wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Schemat żywienia niemowląt
Autor Wiadomość
puszczyk 


Pomogła: 102 razy
Dołączyła: 03 Cze 2007
Posty: 5319
Wysłany: 2007-06-04, 23:24   Schemat żywienia niemowląt

Schemat żywienia niemowląt (wersja robocza w trakcie odtwarzania)


1-6 miesiąc

Sugerowana liczba posiłków: Karmienie piersią zależne od potrzeb dziecka

Rodzaj pożywienia/żywność uzupełniająca: Posiłki uzupełniające [przypis 1] można wprowadzić wyjątkowo przed końcem 6. miesiąca (ze wskazań lekarskich ewentualnie na życzenie matki można wprowadzić mleko początkowe lub następne, w zależności od wieku dziecka):

początkowo - papka jarzynowa

następnie - zupa jarzynowa z bezglutenowym kleikiem zbożowym lub papka jarzynowa; sok owocowy - najlepiej przecierowy - lub przecier owocowy (może być z dodatkiem kleiku bezglutenowego) od 6. miesiąca [przypis 3]

warzywa - ziemniak, marchew, dynia, pietruszka, brokuł, brukselka, kukurydza, fasolka szparagowa, kabaczek, cukinia, patison, burak;

owoce - jabłko, dzika róża, czarne jagody;

produkty zbożowe - ryż brązowy, kukurydza (kasze, mąki, płatki, bezglutenowe)



7. miesiąc

Sugerowana liczba posiłków: 5-6 posiłków (w tym karmienie piersią)

Rodzaj pożywienia/żywność uzupełniająca: Posiłki uzupełniające wprowadzane po raz pierwszy w 7. miesiącu posiłki uzupełniające rozpocząć według zasad podanych dla okresu wcześniejszego, a następnie wprowadzić stopniowo:

kaszka/kleik bezglutenowy [przypis 4]

pół żółtka (co drugi dzień, (u alergików po ukończeniu 12 miesięcy)

od 7. miesiąca [przypis3] :

warzywa - soczewica czerwona i zielona, groszek zielony, kalarepa, por (jeśli w rodzinie występuje alergia pokarmowa, to podajemy por dopiero od 10. miesiąca);

owoce - morela, gruszka, maliny.



8. miesiąc

Sugerowana liczba posiłków: 5 posiłków (w tym karmienie piersią)

Rodzaj pożywienia/żywność uzupełniająca: Posiłki uzupełniające - jak w 7. miesiącu

oraz:

warzywa - kapusta (biała, czerwona, włoska), seler (gdy jest ryzyko alergii po ukończeniu 12 miesięcy), kalafior, jarmuż, świeże szparagi, sok z kapusty kiszonej (jedna łyżka); gdyby jednak pojawiło się zaczerwienienie wokół ust, przerywamy podawanie i ponowną próbę podejmujemy dopiero po 12. miesiącu; fasola mung

owoce - śliwki (węgierki, mirabelki, renklody i inne, także suszone), czereśnie, brzoskwinie, kiwi, winogrona, mango, melon, banan, morele, daktyle, jabłka, gruszki i rodzynki (jeśli dziecko ma już zęby, to może próbować gryźć, jeśli nie, to gotujemy i miksujemy);

produkty zbożowe - kasza gryczana biała niepalona, kaszka krakowska, mąka sojowa, kasza jaglana, kasza quinoa;

przyprawy - majeranek, kminek, koperek (suszony), sezam.



9. miesiąc

Sugerowana liczba posiłków: 5 posiłków (w tym karmienie piersią)

Rodzaj pożywienia/żywność uzupełniająca: Posiłki uzupełniające - jak w 8. miesiącu oraz:


chrupki kukurydziane;

zmiana: całe żółtko co drugi dzień

od 9. miesiąca [przypis 3] :

warzywa - cebula, groch, szpinak i szczaw (jeśli dziecko ma problemy z nerkami, to nie), tofu;

owoce - jeżyny, aronia, wiśnie, borówka amerykańska, porzeczki (białe, czerwone, czarne), arbuz;

produkty zbożowe - amarantus (mąka, ziarno), jęczmień;

pestki i nasiona - słonecznik, dynia;

przyprawy - tymianek, cząber, estragon, bazylia, rozmaryn, oregano (ostrożnie przy alergii).



10 miesiąc

Sugerowana liczba posiłków: 5 posiłków (w tym karmieniu piersią)

Rodzaj pożywienia/żywność uzupełniająca: Posiłki uzupełniające - jak w 9. miesiącu oraz:

zmiana: obiad z 2 dań - zupka + jarzynka[przypis 5] ;

produkty zbożowe - w tym glutenowe - kaszki, kleiki, kasze, bułki, chleb, sucharki, (gdy jest ryzyko alergii po ukończeniu 12 miesięcy);

warzywa - awokado (nie, jeśli dziecko ma problemy z wątrobą lub zdarzyły się one w rodzinie), bakłażan, ogórek świeży gruntowy, papryka, rzodkiew, cieciorka, pomidor gruntowy, fasola - biała, czerwona, bób (nie - jeżeli dziecko ma kłopoty z przewodem pokarmowym), ogórek kiszony, kapusta kiszona (jeśli po soku nie było czerwono wokół ust);

owoce - borówki, żurawina, poziomki, truskawki, pasiflora, papaja, ananas;

kiełki - soczewicy, soi, słonecznika, lucerny, rzodkiewki, fasoli mung;

przyprawy - czosnek, pieprz, papryka słodka, kolendra, sól kamienna (nieoczyszczona i tylko odrobinkę), cynamon (ostrożnie przy alergii), szczypiorek, natka pietruszki, koperek, rzeżucha (świeże, ale nie ze szklarni).



11.-12. miesiąc

Sugerowana liczba posiłków: 4-5 posiłków (w tym karmienie piersią)

Rodzaj pożywienia/żywność uzupełniająca: Posiłki uzupełniające - jak w 10. miesiącu oraz:

zmiana: całe jajko 3-4 razy w tygodniu;

twarożek, kefir, jogurt 1-2 razy w tygodniu;

od 11. miesiąca [przypis 3] :

warzywa - rzepa, cykoria;

owoce - figi.

od 12. miesiąca [przypis 3] :

warzywa - sałata, rzodkiewki, soja;

owoce - pomarańcze, mandarynki, grejpfrut, cytryna, limonka;

produkty zbożowe - pszenica (mąka, kiełki, ziarno);

orzechy - włoski, laskowy, nerkowiec i inne.

migdały [przypis 3], sezam



Przypisy:

1. Nowe produkty należy wprowadzać kolejno i pojedynczo, zaczynając od niewielkich ilości i obserwując przez kilka kolejnych dni (lub tydzień do 2 tygodni w razie ryzyka alergii)ewentualną reakcję dziecka.

2. Jako tłuszcz do zup jarzynowych można używać wysokiej jakości masła, oliwy z oliwek lub bezerukowego oleju rzepakowego (jest dostępny w sklepach ze zdrowa żywnością).

3. Oznacza to - od ukończenia danego miesiąca życia.

4. Zaleca się, by wprowadzane produkty zbożowe były wzbogacone w żelazo.

5. Konsystencja jarzyn powinna zachęcać dziecko do żucia.


Alcia napisała:

Seler , kalafior, kapusta - też uważacie, że są to dobre warzywa na sam początek? Seler, z tego co czytałam, warto wprowadzać trochę później ze wzgl. na właściwości alergizujące. A kalafior, kapusta - zbyt wzdymające, jak na 6 m-c, zazwyczaj widywałam je w tabelkach na 8, 9 m-c.
I soczewica czerwona... Na prawdę można juz w 6 m-cu?
Za to burak może być w warzywach na pierwszy rzut.

Kasza jaglana miesiąc później niż gryczana i krakowska (swoją drogą, co to jest ta krakowska?)? Też chyba mogłaby być w tym miesiącu co one.

Do 10 m-ca dodałabym od kiełków kiełki fasolki mung.

Chyba brakuje (a może przegapiłam?) daktyli, rodzynek, moreli. Nie wiem dokładnie kiedy można, ale śliwki suszone są w 8 m-cu, więc może też tam?

puszczyk - bardzo fajny pomysł z tym wypisem!!!. Ja to wszystko mam rozstrzelone po tylu źródłach. Dzięki, już za niedługo też z tego skorzystam

___________________________________________________________________________

alcia napisał/a:
krakowska (swoją drogą, co to jest ta krakowska?)

wydaje mi się, że to inna nazwa kaszy gryczanej białej.

___________________________________________________________________________

Alcia napisała:
szpinaku, to chyba jednak lepiej unikać u takich maluchów, ze względu na wiązanie wapnia.

Jeszcze bym dodała groszek zielony (od 8 m-ca)

___________________________________________________________________________

gosiabebe napisał/a:
mam jeszcze pytanie:kiedy podaje się sezam i migdały i w jakiej formie?

sezam tam był, chyba w 8 m-cu, poszukaj.
A migdały po roku najlepiej... W formie namoczonej i zmiksowanej (lub na odwrót), możesz dodawać do czego chcesz. Z tym, że najlepiej nie łączyć z innymi białkami.

