wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

Nasze zwierzaki - AGRESJA U KOTA - CO ZROBIĆ?

Ka.ja - 2011-02-03, 09:59
Temat postu: AGRESJA U KOTA - CO ZROBIĆ?
Od wtorku mój 13-letni kocur jest strasznie agresywny tzn. warczy, syczy, pokazuje zęby, przywiera blisko ziemi itd. Od poniedziałku z Łukaszkiem w domu była jego babcia, która wcześniej już u nas wielokrotnie była, spała i nie było wtedy żadnych problemów z relacjami babcia-kot. No i w poniedziałek też nie było żadnego problemu. Od wczoraj z Ł. jest ciocia, ale ona też jest kotu znana. Nie wiem, co się dzieje. Wczoraj zdarzyło mu się po raz pierwszy w życiu warczeć i syczeć również na mnie. Wczorajsze popołudnie i wieczór spędził głównie pod łóżkiem, skąd wysuwał głowę, żeby postraszyć, jak ktokolwiek obok przechodził. Jest spokojny tylko w jednym momencie, gdy wołam go na jedzenie - wtedy pozwala się normalnie głaskać i przytulać.

Mój kot od kilku miesięcy ma podwyższony mocznik i kreatyninę, ale wet uznał, że wystarczy odpowiednia dieta i nie trzeba na razie żadnych leków - czy jest możliwe, że coś się nagle pogorszyło i np. zachowuje się tak, bo coś go boli? A może toksyny powodują jakieś zaburzenia układu nerwowego? Boję się, żeby nie zaatakował Łukasza i jego ciotki, bo ja czy M. sobie z nim poradzimy.
Czy ktoś miał podobny problem ze swoim staruszkiem-kotem?

kofi - 2011-02-03, 10:08

Nie miałam, ale wydaje mi się, że trzeba go pokazać wetowi. To nie wygląda na zwykłego focha, myślę, że to na tle chorobowym. Okropne, współczuję.
Lily - 2011-02-03, 11:13

kofi napisał/a:
Nie miałam, ale wydaje mi się, że trzeba go pokazać wetowi.
Owszem, może niewydolność nerek osiągnęła poziom krytyczny, może trzeba go przepłukać kroplówką, może potrzebuje czegoś przeciwbólowego.
Dodatkowo możesz kupić Feliway ( np. tu http://allegro.pl/extra-f...1437012449.html ) jeśli nie używasz. No tanie to nie jest, ale ponoć skuteczne dla większości kotów, które są z jakichś powodów nerwowe, niespokojne. Ale najpierw do weta.

Ka.ja - 2011-02-03, 13:47

już się umówiłam do weta na wieczór - ciekawe, jak uda mi się kota zapakować do kontenerka...
ganio4 - 2011-02-03, 14:08

Może trzeba mu podać jakiś środek uspokajający. Jeżeli wariuje to u weterynarza nie będzie można go spokojnie zbadać.
koko - 2011-02-04, 11:55

Lily napisał/a:

Dodatkowo możesz kupić Feliway ( np. tu http://allegro.pl/extra-f...1437012449.html ) jeśli nie używasz.

Mam 5 kotów, swego czasu 6 (nie, nic złego z szóstym się nie stało). Zastosowałam Feliway, niestety, nie przyniósł żadnego skutku. Też zabrałabym kota do mądrego weterynarza, one faktycznie często są agresywne, gdy cierpią.

kasienka - 2011-02-04, 12:01

Ka.ja i co powiedział wet? Trzymam kciuki, to moze dobic...pamietam jak moja Zuzia chorowala a ja musialam co 2 dni biegac na zastrzyki z kotem. Myslalam ze sama sie rozsypie :/

Mam nadzieje ze wet cos zaradzi :*

Ka.ja - 2011-02-04, 18:07

Wczoraj siedziałam prawie 3 godziny u wet. i dali kroplówkę, leki przeciwbólowe i rozkurczowe i się trochę poprawiło. Dziś znów byliśmy strasznie długo na kroplówce, a na weekend dali mi kroplówkę i zastrzyki do domu - ciekawe, czy damy sobie z nim radę... Najgorsze jest to, że Łukasz tydzień po wyjściu ze szpitala znów zaczyna chorować (a lekarka - Bręborowicz - nie odbiera naszych telefonów i nie wiemy, co dalej), M. został ugryziony przez kota i ma tak spuchniętą rękę, że nic nie jest w stanie robić z bólu - dostał antybiotyki i jakiś lek detoksykacyjny, a ja muszę to wszytko ogarnąć. Ogólnie masakra... :-/
kasienka - 2011-02-04, 18:32

masakra :(

A weterynarz powiedział, co kotu dolega? Łukasz na pewno nie jest uczulony na kota? Robiliście testy? My mieliśmy kota jak Emil był malutki - wtedy miał wciąż alergię i nie pomyślałam nawet o kocie, później kot zmienił dom, bo był agresywny w stosunku do Emila (miał kiepskie doświadczenia z dziećmi).

