wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Moczenie czy nietrzymanie moczu u 4-latka.
Autor Wiadomość
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2012-08-31, 22:31   

Nasza historia ma ciąg dalszy, traumatyczny niestety, ale z dobrym zakończeniem. Ale od początku:

Olaf wrócił do pieluch w 100% i właściie nie było sposobu na zmuszenie go do sikania do nocnika, lał w pieluchy, bo tak bylo wygodniej i jemu i nam, no bo nie bylo prania pościeli i stresu z wciąż mokrymi ubraniami, stosem smierdzących ubrań w łazience itp. I te pieluchy to był jak się okazało ogromny błąd, powinniśmy byli zacisnąć zęby i prać. Ale mieliśmy już wcześniej (chyba w lutym) zaklepaną wizytę u nefrologa na lipiec, więc postanowiliśmy czekać co będzie i co nam powie. W międzyczasie odstawiliśmy pieluchy i zakładaliśmy tylko na noc (ale rano nosił długo, aż mu ciężka do kolan zwisała i nie chciał zdjąć). Popuszczał nadal, choć mniejsze ilości.
Nefrolog po wysłuchaniu co i jak powiedziała, że gdyby to było moczenie nocne to byśmy mu dali conajmniej rok czasu jeszcze, ale ponieważ on popuszcza głównie w dzień to trzeba go zdiagnozować w szpitalu (i wyznaczyli termin na koniec sierpnia). Kazała też odstawić pieluchy w 100%.
Odstawiliśmy i zaczęło się sikanie nawet 2 razy w ciągu nocy, mokre majty, spodnie, wszystko. Byliśmy załamani, ale stwierdziliśmy, że nie ma już powrotu do pieluch. To było m-c przed szpitalem. Stopniowo, z dnia na dzień Olaf sikał coraz mniej, w nocy był suchy, zdarzały się wpadki sikania rano, jak pospał dłużej niż 9:30. I około tydzień przed szpitalem stwierdziliśmuy, że Olaf jest całkiem suchy!
Byliśmy wniebowzięci, ale mieliśmy dylemat co z tym szpitalem. Stwierdziliśmy, że pojedziemy i powiemy jak jest, zobaczymy co powiedzą. Pojechaliśmy tylko dlatego, że poprawa trwała krótko i baliśmy się, że jeśli jest czasowa to następny termin będzie za rok, a Jego będzie czekało kolejne sikanie do łóżka w przedszkolu. W szpitalu nefrolog powiedziała, że ok, skoro jest jak jest to zrobią mu tylko podstawowe badania krwi, moczu, USG i dobową zbiórkę moczu. No ok. No i machina ruszyła :-( Niestety...Po pierwsze wyniki wszystkich tych badań mieliśmy (w miarę świeże), a po drugie wszystko to dało się zrobić bez pobytu w szpitalu. A tak to wszyscy przeszliśmy traumę, bo lekarka miała pretensję, że Olaf ma nieodklejony napletek i bez naszej zgody pielęgniarki na siłę go odkleiły (to się stało nagle, bez zapowiedzi, a lekarka na rozmowie wsteonej miała pretensje, że wciąż był przyklejony tak, jhakby było to zaniedbanie) :evil: :evil: Młody wrzeszczał jak obdzierany ze skóry, trzymały go 4 osoby! Zaraz potem go zacewnikowały, co bylo kolejną traumą bolesną po tym cholernym odklejaniu (jak się okazało mocz miał byc bezpośrednio z pęcherza, ale tego lekarka nam nie powiedziała :evil: ). A na deser jeszcze pobierali mu krew (nie muszę dodawać, że nie chciał współpracować). Wredne baby jeszcze pretensje miały, że on się tak wyrywa (do dziś ma siniaka na ręce). Po tym wszystkim kazały nam pisać przez dobę ile i o ktorej wypił a ile wysikał. Niby ok, tylko przy pierwszym sikaniu tak Go zaczęło piec i boleć, że dosłownie chodził po scianach i chciał sobie siusiaka urwać z bólu, sikał po kropelce i głownie po ścianach i podłodze. Wzywaliśmy wielokrotnie pielęgniarki pokazując, jak go to boli, ale miały głównie pretensje, że nie zbieramy moczu do pojemnika :evil: :evil: I że on jest panikarzem. Szlag mnie trafiał, bo cztery razy przez to przechodził, za każdym razem je wzywaliśmy, aż jakaś lekarka wreszcie się ulitowała i kazała podać środki przeciwbólowe. Dopiero wieczorem wysikał się w miarę normalnie choć z bólem jeszcze. Dopiero następnego dnia po południu sikał już całkiem normalnie i bez bólu. Kazali nam zostać dobę dłużej, żeby dokończyć ten dobowy bilans. My byliśmy wściekli, obwinialiśmy się za to wszystko, ale czekaliśmy już na wypis, bo nic innego i tak nie zamierzali robić, zwłaszcza, że Olaf był tam suchy, nie popuszczał. USG wyszlo dobrze a z bilansu wynikalo, że ma jeszcze mało pojemny pęcherz.
Wyszliśmy z ulgą i poczuciem winy, że niepotrzebnie mu to zafundowaliśmy (zwłaszcza to cholerne odklejanie napletka!!!!). W szpitalu tylko by cieli i rozrywali, taka jest prawda. I wiecie co powiedziała lekarka na rozmowie z nami? Że jest ok, że wyrasta z tego (nie mogła tego powiedzieć na wizycie w poradni, nie mogła nam kazać poczekać?????? - ale to była już inne lekarka). I wiecie co jeszcze? Że mogą go wspomóc farmakologicznie!!! Mąż się pyta: ale po co jak nic mu nie jest??? A ona na to, ze w sumie racja. Ręce opadają. Jesteś zdrowy to w szpitalu Ci coś znajdą co można spieprzyć.
Jesteśmy już parę dni po szpitalu, Olaf jest suchy w 100%. Byliśmy tak blisko uniknięcia szpitala... Olaf nic o tym nie mówi, mam wrażenie, że trzyma to w sobie, choć zachęcam go, pytam o to.

