wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Wegańskie wesele ? Fajna sprawa czy brak szacunku dla gości?
Autor Wiadomość
kokosikanka

Dołączył: 15 Maj 2015
Posty: 42
Wysłany: 2015-07-14, 15:50   

Dziewczyny! Moje wesele które MIAŁO być WEGAŃSKIE albo chociaż wegetariańskie takie nie BYŁO bo sama WTOPIŁAM IDĄC NA UKŁAD :) ale przy okazji dowiedziałam, się co ludzie sądzą o TAKIM JEDZENIU! :( :[
Opiszę Wam mój przykład. Ja staram się być veganka ale czasami jestem tylko wegetarianką, różnie to bywa. Mój mąż jest typowo mięsożerny. Nienawidzi warzyw, najchętniej jadł by całe życie tylko mięso. Jesteśmy ze sobą bardzo długo bo już 10 lat, ale ślub braliśmy dopiero dwa lata temu. Moje nie jedzenie mięsa a jego jedzenie nigdy nie było problemem. Temat ogólnie rzadko się u nas pojawiał bo oboje bardzo dużo pracujemy i jadamy osobno. On toleruje mnie a ja jego.

Podczas planowania wesela był pierwszy w naszym związku zgrzyt bo on chciał mięso ja wiadomo, że nie. Wesele jak wiadomo, powinno zadowalać i jego i mnie i próbowaliśmy ogarnąć wiele kompromisów. Były pomysły, że połowa dań wegetariańskich a połowa mięsnych, było przekonywanie, że ja jestem jedyną osobą wege a państwo młodzi i tak nie mają czasu siedzieć przy stole bo ciągle są w ruchu ( to akurat była prawda bo przy stole były tylko przy obiedzie) itp.
Mąż miał argument, że danie takie jedzenia to BRAK SZACUNKU DLA GOŚCI - po części się z tym zgadzam, dlatego, że wesele nie jest tylko dla pary młodej bo jednak ten gość musi dojechać, musi się ubrać ładnie i daje prezent - więc też czegoś na tym weselu wymaga. Dlatego mówienie, że nasze wesele i my mamy być zadowoleni nie jest argumentem bo robimy je też dla gości i zależy nam żeby oni skoro idą wyszykowani z prezentem i tracą czas też zadowoleni byli. Każdy chce żeby goście byli zadowoleni.
Po długich debatach mąż wymyślił taki oto plan:
Po co zmuszać ludzi do wege jedzenia skoro nie każdy takie lubi (mój mąż nienawidzi - jego koledzy też, najchętniej jedli by golonkę z żeberkami i boczkiem cały dzień) a mam pewność, że takie dania nie będą im smakowały i wcale nie chcą poznawać kuchni bez mięsnej bo ich to nie interesuje. - Pomysł był taki: podczas zapraszania gości będziemy ich pytać, czy mają może ochotę spróbować dań wegetariańskich, przetesowac takie smaki, coś nowego, bo będą do wyboru albo wege albo zwykłe ale chcemy się mniej więcej zorientować co kto woli i w jakich proporcjach to zamówić.
Uznałam plan za idealny bo pomyślałam, że przy okazji poznam podejście ludzi. Jakie było moje zdziwienie kiedy dokładnie 100% gości powiedziało nam, że skoro można wybrać to oni chcą dania mięsne!! Byłam pewna, że chęć nieznanego przyciągnie chociaż 40% jakieś kobiety czy coś....

W sumie, dobrze, że pytaliśmy bo osłuchałam się przy tym nieźle. Niektórzy mówili, że nie lubią kuchni wege bo już gdzieś jedli, inni, że są tradycjonalistami i woleli by mięso jeśli mogą wybrać.. Ogólnie każdy bardzo się cieszył, że pytamy i że ma możliwość wyboru i dziękował.

