wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
sterylizacja
Autor Wiadomość
efcia 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 09 Cze 2007
Posty: 96
Wysłany: 2007-06-10, 09:06   

Ja tez nie widze roznicy między aborcją na poznym etapie ciąży a topieniem kociąt ;(
( a chyba to pozny etap skoro jagniecha sama zauwaztla ciąze)
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-10, 09:33   

Roznica jest zasadnicza-skala cierpienia i szacunek dla tych zwierzat.Ale to kwestia pogladow,mozna o tym dyskutowac w nieskonczonosc tak samo jak o ludzkiej aborcji-chociaz tu nieco inne mechanizmy dzialaja.
dziewczyny-mozecie zapobiec takim historiom poprzez pomoc bezdomnym kotom,wiele czeka na dom,jak nie polskie to nawet rasy irlandzkiej sa ;-)
Jagniecha -ta ciaza to stwierdzona 100%-owo?U kotek rozne rzeczy sie zdarzaja symulujace;)Ja juz kiedys jedna na zabieg zapisalam a tu surprise-nieciezarna,to dopiero mila wiadomosc :-)
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
efcia 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 09 Cze 2007
Posty: 96
Wysłany: 2007-06-10, 10:31   

Cytat:
Roznica jest zasadnicza-skala cierpienia i szacunek dla tych zwierzat.Ale to kwestia pogladow,mozna o tym dyskutowac w nieskonczonosc tak samo jak o ludzkiej aborcji-chociaz tu nieco inne mechanizmy dzialaja.


Nie znam się na rozwoju plodowym kotow wiec patrze- byc moze blednie- przez analogie do sytuacji ludzi. 4miesięczny ludzki płod przecież słyszy, odczuwa ból , bawi sie ssie kciuk itd, ale jeszcze nie moze zyc poza orfanizmem matki bo pluca niedojrzale. Nie trzeba byc katolikiem żeby myslec ze zgrozą że aborcja w 16 tygodniu to mordersto....
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-10, 11:11   

sterylizacja aborcyjna jest stosowana często. zdarza się, że właściciel o tym, że kotka była kotna dowiaduje sie po fakcie! metoda to straszna i nie wiem czy ja bym sie odważyła na taki krok. ale z drugiej strony: jeśli kociaki sie urodzą, to lepiej wydać je ludziom dopiero po ich sterylce. wtedy mamy pewność, ze nie będą rozmnożone :)
 
 
vegAnka 


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 1319
Skąd: Belgia
Wysłany: 2007-06-12, 13:10   

Wogole sie nie zgadzam ze sterylizacja kotow, psow i innych zwierzat…. Dlaczego czlowiek mowi o nadpopulacji zwierzat i dlaczego to jemu przeszkadza? A my nie jestesmy w nadpopulacji??? Gdyby tak jakis wiekszy od nas stwor lapal kobiety i je sterylyzowal to by bylo tez OK? No sorry ale tego nie rozumiem.... :-(
przeciez nie jestesmy sami na tej planecie...
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/eYYdp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />
<img src="hxxp://davf.daisypath.com/c79mp1.png" width="400" height="80" border="0" alt="Daisypath Anniversary tickers" />
 
 
JAgniecha

Dołączył: 05 Cze 2007
Posty: 53
Wysłany: 2007-06-12, 16:57   

absolutnie rozumiem twoje stanowisko...
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-12, 18:22   

Cytat:
Dlaczego czlowiek mowi o nadpopulacji zwierzat i dlaczego to jemu przeszkadza?


bo człowiek zaburzył równowagę i to dawno temu...

nie chodzi o zwierzęta które po prostu sobie żyją ale o te, które człowiek udomowił a potem porzucił.

koty podwórzowe to koty nie dzikie ale zdziczałe!

zatem jeśli nie chcemy by schroniska pękały w szwach i jeśli nie chcemy by ludzie gnębili zwierzęta za ich nadmiar, to będąc odpowiedzialnymi właścicielami nie namnażajmy ich.

tu o to chodzi, nie o cokolwiek innego.

kotów/psów bezdomnych są olbrzymie ilości i głównie dlatego, że ludzie (najczęściej właściciele) są nieodpowiedzialni. jeśli takich zwierząt jest dużo to osoby wybrakowane psychicznie i emocjonalnie mają pożywkę dla swych często sadystycznych skłonności. Ci bardziej "humanitarni" topią maluchy. "Businessmani" zarabiają dopuszczając masowo nierodowodowe psiaki wykańczając ich organizmy i niestety takich opowieści są krocie. to nie są wyjątki, ale codzienność.

