wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie daję wyboru?
Autor Wiadomość
feminka 
mama Julianka

Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 175
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2012-01-02, 16:43   Nie daję wyboru?

Mam do Was pytanie.
Oczywiście przy okazji Świąt Bożego NArodzenia w dalszej rodzinie wypłynął temet mojego i syna wegetarianizmu. Nic nowego i odkrywczego, ale zastanawia mnie jedna sprawa. Czy jeśłi syn w wieku powiedzmy 15 lat powie stanowczo, że chce jeść mięso to czy będzie mógł? Nie mam na ten temat dużej wiedzy, ale na innym forum ktoś kiedys napisał, że jeśli się nie wprowadzi mięsa w 1/2 roku życia to nie wykształcają się bakterie gnilne i taki człowiek nie będzie mógł jeść mięsa.
Macie wiedzę na ten temat?
Oczywiście mam nadzieję, że mój Julek takiej decyzji o porzuceniu wegetarianizmu nie podejmie, ale chcę wiedzieć, czy faktycznie nie pozostawiam mu wyboru.
Acha, nie wiem czy to ma znaczenie, ale jesteśmy laktoowo.
_________________
hxxp://www.maluchy.pl]

['] Marianek. 12 tc
 
 
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5194
Wysłany: 2012-01-02, 17:41   

Nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie. Moje dziecko ma lat 10 i nie jest zainteresowana mięsnymi potrawami. Co będzie później też nie wiem ale jeśli będzie chciała jeśc mięsnie nie stanę na drodze ale także nie będę jej szykowac takich potraw.
Znam wege którzy po latach wrócili do tradycyjnego sposobu odżywiania, zatem widac można.
Ostatnio zmieniony przez Agnieszka 2012-01-02, 17:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jaskrawa 

Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 21 Lip 2011
Posty: 2217
Skąd: Międzyborów
Wysłany: 2012-01-02, 17:45   

hm... ja się za bardzo nie znam, ale z tego, co wiem, bakterie gnilne po prostu rozkładają białka. chyba te same będą rozkładać białko pochodzące z mleka czy jajek, co i mięsa? to chyba nie są jakieś inne bakterie, więc jeśli białka zwierzęce generalnie trawicie, to czemu "mięsne" miałyby się różnić od tych "mlecznych" w procesie trawienia?
gdybyście byli weganami to może ważne by było, że inaczej są rozkładane białka pochodzenia roślinnego i wtedy byłby jakiś "problem"?
nie piszę tego na podstawie jakiejś wiedzy, raczej sama "głośno" sobie dedukuję :)
 
 
MartaJS 


Pomogła: 101 razy
Dołączyła: 04 Wrz 2010
Posty: 6041
Skąd: Kosieczyn
Wysłany: 2012-01-02, 18:00   

O ile wiem, nie ma podstaw do takiego twierdzenia. To jeden z częściej powtarzanych mitów - myślę, że mitów. Ja słyszałam to w wersji, że niby nie wytwarza się jakichś enzymów. Dla mnie bzdura na resorach.

Bakterie gnilne nie służą do trawienia mięsa, są to bakterie żerujące na niestrawionych resztkach pokarmu w jelitach. W nadmiarze są chorobotwórcze. Nie żerują wyłącznie na mięsie, generalnie na białku i wszyscy mamy ich jakąś tam ilość, mniejszą lub większą. Mięsożercy mają więcej, bo mięso jest ciężkostrawne i ma dużo białka, ale nie jest to żaden powód do chluby, bo duża ilość bakterii gnilnych to nic dobrego.

Co do enzymów itp., nie mamy specjalnych enzymów do trawienia mięsa. Mamy enzymy służące do trawienia białek ogólnie i kwas solny, który je ścina (dzieci mają jeszcze reninę do ścinania mleka), mamy enzymy służące do trawienia tłuszczy i odpowiednie emulgatory. Te enzymy nie odróżniają białka zwierzęcego czy roślinnego, po prostu - najprościej mówiąc - tną białko na małe kawałeczki, odcinają aminokwasy.

