wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
gdy mąż nie-wege chce by dziecko jadło mięso
Autor Wiadomość
gonia75

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 19 Sty 2008
Posty: 23
Wysłany: 2008-01-29, 15:06   gdy mąż nie-wege chce by dziecko jadło mięso

Witajcie.Czy ktoś miał podobny problem?Mój mąż niestety nie wegetarianin (choć już mi to przestało przeszkadzać) chce by nasze dziecko jadło mięso!! Trudno mu odmówić prawa do decydowania o losie jego syna ale ja zawsze marzyłam że moje dziecię będzie wegetariańskie.Póki co ustaliliśmy że do roku mięsa nie dajemy (mały i tak ma problemy brzuszkowe) ale potem obawiam się że bedzie nalegał żeby coś z mięsa podać.Ze o dziadkach nie wspomnę-no ale z nimi to se poradzę.No i co zrobić pózniej gdy dziecko idzie do przedszkola i tam zetknie się z mięsem?Tu gdzie mieszkam brak przedszkoli wegetariańskich.
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-29, 15:18   

przejrzyj tematy o zwiazkach "mieszanych",tam to bylo poruszane,o przedszkolach tez jest sporo na forum:) powodzenia!
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Kasia B. 


Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 849
Skąd: Warszawka
Wysłany: 2008-01-29, 15:42   

gonia u nas było tak, ze jeszcze przed ślubem była umowa, że dzieci będą wege.
Narazie mi się udaje nie dawac Filikowi mięsa, ale pewności nigdy nie mam, że będzie chciał spróbować, chociaż widzę że wcale go nie ciągnie. Jeśli Ty nie możesz przekonać męża co do tego, że dieta wege jest jak najbardziej odpowiednia dla dziecka to wybierzcie się do jakiegoś lekarza pediatry, który taką dietę popiera, może on go przekona że krzywda się dziecku nie dzieje ;-)
 
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2008-01-29, 16:08   

gonia, jak gabi była mała mieliśmy to samo. bartek całą ciążę prowadził krucjatę przeciw wege w ciąży... efekt taki że sam teraz nie je mięsa ;)

niemniej co do problemu:

powiedziałam tak:
ja gotuje, a mięsa gotować nie będę.
byle czego dziecku nie pozwolę dawać niezależnie od tego co to miało by być.

efekt taki, że zgodziłam sie w ramach kompromisu na podawanie ryb ale pod pewnymi warunkami: pewne źródło, świeże i przygotowane przez bartka. przyjął te warunki, bo w końcu nie mógł polemizować z tym, ze dziecko ma dostawać to co najlepsze.

jesli u was nie skończyło by sie na rybach to zażądaj by mięso pochodziło wyłącznie z upraw ekologicznych (drogie po cholerze ale bezpieczniejsze) i niech sam je przyrządza z myślą o dziecku. jeśli na co dzień jednak ty gotujesz, to skończy sie na bardzo okazyjnym jedzeniu mięsa.

niestety jeśli dziecko ma dwa wzorce żywieniowe a rodzice różnie patrzą na żywienie dziecka to potrzeba znaleźć kompromis.
 
 
Cela 


Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 15 Sty 2008
Posty: 70
Wysłany: 2008-01-29, 21:21   

