żeby miało motywację do przewracania się na boki i w ogóle ćwiczenia ciała.
Trzeba też mieć na uwadze to, że leżaczki ograniczają ruchy dziecka, co może jemu nie przeszkadzać, ale trochę opóźni wymyślanie technik przewracania się. Im więcej ruchu tym lepiej rozwija się dziecko :-D

alcia - 2007-10-25, 12:50

Karolina napisał/a:
Mia jednak nadal nie potrafi przewracać się na brzuszek. Podciągać też nie. Moze też powinnam z nią ćwiczyć?

Karolina, nasze dziewczyny są dopiero w piątym m-cu, a umiejętność przewracania się z pleców na brzuszek i na odwrót, dziecko zdobywa na ogół w 6 m-cu. Także spokojnie. Moja Lenka też się nie przewraca (tylko na boki) i nie jest to dla mnie powodem do zmartwień.

W książeczce zdrowia, na stronie 14 (o ile wszystkie książeczki są takie same) masz wypis oczekiwanych osiągnięć dzieciaczka, możesz sobie sprawdzać czy prawidłowo się rozwija i czy we właściwym momencie osiąga dane umiejętności.

A z podciąganiem chodzi o to, by chwycona za rączki i podciągana do pozycji siedzącej, podciągała główkę. Ja tak ćwiczę z Lenką czasem, główkę ładnie trzyma, rączkami tez już się próbuje podciągać, ale na to, by zrobić to całkiem samodzielnie jest jeszcze za mała.

Humbak - 2007-10-25, 12:52

DagaM napisał/a:
zrobic dzieciaczkowi taki plac zabaw
my taki mamy :) na podłodze, na kocyku - i KUba zachowuje się w nim jak zegareczek bo ma tendencję do kierowania się tylko w jedną stronę - podnosi nózki i siup na bok na prawo znow nózki i siup i tak robi okręgi aż się zdenerwuje bo nie może porządnie niczego złapać i co podniesie to upuszcza ;)
Ale my podnoszenie ćwiczyliśmy - lekarz powiedział że nie zaszkodzi a pomoże - 1-3 razy na dzień po ok 2 razy. W ten sposób jakieś 2tyg temu kuba nauczył się, że 'opa' znaczy wstajemy - podnosi wtedy główkę i wstaje - aż się ostatnio lekarka śmiała. Rozumie jeszcze 'mama da' - oczywiście cyca ;) wtedy przestaje płakać i czeka, a teraz uczymy go 'ee' czyli robimy kupkę. Narazie napina się aż się robi czerwony :lol: ale rzecz jasna za mały by coś się udało. Grunt że mamy zabawę, zawsze coś się dzieje w państwie rzymskim :->
alcia napisał/a:
pierwsze co robiła, po podniesieniu - rozglądała się dookoła z zachwytem.
jaaakie to cudne! :D
alcia - 2007-10-25, 12:54

DagaM napisał/a:
najlepiej rozłożyć karimatę na podłogę i zrobic dzieciaczkowi taki plac zabaw z zabawek, żeby miało motywację do przewracania się na boki i w ogóle ćwiczenia ciała.

fajne są maty edukacyjne, musze juz zacząć Lence rozkłądac (matę po Kai :) ). Albo w zabawkowych są takie piankowe duże puzzle (z literkami, z różnymi obrazkami). Można zrobić z nich materacyk dowolnego kształtu. Są bardzo kolorowe, kupiłam takie mojemu chrześniakowi i był to strzał w 10! Uwielbiał na nich fikać, potem jeszcze rozbierać je na kawałki. Muszę kupić Lence koniecznie! (po 1.) :)

pao - 2007-10-25, 12:57

myślę nad nabyciem takiej maty dla uli w prezencie na święta, tylko nie wiem czy nie będzie za duża, bo jak widzę teraz by sie taka przydała :D
alcia - 2007-10-25, 13:01

pao napisał/a:
myślę nad nabyciem takiej maty dla uli w prezencie na święta, tylko nie wiem czy nie będzie za duża, bo jak widzę teraz by sie taka przydała :D

może być już za duża. Kaja korzystała gdzieś do pół roku. Tzn. tak aktywnie korzystała, bo leżało to rozłożone w jej pokoju dużo dłużej, lubiła się tam czasem położyć, poprzytulać do misia (ma taka misiową właśnie). Osobiście myślę, że jak ktoś takiej akurat nie ma, to nie warto kupowac, za szybko dziecko z tego wyrasta. Juz prędzej bym te piankowe puzzle kupiła.. bo z tym to jest zajęcia.. ;)

pao - 2007-10-25, 13:12

ja widzę ze teraz ula szaleje i leżąc w łóżeczku wyciąga łapki do karuzeli i trąca rączka pajacyka z dzwonkiem. zatem ma takie zachowania jakich by przy macie oczekiwać ;)

dzięki alcia :)

Marcela - 2007-10-25, 14:40

alcia napisał/a:
chwycona za rączki i podciągana do pozycji siedzącej

Niektórzy ortopedzi odradzają takie podciąganie, twierdząc, że można coś maleństwu uszkodzić w barkach. Ja dostałam zalecenie, żeby tego nie robić.

pao - 2007-10-25, 14:41

podciągać: nie, ale dać palce by dziecko samo się podciągnęło: tak
ważne jednak by powstrzymać się od 'pomagania"

malina - 2007-10-25, 14:54

pao napisał/a:
myślę nad nabyciem takiej maty dla uli w prezencie na święta, tylko nie wiem czy nie będzie za duża


Też mi sie wydaję,ze raczej będzie.My mielismy cos takiego- firmy Tiny Love ale specjalnie nie zdalo egzaminu,szczegolnie biorąc pod uwage cene - ponad 200 zł :roll:

DagaM - 2007-10-25, 15:18

Marcela napisał/a:
alcia napisał/a:
chwycona za rączki i podciągana do pozycji siedzącej

Niektórzy ortopedzi odradzają takie podciąganie, twierdząc, że można coś maleństwu uszkodzić w barkach. Ja dostałam zalecenie, żeby tego nie robić.

To prawda. Przyjdzie czas, że dziecko samo zacznie siadać, nie ma potrzeby wykonywania takiego ćwiczenia. Co do ćwiczenia trzymania główki - dziecko ćwiczy w trakcie leżenia na brzuszku.

Maty edukacyjne są super, byleby nie miały za dużo elementów i nie były zbyt pstrokate. Fajne są też maty, które przewidują atrakcje dla dziecka leżącego na brzuchu

[ Dodano: 2007-10-25, 15:20 ]
pao napisał/a:
podciągać: nie, ale dać palce by dziecko samo się podciągnęło: tak
ważne jednak by powstrzymać się od 'pomagania"
O właśnie! Niech sobie poćwiczy barki i bicepsy ;-)

[ Dodano: 2007-10-25, 15:22 ]
alcia napisał/a:
Albo w zabawkowych są takie piankowe duże puzzle (z literkami, z różnymi obrazkami). Można zrobić z nich materacyk dowolnego kształtu. Są bardzo kolorowe, kupiłam takie mojemu chrześniakowi i był to strzał w 10! Uwielbiał na nich fikać, potem jeszcze rozbierać je na kawałki. Muszę kupić Lence koniecznie! (po 1.) :)
Podobno bardzo sprawdzają się, ja też zamierzam kupić je :-)
Humbak - 2007-10-25, 15:24

Marcela, ale to zalezy od tego czy się umie to robić - mnie specjalnie uczyła lekarka i powtarzałam przy niej aż załapałam jak to robić. Nie możliwe by coś uszkodzić w barkach czy nadgarstku jeśli się to robi umiejętnie, dlatego chociażby że nie podciąga się dziecka na siłę, a tylko tyle na ile samo umie i jest w stanie wykonać. Kubuś jest zachwycony gdy ćwiczymy, choć np z drugiej strony nie jest jeszcze układany na skos w pozycji do siedzenia tak by widział światek - poza leżaczkiem czy fotelikiem samochodowym, wydaje mi się że trochę siedzenia w nich wystarczy, a tak poza tym jego kręgosłup nie jest jeszcze na to gotowy. Wszystko z głową :)
ajanna - 2007-10-25, 16:18

Alcia: czy o takie chodzi?
http://www.allegro.pl/ite...wierzatka_.html

dynia - 2007-10-25, 16:26

Dziewczyny mam pytanie z innej beczki.Czy jesli dziecko spi bez przerwy ok 3-4 h to znaczy ,ze sie najada? Mam straszliwe wątpliwosci co do tego Ziemkowego jedzenia :-? Niby je i to dość czesto ale tak jak pisałam już kiedys pręzy sie ,wygina i ssie dosc intensywnie lecz krótko. Jest tutaj własnie straszna róznica miedzY nim a Jagą,która mogla wisiec na cysiu caly dzień.Nie ważyłam go jeszcze od urodzenia,bo nie chce ciągnąć go þoki co do przychodni gdzie zwłąszcza teraz jest wylegarnia chorób .Jak zciagnęłam mleko i nakarmiłam go butlą to wszamal 125 ml wciągu 6-8min,także nie wiem już sama i może niepotrzebnie się frustruję :-?
kasienka - 2007-10-25, 17:03

dynia, Emil też raczej krótko ssie, teraz w ostatnich dniach trochę dłużej wisi na cycku. A przytył 1,8kg ;)
dynia - 2007-10-25, 17:21

To super ,przybiera brawo! :-D
ajanna - 2007-10-25, 18:19

Dynia: a ile ważył przy urodzeniu? bo jeśli dziecko jest duże, zdrowe i o czasie urodzone, to raczej można mu zaufać w kwestii spania i jedzenia - samo powinno sobie regulować :-)
a 125 ml to strasznie dużo :shock: mój Igorek je 150

dynia - 2007-10-25, 18:34

Ajanna ,Ziemko wazył 3830 g takze calkiem sporo,urodzony byl o czasie no i zdrowy.Mowisz,ze duzo zjada z tej butli,wlasnie przed chwila wtrabil znow 125 sciagnietego mleka( spal tak dlugo,ze myuslałm ze mi cyce eksplodują) nawet sie nie budząc,nie wiem juz co mam myslec :roll:
alcia - 2007-10-25, 19:59

Marcela napisał/a:
Niektórzy ortopedzi odradzają takie podciąganie, twierdząc, że można coś maleństwu uszkodzić w barkach.

prawie pięciomiesięcznemu dziecku??? :shock:
Hehe, wysłałabym takich ortopedów np. do specjalistów od rehabilitacji met. Vojty. To dopiero byłoby dla nich masakrowanie dziecka ;)

ajanna - 2007-10-25, 20:12

Dynia: moja Weronika mniej więcej w tym wieku co Twój Ziemko potrafiła spać 8 godzin :-) . z tym, że ja karmiłam naprawdę "na żądanie" tzn. tylko wtedy kiedy ona chciała, żadnego budzenia, dokarmiania czy ściągania. i ja też jej nie ważyłam, bo unikałam służby zdrowia jak ognia i wszystko było ok :-D . myślę, że po prostu on efektywnie ssie i dlatego tak szybko się najada, więc trzeba się cieszyć :-D . gdyby niedojadał, to po pierwsze, budziłby się częściej i płakałby z głodu, a po drugie zauważyłabyś, że chudnie np. przy zapinaniu pampersa - obw. brzuszka.
alcia - 2007-10-25, 20:21

ajanna napisał/a:
Alcia: czy o takie chodzi?

dokładnie. Bardzo polecam.. tanie, a na długo stanowią fajną atrakcję dla dzieciaka. No i chronią przed chłodem podłogi (coś jak karimata), w przeciwieństwie do tych mat edukacyjnych.

kasienka - 2007-10-25, 20:48

ajanna napisał/a:
Weronika mniej więcej w tym wieku co Twój Ziemko potrafiła spać 8 godzin

pozazdrościć...Zuzia też dużo spała, a teraz taki model nam się trafił... :roll: :lol:

Lily - 2007-10-25, 22:20

Na tych puzzlach, tylko z literkami, bratanek A. w wieku 3 lat nauczył się literek :)
dynia - 2007-10-26, 11:34

Przemogłam w koncu swój opór i poszłąm do przychodni ;-) Także Ziemek waży 5500 g czyli od wyjscia ze szpitala przybrał 1900 g i mierzy 60 cm czyli urósł 6 :-D Takze uspokoiłam sie nieco ;-)
dort - 2007-10-26, 12:56

Oskar ma takie puzzle - ze zwierzątami - i uwielbia sie nimi bawic, dostal je jak mial jakies 5 m-cy (wtedy zabraliśmy wszystkie małe elementy) - do dzisiaj jest to jego ulubiona zabawka, bawi sie nimi nawet pod prysznicem, mokre przykleja do scianek brodzika, poza tym sprawdzaja sie swietne szczegolnie w zimniejsze dni, bo tak jak pisała alcia są swietna izolacja przed zimna podloga

widziala rozne rozmiary tych puzzli - wieksze i mniejsze, my mamy te wieksze 30x30

pamietam tylko, że po rozpakowaniu strasznie śmierdziały :evil: ale wyszoraowałam je i powietrzyma kilka dni i im przeszło, ale wściekła byłam okropnie, że z takiego śmierdzącego świństwa się dla dzieci zabawki produkuje :-/

olgasza - 2007-10-27, 10:36

kasienka,dynia, pao, Christa - alez ta wasze dzieciaki rosna i tyja! Ja tez bylam w tym tygodniu u pediatry i mloda przytyla kilo przez ostatni miesiac, czyli wazy teraz 5100, no i w sumie przez dwa miesiace przybrala tyle, co wasze dzieciaki w miesiac, hm...
No, ale nie ma co porownywac, zaglodzona to raczej nie jest i ponoc miesci sie w normie.

Natomiast przedwczoraj podjelam pierwsza probe uwolnienia sie od dziecka i wygospodarowania chwilki dla siebie. Proba tylko czesciowo udana, ale coz...
Otoz postanowilam wybrac sie na koncert i przez caly dzien w zwiazku z tym bojowalam z laktatorem. Ale albo ja nie umiem tego robic, albo laktator jakis lewy, bo udalo mi sie wycisnac tylko 40 ml, a normalnie to mi z cyckow kapie prawie non stop...
No, w kazdym razie o 20.00, kiedy Marianka zasnela , raznym krokiem ruszylam na impreze;-)
Ale zanim zaczelo grac Vavamuffin, J. zadzwonil, ze katastrofa, mloda nie spi, z butelki ani lyzeczka jesc nie chce, kwek i ryk, wracaj, wracaj! ]:->

no, coz , trudno powiedziec, zebym sie wyluzowala bardzo w ten wieczor, ale moze nastepnym razem sie uda. O ile bedzie jakis nastepny raz, bo po tej probie mam stresa ...

Karolina - 2007-10-27, 11:23

Olgasza kilogram to sporo, pamiętaj, ze dziewczynki zreguły sa mniejsze i mniej przybierają, stąd inne siatki centylowe i nie można porównywać do chłopaków.
- 2007-10-29, 12:31

olgasza, ja chodziłam raz w tyg na jogę. Zaczełam jak Jag miała jakoś 3 miesiące czy 4, już nie pamiętam. Nie używałam laktatora tylko ręcznie ściągałam. Z Jag zostawała mama Jacka i karmiła Ją łyżeczką. Pierwszy raz był trudny, ale potem załapała i za każdym razem było coraz lepiej :D więc jest nadzieja, że się pobawisz bez nagłego wywołania Cię z zabawy ;) tylko J. musi być cierpliwy. Możesz tez spróbować z kieliszkiem- takim jak niektóre syropy mają. My mamy taki i dzieciaki też sobie z tym nieźle radzą. Może będzie łatwiej niż z łyżeczką. Zresztą w szpitalach, przynajmniej w tym Opolskim, dokarmiają w razie potrzeby takim właśnie kieliszkiem
Karolina - 2007-10-29, 17:34

ań napisał/a:
kieliszkiem- takim jak niektóre syropy mają

to taki z wywiniętym lekko brzegiem?

Lily - 2007-10-29, 17:40

TAKI
YolaW - 2007-10-29, 17:57

Lily Ty jesteś niezawodna. Tylko człowiek o czymś pomyśli i już ma linka od Ciebie :)
Lily - 2007-10-29, 18:00

Bo ja już widziałam kiedyś te kieliszki, tylko nie mogłam sobie przypomnieć jakiej firmy, ale nie było wiele do wyboru :mrgreen:
kasienka - 2007-10-29, 18:10

My karmimy butelką, jak wychodzę i jest spoko, nie mam problemów z karmieniem z tego powodu, a Marcinowi i Emilowi jest wygodnie. Kiedyś już wklejałam linka do tej butelki, naprawdę jest fajna.
http://www.allegro.pl/ite...uki_nowosc.html
<to nie ja sprzedaję ;) >

Lily - 2007-10-29, 18:16

jak to nie Ty :lol:
dynia - 2007-10-29, 18:41

A u naas dramat przez ten cholerny smoczek :evil:
Mały nie chciał ładnie jesc cysia tylko własnie przez to sie pręzył i zaciskał łapki,nie chciał jesc ja szału dostawałam mleko mnie zalewało a Mały ciagnąc nie chciał :-( Jesli juz zaczał ssać to mało chwytał brodawke,cmokal,wiercił sie etc.Wiadomo,ze ten smok skraca zasysanie i ztąd te jego zachowaniea ja juz sobie wkręcałam napięcie miesniowe etc.Od 2 dni jest na smokowym odwyku i wszystko zaczyna wygladac normalnie..ufff ale co sie nawyłam to moje :-?

Karolina - 2007-10-29, 20:22

Ale masakra Dynia, trafiło na Was książkowe ostrzeżenie:( Ponoć druch ssania ustala się u dziecka jak skończy 6tygodni. U mnie nie było problemu ze smoczkiem...
- 2007-10-29, 21:37

Karolina napisał/a:
to taki z wywiniętym lekko brzegiem?
tak, coś w tym stylu :D

[ Dodano: 2007-10-29, 21:39 ]
kasienka napisał/a:
<to nie ja sprzedaję ;) >
dobra dobra ;)

Dynia, masakra, dobrze, ze już doszłaś od czego to i jest lepiej!

dynia - 2007-10-30, 09:21

Na dzień dzisiejszy jest duzo lepiej,nastapiła poprawa :-) Mały zapomniał o czyms takim jak smok i na nowo pokochał cysia :-D Ja nie mam już cyców holenderki i chyba wszystko wraca do normy.
Christa - 2007-10-31, 07:01

dynia, to swietnie, ze juz opanowalas sytuacje!

A u nas niestety bez zmian. A wlasciwie jest coraz gorzej. Ten lek na reflux musialam odstawic, bo Maxio dostal strasznej biegunki, poza tym nie zauwazylam zadnej poprawy. Wczoraj wybralam sie wiec jeszcze raz do lekarza z prosba o skierowanie na usg (tu w AU trzeba miec na wszystko skierowanie), ale lekarz odeslal mnie z kwitkiem, twierdzac, ze sobie cos ubzduralam, ze Malemu cos dolega. A ja juz jestem na skraju zalamania nerwowego, bo Maxiowi ewidentnie cos dolega, a nikt nie chce mi pomoc. Zastanawialam sie nawet, czy by w zwiazku z tym nie przyleciec do PL, bo juz mam dosyc tych australijskich konowalow.

Jesli to kogos interesuje, to ponizej wklejam linki do 3 filmow na youtube, ktore przedstawiaja nasze noce i ranki. Film trzeci z nocy jest wlasciwie samym dzwiekiem, bo bylo ciemno i zupelnie nie bylo nic widac. Zaznaczam, ze Maxio robi to non stop.


film pierwszy - rano
film drugi - rano
film trzeci - noc

alcia - 2007-10-31, 08:57

Christa, u moich dzieci takie odgłosy były typowe przy robieniu kupki czy wyciskaniu bączków. I były całkowicie normalne, ale nie non-stop, tylko co jakiś czas. I bardziej to było nasilone po zjedzeniu czegoś nieodpowiedniego.
Ja nie jestem lekarzem, ale jeśli na prawdę solidnie stosowałaś dietę eliminacyjną (stosowałaś?), to jak na mój gust zostaje nietolerancja laktozy, z którą nie zrobisz nic. Będzie coraz lepiej, gdy zaczniesz rozszerzać jego dietę, przy nietolerancji laktozy zaleca się to nieco wcześniej (już w 4-5 m-cu). Im większy uział innych pokarmów, tym mniejsze dolegliwości. A póki co pozostaje przeczekać. Chyba nie jest tak źle, są dzieciaki z nietolerancją, które non stop płaczą.

Humbak - 2007-10-31, 10:04

wygląda to strasznie...
Zgadzam się z alcią, mój kuba tak samo robił, tylko bezgłośnie i z płaczem gdy chciał kupę. teraz ponieważ robi kupę co 2 dni, to 1 dzień jest spokój a drugi się wije, mało śpi i dużo stęka. Nie chcę nic radzić ani sugerować ale czasem bywa że dzidzia jest uczulona na coś co je mama, a czasem na mleko mamy.
U nas odkąd jest kuba dokarmiany nutramigenem nie płacze tyle co wczesniej, mniej się wije a kupy wreszcie robi normalne, wiec mam podejrzenie tez o moje mleko, inaczej wprowadzenie nutramigenu nie zrobiloby takiej zmiany, a jest duza.

Radzilabym tak jak mowi alcia baaaaaaaaardzo uwaznie zereknac na to co jesz, a potem szukac lekarzy... jakie on robi kupki?

strasznie ci wspolczuję :-(

dynia - 2007-10-31, 10:14

Christa coś nie chciały mi te filmiki pójsć :-? Ale z tego co piszesz to wyobrażam sobie jak to wyglada.Bidulko pewnie jesteś już skrajnie wyczerpana.Jesli jest to faktycznie nietolerancja laktozy ,to tak jak pisała Alcia trzeba to przeczekać ,ja wiem ze tak sie tylko mówi bo serce sie kraje jak dziecko nieustannie płacze :(
Ziemek te ostatni troche sie ''popsul''dostaje ataku szalu tzn histerii i trwa to kilka minut ,nie pomaga nic ,zadne noszenie a o cycu nie chce nawet slyszec,zostawiam go do wyladowania tej energii po czym jak juz sie wyryczy to pociagnie jeszcze mleka i zasypia,przypuszczam ,ze chodzi tu jescze o wspomnienie o smoczku :-? Dalej praktykuje z nim ssanie palca wskazujacego i takie tam ciekawostki.Własnie sobie smacznie spi obok mnie w czerwonym kombinezonie z rózkami i napisem ''little devil'' i tak sobie mysle ,ze to do niego idealnie pasuje ;-)

Lily - 2007-10-31, 10:38

Christa, mi się wydaje, że on kupki nie może zrobić, że coś mu tam zalega, a on nijak nie może sobie z tym dać rady. Jak to wszystko ogólnie wygląda, jaki jest z nim kontakt, czy ma tez jakieś zmiany skórne czy z tym ok? Szkoda, że tak się zamartwiasz na zapas, bo większość takich niepokojów nie ma realnego podłoża. To znaczy mamy się martwią, a dziecko rośnie sobie zdrowo. Co do USG to co byś mu chciała zbadać, brzuszek? Ja myślę, że gdyby coś w brzuszku bardzo nie tak było to nie przybierałby na wadze. Ale zbadać oczywiście można. Nie boli go też nic bardzo, bo by nie kwękał tylko pewnie głośno płakał. A poza tym śliczny chłopczyk, ciesz się nim.
kasienka - 2007-10-31, 10:44

Jaki Max duży już :D
Christa, Emil też tak podobnie robi, jak chce kupę, zwykle zaczyna ok.3-5 rano i tak ze dwie trzy godziny...Tylko on do tego płacze i się wije, macha nogami i rękami jakby chciał odlecieć ;)

A teraz powiem Ci, że na mój gust, to taka Maxa uroda...Czy on poza tym płacze? Bo gdyby go coś bolało, to chyba by płakał...Może tak sobie stęka. Emil słucha ze mną maxowych odgłosów i ...się śmieje ;) musiałabyś widzieć tą minę...jakby umiał mówić, to pewnie by Ci przetłumaczył o co chodzi...więc chyba nie jest źle :-D

Lily - 2007-10-31, 10:50

J. stale wydawała jakieś jęko-kwęki, trochę inne niż Max, ale każde dziecko trochę inaczej kwęka :)
malina - 2007-10-31, 11:14

Synek mojej koleżanki ma refluks.Jak był mały dużo jęczał,stekał .Trwało to praktycznie cały czas,wiązało się z tym,że częsciowo strawiony pokarm cofał mu sie do przełyku powodując duży dyskomfort(tak jak np po wymiotach).
alcia napisał/a:
hrista, u moich dzieci takie odgłosy były typowe przy robieniu kupki czy wyciskaniu bączków. I były całkowicie normalne, ale nie non-stop, tylko co jakiś czas.

u Zuzi tak samo.
Cytat:
A ja juz jestem na skraju zalamania nerwowego, bo Maxiowi ewidentnie cos dolega, a nikt nie chce mi pomoc. Zastanawialam sie nawet, czy by w zwiazku z tym nie przyleciec do PL, bo juz mam dosyc tych australijskich konowalow.

Ja bym chyba tak zrobiła,jeśli czujesz,że coś jest nie tak a wszyscy Was zbywają.Lepiej mieć pewnośc,że dziecko jest zdrowe niż coś zaniedbac.

kasienka - 2007-10-31, 12:21

malina napisał/a:
Synek mojej koleżanki ma refluks.Jak był mały dużo jęczał,stekał .Trwało to praktycznie cały czas,wiązało się z tym,że częsciowo strawiony pokarm cofał mu sie do przełyku powodując duży dyskomfort(tak jak np po wymiotach).

i co z tym robili?

Christa - 2007-10-31, 12:52

Mam sekunde zanim sie Maxio obudzi i spiesze doniesc, ze:

1. dla mnie to tez wyglada tak, jakby probowal zrobic kupke, ale dziwne jest to, ze wczesniej (przez pierwsze 4 tygodnie) robil po 8 kupek dziennie i wydawal przy tym non stop te odglosy, a teraz robi 1 na dzien i odglosy sie nie zmienily. Ostatnio zauwazylam, ze stekanie wzmaga sie tuz przed puszczeniem baczka, ale generalnie Max steka i wije sie bez przyczyny (???) przez caly bozy dzien.

2. jezeli chodzi o moja diete, to probowalam juz wszystkiego i zauwazylam, ze czy jem bardzo lekkostrawnie (ryz, kasza jaglana/kukurydziana z jablkiem badz warzywami; pieczywo chrupkie z awokado), czy normalnie, ale z wylaczeniem straczkow i innych produktow wzdymajacych, to nie robi to zadnej roznicy. Od porodu nie jem tez nabialu, drozdzy, cukru i bialej maki. Naprawde nie wiem, co moglabym jeszcze wyprobowac, zeby sprawdzic, czy to moja dieta.

3. myslalam tez o tym, ze moze on faktycznie nie toleruje mojego mleka (co byloby dla mnie ostrym ciosem) i zastanawialam sie, zeby sprobowac dac mu formule (bo zrobilabym wszystko, zeby mu ulzyc), ale jak poszlam do apteki, to nie wiedzialam, ktora mam wybrac. Z jednej strony nie chce mu dawac formuly opartej na mleku krowim, a z drugiej nie bardzo chce mu dawac te oparta na sojowym, bo soja jest dla mnie mocno kontrowersyjna.

4. co do usg, to tak, chcialam zrobic mu usg brzuszka/jelit, bo kto wie, czy on nie ma np. skreconego jelita i dlatego tak jeczy?

5. aha, co do ogolnego stanu zdrowia Maxia, to generalnie Max z zewnatrz wyglada normalnie i chyba nic mu nie brakuje, ale ewidentnie cos jest nie halo w srodku. Jedyne, co dodatkowo mnie doluje, to to, ze Max naprawde na nic nie reaguje i jeszcze sie nie usmiecha. Tlumacze sobie to tym, ze jest tak wyczerpany tymi ciaglymi jekami i dyskomfortem, ze naprawde nie ma juz sily na usmiech. Bo jak tu sie usmiechac, jak tak sie cierpi przez caly dzien i noc?

No dobra, musze leciec, bo mi sie dzieciatko obudzilo i placze.

ps. dziekuje Wam za slowa otuchy!

malina - 2007-10-31, 13:13

Cytat:
i co z tym robili?


nie dostawał soków/owoców,mleko było odciagane i czyms zagęszczane(wtedy sie nie cofa),no i farmakologia.Na szczęscie przeszło wszystko.

Pamietam jeszcze za za jeden z objawów tego schorzenia uznane jest rozdrażnienie - tylko to widać lepiej u troche starszych niemowlaków.

adriane - 2007-10-31, 13:13

Christa napisał/a:
bo Maxiowi ewidentnie cos dolega, a nikt nie chce mi pomoc.


Wiesz Christa mnie te dźwięki wydają się całkowicie normalne, odbieram to jako takie "gadanie" niemowlaka. Przecież dziecko nie bedzie cały dzień leżało nieruchomo i milcząco, każde wydaje dźwięki po swojemu. Oczywiście jak się bardzo niepokoisz, to skonsultuj się jeszcze z innym lekarzem, może pogadaj z innymi mamami z AU, ktore mają dzieci w podobnym wieku, poprzyglądaj się ich dzieciom, może to rzuci jakieś nowe światło na tę sprawę.

[ Dodano: 2007-10-31, 13:16 ]
Christa napisał/a:
Bo jak tu sie usmiechac, jak tak sie cierpi przez caly dzien i noc?


Moim zdaniem gdyby naprawdę cierpiał tyle czasu, to by ostro płakał.

[ Dodano: 2007-10-31, 13:18 ]
Humbak napisał/a:
wygląda to strasznie...


Widać jak skrajne mogą być opinie. Ja tam zupełnie nic strasznego nie widzę...

[ Dodano: 2007-10-31, 13:23 ]
Cytat:
A teraz powiem Ci, że na mój gust, to taka Maxa uroda...Czy on poza tym płacze? Bo gdyby go coś bolało, to chyba by płakał...Może tak sobie stęka. Emil słucha ze mną maxowych odgłosów i ...się śmieje ;) musiałabyś widzieć tą minę...jakby umiał mówić, to pewnie by Ci przetłumaczył o co chodzi...więc chyba nie jest źle :-D


Dokładnie sie z Tobą zgadzam. Moim zdaniem to właśnie taka Maksia "uroda", że sobie tak burczy i już.

Lily - 2007-10-31, 13:44

Christa napisał/a:
Jedyne, co dodatkowo mnie doluje, to to, ze Max naprawde na nic nie reaguje i jeszcze sie nie usmiecha.
daj mu jeszcze ze 2 tygodnie przynajmniej, ok? :)
A a propos wracania się pokarmu - u takiego malca to jest fizjologia, musi spać na łóżeczku ustawionym po lekkim kątek, nie całkiem płasko na plecach. J. też miała ten problem, lekarka mówiła, że jak się jej to wraca to ona ma po prostu zgagę - a nikt zgagi przecież mieć nie lubi.

dynia - 2007-10-31, 14:23

Teraz wreszcie filmiki poszly i mi tez sie wydaje,ze Max próbuje cos jakby wycisnąć ;-) MOze to faktycznie jakies zaparcia albo jakis zagubiony w jelitach bączek?
kasienka - 2007-10-31, 15:45

Co do uśmiechania...mój brat pierwszy raz się uśmiechnął mając około roku...Wszyscy byli w szoku...A tak to czoło zmarszczone a'la myśliciel ;) i tak mu zostało :lol:
Karolina - 2007-10-31, 17:51

Mia miała 2 miesiące jak się uśmiechnęła. Christa a ustawiłaś łóżeczko tak jak Ci pisałam?
Christa - 2007-10-31, 22:32

Karolina, w kolysce pod materacykiem ma dwie ksiazki, zeby nie bylo na plasko. Problem jest tylko taki, ze on teraz czesciej spi z nami, bo ewidentnie mu to pomaga (tzn. nasza bliskosc). No i inna sprawa, ze on w ogole nie wymiotuje pokarmem. Raz na jakis czas mu sie uleje, ale naprawde rzadko. Czytalam w necie, ze jest cos takiego jak silent reflux, czyli reflux bez wymiotow i ewentualnie Maxik moze miec to, ale ja jakos do konca nie jestem przekonana, ze to trafna diagnoza.

