wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
wege-niewege dialogi
Autor Wiadomość
strzeszynek 

Dzieci: Vincent :) 21-06-2007
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 31 Paź 2007
Posty: 851
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-01-25, 01:58   

isadora napisał/a:
]Ja jak komuś mówiłam, że jestem wegetarianką, to kilka razy zdarzyło się, że usłyszałam "współczuję twojemu mężowi..." Nie wiem dlaczego? Przecież nie zmuszam go do rezygnacji z mięsa.

Mnie się wydaje, że o co inne chodzi. W końcu tradycyjnie się przyjęło, że to kobieta gotuje ukochanemu mężczyźnie. No i co ten twój biedny mąż je? Z wycieńczenia jeszcze nie padł? ;-) :-P :lol:
maryczary napisał/a:
S. staną walecznie po mojej stronie - jak zwykle :-D (...) Ale S. zawsze dogadzają, bo on mięsożerca, a jak (szczególnie u teściowej) wybiera wege tak jak ja zamiast kotlecika to wielkie zdziwko!

Zazdroszczę. Mój jest mięsożerny aż do bólu. Ostatnio się popłakałam nawet (ech, histerie urządzam), bo moja mama nas zaprosiła, brat dał mi do zrozumienia, że także na obiad, a tu okazało się, że jest rosół na mięsie i jakaś potrawka. A ja byłam naprawdę strasznie głodna. Mąż sobie nałożył, patrząc na mnie dziwnie. A kiedy mama powiedziała o zdanie za dużo i zamknęłam się w kuchni, by się wypłakac, stwierdził, że urządzam fochy i jeszcze gadolił z moją mamą, że mogłam zjeśc obiad w domu i inne takie. Wkurzył mnie wtedy.
_________________

 
 
 
priya 

Dzieci: Natan i Mikołaj
Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 12 Lis 2008
Posty: 5315
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2009-01-25, 08:33   

Czytam sobie ten wątek i przypomniało mi się nasze przyjęcie ślubne sprzed prawie 9 lat... Wśród gości kilku wegetarian, reszta mięsożerna. Wszystko co pojawiło się na stole było wege, bez najmniejszych wyjątków. Goście pochłonęli ucztę bez cienia komentarza, znaczy się negatywnego cienia, bo głosy zachwytu owszem, były.
Więc co? Należałoby dojść do wniosku, że mam git rodzinkę? No to git :mryellow:

Ale muszę dodać, że przewalczyłam swoje lata temu, oj, przewalczyłam! Za to teraz w najbliższej rodzinie luz, tolerancja, zero czepialstwa. Wujkom i ciotkom zdarzy się gdzieś coś między wierszami przebąkiwać, ale radzę sobie. Z innymi nie dyskutuję, chyba, że wykazują pozytywne zainteresowanie.

A moja mama ostatnio powiedziała znajomej, że jej wnuk idize do przedszkola, gdzie nie ma mięsnych posiłków, bo jest wegetarianinem. Znajoma zawodzącym szlochem obwieściła, że w takim razie wnuk z pewnością niebawem zachoruje i umrze, tak jak jej sąsiad, co to mięsa nie jadł i właśnie na raka umarł... No comment.
 
 
Lenka 
weganka

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 12 Cze 2007
Posty: 352
Skąd: Bieszczady ;)
Wysłany: 2009-01-25, 09:14   

A ja ostatnio miałam miłe wege dialogi ;)
Znajomy stwierdził, ze mnie podziwia, ze sama sobie gotuje i tak sie zdrowo odzywiam i wytrzymuje (lol) bez miesa...
A moja biblioterka ze szkoły przyznala mi ze wie ze mieso nie jest zdrowe i obiecalam jej przyniesc informacje na temat bialka roslinnego, laczenia pokarmu zeby byla wieksza wartosc bialkowa itp ;) Tak wiec, wegetarianizm w obu przypadkach okazał sie :"dobra, zdrowa dietą "
 
 
 
zina 


Dzieci: brat i siostra
Pomogła: 93 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 6307
Wysłany: 2009-01-25, 10:36   

strzeszynek napisał/a:
Mąż sobie nałożył, patrząc na mnie dziwnie. A kiedy mama powiedziała o zdanie za dużo i zamknęłam się w kuchni, by się wypłakac, stwierdził, że urządzam fochy i jeszcze gadolił z moją mamą, że mogłam zjeśc obiad w domu i inne takie. Wkurzył mnie wtedy.