Skończyło się na tym, że nasze wesele było 100% tradycyjne....
_________________
Blog o materacach - z poradami wyboru materaca dla zwierzolubów ;)
 
 
majczi 

Dołączyła: 05 Sty 2015
Posty: 292
Skąd: Opole
Wysłany: 2015-07-14, 19:47   

kokosikanka, przykre doświadczenie w sumie, ale chyba faktycznie lepsze to, niż łudzenie się, że goście będą zadowoleni z menu wegetariańskiego. też pomyślałabym, że przynajmniej część osób zechce spróbować nowych smaków, ale jak widać zwyciężyły tradycyjne gusta. mam nadzieję, że chociaż Ty dostałaś jakieś wegetariańskie danie ;-) .

ja szczerze mówiąc chyba nie walczyłabym w tym temacie. akurat nie mam jakiś przykrych doświadczeń, jeśli chodzi o akceptację mojego wegetarianizmu przez znajomych/rodzinę, przeważnie jest on uwzględniany w menu na różnych imprezach i bardzo to doceniam. dlatego też nie widzę powodu, dla którego miałabym nie tolerować faktu, że ci właśnie ludzie jedzą mięso i nalegać, żeby jedli wegetariańskie potrawy, co dla bardziej konserwatywnych członków rodziny mogłoby być problemem. to tak jakbym zaprosiła kogoś do restauracji na obiad i zastrzegła, że zapłacę za niego tylko wtedy, gdy danie będzie bez mięsa ;-) . oczywiście sytuacja wygląda zupełnie inaczej w momencie gdy gotuję dla kogoś sama, w moim domu - wtedy ta osoba powinna uszanować, że nie będę dla niej przygotowywała mięsa. do tej pory nigdy nie było to problemem.

moim zdaniem zapewnienie różnorodności potraw na weselu jest tutaj kluczem. mięsne potrawy dla mięsnych gości, ale też opcje wegetariańskie/wegańskie. i wilki syte, i owce całe :mryellow: . no ale to też pewnie zależy od osoby, od kwestii ideologicznych... akurat ja nie jestem wege aktywistką i szczerze (przepraszam za wyrażenie) zwisa mi czy ktoś je mięso, czy nie (no chyba że chodzi o najbliższe mi osoby tak jak partner czy dziecko), nie narzucam innym swoich poglądów. oczekuję tylko ich akceptacji, więc tym samym uważam, że akceptacja należy się innym.
_________________
 
 
zojanka 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Mar 2014
Posty: 570
Skąd: Toruń
Wysłany: 2015-07-14, 23:20   

kokosikanka napisał/a:
Dlatego mówienie, że nasze wesele i my mamy być zadowoleni nie jest argumentem bo robimy je też dla gości i zależy nam żeby oni skoro idą wyszykowani z prezentem i tracą czas też zadowoleni byli. Każdy chce żeby goście byli zadowoleni.


To zależy, z jakich powodów jest się wege i jakie ma się priorytety. No i oczywiście tego, kto za wesele płaci. Jeśli ktoś jest wege z powodów zdrowotnych, to pewnie dylematów nie ma, osobiście jestem wegetarianką z powodów etycznych, więc dla mnie opcja że ktoś je mięso (=trzeba dla niego, mówiąc wprost, zamordować jakieś zwierzę), bo lubi, a ja za to płacę po prostu odpada, dla mnie jednym z argumentów przeciwko robieniu dużego wesela było m. in. to, że rodzina zrobiłaby z tego na siłę imprezę mięsożerną. Kompromis, który akceptuję, to pójście do lokalu w którym są różne opcje i każdy zamawia coś dla siebie i płaci za siebie. Stawiałam się w sytuacji mięsożerców - i jeśli ja idę na imprezę do wegan czy bezglutenowców, to nie domagam się pizzy z serem, "bo lubię", nie odbieram też tego jako braku szacunku. Imprezy tego typu są dobrowolne, jeśli komuś coś nie pasuje - zawsze może nie przyjść, jakbym miała robić własne wesele i chodzić na nim głodna tylko dlatego, żeby mięsożerni goście byli zadowoleni, po prostu bym imprezy nie robiła.
_________________
 
 
Alispo 


Dzieci: 4łape
Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5933
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-07-15, 08:14   

