wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Dieta wegańska w ciąży
Autor Wiadomość
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-02, 22:45   Dieta wegańska w ciąży

Wklejam post zamieszczony przeze mnie dwa lata temu.

Tak, jak obiecałam w meilach piszę o mojej wegańskiej kuchni w ciąży i obecnie w czasie karmienia.

Bardzo starannie przygotowywaliśmy się oboje z mężem do ciąży. Dbaliśmy o odpowiednią, urozmaiconą dietę, piliśmy domowe soki owocowe i warzywne. Dużo czasu spędzaliśmy na powietrzu (głównie rower, spacery). Jedliśmy przede wszystkim sezonowe warzywa i owoce, z obcych tylko awokado (ma – poza grzybami - wit. D), nie jedliśmy słodyczy ani rafinowanej żywności.
W ciąży czułam się dobrze, wyniki miałam dobre przez cały czas. Gdy pod koniec nieznacznie spadło mi żelazo, zwiększyłam ilość wypijanych soków (marchew i buraczek w proporcji 3 do 1) i zielonych warzyw w diecie. Soki piłam przez cała ciążę, smakował mi też jabłkowy, sporadycznie był z pomarańczy, najczęściej warzywny (podczas karmienia zrezygnowałam z cytrusów).
Ważne jest dla mnie to, co jem. Normalnie nie siedzimy z nosem w książkach układając jadłospis, ale w tym wypadku często sięgaliśmy do tabelek. Sprawdzałam często ile jest wapnia i żelaza w poszczególnych produktach, żeby po nie sięgać częściej. Zajadałam się natką pietruszki (prawie pęczek dziennie), jadłam dużo kapusty kiszonej (i w każdej postaci to warzywo), dużo gotowanej marchwi - w postaci jarzynki, dużych ilości w zupie, w duszonych warzywach.
Dodaję do zup (a jest to u nas podstawa dnia) kawałek glonu kombu lub wakame (mają wapń i żelazo, kombu ma też jod, co w diecie wegańskiej jest istotne). W naszych zupach jest dużo różnych warzyw, oczywiście nie dodajemy żadnych jarzynek czy weget, dodajemy zmiksowany ryż lub kaszę jaglaną i soczewicę (zupy są smaczniejsze i gęściejsze, a np. ugotowany i zmiksowany z dodatkiem wody ryż zabiela zupę jak śmietana). Warzywa (również cebulę, czosnek) kroję w kostkę i w ten sposób zjada się je wszystkie. Do zup lubię dodawać słonecznik lub pestki z dyni (pod koniec gotowania lub już na talerz) lub na zmianę zmielone siemię (ze względu na omegę 3) lub sezam.
Jem razowce (pieczywo, ryż, makaron, mąka), białe pieczywo nie gości w ogóle w mojej kuchni. Biała mąka sporadycznie (jak robię wegańskie ciasto dla gości, którzy nie sięgną po nic, co nie jest im znane). Do smarowania masełko ze zmielonego w młynku do kawy siemienia lnianego, słonecznika (słonecznik kupujemy w dużych paczkach w makro), dyni, sezamu, np. 2 cz. słonecznika, 2 cz. sezamu, drugie masełko 3 cz. słonecznika, 1 cz. siemienia. Łączymy to z oliwką z oliwek z pierwszego tłoczenia lub z oliwą z pestek winogron, dodajemy dużo majeranku i mniej bazylii (można przechowywać w lodówce kilka tygodni). Używając automatu do chleba pieczemy przepyszny chleb (mąka najczęściej typ 1850, dodatki, np. zmielony mak lub siemię lniane, pestki z dyni, sezam, słonecznik.

Zaczęłam też jeść mak w większej ilości niż dotychczas. Zalewam go wrzącą wodą, gotuję chwilę i odstawiam na noc. Rano odcedzam i miksuję w blenderze. Można go też zemleć, gdy jest suchy i zalać wrzątkiem lub jakimś gorącym mleczkiem. Smakuje mi bardzo sam, bez słodzików; nie dodawałam do niego cukru (w ogóle go nie używam w kuchni, bo zabiera z organizmu dużo wit. z grupy B i innych składników; do słodzenia ciast używam rodzynek i daktyli). Można dodać miód lub rodzynki, daktyle. Można robić makaron razowy z makiem, tak, jak na święta.