Nie moge uwierzyc ze dochodzi do takich sytuacji! :shock:

Jak jestem w domu A. jego mama zawsze sie mnie pyta co mi ugotowac a ze jest wysmienita kucharka wszystko baardzo mi smakuje i jeszcze czesto pytam ja o przepisy :-)
Nie wyobrazam sobie zeby moglo byc inaczej tzn sytuacja jak wyzej, siedze i nie mam co zjesc... :-/
 
 
 
isadora 

Dzieci: Marcelina, Wojtek, Jaś
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 18 Gru 2008
Posty: 439
Skąd: Lubliniec
Wysłany: 2009-01-25, 18:33   

Stzreszynek Ty naprawdę masz cięzko z tą rodzinką. U mnie też nie lekko, ale nie aż do tego stopnia.
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18032
Wysłany: 2009-01-25, 18:39   

strzeszynek, nie ma się co winić o to, że źle reagujesz na brak szacunku. bo że jest to brak szacunku dla Ciebie to ja jestem pewna, tylko "oni" tego nie dostrzegają. Możeim trzeba jakoś to uświadomić.
priya napisał/a:
tak jak jej sąsiad, co to mięsa nie jadł i właśnie na raka umarł...
być może sąsiad przestał jeść mięso jak już zachorował? wszak lekarze nawet czasem zalecają rezygnację z mięsa w chorobie... tak że marny to argument, jak się nie zna do końca sytuacji
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
strzeszynek 

Dzieci: Vincent :) 21-06-2007
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 31 Paź 2007
Posty: 851
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-01-25, 22:12   

Ech, moja mama, jak wie, że przyjdziemy na obiad, zawsze robi coś pode mnie. Przechodziłam na wegetarianizm na jej oczach, więc ona wie, że pewnych rzeczy nie zjem. W dietę wnuka też nie ingeruje. Jak mówię, że czegoś nie zje, to mu tego nie daje. Kupiłam jej nawet wege bulion i na nim gotuje obiadki dla mnie. Bez mięsa. Wtedy to było nieporozumienie. Ja w sumie zaczęłam robic obiad, ale brat napisał, że jest rosół. Nie dodał tylko, że nie "mój" rosół...
Moja mama czasem coś powie, a ja się po pierwsze odzwyczaiłam (jak tam mieszkałam, to, jak to matka, powiedziała czasem, co myśli o moim zachowaniu), a po drugie - po porodzie zrobiłam się straszna płaksa. Niewiele trzeba, bym płakała - czy to ze szczęścia, czy smutku :roll: Mama powiedziała mi wtedy tylko "nie wie, gdzie to jajo znieśc" - niby nic takiego, a wystarczyło. Akurat niosłam mężowi łyżkę do tego rosołu, miał zjeśc razem z dzieckiem i trzy razy krążyłam do kuchni. Błahy powód w sumie. Jemu łyżka nie pasiła (dziecko chciało taką ubabraną od makaronu, on - nie i musiałam wymieniac). Wyryczałam się, zrobiłam im awanturę, że mnie obgadują i ja wszystko słyszę :lol: , a potem mąż pojechał do ojca i z mamą bez trudu się dogadałyśmy. Chociaż nosiło mnie, by ciągnąc małego do autobusu. Na rękach. Ostatecznie zrobiłam sobie pomidorówkę z bulionu+ łyżka przecieru. Może nie szał kulinarny, ale szybkie danie :mrgreen:
Lily napisał/a:
strzeszynek, nie ma się co winić o to, że źle reagujesz na brak szacunku. bo że jest to brak szacunku dla Ciebie to ja jestem pewna, tylko "oni" tego nie dostrzegają. Możeim trzeba jakoś to uświadomić.

