 |
wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich
|
|
Przebieg porodu |
| Autor |
Wiadomość |
dżo

Pomogła: 142 razy Dołączyła: 04 Cze 2007 Posty: 5422 Skąd: między polem a łąką
|
Wysłany: 2010-04-14, 19:48
|
|
|
| vegAnka, podobno dzieci w czasie nocnego jedzenia nie połykają aż tyle powietrza aby była konieczność odbijania. U nas na początku starałam się aby Tymonowi się odbijało a później ponieważ się rozbudzała dałam sobie spokój (byłam spokojna, że nic mu nie bedzie gdyby ulewał bo on cały czas spał na boku). |
|
|
|
 |
vegAnka

Pomogła: 8 razy Dołączyła: 05 Cze 2007 Posty: 1319 Skąd: Belgia
|
Wysłany: 2010-04-14, 20:34
|
|
|
moja je tak lakomie ze ulewa sie jej dosc sporo.... dlatego nie wiem sama ...
a u nas kaza klasc dziecko na pleckach.... |
_________________ <img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/eYYdp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />
<img src="hxxp://davf.daisypath.com/c79mp1.png" width="400" height="80" border="0" alt="Daisypath Anniversary tickers" /> |
|
|
|
 |
rosa
born to be wild

Pomogła: 174 razy Dołączyła: 05 Cze 2007 Posty: 7459 Skąd: Zielonka
|
Wysłany: 2010-04-15, 08:14
|
|
|
| nie odbijałam i tak jak dżo kładłam na boczku |
_________________ hxxp://rosa-robi-to.blogspot.com/
And what would life be like without a few mistakes |
|
|
|
 |
maga
mama Zioma
Pomogła: 79 razy Dołączyła: 03 Cze 2008 Posty: 4625 Skąd: sielsko izersko
|
Wysłany: 2010-04-15, 12:56
|
|
|
vegAnka, ja nie odbijałam, bo mi się nie chciało. Tym bardziej, że przeważnie zasypiałam podczas karmienia. Nic się złego nie działo.
Dzielna byłaś! Super opis |
_________________
 |
|
|
|
 |
biechna

Pomogła: 65 razy Dołączyła: 09 Cze 2007 Posty: 4587
|
Wysłany: 2010-04-15, 14:38
|
|
|
vegAnka, dziękuję za wzruszający opis :*
Stasia w nocy nie odbijałam (w dzień tak), spał na boczku (położne mi tak radziły).
Co do siedzenia na forum z noworodkiem, to czyniłam to podczas nocnych karmień, które trwały wszak 40-60 minut ale ja wstawałam do karmienia, dopiero po paru m-cach zdecydowałam, że mam dość i zamiast oduczyć nocnych karmień, wzięłam Stacha do naszego łóżka. Następne dziecko po kilku miesiącach oduczę nocnych karmień po prostu. I pewnie potem i tak wezmę do naszego łóżka |
|
|
|
 |
daria

Pomogła: 29 razy Dołączyła: 19 Lis 2007 Posty: 4783
|
Wysłany: 2010-04-15, 14:43
|
|
|
vegAnka, może w nocy nie odbijać, gdyby jej to przeszkaszało, obudziłaby się i tak... i lepiej póki co takiego malucha na boczek.. bezpieczniej i zmieniaj boczki żeby główka ładnie się kształtowała |
_________________ wariatka! |
|
|
|
 |
neina

Pomogła: 44 razy Dołączyła: 23 Paź 2007 Posty: 2342 Skąd: Teddington
|
Wysłany: 2010-04-15, 17:46
|
|
|
| Ja tez nie odbijalam w nocy i tez kladlam na boczku, jak radzily tutejsze polozne. |
_________________ <img src="hxxp://www.alterna-tickers.com/tickers/829543.png" border=0> |
|
|
|
 |
vegAnka

Pomogła: 8 razy Dołączyła: 05 Cze 2007 Posty: 1319 Skąd: Belgia
|
Wysłany: 2010-04-15, 19:26
|
|
|
dzieki za odpowiedzi dziewczyny....
u nas polozne mowia ze lepiej na pleckach klasc, bo na boczku za bardzo sa pluca zcisniete... widzocznie kazdy ma inne teorie ja czasem klade na boku i tak. |
_________________ <img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/eYYdp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />
<img src="hxxp://davf.daisypath.com/c79mp1.png" width="400" height="80" border="0" alt="Daisypath Anniversary tickers" /> |
|
|
|
 |
zina

