wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Życie na łańcuchu
Autor Wiadomość
Kreestal 

Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 1497
Skąd: Oxford
Wysłany: 2008-02-06, 13:44   Życie na łańcuchu

Cytat:
Nie znam innego poza Polską kraju, w którym zwyczaj trzymania psów uwiązanych przez całe życie do budy jest tak powszechny. Trudno mi także wytłumaczyć przyczyny i masowość tego zjawiska.

Życie na łańcuchu
Nie znam innego poza Polską kraju, w którym zwyczaj trzymania psów uwiązanych przez całe życie do budy jest tak powszechny. Trudno mi także wytłumaczyć przyczyny i masowość tego zjawiska.

Statystyki przytaczane przez brytyjskiego biologa Ruperta Sheldreake'a w książce "Niezwykłe zdolności naszych zwierząt", mówią, że w Polsce 50 proc. gospodarstw domowych posiada psa (dla porównania w Wielkiej Brytanii tylko 27 proc.).

Jesteśmy więc, można powiedzieć, psią potęgą i byłby to pewnie powód do dumy, gdyby nie fakt, iż spora część psiej populacji w Polsce to właśnie cierpiące okrutną, łańcuchową niewolę zwierzęta. To oczywiste, że wiejski pies jest zwierzęciem użytkowym. Przez tysiące lat psy były użytecznymi narzędziami i pomocą w pracy, a dopiero stosunkowo niedawno awansowały do roli domowych pupili, także w pewnym sensie narzędzi psychologicznych, pomagających zaspokajać ważne ludzkie potrzeby. Na wsi w dalszym ciągu pies pełni rolę stróża i nie ma powodów by to kwestionować.

Warto jednak zwrócić uwagę na dwie ważne, moim zdaniem, sprawy, dotyczące psów łańcuchowych. Po pierwsze trzeba jasno powiedzieć, że trzymanie psa bez przerwy na łańcuchu jest formą okrucieństwa wobec zwierząt, przede wszystkim ze względu na niezaspokojenie naturalnych potrzeb jakimi są choćby potrzeba ruchu i aktywności oraz potrzeba kontaktu socjalnego. Po drugie samo ograniczenie swobody ruchu powoduje frustrację, a w konsekwencji agresję, o czym pisał Iwan Pawłow już sto lat temu. W ubiegłym roku zostałem poproszony o przeszkolenie grupy inkasentów krakowskiego zakładu gazowniczego, których praca polegała na odwiedzaniu domów w celu odczytywania liczników i wystawiania rachunków za gaz. Okazało się, ku mojemu zdumieniu, że pogryzienia stanowią drugi co do częstości, po nieszczęśliwych upadkach, powód wypadków w ich pracy. Moi kursanci, którym starałem się przekazać wiedzę na temat psiej agresji oraz nauczyć umiejętności radzenia sobie w sytuacji ataku psa, opowiedzieli mi wiele mrożących krew w żyłach przygód.

Najbardziej typowe i najczęstsze pogryzienia miały miejsce na wsi lub na terenach podmiejskich, a ich sprawcami były psy, które niespodziewanie urwały się z łańcucha lub przypadkowo wydostały się z kojca. Niebezpieczne psy i pogryzienia, jak śmiem twierdzić, są na wsiach i terenach podmiejskich, stosunkowo częste. Niestety nie potrafię przytoczyć statystyk, których, i ile mi wiadomo, nikt nie prowadzi. Policja klasyfikuje pogryzienia jako tak zwane "inne zdarzenia" razem z takimi nieszczęściami jak na przykład sąsiedzkie kłótnie, o czym dowiedziałem się próbując zasięgnąć informacji w krakowskiej komendzie wojewódzkiej. Problem jednak mniejszy czy większy jest i ma dwa wspomniane bieguny - z jednej strony okrucieństwo wobec zwierząt, z drugiej stwarzanie potencjalnego zagrożenia pogryzieniem przez psy, celowo, choć bezmyślnie, doprowadzane do agresji.

