wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Lekarze - granice odpowiedzialności za pacjenta...
Autor Wiadomość
Cytrynka 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 962
Skąd: Olympia, USA
Wysłany: 2008-04-13, 06:54   Lekarze - granice odpowiedzialności za pacjenta...

Powszechnie wiadomo, że studia medyczne są trudne. Zastanawiam się ilu ludzi idzie na nie z powołania a ilu dla renomy? Ilu lekarzy dokształca się po ukończeniu studiów a ilu spoczywa na laurach? Ilu lekarzom zależy na pacjencie, dla ilu to tylko kolejny przypadek?
Na pewno są lekarze, którym zależy na pacjentach, tacy którzy ciągle się uczą. Ale gdzie takiego znaleźć?
1) Pediatra moich dzieci jakiś czas temu przekonywała mnie, że witamina B12 jest w warzywach i owocach. Kiedy pytałam ją o probiotyk dla dzieci, nic konkretnego nie potrafiła doradzić. No owszem jogurty, ale przecież nie dam jogurtu niespełna 3-miesięcznemu dziecku (Adaś miał bezobjawowe, znaczy objawiające się tylko gorączką zapalenie płuc dwa tygodnie po szczepieniach w drugim miesiącu życia). Ta sama lekarka twierdziła, że Adaś ma refluks, jej koleżanka z przychodni twierdziła natomiast, że dzieci które mają refluks uwielbiają leżeć na brzuchu (Adam nie lubił).
2) Ani moja ginekolog ani lekarz rodzinny nie chce mi dać skierowania na usg piersi, za które chcę zapłacić. Powód: nie ma wskazań. Mam przyjść jak pojawi mi się guz i nie zniknie przez miesiąc (a ja nie jestem się w stanie sama badać, po raz, że karmię i pierś za każdym razem wygląda podczas badania inaczej, dwa że mam grudkowatą strukturę piersi i kilka lat temu podczas usg lekarka polska powiedziała mi, że powinnam raz do roku robić, bo samej mi trudno będzie się kontrolować).
3) Mój lekarz endokrynolog - bardzo miły pan, na moje pytanie czy mogę pić kawę, powiedział: ależ oczywiście. Na moje pytania o zalecenia dietetyczne odparł, że częściej jeść, bo mam większe zapotrzebowanie (mam ataki wściekłego głodu i trudno mi go zaspokoić).
Siedzę więc przy internecie i szukam. Oczywiście net jest pełen sprzecznych zaleceń. Znalazłam jedno opracowanie dotyczące chorób autoimmunologicznych, które wygląda rozsądnie, z niego wynika (w kilku miejscach, niektóre informacje się powtarzały), że przy basedowie powinnam spożywać większe ilości witaminy B6 i B12, żelaza ( a kawa wypłukuje je), witaminy C. Powinnam unikać mięsa, nabiału, niestety ponoć cebuli (ale ją będę spożywać w mniejszych ilościach), kawy, herbaty, czekolady. Z opracowania wynika, że można spożywać soję. Wszystko OK. tylko dlaczego nie powiedział mi tego lekarz? Przecież niekoniecznie muszę mieć dostęp do internetu, pieniądze na książki czy chociażby na tyle dobry angielski by coś z tych książek zrozumieć?
Chodzę do lekarzy ale nie pomagają. Co z tego, że dostanę kolejny antybiotyk, przecież on nie spowoduje, że będę zdrowa jak należy.
Mam też oczywiście przykład dzieci Neo, którzy teraz chorują.
Jeszcze jedno, czepiam się, ale wydaje mi się, że lekarz powinien dawać przykład. Jego zawód go do tego zobowiązuje. Owszem jest człowiekiem, ale lekarz palący fajki jakoś nie do końca mnie do siebie przekonuje itp. Nie wiem, czy na forum są lekarze. Jeśli tak, to nie chcę ich urazić. Piszę tylko o swoich doświadczeniach. Aha, 18 idę do laryngologa. Ciekawa jestem, czy pomoże moim zatokom.
Mój uważa że jestem stuknięta, że próbuję być mądrzejsza od lekarzy. Ale jak tu nie być, jeśli niewiele pomagają. Doszło do tego, że się przygotowuję do wizyt lekarskich jak do egzaminu, staram się czegoś wcześniej nauczyć.
Kolejny przykład moim zdaniem olania: Kiedy w ciąży zdiagnozowano Dandy-Walkera, to na moje pytanie co to za choroba, powiedziano, żebym poczytała w internecie.
Oszem, powiedziano, że to jest niedorozwój itp, ale nic szczegółowo.
Aha, co do grzybicy: moja lekarka kazała mi brać leki na grzybicę. Powiedziałam jej, to co dowiedziałam się od Neo, że w trakcie karmienia nie wolno (powołałam się na homeopatów). Odpowiedziała, że nic takiego nie słyszała i że homeopaci to coś tam.
Nie pozostaje mi nic innego jak się dokształcać.

