wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Nowotwory a grzyby i krzem
Autor Wiadomość
Karolina 

Pomogła: 114 razy
Dołączyła: 06 Cze 2007
Posty: 4928
Wysłany: 2008-08-06, 18:37   Nowotwory a grzyby i krzem

Już kilka razy spotkałam się ze stwierdzeniami iż komórki nowotworowe mają związek z grzybami, pomóc w tej walce ma krzem. Niestety nie mogę odnależc starej strony NEXUSA, gdzie jest świetny artykuł, m.in na ten temat.
Podaję link do preparatu ANRY, gdzie jest troszkę na ten temat. W sumie przyczyną nowotworów ma być przerost candidy w całym organizmie, DYSBIOZA jelit. Jesli kogoś z Was temat ten szczególnie zainteresuje to postaram się pzrepisać ten artykuł, a przynajmniej fragnemt, bo jest długi na kilka stron.

[ Dodano: 2008-08-06, 19:38 ]
http://www.drnatura.pl/anry_-_krzem_aktywny.htm
_________________
http://s-p-l-o-t.blogspot.com/
 
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18019
Wysłany: 2008-08-06, 18:50   

http://wydruk.kei.pl/anry/content/view/4/4/ tu też o tym
w ebooku "Jak w 90 dni pokonałem raka" jest więcej o Anatolu Rybczyńskim, uważał on, że komórka nowotworowa jest komórką pasożytniczą - grzybiczą, niestety, a może i stety, oficjalna medycyna tego nie uznała, a jego badania poszły w niepamięć
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
Jagula 
matka-nomadka


Pomogła: 64 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 3207
Wysłany: 2008-08-06, 21:34   

ok, przeczytane- a znacie kogoś kto stosował taka kurację???
_________________



Když se doma vaří, tak se dobře daří.
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18019
Wysłany: 2008-08-06, 21:40   

Niestety do ANRY rekomenduje się dietę w stylu diety Kwaśniewskiego...
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
Cytrynka 


Dzieci: Julcia, Domiś i Adaś
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 962
Skąd: Olympia, USA
Wysłany: 2008-08-06, 21:40   

Znalazłam na Kafeterii. Mam nadzieję, że jest kompletny, bo zbierałam go z kilku postów:
Artykul o ANRY z pisma Nexus:

Rak" - taka diagnoza dla każdego człowieka jest czymś niewyobrażalnym. Zawsze, bez wyjątku, jest to obraz człowieka skazanego. Wielu lekarzy stosuje taktykę "osłaniania" pacjenta, nie informując go o faktycznym stanie jego organizmu. Informuje się tylko rodzinę, która przeżywa mękę tworzenia pozorów, że właściwie to nic groźnego, leczenie trwa, chory bierze jakieś leki, diagnoza po łacinie nic choremu nie mówi, a na końcu karty wypisowej pojawia się zwrot "leczenie paliatywne", co oznacza jedno - mozliwości medycyny zostały wyczerpane, nic już nie mamy do zaproponowania, co mogłoby dać cień nadziei na wyzdrowienie.

Oto przykład z ostatniego tygodnia. Ojciec 23 letniego syna z rakiem nerki, z przerzutami do kręgosłupa, po zapytaniu profesora onkologii, czy ten widzi jeszcze jakieś światełko w tunelu, usłyszał brutalną odpowiedź : "Ja tam już żadnego światełka nie widzę". Nie mniej dramatyczna jest sytuacja chorego, który doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego stanu i jest świadom nieuchronności wyroku.

Niektórzy próbują nadrabiać miną, tworzyć pozory walki z chorobą, ale najczęściej jest to raczej zewnętrzna poza na użytek otoczenia, dla uspokojenia najbliższych. W gruncie rzeczy człowiek taki psychicznie jest całkowicie zagubiony, przerażony, czuje się właśnie - skazany.

Dziś ta straszna choroba nosi znamiona pandemii, ponieważ zbiera żniwo na całym świecie. Polskie statystyki są zastraszające - codziennie o chorobie dowiaduje sie 300 polaków codziennie umiera 220. Obie liczby rosną i będą rosły. (1)

Statystyki wyleczeń nowotworów należy jednak traktować z dużą rezerwą, ponieważ często są zmanipulowane niewiarygodne, co zostało przedstawione w poprzednim numerze "NEXUSA" w artykule o raku (2). Polskie statystyki traktują jako wyleczonego z nowotworu pacjenta, który przeżył pieć lat od ostatniego zabiegu (operacja, chemio-, czy radioterapia). Doskonale wiemy, ze w wielu przypadkach nawrót choroby następuje po tym okresie, a wtedy są już przerzuty.

"Człowiek skazany", pozbawiony przez onkologię wszelkiej nadziei, szuka ratunku gdzie indziej - metody niekonwencjonalne, bioenergoterapia, zioła, mikroelementy Podbielskiego, preparat torfowy Tołpy, Vilcacora, moroznik, befungin - przeciwrakowe zioła o skutecznym działaniu, które bardzo znacznie przedłużają życie pacjentów, a niejednokrotnie pozwalają zwalczyć chorobę. Czy to możliwe i jak one działają?

Jeśli prześledzi się skład chemiczny ziół traktowanych jako przeciwrakowe, okaże się , że w każdym przypadku występuje wysoki poziom krzemu. Trafienie z odpowiednią dawką tego pierwiastka dla chorego i równoczesne wzmocnienie organizmu witaminami i mikroelementami, odpowiednim odżywianiem, a także co nie jest bez znaczenia, nastawienie psychiczne chorego na walkę z nowotworem, powodują taką mobilizację organizmu, że czasami nowotwór całkowicie się cofa.

Wśród onkologów jednak rzadko można spotkać lekarza otwartego na inne niż konwencjonalne metody leczenia. Zazwyczaj reagują bardzo ostro, wręcz strasząc i szantażując pacjentów, że będą mieli zamknięte drzwi do szpitala. Człowiek zdruzgotany wyrokiem diagnozy czuje się niemal ubezwłasnowolniony i nie jest w stanie podjąć właściwej decyzji. Oto dwa przykłady takiej właśnie sytuacji:

Kobieta 42 lata ze zdiagnozowanym, bardzo złośliwym guzkiem piersi wielkosci 9mm. Mając dwa tygodnie do wyznaczonego terminu mastektomii poszła do znajomego bioterapeuty. Po sześciu zabiegach stwierdził on, że komórek rakowych już nie ma i polecił jej zrobić badania. Badanie USG wykazało że okrągły guzek zmienił się w 2,5 centymetrową, rozstrzępioną strukturę. Kobieta poszła więc do prywatnego gabinetu na biopsję. Biopsja robiona przez dwóch lekarzy wykazała że nie ma żadnych komórek rakowych. Kiedy pacjentka z radości przyznała się, że była u bioterapeuty, rozpętało się piekło. Została okrzyczana, zastraszona, że za pół roku będzie miała przerzuty, ale wtedy ma się nie pokazywać w ich klinice. Okazało się, że właściciel gabinetu pracuje w szpitalu, w którym miała mieć operację. Kobieta wyszła roztrzęsiona, zapłakana, a w wyznaczonym terminie zgłosiła się do kliniki, gdzie usunięto jej całą pierś i węzły chłonne.

