wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Masaż
Autor Wiadomość
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3729
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-07-30, 22:13   Masaż

Robicie Waszym pociechom masażyk po kąpieli? Podobno dzieci dzięki niemu są spokojniejsze... :mryellow: Ja robię, choć nie ma u nas tak dobrze, jak sugerował m.in. Zawitkowski, że dziecię potem szybko usypia... :-?
Opinie co do tego, kiedy można zacząć robienie masażu, są podzielone - niektórzy twierdzą, że od 3-4 miesiąca, inni, że po 3 tygodniu. Ja, za radą Bożeny Kierył, na początku robiłam 'masaż motylkowy', w 3 tygodniu przeszłam na 'normalny', choć motylkowy nadal robię, żeby go 'domykać' i m.in. wygaszać odruch moro i łagodzić napięcie.
Młody na początku przyjmował to z pewnym niepokojem, ale nie płakał. Nie robiłam nic na siłę, choć starałam się codziennie po kąpieli. Szczerze mówiąc, efekty widzę dopiero ostatnio. Młody wyluzował i pozwala sobie zrobić coraz więcej. Ma też mniej spięte ciałko...
Masujecie?
Ostatnio zmieniony przez Anja 2009-08-05, 16:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
vegan ciacho 


Dzieci: Bartuś 19.06.09
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 18 Paź 2008
Posty: 441
Wysłany: 2009-07-30, 23:46   

Ja nie masuje, ale chyba zaczne skoro taki masaz moze wygaszac odruch moro i lagodzic napiecie. Chyba gdzies mam jakas instrukcje jak masowac maluszka. Dostalam od poloznej albo w szpitalu.
_________________
Lilypie First Birthday tickers
 
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18010
Wysłany: 2009-07-30, 23:48   

a tu był taki pokrewny temacik http://wegedzieciak.pl/vi...ight=masa%BFyki ;)
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
gemi 
Matka Polka ;)


Dzieci: dopiero trójka :)
Pomogła: 40 razy
Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 2460
Wysłany: 2009-08-01, 21:22   

Masuję już ok. 4 miesiące całe ciało (nauczyłam się na zajęciach dla mam z niemowlakami). Wcześniej intuicyjnie masowałam stópki (kilka razy w ciągu dnia i praktycznie od urodzenia) i dłonie. Pawełek nie miał dzięki temu kolek (a zapowiadał się w szpitalu na kolkowy egzemplarz). A odkąd zaczęłam masować jego całe ciałko po kąpieli, zasypia mniej więcej o godzinę wcześniej niż przed tymi ceremonioami. Te rytuały przypominają mu, że już pora powoli zamykać oczy.
Mam dzięki temu wrażenie lepszego kontaktu z moim bąblem i lepiej potrafię wsluchać się w jego potrzeby. No i bąbel kojarzy sobie przewijak bardzo przyjemnie, dzięki czemu od początku nie mieliśmy z nim jazd przy zmianie pieluch.
_________________
"Nowego kłamstwa słucha się chętniej aniżeli starej prawdy" (A.Czechow)
 
 
blamagda 


Dzieci: Gucik: lipiec '09
Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 10 Sty 2009
Posty: 1034
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-02, 11:47   

a czego używacie do poślizgu? czy może niczego? Ja Gutka próbowałam, ale nóżkami macha i wyrywa, jakoż i rączkami, tak że ze trzy "masnięcia" się da na szybkości i koniec tego dobrego, a twarzy i klatki jakoś sobie nie daje, łapkami mnie odgania. No ale jeszcze popróbuję, jak mówisz Gemi, że to antykolkowe!
_________________
 
 
 
Swiatelko

Dzieci: M@G
Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 136
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-02, 15:07   

co używacie jako nawilzaczy, oleju ? co dzieci lubią i co jest bliskie naturze ?
_________________

 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3729
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-02, 16:28   

