wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
wizualizacja
Autor Wiadomość
Malroy
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-19, 11:55   

rosa napisał/a:
[ Dodano: 2007-09-19, 11:21 ]
Malroy napisał/a:
Lily napisał/a:
Tak Malroy, niemowlęta, dzieci w wieku przedszkolnym tez obrywają z własnej woli.


nigdzie nie napisałem, że jest to kwestia wolnej woli :) Ale dobra, niepotrzebnie rozpocząłem to zagadnienie.


nie, to ciekawe
właśnie jak się to ma do przemocy w rodzinie


Mogę się ustosunkować, ale raczej nie w tym wątku bo by był mega offtop :P - założę coś może wieczorkiem i opiszę co i jak :)

Lily tak ogólnie i szybko napiszę. Jeżeli urzeczywistniłabyś prawdę, że wszystko co Cię otacza jest tylko Twoją sprawką, tym samym stwierdziłabyś, że nikt z zewnątrz nie może Ci pomóc, tym samym pomóc sobie możesz tylko Ty i doszłabyś do wniosku, że obwinianie się nie ma sensu. Bo po co się obwiniasz? Co obwinianie się Ci daje?
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-19, 12:44   

Cytat:
Pao, a dałabyś radę zwizualizować mi robotę fajną, która by się zmaterializowała zanim podziękują mi w aktualnej?


wiesz, dać sie da, ale nikt nie ma prawa ingerować w innych życie. zresztą nie umiała bym sprecyzować tego co Ty chcesz, zatem najlepiej sama zwizualizuj :)

Cytat:
jak nie ma czasu na wizualizację to wystarczy sama myśl.

bo każda mysl sie z czasem materializuje... zatem warto uważać na swoje myśli :)

nawiasem: pisze o wizualizacji, jednak w moim przypadku to już raczej impuls. puszczam sygnał i zapominam o nim :) trwa to krócej i szybciej sie realizuje ;)

Cytat:
Tak Malroy, niemowlęta, dzieci w wieku przedszkolnym tez obrywają z własnej woli.


cóż, Malroy nie jestem ale sie zgadzam z jego wypowiedzią, nawet tak uogólnikowaną jak powyżej.

ja również to co mnie dotyka nie traktuję w kategoriach złe-dobre tylko jako doświadczenie które jest mi potrzebne. czerpię z niego siłę i doświadczenie zatem nawet nieprzyjemne doświadczenia w finale sa dla mnie pożywką i bazą do rozwoju.

w życiu nie zdarza nam sie nic na co nie ma naszego pozwolenia a lęki sa tez takim podświadomym pozwoleniem, bo tam gdzie skupiasz uwagę (a za tym tez i swoją energię) to to materializujesz. zaś co do dzieci: znów wraca wątek karmiczny, ale jak wiadomo jeśli ktoś go nie uznaje to automatycznie i tę teorię odrzuci.

co ciekawe czytałam ostatnio o badaniach prowadzonych w stanach nad dziećmi do 5 roku życia które właśnie pamiętają wiele z poprzednich wcieleń. badano przede wszystkim dzieci z kultur gdzie reinkarnacja jest czymś naturalnym, bowiem na zachodzie racjonalizm zabija te wspomnienia w dzieciach szybko zaś rodzice zrzucają je na karb dziecięcej wyobraźni...

co ciekawe często we współczesnym wcieleniu dzieci nosiły ślady poprzednich. Np jeśli poprzednie wcielenie zginęło w konkretnych okolicznościach u dziecka zostawał ślad: uszkodzony narząd w tym miejscu, przewlekłe schodzenie czy tez konkretny lęk. oczywiście dla racjonalizujących to żaden dowód, jednak jako ciekawostka warto poznać :)

a ja dziś jestem zaczytana :)
miałam do porodu sapkowskiego poczytać ale za szybko poszło i nie zdążyłam, zatem teraz nadrabiam ;)
 
 
kasienka 


Pomogła: 123 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 8362
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-09-19, 14:11   

pao napisał/a:
na zachodzie racjonalizm zabija te wspomnienia w dzieciach szybko zaś rodzice zrzucają je na karb dziecięcej wyobraźni...
tak mi się skojarzyło, że wiele znajomych dzieci, w tym moja siostra, Zuzia, Zuzi koleżanka ostatnio, tak około 3-4 roku życia snuło opowieści o tym, że coś tam robiły jak były dorosłe, albo starsze, to były drobiazgi, ale nie przymowały do wiadomości, jak ktoś(ja nie :mrgreen: ) im tłumaczył, że "nie były starsze", mimo, że były już w wieku, kiedy rozróżniały prawidłowo znaczenie starszy młodszy itd...może coś w tym jest...