Ja wiem, ze dla Was (po obejrzeniu tych krotkich filmow) to wydaje sie normalne i upatrujecie sie w tym Maxiowej urody, ale dla mnie, ktora obserwuje to zachowanie przez 24 na dobe od 6 tygodni (bo to zaczelo sie 4-5 dni po porodzie) to nie jest normalne. Tak, jak pisze dynia: to wyglada jakby probowal cos "wycisnac", ale to przeciez nie powinno byc tak, ze przez caly dzien i noc probuje sie wycisnac kupke. To jest praktycznie jedyne jego zajecie.

Aha, i oczywiscie, ze rozmawialam z innymi tutejszymi mamami i zadna nie zaobserwowala takiego zachowania u swojego dziecka. Zreszta jak jestem co tydzien na mojej mothers group, to mam okazje przez poltorej godziny poobserwowac inne niemowlaki w wieku zblizonym do Maxiowego i rowniez nie zauwazylam, zeby ktoremus cos podobnego dolegalo.

Zapomnialam jeszcze dodac, ze Maxio robi to rowniez przez sen i to go caly czas wybudza. Poza tym jak juz ma tak naprawde dosyc tego stekania i "wyciskania", to w koncu zaczyna plakac, bo widac, ze jest naprawde tym umeczony do granic mozliwosci.

Juz naprawde nie wiem, co mam robic, ale czuje, ze dluzej tego nie zniose, bo chcialabym mu pomoc, a nie wiem, jak...

Lily - 2007-10-31, 23:16

Christa, nie da się odpłatnie zrobić tego USG, to bardzo drogie, niedostępne?
Christa - 2007-10-31, 23:27

Lily, tu nawet publicznie ze skierowaniem trzeba placic. Taki system. Ale zadzwonie dzis do jakiegos miejsca, gdzie robi sie usg i spytam, czy da rade bez skierowania. Bo mi nie o pieniadze idzie.
Lily - 2007-10-31, 23:35

Rozumiem, myślałam, że może bez skierowania żadnych badań nie robią, albo że są jakieś cholernie drogie.
Christa - 2007-10-31, 23:39

No wlasnie mam nadzieje, ze robia bez skierowania, bo, jak pisalam wczesniej, lekarz nie zgodzil sie na wydanie mi skierowania. Widocznie musi sie rozliczac z tych skierowan, a moj powod byl dla niego zbyt blahy :-( .
Lily - 2007-10-31, 23:49

Christa, a może spróbuj TUTAJ zapytać, co o tym myślą? Albo w innym DZIALE tego samego forum.
Christa - 2007-10-31, 23:58

Zastanawialam sie tez, czy to jego zachowanie nie jest na tle nerwowym, ale jak on sie tak wije i prezy, to myslalam, ze to moze jednak brzuszek/jelita.
Lily - 2007-10-31, 23:59

Myślę, że nerwowo też się zrobiło, Ty się zamartwiasz, jemu coś tam wędruje po brzuszku, to tez jest irytujące dla niego.
http://www.forumpediatryc...vt,41,249,40208 podobny problem?

Christa - 2007-11-01, 03:16

Obdzwonilam kilka miejc, gdzie wykonuja usg i niestety w kazdym potrzebne jest skierowanie :-( . Sprobuje wiec je zdobyc od innego lekarza. Trzymajcie kciuki!
Karolina - 2007-11-01, 07:48

Życzę powodzenia, na pewno wszystko się wyjaśni. Może spróbuj iść do jakiegoś naturalisty, homeo albo coś w tym stylu. Moja znajoma z dzieciakami w australii własnie do takiego chodziła. Podobno było bardzo suktecznie. Chyba, ze nei wierzysz w takie rzeczy:)
agaw-d - 2007-11-01, 11:03

Christa moja Marcela stękała podobnie, teraz wydaje mi się po obejrzeniu tych filmików, że może trochę ciszej, tak głośno to już przed samym zrobieniem kupki. Też stękała całą dobą, tylko, że w nocy robiła to przez sen, nie wybudzało to jej. Ja pytałam 2 lekarzy, położną i znajomą pielęgniarkę, która zajmuje się dziećmi i wszyscy mi mówili, że tak niektóre dzieci mają, że robią kupkę w ten sposób. Też mnie to nurtowało, bo np. stękała cały czas a robiła 1-2 kupki dziennie. Tak jak miała chyba koło półtora miesięcy zaczęło to powoli ustępować to stękania. Naprawdę stękała wszędzie i cały czas.
Wszyscy mi tłumaczyli, że dla dziecka zrobienie kupki to straszny wysiłek i tak niektóre dzieci mają. Moja Marcelka przy tym stękaniu nie wyglądało żeby się jakoś męczyła, nie wiem czy dobre mam wrażenie, ale Max też nie wygląda jakby się bardzo męczył. No ale fakt lepiej zrobić to usg i być spokojnym.

Max jest śliczniutki, jakie ma czarne włosiska :-)

Humbak - 2007-11-02, 08:05

Wprawdzie wżynam się w inny temat ale... 30 października kubus skończył 3 miesiące a na jego dziąsełkach pojawił się śliczny ząbek! :-D :-D :-D
Ewa - 2007-11-02, 10:45

Humbak napisał/a:
30 października kubus skończył 3 miesiące a na jego dziąsełkach pojawił się śliczny ząbek! :-D :-D :-D

No to masz już małego gryzonia ;-)

Karolina - 2007-11-02, 11:16

Cudnie, gratulacje dla Kubusia:)
Ja też się pochwalę, zgodnie z przepowiednią Dagi, Mia nauczyła się przewracać na brzuszek:) Dziś w nocy nie chciała spać więc wzięłam ja do łóżka i zasnęłam a ona w tym czasie hop i na brzuszku - obudziło mnie jej stękanie, że chce spowrotem na plecki:P

olgasza - 2007-11-02, 11:20

Humbak, o rany, to wczesnie! Ale z tego co piszesz, to Kubus w ogole sie szybko rozwija..Gratulacje dla posiadacza pierwszego zeba! :mrgreen:
Humbak - 2007-11-02, 14:09

olgasza napisał/a:
Gratulacje dla posiadacza pierwszego zeba!
Jestem pewna że gdyby posiadacz umiał mówić to by podziękował :mryellow: Ale jak narazie mówi tylko 'koj-koj' więc dziękuję ja ;-)
Karolina, ale czad! ja juz sie tego doczekac nie moge! :-D

ajanna - 2007-11-02, 14:34

gratulacje dla Kubusia :-)
- 2007-11-02, 22:40

Humbak, niezłe tempo ma nasz Kuba :)
Christa - 2007-11-04, 07:25

Humbaku, gratulacje! Kuba ma naprawde niezle tempo!

Karolina, gratki i dla Ciebie!

A ja sie tez musze pochwalic: Maxio zaczal sie usmiechac!!!!!!!!!!!

martka - 2007-11-04, 08:46

Christa napisał/a:
Maxio zaczal sie usmiechac!!!!!!!!!!!

no widzisz Christa :-D :mrgreen: :-D

DagaM - 2007-11-04, 08:51

Humbak, normalnie jestem w szoku, a to chłopak szybko się rozwija :-D A ząbek pojawił sie na dole, czy na górze? (coś mi mówi, że na dole)

Karolina, no widzisz! :-D Pochwalę się, że moja bratanica, która jutro kończy równo 3 miechy, również nauczyła się przewracać na brzuszek :shock: Widać, Nina ma dobry wpływ na nią ;-)

Christa, super! Teraz to dopiero zacznie się dziać :-D :-D :-D

[ Dodano: 2007-11-04, 11:48 ]
To jeszcze ja pochwale się, że moja córa całymi dniami ćwiczy wesoło swój głosik. Dźwięki jakie wydaje można by przyrównać do piszczącego paska klinowego na zmianę ze skrzeczącą kurą :mryellow:

Lily - 2007-11-04, 14:28

No widzisz Christa - mówiłam, żebyś mu dała ze 2 tygodnie chociaż :) :)
alcia - 2007-11-04, 15:20

DagaM napisał/a:
Dźwięki jakie wydaje można by przyrównać do piszczącego paska klinowego na zmianę ze skrzeczącą kurą :mryellow:

hehe, jak u nas :) trele od samego rana!
Ale jej przewracanie się na brzuszek zupełnie nie interesuje, nadal jedyne co ją pociąga to poszukiwanie czegokolwiek, co możnaby do buzi wsadzić. I jedzenie!!!!!! coś czuję, że nam niezły potwór żarłoczny rośnie ;) . Jak tylko coś jadalnego na horyzoncie widzi, od razu buźka otwarta na oścież.Tak bym chciała już jej coś dać....
Jest słodka i przepiękna...... i taka kochaniutka, uśmiechnięta.... ach.. :-D

Karolina - 2007-11-04, 21:49

Mia jakoś nie kontynuuje przewracania...Wogóle od czasu, kiedy zgubiliśmy smoka ma okropny humor, nie chce sama leżeć. Z bujaka próbuje "wstać" wiadomo - nie wychodzi jej to płacze i wkurza się. W wózku na płasko nie chce już jeżdzić. Na 10 minut przed końcem spaceru, jeśli się obudzi i zaczyna płakać, podnoszę oparcie i jedzie oglądając świat, kąt 45stopni... Mam nadzieję, ze to nie jest niebezpieczne dla kręgosłupa...
Masz rację Alcia te nasze dzieci to patrzą na nas uwaznie. Zawsze przy obiedzie siedzimy we czwórkę. A Mia tak wlepia oczy w Mateusza jak on coś je, ze mam z tego niezły ubaw:)

Humbak - 2007-11-05, 00:18

DagaM napisał/a:
ząbek pojawił sie na dole, czy na górze?
Daga, dolna prawa jedyneczka :-)

Jak fajnie ze pochwalilyscie sie malenstwami, dzieciaczki jakby ozyly przed oczami, cudownie! :-D

Christa, wspaniała wiadomosc, brawa dla maxia za 1 usmiech! :-D

Karolina napisał/a:
Mia jakoś nie kontynuuje przewracania...
a moze postawic obok niej zabawke ktora lubi lub jakas nowa? u nas to skutkuje, kuba przewraca sie na 1 bok, choc robi to nieudolnie bo zaraz wraca na plecki co go wkurza ale probuje dalej... zwlaszcza z nowa duza i kolorowa zabawka... czy Mia by na to poszła?
ajanna - 2007-11-05, 03:21

super, że Max się uśmiecha! tzn że ma powody :-D

to ja też się pochwalę :-) moi chłopcy też ciągle nabywają nowych umiejętności - ostatnio: przekręcają się na boczek, brzuszek i plecy (tylko lewa łapka czasem zostaje przygnieciona i hamuje dalsze turlanie). wołają/krzyczą tzn. baaardzo głośno mówią, czasami myślimy, że to ktoś z nas, dużych się odezwał - np. kiedy Igor ostatnio powiedział "no!" :lol: śmieją się też na głos i mają łaskotki. Olaf strzela też smoczkiem - zaciska na nim dziąsła, a potem wyciąga go z takim odgłosem jak korek od szampana i przemieszcza się na plecach w wannie - jakby pływał :lol: ostatnio byliśmy w kinie i Igor odkrył w sobie duszę kinomana (po mamusi :lol: ) i przez cały seans nie chciał spać, mało tego - nie chciał oderwać oczu od ekranu - szok. a teraz w domu szuka tv, ewentualnie komputera :lol:

DagaM - 2007-11-05, 11:05

alcia napisał/a:
Jest słodka i przepiękna...... i taka kochaniutka, uśmiechnięta.... ach.. :-D
Widzę, że jesteś zakochana w Lence tak jak i my w Nince, hi, hi. Wczoraj kupilismy jej czapke z pomponem i gdy założyłam ją Ninie, nie moglismy oderwać od niej wzroku, już jest taka duża i rozumna, no przecież ma 4,5 miesiąca, stara baba ;-) .
Jak jesteśmy w sklepie, ciągle gapimy sie na naszą córę, aż musimy uważać, żeby nie wpaść na kogoś z wózkiem :lol:

Karolina, taki kąt podparcia jest jak najbardziej ok. Nasze dziewczyny już są na tyle duże, że widzą dalej, więcej, ciągle muszę się rozglądać, a na leżąco nie ma takiej frajdy :-D Z tym przewracaniem to nic na siłę, aczkolwiek my też stosujemy metodę przyciągania uwagi zabawką, tak jak proponuje Humbak.

ajanna, ale masz wesoło. Ubawiłam się Twoim opisem chłopaków. Ja tez przyuważyłam, że Nina podpatruje co leci w tv. Na początku odkręcałam leżaczek tyłem do telewizora, ale w sumie stwierdziłam, że skoro Nince nie pozwalam na oglądanie tv, to ja tez nie powinnam, tak jest sprawiedliwej, nie?
ajanna, a jak jest z nagłośnieniem seansu dla matek z dziećmi? Ja juz w ciąży zrezygnowałam z kina, bo było dla mnie za głośno.

Od lutego będę miała pod swoją opieką również bratanicę (dzisiaj kończy 3 miesiące). Bardzo się z tego cieszę, choc wiem, że lekko może nie być, ale ile radości :-D - moja świnia z horoskopu wg. pao, będzie nadwyraz szczęśliwa :mryellow:

ajanna - 2007-11-05, 12:00

Daga: to będziesz miała tak jak przy blizniakach - przynajmniej w dzien :-D i tak jak ja jedno na piersi, a drugie na butli?

co do kina to naglosnienie wg mnie nie straszne - my puszczamy chlopakom muzyke czasem dosc glosno, gorzej z obrazem :-/ Olaf na szczescie wszystko przespal :-) ja wiem, ze to nie jest najszczesliwszy pomysl, ale robie to dla mojej higieny psychicznej ]:-> . inaczej w ogóle bym do kina nie poszla :-P

DagaM - 2007-11-05, 13:36

ajanna napisał/a:
Daga: to będziesz miała tak jak przy blizniakach - przynajmniej w dzien :-D i tak jak ja jedno na piersi, a drugie na butli?
No właśnie, zobaczę jak to jest gdy sie ma bliźniaki. Na początku tak będzie, że Nina na cycu, a Zuzia na butli z mlekiem swojej mamy. Cieszy mnie to, że bratowa nie ma nic przeciwko diecie wege, więc później Zuzia będzie jadła to samo co Nina.
ajanna napisał/a:
ja wiem, ze to nie jest najszczesliwszy pomysl, ale robie to dla mojej higieny psychicznej ]:-> . inaczej w ogóle bym do kina nie poszla :-P

doskonale rozumiem Cię :-)

alcia - 2007-11-05, 18:38

Dziewczyny, jak myślicie, dawać mojej małej już pierwsze zupki??? Planowałam po skończeniu 6 m-cy.. Ale ona nas tak pozera wzrokiem jak jemy, kurcze, nie wiem co robić. Ona na prawdę chce już jeść, a chyba można się dostosować do dojrzałości dziecka przy rozszerzaniu diety, nie? A nie trzymac się sztywno jakichś harmonogramów.
Sama nie wiem... Czy jej ogromne zainteresowanie może świadczyć o tym, że nadeszła jej pora na inne jedzonko?>
Dziś, jak jadłam brokuła, nabiłam go na widelec i zaczęłam powoli przybliżac do ust trzymając Lenkę na kolanach, mała pomyślała, że wędruje to do niej (buźka oczywiścei otwarta na oścież, jak przy każdym naszym posiłku) i jak nagle kęs zniknął w moich ustach, tak strasznie się rozpłakała... :-( Jejku, tak mi przykro było, ona na prawdę chce już jeść.

Co o tym myślicie??

pao - 2007-11-05, 18:46

ja bym się harmonogramów nie trzymała. niech pierś będzie nadal pożywieniem a inne jedzenie ciekawostką, potem po prostu będziesz zmieniać proporcje ;)
- 2007-11-05, 18:48

pao napisał/a:
ja bym się harmonogramów nie trzymała. niech pierś będzie nadal pożywieniem a inne jedzenie ciekawostką, potem po prostu będziesz zmieniać proporcje ;)
racja, popieram, przecież nie zaszkodzi. Chodzi o to, ze jeszcze nie potrzebuje takiego urozmaicenia, ale nic Jej się nie stanie jak sobie pociamka :)
DagaM - 2007-11-05, 19:50

alcia napisał/a:
i jak nagle kęs zniknął w moich ustach, tak strasznie się rozpłakała... :-( Jejku, tak mi przykro było, ona na prawdę chce już jeść.
ojej, to musiało być przykre :-(
alcia, u Zielińskiej jest rozpiska z wcześniejszym wprowadzaniem produktów niż pół roku, więc chyba można już coś dawać.
Moja Nina też tak patrzy jak jem i zawsze ma rozdziawionego buziaka, ale widzę że językiem robi ruchy wypychające na zewnątrz, no i nie płacze, gdy zjadam danie, więc na razie jeszcze wstrzymuję się z wprowadzaniem nowości.

Lily - 2007-11-05, 19:52

Może to już jej czas Alcia :)
alcia - 2007-11-05, 20:52

O, fajnie, to jak mam Wasze poparcie ;-) , to startujemy ze smakołykami! :-D

ps. Lenka dziś pierwszy raz przewróciła się z brzuszka na plecy!! :-D

[ Dodano: 2007-11-05, 21:06 ]
A jak jest u Zielińskiej, Daga, mogłabyś mi napisać?
Ja zamierzam wystartować z dynią, z ziemniaczkiem, z marchewką i pietruszką. Po jakim czasie łączyć to ze zbożami? Po miesiącu może być?? Akurat by pół roku miała. Jak myślicie?

Pat - 2007-11-05, 21:20

alcia, Moj Leo też już tak pieje do jedzenia, ja zaczynam wprowadzać zwykłe pokarmy już w tym tygodniu. Nie ukrywam , ze jest to dla mnie samej wyzwanie bo nie wiem jakie ilości i jak często. Szukałam info w dziale niemowlęcym i w wątku schemat żywienia niemowląt ale tam raczej o tym co wprowadzac i w jakim okresie. Alcia,, ty jesteś już doświadczona matka.. podziel się z nami info: jak wygląda rozszerzanie diety: jakie ilości, ile razy dziennie?
alcia - 2007-11-05, 21:27

Jesli chodzi o ilości, to zacznij od kilku łyżeczek i stopniowo zwiększaj. Pierwszymi posiłkami dziecko i tak się nie naje, tylko będzie to sobie rozsmarowywało po języczku, 3/4 wyląduje na śliniaku :) Trochę czasu minie, zamin nauczy się popychać jedzenie we właściwą stronę. Początkowo dzieci próbuja jeść tak jak cycusia, czyli praca języczkiem jest trochę niewłaściwa.
I raczej zacznij od 1 razu dziennie. Po miesiącu np. 2 posiłki (czy po 2 tygodniach, jeśli Ci się z tym śpieszy).
Ja zaczynam od zupki, potem (po m-cu) dodam kaszki na kolację.
Nie śpieszy mi się z owocami, ponieważ niektóre dzieci po rozsmakowaniu się w słodkościach średnio garną się później do warzyw. Dlatego warto zacząć od zupki (tak moim zdaniem :) )

Pat - 2007-11-05, 21:31

Dzięki serdeczne alciu, też myślałam raczej o warzywnej zupce (dynia lub marchew - słyszałam , że bezpieczniej dynie, bo marchew wciąga w siebie azotyny/azotany??? z gleby bardziej niż dynia) Zastanawiam się jeszcze nad kleikiem ryzowym jako pierwszym posilkiem. Co do Twojej uwagi:
alcia napisał/a:
Nie śpieszy mi się z owocami, ponieważ niektóre dzieci po rozsmakowaniu się w słodkościach średnio garną się później do warzyw
to dużo w tym racji...
Lily - 2007-11-05, 21:32

Montignac pisze, żeby zaczynać od naturalnie słodkich warzyw - wtedy ich słodki smak zostanie zauważony i nie wykształcą się złe nawyki. No i są lepsze ze względu na indeks glikemiczny ;)
kasienka - 2007-11-05, 21:53

A ja jestem załamana z lekka...byłam u homeo i ona twierdzi, że Emil na pewno jest na coś uczulony, że powinnam przejść chociaż na tydzień na nutramigen i zobaczyć, czy nie będzie lepiej i że pewnie ma grzybicę...i w ogóle to mam dosyć...nie chcę rezygnować z karmienia...czuję się strasznie, że moje mleko może mu szkodzić...a z drugiej strony nie chcę żeby się męczył...No i jeszcze do tego ten nutramigen jest cholernie drogi...pytałam w aptece to z receptą kosztuje 26zł...na ile to starcza? :cry:
Lily - 2007-11-05, 21:55

Podobno 6 puszek schodzi, ale nie wiem, u jakiego dużego dziecka. Faktycznie te policzki wyglądają, jakby miał jakąś alergię... tzw. lakierowane. Tylko nie wiem, czy to jest dobry pomysł, żebyś przestała karmić, jesteś przecież na diecie, prawda?
Humbak - 2007-11-05, 21:56

Kasienko to zależy ile będziesz go karmić... moja koleżanka musiała swoje mleko też odstawić na kilka dni, odciągała regularnie w tym czasie i bez problemu wróciła do karmienia... kwestia raczej czy brzuszek emila zniesie taką gwałtowną zmianę... z drugiej strony u koleżanki problemów nie było...
pao - 2007-11-05, 22:00

ja gabryśkę czasowo odstawiłam. trzeba było dla jej dobra. było to bolesne (i psychicznie i fizycznie) ale ja sie uparłam ze będę dalej karmić. zaproponowanych leków na wstrzymanie laktacji nie wzięłam a cały ten czas ściągałam mleko byle sie utrzymało.

wpierw ból nawału i stanów zapalnych, potem ból popękanych sutków i ssania pustej piersi... średnio to było przyjemne ale po 3 tygodniach gabi wróciła do cyca i było dobrze :)

kasienka - 2007-11-05, 22:12

Humbak napisał/a:
kwestia raczej czy brzuszek emila zniesie taką gwałtowną zmianę... z drugiej strony u koleżanki problemów nie było...

zmianę na sztuczne mleko, czy zmianę ze sztucznego na moje z powrotem?
pao, a Ty odstawiłaś Gabi na 3tygodnie?

pao - 2007-11-05, 22:17

tak.
ponoć miałam na dłużej ale jak to ja zalecenia zaleceniami a i tak działam zgodnie z intuicja ;)

Humbak - 2007-11-05, 22:43

kasienko, zmianę na sztuczne - mimo wszystko ciężej się je trawi, synek koleżanki od razu zmniejszył liczbę kup za to robi je bardziej stałe. nie wiem czy to reguła, ale u kuby też tak jest - tyle że u nas dzięki temu robi kupy sam, ale to inna historia ;-)
ajanna - 2007-11-06, 06:43

Kasienka: dziwny ten lekarz :roll: moim zdaniem nie powinnas Emila odstawiać -mleko matki i tak zawsze jest najlepsze. może ogranicz dietę tzn. spróbuj eliminacyjnej? może jest uczulony n coś czego nie podejrzewasz typu ryż czy ziemniaki?

co do wprowadzania posiłków, to ja zaczynałam od wywaru z ekologicznej marchewki (jest naturalnie słodki i konsystencją nie różni się za bardzo od mleka), potem stopniowo dodawałam zmiksowanej, żeby dojść do konsystencji zupki :-) potem dodałam ziemniaka,pietruszkę, olej zimnotłoczony słonecznikowy. a od niedawna 2. posiłek- podwieczorek - kleik z brązowego ryżu wg 5 przemian z jabłkiem/jabłkiem i śliwką. wszystko ekologiczne. dodam, że konsultowałam tę dietę z dr Pietkiewicz-Rok.

Lily - 2007-11-06, 08:43

ajanna napisał/a:
to ja zaczynałam od wywaru z ekologicznej marchewki (jest naturalnie słodki i konsystencją nie różni się za bardzo od mleka)

ja mojej siostrzenicy osobiście przecierałam pierwsza marchewkę, ale jak trafiła do buzi to dopiero był ryk... ona w ogóle nie umiała tego połknąć, nic nie robiła, żeby to zrobić, chyba sądziła, że samo spłynie ;) tak histeryzowała, że nie można jej było uspokoić ;)

Pat - 2007-11-06, 09:03

kasienka, uczulony na coś co Ty jesz - OK, więc przestań jesć to co Go uczula. Ja mam wciąż zagadkę: czy moj Leo jest uczulony na soję, krowie..? bo krostki nie wyskakują natychmiast po zjedzeniu ale powoli w ciagu 3-5 dni..więc u mnie takie sprawdzanie: dieta eliminacyjna trwa właściwie non-stop . Nie rozumiem, dlaczego lekarz kazał Ci odstawić od piersi?A pao, Ty dlaczego musiałas odstawić?
adriane - 2007-11-06, 09:14

Byłam na wykładzie na temat alergii i pani doktor powiedziała, że tylko 50% alergii u dzieci spowodowane jest uczuleniem na jakiś pokarm, reszta to np. alergia kontaktowa, wziewna itd. Mówila też, że często dzieci ( i matki karmiące też) są przez długi czas na diecie eliminacyjnej i nie ma poprawy dlatego, ze niepotrzebnie się głodzą, gdyż przyczyna leży gdzie indziej...
pao - 2007-11-06, 09:14

dostałam zastrzyk antykoncepcyjny bezpieczny dla mam karmiących. jak sie okazało niekoniecznie... prawdopodobnie było to spowodowane tym, ze gabi się zjawiła mimo pigułek i przez jakiś czas przekonywałam intuicję ze wcale jej tam nie ma i brałam dalej... dopiero brak okresu w czasie gdy ten powinien być mnie przekonał.

gabi miała koszmarne zaburzenia łaknienia (do dziś jeszcze bywają) i tyła niewyobrażalnie. to był powód by odstawić od piersi miało być to na 2 do 3 miesięcy. ja jednak postawiłam na oczyszczanie i po 3 tygodniach wróciłam do karmienia. niemniej to były trudne 3 tygodnie.

dynia - 2007-11-06, 10:35

I u nas te wstrętne krostki na bużce i klacie,obstawim nabiał czyli historia ta sama co u Jagi :-/
Muszę wyeliminowac jogurty i maslo bo mleka to i tak nie piję.
Ziemek od kilku dni jest na butli zmoim mlekiem :-? Niestety kilka dni wył niueustannie ,ja zachodziłam w głow e o co mu chodzi,był strasznie niespokojny,kązde przystawienie do cyca konczyło się wzmozeniem histerii.Piersi mi prawie pekały z nadmiaru mleka w koncu sciagnęłam całą butlę i mu dałam ,wtrąbił w okamgnieniu,potem spał bite 4 h.POzniej oczywiscie dostawiałm go do cyca ale tak sobie memlał bardziej w potzrebie bliskosci niz głodu no i tak teraz sciagam całę dnie wychodzi mi dziennie ok 1l mleka to chyba jakis max,ale nadmiary mroże.Dziecko spokojne jak nigdy ,w nocy budzi sie 2 razy,cyc tylko toleruje z pełnym brzuszkeim jako deserek lub chce sie po prostu przymilić.POwiem Wam,ze na poczatku ciężko mi było psychicznie z tym ale teraz jak widze jak się usmiecha to jestem bardziej utwierdzona o słusznosci decyzji.KIedy był mniejszy to sie po prostu najdał z cyca a potem już mu nie straczało,taki mały leniwiec z niego(a i łakomczuch sadząc po gabarytach ;) ),no ale najwazniejsze ze moje mleko ciągnie,tak mi sie przynajmniej wydaje ;-)

Alcia ja też chyba bym spróbowala urozmiacić jadłospis.Jesli wyraża takie zainteresowanie,to mozesz smiało spróbowac :-) Tak jak piszesz na pierwszy ogien swietna jest dynia,jest lekkostrawna,słodkawa i nie alergiczna.Taka papka z ziemniakiem z dodatkiem oliwy moze być idealna ;-) (zwłaszcza,ze to sezon dyniowy)(mozesz też zrobic taka papkę dyniowa(ala zupa mleczna) z własnym mlekiem moze to byłoby nawet lepsze,dopiero potem ziemniaki bo one tez czasem uczulaja.

Humbak gartulacje dla Myszki Zębiszki :-D

I u nas Ziemek usmiecha się pięknie do nas ,eksponując swoje gołe dziąsełka ;-)

kasienka - 2007-11-06, 10:56

adriane, czyli co? czekać bo samo minie?
jestem na diecie drugi tydzień, tylko w weekend byłam u rodziców i zjadłam trochę sera, bo nic nie było...trochę już wymiękam z tą dietą, bo ciężko mi się tym najeść...dobrze, że zrobiłam sobie pasztet z pestek dyni(mam nadzieję, że to dozwolone?) to przynajmniej treściwe...Jadłam pieczywo ryżowe z melasą, ale jak nie mam jeść cukru, to melasy chyba też nie powinnam...Emil ma nalot na języku i lek. stwierdziła, że to może być od grzybicy(ale to nie sa pleśniawki...).Troche wyluzowałam, bo jednak tak myślę, że ona się nie zna na niemowlętach...

Wczoraj godzinę gadałam z mamą i trochę mi lepiej. Umówię się na wizytę albo konsultację do dr.Siody, on jest specjalistą od karmienia piersią, bo mama twierdzi, że coś może być nie tak w sposobie przystawiania i jeszcze mama kazałą mi dzwonić do Krystyny Mikiel-Kostyry pogadać...(fakt-Emil łyka strasznie dużo powietrza, niby zasysa głęboko-ale ciamka i to powietrze mu wpada do brzuszka...Poza tym strasznie szybko leci mi mleko i w dużych ilościach i m.mówi, że może on ma rozepchany brzuchol, bo zanim dotrwa do jedzenia musi wypić taką ilość mleka dużą...mama kazała mi podkładać pod głowę Emilowi poduszkę, żeby nie leżał płasko jak pije...i tak myślałyśmy, żeby karmić na siedząco na wprost do mnie-kiedyś próbowałam pod górkę, jak któraś z was radziła, ale Emil lądował nosem w piersi i się krztusił-więc może na siedząco...no i jeszcze myślałam, żeby faktycznie odciągać to początkowe mleko tryskające. Ale czy ja rozpoznam to drugie mleko? bo ja ściągam to nie widzę różnicy...Po kilku minutach przestaje lecieć, ale tak to leci ciągle takie samo, nie jakieś tłustsze, bardziej żółte czy coś takiego)adriane, co o tym myślisz, może tak być?Może te jego płacze to po prostu wynik jakiejś niedojrzałości układu pokarmowego?choć z drugiej strony ma już dwa miesiące prawie...
Poza tym faktem jest że jestem przemęczona i każdy jego płacz ciągnie mi sie w nieskończoność a do tego jeszcze wariuję, bo wydaje mi się, że to moja wina w tym jest, że on tak płacze.
A, jeszcze się dowiedziałam od mamy, że wszyscy(tzn. ja i czworo mojego rodzeństwa)mieliśmy krostki i "liszaje" jak się wyraziła na twarzy i że to minęło.

alcia - 2007-11-06, 11:00

Pat napisał/a:
marchew - słyszałam , że bezpieczniej dynie, bo marchew wciąga w siebie azotyny/azotany??? z gleby bardziej niż dynia

tak, to prwda, ale ja nie zamierzam podawać dziecku nieekologicznych warzyw, przynajmniej w pierwszym roku życia (a najlepiej nigdy :) )

Kasienka, ja też bym nie odstawiała diecka od piersi z takiego powodu. Na Twoim miejscu odstawiłabym wszystkie najbardziej alergogenne pokarmy (soja, nabiał, wszelkie importowane warzywa i owoce, orzechy, czekolada i inne z jej zawartością - jeśli jesz; seler, pomidor... i wszystko inne, co najbardziej uczulające. Ale jednak przede wszystkim nabiał.) i karmiłabym nadal. Czy pierzesz swoje ciuchy w zwykłych proszkach? Używasz zwykłych płynów do płukania tkanin? Czy mały leży czasem na jakichś kocykach, czy pościelach wypranych w takich rzeczach?