Pomogła: 93 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 6308
|
Wysłany: 2010-04-15, 19:36
|
|
|
A ja odbijałam |
|
|
|
 |
katrinko
zła matka

Pomogła: 3 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 130
|
Wysłany: 2010-05-12, 17:41
|
|
|
To i ja napiszę o swoim porodzie, teraz już z perspektywy czasu
Dzień po teminie pojechałam do szpitala, bo dostałam krwawienia – tak przynajmniej mi się wydawało, bo wg lekarzy było to tylko niegroźne plamienie, na szczęście. Przyjęli mnie jednak już na oddział (już za to byłam zła na siebie, że niepotrzebnie przyjechałam i dałam się położyć) i na drugi dzień lekarz zlecił oksytocynę. Kiedy zaprotestowałam, bo nie chciałam wywoływania porodu, wyjaśnił mi że to jedynie badanie wydolności łożyska. Wiedziałam, że oksy to oksy, ale nie miałam argumentów żeby odmówić diagnostyki (a robić afery i wypisywać się na życzenie nie chciałam). Po tym byłam już na siebie nie tyle zła, co wściekła. Następnego dnia rano lewatywa (sama chciałam), ktg i oksytocyna. Po pół godzinie zaczęły się skurcze (widoczne na zapisie), po godzinie były to już dość bolesne skurcze i nie było wątpliwości, że się zaczęło. Położna (miła i fachowa) stwierdziła jednak tylko 1 cm rozwarcia, tak samo jak poprzedniego dnia, w badaniu czuła jednak coś dziwnego więc poprosiła inną położną o opinię... potem zbadała mnie jedna lekarka... przyszedł następny lekarz... ten wybawił mnie przed badaniem przez cały personel medyczny pracujący na oddziale, stwierdził zarośnięcie szyjki macicy (pierwszy raz słyszałam, że coś takiego jest możliwe) i po prostu przerwał błonę, co było niemiłe, lecz skuteczne Rozwarcie od razu się powiększyło. Zadzwoniłam po Bartka, żeby przyjeżdżał szybko, bo rodzę (bałam się, że będzie się chciał wymigać, ale nie). Dostałam wielki, nieporęczny stojak na worek z oksytocyną i poszłam z mp3 na uszach spacerować po korytarzu. Przyjechał mąż i spacerowaliśmy razem tak długo, aż coraz mocniejsze skurcze mi to uniemożliwiły, wróciłam na swoją salę porodową, przyszła też położna i sprawdziła rozwarcie, wciąż było małe jak na takie skurcze. Zaczęłam panikować, że będzie tak jak przy pierwszym porodzie, nie będzie rozwarcia mimo skurczy, położna uspokajała mnie i podała mi jakiś środek rozluźniający szyjkę. Musiałam po nim leżeć pół godziny, skurcze były coraz silniejsze i szybko postępowały, rozwarcie zwiększyło się również (5 cm), poprosiłam więc o wannę. Wanna cudowna, od razu złagodziła bóle. Bartek był bardzo pomocny w tym okresie, podawał mi picie, dawał się przy skurczu ściskać mocno za rękę i wysłuchiwał moich inwektyw Po nieco ponad godzinie cudowne działanie wanny ustało, skurcze były już zbyt mocne, wyszłam więc (z dużą pomocą męża i położnej, bo między wanną a łóżkiem kilka razy lądowałam na podłodze). Okazało się że rozwarcie jest niemal całkowite, położna przebiła pęcherz płodowy i od razu rozpoczęły się skurcze parte. Bartek w tym momencie ulotnił się, pojawił się za to od razu lekarz i ekipa od noworodków. Dwa skurcze i na świecie pojawił się Tomasz Lekarz i położna byli naprawdę mili, mówili że jestem dzielna, dam radę, że jestem matką Polką i tego typu bzdury. Ja krzyczałam że nic podobnego, nie jestem dzielna i mam tego dość, mam małą odporność na ból itd. Że wcześniej klęłam przy Bartku wiem, ale mój maż, który dyżurował przy drzwiach aby nie zemdleć, twierdzi że przy ekipie lekarsko-pielęgniarskiej klęłam jeszcze bardziej. Bardzo możliwe, ale nie pamiętam Na pewno miła nie byłam i krzyczałam na nich, zwłaszcza nieco później... Z powodu przekleństw było mi trochę głupio, bo na co dzień nie klnę, ale nie żałuję, pomagało.
Mały dostał 8 i 9 pkt w skali Apgar. Niestety miałam problemy z urodzeniem łożyska i kiedy lekarka chciała mi go położyć na brzuch, nie dało rady, bo męczyłam się z łożyskiem na siedząco, potem lekarz wyciskał mi je, a skończyło się łyżeczkowaniem. Dopiero później uświadomiono mnie , że była to tzw atonia macicy i straciłam dużo dużo więcej krwi, niż powinnam, wtedy o tym nie wiedziałam i może dlatego się jakoś trzymałam. Oczywiście jeszcze szycie – pęknięta szyjka i krocze (znieczulenie wg mnie nie podziałało, mam w końcu porównanie!), a na koniec dostałam na brzuch 5kg piasku, żeby obkurczała się macica, w związku z tym znowu nie dostałam synka do pierwszego karmienia Całość, od pierwszych skurczy, trwała niecałe 6 godzin, co było dla mnie miłą niespodzianką. |
|
|
|
 |
renka
mama sama
Pomogła: 123 razy Dołączyła: 02 Sie 2007 Posty: 3354 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-05-12, 17:48
|
|
|
Katrinko - gratuluje narodzin drugiego synka!
Jak Mikolaj reaguje na mikro brata? |
_________________ hxxp://alterna-tickers.com]
hxxp://alterna-tickers.com]
Ostatnio czytane:
1) HAWKINS P., Dziewczyna z pociągu
hxxp://bonito.pl/k-1098909-dziewczyna-z-pociagu
2) KRAJEWSKI M., Władca liczb
hxxp://bonito.pl/k-1318363-wladca-liczb
3) KRAJEWSKI M., Arena szczurów
hxxp://bonito.pl/k-1301314-arena-szczurow
|
|
|
|
 |
katrinko
zła matka