zwierze to zwierze, ma prawo żyć, jeść, rozwijać sie i rozmnażać. jednak w domach, w miastach żyją koty/psy które najczęściej nie uciekły od właścicieli ale zostały porzucone, lub też ich rodzice porzuceni zostali. dla zwierzęcia to trauma a odpowiedzialność ponoszą ludzie.

zatem sterylizacja jest mniejszym złem. chyba że macie jakiś genialny sposób, by przemówić do rozumu milionom ludzi. ale chyba każdy z nas ma świadomość jak ludzie traktują zwierzęta, zatem łatwiej jest o sterylizację i w ten sposób o zmniejszenie zwierzęcych cierpień niż o czekanie na wzrost ludzkiej świadomości w kwestii namnażania, rozmnażania i nade wszystko odpowiedzialności za naszych małych przyjaciół.
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-12, 19:07   

Dzieki Pao,odciazylas mnie :-) tlumaczenie po co sterylizowac mam na co dzien..chyba pora jakies broszurki zrobic;)
Ale martwi mnie to,ze wciaz jest to tak malo zrozumiale :-( Przeciez to nieszczescie nadpopulacji widac w kazdym schronisku..ok,edukacja tez jest wazna,ale najwazniejsze sa efekty,a przy obecnej nie-swiadomosci ludzkiej tak jak pao napisala nie ma co liczyc tylko i wylacznie na ludzkie oswiecenie..chcoiaz oczywiscie o edukacji nie nalezy zapominac,stad warto promowac takie akcje jak tansze sterylizacje,informowanie o zaletach sterylizacji-bo to tez korzysci zdrowotne-to druga sprawa,wiele osob tylko z tego wzgledu decyduje sie na zabieg,i tez bardzo slusznie.Poza tym jeszcze jedna kwestia-chyba lepiej pozbawic zwierze popedu plciowego niz skazywac je na jego niezaspokajanie(przynajemnij w przypasdku niektorych zwierzat),a z kolei rozmnazanie zwieksza tą calą polską i nie tylko polską bezdomnosc..Antykoncepcja hormonalna natomiast jest mocno szkodliwa i czesto i tk jej stosowanie konczy sie sterylizacja,tyle ze juz zagrozona bo z powodu powaznych schorzen ukl.rozrodczego..

Porownania do ludzi nie maja sensu,ludzi masowo sie nie zabija przez to,ze jest ich nadmiar,to zasadnicza roznica.Poza tym czlowiek moze decydowac sam o sobie.
nie jestesmy sami na tej planecie-no wlasnie.I jestesmy chcac nie chcac odpowiedzialni za zwierzeta domowe,jesli nie bedziemy to one przez to beda cierpialy.

pare linkow:
hxxp://szczecin.schronisko.net/page1.html]hxxp://szczecin.schronisko.net/page1.html
hxxp://www.zwierzaki-kielce.za.pl/sterylizacja.htm]hxxp://www.zwierzaki-kielce.za.pl/sterylizacja.htm
hxxp://www.canis.org.pl/porady/sterylizacja.htm]hxxp://www.canis.org.pl/porady/sterylizacja.htm
hxxp://www.molosy.pl/strona_glowna/wet/porady_wet/sterylizacja.htm]hxxp://www.molosy.pl/strona_glowna/wet/porady_wet/sterylizacja.htm

hxxp://www.sterylizacje.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=37]hxxp://www.sterylizacje.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=37
hxxp://www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html]hxxp://www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html hxxp://arka.strefa.pl/nie%20_rozmnazaj1.html]hxxp://arka.strefa.pl/nie%20_rozmnazaj1.html
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
vegAnka 


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 1319
Skąd: Belgia
Wysłany: 2007-06-13, 09:15   

Zorumiem i szanuje wasz punkt widzenia ... sama nawet kiedys bylam w takiej sytuacji ze dalam kota bezdomnego do sterylizacji aby mial wieksze szanse do adopcji... jednak tego teraz zaluje... mimo iz znalal dom i wszystko skonczylo sie dobrze. Nosze w sobie poczucie winy ze odebralam tej kotce szanse na normale zycie... i z tym musze zyc... dla mnie porównywanie do ludzi wlasnie ma sens... gdyby wiecej ludzi tak sadzilo to moze nie bylo by znecania sie nad zwierzetami (domowymi czy tych z rzezni!) ...po prostu nie rob tego czego nie chcesz aby tobie robiono....