Poza tym jeśli mały przybiera prawidłowo na wadze, nie ma poważniejszych dolegliwości, to czy korzyści karmienia piersią nie przewyższają jego dolegliwości (pisałaś tylko o "lakierowanych" policzkach)?? Mi się wydaje, że to bez sensu rezygnowac ze wszystkich wspaniałości związanych z naturalnym karmieniem i zaczynać podawać dziecku nutramigen z tak błachych powodów... Już chyba bardziej warto nad dietą popracować.

pao - 2007-11-06, 11:14

azotany/tyny są niestety bardzo powszechne zatem nawet w ekouprawach bywają...

ale jest na to rada: azotany-tyny są rozpuszczalne w wodzie, betakaroten zaś w tłuszczach, więc wystarczy marchewkę pomoczyć przed podaniem ;)

kasienka - 2007-11-06, 11:23

alcia, nie chodzi tylko o policzki...bardziej o to, ze on ciagle wyje...
to seler tez ta uczula? ja juz nie wiem, co mam jesc :evil:

Lily - 2007-11-06, 11:26

Seler, soja, białka mleka, jajka, jeśli pomidory to być może też inne psiankowate (papryka i ziemniaki, bakłażan chyba też?). Kasienka, jeśli dla Ciebie to taki stres to wszystko, to może jednak warto spróbować z tym Nutramigenem. Bo tak to jeszcze mu adrenalinę pompujesz, nakręcacie się nawzajem. I nie obwiniaj się, po prostu tak się zdarza, coraz więcej dzieci ma alergię.
Karolina - 2007-11-06, 11:32

Przede wszystkim tak ważna decyzja nie powinna być podjęta po jednorazowej wizycie u lekarza. Mama dobrze ci radzi, im więcej punktów widzenia tym lepiej. Może akurat trafisz na solidną osobę. A ja myślałam, ze homeopaci są naturalistami...?
kasienka - 2007-11-06, 11:42

Wiecie co, ta dieta to jest jakaś masakra...Ja muszę jeść, żeby mieć siły do życia no i co mam mu w mleku przekazać, jak nic nie mogę jeść? :evil:
Lily - 2007-11-06, 11:43

Pewnie klasyczne zalecenie by było: ryż z indykiem i marchewka...
Humbak - 2007-11-06, 12:02

z dietą to i ja mam problem... kuba jest raczej grzeczny ale wytrzymuje raczej zrobienie kanapki niz obiadu... juz ostatnio kroje warzywa na krzesle zeby go widziec jak to robię... :roll:

kasienko, ja tez nie widze róznicy w fazach mleczka, odciagam jakies 5-10ml i tyle...

mój kuba chyba też szybko będzie jadł zwykłe posiłki... ostatnio mlaskał gdy jadłam ciastko, jak mu je dałam do raczki bo myslałam ze chce obejrzec, złapał je łakomie i do buzi - w ostatniej chwili zabrałam... wczoraj pił u sąsiadów wode z kubka najszczesliwszy na swiecie, a dzis jak głodny szarpał moja bluzke i schylał sie do cycusia - po raz pierwszy tak aktywnie go szukał! zwykle dotad po prostu płakał gdy głodny :-)

zastanawiam sie czemu emil płacze... ale synek mojej kolezanki tez placze niemal nonstop... ma teraz 3 miesiace i kiedy jest noszony juz nie placze (a byl tak robił) i kolezanka mowi ze płacze przed snem... moze to nie alergia ale charakter? sama nie wiem...

dynia, ta znajoma od urodzenia synka karmi go swoim mleczkiem sciagnietym... masakra ale tez sie cieszy ze nie sztuczne no a maly rosnie ze hej :)

alcia - 2007-11-06, 12:22

kasienka napisał/a:
Wiecie co, ta dieta to jest jakaś masakra...Ja muszę jeść, żeby mieć siły do życia no i co mam mu w mleku przekazać, jak nic nie mogę jeść? :evil:

Jejku, współczuję bardzo. Wiem przez co przechodzisz, bo miałam to samo przy Kai. Tzn. nie było alergii, tylko źle znosiła wszelkie ciężkostrawne pokarmy. A prawie wszystko było dla niej ciężkostrawne. Ale z każdym m-cem mogłam jeść coraz więcej, jakoś dawałam radę. Z pozostałymi rzeczami musiałam poczekać prawie półtora roku.
Dało sie jakoś wytrzymać... Na prawdę z czasem bęzie Ci coraz lżej, pierwsze tygodnie zawsze są najtrudniejsze.

A dalej jesz tak restrykcyjnie?? Bez smażenia i żadnych ciężkostrawnych pokarmów? I mały przy tym płacze??

pao napisał/a:
azotany/tyny są niestety bardzo powszechne zatem nawet w ekouprawach bywają...

ale jest na to rada: azotany-tyny są rozpuszczalne w wodzie, betakaroten zaś w tłuszczach, więc wystarczy marchewkę pomoczyć przed podaniem ;)

wiem, może całkiem ich uniknąć nie można, bo zawsze z wodami gruntowymi się przenoszą, nawet jak ktoś na własnej działce nie stosuje, ale jest ich zminimalizowana ilość, nie to co w zwykłych warzywkach dostępnych za grosze na każdym kroku.
Jest jeszcze jeden sposób na pozbycie się większej ich ilości - najwięcej kumuluje się od strony natki, więc warto odcinać końcówkę z większym zapasem (ze 2, 3 cm). Jak już czasem muszę kupić sklepową, to zawsze tak robię.

[ Dodano: 2007-11-06, 12:23 ]
kasienka napisał/a:
to seler tez ta uczula?
całkiem mocno..

[ Dodano: 2007-11-06, 12:32 ]
A, chciałam się pochwalić: moja Lenka przespała dzis już 3 noc z rzędu całą bez pobudki!!! :-D Od 21 (w zasadzie przed) do 7:30. Jestem zachwycona i trzymam za nią kciuki, by się to nie zmieniło.. :)
I nie wiem czy już pisałam, że wczoraj obróciła sie z brzuszka na plecy po raz pierwszy!

pao - 2007-11-06, 12:33

Cytat:
Cytat:
kasienka napisał/a:
to seler tez ta uczula?

całkiem mocno..


ano, moją koleżankę o mało nie udusiło po kawałku selera w surówce (mamusia uważała,z ę dziewczyna przesadza z tym uczuleniem i dodała jej do obiadu:/ )

DagaM - 2007-11-06, 22:55

kasieńka, a może Emil płacze ze względu na skoki rozwojowe : http://www.gimbla.pl/foru...der=asc&start=0

alcia, ale Ci zazdroszczę przespanych nocy. Nina w pewnym momencie zrezygnowała z jednego karmienia, a czasem nawet przesypiała noc, ale teraz znowu domaga się dwóch karmień w nocy :-|
A co do przewracania się na plecki - bomba! :-D

malina - 2007-11-06, 23:06

DagaM napisał/a:
ale teraz znowu domaga się dwóch karmień w nocy :-|


Daga ale to nocne mleko jest najbardziej zasobne w tłuszcz potrzebny dla rozwoju mózgu - tak sie zawsze pocieszałam ;-)

adriane - 2007-11-06, 23:26

kasienka napisał/a:
adriane, czyli co? czekać bo samo minie?


Jeśli już, to ja bym całkowicie zrezygnowała przede wszystkim z nabiału w każdej postaci. Odstawianie wszystkiego CO MOŻE uczulać z diety moim zdaniem nie ma wiekszego sensu, bo nawet jak taka dieta pomoże, to dalej nie wiesz co uczulało, a przecież nie będziesz się restrykcyjnie odżywiać przez długi czas, potrzebujesz wartościowego pożywienia.
Sensowne jest jedynie przejście całkowicie na kaszę jaglaną na kilka dni, aż się skóra wyleczy, a potem wprowadzanie po jednym produkcie co 2-3 dni i obserwacja czy pojawia się uczulenie czy nie. Wtedy możesz się dowiedzieć co uczula i to wyeliminować. Jednak z tego co piszesz masz wielki głód jedzeniowy (w sumie się nie dziwię), więc pewnie tego nie przeprowadzisz.
Uczulać może też proszek, woda, w której myjecie Emila. Powiem Ci, że ja bym nie przechodziła na ten Nutramigen, jeśli Emil dobrze przybiera na wadze na Twoim mleczku, to najważniejsze-nic lepszego nie znajdziesz

kasienka napisał/a:
Ale czy ja rozpoznam to drugie mleko? bo ja ściągam to nie widzę różnicy...Po kilku minutach przestaje lecieć, ale tak to leci ciągle takie samo, nie jakieś tłustsze, bardziej żółte czy coś takiego)adriane, co o tym myślisz, może tak być?
.

Chyba tak naocznie nie da rady za bardzo zobaczyć że to drugie jest tłustsze, nie będzie żółte. Przyjmij, że po kilku minutach odciągania masz już tą drugą fazę, wtedy już tak nie tryska ostro jak jest to drugofazowe.

kasienka - 2007-11-07, 10:20

adriane, dziękuję :)
Na jutro jestem umówiona do Siody, zobaczymy co powie, w sumie się cieszę, bo on widział tysiące dzieciaczków, teraz jest chyba ordynatorem w jednym ze szpitali poznańskich, więc ma doświadczenie duże, a poza tym jest propagatorem karmienia piersią...

Emil dziś przespał całą noc, tzn.budził się na cyca, ale zaraz potem usypiał, więc trochę się zregenerowałam :)

DagaM, może faktycznie to ten skok...Tylko czemu trwa już cztery tygodnie?? :->

adriane - 2007-11-07, 11:13

kasienka napisał/a:
Emil dziś przespał całą noc, tzn.budził się na cyca, ale zaraz potem usypiał, więc trochę się zregenerowałam


Fajnie, że choć trochę odespałaś :)

dynia - 2007-11-08, 10:57

OKazalo sie ,ze ta wysypka na buzi to alergia na krem Weledy :roll: Na wszelki wypadek nabial odstawiony tez zupelnie.
Karolina - 2007-11-08, 14:17

I jak tam Kasieńka?
kasienka - 2007-11-08, 16:11

No więc byłam...
pan doktor powiedział, że Emilowi nic nie dolega, jest po prostu charakternym zdrowym chłopcem. Na buzi ma skazę łojotokową(i na głowie-ciemieniucha), powiedział, że to zwykle występuje u dobrze odżywionych dzieci ;) Kazał smarować oliwą z oliwek dalej i wyczesywać, ewentualnie balneum z mocznikiem. Powiedział, że to nie jest objaw alergii i że mam nie świrować z dietą, tylko zacząć się wysypiać :lol: Powiedział też, że wieczorem jak on tak wyje to mam go karmić, kiedy chce, najwyżej nadmiar zwróci i że dziecko w tym wieku jest czasem małym tyranem i niestety, ale trzeba się do dziecka dostosować, a nie dostosowywać dziecko do siebie, bo się nie da po prostu.
Trochę się uspokoiłam...
Oczywiście teściowa jest zaniepokojona, że nie dostałam jakiegoś skierowania na usg brzuszka, no ale niestety, już wyżej nie mogę chyba w Poznaniu iść na konsultację, niż do ordynatora oddziału neonatologicznego szpitala wojewódzkiego :->

- 2007-11-08, 16:14

kasienka napisał/a:
to zwykle występuje u dobrze odżywionych dzieci
:-D
Kasieńko, to super wieści! Bardzo się cieszę, że to nie alergia! Dobrze, ze się wybrałaś do tego lekarza, teraz możesz sobie odpocząć troszkę :)

kasienka - 2007-11-08, 16:18

Cóż, szczerze mówiąc to mam nadal pewne wątpliwości co do tej alergii...w każdym razie do nabiału na razie nie wracam...
adriane - 2007-11-08, 16:25

kasienka napisał/a:
Cóż, szczerze mówiąc to mam nadal pewne wątpliwości co do tej alergii...w każdym razie do nabiału na razie nie wracam...


Super kasieńka, ze się uspokoiłaś. Popieram: nabiał odstawić ;) Masło chyba możesz, bo to głównie tłuszcz i mało białka.

Lily - 2007-11-08, 17:33

Aaa, czyli kasienka to Twoje hormony mogą być jednak przyczyną tych zmian skórnych ;) Ale to minie :)
Karolina - 2007-11-08, 19:46

Dobrze, że się wyjasniło:) Teraz tylko zacisnąć zęby i powolutku do przodu:)
Christa - 2007-11-09, 00:03

kasienko, trzymam za Ciebie kciuki, zeby po pierwsze to wycie sie w koncu skonczylo, po drugie, zeby skonczyla sie Emilowa alergia, no i zebys mogla jesc to, na co masz ochote. Ja zauwazylam, ze u nas to zupelnie nie robi roznicy, co zjem, bo Maxio i tak sie wygina i jeczy. I tez mialam momenty kryzysowe, bo kompletnie nie wiedzialam, co mam jesc, zeby bylo wartosciowe i jemu nie sprawialo tylu problemow z brzuszkiem. Ostatnio odstawilam wiec tofu (to byl jedyny produkt sojowy, jaki jadlam), ale tez nie bylo roznicy, wiec do niego powrocilam. Nabialu nie jem od samego poczatku, zadnej bialej maki, drozdzy, cukru, a poprawy nie ma. Ale wierze, ze i u Emila, i u Maxia wszystko w koncu wroci do normy.

alciu, strasznie fajnie, ze Lenka przesypia juz noce! Po prostu bomba! U nas (odpukac) od dwoch nocy poprawa i Maxio, ktory do tej pory w nocy budzil sie co godzine, teraz budzi sie co 3, ale ranki nadal sa ciezkie przez to cholerne stekanie. A w dzien nie lepiej, bo nie chce dluzej spac jak 0,5-1 godzine... I tylko by jadl... Staram sie nie karmic go czesciej niz co 2 godziny, ale to nie takie proste.

Humbaku, Twoj Kuba to tez niezly agent! Zycze Ci duzo wytrwalosci! I ciesz sie, ze tak sie slicznie i szybko rozwija! Tylko pogratulowac!

aha, dzisiaj ide na badanie krwi, zeby zobaczyc, czy naprawde nic mi nie brakuje. Az sie boje, co wyjdzie...

strzeszynek - 2007-11-09, 00:17

Widzę, że same sukcesy! Mój to ostatnio polubił siadanie. No, nie sam jeszce, ale jak go chwycić za rączki, to tak się błyskawicznie podnosi! Sprytna małpka. A wczoraj (no,bo już po północy;czemu ja jeszcze nie śpię?) opanował nową umiejętność - zaciskania buzi. Daję mu wit. C (bo mi infekcję łapie, dmuchamy na zimne), a ten usta zacisnął i nic! Dorwałam go później :-P
Karolina - 2007-11-09, 17:21

U nas dzieci dostały jakiegoś fioła - Tymek obudził się o 4:30, Mia chwilę po nim...Te pobudki o piątej rano normalnie nas wykończa...
kasienka - 2007-11-09, 22:07

Karolina, współczuję :/
DagaM - 2007-11-09, 22:30

Karolina napisał/a:
U nas dzieci dostały jakiegoś fioła - Tymek obudził się o 4:30, Mia chwilę po nim...Te pobudki o piątej rano normalnie nas wykończa...
a o której zasypiają?
Ja nie miałabym nic przeciwko, mogłabym kłaść się spać z dziećmi, żeby tylko przespać te 8-9 godzin :lol:

ajanna - 2007-11-10, 10:26

Karolina: to epidemia jakaś. Igor zasnął o 1. w nocy. od 1. do 2 ściągałam mleko dla niego. o 3. obudził się Olaf i nie spał do 6:30. Igor obudził się o 7:30 :shock: głowa mi pęka z niewyspania :-(
kasienka - 2007-11-10, 10:45

ajanna, :-(
a my z mężem śpimy teraz osobno...i chyba się lepiej wysypiamy :/

Karolina - 2007-11-10, 11:01

Mia zasypia ok 18:30. Budzi sie po prostu rano na karmienie dziś o 4.30 i nie chce zasnać. Zostawaim ją w łóżeczku w nadziei, ze uśnie ale najczęsciej za póL godziny już płacze wiec biorę ją do siebie do łóżka..
Tymek od 3 miesięcy odmawia zasypiania w dzień. Więc kładziemy go tak samo jak Mię...Może faktycznie śpią za długo...Ale gdyby chociaz do 6 dociąglęli byłabym happy :-x

ajanna - 2007-11-10, 12:07

Karolina: oni strasznie długo śpią :shock: bardzo Wam zazdroszczę :oops: a co do godzin, to może spróbuj ich przestawić np. codziennie o pół godziny później kłaść?

Kasienka: ja też śpię sama z chłopcami, żeby Rafał mógł się wyspać, ale dziś o 7:30 jak Igor się obudził, a ja byłam tylko po 2 h snu, oddałam mu Igora do drugiego pokoju ]:->

kasienka - 2007-11-10, 12:11

ajanna, nie wiem, jak Ty to wytrzymujesz...ja po trzech godzinach snu(to chyba był najbardziej kryzysowy dzień)wyglądałam jak potwór i myślałam, że się przewrócę, byłam po prostu nieprzytomna...

[ Dodano: 2007-11-10, 12:12 ]
PS. właśnie się wczoraj dowiedziałam, że moja szefowa, która jest w ciąży ma...trojaczki :shock: ta to dopiero będzie miała wesoło :mrgreen: chociaż pewnie będzie miała jakąś nianię ;)

ajanna - 2007-11-10, 13:03

Kasieńka: ja się zawsze tak pocieszam jak mam dosyć - tymi ludźmi z trojaczkami itp. :lol: . ciocia koleżanki mojej Weroniki ma czworaczki :shock: . ale najbardziej się zdziwiłam ostatnio u ortodonty - on ma 5-letnią córkę, 2-letnie trojaczki i właśnie się dowiedziałam, że teraz jeszcze 2-miesięcznego synka :shock: , ale na szczęście mają dużo kasy - 2 nianie i jeszcze babcie do pomocy :-)

a dziś pierwszy raz się przytulili :mryellow: tzn. Olaf, który jest bardziej mobilny, obrócił się na bok złapał Igora za szyję i głowę i zaczął ją ssać :lol: wytrzymali 10 s, a potem Igorowi puściły nerwy i się rozpłakał :lol:

Karolina - 2007-11-10, 15:15

Mia. Tymek, Mateusz chorzy, gorączki. Masakra...dobrze że ja zdrowa...ale mam stracha...
Lily - 2007-11-10, 16:22

Jak moja siostra starała się o dziecko to były 3 jajeczka i też było ryzyko, że wszystkie zostaną zapłodnione ;)
ajanna - 2007-11-10, 17:03

Karolina: :-( 3maj się!
Karolina - 2007-11-10, 17:20

Kurcze jestem w szoku. Gorączka im zeszła...nic nie dawałam...chyba powinnam się cieszyć:)
Lily - 2007-11-10, 17:32

chyba powinnaś :) widocznie gorączka była lecznicza, w końcu po to jest ;) świadczy o sprawnym układzie immunologicznym ;)
kasienka - 2007-11-10, 17:37

ajanna napisał/a:
a dziś pierwszy raz się przytulili
słodziaki :)
pao - 2007-11-10, 18:34

a ula zaczęła chwytać zabawi :) wpierw w czwartek w samochodzie łapała słoneczko które ma przyczepione do pasa bezpieczeństwa, a w piątek siedziała z grzechotką w łapce :)
Ewa - 2007-11-10, 21:44

ajanna napisał/a:
a dziś pierwszy raz się przytulili :mryellow: tzn. Olaf, który jest bardziej mobilny, obrócił się na bok złapał Igora za szyję i głowę i zaczął ją ssać :lol: wytrzymali 10 s, a potem Igorowi puściły nerwy i się rozpłakał :lol:

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

kasienka - 2007-11-11, 21:21

Muszę się pochwalić, że Emil, odpukać, ale od kilku dni zmienił się niemal w aniołka ;) Wczoraj udało nam się nawet wyjść na trzy godziny, a Emilek babci zaczął płakać dopiero pod koniec.
nadal jeździ mu w brzuchu trochę, ale jest mniej marudny i potrafi dłużej wytrzymać bez noszenia na rękach ;)
A co najlepsze zaczął delikatnie gaworzyć...do mnie jakoś nie gada, ale do babci, Zuzi i Marcina i owszem :) słodziak, aż się wczoraj wzruszyłam do łez jak zaczął tak słodko gruchać :-)
no i ulubioną zabawą jest trafianie w kręcące się na karuzelce nad przewijakiem miśki :)

tak myślę, że to mógł być faktycznie ten skok wzrostowy, skoro nabył nowych umiejętności ;)

a teraz lecę do niego...bo spać nadal chodzi o 24-1 w nocy ]:->

Karolina - 2007-11-12, 11:56

Fajnie Kasia, kamień z serca Ci pewnie spadł:) A jak tam jesz sobie? nie głodujesz?
DagaM - 2007-11-12, 12:01

kasienka napisał/a:
Muszę się pochwalić, że Emil, odpukać, ale od kilku dni zmienił się niemal w aniołka ;)
kasienka, teraz będzie już tylko lepiej. :-)
Nina, gdy skończyła 2 miesiące zaczęła być już do opanowania i przestałam się bać wychodzenia z nią do ludzi.

Humbak - 2007-11-12, 12:06

Kasienko, jak miło usłyszeć :-) a to że gaworzy i chce rozmawiać widać na zdjęciach :-D
DagaM - 2007-11-12, 12:13

Ewa napisał/a:
ajanna napisał/a:
a dziś pierwszy raz się przytulili :mryellow: tzn. Olaf, który jest bardziej mobilny, obrócił się na bok złapał Igora za szyję i głowę i zaczął ją ssać :lol: wytrzymali 10 s, a potem Igorowi puściły nerwy i się rozpłakał :lol:

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Ten fragment opowiadałam bratowej, razem serdecznie usmiałyśmy się :-D
alcia - 2007-11-12, 15:28

kasienka, super! :)

Karolina, a może wartoby było przestawić małą na późniejsze zasypianie? Obliczyłam, że moja Lenka śpi tyle samo godzin co Twoja córcia, tylko później zasypia (ostatnio tak koło 21) i budzi się koło 8. Może taki rozkład godzin byłby dla Ciebie wygodniejszy?


A moja Lenka od jakiegoś tygodnia sprężynuje na maxa. W każdej pozycji robi hopsa-hopsa nóżkami ;) , kiedy leży na pleckach efekt jest taki, że wędruje dosyć szybko i co chwilę trzeba ją ratować, jak jej się przestrzeń za głową kończy :)
Ciężko mi ją przewijać, bo tak robi mostki, podskakuje tyłeczkiem, że nie mogę pieluchy na tyłek dopasować - co chwilę mi ucieka. :)
Fajnie widzieć, że robi sie coraz bardziej ruchliwa... Wczoraj skończyła 5 miesięcy, a przecież przed chwilą dopiero co ją urodziłam. Jeszcze kilka chwil i będzie biegała po całym mieszkaniu..........

DagaM - 2007-11-12, 15:41

alcia napisał/a:
Wczoraj skończyła 5 miesięcy, a przecież przed chwilą dopiero co ją urodziłam.
Przedwczoraj uświadomiłam sobie ten fakt, że dzidziuch już kończy 5 miesięcy i jeszcze dodam, że nadal karmię piersią :-D (a takie trudne miałam początki) Nieskromnie napiszę, że jestem dumna z siebie :lol: i z Ninki też.
Wczoraj na spotkaniu wegedzieciakowym, mówiłam bajce, że jeszcze czasami żyję porodem, a tu dzieciak niedługo zacznie siadać.

alcia, lubię czytać Twoje opisy Lenki, oczami wyobraźni widzę jak sobie podskakuje i pewnie robi do tego minę pełną determinacji :-D
A jak tam wprowadzanie nowych pokarmów?

dynia - 2007-11-12, 15:46

Cudne Te nasze dziatki :-D
Brawa dla Ulenki,Emilka ,Lenki i naszych forumowych blizniaków Igora i Olafa !
U nas Ziemko tez bardzo spokojniutki,daje pospac takze to mnie cieszy najbardziej :) Nie interesuje sie co prawda jeszcze zabawkami ale cudnie sie usmiecha i gulga po swojemu :-D Jutro zas ide z nim do okulisty z tym oczkiem bo poprawy żadnej nie ma :-(

Karolina - 2007-11-12, 22:08

Mia ruchowo o raczej flegmatyk ( po mamie). Leży sobie, patrzy, krzyknie, poprzewraca na boczki, połapie za stopki i tyle:) Najbardziej lubi jak jej robię samolocik, ma radochę dziewczyna.
Pat - 2007-11-12, 22:10

oj, dziewczyny... a ja miałam już zapalenie piersi zakończone antybio. i pare dni temu nawrót..ale już udało mi się wyleczyć samej (zimne okłady i paracetamol)... nie jest to wesołe... zwłaszcza, ze jak sądzę to przez stres te zapalenie piersi :-(
Lily - 2007-11-12, 22:30

Pat, używasz kapusty? Do okładów rzecz jasna :)
ewatara - 2007-11-12, 23:00

Pat napisał/a:
a ja miałam już zapalenie piersi zakończone antybio. i parę dni temu nawrót.


współczuję :-( , też to przechodziłam, i do tego w Anglii, nic mi nie pomogli i w końcu straciłam pokarm. (wcześniej krew, ból :shock: ogromny, aż mnie trzepało i miałam dreszcze) . W ogóle było trudno po 7 godzinach po porodzie idzie się do domu, bez pomocy mamy, która doradzi, pomoże ... Przecież człowiek po tych kilku godzinach ledwo wie jak się nazywa.

Pat życzę Ci, żeby przestał boleć

kasienka - 2007-11-12, 23:05

Pat, jeśli chcesz moge Ci podać na pw numer do mojej mamy, jest doradcą laktacyjnym, albo może do adriane zadzwoń?
kurcze, trzymam kciuki, żeby Ci szybko minęło...

alcia - 2007-11-12, 23:06

Pat napisał/a:
zwłaszcza, ze jak sądzę to przez stres te zapalenie piersi :-(

ostatnio dużo czytałam nt zapalenia piersi, bo temat dotyczył mojej siostry i trafiłam na wiele ciekawych informacji. M. in., że zapaleniem piersi zarażamy się na ogół od dziecka. Ma ono te bakterie w ustach, stąd często nawroty tej przypadłości. Ze jeśli leczy się na nie kobieta (antybiotykiem), to powinno i dziecko, inaczej nawroty moga wystąpić.

[ Dodano: 2007-11-12, 23:09 ]
DagaM napisał/a:
ubię czytać Twoje opisy Lenki, oczami wyobraźni widzę jak sobie podskakuje i pewnie robi do tego minę pełną determinacji :-D

:)
DagaM napisał/a:
A jak tam wprowadzanie nowych pokarmów?

narazie przerwane przez infekcję, wrócimy po doleczeniu. Podałam jej raz zupkę dyniowo-ziemniaczaną. Zlizywała łyżeczkę z wielkim zaangażowaniem, choć właściwe ukierunkowanie pokarmu raczej jej nie wychodziło :)
Ale cała zadowolona była, a jaka upaprana... :-P

Christa - 2007-11-12, 23:27

Pat, rany, ale musialas sie nacierpiec! Trzymam kciuki, zeby to sie juz nie powtorzylo!

A u nas wrecz fatalnie. Ja juz nie wiem, co mam zrobic z tym naszym Maxiuniem. Wczoraj jadl 15 razy i to nie po 10 min tylko od pol godziny do 1 godziny. Wlasciwie caly dzien go karmilam i prawie w ogole nie spal. Na koniec dnia byl juz tak zmeczony i marudny, ze myslalam, ze do konca strace cierpliwosc. A w nocy myslalam, ze peknie z przejedzenia. Darl sie w nieboglosy i malo co nie zjadl wlasnej reki i mojej pizamy, tak strasznie znowu chcial jesc. A pozniej stekal az do rana, ale kupy niestety nie zrobil. Juz mam tego dosyc.

I na "dokladke" strasznie rozbolal mnie wczoraj zab. Koszmar.

alcia - 2007-11-12, 23:37

Christa, a co by było, gdybyś nie dawała mu tak nieustannie piersi? Bo mi to wygląda na nałóg ssania (tak na odległość..), przecież jego układ pokarmowy musi być masakrycznie przeciążony. Może przydał by mu się maleńki, stopniowy odwyk? Wkroczył w wiek zainteresowania światem zewnętrznym, może udałoby się go zająć pozytywkami, fajnymi grzechotkami, śpiewaniem, wierszykami, zabawą w gimnastykę? By odciągać jego uwagę od nieustannego ssania piersi? Wspomóc się do tego smoczkiem...
Co o tym myślisz?

ewatara - 2007-11-12, 23:38

Christa napisał/a:
u nas wrecz fatalnie. Ja juz nie wiem, co mam zrobic z tym naszym Maxiuniem. Wczoraj jadl 15 razy i to nie po 10 min tylko od pol godziny do 1 godziny. Wlasciwie caly dzien go karmilam i prawie w ogole nie spal. Na koniec dnia byl juz tak zmeczony i marudny, ze myslalam, ze do konca strace cierpliwosc. A w nocy myslalam, ze peknie z przejedzenia. Darl sie w nieboglosy i malo co nie zjadl wlasnej reki i mojej pizamy, tak strasznie znowu chcial jesc

też tak miałam z Jasmi, w końcu dałam jej sztuczny pokarm i przestała tak płakać- potem doszłam do wniosku, że płakała tak chyba z głodu??? dawałam też pierś i odciągałam- faktycznie wyszło, że pokarmu było bardzo :!: mało, albo źle ją przykładałam? nie wiem, ale doszłam do tego, że jej głód nie został zaspokojony. Pewności nie mam, bo tak jak pisałam opieka tam do najlepszych nie należy
Karmiłam więc mieszanie (butelka i pierś), a płakanie takie ogromne ustało. Pokarm , choć próbowałam odciągać ileś razy na dzień malał, aż w 4 mies zaniknął :-(

Lily - 2007-11-12, 23:41

ewatara napisał/a:
dawałam też pierś i odciągałam- faktycznie wyszło, że pokarmu było bardzo :!: mało
no tak, ale zdaje mi się, ze Christa pisała, że Maxio dobrze przybiera na wadze, więc raczej za mało pokarmu nie ma...
ewatara - 2007-11-12, 23:43

całkiem możliwe, bo u mnie to wyszło w 1-2 tygodniu życia Jasmi (chyba??)
Christa - 2007-11-12, 23:48

Maxio az za dobrze przybiera na wadze. Wazy juz 6 kg (urodzil sie z 3214g).

alciu, ja probuje jak moge! Przez ostatnie pare dni udawalo mi sie zainteresowac go czyms innym na tyle, ze przerwy w karmieniu byly dwugodzinne (niestety nie odkad skonczyl ostatni posilek, tylko odkad go zaczal - ale to byl naprawde duzy sukces), a wczoraj zupelnie nie wiem, co w niego wstapilo. Jeszcze tak zle nie bylo nigdy. Wszelkie proby odwrocenia jego uwagi spotykaly sie z takim rykiem i "polykaniem" wlasnej reki, ze kapitulowalam. Wiem, ze zle robie, ale nie wiem, jak zwalczyc w nim ten glod. Caly czas mysle, ze moze to z moim mlekiem jest cos nie tak, ale skoro on tak tyje, to chyba wszystko jest w porzadku. Dla mnie to totalnie zamkniete kolo, a jego organizm zupelnie sie przed tym nie broni (tzn. nie widzi zwiazku pomiedzy DUZO JEM = MAM WIEKSZE PROBLEMY Z BRZUSZKIEM I WIECEJ STEKAM). Rece mi juz opadaja.