[ Dodano: 2008-04-13, 07:57 ]
A jeszcze jedno, jeśli piszę głupoty, proszę mi to powiedzieć delikatnie. Nie powinnam się denerwować. ]:->
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2008-04-13, 08:08   

Cytrynko, ja nie uważam, że jesteś stuknięta, bo próbujesz sama poznać swoją chorobę, a nawet wręcz przeciwnie. Jeśli lekarze są niedouczeni to ktoś powinien im to uświadomić. Faktycznie część lekarzy po studiach już się nie dokształca, a przynajmniej w Polsce tak jest. Mam dobrą znajomą, która jest lekarką i ona sama była w szoku, że pediatra nie potrafił nic powiedzieć na temat tego, jak długo będzie trwało zdrowienie jej wnuczki - zastanawiała się, czy ta pani po studiach już niczego się nie nauczyła?
Mój ojciec też się sam "diagnozował, więc w szpitalu przysłali mu psychiatrę na rozmowę, no bo pacjent powinien tylko słuchać lekarza i ściśle stosować się do zaleceń. A lekarz zazwyczaj przepisze dużo chemii, o dietetyce nie ma pojęcia, bo na studiach miał parę godzin, a sam nie jest zainteresowany. Oczywiście są chlubne wyjątki i oby jak najwięcej.
Do tego nieraz się słyszy od lekarz, żeby nie czytać w Internecie o swoich chorobach, nie próbować się diagnozować i leczyć samodzielnie, że to źródło wszelkiego zła. A tymczasem, oczywiście nie zawsze, zdarza się, że pacjent ma lepszą intuicję i pomysły niż lekarz, zwłaszcza że nie jest skażony rutyną. Ja sama np. wyleczyłam mojemu partnerowi dziąsła, czego dentystka nie potrafiła zrobić, nie potrafiła też wyjaśnić, czemu go tak bolą. Oczywiście, to nie była poważna choroba, bo w tych poważnych warto mieć fachowe wsparcie. Od lat jestem pod wrażeniem książek Berniego Siegela, amerykańskiego onkologa, który napisał między innymi, że pacjent i lekarz to tacy sami ludzie, różnią się tylko kilkoma latami fachowego wykształcenia, i że powinni być członkami jednej drużyny, a dobry pacjent to ten, który chce poznać swoją chorobę, a nie tylko biernie się podporządkowywać zaleceniom.
W każdym razie życzę Ci, żebyś trafiła w końcu na mądrego lekarza nie tylko z wiedzą, ale i z otwartym umysłem. No i zdrowia oczywiście :)
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2008-04-13, 09:33   