A a propos wizualizacji to pisała w wątku o porodzie :)
 
 
Capricorn 
2radical4u

Pomogła: 89 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 6526
Wysłany: 2007-09-19, 22:49   

sylv, ja też lubiłam kursy dla wojska. Ja akurat miałam obsługę naziemną myśliwców, fajne chłopaki ;-)

O wizualizacji w tym wątku było? Bo mnie się przypomniało, że w sumie jedną rzecz dawno temu bardzo skutecznie zwizualizowałam :D Wieeeeeeele lat temu, w dużej wściekłości, "załatwiłam" potężne pranie skóry pewnemu złemu człowiekowi ;-) Został napadnięty, pobity i ograbiony, nie spełnił się tylko jeden element, a mianowicie fighterzy nie powiedzieli mu, że to "za moje" ;-) Wtedy w sumie się trochę wystraszyłam.

A ja dzisiaj jestem tak wściekła, że z tej wsciekłości głowa mi pęka. Zapłaciłam 41 zł za kawałek ściery, która ma robić za mundurek szkolny mojego syna. O - HY - DA w czystej postaci.
_________________
this is the strangest life I've ever had...

Niniejszym oświadczam, iż wszystkie moje wypowiedzi zawierają wyłącznie moje spojrzenie na omawiany temat. Nikogo do niczego nie nakłaniam. Dziękuję za uwagę.
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-20, 10:17   

Cytat:
Bo mnie się przypomniało, że w sumie jedną rzecz dawno temu bardzo skutecznie zwizualizowałam :D Wieeeeeeele lat temu, w dużej wściekłości, "załatwiłam" potężne pranie skóry pewnemu złemu człowiekowi ;-) Został napadnięty, pobity i ograbiony, nie spełnił się tylko jeden element, a mianowicie fighterzy nie powiedzieli mu, że to "za moje" ;-) Wtedy w sumie się trochę wystraszyłam.


cóż, też bym sie wystraszyła, bo to co dajemy innym wraca do nas po tysiąckroć...

ja bardzo pilnuje moich myśli,nawet w emocjach, bo wiem jak szybko sie realizują. miewam tak, ze "jedną ręka" kreślę mroczny scenariusz a "drugą" natychmiast go wymazuje i neutralizuje.
 
 
frjals 
ískalt tófa


Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 1706
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2007-09-20, 10:37   

Naprawdę jesteście świetni.
Ja niestety nie mam poczucia, że mogę wpływać na swoje życie. Nie potrafię zmienić płynących myśli (a przynajmniej nie w całości), nie potrafię zapanować nad moim ciałem, nie panuję nad swoimi lękami, ulegam nałogom... Tkwię w chaosie.
Tak, jesteście świetni...

Z czego wynika w takim razie skuteczność waszych wizualizacji? Z wiary, że się spełni? Bo ja prawdę mówiąc nie wierzę, że kiedy będę myśleć, że chciałabym znaleźć 5 zł na dzisiejsze zakupy, to znajdę. Ale mogę zrobić eksperyment. Wyobrażę sobie, że znajduję piątkę na chodniku. I będę sie starała w to uwierzyć. Jeżeli znajdę ją w ciągu...no nie wiem ilu, (najlepiej dzisiaj, bo nie mam) może w ciągu dwóch dni to będzi to znak, żeby zmienić swoje życie.

Ja generalnie uznaję, że moje życie zależy odemnie, nie mam do nikogo pretensji o to co mnie spotyka (przynajmniej w życiu dorosłym) i nie oczekuję, że coś mi się należy.
Ale w związku z tym uważam, że jestem beznadziejna bo nic nie mogę z tym zrobić (nic z tym nie robię), a może co gorsza podświadomie nie chcę.