Lily - 2007-11-12, 23:57

Christa, on nic nie ulewa, bo jakoś przeoczyłam tę informację?
Christa - 2007-11-12, 23:59

Lily, nic a nic nie ulewa. No sporadycznie: raz na pare dni mu sie zdarzy.
Lily - 2007-11-13, 00:00

Bo tak sobie pomyślałam, może jego zgaga męczy i stąd to stękanie i próby "zalania" tego pieczenia? Śpi całkiem poziomo czy pod kątem jest ułożony?
Christa - 2007-11-13, 00:38

Jeden z pediatrow zdiagnozowal, ze to zgaga i przepisal nam jakis lek, ktory daje Maxiowi od dwoch tygodni, ale nie widze ZADNEJ roznicy i poprawy.
Lily - 2007-11-13, 00:41

Rozumiem. Ale to jakiś trop jest, taki maluch przecież nie wie, jak sobie z tym radzić i próbuje zagłuszyć to czymś, co jest mu najbliższe i najbardziej znajome...
Christa - 2007-11-13, 00:57

Ja sie caly czas zastanawiam, ze moze to mojemu mleku czegos brakuje i on sie zwyczajnie nim nie najada, wiec chyba dzisiaj sprobuje z formula. Chcialam sprobowac juz miesiac temu, ale sie ludzilam, ze moze "jutro bedzie lepiej", no ale nie jest, wiec dzis sprobuje.
Humbak - 2007-11-13, 08:23

alcia napisał/a:
By odciągać jego uwagę od nieustannego ssania piersi?
U nas lekarka tak poradziła z kolei na brak pokarmu - Kuba początkowo popłakiwał ale faktycznie z czasem przerwy sie wydłużyły a on je bardziej intensywnie. Chociaż z drugiej strony strach pomyśleć jak intensywnie wtedy mleczko piłby maxiu :lol:
Christa napisał/a:
proby odwrocenia jego uwagi spotykaly sie z takim rykiem i "polykaniem" wlasnej reki
połykanie ręki to silny odruch ssania może on nie potrzebuje mleczka a ssać i może w takim razie spróbować smoczka jak radzi alcia?

A u nas Kuba przytył 900g w ciągu miesiąca dokarmiany 1 buteleczką nutramigenu na dobę tylko :mryellow: strrrrrrasznie się cieszę :-D
Czeka nas jeszcze wprawdzie wizyta u kardiologa, okulisty i jednak - neurologa, ale to zawsze oznacza jeden kłopot z głowy. Alciu, nie skorzystałam jeszcze z telefonu, ale pewnie zadzwonię, teraz jak już wiem cotototo to może udałoby mi się dotrzeć do jakichś konkretnych info o tym :-)
a tak a'propos, część wicia okazało się że nie kłopoty z mięśniami, a kupa :lol: - robi ją co 2 dwa dni więc jak zrobi przez 0,5 dnia się nie wije przy cycu a przez kolejna 1,5 tak... dobrze że to drugi dzieciaczek, ma się więcej cierpliwości ;-)

adriane - 2007-11-13, 09:06

Christa napisał/a:
Ja sie caly czas zastanawiam, ze moze to mojemu mleku czegos brakuje i on sie zwyczajnie nim nie najada, wiec chyba dzisiaj sprobuje z formula. Chcialam sprobowac juz miesiac temu, ale sie ludzilam, ze moze "jutro bedzie lepiej", no ale nie jest, wiec dzis sprobuje.


Christa moim zdaniem Twojemu mleku niczego nie brakuje, no i w dodatku Maxio super przybiera na wadze. Wstrzymaj się z ta fomułą. Jadę w czwartek na dalszą część kursu laktacyjnego, przedstawię mądrym, doświadczonym babkom Twój problem , może coś doradzą. Trzymaj się.

[ Dodano: 2007-11-13, 09:06 ]
Humbak napisał/a:
A u nas Kuba przytył 900g w ciągu miesiąca dokarmiany 1 buteleczką nutramigenu na dobę tylko :mryellow: strrrrrrasznie się cieszę :-D


Humbaku gratuluję. To super wieści :-)

alcia - 2007-11-13, 09:26

A, ja też zapomniałam się pochwalić, że ważyłam Lenkę. W wieku 5 m-cy ma 7 kilo. Jestem bardzo zadowolona, poprzednim razem mniej przybrała, a teraz znacznie to nadrobiła :)
kasienka - 2007-11-13, 10:15

Christa, Emil też waży już prawie 6 kg...I też je pewnie z 15 razy na dobę...ale ja juz wyluzowałam i przestałam to liczyć i kontrolować...po rozmowie z tym lekarzem od karmienia i noworodków, który mi powiedziała, że mam się do młodego na razie dostosować, karmić, jak on chce, najwyżej zwróci nadmiar ;) i Emil jest spokojniejszy! w nocy tez steka, tak od piątej mniej więcej, puszcza bąki w ciągu dnia i marudzi wieczorem, ale tak ogólnie to lepiej i to już od pięciu dni chyba, więc mam nadzieję, że tak zostanie. Może przestałam mu podować hormon stresu przez to, że przestałam się denerwować? ;)
Christa - 2007-11-13, 11:25

adriane napisał/a:
Jadę w czwartek na dalszą część kursu laktacyjnego, przedstawię mądrym, doświadczonym babkom Twój problem , może coś doradzą. Trzymaj się.



adriane, bardzo Ci bede wdzieczna, bo juz naprawde nie wiem, co mam robic.

Dzisiaj jednak widze znaczna poprawe: wiecej i dluzej spal i tylko pare razy jadl. Ale nie chwale dnia przed zachodem slonca, choc u nas slonce juz dawno zaszlo :-) .

Humbak, gratulacje!

kasienko, to trzymam kciuki, zeby u Was juz sie wszystko ustabilizowalo!

ajanna - 2007-11-13, 15:45

Humbak i Kasienka: cieszę się, że widzicie poprawę :-)

Christa: ja też bym chyba smoczka-uspokajacza spróbowała (tym bardziej, że nie ma problemu ze ssaniem :-) ) na pewno prędzej tego niż mieszanki :roll:

Dynia: mam nadzieję, że okulista pomoże

u nas coraz lepiej :-) chłopcy coraz bardziej mobilni - Igorek dogania na tym polu Olafka. coraz częściej ze sobą rozmawiają - to taki super widok jak jeden szarpie drugiego za rękę i do niego nawija :mryellow: . udało mi się też zorganizować dzień tak, że mają jedną mega długą drzemkę na tarasie 3-4 h, więc jestem w stanie ściągać mleko, zjeść obiad, ogarnąć dom i zrobić zakupy przez internet :-) co do jedzenia to mają 2 stałe posiłki dziennie - zupkę i podwieczorek kleik ryżowy z owocami. poza tym Olaf pierś na żądanie, a Igor 1-2 butle mojego mleka i 2-3 butle nutramigenu. no i żeby nie zwariować staram się co środę być z nimi w kinie (jak tylko znajdę kogoś do pomocy) :-)

pidzama - 2007-11-13, 16:34

Christa
Pytałam i położnej co u nas była, i piediatry, i jeszcze czytałam na ten temat - bo mój Michał tez caly dzien przy piersi i ponoc tak ma byc; tzn sa dzieci ktore maja potrzebe ssania i bycia blisko mamy; na pocieszenie samo mija czasem po miesiacu czasem i kilka miesiecy;
mleko na pewno jest w porzadku - nie daj sobie wmowic ze cos mu brakuje - przeciez Max przypiera na wadze; ponoc nie ma tez mozliwosci zeby dziecko karmione piersia bylo przekarmione;
wyglada na to ze musimy sie uzbroic w cierpliwosc :lol:
powodzenia :!:

strzeszynek - 2007-11-13, 18:39

Wow, ale wszystkie dzieciaczki robią postępy! Nasz ostatnio zapalił się do siadania. Sam próbuje, jeszcze mu nie idzie, ale jak go podtrzymać, to raz-dwa i siedzi:) A jaki zadowolony z siebie! Gorzej, jak go kładziemy z powrotem... Z innych osiągnięć, tym razem wspólnych, to się ostrożnie pochwalę, że jak mam dietę od końca września i nic się nie działo, tak od wczoraj kupka z brązowej przeszła w brązowo-żółtą i mniej śluzowatą. Przetestowałam sobie zupę wielowarzywną, wygląda na to, że żaden ze składników nie jest silnym alergenem (co, oczywiście, nie znaczy, że nie uczula w ogóle; ale jeśli słabo, będę mogła jeść - przynajmniej od czasu do czasu :-> ). Zatem nie szaleję (jeszcze) z radości, ale "jest radość" :-D Skoro widać poprawę, to chyba jednak nie candida...
Pat - 2007-11-14, 01:08

Lily napisał/a:
Pat, używasz kapusty?
nie, jakoś nie udało mi się... pozostałam przy zimnych okładach z sody. Ale o rewelacyjnej kapuście słyszałam.
kasienka napisał/a:
Pat, jeśli chcesz moge Ci podać na pw numer do mojej mamy, jest doradcą laktacyjnym

jesli możesz Kasieńko...to poproszę...bo skoro alcia pisze:
alcia napisał/a:
że zapaleniem piersi zarażamy się na ogół od dziecka. Ma ono te bakterie w ustach, stąd często nawroty tej przypadłości.
to się przestraszyłam i wolę mięć już namiar na Twoją Mamę, Kasiu.
W każdym razie zapalenie nr 2 już mineło. Pierś boli przy naciskaniu, zapalenie nr 1 było duuuużo gorsze bo jak pisałyście: gorączka (prawie 39st.), dreszcze jakich nigdy w życiu nie miałam... Dzięki dziewczyny za słowa otuchy :-)
Christa, weź może przykład z Kasieńki jeśli chodzi o waszych Chłopców?
kasienka napisał/a:
Może przestałam mu podować hormon stresu przez to, że przestałam się denerwować?

A może..smoczek? jeśli ma silny odruch ssania - to jest to jakieś wyjście no bo Ty też się kobieto wykończysz karmiąc, jak sama piszesz: "Wczoraj jadl 15 razy i to nie po 10 min tylko od pol godziny do 1 godziny. Wlasciwie caly dzien go karmilam i prawie w ogole nie spal." A tak poza tym..to ślicznie się uśmiecha Twój synek!

Christa - 2007-11-14, 03:08

Wczoraj bylo juz duzo lepiej i to bez smoczka, wiec moze tamtego dnia mial po prostu jakas faze na jedzenie. To mu sie w sumie nigdy wczesniej nie zdarzylo (tzn. w takim stopniu).

A dzisiaj poddalam sie i sprobowalam w koncu ze smoczkiem i zalapal jak sie go ssie, ale co chwile (30 sekund - 1 minuta) mu wypada, wiec musze mu go wkladac z powrotem. Plus jest taki, ze dzieki temu tyle nie je :-) .

ajanna - 2007-11-14, 04:18

Pat: współczuje, 3maj sie
adriane - 2007-11-14, 09:13

Pat napisał/a:
alcia napisał/a:
że zapaleniem piersi zarażamy się na ogół od dziecka. Ma ono te bakterie w ustach, stąd często nawroty tej przypadłości.
to się przestraszyłam i wolę mięć już namiar na Twoją Mamę, Kasiu.


Przecież każde dziecko ma jakieś tam bakterie w buzi, a nie każda mama ma zapalenie piersi. Żeby pojawiało się zapalenie musi zaistnieć więcej czynników, a więc po pierwsze najpierw jakiś nieleczony zastój pokarmu, ucisk na pierś, uraz mechaniczny piersi, uszkodzona brodawka itp.

Tak więc Pat, głowa do góry, mam nadzieję, że następne zapalenie Cię ominie.

pao - 2007-11-14, 09:52

każde zapalenie powiązane jest ze spadkiem odporności, również psychicznej. zatem wszelki stres, nerwy itp sprzyjają łapaniu wszelkich infekcji...
alcia - 2007-11-14, 10:13

adriane napisał/a:
Przecież każde dziecko ma jakieś tam bakterie w buzi, a nie każda mama ma zapalenie piersi.

ogólnie wszyscy mamy jakąś tam styczność z wszelkimi bakteriami, a nie wszyscy chorujemy, prawda?
adriane napisał/a:
Żeby pojawiało się zapalenie musi zaistnieć więcej czynników

tego nigdzie nie kwestionowałam... choć przyczyn zapalenia piersi jest wiele, nie muszą one występować wszystkie równocześnie, by to zapalenie wywołać.
adriane napisał/a:
najpierw jakiś nieleczony zastój pokarmu, ucisk na pierś, uraz mechaniczny piersi, uszkodzona brodawka itp.

owszem, może być taki scenariusz, ale możliwe są i inne:
duża ilość patogennych bakterii -> zakażenie -> przytkanie kanalika przez nie spowodowane -> czop ropny
Cytat:
U kobiet z adenitis zakażony jest sam pokarm. W końcu, skutkiem działania bakterii dochodzi do zablokowania odpływu zakażonego pokarmu, a w przewodach mlecznych pojawiają się ropne czopy.



Cytat:
Badania epidemiologiczne wykazały, że nosicielstwo patogennych bakterii na skórze, w jamie nosowej i jamie ustnej dziecka poprzedza zakażenie pokarmu matki. Dlatego, to prawdopodobnie dzieci zakażają swoje matki, a nie na odwrót.


Cytaty pochodzą ze strony Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią
http://www.laktacja.host2...d=385&Itemid=66

adriane - 2007-11-14, 11:02

alcia napisał/a:
adriane napisał/a:
Przecież każde dziecko ma jakieś tam bakterie w buzi, a nie każda mama ma zapalenie piersi.

ogólnie wszyscy mamy jakąś tam styczność z wszelkimi bakteriami, a nie wszyscy chorujemy, prawda?
adriane napisał/a:
Żeby pojawiało się zapalenie musi zaistnieć więcej czynników

tego nigdzie nie kwestionowałam... choć przyczyn zapalenia piersi jest wiele, nie muszą one występować wszystkie równocześnie, by to zapalenie wywołać.
adriane napisał/a:
najpierw jakiś nieleczony zastój pokarmu, ucisk na pierś, uraz mechaniczny piersi, uszkodzona brodawka itp.

owszem, może być taki scenariusz, ale możliwe są i inne:
duża ilość patogennych bakterii -> zakażenie -> przytkanie kanalika przez nie spowodowane -> czop ropny
Cytat:
U kobiet z adenitis zakażony jest sam pokarm. W końcu, skutkiem działania bakterii dochodzi do zablokowania odpływu zakażonego pokarmu, a w przewodach mlecznych pojawiają się ropne czopy.



Cytat:
Badania epidemiologiczne wykazały, że nosicielstwo patogennych bakterii na skórze, w jamie nosowej i jamie ustnej dziecka poprzedza zakażenie pokarmu matki. Dlatego, to prawdopodobnie dzieci zakażają swoje matki, a nie na odwrót.


Cytaty pochodzą ze strony Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią
http://www.laktacja.host2...d=385&Itemid=66


Jasne, ja się z tym wszystkim zgadzam.
Chciałam tylko pocieszyć Pat :-D

alcia - 2007-11-14, 13:28

adriane napisał/a:
Chciałam tylko pocieszyć Pat :-D

:)
Rozumiem, myślałam, że kwestionujesz podane przeze mnie informacje.
Podałam to tak, jako ciekawostkę, nie miałam zamiaru nikogo straszyć.

adriane - 2007-11-14, 14:58

alcia napisał/a:
adriane napisał/a:
Chciałam tylko pocieszyć Pat :-D

:)
Rozumiem, myślałam, że kwestionujesz podane przeze mnie informacje.
Podałam to tak, jako ciekawostkę, nie miałam zamiaru nikogo straszyć.


Alciu niczego nie kwestionuję co napisałaś :)

Pat - 2007-11-14, 15:18

dziękuję i adriane i alci i kasieńce :-) :-) :-) Myślę, że w moim przypadku to jednak stres bo przechodzę ostatnio ciężkie dni.
Byliśmy dziś na szczepieniu wzw B. Z pediatrą miałam pogawędkę na temat podawania wcześniej glutenu. Powołała się na m.in. amerykańskich naukowców , którzy są za wcześniejszym podawaniem glutenu, ale zatkało ją gdy jej powiedziałam: "no tak, ale opinie są różne nadal bo Amerykańska Akademia Pediatryczna stwierdziła, żeby nie podawać wcześniej". W końcu powiedziała, że to ja podejmuję decyzję i nie zmusi mnie do niczego (niechby spróbowała! :evil: ) Pozytywnie mnie jednak zaskoczyła: gdy zaczęła mówić o wprowadzaniu do diety Leo mięsa - na moje: "jesteśmy wegetarianami" naturalnie i bez jakichkolwiek dziwnych min zaczęła mówić o innych pokarmach.

ajanna - 2007-11-17, 16:28

Igorek ma pierwszy ząbek :-D !

nie spał przez 3 dni do 2- 2:30 no i okazało się, że to to :-) teraz już się wyrżnął i wczoraj spał od 22:00 a rano obudziłam go o 9:30 :shock:

poza tym obliczyłam, że chłopaki zjadają ponad 2,5 kg warzyw tygodniowo :shock: a do tego jeszcze po 100g owocków+kleik ryżowy dziennie :shock:

no i coraz bardziej się gimnastykują. Olafek uwielbia leżeć trzymając się za stópki, a Igorek zakłada nóżki wysoko na szczebelki łóżeczka :-D

i obaj uwielbiają pluskać nóżkami i rączkami w czasie kąpieli - leżą sobie wtedy na płasko na złożonym ręczniku w dużej wannie :-D

martka - 2007-11-17, 16:55

ajanna, uwielbiam Twoje opisy, im więcej ich czytam tym bardziej nie mogę się doczekać moich chłopaków :-)
ajanna - 2007-11-17, 17:34

Martka: sorry, ale nie czytam innych wątków, bo nie mam czasu :-/ już wiesz, że to będą chłopaki? :-) masz typy imion?
martka - 2007-11-18, 16:34

ajanna napisał/a:
sorry, ale nie czytam innych wątków, bo nie mam czasu :-/
też nie będę miała ;-)

nie powinnam się wcinać w ten wątek, ale do innego nie zajrzysz, więc odpowiadam tu: tak wiem już, że chłopaki. chwilowo planujemy, ze będzie Filip i Olaf (piękne imię prawda? ;-) )

arete - 2007-11-19, 19:42

Na razie się tylko zamelduję, czytać wątek będę sukcesywnie, na tyle na ile Antoni pozwoli, więc mam nadzieję, że nie pogniewacie się jeśli będę pytać o coś, co już było.
kasienka - 2007-11-19, 20:30

arete, wątek jest tak długi, że ciężko chyba byłoby go przeglądać w całości z dzieckiem przy cycu ;)
Ania D. - 2007-11-19, 20:55

Arete, super, że jesteście!
bodi - 2007-11-20, 08:57

arete, Antek jest piękny :D
Pat - 2007-11-20, 10:50

gratulacje arete pięknego synka!
joulet - 2007-11-20, 18:04

Czytam i widze że nie tylko ja mam problem z małą odnośnie karmienia cycem.Córcia w nocy traktuje mnie jako uspokajacz i bez cyca nie zaśnie.
pao - 2007-11-20, 19:50

a ja właśnie odkryłam znaczącą różnicę między modelem 2002 a 2007 :)

ula zasypia nie tylko przy cycku :) jak się naje to można:
a) wziąć do pionu by sobie odbiła
b) uśpić na rękach
c) po prostu odłożyć do łóżeczka
d) pobujać w bujaczku

kurcze, co za komfort :mryellow: :mrgreen: :mryellow:

pidzama - 2007-11-20, 20:03

Dzis bylismy z Michalkiem u lekarza i jestem troche zmartwiona; glownym celem bylo zwazenie i okazalo sie ze podczas 4 tygodni przytyl jedynie pol kilo; strasznie malo :cry:
karmie go non stop - wydaje mi sie ze pokarm mam i sama juz nie wiem co jest nie tak...
moze to byc powod ulewania - czasem naprawde duzo...
Mamy teraz chodzic na cotygodniowe wazenie i jezeli ciagle przyrost bedzie taki maly to bede musiala go chyba dokarmiac :cry:

Lily - 2007-11-20, 21:03

pidzama, , to wcale nie jest mało, nie daj sobie wmówić! pierwszy miesiąc to czas na ustabilizowanie karmienia, w ogóle się tym nie przejmuj - jest dobrze, nie masz się czym martwić - jestem pewna - nie stresuj się tym
ajanna - 2007-11-21, 07:25

Pidzama: przybiera prawie w normie :-) prawidłowe minimum to 20g dziennie. a jeśli ulewa, to tym bardziej dokarmianie, pogorszyłoby sprawę. moim zdaniem poczekaj, laktacja i jego trawienie muszą się ustabilizować.
alcia - 2007-11-21, 08:41

pidzama napisał/a:
okazalo sie ze podczas 4 tygodni przytyl jedynie pol kilo; strasznie malo :cry:

pidżama, moja córcia przybrała tyle w 2 czy 3 m-cu (w ciągu całego miesiąca) i moja pediatra nie siała paniki. Powiedziała - waga w porządku, ja sama tylko sobie popatrzyłam i się zastanowiłam, czy to nie mało. Następnego przybrała prawie półtora. Karmię piersią na żądanie i ufam jej, że je tyle ile potrzebuje i rośnie w takim tempie, jakie jest dla niej najlepsze.

Humbak - 2007-11-21, 09:15

pidzama, 500g to standard, ani dużo ani mało, jak kuba przytył 120g to było mało ;-)
osobiście nie widzę podstaw ani sensu do ważenia co tydzień :shock: to ja ważyłam raz na miesiąc a było kiepsko... tylko nerwy Cię zjedzą. 0,5kg to ładny wynik, poczekałabym 4 tyg i poszła wtedy zważyć czy wsio ok :-)

joulet - 2007-11-21, 11:28

Ajanna gratuluję ząbka.Ja nadal się męczę,tzn my się męczymy razem z córcią :-D

Arette gratuluję dzidziusia,oj jaki słodziutki :)

[ Dodano: 2007-11-21, 11:29 ]
Ale mi się pogrubiło :-D Przepraszam ;-)

dynia - 2007-11-21, 15:31

Ziemek wazy juz 6300,niezly kloc byłam własnie go zwazyc.Musze Wam powiedzieć,ze pokochałł na nowo cyca i już nie sciagam mleka,ale to jest wygodne w porownaniu ze sciaganiem,podgrzewaniem ,myciem butliu i ich wyparzaniem :-? Na tą alergie pediatra homeo zalecila kapiele w bratku i kapsulkę z wiesiolka ,jedna dziennie wyciskana do buzki,zreszta ja tez mam wcinac ten wiesiol i pic bratka ;-)
strzeszynek - 2007-11-22, 23:12

Zgadzam się w zupełności. pidżama, nie warto się stresować! Sama niedawno miałam nerwa - mały normalnie nieźle przybiera, a tu w zeszłam miesiącu przez szczepienie i antybiotyk przybrał podejrzanie mało. "Inteligentna" ""specjalistka"" dziecięca stwierdziła zaraz, że no tak, ja nie jem mięsa, adziecko potrzebuje i w ogóle jacyś tacy bladzi jesteśmy, a ja mam taakie podkrążone oczy (całe życie tak mam, wielkie mi halo) i że oczywiście trzeba mu zrobić morfologię, bo pewnie czegoś brakuje. Olałam te złote rady, w pon. byliśmy na ważeniu i w 2tyg. przybrał 400g :-D A pani lekarce już dziękujemy. Na szczęście nie ona jedna pracuje w tej przychodni i to nie jedyna przychodnia w mieście ]:->
Christa - 2007-11-22, 23:33

dynia, super wiesci! No i miejmy nadzieje, ze ten bratek z wiesiolkiem pomoga!
joulet - 2007-11-23, 10:24

Oj my nadal męczymy się z ząbkami.Wczoraj posmarowałam córci dziąsełka w nocy bo się kręcila i jaki płacz był...oj jakbym ją obdzierała ze skóry.
pao - 2007-11-23, 10:27

a ula dziś po raz pierwszy spała całą noc u siebie :)
dwa razy ja karmiłam (22 i 5) i było fajnie :D

YolaW - 2007-11-23, 11:14

pao Ty masz dziecko idealne :)
kasienka - 2007-11-23, 11:26

pao, zazdroszczę...

Czy jest jakiś sposób, żeby nauczyć dziecko zasypiać wczesniej niż o 24???Bo ja już mam k...dosyć :evil:

Emila ma swój rytm...ok 6-7rano zaczyna robić kupę, więc się wierci przez sen...przebieram go ok.7.30 i przysypia sobie, potem o 8.30 wychodzimy z Zuzią do przedszkola i całą drogę w obie strony śpi w chuście(ponad godzina). Często jak go w domu odłożę do wyrka śpi dalej, czasem się wybudza, ale po ok.godzinie znowu usypia. Później ma czas aktywności, bawimy się itp i ok 13 zasypia(często sam w łóżeczku, albo na łóżku po karmieniu).Niestety znowu pół godziny później muszę go ubierać i lecieć po Zuzię, a on znowu śpi sobie w chuście i podobnie jak rano, czasem po powrocie do domu śpi dalej, czasem nie. No a ok 17 już się zaczyna jazda...Po 17 już mu się nie zdarza zasnąć samemu, czasem usypia przy cycu, ale zwykle po jakiś 15 minutach się budzi i marudzi...do 24...apogeum jest ok.23-24 kiedy zazwyczaj wyyyje, nie chce cyca, albo chce, ale szarpie nim na wszystkie strony...dopiero jak zmęczy się płaczem to punkt 24 zasypia przy piersi(wczoraj zasnął w łóżeczku)...Noszenie nie pomaga, młóci rękami i nogami, ogólnie-masakra, jestem naprawdę zmęczona tym...Nie mamy z M.żadnego czasu dla siebie bo zwykle o tej 24 to oboje padamy, żeby się troszkę przespać..Kąpię go zwykle ok.19, lubi się kąpać, więc to go trochę uspokaja, przestaje wyć i potem też często jest spojony, bawi się, gaworzy itp. Jedyny plus, że w nocy zwykle śpi w miarę spokojnie, teraz śpię z nim sama w łóżku, więc karmię ze dwa razy i się w miarę wysypiam...
Nie mam pojęcia gdzie jest błąd, czy po mojej stronie, czy on ma po prostu taki charakterek...w brzuchu tez był najaktywniejszy od 22-1 w nocy.. :roll:

właśnie 15 minut temu zasnął sobie w łóżeczku słuchając mantry, szkoda, że wieczorem nie działa :-|

alcia - 2007-11-23, 13:17

kasienka, a nie jesz czasem jakichś ciężkich obiadów między 14-16??
Moja Kaja była takim modelem, jak Twój Emil. Tzn. z tym późnym chodzeniem spać. Z płaczem też, do póki jeszcze nie wiedziałam, że nie mogę prawie nic jeść. Właśnie takie ataki m. 23 a 1 (różnie było) były, jak się później okazało, reakcją na obiad.

A moja Lenka ostatnio zaczęła się budzić w nocy. Przesypiała całe noce już od miesiąca, wcześniej już od dawna budziła się tylko raz.. A teraz budzi się raz, dwa razy..., jest też mało chętna do samodzielnego zasypiania.. ale na szczęście chociaż czasem jej się to zdarza, bo bałam się, by się całkowicie nie oduczyła. I w ogóle taki delikatniejszy ma ten sen. Czasem jak Kaja kombinuje coś w nocy, to Lena się budzi. A wcześniej tamta mogła krzyczeć, trzaskać się - Lenki nic nie ruszało.
No więc podejrzewam ząbki. Bo gryzie wszystko zapalczywie, choć to już dosyć długo trwa. Ale ogólnie widać u niej często taki niepokój - wkurza się, jak nie może czegoś pogryźć, jak pogryzie, wkurza się jeszcze bardziej. A te potoki śliny... bez śliniaka już ani rusz!

ajanna - 2007-11-23, 15:51

Kasieńka: u nas Igorek jest takim modelem :-/ Rafał kąpie chłopaków ok 21-22 i Olafek najczęściej ok 23 już śpi snem sprawiedliwego. a Igor nawet jeśli zaśnie to ok 23 budzi się i szaleje. standardowe metody usypiania nie działają, niestandardowe zresztą też - po prostu wrzeszczy :shock: ale ostatnio odkryłam, że nic mu nie dolega, on po prostu chce się o tej porze bawić :shock: zabawiany śmieje się w głos :lol: więc już z nim walczyć nie będę. szkoda tylko, że nie chcą spać obaj na raz, no ale przecież nie będę ich na siłę wtłaczać w schematy :->

[ Dodano: 2007-11-23, 15:54 ]
Alcia: mamy takie same leżaczki :-D moi chłopcy co prawda ostatnio robią w nich mostki, ale te zwierzaczki na obiciu b im się podobaja :-)

Karolina - 2007-11-23, 15:58

Mia znów zmieniła się w psycho-kida. Tak ładnie sama zasypiała w łóżeczku, cieszyła się z byle czego ca ły dzień. A tu znowu wycie przed zaśnięciem - nawet na rękach. Ciągle jęczy, mało leży sama...Zęby, zęby...
kasienka - 2007-11-23, 16:18

alcia, byłam dość długo na bardzo delikatnej diecie i nie było zmiany jeśli chodzi o zasypianie...Nie mam siły już dłużej tak jałowo jeść, bo nie mogłam normalnie funkcjonowac. I tak staram się jeść lekkostrawnie, nie jem nabiału itp..
pao - 2007-11-23, 16:58

no do ideałów to jednak jeszcze trochę, ale nie mam powodów do narzekań na moje dziewczynki :)

wczoraj ula zasnęła planowo, ale obudziła sie o 20.30 i zasnęła po 23... w międzyczasie zrobiła wielka kupę (taką nieplanową) i nagadała sie jak bielicka ;)

generalnie ulcia tak jak w brzuszku: kompletnie uregulowany tryb życia :) włącznie z ilością i czasem robienia kup ;)

kasienka - 2007-11-23, 18:14

pao napisał/a:
włącznie z ilością i czasem robienia kup

to w brzuchu tez robiła? :mrgreen:
Emil też jak w brzuchu, ale ja jestem z tego powodu mniej zadowolona. :-| Szczególnie jak płacze to mi ciężko, od wczoraj znowu jest taki jęczący...