Gonia, nie jesteś na straconej pozycji, ponieważ wiążąc się z Tobą, Twój mąż zaakceptował (choćby podświadomie) Twoją "inność". Tak, jak i mąż pao - dlatego przy użyciu odpowiednich argumentów udało sie Jej Go przekonać. Z tego, co piszesz, wynika, że masz trochę czasu.
Ważne jest też to, czy jesteś osobą po prostu nie jedzącą mięsa, czy też prowadzącą zdowy tryb życia, a zatem i zdrową kuchnię. Jeśli to drugie, to będzie Ci łatwiej. Wprowadzaj męża w tajniki zdrowego odżywiania, odpowiedniego łaczenia pokarmów itd. ... a z czasem zrozumie, co w rzeczywistości jest szkodliwe.
Argument, że dokonujemy wyboru za dziecko nie jest właściwy, bo my je po prostu chronimy. Wyboru dokona ono samo, gdy już będzie tego świadome. Wtedy te lata zdrowego odżywiania nie będą dla niego przeszkodą.
To, że w Polsce poziom świadomości w tym względzie jest tak niski nie oznacza, że należy brać go sobie za wzór. Nasza córeczka urodziła się, gdy mieszkaliśmy w Niemczech. Tam nikogo to nie dziwiło. Nawet w szpitalu, już po porodzie, gdy zgłosiłam pielęgniarkom, że jestem wegetarianką, te (bez najmniejszych grymasów) pokazały mi na tablicy menu na cały tydzień, a w nim codziennie 3 potrawy do wyboru. Codziennie jedna z nich była wegetariańska (np. lasagne ze szpinakiem i warzywami). Byłam w szoku (nie tylko poporodowym :lol: )
Znajdź w sobie siłę, a wtedy i innym będzie łatwiej Ci ulec ;-) Zastanów się jakiego rodzaju argumenty przemawiają do Twojego męża - słowo pisane, mówione ...
Ostatnio zmieniony przez Cela 2011-06-24, 18:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
tcioflove 


Dołączyła: 06 Lip 2009
Posty: 119
Skąd: Bydgoszcz/ Limerick
Wysłany: 2010-11-30, 18:05   

Jakiś czas temu mój chłopak wymyślił że jeśli bedziemy mieć córkę to może być wege ale syn ma jeść mięso żeby był silny. Ja jakoś nie widzę powiązania. A co najlepsze to chłopak tez nie potrafi podać powodu co takiego jest w mięsie że niby bedzie silnijszy.
 
 
 
moony 
wyjątek od reguły


Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 25 Lis 2009
Posty: 3740
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-11-30, 18:14   

To chyba jeszcze pozostałości po tradycyjnym wychowaniu, gdzie facet ma jeść dużo, tłusto i mięso ma być. Skądś to znam :roll: Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że ciężko jest przestawić tory myślowe takiego delikwenta. Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest dokształcenie się w temacie i dawanie przykładu samą sobą (jestem wege, żyję i nawet mi z tym dobrze). U mnie zadziałało.
_________________
mój muzyczny blog ---> www.ewabujak.blogspot.com
hxxps://www.facebook.com/they.can.rock.me?ref=hl
 
 
tcioflove 


Dołączyła: 06 Lip 2009
Posty: 119
Skąd: Bydgoszcz/ Limerick
Wysłany: 2010-11-30, 18:19   

Tylko ze wlasnie on wie ze to nie jest niezdrowe. Sam nawet wytrwal tydzien po tym jak pokazalam mu "earthlings". ppozniej jednak nie wytrzymal. mysle ze duzy wplyw miala tez rodzina. kiedys nawet przyznal mi sie ze mama powiedziala mu ze jeszcze sie rozchoruje. no i je do dzis...
 
 
 
Kaja 


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 12 Kwi 2010
Posty: 787
Skąd: tu i tam...
Wysłany: 2010-12-11, 23:15   

pao dobrze radzi:)
_________________
<a href="hxxp://www.suwaczki.com/"><img src="hxxp://www.suwaczki.com/tickers/relgqtkfzrjf04zb.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>

hxxp://smayliki.ru/smilie-487011687.html]
 
 
 
Katioczka 


Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 15 Kwi 2010
Posty: 1494
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-12-11, 23:24   

tcioflove, jak czytam o twoim chłopaku,
że tata mu obiad kazał zjeść albo mama nastraszyła, że się rozchoruje,
to ciśnie mi się na usta pytanie: GDZIE ON MA JAJA? (wybacz dosadność)
Poza tym wkurza mnie gadanie wszelkiej maści "ekspertów" nt. wege,
podczas gdy o diecie wege nie wiedzą NIC. Tak samo z tym gadaniem o żywieniu chłopca mięsem,
gdzie ci ludzie się wychowywali? W bunkrach????????
Ja bym takiemu chłopakowi powiedziała-dokształcisz się o diecie wege, wtedy pogadamy.
Nie widzę sensu polemiki z zupełnym abnegatem.
To jak rozmowa o Rubensie z malarzem pokojowym...
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]

hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=420918#420918]made by Katioczka
 
 
moony 
wyjątek od reguły


Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 25 Lis 2009
Posty: 3740
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-12-12, 11:56   

Katioczka napisał/a:
Nie widzę sensu polemiki z zupełnym abnegatem.
To jak rozmowa o Rubensie z malarzem pokojowym..

