wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Stulejka
Autor Wiadomość
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2007-10-25, 20:44   

Kasiu B., jeśli chodzi o chirurgów to oni po prostu tak mają - krojenie to ich pasja - jak powiedział lekarz mojej sister "tydzień bez operacji to tydzień stracony"...
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5941
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-25, 20:54   

I znow uogolnienia... :-|
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2007-10-25, 21:36   

Lily napisał/a:
"tydzień bez operacji to tydzień stracony".
:lol:
 
 
ajanna 

Pomogła: 75 razy
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 1651
Skąd: Barcelona
Wysłany: 2007-10-26, 02:55   

Kasia: moi chłopcy obaj mają stulejkę. za radą pani dr mamy delikatnie odciągać im napletek w kąpieli. mąż też ją ma, więc wie jak to robić i on się tym zajmuje (zresztą kąpanie chłopców to jego obowiązek :-) ). sam nie miał żadnego zabiegu i nie przeszkadza mu to w życiu ani w pożyciu :-D . a też go lekarze straszyli :roll:
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]
hxxp://alterna-tickers.com]
 
 
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2007-10-26, 19:24   

Kasia B. napisał/a:
ale z drugiej strony może faktycznie lepiej takie zabiegi robić jak dziecko jest małe, bo szybciej się goi i nie ma później powikłań w dalszym rozwoju "instrumentu"...

U mojego męża wszystko bardzo szybko i ładie się zagoiło. Zabieg miał w życiu dorosłym, bo mu to przeszkadzało w pożyciu, ale sam "instrument" rozwinął się bez zarzutu mimo stulejki :-P . Po prostu po zabiegu sex stał się dla niego bardziej komfortowy i tyle.
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-21, 14:12   

Byliśmy z Filipkiem u urologa, który pracuje w szpitalu i okazało się, że żadnej stulejki nie ma :-D Lekarz tylko go znieczulił miejscowo i wszystko delikatnie poodklejał. Filipek 3 dni płakał przy robieniu siku, ale teraz wszystko jest w porządku. Także jak widać ZAWSZE trzeba się konsultowac z różnymi lekarzami zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci.
Pozdrawiam
 
 
 
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2008-01-22, 21:38   

Kasiu B. to bardzo dobra wiadomość :)
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-22, 21:52   

Yola nawet nie wiesz jak się cieszę :lol:
Widmo zabiegu pod narkozą dobijało mnie totalnie.
Tak samo jak dobija mnie coraz większe dążenie lekarzy niby specjalistów do operacyjnego rozwiązania problemu. Nie wspomnę nawet, że diagnozę stulejki i konieczności zabiegu postawił ponoć jeden z najlepszych lekarzy urologów w Polsce i w Europie...ehhhhh...szkoda gadać.
 
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2008-01-22, 22:01   

Kasia B. napisał/a:
Nie wspomnę nawet, że diagnozę stulejki i konieczności zabiegu postawił ponoć jeden z najlepszych lekarzy urologów w Polsce i w

nie wiem czemu, ale jakoś te tytuły profesorskie nie wzbudzają we mnie zaufania, autorytety na skalę krajową czy większą... mojej siostrze robił amniopunkcję lekarz bez tytułu i wydawało się jej, że jemu to przeszkodzi, a tymczasem gość ma doświadczenie i jeszcze nigdy nie było powikłań po jego badaniu u nikogo. A ci profesorowie przecież piszą swoje prace z wąskich specjalizacji i chyba za bardzo brną w teorię, gubiąc po drodze czasem część umiejętności praktycznych i popadając w rutynę... nie wiem, tak mi się czasem wydaje.
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
hezer

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 85
Wysłany: 2008-01-23, 19:04   

Kasia B, cieszę się że wszystko się u Was tak dobrze skończyło, i żałuje że u nas niestety gorzej...
Przeżyłam dzisiaj chwile grozy.
Zalecone mieliśmy smarowanie maścią diprogenta, przewidywany czas leczenie: kilka miesięcy, i kontrole co miesiąc. Dzisiaj była kontrola numer jeden, inny lekarz niż ostatnio (taka miło wyglądająca pani) ogląda Michała (3 lata) i bez uprzedzenia, że o pytaniu rodziców o zgodę nie wspomnę, odkleja mu napletek! Bez żadnego znieczulenia! Michał płacze, ja jestem w szoku i myślę tylko o tym jak odwrócić jego uwagę.
Trwało to wszystko może minutę i jak tylko Michu zszedł z kozetki zajął sie samochodzikiem, czyli nie było to dla niego aż takie straszne.
Przyszedł czas na Marcela (13 miesięcy), pani ogląda i tym razem już mówi, "tu też można odkleić", ja na to żeby tym razem podała jakieś znieczulenie, więc posmarowała go lidokainą i nie czekając aż zacznie działać zabrała się do dzieła :evil:
Marcel tak potwornie krzyczał, tak się wyrywał i tak płakał, że bardzo trudno było mi zachować zimną krew. Tym razem nie poszło tak szybko i biedny potwornie się spocił od tego płaczu, a ja miałam ochotę wyrwać go stamtąd i uciec. Po "zabiegu" nie mogłam go uspokoić, wyszliśmy z sali a on wciąż płakał i wierzgał. Dla mnie trwało to i trwało...
Teraz mamy smarować ich przez 3 dni detreomycyną i ściągać napletek podczas kąpieli, a mały nie daje się w ogóle dotknąć. Posmarowałam go, ale skończyło się znowu płaczem i krzykiem....
Kasiu B czy Wy też czymś mieliscie smarować? Jeśli tak to czym, ile razy dziennie i jak Filipek to znosił?
 