Oczywiście każdy pokarm ma jakąś tam swoją specyficzną strukturę, specyficzny skład i nasze organizmy muszą się przystosować do ich trawienia. Ktoś, kto nie jest przyzwyczajony do strączkowych, wali po nich bąki, aż miło. Tak samo pewnie byłoby z wegetarianinem, który nagle objadłby się mięsem. Na pewno trudno byłoby to strawić na początku. Ale nie jest tak, że coś tam się nie wytwarza czy zanika.
_________________



hxxp://www.kurazdoktoratem.blogspot.com
 
 
Mikarin 
szczylowa mama


Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 2500
Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 2012-01-02, 18:46   

feminka, mnie się wydaje, że nie chodzi o to, czy dziecko będzie miało czym trawić mieso czy nie, ale o sam fakt dawania dziecku wyboru. Tak, jak nie daje się wyboru religii człowiekowi ochrzczonemu za małego, tak samo nie daje się wyboru dziecku, z którego diety wyklucza się dany pokarm.
Podkreślę jednak, ze jakkolwiek mięso jadałam kiedyś i czasami mi się zdarza - tak jet, przyznaję się bez bicia, choć teraz wchodzę raczej w etap, gdzie brzydzę się jajek (mam takie skoki co jakiś czas..) - uważam je za skrajnie niezdrowe z powodu naddatków w stylu hormony, antybiotyki itp. Niby teraz od niedawna tuż przed ubiciem taka kurka ma przechodzić kurację, żeby w mięsie nie zostawały te specyfiki, jakąś oczyszczającą czy coś, ale do mnie to w ogóle nie przemawia.
Wegetarianizm/weganizm to w większości z tego, co obserwuję, świadoma decyzja wegetarianina/weganina, i obojętnie, jakiego by się argumentu za tym nie podało, od "nie smakuje mi" po "solidaryzuję się z zabijanymi zwierzętami, morderca nie jestem", to i tak pozostaje to w decyzji osoby, która nie jada mięsa/nabiału/odzwierzęcych.
Ja bym spojrzała na całą sprawę pod kątem moralnym, tzn. na ile dajemy dziecku wolności uniemożliwiając mu choćby spróbowania tego kawałka martwego zwierza, na ile wpajamy mu zdrowy styl życia, a na ile go ograniczamy, na ile uświadamiamy mu kwestię szanowania zwierząt, a na ile wymuszamy na nim to właśnie szanowanie.
To jest dylemat, który mam sama - czy dawać dziecku mięso czy nie? Czy dawać mu te alergenne ryby, czy nie? Na ile nauczę go tolerancji czy na ile zawężę jego światopogląd w tej kwestii? W sumie to każdego z nas można w tym momencie potraktować jako mięsożercę na odwyku - nie jadam, podobnie jak nie ćpam, nie piję alkoholu - wszystko to w końcu szkodzi.

Nie umiem się opowiedzieć za żadną ze stron, chociaż każda ma swoje plusy i każda ma minusy. Chciałabym tylko zarysować, że z mojej perspektywy to kwestia pozostająca w sferze dylematów moralnych/etycznych, a nie biologicznych. Sama widziałam dziecko, które płakało w głos w autobusie, jak mały potworek, krzycząc do mamy: "Daj mi mięso, ja chce już! Daj mi mięso!" (wyszłam z autobusu i puściłam pawia :oops: ), a sama byłam dzieckiem, które płakało nad talerzem, jak je zmuszali to zjedzenia tego świństwa.
_________________
hxxp://pierwszezabki.pl] hxxp://lilypie.com]hxxp://daisypath.com]hxxp://daisypath.com]hxxp://www.kornela-m.blogspot.com/]blog? zapraszam!
SELER RULEZ! :D | Nie łączę wegetarianizmu z filozofią, więc jak czasem coś palnę - proszę o wyrozumiałość! Dziękuję :)
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=651569#651569]Zbieram na rower - zapraszam!
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-03, 09:37   

Mikarin napisał/a:
Na ile nauczę go tolerancji czy na ile zawężę jego światopogląd w tej kwestii?.

tolerancji dla zabijania....
feminka-raczej bedzie"mógł"fizycznie,tak jak pisala Agnieszka ,ludzie po latach wracaja do jedzenia miesa,pewnie oczywiscie liczy sie umiar,wiadomo,sa przyzwyczajenia itd.,ale nie ma zadnych naukowych podstaw,ze sie nie bedzie trawilo itp,to bzdury.A czy bedzie chcial jesc-moze byc roznie,niektorzy sobie tego nie wyobrazaja wchodzac w doroslosc,inni przechodza bunt ktory obejmuje tez tą sferę;)Gwarancji nie ma,a doroslej osobie juz nie zabronisz,w pewnym momencie idzie swoja drogą,czy nam ona sie podoba czy nie..
o własnie tak;) hxxp://www.youtube.com/watch?v=KdV9dWos0po]hxxp://www.youtube.com/watch?v=KdV9dWos0po
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Pipii 