Love :D
Pozwolę sobie wykorzystać Twoje rady co do dokształcania się, katioczka. Na czas przy świętecznym stole będzie jak znalazł :->
_________________
mój muzyczny blog ---> www.ewabujak.blogspot.com
hxxps://www.facebook.com/they.can.rock.me?ref=hl
 
 
Katioczka 


Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 15 Kwi 2010
Posty: 1494
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-12-12, 15:31   

moony, proszszszsz... :)
mam nadzieję, że ci oszczędzą takich gadek w święta
;)
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]

hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=420918#420918]made by Katioczka
 
 
bronka 
Supergirls don t cry

Pomogła: 83 razy
Dołączyła: 02 Lip 2009
Posty: 6426
Wysłany: 2010-12-12, 21:11   

tcioflove, przeraża mnie Twoja chęć wiązania się z człowiekiem bez własnego zdania. Pobierzecie się, a Jego rodzice powiedzą mu gdzie i ma żyć, co ma jeść, jak pomalować sypialnię i jak wychować dzieci. A Twoje zdanie będzie się liczyło, ale zaraz po mamusi. Współczuję :roll:
 
 
moony 
wyjątek od reguły


Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 25 Lis 2009
Posty: 3740
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-12-13, 19:03   

Katioczka napisał/a:
mam nadzieję, że ci oszczędzą takich gadek w święta

No nie wiem, wszyscy mięsożercy będą, jakże by mogli sobie odpuścić 8-) Mam nadzieję, że nie będą nic gadać, ale wolę przygotować sobie cięte riposty.
_________________
mój muzyczny blog ---> www.ewabujak.blogspot.com
hxxps://www.facebook.com/they.can.rock.me?ref=hl
 
 
Jadzia 

Pomogła: 29 razy
Dołączyła: 11 Gru 2007
Posty: 3102
Skąd: gliwice
Wysłany: 2010-12-18, 15:03   

Katioczka napisał/a:
moony, proszszszsz... :)
mam nadzieję, że ci oszczędzą takich gadek w święta
;)


mam nadzieję, że moony będzie miała spokojne Święta, bez takich gadek. Ale akurat moja rodzina właśnie w Święta uwielbia mnie nawracać. Już się boję :-?
_________________
<img src="hxxp://www.suwaczki.com/tickers/ex2b8u69jbdsqcep.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/>
<img src="hxxp://www.suwaczki.com/tickers/zem3qtkf1v8ga0gg.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/>
 
 
moony 
wyjątek od reguły


Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 25 Lis 2009
Posty: 3740
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-12-18, 15:38   

Z mojego jeszcze małego doświadczenia wiem, że każdy spęd rodzinny, gdzie będzie mój szwagier i teść skończy się gadaniem. A skoro jestem w ciąży, to... Zamknę im usta wynikami :)
_________________
mój muzyczny blog ---> www.ewabujak.blogspot.com
hxxps://www.facebook.com/they.can.rock.me?ref=hl
 
 
priya 

Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 12 Lis 2008
Posty: 5315
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2010-12-18, 20:01   

moony, usta to im zamknij czymś pysznym wegetariańskim ;-)
_________________
hxxp://lilypie.com]
hxxp://lilypie.com]
 
 
moony 
wyjątek od reguły


Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 25 Lis 2009
Posty: 3740
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-12-18, 20:19   

priya napisał/a:
usta to im zamknij czymś pysznym wegetariańskim

Racja :) Najpierw ich zatkam, a potem pokażę wyniki - spadną z krzesła.
A tak serio to mam nadzieję, że za tydzień będę mogła Wam napisać, że niepotrzebnie się tak obawiałam...
_________________
mój muzyczny blog ---> www.ewabujak.blogspot.com
hxxps://www.facebook.com/they.can.rock.me?ref=hl
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-12-19, 12:11   