No, mnie to czasem wkurza, że ja mam gotowac, jak inni lubią i mężowi czasem zrobic mięso, a kiedy ja idę w gości gdziekolwiek, to wiecznie kombinuję. U teścia najgorzej. On ma tylko jajka. A ile jajek można jeśc??? Przerąbane z tym uświadamianiem, tylko patrzą na mnie jak na idiotkę, a mnie coraz trudniej trzymac nerwy na wodzy. Kiedyś zrobiłam awanturę mężowi, bo dał małemu kawałek kiełbasy, zapominając, że o kiełbasie mowy nie ma (rozmawialiśmy o tym). Przeżyłam to strasznie, on się chciał na siłę godzic, jak mu się wyrywałam z objęc, niechcący go uderzyłam. I wyszło tak, że psuję atmosferę, przecież nic się nie stało takiego i dlaczego takie sceny urządzam. Teściowa aż się popłakała. Moich argumentów nikt nie słuchał. Plus tego taki (jest jakiś plus!), że od tego czasu się mnie boją ]:->
_________________

 
 
 
ag 


Dzieci: Łukasz, 1/04/2007
Pomogła: 45 razy
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1127
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-25, 22:40   

strzeszynek, nam z kolei teściowa zawsze robi kotlety sojowe, których niestety nie lubię. I nie bardzo wiem jak jej wytłumaczyć, że jest wiele innych dań bez mięsa. Ale jeśli mam wybór to staram się ją zaprosić do nas.
 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3732
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-01, 07:08   

Kilka autentycznych "dialogów z życia wegetarian", ściągniętych z neta: :-)

Rozmawiałam z pewną panią. W skrócie:
- Więc jesteś wegetarianką, tak? Nie jesz mięsa?
- No tak, zgadza się.
- A co ci np. mama w domu gotuje?
- Hym, no na przykład bakłazany.
- Dobre to jest? To jakis ptak? Prawda?

"W szkole mówisz, że nie jesz mięsa, a w domu pewnie czeka na ciebie ciepły kotlecik mielony..."

Babcia: Oleńko, a jak wyjęłam z zupy udko, to ją zjesz?
Ja: Nie babciu, nie zjem.
Babcia: To ja je włożę z powrotem.

Tata koleżanki : Patrycja, może zjesz obiad?
Koleżanka : Nie tato, Patrycja jest wegetarianką. Ona nie je mięsa.
Tata koleżanki : Ale kurczak to nie mięso!
Ja : Ale też zwierze.
Tata koleżanki : Ale on przecież je roślinki!
Mama koleżanki : To może się chociaż czegoś napij.
Tata koleżanki : Ale sok też z mięsem.
Mama koleżanki : A, no tak, bo z mięsistych grejpfrutów!

Obiad u cioci, wjeżdża deser - galaretka.
Ja: Ale to żelatyna, to ja dziękuję.
Ciocia: Ale teraz galaretkę robią ze sproszkowanych pancerzyków skorupiaków... <chwila zastanowienia> martwych już.

Gadałam z koleżankami na jakiejś lekcji i coś wspomniałam, ze jestem wege.
X: Ale rośliny też cierpią!
Y: Ty już się nie odzywaj, bo ona niedługo niczego nie będzie jadła....

-Dlaczego nie jesz ryb?
-Bo to mięso...
-Jakie mięso?! Przecież 90% to woda!

- Nie dam Ci zjeść tego jogurtu....
- Czemu? Nie ma w nim żelatyny!
- No bo w składzie są "żywe kultury bakterii"...

-Ryb też nie jesz?!
-No nie, przecież to mięso.
-Jak to? To niby czemu w piątki można je jeść?

Tata: O, co tak ładnie pachnie? Daj spróbuję.. Mmm... A to to jakiś taki kotlecik w sosie tak? Drobiowy chyba.
Mama: To bakłażan...
Tata: No mówiłem, że jakieś paskudne.


:-)
Ostatnio zmieniony przez Anja 2009-04-06, 09:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Izzi 


Pomogła: 55 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2601
Wysłany: 2009-03-01, 13:58   

