wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Nasze zdrowie - nałóg kawowy

melazu - 2010-11-17, 16:02
Temat postu: nałóg kawowy
jak sobie poradzic z nałogiem kawowym, czy jest ktos kto dał rade.Kurcze jestem bardzo uzalezniona i naprawde mi trudno ,mozecie coias poradzic
Lily - 2010-11-17, 16:09

Nie dałam i nie widzę potrzeby, ale z tego co czytałam, należy najpierw przerzucić się na kawę gotowaną (z przyprawami typu cynamon, kardamon, goździki) - taka kawa nie zakwasza, w przeciwieństwie do zwykłej, a potem z niej powoli przechodzić na zbożówkę.
A ile tej kawy pijesz?
Tak poza tym to witaj na forum ;)

Tempeh-Starter - 2010-11-17, 16:57

XnieXmamXnałogów :-)
czy kawa to tylko uzależnienie psychiczne (typu lęk przed przerwaniem rytuału, albo lęk przed domniemanym spadkiem sprawności) czy też potrzeba dogadzania - jak z cukrem i solą
czy może ma jakieś podłoże fizjologiczne (coś z kofeiną jak z nikotyną ?)

Lily - 2010-11-17, 17:05

Kawa jest dobra :) Natomiast jeśli chodzi o lepszą sprawność psychiczną itd., to ja bym polemizowała, mnie pobudzała gdy mało piłam, ale tak, że mi się ręce trzęsły, teraz nie odczuwam żadnych efektów.
moony - 2010-11-17, 18:41

Znam takich, co piją tylko kawę i twierdzą, że wcale nie są uzależnieni.
Odnoszę jednak wrażenie, że to to, o czym pisze Tempeh-Starter - że uzależnienia przynajmniej po części są kwestią psychiczną ("bez kawy, papierosów, alko nie dam rady").
Miałam taki okres, kiedy codziennie bolała mnie głowa i piłam kawę, bo mi przechodziło. Okazało się koniec końców, że to brak magnezu, który kawa wypłukuje :roll:

kofi - 2010-11-17, 20:52

Ja wiem, że to lekki obciach powoływać się na program w Tv Style, ale jako, że zawierał treści bardzo dla mnie wygodne się powołam: kawa nie uzależnie fizycznie i nie jest szkodliwa w rozsądnych ilościach - nie pamiętam do ilu filiżanek dziennie, ale mieszczę się w granicach normy z moimi 3 ostatnio. 8-) Jakoś nawet nie czuję się zakwaszona. ;-)
gosia_w - 2010-11-17, 21:02

ja się odzwyczaiłam od picia kawy - zamiast naturalnej zaczęłam robić sobie zbożową (z mlekiem skondensowanym, tak jak poprzednio naturalną). Robiłam ją wtedy, kiedy poprzednio piłam naturalną. Czasami robiłam zbożową mieszaną pół na pół z kakao. Po kilku miesiącach zmieniłam mleko na napój zbożowy. Zaczęłam też pić taką kawę rzadziej (wcześniej zawsze dwie, z czasem - jedna). W tej chwili robię sobie zbożówkę czasami. Sporadycznie (powiedzmy raz na 2-3 miesiące) piję kawę naturalną bezkofeinową w postaci latte na mleku sojowym w Coffee Heaven. Lubię zapach kawy naturalnej, ale nie ciągnie mnie do picia.
Lily - 2010-11-17, 22:08

W sumie szkoda, że pokutuje stereotyp kawy jako czegoś, co tylko szkodzi, podczas gdy prawdziwa kawa ma sporo prozdrowotnych właściwości ;)
melazu - 2010-11-17, 22:53

no wiec jesli chodzi o picie kawy to chyba jest to uzalenienie zarowno pyschiczne jak i fizyczne.Jak rano wstje to juz sie czuje podkrecona na mys o tym ze zaraz wypije kawe i tak jest codziennie od wieu lat poza dwukrotnym okresem wczesno ciazowym kiedy na zapach widok i mysl o kawie moglam pusici pawia(przepraszam za zwrot)a jesli chodzi o to czy mnie to pobudza to na chwile chyba tak ,napewno gdybym jej nie wypia to bym o tym myslala i pewnie bym sie czula snieta.Nawet nie macie pojecia jak bym chcia to przerwaci poczuc sie wolnym czlowiekiem tylko jak kurcze???
a jak gotowac te kawe tzn jak sie przerzucic na ten zdrowszy r=sposob picia kawy zeby ostatecznie przejsc na zbozowa???

Lily - 2010-11-17, 22:58

melazu, http://wegedzieciak.pl/vi...?t=4854&start=0 - np. tak ;)
karusia - 2010-11-17, 23:53

Heh, jakiś czas temu kawę i napoje z kofeiną wypijałam w olbrzymich ilościach - jakąkolwik kawę, sypaną, z automatu na przerwie, w kubeczku na wynos, cokolwiek, byleby miało w sobie kofeinę. Ciśnienie mam bardzo niskie, więc od rana w siebie wlewałam - najlepiej 2-3 przed wyjściem z domu :oops: A poźniej jeszcze Cola.
Bolała mnie głowa (hmm... tak migrenowo i z atrkacjami), wiec leczyłam się lekami i kawą. Tak ze 3-4 razy w tygodniu czasami :-/

No ale po odstawieniu glutenu przeszło :D

Okresowo wymieniałam na yerbę - w zimie, w sesji szczególnie, albo na zieloną herbatę ale latem. A teraz kawę piję raz na kilka dni.

[ Dodano: 2010-11-17, 23:58 ]
A i jeszcze mi sie przypomniało z zamienników - chyba wszystkie napoje z imbirem, moja mama ostatnio robiła jakąs taką mieszankę do słoika - miód, cytryna, imbir (proporcje według uznania) - to się potem zalewa ciepłą wodą jak jakiś koncentrat soku. Jest smaczne, pobudza i rozgrzewa :mryellow:

Kitten - 2010-11-18, 12:06

Ciekawostka - kawa może być szkodliwa ze względu na zawartość wielkiej ilości środków grzybobójczych :> . Podobnie zresztą, jak kakao i banany - pasożyty kochają wielkie plantacje*. Rozważam zainwestowanie w kawę ekologiczną, nie wyjdzie mi dużo drożej, niż ulubiona Lavazza.

*Wieści z pewnego źródła - wykład dr zajmującego się grzybami.

Lily - 2010-11-18, 13:26

Kitten napisał/a:
Ciekawostka - kawa może być szkodliwa ze względu na zawartość wielkiej ilości środków grzybobójczych :>
Czyli co, leczy candidę? :mrgreen:
MayoNika - 2010-11-18, 13:26

zmieniłam kubek na filiżankę, a potem na mini filiżaneczkę ;) obecnie pijam głównie kawę zbożową i yerba mate.
bronka - 2010-11-18, 13:27

Lily, :lol: :lol: :lol:

Ja tam nie rozumiem problemu :-P

dynia - 2010-11-18, 13:46

Ja uwielbiam kawkę 8-) Nie wyobrażam sobie poranka bez filiżanki. Teraz mieszkam w miejscu gdzie kawę żłopie się przez cały dzień ,stosowne jest zapodanie sobie cafe con leche nawet o 22 ;-) Wykukałam,że maja każdą kawkę w przynajmniej 4 rodzajach i tak z nr 1 to taka mocniejsza na przebudzenie ,wieczorem schodzi się do 4 to już taka prawie na sen ;-) Kawa tu wszędzie jest pyszna nawet w najgorszej spelunie ,każda kosztuję koło 1 euro i to są dobrze zainwestowane pieniądze 8-)
Kiedyś nie piłam kawy przez dłuuuugie lata...to teraz muszę sobie nadrobić :-P

kofi - 2010-11-18, 14:05

dynia napisał/a:
Kawa tu wszędzie jest pyszna nawet w najgorszej spelunie ,każda kosztuję koło 1 euro i to są dobrze zainwestowane pieniądze 8-)

No właśnie pod tym względem Pl. długo jeszcze będzie w tyle. Pomijam, że w większości knajp -nawet najgorszych spelun, kawa nie schodzi poniżej 2 euro, a jeszcze się zdarza taki syf utrafić, że rozpacz. Mąż mojej koleżanki już się nuaczył, że poza domem raczej pija herbatę. :lol: Bo za bardzo lubi kawę, zeby pić jakieś sprofanowane płyny.