Wniosek jest taki: zawsze warto poczekać, a 4-latek ma prawo do popuszczania. Nie ma co się spieszyć z diagnozowaniem i nie warto wracać do pieluch, bo gdyby nie one to podejrzewam, że wcześniej udałoby się Olafowi wyjść z popuszczania.

A co do napletków: nie ruszać nic na siłę!! Odciągać delikatnie przy kąpieli, ale tylko ile się da, u nas O. robił to sam przy kąpaniu. Jeśli nie ma infekcji to nie ruszać, bo jak jest przyklejone to brud się nie zbiera (u O. było czyściutko). Jak są infekcje i pójdziecie do szpitala to bądźcie świadomi jak to odklejanie się odbywa :cry: :cry:
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
Salamandra*75 
Salamandra*75

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 11 Lis 2007
Posty: 1294
Wysłany: 2012-09-01, 13:36   

Boze biedny Olaf :shock: trzymaj sie chłopaku!
YolaW wspólczuje Wam- mój syn sie odpieluchowął w nocy sucho ale trzeba mu przypominać bo zdarzają sie wpadki jak zapomni podczas absorbującej zabawy
_________________
hxxp://fajnamama.pl]
hxxp://fajnamama.pl]
 
 
neina 


Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 2342
Skąd: Teddington
Wysłany: 2012-09-01, 16:16   

YolaW, Wasza historia po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że od białych kitlów to z daleka :-/
Dobrze, że finał pozytywny, oby już teraz wszystko było ok. Życzę tym pielęgniarom, żeby zapłaciły za swoją bezduszność. Spróbuję Cię pocieszyć - pewnie Olaf opierał się i krzyczał bardziej ze strachu niż z bólu, takie zabiegi są na pewno bardzo nieprzyjemne, ale pewnie z czasem zatrze mu się to w pamięci, a Wy możecie mieć czyste sumienie, że wykluczyliście nieprawidłowości. Może spróbuj mu powiedzieć, że wiesz, że w szpitalu było nieprzyjemnie, ale to było po to, żeby był zdrowy i lepiej się później czuł, że dzięki temu teraz będzie wszystko dobrze. Wiem, że to trochę ściema, ale takie są w końcu założenia służby zdrowia ]:->
_________________
<img src="hxxp://www.alterna-tickers.com/tickers/829543.png" border=0>
 
 
LucySky 
Monika Z.

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 19 Cze 2007
Posty: 126
Skąd: Kraków nh
Wysłany: 2012-09-02, 23:13   

Rany, przykro mi, że przez to przeszliście. Też niestety spotkałam się z bezdusznością wobec dzieci w szpitalu, ale też na szczęście byliśmy tam krótko, chyba dwa dni.
YolaW napisał/a:
mogą go wspomóc farmakologicznie!!! Mąż się pyta: ale po co jak nic mu nie jest??? A ona na to, ze w sumie racja
szok!
U nas pielucha jest jeszcze na noc, średnio raz na tydzień zasikana, mam nadzieję, że już niedługo.
 