Pomogła: 37 razy
Dołączyła: 14 Lut 2011
Posty: 1721
Skąd: śląsk
Wysłany: 2012-01-03, 09:37   

no, ja nie radzę, aby ktoś mial w jelicie bakterie gnilne, beztlenowe.. heh :-|
Na pewno, jeżeli ktoś całe życie nie spożywal LAKTOZY i KAZEINY brak jest podpuszczki, enzymu, który TRAWI laktozę w dwunastnicy, jednakże - nigdy, przenigdy nie słyszałam, o szczególnym enzymie, ktory TRAWI wyłącznie mięso. Organizm nie rozpatruje jedzenia, które w niego wrzucamy pod kątem - mięso / niemięso. Po prostu - węglowodany są trawione już w jamie ustnej, dzięki m.in amylazie, białka w żołądku, są ścinane kwasem solnym, tłuszcze sa emulgowane dzięki żółci z pęcherzyka żółciowego i lipazie, która jest w dwunastnicy.. czy to z roślin, czy to z mięsa - nie ma róznicy dla enzymów. Natomiast z lektozą i kazeiną to inna sprawa, gdyż już w 3. roku życia nasz organizm nie wytwarza w naturalnych warunkach podpuszczki. Dlatego też - mogą wystapić u osoby, która od urodzenia, albo nawet od poczęcia jest weganinem, objawy nietolerancji laktozy, czyli - krótko mówiąc - biegunki, zaparacia, albo objawy skórne.
 
 
MartaJS 


Pomogła: 101 razy
Dołączyła: 04 Wrz 2010
Posty: 6041
Skąd: Kosieczyn
Wysłany: 2012-01-03, 09:43   

Pipii, nawet jeśli ktoś spożywał laktozę i kazeinę, może nie mieć podpuszczki (która nie trawi, tylko ścina), bo ona może zanikać po okresie dzieciństwa.
_________________



hxxp://www.kurazdoktoratem.blogspot.com
 
 
jarzynajarzyna 


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 11 Sie 2010
Posty: 2549
Wysłany: 2012-01-03, 09:50   

MartaJS napisał/a:
Dla mnie bzdura na resorach.

dla mnie tez, ale ja się tym często podpieram w dyskusjach z upierdliwą rodziną, do której moralne tłumaczenia nie trafiają. "nie jem, nie trawię, zachorowałabym" i już. w przypadku dziecka tez zamierzam tak wkręcać potencjalnych częstujących/. w końcu zdrowia malucha nikt celowo nie "narazi", nie? 8-)

Mikarin napisał/a:
"Daj mi mięso, ja chce już! Daj mi mięso!"

:shock:
 
 
Kat... 


Pomogła: 71 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 4344
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-03, 09:59   

feminka napisał/a:
chcę wiedzieć, czy faktycznie nie pozostawiam mu wyboru.
nie pozostawiasz. Tak samo jak w innych kwestiach. Trudno żeby głęboko wierzący rodzice nigdy nie wspominali o wierze przy dziecku żeby broń boże nie zawęzić jego światopoglądu. No przekazujemy dzieciom to, co sami uważamy za słuszne, dla mnie to logiczne.
Moi rodzice karmili mnie tak, żebym wg ich wiedzy była zdrowa, dawali mięso. Nie mam żadnego żalu. Robili to w trosce o mnie i zgodnie ze swoim sumieniem i wiedzą.
Równie dobrze mogłabym mieć pretensje, ze nie dali mi wyboru i zmuszali do jedzenia mięsa i teraz jestem mordercą (widziałam coś takiego kiedyś na jakimś forum). Mogłabym się wkurzać o chrzest i milion innych ich wyborów. Ale po co?
Ja się liczę z tym, że jak dzieci będą mieć swoje pieniądze, to je będą wydawać niekoniecznie na rzeczy, które pochwalam. No ale mi rodzice też nie pozwalali palić i co? I jakoś cichaczem, w tajemnicy to robiłam.
Ja mam nadzieję przekazać im dlaczego ja tego nie robię, dlaczego nie pochwalam i nie dam nigdy. Ile w nich z tego zostanie? Nie wiem. Ja jestem inna niż by chcieli tego moi rodzice ale mimo tego mnie kochają. I taki mam plan właśnie :-)
_________________
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/d/drq9l8b04.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/n/nxoasmhk1.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
 
 
diancia 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 01 Lut 2011
Posty: 2447
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-01-03, 10:57   