Moje wizualizacje jeżeli działają to w okresie paroletnim, więc nie wiem czy się liczy.
A co z wyobrażaniem sobie strasznych rzeczy? Nie macie czasami myśli, że ktoś z waszych bliskich umrze, albo zachoruje? Ja mam to od dawna i czasem się boję, że w końcu się spełni, ale jak dotąd nic tego nie zapowiada...więc skoro to się nie spełnia dlaczego miałoby działać w stronę pozytywną?
Może ktoś wydzieli wątek, bo to ciekawe, a nie ma nic wspólnego z tym jak się dzisiaj czuję.
Acha, i jeszcze coś. Próbowałam wczoraj zwizualizować sobie swój strach jako psa, jak to ktoś napisał. Ale to już był strach przed konkretną sytuacją, a nie takie lęki. Z konkretnymi objawami fizycznymi czyli sraczką z nerwów, za przeproszeniem pańskim. I muszę przyznać, że czasami dawało to pozytywny efekt, były momenty kiedy mi przechodziło, tylko nie potrafiłam tego dłużej utrzymać.

Malroy napisał/a:
Przecudnie zarysowane postacie czarodziejek

serio ci się podobają? moim zdaniem straszne suki z nich zrobił... :->
_________________

 
 
Kitten 


Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 06 Wrz 2007
Posty: 1197
Wysłany: 2007-09-20, 10:53   

frjals napisał/a:
Malroy napisał/a:
Przecudnie zarysowane postacie czarodziejek

serio ci się podobają? moim zdaniem straszne suki z nich zrobił... :->

Mnie też się podobają, ale to może dlatego, że mnie też wiele osób uważa za wredną sukę ;P. I czuję pokrewieństwo duchowe, czy coś ;-) . Btw, jestem wielką fanką wszystkiego, co napisał AS, nie tylko sagi o wiedźminie :-)

Co do wątku wizualizacji... Mnie bardzo kusi możliwość wpływania myślami na swoje życie... Ale brak mi jeszcze samodyscypliny, kontaktu z własnym ciałem (dlatego kiepsko mi wychodzą próby medytacji czy ćwiczeń oddechowych), wytrwałości, i pewnie też 101% wiary, ze to działa ;-) . Napisałam 'jeszcze', bo jednak widzę zmiany na lepsze, choć dzieją się powoli. Widzę też, że jeśli NAPRAWDĘ na czymś mi zależy, znajduję sposób, żeby to zdobyć... Albo samo przychodzi :-) . Ogólnie, to jestem niestety typem nadwrażliwej choleryczki, której zdarza się być zjadaną przez własne emocje i zamartwiać się bez potrzeby... Tak, że jeszcze dużo pracy przede mną ;-)
_________________
hxxp://www.suwaczek.pl/]
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-20, 10:58   

Cytat:
Z wiary, że się spełni?


bynajmniej nie. gdyby tak było to nasze myśli nie materializowały by sie tak szybko ;) tu działa inny mechanizm. myśl to energia i albo pozwalasz jej działać albo nie. jeśli myślisz o tej piątce i zaczynasz jej usilnie szukać na chodniku (a tak większość sie zachowuje) to automatycznie blokujesz te energię. nie pozwalasz jej działać. bo to jest proste: albo pozwalasz działać innym albo działasz sama. jeśli usilnie szukasz to działasz sama w energia zostaje wstrzymana. aktywuje sie dopiero jak o tym zapomnisz.

do tego dochodzi inna kwestia: robisz eksperyment ale w podświadomości chcesz by sie udał czy nie udał? wiele osób podejmuje takie "próby" właściwie tylko po to by sobie udowodnić że to nie działa. skoro tak to zakorzenione to nie ma prawa zadziałać.

wiara jest tu przydatna ale nie jest konieczna. potrzebne jest za to oczyszczenie podświadomości, tak by nie blokowała ona działania energii :)

Cytat:
Ja generalnie uznaję, że moje życie zależy odemnie, nie mam do nikogo pretensji o to co mnie spotyka (przynajmniej w życiu dorosłym) i nie oczekuję, że coś mi się należy.


bo i tak jest. każdy jest kowalem swego losu :)

Cytat:
Ale w związku z tym uważam, że jestem beznadziejna bo nic nie mogę z tym zrobić (nic z tym nie robię), a może co gorsza podświadomie nie chcę.


no i masz jak kujesz :) ja mam inne spostrzeżenia co do Twojej osoby, ale ja nie mam wpływu na to co Ty myślisz. a twoje życie zależy od Ciebie zatem jedyne co mogę to posłać ciepłą energię i tyle. wykorzystasz, nie wykorzystasz, twój wybór :)

Cytat:
Moje wizualizacje jeżeli działają to w okresie paroletnim, więc nie wiem czy się liczy.