Raczej wilk syty i owca martwa...
_________________
http://onlyonesolution.net
 
 
kokosikanka

Dołączył: 15 Maj 2015
Posty: 42
Wysłany: 2015-07-15, 10:10   

Z tym płaceniem za wesele można to odebrać na dwa sposoby. Przecież prawie każdy gość daje kopertę. (i chce coś mieć z tego fajnego, dlatego państwo młodzi się starają żeby też jakieś atrakcje były itp). U nas np w kręgu bliższych koleżanek jest tak, że jak któraś szła na wesele i nie wiedziała ile do koperty dać to patrzyła na stronę restauracji w której wesele miało się odbyć (wiadomo, że ceny są przeróżne) i starała się dać zawsze tyle, żeby właśnie za jedzenie się zwróciło lub jeszcze za nocleg jak państwo młodzi oferowali. Zazwyczaj właśnie sala z jedzeniem się zwraca czasami jak goście hojni to pewnie i na orkiestrę starczy, zależy od rodziny ;)
myślę, że przy mniejszym kameralnym weselu jest łatwiej wprowadzić wege dania niż przy dużym.
My mieliśmy wesele na 130 osób - raczej takie typowe z dużą ilością alkoholu no i faktycznie jak patrzyłam co na niektórych już mocno wstawionych oblegających tak zwaną "wiejską chatę" z kiełbasami, szynkami i jakimiś tam pierogami to wtedy miałam myśl, że "a dobrze, że jednak jest tradycyjne".

Bardziej pisałam poprzedniego posta z myślą, że może niektórzy weganie czy wegetarianie (łącznie ze mną) nie są czasem świadomi opinii postronnych osób na temat takiego wesela. Ja np. rozmawiam o takich rzeczach razem z najbliższymi, a przy zapraszaniu gości mogłam poznać opinie całkiem obcych osób np. w rodzinie mojego męża. Jak się okazuje czasem takie obce osoby są bardziej bezpośrednie od bliskich w tej kwestii. Szczególnie mężczyźni starszej daty, mówili, że oni nie lubią zmian i udziwnień, że są tradycjonalistami. Jedna dziewczyna mi powiedziała, że ona uważa, że jeśli ja wiem, że ona je wszytko, a na weselu by były tylko dania wege to ona by to odebrała jako zmuszanie jej na siłę do poznawania takich smaków czym jeszcze bardziej ZNIECHĘCAM do takiej diety i dzięki temu ludzie wege są postrzegani za jakiś "nie do dogadania dziwnych osobników", którzy na siłę chcą przekonać do swoich wartości nie szanując wartości innych.
I trochę, zaznaczam TROCHĘ się z tym zgadzam, jak ona jeszcze miał znajomego wegana który ciągle ją uświadamiał i to był jedyny temat rozmów jeszcze z pouczaniem to w sumie nie dziwę się jej reakcji, że ma uraz do wegan i odebrała by takie menu jako przymuszanie jej do czegoś.
_________________
Blog o materacach - z poradami wyboru materaca dla zwierzolubów ;)
 
 
Alispo 


Dzieci: 4łape
Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5933
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-07-15, 10:31   

Ja taką postawę postrzegam jako przymuszanie tych dla których to najważniejszy dzień,ale może faktycznie jak dla kogoś vege to calkiem prywatna sprawa to w sumie w czym problem z mięsem na stole
_________________
http://onlyonesolution.net
 
 
Salamandra*75 
Salamandra*75

Dzieci: Jan 11.02.2008r. Laura 16.02.2015
Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 11 Lis 2007
Posty: 1293
Wysłany: 2015-07-15, 12:04   

Dla nas to było oczywiste,że wesele z wege jedzeniem.Goście zostali powiadomieni i z ciekawością próbowali nowych potraw,oczywiście znalazło się kilka osób które złośliwy sposób komentowały co dostały na talerzu. Przyznam,że to ciężki temat ale na szczęście mam to za sobą.Wszystko zalezy od podejścia pary młodej i od gości.
_________________

 
 
neina 


Dzieci: Franciszek 18.02.2008
Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 2342
Skąd: Teddington
Wysłany: 2015-07-16, 09:11   

Alispo, dokładnie.
_________________
 
 
kml 

Dzieci: Iga 10.03.2014
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 21 Sie 2013
Posty: 2177
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2015-07-16, 21:19   

zojanka napisał/a:
Stawiałam się w sytuacji mięsożerców - i jeśli ja idę na imprezę do wegan czy bezglutenowców, to nie domagam się pizzy z serem, "bo lubię",