Staram się o rozmaitość strączkowych. Powinny być w diecie różne fasole, wartościowe są też te mniejsze, kolorowe, nie tylko biała fasola. Do tego groch, ciecierzyca (jako dodatek do zupy, sama ugotowana w wodzie lub w sałatce, w pastach, smakuje mi bardzo z makaronem i oliwą), różne rodzaje soczewicy. Do jedzenia z cebulką (lub bez) dobra jest zielona, do zup i past czerwona, bo szybko się gotuje. Soczewica jest b. wszechstronnym strączkowcem, można ją stosować do zup, do pasztetów, do past, do farszu naleśnikowego, pierogowego, jest też dla mnie – obok ciecierzycy – jednym ze smaczniejszych strączkowców. Nie ma w mojej diecie soi w czystej postaci, jak również mleka sojowego. Co jakiś czas jadam tofu (krojone na kanapki, smażone z cebulką, pomidorami i przyprawami jak jajecznica, obsmażane w sezamie jako kotlet), stosuję sos sojowy.

Ważne są orzechy w codziennej diecie. Nie musi być ich dużo, ale warto dbać, by były systematycznie. Najczęściej jem włoskie, laskowe, migdały, nerkowce, nie jadam w ogóle ziemnych. Robię mleczka (namoczone migdały, obrane następnie ze skórki, zmiksowane z gorącą lub zimną wodą, mogły być też jakieś inne orzechy, smaczne jest z włoskich, z nerkowców mleko jest najsłodsze i po zmiksowaniu nie ma żadnych drobinek, dobre do zrobienia cappucino i do deserów lodowych). Mleczko dobre jest np. do kaszy gryczanej na śniadanie lub do innych potraw.

Potrawy są u nas ściśle związane z porami roku. W zimie podstawą są bogate w warzywa zupy, jarzyny duszone, kiszonki, podobnie jest wczesną wiosną, gdy królują nowalijki (my ich nie kupujemy, podobnie jak ogórków i pomidorów w zimie). Jemy to, na co jest sezon. Wiosna i lato to czas doskonałych warzyw, które goszczą najczęściej w stanie nieprzetworzonym. Jemy wtedy dużo rzodkiewki, sałaty, papryki, pomidorów, b. lubię mizerię z młodej cukini z mleczkiem migdałowym doprawioną cytryną. Lato i jesień to też bogactwo jedzonych w dużej ilości owoców, a jak robi się zimno, to wracają zupy.
Rzadko są potrawy smażone, kotlety (z kaszy, strączkowych) raz na kilka tygodni, niewiele częściej racuszki (z jabłkami, z cukini, z ziemniaków).
Biorę w miarę systematycznie B12.
W ciąży piłam przynajmniej kilka razy w tygodniu soki z marchwi, jabłka, czasem pomarańczy, doskonały jest też burak (oczywiście robione w domu, nie kupowane).
Jadłam b. dużo brokuła (gotowany albo na parze, albo w małej ilości wody, tak na 2 cm w garnku, krótko, żeby był lekko chrupiący, a nie rozgotowany, najsmaczniejszy z lekko podrumienionym na oliwie słonecznikiem i czosnkiem), jarmużu lub innych zielonych warzyw (były one codziennie w diecie i na nie trzeba zwrócić szczególną uwagę). Nie kupowałam w czasie ciąży słodyczy (poza kilkoma razami gdy jedliśmy wegański piernik czy chałwę), ciasta piekłam w domu (typu razowa szarlotka) lub jedliśmy naleśniki (3-4 częsci razowej mąki i jedna część zmielonych płatków owsianych – dzięki nim naleśniki są jasne po usmażeniu - troszkę oliwy, sól, kurkumę na kolor; ciasto powinno postać ok. 20-30 min. przed smażeniem). Nie miałam specjalnego zapotrzebowania na słodkie, wystarczały mi soki i naleśniki z przetworami domowymi bez cukru (nie kupuję gotowych dżemów), np. z jabłek, gruszek, śliwek, moreli, brzoskwiń.
Do warzyw w postaci surowej (zawsze jest u nas surówka) dodaję sos zrobiony z soku z cytryny, wody, oliwy z oliwek, majeranku (woda po to, by sos był lżejszy), można dodać też trochę słodkiej papryki, bazylii. Surówki są zwykle proste, składają się z np. trzech składników: pietruszka, marchew i jabłko, seler, jabłko i rodzynki (z mleczkiem), kapusta, ogórek kiszony, marchew lub czerwona kapusta, jabłko, por.
Dania nie są b. rozbudowane, podobnie jak surówki. Staram się, by były urozmaicone, ale nie przeładowane.
Nasze posiłki w ciągu dnia wyglądają np. tak:

śniadanie

- zupa z pieczywem,
- fasolka w pomidorach, pieczywo, jakieś warzywa,
- makaron lub ryż z duszonymi warzywami lub owocami
- gołąbki
- sałatka warzywna z wegańskim domowym majonezem, pieczywo
- kanapki z pastą z awokado i warzywami,
- marchew duszona z porem, przyprawiona imbirem, pieczywo
- kasza z mleczkiem

obiad

- razowy ryż, soczewica z cebulką, brokuł ze słonecznikiem i czosnkiem, surówka,
- razowy makaron, ciecierzyca, duszone warzywa (np. marchew, pietruszka, seler i cebula doprawione pomidorami i ziołami), surówka z czerwonej kapusty.
- kasza jęczmienna, surówka z rzodkiewki, kotlet z soczewicy, buraczki na ciepło
- kasza gryczana, fasolka w pomidorach, zielona sałata, surówka z kalafiora z koperkiem
- ziemniaki z podduszonym porem, pieczarki w cieście, surówka z białej rzepy, fasolka szparagowa lub kolba kukurydzy
- kociołek warzywno-soczewicowy, kiszona kapusta z porem
- leczo, makaron, surówka z selera, ogórka i orzechów
- razowe naleśniki z kaszą gryczana i cebulą, surówka z czarnej rzepy, gotowany kalafior
- gołabki lub pierożki z soczewicą, jakieś dodatki
- ziemniaki z koperkiem, pomidory z cebulką, fasolka kidney, brokuł
- warzywa duszone z dynią, kasza gryczana, surówka z papryki
- placki z cukini, ziemniaki, surówka z kapusty, marchewki i kiszonego ogórka,
- gotowana, pokrojona w kostkę marchew, kotlety ziemniaczane, sos pieczarkowy, surówka z kapusty pekińskiej, papryki, ogórka kiszonego
- sałatka z buraczka i ciecierzycy, ryż, mizeria

kolacja

- ryż lub kasza jaglana z duszonymi jabłkami,
- kasza jęczmienna ze słonecznikiem i leczo,
- placek (ciasto jak na pizzę) z pieczarkami i cebulką lub z duszoną kapustą
- naleśniki z domowymi przetworami owocowymi lub nadziewane surówką, polane ziołowym sosem
- sałatka ryżowa, pomidory
- kanapki z warzywami
- tofu podduszone z cebulką, pomidorem, sosem sojowym i przyprawami, pieczywo
- sałatka grecka
- bułki nadziewane soczewicą lub kiszoną kapustą i pieczarkami
- bułki z cynamonem, jabłkami lub nadziewane rodzynkami
- pieczywo z miodem i pestkami z dyni
- owoce

desery

soki
owoce
sałatki lub koktajle owocowe
lody owocowe (z mleczka migdałowego, nerkowców i różnych zamrożonych owoców, typu banany, truskawki, wiśnie, jagody)
robione w domu ciasta i ciasteczka
naleśniki smażone z bananami z polewą owocową (np. z wiśni)
gofry lub racuchy

Dania rozpisałam tu na poszczególne pory dnia, ale u nas nie ma sztywnego podziału na śniadanie, obiad i kolację. Jemy dużo potraw na ciepło i często obiad (samo drugie danie) jest jedzony jako pierwszy posiłek, w południe jest wtedy np. zupa. Pierwszy posiłek decyduje o tym, co będzie jedzone później: jeśli jest to pieczywo z warzywami, to w południe i wieczorem jest coś na ciepło, jeśli zupa, to wieczorem może być chleb.