Z tym ze rzeczewistosc taka nie jest, i faktycznie musze sie zgodzic ze to mniejsze zlo... ale zlo.

Lapiemy zwierzeta ziemskie... te w morzu, i teraz bierzemy sie nawet za ptaki, bo „zasmiecaja” pomniki! Czy istnienie pomnika jest wazniejsze od zycia ?
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/eYYdp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />
<img src="hxxp://davf.daisypath.com/c79mp1.png" width="400" height="80" border="0" alt="Daisypath Anniversary tickers" />
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-13, 09:22   

vegAnka napisał/a:
Nosze w sobie poczucie winy ze odebralam tej kotce szanse na normale zycie... i z tym musze zyc... dla mnie poruwnywanie do ludzi wlasnie ma sens... gdyby wiecej ludzi tak sadzilo to moze nie bylo by znecania sie nad zwierzetami (domowymi czy tych z rzezni!) ...po prostu nie rob tego czego nie chcesz aby tobie robiono....

Z tym ze rzeczewistosc taka nie jest, i faktycznie musze sie zgodzic ze to mniejsze zlo... ale zlo.



a co to znaczy normalne zycie?jaka widzialas dla niej alternatywe-bezdomne mioty co chwile,problemy zdrowotne?Takiemu zwierzeciu nic nie odbierasz tak,zeby ono bylo z tym nieszczesliwe.To tylko Ty wiesz,ze ona moglaby miec mlode itd.
nie ma sensu porownywanie do ludzi,bo u ludzi to funkconuje inaczej,rodzina,zycie w spoleczenstwie,wiec w tym przypadku akurat porownywanie wychodzi na niekorzysc zwierzetom,bo odstrasza od zapobiegania bezdomnosci.Nie mozna na to patrzec tak ogolnie,ze wszelka ingerencja w nature bedzie zawsze gorszym wyjsciem,w tym wypadku jest dla ogolu wielka pomoca(dla jednostki tez jesli wziac pod uwage korzysci zdrowotne,ale to inny temat)
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-13, 09:26   

Cytat:
te w morzu, i teraz bierzemy sie nawet za ptaki, bo „zasmiecaja” pomniki! Czy istnienie pomnika jest wazniejsze od zycia ?


ale to już inny aspekt niż sterylizacja.

odpowiedzialni akwaryści nie kupują zwierząt odławianych ani hybryd.

odpowiedzialni miłośnicy ptaków nie dokarmiają ich ale obserwują ich piękno.

to kwestia świadomości l tego brakuje ludziom. niestety...


jeśli karmimy gołębie to one zostają, namnażają się i potem srają. to naturalne, zatem nie ma co sie na ptaki złościć. a kotami i psami jest jednak inaczej: to my je namnażamy a to już jest wielka głupota i nieodpowiedzialność. nieodpowiedzialność człowieka, nie zwierzęcia.

a skoro o mniejszym złu, to brak sterylizacji też jest złem i to większym dla zwierząt. nie dla ludzi.

vegAnka, widzę, zę bardzo personifikujesz zwierzęta. ma to swoje dobre strony, ale też ma pewne minusy. zwierzę to zwierzę, człowiek jednak inaczej w pewnych aspektach myśli, działa, pojmuje, zatem mierzenie zwierząt naszą miarką nie ma sensu. no chyba, że mówimy o szacunku, bo tu szacunek jest jeden dla wszystkich :)
 
 
vegAnka 


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 05 Cze 2007
Posty: 1319
Skąd: Belgia
Wysłany: 2007-06-13, 10:44   

Golebie to faktycznie inny temat…

Jak juz powiedzialam rozumiem was ale zdania nie zmienie na temat sterylizacji zwierzat. Dla mnie zywe stworzenie to zywe strowrzenie, czy to czlowiek, ptak czy pies... uwierzcie mi ze nawet muchy ani komara nie zabije... po prostu je lapie i wynosze z domu... ale zanim zostalam weganka to zabijalam... teraz nie moge...