___________________________________________________________________________

Ewa napisała:

Mówiąc szczerze jaglaną dawałam prawie od początku wprowadzania posiłków stałych, powiedzmy od 7-go. Soczewicę czerwoną od 7-go miesiąca. Fasolkę mung od 8-go. Selera nie dałam do tej ze względu na silne właściwości alergizujące (ale ja trochę dmucham na zimne, bo wiem jak było a Gabryśkiem). Cytrusów też na razie, ostatnio (czyli w 17-tym miesiącu dopiero) weszło do menu kiwi, z którym jest niestety jeden problem - zawsze się kiedyś skończy i jest ryzyko awantury . Banana wprowadzałam dopiero w 10-tym miesiącu. Kapusty nie wprowadziłam do tej pory z wyjątkiem brukselki. Por za to był obecny w zupkach od samego początku. Sezam i pestki dyni od 8-go, a migdały dopiero dobrze po roku. Gluten stanowczo dopiero po roku.

___________________________________________________________________________

Alcia napisała

Przejrzałam moje notatki z rozszerzania diety u mojej córci i dodałabym tu jeszcze tofu. Ja podawałam po skończeniu 8 m-cy, ale może jakieś źródła inaczej zalecają, nie wiem (już nawet nie pamiętam skąd wtedy czerpałam informacje na ten temat).

Trochę mnie jeszcze dziwi, że w tym wypisie soja, fasola jest od 10 m-ca. Tzn. nie podważam tego, być może rzeczywiście tak można, ale mi się wydaje trochę za wcześnie. Od kiedy Wy dawałyście takie strączki? Ja nie wcześniej niż po roku. Wcześniej tylko soczewica czerwona; zielona- i to najlepiej skiełkowana, fasolka mung (też skiełkowana) i tofu.

Ewa napisał/a:
jaglaną dawałam prawie od początku

właśnie jak to w końcu jest z tą jaglaną? Ona jest całkowicie bezglutenowa? Jeśli tak, to dlaczego właśnie nigdzie nie jest podawana jako zalecane zboże na sam początek, wie ktoś może?

___________________________________________________________________________

gosiabebe napisała:
alcia napisał/a:
Od kiedy Wy dawałyście takie strączki?

Mówiąc szczerze ja do tej pory zatrzymałam się na soczewicach i mung (ale tej ostatniej już od dawna nie miałam). To chyba trochę z wygody bo szybko się gotują. Ja mam problem z uzmysłowieniem sobie, że moje dziecię nie jest już takie małe i mogłoby jeść jakieś fasolki i ciecierzycę. Może to wynika trochę w faktu, że on nie chce póki co naszego jedzonka i wciąż ma gotowane swoje posiłki - kaszki i zupki. Trudno go wciąż uznać za duże już dziecię

mam jeszcze kilka pytań:

1.czy to prawda ze młode ziemniaki są dla małych dzieci szkodliwe?(może głupie pytanie ale tak słyszałam)
2.jedyne co kupiłam kiedykolwiek w sklepie ze zdrowa żywnością to soja.. czy większości takich sklepów można dostać te specjały o których tu pisze takie jak soczewica czerwona i zielona,fasola mung itp., a jeżeli pisze o kiełkach to znaczy ze mam to zasadzić w doniczce i czekać za wyrośnie?? może to dla was głupie pytania ale ja naprawdę nigdy nie jadłam takich rzeczy choć jestem wegetarianka 6 lat moja dieta opierała sie na warzywach dostępnych na każdym targu plus czasami soja i cieciorka.
i czy w większości sklepów ze zdrowa żywnością "świeże warzywa są ogólnie dostępne czy trzeba zamawiać albo co??

___________________________________________________________________________

gosiabebe, nie wiem, jak u Ciebie, ja soczewicę itp. kupuję w normalnym sklepie, ale w sklepach ze zdrową żywnością mas ogromny wybór różnych specjałów. O kiełkach poszukaj na forum, gdzieś było, na górze strony masz opcję "szukaj" i tam możesz wpisać interesujące Cię hasło. W wielu mają też ekologiczne warzywa, poza tym wszystkie te rzeczy możesz też zamówić przez internet

___________________________________________________________________________


gosiabebe napisał/a:
Czy w większości takich sklepów można dostać te specjały o których tu pisze takie jak soczewica czerwona i zielona,fasola mung itp.

Alcia napisała:
tak w tych sklepach można dostać takie "specjały". Jednak i bez takich sklepów można sobie poradzić. Ja mieszkam w niewielkiej mieścinie, nie ma tu takich sklepów, mimo to kupuję wszelakie strączki, nasiona na kiełki i inne tego typu rzeczy. Trzeba było tylko pobiegać po całym mieście i zlokalizować co gdzie można dostać.. Z wieloma sprzedawcami tez można się dogadać i poprosić, by coś czasem dla nas przywozili - u mnie nie ma z tym problemu.

___________________________________________________________________________

puszczyk napisała:

alcia napisał/a:
Trochę mnie jeszcze dziwi, że w tym wypisie soja, fasola jest od 10 m-ca. Tzn. nie podważam tego, być może rzeczywiście tak można, ale mi się wydaje trochę za wcześnie. Od kiedy Wy dawałyście takie strączki?

Ja też po ukończeniu roku. Chyba trochę to zbyt ciężkostrawne i wzdymające dla takiego małego brzuszka.
gosiabebe napisał/a:
1.czy to prawda ze młode ziemniaki są dla małych dzieci szkodliwe?(może głupie pytanie ale tak słyszałam)

A może chodzi raczej o nowalijki? One nie są polecane nikomu, bo sa nafaszerowane chemią żeby szybciej urosły.

Nic się nie stanie jak Twoja córeczka nie dostanie kiełków, ale sa kopalnią cennych składników (mają ich tyle co cała roślina co nich wyrośnie), więc warto. Są wątki na ten temat.

Próbuj wszystkiego po malutku, zresztą nowości do menu małej należy wprowadzać z odstępem 1-2 tygodnie, więc masz czas żeby się przygotować.

Przecież niekoniecznie musi spróbować wszystkiego co jest w tym temacie, to ma być inspiracją, chociaż rzeczywiście niektóre elementy są cenniejsze od pozostałych. Szczególnie warto zwrócić uwagę źródła żelaza i wapnia.

gosiabebe napisał/a:
i czy w wiekszosci sklepów ze zdrowa żywnością "świeże warzywa są ogólnie dostępne czy trzeba zamawiac albo co??

W niektórych dostawy są np. raz w tygodniu, w niektórych się zamawia. Masz na oku jakiś konkretny sklep?

___________________________________________________________________________

Witam was wszystkie, jestem nowa na tym forum. Mam 6 mies. córeczkę, oboje z mężem jesteśmy wegetarianami i chcemy by nasze dziecko też nie jadło mięsa. Córka kilka dni temu skończyła szósty mies. i zaczynam powoli rozszerzać jej dietę (przedtem tylko pierś)/Jestem kompletnie "zielona" jeśli chodzi o żywienie niemowląt wege a nie chciałabym niechcący zrobić małej krzywdę. Bardzo was proszę, podajcie mi jakieś linki na temat diety dzieci wege (lakto owo wegetariańskiej) lub może polecicie jakąś dobrą książkę na ten temat. Za wszystkie odpowiedzi z góry dziękuję i pozdrawiam.


___________________________________________________________________________


"Zdrowa kuchnia dla dzieci" - Anny Kłosińskiej - to godna polecenia pozycja.

___________________________________________________________________________

Dzięki za odpowiedzi, też witam was wszystkie i bardzo się cieszę ,że istnieje takie forum. Mam jeszcze pytanie: kiedy można zacząć podawać dziecku takie rzeczy jak tofu, ziarna np. soczewica? Na razie gotuję mojej małej zupki z pietruszki, marchewki, ziemniaka z dodatkiem oliwy i zagęszczam kleikiem kukurydzianym. Co i kiedy mogę innego dodawać do takiej zupki ? Pozdrawiam

___________________________________________________________________________

Alcia napisała:
Na razie możesz wprowadzać dalej różne warzywka; buraczki, por, kalarepka, groszek itd. W przyszłym miesiącu żółtko, jeśli zamierzasz dawać jajka. W między czasie też ryż (tez możesz do zupek po jakimś czasie zacząć dorzucać), owoce. Później kasza jaglana..
Tofu myślę, że nie wcześniej niż w 10, 11 m-cu - jeśli będzie dobrze tolerowała, w tym czasie można spróbować dodawać do zupki kiełki fasolki mung. Czerwoną soczewicę koło 11 m-ca, kolejne strączki trochę później - każde dziecko inaczej to toleruje.
Pestki jeszcze - pamięta ktoś kiedy? Mi już uleciało (koło 9, 10 m-ca?), orzechy koło roku.