Wyjątkowo są pracowitsze obiady, zwykle wtedy, gdy przychodzi do nas kilka osób. Są to np. faszerowana warzywami cukinia, warzywny tort naleśnikowy, chińszczyzna z woka, przebojem są też kotlety z ryżu i pęczaku, faszerowane pieczarkami (robią wrażenie na wszystkich).

Nie piję kawy, czarnej herbaty, zielonej też już teraz nie, nie używam cukru. Smakuje mi woda (przegotowana), herbatki owocowe, inka. Moimi „słodyczami” są soki, owoce, dania na słodko.

Dużą wagę przykładam do domowych przetworów. Robię sama ogórki i owoce. Staram się, by na raz zrobić większą ilość (np. kupujemy kilkanaście kg owoców, które smażę w wielkim garze przez kilka dni w piecyku, potem wkładam do wyparzonych, gorących słoików, pasteryzuję w piecyku). Nie uznaję gotowych soków, przetworów, unikam mrożonek.

Do pewnych zmian dochodzi się powoli, organizm sam się przestawia na inne jedzenie. Jestem b. zadowolona ze sposobu naszego życia i odżywiania. Oboje z mężem jesteśmy zdrowi, energiczni, nasz synek jest okazem zdrowia. Radością dla mnie jest to, że powoli moi bliscy przekonują się do naszego stylu odżywiania. Mają teraz porównanie, bo wśród znajomych i rodziny jest kilka dziewczyn w ciąży (wszystkie są młodsze ode mnie) i moja przebiegała najlepiej, a to o czymś świadczy.
Są osoby, które mówią, że nie mają czasu gotować. Dieta wegańska nie musi być pracochłonna, ja nie spędzam dużo czasu w kuchni. Warto mieć zawsze w domu dużo warzyw, kasz, fasolek i nie nastawiać się na robienie codziennie „błyskotliwych”, pracochłonnych potraw. Kasze można ugotować dzień wcześniej, zupę podobnie, a warzywa duszone robi się szybko (warto mieć elektryczną maszynkę do mięsa z przystawką lub jakieś inne urządzenie do rozdrabniania warzyw – b. przydatne też do wszelkich surówek). Najważniejsze to zmiana myślenia, jak umysł będzie inaczej „nastawiony”, to nic nie będzie problemem. Jemy smaczne, urozmaicone posiłki, nie jest to, jak sądzą niektórzy, umartwianie się i jedzenie ciągle tego samego.
Nie brałam witamin w ciąży (poza B12), Pawełek urodził się zdrowy, nie było żadnych powikłań. Położne mówiły, że jest b. silny, od razu na sali operacyjnej zaczął się rozglądać.

Krótko mówiąc: codziennie musi być coś zielonego, strączkowego i razowego. Warto jeść glony, dbać np. o siemię lniane z uwagi na omegę 3.
Zapomniałam jeszcze napisać o kiełkach, które hoduję od jesieni do wiosny. Najsmaczniejsze są z rzodkiewki i słonecznika, doskonałe do kanapek, surówek i do zielonych sosów.
Ostatnio zmieniony przez Ania D. 2007-06-28, 17:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-02, 23:09   

Właśnie się na niego natknęłam i chciałam skopiować. Miło Cię widzieć Aniu :-D
 
 
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5199
Wysłany: 2007-06-02, 23:17   

Ania nie związane z tematem ale fajnie, że jesteś
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-03, 20:04   

:-) Ciebie też wspaniale widzieć. To dla mnie ważne miejsce i ważni ludzie.
Ostatnio zmieniony przez Ania D. 2007-06-03, 21:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
zina 


Pomogła: 93 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 6308
Wysłany: 2007-06-04, 10:13   

Aniu D. to jest strasznie inspirujace :-D To bylo moje jedno z pierwszych zetkniec z wege dzieciakiem :-D
 
 
 
margot

Pomógł: 19 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 1321
Wysłany: 2007-06-04, 10:54   

tak dla mnie ten Ani artykuł + jadłospis to wytyczna naszego żywienia
Aniu jak dobrze ,że z nami jesteś :-)
 
 
Malinetshka 
Paulina


Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5765
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-06-04, 11:08   

Ten post skopiowałam sobie już wcześniej, ale teraz powiem: dziękuję, Aniu D. :-)
Jeszcze mam sporo zmian przed sobą, a Twoje rady i przepisy są bardzo bardzo cenne. Czyta się Ciebie wspaniale.
_________________
hxxp://www.myticker.eu/ticker/]
 