moony-trzymam kciuki.I w ogole wszystkim zycze braku gadaniny :-) Kurcze,ja mam naprawde szczescie do rodziny,powinnam ich bardziej doceniac :roll:
A.wlasnie przechodzi na weganizm i tez mamy wyzwanie na swieta,zeby uniknac gadaniny,chyba po prostu zrobimy sporo jedzenia w wersji vegan,zeby mial co zawiezc i czym zamknac usta ;-)
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
MartaJS 


Pomogła: 101 razy
Dołączyła: 04 Wrz 2010
Posty: 6041
Skąd: Kosieczyn
Wysłany: 2010-12-19, 12:25   

moony napisał/a:
Z mojego jeszcze małego doświadczenia wiem, że każdy spęd rodzinny, gdzie będzie mój szwagier i teść skończy się gadaniem. A skoro jestem w ciąży, to... Zamknę im usta wynikami :)


Ja przez całą ciążę zbywałam wszelkie głupie gadki tekstem, że mój lekarz nie tylko zezwala, ale popiera. Opowiadałam o nowych badaniach, o jakości mięsa w dzisiejszych czasach i że może poważnie zaszkodzić dziecku. Oraz o koleżance, która była w ciąży i której lekarka zaleciła przejście na dietę wegetariańską. To ostatnie to zresztą autentyk.
 
 
moony 
wyjątek od reguły


Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 25 Lis 2009
Posty: 3740
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-12-19, 12:29   

Tak jak pisałam w innym wątku moja ginekolog jest "w zasadzie" (jak to ujęła) wegetarianką. Więc też mam kolejny argument :)
_________________
mój muzyczny blog ---> www.ewabujak.blogspot.com
hxxps://www.facebook.com/they.can.rock.me?ref=hl
 
 
jaskrawa 

Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 21 Lip 2011
Posty: 2217
Skąd: Międzyborów
Wysłany: 2011-09-03, 14:01   "gdy będzie duża to sama zdecyduje" - jak zbić ten

czytam sobie Wasze urocze forum od dłuższego czasu, bo znajduję tu jakąś otuchę, a teraz sama jestem w kłopocie i postanowiłam napisać.
od początku: trzy i pół miesiąca temu urodziłam dziecia (ciąża - niespodziewajka) i pojawił się problem żywienia. gdy się poznaliśmy kilka lat temu, ja byłam weganką, a tatuś dzidzi deklarował, że mięsa je bardzo niewiele. potem w praniu okazało się, że w sumie rzeczywiście specjalnie mięsny nie jest. nie lubi tradycyjnych obiadków, schabowych itd., aczkolwiek do kanapek często kupuje sobie wędlinkę, a jak go rodzina poczęstuje mięsem to też oczywiście je. nie ma nic przeciwko mojej diecie - teraz już "tylko" wegetariańskiej, zbyt trudno mi było utrzymać weganizm (wytrzymałam półtora roku) w burzy wizyt u rodziny, znajomych, wyjść na pizzę itd.. poza tym nie mam przyjaciół wegan, jedynie takie niby-wegetarianki, które jednak okazyjnie mięso jedzą, chociaż generalnie go nie lubią. zatem zero wsparcia :( (.
tak czy owak do tej pory było spoko. często żarliśmy różne kotlety sojowe, z kaszy, tofu itd., bo chłop to wszystko lubi. jak chciał sobie zjeść kurczaka, to sobie sam pichcił.
no ale teraz jest dziecko. na razie młoda jest oczywiście karmiona tylko moim mlekiem, ja przeszłam na prawie weganizm (czasem się skuszę na loda czy plasterek sera), bo strasznie ulewa gdy się najem nabiału. jednak za dwa i pół miesiąca zacznie się wprowadzanie stałych pokarmów, a potem "zupki" i te wszystkie nieszczęsne mięska - indyczek z pary itd.
ja NIE CHCĘ tego dawać dziecku, ale mój facet uważa, że powinnam, bo:
1. jak będzie duża, to sama zdecyduje, czy chce być wege, do tego czasu powinna jeść "normalnie" (czyli wiadomo... mleko-sreko, kurczaczek i inne padłe zwierza)
2. on też ma coś do powiedzenia (łel, tego nie kwestionuję)
3. łatwiej jej będzie potem w przedszkolu, poza tym będzie problem jak się pojedzie do babci (jesteśmy bardzo rodzinni i nie wyobrażam sobie izolowania dziecka od babć) czy innych takich