Mam bardzo ograniczone zaufanie do lekarzy. Żeby byc dobrym lekarzem trzeba mieć rozległą wiedzę, ciągle czytać i miec otwarty umysł. Nie ma takich dużo, z różnych powodów. Byłam w szoku, jak nasza pierwsza pediatra, do której poszliśmy z Pawełkiem do kontroli, nie potrafiła odpowiedzieć nam na podstawowe pytania. Dla nas, początkujących rodziców, były to trudne sprawy, które zresztą potem okazały się byc prostymi i sami szybko znalexliśmy odpowiedzi. Jej recepta na wszystko to: dokarmianie sztuczne, by dziecko było duże i ciężkie, sztuczne witaminy oraz antybiotyki zapisywane na wszystko (to z relacji innych rodziców).
Dla mnie podstawą jest to, że trzeba samemu szukać i czytać jak najwięcej. Jeśli się trafi na dobrego lekarza, to skarb, zwłaszcza takiego, który nie będzie udawał wszystkowiedzącego, bo taki może narobic najwęcej zła. Lekarze sa niedouczeni i tak to niestety jest.
Ostatnio zmieniony przez Ania D. 2009-08-28, 06:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jagula 
matka-nomadka


Pomogła: 64 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 3207
Wysłany: 2008-04-13, 09:58   

tak jak AniaD mam bardzo ograniczone zaufanie do lekarzy...być może część lekarzy zaczyna swoją zawodową karierę z entuzjazmem i powołaniem jednak z czasem rutyna, wygoda własna, chęć zysku z części lekarzy robią maszynki do wypisywania recept...Długo trwało zanim wybaczyłam onkologowi prowadzącemu moją mamę zaniedbanie...nauczona tym przykrym doświadczeniem wiem,że sama muszę dbać o życie i zdrowie swoje i najbliższych. Natrętnie domagam się skierowań na badania kontrolne(w Szkocji dowiedziałam się ,że usg piersi mogę zrobić sobie co 3 lata...mimo nieciekawego wywiadu!!!), dopytuję , wymagam i doczytuję we własnym zakresie. Często jestem traktowana jak histeryczka...ale wolę to niż świadomość,że coś zaniedbałam...
Spotkałam trzech (!!!!!) lekarzy, którym jestem w stanie zaufać ....
_________________
hxxp://www.alterna-tickers.com]

hxxp://alterna-tickers.com]
hxxp://podniebnekorytko.blogspot.co.uk]Když se doma vaří, tak se dobře daří.
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5941
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-13, 10:15   

Lily napisał/a:
Faktycznie część lekarzy po studiach już się nie dokształca, a przynajmniej w Polsce tak jest.

Moim zdaniem panuje bledne przekonanie,ze lekarz konczy studia majac wiedze o leczeniu i potem sie powinien doksztalcac.Prawda jest taka,ze absolwent dostaje dyplom-przepustke,zeby wreszcie zaczac czegos sie uczyc naprawde,naprawde leczenia,a nie zakuwania od egzaminu do egzaminu,od kolokwium do kolokwium,byle brnac do przodu i znac na pamiec podreczniki w ktorych praktycznej wiedzy jak na lekarstwo.Prawdziwa nauka zaczyna sie po studiach.A jaka bedzie to juz zalezy od lekarza.To tak tylko dla sprostowania,jesli sie myle to sprostujcie,ale znam troche to srodowisko(3/4albo i wiecej mojej klasy z LO to swiezo upieczeni lekarze),z reszta z weterynaria jest identycznie.Ciagle slysze kiedy wreszcie przestane sie uczyc :roll: A ja dopiero zaczne..uczyc sie zawodu,a nie teorii...A w innych krajach wcale niekoniecznie jest lepiej.chociaz czesto inaczej.Dobry lekarz to taki ktorego ten zawod interesuje,ktory sie rozwija,sam,nie dlatego,ze musi,ze ktos nad nim stoi z kijem,bądź marchewką.Ktos kto nie odwala swojej roboty,byle miec pacjenta z glowy.Ale tak naprawde to nie takie proste..wymaga czasu i poswiecen..to nie tylko kwestia podejscia do pracy i pacjenta..i kazdy kiedys sie uczy..
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
stokrotki 
i nasz rycerz


Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 03 Cze 2007
Posty: 325
Skąd: Irlandia/Oranmore
Wysłany: 2008-04-13, 10:30   