Pao no tak moze za bardzo personifikuje zwierzeta... musze nad tym popracowac... :roll:

Chcialabym jeszcze dodac to ze uwazam ze zwierzeta w swoim naturalnym srodowisku nie potrzebuja nas zeby sie nimi zaopiekowac... koty zostaly oswojone, teraz ich „naturalnym” srodowiskiem jest albo dom, albo ulica... ale wydaje mi sie ze sie dostosowaly, tak jak my, to takiego a nie innego zycia...

Czytalam kiedys, ze zwierzeta tez maja zycie spoleczne i rodzine... zobaczcie slonie, mrowki, pszczoly, swistaki... kazde „spoleczenstwo” jest inaczej zbudowane...ale jest...

p.s. dobry film do obejrzenia teraz to „planeta malp” ;-)
_________________
<img src="hxxp://lb4f.lilypie.com/eYYdp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Fourth Birthday tickers" />
<img src="hxxp://davf.daisypath.com/c79mp1.png" width="400" height="80" border="0" alt="Daisypath Anniversary tickers" />
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-13, 13:17   

Cytat:
uwierzcie mi ze nawet muchy ani komara nie zabije...


ja również :)

Cytat:
koty zostaly oswojone, teraz ich „naturalnym” srodowiskiem jest albo dom, albo ulica...


dobrze że to "naturalne" ujęłaś w cudzysłów. to nie jest naturalne, to stan bardzo toksyczny dla zwierzęcia. zwierze nadal jest zależne od człowieka (choćby zima dla podwórzowych kotów, czy dobór karmy dla domowych). oczywiście, dostosowały się, jednak ludzie przez swą bezmyślność (ludzie, nie zwierzęta) powodują coraz więcej cierpienia w ich życiu).

wiedząc jak sprawy się mają odpowiedzialny człowiek ma dwa wyjścia: wysterylizować, lub nie dopuścić do zapłodnienia. niestety większość jest nieodpowiedzialna i efekty są straszne. bo nawet jeśli ja, ty czy ktokolwiek zadba o domy dla maluchów, nie mamy pewności czy rzeczywiście będzie im tam dobrze a tym bardziej nie wiemy jak skończą dzieci ich dzieci... brak sterylizacji to niestety pośrednia zgoda na morderstwo. i nie jest winą zwierząt, ze sie rozmnażają, bo to naturalne, ale ludzi i ich głupoty i braku empatii.

oczywiście można kota nie sterylizować, ale wtedy sie go nie wypuszcza. są inne metody, ale zwierzaki doskonale potrafią oszukiwać. (udają ze zjadły a potem znajdujesz pigułę pod fotelem ;) )

nie chodzi tu o ingerencję i kontrole urodzeń (tu nie chiny) ale o to, by zmniejszyć ilość kotów i psów które trafiają do schronisk. te zwierzęta są porzucane ich dzieci są topione a jeśli pies nie znajdzie nowego właściciela (a z dorosłymi jest kłopot) to są usypiane. i to jest konsekwencja bezmyślnego namnażania.

zatem mając wybór: sterylizacja a bezmyślne namnażanie które ma tak poważne konsekwencje o których mało kto myśli, ja wolę sterylizację. szczególnie, że większość suk i kotek zapada na ropomacicze i i tak potrzebuje mieć ten zabieg (odpowiedzialne jest za to przede wszystkim niewłaściwe żywienie!! nie brak ciąży!! )

kiedy analizuje sie każdy aspekt sterylizacja okazuje sie najmniej inwazyjna i poważną reakcją. każda inna jest dużo poważniejsza (ropomacicze jeśli wyleje to zwierze umiera w męczarniach, antykoncepcyjne środki zwiększają ryzyko chorób układu rozrodczego, zabieg wykonany w poważnym wieku może skończyć się śmiercią a ropomacicze występuje zazwyczaj już u starszych itp)

wiem o tym, zę mało kto myśli o dalszych konsekwencjach a nawet jak myśli to nie w każdym aspekcie, ale jeśli ktoś kocha zwierzaki nie powinien popierać bezmyślnego rozmnażania. właśnie przez wzgląd na tę miłość

p.s. moja kotka nie jest sterylizowana, ponieważ nie może. o jej chorobie dowiedziałam sie właśnie idąc na sterylkę z nią.
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-13, 13:49   

vegAnka napisał/a:
Golebie to faktycznie inny temat…

Jak juz powiedzialam rozumiem was ale zdania nie zmienie na temat sterylizacji zwierzat. Dla mnie zywe stworzenie to zywe strowrzenie, czy to czlowiek, ptak czy pies... uwierzcie mi ze nawet muchy ani komara nie zabije... po prostu je lapie i wynosze z domu...

