wegedzieciak.pl wegedzieciak.pl
forum rodzin wegańskich i wegetariańskich

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Poród w domu
Autor Wiadomość
Prosiaque 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 02 Sty 2010
Posty: 196
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2010-02-01, 21:30   

YolaW, spisaliśmy umowę, przelałam całość kasy przed porodem. Porod zaczął sie o pólnocy odejsciem wód. wszytsko ładnie szło, o 3 zadzwoniłam po KAsię i Ilonę. jak przyjechały wyszlo to, co sie raz pojawiło u lekarza - zwolnione tempo tętna dziecka. Na patologii miesiąc wcześniej nic nie wykryli przez 3 dni. Za to w trakcie porodu jak zbadała mnie Kasia tętno dziecko ostro zwalniało na skurczu więc 30 minut po przyjeździe zabrały nas do szpitala. a skasowały 1/4 ceny.
Dobrze zrobily, że zarzadziły transfer. w domu mogloby byc krucho pod koniec. ale szok jaki był taki był.Polozna w szpitalu była polecona przez Kasię i umowiona wczesniej, żeby bylo optymalnie.
Mnie wkurzenie bierze za to na gliwicki system oplat za połozną: w oficjalnym cenniku 450 pln, a do tego TRZEBA JESZCZE DOPŁACIĆ POLOŻNEJ dodatkowo. kuriozum jakieś, jakby szpital zzerał wszystko. i wyszło 850.oł maj gad.
ekipie ze szpitala zapłacilismy wczesniej jeszcze za szkołę rodzenia 350, więc w szpitalu per saldo miałam miłe familiarne traktowanie, intensywną pomoc w karmieniu piersią, rodzenie (póki sie dało, bo padlam ze zmęczenia) w stylu naturalnym w tym w wodzie, ściąganie szwow poza kolejką i dobre wsparcie za w sumie za 1200 PLN.
Trauma wynikała, poza samym transferem do szpitala z komplikacji porodu na końcu ( :-( ).

Rozumiem Twój ból i traumę, niemniej uważam, że to Żory powinnaś rozjechać buldożerem, a nie Kasię - no bo co takiego mozna zrobić w nocy w I fazie wolno rozkręcającegoo się porodu - warto spać, zeby zebrac siły na ostra akcję rano. No chyba, że potrzebowałaś jej obecności, dotyku itd. a nie zakomunikowałas tego otwarcie, pozostalo to wstreefie ukrytych oczekiwań.

Jeszcze o 6 w szpitalu polozna uozyła mnie na sako, i sugerowala podrzemać ile się da żeby nie tracić sił.
posyłam Ci moc pozytywnych wibracji :->
_________________
<img src="hxxp://lb3f.lilypie.com/GqNIp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Third Birthday tickers" />
 
 
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2010-02-01, 21:38   

Prosiaque, dzięki za opis, wspólczuję przeżyć...
Prosiaque napisał/a:
Rozumiem Twój ból i traumę, niemniej uważam, że to Żory powinnaś rozjechać buldożerem, a nie Kasię - no bo co takiego mozna zrobić w nocy w I fazie wolno rozkręcającegoo się porodu - warto spać, zeby zebrac siły na ostra akcję rano. No chyba, że potrzebowałaś jej obecności, dotyku itd. a nie zakomunikowałas tego otwarcie, pozostalo to wstreefie ukrytych oczekiwań.

Ja nie mam do K. żalu o to, że spała, ale o ten podejrzany transferdo szpitala, domaganie się kasy i nagłe urwanie kontaktu zaraz po przelewie (choc obiecała przyjechać, choćby po to by odebrać worek sako, ktory jest u nas do dziś), no i ten brak umowy, wszystko na lewo.
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
Prosiaque 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 02 Sty 2010
Posty: 196
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2010-02-01, 21:45   