Pat - 2007-11-23, 18:19

kasienka, a może spróbuj przestawić mu rytm sen-aktywność bo z tego co napisałaś to on właściwie śpi w dzień non-stop, czy może ja źle zrozumiałam ? Po 17:00 masz jazdę bo wiadomo: koniec dnia to niemowlęta są nadpobudliwe, płaczliwe..tak czytałam i to mi się w Leonku w 100proc zgadzało. Kasia, spróbuj z Emilem tak by nie spał, załóżmy od 16:00 do kąpieli..a potem od 15:00 do kąpieli... U mnie takie ustawianie Leo ma sens-bo im dłużej nie śpi przed kąpielą to po niej natychmiast zasypia (no chyba , że jeszcze kupę wali) Śmiać mi się chce, bo Leo tak jak Emil - budzi się rano na kupę ;-)
kasienka - 2007-11-23, 18:31

Pat, próbuję i on zwykle nie śpi już po 16...potem przysypia chwilowo do 24...Ciężko mi go przestawiać wcześniej, bo dopiero o 14.30 wracam z przedszkola i zwykle jak jeszcze spi to pół godziny zapierniczam z obiadem, żeby się wyrobić...W dzień też jest aktywny no ale zdecydowanie mniej niż po południu/wieczorem. Wszystko przez to przedszkole...tak może by się inaczej ustawił...
A Leo o której Ci zasypia na noc?

Pat - 2007-11-23, 18:55

kasienka, tzn u mnie tez jest tak ze Li jest bardziej aktywny popoludniowo no i jak sobie przypominam to gdy mial 2 miesiace jak Twoj Emil to od 16:00-17:00 tez mial kryzys, spadek formy psych, placzliwosc, marudnosc i mnostwo energii. Teraz gdy to pisze, to juz się nudzi i popłakuje "matka, zabierz mnie stąd, zróbmy już tę kąpiel"... Więc lecę go kąpać.. Zasypia mi na noc między 20:00 a 21:00. Wybudza się oczywiście na cyca, czy kręci się w nocy postękująco na kupkę ale na te 6 miesięcy to mu się może zdarzyło z 6 razy wybudzić się całkowicie w nocy bez szans na rychle zaśnięcie... Z tym że ja go karmię w nocy co 2 godziny... Zastanów się dlaczego Emil właśnie o tej 24 się wybudza..no bo to jak w zegarku, co? Co moze być przyczyną? Może kupka i rozbudzające go przewijanie?
kasienka - 2007-11-23, 19:47

Pat, on się nie wybudza, on dopiero o 24 zasypia! a od 18 świruje, ewentualnie przysypia na 15 minut i dalej jazda :/

[ Dodano: 2007-11-23, 19:54 ]
może ma kolejny skok wzrostowy :roll:

Pat - 2007-11-23, 20:01

ulalala.... to kiepsko... Powinnaś "zlikwidować" mu te drzemki 15minutowe.. . tak Go zmęczyć zabawą, żeby zasnął na dłużej.. na 30 minut..na godzinę do kolejnego karmienia..po którym nie pozwolić mu się rozbudzić. Ja to robię tak: noszę, tulę, lulam w ramionach, daję smoczka a jak nie chce to dalej noszę, kołyszę, w ciemnym pomieszczeniu, żeby żadne światełko, żaden głos go nie rozbudzało. Skoro Emil od 18:00 do 24:00 jest aktywny z przerwami na 15minutowe drzemki to znaczy, że tak sobie ustalił ten rytm, a przecież nic nie stoi na przeszkodzie, zeby ten rytm mu zmienić. Pewnie będzie ciężko (jak z odzwyczajaniem od np smoczka) ale efekty muszą być..no bo Wy się Kochani wykończycie! To właśnie te 15minutowe drzemki dają mu energię do tego by fikać do północy...Tak myślę... No i jeszcze to, że dużo do tej 17:00 sobie śpi, z tego co napisałaś tak wynika...no bo do północy szaleje to w dzień odsypia..koło zamknięte :-/
kasienka - 2007-11-23, 20:30

No właśnie...ja już wymiękam, bo nie mamy w ogóle czasu dla siebie :/
tylko jak on jest mega zmęczony to wyyyje...więc czasem już wolę, że chociaż na 15 minut jest spokój...
A teraz np.śpi :shock: już z pół godziny, szok...lecę do roboty w kuchni :mrgreen:

ewatara - 2007-11-23, 21:44

Kasienka, a w pokoju masz jasno czy ciemno w tych późnych godzinach?
i czy próbujesz każdego dnia o tym samym czasie go usypiać?- bo moja Jasmi też tak miała, często zasypiała dopiero koło 23.00 w tym wieku co Twój Emilek (nie wspominając o pierwszym okresie kiedy w nocy buszowała nawet do rana, a potem spała (pozmieniane pory nocy i dnia miała kompletnie- ale tu też było podobnie jak byłam w ciąży- zasypiałam koło 6 -9 nad ranem!), ...
Potem starałam się robić wszystko systematycznie, mycie, karmienie, muzyka relaksacyjna...w pokoju półmrok, nawet jak nie spała, to też cisza... i po jakimś czasie super skutkowało- do teraz :) Przed 19.00 szłam z nią do pokoju i się wyciszała, mówiłam tylko szeptem, żeby też kojarzyła tą porę dnia z jakimś wyciszaniem- etapem przed snem
Dzieci czują się bezpiecznie przy takich rutynowych czynnościach i szybciej idzie im zasypianie, choć może u Was to jest stosowane, a i tak trzeba poczekać, bo to jeszcze maleństwo?

malina - 2007-11-23, 21:58

Kasieńko,Zuzia miała na samym początku podobne jazdy tylko u niej płacz zaczynał sie opo 17(jak Michał wracał z pracy :roll: ) i trwał do 21-23.Przyczyną były problemy z brzuszkiem,pediatra kazał dawać jej kulki chamommilla i po 3 dniach wszystko przeszło.Wczesniej zdesperowani dawaliśmy jej min wode koperkową - pogorszyło sprawe bo jeszcze bardziej ja bolało)
kasienka napisał/a:
Noszenie nie pomaga, młóci rękami i nogami, ogólnie-masakra,

To samo mieliśmy.

DagaM - 2007-11-23, 22:21

Pat napisał/a:
jak sobie przypominam to gdy mial 2 miesiace jak Twoj Emil to od 16:00-17:00 tez mial kryzys, spadek formy psych, placzliwosc, marudnosc i mnostwo energii.
U nas było identycznie. Zgadzam się z tym co napisała Pat, wyeliminuj mu te chaotyczne drzemki, żeby nie nabierał energii na wieczory.
Spróbuj zrobić tak - jak pośpi te 15 minut, niech będzie aktywny przez następne 2 godziny i dopiero wtedy spróbuj go uśpić na następną drzemkę. Jak sobie prześpi tą drzemkę, to znowu 2 godziny aktywności (w tym cyc, przewijanie, fikanie na macie, czy leżaczek) i znowu go uśpij. Powtarzaj taki schemat, aż do wieczora, aż w końcu zaśnie na noc. :->
ewatara napisał/a:
Potem starałam się robić wszystko systematycznie, mycie, karmienie, muzyka relaksacyjna...w pokoju półmrok, nawet jak nie spała, to też cisza... i po jakimś czasie super skutkowało- do teraz :) Przed 19.00 szłam z nią do pokoju i się wyciszała, mówiłam tylko szeptem, żeby też kojarzyła tą porę dnia z jakimś wyciszaniem- etapem przed snem
Dzieci czują się bezpiecznie przy takich rutynowych czynnościach i szybciej idzie im zasypianie, choć może u Was to jest stosowane, a i tak trzeba poczekać, bo to jeszcze maleństwo?
Święta prawda. Wypracowałam pewien schemat i na prawde nie mamy żadnego problemu, bo i ja i Nina wiemy co zaraz będzie, jest przewidywalność w działaniu. Chcąc nie chcąc, spontanicznie wytworzyły się cykle 3 godzinne podczas których Nina śpi, bawi się, je, po czym z nowu śpi, bawi się je.

Poza tym, przy usypianiu udało mi się w końcu podmieniać cyca na smoczek. Bardzo chciałam, żeby było naturalnie itd, ale już wymiękłam jako żywy smoczek. Całe szczęście, że jeszcze udało się Ninę oswoić ze smokiem i zaakceptowała go przy usypianiu.

kasienka - 2007-11-23, 22:41

malina, dam te kulki, wprawdzie rozmawiałam z homeopatką, bo dostałam kulki od Karoliny i chciałam się upewnić, czy mogę małemu dać, a ona powiedziała, że to nic nie pomoże...ale spróbuję jednak, skoro u Was pomogło. ile dawałaś?
ewatara, staram się robić wszystko regularnie...jak jest całkiem ciemno, to młody się wkurza, ostatnio mi se przy cycku poryczał,jak zgasiłam lampkę :shock: Więc jest włączona lampka nocna.
On ma często tak, że jak się go wyniesie do salonu, to sie uspokaja, może po prostu chce się bawić czy cos...choć czasem się wkurza, może go ten brzuch boli, bo pierdzi i wali rękami na oślep...Teraz spał ponad pół godziny, ale obudził się i już nie dał się dalej uśpić, bo coś go w brzuchu męczyło...Zrobił kupe i teraz siedzi na leżaczku...
DagaM, tylko że on zwykle płacze...i jak mu daję pierś to się uspokaja i przysypia...ciężko by mi było go wybudzać wtedy...ale może powinnam faktycznie bardziej regularnie to wszystko robić...tylko nadal nie wiem jak, ale to już musze sama przerobić...
Ja chciałam od początku wprowadzać rytm itp, ale cos mi się zdaje, że tylko się traumy nabawił, powinnam była chyba dawac cycka na każde jęknięcie i dopiero po czasie zacząć go ustawiać :/

Jeśli chodzi o smoczek...to marzę o tym, żeby Emil go zaakceptował, ale jest totalnie niereformowalny...Cyca zasysa jak tylko się zbliży a smoka nijak nie chce, tylko go gryzie jak gryzaczek, albo pluje na odległość :/

W ogóle to już było lepiej(tzn nie wył tak, bo zasypia ciągle tak późno) więc albo coś zjadłam, albo ma jakiś skok znowu czy coś...

dzięki dziewczęta za rady :D

malina - 2007-11-23, 22:50

kasienka napisał/a:
a ona powiedziała, że to nic nie pomoże...ale spróbuję jednak, skoro u Was pomogło. ile dawałaś?

Ale też nie zaszkodzi ;-) Niestety,nie pamiętam ile,nie pamietam też cyfry ale my mieliśmy chyba 15.

Humbak - 2007-11-24, 07:21

kasienka napisał/a:
ciężko by mi było go wybudzać wtedy...
a może, kasienko nie - nie wybudzać tylko nie dać zasnąć? bo on ma 2 przyzwoite drzemki w ci agu dnia - te do i od przedszkola i chyba mogłoby mu to wystarczać... tak myślę... u nas kuba wstaje o 4 rano i zasypia ok.6 na jakieś 0,5h - to mu wystarcza do ok 12-13!! - a wtedy wystarcza mu sen 15-20 minutowy by wytrxymał do 16! - i dopiero ok.15-16 zasypia na 1-2h, na noc kładzie się ok.21

jeśli kubie wystarcza 15minut to emilowi z pewnością te chwile
kasienka napisał/a:
przebieram go ok.7.30 i przysypia sobie
kasienka napisał/a:
czasem się wybudza, ale po ok.godzinie znowu usypia
kasienka napisał/a:
czasem po powrocie do domu śpi dalej,
kasienka napisał/a:
czasem usypia przy cycu, ale zwykle po jakiś 15 minutach się budzi
dodają mu siły do tej 24h...
i może on płacze bo z jednej strony jest śpiącawy bo śpi w dzień niemal non stop, a z drugiej nie chce mu się spać?

kasienka - 2007-11-24, 09:55

Humbak, może masz rację...
wczoraj bolał go brzuch, było widać, że coś mu jest, więc to inna sprawa...
no a dziś sobota i spanko do 9.30...może przez to budzenie rano on ma inny rytm niż by chciał? :/

pao - 2007-11-24, 10:25

a u mnie dziś ula sie obudziła o 2.30, zobaczyła mojego kolegę (ma ciekawy kolor) i nie spała do prawie 5 rano... ja chce spać ;)
Lily - 2007-11-24, 13:03

kasienka, naprawdę polecam :)
na pewno nieszkodliwe i z niczym nie wchodzi w interakcję

Karolina - 2007-11-24, 14:27

Na dodatek, jesli zamówi się przez allegro, to konsultacje są za darmo:)
Lily - 2007-11-24, 16:15

można sobie samodzielnie dobrać w sklepie :)
kasienka - 2007-11-24, 17:44

Lily, Karolina, napiszcie coś więcej? używa się jednego takiego ekstraktu czy trzeba kupić kilka i robić sobie mieszanki?
Lily - 2007-11-24, 18:17

Podobno dla dzieci najlepiej pojedynczo, ale możesz zamówić mieszankę, tylko musiałabyś się zastanowić, co Ci się wydaje najpotrzebniejsze. Albo kupić Rescue Remedy i w sytuacjach stresowych stosować, dla dzieci ważny jest też orzech włoski.TUTAJ maszmiejsca, gdzie można to dostać w Poznaniu.
Pat - 2007-11-24, 20:39

kasienka, ja jeszcze w sprawie smoczka...u mnie było na początku podobnie, plucie, nieakceptowanie..ale wystarczyło, że zmieniliśmy formę smoczka z tzw wisienki na zwykły spłaszczony miękki i od razu załapał. I jest to na prawdę ratunek w sytuacjach kryzysowych.Może i Wy spróbujcie zmienić kształt?
ewatara - 2007-11-24, 21:08

Kasienka, nie wiem czy próbowałaś tego co zaraz opiszę, jeśli chodzi o płacz koło g.17.00- dzieci tu często mają kolki- tym bardziej, że są to stałe pory w ciągu dnia kiedy zaczynają płakać i się powtarzają-a mianowicie szum i ciepło suszarki do włosów. Ja to gdzieś czytałam, nie pamiętam już gdzie,wydawało mi się dziwne- ale wypróbowałam i na moją Jasmi działało wyśmienicie :lol: . powiem nawet, że jak się zbliżała ta godzina często suszarka była pod ręką ;-) , trochę poszumiało się i mała się nie nakręcała do dłuższego płaczu. Dzieci mogą różnie reagować, moja się uspakajała, choć na dźwięk odkurzacza był potworny wręcz płacz.
A wygląda to tak, że jak mały płacze włączasz suszarkę i ciepły strumień powietrza kierujesz na brzuszek małego na kilka - np 3-4 sekundy, ale z odległości około 1 metra, żeby nie było za ciepłe, a tym bardziej za gorące!!!!- ma to być po prostu cieplutkie przyjemne powietrze- nie wiem jak to działa- może ciepło rozluźnia ten bolący brzuszek czy jak? ale działa, nie odsłaniasz brzuszka z ubranka, zostawiasz tak jak jest ubrany. uważaj, żeby nie dmuchać w oczka, po tych kilku sekundach nie wyłączasz suszarki, ale odwracasz gdzieś w inną stronę od dziecka, tak, żeby był tylko ten szum, po 15 sekundach gdzieś, znowu w okolice brzuszka i tak kilka razy. U mnie tak jak już napisałam zdawało egzamin rewelacyjnie, wcześniej próbowałam jakichś kropli- kilku rodzai, ale nic nie pomogło, a to jak ręką odjął.
warto spróbować, jakby się jednak bał to oczywiście nie rób...
Jeśli masz jakąś mocniejszą suszarkę to odległość oczywiście wydłuż... trzymaj rękę blisko miejsca gdzie trafia strumień powietrza, a w ten sposób będziesz mieć to pod kontrolą.
Napisz co sądzisz na ten temat, a jeśli wypróbujesz to napisz czy u Was działa.

kasienka - 2007-11-25, 08:36

Pat, my próbowaliśmy z trzema rodzajami smoczka...i żaden mu nie podchodzi...Cycka zassie zawsze, butelkę-też, łapę sobie ssie, ssie moją rękę, szyję, ale smoczka-za nic! Może już za późno na wprowadzanie smoka... :roll:
ewatara, spróbuję...

Pat - 2007-11-25, 10:33

kasienka, hmm czyli widocznie Emil jest niesmoczkowy..tak jak córeczka mojej przyjaciółki...no albo to kwestia czasu by dojrzał do uspokajacza.
Lily - 2007-11-25, 11:04

kasienka napisał/a:
Może już za późno na wprowadzanie smoka... :roll:
nie za późno, J. też na początku nie chciała, miała z pół roku jak zaczęła ssać - wcześniej ryczała i od razu wypluwała (bardziej pasują jej te płaskie gumowe, a nie kulki)
kasienka - 2007-11-25, 11:34

my mieliśmy kulkę-dławił się nią, parę razy zassał, ale to było z miesiąc temu. Taki płaski-tez czasem ssał, no i taki klasyczny-wyprofilowany...Tez czasem ssał, ale teraz nie chce za nic...
Karolina - 2007-11-25, 11:36

U nas suszarka była w codzienym użyciu - jak na ryk nic nie pomagało to rozbierałam Mię i "suszyłam" jej brzuszek + masaż antykolkowy. Tylko to jest taka pomoc dorażna, działa krótko. Ale jest to relaks zarówno dla dziecka, jak i dla matki, która widzi rozpłaszczoną ze szczęscia żabkę:)
ewatara napisał/a:
Ja to gdzieś czytałam, nie pamiętam już gdzie

pewnie na starym wegedzieciaku ;-)

ewatara - 2007-11-25, 20:14

Karolina napisał/a:
ewatara napisał/a:
Ja to gdzieś czytałam, nie pamiętam już gdzie

pewnie na starym wegedzieciaku ;-)

wtedy nie miałam jeszcze tej przyjemności, no i poznałam dopeiro tego wegedzieciaka

Karolina - 2007-11-25, 21:26

Oki:)
gosiabebe - 2007-11-26, 11:29

Maja zaczęła ssać smoka gdy skończyła 4 miesiące
ewatara - 2007-11-26, 21:58

Ja nie dawałam smoczka, w czasie kiedy były kolki troszkę tego żałowałam bo też go wypluwała, ale teraz znów się cieszę, bo ten okres szybko minął, a teraz jest o jeden problem mniej - czyli "pozbywania się " smoczka :)
Kasienka wypróbowałaś "suszarkowy" sposób?

ajanna - 2007-11-27, 03:38

uprzejmie donoszę, że Igor ma już 2 ząbki :-) poza tym chłopcy zażerają się stałymi pokarmami - trudno mi inaczej nazwać fakt, że w ciągu 6 dni pochłonęli zupkę z 4 kg warzyw :shock: przebojem jest też kleik ryżowy z suszonymi owocami :-) jedyny problem w tym, że nie nadążam z zakupami i gotowaniem. próbowałam ratować się ekologicznymi gotowcami, ale nie wchodzą im tak dobrze jak kuchnia mamusi :->
BTW mam pytanie - któraś z Was pisała o ekologicznych chrupkach kukurydzianych - gdzie je kupić i jakiej firmy? chciałabym podawać im je jako przystawkę, bo strasznie na mnie pokrzykują, że za wolno karmię łyżeczką :lol:

dynia - 2007-11-27, 09:51

ajaanna to cudnie,ze chłopaki maja taki apetyt :-D Te chrupki sa juz w ofercie SANTE, np na ekosferze tez sa fajne takie ryzowo-kukurydziane ale z dodatkiem soli niestety,takze sie nie nadaja.
pao - 2007-11-27, 09:55

a ula od kilku dni śpi u siebie :)
to było genialne posuniecie :mryellow:

DagaM - 2007-11-27, 10:03

kasienka napisał/a:
Może już za późno na wprowadzanie smoka... :roll:
za późno to chyba nie, może to jest kwestia oswojenia Emila z czymś takim jak smoczek. Nina też nie tolerowała smoka. Zaczęłam dawać jej smoka w ciągu dnia, żeby zapoznała się. A gdy smok był naprawdę potrzebny do podmiany cyca, Nina zaczęła zassysać (wcześniej wypluwała od razu i robiła minę pt. "co to za cholerstwo wcisneli mi do dzioba"). Teraz też zdarza się moment, że gdy jest zbyt przytomna, smok nie zdaje egzaminu. Tak więc, smoka dostaje w ciągu dnia jako zabawkę (którą pośsie z każdej strony, nie tylko tej silikonowej) i wieczorem do usypiania, a le muszę wtedy czekać na moment gdy zaczyna "odpływać", wtedy robię szybką zamianę z cyca na smoczek.

ajanna, ale Twoi chłopcy pięknie jedzą! :-D Może załóż wątek ze swoimi przepisami na dania dla chłopaków, co bym mogła trochę podpatrzyć, podedukować się 8-)

[ Dodano: 2007-11-27, 10:05 ]
pao napisał/a:
a ula od kilku dni śpi u siebie :)
dlaczego?
pao - 2007-11-27, 10:56

powód prosty: wszyscy się lepiej wysypiamy :)

lekki ruch w łóżku i ja sie budziłam, do tego ssała częściej niż była potrzeba bo jak czuła cyca to cyckała a tego moje piersi nie wytrzymywały. teraz śpi u siebie, budzi sie raz, góra dwa razy na karmienie (z czego raz koło 6 rano) i nawet jak nie zaśnie po karmieniu to odkładam do łóżeczka i spokojnie sama zasypia bez cyca. w łóżku z nami to cyckała do oporu a ja nie mogłam zasnąć póki ona nie usnęła.

teraz ula wyspana, ja wyspana a piersi maja chwile odpoczynku :)

ulcia i tak wiecznie ze mną bo ja wiecznie łażę a ją mam na sobie zatem myślę że niedobory mamy jej nie grożą ;)

DagaM - 2007-11-27, 11:00

pao napisał/a:
ulcia i tak wiecznie ze mną bo ja wiecznie łażę a ją mam na sobie zatem myślę że niedobory mamy jej nie grożą ;)
w chuście?
pao - 2007-11-27, 11:06

ano :D
tyle że my nie tyle chustę mamy co nosidełko :) miało ono opcje chusty dla oseska, teraz jednak już jest ulcia w pionie :) zresztą w tej chwili też na mnie śpi ;)

DagaM - 2007-11-27, 11:23

pao napisał/a:
zresztą w tej chwili też na mnie śpi ;)
ta to ma życie :-D
Czasami jak tak patrzę na leżaczek Ninki, tak sobię myślę "ale pierdyknęłabym się do takiego leżaczka..." :mryellow:

pao - 2007-11-27, 11:28

no i ula w leżaczku właśnie sobie kima :)

nie ujmując nic gabi która tez byłą fantastycznym brzdącem, to ula jest fenomenalna. model wymarzony :) je regularnie, śpi dużo a jak nie śpi to sie śmieje i gada :) chwile z płaczem to umiem precyzyjnie wymienić gdzie i kiedy, bo niewiele tego było.

no i to zamiłowanie do spania dzięki któremu nie trzeba wstawać jak sie w nocy obudzi, bo sobie pogada i zasypia :)

malina - 2007-11-27, 11:52

ajanna napisał/a:
chrupkach kukurydzianych - gdzie je kupić i jakiej firmy? chciałabym podawać im je jako przystawkę, bo strasznie na mnie pokrzykują, że za wolno karmię łyżeczką :lol:


ajanna,radzę uważać na chrupki - jeśli nie są dobrze rozpuszczone w buzi mogą być bardzo niebezpieczne.Zuzia w wieku ok 7 msc jadła sobie chrupki z miseczki(wczesniej dobrze sobie radziła z pojedynczymi) ,ja siedziałam obok i czytałam .Nagle osuneła sie w krzesełku wieć szybko wziełam ją na ręce - miała nieprzytomny wzrok,była wiotka - dosłownie lała sie przez ręce,w jednej chwili przesikała sie itd.Na szczęscie byłam na tyle przytomna w tym przerazeniu,ze włozyłam jej palec do gardła - wielka klucha z tych flipsów zalepiła jej przełyk :shock: Od razu zaczeła gwałtownie łapać powietrze. Nawet nie chce myslec co mogło sie stac...

Lily - 2007-11-27, 11:54

ajanna, chłopaki jedzą więcej niż ja :lol: fakt, że we dwójkę :P
kasienka - 2007-11-27, 12:42

malina, ale hard core :shock: nigdy nie pałałam sympatią do chrupek :evil:
DagaM - 2007-11-27, 14:01

malina, pamiętam tą historie ze starego forum i za każdym razem gdy widzę malucha karmionego tymi chrupkami to aż mnie dreszcze przechodzą...
alcia - 2007-11-27, 14:10

pao napisał/a:
to ula jest fenomenalna. model wymarzony :) je regularnie, śpi dużo a jak nie śpi to sie śmieje i gada :) chwile z płaczem to umiem precyzyjnie wymienić gdzie i kiedy, bo niewiele tego było.

no i to zamiłowanie do spania dzięki któremu nie trzeba wstawać jak sie w nocy obudzi, bo sobie pogada i zasypia :)

jak moja Lenka :) , opis pasuje perfekcyjnie...

Lily - 2007-11-27, 14:11

http://www.vege.pl/str.ph...5&id=1819&str=1 trochę offtop, ale wiecie może, kto ten pamiętnik pisze? ktoś z forum?
alcia - 2007-11-27, 14:14

malina, koszmar :(
też niestety przeżyłam podobną historię z Kają i brzoskwinią. Aż mi słabo na samą myśl...

DagaM - 2007-11-27, 14:23

Lily, czytam z zapartym tchem. :-)
Lily - 2007-11-27, 14:25

DagaM, mnie oczywiście uderzył komentarz, że przez swoje "hobby" omal nie zabiła dziecka...
DagaM - 2007-11-27, 14:27

jeszcze nie doszłam do tego, no ale można było sie spodziewać takich komentarzy...
kasienka - 2007-11-27, 15:24

Lily, ten pamiętnik pisze laska, która na kropkowcu logowała się kilkakrotnie za każdym razem pod innym nickiem, ponieważ zawsze zmywała się stamtąd obrażona za zbytni liberalizm, lub urażona uwagami dotyczącymi jej chamskich tekstów(najbardziej przegięła chyba kiedyś dowalając cytrynce, jak ta była w ciąży z ponoć bardzo chorym Adasiem :evil: ) Jakoś nie żywię sympatii wobec tej osoby :/
Martus pewnie pamięta jej loginy, ja już nie...

ajanna - 2007-11-27, 15:30

pamiętnik, jak pamiętnik. szkoda że ton taki autorytatywny :roll:

Dynia: dzięki za info :-)

Malina, Alcia: współczuję, wiem jak to jest, kiedy życie dziecka jest zagrożone :roll:

Alispo - 2007-11-27, 15:40

kasienka napisał/a:
Lily, ten pamiętnik pisze laska, która na kropkowcu logowała się kilkakrotnie za każdym razem pod innym nickiem, ponieważ zawsze zmywała się stamtąd obrażona za zbytni liberalizm, lub urażona uwagami dotyczącymi jej chamskich tekstów(najbardziej przegięła chyba kiedyś dowalając cytrynce, jak ta była w ciąży z ponoć bardzo chorym Adasiem :evil: ) Jakoś nie żywię sympatii wobec tej osoby :/
Martus pewnie pamięta jej loginy, ja już nie...


nie jest tak zle;) ja tam sie nie dziwie,ze jak ktos radyklany to mu potrafia nerwy puscic przy takich sytuacjach jak tam byly,potrafie to troche usprawiedliwic,chociaz wiem o czym piszesz to kasienka.ale w rzeczywistosci nie taki wilk straszny,chociaz moze mnie traktuje jak rowną jak mam z nia kontakt,bo nie przejawiam jakis nie-vege pogladow :roll: ;-) No ale o nieobecnych sie nie dyskutuje ;-) tzn.moze i pozornie nieobecnych.

co do chrupek to wydaje mi sie,ze ktos jeszcze o tym pisal..trzeba uwazac z nimi niestety.

kasienka - 2007-11-27, 16:08

Alispo, ja nie znoszę, jak ktoś chce wszystkich nawrócić na swoją-jedynie-słuszną-drogę a innymi pogardza. Nie ma dla mnie znaczenia, czy ta droga to będzie religia czy sposób odżywiania. A poza ty,m, jeśli ktoś już jest taki radykalny i może innych pouczać i im wymyślać, to niech ma odwagę pokazać twarz(nie dosłownie)-a nie loguje się pod innym nickiem-jak ma potrzebę uzyskania jakiś informacji, czy porady.
Lily - 2007-11-27, 16:51

kasienka napisał/a:
najbardziej przegięła chyba kiedyś dowalając cytrynce, jak ta była w ciąży z ponoć bardzo chorym Adasiem
chodziło o tę kawę?
kasienka - 2007-11-27, 17:35

tak,chyba o kawę.w bardzo nieprzyjemny sposób.
Martuś - 2007-11-27, 18:18

Mi się ten pamiętnik nie podoba, jest pisany w nieprzyjemny i 'wszystkowiedzący' sposób.. No i właśnie czytając go się zorientowałam, że Hona, która obraziła się i powiedziała, że na wd wchodzić nie będzie, po jakimś czasie, kiedy miała problem z dzieckiem znów zalogowała się jako vegan, później naobrażała Cytrynkę i znowu stwierdziła, że nie będzie na wd wchodzić, po czym po jakimś czasie znów się pojawiła pod jeszcze innym nickiem, nie pamiętam jakim.
kasienka napisał/a:
ja nie znoszę, jak ktoś chce wszystkich nawrócić na swoją-jedynie-słuszną-drogę a innymi pogardza. Nie ma dla mnie znaczenia, czy ta droga to będzie religia czy sposób odżywiania. A poza ty,m, jeśli ktoś już jest taki radykalny i może innych pouczać i im wymyślać, to niech ma odwagę pokazać twarz(nie dosłownie)-a nie loguje się pod innym nickiem-jak ma potrzebę uzyskania jakiś informacji, czy porady.

Dokładnie.

alcia - 2007-11-27, 18:41

Hona, to ta, która jeszcze wyrzucała komuś "sypianie z wrogiem"??


Moja Lenka chyba ma zapalenie spojówek :(
I co teraz, tylko antybiotyk wchodzi w grę??

Martuś - 2007-11-27, 18:48

alcia napisał/a:
Hona, to ta, która jeszcze wyrzucała komuś "sypianie z wrogiem"??

chyba tak...

alcia napisał/a:
Moja Lenka chyba ma zapalenie spojówek :(
I co teraz, tylko antybiotyk wchodzi w grę??

Alcia, przykro mi strasznie, ale dlaczego zaraz antybiotyk? miałam zapalenie spojówek parę razy w dzieciństwie, ale jeśli już to dostawałam najwyżej jakieś krople, o antybiotyku nigdy nie było mowy.

Lily - 2007-11-27, 19:18

Neomycyna w maści... ale może wystarczą krople z sulfonamidami?
DagaM - 2007-11-27, 20:24

alcia napisał/a:
Hona, to ta, która jeszcze wyrzucała komuś "sypianie z wrogiem"??
To ona?! Teraz juz sobie przypominam, bo to mi wyrzucała sypianie z wrogiem...a to jedna ... @#$%

alcia napisał/a:
Moja Lenka chyba ma zapalenie spojówek :(

alcia, współczuję, jak to sie mogło stać.

