 |
wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich
|
|
czego uczy szkoła |
| Autor |
Wiadomość |
bodi
lucky lucky me :)

Pomogła: 91 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 4234 Skąd: UK
|
Wysłany: 2009-03-11, 18:33
|
|
|
sorki za OT (we wlasnym watku ) ale nie moglam sie powstrzymac - teczowka, piekny awatar
[ Dodano: 2009-03-11, 18:38 ]
ja akurat byłam w mat-fizie, ale pamietam ze kolezanka w klasie o profilu humanistycznymw ramach podstawowych i najwazniejszych informacji z fizyki przerabiala... "zyciorysy sławnych fizyków". No sory.
Poza tym, neuro, ja pamiętam ze szkoły, zwłaszca z przedmiotów nielubianych, głównie ZAPOMINANIE. więc zapewne chociaż statystykę miałam, to gdybym poszła potem na studia gdzie byłaby mi potrzebna, i tak musiałabym sie jej uczyć od nowa. Taki brutalny lajf |
_________________
 |
|
|
|
 |
neuro

Pomogła: 9 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 487 Skąd: Warszawa, zielone Bielany
|
Wysłany: 2009-03-11, 19:01
|
|
|
| bodi napisał/a: | Taki brutalny lajf |
Sesesese |
|
|
|
 |
Kitten

Pomogła: 16 razy Dołączyła: 06 Wrz 2007 Posty: 1197
|
Wysłany: 2009-03-13, 03:33
|
|
|
| neuro napisał/a: | | Może ja mam jakieś archaiczne poglądy... |
To jest nas dwie
| neuro napisał/a: | | Żeby humaniści nie wytrzeszczali oczu, jak w jakimś artykule spotkają się ze słowem sporofit, czy jakimś prostym wzorem chemiczny |
To wcale nie są głupie przykłady, znam wielu humanistów, którzy nie wiedzą, co to sporofit
| neuro napisał/a: | | Nie uważam też, że dzieci i młodzież mają na tyle wykształconą i dojrzałą strukturę psychiczną, żeby mądrze i w pełni świadomie wybierać przedmioty w długofalowym rozrachunku dla nich najlepsze. |
Tego ludzie często nie potrafią nawet w chwili matury, stąd między innymi bierze się wysyp studiujących dwa lub więcej kierunków. A dzieciak w podstawówce/gimnazjum? Science fiction
| tęczówka napisał/a: | neuro, nie wiem jak ambitnym,upartym i pracowitym trzeba być,żeby "nie olać" niektórych przedmiotów.
średnio spędzam w szkole 7 godzin,w domu jestem koło 4 zazwyczaj,zanim coś zjem i odpocznę jest już szósta.zanim sobie poczytam książki,posiedzę w necie albo pójdę gdzieś,jest koło 9.załóżmy że uczę się ze wszystkiego-mam siedzieć do 3 w nocy zakuwając rzeczy które mnie nie interesują?no way |
Orcze, opis prawie jak z nowelki pozytywistycznej . Ciekawe, że ja w Twoim wieku (jak to brzmi... ), ucząc się według starego, jeszcze bardziej przeładowanego programu, wysypiałam się, czytałam książki, a i na imprezy chodziłam... Nie miałam netu, może w w tym sęk . Program, ze wszystkimi swoimi wadami, jest jednak tak układany, żeby średnio zdolny uczeń, poradził sobie przy średnim nakładzie pracy . Ale jeśli uczeń stawia na pierwszym miejscu wszystko, tylko nie naukę, to nie ma co narzekać na program.
tęczówka, próbowałaś kiedyś KOŃCZYĆ naukę o 21? . Serio, u większości ludzi praca popołudniowa jest szybsza i wydajniejsza, niż nocna |
_________________ hxxp://www.suwaczek.pl/] |
|
|
|
 |
maharetefka