 
 
zorro 


Pomogła: 43 razy
Dołączyła: 13 Lut 2009
Posty: 826
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-03, 23:20   

POLSKI SZPITAL TO JAKAŚ PARANOJA!
Strasznie wam współczuję. Niestety zawsze biorą człowieka z zaskoczenia i zanim zdąży zaprotestować już jest wkręcony.
Może warto tak dla zasady napisać list protestacyjny do dyrektora szpitala i rzecznika praw dziecka?
Kładzenie się na dziecku "w celu wykonania badania", brak prób porozumienia z nim to standard na wydziałach pediatrycznych. Coś trzeba z tym zrobić. Nie wystarczy rodzić po ludzku, trzeba jeszcze żyć.
PS. To drugie cewnikowane badanie, o którym wspominałam (a którego nazwy nie pamiętałam) to chyba było właśnie takie, jak przeszliście wy.
_________________
hxxp://znak-zorro-zo.blogspot.com/]ZORRO pisze - czytaj!
 
 
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2012-09-04, 21:28   

Salamandra*75, no to gratulacje dla Was :) Oby do przodu, nie?

LucySky, u Was też niedługo będzie sucho. U nas jak na razie 100% sucho :)

zorro napisał/a:
Niestety zawsze biorą człowieka z zaskoczenia i zanim zdąży zaprotestować już jest wkręcony.

Dokładnie tak. To się tak szybko działo, te interwencje, że nie miałam czasu zaprotestować. To się po prostu działo :evil:

zorro napisał/a:
PS. To drugie cewnikowane badanie, o którym wspominałam (a którego nazwy nie pamiętałam) to chyba było właśnie takie, jak przeszliście wy.

zorro, u nas cewnikowali tylko po to by pobrać mocz do analizy z pęcherza. Wyszedł jałowy.

neina napisał/a:
Może spróbuj mu powiedzieć

Wytłumaczyliśmy mu to tak, że skoro wytrzymał tyle bólu (wie, że był tam po to by sprawdzić dlaczego siusiak popuszcza) to może zostać rycerzem, bo jest dzielny. I On jest z tego dumny, bo ostatnio ma fazę na bycie rycerzem i walkę ze smokami. W weekend mieliśmy jechać do Ogrodzieńca kupić prawdziwą drewnianą tarczę (miecz ma już z Krakowa), ale niestety pochorował się i wyjazd musieliśmy odłożyć.

neina napisał/a:
takie zabiegi są na pewno bardzo nieprzyjemne, ale pewnie z czasem zatrze mu się to w pamięci

Ja mam wrażenie, że on już niewiele pamięta, serio.

neina napisał/a:
Wy możecie mieć czyste sumienie, że wykluczyliście nieprawidłowości

Dzięki Ci za te słowa...
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
Salamandra*75 
Salamandra*75

Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 11 Lis 2007
Posty: 1294
Wysłany: 2012-09-05, 20:20   

YolaW dzieki powodzenia dla Was
_________________
hxxp://fajnamama.pl]
hxxp://fajnamama.pl]
 
 
ames 


Dołączyła: 21 Lis 2011
Posty: 332
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2012-09-09, 21:17   

YolaW napisał/a:

A co do napletków: nie ruszać nic na siłę!! Odciągać delikatnie przy kąpieli, ale tylko ile się da, u nas O. robił to sam przy kąpaniu. Jeśli nie ma infekcji to nie ruszać, bo jak jest przyklejone to brud się nie zbiera (u O. było czyściutko). Jak są infekcje i pójdziecie do szpitala to bądźcie świadomi jak to odklejanie się odbywa :cry: :cry:


Biedny Olaf,tyle się nacierpiał,dobrze,że już to za wami!

U nas sprawa też już zamknięta- Suslik miał mieć nacinany napletek(rzekoma stulejka), przy kąpieli miałam mu delikatnie odciągać- robiłam to jak nie zapominałam. Moim zdaniem nic się nie zmieniało,a w wynikach bad.moczu wyszły śladowe ilości bakterii...Oglądał go urolog i stwierdził,że będzie trzeba delikatnie naciąć:/ Niedawno byliśmy u nefrologa- lekarka obejrzała,naciągnęła(mówiła,że delikatnie,a ja akurat nie patrzyłam,trwało to może 2 sekundy!) i powiedziała,że żadnej stulejki nie ma! Byłam wniebowzięta,ale okazało się następnego dnia,że napletek mu pękł w 2 miejscach :-( Nie płakał,wszystko było ok. Nie wiem czy lepiej,że go ruszyła czy lepiej by było gdyby go w spokoju zostawić,ale teraz nikt nie ma prawa się przyczepić,a ja też po raz kolejny się utwierdzam,że "białym kitlom" nie należy od razu wierzyć ]:->
_________________
hxxp://www.suwaczki.com/]
hxxp://www.suwaczki.com/]