We wakacje wzięliśmy dwie kotki do domu i po tygodniu Emil miał dolegliwości a'la astma plus mega nawrót AZS. :-| więc znów byliśmy jedynie domem tymczasowym, kotki znalazły nowe lokum a Emilowi przeszło :/

Malinetshka - 2011-02-04, 22:05

Ka.ja, trzymaj się. Nic mądrego nie poradzę :|
Lily - 2011-02-04, 22:15

Ka.ja, mam nadzieję, że się Wam to jakoś wyklaruje, no tak niestety bywa, że kłopoty stadami łażą... trzymaj się.
koko - 2011-02-05, 11:09

Ka.ja, ale podali jakąś przyczynę? Robili mu usg, rentgen albo jakieś badania laboratoryjne?
Ka.ja - 2011-02-05, 23:43

wzrosła ilość mocznika, więc raczej to było przyczyną, bo kroplówki i leki spowodowały znaczną poprawę; w poniedziałek będzie miał jeszcze usg brzucha i ponowne bad.krwi i zobaczymy, co dalej...

kasieńka w 2009 w szpitalu robili badania dot.alergii - m.in. sprawdzali sierść kota i psa i nic nie wyszło, więc to chyba coś innego

koko - 2011-02-07, 10:42

Ka.ja to daj znać, jak po dzisiejszych badaniach.
kasienka - 2011-02-07, 12:29

To fajnie ze nie ma alergii na kota :) a na cos w ogole mu wyszlo?

Trzymam kciuki i mysle cieplo :***

Ka.ja - 2011-02-07, 16:54

kasienka napisał/a:
To fajnie ze nie ma alergii na kota :) a na cos w ogole mu wyszlo?


Z tego co robili - czyli podstawy: roztocza, mleko, sierść, trawy, grzyby, jaja i jeszcze parę innych - niby nic nie wyszło. Ale i tak kazali mi odstawić na początku mleko, potem i tak chorował, więc to nie było to. Za jakiś czas zrobimy bardziej kompleksowe badania, a póki co zmieniamy pulmonologa - już znalazłam nowego i w przyszłym tygodniu idziemy na pierwszą wizytę. Może będzie lepiej

[ Dodano: 2011-02-07, 16:56 ]
koko napisał/a:
Ka.ja to daj znać, jak po dzisiejszych badaniach.
no niestety mocznik wciąż wysoki - na razie kolejne 3 dni kroplówek i znów badania; usg przełożyłam na inny termin, żeby kotka nie stresować jeszcze bardziej
koko - 2011-02-07, 19:03

Ka.ja nie chcę cię absolutnie straszyć, ale to już nie jest pikuś. Kocina chyba musi być intensywnie leczona. Pewnie robisz wszystko, co potrzeba, trzymam kciuki za zdrowie futra.
karmelowa_mumi - 2011-02-07, 21:51

Kam, trzymaj się dzielnie, jakby co - jestem!
xy - 2011-02-08, 20:20

Leczenie leczeniem, ale czy jesteś absolutnie pewna ze kiedy babcia byla z kotem w domu, kotu nic się nie stało? Typu nadepnięcie, przytrzaśnięcie drzwiami, cokolwiek? wystawienie na balkon w mróz [mogła nie zauważyć od razu, że kot się wymknął]? Lub nie dostał do jedzenia czegoś dziwnego? Wiem, że mocznik wysoki, ale tak z reakcji sądząc, to jest raczej lękowa..
koko - 2011-02-08, 20:30

xy dokładnie tak miała kumpela ze swoim sierściuchem. One psychicznie strasznie przeżywają choroby i są mało odporne na ból.
Ka.ja - 2011-02-09, 14:12

xy napisał/a:
Leczenie leczeniem, ale czy jesteś absolutnie pewna ze kiedy babcia byla z kotem w domu, kotu nic się nie stało? Typu nadepnięcie, przytrzaśnięcie drzwiami, cokolwiek? wystawienie na balkon w mróz [mogła nie zauważyć od razu, że kot się wymknął]? Lub nie dostał do jedzenia czegoś dziwnego? Wiem, że mocznik wysoki, ale tak z reakcji sądząc, to jest raczej lękowa..


Pewna nigdy nie będę, ale jakby cokolwiek nietypowego się stało - na pewno mój synek by się wygadał:) A jedzenie daję kotu tylko ja i mój M., bo od "obcych" nie chce brać...