dawno nie uczestniczyłam w tak zajmującej konwersacji jak w ostatni piątek..
kolega mojego A rozpoczął opowieść o tym jak kiedyś był z kumpelą w wegetariańskiej restauracji: ..i przynieśli mi normalnie całą miskę jakiejś trawy!! no normalnie miska trawy!! (fajnie! -pomyślałam- to byłeś chyba w jakimś kofi szopie :mrgreen: a nie w restauracji?!) ..i wiecie co w tej trawie były takie fajne paseczki mięsa!! ..i tak się tym najadłem! serio! nawet dobre to wegetariańskie jedzenie!
na co ja: to raczej nie była wegetariańska restauracja skoro serwowali mięso!
a kolega: była!
ja: w restauracji wegetariańskiej nie ma mięsa!
kolega: dlaczego? przecież w tamtej było! (pomyślałam- dobra! nie chce mi się z tobą gadać) ..w ów kolega po chwili: echh ..ale rodzice to mieli z tobą problem jak mieszkałaś z nimi..
na co ja: a dlaczego?
na co ów: no bo nie jesz mięsa!
i ja: (ależ mi ciebie szkoda ograniczony człowieczku - pomyślałam) i powiedziałam: oni też nie jedzą :mrgreen: (hihi takie małe kłamstewko)
na co kulega: :shock:
_________________
<img src="hxxps://lbym.lilypie.com/fdt4p2.png" width="200" height="80" border="0" alt="Lilypie Kids Birthday tickers" /> <img src="hxxps://lb2m.lilypie.com/0MBlp2.png" width="200" height="80" border="0" alt="Lilypie Second Birthday tickers" /> <img src="hxxps://lbdm.lilypie.com/7qwZp2.png" width="200" height="80" border="0" alt="Lilypie Pregnancy tickers" />

<img src=hxxp://www.pustamiska.pl/images/banner3.png border=0 alt="PustaMiska - akcja charytatywna"> hxxp://pustamiska.pl]KLIK;)
 
 
kamma 
Magellan


Pomogła: 147 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 7442
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2009-03-01, 16:32   

Izzi, dobry patent :)
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]hxxp://alterna-tickers.com]

hxxp://anilanastudio.blogspot.com/
Ostatnio na blogu: Wszystko jest możliwe
"Trzeba wierzyć w człowieka, koleś"
 
 
 
agaB 

Dzieci: Młody i młoda
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Gru 2008
Posty: 767
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-04-05, 23:18   

mandy_bu napisał/a:
moje ;-) ulubione pytanie "to co Ty jesz jak nie jesz mięsa?"

Żyjesz tylko powietrzem :-)
Jakby nic innego nie było do jedzenia, tylko mięsko.
Właśnie zastanawiam się jak przeżyje zbliżające się święta. Już oznajmiła mamie, że przyjadę ze swoim jedzeniem :mryellow:

[ Dodano: 2009-04-06, 00:24 ]
Anna córka Róży napisał/a:
Kilka autentycznych "dialogów z życia wegetarian", ściągniętych z neta: :-)

Babcia: Oleńko, a jak wyjęłam z zupy udko, to ją zjesz?
Ja: Nie babciu, nie zjem.
Babcia: To ja je włożę z powrotem.


- Nie dam Ci zjeść tego jogurtu....
- Czemu? Nie ma w nim żelatyny!
- No bo w składzie są "żywe kulty bakterii"...

:-)

:-D :-D :-D Ubawiła się nieźle czytając powyższe teksty.
 
 
bluszcz 
bluszcz


Dzieci: Igor, Olaf
Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 32
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-07, 12:42   

Anna córka Róży napisał/a:
Kilka autentycznych "dialogów z życia wegetarian", ściągniętych z neta: :-)

Rozmawiałam z pewną panią. W skrócie:
- Więc jesteś wegetarianką, tak? Nie jesz mięsa?
- No tak, zgadza się.
- A co ci np. mama w domu gotuje?
- Hym, no na przykład bakłazany.
- Dobre to jest? To jakis ptak? Prawda?


rotfl x 1000 :-)
_________________
hxxp://my.jabberpl.org/]Używaj jabbera - alternatywnego komunikatora dla ludzi sukcesu ;)
Ja w sieci:
hxxp://bluszcz.net]Strona domowa, hxxp://www.linkedin.com/in/bluszcz]LinkedIn, hxxp://my.jabberpl.org/]Jogger/Blog, hxxp://myspace.com/bluszcz]MySpace, hxxp://picasaweb.google.pl/bluszcz]Galeria picasa, hxxp://www.youtube.com/profile?user=blvszcz]YouTube
hxxp://www.lastfm.pl/user/bluszcz/?chartstyle=autosizeRecentTracks]
 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3732
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-08, 20:25   

No to jeszcze kilka tekstów z "reala" (chociaż czasem nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać...): :->


Pani od religii: [...]no to tak jakby nie zjeść kiełbaski ze święconki. Przecież każdy z was je prawda?
Ja: Ja nie jem
Pani: A dlaczego?
Ja: Bo jestem wegetarianką.
Pani: Kiedyś spotka Cię jakieś zło i będziesz wtedy żałowała, że ze święconki nie jadłaś!
Ja: Jajka jem.
Pani: Dobrze, że przynajmniej jajka, ale to i tak nie wystarczy!