Rozumiem, dziwne to trochę. Ja po tych jajcach co były z narodzinami F. to nie jestem pewna czy w razie nastepnej ciązy zdecyduję sie na rodzenie w domu.Bo masakra to byla i do tej pory czuję slady po tym.
_________________
<img src="hxxp://lb3f.lilypie.com/GqNIp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Third Birthday tickers" />
 
 
dżo 


Pomogła: 142 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5422
Skąd: między polem a łąką
Wysłany: 2010-03-26, 21:03   

hxxp://www.rp.pl/artykul/2,452870_Coraz_wiecej_Polek_rodzi_w_domach.html
 
 
k.leee 


Pomógł: 46 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2700
Wysłany: 2010-03-26, 22:53   

No tak, z artykułu jasno wynika ,że te co rodzą w domu to dla własnej wygody a nie dbają o bezpieczeństwo dziecka a te co w szpitalach to są twarde babki, bo nic , że je lekarz zruga,. najważniejsze , że dziecko ma bezpiecznie. Nikt nie napisał, że dynamika porodu ( w domyśle kłopoty) jest następstwem wcześniejszych błędów. Wywoływania akcji porodowej wg widzimisię, pożal się boże, służb medycznych sprawia, że poród staje się niefizjologiczny, są problemy z akcją porodową , rozwarciem itd. Dodając niefizjologiczna pozycja (niech ktoś, za przeproszeniem, spróbuje zrobić kupę na leżąco) sprawia, że dziecko jest zmęczone i nic dziwnego , że może mu spaść tętno.
Demonizowana czasami pępowina owinięta wokół szyi nie jest przecież węzłem gordyjskim, jak się zawinęła można ją odwinąć czy to w domu ,czy w szpitalu.
Najbardziej zirytował mnie tekst w artykule, że nie można refundować porodów bo nie stać polskiej służby zdrowia na ustawienie karetki pod każdym domem rodzącej.
Jak dla mnie to czystej wody demagogia za którą stoi obawa, że gdyby porody domowe były refundowane, to decydowało by się na nie więcej kobiet a co za tym idzie kasa odpłynęła by ze szpitala.
Bo tak naprawdę nikt przecież nie oczekuje karetki pod domem , bo nie ma po prostu takiej potrzeby!
Zirytował mnie ten artykuł :evil:
Dla jasności dodam jeszcze tylko, może po raz kolejny, że nie uważam, że poród domowy jest dla wszystkich. Jeśli poziom lęku, wynikający z racjonalnych lub irracjonalnych przesłanek, jest u kobiety brzemiennej :-P ogromny , to może jednak dom nie jest najlepszym miejscem? W takiej sytuacji, tenże lęk, ta pewnego rodzaju niegotowość psychiczna może przyhamować akcję porodową.
_________________
hxxp://alterkino.org/]www.alterkino.org
 
 
Mycha 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 15 Paź 2008
Posty: 167
Skąd: Żory
Wysłany: 2010-03-29, 21:18   

k.leee napisał/a:
Dla jasności dodam jeszcze tylko, może po raz kolejny, że nie uważam, że poród domowy jest dla wszystkich. Jeśli poziom lęku, wynikający z racjonalnych lub irracjonalnych przesłanek, jest u kobiety brzemiennej :-P ogromny , to może jednak dom nie jest najlepszym miejscem? W takiej sytuacji, tenże lęk, ta pewnego rodzaju niegotowość psychiczna może przyhamować akcję porodową.

Ten lęk dotyczy niestety u nas w kraju bardzo wielu kobiet (w moim przypadku prawie wszystkich moich znajomych). Dlatego też szpitale nie cierpią na brak położnic, które przyjeżdżają tam z własnej woli. I koło się zamyka. Dodam tylko, że u mnie było odwrotnie - tak bardzo obawiałam się szpitala, że po przyjechaniu do niego z porodu domowego zatrzymała mi się akcja porodowa. Żałuję teraz, że nie pojechaliśmy z powrotem do domu. Przypuszczam, że w domu uspokoiłabym się i bez oksytocyny poród sam by się wznowił.
 
 
 
excelencja 


Pomogła: 46 razy
Dołączyła: 01 Sty 2008
Posty: 4973
Skąd: Grójec
Wysłany: 2010-03-29, 22:17   

nie przeczytam tego artykułu, wystarczy mi opis k.leee, nie zamierzam bardziej się wkurzać.