___________________________________________________________________________

Czerwoną soczewicę koło 11 m-ca

Ja dawałam wcześniej, chyba już w 8-9 mies. Mieliłam w młynku i dorzucałam do zupki

rena napisała:
orzechy koło roku.


A od jakich najlepiej zacząć? I czy wystarczy je rozdrabniać, czy tez dobrze by było je wcześniej namoczyć?

Co do pestek to ja sporadycznie daje tylko ziarna słonecznika, bo mam je w mieszance owsiankowej. Pestki chyba tez lepiej namoczyć?

Swoja droga to do jakich potraw dodajecie orzechy i pestki? Czy odpowiedz będzie brzmiała : do wszystkiego?

___________________________________________________________________________

rena napisał/a:
A od jakich najlepiej zacząć?

Ja dawałam najpierw włoskie, laskowe, potem migdały, nerkowce.
Myślę, że włoskie są najpewniejsze.
Koniecznie namoczyć! Potem ściągniesz skórkę i rozdrobnisz (ja po prostu tarłam na tarce).
Pestki tez trzeba moczyć koniecznie.
rena napisał/a:
do jakich potraw dodajecie orzechy i pestki? Czy odpowiedz będzie brzmiała : do wszystkiego?

Alcia napisała:
A owszem Tzn. ja staram się, by w każdym posiłku było coś białkowego. W jakimś posiłku strączki, w jakimś orzechy, w innym pestki... Choć ze strączkami tez je daję.

___________________________________________________________________________

Maja111 napisała:

Witajcie

Jestem lakto owo wegetarianka od 15lat i mamusia 5mies. Oliwi, chciałabym przyłączyć się do Waszego wątku, do tej pory pisałam na Bocianie, bo nasza córcia przyszła do nas dopiero po 2latach oczekiwań.
Tatuś Oliwi nie jest wege a ja chciałabym wychowywać córeczkę na diecie wegetariańskiej. Od kilku dni wprowadzam malej zupkę warzywna (marchew, pietruszka, ziemniak i oliwa) w piersiach juz prawie nic nie mam, wiec karmie ja Bebiko, Oliwka jednak nie ma apetytu zbyt dużego,
napiszcie ile powinna zjadać taka młoda dama w jej wieku, bo juz nie wiem czy ona po prostu się najada tym co je czy taki z niej niejadek. Ważyłam ja kilka dni temu i wazy 7600 a ma 67cm wzrostu (urodziła się 3700 i 57cm)

___________________________________________________________________________

ań napisała:

Maja111, witaj u nas Tu na pewno nabierzesz pewności co do diety wegetariańskiej dla Twojego dziecka
Co do ilości zjadanych posiłków-ja nigdy nie byłam w tym dobra, wszystko na oko...jak Jag miała 5 mies. to była jeszcze na piersi tylko, potem wprowadziłam Jej jeden posiłek typu zupka warzywna(podobna do Twojej) lub warzywka pogniecione, a tak piła moje mleko. Zwykle dawałam Jej np. 1 ziemniaczek + jedna marchewka, a potem inne kombinacje, ale mniej więcej w takiej ilości, bo ileż może zjeść mały brzuszek naraz...od zawsze Jag je tyle na ile ma ochotę- nie chce to nie je. Wygląda cały czas w sam raz, więc nigdy się nie przejmowałam tym czy je mało czy dużo. Ale fakt-Ona zawsze apetyt miała Jeśli Oliwka nie chce jeść wiele to może właśnie idzie jakiś ząbek? Jag zawsze w takim czasie stopowała z ilością jedzenia. Przeczekaj spokojnie, apetyt wróci.

___________________________________________________________________________

malina napisała:

Jak to jest z tym białkiem?? Podobno w diecie przeciętnego dziecka jest go za dużo tu cytuje za lekarzem z CZDz", podstawa dobrej diety są węglowodany pełnoziarniste pieczywo ,gruba kasza itd.) oraz warzywa i owoce. Nadmiar białka nie jest zdrowy."
Ja robię podobnie jak Alcia i zastanawiam się czy nie przesadzam z ilością białka.

A co do orzechów to nie ma 'bezpiecznych', u każdego dziecka to sprawa indywidualna - np. każde może być potencjalnie uczulone ale często nie na wszystkie, a na jeden rodzaj wiec trzeba wprowadzać je stopniowo i każde osobno.

___________________________________________________________________________
puszczyk napisała:

Czytałam też, że ta "piersiowa" nadwaga nie jest problemem, bo dzieciaki zrzucają ją gdy zaczną chodzić (przypadek Kamila to potwierdza).

Jeśli chodzi o przyczynę to mam dwie teorie:

1. Zastanawiam czy waga matki może mieć wpływ na skład mleka? Przy Kamilu miałam kilkanaście kg na plusie. Teraz nie mam wcale i mała przybiera wolniej.

2. Zastanawiam się też nad częstotliwością karmień. Kamil dostawał pierś na każde zawołanie nawet co pół godziny bez względu na przyczynę płaczu. Weronika nie jada częściej niż co dwie godziny, a potrzebę ssania zaspokaja smoczkiem.

[ Dodano: Nie 11 Lut, 2007 ]
Wracając do tematu wątku, wklejam bardzo przydatny post z innego wątku:
gonya napisał/a:
Pierwszy inny niż mleko posiłek nie powinien zbytnio różnic sie konsystencja od mleka matki. Na początek powinno się podawać warzywa ogrzewające i lekkostrawne. Poleca się ciepły wywar z marchwi (ekologicznej lub z pewnego źródła). Następnie można zagęszczać ta zupkę wmiksowywujac cześć marchewki do wywaru. Potem po jakimś tygodniu dodać do marchewki ziemniaczek i zmiksować. Odczekać parę dni (3-4) - obserwować dziecko, czy wszystko w porządku. Na początku podawać zupkę po 1-2 łyżeczki, powolutku. Potem jak dziecko będzie chciało - zwiększyć ilość. Po ziemniaku i marchwi, można dodawać w ten sam sposób inne warzywa - pietruszkę, selera, potem troszkę pora, można dodawać troszeczkę oliwy - najlepsza podobno jest z kiełków pszenicy - do nabycia w sklepach ze zdrowa żywnością, lub dobrych delikatesach. Może być tez dobra oliwa z oliwek (extra vergine). Po dodaniu kolejnego warzywka - należy odczekać parę dni z wprowadzeniem następnego - dzięki temu można uniknąć ew. alergenów. Cięższe warzywa powinny pojawić się w diecie ok. 9-10 m-ca (brokuł, kalafior, cebula, dynia, kapusta). Pierwsze stryczkowe to czerwona soczewica - ok. 11 m-ca. WAZNA RZECZ; ponieważ alergia jest wynikiem osłabienia układu odpornościowego (miedzy innymi zanieczyszczone powietrze, jedzenie etc.), ważne jest by warzywa jakie jecie ty i dziecko pochodziły w miarę możliwości z ekologicznych upraw lub chociaż z zaprzyjaźnionych ogródków. To naprawdę ważne. Równolegle z pierwszymi warzywami można tez przyzwyczajać dziecko do jedzenia kleików zbożowych. Należy tez obserwować dziecko - czy nie ma reakcji alergicznych. Najlepszy na początek będzie ryz - tylko nie biały. Chodzi o pełny ryz ze zdrowej żywności (można zamówić również przez internet: www.bionica.com.pl - a także inne fajne rzeczy - morele suszone na słońcu, bio-kasza jaglana itp.) Można go robić na 2 sposoby: wersja fast: zmielic najpierw w mlynku do kawy i potem taka maczke wrzucic na wrzatek (mala ilosc - bo ile mozna zjadac po dziecku...) i gotowac na malenkim ogniu ok 20 min., albo i to jest chyba lepsze ze wzgledow energetycznych: 1 miarke ryzu na 6 miarek wody - gotowac na malym ogniu 4-6 godzin. Powstaje taka "zupa mocy" - wysokoenergetyczny kleik. Nastepnie przetrzec przez geste sito i podawac dziecku lyzeczka lub w butelce (rzadsze). Stopniowo taki kleik mozna laczyc z osobno ugotowana zupka warzywna (pisalam wyzej) i dodatkiem oliwki. Inny wariant to ten sam kleik ryzowy ale w polaczeniu z prazonymi owocami (jablka slodkie, suszone morele, rodzynki (najlepiej bio, niesiarkowane np. z "Bioniki") - suszone owoce trzeba troszke pogotowac (ok.10 min.), zmiksowac i polaczyc z kleikiem. Wiekszosc suszonych owocow sprzedawanych w normalnych sklepach jest konserwowana za pomoca siarki - nawet jak nie ma o tym wzmianki na opakowaniu. Zwiazki te sa niebezpiezne - dlatego lepiej nie ryzykowac i wydac troche wiecej na owoce BIO, niesiarkowane. Potem mozna zamiast ryzu, albo do ryzu dodac kasze jaglana - wspaniala dla dzieci. Przyrzadza sie tak samo jak ryz. Ma ona jednak niewielka zawartosc glutenu, dlatego polecam dopiero ok. 10. m-ca. INNE UWAGI: 1/ Ogolnie nalezy uwazac z fast-foodami dla niemowlat - wszelkiego rodzaju sloiczkami, gotowymi kaszkami etc. Nie z tego powinno budowac sie cialko dziecka. Nic niestety w pelni nie zastapi gotowanych, swiezych posilkow. Rzeczy w sloikach nie maja wogole zyciodajnej energii. Witaminy i mineraly sa dodawana sztucznie - a swiadomosc co musieli zrobic z jezeniem, ktore moze przestac 1.5 roku nienaruszone, juz wystarcza by sie tylko co do tego upewnic. Dlatego takie rzeczy nie powinny byc podstawa pozywienia, niemniej jednak sa takie sytuacje, kiedy nie ma wyjscia. Jesli dziecku nie wystarcza juz mleko mamy, na wyjazd mozna zabrac gotowa kaszke ryzowa (bez dodatkow) i ewentualnie marchew w sloiczku. Pare dni takiego zywienia szkody nie zrobi. Niestety w Polsce owe ryzowe kaszki sa na bazie bialego ryzu. Ciekawostka: w Niemczech na przyklad w sklepach ze zdrowa zywnoscia mozna kupic gotowe kleiki z pełnych zboz, kaszy jaglanej pelnego ryzu itd. Tez rozrabia sie je z woda. 2/ Jeśli chodzi o WAPN - to bardzo dużo ma go kapusta biała, SEZAM (!), orzechy - myślę ze orzechy i pestki - w tym sezam - można próbować go dodawać do papek powolutku Ok 11.m-ca. Trzeba je zmielić (orzechy w skorkach najpierw namoczyć, by skorka odeszła) najlepiej w młynku do kawy i dodawać do zup (pestki dyni, słonecznika, sezamu), deserkow zbozowo owocowych (orzechy). To wspaniale źródło wapnia, magnezu, witamin grupy B, tłuszczów nienasyconych i żelaza. Oczywiście trzeba caly czas obserwować dziecko czy nie dostaje reakcji alergicznych - zwłaszcza orzechy moga alergizowac. 3/ Jesli chodzi o picie (zaspokojenie pragnienia) to najlepsze sa oczywiscie pierwsze lyki mleka mamy - na poczatku sesji leci najrzadsze mleko, by dziecko moglo sie napic, potem stopniowo zageszcza sie i staje bardziej odzywcze. Mozna powoli dawac na sprobowanie lyczek slabej herbatki rumiankowej (w upaly) lub koperkowej (w chlodniejsze dni) - mozna mieszać je obie. Polecam zwykle torebkowe herbatki z zielarni a nie wynalazki HIPPa dosłodzone cukrem. Dobra tez jest zwykla przegotowana letnia woda.

