wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Religia w szkole
Autor Wiadomość
hans 
jestem słowianinem


Pomógł: 13 razy
Dołączył: 05 Cze 2007
Posty: 1018
Skąd: śmiesznogród
Wysłany: 2007-08-03, 23:58   Religia w szkole

W dyskusji bez chrztu został poruszony ciekawy temat, a mianowicie religia w szkole, myślę że warto trochę go rozwinąć, ja osobiście zrezygnowałem z uczęszczania na lekcje religii w wieku 13 lat...ale to były inne czasy i religii wtedy w szkole nie było ;-)
Dziecię nasze idzie we wrześniu do zerówki, gdzie przewidziana jest nauka religii...no ja raczej jej na tego typu zajęcia nie poślę, ale nie wiem czy to jakąś wojenkę trzeba stoczyć, czy raczej spoko, nie to nie...a jak było u Was i Waszych pociech?
Pytanie oczywiście skierowane do tych którzy z religii zrezygnowali :mryellow:
_________________


hxxp://www.suwaczek.pl/]
 
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18036
Wysłany: 2007-08-04, 00:05   

Jutro opowiem, dziś już nie mam siły, a sporo tego :)
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
bojster 


Pomógł: 66 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2845
Skąd: Neverwhere
Wysłany: 2007-08-04, 00:13   

Pewnie po nocach nikt nie będzie pisał (oprócz paru takich nocnych Rebów), więc w ramach wstępu rzucę artykułem: hxxp://serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,52300,3979000.html
_________________
<img alt="suwaczek" height="60" width="400" src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-6666.png">
<img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-46027.png" border="0" height="60" width="400">
 
 
rebTewje 
tatanaty


Pomógł: 12 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 1323
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2007-08-04, 00:47   

jako samotny nocny reb napisze co uwazam:

temat jest konfliktogenny, ale wazny. wg mnie religia w publicznych placowkach oswiaty to granda i zaprzeczenie idei rozdzialu panstwa od Kosciola. Natka w przedszkolu nie chodzila na religie, choc bylo to dla niej bardzo trudne doswiadczenie - wypad na godzine ze swojej grupy do jakiejs innej, zupelnie nie swojej, bo dzieciaki maja religie. Z dwojga zlego wolelismy jednak by dziecko zbieralo pierwsze nieciekawe doswiadczenia w zakresie wyobcowania, niz zeby jej ktos robil w glowie kuku nie po naszemu, meblowal jej swiat wedlug historii, ktore w konfrontacji z historiami rodzicielskimi wogole kupy by sie nie trzymaly. To jednak, ze koniecznosc takiego wyboru istnieje uwazam wlasnie za wielka grande.

W szkole nasz Malpolud tez na religie nie uczeszczal w pierwszej klasie, bo i religia calkiem zmyslnie wrzucona byla jako lekcja pierwsza czy ostatnia, potem to sie zmienilo, bo siostrze nie pasowalo. Przez chwile Natka szlajala sie po swietlicach i bibliotekach, ale ostatecznie zdecydowala, ze bedzie sie wbijac z klasa na ta katecheze i w ostatniej lawce cos tam sobie po swojemu robila, w samej katechezie nie uczestniczac. W klasie drugiej religia byla pierwsza lekcja wiec problem byl z glowy. Oczywiscie z naszej rodzicielskiej perspektywy, bo szerzej problem zniknie wtedy, kiedy religia zniknie ze szkol. Mam nadzieje, ze sie tego kiedys doczekam.

Szkola to miejsce, w ktorym powinno sie uczyc dzieci podstawowych umiejetnosci oraz - w szerszym sensie - wychowywac w duchu zamilowania do wiedzy. A wiedzy i religii czesto jest nie po drodze. Dlatego religia w szkole to zly interes zarowno dla szkoly jak i dla religii, dewaluuje sie pojecie zarowno racjonalnej wiedzy jak i religii
_________________
Widmo krąży nad Europą, widmo weganizmu...
 