jak najbardziej sie liczy :)
każdy z nas sam określa czas w jakim może sie coś zmaterializować. czym bardziej oczyszczony kanał energetyczny tym szybsza materializacja. zatem nie ważne kiedy, ważne że sie udało. to znak ze można a kwestia przyspieszenia to kwestia chęci i czasu :) (no i pracy nad samokontrolą bo to działa w dwie strony ;) )

Cytat:
A co z wyobrażaniem sobie strasznych rzeczy? Nie macie czasami myśli, że ktoś z waszych bliskich umrze, albo zachoruje? Ja mam to od dawna i czasem się boję, że w końcu się spełni, ale jak dotąd nic tego nie zapowiada...więc skoro to się nie spełnia dlaczego miałoby działać w stronę pozytywną?


to tez sie materializuje. ale tu są dwie kwestie:
po pierwsze można stworzoną myśl zneutralizować zatem po jej pojawieniu sie rozmyc ja i zastąpić inną (ja to stosuje)
a po drugie jeśli tego sie naprawdę boimy to skupiamy sie na tym zatem blokujemy energię. efekt taki, ze oba śmierć czy choroba może sie zmaterializować w chwili gdy o tym lęku zapomnimy. na przykład osoba która była chora wróciła do zdrowia i wszyscy odetchnęli. wtedy energia zostaje zwolniona i może owa śmierć nadejść.

i jeszcze jedno: jeśli wizualizujemy coś na innego człowieka pamiętajmy, ze ta osoba tez ma siłę kreacji, zatem jeśli będzie to ktoś świadomy to będzie umiał pewne rzeczy odsunąć od siebie :) jedni to czynią świadomie, inni intuicyjnie ale jednak robią :)

fizycznie takie negatywne wpływy odczuwa sie podobnie jak smołę albo jak szwy. ogranicza, ciąży i ciągnie. jest niewygodnie i krępująco. można czuć nacisk, obciążenie, duszności wiele zależy od tego co i gdzie sie uczepiło. ale jak sie to poczuje to można to tez zdjąć a wtedy negatywny wpływ nie ma szansy nas dosięgnąć: no chyba ze sami wpadniemy w jakiś podły nastrój, obniżymy wibracje i niejako damy zaproszenie takim rzeczom.

wizualizacja to bardzo szerokie zagadnienie. najczęściej mówiąc o niej ma sie na myśli afirmacje i pozytywne wpływy, jednak w przypadku negatywów mechanizm jest dokładnie taki sam i takie same prawa nim rządzą.

no i biorę sie za wydzielanie wątku :)
 
 
Humbak 


Pomogła: 80 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3936
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2007-09-20, 10:59   

Kitten napisał/a:
jeśli NAPRAWDĘ na czymś mi zależy, znajduję sposób, żeby to zdobyć...

i o to chodzi w wizualizacji - żeby naprawdę zależało. Jeśli nie zależy to się kończy na mówieniu 'chciałabym chciałabym chciałabym' a w głębi serca 'szkoda że tego nie będę miała' i... na tym koniec.
Kitten napisał/a:
Albo samo przychodzi
rzadko tak naprawdę przychodzi samo - najczęściej przychodzi bo się staraliśmy a nawet bo mówiliśmy komuś o tym co chcemy, albo ktos nas lubi i wie o tym co chcemy dzieki czemu jest bardziej sklonny to cos na swiecie zauwazyc i nam przyniesc/załatwić choć o to nie prosiliśmy wprost...
Moj kumpel powtarzał coś co kiedyś wzięłam sobie bardzo do serca i działa do dziś - kto chce szuka sposobu kto nie chce szuka powodu...
_________________
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/q/qbfxwgk3a.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"><img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/z/zv7rbqnhj.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"><img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/3/3hcbwsnal.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-20, 11:17   

a ja zamieszczę coś z bloga pepperpwego:

żartobliwy wyciąg z irlandzkiej filozofii

Są tylko dwie rzeczy do zmartwienia
albo będziesz zdrowy, albo będziesz chory.

Jeżeli będziesz zdrowy
to nie ma się czym martwić.

Jeżeli będziesz chory
to są tylko dwie rzeczy do zmartwienia.
Albo wyzdrowiejesz, albo umrzesz.

Jeżeli wyzdrowiejesz
to nie ma się czym martwić.

Jeżeli umrzesz
to są tylko dwie rzeczy do zmartwienia.
Albo pójdziesz do nieba, albo do piekła.