___________________________________________________________________________

malina napisał/a:
A co do orzechów to nie ma 'bezpiecznych, u każdego dziecka to sprawa indywidualna

ja nie miałam na myśli alergii - to inna bajka. Chodziło mi o świeżość, pleśnie itp.
malina napisał/a:
Jak to jest z tym białkiem??

Alcia napisała:
Myślę, że przy takiej diecie nie trzeba się przejmować nadmiarem - co innego dzieciaki faszerowane miechem przy każdym posiłku ("ziemniaczków nie musisz zjeść, ale kotlecika całego!!"). Garść pestek, 5 orzechów.. - to nie są duże ilości. Strączki to samo - ileż ich zje przy obiadku.... Myślę, że warto dostarczać białko w miarę regularnie, bo dziecko nie potrafi go magazynować i musi być dostarczane na bieżąco, zwłaszcza, że w takim wieku rośnie i rozwija się potwornie szybko.

___________________________________________________________________________

podłączam się do wątku, córeczka moja ma teraz 5,5 miesiąca i powoli daję jej inne rzeczy, ale jeszcze nie zastanawiałam się nad strączkowymi, tymczasem owoce, kleik ryżowy, potem warzywka

właściwie to się przywitać chciałam z mamami równolatków

___________________________________________________________________________

Ghanima napisała:

Moja Gabrysia w ogóle nie chce jeść owoców, wczoraj po jabłku zwymiotowała. Na razie je tylko zupki z marchewki+ seler albo pietruszka lub kawałek buraczka. Na wieczór kleik z mlekiem cycowym. Jutro dostanę od teściowej młynek i zacznę dodawać zmielone migdały sezam i pestki. Czy pestki trzeba moczyć? A migdały obierać ze skórki? W Kłosińskiej przeczytałam, że od 8 mies. można dodawać do zupek skiełkowaną soczewicę ale nie mam pojęcia czy dawać ją na surowo zmiksowaną z zupą czy podgotować?

___________________________________________________________________________

Ghanima napisał/a:
Czy pestki trzeba moczyć? A migdały obierać ze skórki?

tak i tak
Ghanima napisał/a:
dawać ją na surowo zmiksowaną z zupą czy podgotować?

ja dawałam podgotowaną. Myślę, że surowa jeszcze będzie zbyt ciężka dla takiego dzieciaczka.
___________________________________________________________________________

moTyl napisała:

a ja mam pytanko: czemu trzeba moczyć pestki? i co jest nie tak z migdałową skórką? ponieważ Antoś jest alergikiem (ciężko w to uwierzyć, ale oprócz nabiału także na ziemniaki! - chyba przesadziłam z ich jedzeniem podczas karmienia piersią ) ja dosyć zwlekam z wprowadzaniem pestek i orzechów, ale dynię i słonecznik chyba już bym mogła spróbować? jakie inne pestki by się jeszcze nadawały?

Antoś od początku wcina wszystko co mu podam, ostatnio jednak nauczył się pluć i zdarza się, że mamusia po obiadku jest cała w kropki...

oliwę z oliwek wprowadziłam około miesiąc temu, ale wydaje mi się, że po niej pogorszyła się jego wysypka , więc przestałam ją stosować i wydaje się być lepiej. za to olej lniany wydaje się być w porządku w jego przypadku

___________________________________________________________________________

moTyl napisał/a:
czemu trzeba moczyć pestki?

Alcia napisała:
suche nie są przyswajane przez organizm - trzeba je doprowadzić do postaci jakby żywej - czyli namoczyć. Inaczej przechodzą przez nasz układ pokarmowy w stanie prawie nienaruszonym i niewiele z nich mamy. To samo tyczy się orzechów.
moTyl napisał/a:
co jest nie tak z migdałową skórką?

___________________________________________________________________________

w sumie nie wiem - spotykałam się z takimi zaleceniami odnośnie małych dzieci, przyswoiłam to sobie i nie znam uzasadnienia. Może ciężkostrawna? A może po prostu ze względów praktycznych - bo może maluszkowi przeszkadzać przy przełykaniu, powodować zakrztuszenie? Ponoć orzechy i migdały powinno się obierać po namoczeniu.

Alcia napisała:
Dynia i słonecznik jak najbardziej - możesz już podawać. Orzechy, migdały lepiej po skończeniu roku, ze wzgl. na ryzyko alergii. Siemię i sezam też już można.

___________________________________________________________________________

W skórce migdałów znajdują się substancje antyżywieniowe, które są szkodliwe dla organizmu lub pogarszają strawność niektórych składników, nie wiem dokładnie jakie ale sprawdzę w książce i napiszę na forum.
Córcia ma 7,5 mies. cyca na szczęście ssie ładnie ok 8 razy na dobę lub więcej ( nie wiem bo nie liczę ), troszkę się boję o żelazo. Zrobię jej w najbliższym czasie badania krwi bo jeszcze nie miała nigdy robionych. Pozdrawiam was.

Ghanima napisał/a:
Córcia ma 7,5 mies. cyca na szczęście ssie ładnie ok 8 razy na dobę

Alcia napisała:
to ja bym pewnie na Twoim miejscu spróbowała z innymi posiłkami - może kaszki by jej posmakowały? Jak by to też nie przyniosło żadnego rezultatu, to spróbowałabym zrobić kilka dni przerwy.
Może jakiś ząbek jej wychodzi i nie ma ochoty na żadne inne posiłki niż melczko mamusi? Moja też miała taki okres koło 8 m-ca, nagle zaczęła się krzywić przy zupkach. Zjadała łyżeczkę, dwie i koniec. Więc dawałam jej tak z 10 razy dziennie - aż zjadła porcję. Później się okazało, że ząbek wychodził i wszystko wróciło do normy po jakichś 2 tygodniach.

___________________________________________________________________________

No właśnie, może to przez ząbki bo od kilku dni jest rozdrażniona i strasznie się ślini a nie ma jeszcze żadnego. Dawanie kilka razy dziennie u nas nie skutkuje, doprowadziło do tego, że jak tyko zbliżam się z łyżeczką to jest płacz i plucie więc chyba zrobię kilka dni przerwy i zobaczymy. A kaszki w jaki sposób dajesz? Na wodzie ,swoim mleku czy modyfikowanym?

___________________________________________________________________________

Ghanima napisał/a:
A kaszki w jaki sposób dajesz?