Pomogła: 22 razy Dołączyła: 19 Gru 2008 Posty: 1566
|
Wysłany: 2009-03-13, 06:36
|
|
|
ech dziewczyny, wy tu o sporofitach... a ja mialam znajoma francuzke z wyksztalceniem human, ktora byla w szoku kiedy wyjasnilam jej ze drozdze to grzyby .
w polsce program moze przeladowany (tzn nie mam najnowszych danych, sama do lo chodzilam ponad 10 lat temu), ale chociaz ogolne pojecie o swiecie nakresla. ja bylam matematycznym zerem, poza tym stwierdziwszy ze nie jestem w stanie nauczyc sie matmy, przestalam sie w nia zaglebiac. a teraz zeby obliczyc zloty podzial np, musze korzystac z kalkulatora . ja dopiero po latach odkrylam, jak matematyka pieknie laczy sie ze sztuka i nie tylko. ale niestety za pozno. wiec jesli jestescie jeszcze w lo to korzystajcie pelnymi garsciami. po prostu drugiej takiej szansy juz miec nie bedziecie .
hi hi, ale to zabrzmialo |
_________________ go vegan!
 |
|
|
|
 |
neuro

Pomogła: 9 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 487 Skąd: Warszawa, zielone Bielany
|
Wysłany: 2009-03-13, 10:11
|
|
|
| Kitten napisał/a: | Ciekawe, że ja w Twoim wieku (jak to brzmi... ), ucząc się według starego, jeszcze bardziej przeładowanego programu, wysypiałam się, czytałam książki, a i na imprezy chodziłam... Nie miałam netu, może w w tym sęk |
| Kitten napisał/a: | | Ale jeśli uczeń stawia na pierwszym miejscu wszystko, tylko nie naukę, to nie ma co narzekać na program. |
No z ust mi to wyjęłaś. Ja miałam klasę dość ambitną i naprawdę mało kto się tam zacharowywał na śmierć. I imprezy były, i wygłupy, i pasje pozaszkolne i bardzo dobre oceny i ludzie teraz brylują na Akademiach Medycznych.
Konsumpcyjne społeczeństwo stawia zabawę i rozrywkę na pierwszym miejscu, czy słusznie? A gdzie etos pracy, wiedzy, nauki, satysfakcji płynącej z uczenia się? Naprawdę można pogodzić jedno z drugim, trzeba tylko chcieć. Lenistwo i folgowanie swoim przyjemnościom to w perspektywie nie najlepszy program własnego rozwoju... I znowu, żebyśmy się źle nie zrozumiały - jak kogoś kompletnie dany przedmiot nie interesuje, to przy minimalnym nakładzie pracy dwóję lub tróję może z niego wyciągnąć (zakładając, że nie ma nauczyciela sadysty, a z tym różnie bywa jak wiemy).
Program szkolny wymaga gruntownej przebudowy, ale nie w tym kierunku, żeby wykosić wiedzę do minimum. Tylko zmienić relację między przedmiotami, dać więcej czasu na przerabianie kolejnych zagadnień, ćwiczenia, laboratoria, dyskusje itd.
| maharetefka napisał/a: | ja bylam matematycznym zerem, poza tym stwierdziwszy ze nie jestem w stanie nauczyc sie matmy, przestalam sie w nia zaglebiac. a teraz zeby obliczyc zloty podzial np, musze korzystac z kalkulatora . ja dopiero po latach odkrylam, jak matematyka pieknie laczy sie ze sztuka i nie tylko. ale niestety za pozno |
Skąd ja to znam... |
|
|
|
 |
sylv
niedowiarek