A jak idziesz do mięsożerców, to nie chcesz niczego bez mięsa dla siebie?
_________________
 
 
Sowa 

Dzieci: Alicja 7.06.2014
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 06 Mar 2014
Posty: 606
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-07-16, 21:53   

kml, ale mięsożercy mogą zjeść coś wegetariańskiego, no i pewnie jedzą, jakieś naleśniki czy pierogi, a w drugą stronę to już nie działa...
_________________
 Baby Birthday Ticker Ticker
 
 
 
bojster 


Dzieci: Antek i Franek
Pomógł: 66 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2845
Skąd: Neverwhere
Wysłany: 2015-07-16, 22:45   

W następnym odcinku: mąż wymyśla "plan idealny", zapytać dziecko czy woli parówkę czy tofu. :roll:
 
 
majczi 

Dołączyła: 05 Sty 2015
Posty: 292
Skąd: Opole
Wysłany: 2015-07-16, 23:30   

bojster napisał/a:
W następnym odcinku: mąż wymyśla "plan idealny", zapytać dziecko czy woli parówkę czy tofu. :roll:

co za nietrafne porównanie... jest chyba różnica między żywieniem swojego dziecka a poniekąd obcych ludzi na weselu. przynajmniej ja taką widzę, bo nie obchodzi mnie co jedzą inni ludzie, a co je moje dziecko - już tak.
_________________
 
 
bojster 


Dzieci: Antek i Franek
Pomógł: 66 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2845
Skąd: Neverwhere
Wysłany: 2015-07-17, 13:15   

majczi napisał/a:
co za nietrafne porównanie... jest chyba różnica między żywieniem swojego dziecka a poniekąd obcych ludzi na weselu. przynajmniej ja taką widzę, bo nie obchodzi mnie co jedzą inni ludzie, a co je moje dziecko - już tak.


to nie było porównanie.
 
 
majczi 

Dołączyła: 05 Sty 2015
Posty: 292
Skąd: Opole
Wysłany: 2015-07-17, 17:34   

aha.

porównanie zapytania gości o ich preferencje dot. jedzenia na weselu do zapytania dziecka czy woli parówkę czy tofu. tak to odczytałam.
_________________
 
 
bojster 


Dzieci: Antek i Franek
Pomógł: 66 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2845
Skąd: Neverwhere
Wysłany: 2015-07-17, 20:23   

majczi napisał/a:
aha.

porównanie zapytania gości o ich preferencje dot. jedzenia na weselu do zapytania dziecka czy woli parówkę czy tofu. tak to odczytałam.


Nie chciałem się rozpisywać, ale może powinienem, aby przekazać dokładnie co miałem na myśli.

Moim zdaniem pytanie gości, czy chcą jeść coś wege, czy to co zawsze, miało rezultat przewidywalny. To tak jakby telemaniaka zapytać, czy woli iść na spacer, czy oglądać ulubiony serial. Co innego gdyby zapytać: robimy wesele wegetariańskie, czy chcecie być z nami w tym dniu, czy nie? Przecież udział w weselu nie jest przymusem, a jakoś też wątpię aby patrzenie na gości objadających się mięsem było dla panny młodej przyjemnością - więc skąd w ogóle pomysł na takie rozwiązanie? Idąc dalej, myślę (a jako że jesteśmy w internecie, to łatwo mi osądzać nie znając żadnej z osób :roll: ) że "plan idealny" męża był postawiony z pełną świadomością jego rezultatu (=dopięcie swego przy pomocy pozornego kompromisu) i dlatego uważam, że za jakiś czas poczytamy o kolejnym "planie idealnym", tym razem na wychowanie i dietę dzieci.