A a propos porodów - polski konsultant do spr ginekologii i położnictwa nie wyraził aprobaty dla porodów w wodzie i dlatego i w Polce nie będzie ... żałosne...
bo to niehigieniczne - no bo w innych krajach to higieniczne... wrrr
_________________
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/c/cz2uabiht.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
hxxp://tropyprzyrody.pl/]
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2010-03-29, 23:37   

excelencja napisał/a:
bo to niehigieniczne - no bo w innych krajach to higieniczne... wrrr
bo w naszych szpitalach to jest w ogóle tak higienicznie, że 700 000 ludzi chodzi z żółtaczką typu C, która wszczepiła im służba zdrowia, a na oddziałach położniczych kwitnie gronkowiec złocisty...
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
k.leee 


Pomógł: 46 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2700
Wysłany: 2010-03-31, 01:33   

Lily napisał/a:
a na oddziałach położniczych kwitnie gronkowiec złocisty...

...i z tego powodu z automatu wszystkim maluchom na dzień dobry podają antybiotyki, bez pytania rodziców o zgodę. Powód - "bo dziecko ma infekcję".
Dodam, że zapewne nie na wszystkich oddziałach tak jest.
_________________
hxxp://alterkino.org/]www.alterkino.org
 
 
gemi 
Matka Polka ;)


Pomogła: 40 razy
Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 2460
Wysłany: 2010-03-31, 10:47   

k.leee napisał/a:
a co za tym idzie kasa odpłynęła by ze szpitala
szczególnie z "cegiełek" :evil: na rzecz szpitala. Nasz poród rodzinny kosztował bagatela 450 zł - oczywiście to w ramach bezpłatnego dostępu do usług medycznych - naczelna zasada NFZ. Brrrrrr...
Przy następnej ciąży na bank nastawiamy się na nasze mieszkanie. Na poprzedni poród domowy nie zdecydowaliśmy się tylko z jednego względu - warunków mieszkaniowych. Głupio byłoby rodzić przy rodzicach i ...szwagrze. Ale pamiętam to uczucie na porodówce, gdzie chciałam, by mi wszyscy dali święty spokój, bo sobie i tak poradzę. Opanowało mnie uczucie pewności i bezwględnego zaufania do siebie. No i tak było - dopóki nie pojawił się Wielce_Szanowny_i_Wszystko_Lepiej_Wiedzący_Pan_i_Władca_Doktor. To dla mnie nieprawdopodobne zjawisko, gdy facet zapewnia, że on wie lepiej jak rodzić :lol: :lol: :lol:
_________________
"Nowego kłamstwa słucha się chętniej aniżeli starej prawdy" (A.Czechow)
 
 
orenda 
double mama

Pomogła: 31 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 1601
Skąd: Toruń/Płock
Wysłany: 2010-03-31, 11:14   

k.leee, dzięki, że tak dzielnie bronisz porodów w domu. Ja się całkowicie z Tobą zgadzam.
_________________
hxxp://lilypie.com]
hxxp://lilypie.com]
 
 
 
k.leee 


Pomógł: 46 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2700
Wysłany: 2010-04-01, 02:25   

Dzięki Orenda :-)

gemi napisał/a:
Wielce_Szanowny_i_Wszystko_Lepiej_Wiedzący_Pan_i_Władca_Doktor

Btw - prawdziwa historia:
Moja Koleżanka, piguła siedzi na korytarzu ze Swoim Konkubentem, w oczekiwaniu nacośtam.
Korytarzem idzie ON, słynne białe "kory" niedbale stukają wypełniając całą przestrzeń szpitalną. Ludzie zamierają w podziwie i onieśmieleniu zmieszanym ze strachem i uniżonością. Mija ich. Ludzie zaczynają oddychać swobodniej. Wpatrują się w jego znikającą postać. Moja Koleżanka stuka delikatnie łokciem Swojego Konkubenta i szeptem mówi - "Zobacz Bóg idzie"
_________________
hxxp://alterkino.org/]www.alterkino.org
Ostatnio zmieniony przez k.leee 2010-04-02, 04:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Prosiaque 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 02 Sty 2010
Posty: 196
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2010-04-01, 09:31   

ja to sobie specjalnie zbadałam czy mam HCV na wypadek transferu do szpitala i zagrozenia zakażeniem na miejscu....żałuję że musiałam miec ten transfer, stres wydłuzył wszystko... :evil: :evil: :-( .
pracuję w szpitalu od 9 lat i bardzo boję się wszechwładnych dumnych z siebie penisów wbiałych fartuchach. Było w mitologii greckiej, że gdy bogowie chcieli kogos ukarać to zsyłali na niego karę pychy - hybris. To chyba dalej działa.
pozdrawiam
_________________
<img src="hxxp://lb3f.lilypie.com/GqNIp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Third Birthday tickers" />
 