Miałam się wypowiedzieć, bo temat pewnie kiedyś będzie u mnie aktualny i od czasu do czasu zastanawiam się nad tym, ale Kat... tak zgrabnie ujęła to, co mam w głowie, że tylko napiszę: zgadzam się z przedmówczynią :)
_________________
hxxp://www.suwaczki.com/]
 
 
feminka 
mama Julianka

Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 175
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2012-01-03, 11:55   

Dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi :-) Teraz mam większe pojęcie o tym, czy Julek kiedyś będzie mógł zmienić mojąobecną decyzję o swojej diecie. Tylko o to mi chodziło, bo teraz nie mam wątpliwości. Zawsze mówię, że rodzice muszą decydować za dziecko, bo ono samo tego nie zrobi. Chrzcić czy nie, szczepić czy nie, dawać do jedzenia mięso/słodycze/nabiał czy nie? I jestem zwolenniczką poglądu, że przekazuję dziecku to, co sama uważam za dobre. Skoro jestem wegetarianką z przekonania to dlaczego miałabym dawać dziecku coś, co sama uważam za świństwo?
Jednakże zdaję obie sprawę, że w dorosłym życiu on może (oby nie!) zechcieć zostać mięsożercą. Dlatego chcialąm wiedzieć, czy będzie mógł taką decyzję podjąć. Jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuję za odpowiedzi.
_________________
hxxp://www.maluchy.pl]

['] Marianek. 12 tc
 
 
margot

Pomógł: 19 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 1316
Wysłany: 2012-01-03, 14:45   

mój siostrzeńcy są wegetarianami od zawsze , siostrzenica ma pretensje ,że przez miesiąc na polecenie lekarza dostawała tran , ma 21lat i po za tym tranem nic innego nie jadła zwierzęcego typu mięso (nabiał je , miodu i jajek nie je , jej to wybór , kiedyś jadła) i raczej będzie pełną weganką niż zacznie jeść mięso

siostrzeniec ma 17 lat i w tamtym roku (zamieszkał w internacie) sporadycznie jadł mięso i nic mu nie było fizycznie , teoretycznie twierdzi ,że on może jeść mięso w praktyce prawie wszystko co mięsne mu smerdzi i woli teraz dojeżdżać do szkoły niż mieszkać w internacie , tak ,że dziecku( a to było dziecko co jadło w dzieciństwie strasznie monotonnie 3 produkty na krzyż ,ale zdrowe produkty) nie jedzącemu mięsa później ono nie szkodzi ,a czy zasmakuje to inna sprawa :mrgreen:
 
 
moritura 


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 18 Wrz 2011
Posty: 499
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-02-11, 15:06   

Już to za bardzo nic do dyskusji nie wniesie ;) , ale mój kuzyn był wegetarianinem od urodzenia i zaczął jeść mięcho w ramach nastoletniego buntu. Także - niestety - da się.

Natomiast znam przypadek wegetarianki, która przez pomyłkę zjadła kotleta rybnego (nieświadomie, chyba nie znała smaku) i go praktycznie od razu, khm, zwymiotowała (zanim ktoś jej powiedział, co to było).

Nie wiem już, ile razy mi się śnił koszmar, że z jakiegoś powodu przestałam być wegetarianką i jem mięso... I nagle do mnie to w tym śnie dociera, niespodziewanie, co ja gryzę i połykam, okropność. Inna wersja, to że zapomniałam, że nie jem mięsa, albo że nie zapytałam, co jest w czymś tam, i przez pomyłkę zjadam mięso, brrr...
 
 
Figa 


Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 20 Sie 2010
Posty: 185
Skąd: Londres
Wysłany: 2012-02-12, 23:52   

moritura napisał/a:
i go praktycznie od razu, khm, zwymiotowała


to musialam byc ja :oops: moja tesciowa w dobrej wierze zrobila mi pierogi z farszem "weganskim" ( w jej rozumieniu, mimo, ze jej wytlumaczylam), ryba byla tak chytrze ukryta, ze sie nie kapnelam. zreszta rybe to ja moze w zyciu dwa razy jadlam, jak babcia kazala :evil: Haftowalam caly dzien i cala noc. Nie polecam.