No ja też niestety mam bardzo ograniczone zaufanie do lekarzy . Jak urodziła nam się Zośka nikt nawet palcem nie kiwną żeby zająć się jej chorym uszkiem , żeby powiedzieć nam co to jest (!!!!) nie zrobili kompletnie żadnych badań , prześwietlenia , dosłownie NIC !! Powiedzieli nam tylko że nie wiedzą co to jest ale to napewno zejdzie :shock: . Uszko mojej córki wygladało bardzo źle -całe granatowe , dwa razy wieksze od zrowego ..... a oni wypisali mnie do domu jak najszybciej żeby pozbyć się problemu .... No a później to jeszcze gorzej było z relacjami między nami a lekarzami ..... naprawdę szkoda gadać . Uszko rosło a oni nic , na każde moje pytanie , obawy odpowiadali czekać .....
No i gdyby nie internet i nasze wiecznie szukanie dalej byśmy czekali niewiadomo na co . Okazało się że Zoska ma malformację tętniczo-żylną i ze to obciąża serce , że jest ogólnie niebezpieczne że musi być pod stałą kontrolą lekarza , że trzeba to leczyć i nie ma na co czekać bo może być tylko gorej a nie lepiej ....... mówie wam ile ja się nerwów przez to najadłam .....
No teraz trafiłam na lekarza (znalazłam go na forum naczyniaki ) który naprawde wie co mówi i bardzo nam pomaga ..... Organizuje nam wszystkie badania , rozmawia z lekarzami i widać że nie minął się z powołaniem ... Chociaż mój mąż podchodzi bardziej sceptycznie do jego stanowiska ( pomimo tego że jest mu wdzieczny za pomoc) Uważa że jednym z powodów większego zaangażowania lekarza jest pozyskanie klijenta . W naszym przypadku Zośka musi być leczona prywatnie (są to duże koszty ) ....

Także rozumiem Twoje rozgoryczenie Cytrynko ........ wkońcu tu chodzi o nasze zrowie/ zycie a nie np. nową fryzurę . Jest to rzecz bardzo ważna i dlatego dobrze by było gdymby lekarze byli kompetentni i zaangazowani .....
_________________
hxxp://lilypie.com]
hxxp://www.waszslub.pl]
hxxp://stokrotki-dwie.blogspot.com/
hxxp://naszazosia.blogspot.com/
 
 
 
Jędruś 

Pomógł: 12 razy
Dołączył: 22 Cze 2007
Posty: 168
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2008-04-13, 10:40   

Ja uważam że na medycynę powinny iść osoby po skończonych studiach biologicznych a nie prosto po szkole gimnazjalnej.
Powinno się dać medycynie naturalnej ale zintegrowanej równorzędne szanse t.j. placówki, oddziały medycyny naturalnej powinny się specjalizować na określone typy schorzeń np. nowotwory układy oddechowego, nowotwory uk. pokarmowego, uk. moczo-płciowego itd. a nie jak teraz wszystkie schorzenia na raz.

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
 
 
Karolina 

Pomogła: 114 razy
Dołączyła: 06 Cze 2007
Posty: 4928
Wysłany: 2008-04-13, 10:58   

Większość ludzi to osoby po prostu zamknięte i dość konserwatywne w interpretacji świata. To, że dzisiejsza młodzież jest "wyzwolona" seksualnie, nie obowiązują już kanony dobrego wychowania tak jak przed 50 laty nie znaczy, że są oni bardziej otwarci na świat. Młodzież ta pójdzie na studia i niestety większość z nich nie przeżyje tego prawdziwego buntu - negacji tego co zastają w świecie naukowym. Nie będą szukac nowych rozwiązań, pozostaną przy tradycyjnym mysleniu. Taka jest większość społeczeństwa - co za tym idzie - lekarzy. Na maedycynę idzie się głównie jak ktoś jest inteligentny i ambitny, chęć odkrywania, nowatorstwo nie jest mile widziane. Chyba, że ktoś szuka nowego związku chemicznego. Lekarze tak samo jak postronni ludzie palą, często też są alkoholikami, jedzą niezdrowo. Dlaczego mieli by swoim pacjentom doradzać jesli tak na prawdę sami nie potrafią dobrze żyć?
Nie ufam lekarzom, ich wiedza jest dla mnie często bezwartościowa. Sprawdzają się bardziej w przypadkach ostrych, niestety medycyna rodzinna...szkoda słów. Ja się nie leczę u nich.
_________________
hxxp://s-p-l-o-t.blogspot.com/
 
