wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
czy mięsożercom smakuje tylko mięso?
Autor Wiadomość
kasja 

Dołączyła: 12 Gru 2012
Posty: 4
  Wysłany: 2013-04-02, 22:36   czy mięsożercom smakuje tylko mięso?

przeglądałam dziś jednego z wegańskich blogów i w komentarzu pod recenzją wege restauracji trafiłam na takie cóś:

"[...]Co do jedzenia to mimo tego, że jestem mięsożercą, wszystko co zamówiłam, łącznie z sushi bardzo mi smakowało![...] "

powyższy cytat nie jest mi jakoś szczególnie obcy, gdyż wypowiedzi w podobnym tonie przewijają się raz na jakiś czas w internecie czy też w innych mediach.

w zwiazku z tym trafiła mnie pewna refleksja:
czy mięsojad/wszystko-jad musi mieć w każdym posiłku coś mięsnego i jeżeli tego nie uświadczy, to danie jest gorsze czy też niesmaczne?


dużo jest też tematów dot. karmienia "mięsojadów". co przygotować, żeby było smacznie, żeby zaskoczyć gości, żeby złamać mit "kotletów sojowych" jako podstawy diet wegetariańskich.
ba... czytam też czasem o "braku szacunku" dla osób na diecie tradycyjnej, w momencie, gdy nie dostaną mięsnego posiłku.

powiem szczerze, że nieco dziwi mnie takie nastawienie. nie jestem wegetarianką o jakimś mega długim stażu i pamiętam jeszcze moje "mięsne czasy". nie rozumiem postawy i komentarzy w stylu "chociaż było wege, to mi smakowało" "chociaż jem mięso, a w tej potrawie go nie było, to mi smakowało". nigdy nie zaliczałam produktów mięsnych czy też innych odzwierzęcych do puli składników koniecznych w jakiejś potrawie... może stąd moje zdziwienie.

czy mięso naprawdę jest wyznacznikiem jakości i smaku potraw? jak odbieracie tego typu komentarze na temat wege jedzenia?
_________________
skandynawskie sny w pościeli z ikei
Ostatnio zmieniony przez kasja 2013-04-24, 15:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
polena 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 168
Wysłany: 2013-04-03, 00:06   Re: czy mięsożercom smakuje tylko mięso?

kasja napisał/a:

czy mięsojad/wszystko-jad musi mieć w każdym posiłku coś mięsnego i jeżeli tego nie uświadczy, to danie jest gorsze czy też niesmaczne?

[...]
czy mięso naprawdę jest wyznacznikiem jakości i smaku potraw?


Jako wszystkojad pozwolę sobie odpowiedzieć: nie, nie jest :) Dla mnie osobiście mięso nie jest takim wyznacznikiem i nie jem go przy każdym posiłku, jak chyba większość znanych mi ludzi.
 
 
Mnemozyne

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 20 Maj 2012
Posty: 390
Wysłany: 2013-04-07, 23:12   

Nie kojarzę tego typu komentarzy zasłyszanych, ale kiedy jeszcze jadłam mięso to nie było go na każdy obiad, a jeśli już było to starałam się żeby przynajmniej było jakieś urozmaicenie i np. czasem była to ryba. Myślę, że po prostu niektórzy starają się w miarę zdrowo odżywiać i wtedy jedzą mięso kilka razy w tygodniu, a inni właśnie nie wyobrażają sobie żeby tego mięsa nie było przy każdym posiłku.
 
 
Mikarin 
szczylowa mama


Dzieci: Jakub Nataniel 09.03.2012
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 2500
Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 2013-04-08, 01:33   

kasja, wydaje mi się, że stwoerdzenie "smakowało" odnosi się raczej do stwoerdzenia "można się tym najeść" ;) mąż mój jada mięso i mówił mi, że to bardzo zależy od psychiki - że 'bez mięsa' to nie obiad tylko przystawka. Wiele osób też uważa, ze obiad bez mięsa to postny, więc niesycący, więc nie można się tym najeść albo można się najeść tylko na chwilę, albo po prostu będzie to posiłek niekompletny, więc mało smaczny... Kłania się stereotyp pojmowania tradycyjnej kuchni. Ludzie o otwartych zapatrywaniach na kuchnię wszelkiej maści, nawet mięsożerni czy wszystkojedzący nie mają z tym kłopotu - wegańskim jedzeniem się najedzą, osoba konserwtywna już nie.
_________________
blog? zapraszam!
SELER RULEZ! :D | Nie łączę wegetarianizmu z filozofią, więc jak czasem coś palnę - proszę o wyrozumiałość! Dziękuję :)
Zbieram na rower - zapraszam!
 
 
evel 
szczęśliwa mama!