Chłopczyk urodził się z potworniakiem nóżki. Guza usunięto, ale po roku zaczął odrastać na nowo. Kiedy matka została zapoznana z leczeniem nowotworów jonami krzemu, powiedziała lekarzowi, że chciałaby leczyć dziecko tą metodą, rezygnując równocześnie z chemioterapii. Matka widziała wcześniej, jakie męczarnie cierpiał noworodek podczas poprzednich zabiegów. Została wezwana do ordynatora "na dywanik", gdzie oświadczono jej, że jeśli nie zgodzi się na leczenie dziecka w szpitalu, zrobią wszystko, aby pozbawić ją praw rodzicielskich.Zrozpaczona matka nie miała wyboru. Tylko czy w Polsce szpital ma takie prawa?

Sylwetka doktora - odkrywcy

Była Wielkanoc, 1949 roku. Na oddziale onkologii Szpitala im. J.Strusia w Poznaniu, w III Klinice Chirurgicznej dyżur pełnił doktor Anatol Rybczyński, onkolog-chirurg. Na jednej z sal umierał na raka płuc młody, dwudziestodwuletni człowiek. Aby oszczędzic widoku umierającego innym pacjentom, pielęgniarka zdecydowała sie go przewieźć do izolatki. Doktor nie chcąc pozwolic, aby umierał w samotności, zabrał go do swojego gabinetu. W szpitalu panowała absolutna cisza, słychać było tylko donośne bicie dzwonów podczas rezurekcji w pobliskim kościele. Nagle pacjent chwycił doktora za rękę i powiedział :

- Panie doktorze, musi pan się zająć poszukiwaniem lekarstwa na raka. Wiem że pan takie lekarstwo znajdzie. Ale proszę mi przyrzec, że pan rozpocznie badania.

Doktor nie miał wyjścia. Nie odmawia się umierającemu człowiekowi. Ta obietnica zaowocowała już po paru miesiącach. Jeszcze w tym samym roku wynajął od szpitala część budynków gospodarczych i zaadoptował je na laboratorium. Obok urządził pomieszczenia dla zwierząt doświadczalnych. Już w styczniu 1950 roku rozpoczął systematyczne badania.

Od Hipokratesa, Kopernika, Galileusza, po Pasteura i Sedlaka, co jakiś czas pojawiają się w różnych dziedzinach nauki uczeni wyprzedzający swoją epokę. Ich biografie mają wiele wspólnych cech. Przede wszystkim poświęcają swoje prywatne życie na rzecz nauki, dokonując doniosłych odkryć i wynalazków. Działają najczęściej w osamotnieniu, kierując się dociekliwością i dążeniem do prawdy, co jest cechą prawdziwego naukowca. Odrzucają obowiązujące w ich czasach doktryny, ograniczające swobodę myśli i prac badawczych. w końcu dokonując odkryć, często niezgodnych, a nawet rewolucyjnych wobec aktualnie istniejącej doktryny, popadają w konflikt z własnym środowiskiem, sa wyobcowani, odrzuceni (Pasteur), czy nawet wyklęci (Kopernik). Takich przypadków we wszystkich dziedzinach nauki jest wiele. W książkach "Zakazana archeologia", czy "Błędy nauki"(3) pokazane są mechanizmy, którymi kierują się uznane "autorytety" nauki, byle tylko utrzymać istniejące, jedynie słuszne teorie.

Jedną z wielu ofiar tych mechanizmów był doktor Anatol Rybczyński. Całe swoje życie poświęcił badaniom nad istotą raka i poszukiwaniu lekarstwa na tę straszną chorobę. Lekarz ze starannym, przedwojennym wykształceniem, prowadził swoje badania według wszelkich kanonów nauki. Odrzucił wszystkie istniejące wówczas teorie. W swojej praktyce lekarskiej miał możliwość obserwowania wielu chorych z różnymi nowotworami (około 35.000 pacjentów).

Widział również nieskuteczność obowiązujących metod leczenia. Badania trwały wiele lat, ale już w 1954 roku rozpoczął leczenie według odkrytej przez siebie metody. Prowadził dokumentację osób wyleczonych z nowotworów (4). W trakcie badań, sam zachorował na raka płuc, krórego wyleczył swoją metodą w ciągu dwóch lat. Napisał 52 artykuły o swoim odkryciu i wysłał do różnych redakcji czasopism medycznych. Żaden z nich nie został przyjęty do druku.

Pod koniec życia, w 1999 roku doktor Rybczyński zwrócił się do Przewodniczącego Wydziały Nauk Medycznych PAN-u, profesora Janusza Komendera z prośbą o zapoznanie się z wynikami jego badań. Odpowiedź profesora była druzgocąca. Sam doktor pisze "Nie odnosząc się wcale do przesłanych materiałów przedstawił mnie jako niezaradnego nieuka, niewiedzącego, czego ja właściwie chcę i po co sie wtrącam w nie swoje sprawy (5). Odwoływanie się do Dyrektora Instytutu Leków, a nawet do ówczesnego premiera Jerzego Buzka, również pozostało bez echa.

Widząc beznadziejność swoich starań doktor Rybczyński pozostawił swój dorobek Wiesławie Tomczak - jedynej osobie która przez wiele lat z nim współpracowała, poznała doskonale jego metodę leczenia nowotworów, oraz wytwarzania preparatu ANRY. Została również upoważniona do kontynuowania jego dzieła.

Doktor Anatol Rybczyński zmarł w 2001 roku w wieku 92 lata.

Prawda o raku według badań doktora Rybczyńskiego.

Prowadzone od 1950 roku badania miały na celu identyfikację komórki rakowej, oraz wynalezienie lekarstwa, które zniszczyłoby tę komórkę. Materiału badawczego doktor miał pod dostatkiem, ponieważ w swojej praktyce lekarskiej zajmował się na codzień operowaniem nowotworów. Pierwszy etap badań polegał na próbach przeszczepienia z człowieka na zwierzęta doświadczalne, wykonywaniu posiewów bakteriologicznych, dokonywaniu analizy składu chemicznego guzów nowotworowych.

Szczegółowe opisy badań można znaleźć w książce doktora Rybczyńskiego "Nowe poglądy na etiologię choroby raka i choroby AIDS i zasady przyczynowego ich leczenia" wyd. w 1990 r. Oto przykłady tych badań w skrócie:

- wyciąg eterowy z wysuszonej tkanki raka płaskokomórkowego rogowaciejącego z odciętej kończyny człowieka wstrzyknięto królikom i białym myszkom.

Po siedmiu dniach na skórze zwierząt pojawiły się cielistożółte grudki i pokryły się rogowaciejącym naskórkiem. Histopatologicznie był to rak skórny płaskokomórkowy rogowaciejący.

- wyciąg eterowy z wysuszonej tkanki raka wargi dolnej człowieka podano dwukrotnie zwierzętom doświadczalnym. Potwierdzono histopatologicznie, że za, że zarówno nowotór człowieka jak i królików był rakiem płaskokomórkowym rogowaciejącym.

- dwukrotnie podano wyciąg eterowy z raka żołądka człowieka królikom i swinkom morskim. Po 20 dniach zwierzęta padły. Podczas badania anatomopatologicznego stwierdzono w jamie otrzewnowej wolny płyn, powiększoną wątrobę w biało-szare plamy i wygórowania. Obrazy preparatów wykonanych

z wyciagów eterowych z nowotworów ludzkich i z wątroby zwierząt były takie same.