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-04, 11:36   

pamiętam w liceum jak w mojej klasie ja i niejaka Alicja chodziłyśmy sobie na etykę. Alicja również chodziła na religię, tak z ciekawości (dziewczę miało bardzo otwarty umysł, myślę że na tamten czas dużo bardziej niż mój)

któregoś dnia mając okienko (właśnie trwała religia własnie) w połowie lekcji przychodzi ala. byłam zdziwiona, szczególnie ze ta spokojna osóbka była wyraźnie wzburzona. powód okazał sie prosty:

ksiądz prowadził lekcje o buddyzmie i powiedział "w buddyzmie nie ma miejsca na miłość" traf chciał, ze ali ten nurt najbardziej odpowiadał i miała spore rozeznanie oraz głębokie doświadczenie w tej materii. ksiądz jednak nie podjął żadnej rozmowy, żadnej polemiki ale najnormalniej usiłował ją spacyfikować.

założenie w liceum było słuszne: lekcja religii to nie lekcja katechezy. niemniej jako, ze prowadził to ksiądz efekt był taki, że jedyne co robił to obrzydzał w oczach ludzi inne religie. co gorsza nie potrafił nawet dobrze się wypowiedzieć o swojej własnej wierze.

miałam z nim rozmowy kilka razy (miał zastępstwa czasem) i ewidentnie usiłował wszystko inne obrzydzić i w ten sposób "zachęcić" do KK. ja zostałam od arcydiabłów i innych takich wyzwana :)

generalnie lekcja religii powinna mówić o religiach. ale nie podburzając przeciw nim. albo powinna być zmieniona na "katechezę" bowiem wcześniej to raczej ma taką formę (w końcu przygotowania do bierzmowania i takie tam...)

ja na religię nie chodziłam, ale właściwie dlatego, że pranie mózgu jakie było uskuteczniane po prostu mi nie odpowiadało a czasu tracić nigdy nie lubiłam. choć przyznam, ze przez krótki czas był ksiądz z którym doskonale sie dyskutowało, ale chyba był za mało fanatyczny, bo szybko sie go pozbyli :/

a Gabryśka? na razie temat jej nie dotyczy. niemniej myślę ze nie będzie chodzić na religię, no chyba ze będzie chciała. ale z drugiej strony jak ona przyjdzie ze swoją wiedzą (a ja jako miłośniczka mitologii podkarmiłam ją tym solidnie) i zdolnościami oratorskimi to współczuje osobie, która chciała by ja "nawracać". gabryska uczona jest o wielu religiach, o wielu zwyczajach i w duchu tolerancji dla odmienności. zatem trudnym materiałem dla przeciętnego księdza będzie ;) co gorsza i egzorcyzmy nie podziałają ;)
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18036
Wysłany: 2007-08-04, 11:47   