Kolega, słysząc, że jestem wege: Ale wiesz, że będziesz anorektyczką? Spokojnie... Pomogę Ci, jakoś wyjdziesz z tego nałogu.

Moja kumpela: Ja tez jestem wegetarianką, ale nieraz jem wędlinę...

Babcia: No kochana, to ja Ci dam kabanoska i co do tego?
Basia: Ale babciu, kabanos to mięso..
Babcia: Aaa... no tak..jaka głupia jestem, skleroza... Ale szyneczki zjesz?

- Ryb też nie jesz?!
- No nie, przeciez to mieso.
- Jak to? To niby czemu w piątki można je jeść?

U mnie: Zjedz, nikomu nie powiemy.

Obiadek rodzinny na świeżym powietrzu, na środku stołu stoi dzbanek z sokiem, do którego wpadła muszka owocówka. Wyławiam ją łyżką, nalewam sobie soczek i wypijam.
Mój tata: Boże, przecież w tym było mięso. Wypiłaś to!
Ja: Tato, litości....
On: To już nie jesteś wege?

Kierowniczka na koloni: Czemu nie jesz hot-dogów?
Ja: Bo jestem wegetarianką.
K:No i co z tego?
Ja: No i to że nie jem mięsa?
K:Ale parówki to nie mięso! Pełno tam chemikaliów i wody a mięsa zaledwie z 20%!

- Babciu ja nie jem mięsa, jestem wegetarianką!
- O Jezusicku! A to się da wyleczyć?!

Tata: Chcesz kawałek kiełbasy?
Ja: Nie, nie chcę kawałka KIEŁBASY!!!
Tata: Ja tylko tak, żebyś nie czuła się pominięta...
Ostatnio zmieniony przez Anja 2009-04-08, 20:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Capricorn 
2radical4u

Pomogła: 89 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 6526
Wysłany: 2009-04-08, 20:30   

Anna córka Róży napisał/a:

Pani od religii: [...]no to tak jakby nie zjeść kiełbaski ze święconki. Przecież każdy z was je prawda?
Ja: Ja nie jem
Pani: A dlaczego?
Ja: Bo jestem wegetarianką.
Pani: Kiedyś spotka Cię jakieś zło i będziesz wtedy żałowała, że ze święconki nie jadłaś!
Ja: Jajka jem.
Pani: Dobrze, że przynajmniej jajka, ale to i tak nie wystarczy!


łoboże! :mrgreen:


Cytat:
Zjedz, nikomu nie powiemy.


moja babcia tak do mnie mówiła ;-)
_________________
this is the strangest life I've ever had...

Niniejszym oświadczam, iż wszystkie moje wypowiedzi zawierają wyłącznie moje spojrzenie na omawiany temat. Nikogo do niczego nie nakłaniam. Dziękuję za uwagę.
 
 
bodi 
lucky lucky me :)


Dzieci: dwie panny
Pomogła: 91 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 4234
Skąd: UK
Wysłany: 2009-04-08, 23:06   

Anna, co za teksty... :mryellow: w sumie nie wiem który lepszy, no ale ten o kielbasie ze swieconki najbardziej absurdalny (a jaki na czasie ;) )
i babcia ze sklerozą słodka :mryellow:
_________________

 
 
kamma 
Magellan


Pomogła: 147 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 7442
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2009-04-09, 09:16   

no i kierowniczka kolonii wymiata :lol: :lol:
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]hxxp://alterna-tickers.com]

hxxp://anilanastudio.blogspot.com/
Ostatnio na blogu: Wszystko jest możliwe
"Trzeba wierzyć w człowieka, koleś"
 
 
 
zina 


Dzieci: brat i siostra
Pomogła: 93 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 6307
Wysłany: 2009-04-09, 21:39   

Anna córka Róży, normalnie nie wiadomo czy plakac czy sie turlac po dywanie :lol:
 
 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3732
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-04-22, 06:14   

W szkole na przerwie:
koleżanka: Dziś trzeba jeść tylko kanapki z żółtym serem…
ja: A to dlaczego?
k: No co ty? Przecież dzisiaj jest post, Popielec…
ja: Aha.
k: A ty z czym masz kanapkę?
ja: Z pasztetem sojowym i ogórkiem.
k: Z pasztetem!!!???
ja: Ale sojowym.
k: No to co?! Ale to jednak pasztet...!