Ja używam oliwy z oliwek.
Magda, mój Artek na początku też był spięty / nerwowy, więc masaż był krótki. Polecam ten motylkowy - trzeba stosunkowo mocno przejechać dłońmi po ciele dziecięcia od główki, "zbierając" rączki (generalnie w ogóle ponoć trzeba dbać o przyciąganie rączek do ciała), jednocześnie po brzuszku, aż do nóżek, lekko je rozprostowując. Z tego co mnie uczono, on Cię łapkami nie "odgania", tylko po prostu nie do końca nad nimi panuje - dlatego właśnie mu je do ciała czule "przyginaj" (kurcze, szkoda, że nie mogę tego pokazać - bo to może brzmi jak jakieś znęcanie się nad dzieckiem... ;-) ) - takie "domykanie" rączek jest uspokajające.
Warto też robić "ćwiczenia" - krzyżowanie rączek dziecka (to też wygasza odruch Moro), przyginanie nóżek do brzuszka, czy dotykanie lewą rączką prawej stópki (i na odwrót). Wydaje się banalne, ale nam na początku nie wychodziło, tak się A. prężył...
 
 
gemi 
Matka Polka ;)


Dzieci: dopiero trójka :)
Pomogła: 40 razy
Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 2460
Wysłany: 2009-08-02, 17:00   

Anna córka Róży napisał/a:
Warto też robić "ćwiczenia" - krzyżowanie rączek dziecka (to też wygasza odruch Moro), przyginanie nóżek do brzuszka
to owszem
Anna córka Róży napisał/a:
dotykanie lewą rączką prawej stópki (i na odwrót).

ale z tym bym uważała. Ponoć nie poleca się przez pierwsze 2-3 miesiące.. można nadwyrężyć bark i bioderka, bo dzieci się za mocno jeszcze spinają.

blamagda Gutek jest jeszcze za młody na masaż całego ciałka. Poczekaj jeszcze ze 2-3 tygodnie. Póki co masuj delikatnie stópki i głaskaj dłonie po wierzchu i po wewnętrznej stronie, jeśli nie zaciska piąstek (a jesli zaciska to nie otwieraj ich na siłę). Masaż stópek jest rzeczywiście antykolkowy. Na brzuszek przyjdzie czas pod koniec drugiego miesiąca. Brzuch jest podobno baaaardzo wrażliwym miejscem u takich maluszków.
blamagda napisał/a:
a czego używacie do poślizgu?

Ja do masażu używam oleju sezamowego zimnotłoczonego. Podobno rewelacyjny jest też olejek ze słodkich migdałów. Po kąpieli nie potrzebowałam smarować całego ciałka, gdyż do wanienki wlewałam przecedzoengo "glutka" z zaparzonego siemienia lnianego. Świetnie nawilża :) Pawełek nie lubił z początku masażu innych części ciała niż nóżki i ewentualnie rączki, więc dzięki tej lnianej metodzie nie musiałam go męczyć.
_________________
"Nowego kłamstwa słucha się chętniej aniżeli starej prawdy" (A.Czechow)
Ostatnio zmieniony przez gemi 2009-08-02, 17:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3729
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-02, 17:01   

gemi napisał/a:
ponoć nie poleca się przez pierwsze 2-3 miesiące.. można nadwyrężyć bark i bioderka, bo dzieci się za mocno jeszcze spinają.

Gemi, wiem od terapeutki, że można. :-)
 
 
gemi 
Matka Polka ;)


Dzieci: dopiero trójka :)
Pomogła: 40 razy
Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 2460
Wysłany: 2009-08-02, 17:05   

Anna córka Róży napisał/a:
gemi napisał/a:
ponoć nie poleca się przez pierwsze 2-3 miesiące.. można nadwyrężyć bark i bioderka, bo dzieci się za mocno jeszcze spinają.