No to trochę o mnie. Pochodzę z małej miejscowości, gdzie wszystkie dzieci, oprócz mnie, chodziły na religię. Byłam ochrzczona, ale nie byłam wychowywana w duchu katolickim, ponieważ ojciec jest ateistą, a mama była wtedy ciężko chora i obrażona na kościół, zdaje mi się, że z powodu nieprzyjemności robionych gdy była w ciąży z nieślubnym dzieckiem (moją siostrą).
Tak więc byłam czarną owcą, którą koledzy z klasy próbowali na siłę ciągnąć na religię, która początkowo odbywała się poza szkołą. Pod koniec mojej podstawówki religia weszła do szkół, więc w czasie lekcji miałam okienko. Nikt mnie nie zapytał co ja w tym czasie robię, dopiero po roku wychowawczyni się zainteresowała, a przecież mieli oni czuwać nad moim bezpieczeństwem ;D . A ja sobie chodziłam do domu, gdyż to było 6 minut piechotą i np. jadłam 2 śniadanie tam. wychowawczyni powiedziała, że nie mogę chodzić do domu, bo to niebezpieczne ;) Tak więc dużo czasu spędzałam w szatni wśród butów i kurtek, bo nie było innego miejsca dla mnie w tej szkole. W LO też mi rodzice podpisali "niezgodę" na chodzenie na religię, etyki nie było, bo wszyscy oczywiście na religię chodzili. Tu było jeszcze gorzej, bo nie wolno mi było siedzieć na korytarzu, a ze względu na braki lokalowe, w czytelni też odbywały się lekcje, więc mnie przeganiano z kąta w kąt. Inaczej było, gdy na religii odbywało się zastępstwo, wtedy musiałam być na niej, bo inaczej wpisywano mi nieobecność :P
Generalnie miałam z tego powodu sporo kłopotu i nieprzyjemności, tak jak zresztą większość członków rodziny mojego ojca. Moi rodzice przez lata jako jedyni nie mieli ślubu kościelnego. Ja bym na takie szczegóły nie zwróciła w ogóle uwagi, ale o dziwo, innych to w oczy kole. Z ulga na studiach zauważyłam, że osoba nie chodząca do kościoła nie jest wśród studentów żadnym dziwolągiem. A na 2 roku zamieszkałam w bursie u zakonnic (przypadek), ale to już temat na zupełnie inna, ciekawą dość opowieść. Dodam tylko, że zakonnice skutecznie wypędziłyby ze mnie wszelkie skłonności do religii katolickiej, gdybym je posiadała :)
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
hans 
jestem słowianinem


Pomógł: 13 razy
Dołączył: 05 Cze 2007
Posty: 1018
Skąd: śmiesznogród
Wysłany: 2007-08-04, 12:11   

W moim przypadku to początki raczej standardowe były (choć nie do końca). pierwsze lata religii były super, piosenki, ksiądz grający na gitarze, Kto stworzył fruwające ptaszki? i takie tam...No ale człek się rozwija i zaczyna zastanawiać się o co w tym Wszystkim chodzi?
Proste pytania do księdza i...w odpowiedzi "lepiej sie pacierza naucz", "nie bluźnij", "to nie jest tematem katechezy", no to ja przepraszam, ale ileż tak można?
Były to lata osiemdziesiąte walka o duszę narodu z systemem, z dorosłymi było łatwiej wystarczyło udostępnić parafialną świetlicę na spotkania opozycyjne i już ma się ich dozgonną wdzięczność :-(
Z młodymi było trudniej nie interesowali sie polityką, wysyłano więc na parafie młodych księży (gitarowych, sportowych, turystycznych) mających wkupić się w łaski dzieci i młodzieży i udało się...w kraju w którym w latach 80-tych, nie chodzenie na religię było czymś zupełnie normalnym (znam to z autopsji)...doprowadzono do sytuacji że obecnie dzieciaki nie uczęszczające na takowe zajęcia mają problemy nawet w środowisku rówieśniczym :shock:
Wizja tolerancji religijnej proponowana przez KK jakoś mnie nie przekonuje, a praktyki stosowane w artykule zlinkowanym przez bojstera to już niezławe przegięcie pały jak na mój gust
_________________


hxxp://www.suwaczek.pl/]
Ostatnio zmieniony przez hans 2007-08-04, 12:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-04, 12:16   

ano, artykulik jest porażający...

na szczęście o tę moją sie nie martwię, choć żal mi dzieciaków które nie miały wzorca w domu a teraz są czymś takim katowane...
 
 
hans 
jestem słowianinem


Pomógł: 13 razy
Dołączył: 05 Cze 2007
Posty: 1018
Skąd: śmiesznogród
Wysłany: 2007-08-04, 12:30   

pao my to chyba charakterne te dziewczyny mamy...Pierożek był z mama i babcią na komunii w rodzinie, po ceremonii babcia pyta "i co podobało Ci się?"...mała na to "w życiu się tak nie wynudziłam" :lol: a potem do mamy, "mamusiu ja chyba nie muszę mieć takiej komuny, czy jak to sie nazywa, to strasznie nuuudne"
myślę że babcia już o tego typu sprawy pytać nie będzie :-P
_________________


hxxp://www.suwaczek.pl/]
 
