wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Stare książki kucharskie. Znacie, lubicie, używacie?
Autor Wiadomość
rud@ 

Dołączyła: 05 Paź 2017
Posty: 31
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2017-12-06, 21:10   Stare książki kucharskie. Znacie, lubicie, używacie?

Pozbierałam po rodzinie prl-owskie wydanie różnych kuchni jarskich, takich z ogrodem w tytule itp. W nadziei znalezienia prostych i przystępnych cenowo dań. Zamiast tego obśmiałam się jak norka 8-)

Dzieło Z. Zawistowskiej "Nie tylko dla jaroszów", rok wydania 1985. Ano zdecydowanie nie tylko! Bo w niektórych przepisach występuje...boczek, żeberka :shock: Że o rybach nie wspomne....W dodatku autorka zamieściła dział pod nazwą "potrawy połmięsne"tzn oszczędne, ale nie takie całkiem postne. Ale i tak najlepszy jest wstęp, pozwólcie, że przytoczę:

"Oszczędność nie jest niestety cechą polskiej gospodyni,Prawdą jest również, że praca zawodowakobiet ogranicza w poważnym stopniu czas przeznaczony na prowadzenie gospodarstwa domowego :mrgreen: Stąd dążenie do maksymalnego upraszczania prac związanyc z utrzymaniem porządku, a zwłaszcza z przyrządzaniem posiłków. Wydaje się. że to własnie to spowodował, że młode gospodynie wprowadziły zwyczaj przygotowywania domowych posiłków w oparciu o surowiec mięsny i to najchętniej wysokogatunkowy.(...)Sytuacja w gospodarcza kraju zmusza do ograniczenia ilości spożywanego mięsa(..)Warto tu przypomnieć, że w okresie międzywojennym nawet w zamożnych domach nie co dzień jadano mięso(...)Prawdą jest, że niektóre z tych potraw/jarskich/ są bardziej pracochłonne, ale za to z reguły tańsze od mięsnych. Także w ogólnym bilansie czasu gospodyni można sie łatwo doliczyć zysku:dodatkowy nakład pracy zrekompensuje sie z nawiązką, uniknie sie bowiem straty czasu na wystawanie w kilometrowych kolejkach po mięso tzw. pierwszego gatunku"

Zainteresowało mnie to przedwojnie, moja ulubiona epoka 8-) Jakież było moje zdziwienie, gdy po pobieżnym przejrzeniu neta wyłoniło sie całkiem sporo postaci wege, ba! nawet książek kucharskich z całymi działami poświęconymi potrawom jarskim. Allegro jak zwykle nie zawiodło :-D mam u siebie "Kosowską kuchnię jarską" przedruk z 1929 r. Fajne, choć co do samych przepisów- musze sie przekonać. To stare (i w okresie prl i wcześniej) gotowanie bardzo jednak różniło się od współczenych blogów kulinarnych. Wszystko wydaje się ze względu na sposób wydania (przepisy bez zdjęć, zamieszczane ciurkiem) jednostajne i jakby...niedoprawione? Żadnej tajskiej bazylii, świezej papryczki chili, kuminu. Powoli wczytuję się w treść i...coś jednak by sie znalazło! Nawet bezglutenowe torty na samych orzechach, chleby na mące kukurydzianej i dyni. Z ciekawostek pojawił się dział o witaminach , ich ówczesna nazwa to, uwaga- ŻYCIANY :mrgreen: Dla wszystkojadów czepiajacych sie jak rzep wiadomo czego, których drażni nazwa kotlet z produktów niemięsnych znalazłam piękną, wdzięczną nazwę, którą będę teraz wprowadzać w życie: OPIEKANKI :mrgreen: Dla osób, które oburzają sie na dziwaczne składniki w naszej kuchni można przekazać informację o tym, iż mleko migdałowe już w czasach dawnych znane było pod nazwą ORSZADA i bynajmniej nie było dziwaczne (podobne jak makowe- środek wspomagający sen). Dla tych, co hasło wege wiązą automatycznie z "ale oni muszą jesc tej soi" info, że soja była w ogródku autorów roślina dość egzotyczną i "mniej na pokarm sie nadaje(...)ale do zup dobra jako wywar z grzybami i tak też ja stosujemy" czyli bardziej jako przyprawę.