Nie chcę tu być złośliwy ani osądzać schematycznie, ale to co napisałaś, @kokosikanka, postrzegam jako przegraną pierwszą bitwę o swoją tożsamość w tym związku, przez co może być Ci trudniej w kolejnych sytuacjach. Moim zdaniem, "Przecież na weselu było mięso" będzie powracającym argumentem ze strony męża / teściowej przy dyskusjach o tym, czy dzieciom dawać mięso czy też nie. Tak sobie tylko prognozuję.
 
 
kml 

Dzieci: Iga 10.03.2014
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 21 Sie 2013
Posty: 2177
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2015-07-17, 20:59   

Sowa napisał/a:
kml, ale mięsożercy mogą zjeść coś wegetariańskiego, no i pewnie jedzą, jakieś naleśniki czy pierogi, a w drugą stronę to już nie działa...

Moga teoretycznie. Tylko czy zjedza i czy im bedzie smakowac? Na roczku mojej corki potrawy wege przez zagorzałych miesozercow zostaly podzióbane jedynie. Ja to doskonale rozumiem, dla mnie całkiem sporo weganskich potraw jest niezjadliwa. Mi sie odechciewa robic jakichkolwiek imprez, im pewnie przychodzic do mnie. I chyba najlepiej byloby ich nie organizowac, a nie zmuszac ludzi czy siebie do czegos czego nie znosimy. Ewentualnie mieć cala rodzine wege, zwlaszcza meza.

bojster, uwazasz, ze tylko kobieta czy wegetarianin ma prawo decydować o jedzeniu na weselu czy diecie dziecka? :roll:
_________________
 
 
zojanka 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Mar 2014
Posty: 570
Skąd: Toruń
Wysłany: 2015-07-17, 21:59   

Alipso, dokładnie, Kokosikanka, to że ktoś nie chce próbować wege potraw to jedna sprawa. Ale jeśli zmusza pannę młodą - wegankę do braku wegańskich potraw na jej własnym weselu, bo widok panny młodej jedzącej tofu zamiast golonki godzi w godność zaproszonego, to taka osoba powinna dostać zaproszenie do psychologa, a nie na wesele.

Kml, porównanie nietrafione bo mięsożerca zawsze może zjeść coś wegetariańskiego, ale zawsze ustalam takie rzeczy wcześniej - albo idziemy do jakiejś restauracji gdzie są dania i wege i mięsne, albo pytam się czy będzie coś wege i jeśli nie - biorę coś swojego. W drugą stronę też nie robię problemów - jak spodziewam się weganina czy bezglutenowca, to staram się odpowiednio przygotować, a nie częstować pizzą z serem w ramach focha, że weganie nie złamali dla mnie swoich zasad.
_________________
 
 
bojster 


Dzieci: Antek i Franek
Pomógł: 66 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2845
Skąd: Neverwhere
Wysłany: 2015-07-17, 22:37   

kml napisał/a:
bojster, uwazasz, ze tylko kobieta czy wegetarianin ma prawo decydować o jedzeniu na weselu czy diecie dziecka? :roll:


uważam że oboje rodzice powinni decydować o istotnych sprawach dotyczących dzieci; uważam też że to młodzi powinni decydować o swoim weselu, a nie goście.

ale przede wszystkim uważam że wiązanie się z kimś mięsożernym to niezłe kamikadze. rozumiem, że miłość nie wybiera itd., ale czysto statystycznie, miłość się kiedyś skończy, a mięso zostanie.
  
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18030
Wysłany: 2015-07-18, 10:28   

kml napisał/a:
bojster, uwazasz, ze tylko kobieta czy wegetarianin ma prawo decydować o jedzeniu na weselu czy diecie dziecka? :roll:
Tylko Pan Mąż :)
Łatwiej jest zrobić coś bez czegoś, niż dodać coś, czego nie akceptujemy.
Oczywiście rozumiem, że wesele nie jest zawsze "dla chętnych", lecz czasem po to, żeby zebrać koperty, wiec goście mają być "zadowolenie" i skacowani, wtedy czują, że się opłacało.
Brr, nigdy w życiu.
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
majczi 

Dołączyła: 05 Sty 2015
Posty: 292
Skąd: Opole
Wysłany: 2015-07-18, 12:23   

bojster napisał/a:

ale przede wszystkim uważam że wiązanie się z kimś mięsożernym to niezłe kamikadze. rozumiem, że miłość nie wybiera itd., ale czysto statystycznie, miłość się kiedyś skończy, a mięso zostanie.