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-04, 20:39   

z gabryską przerobiłyśmy ostatnio mitologię Azteków. jest wyjątkowo krwawa i dosadna, przebija solidnie inne w tej materii. jak mi córa na takiej religii wyskoczy z wierzeniami azteckimi to współczuję katechetce ;)

mała ma za soba mitologię Mezopotamii, Egiptu, Indii, Indian ameryki południowej i północnej, cetlów, wikingów i Japonii. Grecja i Rzym też, ale to taki standard. przed nami jeszcze kawałek świata.

zatem moje "lekcje religii" dają kompletnie inne horyzonty, choć czasem mam dość przy niektórych imionach (mitologia Azteków szczególnie...)
 
 
huanita 

Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 635
Skąd: Szczytno
Wysłany: 2007-08-04, 22:17   

u mnie było mniej więcej tak, że szybko znechęciłam się do chodzenia na religię bo najpierw ksiądz nie potrafił mi odpowiedzieć na pytania dotyczące katolicyzmu, a kiedy odkryłam inne religie to obiecywali jedną godzinę zajęć na to poświęconą. Oczywiście nie było nigdy takiej lekcji.
W szkole średniej chodziłam na etykę i na tym koniec mojej edukacji. Dodam jeszcze, że w podstwówce była dziewczyna z innej wiary i jako jedyna nie chodziła na religie. Często była wyzywana i traktowana jako ktoś gorszy przeż inne dzieci. Jeśli chodzi o nauczycieli i rodziców to pamiętam miliony pytań czy jej nie szkoda, że nie idzie do komunii jak inne dziewczynki. Na szczęście czasy się powoli zmienieją...
_________________
hxxp://www.maluchy.pl]

hxxp://slub-wesele.pl/]
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-04, 22:21   

Cytat:
to pamiętam miliony pytań czy jej nie szkoda, że nie idzie do komunii jak inne dziewczynki


a z czymś takim tez sie zetknęłam. tylko jakoś mi nie było szkoda. ja sie cieszyłam, ze nie zmuszali mnie to tego całego cyrku...
 
 
kłapouchy
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-11, 14:17   

Ja na religię przestałam chodzić w liceum, a że byłam niepełnoletnia, a rodzice nie chcieli podpisać oświadczenia to miałam ndst z tego przedmiotu na półrocze ;) potem już nie chodziłam legalnie (ale mama prowadziła mi zeszyt, żeby pokazać księdzu po kolendzie, że niby chodzę ;) )

Kończyłam filozofię we Wrocławiu, na ostatnim roku mieliśmy praktyki w ramach bloku pedagogicznego (uprawnienia do nauki etyki i filozofii w szkołach) w całym Wrocławiu były tylko dwa licea gdzie mogliśmy te praktyki zrobić... :roll:
 
 
sylwas 


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 141
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-08-11, 14:59   

jesli o mnie chodzi to moja ,,eukacje koscielna'' zaonczylam jakis rok po przystapieniu do komuni. powod byl prosty - okazalo sie iz jest zmiana rejonizacji kosciola i musialam przejsc do innego, w ktorym atmosfera byla zgola inna niz w poprzednim. no to chodzic przestalam a rodzice mnie na szczescie nie zmuszali. pao zostala ochrzczona bardziej dla rodziny a ja bylam sklonna na takie ustepstwo pojsc w tym momencie po czym w czasie gdy byla juz starsza spotykalam sie ze Swiadkami J. aby studiowac biblie. dzieki temu ja zaczelam na wiele spraw patrzec inaczej i mialam w owym czasie sporo argumentow aby nie zmuszac pao do lekcji religii. babcia byla na mnie smiertelnie obrazona przez prawie dwa lata po czym gdy sie dowiedziala ze ze SJ. sie nie spotykam to zal i gniew jej minal i fakt iz pao religii sie nie uczy przestal miec dla niej znaczenie ;-)

natomiast gabi mnie zadziwila jakis czas temu gdy zaczela rysowac u mnie w domu ,stajenke z gwiazda i Jezuska'' :shock:
nie ma to jak wplywy z przedszkola, co? :-P
_________________
hxxp://www.suwaczek.pl/]
hxxp://www.suwaczek.pl/]
hxxp://www.suwaczek.pl/]
 