 
DagaM 

Pomogła: 63 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3025
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-04, 11:11   

zina napisał/a:
Aniu D. to jest strasznie inspirujace :-D To bylo moje jedno z pierwszych zetkniec z wege dzieciakiem :-D

Moje również :-D Posta Ani mam wydrukowanego w trzech egzemplarzach, na wszelki wypadek, jak zgubie jeden wydruk, bede miala jeszcze dwa :mryellow:
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/LTYcp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />

----------------------
www.naturei.pl
 
 
 
margot

Pomógł: 19 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 1321
Wysłany: 2007-06-04, 11:14   

DagaM napisał/a:
zina napisał/a:
Aniu D. to jest strasznie inspirujace :-D To bylo moje jedno z pierwszych zetkniec z wege dzieciakiem :-D

Moje również :-D Posta Ani mam wydrukowanego w trzech egzemplarzach, na wszelki wypadek, jak zgubie jeden wydruk, bede miala jeszcze dwa :mryellow:

ja też zaczełam sobie drukować Ani przepisy,bo nagla zostałam bez...
 
 
ina 


Pomogła: 51 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2936
Skąd: południe
Wysłany: 2007-06-04, 11:16   

Ania D. ten post jest wielką inspiracją mojej wegańskiej diety. dziękuję :mryellow:
_________________
hxxp://www.suwaczki.com/] hxxp://www.suwaczki.com/]
hxxp://www.mineralcosmetics.pl]KOSMETYKI MINERALNE
 
 
 
neuro 


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 487
Skąd: Warszawa, zielone Bielany
Wysłany: 2007-06-04, 12:33   

Ten informacje są bardzo cenne dla początkujących wegetarian, którzy często nie są świadomi, że samo wykluczenie mięsa z diety nie gwarantuje zdrowia. Dla mnie posty Ani były początkiem głębszego zainteresowania dietą i naturalnym sposobem odżywiania się i życia.
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-04, 13:36   

Do napisania o mojej diecie w ciąży skłoniły mnie głównie meile od dziewczyn (trochę też moje obserwacje), które pytały o tak podstawowe sprawy w diecie, że czasem łapałam się za głowę. Nie wymagam wielkiej wiedzy od ludzi, ale gdy się zmienia drastycznie dietę, to koniecznością jest rozszerzenie jadłospisu, nie da się jadać tak, jak się jadało wykluczając tylko mięso, nabiał i jaja (weganie), do tego zostawiając w diecie rafinowane produkty, ogrom słodyczy itp szkodliwych produktów. Powiem tak: przeraziłam się kiedyś widząc parę wegańską, która się odżywiała fatalnie. Zawsze wtedy myślę z przerażeniem o tym, że taki sposób odzywiania przekażą swoim przyszłym dzieciom. Znam dzieciaki, które nie lubią mnóstwa rzeczy, bo nie zostały nauczone jedzenia ich. Ich menu może być bardzo ubogie, ale to jest często wina rodziców. Jeśli dziecko, które chodzi do podstawówki nie jadło nigdy wielu warzyw i owoców, to pokazuje to jednoznacznie, jak się odżywia ta rodzina. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może lubić wszystko, dziecko też, ale znam dzieci które lubią: słodycze, ziemniaki, pomidory i ogórki i na tym koniec. Jestem za zdrową, mądrze prowadzoną dietą, a nie za porywem serca, który po latach przyczynić się może do poważnych problemów ze zdrowiem.
Mądrze prowadzona dieta nie wymaga wielkiej znajomości tabelek, wartości odżywczych poszczególnych pokarmów. Jesli dieta jest różnorodna, nie ma w niej cukru, białej mąki, oczyszczonych kasz (manna!), białego ryżu, jada się do syta, dbając o zielone warzywa kazdego dnia, nieco strączowych i orzechów (zwłaszcza siemię lniane i orzechy włoskie ze względu na omega 3), dużą ilość innych warzyw, dobre oleje, to powinna zaspokajać wszystkie potrzeby organizmu. Zdrowa dieta nie polega na tym, że zje się dobry, wartościowy obiad, a pozostałe posiłki to bedą ciasta z cukrem i białą maką, bo to za mało. Rafinowane produkty ograbiają organizm z witamin i soli mineralnych, jadanie ich może prowdzić do braków wielu substancji pokarmowych i chorób.
Nie wyobrażam sobie, by osoby na diecie wegańskiej, które są rozsądne, nie zmieniały swoich poprzednich nawyków kulinrnych i nie czytały o diecie (tym bardziej, że teraz jest kilka cennych pozycji książkowych na rynku).
 