Gemi, wiem od terapeutki, że można.
ja mam tę informację od dr Preeti Agrawal, że ćwiczenia po skosie ciała (nóżka do rączki) powinny trochę zaczekać.
_________________
"Nowego kłamstwa słucha się chętniej aniżeli starej prawdy" (A.Czechow)
 
 
biechna 


Pomogła: 65 razy
Dołączyła: 09 Cze 2007
Posty: 4587
Wysłany: 2009-08-02, 19:14   

Dziewczyny, nie trzeba jakoś specjalnie wygaszać odruchu Moro, on się sam zintegruje z całym układem ruchów między 2-4 miesiącem, a pełni też pewne istotne dla rozwoju funkcje. Co innego, gdy odruch jest przetrwały. Nie chce mi się przepisywać z książek, wyciąg info jest na Wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Odruch_Moro
 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3729
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-02, 21:45   

Biechna, ja też się zdziwiłam z tym wygaszaniem odruchu moro - wszędzie piszą, że to się dzieje samo. Jakby nie było, widzę po moim synu, że owo "domykanie" czy masaż motylkowy bardzo mu pomaga. Więc, nieważne - wygasza, czy nie... ;-)
Gemi, jak widać, różne są zalecenia i co do gimnastyki i co do masażu niemowląt - każdy ma swoją teorię. :-) Jak jeszcze byłam w ciąży, byłam na dwóch warsztatach o masażu i zwł. ten prowadzony przez Bożenę Kierył zrobił na mnie ogromne wrażenie. Babka jest specjalistką od rozwoju niemowląt i pokazywała nam, co można z nimi robić. No to robię. :-) I chyba nic złego synowi nie zrobiłam, bo ostatnia kontrola ortopedyczna niczego nie wykryła... ;-) Ale masz rację, że trzeba uważać - dzieciaki rzeczywiście się spinają i pewnie można coś nadwrężyć... A kto prowadził warsztaty na których byłaś - dr Preeti Agrawal? Z jej powodu żałuję, że nie mieszkam bliżej Wrocławia... ;-)
 
 
dżo 


Dzieci: Tymon: 2009 r.
Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2009-08-02, 21:48   

Anna córka Róży napisał/a:
Babka jest specjalistką od rozwoju niemowląt i pokazywała nam, co można z nimi robić.

Anna córka Róży, a co można? chętnie poczytam i poćwiczę z Tymonem :-) .
Nam pediatra pokazywała jedynie jak uczyć dziecko przewracania z plecków na brzuszek oraz jak ćwiczyć bioderka.
 
 
gemi 
Matka Polka ;)


Dzieci: dopiero trójka :)
Pomogła: 40 razy
Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 2460
Wysłany: 2009-08-03, 12:14   

Anna córka Róży napisał/a:
jak widać, różne są zalecenia i co do gimnastyki i co do masażu niemowląt - każdy ma swoją teorię.

dokładnie :) Ważne, żeby intuicyjnie wyczuć co jest najlepsze dla nas i dla naszych dzieci.

[ Dodano: 2009-08-03, 12:17 ]
Anna córka Róży napisał/a:
A kto prowadził warsztaty na których byłaś - dr Preeti Agrawal? Z jej powodu żałuję, że nie mieszkam bliżej Wrocławia...

częściowo ona, a częściowo ludzie z fundacji, którą założyła. Dr Agrawal nagrała płytę z masażem dla niemowląt - można sobie ją nawet zamówić http://www.szkolarodzenia...Glowna&id_men=1
Chodziłam do niej do szkoły rodzenia i na spotkania mam z niemowlakami. Super sprawa!
_________________
"Nowego kłamstwa słucha się chętniej aniżeli starej prawdy" (A.Czechow)
 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3729
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-04, 13:15   

dżo napisał/a:
a co można? chętnie poczytam i poćwiczę z Tymonem :-) .