Nie brakuje dziś rad, które mogą wzbudzać nostalgię np. gdzie można dostać na Pokuciu huculskie sery. Albo i usmiech na twarzy- np. nie należy zwalać zakupów na służbę, tylko samemu sie wybrać na targ, ilość wrażen- jak w kinie :)Marne te kino mieli chyba, ja tam bym zakupy chętnie przekazała jakiejś dzieweczce służebnej, ale kto mi ją zasponsoruje? :oops: Albo fragment o konieczności rezygnacji z ...spania w kuchni. No HIGJENA w kuchni musi być.


Znacie podobne kwiatki? Używacie na codzień jakiegoś "starocia" z powodzeniem?
_________________
To właśnie cali śmiertelnicy – mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw. Terry Pratchett.
 
 
rud@ 

Dołączyła: 05 Paź 2017
Posty: 31
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2017-12-06, 21:32   

A żeby nie było, że zasmiecam dział kulinarny jeden z przepisów wykorzystany. Żródło: Kuchnia jarska" W i Z Piotrowiakowie rok wydania nieokreslony z powodu braku początkowych stron.

Kasza jaglana wypiekana ze śliwkami(przepis oryginalny):

40 dk kaszy jaglanej, 1 l mleka, 4 dk masła, 20 dk śliwek suszonych, 10 dk cukru, cynamon, 2 dk masła do formy, 2 dk bułki tartej.

(Moje zmiany-zrobiłam w wersji wegan na mleku i oleju koko, nie odmierzałam w zadnym razie ani tych 4 dag ani tym bardziej 2 dag-dziwaczna maniera tamtych czasów takie odmierzanie tego typu produktów. No i dorzuciłam nerkowce)

Kasze ugotować na mleku prawie do miękkości, wymieszać z namoczonymi śliwkami (i orzechami). Doprawić jak sie lubi, można zagęścić maka z ciecierzycy jak zbyt lejace-sprawdzone. Zapiec w natluszczonej formie wysypanej (albo i nie) bułka tartą. Czas pieczenia 15 min. Na drugie danie i na zdrowy deser :->
_________________
To właśnie cali śmiertelnicy – mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw. Terry Pratchett.
  
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18024
Wysłany: 2017-12-06, 22:12   

rud@ napisał/a:
ŻYCIANY
No tak, bo próbowano obcą nazwę zastąpić rodzima, ale się nie przyjęła ;) Gdzieś już to czytałam.
rud@ napisał/a:
podobne jak makowe- środek wspomagający sen
Zapewne za sprawą opiatów, którymi uzależniano też niemowlęta, żeby spały...

Ja w ogóle nie używam przepisów, jakaś taka mało zorganizowana jestem, więc wszystko na oko robię. W sumie dziwi mnie, że w PRL-u tak słabo było z kuchnią jarską, bo królowały różne potrawy mączne - naleśniki, kopytka, pyzy, pierogi itd., a dania warzywne to już nie bardzo, ja przynajmniej nie doświadczyłam (poza dodatkami do obiadu typu buraczki, mizeria it., itd.). Ale żeby kotleta z fasoli czy panierowanego selera to nie. A o ile prostsze to by wtedy było...
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
rud@ 

Dołączyła: 05 Paź 2017
Posty: 31
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2017-12-07, 10:07   

>>>Zapewne za sprawą opiatów, którymi uzależniano też niemowlęta, żeby spały...