Dzieci: Stasioraptor - 3.04.2012
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 11 Lip 2012
Posty: 415
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-08, 07:53   

Mikarin napisał/a:
kasja, wydaje mi się, że stwoerdzenie "smakowało" odnosi się raczej do stwoerdzenia "można się tym najeść" ;) mąż mój jada mięso i mówił mi, że to bardzo zależy od psychiki - że 'bez mięsa' to nie obiad tylko przystawka. Wiele osób też uważa, ze obiad bez mięsa to postny, więc niesycący, więc nie można się tym najeść albo można się najeść tylko na chwilę, albo po prostu będzie to posiłek niekompletny, więc mało smaczny... Kłania się stereotyp pojmowania tradycyjnej kuchni. Ludzie o otwartych zapatrywaniach na kuchnię wszelkiej maści, nawet mięsożerni czy wszystkojedzący nie mają z tym kłopotu - wegańskim jedzeniem się najedzą, osoba konserwtywna już nie.



Pewnie też chodzi o to, że dla niektórych obiad bez mięsa to np. ziemniaki +surówka. Tak postrzeganym wegańskim czy też wegetariańskim obiadem rzeczywiście trudno się najeść, chyba że się nawali ziemniorów pod sufit.
Ja udowodniłam mojemu chłopu, że wegańskim obiadem da się najeść. :) A wręcz nażreć!
Ja nie gotuję mięsa, więc wszyscy goście u mnie w domu są skazani na wegańskie, zazwyczaj deseru już "nie mogą". No ale i tak w końcu zjedzą, bo przecież pyszne, chociaż bez mięsa! :lol:
_________________
 
 
Aries 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 16 Gru 2011
Posty: 108
Wysłany: 2013-04-08, 20:04   

Potwierdzam to, co napisały dziewczyny wyżej. Większość mięsojadów uznaje obiad czy posiłek bezmięsny jako postny (może za wyjątkiem deserów i słodkości) i ma zakodowane, że się tym najeść nie można. Czytając czasem komentarze w internecie można się załamać, bo większość pisze tak, jakby jedli TYLKO I WYŁĄCZNIE mięso i nic poza tym. Owoce, warzywa, kasze - to dla nich nie jest jedzenie (smaczne i takie, którym można się najeść).

I najbardziej śmiesz mnie u mojej męskiej części rodziny (tata, brat) to, że o ie jedzą potrawy bezmięsne - takie tradycyjne, czasem jakieś sałatki, surówki, to ilekroć przywożę coś ze sobą bezmięsnego (kotlety, krokiety, pasty do chleba), to wykrzywiają się jakby to było co najmniej jakieś g*** :-P tak dla przekory oczywiście, bo widzę, że się mocno przyglądają i mają ochotę spróbować, ale męska duma nie pozwala :roll:


Mój mąż też początkowo kręcił nosem i twierdził, że on MUSI zjeść mięso, bo inaczej się nie naje. Oczywiście teraz czasem tak się objemy bezmięsnym jedzonkiem, że leżymy jak dwa bąki :mryellow:
 
 
Fatty 

Dzieci: NIGDY! :)
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 1081
Wysłany: 2013-04-08, 20:58   

Chyba zależy od osoby - moja mama typowym mięsozerem nie jest, uwielbia moją przeważnie wegańska kuchnię(a poza tym wcina tofu prosto z opakowania - niczym nie przyprawione i woli wędliny i parówki sojowe od mięsnych) - i ją to "rybka" czy coś miesnie smakuje czy nie... natomiast większość znajomych , w tym i chłopa swego mam z tych mięsożerców opisywanych w pierwszym poście- jak dzień bez mięsa to postny dzień :P
 
 
majaja 
wybuchowa wredota


Dzieci: m&m
Pomogła: 52 razy
Dołączyła: 12 Cze 2007
Posty: 3441
Skąd: warszawskie Bielany
Wysłany: 2013-04-12, 23:09   

evel napisał/a:
Pewnie też chodzi o to, że dla niektórych obiad bez mięsa to np. ziemniaki +surówka.
są też ludzie, którzy z tego zestawu zjedliby tylko ziemniaki
kasja napisał/a:
czy mięsojad/wszystko-jad musi mieć w każdym posiłku coś mięsnego i jeżeli tego nie uświadczy, to danie jest gorsze czy też niesmaczne?
są środowiska w których dokładnie tak to wygląda. Nie dam rady teraz znaleść tych danych, ale zdaje się że w Polsce mamy bardzo wysokie spożycie mięsa w porównaniu z Europą (trzecie miejsce?), ktoś to zjada przecież
 