Alcia napisała:
Miałam na myśli kaszki robione samodzielnie.. Z kaszy kukurydzianej, z ryżu - tak na początek, potem stopniowo z pozostałych zbóż. Z dodatkiem suszonych i świeżych owoców, potem jeszcze pestek, po roku orzechów...
Takie kaszki, to prawdziwa bomba żelazowa, więc skoro się martwisz o żelazo - to w sam raz dla Was Tylko zawsze pamiętaj o jakimś źródle wit. C. I dodatek tłuszczu...

___________________________________________________________________________

„Co myślicie o kaszkach gotowych? Dajecie swoim maluchom?”

Ja robię sama. Nie podoba mi się to, że są robione z białego ryżu, do tego dochodzą sztuczne witaminy, cukier... Nie uważam, żeby było to dobre dla dziecka.

Nie warto ań, nie mają żadnej wartości odżywczej poza kaloriami.
Do tego jeszcze cukier który przecież jest toksyczny.
Ja Nadii mielę pełny ryż lub inne pełne zboża i gotuję z suszonymi owocami.
Pozdrawiam

___________________________________________________________________________

bajka napisała:

Ja nie dawałam wcześniej, ale od ostatniej wizyty u doktora Klemarczyka, gdy stwierdził, że Gabrysia ma lekki niedobór żelaza i żeby jednak dawać jej kaszki wzbogacane w żelazo, czyli te przeznaczone dla dzieci- daję(jakoś tak od końca września). Dostaje ryżową, bifidus 8 zbóż, kukurydzianą do zagęszczania mleka bądź deserków, pszenną. Oczywiście nie codziennie, ale dość często. Byłam przekonana, że gdy gotuję jej sama- jaglaną, kukurydzianą itp. to robię lepiej i zdrowiej, jednak pan doktor przekonał mnie do kupnych kaszek...Kasze natomiast daję do zup i innych potraw.

___________________________________________________________________________

ja też gotuję sama- mam zmielony na mąkę ryż o dodaję do tego różne owoce. Jedyne co mnie trapi to fakt, że może warto podać kaszkę wzbogaconą o żelazo co jakiś czas...

___________________________________________________________________________

magdusia napisała:

polecam suszone morele.
Poza tym warto zrobić badanie krwi.
Nadia mimo uszczuplonej diety(alergia)i nie suplementowania żelaza,. ma dość wysoki jego poziom.

___________________________________________________________________________

magdusia napisał/a:
polecam suszone morele.

Mycha ( 2 latka) je dużo suszonych moreli- tak raz dziennie.
Czasem daję Jej herbatkę z pokrzywy, poza tym jest jeszcze pietruszka zielona...
przyznam się, że czasem martwię się troszkę o Jej żelazo. To chyba dlatego, ze jest bardzo drobną dziewczynką. Ostatnio przez 2 miesiące przybrała na wadze tylko 700gram- w sumie jest bardzo ruchliwa i "wysoka"...jutro idę na bilans więc się dowiem ile teraz waży. Boję się czasem jakichś anemii...

___________________________________________________________________________

bajka napisała:

Była bardzo urozmaicona (naprawdę się staram ) i doktor mówił, że faktycznie nie ma się zupełnie do czego doczepić, jeśli chodzi o dietę, gdyż po przeanalizowaniu jadłospisu(miałam spisane wszystko, co mała je), to zobaczył, że rzeczywiście powinna wszystko małej zapewniać, więc nie wie skąd może mieć niedobór Fe- stąd wpadł na pomysł z kaszkami...Poza tym, że Gabi ma 1,5 roku, a parametry rozwoju prawie jak 3 latek.

___________________________________________________________________________

Alcia napisała:
Miałam też z tymi kaszkami sporo dylematów. Koło 8 m-ca zaczęłam je dawać Kaji tak dla własnego spokoju - jeśli czegoś jej tam brakuje, wzbogacana kaszka to uzupełni. Ale cały czas nie byłam do końca przekonana, czy dobrze robię, bo takie wysoko przetworzone produkty działają na mnie odpychająco. W końcu to odstawiłam. Później z ciekawości spisałam szczegółowo jej jadłospis, przeliczyłam wszystko pod kątem m.in. żelaza, no i okazało się, ze ciężko z tym trochę... Z niektórymi witaminami z grupy B również. Dostaje mnóstwo kaszy jaglanej, gryczanej, płatków owsianych, suszonych owoców i strączkowe, orzechy teraz doszły, ale wiecie jakie ilości takie dziecko musiało by tego zjeść, żeby "wyrobić" te tabelkowe zapotrzebowania? Jak zrobiłam analizę, to wymiękłam.. Zrobiłam jej wtedy z ciekawości morfologię i okazało się, ze ma za słabą (hemoglobina 10,5). Później konsultowałam Kaji jadłospis z lekarzem od dzieci wege, Pani stwierdziła że jest bardzo dobry, ale powiedziała, że warto wrócić do jakiejś "odżywki".. więc wróciłam.
Nie jestem do końca przekonana, czy dobrze robię, ale martwię się czasem o to żelazo. A ta kaszka, to tylko mały dodatkowy posiłek przed snem (koło 100ml), więc chyba jej nie zaszkodzi

[ Dodano: Sro 07 Gru, 2005 ]
bajka napisał/a:
rzeczywiście powinna wszystko małej zapewniać, więc nie wie skąd może mieć niedobór Fe...

to tak samo jak u mnie

___________________________________________________________________________

My kaszek, nie dajemy, z wielu powodów (m.in. mały nie lubi ich, ale on nic nie lubi poza chrupkami kukurydzianymi), najdziwniejsze jest to, że ma świetne wyniki badań krwi, chociaż teoretycznie nie ma prawa żyć na tym co zjada. Straszny z niego niejadek.

___________________________________________________________________________

AniaD. napisała:

Dopiero teraz, szukając czegoś, zobaczyłam te posty, jakoś mi uciekły . Na pewno już wiecie jak to z pokrzywą, ale gdyby ktoś szukał: pokrzywę zbieram w maju w lesie i suszę rozłożoną. Gdy wyschnie miksuję w blenderze na proszek i trzymam w słoiku. Dodaję do zupek, kasz. Jeśli nie da się jej za dużo do potrawy, to nie jest wyczuwalna, ja daję zwykle ok. 1/3 łyżeczki. Można oczywiście kupić pokrzywę w sklepie zielarskim. Warto ją stosować, bo działa krwiotwórczo, zwiększa poziom hemoglobiny i ilość czerwonych ciałek, tak, jak podanie leków z żelazem. Warto łączyć z naturalną wit C.
Glony: kupuję najczęściej kombu, wakame i arame, dodaję je do zup, kasz, do strączkowych.
__________________________________________________________________________A

Ania D. napisał/a:
pokrzywę w sklepie zielarskim. Warto ją stosować, bo działa krwiotwórczo, zwiększa poziom hemoglobiny i ilość czerwonych ciałek, tak, jak podanie leków z żelazem.

Humbak napisała:

Aniu, słyszałaś coś może o ilości związków mineralnych w pokrzywie? Na opakowaniach 'herbapolu' pisze stosunkowo niewiele, a moja córeczka ma skłonności do wytwarzania kamyczków (szczawiany, fosforany) w moczu i muszę na takie rzeczy uważać. Chcę jej dodawać pokrzywę, ale od jakiegoś czasu Natalia jest zdrowa i wolę jej minerałami (skądinąd potrzebnymi) nie obdarowywać w pożywieniu.+

___________________________________________________________________________

Ania D. napisał/a:
Warto ją stosować, bo działa krwiotwórczo, zwiększa poziom hemoglobiny i ilość czerwonych ciałek, tak, jak podanie leków z żelazem.

Alcia napisała:
Oj warto.. Kaja miała niski poziom hemoglobiny przez kilka miesięcy mimo sprawdzonej i uznanej za właściwą diety, później mimo podawania przez dwa miesiące żelaza (w wieku 10 m-cy). W końcu olałam zalecenia lekarskie i skierowanie do poradni hematologicznej, podawałam jej codziennie do picia herbatkę z pokrzywy i po dwóch miesiącach wartość hemoglobiny podniosła się o 3 jednostki (baaardzo dużo, lekarka była w szoku i pytała jak to zrobiłam)

Humbak pokrzywa ma działanie moczopędne, pomaga usuwać złogi z nerek (min. piasek) więc nie powinnaś się obawiać, że zaszkodzisz córeczce.