Oooo to ciekawe :) jak zachować spokój i równowagę ducha majać 12 pociech rok po roku- uspokajaj :oops: je lekkim drgagiem, zeby cicho były 8-)


Lily ja zwykle szukam inspiracji i potem zmieniam proporcje, dodatki etc.
Bardzo lubie wstępy do poradników z dawnych czasów, pokazują jak bardzo zmieniła się rzeczywistość. Pamiętam 11 przykazanie tamtych lat"I naucz sie robic majonez, bo go nie zawsze kupisz. I jaka niby sałatkę gościom podasz?" Dziś problemu z majonezem niet, ludziska same majonez kręcą albo i nie, sałatki różne robią, nie tylko w kółko jedną. Albo te naukowe wyliczenia "co ile dni należy myć włosy". Tu widac czasowy progres (wpływ branży kosmetyczej tez pewnie jest...) 1.wcale 2. raz w miesiącu 3. raz na 2 tygodnie 4. nie cześciej niż raz w tygodniu, bo to niezdrowo 5. co kilka dni 6. codziennie i na koniec najrzadziej spotykane- w zależności od potrzeby.


PRL niestety nawet w takiej kwestii jak "ochrona cennych zasobów tłuszczowo-mięsnych" poprzez propagowanie jarstwa sie nie popisał. Pomysły mają w stylu"byle do pierwszego", jak już będzie mozna kupić wreszcie tego kurczaka. W jednej z tych książek w ogóle nie ma działu potrawy ze strączków- może jak się zagłębię w to tomiszcze to sie znajdzie postna grochówka i fasolka po bretońsku. Dla mnie niepojete :shock: Trudno się dziwić, że do dziś (!) dieta bezmięsna jest uważana za niedoborową, jak tylko ciągle kasza, pyry i pierogi....."Z czego tu siły czerpać, panie kochany?". Jednocześnie zalecenia co do ilosci spożywanych białek, tłuszczu i węglowodanów zajmują całe strony, zamieszczone są tabele- no, ale to w zwykłych wydaniach, nie jarskich (zalecana ilość białka 1g na 1 kg masy, więcej niż dziś). A wystarczyłoby te opiekanki :) dorzucic do spisu i już by było raźniej. Dlaczego tego nie zrobiono? Ano dlatego, że NIKT, nawet sami autorzy na serio nie traktował diety bezmięsnej. Toto nie nadawało się po prostu do wprowadzenia w życie na stałe.
_________________
To właśnie cali śmiertelnicy – mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw. Terry Pratchett.
  
 
 
agus 


Dzieci: Ada
Pomogła: 43 razy
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 1019
Skąd: Biała Podl./So'ton
Wysłany: 2017-12-07, 19:42   

rud@, jaki cudny temat! Fajnie sie czytalo Twoje posty. :)

Ja korzystalam kiedys z przepisow na desery z mojej mamy opaslej 'Kuchni Polskiej' z PRL-u (nie pamietam autorki). Niestety nie pamietam nic ze wstepow i opisow, a pewnie tez bylo co poczytac. :mryellow:

Tutaj za to wyszperalam w koszyku z ksiazkami organizacji non-profit mala i poreczna ksiazeczke z wege przepisami z 1973 (pierwsze wydanie z 1959 roku), entuzjastki wegetarianizmu w czasach, gdy jak sama pisze, nie bylo zadnej wegetarianskiej restauracji i uczyla sie gotowac wege sama. Pionierka zdrowego odzywiania, wystepowala w BBC - to jest jednak spora roznica w porownaniu z tym, co piszesz... Jest zestawienie kwasnych i zasadowych skladnikow, jest zwiezla tabelka reprezentujaca cztery glowne glowne grupy zywieniowe (ktorymi sa tluszcze, ziarna, warzywa i owoce, mieso) i zawartosc witamin w skladnikach.

Wstyd sie przyznac, prawie nic z niej jeszcze nie przyrzadzalam, choc pomyslow sporo jest w niej fajnych. :oops:
Przykladowa strona ponizej.

book.jpg
Plik ściągnięto 9 raz(y) 1,08 MB

_________________
 
 
olgasza 
królowa życia


Dzieci: owszem
Pomogła: 124 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3137
Wysłany: 2017-12-07, 21:04   

rud@, super wątek!