Pomogła: 40 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 3138 Skąd: Sz-n
|
Wysłany: 2009-03-13, 10:31
|
|
|
| Kitten napisał/a: | neuro napisał/a:
Może ja mam jakieś archaiczne poglądy...
To jest nas dwie |
Trzy.
| majaja napisał/a: | | Nigdy nie wiadomo co się komu do czego przyda, wielu ludzi radykalnie zmienia zawód już w dorosłym życiu, bo okazuje się że to co nas racuje teoretycznie jako zawód nudzi śmiertelnie i/lub daje żadne pieniądze |
ano.
| neuro napisał/a: | Aha, niepokoi mnie jeszcze utrwalone w społeczeństwie podejście, że jak ktoś humanista, to może sobie przedmioty ścisłe olać, a jak ktoś ścisłowiec bardziej, to niech gwiżdże na polski i historię. Wspaniała samospełniająca się przepowiednia.
Sama jestem ofiarą takiego myślenia... |
ja niestety też..
tęczówka: wiem, że to zależy od kierunku, al na studiach możesz się zdrowo zdziwić, co to znaczy ZAKUWAĆ DZIKO po nocach, całymi dniami, do 5 egzaminów/kół/zaliczeń w tygodniu... klnąc, że "nigdy mi się to nie przyda", a potem nie raz się szczerze zdziwić, że jednak tak...
już nie wspominając o jednoczesnym studiowaniu i pracowaniu, i to np. w innym mieście - przerabiałam - kiedy po całym tygodniu tyrady w pracy wracasz do ławki i kołowrotek nauki i zaliczeń masz cały weekend, plus ewentualnie parę godzin w pociągu/aucie do tego.
a co do LO: wiem, co mówię, bo pisałam starą maturę, gdzie za 30% to można było ewentualnie otrzymać uśmiech politowania...
Dla mnie ogólnie ta nowa matura to jest jakiś żart. nie każdy musi maturę mieć, nie każdy musi studiować...nie sądzę, abyśmy potrzebowali tabunów mgr/inż wykształconych w 30%, albo umiejących zrobić tylko tyle, co im "się chciało" nauczyć. sorry, ale jak widzę wielu studentów mojego męża, tych po "nowej" to mam ochotę dać im łopaty, może w końcu zrobiliby coś pożytecznego ze swoim czasem... |
_________________ hxxp://www.thebump.com/?utm_source=ticker&utm_medium=UBB&utm_campaign=tickers]
moje aukcje
hxxp://allegro.pl/Shop.php/Show?id=19996001 |
|
|
|
 |
frjals
ískalt tófa

Pomogła: 23 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 1706 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2009-03-13, 10:44
|
|
|
| tęczówka napisał/a: | | teraz mam 17 lat i wolę robić to,na co mam ochotę |
ooo tak, też tak kiedys myślałam .
Nie byłam nigdy dobrą uczennicą, jechałam na trójach głównie. Znam ten ból kiedy człowiekowi nie chce się uczyć i wydaje się, że do niczego się to nie przyda.
| tęczówka napisał/a: | | jeśli kiedyś okaże się że coś mnie ominie z powodu braków to trudno,jakoś to zniosę. |
na własnej skórze przekonałam się, że to bardzo złudne myślenie . Gdyby, lepiej się uczyła i nie myślała, że chcę robić to na co mam ochotę to pewnie nie byłabym teraz w tak beznadziejnym punkcie mojego życia .
Brzmi jak smęcenie starych ciotek, co?
Ech, mieć znów 17 lat...
[ Dodano: 2009-03-13, 10:46 ]
sylv, dobrze piszesz |
_________________
 |
|
|
|
 |
adriane

Pomogła: 51 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 3064 Skąd: teraz Irlandia
|
Wysłany: 2009-03-13, 10:51
|
|
|
Ja do dziś żałuję, ze się nie uczyłam ZA DARMO w liceum, teraz za kazdą wiedze trzeba słono placić.
Kolejna ciotka |
_________________ Ada, mama Emila 2002, Karoliny 2000 i Filipa 1991. |
|
|
|
 |
sylv
niedowiarek

Pomogła: 40 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 3138 Skąd: Sz-n
|
Wysłany: 2009-03-13, 10:51
|
|
|
| frjals napisał/a: | tęczówka napisał/a:
jeśli kiedyś okaże się że coś mnie ominie z powodu braków to trudno,jakoś to zniosę. |
JAKOŚ zniesiesz. ja też "jakoś" znoszę. i wierz mi, wolałabym nie. ale to się czuje dopiero wtedy, jak trzeba płacić swoje rachunki przez siebie zarobionymi pieniędzmi, i tych ostatnich jest zdecydowanie za mało na to, żeby robić to na co ma się w danej chwili ochotę, nie wspominając o tak przyziemnych sprawach, jak prąd/gaz/czynsz/kredyt/etc.
| frjals napisał/a: | | Brzmi jak smęcenie starych ciotek, co? |
oj tak
| frjals napisał/a: | | Ech, mieć znów 17 lat... |
oj nie!! moja głupota wtedy sięgała zenitu |
_________________ hxxp://www.thebump.com/?utm_source=ticker&utm_medium=UBB&utm_campaign=tickers]
moje aukcje
hxxp://allegro.pl/Shop.php/Show?id=19996001 |
|
|
|
 |
frjals
ískalt tófa