Reakcje już się zmieniły - tak agresywnie było przez 1,5 dnia, a już po pierwszej kroplówce zaczęło się wyraźnie poprawiać i teraz - po kilku kroplówkach i po lekach zachowanie wróciło do normy

xy - 2011-02-10, 00:38

Dziecko moglo spać, ale mniejsza z tym, cieszę się że jest postęp:)
kofi - 2011-02-10, 09:31

Całe szczęście, ze jest lepiej. Pewnie tak zareagował na chorobę i ból.
bemka - 2011-02-10, 22:33

xy napisał/a:
Leczenie leczeniem, ale czy jesteś absolutnie pewna ze kiedy babcia byla z kotem w domu, kotu nic się nie stało?


Takie nagłe i zaskakujące ataki agresji na bank są spowodowane chorobą. Gdyby wydarzyło się w jego życiu coś złego, ktoś go skrzywdził nawet nieumyślnie, nie byłby agresywny w stosunku do opiekunów (bo dlaczego miałby się zwracać przeciwko nim?) tylko raczej spanikowany/wystraszony/smutny.

Koty generalnie są odporne na ból i potrafią przez długi czas nie okazywać, że coś złego się dzieje. Ukrywanie słabości nakazuje im instynkt. Kot nie wie, że przed opiekunem nie musi nic ukrywać, bo dba o niego i jego zdrowie. Gdy objawy choroby staną się bardzo dokuczliwe lub ból jest już nie do zniesienia jego zachowanie się zmienia. Jedną z możliwych reakcji kota na chorobę jest agresja. W ten sposób wyładowuje swoje negatywne emocje na opiekunie. W zasadzie tylko zmianą w zachowaniu może nam "powiedzieć", że jest chory.

Współczuję Ci Ka.ja. Mam nadzieję, że wet trafił z leczeniem i kotek wyzdrowieje

Ka.ja - 2011-02-11, 10:13

do końca tygodnia robię kroplówki, a w środę idziemy na kolejne bad.krwi i usg brzuszka; wczoraj zdołowałam się u weta (musiałam pojechać na zmianę wenflonu), gdy usłyszałam, że dwa kotki, które widziałam tam w zeszłym tygodniu na leczeniu, będą uśpione, bo nie ma już dla nich ratunku...
koko - 2011-02-11, 10:34

Ka.ja :shock: czy to dobra lecznica i weterynarz?
Ka.ja - 2011-02-11, 11:45

no ja ją znam jako najlepszą klinikę w Poznaniu

a decyzję o zakończeniu uporczywej terapii podjęli właściciele

bemka - 2011-02-11, 19:33

Czasem warto skonsultować diagnozę/terapię z innym wetem...
Ka.ja - 2011-02-17, 22:54

po pierwszej serii kroplówek mocznik spadł do 155, po drugiej serii i 5 dniach przerwy wzrósł do 198; na usg wyszło, że jedna nerka już nie pracuje (marskość), a druga bardzo powiększona i ze zmianami; od jutra kolejna seria kroplówek i jakiś lek - widzę to coraz czarniej... :cry:
xy - 2011-02-21, 10:54

Ka.ja napisał/a:
no ja ją znam jako najlepszą klinikę w Poznaniu

a decyzję o zakończeniu uporczywej terapii podjęli właściciele


czasem to jest słuszne wyjście.. :<

koko - 2011-02-22, 09:32

Ka.ja i co z kociną? Za każdym razem trochę się boję otwierać twój wątek, ale mocno trzymam kciuki za zdrowie futrzaczka.
karmelowa_mumi - 2011-02-22, 11:22

Ka.ja, przykre wieści :(
Ka.ja - 2011-02-22, 11:23

Na razie robię kolejną długą serię kroplówek z jakimś lekiem wzmacniającym plus tabletki; z kroplówkami jest coraz większy problem, bo żyły zaczynają wysiadać i często zdarza się, że już po 2 dniach muszę jechać na zmianę wenflonu, a dla mojego kocurka każda wizyta u weta to stres. Mogłabym mu dawać kroplówki podskórne, ale one są mniej efektywne, a ponieważ po dożylnych wyniki były nieciekawe, wet. stwierdziła, że lepiej dawać dożylne, dopóki się da... Jak skończę kroplówki - znów zrobię badania krwi i zobaczę,co dalej :-/
koko - 2011-03-01, 16:38

I co z kotem?
Ka.ja - 2011-03-02, 11:50

koko, na razie mieliśmy kilkudniową przerwę w kroplówkach, żeby żyły trochę się zregenerowały; dziś pojadę na założenie nowego wenflonu i kolejne parę dni będzie miał kroplówki, a potem badanie krwi - na oko wygląda całkiem nieźle; mam nadzieję, że badania za tydzień pokażą poprawę
koko - 2011-03-03, 09:05