- 2007-11-27, 22:04

alcia napisał/a:
pao napisał/a:
to ula jest fenomenalna. model wymarzony :) je regularnie, śpi dużo a jak nie śpi to sie śmieje i gada :) chwile z płaczem to umiem precyzyjnie wymienić gdzie i kiedy, bo niewiele tego było.

no i to zamiłowanie do spania dzięki któremu nie trzeba wstawać jak sie w nocy obudzi, bo sobie pogada i zasypia :)

jak moja Lenka :) , opis pasuje perfekcyjnie...
to tez dokładny opis mojej Jagody jak była mała :) potem szybko zamieniła się w harpagan śpiący tylko w nocy ;)

malina, dobrze, ze masz głowę na karku. Normalnie, aż mnie zmroziło!

alcia - 2007-11-27, 22:22

Martuś napisał/a:
Alcia, przykro mi strasznie, ale dlaczego zaraz antybiotyk?

nie wiem, tak sobie strzelam, dopiero jutro idę z nią do okulisty (mam nadzieję, że nas gdzieś przyjmą)... i domyślam się, że skoro naturalnie nie dałam rady, to pewnie walną jakiś antybiotyk miejscowy. Ale się nie znam, nigdy nie miałam do czynienia z problemami oczkowymi, może nie będzie tak źle?
Martuś napisał/a:
miałam zapalenie spojówek parę razy w dzieciństwie

i jak, mogą być jakieś konsekwencje takiego zapalenia?
DagaM napisał/a:
alcia, współczuję, jak to sie mogło stać.

ona od urodzenia co jakiś czas miała ropiejące oczka. Ale nie przejmowałam się, Kaja też miała w pierwszym półroczu życia ze 2 razy.. rumianek szedł w ruch i szybko mijało. Z Lenką robiłam podobnie, leczyło się, potem po 2 tyg. przykładowo znów to samo. Miała tak już kilka razy (ze 4??), ale tym razem nie przechodzi już chyba ze 2, 3 tygodnie (tzn. momentami wydaje się, że mija, potem znów nasilenie) - i do tego oczka są często takie podkrążone, zaczerwieniona skóra wokół, taka podrażniona jakby. Łzawią jej, swędzą chyba.... tak sobie wymyśliłam to zapalenie spojówek.. Zobaczę jutro.

DagaM napisał/a:
Teraz juz sobie przypominam, bo to mi wyrzucała sypianie z wrogiem...a to jedna ... @#$%

ale trafiłam ;)

Lily - 2007-11-27, 22:52

alcia, może to jakieś uczulenie? zapalenie spojówek - leczone, raczej nie jest groźne
alcia - 2007-11-27, 23:17

Lily napisał/a:
alcia, może to jakieś uczulenie?

A mogłoby się objawiać tylko tymi oczkami?? Kosmetyków żadnych nie używamy (tylko do mycia, ale nie twarzy..), proszki tylko niemowlęce, a alergia pokarmowa chyba by w ten sposób nie wyłaziła, nie?
Lily napisał/a:
zapalenie spojówek - leczone, raczej nie jest groźne

Dzięki za info, bo trochę się tym stresuję teraz. :-|

Lily - 2007-11-27, 23:21

ZAJRZYJ TU
Martuś - 2007-11-27, 23:21

Alcia, nie przejmuj sie na zapas, może to wcale nie zapalenie. Moja mama mówi, że wpuszczała mi jakieś krople i tyle, nie zauważyłam, żeby to miało jakieś konsekwencje.
malina - 2007-11-27, 23:51

alcia napisał/a:
Lily napisał/a:
alcia, może to jakieś uczulenie?

A mogłoby się objawiać tylko tymi oczkami??


Alcia,rumianek bardzo silnie uczula,nie poleca sie go do przemywania,szczegolnie u niemowląt.Moja kuzynka-okulistka mowi,ze moze zaogniac istniejące juz podraznienia.Duzo lepsza jest np esencja herbaciana.

kasienka - 2007-11-28, 09:14

alcia, a może to te kanaliki? Czy Lenie lecą łzy w ogóle(jeśli czasem zdarza sie temu super modelowi płakać ;) )?
alcia - 2007-11-28, 10:02

kasienka napisał/a:
Czy Lenie lecą łzy w ogóle(jeśli czasem zdarza sie temu super modelowi płakać ;) )?

jej lecą na okrągło ostatnio, cały czas łzawi. A jak sobie czasem ryknie, to też bez problemu :)
malina napisał/a:
Alcia,rumianek bardzo silnie uczula

Wiem, że często uczula, ale nie zawsze. To nie jest tak, że coś, co jest silnym alergenem, uczula wszystkie osoby, które mają z nim styczność. Tylko te, które są uczulone, mogą na niego mocno reagować. A Lenka nie jest na niego uczulona. Wcześniej rumianek szybko jej leczył te oczka, ale tym razem nic nie działa, teraz przemywam tylko wodą i czekam.. jutro mamy wizytę u okulisty, zobaczymy...

Dzięki za rady dziewczyny.

kasienka - 2007-11-28, 10:11

alcia, no to w takim razie chyba nie te kanaliki, bo pamiętam, jak Zuzia miała zatkane to w ogóle łezki nie leciały. Za to Emilowi lecą krokodyle ;)
trzymam kciuki żeby szybko małe oczka się wyleczyły.

dynia - 2007-11-28, 14:14

Alcia nie tak dawno sama pisałam tu o tym problemie.Poszłam w koncu z Ziemo do okulisty i przepisał antybiotyk w kroplach,pzeszło mu po 4 dnaich chociaz uzywac miałam 7.Jest to jak powiedzial lekarz bardzo bezpieczny antybiotyk ,dzialajacy miejscowo takze sie nie martw.Teraz wiem i zaluje,ze nie zrobiłam tego wczesniej bo troche sie meczył z tym okiem.Stanowczo odradzil mi przetykanie dziecku przed ukonczeniem roku,powiedzial,ze ten zabieg choc krotki to niezly hard core :-|

[ Dodano: 2007-11-28, 14:15 ]
Acha te krople to Biodacyna ;-)

alcia - 2007-11-28, 15:44

dzięki dynia :)
kasienka - 2007-11-28, 16:03

dynia napisał/a:
pzeszło mu po 4 dnaich chociaz uzywac miałam 7

z tego co wiem, jak już się bierze antybiotyk, to trzeba brać tak długo jak jest zalecone, nawet jeśli objawy usępuja wczesniej nie powinno się przerywac kuracji...

malina - 2007-11-28, 16:10

alcia napisał/a:
Wiem, że często uczula, ale nie zawsze.


Pewnie,że nie zawsze ;-) Dużo osób nie ma jednak o tym pojęcia bo zawsze się go stosowało - i np nie kojarzą pogorszenia lub innych reakcji alergicznych z jego używaniem.
Niedrożnośc kanalików nie jest równoznaczna z tym,że nie lecą łzy.Mojej kuzynki mały miał niedrożne ale łzy leciały gdy plakał,dodatkowo oczka były często zaropiałe i lekko opuchniete.

dynia - 2007-11-28, 16:20

kasienka napisał/a:
dynia napisał/a:
pzeszło mu po 4 dnaich chociaz uzywac miałam 7

z tego co wiem, jak już się bierze antybiotyk, to trzeba brać tak długo jak jest zalecone, nawet jeśli objawy usępuja wczesniej nie powinno się przerywac kuracji...

Niby tak ale przy stosowaniu takim miejscowym nie trzeba być az takim ostroznym,chodzi tu gł.o uodpornienie sie szczepu bakterii na dany antybiotyk.Ziemkowi poprawiło sie juz po 1 dniu ,także mysle ,ze 4 dni to i tak był max ;-) (lekarz mówił,ze gdyby nie było poprawy to tzreba zakrapląc do zakonczenia opakowania)

pidzama - 2007-11-28, 21:29

To ja tylko sie pochwale ze Michal w ciagu tygodnia "przytyl" 200g co juz ma oddalic dokarmianie - na szczescie :-)
Uffffffffffffff

agiju - 2007-11-28, 21:54

alcia napisał/a:



Moja Lenka chyba ma zapalenie spojówek :(
I co teraz, tylko antybiotyk wchodzi w grę??


Gdy nic naturalnego ani sulfonamid nie pomogły mojej małej na ropną infekcję oczu (zaraz po urodzeniu) zastosowałam zakraplanie srebrem koloidalnym. Srebro ma naturalne właściwości przeciwbakteryjne. Po dwóch tygodniach infekcja ustąpiła. Biodacyny, którą miałam już wykupioną nie trzeba było stosować.

Mam nadzieję, że Twojej małej szybko to przejdzie :-D

alcia - 2007-11-29, 13:41

Byłyśmy u okulisty, dostała kropelki - antybiotyk miejscowy. Jak nie przejdzie do tygodnia, to znaczy, że kanaliki łzowe nie są drożne i już okulistka straszyła zabiegiem w szpitalu. No ale taki zabieg mi się nie widzi. Ale na razie o tym nie myślę, bo przejdzie.
dynia - 2007-11-29, 13:58

przejdzie,przejdzie na pewno! U nas sytuacja też była tragiczna i teraz oczki sa piękne :-) -Tzrymam mocno kciuki za poprawę ;-)
Marcela - 2007-11-29, 15:12

Alcia, możesz masować (bardzo delikatnie) te kanaliki (odcinek między oczkiem a noskiem). Mojej córce też ten kanalik trochę szwankował, oko miała pełne łez i trochę ropiało. Neonatolog pokazał mi jak to masować i po jakimś czasie przeszło.
alcia - 2007-11-29, 20:15

dynia napisał/a:
przejdzie,przejdzie na pewno! U nas sytuacja też była tragiczna i teraz oczki sa piękne :-) -Tzrymam mocno kciuki za poprawę ;-)

dyńka, kochana jesteś.. :)
Marcela napisał/a:
Alcia, możesz masować (bardzo delikatnie) te kanaliki

ok, spróbuję, nie zaszkodzi..

YolaW - 2007-11-29, 21:10

alcia wszystko szybko się poprawi :)
kasienka - 2007-11-29, 21:25

Emilowi minęły wrzaski, miał trzy dni takie cięższe, nie wiem, czy kulki mu pomogły, czy po prostu tak ma, albo ja coś zjadłam co mu przeszkadzało...Oczywiście to nie znaczy, że nie wyje w ogóle, ale nie wyje przez cały dzień :)
W dodatku od paru dni zasypia w łóżeczku. Raczej w dzień, czasem wieczorem też...Nieraz się uspokaja po chwili leżenia w łóżeczku, podczas gdy noszony wierzga na całego i płacze. Normalnie szok, mam nadzieję, że to się utrzyma :)

alcia - 2007-11-29, 22:34

kasienka napisał/a:
Normalnie szok, mam nadzieję, że to się utrzyma :)

trzymam kciuki! :)

A moja Lenka dziś marudna jak nie ona.. Usypiałam ją dzisiaj ze 3 godziny i w końcu sie udało. Jakoś całe popołudnie nie chciała leżeć sama, żadne zabawki jej nie satysfakcjonowały, tylko moje ręce. Nie wiem o co chodzi. Zęby? Źle się czuje? Teraz kaszle przez sen.. choróbsko jakieś nadchodzi?

Jestem wykończona. Kaja też chora, mnie brzuch boli, jestem słaba i przemęczona, mam dosyć.

Karolina - 2007-11-30, 08:39

U nas Tymek znowy nawala, lekki katar i kaszel...dostał lyżeczkę srebra...zobaczymy. fatalną ma odporność ostatnio...
DagaM - 2007-11-30, 08:50

Trzymajcie się dziewczyny, nie dajcie się choróbskom.

Karolina, masz przepiekny kolor w avatarze. Na mnie działa :-D

kasienka, do następnego skoku rozwojowego ;-)

U nas jest wesoło, Nina została okrzykniętą Dziką Niną :mryellow: , tyle ma w sobie energii. Za to coś się zmieniło w nocy, niestety budzi się co 1,5 godziny, co 2 godziny i cycuś...zupełnie jak u Pat (mam nadzieję, że Leo już wyrósł z tego).

pao - 2007-11-30, 09:55

a ula śpi... a jak nie śpi to gada albo sie śmieje :)
DagaM - 2007-11-30, 09:57

pao, schowaj się z tym swoim aniołkiem ;-) Jak chcesz być w "klubie" to narzekaj :-P
alcia - 2007-11-30, 10:01

Karolina napisał/a:
fatalną ma odporność ostatnio...

u nas to samo, spędza mi to sen z powiek, nie wiem co robić....

Ewa - 2007-11-30, 10:03

DagaM napisał/a:
Jak chcesz być w "klubie" to narzekaj

:mryellow:

pao - 2007-11-30, 10:29

:P
nie zamierzam :P
ula jest cudowna (choć ciężka ;) ) a gabi powróciła do równowagi (na szczęście :D ) nawet kotka przestała mi sikać po kątach :mryellow:

jedyny powód do "narzekania" to pluskwy, ale właśnie pracuję nad skłonieniem ich do wyprowadzki ;)

DagaM - 2007-11-30, 10:43

pluskwy...oglądałam ostatnio program na ten temat. Podobno są zmorą hotelów i schronisk, i mozna je znależź nawet w hotelach 5 gwiazdkowych (nie są efektem brudu czy braku higieny).

Z innej beczki:
W jednym z wątków była mowa o smarowaniu buźki niemowląt, ale już nie będę szukać tylko tutaj zapytam, czy Waszym dzieciom też tak wysusza się skóra na policzkach? Smarowałam masłem karite, polecanym przez Karolinę, ale to było za mało. Dzisiaj posmarowałam jej buziaka linomagiem - wszystko wsiąkło w skórę jak w gąbkę. :shock:

pao - 2007-11-30, 10:47

u nas nie ma kłopotu z przesuszaniem, jedynie latem nogi gabryski jeśli już ;)

ula przed wyjściem jest smarowana kremem lavery z serii Neutral i jest oki :)

alcia - 2007-11-30, 10:53

Ja Lenki w ogóle nie smaruję niczym, nigdzie..., nie ma suchych policzków.
DagaM - 2007-11-30, 10:53

Widzę, że głównym składnikiem tego kremu jest oliwa z oliwek (po wodzie), a później gliceryna i masło shea, czyli karite. Spróbuję zrobić własny miks...bo drogi ten kremuś :lol:

[ Dodano: 2007-11-30, 10:54 ]
Może za sucho mamy w domu, ale wtedy całe ciałko miałaby suche. Temperaturę mamy zawsze poniżej 22 stopni.

pao - 2007-11-30, 11:10

ja smaruję buźkę tylko jak zimno ;)
DagaM - 2007-11-30, 11:41

Jest zimno, więc i ja posmarowałam ;-) wcale nie oszczędnie, bo i na moje ręce wystarczyło :-P No to idziemy na spacer. :-)
Christa - 2007-12-03, 10:58

Kochane Dziewczyny,

az sie boje zapeszyc, ale musze Wam o czyms opowiedziec, dlatego tez umowmy sie, ze mowie bardzo po cichu, zeby nikt nie uslyszal ;-) .

Otoz skonczyly sie Maxiowe jeki/steki!!!!!!! Jakis tydzien temu wyczailam w aptece pewien lek homeopatyczny, ktory zaczelam mu dawac i... normalnie jak reka odjal! Boze, jaka to jest ulga dla nas wszystkich! Jakie to piekne, ze on sie juz tak nie meczy (tzn. nadal mamy troche przebojow ok. 4 rano, jak Maxio jest tak wzdety, ze go trzeba "odpowietrzac", ale to nic przy tym, co bylo do tej pory przez 24 godziny na dobe!). Jestem przeszczesliwa i mam nadzieje, ze to juz nie wroci.

Lily - 2007-12-03, 11:09

Christa, przede wszystkim ważne, żebyś przestała myśleć o najgorszych możliwościach, jakichś strasznych chorobach itp. :) Maxio rośnie i zmienia się nieuchronnie :)
kasienka - 2007-12-03, 11:10

Christa, wspaniale :D
A ja z kolei trochę dół, bo Emilowi się pogorszyło na buzi i obawiam się, że to jednak uczulenie... :/

Christa - 2007-12-03, 11:24

Lily napisał/a:
Christa, przede wszystkim ważne, żebyś przestała myśleć o najgorszych możliwościach, jakichś strasznych chorobach itp. :)


Lily, ja tylko nie chce, zeby te jeki/steki wrocily! Inne choroby mi nie straszne!!! :-)

kasienko, a jadlas teraz cos nowego?

kasienka - 2007-12-03, 11:48

Christa, nie wiem, jadłam jajko, może to jajko...ale ja już świruję z ta dietą...Bardzo chcę karmić piersią, ale chciałabym też jeść :/
Czy ktoś wie, kiedy można zrobić dzieciaczkowi testy? Tylko nie te skórne, bo chyba są niebezpieczne, ale może biorezonans albo z krwi-robi się coś takiego?

dynia - 2007-12-03, 11:52

Kasienka Ziemek ,jakis czas .temu mial twarz czerwona jak malina,chropowata (ewidentnie alergia),łuszcząca sie ,okropnie to wygladało,na wszelkie specyfiki typu balneum zareagował jeszcze gorzej.W koncu wypróbowałam masc robiona w aptece(skłąd lanolina,wazelin a,3% kwas borny) i po kilku dnaich skóra powróciłą do równowagi i teraz jest jak należy ;-)Choc jem codziennioe jakis zakazany produkt typu czekolada,serrniczek, etc :oops:

Christa to super,,ze Maxikowi pomogło :-D

Alcia i jak oczko Lenki?

Lily - 2007-12-03, 12:13

kasienka, a może Ty byś spróbowała łykać kapsułki albo pić olej z wiesiołka? Stosuje się przy alergiach skórnych, mi kiedyś bardzo pomogło, a ten kwas GLA czy jak mu tam przechodzi pewnie do mleka.

[ Dodano: 2007-12-03, 12:14 ]
dynia napisał/a:
na wszelkie specyfiki typu balneum zareagował jeszcze gorzej

ale to tak jest, że każdemu alergikowi pomaga co innego - na niektórych może dobrze działać np. maść nagietkowa, a na innych fatalnie, tak samo z kosmetykami hipoalergicznymi...

dynia - 2007-12-03, 12:25

Lily napisał/a:
kasienka, a może Ty byś spróbowała łykać kapsułki albo pić olej z wiesiołka? Stosuje się przy alergiach skórnych, mi kiedyś bardzo pomogło, a ten kwas GLA czy jak mu tam przechodzi pewnie do mleka.

Pisałam Wam o tym też,ze mi pediatra homeo kazała jesc ten wiesołek i małemu jedna kapsułke dziennie wyciskać,moze to tez sie przyczyniło.Wiesiołek zmienia mleko w niealergiczne ;-) ponoc ;-)

Lily - 2007-12-03, 12:29

Aaa, to się spóźniłam :) Mnie pomogło, może Emilowi by też pomogło :)
pao - 2007-12-03, 12:32

Cytat:
Czy ktoś wie, kiedy można zrobić dzieciaczkowi testy?

biorezonansem można od maleńkości :) darek (lekarz do którego my chodzimy) najmłodszego pacjenta odczulał gdy ten miał 2 miesiące :)

Pat - 2007-12-03, 14:35

Christa, wspaniale!
...ja jeszcze w sprawie tego krztuszenia się... Parę razy Leo zakrztusił się zupką a mnie serce do gardła podeszło. Powiedzcie mi, czy Waszym maluchom to się zdarza często? bo szczerze mówiąc mam już tego dość... ze strachu oczywiście... boję się tego, co stało się z córeczką Ewy Błaszczyk... Jak karmicie swoje dzieci? Bo ja te zupki daję łyżeczką.

alcia - 2007-12-03, 22:27

dynia napisał/a:
Alcia i jak oczko Lenki?

super :)

Już tego samego dnia, po podaniu tych kropelek, było lepiej. Następnego przeszło całkiem :)
Podaję je dalej, żeby to wyleczyć na amen, ale będzie dobrze! :)

kasienka - 2007-12-03, 22:55

alcia, :-D
DagaM - 2007-12-04, 10:02

dynia napisał/a:
Lily napisał/a:
kasienka, a może Ty byś spróbowała łykać kapsułki albo pić olej z wiesiołka? Stosuje się przy alergiach skórnych, mi kiedyś bardzo pomogło, a ten kwas GLA czy jak mu tam przechodzi pewnie do mleka.

Pisałam Wam o tym też,ze mi pediatra homeo kazała jesc ten wiesołek i małemu jedna kapsułke dziennie wyciskać,moze to tez sie przyczyniło.Wiesiołek zmienia mleko w niealergiczne ;-) ponoc ;-)

Tak, tak, dużo dobrego słyszałam o tym. Chyba Nince zacznę smarować pysia tym olejem, bo ma strasznie suche policzki...

YolaW - 2007-12-04, 16:55

alcia, Christa cieszę się, że Wasze Dzieciaczki mają już lepiej. Oby tak pozostało....
dynia - 2007-12-04, 17:15

alcia napisał/a:
dynia napisał/a:
Alcia i jak oczko Lenki?

super :)

Już tego samego dnia, po podaniu tych kropelek, było lepiej. Następnego przeszło całkiem :)
Podaję je dalej, żeby to wyleczyć na amen, ale będzie dobrze! :)

To swietnie,bardzo się cieszę :-D (coby nie gadać strasznie upierdliwa jest ta dolegliwośc :-? )

kasienka - 2007-12-05, 10:41

Wczoraj Emil był zważony i waży już 6600 :) Zuzia w jego wieku ważyła chyba ok.4500 ;)
dynia - 2007-12-05, 11:32

To niezły klocek z niego :-D Ziemek tez waży podobnie.Dziewczynki chyba na ogól sa drobniejsze.
pao - 2007-12-05, 11:33

jakie??

moje obie to wielkoludki ;)

ajanna - 2007-12-05, 23:57

Christa: cieszę się, że z Twoim synkiem już lepiej :-)

Alcia: fajnie, że oczka już zdrowe :-)

Pat: moje chłopaki oczywiście też czasem się krztuszą zupką, ale przy piersi i butelce też im się zdarza. a to co przydarzyło się córce Ewy Błaszczyk moim zdaniem pokazuje, że nie można dziecka do końca przed wszystkim ochronić/obronić. wypadki niestety chodzą po ludziach i po małych ludzikach też :-( . oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, żeby podchodzić do opieki nad dzieckiem zupełnie beztrosko, ale uważam, że nie ma sensu wpadać w paranoję, bo nigdy nie będziemy w stanie wszystkiego przewidzieć.

nasze chłopaki skończyły pół roku i ważą ok. 6,5 kg, czyli nawet więcej niż przepisowe podwojenie wagi urodzeniowej :-D

alcia - 2007-12-06, 09:09

kasienka, niezły smoczek Wam rośnie :)
ajanna napisał/a:
nasze chłopaki skończyły pół roku i ważą ok. 6,5 kg, czyli nawet więcej niż przepisowe podwojenie wagi urodzeniowej :-D

:D

YolaW - 2007-12-07, 16:47

ajanna super!
Christa - 2007-12-12, 06:19

Mam pytanie glownie do dyni i kasienki (bo nasi chlopcy przyszli na swiat w podobnym terminie), ale oczywiscie, jesli inne mamy rowniez pamietaja, jak ich pociechy mialy 3 miesiace, to bede wdzieczna za pomoc.

Czy Ziemko i Emil jedza ostatnio znacznie mniej i krocej niz wczesniej? Bo ja od jakiegos czasu nie poznaje Maxia. Teraz najdluzej siedzi na piersi 10 minut i wydaje mi sie, ze ogolnie bardzo malo je, bo polowe przesypia. Na pewno nie jest wtedy w stanie zjesc swoich slynnych 200 ml, ktore jadl, jak mial 4-6 tygodni. Zastanawiam sie, czy to przez to, ze w dzien tak malo je, ciagle budzi sie w nocy (tzn. co 2,5-3 godziny) i chce sobie podjesc? No i mam tez wrazenie, ze nie dysponuje juz taka iloscia pokarmu co kiedys.

Wczoraj na spotkaniu z mamami doradzono mi, zebym odciagnela sobie mleko na wieczor i na ostatni posilek dala mu z butelki, zeby zobaczyc, ile je i na ile mu to wystarczy (mialam nadzieje, ze az do rana). Maxio wychleptal 120 ml, ale nie moglo mu sie odbic, wiec polozylam go spac nieodbitego, po czym w nocy (po 3 godzinach) obudzily mnie dosyc glosne odglosy i, jak sie okazalo, Maxio krztusil sie wlasnymi wymiotami. Cale lozko i cale jego ubranko bylo w mleku i biedny Maxik wymiotowal jeszcze przez kolejne 2 godziny. I teraz tak sobie mysle, ze albo za duzo zjadl (ale bez przesady 120 ml to przeciez nie jest az tak bardzo duzo), albo po prostu za szybko i za lapczywie to wychleptal, albo wina bylo to, ze mu sie nie odbilo. W kazdym razie moj test na to, czy Maxio przespi cala noc byl kompletna porazka. Juz pare razy udalo mi sie go w nocy omamic i zamiast cycusia dostal smoczek, ale ja zazwyczaj kapituluje po polgodzinnym ryku i daje mu w koncu piers. Z jednej strony widze, ze generalnie Maxio jest przyzwyczajony do dostawania w nocy cycusia i po paru minutach ssania, zasypia i tylko mnie dalej memle, a z drugiej ciagle sobie mysle, ze moze on faktycznie jest glodny, skoro w dzien tak malo je, wiec az mi zal mu odmawiac. Ale widze, ze jest to bledne kolo, z ktorego na razie nie widze wyjscia...

alcia - 2007-12-12, 08:42

Christa napisał/a:
Teraz najdluzej siedzi na piersi 10 minut i wydaje mi sie, ze ogolnie bardzo malo je, bo polowe przesypia.

z Leną było podobnie. Zaczęła jeść dużo króce i rzadziej. A na wadze dalej przybierała w normie. Podawaj pierś "na życzenie", a o nic nie będziesz musiała się martwić.

pao - 2007-12-12, 08:49

christa: z gabi tego nie było ale i jak wiecie nadal obżarstwo trwa ;) ale ula też uspokoiła sie z apetytem w pewnym momencie :) z tego co obserwuje to dość naturalne: laktacja ustabilizowana, dziecko ma coraz więcej bodźców które zaczyna kojarzyć i rozumie, że na jedzeniu świat się nie kończy zatem i więcej czasu poświęca na inne czynności niż spanie i jedzenie :)
adriane - 2007-12-12, 09:01

Christa rzadko które dziecko będące na piersi przesypia w wieku 3 miesięcy całą noc. Normą są nocne pobudki na jedzenie. Jeśli Maxio ma już trzy miesiące, to nie jest już przecież noworodkiem i nie będzie całego życia przy piersi spędzał, ciekawi go już bardziej otoczenie. To krótsze jedzenie w dzień odbija sobie w nocy i ma rację, bo łapie wtedy najtłustsze mleczko :)

P.S.
Bardzo się cieszę, ze ten problem z prężeniem Maxia już minął, bo ja niczego nowego się nie dowiedzialam na tym kursie, poza tym co już tu mówiliśmy.

Pat - 2007-12-12, 09:18

Christa, tak jak piszą pao i alcia - Max ma już 3 miesiące, w dzień nie tylko pierś go interesuje - świat stanął dla niego otworem ;-) a w nocy odbija sobie z nawiązką (mądra natura - bo w nocy, jak wszyscy wiedzą, mleko jest kaloryczniejsze)

Mnie natomiast zaczyna zastanawiać problem ilości zjadanych przez Leo stałych pokarmów. W wątku dot. schematu żywienia alcia chyba, podawała , że w wieku 8m-c (?) jej Kaja zjadała na śniadanie ok 200ml, na obiad ok 180ml, a na kolacje ok 180ml + plus pierś na żadanie.. To tylko (lub aż) 4 tygodnie więcej niż Leo, a ten skurkowaniec jak zje stałego pokarmu dziennie ok 100ml to będzie dobrze! Krzywi się, nie chce jeść, nawet nowości-słodkości. Powiedzcie mi, czy mam się martwić?Jak to zmienić? Bo jak na razie to dla niego tylko pierś się liczy...

pao - 2007-12-12, 09:28

a ja was podziwiam za to odmierzanie...
adriane - 2007-12-12, 09:35

Pat każde dziecko jest inne. Widocznie mu tyle wystarcza jedzonka na razie. Nie przejmuj się. Niektóre dzieci nawet do roku są głównie na piersi i jest ok.
moTyl - 2007-12-12, 22:46

Pat, nie przejmuj się, że małemu w tym wieku brak zainteresowania stałymi posiłkami, ważne, że chociaż pierś go interesuje, reszta powinna przyjść z czasem, a Ty nie przestawaj z próbowaniem, może któregoś razu załapie jakiś smak nie do odparcia ;-)
Christa - 2007-12-12, 22:53

Dzieki za odpowiedzi!

Mnie w tym wszystkim najbardziej martwi to, ze Maxio ostatnio przy karmieniu strasznie marudzi, rzuca sie, placze. Naprawde nie wiem, co mu jest. Jak dociagniemy do 10 minut, to jest duzy sukces, no bo albo sie na koniec rozplacze, albo mu sie przysnie.

ajanna - 2007-12-13, 19:33

pao napisał/a:
a ja was podziwiam za to odmierzanie...


:lol: ja też

Christa: to mogło być też tak, że się mały bardziej zapowietrzył pijąc z butelki i stąd te wymioty :roll:

a Igor ma już 4 zęby - wczoraj i dzisiaj wychodzą mu w tempie 1 dziennie :shock: jak tak dalej pójdzie niedługo będzie miał zęby mądrości

pao - 2007-12-13, 19:47

ula jak na razie ząbkowanie dzielnie znosi. najgorzej że ma kłopoty z zaśnięciem a dla niej to najgorsze z możliwych doświadczeń. wszystko mam zaplute ale dzidzia i tak się uśmiecha słodko :) a teraz rzecz jasna śpi ;)
alcia - 2007-12-13, 19:58

pao napisał/a:
wszystko mam zaplute ale dzidzia i tak się uśmiecha słodko :)

jak moja Lenka :)
Czasem mnie rozbraja, kiedy np. się zakrztusi, zaczyna kaszleć i równocześnie śmije się z tego że kaszle... ;) Niesamowita jest! :)

A ja z Lenką byłam dziś u lekarza, tak z okazji skończonego półrocza.
Waży 7,200kg, wszystko prawidłowo, lekarka zachwycała się nią na każdym kroku - jakie silne nóżki, jak pięknie ćwiczy mięśnie plecków, jak ładnie się podnosi.. Wszystko prawidłowo, główka twarda (i to mnie też bardzo ucieszyło, bo nie podajemy D3), ciemiączko dobrze zarasta.
Do tego cały czas śmiała się do lekarki i pielęgniarki :) mimo, że była już dawno pora spania i była już bardzo zmęczona.