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-11, 17:39   

z jednej strony gabi mogła zaskoczyć ale z drugiej to czym tak naprawdę?

ja interesuję sie różnymi kulturami i gabi zna podstawy wielu wierzeń. opowiadam jej zarówno o wierzeniach afrykańskich jak i europejskich, dawnych, po których ledwie ślady zostały jak i tych współczesnych. zatem choć sama z siebie tematu chrześcijaństwa nie podjęłam, to zrobiłam to nie z racji ignorancji, ale z tego powodu, ze przecież temat i tak sie pojawi, choćby w przedszkolu właśnie.

gabi przyszła i zaczęła mnie wypytywać o marię, jezusa i inne aspekty związane ze świętami Bożego narodzenia. rzecz jasna tez o Mikołaja wypytywała. spokojnie i w tych materiach dostała szerokie (jak na jej aktualne potrzeby) wyjaśnienia :)

jeśli odnajdzie sie na którejś z tych dróg, to będzie miała spore podstawy i to bez chodzenia na religię :) podejrzewam, że już na dzień dzisiejszy więcej by mogła powiedzieć o religii niż niejeden jej rówieśnik.
 
 
kasienka 


Pomogła: 123 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 8362
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-08-11, 17:52   

Mam w tej kwestii bardzo podobne podejście jak pao. Nie chodzi przecież o to, by dziecko izolować od kwestii religijnych, w naszej kulturze tradycja chrześcijańska jest mocno zakorzeniona i dla mnie byłoby bez sensu ukrywanie tego. Zuzia też wypytuje o Jezusa, Maryję itp, szczególnie w okolicach świąt, albo o papieża, jak coś usłyszy...Zawsze wtedy staram się jej wytłumaczyć o co biega, w kwestiach wiary mówię, np.że "katolicy wierzą, iż Jezus jest Bogiem", albo "że zmartwychwstał" itp. Staram się też opowiadać o innych kulturach i religiach, może niedługo zabiorę się do tego konkretniej, na razie jakoś nie miałam ciśnienia, ale to może być dla dziecka bardzo ciekawe.

Jeśli zaś chodzi o mnie, to w podstawówce, kiedy zaczęłam poważniej rozmyślać na tematy religijne i filozoficzne miałam ostre starcia z betonową katechetką...Dochodziło do tego, że wychodziłam z klasy trzaskając drzwiami, np. na lekcji poświęconej innym religiom, na której dowiedzieliśmy się, że jest tylko jedna droga do Boga, i że tylko katolicy zostaną zbawieni, a inne religie są szkodliwe. Odmówiłam pójścia do bierzmowania, które odbyło się pod koniec ósmej klasy. Moi rodzice przyjęli to w miarę spokojnie, myślę, że oni jednak wierzą, że do sakramentu trzeba przystępować z własnej woli i wiedzieli, że bez sensu mnie do tego zmuszać. W pierwszej klasie liceum przez jakiś czas chodziłam na religię bardziej obserwacyjnie, ksiądz był z gatunku inteligentnych. Potem przyszedł inny ksiądz, którego sposób prowadzenia lekcji i to co mówił już mniej mi odpowiadało. Postanowiłam zrezygnować z lekcji religii, niestety, moi rodzice byli przeciwni i skończyło się na tym, że postawili mi ultimatum:możesz przestać chodzić na religię, ale pójdziesz na katechezy neokatechumenalne. Przebolałam to, niezbyt mi się podobało, ale odbębniłam i do końca liceum nie miałam styczności z religią w szkole. W mojej klasie były dwie dziewczyny SJ, chyba ze trzy osoby jeszcze, oprócz nas nie chodziły na religię. Zdaje się, że siedzieliśmy głównie na korytarzu, w barku szkolnym albo na fajce ;)
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-11, 18:22   