W skrócie o zaletach pokrzywy:
Liście i korzenie pokrzywy powszechnie znane są jako środek moczopędny i "czyszczący krew" (usuwający szkodliwe substancje i produkty przemiany materii z organizmu). Na układ krwiotwórczy mają podobne działanie do żelaza: zwiększają liczbę czerwonych krwinek i poziom hemoglobiny. Po za tym zmniejszają krwawienie (obecność witaminy K), obniżają poziom cukru we krwi, dostarczają organizmowi soli mineralnych i witamin: B2, kwasu pantotenowego, C, K, pobudzają trawienie, działają przeciwzapalnie na układ trawienia i lekko przeciwbiegunkowo.
A więc w zaburzeniach przemiany materii, awitaminozach, po przebytych chorobach bakteryjnych i terapii antybiotykami, dla rekonwalescentów, w chorobie reumatycznej, skazie moczanowej, trądziku oraz w chorobach zapalnych dróg moczowych, nieżytach układu pokarmowego, nieznacznych biegunkach, anemii z niedoboru żelaza i w cukrzycy (najskuteczniej w początkowej fazie choroby - pokrzywa może przynieść poprawę.
We wszystkich tych przypadkach stosuje się odwar z 1 łyżki liści pokrzywy na 1 szklankę wody i pije po 1 szklanki 4 razy dziennie między posiłkami.

___________________________________________________________________________

bajka napisał/a:
poza tym dzieci wege mają często dolne granice

Jak byliśmy u Klemarczyka to powiedział, ze tak nie jest. Skoro dieta wege jest uznana jako dieta na której dziecko może się normalnie, zdrowo rozwijać to dlaczego tak by miało być??
Ja tez wcześniej słyszałam takie opinie, nawet na forum ktoś pisał kiedyś, ze dla dzieci wege są inne normy. Ale wg niego jest jedna norma dla dzieci.

___________________________________________________________________________

dla mnie to bzdura. przecież z reguły ludzie na diecie wege starają się aby ich dzieci nie jadły wszelkich zapychaczy, które najbardziej tuczą dzieci. Ot filozofia..

___________________________________________________________________________

va napisała:

Wiem, że temat jest stary, ale i tak się tutaj podepnę zamiast tworzyć klony.

Otóż chciałam kupić gotową kaszkę (powyżej 5. miesiąca), ale odepchnął mnie od niej cukier w składzie.

Zdecydowałam się w końcu z braku pomysłów na błyskawiczny kleik ryżowy, który robię na swoim mleku i czasem dorzucam jabłko.
Pytanie co dalej, a raczej co zamiast?
Czy mogę po prostu rozgotowywać ryż?
A jeśli, to jaki?
Sama jadam tylko ciemny, Łucja ma 5,5 m-ca i dopiero uczy się trawić nowe rzeczy.

___________________________________________________________________________

va napisał/a:
Czy mogę po prostu rozgotowywać ryż? A jeśli, to jaki?

Alcia napisała:
Ja mojej gotowałam ryż naturalny - znacznie dłużej niż sobie. Potem przecierałam przez sitko, bo ryż naturalny nie za bardzo się da rozgotować na papkę (przynajmniej mi się nie udawało). Kaszę kukurydzianą też jej dawałam. To tak na początek..
Łączyłam z owocami (teraz to jabłko lub gruszki się nadają tak na początek) lub warzywami.

___________________________________________________________________________


W młynku lub melakserze doprowadź brązowy ryż lub kaszę jaglaną do rozdrobnienia i z tego zrób kleik dla dziecka, jak mała jada możesz dodać np. tarte jabłko.

W wyszukiwarce prześledź posty Gonya wydaję mi się, że kiedyś szczegółowo pisała o żywieniu maluszków i przygotowniu zastępstwa dla gotowych mieszanek.


Zmielone ziarna tez koniecznie trzeba gotować, nie nadają się do jedzenia tylko sparzone. E. Zielińska podaje, że powinno się je gotować przynajmniej 15 minut.

___________________________________________________________________________


Mojej siostrze lekarka uparcie mówi, żeby małej ugotowała grysik (ma 4,5 miesiąca). Twierdzi, że dzięki temu będzie odporna na gluten (jakby to była jakaś szczepionka..).

Teraz sa nowe zalecenia żywieniowe - gluten w niewielkich ilościach można wprowadzać po 6 m-ca , a nie wcześniej.

___________________________________________________________________________

Rena napisała:

To może, jak koniecznie ma byc wprowadzona jakas dodatkowa kaszka, sprobowac jaglana?
Co do kaszy manny (mannej? - nie wiem jaka poprawna odmiana ) to ja stosuje kasze manna orkiszowa - jak pytalam w sklepach ze zdrowa zywnoscia o kasze bezglutenowe dla maluszka to polecali mi wlasnie m.in. ja. Na pewno jest o wiele wartościowsza od tej zwykłej.

___________________________________________________________________________

Neoaferatu napisała:

Kasza manna orkiszowa oczywiście zawiera gluten bo orkisz to stara odmiana pszenicy. Wielu lekarzy mi mówiło, że jeśli tylko można to należy dziecko karmić wyłącznie piersią przez pierwszych 6 miesięcy ze względu na niedojrzałość jelit. Gluten jest ciężkostrawny, ma właściwości zalepiania jelit, przy najmniejszej dysbiozie w jelitach pogarsza sprawę. Wg naszych lekarzy nie powinien być podawany jako pierwsza kaszka. Natomiast niemowlę i tak ma kontakt z białkiem glutenowym poprzez matkę bo która nie je glutenu? więc nie należy obawiać się że dziecko rzekomo z powodu braku kontaktu z danym pokarmem uczuli się na nie(???), co są w sobie wydaje się dziwne :jak można uczulić się na coś z czym nie ma kontaktu?

[ Dodano: Sob 17 Mar, 2007 ]
Jest jeszcze jedna rzecz do rozważenia; obecnie uprawiane na masową skalę odmiany pszenicy mają w drodze sztucznej selekcji bardzo zwiększoną ilość glutenu w masie, co zdaje się niespecjalnie służy naszym jelitom, choć ciasta z takiej pszenicy rzeczywiście lepiej się zlepiają.

___________________________________________________________________________

Jaglana gotuje się 20-25 minut, więc nie jest to długo. Można tak zaplanować rano czas, by spokojnie ją ugotować (np. wieczorem przygotować ją w garnku, obok postawić kubek, by rano tylko zalać ją wrzątkiem i gotować). Jaglana ma tak wiele wartościowych składników, że warto ją włączyć do codziennego menu, tym bardziej że to, co się robi błyskawicznie nie zawsze jest najzdrowsze. Można też ugotować ją wcześniej i trzymać w lodówce przez np. dwa dni. U mnie codziennie jest jaglana, zwykle na śniadanie, pozostałe kasze (kukurydziana lub płatki owsiane) są rzadziej.

___________________________________________________________________________


Każdą kaszę dla niemowlaka można przed ugotowaniem zmielić w młynku do kawy, szybciej się ugotuje.



Mielę w młynku razem z sezamem i pestkami dyni i gotuję jakieś 15 minut. Nie wydaje mi się, aby to było długo. Wsypanie do młynka i zmielenie ok. 1 minuty

___________________________________________________________________________

Jaginka napisała:

Mam książkę Wegetariańskie niemowlę S. Yntema
___________________________________________________________________________
Alcia napisała:

huanita,
Co do jedzenia, właśnie podglądam w notesie (zapisywałam wszystko, co podawałam Kaji i w jakim czasie)... W wieku 7 m-cy Kaja jadła już:

- warzywa - ziemniak, marchewka, dynia, pietruszka, burak, kalarepka, groszek, por, brokuły, cukinia, fasolka szparagowa
- zboża - ryż naturalny, kaszka kukurydziana, kasza jaglana
- owoce - banan, jabłko, maliny, śliwki, jagody, poziomki, czereśnie
- poza tym - żółtko (co dwa dni do zupki, czy pół dziennie), oliwa z oliwek (łyżeczka do każdej zupki), glony
Składało się to na dwa posiłki stałe w ciągu dnia, czyli zupka i kolacja (wprowadziłam ją właśnie po skończeniu 7 m-ca - miałam złudną nadzieję, że dzięki niej będzie dłużej spała). Zupki warzywne były różnej konfiguracji , często z dodatkiem przetartego przez sitko ryżu, czy ugotowanej kaszki kukurydzianej, kolacja - kaszka z dodatkiem mleka sojowego (Bebiko), a owoce dostawała tak na przekąskę - to co akurat pod ręką było (no ale wtedy był sezon, więc miałyśmy łatwiej)
Często dawałam jej tak na deserek pół banana wymieszanego z kaszą jaglaną (pół na pół) - było lato, jak byłyśmy w terenie i nie miałam jak cycusia jej dać.
Nigdy nie dawałam jej gotowych zupek, deserków, czy soczków.

Moje mleko zawsze chciała, więc po posiłku dojadała nim jeszcze. Podawałam pierś jeszcze wiele razy w ciągu dnia. Uważam, że w tym wieku wyliczanie dziecku porcji mleka nie ma jeszcze sensu, dawałam w miarę na żądanie (z wyjątkiem chwil przed planowanym posiłkiem stałym)

Co do ilości, tak orientacyjnie: zupki zjadała 130 - 150 ml dziennie, a kaszki na noc ok 100 - 150 ml.

