wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Baby-Led Weaning
Autor Wiadomość
LaMandragora 


Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 25 Cze 2010
Posty: 140
Wysłany: 2010-07-01, 20:43   

Malinetshka napisał/a:
Dziewczyny kochane, ja tak czysto teoretycznie (jak wiecie), chciałam spytać czy nie macie lęku o to, że dzieciak się zakrztusi jedząc wg BLW? Pytam niezłośliwie, po prostu sama mam schiza (osobistego) związanego z moją historią zdrowotną z dzieciństwa (a właściwie całym 14-letnim dzieciństwem).. i nie wiem czy z pełnym luzem umiałabym na dzień dzisiejszy dawać niemowlakowi do łapki całe warzywa.


Wiesz co? Dzieci sa duzo madrzejsze niz nam sie to wydaje. Moja Soraya raz sie dlawila i ja jej palca w gardlo i mala wykrztusila kawalek jedzenia. Wczoraj patrze, a ona pelzala, cos tam znalazla (gumowe ubranko lalki siostry) i nagle wklada palucha do buzi wykrztusza toto...
Sama sie umiala "ratowac" zanim ja zareagowalam.

Jak je i ma cos wiekszego w buzi, zaduzego dla niej, to normalnie to wypluwa...
NO i zasada w BLW, to: dziecko musi siedziec prosto na krzeselku i nie zostawiamy go z jedzeniem samego.

[ Dodano: 2010-07-01, 20:48 ]
dżo napisał/a:
choć nie do końca jestem pewna czy przełamałabym wewnątrzy lęk czy aby na pewno moje dziecko nie głoduje i czy zapewnia sobie wszystki potrzebne mu składniki odżywcze).
.


Przyklad: moja najstarsza rok praktycznie tylko na piersi... i do tego jedzenie do raczki... jadla tyle co nic... Nie byla niedozywiona.
Jak miala rok to musialam ja z dnia na dzien odstawic od piersi. Na drugi dzien, jak bylismy u meza brata... mala jadla wszystko razem z nami...
_________________
"Latwiej jest uwierzyc w klamstwo, ktore slyszalo sie sto razy, anizeli w prawde ulyszana po raz pierwszy."

Robert Lynd
 
 
Malinetshka 
Paulina


Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5765
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-07-01, 20:50   

LaMandragora, wszystko to brzmi logicznie. Natomiast ja mam skrzywione spojrzenie na sprawę właśnie przez pryzmat wady, z którą się urodziłam. Może dlatego mam te obawy..
_________________
hxxp://www.myticker.eu/ticker/]
 
 
Anja 


Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3747
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-01, 21:13   

Malinetshka napisał/a:
Dziewczyny kochane, ja tak czysto teoretycznie (jak wiecie), chciałam spytać czy nie macie lęku o to, że dzieciak się zakrztusi jedząc wg BLW?

Malinetshka, pisałam o tym wyżej i było o tym w wywiadzie. :->
 
 
dżo 


Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2010-07-01, 21:19   

Malinetshka, podobno dopóki dziecko nie umie mówić nie jest w stanie się zakrztusić (wyczytał to w jakiejś mądrej książce Prokopas mąż Wretki :-) ).
 
 
Anja 


Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3747
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-01, 21:24   

dżo, a pamiętasz, jak to było motywowane? i co można uważać za "mówienie" (granica jest przecież płynna)?
 
 
dżo 


Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2010-07-01, 21:30   

Anja, prokopas dokładnie to wyjaśniał, ale oczywiście nie zapamietałam, bylo coś o budowie krtani chyba :oops:
 
 
Anja 


Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3747
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-01, 21:44   

No to go wypytam. Artek miał ze 2 razy (taką poważniejszą) akcję, że większy kawałek poleciał mu za daleko i już mu oczy z orbit zaczęły wychodzić, ale ja szybko reagowałam. Tym bardziej więc jestem ciekawa "teorii Pokropasa". ;-)
 
 
Malinetshka 
Paulina


Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5765
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-07-01, 22:17   

Anja napisał/a:
Malinetshka, pisałam o tym wyżej i było o tym w wywiadzie. :->

Dzięki i sorki za to pytanie prawie tuż po tym jak o tym piszesz :> ciężko dziś u mnie z koncentracją..
dżo napisał/a:
Malinetshka, podobno dopóki dziecko nie umie mówić nie jest w stanie się zakrztusić (wyczytał to w jakiejś mądrej książce Prokopas mąż Wretki :-) ).