generalnie to co do religii w szkole ja bym tylko jej nazwę zmieniła: bowiem ucząc sie religii nie powinno sie ograniczać do jednej. słowo katecheza było by bardziej precyzyjne.

z drugiej strony nie chciała bym by księżą czy katechetki uczyły o innych wiarach, bowiem niestety przekazują najczęściej stereotypy, które prędzej inne religie obrzydza niż przekażą ich podstawy.
 
 
Asłan 


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 03 Cze 2007
Posty: 281
Skąd: Posen
Wysłany: 2007-08-11, 19:28   

pao napisał/a:
z drugiej strony nie chciała bym by księżą czy katechetki uczyły o innych wiarach


Broń Bakuninie biedne dzieci..

Jak dla mnie (być może postulat dla niektórych radykalny),ale religia precz ze szkół!
Przy zdecydowanej większości kościołów są salki katechetyczne,które często stoją niewykorzystane (choć ostatnio widziałem,jak w Szczecinku ksiądz organizował letnie półkolonie dla dzieci z ubogich rodzin).Dlatego to tam jest naturalne miejsce dla katechezy,czy jak to tam zwać.Religia została wprowadzona do szkół bez żadnych konsultacji społecznych, o referendum nie wspominając.Dlatego jeżeli ktoś jeszcze mówi,że nasz kraj jest laicki i następuje rozdział kościoła od państwa,to pytam,jak w takim razie ma wyglądać to państwo wyznaniowe jeżeli jeszcze go nie ma?
Ze swego dzieciństwa pamiętam,że chodzenie na religię do kościoła było czymś naturalnym.Gdy wprowadzono ją do szkół,to pamiętam jednego księdza sadystę,który prawie pobił mojego kolegę za to że ten jadł kanapkę w ostatniej ławce.No tak,bluźnierca...
Amen.
_________________
hxxp://kinobezpopcornu.pl
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-11, 19:49   

Cytat:
Jak dla mnie (być może postulat dla niektórych radykalny),ale religia precz ze szkół!


to by było najlepsze, ale chyba najtrudniejsze do przeforsowania...

Cytat:
Cytat:
pao napisał/a:
z drugiej strony nie chciała bym by księżą czy katechetki uczyły o innych wiarach



Broń Bakuninie biedne dzieci..


niestety w liceum właśnie tak chcieli religię prowadzić... efekt taki, ze dużo osób w ten sposób zrazili, bo młode umysły szybko dostrzegły, że księża jedynie starają się obrzydzić tylko inne wiary, zaś o swojej niewiele mówią...
 
 
malina 

Pomogła: 83 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2819
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2007-08-11, 23:17   

Asłan napisał/a:
Jak dla mnie (być może postulat dla niektórych radykalny),ale religia precz ze szkół!


Popieram!!!
_________________
hxxp://lilypie.com]
hxxp://lilypie.com]
hxxp://lilypie.com]
 
 
 
rosa 
born to be wild


Pomogła: 174 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 7459
Skąd: Zielonka
Wysłany: 2007-08-12, 19:55   

malina napisał/a:
Asłan napisał/a:
Jak dla mnie (być może postulat dla niektórych radykalny),ale religia precz ze szkół!