 
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2008-01-23, 19:06   

Kasia B. napisał/a:
Widmo zabiegu pod narkozą dobijało mnie totalnie.

to rzeczywiście wydawalo się zupełnie niepotrzebne, dziwne, że lekarz dawał taką propozycję...
Najważniejsze, że już wszystko się wyjaśniło i jest ok :)
A co do tych specjalistów..ehhh szkoda gadać... Zresztą z doświadczeń Tomka widzę, że człowieka nie leczy się jako calość tylko każdy specjalista w swojej wąskiej dziedzinie zalatwia swoje, a reszta go nie interesuje...często ta reszta jest przy okazji popsuta niestety...
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-24, 10:00   

hezer kurcze, wydaje mi się, że 13miesiecznemu dziecku nie powinno się nic robić. Zwłaszcza na siłę...współczuję, ze trafiliście do takiej lekarki. Teoretycznie napletek u małego chłopca może się odkleić do 4 roku życia. Filipkowi lekarz posmarował siusiaka maścią znieczulającą emla, odczekaliśmy godzinę aż zacznie działać i wtedy delikatnie mu wszystko poodklejał, ja tego nie widziałam, mój mężuś z nim wszedł do gabinetu.
Później przez dwa dni smarowaliśmy siusiaka tą maścią na noc i w dzień jeśli bardzo płakał przy robieniu siusiu, oprócz tego dawaliśmy czopki przeciwbólowe. Po trzech dniach wszystko przestało boleć, teraz tylko co dwa, trzy dni delikatnie ściągamy skórke po kąpieli.
Kup może tą maść w aptece, chyba jest bez recepty.
tutaj masz linka do forum, skarbnica wiedzy w siusiakowych tematach.
hxxp://uronef.pl/forum/forum.php/index.php
Dużo zdrówka dla dzieciaczków!

[ Dodano: 2008-01-24, 10:09 ]
Yola, masz rację, ciężko jest trafić na specjalistę, który spojrzy całościowo na sprawę.
Dla mnie to niech lekarze mają swoje specjalizacje, to jest w porządku. Tylko niech nie wydają takich "wyroków" taśmowo do każdego dziecka, bo każdy człowiek jest przecież inny. A to co później rodzice przeżywają, to jest nieważne. Ehhhh....najlepiej nie chorować:)
 
 
 
dort 


Pomogła: 56 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 2569
Skąd: okolice
Wysłany: 2008-01-24, 13:53   

hezer twoj opis wizyty zmroził mi krew w żyłach - ja na pewno bym nie wytrzymała i coś powiedziała tej pani doktor :evil:

a poza tym jak pisze Kasia B. takim maluszkom nie powinno sie odklejac "tak na wszelki wypadek" - przeciez jeszcze maja czas aby samo wszystko sie prawidłowo rozwineło
_________________
syn 02.09.2005r. i syn 09.06.2013r.
 
 
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2008-01-27, 21:34   

dort napisał/a:
hezer twoj opis wizyty zmroził mi krew w żyłach

mnie też :( Straszny ten brak delkatności i wiedzy (?)...
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5941
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-28, 01:33   

Lily napisał/a:

nie wiem czemu, ale jakoś te tytuły profesorskie nie wzbudzają we mnie zaufania, autorytety na skalę krajową czy większą... mojej siostrze robił amniopunkcję lekarz bez tytułu i wydawało się jej, że jemu to przeszkodzi, a tymczasem gość ma doświadczenie i jeszcze nigdy nie było powikłań po jego badaniu u nikogo. A ci profesorowie przecież piszą swoje prace z wąskich specjalizacji i chyba za bardzo brną w teorię, gubiąc po drodze czasem część umiejętności praktycznych i popadając w rutynę... nie wiem, tak mi się czasem wydaje.