Tez nie zabijam,ale to jest odrebna sprawa.Widze,ze chcesz zeby zwierzeta zyly sobie naturalnie i zeby w nie nie ingerowac..i slusznie..ale rzecz w tym,ze ingerowac musimy,wlasnie dla ich dobra i od tego nie uciekniemy..bo czlowiek oswoil zwierzeta i teraz ma tego konsekwencje.Musi je teraz chronic.
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
JAgniecha

Dołączył: 05 Cze 2007
Posty: 53
Wysłany: 2007-06-13, 14:04   

co do tej personalizacji zwierzat- nie widze powodu zeby odmawiac im osobowosci...
Kiedys, kiedy bylam mala, mielismy Kicie, ktora kocila sie dosc czesto- mialam dos czasu zeby obserwowac jak ona traktuje macierzynstwo...
zreszta- kurcze! nie traktuje zwierzat jak prymitywnych formy powodowane wylacznie instynktami!
az mi glupio to tlumaczyc...
wiec odniose sie tylko do aspektu ciazy- moja Trusia pare lat temu urodzila martwe kocie-straszne to bylo- cala noc z nia siedzailam- ok 5 rano 'urodzil sie' martwy kotek...- to byl tez caly miot...
i to bylo ciezkie przezycie nie tylko dla nie- wiem co mowie.
duzo czasu spedzam na obserwacji zwierzat- uważam ze potrafia tworzyc spolecznosci o wiele piekniejsze niz ludzka...

BTW: caly czas mam nadzieje ze pamietacie, ze szukamy domow dla kotow ;)


jako ze przeniosłam tę rozmowę i oddzieliłam ją od ogłoszenia ten post również przenoszę
pao
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-13, 14:38   

Cytat:
co do tej personalizacji zwierzat- nie widze powodu zeby odmawiac im osobowosci...


ale czy ja napisałam by odmawiać?
każde zwierze to inny temperament charakter, osobowość. ale tez to inny gatunek. to co dla człowieka jest przyjemne dla kota być mnie musi, to co dla psa zdrowe innego zwierzaka może zabić.

personifikując zwierzęta powodujemy nadawanie im cech ludzkich w naszym, ludzkim rozumieniu. a tak jak my nie jesteśmy kotami tak i one ludźmi nie są. możemy mieć pewne cechy wspólne, jednak nadal kot to kot, pies to pies a człowiek to człowiek.

nikt tu nie pisał o prymitywizmie a ni o instynktach. społeczności zwierząt są fascynujące jednak bardzo od ludzkich sie różnią. i to w wielu aspektach.

kocury zagryzają bardzo często młode kotki, kocice porzucają swoje młode jeśli istnieje poważne zagrożenie. człowiek działa inaczej. i nie możemy oceniać czy metoda kocia czy ludzka jest lepsza. są inne, bo to i różne stworzenia.

pamiętajmy o tym, ze etyczność i moralność to wymysł kulturowy, zatem nie oceniajmy zwierzaków normami ludzkimi.
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-13, 14:46   

JAgniecha-ale to nie zmeinia faktu,ze kotka wysterylizowana nie marzy o potomstwie,nie jest przez to"mniej szczesliwa",dla niej po prostu nie istnieje ta sfera zycia.Gdyby miala istniec to by sie wiazalo z nieszczesciem wielu inych kotow wiec dylemat tu dla mnie zaden....
niektorzy sa przekonani ze znajda dom dla tych paru kociat swojej kotki..nawet jesli..to co z potomstwem tamtych i kolejnymi pokoleniami?co z faktem,ze w tym czasie gina koty w schroniskach po ktore nikt nie przyjdzie,bo mozna wziac od sasiadki obok? :-(
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Malinetshka 
Paulina


Pomogła: 73 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5765
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-06-13, 20:37   

Przeczytałam całą dyskusję i właśnie miałam coś napisać od siebie, ale widzę, że zrobiła to Alispo w powyższym poście.. ;-)
Właśnie chyba to jest najistotniejsze:
Alispo napisał/a:
kotka wysterylizowana nie marzy o potomstwie,nie jest przez to"mniej szczesliwa",dla niej po prostu nie istnieje ta sfera zycia

