wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
syn chce mięso
Autor Wiadomość
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5193
Wysłany: 2013-12-23, 00:52   

jeśli moje dziecko kiedyś powie fajne się zapowiada smakowo, chce sprawdzić , chcę jadać ,to obiady szkolne albo sama niech robi. Wychowuję sama ex był/ może jest wege ale by się nie sprzeciwił (nigdy sądownie nie mieliśmy opcji jedzenia i szacun tu dla niego) a w sumie i tak nie może. Natomiast moja 12 latka nie jest zainteresowana mięsem i nigdy nie była. Dokładnie wie z czego pochodzi (pół wiejskie jesteśmy) i siadamy do stołów to nasze a to mięsne i nie dla nas, nie ma u nas opcji konfliktów jedzeniowych. Warto przemyśleć wpis zarówno bronki i Pipii.
Nie wiem czy moje kiedyś nie zdecyduje inaczej o jedzeniu, jak będzie miało swoje dzieci też jej decyzja. Z własną rodziną nie mam problemów, ex teściowa też stawała na wysokości zadania a rodzinne gary moje wykonie w 90%.
Znamy dzieci już pełnoletnie albo prawie- wege, wegan. Moje dziecko kręci nabiał = sery. Nie bronię ale np na świętach nie będzie i akceptuje ten fakt i wie że nie ma takiej opcji jak i z czekoladą, miodem....
Sadzę, że dobrze poprowadziłam dziecia, dalsze jej wybory nalezą do niej. Pięciolatek to jeszcze decyzje rodziców/rodzica wg mnie. Ok może piszę z perspektywy osoby o ponad 20 letnim stażu więc i rodzina temat oswoiła i dziecko mam układne, może mam szczęście do bliskich, ludzi - nie wiem i nie znam odpowiedzi. Lecz wspólny front rodziców (fraljs o tym wspomina) akceptacja dziadków pomocne

sylv: jestem palacz, nikotynista. Natomiast jak mi dzieć powie chce spróbować marihuanę nie pozwolę na zakup z ulicy.
Ostatnio zmieniony przez Agnieszka 2013-12-23, 01:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
qetrab 

Pomógł: 21 razy
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 662
Wysłany: 2013-12-23, 01:07   

Agnieszka, wybacz, ale ja nie zrozumiałem ani jednego zdania z tego co napisałaś. To brzmi jakby było tłumaczone z translatora...
 
 
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5193
Wysłany: 2013-12-23, 01:13   

sprecyzuj
obecnie mam wege dziecko, kiedyś było wegańskie. Nie wiem jakich wyborów dokona kiedyś tam. Do tej pory mam 12 letnie dziecko, które nie jest zainteresowane potrawami mięsnymi. Przy 5 latku raczej ja bym decydowała. Używki...bym wolała by nie kupowała na ulicy.
 
 
Anja 


Pomogła: 78 razy
Dołączyła: 13 Paź 2008
Posty: 3748
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-23, 07:52   

Agnieszka napisał/a:
Pięciolatek to jeszcze decyzje rodziców/rodzica wg mnie..

Wg nas tez.
Zastanawiam sie jeszcze - nie chcac wywolywac burzy i nikogo urazic - co to znaczy ze dziecko wie skad pochodzi mieso. Bo dzieciaki czesto bagatelizuja ten przekaz. Wlasnie dlatego ze nie wiedza dokladnie(!), nie tylko o smierci ale i o zyciu, (nie potrafia sobie wyobrazic, pewnie nikt filmikow na youtube im nie puszcza, choc przyznam ze mialam takie mysli), rodzic w tym wieku moze (jak kogo wola ofc) decydowac. Dla mnie i mojego partnera to na co wspolczesny swiat skazuje zwierzeta jest straszne, chore, niemoralne i Artek o tym wie.
Jesli kiedys z cala swiadomoscia bedzie chcial jesc mieso, ok, jego sprawa.

Inna sprawa, ze kiedy oboje rodzicow jest wege, latwiej jest byc twardym (i np. nazywac rzecz po imieniu). No bo jak tlumaczyc dziecku wegetarianizm, kiedy np. ukochany tata je mieso?
 
 
gosia_w 


Pomogła: 86 razy
Dołączyła: 27 Wrz 2008
Posty: 5545
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-23, 08:55   

Z tego co pamiętam, to dopiero ok. 8-9 r.ż dziecko zaczyna rozumieć, co to jest śmierć.
 