Pomogła: 3 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 130
|
Wysłany: 2010-05-12, 17:57
|
|
|
Dziękuję ślicznie, renka
Mikołaj bardzo chciał mieć brata, czekał na niego, teraz jest trochę rozczarowany, z małym nie można się bawić, a ja poświęcam mu większość czasu kosztem starszego Kotka. Ale nie okazuje zazdrości (czasami zniecierpliwienie ), głaszcze małego, przytula, puszcza pozytywkę, mówi "mój bracie" Ostatnio powiedział cos takiego: "wiem, chciałem mieć brata, teraz zmieniłem zdanie, ale co zrobić, nie wyrzucimy go przecież do śmieci!" |
|
|
|
 |
maga
mama Zioma
Pomogła: 79 razy Dołączyła: 03 Cze 2008 Posty: 4625 Skąd: sielsko izersko
|
Wysłany: 2010-05-12, 18:12
|
|
|
katrinko, pięknie! Dzielnaś, a przekleństwami się nie przejmuj. Ja wrzeszczałam na pół szpitala przy krzyżowych i też potem przepraszałam personel |
_________________
 |
|
|
|
 |
YolaW

Pomogła: 39 razy Dołączyła: 04 Cze 2007 Posty: 5462 Skąd: Południe :)
|
Wysłany: 2010-05-12, 21:52
|
|
|
| katrinko napisał/a: | | "wiem, chciałem mieć brata, teraz zmieniłem zdanie, ale co zrobić, nie wyrzucimy go przecież do śmieci!" |
rozłożył mnie na łopatki Boski jest!
katrinko, gratuluję Ci serdecznie, bo nie wiem czy już Ci gratulowałam. Dzielna byłaś!! |
_________________ hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17] |
|
|
|
 |
cynamon
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 14 Kwi 2010 Posty: 237 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2010-05-27, 17:15
|
|
|
Przeczytałam caly wątek, od deski do deski. Dzięki dziewczyny za wszystkie opisy, czuję się jeszcze bardziej świadoma, choć staram się dużo czytać i dowiedzieć. Za pierwszym razem niestety nie udało się, skończyło się cesarką. Ponieważ podejrzewam, że to mój ostatni poród, marzy mi się naruralny z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko może się zdarzyć - czasem pewne decyzje trzeba podjąć i już, ale chcę mieć 100% pewności, że jeśli nie pójdzie idealnie po mojej myśli to dlatego, że tak trzeba bylo a nie dlatego, że komuś spieszyło się do domu, albo blokowałam zbyt długo salę. Dlatego zaczynam rozważać poród w prywatnym szpitalu /akurat mam okazję zrobić to za prawie taką samą cenę, jak w państwowym z dodatkowo płatnymi wygodami/. Sprawdziłam to z kilkoma znajomymi, które tam rodziły, rozmawiałam z lekarką, ktora tam pracuje - wszyscy twierdzą, że dostanę to, co mi się marzy jeśli oczywiście będzie bezpiecznie. Jest tylko jedno ale: decyzję o dopuszczeniu do porodu sn podejmą tuż przed... porodem Ponieważ Tola będzie miała 2 lata i 9 miesięcy, muszą sprawdzić wagę dziecka i stan blizny w ostatnim momencie. I teraz bądź człowieku mądry! W moim szpitalu /państwowym, gdzie pracuje mój lekarz prowadzący/ mam dobrą opiekę, leakrz dba o mnie, bo dużo razem 'przeszliśmy' - jestem po trudnych doświadczeniach i jednym porodzie, wszystkich z nim. Jeśli ktoś ma mnie ciąć, to najchętniej znowu on. Ale jeśli będę mieć szansę na sn, to chyba wolę w spokoju i pełnym szacunku w prywatnym... I jestem totalnie rozdarta Niby mam jeszcze trochę czasu, ale jeśłi podpiszę z prywatnym umowę już teraz, będę mogła uczestniczyć w szkole rodzenia już położnymi z tego spzitala... Przede mną trudna decyzja. Najgorsze jest to, że nikt mi nie potrafi powiedzieć, jakie są sznse na poród sn. Oprócz tego, że są
No to się wyżaliłam |
_________________ hxxp://alterna-tickers.com]
hxxp://alterna-tickers.com]
hxxp://tolabombola.wordpress.com]BLOG TOLI - zapraszam po dostęp na priva
hxxp://wrzesniowe.wordpress.com/]CIĄŻOWY BLOG KALINY |
|
|
|
 |
fylwia

Pomogła: 9 razy Dołączyła: 09 Cze 2010 Posty: 318 Skąd: Windsor
|
Wysłany: 2010-07-19, 22:49
|
|
|
Ja też przeczytałam cały wątek, zajęło mi to dwa wieczory i śniło się dwie noce Jestem wam wszystkim ogromnie wdzięczna za opisy porodów i ogrom informacji. Chylę czoła! Przyznaję, że poród mnie zawsze przerażał i do tej pory omijałam te rozdziały w książkach o ciąży dotyczące samego porodu... Ale ostatnio dotarło do mnie, że czas stawić czoła sytuacji - wymarzone dziecko w drodze, 27 tydzień - trzeba się przełamać. Dzięki wam wiem już jak to mniej więcej wygląda i zabieram się za wielkie przygotowania: książki "New Active Birth: A Concise Guide to Natural Childbirth" Janet Balaskas, "Birth Skills: Proven Pain-management Techniques for Your Labour and Birth" Juju Sundin i "Hypnobirthing: The Mongan Method: A Natural Approach to a Safe, Easier, More Comfortable Birthing with CD" już zamówione! Mam nadzieję na naturalny i świadomy poród, chociaż nigdy wcześniej mi nie przyszło do głowy, że mogłabym nie chcieć skorzystać z wszelkich dostępnych środków przeciwbólowych . Za jakieś trzy miesiące dopiszę się do wątku ze swoją relacją - mam nadzieje, że będzie pozytywna . |
|
|
|
 |
LaMandragora