Jak skończyła 8 m-cy wprowadziłam na stałe śniadanko (ok 120ml) i podwieczorek. Wprowadziłam tez kiełki do zupki (mung, lucerna, soczewica). Wklejam jej jadłospis przygotowany wówczas dla lekarza :
śniadanie - kasza jaglana z płatkami owsianymi, rodzynkami, morelami i śliwkami suszonymi- gotowane razem, zmiksowane i połączone z utartym jabłkiem (razem koło 200ml)
obiad - zupa z różnych warzyw (marchewka, pietruszka, burak, fasolka szparagowa, cukinia, ziemniak, kiełki, por, ZAWSZE z dodatkiem brokułów, groszku zielonego, dużej ilości zielonej pietruszki, pół żółtka i suszonych sproszkowanych glonów morskich + oliwa z oliwek) - 180 - 200ml
kolacja - pół banana zgniecionego z tofu (30g Polgruntu) i to połączone z kaszką (razem około 150 - 180ml)
w między czasie deserki z różnych świeżych owoców i pierś na żądanie

Kaszę gryczaną zaczęłam podawać jak skończyła 10 m-cy, niby zawiera mniej glutenu, ale jednak go zawiera, wolałam nie ryzykować, tym bardziej, że ja alergiczką jestem. Soczewicę czerwoną też wtedy. Poza tym chleb razowy (tak tylko do poskubania), kaszę jęczmienną, sezam, słonecznik, pestki dyni, figi, daktyle, pomidory... i poleciało
jaginka napisał/a:
Mam książkę Wegetariańskie niemowlę S. Yntema

ta książka niestety nie jest zbyt wiele warta pod względem rozszerzania diety niemowlęcia
huanita napisał/a:
nabiału rozumiem nie dajesz jeszcze

Moim zdaniem z nabiałem - jeśli chcesz podawać - warto się wstrzymać conajmniej do 10-11 m-ca, a najlepiej do roku.

___________________________________________________________________________

ań napisała:

Megan ja wprowadzałam pokarmy wg tabelki w książce Kłosińskiej :
po 6 miesiącu- zupa z marchwi, dyni, kapusty białej, brokułów, natki zielonej pietruszki.
Do zup można dawać zmielone ziarna sezamu bądź migdałów

po 7m.- do zup dodajemy ziemniaki, seler, por, soczewicę lub mleko sojowe

po 8 m.- kasze gryczana i jaglana

po 9m.- bakalie

po. 10m.- wprowadzamy stopniowo kasze grube

po 11m.- można 2 razy w tyg. podać dobrze ugotowaną fasolę

12m.- dziecko może jeść już wszystko (pod warunkiem, że zdrowe )

Jeśli chodzi o wprowadzanie to tak jak się radzi-na początek po troszku, jak nie było reakcji to więcej i potem już normalnie. Nie wszystkie dzieci muszą być na coś uczulone. Moja Jag nie jest na nic uczulona jak na razie, ma 2 lata. I oby tak dalej
Ale na pewno nie polecam wprowadzania czegoś, co jest w danym wieku zabronione- można uszkodzić ścianki jelit, bo dopiero dojrzewają.

___________________________________________________________________________

Ja gotuję kaszę jaglaną bez suszonych owoców. Mielę w młynku 3 łyżki kaszy z łyżeczką sezamu i łyżeczką pestek dynii. Gotuję w niewielkiej ilości wody, żeby wyszła gęsta. Po ugotowaniu dodaję jedno większe lub dwa mniejsze tarte jabłka bez skórki. Do tego ze dwie łyżeczki konfitury (śliwki, wiśnie).
Megan napisał/a:
2 lyzki oliwy na jaka ilosc zupki?

Ja gotuję tak 3-4 porcje zupki, więc wychodzi tak około pół łyżki na jedną porcję.
Mały zjada na raz porcję kaszki lub zupki jaka zmieściłaby się w większym słoiczku takich obiadków gotowych kupowanych w sklepie. Zapomniałam dodać, że do jednej porcji zupki dodaję pół żółtka jajka ugotowanego na twardo (ale to nie codziennie)


Megan napisał/a:
alcia, jakie to mleko sojowe - zwykle z kartonu?

Alcia napisała:
Ja dodaję do kaszek sojowe Bebiko dla niemowląt. Jakie są przeciw... że jest to pokarm wysoko przetworzony, że soja zawiera fitoestrogeny (hormony), które mogą w jakiś sposób ingerować w działanie hormonów w organizmie. Nic mi więcej nie przychodzi do głowy.. Ogólnie nie można z tym przeginać, jak ze wszystkim, ale myślę, że w małej ilości nie szkodzi, a zawsze można troszkę wzbogacić posiłek.

Co do zjadanie po 3, 4 łyżeczki i koniec; też Kaja miała takie etapy. Pół godziny dostawała znowu to samo, później znów... Nie dawałam jej piersi, póki nie zjadła jakiejś tam znaczącej ilości posiłku. Ona po prostu tak uwielbiała cycusia, że gdybym dała
jej wolny wybór, ssała by tylko mleczko.

Megan napisał/a:
co z czym i kiedy wrzucić?

Możesz różnie: najbardziej wartościowe wszystko pozostanie, gdy pestki namoczysz na noc, owoce suszone też, a gotować będziesz samą kaszę. Do ugotowanej wrzucisz pestki (wodę z moczenia ich odlejesz), owoce suszone (wodę z nich odlejesz, jeśli masz nie-eko, jeśli eko - razem z wodą), świeże jabłko bez skórki (czy gruszka, czy inny owoc z witaminką C) - i razem zblenderować na gładką masę.
Jak nie namoczysz owoców, możesz je gotować razem z kaszką, będą mniej wartościowe, ale też będzie OK.
Pestki warto moczyć, bo suche przechodzą przez układ pokarmowy jak trociny, nie zdążą się z nich wchłonąć wartości odżywcze przed wydaleniem, bo są trawione tylko w postaci świeżej (lub właśnie namoczonej).
Pestki - słonecznik, dynia, sezam, siemię - zamiennie. Do sezamu i siemienia trzeba mieć dobry młynek, mój nie mieli, więc raczej daję tylko dynię i słonecznik.
Megan napisał/a:
jakie proporcje? ile kaszy na ile owoców i ile pestek do tego?

___________________________________________________________________________

Alcia napisała:
trudno tak określić (pewnie większość robi wszystko na oko), ale spróbuję:
sporą garść kaszy jaglanej, do tego kilka owoców suszonych (ja łączę po dwa rodzaje, przykładowo dałabym na taką ilość ze 3 daktyle i 3 morele - daję daktyle, lub figi bo są słodziutkie; i zawsze śliwki, lub morele, bo zawierają najwięcej żelaza) i garść pestek. Pewnie wyszła by z tego porcja na 2 dni. Już na miseczkę można dodać połówkę utartego jabłka, lub jakieś inne źródło wit. C.
Pestki ogólnie powinnaś podawać w ilości ok 2, 3 łyżeczek/dzień
 
 
Marcela

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 04 Cze 2007
Posty: 1417
Wysłany: 2007-06-05, 11:27   

Jak to jest z tą oliwą dodawaną do jedzenia dla niemowląt? Gdzieś czytałam (ale już nie pamiętam gdzie), ze maluchy trawią taki tłuszcz tylko wtedy gdy podaje im się sól, a ponieważ maluchy nie dostają soli oliwa tylko obciąza ich układ trawienny i jest niewskazana. Czy to prawda?
 
 
gosiabebe 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 1494
Wysłany: 2007-06-05, 12:11   

ja w róznych zrudłach przeczytałam własnie ze jest jak najbardziej wskazana i ja dodaje...
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2007-06-05, 13:23   

Marcela napisał/a:
ze maluchy trawią taki tłuszcz tylko wtedy gdy podaje im się sól

kurcze, nie spotkałam się z czymś takim nigdy, nie pamiętasz źródła?
Ale na chłopski rozum - przecież wiele pokarmów zawiera naturalne sole (jeśli są one rzeczywiście potrzebne, to chyba nie koniecznie czysty chlorek sodu?)
A mleko matki? Zawiera tłuszcze i są wchłaniane...
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
puszczyk 


Pomogła: 102 razy
Dołączyła: 03 Cze 2007
Posty: 5319
Wysłany: 2007-06-05, 14:45   

Marcela, też o tym nie słyszałam.

Pomóżcie odgadnąć kto jest autorem poszczególnych odpowiedzi.
 
 
Marcela

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 04 Cze 2007
Posty: 1417
Wysłany: 2007-06-08, 19:58   

Może coś pokręciłam z tą oliwą? Jak dojdę gdzie to czytałam to zaraz napiszę.

Co prawda odradzałyście mi podawanie 4,5 miesięcznemu dziecku czegoś innegi niż mleko z piersi, ale obawiam się, że już długo nie pociągnę bo mała jest ciągle głodna, a piersi z jakiegoś powodu jakieś "puste". Piję zioła na laktację i w ogóle się staram, ale nie wiem co robić. Wolałabym uniknąć podawania sztucznego mleka. Jak myślicie, czy w takiej sytuacji mogę już coś podać maleństwu? I co konkretnie mogłoby to być? Papka z ciemnego ryżu będzie dobra na początek? A może jabłuszko? Jeśli jabłko to surowe czy gotowane na parze? Doradźcie kochani bo trochę się niepokoję.
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2007-06-08, 20:17   

puszczyk napisał/a:
Pomóżcie odgadnąć kto jest autorem poszczególnych odpowiedzi.