hxxp://www.suwaczki.com/]

susowe wariacje=moje rękoczyny :P hxxps://www.facebook.com/Sus.Toys
 
 
paulina 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 24 Lip 2011
Posty: 208
Skąd: wrocek
Wysłany: 2012-11-18, 17:47   

czytam, czytam, i nadziwić się nie mogę wielu rzeczom.
to teraz jak było u nas:
Młody robił na nocnik mając 8 meisięcy. potem, jak miał z 1,5 roku, cofnęło się i zaczął robić w pieluchy. w nocy lał zawsze i w zasadzie był tylkoktórki okres w jego życiu, gdy spał bez gaci. a jak spał bez gaci, to trzeba był o ZAWSZE wstać 2 razy w nocy, by go odsikać, o 12 i o 4-5 a i tak potrafił zlać się chwilę wcześniej lub dodatkową porcję. posikiwał w gacie do 5 r. ż. do 4,5 zdarzały mu się regularne zlania w majty, więc wędrowałam wszędzie z zapasowym zestawem albo i dwoma. kupiłam po porstu dużą torebkę i przestałam sie przejmować. kupiliśmy tez "majtki treningowe" bambino mio za 36 zł, 3 sztuki. to trochę mało, 6 byłoby lepiej. to na noc, bo rósł i odmówił spania w pampersach (a na takie duże nie miałąm wielorazówek, zresztą starszego trzymałam wiecej w pam. jak rósł). sikać w łózko przestał właśnie miesiąc temu, równo po 6 urodzinach. polega to na tym, że wstaje sam te dwa razy w nocy albo my go budzimy, ale raczej wstaje sam i nie trzeba go nieśc do klopa, idzie sam.
tez miał przyklejony napletek, tez ma mały pęcherz, co nota bene da się bardzo prosto zaobserwować: dajesz dwójce chłopaków po 1,5 szklanki gazowanej mineralki ze słodkim sokiem, czekasz pół godziny a potem gonisz ich pod płot i patrzysz, jak leją. kolega mojego syna lał jeszcze, jak mój już wrócił na brzeg jeziora i wchodził do wody. ot i prosty sposób na mierzenie, bez cewnika. jedyne, co mu robiłam, to badanie moczu zwykłe w labie no i byliśmy z napletkiem, ale wszyscy mu chcieli odklejać na chama. dopiero dr Apoznański kazał się odpimpać i jemu wierzę, bo mi to fachowo uzasadnił.
czy nas to wkurzało, że leje? o tak i było wiele awantur z tego powodu. czy są przyczyny psychologiczne? ano nie sądzę, bo mogę to sama zdiagnozować, taki mam zawód. czy mogę się mylić, bo to moje dzieco? ano mogę, ale raczej nie sądzę. po prostu ma mały pęcherz i trudno mu wytrzymać noc. do tego uwiebia towarzystwo, wiec potrafi się zlać, bo nie chce iść siku, bo tak się świetnie bawi. czy to problem psychologiczny? tak, ale nie do leczenia, bo z tego wyrośnie.
życzę wszytskim mamom własnej intuicji, zanim się wpakujecie na oddział, bo tam już niestety jest pozamiatane i dziecku zrobią, co uznają za stosowne. a to boli.
 
 
lilias 

Pomogła: 25 razy
Dołączyła: 15 Sie 2012
Posty: 1013
Wysłany: 2012-11-18, 18:46   

nie tak dawno oglądałam program o wstydliwych chorobach na BBC Lifestyle i przyszedł chłopiec z mamą właśnie z problemem sikania w nocy. Jeżeli dobrze pamietam to wyszło w badaniach, że brakuje mu jakiegoś (chyba) hormonu i miał podawany w tabletkach. dziecko odżyło, bo był bardzo przejęty, że nie mógł nocować u kolegów i młodszy brat mu dokuczał. to była taki większy chłopiec :roll:

hxxp://www.medonet.pl/element-akcji-okresowej,artykul,870237,1618284,1,dlaczego-dzieci-mocza-sie-podczas-snu,index.html
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 7