Pomogła: 1 raz Dołączyła: 25 Cze 2010 Posty: 140
|
Wysłany: 2010-07-20, 19:29
|
|
|
Mam za soba trzy porody, wiec bedzie pewno, co pisac.
Moj pierwszy porod...
Bylam 2 dni po terminie. Dzien wczesniej na kontroli i zero skurczow, 1 cm rozwarcia.
Na drugi dzien, czyli te 2 dni po terminie wstalam sobie z bolem brzucha (godz. 9-a)...
Bol brzucha, takie lekki skurcze, jak przy wzdeciu... Wiec ja do ubikacji... Niestety nie szlo. Zeby poszlo zaczelam tanczyc taniec brzucha... i poszlo. Poszlo... to ja z powrotem do wyrka... Po jakis 10. minutach znow bol brzucha... to ja znowu... ubikacja, taniec brzucha... poszlo. Znow do wyrka... Trzeci raz bol brzucha... tak po 10. minutach... toaleta... taniec brzucha... poszlo... Znowu do wyrka...
Teraz, jak znowu zaczal bolec brzuch... to juz ja do mezona... ze moze jednak bysmy pojechali do szpitala
Mezon: poczekaj... daj mi sie troche wyspac.
Nie dalam... Musial sie zerwac, w auto i do szpitala...
10.20 bylismy w szpitalu. Polozna zbadala mnie i zdziwiona, ze ja mam juz 8 cm rozwarcie... Na porodowke...
Wskoczylam na pilke... pokulalam sie troche... i trzeba bylo rodzic... Mloda urodzila sie 11-go czerwca o 11.06...
***
Drugi porod
Od 32. tc mloda tkwila w kanale rodnym, a dla mnie tak przyjemnie bylo z nia chodzic, jakbym nosila tam kij bejsbolowy.
W kazdym razie pomimo, ze wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywaly na szybszy porod, to ja dobrnelam do terminu porodu... a tam 1 cm rozwarcia i zero skurczy... Hm... Codziennie ktg i moj komentarz, ze mala czeka pewno do 18-tki, wyjdzie, zda mature, zlapie prawko jazdy i wyprowadzi sie na swoje...
Ostatni raz do kontroli do mojej gin poszlam 6 dni po terminie. Bylam tam o 10-ej i oczywiscie nic sie nie dzialo. Przyszlam... za rada poloznej przygotowalam sobie koktajl poloznych i wypilam. Jeszcze poszlam ze starsza do pediatry, pobrykalam po schodach... szoste pietro w gore, szoste pietro w dol... i tak tym rytmem. O 15-ej siedze sobie w domku... a tu brzuszek twardnieje... Hm... ale nie boli...
Mimo wszystko mowie do malza, ze chyba lepiej, jak pojedziemy do szpitala. Malz przed tv i ogladal jakis wazny mecz, wiec do mnie z tekstem: poczekaj, az sie mecz skonczy.
No ja niedobra... nie poczekalam, tylko kazalam od razu gnac do szpitala... ze mna.
15.30 bylismy w szpitalu. Polozna zbadala... 3 cm rozwarcie. Podlaczyla do ktg - zero skurczy... Ok...
Siedze sobie pol godzinki... o 16-ej czuje, jak mi chlustaja wody...
Przychodzi polozna, bada... 3 cm... prosze isc na usg...
Ide na korytarz... pokoj do usg zajety... Lapia mnie bole... chodze na czworaka...
Pokoj do usg wolny, ide... klade sie...
Lekarka mowi, zebym polozyla sie prosto, bo inaczej nie moze zrobic usg...
Ja na ta, ze nie moge i zwijam sie w rogalik...
W koncu po probach nieudanych oczywiscie przekonania mnie, zebym sie ladnie prosto polozyla... ja mowie glosno, ze to ja ide qpe zrobic...
Na to patrze, a tu wpada jak zorro moja polozna... Oj... glowke widac... nie przec jeszcze...