 
Lavinia 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 23 Paź 2008
Posty: 489
Skąd: Krakow/Mediolan/Birm.
Wysłany: 2010-04-01, 14:34   

k.leee napisał/a:
Korytarzem idzie ON, słynne białe "kory" niedbale stukają wypełniając całą przestrzeń szpitalną. Ludzie zamierają w podziwie i onieśmieleniu zmieszanym ze strachem i uniżonością. Mija ich. Ludzie zaczynają oddychać swobodniej. Wpatrują się w jego znikającą postać. Moja Koleżanka stuka delikatnie łokciem Swojego Konkubenta łokciem i szeptem mówi - "Zobacz Bóg idzie"

Przepiekny opis, bardzo celny i niestety bardzo prawdziwy. Szkoda ze ludzie takiego "Boga" nie caluja w reke.....chociaz....
_________________
A po nocy przychodzi dzien...
hxxp://www.waszslub.pl]
 
 
Lily 


Pomogła: 425 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 18041
Wysłany: 2010-04-08, 10:20   

hxxp://www.tvs.pl/informacje/23244/ ciekawi mnie tylko, kto będzie te porody prowadził - bo przecież nie te położne, które prowadzą prywatną praktykę, a te szpitalne pewnie też nie zostaną przez szpital wypuszczone (i mogą same nie chcieć)
_________________
hxxp://www.wegetarianskiblog.blox.pl]Blog wegetariańskihttp://www.zielonastrona.blogspot.com], blog mniej wegetariański
 
 
Mycha 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 15 Paź 2008
Posty: 167
Skąd: Żory
Wysłany: 2010-04-12, 21:54   

O kurczę, fajna wiadomość :shock: Ale rzeczywiście ciekawe, ile problemów za tym się kryje :roll:
 
 
 
Lotna 
attached parent


Dołączyła: 11 Cze 2009
Posty: 77
Skąd: Greystones, IRL
Wysłany: 2010-04-12, 22:03   

Nie mogę się doczekać aż wejdzie w życie to rozporządzenie :mryellow:
Mam nadzieję że drugiego malucha urodzimy w domu :)
_________________
hxxp://alterna-tickers.com]
 
 
k.leee 


Pomógł: 46 razy
Dołączył: 02 Cze 2007
Posty: 2700
Wysłany: 2010-04-12, 23:40   

Lily, dobre wieści niesiesz :-D

Edit: jak się poczyta u źródła, to wiadomość ta wygląda nieco mniej radośnie.

hxxp://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/411831,porody_w_domu_beda_darmowe_zaplaci_nfz.html


" 8 kwietnia 2010 r.
To jednak wymaga uzyskania rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM). – Do agencji nie wpłynął jeszcze wniosek w tej sprawie. Więc za wcześnie mówić o tym, jaka będzie decyzja. Opinię w tej sprawie najpierw wydaje Rada Konsultacyjna i na tej podstawie prezes agencji rekomenduje lub nie uznaje danego świadczenia za gwarantowane – tłumaczy Wojciech Matusewicz, dyrektor AOTM."

5 miesięcy temu też mówi , że muszą się zwrócić do AOTM więc to może jeszcze potrwać :-/
_________________
hxxp://alterkino.org/]www.alterkino.org
 
 
Suryani 


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 21
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-05-16, 10:18   

No to ja się dopiszę z moim porodem. Mój synek urodził się w domu 3 miesiące temu. Nie pisałam tego posta wcześniej, bo to było tak piękne i głębokie przeżycie, a jednocześnie miało w sobie coś tak tkliwego i subtelnego, że nie miałam ochoty z nikim tym się dzielić. Nadal w związku z tym w szczegóły nie będę wchodzić.