Pomogła: 23 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 1706 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2009-03-13, 10:57
|
|
|
| sylv napisał/a: | | oj nie!! moja głupota wtedy sięgała zenitu |
oj, no wiesz, ale nie być wtedy takim głupim
Nie obraź się tęczówka, to zupełnie normalne, że po paru (nastu ) latach myśli się o sobie z dystansem, najprawdopodobniej też kiedyś dojdziesz do takich wniosków . Przypuszczam, że za 10 lat o sobie teraz też będę myśleć niezbyt pochlebnie |
_________________
 |
|
|
|
 |
neuro

Pomogła: 9 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 487 Skąd: Warszawa, zielone Bielany
|
Wysłany: 2009-03-13, 11:16
|
|
|
| Cytat: | | Ja do dziś żałuję, ze się nie uczyłam ZA DARMO w liceum, teraz za kazdą wiedze trzeba słono placić. |
Dokładnie. Ale, jak Sylv zauważyła, gdy trzeba ze swojego wyłożyć, to dopiero się zaczyna pewne rzeczy doceniać. Żeby to człowiek był taki mądry wcześniej
Daleko nam do starych ciotek kobitki! Po prostu takie mądre i doświadczone (hehehe) jesteśmy, że się tą wiedzą możemy swobodnie dzielić z młodzieżą. A nóż ktoś z tego coś dobrego dla siebie wyciągnie
No i nie do końca jest to zamknięty etap naszych historii, ja tam od października zmieniam studia i dopiero się zacznie
Trochę żeśmy zeszły z tematu. Może wypowie się mama dzieci w aktualnym wieku szkolnym? Jak wygląda program i co z niego młodzi wynoszą? |
|
|
|
 |
Humbak

Pomogła: 80 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 3936 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2009-03-13, 11:38
|
|
|
Nogami, rękami, głową i czym tam jeszcze podpisuję się pod kitten i sylv!!! Byłam na biol-chemie, bo chciałam być ekolożką, poszłam na biologię i skończyłam zoologię, bo chciałam ratować zwierzątka, skończyłam antropologię, bo chciałam pomóc mojej córeczce w zdrowiu i lepiej się dogadać z ludźmi więc działka psychologia ewolucyjna, poszłam do szkoły uczyć angielskiego bo tam była praca a trochę języka umiałam, robiłam korekty tekstów w języku polskim i każda wiedza i tu się przydała, zaczęłam tłumaczyć bo tu znalazły się pieniążki, a co najśmieszniejsze w takich dziedzinach jak historia, socjologia, prawo, dziennikarstwo! nijak to się ma do biologii, nie? a teraz douczam się o rozwoju maluszków bo szukam pracy i może by tak się udało gdzieś w przedszkolu...
to tak a'propos buńczucznych postów młodych wegedzieciakowców
Ja na starość odkrywam cos innego - jezu jaki cudny jest świat gdy się wie! Jak inaczej wyglądają książki w empiku, gdy widzę twarze i autorów o których coś wiem, jak cudnie jest rozmawiać z kimś kto jest kimś w swojej dziedzinie gdy cokolwiek o tej dziedzinie wiem i mogę zapytać, zachwycić się! Jak wspaniale jest oglądać obrazy (tego mnie dopiero uczy mój mąż) gdy wiadomo kto jak i dlaczego tak a nie inaczej, ile w tym jest piękna, ile ja od siebie mogę dodać! Jak cudownie jest widzieć moje dzieci i rozumieć to co przeżywają, jak wspaniale jest iść na wycieczkę i widzieć nie drzewa, ale buki, jak miło jest słyszeć muzykę i wyobrażać sobie co przeżywali jej współcześni! Jakie inne są budynki wokół mnie we wrocku gdy przypomnę sobie jak to było gdy powstawały!
A to wszystko to są daty, nazwiska, miejsca, powody, fakty, szczegóły...
Żal mi wiedzy której nie mam i nie dogonię bo gonię kasę na prąd, dzieci, czynsz, tak strasznie mi żal tego świata który jest wokół a ja go nie widzę bo nie wiem...
tak się czuję dziś. Jakbym to wiedziała kiedyś to bym się dużo więcej uczyła. Dużo.
Świat jest szary i smutny bez wiedzy. Można go tylko zalać piwem, żeby było przyjemniej, zalać z kimś. Ale to nie ta jakość życia. |
_________________ <img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/q/qbfxwgk3a.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"><img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/z/zv7rbqnhj.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"><img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/3/3hcbwsnal.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"> |
|
|
|
 |
adriane