No... latwo mowic nie przec... plumsk... cora wypadla tej poloznej na rece...
Komentarz polozej... Kurcze... jak z katapulty... Godz. 16.20... 16.03...
***
Trzeci porod...
Jou... bylam sobie dzien przed terminem... i jako, ze mialam dobre doswiadczenie z koktajlem (nie molotowa, lecz poloznych ) to po wizycie u gin. o godz. 16-ej, wizycie nic nie wnoszacej, poza tym, ze bylo 3 cm rozwarcia i szyjka macicy miekka jak maslo... i oczywiscie zero skurczow... postanowilam znow sobie ten cudny koktajl przyrzadzic.
Przyrzadzilam, wypilam...
Siedze sobie przed kompem, lukam tu i tam... a tu twardy brzuszek.... jest godz. 18-a...
Hmm. ok... mowie do mezona... jedziemy do szpitala... Mezon... A jestes peeewna?
Ja... ehe...
W szpitalu jestesmy o 19-ej... Bada mnie polozna... 3 cm rozwarcia...
Podlacza mnie do ktg. Skurcze sa, ale nieproduktywne i co gorsza puls corci jest za wysoki.
Polozna do mnie z wyrzutem, ze pewno za malo pilam. Ja... ze sobie nie kojarze...
Przynosi 2 butelki wody mineralnej i kaze wypic... wypijam zawartosc jednej, drugiej butli... zostaje podlaczona pod kroplowke z elektrolitami...
Leze tak sobie, co chwila przychodzi raz polozna, raz lekarka... serce malej wali, jak oszalale... porod... jaki porod... cisza...
O 23-ej moja polozna idzie do domu, przychodzi sie pozegnac...
- No pani Kasiu... czuje pani bole?
Ja... no... chyba nie...
Polozna... no to na pewno nie...
Ja do niej... No bo jak to mogloby dzis byc... Moje cory przychodza na swiat tak, ze godzina zgadza sie z dniem... najstarsza przyszla 11.06 o 11:06 a srednia 16:03 o 16.20...
Na to polozna... no... my mamy dzis 27.08... no to dzidzia urodzi sie o 00:27 i to samo powiedziala do drugiej poloznej...
Hmm...
O 23.45... zaczyna mnie nagle pobolewac brzuch... Wolam polozna... polozna zaglada... 7 cm rozwarcie...
Serducho malej juz ok... puls dobrze, wiec mowie, ze chce isc do siebie do pokoju, bo chce sie przebrac, pochodzic... i moze cos sie ruszy...
Ok... moge isc, tylko jak zaczne przec, to mam przyjsc... ok...
Jestem u siebie w pokoju... wyciagam ubrania z torby... i zgiecie w pol... bach... na kolana... Kilka takich skurczow, zanim sie przebralam... zaliczylam ubikacje... i 00:05... w droge na porodowke... zgieta w pol... prawie na czworaka...
Na porodowce polozna bada mnie... 9 cm...
Wieszam sie na chuscie (takiej wiszacej od sufitu) przy kojelnym skurczu...
Polozna zagloda... 10 cm... mozna przec...
Pre... pre... glowka nie chce sie ruszyc... tkwi sobie... Polozna wola lekarke.... kaza mi sie polozyc... przec... nic... glowka ani rusz... Mam prostowac i przyciagac do posladkow stopy... koszmar... w koncu glowka idzie... i mala utyka ramionkami... Hmm...
Po tych calych ceregielach... mala rodzi sie... o 00:25.. Polozna smieje sie... nono... moze to i 00:27 bylo... u nas zegarki takie niedokladne na porodowce... Jednak wpisuje 00:25... 27.08... godz. 00:25... |
_________________ "Latwiej jest uwierzyc w klamstwo, ktore slyszalo sie sto razy, anizeli w prawde ulyszana po raz pierwszy."
Robert Lynd
 |
|
|
|
 |
kulka2010