Moja znajoma opowiadała mi niedawno zasłyszaną w poczekalni gabinetu weterynaryjnego historię szesnastoletniego obecnie psa, zabranego w młodości z wiejskiej budy i uwolnionego z wiejskiego łańcucha. Bohater tej historii, został namierzony za pomocą ogłoszenia wywieszonego gdzieś w lecznicy, które zachęcało do kupna "wilczura". Jego obecna pani pojechała na wieś pod wskazany w ogłoszeniu adres, gdzie zastała przywiązane do budy, wychudzone i oszalałe ze złości pięciomiesięczne szczenię. Jak się łatwo domyślić nie było jej marzeniem posiadanie takiego właśnie pieszczocha, tym bardziej, że nie sposób był odo niego podejść. Właściciel chciał pozbyć się psa, który za dużo jadł, a ostatnio pogryzł mu dziecko. Zabiłby go już jakiś czas temu lecz ktoś poradził mu dać ogłoszenie o sprzedaży, w nadziei zarobienia kilku groszy jako rekompensaty tego, co pies zeżarł.

Biedna pani została postawiona w obliczu niełatwego wyboru - albo weźmie psa, albo pozwoli mu zginąć. Trzecie wyjście zdaje się nie wchodziło w rachubę, bo była do tej pory pierwszą i jedyną amatorką reklamowanego w ogłoszeniu "wilczura". Na kolanach, ruch za ruchem, krok za krokiem zaczęła zbliżać się do psa, który o dziwo osłupiał, a następnie wycofał się za budę. Po odpięciu łańcucha powoli oddaliła się od psa, ten zaś po krótkim zastanowieniu pobiegł za nią, dał się pogłaskać i zabrać samochodem do domu. Od tej pory nie zdarzyło się, by kiedykolwiek zachował się źle, także w stosunku do dzieci. Przez następne szesnaście lat był oddanym i łagodnym domowym pupilem, którego szczęśliwe życie właśnie dobiegało końca.

Kiedy myślę o psach uwiązanych całe życie przy budach czuje się jeszcze bardziej bezradny niż owa pani, stojąca przy budzie "wilczura" - szczęściarza. Nie tak znowu często mam do czynienia z psami, które zostały uwolnione z łańcucha lub ciasnego kojca. Jednak te z nich, których opiekunowie proszą mnie o pomoc, obok innych, często poważnych problemów, nieodmiennie mają problem z agresją, jeśli nie do ludzi, to do innych zwierząt. I nie ma w tym nic dziwnego, jak to za chwilę postaram się uzasadnić.

Co można zrobić, by ulżyć psom tradycyjnie trzymanym na łańcuchach? Jak sprawić, by ich opiekunowie mieli świadomość popełnianego okrucieństwa i jednocześnie zmniejszyć niebezpieczeństwo pogryzień? Nie sądzę by na te pytania istniały proste odpowiedzi. Nie sądzę także, że prawny zakaz i kary za przetrzymywanie psów stale przy budach, może znacząco zmienić los tych zwierząt. Nie tylko dlatego, że jestem przeciwnikiem represji tak wobec zwierząt, jak i w ogóle w życiu publicznym. Zanim więc kolejny mądry urzędnik wpadnie na pomysł programu zero tolerancji dla ludzi źle traktujących psy, przytoczę przykład skutków wprowadzenia takiego prawa.

W 1824 roku w Wielkiej Brytanii powstało Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu Wobec Zwierząt (znane dziś pod nazwą RSPCA, jako że królowa Victoria nobolitowała towarzystwo w 1840 roku nadając mu przymiotnik "royal"). Kilka lat później na skutek działań Towarzystwa wprowadzono zakaz używania psów jako zwierząt pociągowych, dlatego właśnie, że uznano to za formę okrucieństwa wobec zwierząt. W tym czasie większe psy były powszechnie używane do transportu niewielkich ładunków ryb z wybrzeża do miast położonych wgłębi lądu. W kilka dni po wprowadzeniu nowego prawa ulice Londynu i innych większych miast pełne były zwłok psów, których mało zamożni ludzie pozbywali się, kiedy nie mogły spełniać swoich zadań i zarabiać na swój kawałek ryby. Bardzo możliwe, że zakaz trzymania psów na łańcuchach, wprowadzony we współczesnej Polsce, przyniósłby podobny skutek.

Niestety, nie da się z dnia na dzień zmienić losu okrutnie traktowanych zwierząt, można jednak zrobić dużo dzięki systematycznej edukacji i za pomocą społecznej reklamy, jeśli tylko znajdzie się organizacja lub firma, która zechce podjąć mądre i wyważone i, co ważne, długofalowe, działania. Chętnie się do nich przyłączę, bo uważam, że okrucieństwo wobec psów ma pewien tragiczny wymiar, z uwagi na przywiązanie tych zwierząt do człowieka.