 
 
nitka 
SzumiąceWMózguLiście


Pomogła: 46 razy
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 3490
Skąd: Isle of Man
Wysłany: 2008-04-13, 11:46   

Jędruś napisał/a:
a nie prosto po szkole gimnazjalnej.

ponadgimnazjalnej. Z drugiej strony ileż można wytrzymać na garnuszku u rodziców?
Osobiście mam znikome zaufanie do lekarzy typu internista, lekarz rodzinny. Nie będę kwestionować stanu ich wiedzy, wiem jednak, iż program nauczania jest troszkę przestarzały. Rozmawiając ostatnio z bajką (o zajęciach z prosektorium) dowiedziałam się, że Akademie Medyczne nie są dostatecznie wyposażone, co też wpływa na przyszły stan wiedzy. Ja mam dwóch lekarzy w rodzinie, ale to chirurdzy, zupełnie inna moim zdaniem bajka. Wiadomo, że ludzie z forum dot. żywienia będą oceniać lekarzy przez pryzmat ich wiedzy na ten właśnie temat. Na studiach medycznych wykłady o żywieniu są znikome, i ukierunkowane, przez co siostra F na studiach właśnie zaczęła jeść mięso po tym, jak 6 lat była wegetarianką.
W całym swoim życiu jakoś udało mi się unikać lekarzy, którym zdawało się, że zjedli wszystkie rozumy, jedyny wyjątek to partner siostry F, ale ignoruję go, tak jak i on mnie.

Przyznaję, że H opowiadała mi o ludziach, którzy czytają wszystko w internecie, od razu rozpoznają symptomy, i pędzą do lekarza, ale to raczej ludzie ze skłonnościami hipochondrycznymi.

Ja podzieliłabym lekarzy:
- Są tacy, którzy bez wiedzy praktycznej w swoim zawodzie nie zrobią nic. No bo, co z tego, że w książce jest pokazane jak szyć, jak trzymać nóż, gdzie przyłożyć ssak, skoro narządy w człowieku trochę się różnią od tego co na obrazku.
- To samo z psychiatrą, ginekologiem, i wszystkim co wewnątrz.

Natomiast może się mylę, ale Interna nie potzrbuje aż takiego przygotowania praktycznego, i czasem korzysta z tej ulgi ;-)

[ Dodano: 2008-04-13, 12:53 ]
Cytrynka, już dyplomowani lekarze z USA przyjeżdżają często na praktyki do Polski, lub też studenci 3-4 roku. Podobno nędza straszna. Opiekunem zagranicznych studentów w Poznaniu jest właśnie siostra F, i z pierwszej ręki mamy czasem opowieści o stanie wiedzy owych, podobno zdarza się, że nawet po 4 latach studiów H po prostu nie wpuszcza ich na salę operacyjną.
_________________
cuando tu me hablas?
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/i/i0892kxnl.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
 
 
Jędruś 

Pomógł: 12 razy
Dołączył: 22 Cze 2007
Posty: 168
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2008-04-13, 13:15   

nitka napisał/a:
Z drugiej strony ileż można wytrzymać na garnuszku u rodziców?