 
Malinetshka 
Paulina


Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5765
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-06-04, 14:04   

Aniu D., wszystko co piszesz to bardzo mądre słowa.
Myślę sobie jednak, że każdy musi do pewnych rzeczy sam dojść, w swoim tempie. Najważniejsze jest uświadomienie podstawowych rzeczy, o których piszesz np. Ty. Już od jakiegoś czasu wiem mniej więcej czym się kierować wybierając jedzonko i staram się to robić (daje mi dużo radości gotowanie dla siebie, zjadanie tego i samopoczucie po), ale wiem też, że jeszcze nie wszystkie posiłki sporządzam dobrze, a może inaczej - daję się niekiedy ponieść i sięgam po przysłowiowe "sklepowe ciastko" :oops: a wiem, że nie tak to ma wyglądać. Czuję, że to oznacza, że mój organizm jest jeszcze ciągle zabrudzony a ja jeszcze nie odłączyłam się od przyzwyczajeń z wcześniejszych lat, tak na dobre. Były już takie okresy, że w ogóle nie ciągnęło mnie do słodkiego, ale zauważyłam, że jak tylko raz czy dwa sięgnę po słodycz - to jak transakcja wiązana... i potem przez jakiś czas obserwuję w swojej głowie myśl "co by tutaj wrzucić na język..." Czytałam o tym, że w obecności cukru organizm wytwarza nadmierne ilości insuliny, a gdy odstawiamy słodkie- nie ma co zrobić z tą insuliną, więc "woła" o cukier, żeby zużyć jej nadmiar... Brzmi logicznie.
U mnie to nie są duże ilości, zwykle zasładzam się bardzo małym kawałeczkiem czegoś, ale sam fakt, że mnie do tego ciągnie oraz to, że chwilę potem źle się czuję (nadkwaśność :-? ) nie podoba mi się. Wiem też, czuję, że wszystko się zmienia stopniowo i poza rozsądkiem oraz świadomością dobrej/złej diety, musi w nas zaistnieć silne TAK, takie subtelne przekonanie wewnętrzne o tym co jem i jak dzięki temu się czuję i że nie chcę/nie mam potrzeby inaczej. I tak jak ktoś może w jednej chwili poczuć owe TAK, ktoś inny - potrzebuje czasu, aby "dojrzeć" do tego wewnętrznie...

Niemniej jednak bardzo się cieszę, że Was znalazłam, bo poza pozycjami książkowymi, które już od dłuższego czasu czytuję i chłonę.. myślę, że wzajemna i żywa wymiana myśli z ludźmi, którzy dostrzegli w życiu coś podobnego - to jest TO...
_________________
hxxp://www.myticker.eu/ticker/]
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-04, 14:23   