Jeżeli pójdziesz do nieba
to nie ma się czym martwić.

Jeżeli pójdziesz do piekła
to będziesz tak cholernie zajęty witaniem się ze znajomymi
że nie będziesz miał czasu się martwić.

WIĘC PO CO SIĘ MARTWIĆ?
 
 
frjals 
ískalt tófa


Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 1706
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2007-09-20, 11:44   

Cytat:
Cytat:
pao napisał/a:
jeśli myślisz o tej piątce i zaczynasz jej usilnie szukać na chodniku (a tak większość sie zachowuje) to automatycznie blokujesz te energię.



no dobra, nie będę specjalnie jej szukać, ale patrzeć na chodnik można?

Cytat:
Cytat:
pao napisał/a:
w podświadomości chcesz by sie udał czy nie udał?



chcę, żeby się udał. Potrzebuję pieniędzy na jedzenie. Potrzebuję też od wielu lat sygnału, że mam coś w moim życiu zmienić Ale czy moja podświadomość też tak uważa...?

Cytat:
Cytat:
pao napisał/a:
odczuwa sie podobnie jak smołę albo jak szwy. ogranicza, ciąży i ciągnie. jest niewygodnie i krępująco
.


bardzo bliski mi opis, ja czasami czuję coś takiego
 
 
qqewer46
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-20, 14:43   

rosa napisał/a:
Szymek wczoraj przyniósł uwagę, że demonstarcyjnie wydmuchiwał nos na lekcji polskiego, i beszczelnie odpowiadał, że tak trzeba, żeby wydmuchać do końca.

Brawo! Dzielnie(bezczelnie wdg. nauczycielki) z humorem odpowiedział na zarzuty.

rosa napisał/a:
nie lubię tam chodzić, nie pasuję do szkoły, zaraz się o coś pokłócę.

To czemu Pani Rosa nie zmieni szkoły?
 
 
rosa 
born to be wild


Pomogła: 174 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 7459
Skąd: Zielonka
Wysłany: 2007-09-20, 15:39   

qqewer46 napisał/a:

rosa napisał/a:
nie lubię tam chodzić, nie pasuję do szkoły, zaraz się o coś pokłócę.

To czemu Pani Rosa nie zmieni szkoły?

bo to Szymka szkoła a nie moja ;-) i chodzę tylko na wywiadówki, więc to, że generalnie źle się czuję w szkole jest kwestią w tym przypadku mało istotną. :-)
bo jest blisko tzn. 5 min na rowerze czyli wygodnie dla nas wszystkich, następna szkoła jest ok 15 min na rowerze, jest beznadziejna, ja do niej chodziłam i od tamtej pory niewiele się zmieniło
 
 
 
Berserk fan


Pomogła: 90 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 6991
Wysłany: 2007-09-20, 16:15   

popłakałam się przy irlandzkiej filozofii :)
_________________
Jag 2004; Lefo 2008; Dobr 2012
 
 
DagaM 

Pomogła: 63 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3025
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-20, 16:56   

Ale rozwinął się temat wizualizacji...z wieloma wypowiedziami zgadzam się.

A zastanawia mnie moja obecna sytuacja w kontekście relacji wysyłanych energii. Otóż już wiele lat temu wybaczyłam swoim rodzicom różne zachowania i w zasadzie przyjęłam postawę neutralną z momentami politowania nad nimi. Dzięki temu wszystkie ich ataki i nieczyste zagrywki "spływały" obok. Nie odwdzięczałam im się tym samym, bo szkoda mi było własnej energii.

ALE ostatnio moja mama spytała sie w mailu ile cm mierzy Ninka, więc odpowiedziałam jej , że nie mierzę Niny, ale ważę, bo od czasu kiedy walczyłam o laktację, jestem czuła na punkcie tego, czy Nina dobrze przybiera na masie. Do tego dodałam, że jednak pierwszy miesiąc po porodzie bardzo źle wspominam z racji kłótni z Nią (moją mamą) i w związku z tym cofającą się laktacją. Od czasu napisania tego maila minęło ponad tydzień, co jest bardzo długo jak na brak odpowiedzi od mamy. Natomiast ja się czuję jakbym zrzuciła z siebie jakiś ogromny ciężar. Mam satysfację i jest mi dobrze, że nie mam kontaktu z mamą, która prawdopodbnie obraziła się.