Nie trzeba być u rodziców na garnuszku w innych krajach jest specjalny system który umożliwia spłatę pożyczki pobranej na studia po skończeniu studiów.
Albo idziemy na ilość albo na jakość

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2008-04-13, 13:54   

Alispo napisał/a:
A ja dopiero zaczne..uczyc sie zawodu,a nie teorii..
podobnie jest po psychologii, którą studiowałam, nie mam mgr, ale ponad 5 lat studiów za sobą i zaliczone w zasadzie wszystkie przedmioty- nie wyobrażam sobie siebie "w zawodzie" z tymi teoriami...
stokrotki napisał/a:
Jak urodziła nam się Zośka nikt nawet palcem nie kiwną żeby zająć się jej chorym uszkiem , żeby powiedzieć nam co to jest (!!!!)
z moją siostrzenicą było podobnie, wyszły ze szpitala nie wiedząc, że ma przetokę w uchu i że po ukończeniu 2 lat musi mieć operację...
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
koniczynka_k 


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 06 Sie 2007
Posty: 276
Skąd: Orneta
Wysłany: 2008-04-13, 17:26   

Moim zdaniem najgorsze w lekarzach jest to, że (w wielu przypadkach) mają w nosie pacjenta. Byliśmy z moim mężem u wielu lekarzy, z kilkoma problemami i każdy z nich po zrobieniu jakiegoś tam badania twierdził, że nie widzi zmian i generalnie jest ok i mówił "do widzenia"... A problem pozostawał. Do dziś nie wiem jak oni tak mogą - zupełnie nie przejmują się tym, że nie zdiagnozowali choroby, nie mówią nawet gdzie ewentualnie zgłosić się dalej...Nie ufam lekarzom...
_________________
hxxp://wegedzieciak.pl]

hxxp://www.suwaczek.pl/]hxxp://www.suwaczek.pl/]
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5941
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-13, 18:32   

Jędruś napisał/a:
Ja uważam że na medycynę powinny iść osoby po skończonych studiach biologicznych a nie prosto po szkole gimnazjalnej.
Powinno się dać medycynie naturalnej ale zintegrowanej równorzędne szanse t.j. placówki, oddziały medycyny naturalnej

co do biologii to takiej ogolnej wiedzy az nadto sie dostaje w czasie studiow.A medycyna naturalna?wszystko super,tylko kiedy taki przecietny lekarz(i gdzie?)ma sie tego nauczyc..jak nie ma nawet podstaw z tradycyjnej medycyny..a bez tego brac sie za naturalna to jakos mi sie nie widzi.

[ Dodano: 2008-04-13, 19:38 ]
Lily napisał/a:
Alispo napisał/a:
A ja dopiero zaczne..uczyc sie zawodu,a nie teorii..
podobnie jest po psychologii, którą studiowałam, nie mam mgr, ale ponad 5 lat studiów za sobą i zaliczone w zasadzie wszystkie przedmioty- nie wyobrażam sobie siebie "w zawodzie" z tymi teoriami...

ja sobie wyobrazam,ale..nie o to chodzi by byc byle jakim w swoim fachu..dlatego mam nadzieje,ze zycie mnie nie zmusi do otwierania swojej lecznicy przynajmniej przez rok-dwa ;-) niech mnie madrzejsi poucza :-)
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2008-04-13, 20:20   

Alispo napisał/a:
ja sobie wyobrazam,ale..nie o to chodzi by byc byle jakim w swoim fachu..
no cóż, znam dziewczynę, która prosto po studiach, bez stażu poszła pracować do szpitala jako psycholog... moim zdaniem coś takiego powinno być zakazane :/ przynajmniej rok powinno się pracować pod nadzorem, a tam ona była jedynym psychologiem...
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
honey 


Pomogła: 14 razy
Dołączyła: 08 Cze 2007
Posty: 428
Skąd: hameryka
Wysłany: 2008-04-13, 21:23   

lekarze to tylko ludzie....nie wymagalabym od nich cudow...i juz
dlatego zawsze jest me tzw. second opinion.... i dobrze z nich korzystac...bo lekarz lekarzowi nierowny...
_________________
dzisiaj liczy sie tylko teraz,teraz licze tylko na dzisiaj ..a jutro....to sie zobaczy jutro
 
 
Cytrynka 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 962
Skąd: Olympia, USA
Wysłany: 2008-04-14, 22:09   