 
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5193
Wysłany: 2013-12-23, 12:29   

Anja: oczywiście, że jest łatwiej jeśli oboje rodzice mają podobne przekonania ale z tego co bronka pisała wcześniej jej rodzina jest mieszana dietowo a dzieci są wege. Bronka gotuje, robi przetwory itd i nie idzie na przysłowie skróty. Pipii natomiast wspominała że najłatwiej podać parówkę, gotowca ale jeśli zależy nam na zdrowiu dziecka a dziecko chce zjeść mięso, to czemu nie poprosić babci/cioci.... o zrobienie czegoś domowego mięsnego zamiast serwować owego gotowca.
gosia: teoretycznie tak a w życiu różnie to wygląda. My mamy zwierzęta m.in domowo świnki morskie. Z jednej zrobiło się kilka (adoptowałyśmy ciężarną), odchodziły = umierały i ma świadomość tego faktu. Podobnie jak tego, że u nas towarzysko a w innych krajach są przeznaczone do konsumpcji.

Wiele jest na forum rodzin, gdzie dzieci jadają tradycyjnie mimo faktu, że rodzic czy rodzice nie jadają mięsa. Moja córka jako alergik miała wykluczone z diety pewne produkty m.in nabiał. Obecnie z reglamentacją jeśli chodzi o ilość może jadać i chce jadać. Ma 12 lat jest świadoma ale też uważam, że gdybym zabroniła zjadłaby poza domem. Ja wolę wiedzieć co jada moje dziecko i do tego czasu udało mi się przekazać to, co dla mnie ważne. Dużo rozmawiamy, czyta etykietki jeździ np. na obozy w zachodnie- pomorskie bo tam mamy możliwość diety. Choć mam daleko, muszę zadbać o organizację, pieniądzę itd dla mnie nagrodą jest wybór, który bliski moim przekonaniom. Natomiast jakich wyborów dokona dalszych nie wiem a im będzie starsza może się okazać, że moje zdanie, poglądy nie są dla niej wyznacznikiem. Natomiast niezależnie od jej wyborów moje uczucia zmianie nie ulegną podobnie jak mojej rodziny do mnie a tu wyznacznikiem nie jest dieta.
 
 
adriane 


Pomogła: 51 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 3064
Skąd: teraz Irlandia
Wysłany: 2013-12-23, 13:22   

qetrab napisał/a:
Agnieszka, wybacz, ale ja nie zrozumiałem ani jednego zdania z tego co napisałaś. To brzmi jakby było tłumaczone z translatora...


Do stylu pisania Agnieszki trzeba się przyzwyczaić :) Ja też czasem nie łapię o co biega mimo lat czytania ;) Ale przecież każdy jest inny, nie?

A w temacie wątku. Mięsa bym nie podała u mnie w domu w żadnej postaci. Mój syn dorosły już, czasem jada, ale nie mnie się teraz mieszać do tego. Dziecko 5 letnie u mnie musiałoby jeść co jest czyli bezmięsnie. U dziadków itd. też chyba nie pozwoliłabym, choć akurat nie wiem, bo nigdy nie musiałam się zmagać z problemem, że dziecko chce, a ja nie pozwalam.
_________________
Ada, mama Emila 2002, Karoliny 2000 i Filipa 1991.
 
 
 
Deseodeseo 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Kwi 2012
Posty: 52
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-23, 20:38   

Przyznaję bez bicia, że nie lubię soi i jej przetworów, a seitan mnie nie kręci jakoś.
Dylematem podzieliłam się z mężem. Usłyszał mnie choć nie do końca zrozumiał;) Mięsa w domu nie zrobię. Raz na jakiś czas mogą zjeść w domu śledzie z cebulą w oleju lnianym (nie mogę uwierzyć, że mój prawie 5-latek to lubi). Jak babcia zrobi gołąbki z ryżem/prosem i mięsem, to może zjeść.
Może uda się nam dotrzeć do Krowarzywa kiedyś choć z tym drugim moim maluszkiem to nie wiem kiedy to nastąpi:/
Zareklamuję jeszcze moje przedszkole, oni tam 4x tyg. mają ryż lub kaszę a tylko raz inne rzeczy. Robią też pyszne kotlety strączkowych lub warzywne, ale niestety mało dzieci chętnie jadło. Jak Bfu widzi, że koledzy wcinają kurczaki to też chce. Ech, jak zaczynał karierę przedszkolaka, to smucił się, że ptaszki są na obiad.
 
