wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
wekowanie czyli jak to dobrze zrobić?
Autor Wiadomość
Pat 


Dzieci: Leo - 10 maja 2007 i Ada - 21 maja 2009
Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 449
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-21, 15:09   wekowanie czyli jak to dobrze zrobić?

Podzielcie się ze mną swoimi sposobami wekowania, bo ja zrobiłam to dwa razy i wszystko wylądowało w koszu :-(
Jak przygotowujecie słoiki, ile czasu gotujecie potem, czy trzeba zawsze odwracać do góry dnem na sam koniec? i takie niby-drobiazgi ...[/u]
_________________
 
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-21, 16:12   

Pat napisał/a:
Jak przygotowujecie słoiki
Zalewam na kilka chwil wrzącą wodą, wylewam, pakuję to co ma być zapakowane, wycieram rant słoika papierowym ręcznikiem, zakręcam.
Pat napisał/a:
ile czasu gotujecie potem
Około 15-20 minut od zagotowania wody.
Pat napisał/a:
czy trzeba zawsze odwracać do góry dnem na sam koniec?
Nigdy nie odwracałam żadnych słoików do góry dnem.
 
 
kamma 
Magellan


Pomogła: 147 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 7442
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2008-07-21, 16:29   

Podobno gdy pakujesz do słoików coś gorącego, to wystarczy odwrócić do góry dnem, żeby chwyciły, ale gotowanie jest pewniejsze.
_________________


http://anilanastudio.blogspot.com/
Ostatnio na blogu: Wszystko jest możliwe
"Trzeba wierzyć w człowieka, koleś"
 
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2008-07-21, 17:14   

Pat, a jak Ty robiłaś? Może coś przeoczyłaś, napisz.
Ważne jest to, co pisała Ewa - dobrze, by słoiki były gorące, mogą być gorące ze zmywarki. Wkładamy zawsze wrzące produkty, one nie mogą byc ciepłe. Ja lubię odwracać słoiki, bo wtedy widzę, czy jakaś zakrętka nie przepuszcza (wtedy od razu wycieka zawartość). Nie pasteryzuję w wodzie, tylko w piecyku, więcej się mieście na raz i mniej pracy. Wstawiam zimne słoiki na ok. 20-25 min do piecyka, temperatura nieco niższa niż do pieczenia. Słoiki nie powinny się dotykać. Jak widze, że zawartość słoików buzuje, to wyłączam piecyk i zostawiam wszystko do wystudzenia. Nigdy mi się nic nie zepsuło.
Ja jeszcze wyparzam zawsze pokrywki (gotuję je kilka minut we wrzątku, potem wycieram czystą ścierką).
 
 
 
Berserk fan


Dzieci: 3
Pomogła: 90 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 6991
Wysłany: 2008-07-21, 17:24   

Ania D., napisz mi czy jak słoiki stały już ze 2 dni to wciąż mogę w piecyku "zapiec"? temp 190 może być?
_________________
Jag 2004; Lefo 2008; Dobr 2012
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2008-07-21, 19:03   

Ja robię to nastepnego dnia, ale zdarzyło mi się i po dwóch dniach pasteryzować. Temperatury Ci dokładnie nie podam, ja nastawiam piekarnik na ok. 3,5, a ciasta i chleby pieke na 4 z kawałkiem.
 
 
PiPpi 
:)


Dzieci: ((((((:Karolcia:))))))
Pomogła: 51 razy
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 1974
Skąd: wrocław
Wysłany: 2008-07-21, 20:37   

ogórki kiszone zalewam wrzącą wodą i odwracam do góry dnem i juz nie pasteryzuję. widać wtedy czy gumki złapały, jak pisała Ania, jeden dzień ogórki tak stoją, dopóki nie zaczną żółknąć, wtedy do piwnicy można je wynieść. z owocami mam nikłe doświadczenie ale w wodzie dotąd robiłam, spodobał mi się pomysł z piekarnikiem :-)
_________________

 
 
 
Pat 


Dzieci: Leo - 10 maja 2007 i Ada - 21 maja 2009
Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 449
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-24, 13:56   

Hmmm, za pierwszym razem słoiki i pokrywki przelałam wrzątkiem tylko i odstawiłam na ścierkę, żeby trochę obeschły. Do nich załadowałam jedzenie. Gotowałam w garnku, ok 20 min. Bez przykrycia, woda w garnku tylko lekko bulgotała. Potem słoiki do góry dnem i jak wystygły to w ciemne miejsce. .. Spleśniały :-(
Za drugim razem wszystko tak samo z wyjątkiem: woda wrzała podczas gotowania w garnku. Nie odwróciłam do góry dnem po akcji. Spleśniało. Ania D., Piszesz o pieczeniu - wypróbuję ten sposób tylko, że nie wiem co to "3" lub "4" bo mam piekarnik z podziałką temperaturową :-/ Ustawić na 100 stopni? czy to nie za duża temperatura?
Z Waszych postów wynika ,że przed akcją słoiki muszą być bardziej wyparzone, czyt. wygotowane, a nie tylko przelane wrzątkiem.
_________________
 
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2008-07-24, 14:15   

Pat, może napisz co dokładnie wsadzałaś do tych słoików, OK? Może wtedy łatwiej będzie pomóc.