Dżo, można robić te ćwiczenia, o których pisałam dwa dni temu (zapomniałam wtedy wspomnieć o "rowerku"; a co do przyginania nóżek do brzuszka to ponoć trzeba je krzyżować w kostkach - dlaczego to kij wie) - ale pewnie (?) dla Twojego Tymona to juz bedzie bułka z masłem, więc pewnie musiałabyś poszuakć czegoś dla bardziej zaawansowanych. ;-)

dżo napisał/a:
Nam pediatra pokazywała jedynie jak uczyć dziecko przewracania z plecków na brzuszek oraz jak ćwiczyć bioderka.


Ooo, a jak to się robi?
 
 
blamagda 


Dzieci: Gucik: lipiec '09
Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 10 Sty 2009
Posty: 1034
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-04, 13:52   

dżo, ja dostałam na szkole rodzenia cały zestaw masażowy - z chęcią ci podeślę na maila albo na PW jeśli tam się da dać załącznik. Jest po 1 stronie poświęcone: twarzy, rączkom, brzuszkowi, nóżkom i jeszcze brzuszkowy antykolkowy.
_________________
 
 
 
dżo 


Dzieci: Tymon: 2009 r.
Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2009-08-04, 16:52   

blamagda, bardzo chętnie, zaraz napiszę prv :-D

Anna córka Róży, nie wiem czy potrafię obrazowo to opisać ale spróbuję:
1. przewracanie na brzuszek np. na prawa stronę: jedną ręką nalezy trzymać dziecku lewą nóżkę w pachwinie tak aby ją zablokować a drugą reką zgiąć prawą nóżkę w kolanie i kierować delikatnie na bok w prawą stronę tak aby dziecko swobodnie przekręciło się na brzuszek.
2. bioderka - to jest proste do opisu :-) - rączkami dziecka dotknąć stóp tak aby sobie je chwyciło (pomóc chwycić jesli jeszcze samo tego nie potrafi) czyli zrobic pozycję na tzw. żabę i przekręcać powoli malucha w lewą stronę , na plecki i w prawą stronę. U nas to ćwiczenie często kończy się bezpieluchowym wychowywaniem :mrgreen: .

Te ćwiczenia warto robić codziennie, przy każdej aktywności dziecka. My traktujemy je jako zabawę i dobrze nam wychodzą :-) .
 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3729
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-05, 16:51   

Dzięki Dżo i dzięki Ci Magdo za przysłane materiały. :->
Mam pytanie o dwie rzeczy, które podobno lubią maluchy: turlanie oraz podciąganie dziecka za rączki do siedzenia (chyba nawet nie po to, żeby przyspieszać siedzenie, ale wzmacniać jakieś tam mięśnie) - obie te praktyki wydają mi się lekko niebezpieczne... ;-) Ale może któraś z Was tak męczyła swoje dziecię? Jeśli nic mi się nie pokićkało, polecali to w "Zabawach fundamentalnych".
 
 
dżo 


Dzieci: Tymon: 2009 r.
Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2009-08-05, 17:32   

Anna córka Róży napisał/a:
podciąganie dziecka za rączki do siedzenia

Anna córka Róży, nasz Tymon strasznie się do tego wyrywał jak miał 3 miesiące i gdy dawałam mu ręcę do chwytał moje palce i "sam" siadał, teoretycznie sam bo później jak skonsultowałam to z pediatrą to ona powiedziała , że nawet jak nam rodzicom wydaje się , ze dziecko samo się ciągnie do góry to nie jest to prawda bo my mu mimowolnie i nieświadomie pomagamy a tak się nie powinno robić,
w każdym razie odradzała takie praktyki i mimo dużej chęci Tymona do tej zabawy zaniechaliśmy jej, choć w sumie jak widzę niektóre maluchy duzo młodsze od Tyma sadzane swobodnie przez rodziców to trochę mam watpliwości czy ta ostrozność jest nie na wyrost,
 