W każdym razie to był mój drugi poród. Pierwszy odbył się w szpitalu. I choć ten drugi akurat tak wyszło, że trwał dłużej niż pierwszy, bo regularne skurcze zaczęły się o 22:00 a urodziłam o 15:15, to o wiele mniej się namęczyłam, ból który czułam szybko zapomniałam, nie miałam nacięcia, nikt mi nie mówił co mam robić a czego nie, rodziłam na stojąco i na sam koniec, jak się mały "wyplumsnął" to w kucki, miałam zaufanie do swojego ciała, że wszystko jest dobrze, ból mimo że był silny i z każdym skurczem narastał, to jakoś dawał się opanować (a szpitalny ból po oksytocynie w żaden sposób), byłam świadoma że to ja rodzę, a nie ktoś próbuje na siłę wyciągnąć ze mnie za mnie moje dziecko, no i maluszek od razu znalazł się w naszych ramionach i tak go tuliliśmy do siebie długo i nikt mu nie przeszkadzał w tym, żeby odnaleźć się w tym świecie.

Żadna karetka oczywiście pod domem nie stała, a że lekarz przyjechał samochodem, to nam wystarczyło, że jakby co to nas tym samochodem zawiezie do szpitala.

Dla mnie najważniejsze było to, że wiedziałam że chcę rodzić w domu, miałam zaufanie do lekarza, że jest kompetentny i jeszcze to, że w razie jakiś komplikacji on pojechałby ze mną do szpitala i poród odebrał do końca. To dało mi taki komfort psychiczny, że tak czy siak urodzę po swojemu.

Ciąże miałam podtrzymywaną lekami od 7 do 8 miesiąca. Poza tym anemię i hashimoto. Żadna z tych rzeczy nie była przeciwwskazaniem do porodu domowego. Ciąże przenosiłam i też było na granicy, że lada dzień mogło się skończyć w szpitalu, miałam codziennie robione ktg. Myślę że trochę po prostu byłam zablokowana psychicznie, bo pierwszy poród był skrajnie okropny. Pomogło mi oglądanie jakiejś lekkiej komedii, rozluźniłam się, naprawdę śmiałam i pod koniec zaczęły się skurcze, :-D

Szukaliśmy w Trójmieście kogoś odbierającego domowe porody i znaleźliśmy dwie osoby. Najpierw położną i potem tego lekarza. Położna, mimo że była bardzo miłą osobą, to jednak nam nie pasowała (my jej też z resztą). Mimo że nie powiedziała wprost, że do tego porodu nie przyjedzie, to czułam, że ona się jakoś go boi, że coś po prostu nie styka między nami i nic dobrego z tego nie będzie. Potem dostaliśmy namiar na lekarza. I on okazał się taką osobą godną zaufania. Był bardzo spokojny, taki pewny siebie, ale wewnętrznie, nie że zarozumiały. Położna mi mówiła, że mogę nie dać rady urodzić w domu z taką anemią, z rozwaloną tarczycą itd, a on, wręcz przeciwnie, powiedział, że każda kobieta daje radę urodzić przecież swoje dziecko i jeszcze nie widział takiej, która rady nie dała :-) Cieszę się, że na niego się zdecydowaliśmy.

Ja już więcej dzieci rodzić nie zamierzam, ale gdybym znów miała rodzić, to bez wahania wybrałabym dom. I tak jak pisał k.lee po prostu trzeba być gotowym na domowy poród, mieć wewnętrzne przekonanie że to jest dobre i bezpieczne. W końcu to jak idą skurcze i jak akcja porodowa się rozwija w dużym stopniu zależy od psychiki, od nastawienia.
Ostatnio zmieniony przez Suryani 2010-06-21, 22:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
YolaW 


Pomogła: 39 razy
Dołączyła: 04 Cze 2007
Posty: 5462
Skąd: Południe :)
Wysłany: 2010-05-18, 22:07   