Tak Honey, lekarze to ludzie, są także omylni, ale: Niektórzy po prostu olewają pacjentów. Jeden na moją prośbę (w Polsce) o skierowanie na badanie krwi, zapytał mnie po co chcę? Powiedziałam, ze 5 lat się nie badałam i chcę sprawdzić czy jestem zdrowa. Wiesz co odpowiedział? Że jak chcę wiedzieć czy jestem zdrowa to mam iść prywatnie :evil:
Lekarzom (nie wszystkim oczywiście) się nie chce. Po prostu. Jak dostałam leki, zostałam poinformowana o skutkach ubocznych (bo przecież biorę je na własną odpowiedzialność), ale już nie dowiedziałam się, że muszę zwiększyć ilość konkretnych witamin itp. Nie sądzę, że nie nie wie, bo to straszy lekarz z doświadczeniem.
A to: kolejna perełka" pewien dentysta w Warszawie chciał mi wyleczyć próchnicę. Wszystko OK, tyle że on się dopatrzył próchnicy na sztucznym zębie :shock: :roll: .
Są dobrzy lekarze, tacy którzy mają dla pacjentów cierpliwość, którzy dzielą się swoją wiedzą i starają się pomóc ale i są inni, którzy spoczęli na laurach po skończeniu studiów, tacy którym nie chce się starać.
 
 
majaja 
wybuchowa wredota


Pomogła: 52 razy
Dołączyła: 12 Cze 2007
Posty: 3450
Skąd: warszawskie Bielany
Wysłany: 2008-04-14, 22:46   

Lily napisał/a:
no cóż, znam dziewczynę, która prosto po studiach, bez stażu poszła pracować do szpitala jako psycholog...

Bo pewnie pracowała pod nadzorem, miała tzw. superwizora z którym i tak musiała konsultować wszystkie decyzje, on rzadko jest na miejscu, poza tym powinna mieć jakieś praktyki odbyte na studiach. Nie wiem jak jest w przypadku psychologów klinicznych, ale droga do zostania psychoterapeutą jest długa i kosztowna. Oczywiście abstrahuję od sytuacji w Polsce, gdzie ustawa o zawodzie psychologa jak leżała w sejmie tak leży i nic nie zapowiada by miała trafić do czytania, i dlatego w Polsce usługi psychoterapeutyczne może świadczyć każdy.
Cytrynka, na drugi raz jak będziesz szła w Warszawie do dentysty daj znać, dam ci namiary na swoją, nawet nie jest bardzo droga jak na Warszawę :)
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2008-04-14, 22:56   

majaja napisał/a:
Bo pewnie pracowała pod nadzorem, miała tzw. superwizora z którym i tak musiała konsultować wszystkie decyzje, on rzadko jest na miejscu, poza tym powinna mieć jakieś praktyki odbyte na studiach.
nie, poza tym u nas na studiach nie było czegoś takiego jak praktyki - choć wiem, że ona trochę czasu w szpitalu psychiatrycznym spędziła (przyglądając się), jednak ten szpital zatrudnił ją jako "gadżet", płacąc najniższą z możliwych pensję, miała tam prowadzić grupy dla osób otyłych i palaczy z kardiologii
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
majaja 
wybuchowa wredota


Pomogła: 52 razy
Dołączyła: 12 Cze 2007
Posty: 3450
Skąd: warszawskie Bielany
Wysłany: 2008-04-15, 05:28   

Lily napisał/a:
jednak ten szpital zatrudnił ją jako "gadżet", płacąc najniższą z możliwych pensję, miała tam prowadzić grupy dla osób otyłych i palaczy z kardiologii

Tak wygląda staż dla psychologów.
 
 
zina 


Pomogła: 93 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 6308
Wysłany: 2008-04-15, 08:51   

Mam dosc lekarzy!!