Lily - 2010-11-18, 14:15

kofi napisał/a:
kawa nie schodzi poniżej 2 euro
Hmm, ja pijam głównie w pizzeriach i kosztuję ok 4 zł, czyli 1 euro, chyba że jakaś bardziej urozmaicona, np. moja ulubiona po wiedeńsku ;) Ale kiedyś mi właśnie w pizzerii przynieśli popłuczyny z ekspresu ;)
oliwianka26 - 2010-11-18, 14:20

Ja też pijałam dużo kawy, nie wyobrażałam sobie poranka bez przynajmniej dwóch kaw.
I mój mąż ( przeciwnik wszelkich używek) wymyślił następujący sposób - co dzień rano podawał mi pyszne kakao.
Pierwsze kilka dni były ciężkie, ale udało się. Kawy już nie pije, kakao czasem bo bardzo lubie :)

Tempeh-Starter - 2010-11-18, 16:01

kofi napisał/a:
Ja wiem, że to lekki obciach powoływać się na program w Tv Style,


obciach to nie powoływać się tylko oglądać :mrgreen:

moony - 2010-11-18, 16:26

Moja mama kiedyś była w stanie zabić jeśli nie wypiła kawki zaraz po obudzeniu się i potem, ok. 12-13. Czyli typowe uzależnienie psychiczne. Nie wyobrażała sobie kawy bez mleka dopóki nie dowiedziała się, że go nie toleruje i że wszystkie problemy brzuszne to przez mleko. Odstawiła. Pojechała na jakiś turnus odtruwający, gdzie jadła tylko warzywa i pestki. Kawa była zakazana. Podpijała po kątach. czyli typowe uzależnienie psychiczne :P niektórzy już tak mają.
Podoba mi się sposób ze zmianą wielkości kubka.

rosa - 2010-11-18, 18:17

piję kawę codziennie od 2 tygodni, przedtem pijałam okazjonalnie, raz na pół roku prawie
Humbak - 2010-11-18, 23:06

karusia napisał/a:
jakiś czas temu kawę i napoje z kofeiną wypijałam w olbrzymich ilościach (...) Bolała mnie głowa (hmm... tak migrenowo i z atrkacjami), wiec leczyłam się lekami i kawą.
(...) No ale po odstawieniu glutenu przeszło

wybaczcie, ale padłam :mryellow:

Alispo - 2010-11-18, 23:30

Pije obowiazkowo przed pracą,nie wiem na ile mam to w glowie,a na ile faktycznie daje kopa,ale to mily kop ;-) W domu z ekspresu ze spienionym mleczkiem sojowym,mmm..czasem na miescie(sojowe caramel macchiato niestety kocham,moj potrfel mniej kocha..),czasem jakas zwykla na miescie dla energii.
Jak pracowalam gdzie indziej to pijalam czasem,dla smaku,jedynie rano,rytualnie rodzinnie;)
R.pije po kilka,podarowałam mu orkiszowa zamiast badziewia,bo pije glownie dla smaku,a przerazaja mnie te jego dni na samej kawie i sniadanie o 22 ewentualnie :roll:
Tez mi sie podoba pomysl z kubkiem,i mysle ze fajnie szukac czegos podobnego smakowo,czyli np.zwiekszac % zbozowki w kawie;)

majaja - 2010-11-19, 07:01

Ja ograniczyłam kawę dzięki herbacie z imbirem znaczy wkrajam do herbaty kilka plasterków imbiru, działa na mnie jak kawa.
sunflower_ren - 2010-11-19, 20:17

MayoNika napisał/a:
zmieniłam kubek na filiżankę, a potem na mini filiżaneczkę ;)


Ja jak piję to też w filiżance, albo w filiżaneczce (takiej do espresso), zwykłą lub rozpuszczalną, jakieś 2 razy w tyg. Cały kubek to dla mnie stanowczo za dużo. Ogólnie to staram się nie pić za często, bo nie chcę się za bardzo przyzwyczaić a poza tym jak kawa to najlepiej z czymś słodkim :evil: Ale piję czasem dla smaku a czasem z powodu niskiego ciśnienia, jak już usypiam na stojąco i/lub głowa mi pęka :-/

kofi - 2010-11-19, 23:29

majaja napisał/a:
Ja ograniczyłam kawę dzięki herbacie z imbirem znaczy wkrajam do herbaty kilka plasterków imbiru, działa na mnie jak kawa.

No, a kawa z imbirem, to dopiero kopa daje. Kiedyś piłam, może powinnam wrócić, bo rozgrzewa.

kocham_tramwaje - 2010-11-20, 13:52

kofi napisał/a:
majaja napisał/a:
Ja ograniczyłam kawę dzięki herbacie z imbirem znaczy wkrajam do herbaty kilka plasterków imbiru, działa na mnie jak kawa.

No, a kawa z imbirem, to dopiero kopa daje. Kiedyś piłam, może powinnam wrócić, bo rozgrzewa

właśnie żłopię wiadro kawy z imbirem, cynamonem i miodem.
nie wyobrażam sobie zmniejszania kubka.jak coś muszę ograniczyć, to wolę od razu zrezygnować forever and ever (co oczywiście nie jest takie proste :-P )

malva - 2010-11-23, 07:55

kofi napisał/a:
majaja napisał/a:
Ja ograniczyłam kawę dzięki herbacie z imbirem znaczy wkrajam do herbaty kilka plasterków imbiru, działa na mnie jak kawa.

No, a kawa z imbirem, to dopiero kopa daje. Kiedyś piłam, może powinnam wrócić, bo rozgrzewa.


to wracamy/
bardzo lubię imbir,dawno nie piłam nic z imbirkiem...
mmma herbata z imbirem jaka dooobra :-D

DagaM - 2010-11-23, 18:45

euridice napisał/a:
Jeśli rozpuszczalną, to nie nazywaj tego czegoś kawą, please :mrgreen:
No właśnie, już dawno odstawiłam rozpuszczalną i przestawiłam się na parzoną w kafetierce. Od tamtej pory rozpuszczalna nie idzie mi, ale bez żalu.
dynia, jak ja Ci zazdroszczę... :-D

A tak w ogóle jakiś czas temu próbowałam "rzucić" kawę, ale przez chwilę zrobiłam wgląd w siebie i stwierdziłam, że nie widzę powodu dla którego miałabym zrezygnować z dwóch mocniejszych kawek dziennie. Lubię to i już, jest kawa jest klimacik :mrgreen:

[ Dodano: 2010-11-23, 18:46 ]
euridice napisał/a:
Jeśli rozpuszczalną, to nie nazywaj tego czegoś kawą, please :mrgreen:
No właśnie, już dawno odstawiłam rozpuszczalną i przestawiłam się na parzoną w kafetierce. Od tamtej pory rozpuszczalna nie idzie mi, ale bez żalu.
dynia, jak ja Ci zazdroszczę... :-D

A tak w ogóle jakiś czas temu próbowałam "rzucić" kawę, ale przez chwilę zrobiłam wgląd w siebie i stwierdziłam, że nie widzę powodu dla którego miałabym zrezygnować z dwóch mocniejszych kawek dziennie. Lubię to i już, jest kawa jest klimacik :mrgreen:

Lily - 2010-11-23, 22:16

DagaM napisał/a:
jest kawa jest klimacik :mrgreen:
O tak, nie ma to jak dobra kawusia o odpowiedniej porze ;)
pomarańczka - 2010-11-24, 10:16

ja wcale nie pijam kawy poza zbożową i bezkofeinową :-P , a kopa można sobie samemu dać :mryellow: ja już wolę yerba mate :-)
MartaJS - 2010-11-24, 10:21

Kawa jest dobra... taka gotowana, z przyprawami, imbirem albo kardamonem... ale to raz na tydzień-dwa, maleńka filiżanka :-)
Teraz w ciąży wcale nie piję, tylko herbatę niezbyt mocną czasem, jak już nie mogę wytrzymać, bo herbatę uwielbiam.

A co do nałogów, kiedyś rzuciłam papierochy. Z dnia na dzień. Po prostu nie kupiłam następnej paczki. W inne metody nie wierzę ;-)

Może to pomoże? POLECAM :mryellow:
http://www.youtube.com/watch?v=2-jpgb2J2To

kofi - 2010-11-24, 10:58

Marta, o-kropne :lol: :lol: :lol:
dynia - 2010-11-24, 11:25

MartaJS napisał/a:


Może to pomoże? POLECAM :mryellow:
http://www.youtube.com/watch?v=2-jpgb2J2To

WOW rewelacja!!!Muza bardzo uzależniająca 8-)

Lavinia - 2010-11-24, 20:01

marta- cudne! :mryellow: :lol:
Agnieszka - 2010-11-24, 20:15

Dzień zaczynam od kawy. Lubie smak, zapach i tego kopa co daję. Nie mam expresu a lubię takową i bywa różnie: rozpuszczalna, sypana, sypana wg 5P. Ograniczyłam picie do 2 dziennie (na studiach potrafiłam i 8 dziennie). Ograniczenie do dwóch nie jest dla mnie powodem do rezygnacji, lubię smak, zapach, rytuał więc wszelkich kawoszy w pełni rozumiem (zbożowe, figowe, z żołędzi... nie mają tego czegoś dla mnie).
Herbat poza ziołowymi i owocowymi nie pijam od wielu lat, niestety mają coś w sobie co źle działa na mój organizm.

rosa - 2010-11-25, 07:59

dynia napisał/a:
MartaJS napisał/a:


Może to pomoże? POLECAM :mryellow:
http://www.youtube.com/watch?v=2-jpgb2J2To

WOW rewelacja!!!Muza bardzo uzależniająca 8-)

no :mryellow:

agaB - 2011-05-17, 22:38

Jenny napisał/a:
Wiem, że kofeina przechodzi przez łożysko, ale w jaki sposób negatywnie wpływa to na dzieciątko?