Pomogła: 51 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 3064 Skąd: teraz Irlandia
|
Wysłany: 2009-03-13, 11:39
|
|
|
| neuro napisał/a: | | Jak wygląda program i co z niego młodzi wynoszą? |
Ja tylko wiem jak wyglada program w 2 klasie podstawówki Moim zdaniem dzieci sobie z tym radzą, choć ja np. mnożenie miałam dopiero w 3-4klasie, a tu już od drugiego polrocza pierwszej klasy się pojawiło. |
_________________ Ada, mama Emila 2002, Karoliny 2000 i Filipa 1991. |
|
|
|
 |
neuro

Pomogła: 9 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 487 Skąd: Warszawa, zielone Bielany
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:00
|
|
|
Humbak, piękne słowa i bardzo wartościowe
Może do tego trzeba dojrzeć, przejść przez buńczuczny wiek lat nastu i potem, na spokojnie, coraz więcej widząc i coraz więcej rozumiejąc, doceniać rolę Wiedzy.
Co nie zmienia faktu, że piękną rolą rodziców i nauczycieli jest wpajanie tego dzieciom od małego. Bardzo żałuję, że nie trafiłam we wczesnej młodości na osoby, które pokazałyby mi fascynujący świat tkwiący w wiedzy i rozumieniu. Mam wrażenie, że jest to w pewnej mierze kwestia dysproporcji w stymulowaniu rozwoju dziewczynek i chłopców. Chłopców się od małego zachęca do nauki, podsuwa się im książki i więcej od nich wymaga, a od dziewcząt mniej (żeby były grzeczne i ładnie wyglądały). To spore uogólnienie (a i świadomość społeczna powoli się zmienia), ale po kolegach widzę, że coś na rzeczy jest. |
|
|
|
 |
maharetefka

Pomogła: 22 razy Dołączyła: 19 Gru 2008 Posty: 1566
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:08
|
|
|
Humbak, pieknie ujete. wzruszylam sie... |
_________________ go vegan!
 |
|
|
|
 |
kofi
Pomogła: 89 razy Dołączyła: 12 Lis 2007 Posty: 6415 Skąd: jestem ze wsi
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:14
|
|
|
Humbaczku chyba to, co napisałaś wydrukuje i na drzwiach do biblioteki powieszę. |
_________________ hxxp://jak-obloki.blogspot.com/
 |
|
|
|
 |
Humbak

Pomogła: 80 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 3936 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:20
|
|
|
kofi,
| neuro napisał/a: | | Może do tego trzeba dojrzeć | może... ale to taka szkoda, nie? bo jak się dojrzeje, to już nie ma czasu dla siebie i jest się nie panem siebie ale opiekunem kogoś i odpowiedzialnym za coś... taka szkoda trochę... |
_________________ <img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/q/qbfxwgk3a.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"><img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/z/zv7rbqnhj.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"><img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/3/3hcbwsnal.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers"> |
|
|
|
 |
Lily

Pomogła: 425 razy Dołączyła: 04 Cze 2007 Posty: 18041
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:27
|
|
|
No właśnie, w szkole tylu ciekawych rzeczy uczyli, tylko że mnie to nie bardzo interesowało... ech, może powinno się zaczynać szkołę o 20 lat później? |
_________________ hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański |
|
|
|
 |
kofi
Pomogła: 89 razy Dołączyła: 12 Lis 2007 Posty: 6415 Skąd: jestem ze wsi
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:30
|
|
|
| Lily napisał/a: | No właśnie, w szkole tylu ciekawych rzeczy uczyli, tylko że mnie to nie bardzo interesowało... ech, może powinno się zaczynać szkołę o 20 lat później? |
Lily, za 30 lat gdzieś będziesz mogła chodzić na uniwersytet trzeciego wieku. R. tam ostatnio miał wykłady, podobno bardzo zaintereswani słuchacze, widać stan niedosytu wiedzy pogłębia się z wiekiem. |
_________________ hxxp://jak-obloki.blogspot.com/
 |
|
|
|
 |
Lily

Pomogła: 425 razy Dołączyła: 04 Cze 2007 Posty: 18041
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:31
|
|
|
| kofi napisał/a: | Lily, za 30 lat gdzieś będziesz mogła chodzić na uniwersytet trzeciego wieku. R. tam ostatnio miał wykłady, podobno bardzo zaintereswani słuchacze, widać stan niedosytu wiedzy pogłębia się z wiekiem. | ha ha, dzięki |
_________________ hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański |
|
|
|
 |
neuro