Obiad.
Mama: Monisiu, zjedz sobie teraz kurczaczka, a później znowu nie będziesz jadła mięsa…

Tata: Dlaczego nie jesz mięsa? Przecież ty cała jesteś zbudowana z mięsa?


k: Chcesz fajka?
ja: Nie, dzięki.
k: Aaa, bo ty wege jesteś, więc możesz palić tylko trawę…

Naprawdę nie jesz mięsa? To co ty jesz, same zupy?

Na wycieczce klasowej:
Ja do kucharki: Proszę nie wkładać mi ryby...
Kucharka (z oburzeniem): Co to jest, przyjechała paniusia z Warszawy i będzie mi tu wybrzydzać?! A ja specjalnie dla wegetarian ryby usmażyłam!

Moja nauczycielka, usłyszawszy, że nie jem karpia na święta:
-Nie wolno tak łamać naszej polskiej tradycji!

Babcia kolegi:
- A jajecznicę na kurkach mogę ci usmażyć? Czy nie możesz jeść, bo to kura?

Ktoś z rodziny: Wyszukujesz te przepisy w internecie, które do niczego sie nie nadają [puszka.pl]. Napisał je jakiś idiota w 5 minut, co gotować nie umie... Ty wiesz, że nad takim schabowym, czy rosołem, to ludzie pracowali tysiąc lat?

- No zjedz szyneczkę...
- Daj spokój... Nie mogę na to patrzeć...
- Ojej, to sobie serkiem przykryj!
 
 
Capricorn 
2radical4u

Pomogła: 89 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 6526
Wysłany: 2009-04-22, 07:12   

pasztet i trawa wymiatają :D
_________________
this is the strangest life I've ever had...

Niniejszym oświadczam, iż wszystkie moje wypowiedzi zawierają wyłącznie moje spojrzenie na omawiany temat. Nikogo do niczego nie nakłaniam. Dziękuję za uwagę.
 
 
Izzi 


Pomogła: 55 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2601
Wysłany: 2009-04-22, 07:15   

trawa rulez :lol: :lol: hmmm ganja?
_________________
<img src="hxxps://lbym.lilypie.com/fdt4p2.png" width="200" height="80" border="0" alt="Lilypie Kids Birthday tickers" /> <img src="hxxps://lb2m.lilypie.com/0MBlp2.png" width="200" height="80" border="0" alt="Lilypie Second Birthday tickers" /> <img src="hxxps://lbdm.lilypie.com/7qwZp2.png" width="200" height="80" border="0" alt="Lilypie Pregnancy tickers" />

<img src=hxxp://www.pustamiska.pl/images/banner3.png border=0 alt="PustaMiska - akcja charytatywna"> hxxp://pustamiska.pl]KLIK;)
 
 
Cytrynka 


Dzieci: Julcia, Domiś i Adaś
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 962
Skąd: Olympia, USA
Wysłany: 2009-04-22, 08:32   

Trawa i pasztet najlepsze:-)
 
 
maryczary 
kocham życie


Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 25 Sie 2008
Posty: 2167
Wysłany: 2009-04-22, 13:25   

Anna córka Róży, :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]hxxp://alterna-tickers.com]
 
 
fasola 
sztuczne zęby robię


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 23 Sty 2009
Posty: 245
Skąd: Uzdrowisko Śląsk/ SJZ
Wysłany: 2009-04-22, 20:07   

A mi najbardziej spodobała się szyneczka przykryta serkiem :lol: :lol: :lol:
 
 
agaB 

Dzieci: Młody i młoda
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Gru 2008
Posty: 767
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-04-23, 21:05   

fasola napisał/a:
A mi najbardziej spodobała się szyneczka przykryta serkiem :lol: :lol: :lol:

Mnie też.
A teraz autentyczna rozmowa z moją mamą:
Mama chciałam nałożyć mi na talerz mięso.
Ja: mamo, ja nie jem mięsa
Mama:ale to tylko cielęcinka :roll:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,51 sekundy. Zapytań do SQL: 11