Mam na półce kilka książek kucharskich z PRLu (Nastolatki gotują, jakąś Gumowską, jest i Kuchnia jarska), ale trzymam raczej z senstymentu niż dla inspiracji, bo podobnie jak Lily nie gotuję z przepisów, tylko improwizuję z tego, co akurat mam w domu.

rud@ napisał/a:
Z ciekawostek pojawił się dział o witaminach , ich ówczesna nazwa to, uwaga- ŻYCIANY :mrgreen: Dla wszystkojadów czepiajacych sie jak rzep wiadomo czego, których drażni nazwa kotlet z produktów niemięsnych znalazłam piękną, wdzięczną nazwę, którą będę teraz wprowadzać w życie: OPIEKANKI :mrgreen:

kradnę :-)
_________________
http://ekostyl.blogspot.com/
 
 
rud@ 

Dołączyła: 05 Paź 2017
Posty: 31
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2017-12-08, 10:37   

agus dziekuje :oops:
mam wrazenie ze wzglédu na powazniejsze, bo ideologiczne, podejscie do tematu udalo sie w zgnilym kapitalizmie wydac cos bardziej tresciwego? Ruch hipissowski, u nas w szczatkowej formie, tez pewnie cos pozytywnego w nurcie wege wniosl. Szczerze powiedziawszy nawet z moja mania czytelnicza nie skorzystalam nigdy z przepsiu obcojezycznego takze nie dziwie sie nie zaglebilas sie bardziej szczegolowo - jeszcze te miary anglosaskie cups and spoons (pt to pott?) grrr


olgasza- ciesze sié ze watek sie podoba :) Nastolatki gotują tez mam :mrgreen: gdzies sie tam kurzy na strychu. Pewnie wstep warty jest przypomnienia :mrgreen: Ale nigdy chyba nie korzystalam z niej. Gumowskiej kojarze w ogole :oops: Napisz cos o niej, moze warto pania poznac :)



Znalazlam w necie taki fragment, skusilam sie na allegro na calosc, choc nie wege, ale zawiera 500 przepisow jarskich I pewnie sporo ciekawych praktycznych rad dla niedoswiadczonych gospodyn. Taka refleksja- po co nam byl ten caly feminizm???? tak
fajnie bylo ]:->

Maria Ochorowicz-Monatowa wstep do ksiazki kucharskiej z 1910 r


W dzisiejszych czasach, gdzie coraz trudniej o dobrą i sprawną sługę. a każda świeżo przyjęta najczęściej nie rozumie się wcale lub bardzo mało na kuchni, ciągła ich zmiana stała się istotną plagą codziennego naszego życia. Jedyna na to rada, aby panie domu same, zaznajomiwszy się dokładnie z sztuką kulinarną, przyuczały swe sługi smacznie gotować.
Jeśli jest czas na grę na fortepianie, śpiew, robótki, uprawianie sportów różnych, wizyty i zabawy, to niechże się znajdzie i na przestudjowanie książki kucharskiej, co z większą dla każdej kobiety będzie korzyścią, niż przeczytanie byle jakiej powieści senzacyjnej.
Dokładne obznajomienie się z sztuką kucharską, opartą na zasadach hygieny, odda gospodyni w rękę, do pewnego przynajmniej stopnia możność zapewnienia rodzinie całej zdrowia, zdolności do pracy i – humoru. A to przeświadczenie starczyć musi czytelni¬czkom za nagrodę podjętego trudu



Z kulinarnych prob powrotu do przeszlosci popelnilam opiekanki z kaszy gryczanej, jajka I cebuli podsmazanej- efekt nieszczegolny. Kleic sie nie chcialo, bure takie, panierowanie w tartej bulce moze by pomoglo, ale nie dalo rady ze wzgledu na konsystencje.... :roll:
_________________
To właśnie cali śmiertelnicy – mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw. Terry Pratchett.
  