Przy obu ciążach piłam kawę. Tylko pierwsze tygodnie po porodzie stopowałam, a później jedna musiał być.

lilias - 2011-05-18, 00:11

piłam kawę i tylko kawę. wydawało mi się, że bez kawy nie ma przyjemności poczytania dobrej książki, obejrzenia filmu, odpoczynku. i okazało się, że nieprawda. w pewnym momencie coś się stało. bolały mnie flaki, nie mogłam jeść, nawet wody nie umiałam zatrzymać w żołądku. zrobili mi gastro, faszerowali lekami i skończyło się na zakazie picia kawy bo może podrażniać. oszukiwałam jak mogłam, żeby się tej ukochanej kawki nie wyrzec i co? dopiero jak odstawiłam kawę (trzy dni męczarni i telepania) powoli flaki się uspokoiły. kawy mi nie brak, piję zbożówkę Cykoriankę, a smak naturalnej nie pasuje mi nawet w słodyczach. wszystko można jak człowiek chce, to, że "musi" mocno pomaga :-D
turzyca - 2011-05-18, 00:50

Bardzo lubię kawę, pijam od lat, ale nie sądzę, bym była uzależniona - i mam nadzieję, że to nie jest typowe dla uzależnień zaprzeczenie :)
Z reguły piję kawę tylko rano. Są oczywiście małe wyjątki.
I najbardziej właśnie lubię ten poranny rytuał. Kilka spokojnych chwil przed niespokojnym dniem. Z kubkiem kawy nad książką, gazetą bądź laptopem.
I chyba sobie wmawiam, że ona mnie pobudza, bo np. dzisiaj okazało się, że kawy brak, pocieszyłam się czerwoną herbatą i było ok.
Ale ten kawowy zapach i smak... :lol:

Maliboo7 - 2011-05-19, 10:02

Muszę powiedzieć, że ja jednak wyraźnie czuję negatywny wpływ kawy na moje zdrowie. Bądź co bądź, jest to używka zawierająca kofeinę. Sztucznie pobudza, zakwasza organizm, wypłukuje magnez i uzależnia :-(
Ale niestety uwielbiam i przez parę dobrych lat piłam dwa kubki dziennie, aż w lutym (wraz z przejściem na zdrową dietę w celu ogólnego oczyszczenia i podleczenia) odstawiłam ją z dnia na dzień...
Efekt trochę mnie przeraził, bo przez 4 dni non stop bolała mnie głowa i zasypiałam niemalże na stojąco :-(
Potem przeszło i zaczęłam czuć się lepiej niż wcześniej. Po kilku tygodniach odwyku zaczęłam pić ją od czasu do czasu, teraz piję gdzieś 3, góra 4 razy w tygodniu (wcześniej 14!) i to jest moje maksimum, którego nie zamierzam już więcej przekraczać :-) Przy takiej ilości nie czuję negatywnego działania, za to wyraźnie czuję po niej zastrzyk energii, a czasami nawet swego rodzaju euforię: świat wydaje mi się nagle piękny, a do głowy przychodzi mi tysiąc pomysłów :-D
Po tym, co właśnie napisałam, stwierdzam, że chyba w ogóle nie powinnam jej pić :-D
Ale całkiem bez, to jakieś smutne to zycie by było...

lilias - 2011-05-19, 11:10

Maliboo7, e tam :-D wcale smutne nie jest. wybór herbat, że hej, a poza tym kubki smakowe odżyły. mi jest już tak dobrze bez kawy, że nie wrócę do jej picia. :-D
Maliboo7 - 2011-05-19, 16:51

lilias napisał/a:
wybór herbat, że hej

A jakie polecasz? :-) W sumie mało się znam na herbatach :oops: Piję zieloną, owocowe, a ostatnio zaparzam sobie korzeń lukrecji... i to by było na tyle.

Marigold - 2011-05-19, 18:46

Maliboo7, oprócz zielonej herbaty dobra jest herbata rooibos :->

http://jejzdrowie.pl/co-z...a-malej-czarnej

lilias - 2011-05-19, 21:09

Maliboo7, rooibos dobra jest, ale moja najukochańsza to zielona yunnan z jaśminem, biała z różami, cesarska perła (droga, więc rzadka przyjemność), a czasem najzwyklejsza pokrzywa, czarny bez, czy świeża melisa albo mięta. zwykła czarna herbata z pigwą (pigwa na słodko ze słoiczka) czy z dziką różą (sok). no i kakao z mlekiem sojowym, owsianym czy ryżowym. czasem kupuję troszkę jakiejś kompletnie nieznanej na wagę, ale rzadko chcę do nich wracać, bardzo rzadko. trzeba tylko pamiętać, że zieloną zalewać wodą o temp. ok. 80 st.C, a białą ok.70st.C (na oko oczywiście :mryellow: zielona - ok. 5 min po wyłączeniu czajnika, biała nieco później).to naprawdę dobrze robi herbacie i wyciąga z niej wszystko co najsmaczniejsze. dobra też jest yerba mate, na wd ma swój wątek- polecam :-)
Agnieszka - 2011-05-19, 21:42

Mój organizm nie toleruje herbaty (zielonej, czerwonej, czarnej.....). Kawa jest jedna do porannej pobudki i tej krótkiej porannej chwili, bardzo sporadycznie pijam drugą.
DagaM - 2011-05-19, 21:49

Mnie w ogóle nie ciągną żadne herbaty, chyba, że ziołowe, meliska, rumianek... ;-) i do tego jednak kawka, ale już tylko od czasu do czasu, podobnie jak Maliboo7, niestety czuję minusy, choć bardzo lubię smak.
turzyca - 2011-05-19, 22:54

No, właśnie dobrze, że jest taki duży wybór herbat. W przeciwnym razie piłabym pewnie tylko kawę. A o ile przy jednym kubku dziennie nie odczuwam negatywnego jej wpływu, to pamiętam jak przy dużym spożyciu źle się czułam.
A co do herbat, to chyba lubię wszystkie. Prócz rooibos. Zielone, czerwone, ziołowe, owocowe...
A za taką np. gruszkowa z miodem, oddam wszystko :)

Agnieszka - 2011-05-19, 22:57

Daga: u mnie herbaty owocowe, ziołowo-owocowe i zioła + woda z miodem i cytryną
lilias - 2011-05-20, 13:37

Jenny napisał/a:
A oto ja - kawoszka, piszę post 4 miesiące później. Jakimś cudem spróbowałam kawy zbożowej z mlekiem i nie piję już kawy czarnej i chyba nie wrócę. Zbożowa kawka jest pycha i piszą, że bogata w wit z grupy B


dobra zbożóweczka nie jest zła :-D ostatnio kupuję sypaną i zalewam wrzątkiem w kubeczku. wyglądem przypomina naturalną i smakiem okazuje się też bo mąż mi podebrał i dałby sie pokrajać, że to jego kawka (oboje pijemy czarną i niesłodzoną :-D ). uwierzył jak fuzelki zobaczył :mryellow:

Maliboo7 - 2011-05-22, 11:27

Marigold, lilias Dzięki za rady :-) W takim razie spróbuję rooibos. Zieloną z jaśminem też uwielbiam, dzięki za przypomnienie ;-) Wprowadzę więcej herbat, ale jeszcze coś takiego bardziej kawowego by się przydało. Bardzo mi smakuje orkiszowa, może pokombinuję ją jeszcze z cynamonem, imbirem...
A czy pijecie coś, co dodawałoby energii (jak kawa)? Coś z guaraną czy żeń-szeniem na przykład? Takie coś by mi się jeszcze też przydało... albo jakbym mogła sobie do orkiszowej dosypać guarany... ;-) Wtedy to bym rzeczywiście mogła zrezygnować z kawy!

maga - 2011-05-23, 13:42

turzyca napisał/a:
A co do herbat, to chyba lubię wszystkie. Prócz rooibos

A próbowałaś na zimno? Dla mnie nie ma lepszego napoju podczas upałów :-)

atta - 2011-05-23, 23:08

ja z kilku kubków przeszłam ostatnio do pół filiżanki, czułam, że już przesadzam i staję się pojemnikiem na kawę;) najpierw detoks - chciałam zrezygnować zupełnie, ale ból głowy był nie do wytrzymania, więc zostawiłam minimalną dawkę. a potem w razie ataku piję bezkofeinową. ratuje się zieloną herbatą, w upały dobrze robi. mam też mieszankę zielonej z guaraną i owocami z eko sklepu, choć nie działa pobudzająco zupełnie.
ciekawe, czy kiedykolwiek się uwolnię całkowicie...

mimish - 2011-05-23, 23:15

Bylam strasznym kawoszem i do tej pory uwielbiam smak i aromat palonej kawy. Z powodow zdrowotnych natury sercowej musialam z kawy, herbaty zielonej (czarnej nie pijam) zrezygnowac. Pijalam sobie jedna bezkafeinowa dziennie i okazalo sie ze jestem na kawe uczulona....(a ja wierzylam ze klopoty skorne to wina wody w mojej dzielnicy), od miesiaca jestem pozbawiona tego ulubionego smaku :cry:
Kupilam kawe zbozowa organic, smaczna ale nie to samo. Chyba przestawie sie na kakao...

zojka3 - 2011-05-24, 17:51

Chyba i ja muszę cos z tą kawą zrobić, do tego dochodzi kawa pu-erh pita litrami..... :oops:
Marigold - 2011-05-24, 18:15

Cytat:
A czy pijecie coś, co dodawałoby energii (jak kawa)?