Tak, ja też wiem, że do pewnych rzeczy trzeba samemu dojść i doskonale to rozumiem. Są jednak okresy, np. ciąża czy wychowywanie dzieci, że nie da się bez podstawowej chociaż wiedzy karmić zdrowo matki czy malucha. Ja spotkałam się z osobami, którym się po prostu nie chce, prosiły mnie np. o pomoc w układaniu jadłospisu, bo ich dieta powodowała, że czuły się fatalnie, ale jak prosiłam o ich tygodniowy jadłospis, to była cisza (czasami jeszcze pretensje, że im nie pomagam). Do wszystkiego trzeba dojrzeć i dorosnąć, ale mając rodzinę nie bardzo sobie wyobrażam, że karmi się ją kanapkami (chociaż znam i takie osoby).
Ja nie jestem przeciwniczką zjedzenia czasem czegoś niezbyt zdrowego, tylko jak patrzę na ludzi, to u nich jest raczej tak, że czasem zjedzą coś zdrowego, a czipsy i słodycze są codziennie w dużej ilości. My jesteśmy w dużej części pokoleniem wychowanym na słodyczach (w mniejszej czy większej ilości) i ten smak jest dla nas zawsze ważny i pożądany. Czasem sama jak ma dołek to myślę od razu o chałwie... Tak niestety jest.
Nie oceniam innych, ale moje zdanie jest takie, że nie da się prawidłowo funkcjonować, gdy nie potrafi się przyrządzać dobrych posiłków. Dobre, zdrowe jedzenie to podstawa, a można nauczyć się tak gotować, by nie zajmowało to dużo czasu, a dostarczało wszystkich potrzebnych składników pokarmowych i było smaczne. Ciąża jest tak ważnym okresem dla matki i dziecka, że dbanie o dobre menu jest podstawą dla kobiety i jej bliskich. Zwykle to matka jest na początku z maluchem, więc to ona powinna mieć wiedzę na temat gotowania (mężczyzna też, ale on jest mniej z dzieckiem). Argumenty, które często słyszę od kobiet, że nie mają czasu, są najczęściej wymówką, bo można spisywać dokładnie ile czasu spędza się przy kmputerze, ile przy tv, ile na chodzeniu po sklepach etc, a będzie widac, ile naprawdę ma się wolnego czasu. Są rzeczy ważne i mniej ważne, warto wiedziec, co wybrać. A widok kobiet w ciąży, które codziennie zjadają pączki, zupki w proszku i inne tego typu "jedznie" jest czymś, co mnie przeraża.
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5941
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-04, 15:09   Re: Dieta wegańska w ciąży

Ania D. napisał/a:
Jedliśmy przede wszystkim sezonowe warzywa i owoce, z obcych tylko awokado (ma – poza grzybami - wit. D)

Ania-no wlasnei,co sadzisz o rolsinnych zrodlach wit.D?z ego co wiem to nie sa one zbyt bogate..weganie maja wiec oprocz tego tylko sloneczko..a ono z drugiej strony w ciazy wskazane za bardzo nie jest..poza tym ze sloncem tez roznie bywa.Jak w ciazy rozwiazac ta kwestie?(i nie w ciazy tez),jakie jest Twoje zdanie?
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Wicia 

Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 448
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-06-04, 16:19   

Oj! Mam ten post wydrukowany i dobrze przechowany :lol: Właśnie kombinowałam jak go umieścić ponownie. Cudownie, że powieliłaś to Aniu!
_________________
www.kartonzabawek.pl
 
 
 
babaaga 
ex agapawel:)


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 607
Skąd: Isle of Man
Wysłany: 2007-06-04, 18:15   

Aniu D., dla mnie też niedoścignionym wzorem jesteś:). Z mojej strony tylko dodam, że faktycznie o omega 3 trzeba pamiętać.. pamiętacie może, że miałam problem z Jasia skórą swojego czasu, podejrzewałam alergię, grzybicę itd... No ale udało mi się tu znaleźć dobrego lekarza, obejrzał Jasia i powiedział, że to mu nie wygląda na alergie, tylko na niedobór kwasów omega 3..dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że mimo, że staramy się zdrowo odżywiać i jemy sporo warzyw, owoców itd, brakowało w naszej diecie ostatnio żródeł właśnie omega 3.wszyscy mieliśmy lekkie skórne problemy, wysuszona była, taka lekka wysypka na ramionach, udach.. wziął pod uwagę to, że jesteśmy weganami, zapisał nam olej lniany:), do tego zmielone ziarna sezamu, lnu i słonecznika do posypywania, polecił to wszystko w lodówce trzymać:). byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona tym panem :-) No i faktycznie, odkąd regularnie spożywamy ww składniki, polepszył się stan jasia skóry zdecydowanie, Kacper też ma buzkę gladziutką, Paweł też juz nie ma szorstkiej skóry na nogach..Happy end! :-D
_________________
<img src="hxxp://www.alterna-tickers.com/tickers/858327.png" border=0>

<img src="hxxp://www.alterna-tickers.com/tickers/424712.png" border=0>
 
 
 
kasienka 


Pomogła: 123 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 8362
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-06-04, 19:46   

babaaga, muszę się też wziąć za omega, na razie mielę siemię lniane...
 