- osad z wyciągu eterowego guza nowotworowego królika wstrzyknięty innemu królikowi powodował, tak samo jak osad z wyciągu nowotworowego człowieka, powstanie identycznie takiego samego guza.

- powierzchnię pożywki stałej polano wyciągiem eterowym z nowotworów ludzi i zwierząt doświadczalnych. Zawsze po upływie dłuższego czasu wyrastały na niej bujne kolonie pleśni. Posiewy krwi zwierząt doświadczalnych wykazywały najpierw biały, mleczny nalot na pożywce stałej, potem nalot ten przebarwiał sie na brązowo i miał postać cieniutkich niteczek. Następnie najstarsze kolonie sciemniały i przybrały kolor szarozielony, a wkrótce cała powierzchnia agaru pokryła się typową hodowlą pleśni szarej.

- posiewy z wyciągów eterowych tkanek pobranych z wrzodów żołądka człowieka także dawały bujny wzrost pleśni. W celu ustalenia, który z pleśniowców występuje w jakim rodzaju raka, wykonano wiele różnych posiewów. Z raka zawsze wyhodowano pleśniowca o zarodnikach drobnych i ułożonych w formie pędzelków (penicilium). Hodowle tej pleśni, w miarę starzenia, przybierały kolor szary.

- z badanych mięsaków udało się otrzymać pleśń, której dojrzała, zarodnikująca hodowla miała kolor brązowy. Zarodniki tej pleśni były znacznie większe, niż plesni szarej.

- Otrzymano również hodowlę pleśni z czerniaka złośliwego. Zarodnikująca pleśń miała kolor zupełnie czarny, a nitki pleśni, długie i bujne, początkowo białe powoli czerniały. Kolonie tej pleśni rosły bardzo szybko.

- posiewy krwi, płynów wysiękowych z jam surowiczych, a także ze stawów pochodzące od zaawansowanych chorych na nowotwory złośliwe zawsze dawały po upływie od trzech do sześciu miesięcy wzrost pleśni penicilium.

- obecność pleśni stwierdzono równiez w tkankach nowotworów łagodnych, jak tłuszczak, czy torbiel kości. Również posiewy kału i moczu zaawansowanych chorych na raka dają zawsze bujny wzrost grzybka penicilium.

- wycięte i pobrane jałowo guzy nowotworowe umieszczone w słojach, poza organizmem człowieka powiększały się, a z upływem czasu wyrastały na nich liczne nitki pleśni, które następnie zarodnikowały. Otrzymane w ten sposób zarodniki przeszczepione na zwierzęta doświadczalne powodowały powstawanie i wzrost guzów nowotworowych.

- organizm człowieka z nowotworem złośliwym pozbawiony jest mikroorganizmów banalnych (fizjologicznych).

Na podstawie powyższych badań doktor Rybczyński stwierdził, że komórka nowotworowa nie jest patologicznie zmienioną komórką naszego organizmu, a jest to komórka pasożytnicza - grzybicza .

Analiza widmowa substancji powstałej po stopieniu tkanki nowotworowej (wypaleniu białka) wykazała, że składa się ona z następujących pierwiastków : Si, Na, K, Al, Fe, Ca, Ni, Sb, Cr, Co, Cu, Mn, Br, Sr. Nezwykłą odporność na czynniki fizyczne i chemiczne, grzybek penicilium zawdzięcza swojej budowie chemicznej.Składa się on bowiem z połączenia białka z większością pierwiastków nieorganicznych występujących na Ziemi, wśród których dominuje krzem. Analiza widmowa tkanki nowotworowej po wypaleniu łukiem elektrycznym (4000 stopni C) wykazała, że pozostał czysty krzem.

Leczenie preparatem ANRY

Pierwsze szczepionki przeciwrakowe doktor Rybczyński wykonał na zwierzętach doświadczalnych już w 1954 roku. Były one sporządzane z wyżarzonych zarodników pleśni w temperaturze ponad 4000 stopni C na łuku elektrycznym. Po wyżarzeniu pozostawała kulka wielkości ziarnka pieprzu, tak twarda, że przez pół roku doktor poszukiwał prasy, która by ją rozdrobniła na pyłek. Otrzymany proszek rozprowadzony płynem fizjologicznym wstrzykiwał zakażonym zwierzętom. Zabieg ten nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, natomiast zwierzęta z nowotworami zaczęły szybko wracać do zdrowia. Po kilku miesiącach kiedy poprawa u zwierząt postępowała, doktor zdecydował się zastosować szczepionkę u człowieka.

Należy zaznaczyć, że na początku byli to pacjenci, którzy nie mieli już żadnej możliwości leczenia. Byli po prostu skazani na smierć.

Pierwszą osobą u której zastosował szczepionkę krzemową była chora z daleko zaawansowanym rakiem trzustki. Chora miała również żółtaczkę i cukrzycę. Bóle ustały na drugi dzień po zastrzyku, szybko zaczął wracać apetyt, zmniejszyła się żółtaczka, całkowicie ustąpiła cukrzyca. Przez dziesięć tygodni następowała bardzo szybka poprawa i kiedy wydawało się, że chora powróci do zdrowia, w 11 tygodniu jej stan bardzo się pogorszył i po trzech dniach zmarła.

Doktor Rybczyński zorientował się, że została podana zbyt duża dawka krzemu, co spowodowało gwałtowny rozpad guza i chora zmarła na skutek zatrucia toksynami z rozpadających się komórek grzybiczych i wysokiej temperatury.

Kolejne badania polegały na obniżaniu dawki krzemu w szczepionce. Rozpadające się guzy, które miały możliwość wyropienia na zewnątrz, nie zatruwały organizmu, nie powodowały wysokiej gorączki, ani powiększenia i zablokowania toksynami wątroby. Jeżeli guz znajdował się wewnątrz organizmu dawka leku musiała być na tyle mała, aby wątroba mogła sobie poradzić z utylizacją toksyn. W trakcie dalszych badań doktor opracował preparat homeopatyczny zawierający jony krzemu i nazwał go od swojego nazwiska "ANRY".

Preparat doskonale sprawdza się w profilaktyce. Podawany jest jednorazowo, raz na pół roku w dawce 1cm sześcienny. Nie może mieć, jako lek homeopatyczny, żadnych ujemnych skutków ubocznych. Działa wtedy, kiedy jest potrzebny. Pobranie leku stanowi jednocześnie formę diagnostyki. Zdarza się, że osoby biorące lek profilaktcznie odkrywają u siebie czasami nawet dużego guza. Guz nowotworowy jako obcy, pasożytujący w nas organizm, może rosnąć przez wiele lat, nie dając żadnych objawów. Często kiedy się o tym dowiadujemy jest już za późno.

Zresztą, leczenie nawet małych guzków przez oficjalną medycynę budzi coraz więcej kontrowersji (6). Doktor Rybczyński przeprowadził wiele badań demaskujących bezsilność i nieskuteczność stosowanych terapii. Podejmując próby zniszczenia tkanki rakowej stwierdził, że jest ona praktycznie niezniszczalna. Zarodniki pleśni umieszczone na pożywce nasączonej 300 razy silniejszą dawką cytostatyków (chemioterapia) rosły, a kiedy osiągnęły postać dojrzałą, zarodnikowały. Podobnie sprawdzał "skuteczność" radioterapii. Zarodnikującą pleśń szarą naświetlano jednorazowo dawką 6000 erów. Następnie położono na próbce dwie igły radowe na 24 godz. Niestety ani promienie x, ani y nie zniszczyły tkanki. Przeciwnie, zarodniki pleśni potraktowane tą "terapią" spowodowały znacznie szybszy i bujniejszy wzrost pleśni.