Pomogła: 9 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 487 Skąd: Warszawa, zielone Bielany
|
Wysłany: 2009-03-13, 12:52
|
|
|
| Humbak napisał/a: | bo jak się dojrzeje, to już nie ma czasu dla siebie i jest się nie panem siebie ale opiekunem kogoś i odpowiedzialnym za coś... taka szkoda trochę... |
ano...
Praca zjada masę dnia, potem coś w domu trzeba zrobić itd, na książkę pozostaje tak mało czasu... Wy jeszcze dzieci macie na głowie, naprawdę pełen szacunek.
W liceum każdy dzień przynosił nową porcję wiedzy, a teraz? Mam czasem wrażenie, że już tylko głupieję |
|
|
|
 |
bodi
lucky lucky me :)

Pomogła: 91 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 4234 Skąd: UK
|
Wysłany: 2009-03-14, 00:39
|
|
|
| Humbak napisał/a: | jezu jaki cudny jest świat gdy się wie! Jak inaczej wyglądają książki w empiku, gdy widzę twarze i autorów o których coś wiem, jak cudnie jest rozmawiać z kimś kto jest kimś w swojej dziedzinie gdy cokolwiek o tej dziedzinie wiem i mogę zapytać, zachwycić się! Jak wspaniale jest oglądać obrazy (tego mnie dopiero uczy mój mąż) gdy wiadomo kto jak i dlaczego tak a nie inaczej, ile w tym jest piękna, ile ja od siebie mogę dodać! Jak cudownie jest widzieć moje dzieci i rozumieć to co przeżywają, jak wspaniale jest iść na wycieczkę i widzieć nie drzewa, ale buki, jak miło jest słyszeć muzykę i wyobrażać sobie co przeżywali jej współcześni! Jakie inne są budynki wokół mnie we wrocku gdy przypomnę sobie jak to było gdy powstawały!
A to wszystko to są daty, nazwiska, miejsca, powody, fakty, szczegóły... |
Humbak, dzięki za te słowa Pięknie to napisałaś. Po prostu człowiek który chce się uczyć (albo życie go do tego popycha) uczy się cały czas (na marginesie, taki właśnie tytuł, Learning All the Time, nosi książka jednego z klasyków literatury homeschoolerskiej, Johna Holta). I to jest wspaniałe
| Humbak napisał/a: | Byłam na biol-chemie, bo chciałam być ekolożką, poszłam na biologię i skończyłam zoologię, bo chciałam ratować zwierzątka, skończyłam antropologię, bo chciałam pomóc mojej córeczce w zdrowiu i lepiej się dogadać z ludźmi więc działka psychologia ewolucyjna, poszłam do szkoły uczyć angielskiego bo tam była praca a trochę języka umiałam, robiłam korekty tekstów w języku polskim i każda wiedza i tu się przydała, zaczęłam tłumaczyć bo tu znalazły się pieniążki, a co najśmieszniejsze w takich dziedzinach jak historia, socjologia, prawo, dziennikarstwo! nijak to się ma do biologii, nie? a teraz douczam się o rozwoju maluszków bo szukam pracy i może by tak się udało gdzieś w przedszkolu...
|
No własnie, to jest uczenie się cały czas, tego co wybierasz lub co jest Ci potrzebne. Nie poprzestałaś na szkole, ktora jest panaceum na wszystko. W miarę potrzeb sama szukałaś wiedzy i często nie była to wcale formalna edukacja.
Niesmiało tylko zaznaczę, że kiedy zakładałam ten temat, moją intencją nie było w żadnym razie dezawuowanie wartości uczenia się, czy wiedzy. Chodziło mi o pytanie, czy naprawdę najlepszym miejscem na uczenie się, ba, niezbędnym do tego, jest szkoła. Dla mnie alternatywą, która tu rozważam, nie jest rozwalenie się przed telewizorem z paczką czipsów i zapadnięcie w stupor , tylko edukacja zindywidualizowana, bo taka jest najbardziej efektywna. Nie da się zmienić prawdy, że człowiek uczy się najlepiej, i wiedza zostaje w nim na trwale wtedy, kiedy autentycznie jest zainteresowany tym czego się uczy, a najlepiej, kiedy nauka wynika z jego własnej chęci, kiedy temat jest jego własnym wyborem.
Nie neguje tez tego o czym zdaje się pisała frjals, że brak formalnego wykształcenia może niekiedy zamykać w życiu jakieś drzwi. Problem polega na tym, że szkoła swojego naczelnego zadania , jakim ma być przekazywanie wiedzy i co ważniejsze, umiejętności uczenia się, bardzo często nie spełnia:
| neuro napisał/a: | | Co nie zmienia faktu, że piękną rolą rodziców i nauczycieli jest wpajanie tego dzieciom od małego. Bardzo żałuję, że nie trafiłam we wczesnej młodości na osoby, które pokazałyby mi fascynujący świat tkwiący w wiedzy i rozumieniu. |
No i jak to jest, neuro, tyle lat w szkole a to piękno musiałas i tak odkryć sama