Ostatnio coraz częściej ćwiczy przewroty na brzuszek i z brzuszka na plecki, bawi się cały czas swoimi nogami, pięknie już przekłada zabawki z rączki do rączki, wszystko ogląda z uwagą (a nie tylko pakuje do buzi, jak to było wcześniej). Pełza tak po podłodze, że zawsze jestem w szoku, jak wracam do niej po jakiejś chwili, kiedy zdążyła (i jak!) tak się przemieścić :)
Ach, uwielbiam ją, zachwyca mnie na każdym kroku... do tego jest taka piękna i radosna.
Fajnie być mamą :-D

pao - 2007-12-13, 20:04

Cytat:
Fajnie być mamą

bardzo fajnie :)

my jutro do ortopedy idziemy :) na razie tylko z ulą, ale niedługo i gabi idę. gdyby nie finanse to obie wizyty bym razem załatwiła...

alcia - 2007-12-13, 20:31

Ej, kurcze, tak sobie dziś pomyślałam;
co z Humbakiem?? Chyba dawno tu jej nie widziałam... Wiecie coś? Wszystko u niej OK?

kasienka - 2007-12-13, 20:41

alcia napisał/a:
co z Humbakiem??

no właśnie, Humbak, odezwij się!
Pisałam jakiś czas temu sms, mówiła, że się odezwie, tylko mieli chrzciny itd...zawaleni...no ale kiedy to było? Pewnie ze dwa tygodnie temu :/

Emil już od rana nie gorączkuje, za to wysypało mu na twarzy znowu...ale jakoś inaczej, na czole i wokół oczków, strasznie trze i drapie, musi go cholernie swędzieć :(
Czy trzydniówka może być u takiego małego dziecka? Teściówka twierdzi, że pediatra jej powiedziała(chyba poszła się pytać pediatry, żeby sprawdzić, czy nasza lekarka jest kompetentna :shock: nie wnikam...) że dopiero po 6 miesiącu dzieci mogą mieć trzydniówkę...Czy zawsze musi być trzy dni gorączki? Bo Emilek miał dwa...
Jutro odbierzemy wyniki badań moczu, bo lekarka od razu kazała zrobić badanie, powiem Wam, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, nie dość, że normalnie można z nią pogadać przez telefon, jest spokojna i rzeczowa, kieruje na badania, jeśli trzeba, nie zapisuje leków, jeśli nie trzeba to jeszcze wczoraj przyszła do domu na wizytę i powiedział, że gdyby nie było poprawy to przyjdzie i dziś(ale była). Pierwszy raz mamy taką lekarkę w przychodni :)
Dzieciaczki są takie biedne jak chorują :( Staram się odpędzać złe myśli i i tak widzę, że jestem dużo spokojniejsza, niż przy Zuzi, jak była malutka. Emilek dużo spał ostatnie dwa dni, teraz też śpi, dziś w nocy jak zeszła gorączka to sie obudził i szalał od 2 do 5...mam nadzieję, że teraz już pośpi ;) jak nie, to będę się uczyć, a co tam...Tylko jak odzyskał trochę siły, to zrobił się marudny no i to swędzenie...
Czy ktoś używał fenistil w kroplach? Tak myślę, że może by mu ulżyło..Nie wiem, czy to uczulenie, czy co... :roll:

Lily - 2007-12-13, 20:43

kasienka, a może to jakaś różyczka czy coś?
dynia - 2007-12-13, 20:47

Christa napisał/a:
Mam pytanie glownie do dyni i kasienki (bo nasi chlopcy przyszli na swiat w podobnym terminie), ale oczywiscie, jesli inne mamy rowniez pamietaja, jak ich pociechy mialy 3 miesiace, to bede wdzieczna za pomoc.

Czy Ziemko i Emil jedza ostatnio znacznie mniej i krocej niz wczesniej? Bo ja od jakiegos czasu nie poznaje Maxia. Teraz najdluzej siedzi na piersi 10 minut i wydaje mi sie, ze ogolnie bardzo malo je, bo polowe przesypia. Na pewno nie jest wtedy w stanie zjesc swoich slynnych 200 ml, ktore jadl, jak mial 4-6 tygodni. Zastanawiam sie, czy to przez to, ze w dzien tak malo je, ciagle budzi sie w nocy (tzn. co 2,5-3 godziny) i chce sobie podjesc? No i mam tez wrazenie, ze nie dysponuje juz taka iloscia pokarmu co kiedys.
.

Ojej, dopiero dzisiaj dotarłam do tego tematu.Christa u nas też nastapiła taka zmiana.U nas max przy cycu to srednio ok 7 min,je zdecydowanie rzadziej w dzien i podobnie jak Maxio w nocy sobie to nadrabia :roll: Takze wydaje mi sie ,ze taki urok akurat 3 miesieczniaków i nie ma się co martwić ;-)

majaja - 2007-12-13, 21:00

kasienka napisał/a:
.Czy zawsze musi być trzy dni gorączki? Bo Emilek miał dwa...
Zdarza się dwa, Miron miał chyba w ogóle jakoś cztery dni i piatego go wysypało, najbardziej chrakterystyczna z tego co pamiętam to jest ta wysypka po gorączce.
kasienka - 2007-12-13, 21:01

Emil też krócej pije, choć teraz jak jest chory to wisi na tym cycu i szarpie i w ogóle masakra ;)
Cytat:
kasienka, a może to jakaś różyczka czy coś?

raczej podejrzewam trzydniówkę, różyczkę miałby też w innych miejscach chyba... :/ albo o jego alergia na coś...

dynia - 2007-12-13, 21:08

Kasienka Jag tez miała 2 dni a potem ją obrzuciło krostkami ,z tym ze ja dopiero sie kapnełam po tym wysypie bo wczesniej nic nie zauważyłam :roll:
kasienka - 2007-12-13, 22:35

Kurcze, wszędzie piszą, że występuje u dzieci powyżej 6 miesiąca życia :/

Wysypało mu na maksa na twarzy, ale nie wiem, czy to nie jakaś alergia :roll: biedny jest, swędzi go strasznie...no nic, noc przed nami i rano do lekarza...może już będzie lepiej...musi :)

Christa - 2007-12-13, 22:43

kasienko, tak mi przykro! Biedny Emilek... Mam nadzieje, ze mu szybciutko przejdzie i nie bedzie sie juz dluzej meczyl! Usciskaj go od cioci z dalekiej krainy! :-)

My wczoraj bylismy na mierzeniu i wazeniu i Maxio w trzy miesiace przytyl 3600g (wazy teraz 6800) i urosl 10cm (mierzy 62 cm). To chyba dobrze, prawda? :-)

I nadal szaleje przy jedzeniu... :roll:

Christa - 2007-12-13, 23:00

Zapomnialam dodac, ze Max jest coraz rezolutniejszy i straszny z niego gadula :-) . Uwielbiam, jak "gada"!
renka - 2007-12-13, 23:05

To ja w koncu krotko o Fionce:) dziecina wesola, non stop sie usmiecha i baardzo, ale to baaaaardzo komunikatywna z otoczeniem (Ronka taka nie byla).
Lily - 2007-12-13, 23:43

http://www.babyboom.pl/ro...rzydniowka.html pisze, że zazwyczaj, a reszta objawów się zgadza, nie?
kasienka - 2007-12-13, 23:46

Lily, ma tylko na buzi tą wysypkę i tylko na czole i w okolicy oczu...No jutro idziemy do lekarki...ale może to faktycznie to być...zuzia miała inaczej i chyba miała na brzuszku też wysypkę. Nie pamiętam, czy taką ostrą...

Idę, spróbować go uśpić :/

Lily - 2007-12-13, 23:47

Mam nadzieję, że do rana będzie lepiej, na pewno.
magdusia - 2007-12-14, 00:02

kasienka napisał/a:
Kurcze, wszędzie piszą, że występuje u dzieci powyżej 6 miesiąca życia

Nadia przechodziła trzydniówkę jako 4 miesięczniak.
kasienka napisał/a:
ma tylko na buzi tą wysypkę i tylko na czole i w okolicy oczu

Nadia miała na brzuszku,twarz była czysta.

kasienka - 2007-12-14, 08:25

W nocy niestety znowu gorączka :( mam nadzieję, że nie będziemy musieli iść do szpitala...
adriane - 2007-12-14, 10:17

kasienka napisał/a:
W nocy niestety znowu gorączka :( mam nadzieję, że nie będziemy musieli iść do szpitala...


Kasieńko zróbcie przede wszystkim badanie moczu! Bo to może być infekcja dróg moczowych, Emil mój to miał jak miał ok.5 miesięcy.

dynia - 2007-12-14, 10:57

Kasienka dużo zdrówka dla Emila!!!Tak jak pisze Adriane lepiej zrobić badanie moczu,bedzie zawsze jakiś wskaznik ,u chłopaków złapanie siusków do tego woreczka nie jest takie kłopotliwe.Tak mi sie wydaje,ze goraczka i wysypka nie muiszą byc wcale powiazane.

[ Dodano: 2007-12-14, 11:03 ]
Jesli chodzi o trzydniowke to także występuje na twarzy.

kasienka - 2007-12-14, 11:10

adriane, o razu dała skierowanie, wyniki sa raczej dobre, ale jeszcze zrobimy posiew...
Humbak - 2007-12-14, 11:25

Kasienko, my używaliśmy fenistilu w kroplach, ale natalia miała ponad rok. byliśmy zadowoleni, miała swędzącą skórę i katar (lato, alergia wziewna) i zyrtec nie pomagał a fenistil tak. Nie wiem jednak na ile on będzie skuteczny w przypadku emila.

Co do wytycznych na ulotce odnośnie wieku stosowania, jest to wskazówka dla w miarę bezpiecznego wykorzystania leku o ile w przypadku ładowanej chemii można tak mówić... I tak np. Kuba który strasznie teraz kaszle i bywa że ze zmęczenia się przelewa dostaje lek przeciwkaszlowy dla dzieci pow.10 miesięcy - połowę dawki. Dzięki temu radzi sobie z naprawdę ciężkim przeziębieniem (kolejnym dzięki natalii :-/ ). Myślę wię że chodzi o to czy fenistil pomoże a nie trzeba się martwić że jest od 0,5 roku polecany...

co do gorączki... kuba też ją miał dopiero co... dostał panadol bo była wysoka (38,6) i przeszło... drugim razem nic nie dostał bo wypocił... czy to możliwe by kropeczki na twarzy byly jedno a gorączka drugie? bo u nas tak jest - kuba jest mega przeziębiony ale kropki co rusz ma alergiczne... kupa mu się zmienia jak t ecza a my wciąż szukamy co jem nie tak...

alcia napisał/a:
co z Humbakiem??
Alciu :-D kochana jesteś jak dobra mama pamiętasz o wszystkich... :-) My ciągle chorzy jedno przeziębienie w drugie przechodzi... i kuba wciąż mało śpi tzn na dobę ok, bo co rusz przysypia, ale ciężko go odłożyć do łóżeczka ciągle jest zabawa w usypianie-odkładanie i w nocy budzi się co ok.2h co utrudnia pracę i sen. Przez te choroby jego czas spania i czuwania jest chaotyczny i ciężko jest zaplanować co powinnam zrobić najpierw a co odłożyć na później. Ciągle mam nadzieję że jak się z tych przeziębień wykaraskamy to będzie ok :-P

Byliśmy u neurologa i wszystko ok, a ćwiczenia które przepisała nam nasza pediatra byly prawidłowe i mamyj je kontynuować - kuba napięcie mięsn. ma ok, tylko lekką asymetrię. Ma za to dziurkę w serduszku ale ponoć sama się zasklepi. Także poza fatalną organizacją czasu u nas wszystko ku dobrej drodze :-D

Dodam tylko że kuba już nie tylko gaworzy, a-gu-gi-ga, ale wkłada język między zęby, miętoli nim i wychodzi coś w stylu 'mlę-łę-błę-prrr...' :lol: On to będzie gaduła... nie wiem tylko czy to dobrze w końcu to chłopak ;-)

kasienka - 2007-12-14, 12:16

Byliśmy u lekarza, nie chciała dać fenistilu, powiedziała, że jest jeszcze za maly i ona by raczej tylko zewnętrznie działała, maściami a nie lekami. No w sumie to dobrze...
Osłuchowo jest czysty, gardło też, a ta buzia to chyba jednak alergia...Prawdopodobnie złapał ode mnie jakiegoś wirusa, ale szybko się z nim rozprawił i pani doktor była z niego dumna :) I chyba ciągle jest w szoku, że on tak rośnie, mimo choróbska przytył przez trochę ponad tydzień kolejne 100g i waży już 6900 :)

Humbak - 2007-12-14, 12:45

kasienka napisał/a:
waży już 6900
no to ładnie, kuba 7200, wow!
alcia - 2007-12-14, 13:17

Humbak napisał/a:
no to ładnie, kuba 7200, wow!

to tyle co moja Lena :)
Ale Wam rosną chłopy!!!!

kasienka - 2007-12-14, 15:45

No nie? :shock: jest co dźwigać...
alcia - 2007-12-14, 20:06

Juhuuuuuuuuuuuuuu!!!!! Pierwszy ząbek!! :-D Właśnie zauważyłam i od razu pędzę na forum się chwalić :mryellow:

Hmmm, 6 m-cy i 3 dni.. Kai pierwszy wylazł, gdy miała 6 m-cy i 2 dni ;)

pao - 2007-12-14, 20:10

a my po wizycie u ortopedy :) intuicyjnie sie nie śpieszyła i słusznie. wszystko w porządku :)

jedynie nasikała na doktora ;)

Lily - 2007-12-14, 20:15

alcia napisał/a:
Hmmm, 6 m-cy i 3 dni.. Kai pierwszy wylazł, gdy miała 6 m-cy i 2 dni ;)
jakie wyregulowane masz dzieci :)
pao - 2007-12-14, 20:24

a odnośnie wyregulowania :) ula już weszła w tryb dzienny :)

śpi od 12 do 15 :) , resztę dnia śmieje sie i gaworzy :) no i ślini się kosmicznie, pianę z ust oczy ;)

dynia - 2007-12-14, 20:31

Alcia gratki dla myszki zebiszki :-D
Pao może Ula ,tez slini sie tak na zebiszcza?A u ortopedy to kontrola bioderek?

pao - 2007-12-14, 20:38

ano bioderka :)

a ula ząbkuje na pewno :) ja miałam pierwsze zęby (dwa na raz) w 4 miesiącu, gabi też zatem czas na ulę. dziąsła opuchnięte, dziecko wszystko zaślina i podgryza, ale co najważniejsze humor dopisuje :)

dynia - 2007-12-14, 20:47

pao napisał/a:
ale co najważniejsze humor dopisuje :)
To swietnie,Jaga tez była ten model ,tylko co jakis czas odkrywalam w jej paszczy nowe ząbki,bo zadnych objawów nie okazywała :-)
Pat - 2007-12-14, 21:39

adriane, moTyl, dzięki :-)
ajanna napisał/a:
a Igor ma już 4 zęby - wczoraj i dzisiaj wychodzą mu w tempie 1 dziennie
o rany! to idzie tak szybko? i zero gorączki?
pao napisał/a:
wszystko mam zaplute
pao, ja mam zaplute zupkami i ryżem z morelami bluzki, spodnice..nawet skarpety! ;-) Wyglądam jak pracownica budowy ;-)
Kasieńko - biedny Mały-Duży (waga!) Emil...niech się ta gorączka już skończy raz na zawsze!
Alcia - brawo dla ząbka! pierwsze koty za płoty ;-)

pao - 2007-12-14, 22:29

Cytat:
ja mam zaplute zupkami i ryżem z morelami bluzki, spodnice..nawet skarpety!


mam gdzieś zdjęcie jak wyglądała gabi i okolica po zjedzeniu pierwszej zupki z marchewki :D

Pat - 2007-12-14, 22:47

wrzucaj na forum, pao!
- 2007-12-15, 09:52

dynia napisał/a:
pao napisał/a:
ale co najważniejsze humor dopisuje :)
To swietnie,Jaga tez była ten model ,tylko co jakis czas odkrywalam w jej paszczy nowe ząbki,bo zadnych objawów nie okazywała :-)
toż samo u nas :)
pao - 2007-12-15, 11:05

Pat, jeśli tylko je znajdę... jakby nie było to 1 zdjęcie pośród setek jak nie tysięcy ;)
Karolina - 2007-12-15, 20:25

Garatulacje dla Lenki, Mia będzie chyba następna, bo od tygodnia zeby idą, codziennie coraz bardziej wyczuwalne ale jeszcze zakryte dziąsełkami.
Pat - 2007-12-15, 22:02

Leo zaczął raczkować do przodu!!! aż się poryczałam, że tak ten czas szybko leci.., że taki już duży ten mój Synek...buuuuuu.... :cry:
kasienka - 2007-12-15, 22:33

Pat, :"")
- 2007-12-16, 10:33

Pat, :mrgreen:
dynia - 2007-12-16, 10:46

Pat to teraz ,Leo zacznie prawdziwą domowa ekspploracja :-D
Pat - 2007-12-16, 11:24

kurka...a ja zaczynam za nim biegać...ZACZĘŁO SIĘ ;-) dobrze, że spadam na tydzień do moich rodziców - tam jest dużo więcej miejsca do biegania ;-) a i moja mama też sobie pobiega heheheh
ajanna - 2007-12-16, 14:43

Pat: to super :-) ja już się nie mogę raczkowania doczekać. chociaż oczywiście trochę się boję, bo 2 i chałupa duża, nie zabezpieczona na tę okoliczność :roll: . Ty coś zabezpieczyłaś/przemeblowałaś? a co do ząbków, to bywa marudny i raz chyba stan podgorączkowy miał, ale nie mierzyłam, bo wiedziałam, że to ząbki

Alcia: gratuluję :-)

Christa - 2007-12-16, 23:17

Pat, rewelacja! No i faktycznie jak ten czas leci! Milego biegania za Leosiem Ci zycze ;-) .
kasienka - 2007-12-17, 10:26

Jest mi smutno...Emilowi znowu wysypało całą buzię, za uchem mu się paprze, na rękach ma też duże zmiany i robi mu się na nodze :( Nie wiem, czy jest jakiś sposób na to cholerstwo, żal mi go, bo go swędzi, drapie sie, muszę mu zakładać łapki, żeby nie drapał na maksa...Wygląda to strasznie niefajnie...Biedny mały chłopczyk...A już było lepiej, jak miał gorączkę, to zeszło całkowicie...no i masz ci los, znowu to samo...JAk na razie nie trafiłam na maść, która by na to pomogła...
Pat - 2007-12-17, 12:05

kurcze,kasienka, bardzo Ci/Wam współczuję.. Biedny Maluch... Na co on może być uczulony? A może to jakiś kosmetyk? Może proszek do prania? Może jakiś Twój kosmetyk? cholerka..cholerka...

ajanna napisał/a:
Ty coś zabezpieczyłaś/przemeblowałaś?
nie... więc czeka nas mała rewolucja :/

Christa, dzięki :-) Ciebie też czeka to bieganie!

A z pozytywnych wieści: moja koleżanka, która poleciła mi szpital, w którym urodziłam Leonka, dziś przysłała mi sms, że urodziła dzisiaj rano Tymka :-)

adriane - 2007-12-17, 12:07

Myśmy smarowali Karolinkę maścią cytrynową Wali albo Weledy, ale to na zlecenie lekarza. Super uśmierza świąd. Nie masz gdzies homeopaty w pobliżu?
kasienka - 2007-12-17, 13:16

adriane, o naszej homeo już pisałam...powiedziała, że powinnam go odstawić na jakiś czas od piersi i zobaczyć czy mu przejdzie na nutramigenie...Wiesz, co o tym myślę ]:->
Pójdę jeszcze do dermatologa...Bo nadal nie wiadomo, czy to atopowe czy te łojotokowe zmiany. Nie jem nabiału...nie wiem, od czego to wyłazi, nie widze zależności między moim jedzeniem a tymi zmianami...Mam tylko nadzieję, że to minie, tak jak minęły bóle brzuszka :/

dynia - 2007-12-17, 14:02

Kasienka Bidulo :-( U nas teraz (od kiedy skóra sie zagoiła i odtawilam calkowicie nabial jest już dobrze no może z wyjątkiem ciemieniuchy (w tym wypadku to taka sucha i jak łupiez wygladaj) smaruje mu oliwka i wyczesuje ale po 2/3 dnaich max.wraca :-/ Z tego co piszes jak skóra pęka to raczej bardziej przemawia mi to za AZS niż łojotokowym ale mam nadzieje,ze to jednak tylko zwykłe uczulenie ;-) Kasienka a pomyslałas ,ze to moze być uczulenie na wodę,w której go kapiecie?Macie jakiegoś dobrego dermatologa? Bo z tego co wiem to wiekszosc od razu niestety przepisuje sterydy :-? Trzymaj sie dzielnie i załmuj,bedzie dobrze!
kasienka - 2007-12-17, 14:07

dynia napisał/a:
skóra pęka

raczej nie pęka :/ z resztą ja już sama nie wiem...
Dermatologa poleciła mi bajka, zobaczymy, muszę się umówić...
Może woda...nie wiem...musze kupić filtr, ale dopiero po świętach chyba, bo teraz i tak jeszcze nie dojdzie...

dynia - 2007-12-17, 14:20

Może póki co to kąpcie go w przegotowanej wodzie i w tych glutach z siemienia.A jakie Emil ma qpy? U nas własnie z tym jest jedynie zagwostka bo są one raczej takie zielonkawe :-/
AKK - 2007-12-17, 14:34

kasienka napisał/a:
Jest mi smutno...Emilowi znowu wysypało całą buzię, za uchem mu się paprze, na rękach ma też duże zmiany i robi mu się na nodze :( Nie wiem, czy jest jakiś sposób na to cholerstwo, żal mi go, bo go swędzi, drapie sie, muszę mu zakładać łapki, żeby nie drapał na maksa...Wygląda to strasznie niefajnie...Biedny mały chłopczyk...A już było lepiej, jak miał gorączkę, to zeszło całkowicie...no i masz ci los, znowu to samo...JAk na razie nie trafiłam na maść, która by na to pomogła...


Juju mial latem jakies swedzoce krostki,byl w podobnym wieku. zeby sie nie drapal dostawal Fenistil w kropelkach . I pomglo.

I KONIECZNIE zrob mu kapiel w krochmalu! (maka ziemniaczana)

dynia - 2007-12-17, 14:37

AKK napisał/a:


I KONIECZNIE zrob mu kapiel w krochmalu! (maka ziemniaczana)

Widzisz ja tez pomyslałąm od rau o tym krochmalu ale z drugiej strony biorac pod uwage dośc częstą alergie na skrobię ziemiaczana to nie jestem teraz taka pewna ,dlatego bezpieczniej zastosować ten siemieniowy glut ;-)

adriane - 2007-12-17, 14:59

Cytat:
adriane, o naszej homeo już pisałam...powiedziała, że powinnam go odstawić na jakiś czas od piersi i zobaczyć czy mu przejdzie na nutramigenie...Wiesz, co o tym myślę


Wiem co myślisz, pewnie to samo co ja :evil:

Niestety nie znam żadnej homeopatki w Poznaniu żeby Ci polecić.

kasienka - 2007-12-17, 15:37

dynia, a jak ten glut zrobić?
Jeśli chodzi o kupy, to są normalne-żółciutkie, nie ma śluzu ani nic takiego, czasami niestrawiony serek, ale to jak je bez umiaru ;)
AKK, to właśnie nie są krostki, wiesz...tylko takie plamy jakby liszaje, czy coś takiego...Trochę wypukłe, czerwone mocno, suche i rozgrzane zwykle...
Co do fenistilu, to już pisałam, lekarka nam nie polecała, powiedziała, że jest za mały(cenię ją za to, że unika niepotrzebnych leków, ale chyba się jednak złamię i spróbuję...).A Józek ile miał miesięcy, jak mu podawałaś?

Do dermatologa umówiliśmy się niestety dopiero na 3.01.

adriane napisał/a:
Wiem co myślisz, pewnie to samo co ja :evil:

no właśnie, no właśnie...
adriane napisał/a:
Niestety nie znam żadnej homeopatki w Poznaniu żeby Ci polecić.

znam jeszcze innych homeopatów, ale niestety, nie mam kasy na wizytę :/ Trzeba by mieć ze trzy stówki pewnie, bo wywiad i potem kontrole... :roll:

bajaderka - 2007-12-17, 17:13

kasienka, to może ale nie musi być azs...ale myślę, że żaden lekarz nie powie Ci tego, raczej powiedzą, że to skaza ( ja im mówiłam, że nie jem nabiału, a oni dalej to samo...), u mnie było tak, że Jagodzie zaczęło się paprać ok. 7 miesiąca, miała naderwane ucho i czerwone plamy na twarzy, ja straciłam na chodzenie do lekarzy kilka ładnych miesięcy, dermatolodzy będą Ci zapisywać kolejne maście, sterydy...moim zdaniem raz możesz pójść...ale sama zobaczysz...dziecko może się uczulić na te kremy...i takie błędne koło się robi :roll:
ja ostatnio smaruję Jagodę olejem jojoba - ciało i rękę masłem karite - uważam, że jest rewelacyjne, ma właściwości bakteriobójcze, trochę przeciwświądowe i bardzo dobrze natłuszcza skórę, naprawdę po raz pierwszy widzę taką skórę na ręce u Jagody....a wierz mi Kasieńko już trochę tych kremów, olejów wypróbowałam :-| ( tylko sterydów nie ) jak chcesz mogę Ci przynieść na spróbowanie dla Emilka....ja kąpałam Jagodę bardzo długo w glucie siemieniowym, możesz też spróbować kąpać go w sodzie, cała paczuszka na wanienkę, to mu odkwasi skórę
trzymaj się będzie dobrze...moja Jagoda chyba tak żle nie wygląda z tym azs, co? :-?

kasienka - 2007-12-17, 17:23

bajaderka, gdzie kupujesz to karite?
Pat - 2007-12-17, 18:09

kasienka napisał/a:
dynia, a jak ten glut zrobić?
Moj ojciec robi sobie glut sieminiowy do picia: zmielone ziarno siemienia zalewa gorącą wodą, trzeba odczekac jakis czas az sie zrobi glut z tych zmielonych nasionek. Ojciec pije to co poza glutem a ja smarowalam buzie Leonkowi, jak mial wysypke w pierwszych 2 miesiącach życia.

bajaderka napisał/a:
miała naderwane ucho i czerwone plamy na twarzy
Mojej kolezanki synek mial podobne objawy ale to nie bylo azs tylko uczulenia na rożne produkty typu pietruszka...
moTyl - 2007-12-17, 21:41

kasienka, współczuję Emilowi, że się tak biedny męczy i Tobie, że musisz patrzeć na to :-(

mojemu Antosiowi pomogło rzadsze kąpanie - może raz na tydzień, a na codzień myję go myjką, no i filtruję wodę, poza tym żeby skórka się tak nie przesuszała dodaję do kąpieli olejku - mam specjalną mieszankę, w której jest olejek z lawendy, siemienia i oliwy (i coś jeszcze) ale myślę, że odrobinka oleju z oliwy powinna zdać egzamin - tylko trzeba uważać, bo kąpiel robi się bardzo śliska ;-)

jakby nic nie skutkowało to spróbuj też Lipobase, nie ma sterydów, a przez pewien czas to było jedyne, co wogóle poprawiało stan antosinej skórki, niestety kosztuje ok. 30zł za 100ml, tu jest opisany:
http://www.atopowe-zapalenie.pl/atopedia/Lipobase
nadmienię, że nie tylko na azs działał, ale także wszelkie wysypki/uczulenia z przesuszoną skórką

pao - 2007-12-17, 21:43

a u nas tydzień pod znakiem zębów. ulce rosna dolne jedynki, ma wyraźne wybrzuszenia a dziąsełka bardzo napuchnięte, a gabryśka pożegnała sie z górna jedynką...

ale obie dziewczynki bardzo dzielne są :)

kasienka - 2007-12-17, 21:47

moTyl napisał/a:
spróbuj też Lipobase

mam, nie pomaga :(

Pat - 2007-12-17, 22:22

pao, czyli tydzień pod znakiem Powitań i Pożegnań :-) Szybkie te ząbki..w trzecim miesiącu, prawie czwartym..hoho..Moj skonczyl 7m-cy i nic!
kasienka, trzymaj się! biedulek Emi :-***

pao - 2007-12-17, 22:24

pat, mi pierwsze wyrosły jak miałam 4 i pół miesiąca, gabryśka tez coś koło tego (chyba 4 i tydzień) zatem na ule najwyższy czas ;)
Christa - 2007-12-17, 23:37

kasienko, tak mi przykro! Mysle o Tobie i Emilu caly czas! Bedzie dobrze! Moze faktycznie ten glut pomoze albo rzadsze kapiele, jak pisala moTyl? Powodzenia!
kasienka - 2007-12-18, 09:26

Czy możecie mi jeszcze napisac przepis na gluta do kąpieli? plisss :mrgreen:
Pat - 2007-12-18, 10:10

kasienka, tak jak napisalam o glucie do picia - zrób większą ilość gluta do kąpania. Zmiel ziarno siemienia (przedtem niektórzy radzą podprażyć w piekarniku, na patelni , żeby kwas pruski? zniwelować - kto o tym pisał??? niech się odezwie) i zalej gorącą ale nie wrzącą wodą. Odczekaj 30 minut i wlej do wanienki czy tego kubełka, w którym kąpiecie Małego. Można też odcedzić glut od "mleczka" które powstało.
dynia - 2007-12-18, 10:48

kasienka napisał/a:
Czy możecie mi jeszcze napisac przepis na gluta do kąpieli? plisss :mrgreen:

Ja robiłam tak: mieliłam ziarno siemienia w młynku do kawy .potem zalewałam to wrzatkiem wychodziło tego taki poł litrowy kubek ,potem dodawalam do kapieli w tym wypadku dodaj do wiaderka(uwaga troche zrobi sie ztego taka zupa-bajoro) ale tym sie nie przejmuj w razie czego przed wyciagnieciem malca spłukaj go przegotowana -letnia woda z kubka (mozesz tez przecedzic ale ja nie cedziłam)i tyle ja robilam zarowno Jadze jak i Zimowi takie kapiale codziennie az do polepszenia sie wygladu skorym,potem czasem jak mi sie przypomnialo ale nie czesciej niz raz na 2 tyg.

Matko u nas Ziemek slini sie jak oszalały,normalnie banki ze sliny puszcza :lol: Caly czasłapy dzierzy w buzce,zalewa slina wszystkie koszuliny ,czyzby zeby ,tak wczesnie :shock: ?

kasienka - 2007-12-18, 10:51

ile tego ziarna na jeden raz zmielić?
dynia - 2007-12-18, 10:54

kasienka napisał/a:
ile tego ziarna na jeden raz zmielić?