proszę o rady, co byście takiemu powiedzieli?
dodam jeszcze, że to "trudny" człowiek, bo ciężko się z nim pokłócić i podyskutować po ludzku. bardzo spokojny, introwertyczny trochę, pokojowo nastawiony do świata, w pozostałych kwestiach bardzo mądry facet i z reguły się z nim zgadzam, bo prawie zawsze ma rację. nie zna się na żywieniu, ale ja niestety też nie. tak naprawdę kilka lat temu miałam fazę na weganizm i niby-zdrowe żywienie, ale w sumie to i tak jadłam dość śmieciowo (głównie sojowe półprodukty i takie tam). z tym, że teraz jest córeczka i chciałabym wiele zmienić, dla niej i dla siebie.
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2011-09-03, 14:10   

jaskrawa napisał/a:
ale mój facet uważa, że powinnam
Ty powinnaś? No to może niech on się tym zajmie po prostu. Tylko upieraj się, żeby mięso było eko, a nie ze sklepu czy słoika. Coś mi się zdaje, że nie pójdzie na taki układ :>
jaskrawa napisał/a:
jak będzie duża, to sama zdecyduje, czy chce być wege, do tego czasu powinna jeść "normalnie"
Tak czy siak Ty (Wy) decydujesz - z mięsem czy bez. Każda decyzja jest "narzuceniem" czegoś dziecku.
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
Agnieszka 

Pomogła: 193 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5193
Wysłany: 2011-09-03, 14:29   

Nie wiem z jakiego miasta jesteście w niektórych są przedszkola wege, dietowe placówki. Fajnie jeśli decyzja dotycząca żywienia dziecka wspólna ale zgodze się z Lily, że warto dawac eko produkty nawet jeśli zostaniecie przy mięsnej diecie. Babcie... to Wasza pociecha i Wy powinniście ustalac zasady.
Może warto się się z nami zintegrowac np. na spotkaniach i zobaczenie dzieci wege/vegan przez męża: żartych, pełnych energii i wymiana doświadczeń o dziadkach, przedszkolach, radzeniem sobie w różnych sytuacjach będzie pomocna.
 
 
ag 


Pomogła: 45 razy
Dołączyła: 04 Wrz 2008
Posty: 1127
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-03, 14:34   

jaskrawa napisał/a:
proszę o rady, co byście takiemu powiedzieli?

lekko nie jest, my w domu nadal toczymy dyskusje - obecny kompromis jest taki, że Łukasz w domu nie je mięsa ale w przedszkolu i u dziadków - tak. Krowiego mleka nie dostaje ale jogurty naturalne tak. Sery żółte sporadycznie. Dodam, że to mój mąż widziałby Łukasza jako weganina.

Spróbuj negocjować spokojnie - zaproponuj np. że jeśli Ty gotujesz to bez mięsa (bo nie warto robić czegoś wbrew sobie), a jeśli mąż chce "normalnie" to niech sam dziecku zupkę ugotuje. no chyba, że w ogóle nie dopuszczasz takiej opcji, ze dziecko je mięso - to wtedy trzeba się mocno merytorycznie przygotować. Na facetów działają argumenty logiczne, fakty, badania. Wybierz się z nim do lekarza przychylnego wege - np. dr Klemarczyk z poradni gastroenterologicznej w w-wie, ktory mu wytlumaczy ze diecko może się zdrowo odżywiać na diecie wege. pani Desmond też robiła badania dzieci wegańskich, są na pewno międzynarodowe badania.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 11