Dokładnie tak. Mój kot jest wykastrowany i też uważam, że nie ma w nim "myśli" ani tęsknot za popędem płciowym czy też znaczeniem terenu... To nie jest człowiek, którego bez jego zgody "okaleczono", a który marzył aby pozostać ojcem i teraz to przeżywa...
Józek (kot) całe noce spędza poza domem. Gdyby nie był wykastrowany, mógłby już dawno przyczynić się do sporej gromadki kociąt... Przypuszczalnie bezdomnych lub niechcianych...
Zastanawiam się nad moim psem. On z kolei nie jest wykastrowany, ale nie wiem czy właśnie nie lepiej byłoby to zrobić. Co prawda nie ma kontaktu z sukami, ale właśnie.. myślę, że może cierpieć z tego powodu. Daliście mi do myślenia.. :roll:

[ Dodano: 2007-06-13, 21:41 ]
Jeszcze odnośnie mojego kota. Dajemy mu tyle wolności ile tylko możliwe... brakuje tylko, żeby miał swoje małe prywatne wyjście na kocią klamkę ;-) (niestety nie w tej strefie klimatycznej...) Ale wierzcie mi - drzwi ma otwierane prawie zawsze kiedy tylko o to "poprosi"... Teraz pomyśleć co jest "mniejszym złem": zamykanie zwierzęcia w domu (żeby się nie rozmnażało) czy sterylizacja/kastracja? Ja wybieram to drugie... Bo w związku z tym pierwszym może (choć nie musi, to zależy od zwierzęcia) być "nieszczęśliwe"...
_________________
hxxp://www.myticker.eu/ticker/]
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-13, 20:50   

ja dodam jeszcze jedną rzecz:

sa dwa zabiegi:
1 to podwiązanie jajowodów/nasieniowodów. zwierze nie jest płodne ale nadal ma objawy typowe dla zwierzaka (czyli na przykład znaczenie terenu czy tez ruja) Również kontakty nadal istnieją ma to jednak podstawowy minus: taki kot wcześniej czy później i tak będzie musiał mieć usunięte układ rozrodczy, bowiem później choroby układy rozrodczego wystąpią podobnie jak u niesterylizowanych. oczywiście wystąpić nie muszą, ale ryzyko u zwierząt wykastrowanych jest wykluczone z racji braku tychże narządów

2 to wycięcie tego co wyciąć należy. to powoduje zmiany w gospodarce hormonalnej i zanik popędu, rui i innych takich. zwierze sie nie męczy, my nie powielamy nieszczęścia a i zdrowiej dla zwierzaka.

dodam jeszcze jedną ciekawostkę: najczęstsze kłopoty zdrowotne dotyczą właśnie układu kostnego oraz rozrodczego. wynika to z kilku biologicznych kwestii i dotyczy także ludzi, ludziom jednak łatwiej jest sie przed tym uchronić, bo im nikt miski nie podaje zatem niedobory są niejako ich wyborem. zwierzęta są jednak skazane na nasze decyzje, a niestety tu bywa średnio (żeby nie pisać tragicznie...)

kiedy decydujemy sie na kastracje ze względów zdrowotnych zwierze zazwyczaj ma już swoje lata i najnormalniej istnieje ryzyko że nie wybudzi sie z narkozy. z drugiej strony nie podjecie wtedy działań może kosztować zwierzaka śmierć w męczarniach. pierwsza operacja przy jakiej asystowałam to było właśnie wycinanie ropomacicza. zdążyliśmy w ostatniej chwili a sunia obudziła się zanim zdążyliśmy zszyć...

warto spojrzeć na sprawę z kilku kierunków, wtedy to co pierwotnie zdaje sie straszne nabiera innych braw.

pamiętam jak Tequilę niosłam na sterylkę. byłam roztrzęsiona i nie byłam pewna czy dobrze robię. 3 dni chodziłam do tyłu. cóż, okazało się zę nie mogę jej wysterylizować i zaczęła sie inna kwestia ze zdrowiem. wtedy jednak moja wiedza i świadomość odnośnie kotów i odpowiedzialności za nie była dużo mniejsza. dużo...
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-13, 21:10   

Malinetshka napisał/a:
Teraz pomyśleć co jest "mniejszym złem": zamykanie zwierzęcia w domu (żeby się nie rozmnażało) czy sterylizacja/kastracja? Ja wybieram to drugie... Bo w związku z tym pierwszym może (choć nie musi, to zależy od zwierzęcia) być "nieszczęśliwe"...