:shock: Ty tak serio?
_________________
 
 
Fatty 

Dzieci: NIGDY! :)
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 1126
Wysłany: 2015-07-18, 14:56   

Ja to znalam tylko w wersji "piękno przemija, charakter zostaje" :lol:
 
 
Albertyna 

Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 14 Wrz 2012
Posty: 488
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-07-18, 17:48   

kokosikanka napisał/a:
Dziewczyny! Moje wesele które MIAŁO być WEGAŃSKIE albo chociaż wegetariańskie takie nie BYŁO bo sama WTOPIŁAM IDĄC NA UKŁAD :) ale przy okazji dowiedziałam, się co ludzie sądzą o TAKIM JEDZENIU! :( :[
Opiszę Wam mój przykład. Ja staram się być veganka ale czasami jestem tylko wegetarianką, różnie to bywa. Mój mąż jest typowo mięsożerny. Nienawidzi warzyw, najchętniej jadł by całe życie tylko mięso. Jesteśmy ze sobą bardzo długo bo już 10 lat, ale ślub braliśmy dopiero dwa lata temu. Moje nie jedzenie mięsa a jego jedzenie nigdy nie było problemem. Temat ogólnie rzadko się u nas pojawiał bo oboje bardzo dużo pracujemy i jadamy osobno. On toleruje mnie a ja jego.

Podczas planowania wesela był pierwszy w naszym związku zgrzyt bo on chciał mięso ja wiadomo, że nie. Wesele jak wiadomo, powinno zadowalać i jego i mnie i próbowaliśmy ogarnąć wiele kompromisów. Były pomysły, że połowa dań wegetariańskich a połowa mięsnych, było przekonywanie, że ja jestem jedyną osobą wege a państwo młodzi i tak nie mają czasu siedzieć przy stole bo ciągle są w ruchu ( to akurat była prawda bo przy stole były tylko przy obiedzie) itp.
Mąż miał argument, że danie takie jedzenia to BRAK SZACUNKU DLA GOŚCI - po części się z tym zgadzam, dlatego, że wesele nie jest tylko dla pary młodej bo jednak ten gość musi dojechać, musi się ubrać ładnie i daje prezent - więc też czegoś na tym weselu wymaga. Dlatego mówienie, że nasze wesele i my mamy być zadowoleni nie jest argumentem bo robimy je też dla gości i zależy nam żeby oni skoro idą wyszykowani z prezentem i tracą czas też zadowoleni byli. Każdy chce żeby goście byli zadowoleni.
Po długich debatach mąż wymyślił taki oto plan:
Po co zmuszać ludzi do wege jedzenia skoro nie każdy takie lubi (mój mąż nienawidzi - jego koledzy też, najchętniej jedli by golonkę z żeberkami i boczkiem cały dzień) a mam pewność, że takie dania nie będą im smakowały i wcale nie chcą poznawać kuchni bez mięsnej bo ich to nie interesuje. - Pomysł był taki: podczas zapraszania gości będziemy ich pytać, czy mają może ochotę spróbować dań wegetariańskich, przetesowac takie smaki, coś nowego, bo będą do wyboru albo wege albo zwykłe ale chcemy się mniej więcej zorientować co kto woli i w jakich proporcjach to zamówić.
Uznałam plan za idealny bo pomyślałam, że przy okazji poznam podejście ludzi. Jakie było moje zdziwienie kiedy dokładnie 100% gości powiedziało nam, że skoro można wybrać to oni chcą dania mięsne!! Byłam pewna, że chęć nieznanego przyciągnie chociaż 40% jakieś kobiety czy coś....

W sumie, dobrze, że pytaliśmy bo osłuchałam się przy tym nieźle. Niektórzy mówili, że nie lubią kuchni wege bo już gdzieś jedli, inni, że są tradycjonalistami i woleli by mięso jeśli mogą wybrać.. Ogólnie każdy bardzo się cieszył, że pytamy i że ma możliwość wyboru i dziękował.

Skończyło się na tym, że nasze wesele było 100% tradycyjne....