Ciekawa sprawa.
U mnie było tak, że już w 2-gim tygodniu życia zaczęłam mieć problemy z przełykaniem pokarmu..(płynnego, dodam) nagle robiłam się sina na rękach mamy :-| i zwracałam mleko. Wyglądało jakbym się dławiła...ale może to nie do końca ten sam mechanizm. W każdym razie jak się okazało po 14 latach życia mego, było to miejscowe zwężenie przełyku, tuż nad żołądkiem.
_________________
hxxp://www.myticker.eu/ticker/]
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2010-07-01, 22:53   

Pamiętam, że Karolina pisała, że jej dzieci krztusiły się wszystkim. Jakoś mi się nie wydaje, żeby niemowlak nie mógł się zakrztusić... chyba że chodzi o to, co kiedyś pisała nitka - że się krztusi, gdy zakłócamy mu odruch wymiotny...
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
dżo 


Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2010-07-01, 22:56   

Użyłam niewłaściwego słowa - dziecku owszem może się zdarzyć ksztuszenie, ale nie udławi się, o to chodziło w mojej poprzedniej wypowiedzi.
 
 
Kat... 


Pomogła: 72 razy
Dołączyła: 03 Sty 2009
Posty: 4347
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-03, 01:36   

Miałam dzisiaj przez chwilkę książkę w ręku i oglądałam jedynie zdjęcia. Miło było zobaczyć tam Łucję :-) Ja na pewno przy następnym dziecku BLW będę uprawiała bardziej. Nie wiem czy jedynie ale na pewno widzę w tym sens.
_________________
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/d/drq9l8b04.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/n/nxoasmhk1.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
 
 
devil_doll
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-03, 09:28   

Cytat:
Kilkunastozdaniowy rozdział o diecie wege zaleca wegetarianom jedzenie dużych ilości twarogu, bo inaczej nabawią się niedoborów białka.
Weganie, to już w ogóle ryzykują życiem nie jedząc prawie niczego, mają udać się do dietetyka, ale ton jest taki, że już chyba nie ma dla nich nadziei

:rofl: przepraszme euri ale nie wytrzymalam :lol:
 
 
dżo 


Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2010-07-03, 12:33   

euridice, ale książka jest o BLW a nie o BLW wegetariańskim ;-) , a autorkami są brytyjki, które jeśli dobrze zrozumiałam miały wyłączność na to co znajdzie się w przekładzie polskim (np. nie zgodziły się aby wybrano zdjęcie, na którym dziecko zjada ciasto).
 
 
elsynora 

Dołączyła: 09 Lip 2010
Posty: 12
Wysłany: 2010-07-09, 13:23   

Postanowiłam włączyć się do tematu, bo szalenie podoba mi się metoda BLW:) Sama miałam zamiar jak najwcześniej dać mojej Orzeszkowej warzywko czy łyżeczkę do łapki, ale wydawało mi się że to tak po roku.. Domyślcie się zatem jak musiałam wyglądać siedząc przed komputerem z rozdziawionymi ustami oglądając Wasze zdjęcia;)) Mam tylko parę pytań... Moja N. jeszcze CHYBA nie ma odruchu żucia.. Tzn. czasem jak ją karmię to wypluwa, ale czy to wynika z tego że nie chce, z tego że za dużo jej dałam do buzi, czy z tego że nie umie żuć, to nie mam pojęcia. Chyba żeby się przekonać musiałabym dać jej jakieś ugotowane warzywko w łapkę? Jak myślicie? Nie wiem co dać na początek i czy w ogóle dawać. Natalka za parę dni skończy 7 miesięcy, do tej pory jadła łyżeczką słoiczkowe breje, no i cycuś mamusi;) Ale jak już pisałam w temacie powitaniowym- chciałabym porzucić te felerne słoiczki na rzecz gotowania w domu. Pomyślałam żeby np ugotować kawałek brokuła i jej dać do rączki, ale co jeśli jednak się zakrztusi?
Druga sprawa to kwestia tego co zrobiłam dzisiaj rano. Na drugie śniadanko zrobiłam N. słoiczkową papkę jabłkową wymieszaną z mąką ryżową, coby było z deka gęstsze. Postawiłam przed nią miseczkę i czekałam co zrobi. Wsadziła łapki. Po paru minutach babrania zainteresowała się miseczką, więc.. dałam jej trochę owej papki na blacik (ma takie samo krzesełko z ikei o jakim tu pisałyście, zaznaczam że blacik ów był czyściutki;)) i wtedy mała PAC rączkę w papkę i MYK do buzi. Załapała. Więc jej dałam znowu trochę na ten blacik i zaczęła wcinać (o ile tak można to nazwać). Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ucieszyłam się że zaczęła łapać drogę papka- buzia, ale zastanawiam się czy to o to tu chodzi? Czy tak można i czy nie zbesztacie mnie że wyrodna matka daje dziecku jeść z blacika zamiast z talerzyka;)
 