Jezeli nie pije się kawy w ogóle to zwykła szklanka gorącej wody może dodać energii :-) dobra jest też gorąca woda z odrobiną suszonego imbiru i ewentualnie miodem i plasterkiem cytryny :-) No i herbaty ziołowe np. mięta lub zielona w połączeniu z miętą.

arkkisa - 2011-08-19, 13:35

Ja kocham zarówno herbaty jak i kawy.. :D :D
iza05-71 - 2011-10-01, 19:12

Maliboo7, dobra jest yerba mate z guaraną

[ Dodano: 2011-10-01, 19:20 ]
ja kiedyś piłam 3 kawy dziennie, więc to dopuszczalna norma, ale od pewnego czasu czuję że nie mogę czasem nawet drugiej wypić bo wydyma mi brzuch, po pierwszym łyku mnie odrzuca, to chyba jakieś problemy z wątrobą lub trzustką się odzywają, ale dzięki temu zeszłam do 1 rano. Ledwo otworzę oczy, muszę zrobić sobie kawkę z ekspresu ciśnieniowego z ubitą na piankę śmietanką...
po prostu niebo w gębie... tej jednej już sobie nie umiem odmówić niestety

maharetefka - 2011-10-01, 21:42

iza05-71 napisał/a:
Ledwo otworzę oczy, muszę zrobić sobie kawkę

:roll: skad ja to znam...

Mikarin - 2011-10-01, 22:49

gosia_w napisał/a:
piję kawę naturalną bezkofeinową w postaci latte na mleku sojowym w Coffee Heaven.

idź do pierwszej lepszej palarni kawy, ale nie sieciówki, i dowiesz się, że kawa zawiera kofeinę, tak jak powietrze azot. kawa bezkofeinowa to przetworzone chemicznie świństwo, serwowane niczego nieświadomym ludziom. Wiem, bo wyczuwam takie rzeczy po żołądku. Zresztą, kawa zawdzięcza swoja nazwę od kofeiny.
Lily napisał/a:
W sumie szkoda, że pokutuje stereotyp kawy jako czegoś, co tylko szkodzi, podczas gdy prawdziwa kawa ma sporo prozdrowotnych właściwości

Tylko trzeba wiedzieć, ile wypić, i broń Panie jakąś lurę z hipermarketu, typu Kroonung albo inną Arabikę. Raz poszłam do prawdziwej palarni kawy, a nie podróbki w stylu Cofee Heaven. Różnica w jakości i smaku kawy jest diametralna...
MartaJS napisał/a:
A co do nałogów, kiedyś rzuciłam papierochy. Z dnia na dzień. Po prostu nie kupiłam następnej paczki. W inne metody nie wierzę

Ja tak rzuciłam palenie w lipcu zeszłego roku, zaraz po odstawieniu kawy. ja też nie widzę innej metody :)
lilias napisał/a:
dopiero jak odstawiłam kawę (trzy dni męczarni i telepania) powoli flaki się uspokoiły.

Telepanie to jeden z syndromów uzależnienia. Też tak miałam jak odstawiałam...
turzyca napisał/a:
Bardzo lubię kawę, pijam od lat, ale nie sądzę, bym była uzależniona - i mam nadzieję, że to nie jest typowe dla uzależnień zaprzeczenie

Jest ;)
Maliboo7 napisał/a:
A czy pijecie coś, co dodawałoby energii (jak kawa)? Coś z guaraną czy żeń-szeniem na przykład?

Ciemnozielony czaj z Yerba Mate. Masz osiem godzin power-upa :D
Osobiście rzucałam hurtem - najpierw kawa w czerwcu 2010, potem papierochy w lipcu 2010 i dwie diety oczyszczające. Z kawą miałam wieczny spadek ciśnienia, bóle głowy, równie bolesne skurcze z braku mikroelementów. Po odstawieniu zasypiałam na stojąco i ręce trzęsły mi się jak na 30-stopniowym mrozie. Po dwóch tygodniach przeszło. bardzo mi pomogła w kryzysie yerba mate i żeń-szeń.
Z papierochami - z dnia na dzień. Wyszłam z pracy i powiedziałam, że więcej nie zapalę. Palić de facto nauczyła mnie mama. Ja rzuciłam, a ta z zazdrości tez próbowała... pastylkami Nicorette i e-papierosem. I pali dalej ;)
W ogóle z kawą to był tylko eksperyment, piłam jedną z automatu rano przed pracą i chciałam zobaczyć, czy to już jest uzależnienie - bo ktoś w pracy o tym wspomniał. Po dwóch dniach, jak zobaczyłam swoje trzęsące się ręce wiedziałam, że jestem na odwyku, a jak się wycofam, to trudniej mi będzie potem rzucić.
Teraz kawę piję raz na dwa/ trzy miesiące (w ciąży w ogóle) w mojej ukochanej palarni kawy, gdzie właściciel ma cztery ekspresy i kawy z całego świata. Filiżanka może kosztuje 6 zł, ale wolę taką kawę, niż jakąś podróbkę w postaci Jacobs. Widziałam maszyny do palenia tej kawy i zielone ziarna w ogromnych płóciennych worach i tam mam pewność, ze kawę palono 2 do 4 dni przez jej zaparzeniem. Tego smaku nie zafałszuje nikt i nic :D
A wszystkim kawoszom życzę szybkiego wyjścia z nałogu :*

Lily - 2011-10-01, 22:55

Mikarin napisał/a:
typu Kroonung
Moja ulubiona ;) Oj ja zła, nie piję kawy fair trejdowej itd. ;)
A kawa raz na 2 miesiące? Chyba 2 razy dziennie, jak dla mnie ;)

julka - 2011-10-28, 13:31

Jestem miłośniczką kawy, a parzenie jej to dla mnie istny rytuał. Uwielbiam włoskie espresso, a w ciagu dnia popijam bezkofeinową - smakiem nie odbiega od tradycyjnej a jest zdrowsza (moge polecić cafe mag decaffeinato) pychotka :P
Lily - 2011-10-28, 13:56

Cytat:
a w ciagu dnia popijam bezkofeinową - smakiem nie odbiega od tradycyjnej a jest zdrowsza
Niekoniecznie http://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=5989 - im mniej ingerencji (przetwarzania), tym generalnie lepiej ;)
bodi - 2011-10-28, 15:50

a ja ostatnio przeczytałam wyniki badań z których wynika że kawa zapobiega depresji u kobiet ;) więc poczułam się całkowicie usprawiedliwiona w moim nałogu :P

a pijam lure rozpuszczalną, o :mryellow:

Lily - 2011-10-28, 19:23

bodi napisał/a:
a pijam lure rozpuszczalną, o :mryellow:
Eee, to się nie liczy ;)
Soul - 2011-10-29, 08:52

Oooch, też dzień zaczynam od kawy.. Tyle, że ja o 5.20 wyglądam dosłownie tak: . Czasem kupuję sobie Sati waniliową, bardzo mi smakuje, choć nie podejrzewam jej o jakąś super jakość. Kiedyś kupiłam ich czekoladową, ale bleh, nigdy więcej. Waniliowa nadal rządzi, przed świętami też muszę koniecznie ją mieć, ach :->

i coś wkleję z innej dysjusji o kawie:

Cytat:
Co do kawy w ziarnach: pewnie, że lepiej kupować w ziarnach i samemu mielić. Tylko, że w Polsce często ta kawa ziarnista leży tak długo w magazynach, a potem w sklepach, że często można się nieźle naciąć. Przypomina mi się napis, widziany 10 lat temu u Whittard of Chelsea: "We only sell fresh roasted coffee. After one month unsold coffee goes to charity". W Polsce ten napis w różnych sklepach kawowych musiano by chyba zmienić tak: "Sprzedajemy tylko świeżo prażoną kawę. Po roku niesprzedana kawa odsprzedawana jest wiodącym producentom"


dobre :mryellow:

julka - 2011-11-02, 09:01

Zgadzam sie Lily, że im mniej ingerencji tym lepiej. Wczytałam się w artykuł i myślę, że jeśli kofeina neutralizowana jest w sposób wykorzystujący cząsteczki dwutlenku węgla, to jest ok (jakość naturalnych surowców jest zachowana). Co myślicie?
kofi - 2011-11-02, 10:41