I teraz pytanie jest takie, czy moja mama zwizualizowała sobie taki stan rzeczy (brak kontaktu i porozumienia ze mną), czy to ja zwizualizowałam sobie poczucie wolności i obojętności na podtrzymanie kontaktu z mamą? Pao, co powiesz na taką sytuację?

Muszę Wam powiedzieć, że czuję się szczęśliwa, pomimo perspektywy utraty swojej pensji, kiepskiego kontaktu z rodzicami, braku mieszkania, ale za to życia z kochającym mężem, cudowną córeczką i wspaniałym sierściuchem, gryzącym inne psiska :-D
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/LTYcp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />

----------------------
www.naturei.pl
 
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-20, 17:30   

Cytat:
I teraz pytanie jest takie, czy moja mama zwizualizowała sobie taki stan rzeczy (brak kontaktu i porozumienia ze mną), czy to ja zwizualizowałam sobie poczucie wolności i obojętności na podtrzymanie kontaktu z mamą? Pao, co powiesz na taką sytuację?


nie bez przyczyny mamy takich a nie innych rodziców ale przyczyna tego leży tak głęboko w nas, że świadomość nie sięga. zatem by odpowiedzieć na to potrzebna by była szersza perspektywa. (podaj mi datę urodzenia mamy, to rozpisując ci horoskop i na to spojrzę ;) )

rodzina to bardzo mocno związana ze sobą ilość osób. więzy rodzinne często są przenoszone karmiczne (i potem spotyka sie kogoś "obcego" a czuje sie bardziej związany niż z własnym bratem) lub tez inne więzy sie odzywają (np w rodzinie są osoby które kiedyś miały jakiś spór czy inna zależność). niezależnie od tego w każdej kulturze kładzie sie silny nacisk na rodzinę (jak szeroko pojmowana to już różnie wygląda) i efekt jest taki, ze rodzice często maja kłopot z oddzieleniem siebie od swoich dzieci (to przysłowiowe przecinanie pępowiny czy tez wylecenie z gniazda). to powoduje, ze podświadomie pojawiają sie więzy, których jedna ze stron może nie chcieć.

często jest tak, że jedna ze stron usiłuje iść Swoją Drogą, druga jednak blokuje to. najczęściej obie strony przepracowują tylko po części swej karmy, zdarza sie jednak tak, ze by dana mogła ruszyć do przodu potrzeba odciąć sie fizycznie. przynajmniej na jakiś czas, bo temat i tak trzeba będzie potem głębiej przerobić.

zatem wizualizacja w tym przypadku może mieć wiele płaszczyzn i motywów i to po obu stronach. pewnym jest, ze skoro poczułaś sie lepiej, to kolejny krok zrobiony.


Cytat:
Muszę Wam powiedzieć, że czuję się szczęśliwa, pomimo perspektywy utraty swojej pensji, kiepskiego kontaktu z rodzicami, braku mieszkania, ale za to życia z kochającym mężem, cudowną córeczką i wspaniałym sierściuchem, gryzącym inne psiska :-D


bo szczęście nie jest zależne od okoliczności :)

Cytat:
popłakałam się przy irlandzkiej filozofii :)


mnie sie ona od razu spodobała :D
 
 
DagaM 

Pomogła: 63 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3025
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-20, 18:26   

pao, jesteś niesamowita!
Uwaga, wizualizuję:"chcę mieć taką mądrość życiową jak pao" :mryellow:
(Wyślę Ci daty na pw ;-) )

W każdym razie ja jestem zwolenniczką teorii, że każda sytuacja jest potrzebna, tak jak to pisała pao, żeby cos przerobić. Ja po tym jak moja mama pomagała mi po porodzie (bardziej ona chciała mi pomóc, niz ja tego potrzebowałam), "pępowina" odpadła mi zupełnie. Pomimo całej tej nerwicy, czuję się wyzwolona :-D
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/LTYcp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />

----------------------
www.naturei.pl
 
 
 
Tobayashi 


Pomogła: 34 razy
Dołączyła: 03 Sie 2007
Posty: 1507
Wysłany: 2007-09-22, 22:31   

Cytat z frjals:

Ja niestety nie mam poczucia, że mogę wpływać na swoje życie. Nie potrafię zmienić płynących myśli (a przynajmniej nie w całości), nie potrafię zapanować nad moim ciałem, nie panuję nad swoimi lękami, ulegam nałogom...