Radioterapia powoduje często zmniejszenie, lub nawet ustępowanie na jakiś czas guzów. Doktor Rybczyński zaobserwował, że tkanka rakowa jest przerośnięta i otorbiona naszymi własnymi komórkami, aby zapobiec rozsiewaniu się zarodników i rozprzestrzenianiu toksyn. Dookoła i wewnątrz guza tworzy się naciek zapalny, jakby pole walki, gdzie gromadzą się komórki obronne organizmu, przedewszystkim leukocyty. Podczas radioterapii naciek ten zostaje zniszczony a komórki rakowe uwolnione rozsiewają się. Guz pozornie ginie, lub zmniejsza się, ale niestety zagrożenie istnieje nadal.

Jako chirurg, doktor Rybczyński obserwował wycinane guzy po zastosowaniu preparatu ANRY. Okazało się, że najkorzystniejsze jest usuwanie chirurgiczne około sześć tygodni po zażyciu preparatu. Zropiały guz łatwo odziela się od naszej tkanki, a poza tym zapobiega to rozsiewaniu się komórek rakowych i przerzutom. Jeśli zachodzi konieczność natychmiastowej operacji, preparat należy podać wtedy, gdy jest pewność całkowitego zrośnięcia się zespoleń, a więc najwcześniej sześć tygodni po operacji.W wielu przypadkach nowotworów operacja nie jest konieczna, a nawet niewskazana. Doktor nie radzi operować raka krtani, przełyku i płuc. Dokładne wskazówki można znaleźć w jego książce. (7).

Wiele osób biorąc preparat pyta, jak długo trzeba go zażywać. Chorzy z nowotworem powinni brać co pół roku, aż do wyleczenia, czyli wycofania się guzów, a potem co półtora roku, ponieważ u nich przez wiele lat pozostają zarodniki pleśni we krwi. Podobnie profilaktycznie - początkowo przez dwa trzy lata co pół roku, aby oczyścić organizm z grzybów, a następnie wystarczy raz na półtora roku. Istnieje kilka barier, kiedy nawet preparat ANRY nie jest w stanie pomóc, m.in.:

- zniszczony układ odpornościowy, np. chemioterapią (poniżej 2000 leukocytów) i uszkodzony szpik kostny, który nie jest w stanie się zregenerować.

- guzy, marskość wątroby, lub zółtaczka wirusowa - zniszczona w bardzo dużym stopniu wątroba nie jest w stanie oczyścić organizmu z toksyn i dochodzi do jego zatrucia.

- ciężki rak płuc, które nie mają zdolności regeneracji, a zdrowej tkanki jest tak mało, że nie może zapewnić organizmowi właściwego oddychania.

W ciężkich przypadkach nowotworów preparat podaje się w nieco inny sposób, co należy ustalić poprzez konsultacje.

Nieustanne zagrożenie

Z grzybami stykamy się wszędzie. Wdychamy ich zarodniki, które pasożytują w naszym organizmie. Tak było od zawsze. Organizm ludzki będąc w stanie tak zwanej homeostazy współżyje z kilkuset rodzajami fizjologicznych mikroorganizmów. Prawdopodobnie od dawna takie dziko żyjące grzyby, nawet jeśli dostały się do organizmu, nie czyniły mu większej szkody, dlatego, że człowiek posiadał zdrowe, nieuszkodzone mechanizmy obronne. Obecnie, na skutek skażenia środowiska, żywności i rażących błędów medycyny odporność ta została w bardzo dużym stopniu zniszczona. Głównym winowajcą są tu:

- antybiotyki.

Antybiotyk jest metabolitem, czyli produktem przemiany materii grzybów (pleśni). Odkryte przez prof Fleminga w 1929 roku wydawały się zbawieniem dla ludzkości, tym bardziej, że były to czasy masowych zachorowań na gruźlicę. Rzeczywiście uratowały życie tysiącom ludzi. Prof Fleming ostrzegał przed ubocznymi działaniami antybiotyków, mimo to zaczęto je stosować na olbrzymią skalę. Wiek XX to nie tylko wiek antybiotyków, ale również intensywnych badań genetycznych. Antybiotyk fleminga "wyprodukowany" przez dziko żyjącego pędzlaka ma niewiele wspólnegeo ze współczesnymi antybiotykami. Te współczesne są produktem grzybów-mutantów, tak pozmienianych genetycznie, że wydzielają około 300 razy więcej antybiotyku.

Doktor Rybczyński wiele razy potwierdził badaniami, że antybiotyk, nawet najczystszy, umieszczony na pożywce węglowodanowej, zawsze porastał kożuchem pleśni. Każda ampułka antybiotyku zawiera zarodniki pleśni, które wstrzyknięte do organizmu dorastają do postaci komórkowej i dalej wydzielają antybiotyki. Tak więc dziecko, któremu podano przynajmniej raz antybiotyk narażone jest na stopniową utratę odporności. Zapada na kolejne choroby, znów dostaje antybiotyki i tak powstaje błędne koło. Nic dziwnego, że obecnie tak powszechna wśród dzieci jest alergia. Bo alergia to brak odporności organizmu na różne czynniki zewnętrzne. A grzyby raz wprowadzone do organizmu nie giną. Przy diecie wysokowęglowodanowej, mając dobrą pożywkę rosną szybko, tworzą skupiska, które są początkiem grzybic lub guzów nowotworowych.

- żywność

Z grzybami w żywnosci spotykamy się na każdym kroku. Jeżeli słoik kompotu z maleńką plamką pleśni prześwietlimy odpowiednimi promieniami, zobaczymy, że jest on przerośnięty "korzeniami" pleśni do samego dna. Zazwyczaj łyżką zbieramy tę odrobinę pleśni, a kompot wypijamy. Często również odkrawamy nadpleśniałą część ziemniaka, pomidora, jabłka. Tymczasem ta dojrzała, dobrze widoczna część grzyba, to tylko wierzchołek góry lodowej.

Specjalne szczepy grzybów i to właśnie z rodziny penicilium stosuje się w produkcji serów dojrzewających - pleśniowych, oraz twardych. Im twardszy ser, tym bardziej jest przerośnięty grzybnią.