 
rosa 
born to be wild


Pomogła: 174 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 7459
Skąd: Zielonka
Wysłany: 2010-07-09, 20:46   

to właśnie BLW, brawo!!!
też muszę coś w tym stylu Ziemniaczkowi zrobić, bo on wcale nie chce z łżeczki jeść

ja dawałam marchewkę, brukuł, kalafior, pietruszkę, cukinię, dynię - uparowane
ogórek świerzy, paprykę, maliny, truskawki, banan, jabłko
ryżowe kółka i kuku chrupki

coś tam zawsze z tego wymemła
_________________
hxxp://rosa-robi-to.blogspot.com/
And what would life be like without a few mistakes
 
 
elsynora 

Dołączyła: 09 Lip 2010
Posty: 12
Wysłany: 2010-07-09, 21:06   

Straaaasznie się cieszę z Twojej odpowiedzi Rosa! Dzięki :) ) A co do tych warzywek które wymieniłaś to myślisz że w tym wieku mogę jej już podać do rączki takie uparzone kawałki? (do rączki, tudzież przed rączki na słynny blacik:D) ??
Mój ojciec jak się dowiedział że dziecko nie jadło z miseczki tylko ze stolika to stwierdził, że to bez sensu, bo uczę dziecko wywalania jedzenia na blat.
Dzisiaj Natalka dostała pierwszą nie papkowatą zupkę- z kawałeczkami warzyw- i najpierw gryzła, żuła to wszystko, ale raz się troszkę przykrztusiła.. Nie wiem czy jest gotowa na BLW, ciągle się zastanawiam:/
 
 
eMka 

Pomogła: 14 razy
Dołączyła: 20 Paź 2009
Posty: 1408
Wysłany: 2010-07-09, 21:14   

elsynora jak Cię ten blacik tak razi, to są takie talerzyki z przyssawką, żeby z blacika nie zleciały. U nas się sprawdza.
u nas blw 100 % nie ma. obiady Lu je sama, kaszki podaję łyżką. nie mam nerwów na sprzątanie chlewika dookoła, który powstaje przy jedzeniu nie do końca stałych pokarmów.. Poza tym moja teściowa, która w dużej mierze się Lu zajmuje prędzej by umarła, niż ją zostawiła z jedzeniem czegoś, bez wtrącania się.

ale uwielbiam patrzeć jak młoda je sama. jak smakuje, ogląda, dotyka, maca i wpycha do paszczki, szukając sposobu, żeby weszło jak najwięcej. cudowne, serce roście.
 
 
bronka 
Supergirls don t cry

Pomogła: 83 razy
Dołączyła: 02 Lip 2009
Posty: 6426
Wysłany: 2010-07-10, 10:41   

elsynora, ja podaję na talerzyku, Franio z talerzyka wyrzuca na blat, miesza rączkami, wyławia najciekawsze kąski i zjada.
Jak był mniejszy to robiliśmy tak samo, ale wtedy było ok 15 minut sprzątania po każdym posiłku mimo psa na bieżąco zlizującego wypadające pożywienie.
Przyjdzie czas na talerz i miskę ;-)
 
 
Anja 


Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3747
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-10, 11:17   

elsynora napisał/a:
Pomyślałam żeby np ugotować kawałek brokuła i jej dać do rączki, ale co jeśli jednak się zakrztusi?

no panic, po pierwsze, dziecko musi się nauczyć odkrztuszać - im wcześniej, tym lepiej, serio! jeśli wydaje Ci się, że córka nie daje sobie sama rady, weź ją na ręce najlepiej do pozycji poziomej (np. na kolano), brzuszkiem do dołu i pójdzie. przerobiłam to wiele razy, syn żyje. :-)
było już o tym w tym wątku, ale się powtórzę - jeśli się tego boisz, idź na kurs 1 pomocy, mi to właśnie dało luz, że naprawdę dziecko tak łatwo nie zejdzie z tego świata... ;-)
 
 
tuti

Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 5
Wysłany: 2010-07-10, 21:43   

rosa napisał/a:
byłyście na premierze? fajnie było?