 
Fatty 

Dzieci: NIGDY! :)
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 1081
Wysłany: 2013-04-13, 14:50   

Wczoraj zamówiłam na spółkę z mięsnym kolegą pizzę do pracy - ja połowkę wegetariany, on połówkę z boczkiem- już szłam do domu, stwierdziłam, ze moją połówkę zeżrę sobie dnia następnego(dziś) na drugie śniadanie.
Zagladam dzisiaj do pudełka, gdzie kolega zostawić miał mi moją połówkę, patrzę a tam.... połówka z boczkiem :shock: Nawet sie nie pokapował, że zjadł bezmięsną - a on właśnie z tych którzy twierdzą, ze posiłek bez mięsa to nie posiłek :P

Cóż, drugą połówke też zjeść musiał ;)

Gdy zapytałam go jak to możliwe, że się nie zorientował wzruszył ramionami , że o dziwo, dobra była :lol:
 
 
polena 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 168
Wysłany: 2013-04-14, 21:16   

evel napisał/a:
w Polsce mamy bardzo wysokie spożycie mięsa w porównaniu z Europą (trzecie miejsce?), ktoś to zjada przecież


Nie sądzę, nawet sprawdziłam na przykładzie najmniej, jak sądzę, zdrowego gatunku mięsa: Spożycie wieprzowiny w Polsce jest zbliżone do poziomu spożycia we Francji, Irlandii, i Włoszech, w których to krajach wynosi ono 36-38 kg, natomiast jest zdecydowanie niższe w porównaniu do Hiszpanii (58-66 kg), Danii (63-64 kg), Niemiec czy Austrii (56- 57 kg). [source: http://www.solidarnoscri....owie&Itemid=42]



Jeśli zaś chodzi o sam smak, to prędzej przyznałabym rację Mikarin, że chodzi o potoczny pogląd, że tylko mięsem można się najeść (co jest w dużym stopniu prawdą, ale of kors nie tylko mięsem można).
Nie uogólniałabym też zbytnio. To, że niektórzy jedzą tylko obiad w formie ziemniaki plus kotlet, to obecnie już chyba rzadkość. Może było tak często w Waszych domach i nie zdziwiłoby mnie gdyby było to bodźcem do radykalnej zmiany żywienia i przejścia na weg(etari)anizm... Ale powtarzam po raz kolejny, wszystkojady jedzą bardzo różnorodnie.
 
 
zou 

Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 08 Gru 2010
Posty: 917
Wysłany: 2013-04-14, 22:17   

A nie myślicie, ze to dlatego, że mieso jest zazwyczaj przyprawione i przyrumienione (smażone, pieczone) i że stąd do uzależnienie od jegosmaku, bo jak sie dostaje potem posiłek lekkostrawny (np. mięso gotowane na parze) to też im nie smakuje...Ma być tłusto, pikantnie i rumiano, np.mielone, żeberka, schabowy, paniera, tw wszystkie kfc skorupki wokół mięsa, solone mocno...To jest takie samo uzależnienie jak od cukru- od smażonego i przyrumienionego (tak samo ziemniaki, frytki), pisał o tym zdaje się Małachow albo Ćyran- Żak...
_________________
www.veganfotoku.blogspot.com - roślinna fotokuchnia - aktualny blog
www.wegefotokuchnia.blox.pl - stary blog
"Kuchnia XX wieku to miejsce, w którym przygotowuje się jedzenie, przechowuje pojemniki i puszki. Kuchnie XXI wieku będą produkować własną żywność, a to sprawi, że każde gospodarstwo domowe będzie w dużej mierze żywnościowo niezależne" S.Meyerovitz na temat kiełków, ziół...
 
 
polena 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 168
Wysłany: 2013-04-14, 22:30   

zou, a Tobie smakowałoby, nie wiem, tofu gotowane na parze? ;) Wychodzi coś, co nie ma wiele smaku w ogóle... Potrzebne są przyprawy, dodatki.
(Wszystko zależy jeszcze od gatunku mięsa. Chude mięso (np ryby) gotowane na parze są dość popularne).
To samo tyczy się przyprawienia, pewne wege produkty też wymagają obróbki: cieplnej, smakowej, dodatku tłuszczu...
 
 
zou 

Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 08 Gru 2010
Posty: 917
Wysłany: 2013-04-14, 22:40   

Chodzi o uzależnienie od substancji chemicznych powstajacych w momencie zwęglania pokarmów. W połączeniu z tłuszczem. Nie mam teraz tej ksiązki pod ręką.