Tak ogólnie jest tak, że cukier bardzo dobrze konserwuje, poza tym tez ocet. Więc zaprawy z ich użyciem nie są zbyt wymagające, jakkolwiek nie zrobisz, wszystko się trzyma. Dżemy z cukrem wystarczy wlać gorące (wrzące!) do słoików tylko umytych, zakręcić tylko umytą zakrętką... i nic nie będzie się psuło. Nie tyczy się to tylko cukru (sacharozy), ale tez bardzo słodkich rzeczy.

Z zaprawami kwaśnymi jest trudniej, wtedy pasteryzacja czy sterylizacja (temp. wyższa niż pasteryzacji, czyli powyżej 100stC) jest konieczna.

Ja kiedyś (dawno dawno temu - czyli inna era, ta przed dziećmi ;) ) wyparzałam zakrętki i słoiki sterylizowałam w piekarniku (tak ze 180stC przez 20 minut). W ten sposób przygotowany sprzęt napełniałam dżemami i tylko zakręcałam. W ten sam sposób traktowałam przeciery pomidorowe, ketchupy, buraczki. Rzeczy mneij słodkie jeszcze pasteryzowałam z 10 minut.

Odkąd mam dzieci i zero czasu na cokolwiek (a rzeczy do zaprawienia masakrycznie dużo), byłam zmuszona przetestować inne metody. I tak - dżemy, powidła, soki, przeciery pomidorowe trzymają mi się bez żadnego problemu bez dodatkowych zabiegów (czyli bez wyparzania, wygotowywania zakrętek i słoików/butelek, bez późniejszej pasteryzacji). Ogórki kiszone również nie wymagają wyparzania słoików. Nigdy nam się żaden słoik nie zepsuł, a robimy tak odkąd pamiętam.
W ogóle słoików nie wyparzam do niczego. Po prostu zaprawy bardziej "ryzykowne" pasteryzuję, a te jeszcze bardziej - sterylizuję.

Więc napis o co dokładnie Ci chodzi, to coś poradzimy :)

[ Dodano: 2008-07-24, 14:16 ]
Pat napisał/a:
wypróbuję ten sposób tylko, że nie wiem co to "3" lub "4" bo mam piekarnik z podziałką temperaturową :-/ Ustawić na 100 stopni? czy to nie za duża temperatura?

myślę, że chodzi o znacznie wyższą
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-24, 15:52   

Pat napisał/a:
Gotowałam w garnku, ok 20 min. Bez przykrycia

Dlaczego bez przykrycia? Garnek jak dla mnie powinien być z przykrywką.
 
 
Pat 


Dzieci: Leo - 10 maja 2007 i Ada - 21 maja 2009
Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 449
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-24, 16:35   

Ewa, nie miałam wystarczająco głębokiego gara, ot co :-(
alcia, wekowałam buraczki (pierwsza akcja) , pastę z ciecierzycą (drugi raz).
Nie chcę stosować octu, a do dżemów to nawet jeszcze mentalnie nie podchodzę ;-) na razie chcę się nauczyć warzywno-strączkowych weków..a może to najtrudniejsze?
_________________
 
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-24, 16:44   

Pat napisał/a:
nie miałam wystarczająco głębokiego gara, ot co
No to chyba masz odpowiedź. Słoiki Ci się nie zassały, bo jak rozumiem pokrywki wystawały ponad garnek. Tak właściwie nie było pasteryzacji, było podgrzewanie słoików.
 
 
Pat 


Dzieci: Leo - 10 maja 2007 i Ada - 21 maja 2009
Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 449
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-24, 17:16   

Aaaaa! kurka! w mojej rodzinie tak się wekowało dżemy i zawsze wychodziły....sz
a woda dokąd ma sięgać w tym garze?
niee, ja się chyba przerzucę jednak na piekarnik bo do gara nie mam już siły ;-)
_________________
 
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-24, 17:44   

Pat napisał/a:
a woda dokąd ma sięgać w tym garze?
Tak na wysokość 2/3 słoika.
 
 
dynia 
natulku :)


Dzieci: Hija y hijo
Pomogła: 152 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5252
Skąd: El Mundo
Wysłany: 2008-07-24, 20:55   