o fajnie ze ktos byl:) ja bylam srcem - i wirtualnie
- moje dziecie to to na filmiku jedzace poziomki :) hxxp://forum.gazeta.pl/forum/w,97130,113614409,113614409,Ksiazka_.html
niestety wege nie bedzie, za kielbaske (z grilla, taka niemiecka z brytyjskiego rynku, niewedzona) dalo by sie pokroic :/
_________________

 
 
elsynora 

Dołączyła: 09 Lip 2010
Posty: 12
Wysłany: 2010-07-10, 22:09   

No po dzisiejszym dniu mogę powiedzieć jedno- SZOK SZOK SZOK.
Dzisiaj dałam małej papkę zupkową z kawałeczkami warzyw- znowu nabierała rączkami z blacika i ciumkała łapki. Popołudniu coś mnie naszło i stwierdziłam- już czas. Już czas na ziemniaka (akurat tylko to miałam pod ręką;)). Ugotowałam, przestudziłam, potem Natkę w krzesełko do karmienia, a ziemniak na blat. Wzięła do rączki, obejrzała, a następnie...? MYK do buzi, odgryzła kawałek, pożuła, pogryzła i zjadła. I generalnie wsunęła całego ziemniora! (nie licząc kilku drobniejszych kawałeczków które jej odpadły i spadły na ziemię) :D
TO NIESAMOWITE. Obłęd jakiś. Miałam serce w gardle jak widziałam że wkłada tego ziemniaka do buzi, myślałam że się udławi, a ona jak gdyby nigdy nic wyczaiła że chyba wzięła za dużo, więc odgryzła mniej i.. poprostu zjadła.. Nawet miałam wrażenie że jej wzrok mówi: "Tylko marny ziemniak?!" ;D

Mam jedno pytanie- czy mogę od razu jutro jej podać następne warzywa czy poczekać np. dzień lub dwa? Bo może żołądek musi się oswoić z niepapkowym jedzeniem czy coś?

Hahah, ale się cieszę i jestem dumna :)
 
 
Anja 


Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3747
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-11, 14:54   

elsynora, ja bym już jutro jakieś nowe warzywko podała. Ale jest również szkoła, żeby poczekać dłużej. :-> Generalnie warto nowości wprowadzać rano, by mieć cały dzień na obserwację, czy coś nie halo.
Fajnie z tym ziemniakiem! :-) Pamiętam, że jak Artkowi dawałam ziemniaka, to on bardzo chciał go zjeść, tylko nie mógł z powodu śliskiej powierzchni. Nawet mu jakieś wzorki na nim wycinałam, żeby mu nie wypadał z rączek. :mryellow:
 
 
rosa 
born to be wild


Pomogła: 174 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 7459
Skąd: Zielonka
Wysłany: 2010-07-11, 17:06   

elsynora chyba nasze dzieci w podobnym wieku :-) ale Ziemek tak chętnie nie je, raczej pociumka, jak kawałek czegoś trafi do buzi to wszystko
_________________
hxxp://rosa-robi-to.blogspot.com/
And what would life be like without a few mistakes
 
 
elsynora 

Dołączyła: 09 Lip 2010
Posty: 12
Wysłany: 2010-07-12, 00:17   

Anja zdecydowałam że podam jej już dzisiaj coś i podałam- marchewkę i kalafiora. Część wylądowała oczywiście na ziemi, część na stoliku, ale i troszkę w buzi. Parę razy zaczęło jej się unosić, ale byłam twarda i czekałam żeby poradziła sobie sama. Dałam jej tylko popić, bo butelki jeszcze nie trzyma sama, tzn. trzyma i chce pić z niej, ale jeszcze nie załapała że jak siedzi to musi przechylić główkę żeby leciało;)
Rosa- moja Natinka jest z grudnia 2009:)
 
 
rosa 
born to be wild


Pomogła: 174 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 7459
Skąd: Zielonka
Wysłany: 2010-07-12, 09:11   

Ziemek urodził się 02.12.2009 :-)
_________________
hxxp://rosa-robi-to.blogspot.com/
And what would life be like without a few mistakes
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 7