Kwestia wyboru pojawia sie dosc czesto w rozmowach z moimi znajomymi, ktorzy w wiekszosci sa miesozerni. Podzielam tu wypowiedz Kat, wiec nie bede powtarzac. Dodam tylko, ze niejedzenie miesa w kontekscie zabijania to tylko jeden z wielu aspektow tego zagadnienia. Zawsze nalezy to umiescic w szerszej perspektywie. Im lepiej dziecko jest poinformowane odnosnie motywow naszych decyzji, tym latwiej bedzie mu podejmowac wlasne, kiedy dorosnie. Wiedza, informacja - to jest klucz. Dotyczy to kazdej dziedziny zycia, nie tylko diety.

Jestem pewna, ze w jakims momencie zycia moje dzieci wyfruna z gniazda i zaczna eksperymentowac ze swoja wolnoscia. Mam nadzieje, ze beda podejmowac takie wybory, po ktorych beda mogly spokojnie spac w nocy. Wolnosc zawsze idzie w parze z odpowiedzialnoscia, cale szczescie.
_________________
It's like you're a fabulously complicated jigsaw puzzle piece, with stunning colors, wildly serrated edges, oceans of emotion, mountains of possibilities, worlds of talent, and complex energies, but for as long as you see yourself as just human, you'll never quite know where you fit in.
 
 
neina 


Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 2342
Skąd: Teddington
Wysłany: 2012-02-13, 12:38   

Znałam kilku Hindusów i jednego "nie - Hindusa", którzy jako dzieci nie jedli mięsa a potem zaczęli. Nic mi o tym nie wiadomo, czy mieli z tego tytułu jakieś nieprzyjemności ze strony organizmu, ale z mięsa nie zrezygnowali.
Myślę, że bez względu na sposób w jaki wychowują nas rodzice na którymś etapie zawsze możemy podejmować własne decyzje.
_________________
<img src="hxxp://www.alterna-tickers.com/tickers/829543.png" border=0>
 
 
hymeneal

Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 2
Wysłany: 2012-03-05, 11:04   

Bakterie nie "powstają" a zazwyczaj są wprowadzane do organizmu. Dlatego wyjeżdżając na inny kontynent możemy dostać niemiłej przypadłości, związanej z zasiedleniem jelita przez inne miejscowe szczepy. Flora jelit składa się także z pierwotniaków, grzybów ale chyba nie mają większego znaczenia. Zdrowe jest jedzenie probiotyków, wprowadzających bakterie (kefir najlepszy z tego co pod mikroskopem można zobaczyć) do naszego organizmu.

Osoba wege zaczynająca jeść mięso można co najwyżej dostać paru wzdęć przez pierwsze dni, u najbardziej wrażliwej do 2 - 3 tygodni aż flora jelitowa zbilansuje się względem diety.

Inną sprawą jest przyzwyczajenie do diety czy też odkrycie nowych smaków.
 
 
Dzidzileyla 
bezdzietna

Dołączyła: 05 Mar 2012
Posty: 25
Skąd: Mazury
Wysłany: 2012-03-06, 11:26   

Bardzo ciekawy temat, ja jako dziecko jadałam tylko ryby, ale to też mięso przecież. Potem będąc w szkole podstawowej zostałam zapisana na stołówkę, bo miałam znaczną niedowagę (którą mam do dziś) i musiałam jeść mięso, bo wszyscy zgodnie twierdzili, że zapobiegnie to anemii i niedowadze. Nie bardzo chciałam to jeść, ale musiałam i to też w pewnym sensie brak wyboru. Potem zaczęłam mieć dość mięsa, zaczęłam się źle czuć, ostatnim razem jak zmuszono mnie do kotleta to pamiętam, że prawie go zwymiotowałam. Wydaje mi się, że żołądek się odzwyczaja.
 
 
malinka 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 16 Gru 2011
Posty: 100
Skąd: Lubin
Wysłany: 2012-04-03, 09:59   