I ja do diaska nie umiem dość dobrze zapasteryzować,pleśnieją mi najczęsciej powidla śliwkowe bezcukrowe,słoiki wyparzam i gotuje w garze ale bez pokrywy :-? Muszę się jeszcze przyjrzeć temu wątkowi ;-)
_________________
Lilypie First Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu. Stanisław Lem
 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2008-07-24, 21:37   

Nigdy mi nie plesnieją przetwory, a czasem się zdarza, że cos gdzieś stoi schowane dwa lata. Nie daję cukru i słodzików do sliwek. Podstawa to taka, by przyszła zawartość słoików była przynajmniej dwa dni w piecyku prazona, ja prazę 3 (każdego dnia prażymy i zostawiamy do ostygnięcia). Wkładana do słoika zawartość musi być bardzo gorąca, a nie tylko podgrzana, gdy wydaje nam się, że juz wrze. To musi dobrze bulgotać. Piecyk jest dla mnie lepszy niż kuchenka, bo garnek się nie przypala (chyba, że jest b. wysoka temperatura), można na raz zrobic dużą ilość powideł czy dżemu i nie przeszkadza w kuchni.
Słoiki i zakrętki muszą być b. czyste, ja dbam też o to, by słoiki po kiszonkach służyły juz tylko do kiszonek, bo zapach, mimo mycia, pozostaje. Zakrętki wygotowuję kilka minut, potem dokładnie wycieram. Słoiki dobrze umyte zalewam wrzątkiem, biorę po 2, wylewam z nich wodę i od razu do gorącyh wkładam zawartość (ale można brac też takie gorące ze zmywarki). Zakręcam, odwracam do góry dnem i zostawiam do wystudzenia.
Trudno mi podac temperaturę, bo mój piecyk jej nie pokazuje, u mnie są tylko podziałki. 100 stopni to na pewno za mało. Zawartość musi dobrze w słoikach bulgotać, by wszystko się zamkneło. Nie wiem, dlaczego przetwory pleśnieją, czy są za krótko prazone, za zimne wkładane do słoików.
 
 
alcia 
:-)


Dzieci: Kaja, Lenka
Pomogła: 184 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 7184
Skąd: Ośw.
Wysłany: 2008-07-25, 13:49   

Pat napisał/a:
Nie chcę stosować octu

i prawidłowo, tez raczej nie stosuję, cukru na ogół również. Tak tylko pisałam, że to nie obojętne co wekujesz. Takie rzeczy są banalne do zawekowania. Te bez cukru lecz słodkie - bardziej wymagające, ale możliwe, gdy dołożymy trochę staranności (jak opisała AniaD).
Ale już pasty strączkowe, to na pewno wyższa szkoła jazdy. Ja osobiście nie robię takich rzeczy i nie mam sprawdzonych przepisów, moje pasty wekowane na wyjazdy (niezbyt starannie, tak tylko na potrzeby urlopowe) trzymają się tydzień - dwa. Ale "na zimę" nie robiłam.
Buraczki powinny były wyjść bez problemu.

[ Dodano: 2008-07-25, 13:56 ]
w moim podręcznym składzie znalazłam taki przepis, autor N/N. Czyli wynika z niego, że raczej o dłuższą pasteryzację takich rzeczy chodzi. No w każdym bądź razie z doświadczenia wiem, że rzeczy z dodatkiem zbóż i strączków na pewno nie robimy tak zwyczajnie jak warzywa i owoce, bo na pewno czas przechowywania jest wtedy ograniczony. Czy ktoś jednak próbował i mu się udało?
Spróbuj może z tym, a potem zaczniesz modyfikować? :

Pasztet z soi, selera, marchewki i pieczarek (weki)

1 szklanka soi
0,25 kg pieczarek
0,25 kg selera
0,25 kg marchewki
1 średniej wielkości cebula
3 jajka, albo 6 łyżek mąki kukurydzianej
0,25 szklanki orzechów włoskich, lub migdałów
0,25 szklanki łuskanych ziaren słonecznika
1/3 szklanki oleju roślinnego
bazylia, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz
Namoczyć soję przez noc, gotować przez ok. 3 godziny. Oddzielnie ugotować do miękkości pieczarki razem z pokrojonym w kostkę selerem i marchewka w jak najmniejszej ilości wody. W młynku do kawy zmielić orzechy i słonecznik. Następnie zmielić pieprz, ziele angielskie i liść laurowy. Soję i warzywa odcedzić, dodać przyprawy, słonecznik i orzechy, przekręcić wszystko dwa razy przez maszynkę do mięsa. Dodać olej roślinny i jaja (albo mąkę kukurydzianą) i wymieszać. Masę rozdzielić do słoiczków typu twist, dokładnie ugniatając. Zostawić ok. 2,5-3 cm wolnej przestrzeni pod zakrętką. Zabrudzone krawędzie słoików oczyścić wilgotną ściereczką. Słoiki zakręcić, wstawić do garnka i zalać zimną wodą, do poziomu nieco poniżej zakrętek. Gotować przez ok. 70-80 minut, a następnie wychłodzić wstawiając garnek do zlewu i odkręcając niewielki strumień zimnej wody. Tak przygotowany pasztet można przechowywać przez dłuższy czas bez obawy zepsucia się. Dobry na wycieczki i wyjazdy.
_________________
Lilypie Kids Birthday tickersDaisypath Happy Birthday tickers

fb Pathi: https://www.facebook.com/...59026080?ref=hl
 
 
 