Zupełnie inny rodzaj grzybów serwuje nam w żywności przemysł mięsny. W poprzednim punkcie była mowa o antybiotykach. Rzadko kto wie, jak one są produkowane. Otóż w zbiornikach o pojemności wielu tysięcy litrów przygotowuje się pożywkę w postaci wodnego roztworu węglowodanów - mąki pszennej, ziemniaczanej i cukru. Po doprowadzeniu temperatury do ponad 70 stopni dodaje się specjalne, laboratoryjnie wyselekcjonowane, zmutowane szczepy grzybów, które wytwarzają wymagane rodzaje antybiotyku. Przez kilka tygodni zbiorniki przerastają grzybnią. Proszę zwrócić uwagę że o ile większość normalnych, białkowych organizmów ginie w takiej temperaturze, dla grzybów temperatura 70 - 120 stopni jest optymalnym "ciepełkiem", w którym najszybciej rosną. Po odpowiednim czasie dokonuje się odciągu antybiotyków. Pierwszy, najczystszy - dla ludzi, drugi dla zwierząt - do użytku weterynarzy. Całą resztę odsącza się, osusza i brykietuje. Stanowi ona główny komponent pasz w tuczu zwierząt mięsnych i drobiu. Tak więc, całe tony grzybni wracają do nas w postaci mięsa. A ponieważ według badań doktora Rybczyńskiego giną one dopiero w temperaturze 4000 stopni, żadna obróbka cieplna ich nie zniszczy.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce powstało już 26 ferm świń założonych przez Amerykanów, niedługo zaleje nasz rynek zagrzybiona, skażona wieprzowina, szczególnie ta najtańsza, w supermarketach. Podobnie jest z drobiem. Kurczak, zaprogramowany na 6-8 tygodni tuczu, wypuszczony po tym czasie na "wolność" po 2-3 tyg pokryje się pleśnią, łącznie z piórami i padnie.

Nie lepiej jest z innymi produktami. Kontrole często wykrywają całe partie kaszy, mąki, czy innych produktów węglowodanowych skażonych grzybami. Bardzo ważne jest również dbanie o magazyny żywnościowe i spichrze na wsi. Nie przypadkowa jest wysoka zachorowalność na raka żołądka wśród ludności wiejskiej. (8)

- mieszkanie

Profesor Julian Aleksandrowicz w swojej książce "Nie ma nieuleczalnie chorych" pisze: "Na szczególna uwagę zasługuje również fakt, że tzw "domy rakowe", lub "mieszkania rakowe" znane z wiedzy empirycznej, a dotąd nie w pełni wyjaśnione naukowo, są konsekwencją skażenia środowiska zamieszkania toksynotwórczymi grzybami. Nasze spostrzeżenia w tym zakresie zostały potwierdzone przez wiele pracowni świata i dowodzą kulturowego uwarunkowania chorób nowotworowych przez określony model budownictwa mieszkaniowego. stąd też wydaje się, że impregnowanie tworzyw grzybobójczymi czynnikami jest jedną z racjonalnych dróg profilaktyki.

Na poparcie tej tezy podam dwa przykłady z którymi zetknęłam się osobiście. Moja siostra, tak jak cała moja rodzina wzięła preparat ANRY profilaktycznie w październiku 2003. Po czterech miesiącach zauważyła na szyi ciemną brodawkę wielkości prawie centymetra. Pani Wiesława Tomczak stwierdziła, że jest to czerniak złośliwy, którego nie należy ruszać, drażnić, ani tym bardziej wycinać. Po jakimś czasie powinien sam zniknąć. Lekarz, który to obejrzał radził siostrze natychmiast zgłosić się do kliniki onkologicznej na badania. Siostra postąpiła według wskazań Pani Wiesławy. Rzeczywiście po dwóch miesiącach guzek zaczął się gwałtownie zmieniać i zmniejszać, a po kilku tygodniach całkowicie zniknął. Z początku została niewielka różowa blizna, a teraz nie ma już ani śladu. Po analizie doszłyśmy do wniosku, że przyczyną czerniaka, mogła być czarna pleśń w naszym rodzinnym domu. Mury z wapienia chłonęły wilgoć strumyka płynącego za domem i w rogu mieszkania najbardziej oddalonym od pieca była zawsze czarna pleśń, której nie sposób było zlikwidować.Obecnie w tym pokoju mieszka siostrzeniec, który na plecach ma kilkanaście dużych, czarnych "pieprzyków". Bierze również profilaktycznie preparat ANRY.

Przykład drugi, to pani Ewa, która przez 30 lat mieszkała w narożnym mieszkaniu bloku. Przeciekający dach powodował wilgoć i coraz większe zagrzybienie mieszkania. U pani Ewy stwierdzono trzy rodzaje guzów - glejak mózgu, mięśniak macicy i cysta. Leczy się preparatem ANRY, jest na diecie niskoweglowodanowej. Mimo że jest po dwóch operacjach mózgu czuje się dobrze.

- palenie tytoniu

Może być przyczyną raka płuc, lub krtani, ponieważ jak stwierdził doktor Rybczyński, niektóre grzyby z rodzaju penicilium uwielbiają środowisko tytoniu. Niezwykła odporność powoduje, że nie niszczy ich żar papierosa (ok 800 stopni). Wdychając systematycznie dym, a wraz z nim zarodniki grzybów, doprowadzamy do takiego ich nagromadzenia, że z czasem powstaje rak.

- inne czynniki

Każdy żywy organizm rośnie i rozwija się lepiej, jeśli stworzymy mu optymalne warunki. Powszechnie znany jest problem cieków wodnych. I tak np. kot, mrówki, czy bez czują się bardzo dobrze na żyle wodnej, podczas gdy pies unika takich miejsc, a paproć w miejscu, gdzie jest żyła wodna po prostu uschnie.

Cieki wodne działają niezwykle stymulująco na wzrost grzybów, dlatego spanie przez wiele lat w takim miejscu może uaktywnić nowotwór.

Podobnie przebywanie w skażonym środowisku - praca w zakładach produkujących chemikalia, lakierniach, fabrykach mebli itp. Stosowane w domu środki czystości, freon ulatniający się z lodówek, ołów z połączeń w instalacjach wodociągowych, rtęć z amalgamatowych wypełnień w zębach(9), to tylko fragment czynników potocznie nazywanych jako rakotwórcze. Znając istotę raka nie możemy się z tym zgodzić. Te czynniki mogą jedynie sprzyjać szybszemu rozwojowi nowotworów, z dwóch powodów - albo stwarzają dla grzybów optymalne warunki wzrostu, albo osłabiają organizm, obniżając jego odporność, co powoduje, że staje się on bezbronny wobec pasożyta.


Nie tylko rak

Doktor Rybczyński odkrył podczas swoich badań, że grzybka penicilium cech*je polimorfizm, czyli występowanie w różnych postaciach rozwojowych. Wirusy, które uważa się, "że przekształcają komórki ludzkie w nowotworowe" są jedną z najmniejszych postaci pasożyta penicilium. Potwierdziło to doświadczenie z posiewem surowicy krwi chorego na nowotwór. Po ośmiu dniach pojawiły się bardzo liczne drobnoustroje tak małe, że ledwo widoczne w mikroskopie optycznym. Dr Rybczyński nie dysponował w latach 50-tych mikroskopem elektronowym. Po czterech tygodniach były już wielkości typowej dla bakterii, gromadząc się w skupiska, gronka, lub łańcuszki. Doktor miał czasami wątpliwości czy są to pleśniowce, czy bakterie. Wątpliwości te jednak znikały, gdy po paru tygodniach cała hodowla pokrywała sie kożuchem pleśni.(10)

Fot 25 Fot8 Fot 29 Fot28

Powyższe wyniki badań nasuwają hipotezę, że wiele chorób uważanych za wirusowe, bakteryjne, lub te, których przyczyny medycyna w ogóle nie zna, mogą być spowodowane młodymi postaciami grzybów. Potwierdza te teorie wyleczenie krzemem wielu chorób, takich jak : padaczka, małopłytkowość, wodogłowie, zanik mięśni, żółtaczka, astma, zapalenie mózgu, marskość wątroby, rumień guzowaty, niepłodność, żylaki odbytu, schizofrenia, stwardnienie rozsiane, AIDS i wiele innych. Choroby te ustępowały zazwyczaj przy okazji leczenia nowotworów. Przyjrzyjmy się bliżej chorobie AIDS. Za jej przyczynę uważa się niszczenie leukocytów T odpowiedzialnych za odporność organizmu, przez wirusa HIV. Nie można wykluczyć, że HIV jest właśnie tą najmłodszą, zarodnikową postacią jednego z grzybków penicilium. Doktor Rybczyński wyleczył 4 przypadki AIDS.