Ka.ja wiem, że takie stany nerkowo-urologiczne u kota idą piorunująco i często jest już za późno na ratowanie. Ty chyba bardzo wcześnie zauważyłaś, że coś jest nie tak (no wiesz, z tym jego nastrojem) i może właśnie to uratowało twojemu kotu życie. Skoro już tyle czasu daje radę i nic się nie pogarsza, to znaczy, że wyjdzie z tego, tak właśnie myślę.
Podobnie było z moim psem, zauważyłam, że jest jakiś taki... nijaki, nie miał żadnych objawów, po prostu wydawał mi się taki dziwny. Zabrałam go szybko do weta, okazało się że cyt. "babeszioza jak ruskie czołgi", kilka godzin i psa by już nie było (weterynarz podał lek na babesziozę nie czekając już na wyniki badań krwi). Teraz jest w 100% zdrowy. Coś tak czuję, że podobnie będzie z twoim futrzakiem. Trzymam za niego kciuki.

sunny - 2011-03-08, 17:21

Ka.ja A kocina dostała jeszcze jakieś leki, zalecania dietetyczne, czy tylko te kroplówki? Mam nadzieję, że czuje się lepiej. Jeśli chciałabyś z kimś innym skonsultować leczenie, to mogę Ci podać kilka namiarów na sprawdzonych wetów.
Ka.ja - 2011-03-14, 23:31

sunny napisał/a:
Jeśli chciałabyś z kimś innym skonsultować leczenie, to mogę Ci podać kilka namiarów na sprawdzonych wetów.
Chętnie:)

Oprócz 2 rodzajów kroplówek, dostał Rubenal na stałe. Niestety w sobotę musiałam mu wyjąć wenflon, założony w piątek, bo już nie mogłam go przepłukać. Już w piątek mieli problem, żeby się wkłuć, bo albo ma zrosty albo żyły pękają. Teraz pewnie czekają nas kroplówki podskórne,ale znając mojego nerwuska - będzie z tym problem :-/

Niestety je zwykłe żarcie - przetestowałam chyba wszystkie dostępne w Polsce karmy weterynaryjne - mokre i suche - i prawie wszystko wyrzucałam, a kotulek nie jadł i chudł. Lekarka stwierdziła, że lepiej żeby w ogóle jadł i miał siły na walkę z chorobą.

W tym tygodniu pojedziemy na badanie krwi i zobaczymy...

xy - 2011-03-15, 01:32

spróbuj Orijena.. Drogi jest ale wydajny, nie jest weterynaryjny ale jest naprawdę dobrej jakości.
Alispo - 2011-03-15, 12:48

Orijen ma duzo miesa,a to nie wskazane dla nerkowcow.
Ka.ja - 2011-03-15, 12:59

je tylko Purinę Gourmet w saszetkach - wszystko inne omija szerokim łukiem i woli głodować
xy - 2011-03-16, 11:50

Alispo napisał/a:
Orijen ma duzo miesa,a to nie wskazane dla nerkowcow.


Mój jest kastrowany i od maleńkości jedzie na orijenie + inne dodatki, nie ma problemów z nerkami.. Kot znajomego który miał problemy i wodobrzusze, po przeprowadzce na wieś i przejściu na diete myszową głównie, problemów sie pozbył. Nie jestem pewna czy to kwestia mięsa, czy raczej białek różnego rodzaju w diecie, oraz innych dodatków, obciążających przesącz przez nerki.. Wiem, że człowiekowi duża ilość białka w diecie szkodzi gdy ma problemy z nerkami, jednak koty to drapieżniki, więc teoretycznie powinny być przystosowane ewolucyjnie do białek z mięsa akurat. Ale rozumiem, że różni weci różnie mówią, to powyżej to moja opinia i obserwacja.

Alispo - 2011-03-16, 14:13

Chodzi generalnie o ilość białka.U kotów chorych na nerki trzeba je ograniczać,więc karmy lecznicze są tu dobre,ale w tym przypadku widać nierealne,ważne,żeby w ogóle jadł..
Ka.ja - 2011-03-16, 14:52

sunny, możesz mi przesłać te namiary na sprawdzonych wetów?
Ka.ja - 2011-03-25, 13:59

Cholera, nie wiem już co robić. Musieliśmy przejść na kroplówki podskórne, bo żyły już nie dają rady. Przedwczoraj miał zrobioną u weta, a wczoraj była pierwsza próba w domu. Mój M. mimo że jest b.silny - nie jest w stanie utrzymać w bezruchu naszego kotulka, który tak się wierci i wywija, że ja nie mogę się wkłuć w skórę.
A wyniki znów się pogorszyły... :cry:

sunny - 2011-03-25, 14:02

Przepraszam, nie zauważyłam wcześniej Twojego posta, ostatnio mam mało czasu na net. Namiary już idą na pw, może uda się pomóc kotulkowi.

Namiary poszły na pw. Wszystkie trzy gabinety są moim zdaniem dobre.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group