Soul napisał/a:
Oooch, też dzień zaczynam od kawy.. Tyle, że ja o 5.20 wyglądam dosłownie tak: Obrazek. Czasem kupuję sobie Sati waniliową, bardzo mi smakuje, choć nie podejrzewam jej o jakąś super jakość. Kiedyś kupiłam ich czekoladową, ale bleh, nigdy więcej. Waniliowa nadal rządzi, przed świętami też muszę koniecznie ją mieć, ach :->

A ja lubię tę czekoladową, waniliowej nie piłam. ;-)
Muszę kiedyś spróbować. Może wtedy uznam, że czekoladowa rzeczywiście jest bleh. 8-)
Właśnie kończę kawkę w mojej zabytkowej filiżance. ;-)

Mikarin - 2011-11-02, 12:41

Kawa tak, tak, dużo przeciwutleniaczy, wrazenia smakowe (bez cukru i mleka, zeby nie obciążać żołądka!) jedyne w swoim rodzaju, ale podkreślam jeszcze raz: tylko MIELONA, tylko palona w SPRAWDZONYM MIEJSCU, ŻADNEJ BEZKOFEINOWEJ LUB ROZPUSZCZALNEJ PODRÓBKI. I filiżanka raz na dwa dni pomaga zachować urodę :D
Tylko wiadomo, wszystko w nadmiarze szkodzi...
Soul napisał/a:
Oooch, też dzień zaczynam od kawy.. Tyle, że ja o 5.20 wyglądam dosłownie tak: .
Ja wstawałam o 3:50 do pracy. Wyglądałam nie lepiej przez pierwszych kilka dni jak rzucałam kawę. Potem było tylko lepiej :D
polena - 2011-11-02, 16:18

Rany, nie rozumiem dlaczego miałabym rezygnować z kawy i przerzucać się na cokolwiek innego. Zasadniczo piję 3 dziennie: rano w ramach pobudki (pewnie uzależnienie psychiczne ale pierwszą rzeczą jaką robie po wstaniu to nastawienie wody w czajniku), później przy pracy lub na uczelni (rytuał) i po południu przy laptopie/tv/książce. O ile nie przekraczam tej ilości zbyt często, mojemu żołądkowi nic nie jest. Piję kawę bez cukru i innych dosładzaczy ani bez mleka - czarną i gorącą.
Nie wyobrażam sobie życia bez kawy: spotkań, poobiedniej sjesty... Ostatnio odkryłam kawy aromatyzowane (http://www.herbata.net/index.php?grupa=2&podgrupa=&module=katalog&kategoria=14) i degustuję :) I nikt mi nie wmówi, że zbożówka, żołędziówka czy nawet zielona herba są lepsze, o :P

Alispo - 2011-11-02, 17:00

U mnie zasadniczo 1 rano,czarna ,lub z ml.sojowym,absolutnie bez cukru.Tylko jeszcze zeby ceny fair-trade byly bardziej na moja kieszen..wtedy bym pewnie piła wiecej ;-)
Apulejusz - 2011-11-02, 17:05

Alispo napisał/a:
U mnie zasadniczo 1 rano,czarna ,lub z ml.sojowym,absolutnie bez cukru.Tylko jeszcze zeby ceny fair-trade byly bardziej na moja kieszen..wtedy bym pewnie piła wiecej ;-)


cena to w takim razie dobry rodzaj kontroli ;-) Ja kiedyś kiedyś piłam dwie dziennie ale rzuciłam picie kawy (bo jednak zakwasza i magnez i wapń wypłukuje jakby nie było) no i ładnych kilka lat przed ciążą piłam raz na jakiś czas ale taką full wypasioną fair trade z mlekiem sojowym, cynamonem i płatkami czekoladowymi... obecnie wchodzi mi Inka z sojowym.

Pipii - 2011-11-02, 18:28

raz albo dwa razy w roku pijam Latte z Coffee Heaven oczywiście na mleku sojowym z koszmarnie dużą ilością cukru brązowego.. brrr... jaka niezdrowa ]:-> ]:-> ale pycha :roll:
julka - 2011-11-03, 08:30

wariacje kawowe nie znają granic, próbowałam już wielu - mniej lub bardziej skomplikowanych, nic jednak nie zastapi smaku tradycyjnego włoskiego espresso - "intenstywny aromat, wyrazisty smak, i taka dawka kofeiny, która najpierw zwala z nóg a potem dodaje skrzydeł" :D właśnie popijam :D
Mikarin - 2011-11-04, 08:24

Apulejusz napisał/a:
obecnie wchodzi mi Inka z sojowym.
Inka jako zbożówka, czy inna kawa orkiszowa? Mnie się marzy taka kawa zbożowa jaką sprzedawali 15 lat temu... teraz to mi śmierdzi ta Inka, nie wiem, czemu. To już nie jest ten sam smak... :/ Więc jak rzucałam kawę piłam Inkę, ale już mi nie podchodzi... a kawę trzymam dla gości, bo mnie sami kawosze odwiedzają.
bodi - 2011-11-04, 11:29

Mikarin a próbowałaś anatola? Jest taki bardziej gorzkawy, jak prawdziwa kawa, bo inka to taki lajcik ;)
Kat... - 2011-11-04, 12:34

Jest jeszcze jakaś kawa z cykorii, kupiłam w jakimś supermarkecie, wydaje mi się nawet że eko było czy co ale zbiłam w drodze do domu słoik i odłamków w niej było mnóstwo więc nie powiem czy dobra.

[ Dodano: 2011-11-04, 12:35 ]
a nie, piłam ją! Przesiewałam nad kubkiem siteczkiem ale nie pamiętam jak smakowała :-)

lilias - 2011-11-04, 12:37

jeszcze jest dobra "Cykorianka" sypana (bo w ekspresie też jest). sypiesz ile chcesz i regulujesz kolor i smak na mniej lub bardziej gorzki , polecam :-D mniam
Mikarin - 2011-11-04, 13:51

bodi, piłam Anatola. To nie to, krzywię się na samą myśl, chociaż pamiętam, że w pracy Anatol w torebce był dla mnie zbawieniem.
lilias, jak znajdę to spróbuję tej cykorianki, ale przyznam, ze nie widziałam jej nigdzie, więc raczej trochę zajmie, nim ja znajdę.
Kat..., kaw z cykorii jest wiele, ale ja zawsze patrzę, czy mają kofeinę... Bo w pewnym momencie się okazało, że jest napis jak wół "Kawa zbożowa", ale zawiera kofeinę :-/ Tak jest z jakąś kawą Nestle, chyba Caro się nazywa, czy jakoś tak.
Tam się za bardzo nie przejmujcie moimi poszukiwaniami, bo w ciąży mam straszne zachcianki na dziwne jedzenie... ostatnio wciągałam powidła z pigwy łyżeczką, bo mi koleżanka z Niemiec przywiozła, domoróbę od jej pracodawców (na marginesie dodam, że teraz pracuje u ludzi, którzy są wegetarianami, a syn weganin. Wróciła zachwycona! Rozanielona! Jakie pyszne jedzenie! A jak się po nim dobrze czuje! Ale to tak na marginesie :P ). Pamiętam właśnie taką typową zbożówkę za szczyla rodzice mi pozwalali spróbować, więc zacznę poszukiwania po wypłacie.

lilias - 2011-11-04, 13:57

Mikarin, kupowałam w Kauflandzie i Intermarche :-)
Apulejusz - 2011-11-04, 14:09

Mikarin Inkę taką zwykłą bez dodatków kupuję ale mam też kawę zbożową Kujawiankę, którą trzeba zagotować wcześniej - to taka jak dawniej w PRL-u na stołówkach dawano z mlekiem. Piję ją od czasu do czasu bo nie chce mi się zagotowywać i fusów wywalać dlatego "rozpuszczalna" Inka mi bardziej pasi (ma w składzie jęczmień, żyto, cykorię i buraka cukrowego). Składu kujawianki nie podam bom wywaliła opakowanie... Ale niewątpliwie Kujawianka jest lepsza w smaku - taka bardziej prawdziwa.
Mikarin - 2011-11-04, 14:15

lilias, Kaufland u nas jest.
Apulejusz, dzienks :*

Apulejusz - 2011-11-04, 14:18

Cytat:
Apulejusz, dzienks :*


:*

Mikarin - 2011-11-07, 19:11

Apulejusz, znalazłam tę Kujawiankę, ale nie brałam, bo nie chciało mi się jej gotować.
lilias, Cykorianke obwąchałam i odłożyłam na półkę. Ma więcej E niż innych składników... Wzięłam najzwyklejszą Inkę, przemęczę się, bo ciśnienie mam niskie w ciąży, a zbożowa kawa zawsze mnie szybko i skutecznie rozgrzewa :)

lilias - 2011-11-07, 21:25

Mikarin napisał/a:
...lilias, Cykorianke obwąchałam i odłożyłam na półkę. Ma więcej E niż innych składników... Wzięłam najzwyklejszą Inkę, przemęczę się, bo ciśnienie mam niskie w ciąży, a zbożowa kawa zawsze mnie szybko i skutecznie rozgrzewa :)


nie mam pojęcia gdzie na tych opakowaniach są informacje o E :shock: u mnie jest jak byk napisane "prażone-cykoria (50%), żyto(48%), burak cukrowy.
produkt może zawierać śladowe ilości: glutenu, białek jaja kurzego, białek mleka, selera i gorczycy"- to jest na "Cykoriance" w ekspresie;
na "Cykoriance" sypanej jest napisane: "składniki: prażone- cykoria, żyto, burak cukrowy. w naszym zakładzie używana jest mąka pszenna, białko jaja kurzego, seler, gorczyca, produkty zawierające białka mleka". wszystko firmy CYKORIA SA Wierzchosławice.