Dlaczego krzem

Odpowiedź na to pytanie dają wyniki badań doktora Rybczyńskiego. Próbując stworzyć szczepionkę na raka doszedł w końcu do czystego krzemu. Dopiero ten czysty pierwiastek pozyskany z tkanki nowotworowej nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, a leczył chore. Aktywne jony krzemu w postaci homeopatycznej dają impuls do układu odpornościowego wskazując przeciwnika. Leukocyty, których ilość pod wpływem preparatu ANRY szybko wzrasta wytrącają krzem z komórek nowotworowych niszcząc ich strukturę. Uwolnione toksyczne białko jest utylizowane przez wątrobę. U wszystkich chorych na raka stwierdzono bardzo niski poziom krzemu w organizmie. Jest go natomiast dużo w podścieliskach pod nowotwory i w samych guzach. Po ich rozpadzie krzem wraca na swoje miejsca.

Chiński naukowiec Jezhou Sheng prowadził badania naukowe nad Vilcacorą. Potwierdził jej właściwości lecznicze w wielu chorobach między innymi raka.

Badania wykazały, że Vilcacora ma zdolność niszczenia DNA komórki rakowej i jej rozpad, oraz naprawy uszkodzeń DNA (11) w naszych komórkach. Można założyć, że krzem, jako nośnik informacji niezwykle ważny w DNA został "wykradziony" przez nowotwór, powodując jej uszkodzenia, a po rozpadzie guza powrócił na swoje miejsca.

Równie ważną rolę ogrywa krzem w budowie białek, szczególnie kolagenowych. Duże ilości tego pierwiastka zawierają takie tkanki jak tętnice (najwięcej aorta), ścięgna, skóra, tkanka łączna, białko oka. Kolagen, który jest białkowym klejem utrzymującym organizm w całości zawiera krzem w postaci silanolanu. Vit C działa wyłącznie jako katalizator w syntezie kolagenu. Natomiast krzem jest strukturalnym elementem kolagenu. Substancje zawierające krzem występują we wszystkich chrząstkach i materiale wiążącym komórki. Krzem jest również potrzebny dla zachowania właściwej struktury kości i ich zrostu.(12)

Krzem spełnia wybitną rolę w energoinformacyjnych polach organizmu. To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Uszkodzenie krzemowo-energetycznej matrycy organizmu prowadzi nie tylko do nowotworów, ale i innych schorzeń.(13).

Największy wkład w badania nad krzemem wniósł do polskiej i światowej nauki prof. Włodzimierz Sedlak. Wyniki jego badań w pełni pokrywają się z badaniami i hipotezami dr Rybczyńskiego. Prof. Sedlak pisze : "Praktyka lekarska stosowała już od starożytności rośliny krzemionkowe: skrzyp, kozieradka, poziomka, miodunka, konopie. Krzemionki używa się w leczeniu nie tylko gruźlicy, ale również nowotworów. Statystycznie wykazano związek występowalności nowotworów złośliwych z zawartością krzemu w wodzie. W początkach obecnego stulecia (XX w - dop autora) poczęto stosować krzem w terapii nowotworowej. (14).". "Rozwój grzybów na plantacjach ryżu jest hamowany przez Si. Zarażenie grzybem jest odwrotnie proporcjonalne do ilości krzemu w glebie (15)."

Profesor Sedlak - uczony na miarę XXI wieku rozpoczął badania nad krzemem około 50 lat temu. Jego książki, które przeleżały pół wieku w piwnicy, obecnie wykupują prości ludzie. czytają, porównują, próbują zrozumieć. Dlaczego nie czynią tego luminarze nauki? Gdyby badania Sedlaka, Leriche'a, Rybczyńskiego, podjęły placówki badawcze, być może wiele chorób łącznie z rakiem dawno przestałyby być nieuleczalne. Tylko, czy ten kierunek badań nie jest przypadkiem tak gorący, że można sobie poparzyć palce?
Marianna Imiolczyk

Konsultacja :Wiesława Tomczak
 
 
magdusia 

Pomogła: 42 razy
Dołączyła: 03 Cze 2007
Posty: 1992
Skąd: HRLM
Wysłany: 2008-08-07, 10:59   

ja czytałam o leczeniu nowotworów krzemem koloidalnym.
Podobno z bardzo dobrym skutkiem.
_________________


"Każdy jest geniuszem. Ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia." A. Einstein
 
 
Kamm 

Pomogła: 26 razy
Dołączyła: 18 Paź 2007
Posty: 1737
Wysłany: 2008-08-07, 20:49   

Cytrynko Ale ten artykul smutny . Zdołowalam się . Ostatnio troche czytalam forum o ziarnicy i bylam przygnębiona opisami osob ktore po chemi wykonczone umierają , mając nawroty lub wczesniej .

Ja teraz jestem o kiepskich silach i dlugo czytac nie moge , ale napewno wkrotce zapoznam sie z tym co wkleila Karolina i Lily ..

Czy znacie kogos kto stosuje ten preparat ? Wiecie moze gdzie mozna go dostac ? Tylko taki prawdziwy .. bo pewnie zdarzają się jakies podrobki ..
_________________
http://picasaweb.google.c...teria.autorska/ Moja biżuteria !
Ostatnio zmieniony przez Kamm 2008-08-07, 21:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18019
Wysłany: 2008-08-07, 20:55   

http://forum.gazeta.pl/fo...7567&a=73897088 coś jeszcze a propos...

[ Dodano: 2008-08-07, 21:57 ]
http://anry.pl/ a tu jest chyba "właściwa" strona o ANRY
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
Jagula 
matka-nomadka


Pomogła: 64 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 3207
Wysłany: 2008-08-07, 21:28   

czyli TEN właściwy krzem jest tylko w sklepie anry?
_________________



Když se doma vaří, tak se dobře daří.
 
 
Cytrynka 


Dzieci: Julcia, Domiś i Adaś
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 962
Skąd: Olympia, USA
Wysłany: 2008-08-08, 05:27   

Kamm napisał/a:
Cytrynko Ale ten artykul smutny . Zdołowalam się . Ostatnio troche czytalam forum o ziarnicy i bylam przygnębiona opisami osob ktore po chemi wykonczone umierają , mając nawroty lub wczesniej .

Ja teraz jestem o kiepskich silach i dlugo czytac nie moge , ale napewno wkrotce zapoznam sie z tym co wkleila Karolina i Lily ..

Czy znacie kogos kto stosuje ten preparat ? Wiecie moze gdzie mozna go dostac ? Tylko taki prawdziwy .. bo pewnie zdarzają się jakies podrobki ..

Kamm, będzie dobrze. Przytulam.
 