Tez mam takie wrazenie, że odzywaczaja się. Kompletnie mi nie smakuje. Teraz nie dla miesa z etycznych i smakowych.
Jako rodzic powinno się wskazywac dziecku drogę. A to tyczy się ograniczeniem wyboru. Innaczej nie da się ukształtować kregosłupa moralnego u dziecka. No wiec nic w tym złego. Czy coś złego jest w tym, że chce się dla dziecka dobrze?
_________________
 
 
diancia 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 01 Lut 2011
Posty: 2447
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-04-03, 10:13   

malinka napisał/a:
Tez mam takie wrazenie, że odzywaczaja się
mój mało mięsożerny Mąż po ponad 2 miechach bez mięsa spróbował pod presją imprezy rodzinnej (ma w sobie duży opór, żeby powiedzieć stanowczo rodzinie, że nie chce jeść zwierząt... może za słabo "nie chce" :roll: ) kiełbasy ze wsi i cały następny dzień źle się czuł. 2 dni później już chyba z ciekawości bardziej zjadł rybę i znów żołądek mu rozwala. Mam nadzieję, że to go czegoś nauczy, że całe ciało buntuje mu się przed jedzeniem zwierząt.
_________________
hxxp://www.suwaczki.com/]
 
 
smazone.tofu

Dołączył: 08 Sie 2012
Posty: 4
Wysłany: 2012-09-01, 16:49   

dziecko znajomej wegetarianki kiedys zjadlo na wycieczce hamburgera w mcdonaldzie i potem caly tydzien chorowalo :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
 
 
Mada95 


Dołączyła: 28 Lut 2012
Posty: 85
Wysłany: 2012-09-01, 18:47   

bo hamburgery ogólnie są nie za zdrowe ;)
_________________
hxxp://lovepetmylive.bloog.pl/
 
 
jagodzianka 


Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 03 Wrz 2011
Posty: 2731
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2012-09-01, 20:43   

wali tu smażonym trolem. :P
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]
 
 
moritura 


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 18 Wrz 2011
Posty: 499
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-09-01, 21:24   

No, przy poprzednich postach myślałam, że to jakiś szalony neofita się dorwał do forum - ale teraz już raczej nie mam wątpliwości.
 
 
Mikarin 
szczylowa mama


Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 2500
Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 2012-09-03, 07:39   

diancia napisał/a:

malinka napisał/a:
Tez mam takie wrazenie, że odzywaczaja się
mój mało mięsożerny Mąż po ponad 2 miechach bez mięsa spróbował pod presją imprezy rodzinnej (ma w sobie duży opór, żeby powiedzieć stanowczo rodzinie, że nie chce jeść zwierząt... może za słabo "nie chce" ) kiełbasy ze wsi i cały następny dzień źle się czuł. 2 dni później już chyba z ciekawości bardziej zjadł rybę i znów żołądek mu rozwala. Mam nadzieję, że to go czegoś nauczy, że całe ciało buntuje mu się przed jedzeniem zwierząt.
A ja mu współczuję. Ból żołądka wywołany złym jedzeniem to straszna sprawa, może się przerodzić nawet w migrenę :(nie prześpisz, nie zbijesz lekami... nie wypłuczesz... Współczucie dla męża. Tak po prawdzie to wolałabym, żeby ludzie rezygnowali z mięsa z wyboru, a nie zmuszeni przez jakiś ból - oczywiście uważam, ze im więcej wegetarian i wegan na świecie tym lepiej, dieta jest zdrowa, kłody pod nogi koncernom wykorzystującym zwierzęta - ale wiem też, czym jest ból brzucha i współczuję człowiekowi...
smazone.tofu napisał/a:
dziecko znajomej wegetarianki kiedys zjadlo na wycieczce hamburgera w mcdonaldzie i potem caly tydzien chorowalo
Moja koleżanka zjadła tortillę w McDonaldzie i wymiotowała 3 dni, a dziewczyna normalnie mięso jada. Po prostu mięso na hamburgery w McDonald's jest po rozmrożeniu zdatne do zjedzenia przez 24 godziny ;) Co za tym idzie... co musi w tym być...? wolę nie wiedzieć...
_________________
hxxp://pierwszezabki.pl] hxxp://lilypie.com]hxxp://daisypath.com]hxxp://daisypath.com]hxxp://www.kornela-m.blogspot.com/]blog? zapraszam!
SELER RULEZ! :D | Nie łączę wegetarianizmu z filozofią, więc jak czasem coś palnę - proszę o wyrozumiałość! Dziękuję :)
hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=651569#651569]Zbieram na rower - zapraszam!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 13