Dołączyła: 22 Cze 2010 Posty: 694 Skąd: Kraków / Cambridge
|
Wysłany: 2010-07-20, 19:46
|
|
|
haha!
LaMandragora! ty jakas turbo taka bardziej!
jeszcze jedno na potwierdzenie teorii prosimy! |
_________________ <img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/HgnIp1.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" /> <img src="hxxp://lb1f.lilypie.com/IS7ip2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie First Birthday tickers" />
www.roroism.eu |
|
|
|
 |
Kaja

Pomogła: 9 razy Dołączyła: 12 Kwi 2010 Posty: 787 Skąd: tu i tam...
|
Wysłany: 2010-07-20, 22:31
|
|
|
| LaMandragora- zapodaj przepis na ten koktajl położnych:) |
_________________ <a href="hxxp://www.suwaczki.com/"><img src="hxxp://www.suwaczki.com/tickers/relgqtkfzrjf04zb.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>
hxxp://smayliki.ru/smilie-487011687.html]
 |
|
|
|
 |
LaMandragora

Pomogła: 1 raz Dołączyła: 25 Cze 2010 Posty: 140
|
Wysłany: 2010-07-22, 16:11
|
|
|
| Kaja napisał/a: | | LaMandragora- zapodaj przepis na ten koktajl położnych:) | a
Nie ma sprawy...
Moze niektore z Was go znaja.
2 lyzki oleju rycynowego,
2 lyzki musu migdalowego (mandelmuß)
250 ml soku z moreli
wszystko mieszamy i dopelniamy woda mineralna gazowana (calosc ma miec 500 ml)
pijemy wszystko w przeciagu pol godziny
biegunka, twardnienie brzucha czy gdy ogolnie czujemy sie niepewnie to znak, zeby jechac do szpitala (czy gdzie tam, gdzie chcemy rodzic, bo w ten sposob moze zaczynac sie porod, a po koktajlu moze byc on dosyc szybki)...
koktajlu nie pije sie przed terminem (ja pilam, bo to byl moj enty porod i wszystko bylo juz od 100 lat gotowe do porodu...) porodu i nie pije sie w pierwszej ciazy...
najlepiej pic rano, zeby urodzic w dzien i w domu nigdy nie byc samemu...
to takich kilka zasad... moje dziewczynki ruszyly sie dopiero po zachecie tym koktajlem...
|
_________________ "Latwiej jest uwierzyc w klamstwo, ktore slyszalo sie sto razy, anizeli w prawde ulyszana po raz pierwszy."
Robert Lynd
 |
|
|
|
 |
iris
Pomogła: 26 razy Dołączyła: 30 Lip 2008 Posty: 572
|
Wysłany: 2010-07-22, 20:26
|
|
|
| LaMandragora napisał/a: | | i nie pije sie w pierwszej ciazy... |
a dlaczego w pierwszej nie? |
_________________ <img src="hxxp://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=2807539c6c121400a.png" border="0" width="420" height="90" alt="Twój Strażnik wagi" /> |
|
|
|
 |
Lily

Pomogła: 425 razy Dołączyła: 04 Cze 2007 Posty: 18041