 
biechna 


Pomogła: 65 razy
Dołączyła: 09 Cze 2007
Posty: 4587
Wysłany: 2009-08-05, 19:26   

Anna córka Róży napisał/a:
podciąganie dziecka za rączki do siedzenia

Wg mnie nie powinno się tego robić, kręgosłup, stawy i mięśnie nie są jeszcze gotowe na takie obciążenie, jakim jest utrzymanie ciężaru "koleboczącego" się przecież jeszcze ciała.
Absolutnie najlepiej wzmacnia mięśnie leżenie na brzuszku - ćwiczy wtedy szyja, kark, ręce, brzuszek, plecy i - moim zdaniem, wysnutym na podstawie przeczytania licznych publikacji - to wystarcza. Staś kiedyś się podciągnął parę razy, ale tak jakoś nagle, niezuważenie, ja go wtedy po prostu znowu kładłam, bo zresztą "siedząc" tak się gibał, że aż strach.
Ale ja wyrocznią nie jestem, Staś ciągle nie siedzi, a gdy czasem go chwilę trzymam posadzonego, bo np. zmieniam pozycję swoją itp. to gibie się jako i dawniej, i nie zanosi się, że prędko siądzie, zdecydowanie prędzej ruszy wg mnie. Inna jeszcze sprawa, że on ma już prawie 9,5 kg i otulony jest miękkim płaszczem "niemowlęcych uroczych fałd" ;-)
Ja Stasinka turlałam po materacu naszym lekko, nie wiedziałam, że to mogłoby być niebezpieczne. Na szczęście chyba 2 dni po naszym pierwszym zabawowym turlaniu Stach zaskoczył i od tamtej pory turla się sam.
dżo napisał/a:
czy ta ostrozność jest nie na wyrost,

A ja jednak wolę ostrożność na wyrost, wg mnie nie ma co poganiać, jeśli co jakiś czas podnosi się alarm, że to dla stawów czy kości niebezpieczne. Po co ryzykować, skoro dziecko przecież wreszcie na serio usiądzie?
 
 
Martuś 


Dzieci: Jaś & Ida
Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 3101
Skąd: Langfuhr
Wysłany: 2009-08-05, 20:09   

Hmm, czytam ten wątek od paru dni i postanowiłam się odezwać, bo coraz szerzej mi się otwierają oczy ze zdziwienia. Może zacznę od tego, że uważam masowanie, tulenie czy inne formy kontaktu z dzieckiem za rzecz jak najbardziej pozytywną, ale mam 'alergię' na wszelkiego rodzaju dorabianie ideologii i przypisywanie czemuś cudownych właściwości, których nie ma, tylko dlatego, że nam to coś akurat pasuje. I tak: masaż mógłby może łagodzić pewne objawy kolki, ale na pewno nie ma działania 'antykolkowego', tym bardziej, że nikt do końca przyczyn kolki nie zna. A w szpitalu nie da się rozpoznać, czy 'zanosi się u dziecka na kolki' czy nie, bo kolka pojawia się, jak dziecko ma ok trzech tygodni.

Dodam jeszcze, że jeśli czyjeś dziecko uwielbia masaż i dzięki temu czuje się zrelaksowane, to fajnie, tylko warto mieć świadomość, że nie jest to wynik jakichś specjalnych rodzicielskich starań, tylko po prostu taki łatwy w obsłudze model dziecka, stacjonarny i zgadzający się na 'bezczynne' leżenie. Dla Jasia na przykład takie leżenie od trzeciego dnia po narodzinach było zbrodnią, a leżenie na plecach było zbrodnią najwyższego kalibru, i mimo podejmowanych przeze mnie prób nienawidził wszelkich masaży i po kilku chwilach kończyły się one rykiem. Także nie każde dziecko lubi masaż i nie na każde działa on relaksująco, na niektóre wyłącznie wnerwiająco ;)