Popodpisywałam swoje (mam nadzieję, że nikomu nic nie podkradłam ;) ).
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
Mag.fr 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 249
Skąd: Normandia
Wysłany: 2007-06-09, 00:14   

Marcelka. A pijesz duzo? Czesto dziecko przystawiasz do piersi? Wysypiasz sie jak trzeba? Spacerujesz? Sprobuj przetrzymac jeszcze. Dziecko i tak sie jablkiem nie naje tak od razu. A przeciez szkoda wprowadzac sztuczne mleko.
 
 
Marcela

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 04 Cze 2007
Posty: 1417
Wysłany: 2007-06-09, 07:47   

Sztuczne mleko odpada. Bardzo nie chemy go podawać. Piję jak smok. Mała cały dzień przy piersi (pustej!). No ale niestety nie wysypiam się. Maksymalnie 4 i pół godziny na dobę. O przepraszam, raz zdarzyło mi się chyba z pięć godzin. Chodzę jak zombi.
Szkoda mi jej, że ona taka głodna. I do tego hemoglobina małej na franicy normy. Dolnej granicy oczywiście...To co podać dziecku?
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2007-06-09, 08:12   

Marcela napisał/a:
To co podać dziecku?

To może zacznij podawać mleczka zborzowe, W książce Bożeny Żak-Cyran "odżywiaj dziecko w zgodzie z naturą" są przepisy na takie mleczka. Ponoć doskonałe dla takiego maleństwa - kiedy trzeba wspomagać karmienie piersią.
Jak ksiażki nie masz, mogę przepisać coś wieczorem (teraz wylatuję z domku na cały dzień)
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
Marcela

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 04 Cze 2007
Posty: 1417
Wysłany: 2007-06-09, 11:23   

Byłaym bardzo zobowiązana, ale Alciu, nie chciałabym Ci za bardzo zawracać głowy, to dużo pracy pewnie jest.....
A jabłuszko kiedy? I czy surowe?
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2007-06-09, 20:26   

Marcela, najpierw w sprawie laktacji (bo pisałaś, że masz mało mleka);
Zioła mlekopędne:
anyżek, bazylia, chmiel, czarnuszka, kminek, konopie, koper włoski, kozieradka, majeranek, melisa, mniszek, ogórecznik, pokrzywa, rutwica, trybula, werbena.
Wybierasz 4 zioła - dwa z nich powinny być liściaste, dwa nasiona. Wsypać po 1 łyżce ziół, dolać 1l. wody, zagtować, wlać do termosu i popijać między posiłkami.
Najlepsze zestawy ziół:
- anyżek, czarnuszka, bazylia, majeranek (j.w.);
- koper włoski, anyż, kminek - wymieszać w równych częściach, zmielić i gotować 1 łyżeczkę mieszanki w 0.5l wody, odcedzić.

A mleczko dla dzieciaczka: (kleik ryżowy)
jedna część pełnego ryżu na 6 części wody (ryż namoczyć na kilka godzin po dokładnym wypłukaniu, odcedzić), gotować 4h - na maleńkim ogniu, przetrzeć przez sito.
Jest to pokarm bardzo podobny do mleka matki pod względem konsystencji i działania energetycznego. Początkowo dziecko wypije tylko kilka łyków, ale przyzwyczai się, można stopniowo zastępować nim karmienie piersią.
Można do niego dodawać mleko migdałowe, czy przetartą, gotowaną marchewkę.

Marcela napisał/a:
A jabłuszko kiedy? I czy surowe?

Ja tam uważam, że od 6 m-ca, ale jak koniecznie chcesz już... to ponoć gotowane na początek jest lepsze (lżej strawne).
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
Marcela

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 04 Cze 2007
Posty: 1417
Wysłany: 2007-06-09, 20:47   

Alciu droga bardzo Ci dziękuję serdecznie! Jeszcz powalczę o tą laktację!! Spróbuję tych ziół. Wielkie stukrotne dzięki Ci!! Pozdrawiam.
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2007-06-09, 21:17   

Marcela napisał/a:
Alciu droga bardzo Ci dziękuję serdecznie!

Proszę bardzo :)
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-10, 21:22   

Marcelo, mi najbardziej pomogły zioła herbapolu na laktację (kupione w aptece), piłam kilka razy dziennie. Te polecane przez Zielińską (podane przez Alcię) nie pomogły u mnie. Do tego ściągałam pokarm po kadzym karmieniu i laktacja się znacznie poprawiła.
 
 
gosiabebe 

Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 1494
Wysłany: 2007-06-10, 21:23   

mam pytanie :o d kiedy mozna dodawac do jedzenia pokrzywe?? czytałam kiedys czyjes posty na wege.dzieciaku ze jest bardzo zdrowa i zawiera żelazo i mozna tez dziecku podac herbatke pokrzywową tyko nie wiem od kiedy :roll:
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2007-06-10, 23:04   

Ania D. napisał/a:
Te polecane przez Zielińską

Te akurat były polecane przez Żak-Cyran :)
Ania D. napisał/a:
Do tego ściągałam pokarm po kadzym karmieniu i laktacja się znacznie poprawiła.

Ja też tak sobie rozkręcałam laktację kiedy tylko była potrzeba. Było to w moim przypadku bardzo łatwe - jeden dzień, góra dwa z laktatorem w ręce i od razu wystarczające efekty. Nigdy nie musiałam się bawić w żadne ziółka, czy specjalne pokarmy.

[ Dodano: 2007-06-11, 00:06 ]
gosiabebe napisał/a:
d kiedy mozna dodawac do jedzenia pokrzywe??

Z tego co wiem, to nie ma żadnych większych ograniczeń - po wprowadzeniu podstawowych warzywek można zacząć dosypywanie zieleninek do zupki (natka pietruszki, pokrzywa..)
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-11, 07:13   

Alciu, bo Żak-Cyran dokładnie cytuje Zielińską, to pochodzi ze Żdrowej kobiety". Podawane przez nią zestawy ziół pochodzą z książek Zielińskiej.
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2007-06-11, 08:13   

Ania D. napisał/a:
Alciu, bo Żak-Cyran dokładnie cytuje Zielińską, to pochodzi ze Żdrowej kobiety". Podawane przez nią zestawy ziół pochodzą z książek Zielińskiej.

Acha, dobrze wiedzieć, dzięki! :)
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
901 

Dzieci: Wojtek
Dołączyła: 15 Cze 2007
Posty: 13
Wysłany: 2007-06-27, 10:01   

Witajcie

Ostatnio kupiłam tempeh w celu nakarmienia nim mojego 10- miesięcznego niemowlaka. Sład "ideologiczny" bo: soja, olej słonecznikowy i sos sojowy. Ale okazało się, że jest wędzony. No i tu miałam wątpliwości czy podawać czy nie. Rodzinka stwierdziła, że wędzone raczej jeszcze nie. Też tak jakoś czuję ale nie wiem dlaczego.
Co Wy na to?
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-27, 10:20   

generalnie wędzenie nie jest zdorwe nawet dla dorosłych, zatem ja bym sie z tym dla malucha nie pchała.

produkty wędzone mają bardziej rakotwórcze działanie niż ich nie wędzone odpowiedniki.
 
 
hans 
jestem słowianinem


Dzieci: Iza
Pomógł: 13 razy
Dołączył: 05 Cze 2007
Posty: 1018
Skąd: śmiesznogród
Wysłany: 2007-06-27, 12:56   

Kurczaczku...to Wy wcześnie dawacie inksze jedzonko...Iza przez pierwszy rok nie znała nic poza mlekiem mamy i wyrosła se zdrowo :mrgreen:
Pierś dostawała przez 18 miesięcy pewnie potrwało by to znacznie dłużej gdyby nie choroba mamy i utrata pokarmu...
_________________


 
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2007-06-27, 14:00   

Dziecko w tym wieku jest za małe, by mu dawać tak przetworzone pokarmy. Do tego jeszcze sól w sosie sojowym, nie nadaje się to dla dziecka absolutnie.
 
 
901 

Dzieci: Wojtek
Dołączyła: 15 Cze 2007
Posty: 13
Wysłany: 2007-06-30, 23:24   

Dzięki za odpowiedzi, jednak intuicja mnie nie zawiodła tym razem, uf :)
 
 
dżo 


Dzieci: Tymon: 2009 r.
Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5426
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2007-07-02, 10:28   

pao napisał/a:
produkty wędzone mają bardziej rakotwórcze działanie niż ich nie wędzone odpowiedniki.

obecnie większości produktów nie wędzi się metodami tradycyjnymi tylko stosuje się "dym wędzarniczy" w koncentracie, który podobno nie zawiera substancji rakotwórczych (zapewniają o tym producenci, ale z nimi różnie bywa),
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,23 sekundy. Zapytań do SQL: 11