Mikarin - 2011-11-07, 21:37

lilias, to ja miałam w łapce taką kawę, ale innej firmy, bo to na pewno nie była Cykoria S.A. Też się zdziwiłam, że niby kawa zbożowa, a tam połowa składu to antyzbrylacze i spulchniacze. Jak będę z Kauflandzie za kilka dni to sprawdzę jeszcze raz i spiszę producenta.
lilias - 2011-11-07, 22:04

Mikarin, nie no ja wiem, że jest jeszcze jakaś kawa rozpuszczalna CYKORIA , ale sam piołun w gębie. zakupiłam kiedyś przez przypadek i wyrzuciłam. też nie wiem jaka to firma i nie chcę wiedzieć bo ich kawy nie kupię już.
kupuję taką:
http://www.okazje.info.pl...e/kawy-herbaty/
wolę sypaną :-)

Mikarin - 2011-11-08, 07:39

lilias, i ja miałam w rękach inną kawę niż tę przedstawioną w linku. Czyli że jednak trzeba patrzeć na składy, bo się człowiek może niezgorzej przejechać :-/
Apulejusz - 2011-11-08, 07:58

Mikarin napisał/a:
Apulejusz, znalazłam tę Kujawiankę, ale nie brałam, bo nie chciało mi się jej gotować.


z mężem robimy sobie ją od czasu do czasu (najczęściej w weekendy na spokojnie) w dżazwie albo w kafejce i jest genialna. Na co dzień za bardzo czasochłonna i Inka rządzi ;-)

sunflower_ren - 2011-11-09, 09:58

lilias napisał/a:
Mikarin, nie no ja wiem, że jest jeszcze jakaś kawa rozpuszczalna CYKORIA , ale sam piołun w gębie. zakupiłam kiedyś przez przypadek i wyrzuciłam. też nie wiem jaka to firma i nie chcę wiedzieć bo ich kawy nie kupię już.


Chyba mam taką samą. I raczej też ją wywalę :D
Ostatnio zakupiłam Inkę korzenną. Mam też karmelową, którą jakoś długo męczę. Kiedyś piłam Inki i anatole, ale znudziły mi się i teraz leżą sobie, a pijam czasem. Naj lubię herbatę zieloną i pu-erh i czasem kawę.

wegedyniak - 2011-11-09, 14:14

By nie pić kawy miastowo popularnej trza mieć motywacje.
Jedne z motywacji:
- http://kobieta.interia.pl...a-swiata,953518
- http://www.maitri.pl/gazetka/my_66/html/kawa.htm
- http://www.maitri.pl/gazetka/my_89/html/oromia.htm
- http://www.maitri.pl/gaze...kawa_rosnie.htm

Podłużne żołędzie zmielić w maszynce i uprażyć (lub nie mielić tylko całe), zalać wrzątkiem i kawa gotowa.

W Polsce żadna kawa z Afryki lub Ameryki nie pochodzi ze sprawiedliwego handlu.
Budowa dróg i odbieranie (wywłaszczanie) urodzajnych ziem rolniczych pod te drogi do transportu między innymi kawy to jawna kradzież za publiczne pieniądze na zlecenie egoistycznych elit finansowych powiązanych ze sprzedajnymi urzędnikami i politykami.

Mama Nusi - 2011-11-14, 12:54

Ja piję łagodną kawę z cykorią, bo jakbym piła normalną to by mi serce wysiadło. Oczywiście nie oznacza to, że takiej nie piję.
pomarańczka - 2011-11-14, 16:58

wiecie co ja nie piję kawy ale wczoraj wypiłam :-P ona na mnie wcale nie działa :roll: nic a nic :->
Pipii - 2011-11-15, 08:38

pomarańczka napisał/a:
wiecie co ja nie piję kawy ale wczoraj wypiłam :-P ona na mnie wcale nie działa :roll: nic a nic :->

może to była bezkofeinowa :mrgreen: ??
a smakowała Ci chociaż ?

Apulejusz - 2011-11-15, 09:56

A ja znalazłam artykuł o kawie zbożowej, o plusach jej spożywania w czasie ciąży itp.:

http://www.biomedical.pl/...ozowej-597.html

Marchefka - 2011-12-22, 10:04

Właśnie rzuciłam. Od jakiegoś tygodnia nie piję. Mam na tyle stresującą pracę, że ciśnienie i tak mi się podnosi samo, więc nie było sensu;)
A poważnie, lepiej się czuję bez, a zielona herbata z powodzeniem zastąpiła kawę. Jakoś spokojniejsza się zrobiłam.

Lily - 2011-12-22, 11:42

Marchefka napisał/a:
a zielona herbata z powodzeniem zastąpiła kawę
A ile tej herbaty pijesz? Bo niewykluczone, że kofeiny wchłaniasz dalej tę samą dawkę ;)

Bez kawki nie ma życia, o! :)

bronka - 2011-12-22, 12:10

Lily napisał/a:
Bez kawki nie ma życia, o! :)

absolutnie!

sunflower_ren - 2011-12-22, 12:14

Ja kawy dużo nie piję, ale czasem lubię. Mam niskie ciśnienie, więc czasem muszę się ożywić :D
Marchefka - 2011-12-22, 12:43

Lily no tak będzie koło 3 kubków dziennie. Chyba nie tak strasznie dużo.
maga - 2011-12-22, 12:44

bronka napisał/a:
Lily napisał/a:
Bez kawki nie ma życia, o!


absolutnie!

Oooo tak! :-D

Lily - 2011-12-22, 15:10

Marchefka napisał/a:
Lily no tak będzie koło 3 kubków dziennie. Chyba nie tak strasznie dużo.


Cytat:
Zawartość kofeiny w suchych liściach zielonej herbaty jest około dwukrotnie wyższa niż w suchych ziarnach kawy. Zawartość kofeiny w gotowym napoju zależy jednak od sposobu zaparzania oraz ilości użytego surowca w porównaniu do objętości wrzątku. Na ogół, kawę zaparza się w oparciu o większą ilość surowca. W odniesieniu do tej samej objętości gotowego napoju szacuje się, że typowo zaparzona zielona herbata zawiera dwu lub trzykrotnie mniej kofeiny niż przeciętnie zaparzona kawa[3].

Oprócz kofeiny, zielona herbata zawiera także inne związki o działaniu słabiej analeptycznym od kofeiny, pochodne ksantyny, m.in. teobrominę, teaninę i teofilinę.


Ja bym na pewno wobec tego zamieniła na kawkę ;)

lilias - 2011-12-22, 15:13

ja jednak do kawki nie wrócę, flaki mnie po niej bolały, a po zielonej czy kawce zbożowej nie :roll:
devil_doll - 2011-12-22, 15:25

Cytat:
Bez kawki nie ma życia, o!

wlasnie :)

Lily - 2011-12-22, 15:38

lilias napisał/a:
ja jednak do kawki nie wrócę, flaki mnie po niej bolały, a po zielonej czy kawce zbożowej nie :roll:
Jeśli Ci ewidentnie szkodzi, to tego się trzymaj :)
seminko - 2011-12-22, 20:25

Bez kawy nie otworzę oczu rano; znaczy, ewentualnie otworzę, ale będę pływać przez resztę dnia.
Lily napisał/a:
Bez kawki nie ma życia, o!
- to, to ;-)
Marchefka - 2011-12-23, 10:05

Lily - dzięki:) A ja tu myślałam, że lepiej tak.
Niemniej lepiej się czuję bez, chyba zielona herbata bardziej mi służy w takim razie.

dundunkini - 2011-12-30, 17:05

Ja tez chcialabym ograniczyc kawe. Wydaje mi sie, ze w moim przypadku uzaleznienie jest bardziej psychiczne niz fizyczne, po prostu lubie te chwile z kawa, ale ostatnio jakos coraz mniej. Jakies 4 lata temu pilam jeszcze 2-3 kubki dziennie z cukrem i mlekiem (zawsze rozpuszczalna, wiem, ze zle, ale to jest w moim przypadku kawa) i do tego kilka kubkow czarnej herbaty z cukrem i cytryna dziennie i czasami zielona. Potem mieszkalam w kraju, gdzie generalnie herbaty sie duzo nie pije - we Francji - i od tamtego czasu zaczelo sie moje ograniczanie czarnej herbaty i w tej chwili juz jej w ogole nie pije na rzecz rooibosa i roznych bezkofeinowych 'czajow' i czasami zielonej, a kawy nadal pije tyle samo, a nawet mniej, bo rzadko wychodze poza 2 kubki dziennie, czesto nawet pije tylko jeden. Czyli kofeiny spozywam znacznie mniej niz kiedys bez zadnych skutkow ubocznych.