Cytat:
Z tym płaceniem za wesele można to odebrać na dwa sposoby. Przecież prawie każdy gość daje kopertę. (i chce coś mieć z tego fajnego, dlatego państwo młodzi się starają żeby też jakieś atrakcje były itp). U nas np w kręgu bliższych koleżanek jest tak, że jak któraś szła na wesele i nie wiedziała ile do koperty dać to patrzyła na stronę restauracji w której wesele miało się odbyć (wiadomo, że ceny są przeróżne) i starała się dać zawsze tyle, żeby właśnie za jedzenie się zwróciło lub jeszcze za nocleg jak państwo młodzi oferowali. Zazwyczaj właśnie sala z jedzeniem się zwraca czasami jak goście hojni to pewnie i na orkiestrę starczy, zależy od rodziny ;)
myślę, że przy mniejszym kameralnym weselu jest łatwiej wprowadzić wege dania niż przy dużym.
My mieliśmy wesele na 130 osób - raczej takie typowe z dużą ilością alkoholu no i faktycznie jak patrzyłam co na niektórych już mocno wstawionych oblegających tak zwaną "wiejską chatę" z kiełbasami, szynkami i jakimiś tam pierogami to wtedy miałam myśl, że "a dobrze, że jednak jest tradycyjne".

Bardziej pisałam poprzedniego posta z myślą, że może niektórzy weganie czy wegetarianie (łącznie ze mną) nie są czasem świadomi opinii postronnych osób na temat takiego wesela. Ja np. rozmawiam o takich rzeczach razem z najbliższymi, a przy zapraszaniu gości mogłam poznać opinie całkiem obcych osób np. w rodzinie mojego męża. Jak się okazuje czasem takie obce osoby są bardziej bezpośrednie od bliskich w tej kwestii. Szczególnie mężczyźni starszej daty, mówili, że oni nie lubią zmian i udziwnień, że są tradycjonalistami. Jedna dziewczyna mi powiedziała, że ona uważa, że jeśli ja wiem, że ona je wszytko, a na weselu by były tylko dania wege to ona by to odebrała jako zmuszanie jej na siłę do poznawania takich smaków czym jeszcze bardziej ZNIECHĘCAM do takiej diety i dzięki temu ludzie wege są postrzegani za jakiś "nie do dogadania dziwnych osobników", którzy na siłę chcą przekonać do swoich wartości nie szanując wartości innych.
I trochę, zaznaczam TROCHĘ się z tym zgadzam, jak ona jeszcze miał znajomego wegana który ciągle ją uświadamiał i to był jedyny temat rozmów jeszcze z pouczaniem to w sumie nie dziwę się jej reakcji, że ma uraz do wegan i odebrała by takie menu jako przymuszanie jej do czegoś.


Ciekawe doświadcznie.
Sama jako weganka wolałabym miec wesele conajmniej wegetariańskie, jezeli nie wegańskie i wychodziłam z założenia, że nikomu nic się nie stanie jak jeden wieczór poje sobie bezmięsnie. Natomiast Ty mi uswiadomiłaś, że problem może byc w połączeniu alkohol+wegańskie jedzenie......
_________________
Doradca Noszenia ClauWi®
 
 
bojster 


Dzieci: Antek i Franek
Pomógł: 66 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2845
Skąd: Neverwhere
Wysłany: 2015-07-18, 22:07   

Fatty napisał/a:
Ja to znalam tylko w wersji "piękno przemija, charakter zostaje" :lol:


Czy to nie na jedno wychodzi? Chemia potrzyma parę lat, a potem odpuści (nie licząc jakichś okazjonalnych nawrotów) - przez ten czas trzeba się do siebie przywiązać, nauczyć wzajemnego zrozumienia i szacunku... Powodzenia w budowaniu tego z kimś, kto przedkłada swoje zachcianki i przyzwyczajenia nad życie rozumnych istot, ja sobie tego nie wyobrażam.
 
 
Fatty 

Dzieci: NIGDY! :)
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 1126
Wysłany: 2015-07-19, 11:49   

Dla mnie to jednak kwestia tylko talerza - w moim przypadku związku z chłopem wszystkożernym ale niepolującym, bo np. z myśliwymi się przyjaźnię ale mieć takiego za chłopa bym nie chciała :D Żyjemy w symbiozie, na weselach zjada "moją" porcję mięsa, teraz wybieramy się na wakacje z wege wiktem, nie protestuje ;) Jak coś nam w związku czasem zazgrzyta, to nie o mięso chodzi.