 
Jagula 
matka-nomadka


Pomogła: 64 razy
Dołączyła: 31 Sie 2007
Posty: 3207
Wysłany: 2008-08-10, 23:06   

a ja znalazłam coś takiego :
Cytat:
Przedruk z innego forum...
Długie trochę, ale opisuję to co działo się dokładnie w 2004 roku:

Odkrywca tego praparatu był niejaki Prof. Anatol Rybczynski – zajmowal się tym
w ‘domowym laboratorium’, nie wspolpracowal z zadna instytucja medyczna, ani z
zadnym lekarzem. Jego ‘teoria’ glosi, iż raka powoduje grzyb – ‘penicilium’ – a
skutecznym antidotum jest aktywny krzem i stad się wzial ow preparat (tak w
duzym skrocie oczywiście). Nie musze chyba tlumaczyc, iż teoria Rybczynskiego
nie zostala absolutnie prez nikogo ani potwierdzona, ani zweryfikowana
pozytywnie, ani uznana przez jakichkolwiek lekarzy, czy instytucje medyczne –
wrecz przeciwnie zostala odrzucona !!! – od dawna bowiem wiadomo, ze rak jest
spowodowany mutacja komorek.... tyle pokrotce o powstaniu ANRY...

Prof. Rybczynski już nie zyje. Sprzedaza i dystrybucja preparatu ANRY zajmuje
się teraz niejaka Pani Wieslawa T. z Wroclawia, ktora (jak twierdzi) byla
asystentka Profa - nie jest lekarzem, jest farmaceutka, ale od dawna nie
pracuje w zawodzie.

Od jakiegos czasu zaczely pojawiac sie w prasie doniesienia na temat
oszukanczego procederu prowadzonego wlasnie przez T. (dalaczam artykul na ten
temat) - takze lekarze zaczeli coraz glosniej mowic o zagrozeniu...Reporter z
telewizji TVN Robert Socha zdecydowal sie zrobic o tym reportaz i sprawdzic
wszystko. Calkowiecie przez przypadek udalo mu sie skontaktowac ze mna i
niejako bezposrednio wzielam w tym udzial. Na poczatku skontaktowano sie z T. i
opowiadajac 'historyjke' o chorym wujku zakupiono u niej praparat (z
zaleceniami podanym przez nia, czyli: zadnego leczenia u lekarzy, zadnej
chenio, czy radioterapii - tylko ANRY stosowac - pare kropelek co pol roku - i
polecana przez nia diete). Nastepnie zakupiony praparat poddano szczegolowemu
badaniu na Akademii Gorniczo-Hutniczej. Jakiez bylo zdziwienie, jak po
badaniach laboratoryjnych okazalo sie, ze w praparacie tym nie ma absolutnie
zadnego aktywnego krzemu!!!, ba! jest to po prostu woda (obecne w praparacie
zanieczyszczenie wskazuja na uzycie wody z kranu) z rozpuszczonymi w niej makro-
i mikroelementami; takimi jak: wapn, potas, magnez etc -co skladem chemicznym
najbardziej przypomina dostepne na rynku praparaty (suplemanty rozpuszczalne w
wodzie). Wyceniono rowniez probke na podstawie zawartych w niej skladnikow:
cena za mala buteleczke (w jakiej jest ANRY sprzedawane) to 100 zlotych,
natomiast na podstawie zawartosci specjalisci wycenili to na 3 !!! zlote. Po
tych badanich, probowano sie ponownie skontaktowac z Pania T., ale odmowila ona
spotkania z dziennikarzami. Na pytania zadane telefonicznie ni epotrafila
udzielic wypowiedzi (np. skad bierze aktywny krzem, gdzy potrzeba odpowiedniego
procesu technologicznego, aby go uzyskac - np. wysokich temperatur). Pytana o
firme, ktora produkuje dla niej ten praparat podala nazwe (ktorej jest
zamieszczona na jej wizytowce), ale nie potrafila powiedziec nic blizszego
(nawet adresu nie podala). Dziennikarze sprawdzili te informacje. Firma Pulver -
Chemia nie istnieje wogole - zostala zlikwidowana wczesniej, a zajmowala sie
metalizacja natryskowa i srutowaniem !!!! Pani T. nie jest oczywiscie
pracownikiem tej firmy (jak podaje na swojej wizytowce) - ma zarejestrowana
dzialalnosc gospodarcza - handel warzywami i owocami !!!! Skontaktowano sie tez
z Matka Pani T., ktora powiedziala reporterom, ze jej corka 'miesza to
osobiscie w domu' (sic.!!!). Oczywiscie ANRY nie ma ZADNYCH !!! atestow
dopuszczajacych do sprzedazy - ani jako lek, ani jako chocby srodek spozywczy -
a wedle polskiego prawa nie mozna bez takich zezwolen sprzedawac czegokolowiek
co ma byc spozywane przez ludzi. Jest to produkt nie zarejestrowany w zadnym
urzedzie i nie posiada zadnego atestu!!!

Pani Tomczak nakazuje rowniez stosowanie diety 'optymalnej' - jest do dieta dr
Kwasniewskiego - absolutnie niewskazana przy nowotworach (bynajmniej przy
wiekszosci) - opiera sie na tluszczu, zoltkach jaj, smalcu, smazonych
produktach (np. frytki na smalcu), pasztetowej etc..... prawie zadnych warzyw i
owocow !!!!

Pani Tomczak unika jak ognia kontaktow z prasa w tej chwili.

Caly reportaz konsultowal medycznie Profesor - onkolog z Colegium Medicum UJ w
Krakowie.

Zas lekarze, ktorzy wypowiadaja sie w artykule sa z Wrocalawia z DCO i znam ich
osobiscie - to sa wysmienici fachowcy.

Wszystko to widzialam osobiscie - reporter TVN-u Robert Socha, byl u mnie w
domu, prezentowal mi wszystkie zebrane materialy i nagrania!!!

Dlatego jestem na 100% (a nawet wiecej) ze jest to wielkie oszustwo i
naciaganie chorych i bardzo czesto zdesperowanych ludzi !!!!
Wspomne jeszcze tylko, ze ANRY oprocz nowotworow ma ponoc leczyc takze: AIDS
(bo tez jest spowodowany przez grzybki 'penicilium'), padaczke, depresje,
cukrzyce i inne choroby. Samo to rozwniez daje do myslenie - gdyz nie ma na
calym swiecie zadnego leku, ktory leczylby na raz tyle schorzen i to tak
odmiennych od siebie.