|
Wysłany: 2010-07-22, 20:35
|
|
|
Ale to się raczej nazywa koktajl położnic, położne tego nie piją |
_________________ hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański |
|
|
|
 |
daria

Pomogła: 29 razy Dołączyła: 19 Lis 2007 Posty: 4783
|
Wysłany: 2010-07-22, 20:46
|
|
|
| iris napisał/a: | | LaMandragora napisał/a: | | i nie pije sie w pierwszej ciazy... |
a dlaczego w pierwszej nie? |
właśnie? też mnie to ciekawi?
Lily
A ja muszę napisać coś, co dziś usłyszałam od koleżanki.
Znajoma urodziła kilka tygodni temu w Anglii, sama w domu, w wannie... mąż odebrał poród...
Niestety nie był to poród planowany w domu
Dziewczyna w ósmym miesiącu ciąży, trafiła do szpitala, bo odeszły Jej wody.. odesłali Ją, bo rozwarcia i skurczy nie było
Wróciła ze skurczami... tak silnymi, że ledwo tam taksówką dotarła.. a Oni Ją odesłali, bo rozwarcia nie było
Dojechała do domu, weszła do wanny, mąż odebrał poród, na szczęście był szybki, ale laska prawie się wykrwawiła, musieli Jej zrobić transfuzję a mąż prawie pozabijał tych kolesi z pogotowia.. taki był wkurzony i najlepsze jest to, że nawet nie mogą ich zaskarżyć, bo szpital postępował zgodnie z procedurami... masakra |
_________________ wariatka! |
|
|
|
 |
priya
Pomogła: 77 razy Dołączyła: 12 Lis 2008 Posty: 5315 Skąd: Bielsko-Biała
|
Wysłany: 2010-07-23, 09:55
|
|
|
daria, o rany! Ale widzę, że w Anglii takie właśnie dziwne obowiązują procedury, bo gdy lamialunie odeszły wody to też kazali jej w domu siedzieć i dwa dni jeszcze czekała. Tylko u niej nie było tak dramatycznie, a skurcze były nieregularne o ile się orientuję... Tak czy siak przeraża mnie to.
A jeśli chodzi o olej rycynowy to ja osobiście nie polecałabym. Zastosowałam przed urodzeniem Mikołaja, gdzieś tu o tym wtedy pisałam. Nacierpiałam się strasznie, noc nieprzespana, a nic to zupełnie nie dało, szyjka nawet nie ruszyła. A ile niepewności mnie to kosztowało i stresu... |
_________________ hxxp://lilypie.com]
hxxp://lilypie.com] |
|
|
|
 |
rosa
born to be wild

Pomogła: 174 razy Dołączyła: 05 Cze 2007 Posty: 7459 Skąd: Zielonka
|
Wysłany: 2010-07-23, 15:23
|
|
|
daria horror!!!
priya, pamiętam twoje rycynowe doświadczenia, ja też wypiłam, ale nie miałam takiej masakry jak ty, no i oczywiście nie podziałało |
_________________ hxxp://rosa-robi-to.blogspot.com/
And what would life be like without a few mistakes |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|