A co do wszelkich praktyk mających na celu 'ćwiczenie' umiejętności siadania, przewracania na brzuch itp, to uważam, że są one nie tylko zbędne, ale również niebezpieczne i szkodliwe, jak zresztą każda praktyka mająca na celu przyspieszenie rozwoju dziecka. Dziecko powinno ćwiczyć, ale samo, leżąc na brzuchu, i dopiero jeśli usiądzie całkowicie samodzielnie z tej pozycji można powiedzieć, że opanowało umiejętność siedzenia. Podciąganie za ręce na pewno nie ćwiczy tych mięśni, które są potrzebne do samodzielnego siadania. Moim zdaniem takie podciąganie do siadania ma równie 'zbawienny' i 'ćwiczebny' wpływ na kręgosłup dziecka, jak wsadzanie go w chodzik, kiedy nawet nie umie stać, czy też prowadzanie za rączki, kiedy ledwo stoi. Piszę o tym i uczulam na to zawsze, bo często rodzicom wydaje się, że jak dziecko rączki wyciąga, to znaczy, że jest gotowe do siedzenia. A prawda jest taka, że jest wtedy ono jedynie gotowe do tego, aby zacząć próbować ćwiczyć tą umiejętność, ale zanim ją osiągnie, mija zwykle kilka miesięcy (przeciętne dziecko siada samo w 9. miesiącu życia, przynajmniej tak mi się wydaje). Rodzice zwykle sadzają na siłę dzieci około półroczne, albo i młodsze, i jeśli delikwent się od razu nie osuwa, to wtedy rodzice zwykle z dumą stwierdzają, że ich dziecko 'już siedzi'. Może ono co prawda przez chwilę siedzieć nawet w miarę stabilnie, szczególnie, jeśli jest 'klockowatej' budowy, ale nigdy nie wiadomo, jak to się odbije na stanie jego kręgosłupa. Dodatkowo takie dzieci, które rodzice sadzają, stawiają, przewracają itd. często w efekcie rozwijają się znacznie wolniej, niż ich przeciętni rówieśnicy, bo raz, że nie mają okazji robić tego, co powinny, czyli leżeć na brzuchu, a dwa, że przyzwyczajają się, że rodzice wszystko robią za nie i same nie mają ochoty próbować np. siadać, skoro zawsze można zacząć wrzeszczeć i wtedy matka przyjdzie i posadzi. Takie dzieci mogą również ominąć etap raczkowania czy tez zacząć raczkować bardzo późno.

Cytat:
A ja jednak wolę ostrożność na wyrost, wg mnie nie ma co poganiać, jeśli co jakiś czas podnosi się alarm, że to dla stawów czy kości niebezpieczne. Po co ryzykować, skoro dziecko przecież wreszcie na serio usiądzie?

Dokładnie!
_________________

 
 
dżo 


Dzieci: Tymon: 2009 r.
Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2009-08-05, 20:43   

Martuś napisał/a:
coraz szerzej mi się otwierają oczy ze zdziwienia

Martuś, a co konkretnie wprawiło Cię w to zdumienie/zdziwienie?
 
 
Martuś 


Dzieci: Jaś & Ida
Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 3101
Skąd: Langfuhr
Wysłany: 2009-08-05, 20:59   

To wszystko, co skomentowałam ;) Najbardziej chyba przypisywanie masażowi mocy zapobiegania kolce oraz to, że różni spece czy też podręczniki polecają 'uczenie' dziecka siadania.
_________________

 
 
Anja 


Dzieci: Artek i Robert
Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3729
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-08-05, 21:39   