Co do dań pierś kurczaka z miętą i cytryna na parze (bez zrumienienia i tłuszczu) nie zaspokoi tak jak smażona na patelni. Tak samo ziemniak na parze z koperkiem nie dorowna "kopowi": jakiego daje złota frytka czy brązowo przypalony talarek z piekarnika (te zawieraja akrylamid - ma negatywny wpływ na system nerwowy i odpornosciowy).


ps. szukałam tej książki, ale widać mam ją w kartonach z za nic nie mogę sobie przypomnieć nazwy tych związków chemicznych z mięsa, mam na końcu języka...one działaja tak uzalezniająco jak kofeina i daja podobnego kopa, bez którego człowiek po jedzeniu uważa, że "nie ma siły" ... Jak znajde to przytoczę.
_________________
www.veganfotoku.blogspot.com - roślinna fotokuchnia - aktualny blog
www.wegefotokuchnia.blox.pl - stary blog
"Kuchnia XX wieku to miejsce, w którym przygotowuje się jedzenie, przechowuje pojemniki i puszki. Kuchnie XXI wieku będą produkować własną żywność, a to sprawi, że każde gospodarstwo domowe będzie w dużej mierze żywnościowo niezależne" S.Meyerovitz na temat kiełków, ziół...
 
 
polena 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 168
Wysłany: 2013-04-14, 23:31   

Hmm. Nie widzę tego w ten sposób... Chude mięso z kurczaka "nie zaspokoi" czego? Głodu? Oczywiście, że zaspokoi. Czy nie smakuje? Pewnie zależy komu, jak to z gustami. Nie odczuwałam też nigdy "kopa" po frytkach. A uzależniające substancje powstające przy zwęglaniu pokarmów? Mimo wszystko większość ludzi nie zwęgla mięsa, ani ziemniaków (osobiście nie cierpię mocno przypieczonych frytek :P )
 
 
zou 

Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 08 Gru 2010
Posty: 917
Wysłany: 2013-04-15, 00:18   

To tylko wytłumaczenie dla niektórych zaspokojeń związanych z oddziaływaniem toksyn jakie się wytwarzaja wtedy i jak wpływaja na system nerwowy (o ten rodzaj zaspokojenia uzaleznienia chodzi nie o napełnienie żołądka i objetosciowa czy trawienną sytość (tez względne)) np. ludzie wola walnać piers z kury czy pstraga na grilla/patelnie grillową niz na pare, czy w potrawke gotowana, aby mięc chociaż te 4 paseczki przypieczone, i o apetyczność z zapachu tego przypieczenia...

Część ludzi nie jest uzależniona jeśli nigdy w tym nie zagustowała. Ale cześć osób jest w uzależnieniu cukier(słodkie)-tłuszcz(kremowe)- przypieczone (te neurotoksyny), taka spirala. I na zdrowym lekkim, gotowanym (nawet aromatycznym) jedzeniu czuja sie osłabieni, głodni, zmeczeni, nie pobudzeni, nic ich nie nasyca i nie daje "siły". Nie ja to wymysliłam tylko badania takie były robione i opisane w tej ksiażce.

Dopiero jak się z tego wyrwa, jak z nałogu kwowego czy cukrowego, to po poczatkowym odtruciu mozna dopiero docenic, że to nie był przypływ sił z pokarmu, tylko ten "kop" neurologiczny.

Z kolei dla osób które zywią się zdrowo i lekko, własnie tak sporządzone jedzenie jest niezjadliwe, niesmaczne - z tego samego powodu, ze czuja ze to jest szkodliwe.
_________________
www.veganfotoku.blogspot.com - roślinna fotokuchnia - aktualny blog
www.wegefotokuchnia.blox.pl - stary blog
"Kuchnia XX wieku to miejsce, w którym przygotowuje się jedzenie, przechowuje pojemniki i puszki. Kuchnie XXI wieku będą produkować własną żywność, a to sprawi, że każde gospodarstwo domowe będzie w dużej mierze żywnościowo niezależne" S.Meyerovitz na temat kiełków, ziół...
 
 
kasja 

Dołączyła: 12 Gru 2012
Posty: 4
Wysłany: 2013-04-24, 15:27   

mikarin, słuszna uwaga. mi się jednak wydaje, że to "smakowało mi" niekoniecznie musi być zawsze synonimem "najedzenia się".
mój znajomy powiedział kiedyś wprost, że przeszedł na wegetarianizm, ale po jakimś czasie wrócił do potraw mięsnych, bo brakowało mu właśnie w pożywieniu tego "smaczku" i on po prostu lubi jeść mięso i nie wyobraża sobie bez niego obiadu.