Jedynie "teść" ma obiekcje, w związku z moją dietą, o moją płodność się obawia i on mnie czasem delikatnie przyatakuje :lol:

Byłam w związku z wegusem, i co z tego jak talerz i stosunek do zwierząt podobny, jak się wytrzymać nie dało :D

Zaznaczam, że nie mam dzieci i raczej nie będę miała: a na plaszczyźnie żywienia dziatwy mogłyby pojawić się pewne tarcia.
  
 
 
kokosikanka

Dołączył: 15 Maj 2015
Posty: 42
Wysłany: 2015-07-20, 16:04   

bojster napisał/a:
Fatty napisał/a:
Ja to znalam tylko w wersji "piękno przemija, charakter zostaje" :lol:


Czy to nie na jedno wychodzi? Chemia potrzyma parę lat, a potem odpuści (nie licząc jakichś okazjonalnych nawrotów) - przez ten czas trzeba się do siebie przywiązać, nauczyć wzajemnego zrozumienia i szacunku... Powodzenia w budowaniu tego z kimś, kto przedkłada swoje zachcianki i przyzwyczajenia nad życie rozumnych istot, ja sobie tego nie wyobrażam.

Tak? a ile lat dokładnie? Widzisz, jakbyś przeczytał mój post dokładnie to byś zauważył moje słowa, które skopjuję: "Jesteśmy ze sobą bardzo długo bo już 10 lat, ale ślub braliśmy dopiero dwa lata temu. Moje nie jedzenie mięsa a jego jedzenie nigdy nie było problemem. Temat ogólnie rzadko się u nas pojawiał bo oboje bardzo dużo pracujemy i jadamy osobno. On toleruje mnie a ja jego. "
"Bitwę o swoją tożsamość" jak to ujołeś - toczy się pewnie na poczatku związku jeśli taka występuje w ogóle :) Ja nigdy żadnej bitwy tym bardziej z mężem nie prowadziłam i nigdy większych głupot nie słyszałam, że można walczyć z kimś kogo się kocha! Jeśli Ty tak walczysz ze swoją partnerką to bardzo jej współczuję. My tolerujemy naszą tożsamość taką jaką jest a nie wywalczamy sobie.
A no i dziecko już mamy i to jeszcze sprzed czasów ślubu i nigdy problemów nie mieliśmy co do żywienia.

Zojanka mnie nikt do niczego nie zmuszał bo propozycja była także moja podczas zapraszania i oczywistym jest, że liczyłam się z tym, że mięso na weselu będzie. Mnie osobiście "nie razi" widok ludzi jedzących mięso, bo i dlaczego? Na innych weselach, spotkaniach znajomi, rodzina jedzą mięso przy mnie jakby mnie to raziło musiałabym nigdy z nikim nie spożywać posiłku bo bym czuła wstręt. Goście też jak mówili co wolą nie mówili, że coś ich radzi ale zazwyczaj używali sformułowania "To jeśli mogę wybrać to wolałabym..." nie był to ton rozkazujący.

Jeśli chodzi o sam pomysł dania gościom wyboru to pomysł nie uważam za zły, za to postawa tych gości mnie rozczarowała. Na innych weselach na jakich byłam to na większości był wybór potraw! Ale nie między wege czy mięso tylko po prostu w mięsie. A już na każdym weselu było na obiad do wyboru np. 4 rodzaje mięsa i każdy mógł coś wybrać, tak samo na innych daniach ciepłych były po dwie propozycje. Byłam też na kilku weselach gdzie cały czas był STÓŁ SZWEDZKI a to też jest jakaś forma wyboru, każdy je to na co ma ochotę, lub co mu zostanie :) u nas też był taki pomysł żeby było po równo ale bałam się, że każdy będzie chciał mięso i potem jak zabraknie dań mięsnych obrażą się ludzie, że czemu oni muszą jeść wege a inni mięso, dlatego postanowiliśmy zapytać wcześniej co preferują.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 11