OMG, Martuś, jaki ostry ton... :-D Ale ja też jestem zdecydowaną przeciwniczką przyspieszania rozwoju dziecka. I pisząc o podciąganiu za rączki od razu zaznaczyłam, że nie pytam o przyspieszanie umiejętności siadania, ale - podobno - o rozwój mięśni. A że akurat mi wcięło Zabawy Fundamentalne - stąd moje pytanie do Was, czy wiecie, o co w tym biega. Bo mi również - jak zaznaczyłam powyżej - owe praktyki, o które pytam, wydają się - zacytuję siebie samą - "lekko niebezpieczne". :-> Też jestem za ostrożnością... :-> Proszę czytać moje posty ze zrozumieniem... ;-)
A co do masażu - każdy robi swemu dziecku to, co lubi i w czym się czuje dobry... :-) Jednak masaż zaleca się przede wszystkim(!) dzieciom "trudnym w obsłudze" (po prostu ma działanie terapeutyczne), a nie aniołkom. A że dzieci nie chcą leżeć plackiem - to prawda... na początku. Dlatego w wielu materiałach zaleca się 2-3 minuty na początek, bardziej głaskanie niż konkretny nacisk i tak po trochu, jeśli się da. Mój synek na początku był wobec masażu nieco nieufny, a obecnie leży plackiem, nie wierzga i wpatruje się we mnie jak zahipnotyzowany przez jakieś 10-15 minut. Szok.
:-)
 
 
Martuś 


Dzieci: Jaś & Ida
Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 3101
Skąd: Langfuhr
Wysłany: 2009-08-05, 23:34   

Anna córka Róży, nie zrozum mnie źle, mój ostry ton nie był skierowany do Ciebie, bo dobrze zrozumiałam, że podchodzisz do tego z dystansem, tylko był wyrazem mojej dezaprobaty dla takich praktyk, nie skierowanym do nikogo personalnie, a sprawa ta budzi we mnie duże emocje, bo mam w rodzinie ludzi tak postępujących i po prostu żal mi strasznie ich dziecka i wszystkich innych dzieci, które są ofiarami niedowartościowania i niespełnionych ambicji / ew. nieświadomości własnych rodziców.. Oczywiście nie sądzę, żeby ktokolwiek w tym wątku miał potrzebę przyspieszania rozwoju dziecka na siłę, ale czasem można popełnić różne błędy nawet nie zdając sobie z tego sprawy, właśnie m.in. dlatego, że dziecko się wyrywa albo teściowa namawia itp.

[ Dodano: 2009-08-05, 23:41 ]
A mięśnie dziecko sobie samo rozwinie, dokładnie te które mu potrzeba, jeśli tylko zostawimy je w spokoju i damy mu ku temu okazję ;) Wystarczy zrobić eksperyment i najpierw poprosić kogoś, by podciągnął nas za ręce, a następnie samemu usiąść z leżenia na brzuchu, skupiając się przy tym na partiach mięśni, które pracują, wnioski nasuną się same ;)

[ Dodano: 2009-08-05, 23:49 ]
Jeśli chodzi o masaż, to cóż, nie będę się spierać, może gdyby dziecko było 'nieco nieufne', to bym próbowała dalej, ale znam swoje dziecko i wiem, kiedy ma szansę się do czegoś przyzwyczaić a kiedy nie, no ogólnie to, co napisałaś świadczy o tym, że z pewnym określonym typem dzieci nie miałaś nigdy do czynienia ;) I uwierz mi (albo i nie, kiedyś i tak się o tym przekonasz), że nie ma takich rzeczy, które byłyby dobre i terapeutyczne dla wszystkich dzieci, każde dziecko jest inne i to, co na jedno wywiera dobry wpływ, na inne może mieć zupełnie odwrotny. A Jaś do dzisiaj przy wszelkich masażach się wkurza i wyrywa i nigdy nie udało mi się go pomasować dłużej, niż kilka sekund, mimo że i tak teraz można wynegocjować z nim dużo dłuższe (czyli czasem porywach do minuty) leżenie.
Jeśli ktoś wierzy w chińską mądrość to mogę napisać tyle, że wszystkie dzieci urodzone w roku Bawoła są z natury raczej powolne i lubią sobie poleżeć, także żadna matka Bawoła nie zrozumie matki megażywiołowego Szczura ;) (chyba, że dziecko jest jednocześnie Szczurem i Bawołem :P ale to już mega OT)
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 10