Popieram!!!


ja również się zgadzam, chociaż moje dzieci na religię chodzą :-)
 
 
Cytrynka 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 962
Skąd: Olympia, USA
Wysłany: 2007-08-14, 09:42   

Ja wierzę w Boga, ale "po swojemu". Uważam się za chrześcijankę (nie mówię o sobie katoliczka, bo katoliczką się nie czuję). Ostatnio czytałam dzieciom kilka opowiadań z Biblii dla dzieci. Dzieci były ochrzczone (starsze) ze wzgledu na naciski rodziny (ja jestem raczej za chrztem świadomym).
Chcę dzieciom zostawić wybor religii i światopoglądu. Mój mąż się nie wtrąca (jest ewangelikiem dla odmiany), dziadek (tata męża) jest ateistą (o ile wiem). Uważam, że miejsce religii jest w kościele każdy (również dzieci) powinien sam zadecydować czy chce na nią uczęszczać czy nie.
Pamiętam jak w podstawówce na religii (w kościele) podczas sprawdzania liczby obecności trzeba było powiedzieć jestem, byłam (w niedziele w kościele), mam (pracę domową). :evil:
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-14, 10:47   

pamiętam jak na początku religia właśnie w kościołach była. koledzy chodzili do pobliskiego kościoła, który właściwie dopiero był budowany. ja w tym czasie sie nudziłam, bo nie miałam sie z kim bawić (tj zamiast sie nudzić siedziałam z książkami, no ale kolegów nie było)

myślę ze to było dużo lepsze rozwiązanie.

szczęściem tylko w jednej klasie w podstawówce i jednej w liceum miałam okienko z powodu religii. generalnie tak plan był ustawiany, żeby niechodzący nie tracili czasu :) niemniej jak etyka w szkole mi isę podoba, tak religia już nie. no ale etykę w liceum prowadził mi mój kolega z organizacji ekologicznej zatem było sporo ciekawych tematów i to "właściwych ideologicznie " ;)
 
 
Bananna 


Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 03 Sie 2007
Posty: 452
Skąd: Konin
Wysłany: 2007-08-14, 14:50   

Ja tez wierze "po swojemu" i nie uwazam zeby religia byla potrzebna w szkolach, niemniej chodze na takowa i powiem wam, ze wszystko zalezy od osoby ktora ja prowadzi. U mnie jest to ksiadz, bardzo w porzadku, zupelnie normalny, zaden z tych "nawiedzonych" wie, ze np. ja nie pojde na rekolekcje i spowiedz przed nimi bo mam takie a nie inne poglady i..on sam mi sie nie dziwi, mowi ze to co sie dzieje w kosciele to naprawde wstyd i dlatego nasze lekcje raczej prowadzimy my - uczniowie, dyskutujemy wszyscy razem na rozne tematy, nie tylko zwiazane z religia, ale ekologia, polityka. Rozmawiamy o filmach.. doslownie o wszystkim. I bardzo wszyscy sa zadowoleni, ze nasza religia wyglada tak a nie inaczej. Wydaje mi sie, ze ksiadz tez woli takie lekcje niz klepanie o czyms z podrecznika.. jak w ogole moze byc podrecznik do religii? To troche smieszne :P
I tak oto u nas, w 1LO wszystkie klasy ktore maja religie z x.Krzysztofem uwielbiaja ta lekcje (moze dlatego, ze xiedzu wymienia sie z nami filmami na plytach? :P hehehe swietny gosc, jakby wszyscy x. tacy byli to mlodziez tlumami szlaby do kosciola)

wlasnie mi sie przypomnialo jak xiadz nam tlumaczyl co znaczy TRWAM
T-adeusz
R-ydzyk
WAM :P
_________________
 
 
 
Asłan 


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 03 Cze 2007
Posty: 281
Skąd: Posen
Wysłany: 2007-08-14, 19:48   

A pan xiądz jest wege? :mryellow:

Bananna napisał/a:
T-adeusz
R-ydzyk
WAM :P

...WKRÓTCE POKAŻE SWOJE SZATAŃSKIE ROGI!

]:-> ]:-> ]:-> ]:-> ]:-> ]:-> ]:-> ]:-> ]:-> ]:-> ]:->
_________________
hxxp://kinobezpopcornu.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 13