Suryani, fajnie, że miałaś dobry poród :) Może mój drugi też będzie łatwy :)
_________________
hxxp://www.slub-wesele.pl]
hxxp://slub-wesele.pl/]
hxxps://achtedzieciaki.pl/artykul/17]
 
 
nana 
bez zęba na przedzie

Dołączyła: 25 Lis 2009
Posty: 2
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-05-18, 22:21   perełka w rodzinie:::

i nie uwierzycie co się stało:::

pięknego wtorkowego dnia, który zaczął się tak regularnymi sygnałami macicy dopełniła się przepowiednia i w naszej rodzinie pojawiła się perełka::: narodziła się między nami długo wyczekiwana nasza córeczka

prywatnie, intymnie, wręcz nastrojowo.

powitaliśmy ją we własnym mieszkaniu, we własnym łóżku, w którym prawie 266 dni wcześniej przy rytmach reggae i piosence "Heaven in yours eyes" została poczęta. wzruszająca i jednocześnie bardzo fizyczna, wręcz anatomiczna chwila. poruszająca całe ciało siła natury przetoczyła się przeze mnie, przejmując władzę nad mięśniami, obezwładniając rozum, wprowadzając w trans umysł.

za oknem noc. burza. błyskawice gonią się z grzmotami. a między nami oczekiwanie. ostatnie pchnięcie i na świecie pojawia się mała ludzka istota. maleńka, a przecież jeszcze przed chwilą to ona była źródłem całego zamieszania. jej widok, zwiniętej, naguśkiej i bezbronnej, sprawia, że ostatnie godziny odchodzą momentalnie w zapomnienie i nie ma we mnie ani odrobiny zmęczenia czy bólu, który jeszcze przed chwilą obezwładniał moje rodzące, kobiece ciało.

mam ją w ramionach, a ona kryje całe niebo w oczach::: nagle świat zalewa ocean miłości
 
 
excelencja 


Pomogła: 46 razy
Dołączyła: 01 Sty 2008
Posty: 4973
Skąd: Grójec
Wysłany: 2010-05-18, 23:15   

Suryani, spłakałam się
oj bardzo :)
_________________
<img src="hxxp://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/c/cz2uabiht.png" border="0" alt="AlternaTickers - Cool, free Web tickers">
hxxp://tropyprzyrody.pl/]
 
 
neina 


Pomogła: 44 razy
Dołączyła: 23 Paź 2007
Posty: 2342
Skąd: Teddington
Wysłany: 2010-07-02, 13:19   

Wklejam artykul, bo przypadkowo sie nan natknelam - hxxp://wiadomosci.onet.pl/2192859,28350,wiadomosceu.html
_________________
<img src="hxxp://www.alterna-tickers.com/tickers/829543.png" border=0>
 
 
zina 


Pomogła: 93 razy
Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 6308
Wysłany: 2010-07-02, 13:48   

nana, cudnie Wam :-)
 
 
 
LaMandragora 


Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 25 Cze 2010
Posty: 140
Wysłany: 2010-07-02, 15:01   

k.leee napisał/a:

Demonizowana czasami pępowina owinięta wokół szyi nie jest przecież węzłem gordyjskim, jak się zawinęła można ją odwinąć czy to w domu ,czy w szpitalu.


Fakt. Ja nie rodzilam wprawdzie w domu, lecz w szpitalu, ale przy pierwszym i trzecim porodzie byla obecna tylko polozna (przy trzecim lekarka, bo te nieszczesne usg robila wlasnie :O).
Ale do rzeczy. Przy pierwszym porodzie przy pelnym rozwarciu mloda, jak sie pokazala glowka, tak nagle zaczela sie cofac. Decyzja poloznej natychmiastowa. Mezu stal i oczom nie wierzyl, tak szybko to rozegrala. Naciecie, jedna reka (w srodku) zlapala za glowke, druga odwinela pepowine wokol szyi. Bez lekarza... Mogloby to przeciez sie zdarzyc gdziekolwiek.
Wazne, ze ona byla i wiedziala, co robic.
_________________
"Latwiej jest uwierzyc w klamstwo, ktore slyszalo sie sto razy, anizeli w prawde ulyszana po raz pierwszy."

Robert Lynd
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,65 sekundy. Zapytań do SQL: 7