Pies jest jedynym zwierzęciem, które możemy karać, bić i głodzić, a ono i tak do nas wróci. W procesie udomowienia tak dalece zmodyfikowaliśmy sposób jego zachowania i potrzeby, że stał się niemal całkowicie od człowieka zależnym. Jest więc kwestią naszej odpowiedzialności, stwarzanie psom warunków, w których nie będą cierpiały, a ich naturalne potrzeby zostaną zaspokojone. To dzięki przywiązaniu psa mogliśmy przez tysiące lat korzystać z jego pracy i czuć się bezpiecznie. Kto wie jak rozwijałaby się nasza cywilizacja, gdyby człowiek nie stworzył psa i gdyby pies nie był zdolny to tak bliskiego związku z człowiekiem. Nie powinniśmy odpowiadać źle na to przywiązanie, zwłaszcza w czasach budzącej się wrażliwości wobec zwierząt i świadomości ich praw.

Andrzej Kłosiński


hxxp://pies.onet.pl/756,19,24,zycie_na_lancuchu,artykul.html]Źródło

hxxp://pies.onet.pl/82,1,1,koszmar_w_pseudohodowli,galeria.html]Galeria: Koszmar w pseudohodowli
 
 
Cytrynka 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 962
Skąd: Olympia, USA
Wysłany: 2008-02-11, 05:16   

Moja mama trzy lata temu przeprowadziła się na wieś. Teraz jej sąsiedzi już się przyzwyczaili, że jej zwierzęta dostają karmę a nie ochłapy i mogą przebywać w domu.
Los zwierząt jest straszny na wsiach.
 
 
PiPpi 
:)


Pomogła: 51 razy
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 1974
Skąd: wrocław
Wysłany: 2008-02-11, 10:01   

a w mojej rodzinnej wiosce zdarzył się cud:) sąsiedzi mieli dużego psa na łańcuchu, całe życie tak spędzał na kilku metrach kwadratowych, wył i siłą rzeczy był niespokojny. Kiedy odwiedzili ich wnuki z Wawy pies został spuszczony z łańcucha i już do niego nie wrócił :-D
uspokoił się i teraz ma wybieg że ho ho , czadowo! sama miałam trochę przygód z psami na wiosce, a raczej ich przedmiotowym traktowaniem, ech..najgorzej jest z faktem, że często-gęsto z samochodów(" ludzie"? ) wyrzucają psiaki, chodzą potem po wiosce od domu do domu zaglądając w oczy potencjalnym właścicielom...i różnie te historie się kończą
_________________
hxxp://www.fotosik.pl]hxxp://www.fotosik.pl]hxxp://www.fotosik.pl] hxxp://pierwszezabki.pl]
hxxp://www.maluchy.pl]
 
 
 
marcyha 


Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 28 Lip 2007
Posty: 311
Skąd: włocławek
Wysłany: 2008-02-19, 10:37   

Niedawno zabraliśmy psa ludziom, którzy wyjechali na święta zostawiając go na łańcuchu przy budzie. Wrócili po Nowym Roku. Kiedy odczepialiśmy psa od łańcucha okazało się, że łańcuch jest przymocowany do psa (czy pies do łańcucha) na stałe za pomocą ogromnej śruby. Drugi koniec łańcucha był zakotwiczony na stałe do betonu. Pies miał spędzić resztę życia przykuty. Na szczęście akurat jemu się udalo - po paru dniach u nas znalazł wspaniały dom - z ogrodem do biegania i kolegą do zabawy :mryellow:
_________________
<img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/ci-51132.png" border="0"><img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-41151.png" border="0">
<img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-6550.png" border="0"><img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-6549.png" border="0">
<img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-6548.png" border="0">
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-19, 10:40   

marcyha napisał/a:
łańcuch jest przymocowany do psa (czy pies do łańcucha) na stałe za pomocą ogromnej śruby

Że co????
 
 
marcyha 


Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 28 Lip 2007
Posty: 311
Skąd: włocławek
Wysłany: 2008-02-19, 10:45   

Matko, nie do środka psa ta śruba, tylko łańcuch owinięty dookoła szyi i zamocowany na stałe śrubą, którą odkręcaliśmy pół godziny różnymi kombinerkami, nie chciała ruszyć (ale się wyraziłam, faktycznie makabrycznie hehe, siorrry)
_________________
<img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/ci-51132.png" border="0"><img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-41151.png" border="0">
<img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-6550.png" border="0"><img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-6549.png" border="0">
<img src="hxxp://suwaczki.maluchy.pl/li-6548.png" border="0">
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 12