(Miejsce akcji Londyn)
Po pierwsze:
Gdy moj A. jak bylam w ciazy zachorowal na ospe, chcialam sobie zrobic poziom przeciwcial bo niestety nie bylam pewna czy na nia chorowalam, lekarz stwierdzil ze nie ma powodu do paniki (po przeszukaniu "madrej" ksiazki na moich oczach) i choc zlecil badania krwi nie mam ich do dzis! :evil:

Po drugie:
Gdy A. dostal ospy zjawil sie na pogotowiu gdzie 3 lekarzy przeszukiwalo internet i nie wiedzialo co mu jest. A. zasugerowal ospe a oni, no to faktycznie moze byc ospa :evil:
(tutaj juz pare razy zauwazylam ze lekarze nie sa pewni diagnoz i bezwstydnie przeszukuja na oczach pacjenta interent!!! :shock: )

Po trzecie:
Na lakierowane policzki Klary (prawdopodobnie alergia pokarmowa o czym wtedy jeszcze nie wiedzialam) lekarka zbagatelizowala problem mowic "Enjoy your baby" i przepisujac krem z parafina i innymi swinstwami :evil:

Moja siostra ma ciagle problemy ze zdrowiem swoich dzieci i jest teraz u lekarki srednio razy w tygodniu, ktora kaze sobie wierzyc przepisujac jeden antybiotyk za drugim. Kiedy po tygodniu okazuje sie ze nie podzialal z madra mina kwituje ze trzeba wyprobowac inny bez zadnej skruchy :evil:

Szkoda slow... :-x
 
 
 
stokrotki 
i nasz rycerz


Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 03 Cze 2007
Posty: 325
Skąd: Irlandia/Oranmore
Wysłany: 2008-04-15, 17:53   

Zina faktycznie nieciekawie ...... ale powiem Ci że coś podobnego zauważyłam w Irlandii :(
i porównując lekarzy z Polski i z Irlandii zdecydowanie Polscy są "lepsi" , bardziej kompetentni .....
Naprawdę w Irlandii służba zdrowia to porażka !!!!!! Nawet irlandczycy mówią że tu to naprawdę lepiej nie chorować ........
Mam koleżankę która uczy się na lekarza i w tym roku była na stażu u nas w Galway w Szpitalu , ona byla w szoku jakcy lekarze sa ograniczeni i niekompetentni . Malo tego wielu pytalo ja co i jak robic w niektorych przypadkach :shock: Koleżanka byla w szoku , ja zreszta tez jak ją słuchałam .......... szkoda gadać
_________________
hxxp://lilypie.com]
hxxp://www.waszslub.pl]
hxxp://stokrotki-dwie.blogspot.com/
hxxp://naszazosia.blogspot.com/
 
 
 
nitka 
SzumiąceWMózguLiście


Pomogła: 46 razy
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 3490
Skąd: Isle of Man
Wysłany: 2008-04-15, 18:03   

zina, na brytoli w charakterze lekarzy nie liczyłabym. I tak masz lepiej, bo na IOM same emiraty arabskie, a tam z poziomem wiedzy......
raczej szukałabym porady u brytyjskich pielęgniarek.
_________________
cuando tu me hablas?
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/i/i0892kxnl.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
 
 
Malati 

Pomogła: 71 razy
Dołączyła: 10 Cze 2007
Posty: 3924
Wysłany: 2008-04-16, 09:36   

Podobno w angielskich szpitalach też z higieną mają na bakier.Moja znajoma która opiekuję sie ludzmi starszymi bądz po wypadkach mówi że większośc tych osób po pobycie w szpitalu ma gronkowca.Podobno w szpitalach można znaleśc plakaty na których jest informacja typu "zapytaj lekarza i pielegniarki czy umyli ręce" :shock:
 
 
Karolina 

Pomogła: 114 razy
Dołączyła: 06 Cze 2007
Posty: 4928
Wysłany: 2008-04-16, 14:05   

Teraz jest plaga gronkowca we wszystkich szpitalach - takie odporne szczepy sobie wyhodowali...
_________________
hxxp://s-p-l-o-t.blogspot.com/
 
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2008-04-16, 14:05   

Karolina napisał/a:
Teraz jest plaga gronkowca we wszystkich szpitalach - takie odporne szczepy sobie wychodowali...
a najwięcej chyba w położniczych :/
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 11