Mysle,ze jedno z drugim tak naprawde niewiele ma wspolnego,przynajemnij chcialabym zeby tak bylo.Zwierzak bedacy w mieszkaniu tez powinien byc wykastrowany tylko z powodow zdrowotnych-mysle tu o kotce,z kocurem i tak w domu malo kto wytrzyma;)
Osobiscie mam mieszane uczucia co do wypuszczania kotow,szczegolnie w miescie...zagrozenia na kazdym kroku.Ale to juz inny temat ;-)
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
shimamoto
Gość
Wysłany: 2007-06-16, 18:04   

Jagniecha, kotki cierpią psychicznie, jeżeli stracą już narodzone maluchy . Wcześniej po prostu nie wiedzą, że będą matkami, tak samo, jak kotka, która nigdy kociaków nie miała, i taka, która aktualnie nie zajmuje się maluchami, nie cierpi z powodu niemożności posiadania dzieci. I to jest kwestia instynktu i hormonów, a nie świadomego planowania sobie życia.

Wybaczcie długiego posta, ale dopiszę się jeszcze w kwestii kastracji. Cudownie byłoby, gdyby koty mogły rozmnażać się, jak chcą i kiedy chcą i gdyby każdy nowo narodzony kociak był chciany i miał szansę żyć (lub nie przeżyć) zgodnie z naturą, jednak rzeczywistość jest, jaka jest. Życie kota dla większości ludzi nie znaczy kompletnie nic, tak samo jak życie innych zwierząt, w końcu jest ich tyle, że zawsze można wziąć kota, potem się rozmyślić i wyrzucić, a potem wziąć następnego, jeżeli się lubi, a jeżeli się nie lubi, to utopić, poszczuć psem, otruć, rozjechać itp. Jest ich tak dużo, że zawsze się jakiś znajdzie.
Z tych powodów wszystkie moje dzikie kotki wykastrowałam, tak samo jak wykastrowane są wszystkie koty, które mam w domu. Kilka dzikich kotek poszło też do kastracji aborcyjnych – nie była to miła i przyjemna decyzja, ale uważam, że bezmyślnością i okrucieństwem byłoby pozwolić się urodzić teraz kolejnym 30 kociętom, a potem następnym.
Ruja, krycie, ciąża, poród i odchowanie kociaków to jest spore ryzyko i obciążenie dla kotki - w tym przypadku o tyle bezsensowne, że koty nie sa ginącym gatunkiem, a w środowisku, w którym żyją, rządzi raczej człowiek niż naturalne mechanizmy regulujące populację.
Wyłapywanie i oswajanie małych kociaków od dzikich kotek jest bezsensowną i niekończącą się pracą na cały etat – jedna kotka może urodzić średnio kilkanaście kociąt rocznie i nawet jeżeli połowa z nich nie przeżyje (z reguły nie umierając lekko, szybko i przyjemnie), to i tak jest ich zbyt dużo, żeby mogły sobie spokojnie dorosnąć i żyć tam, gdzie się urodziły albo żeby im poznajdować dobre domy. Nie jest sztuką oddać kociaka byle komu, kto nie będzie o niego dbał, może nawet wyrzuci albo odda do schroniska, a potem weźmie następnego, bo jednak fajnie było mieć kota.
 
 
shimamoto

Dołączył: 16 Cze 2007
Posty: 6
Wysłany: 2007-06-16, 18:06   

A trzy kotki i tak szukają domów ;) hxxp://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?p=9524&sid=2d0962d8700eab355d06fb87f43c33fc#9524
_________________
hxxp://tiny.pl/f9bw]Cztery śliczne maluchy szukają domu
 
 
marcyha 


Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 27 Lip 2007
Posty: 311
Skąd: włocławek
Wysłany: 2007-09-09, 02:10   

A gdyby ktoś chciał małego dzikawego, ale już całkiem ufnego czarnuszka, to zapraszam :-)
Dobre miejsce do odwiedzenia hxxp://www.forum.miau.pl]www.forum.miau.pl
 
 
pao
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-09, 10:45   

na miau bywam jako czytacz. może kilka postów naskrobałam wszystkiego...
 
 
Alispo 


Pomogła: 127 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 5940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-10, 19:41   

I wlasnie m.in. przez takie podejscie mamy taka sytuacje zwierzat jaka mamy :evil:
_________________
facebook.com/dtogon
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 11