Frjals, nie masz poczucia, ale możliwość masz, zapewniam Cię. Musisz tylko te możliwości odkryć. Spróbuj sobie proste ćwiczenie, no może dwa fajne ćwiczenia. Wizualizacja nie musi być jakaś strasznie poważna ani tajemnicza :-D

1) Wyobraź sobie jak zwiedzasz swoje ciało od środka - jak to zrobisz, czy się zmniejszasz, czy tylko wykorzystujesz wewnętrzną uwagę, to już Twoja sprawa. Zobacz sobie gałki oczne od wewnątrz, zajrzyj do nosa od środka :mryellow: , pogłaszcz wątrobę, powiedz jej, żeby dobrze pracowała, poślizgaj się w jelicie jak na zjeżdżalni - no, możliwości jest co nie miara. I jaka zabawa! :lol:

2) Miewasz czasem zimne stopy jak idziesz do łóżka? Jeśli tak, to świetnie. Rozluźnij się, przenieś uwagę na stopy i zacznij wypowiadać mentalnie sugestię "moje stopy robią się ciepłe" czy jak tam chcesz. Nie chodzi o bezmyślne paplanie tylko bardziej o wydanie polecenia, ale łagodnie, con amore! Myśl o tym z pozycji siły, w końcu to Twoje stopy, no nie? :mryellow: Muszą Cię posłuchać. Jeśli nie urządzisz sobie dywersji, będą cieplutkie w 2-3 minutki.
 
 
Malroy
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-22, 22:50   

Tobayashi napisał/a:
Nie chodzi o bezmyślne paplanie tylko bardziej o wydanie polecenia, ale łagodnie, con amore! Myśl o tym z pozycji siły, w końcu to Twoje stopy, no nie? :mryellow: Muszą Cię posłuchać. Jeśli nie urządzisz sobie dywersji, będą cieplutkie w 2-3 minutki.


Widziałem mnichów buddyjskich, którzy suszyli na swoich nagich ciałach podczas medytacji zmoczone ręczniki w górach, siedząc w śniegu i mocno minusowej temperaturze. Naprawdę siła umysłu jest nieograniczona ;)
 
 
majaja 
wybuchowa wredota


Pomogła: 52 razy
Dołączyła: 12 Cze 2007
Posty: 3450
Skąd: warszawskie Bielany
Wysłany: 2007-09-22, 23:06   

pao napisał/a:
rodzina to bardzo mocno związana ze sobą ilość osób. więzy rodzinne często są przenoszone karmiczne (i potem spotyka sie kogoś "obcego" a czuje sie bardziej związany niż z własnym bratem) l

To ja się pomyliłam i trafiłam nie do tej rodziny co trzeba.
A jeśli chodzi o pracę to zwyczajnie wzięłam się za szukanie, to skuteczniejsze. nie mogę pozbyć się tego maminego: nie zasłużyłaś; więc istnieją obawy, że bym se zwizualizowała życzenia mojej mamy i pewnie została sprzątaczką :mrgreen:
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-22, 23:11   

Cytat:
To ja się pomyliłam i trafiłam nie do tej rodziny co trzeba.


trafiłaś tam gdzie trzeba, tylko jeszcze nie wiesz po co ;)

Cytat:
nie mogę pozbyć się tego maminego: nie zasłużyłaś; więc istnieją obawy, że bym se zwizualizowała życzenia mojej mamy i pewnie została sprzątaczką


ano, takie zakorzenione teksty nieźle potrafią nam wpływać na nasze życie. no ale to Ty możesz sie od nich odciąć :)
 
 
Tobayashi 


Pomogła: 34 razy
Dołączyła: 03 Sie 2007
Posty: 1507
Wysłany: 2007-09-23, 09:59   

Trochę się tu nam pomieszały różne rzeczy, ale to normalne :-D . To nie jest tak, że wizualizacja to siedzenie w domu i czekanie na cud w przeciwieństwie do podejmowania faktycznych działań. Wizualizacja to technika, sposób na nauczenie się świadomego kontrolowania swoich myśli. Przekonania typu "nie zasługuję" wyniesione np. z domu tkwią w nas w podświadomości i wychodzą same w działaniu, a więc osoba szukająca pracy - niby przyjmująca postawę aktywną, może na interview prezentować taką postawę, że potencjalny pracodawca odniesie wrażenie, że ona tak naprawdę nie chce tej pracy (wchodzi do pokoju jakby przepraszała, że przeszkadza, siada jak sierota i odpowiada ze strachem w oczach) :oops: .
Moja koleżanka miała właśnie taki problem - niby szukała pracy, ale podświadomie robiła sobie dywersję. W końcu jeden z pracodawców huknął na nią: "niech żesz się pani wyprostuje! pani szuka pracy jako lekarz, czy salowa?!"