Doskonale Ci sie wydaje,u zwierzecych z reszta to samo..przerazajace jest to co wyprawia ta kadra co od 40 lat na tych stolkach,jak jeszcze sprzed tego czasu im cos zostalo to cud..wyjatki sa,ale generalnie nie ma to jak nowoczesny lekarz,juz doswiadczony,a jeszcze nie zdziadzialy i poszerzajacy wiedze.
OT
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-28, 10:17   

YolaW napisał/a:
dort napisał/a:
hezer twoj opis wizyty zmroził mi krew w żyłach

mnie też :( Straszny ten brak delkatności i wiedzy (?)...


Yola najlepiej to jak sami wszystko wiemy i na pewne rzeczy poprostu się nie zgodzimy.
Już kilka razy się przekonałam, że pierwszej "diagnozie" nie można ufać i wierzyc.
Fifkowi pediatra jak był mały zdiagnozowała AZS i "na pocieszenie" dodała, że może to mieć do końca życia :evil: Ehhhh....urokiem rodzzicielstwa jest, że mamy specjalizację w prawie każdej dziedzinie medycyny ;-)
 
 
 
hezer

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 85
Wysłany: 2008-01-28, 13:39   

dort napisał/a:
hezer twoj opis wizyty zmroził mi krew w żyłach - ja na pewno bym nie wytrzymała i coś powiedziała tej pani doktor :evil:

Mnie nadal mrozi gdy o tym myślę. I mam poczucie winy, że nic nie powiedziałam, nie zrobiłam, ale to z szoku chyba..., i trochę z nieistniejącego już w moim umyśle, ale gdzieś w środku, w podświadomości wciąż tak, respektu wobec lekarzy powiązanego z lękiem, że jak coś powiem to odbije się to potem na moich Maluchach ze zdwojoną siłą...
Poza tym przy całym zajściu obecna była pielęgniarka i grono studentów i dla wszystkich była to najnaturalniejsza rzecz pod słońcem:(

Kasia B napisała: "najlepiej to jak sami wszystko wiemy i na pewne rzeczy poprostu się nie zgodzimy."

Jak pisałam wcześniej NIE ZGODZIŁAM SIĘ na zabieg...

W każdym razie Chłopcy czują się już lepiej, tylko Marcel przy wieczornym odciąganiu wciąż ze wszystkich sił protestuje.
 
 
dort 


Pomogła: 56 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 2569
Skąd: okolice
Wysłany: 2008-01-28, 13:43   

to ja nadal nie rozumiem, dlaczego nadal to robicie w domu (szczególnie Marcelowi) :-/ , przecież to musi go potwornie boleć - z mojej wiedzy wynika, że wiekszość lekarzy zdecydowanie jest przeciwna takim działaniom
_________________
syn 02.09.2005r. i syn 09.06.2013r.
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-28, 13:48   

hezer, a jaki lekarz to robił Marcelkowi? Urolog? Moim zdaniem powinniście zostawić to w spokoju na co najmniej rok, półtora, bo takie odciąganie na siłę może tylko prowadzić do bliznowacień i będzie jeszcze większy problem. Jeśli nie jesteś przekonana co dalej robić idź jeszcze do innego lekarza. Marcel ma jeszcze naprawdę dużo czasu, a mi się wydaje że pani doktor zrobiła to troche rzutem na taśmę.
Bardzo dobrze, że nie zgodziłaś się na zabieg ;-)
 
 
 
hezer

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lip 2007
Posty: 85
Wysłany: 2008-01-28, 17:55   

Hmm.. ja się chyba rozpiszę tym razem, podsumuje wszystkie poprzednie posty, żeby było jasne co i jak.
W poradni chirurgicznej w przychodni chciano odkleić chłopakom napletki znieczulając ich jedynie maścią emla. Nie zgodziłam się na to, u Marcela głównie ze względu na wiek (też czytałam że u rocznego dziecka jest za wcześnie na wszelkie ingerencje), a u Michała bo wydawało mi się, że to zbyt ciężkie przeżycie dla niego będzie. Poszłam na konsultację do przyszpitalnej poradni chirurgicznej. Tam chirurg polecił smarować chłopaków maścią dwa razy dziennie i czekać aż napletki powolutku, bezboleśnie same się odkleją. (Podczas tej wizyty wiedziałam już, że Marcel ma refluks moczowy i to jest wskazanie do odklejenia napletka nawet u takiego Malucha). Tak robiliśmy. Po miesiącu poszliśmy na wizytę kontrolną, tam powitała nas inna pani (zastępstwo?) i powiedziała, żeby położyć Michała na kozetce, żeby mogła go obejrzeć. Ogląda, mój syn zaczyna się kręcić, potem płakać, ja nie wiem co się dzieje, myślę, że to badanie takie bolesne i go zabawiam, zagaduje, a gdy jest już po wszystkim dowiaduję się że chirurg właśnie mu odkleił napletek! Tu nikt mnie o zgodę nie pytał. Jednak jak tylko Michał zszedł z kozetki to przestał płakać i zajął się zabawką, więc pomyślałam, że to nie mogło być takie strasznie bolesne, bardziej, że się przestraszył i dlatego zgodziłam się żeby to samo zrobiła Marcelowi, tym razem ze znieczuleniem. I tu zaczął się horror którego nie przewidziałam.
Teraz musimy im codziennie odsuwać napletki, żeby się ponownie nie przykleiły, bo musieliby znowu mieć odklejane, a tego baaardzo bym nie chciała...
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-29, 12:11   