przekonanie że danie postne równa się danie gorsze niestety pokutuje u nas bardzo. myślę, że ma to dużo wspólnego z interpretacjami religijnymi i pewnymi zachowaniami społecznymi wynikającymi z tego tytułu. mi post jednoznacznie kojarzy się z umartwianiem się szeroko pojętym, np odmawianie sobie czegoś co się lubi dla wartości wyższych. więc aby się nie umartwiać trzeba sobie chapsnąć boczusia albo żebereczko ;-)

a co do przypraw, nośników smaku, to wiadomo - uzależniają :)
_________________
skandynawskie sny w pościeli z ikei
 
 
Fatty 

Dzieci: NIGDY! :)
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 1081
Wysłany: 2013-04-28, 10:01   

Myślałam, że mój chop moją kuchnie lubi - raz go uraczyłam tofu smażonym w pikantnej panierce, innym razem naleśnikami w różnych wariantach, kotletami z czegoś tam. Za jakiś czas gdzieś wyjeżdżamy na krótko i też chce nawiedzić wege knajpe- z ciekawości.

A wczoraj zadebiutował na grillu u mojej rodziny, na widok karkówki i szaszłyków wypsnęło mu się entuzjastyczne "O! nareszcie coś tresciwego!!" :->

To jest chyba człowiek typu mojego ojca - zje byle co, byleby to było mięso.
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18011
Wysłany: 2013-04-28, 10:23   

Fatty napisał/a:
Myślałam, że mój chop moją kuchnie lubi
Fatty napisał/a:
A wczoraj zadebiutował na grillu u mojej rodziny, na widok karkówki i szaszłyków wypsnęło mu się entuzjastyczne "O! nareszcie coś tresciwego!!" :->

Ale to nie znaczy, że nie lubi ;)
Ja mogę lubić brokuły czy wędzone tofu, a i tak najbardziej smakuje mi pizza poza domem ;)
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
niedzielka 


Dzieci: Koneser marchewek
Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 20 Lip 2009
Posty: 475
Skąd: wioska in centro
Wysłany: 2013-04-29, 14:19   

Lily napisał/a:
a i tak najbardziej smakuje mi pizza poza domem


Gdybyś spróbowała pizzy w wykonaniu mojego chłopa, to stwierdziłabyś, że jednak ta pizza domowa najlepsza ;)
_________________


LilySlim Diet days tickers

www.fundacjamama.pl
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18011
Wysłany: 2013-04-29, 17:12   

IceTeaGreen napisał/a:
Gdybyś spróbowała pizzy w wykonaniu mojego chłopa, to stwierdziłabyś, że jednak ta pizza domowa najlepsza ;)
To by było też poza domem :P
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
anemone

Dołączył: 09 Lis 2013
Posty: 4
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-09, 20:31   

Ja sie przymierzam do domowej pizzy na jakimś razowym spodzie. :D Macie jakiś sprawdzony przepis?
 
 
neina 


Dzieci: Franciszek 18.02.2008
Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 2342
Skąd: Teddington
Wysłany: 2013-11-10, 17:31   

anemone, zajrzyj do działu z przepisami.
_________________
 
 
AnnaMaria 

Dzieci: Kuba, Alicja
Dołączyła: 22 Maj 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-05-22, 10:16   

U nas to ja jestem tak naprawdę mięsna, a facet wege :) Przyznam otwarcie, że poza domem zdarza mi się skubnąć jakiegoś kotleta, ale w domu przystosowałam się niemal całkiem do partnera. Nie tęsknię jakoś bardzo za mięsem samym w sobie, ale po prostu lubię typową, polską kuchnię. Jak najbardziej najadam się wege jedzeniem i mimo wszystko też nie rozumiem podejścia, że jak obiad to tylko mięcho. Staram się nasze polskie przepisy przerabiać tak, żeby wszyscy byli zadowoleni - wegetariańskie bigosy, żurek bez kiełbasy (tylko z jajkiem), pierogi z kapustą i grzybami albo kotleciki z ziemniaków polane sosem z pieczarek i podane z kaszą. Naprawdę da się dużo zrobić i nie nazwałabym tej kuchni ani "lekką" ani "dietetyczną" (na szczęście nie jemy specialnie słodyczy i sporo spacerujemy, więc szczególnie wszerz nie rośniemy), nawet znajomi mięsożercy nie marudzą jak ich częstuję czymś takim :roll:
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 12