Chce ograniczyc kawe ze wzgledu na to, ze wyplukuje wapn i magnez, i ogolnie nie pomaga we wchlanianiu skladnikow odzywczych. Generalnie udaje mi sie nie pic wiecej niz jeden kubek, ale mam tez dziwne zrywy, zwlaszcza w weekendy i jak mam wolne, ze pije rano 2 kubki jeden po drugim i jeszcze potem jeden w poludnie... tylko ze zauwazylam, ze raczej nie mam przy tym wiecej energii ani motywacji do dzialania niz wtedy gdy pije mniej, wrecz przeciwnie. Moj cel na razie wiec jest taki, by pic tylko jeden kubek dziennie, w pracy na przerwie, tylko nie wiem, czy uda sie nie pic jej rano do sniadania, zwlaszcza ze po przeprowadzce musze wstawac o godzine wczeniej do pracy.

Mikarin - 2011-12-31, 13:02

dundunkini napisał/a:
... tylko ze zauwazylam, ze raczej nie mam przy tym wiecej energii ani motywacji do dzialania niz wtedy gdy pije mniej, wrecz przeciwnie.
Jest grupa ludzi, na którą kawa działa usypiająco. osobiście znam mężczyznę (niemęża mego), który musi napić się rozpuszczalnej, żeby sobie spokojnie usnąć. Generalnie kawa go nie budzi, natomiast nakręcony chodzi jak bączek po coca-coli ;)
Możesz się przestawić na yerba-mate, ja tak rzucałam kawę, bo tez miałam uzaleznienie psychiczne. Piłam jedną kawę rano z automatu w pracy, a wstawałam o 4 rano, na 5 autobus pracowniczy, na 7 początek zmiany. Ciężko było przez pierwszy miesiąc. Potem poszło z górki :) Zdziwiło mnie tylko, że odstawiłam kofeinę i ręce zaczęły mi się trząść - typowy objaw uzaleznienia. Ale rzuciłam i nie żałuję - teraz pijam kawę tylko dla smaku i nie narzekam :)
Ale jak pisały przedmówczynie - czasami są ludzie, co bez kawy rano ani rusz :D

Meluzyna - 2011-12-31, 16:26

Bez kawki nie ma życia, o! :) [/quote]

ja również uwielbiam :-) i nie chcę rezygnować :lol: piję głównie czarną z cukrem, bo mleko w kawie mie "nadyma" :-/ chyba, że w kawiarni świadoma konsekwencji wypijam cappucino sojowe :mryellow: nie potrafię się oprzeć :oops:

dundunkini - 2011-12-31, 17:14

Mikarin, sprobuje yerba mate, lubie, bardziej niz zielona herbate, kiedys pilam, ale jakos nie weszlo mi w nawyk, teraz mam wlasnie zamiar sprobowac.

Kilka miesiecy temu udalo mi sie wlasnie na kilka tygodni ograniczyc tak kawe - rano nie pilam, wstawalam tak przed 7 i potem pilam w pracy na przerwie ok. 10.20 i potem juz nie. Nie mialam kawy w domu, wiec w weekendy nie pilam (bo zaczelo sie tak, ze wstalam w jedna sobote i okazalo sie, ze kawa sie skonczyla, wiec postanowilam zobaczyc co bedzie jak nie kupie i nie wypije - wytrzymalam do srody! bez zadnych skutkow czy efektow odstawiania. potem zarwalam noc i myslalam, ze bez kawy sie nie uda, wiec wypilam i zaczelam pic przez jakis czas tylko w pracy, a potem znowu kupilam... wiec wiem, ze moge, a kawa w moim przypadku to jest bardziej takie myslenie, ze czasem potrzebuje i sie nie obejde. Nie wiem, czy dziala na mnie usypiajaco, rano niby dziala tak jak powinna.

malva - 2012-01-01, 11:44

a mi kawa ewidentnie szkodzi na skórę :-(
a zielona herbata wręcz przeciwnie :mryellow:
dla tych co nie moga otworzyć oczu bez kway- też tak miałam
wieczorem robiłam sobie do termosu zielona herbatę z miodem i cytryną ( ogolnie piję bez ,ale chciałam w ramach pocieszenia po kawie ją "podrasować") i rano jeszcze w łózku ją wypijałam taką ciepłą, do kuchni szłam juz "napita" i jakos to szło :mryellow:

Agnieszka - 2012-01-01, 12:14

Podobnie jak sunflower_ren mam niskie ciśnienie. Ograniczyłam do góra dwóch dziennie. Herbata niestety mi nie służy, mogę tylko owocowe i ziołowe więc i zielona także u mnie odpada. Kawa zbożowa - czasem mieszam mieszam z rozpuszczalną (notasin mnie nauczyła :-) )
malinka - 2012-01-01, 22:49

Lily napisał/a:
Bez kawki nie ma życia, o! :)


Oj uwierz, ze jest. Nie trawie kawy. Smak mi nie odpowiada. Ta gorycz. ;x I jakos zycie nie jest smutniejsze. :-D

Lily - 2012-01-01, 22:51

malinka napisał/a:
Oj uwierz, ze jest. Nie trawie kawy. Smak mi nie odpowiada. Ta gorycz. ;x I jakos zycie nie jest smutniejsze. :-D
Może jesteś zombie? :P Ja np. nie pojmuję, co ludzie widzą w piwie - tego się przecież przełknąć nie da ;) (wielokrotnie próbowałam, za każdym razem gorsze).

Ale faktem jest, że co za dużo to niezdrowo. Przez długi czas piłam jedną po południu do książki, a teraz znowu zaczęłam rano wypijać, a czasem i trzecia się trafi. Muszę wrócić do tej jednej...

dundunkini - 2012-01-01, 22:53

A ja wlasnie postanowilam juz teraz sprobowac rzucic kawe. Wypilam ostatnia dzisiaj z mlekiem, po przebudzeniu juz prawie o 13 :oops: . Chcialo mi sie jeszcze, ale mleka nie ma i leje i niespecjalnie mi sie chce wychodzic do sklepu, a bez mleka nie wypije... Wiec nie pije, zobaczymy co to bedzie jutro, kupie sobie yerba mate i zobaczymy.
klakierzyca - 2012-01-02, 00:38

a w jakim stopniu kawa zbozowa zakwasza organizm?
Asłan - 2012-01-02, 11:02

Znam ludzi,którzy grzeją red bulle i inne nad wyraz niezdrowe napoje po kilka dziennie,żeby przetrwać w codziennym wyścigu..Ale dla mnie czarna, niesłodzona kawa z expresu lub domowego zaparzacza, nie ma konkurencji. I tak, raczej jestem uzależniony. Chyba powinienem zapisać się do AK. ]:->
bronka - 2012-01-02, 11:43

Uwielbiam kawę. Od świąt moim porannym rytuałem jest wstawienie na kuchenkę kafetierki.
Zapach, smak...

pomarańczka - 2012-01-03, 12:05

a ja lubię zapach kawy ,normalnie mnie urzeka ;-) ale tylko zapach :-) pijam ,ale bezkofeinową właśnie dla smaku i zapachu ;-) :-P
uwielbiam za to yerba mate ponad wszystko :mryellow:

dort - 2012-01-03, 12:21

również wpisuję się do grona smakoszy/uzależnionych od kawy - od kilku lat piję głównie czarną i koniecznie naturalną, jej zapach i smak to jest to co lubię - od rozpuszczalnej mnie odrzuca i może dla mnie nie istnieć

w zimie uwielbiam wg 5 przemian, nawet w pracy mam zestaw przypraw ;-)

samaja - 2012-01-03, 20:36

malva napisał/a:
a mi kawa ewidentnie szkodzi na skórę :-(


mi również, zwłaszcza ta z kafetierki :evil: ,
a szkoda bo uwielbiam i smak i zapach i cały rytuał mielenia i parzenia ,
ale że szkoda mi się potem użerać z cerą, to pije tylko okazjonalnie :-(
I oczywiście zazdroszczę tym , co mogą bez konsekwencji pić codziennie :-?

dundunkini - 2012-01-04, 00:10

Udalo mi sie dzis caly dzien bez kawy, ale nie jest tak fajnie jak kiedys... Rano tylko biala herbate wypilam, potem juz nie, same bezkofeinowe, okolo 2-giej na szkoleniu zaczelam ziewac, o 17.00 w autobusie juz zasypialam, a teraz boli mnie glowa... Zaraz sie klade, zobaczymy co to bedzie jutro, mleka nadal w domu nie ma, ale w pracy jest i kawa tez jest. Zobaczymy.
malinka - 2012-01-05, 12:43

Lily napisał/a:
malinka napisał/a:
Oj uwierz, ze jest. Nie trawie kawy. Smak mi nie odpowiada. Ta gorycz. ;x I jakos zycie nie jest smutniejsze. :-D
Może jesteś zombie? :P Ja np. nie pojmuję, co ludzie widzą w piwie - tego się przecież przełknąć nie da ;) (wielokrotnie próbowałam, za każdym razem gorsze).