hezer a czemu chłopców nie obejrzał urolog?
 
 
 
Kamm 

Pomogła: 26 razy
Dołączyła: 18 Paź 2007
Posty: 1737
Wysłany: 2008-01-29, 13:05   

Moj mąz przeszedl zabieg stulejki w dziecinstwie , jednak jak sie okazalo ( o wiele pozniej ... bo lata nikt sie tym nie interesowal) po zabiegu zrobily sie blizny , zle sie wszystko pozrastalo itd . Dopiero za moją namową zglosil sie w tej sprawie do lekarza w tamtym roku . Sprawa byla juz dosc powazna , stulejka , za krotkie wędzidelko więc problemy z oddaniem moczu , ze wspolzyciem itd .

Stulejka to nie taka bagatelna sprawa i napewno nie powinna byc zostawiona sama sobie ... Chlopcy często wstydzą sie cokolwiek przyznac w tej sprawie i problem ciągnie sie latami .. jak to bylo u nas :roll:

Dlugotrwale nieleczona stulejka prowadzi do stanow zapalnych pod napletkiem ( grożą występującym zakazeniom drog moczowym ) Moze prowadzic do stanow przedrakowych a nawet do raka prącia . Stulejka jest rowniez niebezpieczna dla partnerek męzczyzn z stulejkami , poniewaz im rowniez grozą stany zapalne drog moczowym .

Mąz mial zabieg wykonany z znieczuleniem miejscowym . Po zabiegu , troszke pobolalo (niekiedy ,nawet bardzo) szczegolnie przy smarowaniu itd . Lekarz na badaniach kontrolnych byl bardzo nie delikatny , wykonywal badanie w taki sposob ze rana za kazdym razem pekala i krwawila ..
_________________
hxxp://picasaweb.google.com/acmme.bizuteria.autorska/ Moja biżuteria !
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-29, 13:56   

Kammmasz rację, ale z mojego doświadczenia wynika niestety, że lekarze bardzo często diagnozują jako stulejką coś co tak naprawdę stulejką nie jest :-/ Tak było z naszym Filipkiem, dlatego oczywiście nie mówię żeby sprawę zostawić a skonsultować z urologiem dziecięcym. Poza tym u dzieci takie zabiegi są wykonywane pod narkozą, ponieważ maluchy się wiercą i wyrywają.
 
 
 
Karolina 

Pomogła: 114 razy
Dołączyła: 06 Cze 2007
Posty: 4928
Wysłany: 2008-01-31, 20:16   

Ja nie rozumiem dlaczego dzieci nie widział urolog? Co ma jakiś cholerny chirurg do gadania? Nie wiem czy to było na starym forum, bo rozpisywałam się dużo o stulejce, w życiu nie pozwoliłabym dotknąc Tymka chirurgowi bo to nie jest jego zakichana działka.
Nam urolog powiedział wyrażnie, nie ruszać, jeśli zabieg to pod narkozą.

Hezer ja cię nie pocieszę, w obowiązku matki było szukać informacji do jakiego lekarza się udać, albo zrobić awanturę lekarce-idiotce.
_________________
hxxp://s-p-l-o-t.blogspot.com/
 
 
 
adriane 


Pomogła: 51 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3064
Skąd: teraz Irlandia
Wysłany: 2008-02-02, 16:27   

Cytat:
Moj mąz przeszedl zabieg stulejki w dziecinstwie , jednak jak sie okazalo ( o wiele pozniej ... bo lata nikt sie tym nie interesowal) po zabiegu zrobily sie blizny , zle sie wszystko pozrastalo itd


To jeszcze jeden dowód na to, że nic na siłę nie powinno się robić u dzieci. Ja słyszałam, że do 7 roku życia należy zostawić stulejkę w spokoju, no chyba, że są jakieś infekcje dróg moczowych.
Współczuję Hezer, ze mieliście takie okropne przeżycia, mam nadzieję, że synkowie nie będą mieli blizn.
_________________
Ada, mama Emila 2002, Karoliny 2000 i Filipa 1991.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,75 sekundy. Zapytań do SQL: 7