--

źródło
_________________



Když se doma vaří, tak se dobře daří.
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18019
Wysłany: 2008-08-10, 23:11   

Widziałam w tv właśnie jakiś program o gościu, którego zamknęli za rozprowadzanie ANRY (chyba był z Jastrzębia), wypowiadali się lekarze - że oczywiście nie wolno się leczyć w żaden alternatywny sposób itp. (to mnie wkurza, bo to nie lekarz moim zdaniem ma decydować, a pacjent), no i bardzo krytykowali tez lewatywy z kawy (bo tamten gość polecał też je dodatkowo); a propos lewatyw http://www.klinika-zdrowia.com/gl/rak.php (ponoć terapia Gersona jest jedyną dokładnie zbadaną naturalną metodą leczenia raka, która okazała się skuteczniejsza od metod konwencjonalnych)
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
an 
spec od łudzenia się

Dzieci: brak
Pomogła: 26 razy
Dołączyła: 11 Lip 2008
Posty: 1316
Wysłany: 2008-08-10, 23:58   

A ja juz kilka miesiecy temu widzialam w reportazu Ekspresu reporterów Dwójki (TVP2) o krytyce kogos kto rozpowszechnial podobno preparat Anry (mówili ze Anry) razem z innymi szarlatanami oszustami byl tem ktos wymieniany
Ale szczegolów nie pamietam czy rzeczywiscie poza tym Anry polecal cos co moglo zaszkodzic, czy nie
W kazdym razie nie mozna opierac sie na tylko 1 metodzie bo kazdy z nas jest inny i to co na 1 zadziala dobrze, na innego moze wcale, a na kogos jeszcze wrécz negatywnie
A candide, grzyby niszczá podobno bardzo wysokie dawki witaminy C ( wcale nie jest szkodliwa - polecam artykuly dr. Ruth, "nastepca" Linnusa Paulinga oraz ksiazke "Ryzyko braku witamin" Andreas Jopp), soda oczyszczona, {wiecej w tej chwili nie pamietam}
 
 
katarzyna123

Dołączył: 12 Sie 2010
Posty: 1
Wysłany: 2010-08-12, 00:39   

Ostrzegam wszystkich przed niejaka WIESLAWA TOMCZAK z Wroclawia.Sprzedaje ludziom jak twierdzi leki na raka ktore pomoga wyleczyc w zupelnosci tego gada.nalewa w butelki wode z kranu za ktora ludzie placa ogromne pieniadze.tzw krzem (ANRY).do tego dodaje wiele innych tabletek,ktore zamiast pomagac to czlowieka wykanczaja jeszcze bardziej.nie rozumiem tylko jak mozna byc tak bezlitosnym kims(to raczej nie czlowiek).
 
 
Prosiaque 

Dzieci: Filip
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 02 Sty 2010
Posty: 196
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2010-08-21, 09:42   

to humbug to potęgi n-tej, tak samo jak słynny Ashkar, co to kaze ludziom wszywac cieciorkę w łydkę. :shock: http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/
albo debile kazący ludziom zazywac kwas pruski nazywając go witaminą b17. i jeszcze do tego megadawki witaminy c wchodzaca z tym kwasem w bardzo niebezpieczna interakcję..
słabo mi sie robi jak o tym pomyślę...
http://files.shroomery.or...45-laetrile.pdf - resume badań
http://www.theannals.com/...tract/39/9/1566 - o interakcji z vit. C
ten drugi artykul to abstrakt bo w domu nie mam dostepu do bazy naukowej.
_________________
Lilypie Third Birthday tickers
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18019
Wysłany: 2010-08-21, 10:04   

Prosiaque, wytłumacz proszę przynajmniej, co to jest humbug, bo użyłaś tego słowa kilka razy, a jest ono dla mnie tak samo niezrozumiałe jak ciecierzyca w łydce...
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
katrinko 
zła matka


Dzieci: Mikołaj plus Tomek
Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 132
Wysłany: 2010-08-21, 10:26   

Cytat:
humbug - rozreklamowana bzdura, zorganizowana bujda, fikcja, lipa; szalbierstwo.
;)
_________________

 
 
 
Prosiaque 

Dzieci: Filip
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 02 Sty 2010
Posty: 196
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2010-08-21, 12:34   

katrinko, merci:) :-D humbug:kłamstwo :mryellow: ; zjawisko w przyrodzie na widok ktorego wlącza mi sie bzdurodetektor. a po cicicierzycy w łydce dotej pory niemogę dojść do siebie.....
_________________
Lilypie Third Birthday tickers
 
 
a.nia

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 98
Skąd: szwajcaria
Wysłany: 2010-09-06, 17:49   

duzo o krzemie (i pasozytach) pisze niejaka Nadieżda Siemionowa, moja nowa idolka ;) :
http://www.igya.pl/sklep/...siemionowa.html

ksiazka jest mocna, kuracja jeszcze bardziej. Polecam chociaz przekartkowac.

a co do samego krzemu, kupilam taki preparat:
http://www.igya.pl/sklep/...ety-dorsim.html

duzo krzemu jest tez w spozywczej glince kaolinowej.

no i w skrzypie polnym, tylko nie ususzonym.
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18019
Wysłany: 2010-09-06, 21:30   

a.nia napisał/a:
no i w skrzypie polnym, tylko nie ususzonym.
Dlaczego nie ususzonym? Od suszenia raczej krzem nie znika przecież.
_________________
Blog wegetariański, blog mniej wegetariański
 
 
a.nia

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 98
Skąd: szwajcaria
Wysłany: 2010-09-06, 23:39   

niektore zrodla podaja, ze nie jest wtedy przyswajalny.

wkleje jak mi sie przypomni gdzie o tym czytalam :)
 
 
agus 


Dzieci: Ada
Pomogła: 43 razy
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 1017
Skąd: Biała Podl./So'ton
Wysłany: 2012-01-28, 14:06   

Nie wiedziałam, gdzie wpisać się ze swoim pytaniem. Mam w pracy chorą na białaczkę koleżankę, która usłyszała ostatnio o metodzie leczenia raka jakimiś grzybami (?). Na zdrowy rozum nielogiczne (choćby w świetle postów powyżej), ale pomyślałam, że spytam na wszelki wypadek, może ktoś coś o tym wie...
_________________
 
 
an 
spec od łudzenia się

Dzieci: brak
Pomogła: 26 razy
Dołączyła: 11 Lip 2008
Posty: 1316
Wysłany: 2012-01-28, 19:11   

agus napisał/a:
Nie wiedziałam, gdzie wpisać się ze swoim pytaniem. Mam w pracy chorą na białaczkę koleżankę, która usłyszała ostatnio o metodzie leczenia raka jakimiś grzybami (?). Na zdrowy rozum nielogiczne (choćby w świetle postów powyżej), ale pomyślałam, że spytam na wszelki wypadek, może ktoś coś o tym wie...

Czytałam i słyszałam jedynie o
hubie - huba brzozy, ale to nie jest coś wiarygodnego
poza tym poleca się grzyby shitake itp posiadają lentinan, to już potwierdzone badaniami
 
 
agus 


Dzieci: Ada
Pomogła: 43 razy
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 1017
Skąd: Biała Podl./So'ton
Wysłany: 2012-01-29, 12:30   

Dzięki, an, poszukam coś na ten temat.
_________________
 
 
Poli 


Dzieci: Filip i Lila
Pomogła: 17 razy
Dołączyła: 07 Mar 2011
Posty: 1310
Skąd: Dania
Wysłany: 2012-02-04, 20:23   

Prosiaque napisał/a:
to humbug to potęgi n-tej, tak samo jak słynny Ashkar, co to kaze ludziom wszywac cieciorkę w łydkę. :shock: http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/
albo debile kazący ludziom zazywac kwas pruski nazywając go witaminą b17. i jeszcze do tego megadawki witaminy c wchodzaca z tym kwasem w bardzo niebezpieczna interakcję..
słabo mi sie robi jak o tym pomyślę...
http://files.shroomery.or...45-laetrile.pdf - resume badań
http://www.theannals.com/...tract/39/9/1566 - o interakcji z vit. C
ten drugi artykul to abstrakt bo w domu nie mam dostepu do bazy naukowej.


No , za to bardziej mądre jest naswietlanie i chemioterapia , ktora wykancza caly organizm prowadzac do smierci ;-)
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,42 sekundy. Zapytań do SQL: 10