I właśnie takie "dywersanckie" podświadome postawy można zmienić za pomocą ćwiczeń wizualizacyjnych - w tym przypadku wyobrażając sobie jak pewna siebie i wyprostowana wkraczam do sali i rozmawiam z przyszłym pracodawcą. On/ona jest zadowolony, akceptujący i daje mi pracę. Jeżeli czujemy się w tej wyimaginowanej sytuacji komfortowo, to znaczy, że rzeczywiście tego chcemy - chcemy dostać pracę i będziemy tak się zachowywać, by ta pożądana sytuacja się spełniła.

Natomiast jeżeli nawet nie potrafimy sobie tego wyobrazić, lepiej czujemy się w dobrze nam znanej atmosferze bycia odrzuconym, nieakceptowanym, krytykowanym (wyniesionej z domu), to znaczy, że musimy jeszcze popracować nad sobą, zadecydować czy naprawdę dalej tak chcemy żyć i jeśli nie, podjąć starania nad przejęciem kontroli nad swoim umysłem, żeby wtręty typu "nie zasługujesz" lub "nadajesz się tylko do łopaty" nie miały nad nami mocy.

Dlatego też, majaja, to nie jest tak, że w czasie wizualizacji coś CI się przylepi. Jeżeli nie odczepiłaś się jeszcze od maminego "nie zasłużyłaś" - to niestety ma to wciąż na Ciebie wpływ w życiu, ale dobra wiadomość jest taka, że w ćwiczeniach wizualizacyjnych - to Ty decydujesz, jakie obrazy kreujesz, to Ty wybierasz :lol: To jest sposób na nauczenie się myślenia po swojemu, na kreowanie swojego własnego życia.

I jeśli napisałam, że wizualizacja czyni cuda, to nie chodziło mi o takie spektakularne hokus pokus. Dla osoby, która wyniosła ciężki bagaż z domu, która zawsze czuła się źle, która tkwiła w chaosie - dla niej oddech ulgi od tego, poczucie się dobrze, na właściwym miejscu, to jest cud. :-D
 
 
frjals 
ískalt tófa


Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 1706
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2007-09-23, 20:38   

Tobayashi napisał/a:
Spróbuj sobie proste ćwiczenie,

dzięki, spróbuję, (o ile sobie o nich przypomnę w odpowiedniej chwili :-? ) Szczególnie to na zimne stopy mi się przyda, byłoby fajnie gdyby zadziałało.
Jakbyście mieli jeszcze jakieś ćwiczenia to proszę.
Pięciu złotych co prawda nie znalazłam, więc chyba jeszcze nie czas na zmiany w moim życiu ;-) , ale... kto wie... ;-)
Tobayashi napisał/a:
Jeśli nie urządzisz sobie dywersji

aaa no właśnie! ale jak nad tym zapanować? szczególnie, że to podświadomość... :-|
_________________

 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-23, 20:44   

Cytat:
aaa no właśnie! ale jak nad tym zapanować? szczególnie, że to podświadomość... :-|


no i tu przydają sie afirmacje, czyli częste powtarzanie sobie czegoś. bowiem podświadomość jak w coś wierzy to nie interesują jej dowody na to (lub przeciw temu...) zatem można wykorzystać to w druga stronę:
jeśli czujesz sie słaba, nieciekawa czy cokolwiek to wypowiadasz odwrotne deklaracje.

są zestawy afirmacji (ale zazwyczaj pisane w konkretnym nurcie zatem mogą inie odpowiadać indywidualnie) które można sobie czytać codziennie. mają one działanie przełamywania takich stereotypów zakorzenionych w naszym myśleniu.

a potem dorzuca sie do tego wizualizacje i wiele sie zmienia.
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2007-09-23, 21:31   

frjals napisał/a:
Pięciu złotych co prawda nie znalazłam

wiesz frjals, ja też jestem wielką pesymistką i wszystko widzę w czarnych barwach, ale w czasach studenckich i samotnych wiele razy dosłownie ratowało mi tyłek znajdowanie tych 5 zł (raz nawet 20) - jakby coś/ktoś nade mną czuwał...
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,42 sekundy. Zapytań do SQL: 12