Zacytuję Wam (z innego forum) fragment posta matki uczącej w domu swojego syna, mówi on wiele o róznicach między ED (edukacją domową) a rzeczywistością szkolną. (Egzaminy na koniec semestru lub roku są zwykle w Polsce warunkiem zgody na ED - zgodę wydaje dyrektor szkoły)
| Cytat: | egzaminy. Szczęśliwie już są za nami. Ogrooomne doświadczenie dla syna, wiele zaskoczenia ocenami i przeświadczenie, że nauczyciel jak chce, to postawi co zamierza.
Największe rozczarowanie - j.polski, w poprzednim roku ( chodził jeszcze do szkoły ale innej ) ocenione na "6"; przeczytane, nauczone wszystko plus masa dodatkowo. A egzamin zdany na "3", w paskudnej atmosferze.
Największa radość - fizyka. Poprzednio "2" i przekonanie, że jest z fizyki nogą, a po domowych lekcjach z dziadkiem - "4", która okazała się najlepszą oceną w klasie, do której syna przydzielono.
Ogólnie dostał "3" i "4" w równych proporcjach.
Po wielu przemyśleniach i rozważaniach syn zdecydował na II semestr wrócić do szkoły. Wyciągnął wniosek, że skala ocen możliwych do otrzymania poprzez egzaminy nie sięga wyżej "4", więc zamierza powalczyć, bo to III klasa i oceny są istotne. Natomiast jak sam twierdzi, nigdy nie nauczył się tyle w takim czasie, jak teraz poprzez ED. I miał szanse realnie odnaleźć się w konkretnych przedmiotach, a nie uzależniać swoich preferencji od uczących nauczycieli. |
to jest też niestety dramat szkoły - że bardzo często lubi się lub nie lubi nauczyciela i to rzutuje na przedmiot. Ja np. przez całe liceum nienawidziłam chemii bo miałam okropną nauczycielkę. Teraz (często czytając co bardziej naukowe posty na forum) widze że to jest fascynująca dziedzina (zresztą, ktora nie jest? )
O edukacyjną wartość ED w ogóle nie ma się co spierać. Wiele najlepszych amerykańskich uniwersytetów (amerykanskich, bo w tym kraju ta forma edukacji jest najbardziej rozpowszechniona) przy rekrutacji faworyzuje "absolwentów" ED własnie z powodu ich wiedzy i co wazniejsze - dojrzałości, jeśli chodzi o własne zainteresowania, umiejętność uczenia się, samodzielność w nauce (czego szkoła skutecznie oducza podając przeżutą papkę edukacyjną i wyrabiając nawyk uczenia się odtąd-dotąd) itp.
tu np wyniki dzieci ED w standaryzowanych ogólnokrajowych (USA) testach osągnięć :
| Cytat: |
średni wynik (wyrażony w centylach) w STANDARDIZED
ACHIEVEMENT TESTS
* przedmiot * * centyl *
Total Reading (czytanie) 84
Total Listening (słuchanie ze zrozumieniem) 85
Total Language (umiejętności językowe) 80
Total Math (matematyka) 81
Science (przedmioty ścisłe) 84
Social Studies (nauki społeczne) 83
Basic Battery (średnia z najważniejszych przedmiotów) 82
Complete Battery (średnia ogólna) 82
|
hxxp://www.midnightbeach.com/hs/hs-faq2.html#How%20do%20home-schooled%20children%20compare]stąd |
_________________
 |
|
|
|
 |
tęczówka
marchewkowa panienka
Pomogła: 6 razy Dołączyła: 29 Gru 2008 Posty: 357 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2009-03-14, 14:40
|
|
|
| Kitten napisał/a: | | Orcze, opis prawie jak z nowelki pozytywistycznej |
buńczuczny wegedzieciak jest pod wpływem-"Nad Niemnem" i "Mendel gdański" zrobiły swoje
| Kitten napisał/a: | | Program, ze wszystkimi swoimi wadami, jest jednak tak układany, żeby średnio zdolny uczeń, poradził sobie przy średnim nakładzie pracy . Ale jeśli uczeń stawia na pierwszym miejscu wszystko, tylko nie naukę, to nie ma co narzekać na program. |
masz rację.Jeślibym chciała,to uczyłabym się ze wszystkiego.
Ale co ja zrobię,że mi się w szkole nudzi po prostu a potem w domu na rzygi mi się zbiera jak mam wziąć się do nauki,powaga.Mam w sobie jakiś głęboki wstręt do nauki jako takiej-za to wiedzę na różnych wyjazdach chłonę jak gąbka
ale <głęboki wdech> jestem zdolna,dam se radę
| neuro napisał/a: | | W liceum każdy dzień przynosił nową porcję wiedzy |
ej,bez takich.aż tak różowo to nie jest,nie idealizujcie liceum bo to jest niesmaczne po prostu
ale rozwalająca jest ta wizja:zlewanie nauki nielubionych przedmiotów w liceum=nieszczęsliwe,prawdopodobnie topione w alkoholu życie |
_________________ Nie skrzywdzisz muchy,
która błaga o litość,
złożywszy nóżki.
 |
|
|
|
 |
frjals
ískalt tófa