Pat 


Dzieci: Leo - 10 maja 2007 i Ada - 21 maja 2009
Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 449
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-25, 19:14   

Dzięki Kochane Dziewczyny! Wekowanie to czysta alchemia! a za przepis alcia, serdeczne dzięki. Nie wpadłabym na pomysł, że można specjalnie wychłodzić wek po całej akcji...no i ten długi czas...Ania D., Tobie to wszystko wychodzi Kochana, bo masz Złote Ręce do Gotowania (kiedy książka? umieścisz tam przepisy dot.wekowania?)
_________________
 
 
 
mizumo 

Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 27 Mar 2008
Posty: 326
Skąd: Lublin
Wysłany: 2008-07-25, 21:49   

Ania D. napisał/a:
(każdego dnia prażymy i zostawiamy do ostygnięcia)


Czy po prażeniu i ostygnięciu wlać zawartość do miski i trzymać w lodówce do nast. dnia czy nie chować do lodówki? Nie zepsuje się jeśli będzie w temp. pokojowej?
_________________
"Czasem więcej dobrego może zrobić jeden serdeczny uśmiech, dobre życzliwe słowo, aniżeli bogaty dar pochmurnego dawcy..."
 
 
 
Martuś 


Dzieci: Jaś & Ida
Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 3101
Skąd: Langfuhr
Wysłany: 2008-07-25, 22:09   

Pat, u mnie w domu pasteryzację przeprowadzało się tak, że słoiki zalewało się wodą ponad poziom pokrywki, minimalnie, ale tak, żeby to miejsce, w którym pokrywka ma się zassać ze słoikiem, było przykryte wodą. Wtedy słychać dobrze, że pokrywki kolejno się zasysają. Pewnie podobny efekt sie uzyskuje zresztą w piekarniku, tam też wysoka temperatura obejmuje cały słoik, a o to przecież chodzi. Ja robiłam słoiki raz w życiu, były to właśnie jakieś pasty strączkowe, nie wiem dokładnie, ile by wytrzymały, bo pamiętam, że je zjadłam dość szybko ;) ale ostatni słoik stał chyba ok 2 miesięcy, wszystko było dobre i niezepsute.
_________________

 
 
Ania D. 

Pomogła: 115 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 2196
Wysłany: 2008-07-26, 07:20   

Pat, kilka przepisów będzie na pewno.
Mizumo, ja tego nie chowam, zostawiam w piecyku w garze, nic nie przekładam. Pierwszego dnia smazę ok. 2-2,5 godzin, nigdy się nie zepsuło.
 
 
mizumo 

Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 27 Mar 2008
Posty: 326
Skąd: Lublin
Wysłany: 2008-07-26, 17:10   

Dziękuję Aniu D. :)
_________________
"Czasem więcej dobrego może zrobić jeden serdeczny uśmiech, dobre życzliwe słowo, aniżeli bogaty dar pochmurnego dawcy..."
 
 
 
PiPpi 
:)


Dzieci: ((((((:Karolcia:))))))
Pomogła: 51 razy
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 1974
Skąd: wrocław
Wysłany: 2008-09-27, 20:10   

wie ktoś może czy można zrobic mus z jabłek bez użycia cukru? dostałam dwie reklamówy eko przepysznych i byłoby super bez białego szleństwa władować do w szkło;)
_________________

 
 
 
Ewa
[Usunięty]

Wysłany: 2008-09-27, 20:50   

Cytat:
wie ktoś może czy można zrobic mus z jabłek bez użycia cukru
Zawsze robiłam bez cukru, nawet w czasach wyłącznie "cukrowych" przetworów. Obieram jabłka, wrzucam do gara (takiego jak na konfitury) i prażę do rozciapania. Gorący do słoików, pasteryzować.
 
 
PiPpi 
:)


Dzieci: ((((((:Karolcia:))))))
Pomogła: 51 razy
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 1974
Skąd: wrocław
Wysłany: 2008-09-27, 20:52   

kurka murka, dzięki ewa !!! i tak do wiosny się trzymają? :-D
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 11