Wez tak na jedna porcję,która wchodzi do młynka(przypuszczam,ze masz standardowy rozmiar na oko to z 5-6 łyzek)
,napisałam powyzej jeszcze ,ze mozesz ten zajzajer przecedzić ale ja nie cedziłam bo wydawało mi sie ,ze ma to takie dodatkowe własciwosci peelingujące ;-)

AKK - 2007-12-18, 21:42

dynia napisał/a:
AKK napisał/a:


I KONIECZNIE zrob mu kapiel w krochmalu! (maka ziemniaczana)

Widzisz ja tez pomyslałąm od rau o tym krochmalu ale z drugiej strony biorac pod uwage dośc częstą alergie na skrobię ziemiaczana to nie jestem teraz taka pewna ,dlatego bezpieczniej zastosować ten siemieniowy glut ;-)


a ja bym jednak zaryzykowala..Zeby przyniesc ulge maluchowi.u Jozia te krostko kropki pojawialy sie latem ( czyli jak mial 3-5 mcy. Wg naszego lekarza- byly to kropki kontaktowe,nie pokarmowe. I ja mu wierze ( bo komus trzeba...) On jest bardzo zly jak slyszy o tych dietach eliminacyjnych u matek z opwodu wypryszczy u malucha.
Mysmy nawet byli u gastroenterolao z Jujem z okazji niejedzenia itp- ale tak zenujacy byl to spektakl- ze nigdy wiecej.

ajanna - 2007-12-19, 02:48

Kasieńka: współczuję :-( a co do sterydów, które dermatolodzy teraz od urodzenia praktycznie przepisują, to nóż mi się w kieszeni otwiera :evil: można też podobno spróbować kąpieli w płatkach owsianych, ale nie wiem jak, bo nie stosowałam :-/

Dynia: u nas Olaf ślini się strasznie od 2 msc-y i nic :-/ a Igor prawie wcale i ma już 4 zęby :shock:

alcia - 2007-12-19, 13:08

Lena ma drugiego zęba!!! :-)
Pat - 2007-12-19, 13:55

Brawo Lenka!!!!
alcia - 2007-12-19, 14:00

:)
Od kilku dni wcina też zupy i bardzo ładnie jej szło, dopóki nie odkryła, że przy pomocy zupki wypełniającej buzię można wydawać z siebie bardzo ciekawe i jakże nowe dźwięki :roll: :-/ Także ubaw mamy po pachy (i zupkę też) ;-)

AKK - 2007-12-19, 15:34

juju (8 mcy) ma 4 zeby i nie jada nimi specjalnie nic....lubi pluc jedzeniem i bulgotac w kubeczkach :mryellow:
ifinoe - 2007-12-19, 16:31

brawo dla wszystkich zębatków :)

jeśli chodzi o wypryski, to moja Matylda też się zrobiła poważnie parchata na buzi i uszach
leczymy sie tak: wieczorami mycie papką z płatków owsianych, natłuszczanie karite złotym lub kremem Physiogel i 2x dziennie smarowanie maścią przeciwzapalną Elidel (oczywiście niesterydowa)...taką kurację stosujemy od 2 dni i wreszcie widzę ogromną poprawę...początkowo lekarka przepisała nam standardową maść z kwasem bornym, ale po niej Matyldzie zrobiła się gruba czerwona skorupa na buźce

no i nie mam koncepcji, co ją może uczulać

kasienka - 2007-12-19, 19:37

ifinoe napisał/a:
Elidel (oczywiście niesterydowa)...taką kurację stosujemy od 2 dni i wreszcie widzę ogromną poprawę...
ciesze się, bo tez właśnie nabyłam tą maść i mam nadzieję, że poprawi się. Poczytaj w innym watku o moim Emilku, on ma skazę łojotokową, to nie ma ponoć nic wspolnego z alergia...
ifinoe - 2007-12-22, 23:05

[quote="kasienkaciesze się, bo tez właśnie nabyłam tą maść i mam nadzieję, że poprawi się. Poczytaj w innym watku o moim Emilku, on ma skazę łojotokową, to nie ma ponoć nic wspolnego z alergia...[/quote]

u Matyldy lekarka stwierdziła, że te zmiany wyglądają jednak na alergiczne...

jak Emilek? działa u niego ta maść? jak smaruję Matyldę, myślę sobie i o Was ciepło

kasienka - 2007-12-23, 10:38

ifinoe, idź koniecznie do dermatologa, oni jednak mają większe doświadczenie...Moja pediatra tez nie wiedziała, co to za zmiany, albo alergiczne, albo łojotokowe, to b.trudno rozpoznać...Homeopatka nawet kazała mi odstawić od piersi, że niby skaza białkowa :roll: A okazało się, że to skaza łojotokowa, która z dietą nie ma nic wspólnego :) Owszem, mogą dojść alergie do tego, ale teraz jem nabiał i nie ma pogorszenia, a jest polepszenie(po maściach). Postaraj się iść do takiego lekarza, którego ktoś Ci poleci, żeby nie klasyfikował wszystkiego "z marszu" jako AZS, mają takie tendencje...

ifinoe napisał/a:
jak Emilek?

o niebo lepiej. Z twarzy prawie mu zeszło, tylko czoło się łuszczy jeszcze. Przestałam już smarowac elidelem, bo lekarka pow, że tylko dwa-trzy dni, aż zmiany złagodnieją, to dość mocny lek chyba jednak. Teraz smaruję tą robioną maścią z cynkiem. Na rączkach też lepiej-tam tylko tą maścią smaruję i masłem karite na drugiej rączce, jednak na razie po maści lepsze efekty.

martka - 2007-12-23, 11:16

kasienka napisał/a:
o niebo lepiej

kasienka, :-D :-D :-D

moTyl - 2007-12-25, 20:54

kasienka napisał/a:
o niebo lepiej

nie przestaję trzymać kciuków :-D :-D :-D ;-)

dynia - 2007-12-25, 21:10

kasienka napisał/a:
o niebo lepiej


Oj to super :-D U nas kilka dni była twarzowa maskara ,teraz jest tez lepeiej no ale na ciele wciaz suche place :-? (podejzewam,ze nasi chłopcy maja ta sama przypadłośc niestety :-/ )
No i zakupiłam fajny krem i koste myjaca Iwostin z woda termalna ,naprawde widac efekt(w odroznieniu od oilktaum,emolium,balneum :-( )

kasienka - 2007-12-25, 22:28

dynia, lekarka mi mówiła, żeby tych zmian nie natłuszczać, dlatego oilatum itp jest do d. ;)
dynia - 2007-12-25, 22:31

kasienka napisał/a:
dynia, lekarka mi mówiła, żeby tych zmian nie natłuszczać, dlatego oilatum itp jest do d. ;)

A widzisz!Dobrze wiedzieć ale nawilżac jakoś trzeba chyba co?

Lily - 2007-12-25, 23:08

Nie natłuszczać, bo one już są tłuste ;)
kasienka - 2007-12-25, 23:22

Lily, to nie takie oczywiste, bo np.u Emilka nie wyglądają, jakby były tłuste...
dynia, nam kazała na głowę ten olej z alk.salicylowym, na twarz mam robioną maść, mogę Ci przeskanować, ale może lepiej, jakby jednak dermatolog Ziemka zobaczył? Zamiennie zamiast tej maści poleciła: dermaliboul lub cicaplast, to są normalne a z apteki(ja nie kupowałam jeszcze). Na twarz jak miał strasznie to elidel, ale tylko dwa dni używałam. Kąpiel codziennie w krochmalu. NA głowę kazała clotrimazol po myciu...a za uszy ten pimafucort, to z antybiotykiem, ja jeszcze nie kupiłąm, ale chyba kupię, bo ciągle mu się papra :/

Lily - 2007-12-25, 23:56

kasienka napisał/a:
to nie takie oczywiste
ja wiem, że nie wyglądają, ale to chyba kwestia jakiegoś problemu z gruczołami łojowymi, nie?
dynia - 2007-12-26, 10:58

Kasienka dzieki bardzo za odp :-)
U nasz za uszami już sie wygoiło(a tez sie maskarycznie paprało dodatkowo stan ten pogarszłao zalegajace tam mleko ,które sie ulewało) TEraz ta brzydka skóra całkowicie sie złuszczyła i jest ok(tylko troszke czerwona ale całkowicie gładka).Co do ciemieniuchu to dzisiaj nawilzyłam ja kremem i cąłkowicie usunęłam(teraz zobacze czy ten stan powróci).Po wyczesaniu głowka jest jak marzenie(acha zauwazyłam ,ze jak sie za mocno wyczeze tj podrazni skóre wycieka z niej taka posoka) .Wybrałabym sie do dermatologa a jakze ale musiałbym sie z Małym tłuc do Jeleniej,wiec jesli nie przejdzie to pewnie i tak będe musiała tak zrobić :-/ POĸi co to nie chce zapeszyc ale po tym Iwostinie ma sliczna i gładka buźke(pozostał jeszcze problem przesuszonej skórki na brzuszku,raczkach ,i nogach ),której odkąd zaczęły sie problemy tj ok 6 tyg.nie miał,takze mam nadzieję ,ze ta woda termalna z Iwonicza Zdroju to jakis cud ;-)

[ Dodano: 2007-12-26, 11:03 ]
Dodam tylko jeszcze,ze tez specjalnie nie zauważyłam zależnosci miedzy tym co jem a wysypem.Na swieta zjadlam sernik ,ruskie etc i nic sie nie dzialo,także mam cicha nadzieje,ze to nie skaza ;-)

kasienka - 2007-12-26, 11:08

dynia, dokładnie, ta lekarka, i lekarz, u którego byłam na początku mówili, że to nie ma związku z dietą. Ja też nie widzę, jem tera wszystko i jest lepiej :)
Lily napisał/a:
to chyba kwestia jakiegoś problemu z gruczołami łojowymi, nie?

tak, ale te zmiany nie wyglądają na "tłuste" tylko są raczej takie szorstkie w odczuciu, więc ja tez je natłuszczałam, jak nie wiedziałam co to.
dynia, trzymam kciuki :) A czym wygoiliście te uszka? Emi ma bardziej za jednym...i do tego ciągle to ucho paca ręką, chyba przez to mu się pogarsza :-/

Christa - 2007-12-26, 11:13

dynia, w takim razie oby juz bylo tylko lepiej!

U nas natomiast (pomimo iz staralam sie nie jesc dan "wybuchowych") Maxio przemarudzil caly pierwszy i drugi dzien swiat. Sprawial wrazenie, jakby mu cos dolegalo po tym co zjadlam. Nigdy wczesniej taki nie byl. W Wigilie byl idealny, natomiast od wczoraj nie poznaje syna. Teraz pod wieczor (u mnie juz jest 21.30) zanim zasnal mialam go juz kompletnie dosyc.
I jak na zlosc byli u nas dzisiaj bezdzietni znajomi, ktorzy nie bardzo lubia male dzieci i ja mialam nadzieje, ze uda sie pokazac im, ze male dzieci nie sa takie najgorsze ;-) , ale z marudzacym Maxiem nie bardzo mi sie to udalo :-)

dynia - 2007-12-26, 11:41

Kasienko jesli masz takie uszka naderwane tzn powiedzmy,ze widać troche jakby krew to ja nie wiem czy bym nie zaryzykowała tej masci z anty. jednak,zeby tego nie zapaprać :roll: U nas była tylko taka okropna skóra(bez widocznej ranki) najpierw taka mega skorupa ,która zaczełam rozmiekaczac wazelina(i czasem smarowałam tez ta mascia borną) jak to odpusciło to potem zaczeła schodzić normalnie płatami,przemywałam ja bardzo czesto i smarowałam wazelina,teraz wszystko zlazło i jest ok ;-)
Co do diety jeszcze to mamy Kasienka podobnie.Ja cały czas leciałam na rygorystycznej weganskiej i efekt był mizerny,teraz po tak długiej przerwie zjadłam tego twarogu czyli efekt powinien byc piorunujacy a tu cisza :-D Nie ma sie więc co głodzić,zwłaszcza ,ze jak miałam taka bezjogurtowa ,bezserową i anty maslana (bo mleka i tak nie pije i unikam jajek ) diete przy Jadze to zęby posypały mi sie w okamgnieniu :-?

Christa a może jednak Maxik cięzko strawił cos światecznego ? Tak mu zaległo i sie denerwował bo nie mógł dobrze sobie pierdnąć ;-) Bo jakiś zagubiony bączek szwędał sie mu po jelitach?

Dzięki też dziewczyny za dobre słowa :-)

Christa - 2007-12-28, 12:20

dynia napisał/a:
Christa a może jednak Maxik cięzko strawił cos światecznego ? Tak mu zaległo i sie denerwował bo nie mógł dobrze sobie pierdnąć ;-) Bo jakiś zagubiony bączek szwędał sie mu po jelitach?


Kurcze, tak mu zaleglo, ze juz mamy 3-ci dzien bez kupki... (a zwykle robi 1 dziennie). Meczy sie biedak strasznie: steka, przy czym robi sie caly czerwony i ostro probuje ja zrobic, ale nie wychodzi. Ja non stop cwicze z nim brzuszki i rowerki, ale bez zadnego efektu. Strasznie mi go zal, bo widac, ze naprawde chce zrobic te kupke, a nie moze...

kasienka - 2007-12-28, 12:41

Christa, może spróbujesz czopka glicerynowego? Jeden raz, może pomoże...
joulet - 2007-12-29, 10:47

Christa może spróbuj podać dziecku herbatkę rumiankową kilka razy dziennie.Jeśli dziś nie pomoże to jutro powinno puścić.

U nas w domu szpital.Niestety chorujemy.Myslałam że bez doktora się obejdzie ale niestety w oniedziałek musimy iść juz koniecznie.

moTyl - 2007-12-29, 23:49

Christa, biedny Maxio :-( , mam nadzieję, że już mu lepiej i żadne zagubione bączki ani spóźnione kupki go już nie męczą :-)
Humbak - 2007-12-30, 11:43

Christa, spróbuj możliwie długich i ciepłych kąpieli z masażem brzuszka, musi być też możliwie długi (nie wiem ile w minutach... tak na oko, byle woda ciepła była) i z masażem - masujesz ręką lekko przyciskając naokoło pępka, nie po nim, i w kierunku w jakim jest ułożone jelito grube tzn od nad pępka po jego lewej stronie w dół czyli tak jak zegarek. Dużo układać na brzuszku i lekko masowac wtedy plecki by brzuszek lekko się dociskał do podłoża oczywiście miękkiego, ale nie wolno masować kręgosłupa. Ja lekko ogrzewałam brzuszek termoforem, ale to zawsze ostrożnie... No a jak nie pomoże to jak mówi kasieńka, czopek... :-|
trzymam kciuki by samo przeszło

dynia - 2007-12-30, 13:51

Biedny Ziemek wygląda koszmarnie jest jedna wielka ,obłążąca łuską(ciemienuche ma nawet w pępku :cry: )Zdobyłam w koncu te preparaty (za konsultacją lekarską) na łzs i jak na razie przestał być wsciekle czerwony ale sie łuszczy makabrycznie :-( Czasami ja juz nie mam siły....
kasienka - 2007-12-30, 19:04

dynia, wiesz, że wiem, co czujesz...Myślę cieplutko o Was, oby przycichło i minęło bezpowrotnie...
U nas wczoraj znów na buzi zaczęło wyłazić, ale potraktowałam elidelem i dziś ok. Za to na rękach okropnie, nie wiem, może dlatego, że rano zapomniałam go posmarować,..i na pleckach wyszło...Biedne te dzieciaczki...Emil w pępku nie ma, ale za to przy jednym sutku-masakren...
dyńka, co kupiłaś za preparaty?
Mnie lekarze ciągle uspokajają, że mamy się nie denerwować, że to sa niestety takie zmiany, które lubią wracac...bez konkretnego powodu...
A za uszkami po posmarowaniu pimafucortem zeszło bez śladu. I do oczka dostaliśmy kropelki-już dobrze...Jutro tylko spróbuję odebrać wyniki moczu, bo ponoć cos tam było nie teges, nie wiem, czy będa mieli czynne... :roll:

dynia - 2007-12-30, 19:37

Kasienka my mamy do głowy i buzi emulsje Seboderm ,przeciwłojotokowa i antygrzybiczna,do ciałka krem biodermy ;atoderm PO zink,mamy go myc dokładnie zwykłym mydłem dla dzieci .Powiem CI,ze jak go dzisia tak porzadnie wymyłam mydłem i gabka to ma teraz o niebo lepsza skore gładka ,juz sie tak nie łuszczy .Trzeba usuwac po prostu ten łój systematycznie,żeby skóra mogła oddychać.Dodam jeszcze,ze Ziemo ma objawy w okol.łonowych,takze daje tam gruba warstwa masci z cynkiem.
Super,ze uszka sie wygoiły :-D Powiem CI,zejak poogladałam dzis zdjecia dzieci z ostra postacia łzs to mamy naprawde kupe szczescia(tzn chłopaki nasze maja).Karmie sie nadzieja,ze im to wkrótce minie bezpowrotnie ;-)

kasienka - 2007-12-30, 20:46

dynia, ja widziałam tylko dwa zdjęcia i już dalej nie szukałam...Mi dermatolog kazała kąpać w krochmalu i jest dobrze...Ale na głowie też zauważyłam, że jak szamponem wymyję dokładnie, to lepiej z ciemieniuchą...
Christa - 2007-12-30, 23:47

Uprzejmnie donosze :-) , ze piatego dnia Maxio kupke zrobil sam! Ale stresu bylo od groma. Mam nadzieje, ze ta sytuacja juz sie nie powtorzy! No i dzieki za rady i wsparcie!

Kurcze, dynia i kasienka, dzielne z Was kobiety, a z Waszych maluszkow dzielni faceci! Oby bylo juz tylko lepiej!!!

kasienka - 2008-01-01, 22:04

Emil od jakiegoś czasu daje czadu w nocy...Przy zasypianiu, około 24-1 w nocy...płacze, wije się, wyrywa pierś...miota się...Wali rękami i nogami...Dwa dni temu to przeszedł samego siebie, ale w końcu zrobił kolejną kupę i mu ulżyło, więc może coś mu zalegało...No ale i tak budzi się w nocy, około 3-4(czyli po trzech godzinach snu) i zaczyna się miotać, rzucać itp...powtórka z rozrywki...
Nie wiem, co mu może być...Może zęby? Strasznie pakuje łapy do buzi, ale nie wiem, czy to nie jest związane ze wzmożonym odruchem ssania w 3miesiącu...Nie ma obrzmiałych dziąseł ani nic nie widać(nie czuć) żeby się wyrzynało... :roll: Sama nie wiem...
Jutro jeszcze musze odebrać wyniki posiewu moczu, mam nadzieję, że nic nie jest nie tak...
A w dzień ogólnie spokojnie, fakt, że teściowa jest i ciągle go nosi prawie, ale też leży czasem w bujaku godzinkę nawet, słodziak z niego i naprawdę w dzień jest ok, wieczrem coś go bierze...

Christa - 2008-01-01, 22:47

Kurcze, kasienko to wspolczuje. Ale z tego, co kiedys pisalas, Emil mial juz taka faze wczesniej, wiec moze nocny z niego marek? Dobrze, ze chociaz w dzien jest dobrze. Z tym pakowaniem lapek do buzi, u nas jest to samo. Z tym, ze u nas na dole w miejscu jedynki widac cos bialego, wiec moze to juz powoli zebusie sie beda zaczynac. Ale moze tez niekoniecznie.

A jak jest ze snem Emila w dzien? Spi troche?

arete - 2008-01-01, 23:33

kasieńko, jakbym o Antku czytała... W dzień anioł nie dziecko, w nocy jest tak jak u Was, tyle, że u nas to na pewno nie ząbkowanie. Bywają noce, że od 1-2 nie śpi wcale, ale najczęściej budzi się ok 4 i potem nie ma mowy już o spaniu. Nie płacze jakoś specjalnie, raczej popłakuje albo po prostu chce, żeby się nim zajmować. No i trudzi się strasznie jak chce zrobić kupę. Czy wszystkim dzieciom te kupy muszą wychodzić z takim trudem? Da się temu jakoś zapobiec czy ten etap trzeba po prostu przetrwać, a jak boli próbować te wzdęcia łagodzić herbatkami, masażami itp?
kasienka napisał/a:
płacze, wije się, wyrywa pierś.

Kurczę, mamy podobne jazdy. Czasem Antek podczas karmienia płacze, pręży się, kręci się tak jakby chciał tę pierś wypluć. Nie wiem dlaczego. Dziś pomyślałam, ze może robi tak wtedy, gdy ja mylnie odczytuję jego sygnały tj. myślę, że jest głodny, a on tak naprawdę nie chce ssać. Sama nie wiem. :-?

Cieszę się, że Emilowa buźka ma się już lepiej. I Antkowi ostatnio jakieś krostki powyskakiwały, na szczęście niedużo i same przygasają. Trzymam kciuki za dalsze pozytywne efekty kuracji.
Christa napisał/a:
Uprzejmnie donosze :-) , ze piatego dnia Maxio kupke zrobil sam!

Christa, to fantastycznie! :-) Biedny Maxio, pięć dni się męczył.

kasienka - 2008-01-02, 00:18

Może takie modele nam się trafiły :/
Ja mam teraz w domu teściową, już trzeci tydzień...I ona ciągle twierdzi, że on na pewno jest chory...No ale, jakby było chory, to by cały dzień było widać chyba, a nie tylko wieczorem, nie? :roll:

Lily - 2008-01-02, 00:57

kasienka napisał/a:
I ona ciągle twierdzi, że on na pewno jest chory...
jakbym moją mamę słyszała... ona twierdziła, że dziecko jest ciężko chore (bo się drze, a powinno samo leżeć spokojnie), ale uważała, że lekarstwem jest sztuczne mleko z butelki i wożenie w wózku... nie wiem, czemu babciom takie rzeczy do głowy przychodzą, ale to dość częste z tego co obserwuję...
Nie martw się kasienka, jemu na pewno niedługo przejdzie.

Christa - 2008-01-02, 00:57

kasienko, tez mi sie tak wydaje, ze jesli Emilek bylby chory, to nie marudzilby tylko w nocy, ale i w dzien. No takich cudow to nie chyba nie ma, ze sie choruje codzinnie o tej samej porze ;-) .

arete, z tymi kupkami to dla mnie tez zagwozdka. Wczoraj przeczytalam, ze dzieci karmione piersia moga nie robic kupki nawet do 14 dni, ale to oczywiscie w przypadku, kiedy pokarm mamy jest calkowicie trawiony przez dzieciaczka . Szczerze mowiac, chyba bym zwariowala, jakby Max mial nie robic kupki przez tyle czasu, bo ja widze, ze to nie jest tak, iz jemu sie moj pokarm calkowicie strawil i nie ma mu co wychodzic, tylko on chcialby zrobic, a nie moze i sie przy tym strasznie meczy. A najgorsze jest to, ze jak zasnie, to taka kupka albo baczek sa w stanie zaraz go wybudzic. Moze u Was jest podobnie? Tzn. chodzi mi o to budzenie sie w srodku nocy/nad ranem.

A ile Antos spi w dzien? I o ktorej chodzi spac juz tak na noc? Ponoc dzieci, ktore za malo spia w dzien, rowniez gorzej spia w nocy. A z drugiej strony jak maja za duzo snu w dzien, to tez nie dobrze, bo pozniej w nocy szaleja. Ech, nie ma letko.

puszczyk - 2008-01-02, 08:10

arete napisał/a:
kasienka napisał/a:
płacze, wije się, wyrywa pierś.

Kurczę, mamy podobne jazdy. Czasem Antek podczas karmienia płacze, pręży się, kręci się tak jakby chciał tę pierś wypluć.

Weronika robiła tak gdy nie była głodna, tylko chciała spać. Ale wtedy brała smoczka, pieluszkę tetrową i zasypiała w łóżeczku.

alcia - 2008-01-02, 08:35

arete napisał/a:
Czy wszystkim dzieciom te kupy muszą wychodzić z takim trudem? Da się temu jakoś zapobiec czy ten etap trzeba po prostu przetrwać, a jak boli próbować te wzdęcia łagodzić herbatkami, masażami itp?

Nie wszystkie dzieci tak mają. Moja Kaja też produkowała kupy z wielkim zaangażowaniem, a Lena już nie - nie widac było nigdy po niej kiedy robi (choć przypominam sobie, że czasem bywała wtedy bardziej drażliwa). Ja pijałąm regularnie herbatki z kopru włoskiego+rumianek i kopru+melisy. 3x dziennie po każdym posiłku. Na prawdę to działa, polecam chociaz spróbować. Moja siostra mi nie wierzyła i 2,5 miesiąca się męczyła ze swoim dzieciaczkiem, aż w końcu przed wigilią wypiła (chyba dla świętego spokoju, bym się odczepiła ;) ) i teraz już pija regularnie - też była w szoku jaka jest różnica. Może nie u każdej osoby to zadziała, nie wiem, ale chyba warto sprawdzić.

kasienka - 2008-01-02, 09:31

puszczyk, fajnie...tylko Emil pluje smoczkami na odległość...A cyca zawsze chce...
alcia, ja mam wrażenie, że emilowi było gorzej po koperku, który piłam..

malina - 2008-01-02, 10:39

alcia napisał/a:
Ja pijałąm regularnie herbatki z kopru włoskiego+rumianek i kopru+melisy. 3x dziennie po każdym posiłku.


A u nas po wszystkim co miało koper włoski( min ta woda koperkowa) Zuzia miała straszne bóle brzuszka,wg naszego pediatry to częste po koper może działać wzdymająco.

kasienka - 2008-01-02, 12:14

Jestem wkurzona...Odebrałam, wreszcie wyniki posiewu sprzed 2 tygodni, bo najpierw nie było, potem święta, po świętach okazało się, że się zgubiły i musieli sprowadzić jeszcze raz, w poniedziałek nieczynne...no i dziś dopiero...Emil ma za dużo jakiś bakterii...ale nie wiadomo, czy nie były siuśki zanieczyszczone, więc musimy robić jeszcze raz...Dostałam tez skierowanie na usg brzuszka...Terminy najwczesniej 23.01... :shock: w drugim szpitalu-na marzec...To jest jakiś odjazd, a jak dziecko chore, to przecież ten miesiąc dużo może znaczyć!szok...darmowa służba zdrowia, cholera...
Zapisaliśmy go prywatnie, choć z kasą kiepsko, a jak ktoś w ogóle nie ma? Taka przyjemność kosztuje 70 zł... :roll: ]:->

arete - 2008-01-02, 18:11

Christa napisał/a:
. A najgorsze jest to, ze jak zasnie, to taka kupka albo baczek sa w stanie zaraz go wybudzic. Moze u Was jest podobnie? Tzn. chodzi mi o to budzenie sie w srodku nocy/nad ranem.

Myślę, może być tak jak piszesz. Często jak się obudzi Antoś pręży się i stęka. No i z produkcją kupek przerzucił się na noc i rano, ale to akurat normalne, u dorosłych też jelita pracują najintensywniej nad ranem.
Christa napisał/a:
A ile Antos spi w dzien? I o ktorej chodzi spac juz tak na noc?

Dużo śpi w dzień. Trochę jest aktywny rano (czasem zaczyna już od 4 rano ;/ ) i wczesnym popołudniem, potem zwykle śpi od 13 do 15-16, potem cyc i znów spanie, potrafi tak z przerwami dociągnąć do północy, czasem trzeba go wybudzać na jedzenie lub kąpanie. Jak jest dla nas łaskawy to zasypia ok.1-2, śpi do 4, a potem do 6-7, a jak jest mniej wspaniałomyślny to nie śpi w nocy prawie w ogóle - dziś Przemek dyżurował przy nim do 6.30 po to, żebym ja mogła odespać poprzednia nockę. :-|
puszczyk napisał/a:
Weronika robiła tak gdy nie była głodna, tylko chciała spać.

Dokładnie było tak dziś u nas - jak go chciałam nakarmić, płakał i wypluwał cyca, próbowałam go nosić, kołysać, zmieniłam pieluszkę, a on płakał nadal. Uspokoił się dopiero jak go położyłam spać i dałam smoczka, po prostu chciał, żebym mu w końcu dała spokój. ;-)
alcia napisał/a:
Ja pijałąm regularnie herbatki z kopru włoskiego+rumianek i kopru+melisy. 3x dziennie po każdym posiłku. Na prawdę to działa, polecam chociaz spróbować.

Dzięki alciu za radę, właśnie popijam. :-) Mam nadzieję, że to pomoże, zwłaszcza, że herbatka z koprem, którą dawaliśmy Antkowi chyba trochę mu pomagała, więc może zadziałanie od środka przyniesie lepszy efekt.
kasienka napisał/a:
Może takie modele nam się trafiły :/

Kurczę, wszystkim moim koleżankom chyba takie modele się przytrafiły, najgorzej jak słyszę, że np. siedmiomiesieczniak nadal jest nocnym markiem, bo ciągle mam nadzieję, że z czasem Antoś dzień od nocy zacznie odróżniać.

kasienka - 2008-01-02, 20:14

arete napisał/a:
ciągle mam nadzieję, że z czasem Antoś dzień od nocy zacznie odróżniać.

ja żywię podobne nadzieje względem Emila ;)

arete - 2008-01-02, 20:40

kasienka napisał/a:
arete napisał/a:
ciągle mam nadzieję, że z czasem Antoś dzień od nocy zacznie odróżniać.

ja żywię podobne nadzieje względem Emila ;)

Oby Nowy Rok przyniósł spełnienie tych życzeń. :-)

kasienka - 2008-01-02, 21:38

arete, oby :)
jak na razie, Emil się przespał, ale nie wiadomo czemu znów sie obudził i teraz leży u Zuzi w łóżku i gada ;)

arete - 2008-01-03, 15:52

Ech, teraz nas problemy z oczkami dopadły. :-( Byliśmy u okulisty, na szczęście infekcja bakteryjna, a nie zatkane kanaliki. Zapuszczamy kropelki i czekamy na poprawę, bo oczko wygląda fatalnie, całe zaklajstrowane wydzieliną, czerwone i spuchnięte. :-/
alcia - 2008-01-03, 16:02

arete napisał/a:
na szczęście infekcja bakteryjna, a nie zatkane kanaliki.

jak to lekarz rozpoznał, robił jakieś dodatkowe badania?

arete - 2008-01-03, 17:45

alcia napisał/a:
arete napisał/a:
na szczęście infekcja bakteryjna, a nie zatkane kanaliki.

jak to lekarz rozpoznał, robił jakieś dodatkowe badania?

Podczas zwykłego badania lekarka obejrzała mu oczka, gdyby to były kanaliki dałyby o sobie znać wcześniej. Podejrzewam, że okulistka stwierdziła, że to zapalenie spojówek, bo to najczęstsza dolegliwość i objawy były typowe. Chyba tak jest rzeczywiście, bo po kropelkach widać już poprawę.

alcia - 2008-01-03, 18:12

tak pytam, bo my też mamy z tym problem. Od początku (tzn pierwszy raz koło miesiąca, potem koło dwóch) pojawia się i znika, w końcu koło 5 m-ca jak wróciło, nie chciało już przejść. Dostała antybiotyk miejscowy w kropelkach, przeszło już po jednym dniu, podawałam dalej na wszelki wypadek. Ale po jakimś czasie znów był chwilowy nawrót, w tym momencie chyba też się zaczyna tak delikatnie...
Nasza okulistka nie potrafiła stwierdzić, czy to zapalenie, czy kanaliki. :-| Co mi się nie podobało, szczerze mówiąc. Już nas straszyła zabiegiem, ale ja dziękuję. Narazie używam tego Sulfacetamidu, tak doraźnie i pomaga. Mam nadzieję, że to minie wkrótce (ponoć na ogoł kończą się takie problemy w okolicach pół roku)

arete - 2008-01-03, 19:26

Chyba takie problemy z oczkami lubią nawracać, niestety. Moja mama mówiła, że ja też miałam takie nawracające infekcje, które nie wiem kiedy, ale w końcu ustąpiły. W tym artykule również piszą, że problemy ustępują ok. 12 miesiąca życia.
agaw-d - 2008-01-03, 20:01

kasienka mojego M siostra miała podobne problemy z synkiem i jak drugi posiew wyszedł zły to lekarka im zaproponowała żeby szli do szpitala bo tam wszystkie badania zrobią w dwa dni. No i faktycznie w jeden dzień poszli a na drugi dzień w południe wychodzili, na wyniki nawet nie czekali w szpitalu tylko się po nie zgłosili i do przychodni z wynikami.
W sum