 
DagaM 

Pomogła: 63 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3025
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-04, 20:28   

Ooo, to ja mam świra na tym punkcie i codziennie zjadam łyżkę lub dwie oleju lnianego, do tego robie sobie koktaile z namoczonego siemienia i sezamu z owocami, plus orzechy i inne pestki. Kaska, mowie Ci czuję sie taka nawilżona od środka, że w ogole przestałam się smarować kremami.
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/LTYcp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />

----------------------
www.naturei.pl
 
 
 
kasienka 


Pomogła: 123 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 8362
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-06-04, 20:38   

DagaM, to byłoby super...bo mam strasznie suchą skórę...Zuzia też...

tylko orzechy są drogie, a przy naszym bardzo zaniżonym budżecie to problematyczne...Tak czy siak, kupię olej, no i na razie zaczęłam używać mielonego siemienia, od kiedy sprawiłam sobie młynek...
 
 
DagaM 

Pomogła: 63 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3025
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-05, 13:32   

kasienka napisał/a:
tylko orzechy są drogie

tak, tak, chętnie pokazałabym Ci minę mojego męża na hasło jedziemy do sklepu po orzechy - przerażenie w oczach :shock:
Kasienka, nie przejmuj sie, wystarczy, że będziesz jadła siemie, sezam, do tego jakiś jeden rodzaj pestek np. dyni, bo mają dużo żelaza i cynku (cos dla ciężarnych :-> ) i powiedzmy do tego codziennie garsc migdałów czy orzechów włoskich. Naprawdę to nie wychodzi az tak duzo. Nie musisz miec zaraz całej gamy pestek i orzechów. Poza tym tego wszystkiego nie je sie tak dużo, wystarczy po łyżce , może dwie łyżki pestek i orzechów dziennie, no i do tego dwie łyżki oleju lnianego i już.
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/LTYcp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />

----------------------
www.naturei.pl
 
 
 
neuro 


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 487
Skąd: Warszawa, zielone Bielany
Wysłany: 2007-06-05, 14:01   

DagaM napisał/a:
Poza tym tego wszystkiego nie je sie tak dużo, wystarczy po łyżce , może dwie łyżki pestek i orzechów dziennie, no i do tego dwie łyżki oleju lnianego i już.


Łatwo powiedzieć... Jak się nie kontroluję, to orzechy i pestki lądują w śniadaniu, obiedzie, kolacji... duuużo... :D
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-05, 14:12   

babaaga napisał/a:
Kacper też ma buzkę gladziutką, Paweł też juz nie ma szorstkiej skóry na nogach

Ha, a ja się zastanawiałam, czy na moich chłopaków taki wpływ ma dieta przeciwgrzybicza, która notabene nie jest raczej zbyt restrykcyjna. Dopiero jak przeczytałam Twojego posta uświadomiłam sobie, że mniej więcej w tym samym czasie zaczęłam (pod Waszym zresztą wpływem) robić gomasio z siemienia lnianego. Objawy u chłopaków dokładnie tak jak pisałaś - gładkie buzie i nóżki :-) .
 
 
kasienka 


Pomogła: 123 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 8362
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-06-05, 16:18   

DagaM napisał/a:
codziennie garsc migdałów czy orzechów włoskich
jasne...garść migdałów kosztuje jakieś 4zł, a ja mam ok.20 na cały dzień na jedzenie :roll:

Na razie biorę się za siemię i kupię olej.

Co było z tym olejem z lnianki? puszczyk chyba o nim pisała tam, ale nie pamiętam, czy był w końcu ok, czy nie? On też zawiera omega3?
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-05, 16:52   

Olej lniany zawiera omega 3, ale jest ona w nim bardzo nietrwała. W bardziej trwałej formie jest w siemieniu (jest to też tańszy sposób), jest też w orzechach włoskich. Myślę, że dobrym sposobem na pozyskanie orzechów czy migdałów jest rozmowa z rodziną, która może je kupić jako prezent imieninowy czy urodzinowy. Są osoby, które przy każdej wizycie coś kupują dla domowników, można więc im podsunąć taki pomysł. Na pewno dla dziecka jest to dużo lepsze niż słodycze, a nie każde dziecko ma w codziennej diecie nerkowce, orzechy brazylijskie czy pistacje.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 13