Ale faktem jest, że co za dużo to niezdrowo. Przez długi czas piłam jedną po południu do książki, a teraz znowu zaczęłam rano wypijać, a czasem i trzecia się trafi. Muszę wrócić do tej jednej...


Nie jestem zombi. :lol: ( Nigdy nie pozwole, aby ktos mna kontrolował) Innaczej czuje smak. Odpycha mnie od goryczy. Nie potrafie sie tym delektowac. Przyznam ci racje, tez nie wiem co oni widza w piwie. Nie trawie tego. Jedynie reddsa i desperado. Zupelnie co innego niz Tyskie, Zubr, Lech. itp. ;x

Powodzenia. :-D

vesp. - 2012-01-11, 17:18

Z kawą jest ogólnie rzecz biorąc tak, jak ze wszystkim: dobrze w odpowiednich ilościach; oczywiście z zastrzeżeniem, że wszystko różnie na nas działa. Każdy, każdy artykuł zachwalający czy potępiający kawę będzie sponsorowany albo przez jej producentów, albo przez producentów suplementów kofeinowych/herbaty/oduzależniaczy/... Ale to chyba wszyscy wiemy.

Co do rzucania - jest szalenie proste, mi się udawało tysiące razy :D Przy czym za każdym razem scenariusz jest ten sam: po dłuższym czasie picia dobrych ilości (max. jedna dziennie, zazw. mniej), czyli kawa jako święto* - pojawiają się niechciane, ale nie do przeskoczenia obowiązki skumulowane (typu sesja albo potężne, pilne zlecenie) - do których wykonania paradoksalnie nie potrzebuję kawy, ale nią właśnie jako najukochańszą używkę muszę się motywować... I starczy kilka dni picia większych ilości i znowu "muszę" pić, inaczej głowa pęka na kilka części.
*(po tygodniu w drodze znajduję się nagle w "cywilizowanym" miejscu, więc jest i kawa; albo: są ludzie, jest kawa; kilka stron napisanych: należy się kawa; itd.)

Pozbyć się tego jest stosunkowo łatwo - dla mnie to są właściwie trzy sposoby:
1. najzwyczajniej w świecie przestać pić... Kilka dni cierpienia i potem już jest w porządku. A że boli... cóż, gdyby kózka nie skakała...
2. wykorzystać chorobę - kiedy i tak człowiek leży na wpół pokonany. Mnie osobiście w czasie choroby i tak mdli na samą myśl o kawie, więc dobra okazja.
3. ruszyć tyłek. Ja np. jeżdżę dość intensywnie, tj. często, bezdomnie, głodując po kilka dni w tygodniu, ale za to z dużą ilością bodźców; pewnie inne zinensyfikowanie życia zadziałałoby tak samo.

Ale jednak... kawa to jest to. I kiedy piję mniej, np. jedna dziennie, jedna na kilka dni - czuję się po niej jak bogini zdrowia i ogólnej szczęśliwości. Poza tym myję się fusami, więc cóż, nie mogę jej całkiem odstawić ;)
Chyba na wiosnę w... Nature? New Scientist? albo w innym ogólnonaukowym czytadle zamieścili bardzo fajne zestawienie zdjęć aktywności mózgu: osoby nie pijącej kawy, kawosza przed i po wypiciu... To bardzo dobrze obrazuje zalety picia i wady picia nałogowego, ale nie mogę teraz tych obrazów znaleźć... pogmeram jeszcze trochę.

LaMandragora - 2012-01-12, 07:45

No tak... ja pije chyba nalogowo... musze cos z tym zrobic. Potrafie wypic 6 bardzo mocnych kaw w ciagu dnia... Zazwyczaj pije espresso doppio... :roll:
Rok temu udalo mi sie odstawic kawe na miesiac. W tym czasie pilam zielona herbate. Czulam sie rzeczywiscie lepiej,mialam mase energii pomimo braku kawy i bylam jakby duzo spokojniejsza.
Chyba pora znowu przerzucic sie na zielona. Bo widze, ze pije znow za duzo tej kawy.

arahja - 2012-01-12, 07:51

No właśnie, przy chorobie nie da się pić kawy. ;)
Piję regularnie, ale myślę, że to bardziej rytuał psychologiczny - parzę kawę, więc czas się skupić i pracować. Nie wiem, na ile rzeczywiście pobudza. :) A pierwszą piję późno, po 15, potem jeszcze czasem o 17 drugą.

Moleslaw - 2013-08-16, 22:46

Picie kawy jest nałogiem, kofeina uzależnia i to bardzo. Pijałam nawet i sześć kaw dziennie , kubków nie filiżanek niektóre kubki miały i 500ml. NA konieć potrafiłam pić mimo mdłości bo musiałam. W końcu uparłam się że rzucę i udało się. Od jakiegoś krótkiego na razie czasu nie piję. Odstawiłam i zwykła i rozpuszczalną. Pierwsze 7 dni to był koszmar, kryzys w dniu 7 właśnie miałam taki że myślałam że będę jeść suchą kawę ale dałam radę. Głowa mi pękała to fakt, trochę pomogła etopiryna bo ma w składzie kofeinę , cierpię tez na migreny ale od rzucenia kawy ( po wspomnianym okresie) głowa boli mnie rzadziej. Zdecydowanie doradzam odrzucenie tego nałogu. Da się.
Mam niskie ciśnienie i nawet lekarka mówiła że nie powinnam całkowicie rezygnować z kawy ale się zaparłam.

go. - 2014-05-12, 16:32

Wyciągam temat. Czy żołędziówka w żeń-szeniem jest do strawienia? Pytam, bo np amarantusa poza poppingiem nie jestem w stanie nawet wąchać :P
Mikarin - 2014-05-12, 16:36

go., a czemu nie yerba-mate? Wydajne toto, stawia na nogi jak żeń-szeń, wspomaga odchudzanie i przyspiesza przemianę materii. Poznałam przez przypadek chłopaka, co na tym schudł 10 kilo w rok (mieszał sobie z czerwoną herbatą 2 cz yerby i 1 cz czerwonej) i pił tak z półtora litra dziennie (yerbę można zalewać wielokrotnie).
Co do żołędziówki - chodzą słuchy, że gorzka i cierpka jak diabli :P A czemu nie Inka???

bronka - 2014-05-12, 16:52

go., żołędziówka jest super.
Z zeń-szeniem nie piłam. Tylko czystą.
Ma dodatkowy atut- zamula elegancko żołądek i nie chce się jeść :-P

koko - 2014-05-12, 17:06

go. jak pisze bronka :-) Żołędziówka smakuje dla mnie jak kawa z cynamonem. Ja jestem fanką kawy i ma mnóstwo pozytywnych działań na organizm ludzki. Nie wierzcie w propagandę z czasów, gdy była trudnodostępnym towarem luksusowym.
go. - 2014-05-12, 17:09

Mikarin, nie lubię yebry. Generalnie nie lubię herbat, z ziół piję tylko pokrzywę, skrzyp i odświętnie szałwię.
Inki nie lubię, za słodka dla mnie. Poza tym za 2 tygodnie idę na badania czy moje problemy zdrowotne nie wiążą się z nie trawieniem glutenu

bronka napisał/a:

Ma dodatkowy atut- zamula elegancko żołądek i nie chce się jeść :-P

oł jee, to biorę :mryellow:
A jest gorzka i cierpka jak Mikarin pisze? Zalewasz ją jeszcze jakimś sojowym czy coś? Czy nie trzeba?

[edit]
nie zauważyłam posta koko :oops:

bronka - 2014-05-12, 17:19

go. napisał/a:
A jest gorzka i cierpka jak Mikarin pisze?

Gorzka jest. Cierpka-nie.
Ale nie bardziej gorzka od kawy normalnej.

koko napisał/a:
Nie wierzcie w propagandę ...

ja nie wierzę. Kawę pijam pro zdrowotnie ]:->

A żołędziówkę lubię szczególnie wieczorami jak mnie nosi żeby coś zjeść ;-)

Lily - 2014-05-12, 17:35

Ja nie lubię żołędziówki :/ Za gorzka.
A kawę teraz piję włoską od lokalnego dystrybutora i nie zamierzam rezygnować ]:->

go. - 2014-05-12, 17:46

no to się napaliłam na nowe smaki :-D
koko - 2014-05-12, 18:27

[quote="bronka"]
go. napisał/a:

koko napisał/a:
Nie wierzcie w propagandę ...

ja nie wierzę. Kawę pijam pro zdrowotnie ]:->

O to to. To tak, jak ja ]:->

go. - 2014-05-14, 13:36

Piję własnie żołędziówę z żeń-szeniem. Jest spoko. Mogą ją chlać częściej. Czekam teraz na efekt pobudzenia :mryellow:
Aha, i ma posmak jakiegoś drinka z whisky ]:->


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group