 
 
agus 


Dzieci: Ada
Pomogła: 43 razy
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 1019
Skąd: Biała Podl./So'ton
Wysłany: 2017-12-09, 14:20   

rud@, cytuj jeszcze! Piekne rzeczy to sa, wlasciwie to prace mozna by napisac o przedwojennym stylu zycia tylko na podstawie wstepow do ksiazek kucharskich. ;)

rud@ napisał/a:
jeszcze te miary anglosaskie cups and spoons (pt to pott?) grrr
Chyba pint, bo w przepisie odnosi sie do mleka. ;) No trzeba sie nauczyc odcyfrowywac, ale czasem korzystam z angielskich przepisow sila rzeczy... Jak bede u mamy P., to przejrze jeszcze jej stara ksiazke kucharska i dam znac, jak wyczytam cos ciekawego. :)
_________________
 
 
olgasza 
królowa życia


Dzieci: owszem
Pomogła: 124 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3137
Wysłany: 2017-12-09, 22:27   

rud@ napisał/a:
Gumowskiej kojarze w ogole :oops: Napisz cos o niej, moze warto pania poznac :)


no aż zajrzałam do "wenus z patelnią" Ireny Gumowskiej, ale jednak szału nie ma. Pozycja poświęcona odchudzaniu, kaloriom, witamionom, różnym dietom, przepisów niewiele, ale pojawia się już muesli (rok wydania 1988).
Natomiast w "Kuchni oszczędnej gospodyni" Barbary Bytnerowiczowej (1985) przepisów sporo, ale takie ubogie się wydają - przypraw malutko - sól, dukier, kwasek cytrynowy, masło, bułka tarta, pieprz, mąka, no i Jarzynka...
W rozdziale "gorące potrawy z warzyw" pojawia się boczek, a przepisów zaskakujących jest marchew z drożdżami (!) oraz flaczki z naleśników i warzyw :-)
Jest też rozdział "potrawy półmięsne'...
_________________
http://ekostyl.blogspot.com/
 
 
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5182
Wysłany: Wczoraj 20:06   

fajny temat
Mam m.in współczesne wydanie lata nie wiem: 80-90 dwie książeczek by Marja Ochorowicz- Montanowa. To reprint Uniwersalnej Książki Kucharskiej (przepisy 1910, 1926) wydany przez Praską Agencję Wydawniczą. Mam m.in tom VI i jest wiele wniosków autorki np.
W dodatku Witaminy i znaczenie w odżywianiu:
„Przy niedostatecznem, lub jednostronnem odżywianiu n. p. wyłącznie konserwami mięsnymi, albo sucharami, albo pewnymi ziarnami jak kukurydza, występują często zaburzenia a nawet ciężkie choroby organizmu ludzkiego”

„…śmiertelność dzieci w pierwszych dwóch latach życia jest nadzwyczaj wielka – a u dzieci z flaszki karmionych, jest ona w niektórych latach zastarszająco wielka (10-15 krotna) niż u żywionych mlekiem matczenem..”
Wspomina o tym „Niestety i przy karmieniu niemowląt przy piersi matki dość duży odsetek ginie z powodu braku witaminów. Matka, która sama odżywia się ale nieodpowiednio, dzieci ma niezdrowe, od urodzenia skłonne do chorób….”
Dla kobiet dieta wspominała o : tranie, śmietanie, maśle, jajachi ale i jarzynach: pomidory, szpinak, marchew. Jednocześnie napisała: „… chorobliwe stany dzieci, najrozmaitsze mogą mieć przyczyny, a wcale i nie, albo w części tylko być skutkiem jakichś braków w odżywianiu. Angielska choroba np. występuję u dzieci, za mało używających ruchu, słońca i powietrza – a czynniki te równie ważą, albo i więcej, niż brak witaminów. ….. W znacznej mierze jednak gospodyni rozsądnym doborem potraw przyczyni się do zdrowego wychowania dzieci i utrzymania całej rodziny w zdrowiu.”

Oczywiście to cytaty wyrwane z kontekstu, całość dodatku z odniesieniem do ówczesnego stanu wiedzy jest ciekawsza. Jak będę miała możliwość zeskanuję i wkleję.

Dla mnie te stare książki są często ciekawą lekturą odnoszącą się do danych czasów, zaleceń nie zawsze odpowiadających obecnym. Przepisy zazwyczaj warte podkręcenia, modyfikacji, jednak połączenia, stare sposoby warte są uwagi. No i język, pisownia to dodatkowy smaczek.

W Kuchni Polskiej, wyd X 1996 np. w opisie witaminy D zalecane jest przebywanie na słońcu lub lampa kwarcowa.
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 13