Pomogła: 23 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 1706 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2009-03-14, 22:20
|
|
|
Humbak, jestem pod wrażeniem tego co napisałaś, doskonale ujęłaś to co ja również czuję. Świetne . |
_________________
 |
|
|
|
 |
bodi
lucky lucky me :)

Pomogła: 91 razy Dołączyła: 02 Cze 2007 Posty: 4234 Skąd: UK
|
Wysłany: 2009-03-14, 23:06
|
|
|
Jeszcze tak mi przyszło do głowy, że ten entuzjazm i miłość do wiedzy, który bije z postu Humbak, przynajmniej za moich czasów w szkole był bardzo nie-trendy to jest jeden z moich najpowaznejszych zarzutów wobec instytucji szkoły.
Jest takie powiedzenie, with compliance comes defiance, uległość rodzi opór.
Jeśli zostajesz do czegoś zmuszony, to naturalnie buntujesz się wobec tego. Pragnienie decydowania samemu o własnym zyciu jest jednym z najsilniejszych imperatywów człowieka. Jeśli więc zostaje on wrzucony w taką instytucję bez mozliwości wyjścia, i narzuca mu się w niej prawie wszystko, od tego kiedy ma siedzieć a kiedy moze chodzić, przez pory posiłkow i korzystania z toalety (instytucja przejmuje kontrole nad ciałem), po to czego i kiedy ma się uczyć (instytucja przejmuje kontrole nad umysłem), to musi on znaleźć jakiś sposób, by poczuć że jednak sam o sobie decyduje. Bardzo często przyjmuje to własnie formę dystansowania sie wobec tego co szkoła oferuje, a więc niestety wobec wiedzy i pędu do jej poszerzania. W ten sposób rodzi się moda na to by prześlizgiwac się na sprawdzianach itp, jak najmniejszym kosztem realizowac słynną metodę trzech Z - zapamietac, zdac, zapomniec - stąd słynne pytanie "czego mamy się nauczyc" na sprawdzian czy na nasteona lekcję. Celem staje sie wcale nie poszerzanie wiedzy, ale spelnianie zewnetrznych wymogów.
Za jeden z głównych grzechów szkoły, i to niestety grzechów wppisanych immanentnie w naturę tej instytucji, uważam własnie zabijanie w dzieciach naturalnego pędu do wiedzy.
[ Dodano: 2009-03-14, 23:11 ]
| neuro napisał/a: | | Może wypowie się mama dzieci w aktualnym wieku szkolnym? Jak wygląda program i co z niego młodzi wynoszą? |
również chętnie poczytam |
_________________
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|