 
Deseodeseo 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Kwi 2012
Posty: 52
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-23, 20:39   

Przyznaję bez bicia, że nie lubię soi i jej przetworów, a seitan mnie nie kręci jakoś.
Dylematem podzieliłam się z mężem. Usłyszał mnie choć nie do końca zrozumiał;) Mięsa w domu nie zrobię. Raz na jakiś czas mogą zjeść w domu śledzie z cebulą w oleju lnianym (nie mogę uwierzyć, że mój prawie 5-latek to lubi). Jak babcia zrobi gołąbki z ryżem/prosem i mięsem, to może zjeść.
Może uda się nam dotrzeć do Krowarzywa kiedyś choć z tym drugim moim maluszkiem to nie wiem kiedy to nastąpi:/
Zareklamuję jeszcze moje przedszkole, oni tam 4x tyg. mają ryż lub kaszę a tylko raz inne rzeczy. Robią też pyszne kotlety strączkowych lub warzywne, ale niestety mało dzieci chętnie jadło. Jak Bfu widzi, że koledzy wcinają kurczaki to też chce. Ech, jak zaczynał karierę przedszkolaka, to smucił się, że ptaszki są na obiad.
 
 
Deseodeseo 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Kwi 2012
Posty: 52
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-23, 20:40   

Anja ma rację. Co tu powiedzieć dziecku, skoro ukochany tatuś je i bardzo lubi mięso.
 
 
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5193
Wysłany: 2013-12-24, 14:14   

Z pewnością prościej jak rodzice mają wspólne przekonania. Moje dziecko bez ojca ale dziadek, wujek istotny autorytet. My rozmawiamy dużo i zawsze tak było, córka nie była w prywatnej placówce przedszkolnej czy szkolnej. Gadamy o wszystkim i o różnicach: diety, religii, gustów muzycznych, o tym że ktoś woli koty a inny psy, dlaczego adoptujemy futrzaka zamiast kupić rasowego itd. Czasem muszę skakać nad dżdżownicami ale obiecałam i przestrzegam (nie mogą nadepnąć), czasem muszę pogłaskać owłosioną gąsienicę, pająki też są super.
Zobacz co wyniknie dalej, czasem dzieci zmieniają zdanie, nawyki jedzeniowe, smaki. Zarówno Twój synek na jakimś etapie może powiedzieć nie jadam od teraz mięsa, jak i moja córka będzie smażyła np. kotlety swojemu chłopakowi albo zacznie jeść mięso.
Kiedyś musiałam oswoić/ odczarować dziecku potrawy: kopytka, gołąbki bo nazwy się źle kojarzyły i odmawiała jedzenia.
 
 
kitteh 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 133
Wysłany: 2014-01-02, 02:30   

gosia_w napisał/a:
Z tego co pamiętam, to dopiero ok. 8-9 r.ż dziecko zaczyna rozumieć, co to jest śmierć.

cos w tym jest.
pamietam, jak bylam malutka, do 6 lat moze, umialam patrzec na smierc. dziadek byl lesniczym, mial kurki i pszczolki. pamietam jak babcia zabijala i wyciagala kurom wnetrznosci, karpiom tez. jak robili kielbasy z dzika.
dopiero potem do mnie dotarlo, o co tak naprawde chodzi i od 12 roku zycia nie chcialam miec z tym nic wspolnego.
inna sprawa, ze przedstawiano mi to jako "cel zycia" tych zwierzakow
 
 
qetrab 

Pomógł: 21 razy
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 662
Wysłany: 2014-01-03, 00:26   

kitteh napisał/a:
gosia_w napisał/a:
Z tego co pamiętam, to dopiero ok. 8-9 r.ż dziecko zaczyna rozumieć, co to jest śmierć.

cos w tym jest.


jest i nie jest, zależy od dziecka
córka mojej kuzynki, mając 3 latka doskonale wiedziała co to jest śmierć i nie pozwalała nawet kwiatków ścinać w ogrodzie, bo to je zabija
a jak usłyszała chociażby, że ktoś zabił zwierzątko (nawet jak to było w dowcipie) to płakała

mięsa oczywiście nie chciała jeść, nie wiedziała raczej skąd pochodzi, ale mówiła, że jest trujące
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 11